Sadyba Pani Ijō

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Sadyba Pani Ijō

Postprzez Motoko » 24 sie 2017, o 01:22

Obrazek

Pomiędzy głównym szlakiem transportowym, a górami, z których też słynie Hyuo, zdarza się nie jednemu wędrowcy zwyczajnie zagubić. Droga z jednego miejsca, do drugiego zdawać by się mogło, jest jak zwykłym rzutem słomianym kapeluszem, jednak bardzo często bywa, że wiatr nie jest tak pomyślny, jakby się chciało i nakrycie głowy nie zawsze poleci tam, gdzie planowo miało ostać. Właśnie w taki sposób można łatwo zagubić drogę po białych stepach, które wraz z dalszym poznaniem nagle... Znikają?
Zdawać by się mogło, że niemożliwym jest nagłe pojawienie się wyjałowionej trawy, która dodatkowo ma jeszcze jakiś nasyp. Idąc od strony gór i szlaku transportowego można pomyśleć, że miejsce to jest zwyczajną górką, a wylot, z którego momentami unosi się wielokolorowa paleta barw w postaci dymów, to zwyczajne złudzenie. Niestety, a może i na szczęście, tak też nie jest!
Siedziba, zdawać by się mogło, że jest miejscem dla jakichś karzełków, nieznane zbyt wielu osobom, które nie szukają zwady, a wszystko to winą zamkniętych drzwi, które otworzyć można jedynie od środka. Co zaś czeka w środku, tego sam umysł nie potrafi ogarnąć! Zdawać by się mogło, że małe miejsce mieści jedynie jedno pomieszczenie, otóż nie! Wszystko jest jakby wbudowane w ziemi, dlatego właśnie naturalne zimno tych terenów, jak i samej ziemi daje wrażenie jakby kominek, w którym na okrągło coś się pali, albo też eliksiry, które się tworzą przy pomocy ropuchowatej staruszki, wcale nie dają ciepła. Sam wystrój wnętrza daje wiele do myślenia, bowiem ani jeden skrawek ściany nie jest widoczny przy wszystkich porozwieszanych ziołach, półkach ze słoikami, a w nich, różnego rodzaju konsystencjami. Jedyne co może wydawać się dosyć domowe jest mały stolik, przy którym jest wystarczająco dużo miejsca, żeby mogły się położyć trzy osoby, jak i zjeść zwyczajny obiad, kto wie, może nawet cztery się zmieszczą! Jest to jedyne pomieszczenie, w którym mogą przesiadywać goście, choć kto powiedział, że miejsce z kominkiem to zła sytuacja? Przecież na dworze jest pogoda na minusie!
Drugim sposobem na dojście do miejsca, do którego nie ma możliwości wejścia każda osoba jest zwyczajna przeprawa wpław, bowiem bardzo blisko tegoż miejsca znajdują się ogromne bryły lodu, swobodnie pływające po powierzchni. Kto wie, ilu już marynarzy gościł ten przybytek?


Obrazek

Zbyt wielkim geniuszem być nie trzeba, żeby domyślić się, że ta kobieta jest tą, która egzystuje, w zdawać by się mogło, malutkiej klitce. Nie jest ona zbyt przyjaźnie nastawiona do ludzi, choć powiedzieć, że ma negatywne odczucia, to praktycznie jedno i to samo, bowiem Pani Ijō cierpi na dolegliwość zwaną obojętnością. Jej dosyć skomplikowany z pozoru, choć bardzo prosty sposób na życie zdaje się zamykać w tejże sadybie, którą co jakiś czas odwiedzają różnego rodzaju postacie. To właśnie oni, nieznajomi, sprawiają, że kobieta ma cały czas, coraz to większą chęć poznawać świat, a przede wszystkim, poznawać również ich zdolności i jeśli to tylko możliwe, również je posiąść. Przecież z byle powodu nie trzymałaby pływających oczu w słoiku, prawda?
Motoko
 

Re: Sadyba Pani Ijō

Postprzez Ryūji » 26 sie 2017, o 09:55

Czemu Ryujiemu tak zależało na uratowaniu dziewczyny? Szczerze mówiąc nie miał pojęcia, na początku tłumaczył sobie to zwykłą ciekawością, chęcią dowiedzenia się czegoś. Chłopak zawsze starał się trzymać swoje emocje na boku, wiedział, że tylko przeszkadzają i zakłócając logiczne myślenie. Surowy, bezwzględny, dbający jedynie o dobro swojego rodu, tak mogliby go opisać jego pobratymcy, Sura z pustyni z pewnością nie uratowałby dziewki, która nie z jego losem nic wspólnego, a jednak robił to. trzymał półnagą dziewczynę w ramionach i starał się jej pomóc. Nie było jasnej odpowiedzi, tłumaczące jego postępowanie, możliwe, że widział już za dużo cierpienia zwyczajnych ludzi podczas wojny by przejść obojętnie? Czy gdzieś tam czaiło się jednak bezinteresowne dobro? Może kiedyś uda mu się to odkryć, jednak w tamtym momencie zimno oraz sytuacja nie pozwalało zebrać większych myśli.
Piaskowa chmurka wędrowała w stronę osady, a tak przynajmniej wydawało się jej właścicielowi, który starał się ogrzewać jak tylko potrafił wychłodzoną, tajemniczą kobietę. Pogoda nie sprzyjała w najmniejszym stopniu, wilgoć i przeszywający chłód dawały się ostro we znaki, szczególnie praktycznie nagiej kobiecie. Sabaku dopiero teraz zwrócił uwagę na jej kształty, nigdy wcześniej nie miał takiego kontaktu z płcią przeciwną, poczuł dziwne uczucie w brzuchu i na piersi, coś wcześniej niespotykanego. Blondyn nigdy nie miał czasu ani chęci uganiać się za dziewczynami, była to domena starszego kuzyna Ichirou, a przynajmniej do czasu kiedy oboje zostali wepchnięci w wir wojny. Chłopak wziął głęboki oddech aby się uspokoić, chłód powietrza rozdarł jego gardło i skrzywił się delikatnie, zaciągną kaptur swojego białego płaszcza na głowę i w tym momencie zauważył coś co dało mu nadzieję. Pośród śnieżnobiałej mgły, dostrzegł inną barwę, ciemniejszą, coś jakby dym z ogniska czy paleniska, bez większego namysłu skierował się prosto w to miejsce.
Po krótkim zniżaniu lotu oboje dotarli na miejsce... Miejsce, które dawało nadzieje, a jednocześnie budziło w Ryujim spory niepokój, ziemianka, którą otaczała trawa zamiast śniegu w lodowej krainie, a do tego ta unosząca się aura... Chłopak stając na twardej ziemi, jedną myślą posłał piasek do swej gurdy zawieszonej na plecach, podszedł do niewielkich drzwi i po chwili zawahania zastukał mocno, szybko, trzykrotnie. Poprawił dziewczynę, którą wciąż trzymał w ramionach i cofnął się kilka kroków od drzwi, mimo wszystko wciąż był wyszkolonym shinobi, który woli do wszystkiego podchodzić z ostrożnością, jednak być może, ta właśnie chatka była jedyną nadzieją dla "nic nieznaczącej" dziewczyny.
Ryūji
 

Re: Sadyba Pani Ijō

Postprzez Motoko » 26 sie 2017, o 13:44

Obrazek

Spójrz, tutaj, chłopcze! #9

Czasem człowiek jest zmuszony do zrobienia rzeczy, które w istocie nie są wpisane do kanonu jego cech charakteru, ale czy kiedykolwiek można było nazwać go istotą myślącą i reagującą na bodźce zewnętrzne? Przecież wiadomo, że nie każda sytuacja jest ukazana w takim samym świetle, wszystko zależy zawsze od empatii, umiejętności spojrzenia z innej strony i młody władca piasku. Ryūji właśnie wykazywał się takimi umiejętnościami, choć akuratnie w przypadku mrożącego krew w żyłach zimnie, nawet nie musiał się domyślać, jak to jest! Samemu skazując się na taki, a nie inny los, jasnowłosy chłopak łączył się w bólu, który pewnie nawet nie był malutkim pierwiastkiem tego, co odczuwała zamrożona dziewczyna.
Wraz z pojawieniem się przy dosyć specyficznym miejscu, dziewiętnastolatek od razu wyczuł, że aura tego miejsca wcale nie jest zachęcająca, ale czy przypadkiem nie jest tutaj z powodu dziewczyny, która wciąż tkwiła w tej zimowej śpiączce? Przezorny shinobi zapukał do okrągłych, drewnianych drzwi i musiał odczekać kilka minut zanim usłyszał jakikolwiek dźwięk zza skrzypiącego wejścia, które po chwili samo się otworzyło. Zdawać by się mogło, że ktoś będzie przed nimi stał, a może nawet i za nimi jednak tak też się nie stało. Wraz z przestąpieniem progu chłopak mógł dopiero poczuć buchającą parę z jakiegoś ogromnego kotła, który przewieszony był na stalowych, zardzewiałych zawiasach nad ogniem, w ogromnym komiku, który był w istocie paleniskiem na środku salonu. Jasność mieszała się z mrokiem tegoż miejsca i praktycznie od razu można było zapomnieć o tym, że w istocie jest się tuż obok masy śniegu, który niekiedy dosłownie mroził krew w żyłach. Spoglądając na drzwi od strony wewnętrznej, młodzieniec mógł zauważyć jakiś bardzo skomplikowany rodzaj mechanizmu, który w kilku miejscach miał poszczególne zawiasy blokujące, a cała linka od klamki ciągnęła się, aż do drugiego pomieszczenia, w którym były zamknięte drzwi. Zdawać by się mogło, że byli sami, jednakże odgłosy tłukących się o siebie naczyń wcale nie wskazywały na taki stan rzeczy. Młodzieńcowi przyszło tylko czekać, albo może uciekać, póki jeszcze może, w końcu aura mroku nie była w żadnym stopniu zachęcająca, ale to palenisko było takie ciepłe...
Motoko
 

Re: Sadyba Pani Ijō

Postprzez Ryūji » 27 sie 2017, o 10:17

Blond włosy władca piasku, zawsze wykazywał się powściągliwością oraz ostrożności i być może właśnie z tego też powodu udało mu się tak wiele razy wyjść z cało z niejednej wojny. Mimo młodego wieku, chłopak był pełnoprawnym żołnierzem i może zbyt często myślał jak wojak, lecz dzięki temu zawsze miał jakiś plan awaryjny... no prawie zawsze. Ryuji ufał swojej intuicji oraz czystej kalkulacji, lecz czasem te dwa podejścia bardzo się ze sobą nie zgadzały, a w takich wypadkach decyzje które podejmował, były czystą loterią. Pukając do drzwi bardzo specyficznego przybytku, tak właśnie się stało, jego intuicja, głośno krzyczała, że coś tu nie gra, że to miejsce nie jest normalne, lecz logicznie myśląc mogła to być jedyna nadzieja dla wychłodzonej dziewczyny, która z każdą chwilą spędzoną na zewnątrz traciła swoje siły, a również i on sam coraz bardziej odczuwał skutki ujemnej temperatury, co poniekąd także mogło wpłynąć na decyzje aby zapukać do drzwi.
Czekając dłuższą chwilę drzwi uchyliły się, lecz ku zaskoczeniu, nikt w nich nie czekał, nie było to normalne, lecz ze środka od razu dało się poczuć buchające ciepło. Chłopak postanowił mimo wszystko zaryzykować i ostrożnie przekroczył próg przybytku dokładnie się rozglądając. Najważniejsze było to, że temperatura, znacząco się różniła, już po pierwszym kroku, uderzenie ciepła rozluźniło nieco jego spięte od chłodu mięśnie. Duże palenisko na środku pomieszczenia, ogrzewało kocioł, w którym coś zapewne się gotowało, samo wnętrze przypominało chatę jakiegoś zielarza czy pustelnika, widział już podobne u zielarzy w Sabishi, lecz to było najbardziej specyficzne. Wchodząc do środka, udało mu się zauważyć, linkę która biegła od klamki do drugiego pokoju, z którego dochodziły także odgłosy czyjejś obecności. Dzięki lince, blondyn zwrócił także uwagę na drzwi, które były uzbrojone w zamek, który wyglądał na bardzo skomplikowany, co zdecydowanie nie pasowało do reszty przybytku, czyżby właściciel miał się przed kim zamykać, a może czegoś chronił, czy jednak służyło to innemu celowi? Ryujiemu zdecydowanie się to nie spodobało w szczególnie w połączeniu ze złą aurą tego miejsca, chłopak zawahał się przez chwilę lecz im dłużej stał przy drzwiach tym bardziej rozgrzewało go przyjemne ciepło. Będąc shinobim, Sabaku nie znał się zbytnio na mechanizmach, lecz wiedział iż może mu to sprawić problem w razie zagrożenia, jego przezorność nie raz ratowała mu skórę, dlatego też postanowił (jeśli drzwi się natychmiast nie zatrzasnęły za nim) wyprowadzić niewielką ilość piasku, który miał dostać się do mechanizmu i zablokować go, ziarenka miały wejść w każdą możliwą szczelinę oraz pomiędzy każdą zębatkę czy szparę i sparaliżować jego działanie oczywiście w miarę możliwości (lub usypać piasek pomiędzy futryną a drzwiami tak aby nie mogły się do końca domknąć). Ryuji zdawał sobie, że to bardzo niegrzeczne i nie stosowne z jego strony ale przestał dbać o maniery w momencie, kiedy nie został powitany przez właściciela w drzwiach. Ryuji stanął z dziewczyną nieco z boku, niedaleko drzwi i używając, dwóch macek z piasku przeniósł dziewczynę w pobliże paleniska, opuszczając ją delikatnie na ziemię, sam wolał zając pozycje, z której będzie mógł wszystko dokładnie obserwować, pokój oraz dziewczynę, a sam będzie nieco skryty w mroku, jednocześnie mając dość blisko do wyjścia. Po odłożeniu dziewczyny piasek z macek miał rozsypać się wokół dziewczyny, tak aby, mógł ją ochronić w każdym momencie. Przez chwilę zastanawiał się czy nie odezwać się, zawołać kogoś, jednak nie odważył się, wolał czekać na rozwój wydarzeń, w końcu ktoś otworzył te drzwi i doskonale wiedział o ich obecności...

Chakra 88%
Sabaku Fuyū -8%
Suna Kanri: Reberu Di - 4%
KC- B
Ryūji
 

Re: Sadyba Pani Ijō

Postprzez Motoko » 27 sie 2017, o 13:30

Obrazek

Spójrz, tutaj, chłopcze! #11

Przezorność chłopaka potrafiła zadziwić i to nieźle! Spryt, którym się wykazywał widocznie świadczył o tym, że trochę już przeżył i miał na swoim koncie jakieś doświadczenie w takich sytuacjach. Z pewnością ktokolwiek montował zawiasy i cały mechanizm w drzwiach nie pomyślał o tym, że kiedykolwiek przyjdzie mu się zmagać z władcą piasku, który swoją zaradnością powstrzymał drzwi przed całkowitym zamknięciem się. Niestety przez małą szczelinę do pomieszczenia wlatywało zimne powietrze, nie dając o sobie całkowicie zapomnieć. Mechanizm raz jeszcze otworzył i spróbował zamknąć drzwi, po raz kolejny ich nie domykając. Widocznie osoba, która była odpowiedzialna za obsługę drzwi po drugiej stronie sznurka, bardzo dobrze wiedziała, kiedy następował moment zamknięcia.
- Już idę, już idę kochaneczki, nie musicie trzymać drzwi! - zagrzmiał jakiś głos zza kolejnych drewnianych drzwi, do których młodzieniec nie poszedł. Ton, który dotarł do jego uszu nie był przyjemny, choć był przesączony słodyczą jaką karmi się każde dziecko przez osobę starszą, o wiele starszą. Kilka minut po tym jak słowa wybrzmiały w małej sadybce, w drugich drzwiach pojawiła się kobieta obładowana glinianymi garnkami. Nie była w żadnym stopniu szokująca czy też nieprzyjemnie wyglądająca choć jej ogromna kropka między brwiami, a także duży nochal i niemalże metr pięćdziesiąt wzrostu sprawiały dosyć sympatyczne wrażenie. Jedynie głos i oczy nie pasowały do całego obrazu starszej pani, która zamaszyście postawiła wszystko na blacie, który w istocie odpowiadał jej wzrostowi. Dopiero w jej obecności chłopak mógł zauważyć, że nie tylko aura tego miejsca się nie zgadzała, była to również wysokość wszystkich mebli, które idealnie pasowały do niziutkiej kobietki.
- Tak, tak, tak, siadajcie, siadajcie dzieciaczki, Pani Ijō zrobi Wam bardzo dobrą zupę rozgrzewającą, tak, tak... - jakby mówiła do siebie, jednocześnie krojąc jakieś składniki, które nie były dane do wglądu młodzieńcowi. Staruszka ewidentnie nie zauważyła, że dziewczyna nie jest przytomna, a młodzieniec potulnie stoi przy ścianie. W jej oczach młoda dziewczyna zwyczajnie położyła się przy palenisku, a chłopak obserwował wnętrze pomieszczenia. Dziwna kobieta, może niedowidzi, ale chyba niegrzecznie jest tak nie słuchać będąc w gościach, prawda?
Motoko
 


Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość