Chata Starca

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 20 sty 2018, o 04:34

Obrazek
"Kat" - Misja D - Tatsuo - 13/15

Światnigdy nie był przyjemnym miejscem. Wieczna walka o przeżycie wpisana w życiorys każdego żywego istnienia rzucała cień na dobro starając się przesłonić jego istnienie. Łatwiej było więc sięgać w takich warunkach po broń, klucz do rozwiązywania problemów i konfliktów. Środek coraz to bardziej napędzający niegodziwość jednego człowieka w stosunku do drugiego. Wojownicy nadużywając swojej siły pomijali aspekt pokojowego rozwiązania, nie chcieli ryzykować próbą odnalezienia lepszej drogi. Tak jak uczeń o gwałtownych i nieprzemyślanych decyzjach tak i mistrz trwający zaślepieniu przestarzałym kodeksem moralnym. Oboje o stokroć potężniejsi od młodego Tatsuo, mający bagaż doświadczeń, którego nie miał jeszcze szans zdobyć młody wiekiem samuraj. Dzieciństwo usłane kolcami miast róż nie było niczym niecodziennym w szarym i brudnym świecie, choć wyraźnie jedni czerpali ze zła inspiracje do odnalezienia lepszej drogi życia. Bowiem oto stał on.
Młode ciało w którym gnieździł się tęgi umysł. Przerwał rozlew krwi nie dobywając miecza, użył czegoś czego używać należało stanowczo częściej. Słowa potrafiły rozciąć więzy nienawiści i niezrozumienia lepiej niżeli ostrze. Chłopak, który utrzymywał niebycie wyzwolicielem pochylił się nad umęczoną młodą dziewczyną. Pomógł jej wstać i wyszeptał jej słowa, które najpewniej nigdy dotąd nie słyszała - "To do ciebie należy wybór" - coś tak błahego uspokoiło dziewczynę, a w jej spojrzeniu pojawiła się iskra rozumu. Pozwolił jej dokonać wyboru. Nie uczyniła tego rodzina, nie zrobił tego oblubieniec, nie zaoferował ani uczeń ani mistrz. Ktoś w końcu ofiarował jej los we własne ręce. Może się wydać to śmieszne, lecz wyprostowała się dumnie i przekrwionymi oczami od płaczu spojrzała na wyrządzone krzywdy całą tą sytuacją. Śmierć dwójki ludzi, którzy mogli nie być najlepszymi to i tak tragedia. Mogli mieć rodziny, dzieci za których utrzymanie płacili wykonywaniem rozkazów tych którymi skrycie gardzili. Świat nigdy nie był czarno-biały. Ma on odcienie szarości. Zło i dobro wymieszało się już dawno temu, to co pozornie złe mogło być czynione z dobrych pobudek. Dziewczyna podeszłą do dwóch ciał i zamknęła im wybałuszone oczy. Spojrzała na Tatsuo, a jej twarz uniosła się dumnie ku górze. Miała wybór, faktycznie mogła decydować o swoim życiu. - J-ja udam się na termin do świątyni. Poświęcę swoje życie bogom, a z datków spłacę długi rodziny. - Odezwała się zachrypniętym od płaczu głosem, a gdy padło ostatnie słowo na ziemię ciężko zwalił się uśmiechający starszy samuraj. Hałas zbroi rozległ się po okolicy, kiedy gasnące życie mistrza uciekało wraz z kolejnymi kroplami krwi. Wykrwawiał się. Uczeń podskoczył niemalże natychmiast do swojego nauczyciela i próbując zatamować ranę, którą spowodował na jego twarzy pojawił się głęboki, szczery żal. Nader często mężowie dobywali mieczy i testowali siłę swoich ramion. Gdyby tylko użyli pierw słów i wysililiby swoje mózgi może nie skończyłoby się to śmiercią trzech osób. - Mistrzu! Wytrzymaj! - Drżące dłonie zaciskały ramię martwego już ciała. Starzec z uśmiechem ulgi i zrozumienia odszedł. Kupiec zaś widząc całą scenkę czmychnął starając się wykorzystać dogodną sytuację. Tego dnia wiedział, że stracił. Dla niego był to zwykły interes, na którym nie stracił aż tak wiele. Długi zostaną odebrane, a dwójce wynajętych ochroniarzy nie będzie trzeba płacić żołdu. Cyferki przemawiały wiec na jego korzyść.
Całe zamieszanie, które zwieńczyło się smutną tragedią i pogwałceniem ludzkiego życia chyliło się ku końcowi. Dziewczyna gotowa była obrać swoją drogę, samuraj pogodzony trzymał dłoń mistrza wpatrując się w ziemię bez celu. Trzy ciała wymagały trzech mogił. Niezajęcie się tym byłoby wielce hańbiące poległych, poza tym miało również inne zastosowania. Mogłaby zalec się tu nieprzyjazna zwierzyna zwabiona smrodem padliny. Uczeń najpewniej zajmie się ciałem swojego mistrza, co jednak z dwójką ludzi którzy nie znaczyli tu nic dla nikogo? Domniemane ścierwa, których małe córeczki i brzemienne żony nie wiedziały nawet czemu ich mężowie nie wracają i gdzie polegli. Życie zawsze miało wartość, zawsze coś znaczyło. Wystarczyło tylko schylić się i mieć ochotę poznać prawdę. Tą samą, którą Tatsuo otworzył przed sercami samych zaangażowanych.

Ostatnio edytowano 20 sty 2018, o 18:03 przez Atari Sanada, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 20 sty 2018, o 17:41

Dziewczyna wstała z pomocą Tatsuo, który prostymi i tak oczywistymi słowami uświadomił ją w bardzo istotnej sprawie. To do niej należał wybór, o czym najwyraźniej już zdążyła już zapomnieć, w końcu do tej pory każdy decydował za nią, najpierw rodzina, każąc jej poślubić nieznajomego jej człowieka, by spłacić długi, następnie porywający ją samuraj, aż w końcu kupiec, który zorganizował pościg zamierzając odebrać tą, którą mu odebrano. Pierwszy raz mogła zadecydować o swoim losie, pierwszy raz miała wybór, który dał jej nieznajomy samuraj. To najwyraźniej dodało jej siły i uspokoiło, przestała płakać, powstała z klęczek i wyprostowała się dumnie. Oczywistym było, iż nie zamierzała utracić danej jej szansy, lecz wykorzystać ją i wybrać to, co według niej było najlepszą dostępną jej opcją. Postanowiła udać się do świątyni, by oddać się duchowej drodze, a także pomóc rodzinie, która podle ją wykorzystała, oddając ich dług z datków wierzących. Czy rzeczywiście kierowała nią chęć służenia bóstwom? Młodzieniec nigdy się tego nie dowie, zaufał jednak jej szlachetnym pobudkom.- Niech twa droga, nie ważne jaka by nie była, prowadzi cię ku oświeceniu. Uważaj na siebie. - rzekł młodzieniec tuż po jej słowach, w tym samym momencie, w którym usłyszał hałas zbroi, wywołany tym, że starzec upadł na ziemię bez sił. Czyżby amatorski bandaż, który młodzieniec mu założył, nie wystarczył? A może już w momencie zakładania prowizorycznego opatrunku samuraj utracił za dużo krwi? Te i wiele innych pytań nagle zaczęło krążyć w umyśle szatyna. Patrzył się on, jak uczeń stara się podtrzymać mistrza przy życiu, niestety bezskutecznie. Najwyraźniej rana, którą mu zadał, była niezwykle precyzyjna. Wiele można usłyszeć o skuteczności niektórych wybitnie utalentowanych szermierzy, czyżby samuraj leżący przy martwym ciele swego mistrza był jednym z nich? W każdym razie żałował tego, co jednak go nie usprawiedliwiało, ale to nie Tatsuo miał wymierzyć mu za to karę, tym zajmie się karma, jeżeli nie w tym, to w kolejnych jego wcieleniach.- Pochowam ich. Uważajcie na siebie w drodze powrotnej. - powiedział młodzieniec do tych, którzy zamierzali już odejść, wskazał im też drogę powrotną, o ile o nią zapytali. Poszedł do domu, by poszukać dwóch łopat, z czego jedną dał zrozpaczonego śmiercią mistrza samurajowi. Następnie wskazał mu miejsce za domem, przy ogrodzie, gdzie będą kopać i zabrał się do pracy, wykopali trzy doły i przenieśli ciała za dom, gdzie owinęli je w białe płótno i złożyli do grobów.
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 20 sty 2018, o 18:03

Obrazek
"Kat" "Wyzwoliciel" - Misja D - Tatsuo - 15/15
~ Koniec ~


Obcowanie ze zmarłymi nigdy nie należało do przyjemnych. Dziwna mistyczność biła z pustych skorup, których dusza wyciekła wraz z krwią sączącą się z ran. Pozostała tylko dwójka. Dziewczyna jeszcze niedawno nie mająca żadnych praw odeszła własnoręcznie obraną ścieżką. Tatsuo zapewnił jej życie, które może nie będzie usłane różami, lecz zostało przez nią samą wybrane. To chyba był najpiękniejszy dar jaki otrzymała od swoich narodzin. Dar własnego życia.
Kopanie mogił odbywało się w absolutnej ciszy, przerywanej ciosami ostrej krawędzi o litą glebę. Ta pamiętała jeszcze czasy zimy trzymając w swoich wnętrzach jeszcze zmarznięta ziemię. Rytmiczne uderzenia zgrywały się ze sobą, gdy dwójka młodych mężczyzn wykopywała doły w ogrodzie za starą chatą. Nawet podczas otaczania ciał płótnami uczeń nie zająknął się nawet na chwilę, wpatrując pustym spojrzeniem w kostniejące ciało tego, który nauczył go wszystkiego. Los bywa przewrotny i tym razem popchnął porywczy umysł do popełnienia grzechu niewybaczalnego. Ta rana wyryła się wyraźnie na sercu samuraja i prawdopodobnie nigdy nie zasklepi się sącząc boleśnie szkarłat. Czasu nie dało się cofnąć, dlatego warto każdą decyzję - szczególnie te trudne - rozważyć wielokrotnie. Ostatnia nauka jaką przekazał mistrz, choć tak naprawdę był to Tatsuo.
Kiedy wszystko dokonało się, przez chwile dwójka stała jeszcze nad grobami oddając należytą cześć, później zaś uczeń ukłonił się głęboko w stronę szatyna w milczącym geście podzięki. Ruszył dalej w swoją stronę z bagażem doświadczeń, który wyraźnie ciążył na jego barkach i czynić to będzie po kres jego dni. Chłopak pozostał sam w ciszy poranka wpatrując się w groby nieznanych mu ludzi. Ptaki powróciły do okolicy zalewając swoim cichym przyjemnym śpiewem otoczenie. Harmonia powróciła do miejsca, zapewniona przez młodego niepozornego chłopaka zamieszkującego tą pustelnie.

Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 21 sty 2018, o 13:49

Po złożeniu do grobu owiniętych w płótno ciał, a następnie zasypaniu grobów, dwójka samurajów stała przez jakiś czas bez słowa. Słońce powoli zaczęło przebijać się przez poranną mgłę, która w dalszym ciągu spowijała wszystko dookoła. W umyśle młodzieńca zapanowała przytłaczająca cisza, ta sama, która panowała również poza nim, niedająca się stłamsić, bezlitośnie dająca o sobie znać, cisza. Nieznajomy samuraj postanowił w końcu pożegnać się z mistrzem i opuścić to miejsce, odszedł w milczeniu, jak jego mentor. Tatsuo usiadł przy świeżo zasypanych grobach, wlepiając pusty wzrok w ziemię. Nie rozpaczał, nie myślał też o tym, co przed chwilą zaszło, ot siedział w bezruchu, chłonąc ten piękny poranek.- Cierpieli? - usłyszał dochodzący zza pleców, spokojny głos Kazuo, odwrócił się i ujrzał swego wuja. Młody samuraj zaprzeczył gestem głowy, dwójka z nich zmarła szybko, a stary samuraj wykrwawił się, lecz nie trwało to długo. Szatyn wstał w końcu i udali się do chaty, musiał się przebrać, a także coś zjeść, gdyż żołądek zaczął dawać o sobie znać.
Mimo tego, co się stało, trzeba było trenować, by doskonalić swoje umiejętności, młodzieniec wiedział o tym i szczerze mówiąc wyczekiwał treningu, gdyż chciał się wyżyć, pozbyć się negatywnych emocji, a może nawet... zapomnieć? O śmierci, o tym że dał się przytłoczyć emocjom i traumie. A także że długo zajęło mu opanowanie się, utracił kontrolę w tak błahej - w porównaniu z tymi, które może jeszcze przeżyć - sytuacji, jak przypomnienie sobie o przykrych wspomnieniach z dzieciństwa. Był przez to wściekły i wykorzystał te emocje w treningu. Robił pompki tak długo, aż cały zlany potem opadł na ziemię, brzuch był ciągle spięty wskutek długich ćwiczeń, a ból kolejnej pompki rozrywał jego mięśnie od środka. A to była dopiero rozgrzewka, przez kolejne godziny okładał manekina bokkenem, ciągle w to samo miejsce, aż jego ręce same się opuściły. Na następny dzień miał zakwasy, aczkolwiek nie przeszkadzało mu to w kolejnych treningach, był już do nich przyzwyczajony, gdyż miewał już gorsze bóle, a każde kolejne skatowanie się na sali treningowej tylko go wzmacniało. Dzisiaj także postawił na siłę ciosów. Po odpowiedniej rozgrzewce wziął do ręki bokken, podszedł do drewnianego manekina, spojrzał na rysy pozostawione po poprzednich treningach, przypominając sobie o olbrzymim postępie, który poczynił w ciągu ostatnich lat. Ustawił się w odpowiedniej pozycji, odetchnął i wyostrzył umysł, by następnie zaatakować niewzruszonego przeciwnika z dużą siłą, celował w ten sam punkt, zgodnie z zamysłem techniki Omotegiri.
Nazwa Techniki: Omotegiri
Ranga Techniki: C
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Hayami Akodo » 26 sty 2018, o 01:03

TRYB MG - MISJA DLA TATSUO RANGI C *O*
"Just a waterdrop"
1/30


Obrazek


No matter how I wish
There are many unchangeable things in this world, right?



Cisza.
Dom wuja Kazuo zawsze jest taki cichy i spokojny; w końcu od ostatniej misji, którą losy obsypały bielą, pokryły śmiercią i dorzuciły trochę pustych słów, minęło już sporo czasu. Zdążyłeś się zorientować, uspokoić, przemyśleć to i owo. Trenowałeś dzielnie i posłusznie, zgodnie z wolą wuja, aby zadowolić jego surowe wymagania, sprostać ideałowi, który urodził się i w Twojej, i w jego głowie - aach, przecież nie ma ideałów, o czym my w ogóle myślimy...? Jedni są niczym otchłanie, w których rodzą się demony, przestawiają pionki na planszy do shogi i nie troszczą się o to, czy kogokolwiek stracą, czy nie, inni zaś za wszelką cenę starają się ocalić te same pionki, choć niewiele one tak naprawdę znaczą, nie mają wartości. Gdyby jej nie miały, czy warto byłoby je chronić? Wszak ochraniamy tylko to, co dla nas jest cenne. Najważniejsze.
Jak stary, spierzchły na wargach, zaschły kodeks samurajski, opasujący sztywno usta niczym nowa, miękka hachimaki lub jak bandaż przeznaczony do kneblowania ofiary. Widzisz to przerażenie w oczach Rzeczywistości, prawda...?
W końcu zakląłeś ją za pomocą martwych słów i obserwacji.
Cierpieli...?
Oni, tamci samurajowie, którym pozwoliłeś odejść, na pewno.
Twój wuj też pewnie nie cierpiał, pozwolił sobie zapomnieć, że ci ludzie - przecież mu obcy - odeszli tak łatwo. Tak szybko, widać Pani Niebios czuwała nad nimi i poprowadziła dusze w wieczne musha shugyo, tam, gdzie mogli znaleźć pośmiertne oświecenie. Tym ludziom można zazdrościć. Tobie też. Ale czy tak naprawdę jest czego?
Wuj klęczy teraz nad brzegiem jeziorka, czerpie wodę w pomarszczone dłonie. Delikatne krople sączą się cicho między jego palcami, przemykają się niczym zbrodniarze i wpadają do wody. Słychać cichy plusk. Przez niebo przelatuje jakiś ptak.
-Tatsuo!
Głos starszego mężczyzny nie jest zbyt donośny, raczej spokojnie cichy. Przywykł do tego, że nie musi go podnosić, bo jesteś blisko. W większości przypadków byłeś.
Ostatnia kropla wpada do wody.
Znów jest cicho.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Shins Douhito - I know these eyes/This man is dead


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1023
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 26 sty 2018, o 18:38

Trening fizyczny dawał Tatsuo dużą satysfakcję, oraz szansę na wyżycie się i pozbycie się nadmiaru emocji, nad którymi ostatnio ciężko mu było zapanować, mimo kilku lat poświęconych na praktykowaniu kontroli swego umysłu. Nawet wprawni w tej trudnej sztuce ludzie, miewali z tym problemy, w końcu umysł, choć niezbędny do funkcjonowania na tym świecie, jest jednak klatką, więzieniem dla nieśmiertelnej duszy. To dzięki niemu mógł istnieć człowiek, ale i przez niego ów człowiek był nieszczęśliwy, a także ciągle oddalał się od swej boskiej natury, jakby zapadając w coraz to głębszy sen. Kodeksy, ludzkie prawa, stwarzanie pozorów rzekomej normalności i ten śmieszny strach przed wychyleniem się z szeregu "bo co ludzie powiedzą?", z perspektywy nieśmiertelnego wędrowca, to wszystko było jedynie stertą umownych bredni i głupich ograniczeń. Niektóre prawa rzeczywiście istnieją, niezależnie od tego, czy jesteśmy ich świadomi, czy nie, niezależnie od jakiejkolwiek władzy, przekonań, czy potęgi, reszta jest umowna i całkowicie subiektywna. I nie chodzi tutaj o prawa biologiczne, czy fizyczne, które stały się nieco bardziej elastyczne, od kiedy ludzkość otrzymała chakrę. Chodzi tutaj o te, które możemy jedynie poznać, ale nigdy nagiąć.- Wołałeś mnie wuju? - spytał młodzieniec, podchodząc z wolna do klęczącego przy jeziorze Kazuo, oczywiście, że go wołał, przecież się nie przesłyszał. Kazuo był człowiekiem bezsprzecznie uduchowionym, nie chodziło tu wcale o to, że nazywano go bezgranicznie dobrym, ubogim ascetą, który cierpiał i poświęcał się dla dobra innych, bo taka wizja uduchowionego człowieka, to jedynie wymysł ludzkich pasożytów, chcących dostać wszystko za darmo i nazywających cię egoistą, gdy tylko nie chcesz poświęcić dla nich swojego życia. Otóż był on człowiekiem, który uświadomił sobie coś ważnego i po części wybudził się ze snu, obierając za cel życia dążenie do całkowitego oświecenia. Wiele lat poświęcił na zgłębianiu i oczyszczaniu swego umysłu, z cudzych przekonań, które każdy z nas ma dosłownie nawkładane do głowy przez innych. Praca nad sobą, a także dążenie do oświecenia i wiecznego szczęścia przypomina sprzątanie, trzeba wyrzucić wszystkie brudy ze swego umysłu, niestety nie zrobimy tego nawet w kilka lat, jeżeli owe brudy zalęgały się w nas przez lat kilkanaście, lub kilkadziesiąt, należy na to poświęcić co najmniej tyle samo czasu. Niestety, Kazuo uświadomił to sobie w późnym okresie życia, poczynił spore postępy, które mogą nie wystarczyć, za to jednak widzi on nadzieję w Tatsuo, w ziarenku zasianym przez niego w żyznej jeszcze glebie, które tak pielęgnował.
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Hayami Akodo » 31 sty 2018, o 17:48

TRYB MG - MISJA DLA TATSUO RANGI C *O*
"Just a waterdrop"
3/30


Obrazek


I want to overcome the thousands of nights and tell it to you
There’s something that I must tell you



Wuj uśmiecha się delikatnie; zrobiłeś to, czego oczekiwał, na co czekał.
Przyszedłeś.
Aaach, w tym samotnym świecie pełnym pustki, pod niebem, które sam sobie stworzył mimo wszystko, dobrze jest mieć kogoś jeszcze, otworzyć usta, powiedzieć coś błahego lub nie - najważniejsze, by ktoś był obok - i Kazuo doskonale o tym wie. Cienie załamują się na jego ciemnym, pełnym prostoty kimonie, Uśmiecha się, kiwając głową, jakby odpowiadał sobie w myślach na jakieś niezadane pytanie, o tak, właśnie tak powinno być. Idealny siostrzeniec, idealny wuj, idealne jezioro, niezmącone...
Spomiędzy starczych palców wymyka się niespodziewanie mały, biały kamyk. Spada on w głąb wody z pluskiem, sprawia, że na gładkiej powierzchni tworzą się kręgi, koła. Równowaga zostaje zachwiana. Może to lepiej.
-Dostałem list od starego znajomego. Wyprawia on swojemu synowi gempukku - oświadcza z niewzruszonym spokojem. -Ceremonię dojrzałości. Zaprasza nas, byśmy w tym wzięli udział, a nie możemy mu odmówić, gdyż człowiek ten wiele lat temu uratował mi życie. Jestem jednak już starym człowiekiem i nie chcę przebywać wśród nieznanego mi tłumu, narażając się na szyderstwa. Chcę więc, byś ty tam pojechał i wyświadczył mojemu znajomemu ową przysługę. Całość odbywa się na Teiz, ów znajomy nazywa się Akatsuki Toushirou. Jego syn, który ma być dorosłym samurajem, to Hikami. Chciałbym, byś przekazał przy okazji ode mnie Toushirou ów list.

To mówiąc, sięga za pazuchę i wyjmuje niewielką kopertę, dobrze zalakowaną, białą i prostą. Jest ona zapisana charakterystycznym, równym, prostym pismem. Czarne, ostre znaki odcinają się od papieru bardzo wyraźnie, przez chwilę w oczach wuja widać zmęczenie...
Czy też żal?
Co właściwie kieruje twoim wujem, Tatsuo, co sprawia, że nie może tam pojechać...? Czy to, co zauważyłeś w jego oczach, ten przelotny, pełen goryczy czy smutku błysk, ma być jakąś oznaką? Tak, czy inaczej widać, że próby przekonania Kazuo do wyjazdu spełzną na niczym.

-Ruszaj natychmiast. Niech Amaterasu cię prowadzi.

Szybkie, jakby spłoszone błogosławieństwo.
Ciężka dłoń mierzwiąca spięte włosy.
Przelotny uśmiech.
Kolejny kamień puszczony do wody.

Życie zatacza często krąg.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Shins Douhito - I know these eyes/This man is dead


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1023
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość