Szlak transportowy

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Szlak transportowy

Postprzez Defrevin » 21 lut 2015, o 23:41

Obrazek
Szlak transportowy


Główny szlak transportowy prowadzący do osady. Chętnie wykorzystywany przez handlarzy, wszelkich podróżników jak i zwykłych wieśniaków, którzy chcą sprzedać swoje towary w osadzie. Także mieszkańcy osady wykorzystują trakt do podróży między regionami. Trakt liczy sobie szerokość dwóch przejeżdżających obok siebie wozów, a dodatkowo stała obecność patroli, czyni szlak przejezdny i przede wszystkim bezpieczny.

Podróż między osadami: Możliwa tylko przy wykorzystaniu szlaków morskich
Podróż między dalszymi osadami: Podróż na kontynent możliwa jedynie przy wykorzystaniu szlaku morskiego.
Podróże morskie: Z prowincji Hyuo możliwy jest transport szlakiem morskim do Kantai (15 minut), Kaigan (30 minut), Ryuzaku no Taki oraz Kami no Hikage (45 minut). Podróże szlakiem morskim odbywamy w tym temacie, przy wykorzystaniu łodzi (należy uiścić opłatę w wysokości 100 Ryō). Dla mieszkańców Cesarstwa podróż morska pomiędzy Hyuo a Kantai jest darmowa.
Ważne: Przed każdą podróżą do innej prowincji zobowiązani jesteśmy napisać w tym temacie post fabularny. Powinien on liczyć, zgodnie z regulaminem, co najmniej 5 linijek tekstu. Pod postem powinien znaleźć się poniższy formularz:

Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8000]Dokąd:[/color]
[color=#BF8000]Czas podróży:[/color]
[color=#BF8000]Środek transportu:[/color]

>> Link do mapy regionów <<

Do środków transportu zaliczamy:
  • Wierzchowiec – 50 Ryō / o 1/2 krótszy czas podróży
  • Łódka - 100 Ryō (krótszy czas podróży przy wykorzystaniu tego środka, uwzględniony został w punkcie Podróże morskie
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2118
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsume » 22 sie 2015, o 20:09

Natsume w końcu dotarł na terytoria wyspy Hyuo. Po raz pierwszy od dawna był w stanie poczuć silne podmuchy wiatru, pośród których wychowywał się i szkolił swoje umiejętności. Chłód, który dla normalnych ludzi byłby na dłuższą metę zabójczy, tylko przyjemnie chłodził chłopaka, odzianego w swoje tradycyjne, codzienne odzienie. Ruszył spokojnym krokiem w dalszą część, już niedługo będzie mógł spotkać swoich starych znajomych, odwiedzić niezwykłe terytoria, których nie udałoby się uświadczyć gdziekolwiek indziej.
Oraz, co najważniejsze, będzie mógł przekazać jedną z najradośniejszych informacji od dłuższego czasu w klanie Yuki. Będzie mógł oznajmić, że udało mu się odnaleźć autentyczne, prawdziwe Hakuhyo. Chłopak od dawna marzył, by móc chociaż ujrzeć ten miecz, a co dopiero móc go dotknąć.
-Dobrze. Czas to przekazać.

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsume » 14 wrz 2015, o 19:09

Natsu kontynuował bieg w stronę szlaku transportowego, zmierzającego pomiędzy zamarzniętymi lasami wyspy Hyuo, celując do głównego portu wyspy. Po raz kolejny w tak krótkim czasie będzie zmuszony opuścić swoją ukochaną wyspę, ale póki co musi jeszcze załatwić kilka spraw w państwie kupieckim, nie wspominając już o tym, że zaczynało mu trochę... brakować towarzystwa. Tak jak do tej pory był on osobnikiem samotniczym i nie przebywającym z praktycznie nikim, to ostatnie półtorej roku zmieniło go niesamowicie - najzwyczajniej w świecie miał ochotę znów zobaczyć parki Ryuzaku no Taki i porozmawiać z jakimiś znajomymi, może Kamiru, może Reiką czy Shigeru... kto wie? Możliwości jest wiele.
Aktywował technikę Suimen Hoko no Waza i ruszył po lekko wzburzonym morzu. Nie w takich warunkach się biegało, nauczyciele wiele razy mówili że trzeba być twardym. Ruszył przed siebie, zastanawiając się kiedy dotrze na miejsce.

Skąd: Hyuo
Dokąd: Ryuzaku no aki
Czas podróży: 1:00
Czas przybycia: 21:09
Środek transportu: Piechta
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsume » 21 lut 2016, o 01:40

Natsume przybył na Hyuo, a ponownie pierwszą rzeczą, jaką wykonał, było przymknięcie oczu i pozwolenie lodowatym wiatrom Hyuo owiać jego ciało. Po potwornym gorącu pustyni Sabishi, zimno wyspy wiecznej zimy była dla niego jak prawdziwe ukojenie. Czuł, że nieludzkie słońce z pewnością wywoła u niego jakąś nieprzyjemną chorobę związaną z przegrzaniem organizmu... a zwłaszcza po czymś takim, co się na tamtych terytoriach odwaliło. Tyle śmierci, tyle zniszczeń. A on, pomimo swych przyzwyczajeń jako Yuki, musiał wywiązać się ze zobowiązań związanych z tytułem Kenshiego. Był mistrzem areny i nosicielem świętego artefaktu jego Rodu, Hakuhyo. Musiał dawać przykład.
Przyłożył dłoń do czoła i jednym przeciągnięciem dłoni zaczesał włosy do tyłu, tak że tylko kilka kosmyków pozostało na czole. Jednak, w przeciwieństwie do czasów w których znajdował się w Sachu no Senjo, teraz był znów sobą, nie Kenshim. A w jego oczach kręcił się smutny blask. Żałował tego wszystkiego. Żałował wybuchu wojny, a śmierci które zadał ciążyły mu na sumieniu. Dlatego, że nie zabijał ich na czyjś rozkaz. Zabijał ich z własnej woli, więc wina spadała na niego.
Trochę za dużo jak na pacyfistę.
-W co ja się wpakowałem... - mruknął ze smutkiem, idąc wolnym krokiem w kierunku ukrytej głęboko w lesie osady. Będzie musiał wyjaśnić Yumi to, co się później wydarzyło, i co zrobili razem z Kamiru.

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsume » 19 mar 2016, o 21:58

Skąd: Hyuo
Dokąd: Teiz
Czas podróży: 1h (już odczekane)
Czas przybycia: 21:30
Środek transportu: piechta, czasem wachlarz

viewtopic.php?f=80&p=26367#p26367 - w tym poście mam pozwolenie na skip od Raya.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinsaku » 9 sty 2017, o 00:57

Jak brzmiało polecenie? Zrób sobie przerwę, odpocznij, zregeneruj się. Jak to zrozumiał nasz bohater? Szpieguje, poznaj wroga, zdobywaj informacje. Może niekoniecznie o to chodziło, ale w sumie co za różnica? Ważne, że Shinsaku mógł się wyrwać z mroźnej wyspy i zasmakować dodatniej temperatury, którą oferował główny kontynent. Nie inaczej. Czarnowłosy zyskał szansę opuszczenia Hyou i zwiedzenia dalszej części świata, który znał jedynie z opowieści podróżników i rybaków, którzy od czasu do czasu zapuszczali się w te tereny, by sprzedawać swój urobek, który złowili. A teraz on, a nie kto inny właśnie miał szansę postawić tam swoją stopę. Co go spotka? Co go czeka? Tego nie wiedział, nie mniej był niezwykle tym faktem podekscytowany - przede wszystkim z możliwości zdobycia jakiś ziół, których znalezienie na śnieżnej wyspie było niemożliwe. No bo kurde, więcej zielska to więcej herbaty!
Tak więc droga była prosta: zebrał cały podręczny bagaż, a następnie wsiadł na pierwszy lepszy statek prowadzący na Kaigan. To był najbliższy kawałek ziemi głównego kontynentu. A dalej? Któż wie, gdzie go nogi ponioso. W końcu miał wolne. Trza było skorzystać.

[zt]

Skąd: Hyuo.
Dokąd: Kaigan -> Ryuzaku no Taki.
Czas podróży: 1h.
Czas przybycia: 2:00.
Środek transportu: Statek -> z buta.
Shinsaku
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ryūji » 12 mar 2017, o 17:29

Ryuji przywykł już do myśli, że zostawił daleko za sobą pustynne piaski i palące słońce, zaraz tylko po opuszczeniu terenów Samotnych wydm dało się odczuć różnice klimatów. Przemierzając wiele kilometrów, wiosek, miasteczek, bezdroży i teren prastarego lasu wiele zobaczył i wiele poznał. Rezygnując wejścia do prastarego lasu, musiał nadrobić drogę okrążając go jego skrajem, wiele ludzi po drodze ostrzegało go przed tym miejscem i póki co nie zamierzał ryzykować, tym razem jego życie miał ryzykować gdzie indziej. Zbliżając się do lodowych wysp, na samym początku było dość przyjemnie, chłodna bryza pozwalała lepiej funkcjonować i ogarnąć myśli, lecz z każdą chwilą temperatura spadała jak szalona. Przyzwyczajony do ekstremalnie wysokich temperatur, mody władca piasku nie mógł opanować drgawek. Zakładając i zapinając wszelkie dostępne ciuchy jakie posiadał w tym płaszcz tylko minimalnie uporał się z zimnem. Widząc zmagania z niską temperaturą, jeden z marynarzy na statku podarował Ryujiemu dodatkową warstwę ochronną, były to kalesony oraz sweter zrobiony z bardzo przyjemnego, miękkiego ale przede wszystkim niesamowicie ciepłego materiału, z tego co udało mu się wywnioskować, był pochodzenia zwierzęcego. Nowa warstwa grzewcza oraz dłuższe wystawienie na coraz niższą temperaturę pozwoliło opanować ciało i blondyn pozbył się uciążliwych drgawek oraz przestał szczękać zębami.
Gdy morska przeprawa zbliżała się do końca, chłopak zauważył na horyzoncie, wyspę, oraz pojedyncze światła jakiejś osady "Nareszcie..." Pomyślał, nie kryjąc zadowolenia, udało mu się dotrzeć do pierwszego przystanku w swojej podróży. Kolejnym krokiem jaki planował było dostanie się do osady rodu Yuki i rozeznanie w sytuacji, nie był pewny jak długo będzie musiał czekać na wezwanie od kruków, a zebranie informacji na własną rękę na pewno nie zaszkodzi, a może i da przewagę. Liczył też, że zagospodaruje choć chwilę czasu na przeprowadzenie treningu, podczas podróży wpadł na pewien pomysł który koniecznie chiał przetestować, a kto wie może akurat przyda się w nadchodzących wydarzeniach.

z/t
Ryūji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meido » 16 mar 2017, o 12:29

W sumie to nie wiem gdzie powinienem napisać tego typu posty, a nie chce mi się tworzyć osobnego tematu, więc wykorzystam ten :).

Znalazłam się na Hyuo. Wyspa ta była bardzo zjawiskowa. Oczywiście było zimno, a śnieg zalegał wszędzie wokół. Póki co jednak miałam szczęście. Tego dnia nie było jakiejś potężniejszej wichury, która mogłaby skutecznie utrudnić mi marsz. Ciekawe ile jeszcze czasu miałam na dotarcie do osady. Kiedy miała wybuchnąć wojna? Na pewno przybyłam tutaj dużo wcześniej niż Chiyoko, chociaż ta dziewczyna także już powinna być w drodze. U Ayumi przecież miała zatrzymać się na jakieś 2 dni, a przynajmniej tyle już minęło odkąd wyruszyłam z Shigashi no Kibu. Na pewno minęło więcej. Miałam chyba jeszcze trochę czasu, prawda? Postanowiłam spożytkować go dobrze i właśnie dlatego trochę zboczyłam z traktu, który prawdopodobnie miał mnie doprowadzić do osady. Jedno drzewo i śnieg. Jakieś powykrzywiane krzaki, które prawdopodobnie już umarły. Ja jednak nie chciałam poddać się śmierci, która mnie tutaj czekała. Czas ten zamierzałam spożytkować na trening.
Trening Techniki: Kage Shuriken no Jutsu
Słyszałam o technice, która pozwalała ukryć jednego shurikena w cieniu drugiego. Wtedy przeciwnik nie byłby świadomy czekającej go przykrej niespodzianki. Dotychczas jednak wydawała mi się jakoś tak mało przydatna, efektywna i efektowna. Teraz jednak stwierdziłam, że co mi tam. Może ktoś się na to nabierze! No i może wykonam jakąś spektakularną kombinację z użyciem tego jutsu. Wyciągnęłam dwa shurikeny i cisnęłam je w drzewo z odległości jakichś 5 metrów. Oba się wbiły. To prawda, jednak nie udało mi się ukryć jednego w cieniu tego drugiego. Musiałam więc zmienić technikę rzutu i wyrzuciłam najpierw jeden, a potem dopiero drugi. Wbiły się co prawda jeden po drugim, ale te drugi niewidzialny nie był. Jednakowoż byłam na dobrym tropie. Musiałam tak zminimalizować czas, po którym wyrzucę drugą gwiazdę, by zlały się ze sobą, tworząc niemalże jedno. Wykonałam więc kolejną próbę, która była już lepsza niż ta poprzednia, niemniej jednak shurikeny ciągle były widoczne. Oczywiście może to dlatego, że je widziałam od tyłu i może dlatego, że wiedziałam na co zwracać uwagę. Przeciwnik być może by tak nie uczynił. W każdym bądź razie, pozbierałam wyrzucone gwiazdki i ponownie ustawiłam się na pozycji rzutu. Wykonałam jeszcze trzy próby, z czego dwie były niemalże takie same jak te poprzednie. Różniły się tylko trochę, a ja dalej nie byłam zadowolona. Trzecia natomiast była idealna. Postanowiłam ją powtórzyć, tak dla pewności. Pozbierałam więc znowu shurikeny i zaczęłam. Rzuciłam dwa. Leciały niemalże jeden za drugim i nawet od tyłu prawie zlewały się jedno. Drugi rzut także był perfekcyjny. Trzeci natomiast ... nie udał się tak jak zamierzałam. Oczywiście być może było to spowodowane tym, że bardzo dużo uwagi skupiałam na tym co robię i to mnie męczyło. Niemniej jednak musiałam to doprowadzić do perfekcji. Technika, która zawodzi nie była dobra, nie? Odpoczęłam sobie chwilkę i znowu. Tym razem wszystkie rzuty były perfekcyjne, więc technikę uznałam za opanowaną. No prawie. Trzeba było to samo przećwiczyć z senbonami i kunaiami. Próbowałam więc i z powodu zmiany broni niezbyt dobrze mi szło. Po jakimś czasie jednak dobrze dobrałam siłę rzutu i osiągnęłam odpowiednie rezultaty.
"To jest to!" - pomyślałam. Wiedziałam, że kunai jako ten cięższy przedmiot wymaga więcej siły, a senbon jako mniejszy - mniejszej. Wiedziałam też, że musiałam osiągnąć taką samą szybkość lotu obu pocisków. Jeśli pierwszy leciał zbyt szybko, uciekał pierwszemu i technika stawała się widoczna. Jeśli natomiast leciał zbyt wolno, to drugi go wyprzedzał i była szansa, że nawet strącą się jednocześnie. Uniknęłam jednak tych nieprzychylnych zdarzeń poprzez odpowiednie dopracowanie tej techniki.
Czas Trwania: 2h 15 min
Czas Zakończenia: 14:44
Meido
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meido » 16 mar 2017, o 17:55

Trening z bronią został zakończony. Pozostało mi więc coś trudniejszego. Pozbierałam więc broń, którą rzucałam, celując w drzewo i umieściłam na powrót do torby. Następnie położyłam swoją wielką walizkę na ziemi i usiadłam na niej. Nie chciałam siedzieć na śniegu, bowiem mogłoby być mi zimno w tyłek, a tego chciałam za wszelką cenę uniknąć. Postanowiłam trochę odpocząć, bowiem w mojej głowie zrodził się pewien szalony pomysł. Bardzo niebezpieczny i nieprzewidywalny w swoich skutkach. Jednak gdyby się powiódł na pewno byłabym znacznie przydatniejsza. Silniejsza raczej nie, ale przydatniejsza to już tak. Na pewno by tak było. Odpoczęłam sobie więc trochę i przeszłam do działania.
Trening Techniki: Naosute no Jutsu
Technika ta należała do technik medycznych i znacznie poszerzała zakres tego co jej użytkownik może wyleczyć. Zatem stało przede mną pozornie proste zadanie, które jednak nie było takie proste jak się wydaje. Co prawda słyszałam już o tej technice (a być może widziałam nawet jej użycie, bo cholera wie czego używali w szpitalu, w którym poznałam Ayę), niemniej jednak cała mechanika tego jutsu nie była mi znana. Wiedziałam jakie efekty chcę osiągnąć, jednak nie wiedziałam jak. Musiałam więc dojść do tego wszystkiego sama. Było to o tyle trudne, że jedynym królikiem doświadczalnym byłam tutaj ja. Musiałam zranić się bardzo mocno i później spróbować się wyleczyć. Gdyby mi się coś nie udało, to pewnie bym umarła, popełniając samobójstwo "dla dobra nauki". Nie było jednak rady.
"Ayu ... przepraszam ..." - pomyślałam, przypominając sobie jak obiecałam jej, że już więcej nigdy siebie nie skrzywdzę. Teraz jednak musiałam. Wyciągnęłam kunai i zaciskając zęby, wbiłam go mocno w kolano. Ręce musiałam mieć sprawne. Nóż dotknął kości, a mnie sparaliżował potężny ból. Praktycznie nie mogłam się ruszyć, a łzy same napływały mi do oczu.
- Kurwa! - przeklnęłam pod nosem, a to proste przekleństwo pozwoliło mi na drobne działanie. Wyciągnęłam i odrzuciłam nóż. Zabarwił śnieg na czerwono, a następnie mogłam dotknąć rękami rany. Wyobraziłam sobie jak okropna ilość niebieskiej energii wlatuje do rany i uśmieża ból, lecząc. Tak się rzeczywiście działo, niemniej jednak było to po prostu zwyczajne użycie techniki Chiyute no Jutsu. Pieczące ... i niezbyt przyjemne. Całe moje ręce były we krwi. Rana co prawda przestała krwawić, jednak dalej była sina, a nogą praktycznie nie mogłam ruszać. Zatamowałam może krwotok zewnętrzny i zasklepiłam skórę, jednak tam gdzieś w środku ciągle była krwawiąca rana, a być może także uszkodzona kość. Zaciskając zęby z bólu ...
- Kurwa! - ponowne przekleństwo. Dobyłam jednak kolejnego kunaia i znowu zadałam sobie ból, rozdrapując tą ranę i jakoś oczyszczając miejsce w pobliżu kości. Kunai odrzuciłam. To było straszne. Myślałam, że umrę, ale musiałam działać. Skupić jeszcze większą ilość chakry. Zaraz ... jak to było? Pieczęcie pomagają w wyzwalaniu energii, nie? Złożyłam więc dwie pierwsze pieczęcie, które przyszły mi na myśl. Wół → Tygrys. Następnie wyzwoliłam leczniczę energię, jeszcze nad raną. Nie zdążyłam nawet dotknąć miejsca zranienia. Ból mijał, kość się naprawiała, a krwawienie wewnętrzne ustawało. Skóra zaczęła się zrastać.
- Udało się ... - odetchnęłam z ulgą. Niby opanowałam nową technikę, ale nie miałam zamiaru testować jeszcze raz. Stwierdziłam, że jeśli udało mi się to raz i to w takich warunkach ... podczas gdy byłam sparaliżowana bólem ... to w innych warunkach, prawdopodobnie lepszych, także mi się uda.
Czas Trwania: 3h 45 min
Czas Zakończenia: 21:40

Po całym tym "treningu", wstałam i pozbierałam kunaie, które rozrzuciłam i wytarłam je z krwi, używając w tym celu śniegu, który pod wpływem ciepła moich rąk zmienił się w wodę. Tym samym sposobem oczyściłam własne ręce. Chociaż to był "zimny prysznic", ja nie narzekałam. Przed jakimiś kilkoma chwilami byłam w jeszcze gorszej sytuacji i dałam radę. Po wszystkim spakowałam wszystko do torby i ruszyłam w dalszą drogę.
Meido
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sorata » 17 mar 2017, o 01:11

Chłopak zszedł na ląd, stawiając po raz kolejny twardy krok na zimnej, zlodowaciałej ziemi. Śnieżnobiały krajobraz Hyou kłuł w oczy promieniami odbijającymi się od śniegu, na co młody Ranmaru od razu przymykając powieki. Powitał swój dom z chłodem, mimo, że wcześniej do samego końca żałował, że musiał go opuścić - jednak wędrówka poza wyspę bardzo go zmieniła. Spojrzał jeszcze raz na pozamarzane budynki, uwijających się jak w ukropie ludzi i rybaków, którzy chcieli za wszelką cenę zapakować swoje towary z lodem zapobiegającym ich zepsuciu. Spojrzał na kobiety zszywające rozerwane sieci i dzieci bawiące się zabawkami z kości i małych kawałków sosny, której dużo było w tych okolicach.
Zawiał nieprzyjemny wiatr, przeszywający kości ładunkiem zimna i wilgoci, jaki ze sobą niósł. Soratę przeszył nieprzyjemny dreszcz, ale chłopak od razu zignorował to narastające uczucie niepokoju, winą obarczając złe ubranie. Nie czekając zbyt długo poszedł od razu do dzielnicy klanu, po drodze witając się krótko ze znajomymi przechodniami.
z/t
Sorata
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meido » 17 mar 2017, o 09:38

Ja także, bo zapomniałem w poprzednim poście: z/t
Meido
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinji » 17 mar 2017, o 10:41

Podróż statkiem była zupełnie nowym doświadczeniem dla członka klanu Uchiha, którego można było już śmiało zaliczać do grupy zwanej młodzieżą. Udział w wojnie pomiędzy Sabaku, a Kaguya odcisnął na nim swoje piętno chociaż w pozytywny sposób. Naprawdę wiele się tam nauczył oprócz tego poznał smak wojny. Zarówno ten zwycięski, podniecenie odczuwalne wraz z zabiciem oponeta, ale także przegranego, ponieważ został wykluczony przez głupią ranę. Najgorsze było to, że nie wynikło to z przypadku. Zgubiła go arogancja, którą okazał wobec oponenta. Myśl ta męczyła go przez całą podróż. Potrafił się tym wszystkim delektować, ale gdzieś tam z tyłu głowy pozostawała świadomość na jak duże niebezpieczeństwo się naraża. Jakoś minęło mu to kilka godzin wyprawy i wreszcie znalazł się na przystani. Nie śpieszyło mu się, spokojnie wyszedł na brzeg gdzieś na końcu całej masy ludzi, którzy nie wiadomo czemu przeciskali się w kierunku wyjścia. Chcieli byś koniecznie pierwszymi na brzegu. Na dobrą sprawę pewnie mógłby sobie zeskoczyć z boku. Ale po co? Tak stracił 15 minut, ale miał czas by wprowadzić się w swoisty trans tak potrzebny w momencie takim jak ten.

z/t - viewtopic.php?f=80&t=125
Shinji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 1 cze 2017, o 11:15

Gdy tylko dotarł do brzegu poszukiwał jakiegoś środka transportu. Czegokolwiek, czym mogliby się dostać dalej. Z tego co pamiętał, najbliżej było Kantai, ale tam obecnie nie będzie zbyt kolorowo, dlatego też trzeba było wybrać inne miejsce. Szukał w pamięci czegoś ciekawego. Tam gdzie dużo ludzi, tam łatwo się ukryć.
-Lecimy do Ryuzaku... To nie tak daleko, damy radę - rzucił do towarzyszki i wsiadł do pomniejszego statku przybitego do brzegu. Do obsługi wymagał tylko kilku osób, a i jedna sobie mogła poradzić, jak wiedziała co ma robić. Wystarczyło tylko obrać kurs, ruszył przed siebie i heja! Droga trochę im zajmie, ale przynajmniej nie będzie pogromu od strony Yukich, którzy no cóż... nie będą w pokojowych zamiarach teraz.

Skąd: Hyuo
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 12:45
Środek transportu: fabularnie łódka z brzegu
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Maji Meguri » 1 cze 2017, o 16:54

Dotarcie do bezpiecznego portu z dala od konfliktu wymagało sporo czasu i wysiłku. Ucieczka z pola bitwy nie należała do najprostszych zadań, a zmęczenie bitwą nie ułatwiało tego w żadnym aspekcie. Wykończenie organizmu i ogólny fatalny stan w jakim znajdowali się nowo przybyli nie spotkał się z wielkim entuzjazmem. Jendak Amazonka zaufała Piratowi i pozwoliła wybrać kierunek. Ryuzaku no Taki znajdowało się bliżej niż jej zaciszna twierdza na skraju pustynnego morza. Dodatkowo dochodził brak chęci dostania się tam. Jak bowiem miała pokazać się w takim stanie, jej przechwałki i dobre imię ległyby w gruzach a status na który ciężko pracowała stałby się historią, nie wartą wspominania. Nie chcąc więc spaść w hierarchii, postanowiła doprowadzić się do porządku gdzie indziej, gdzie ptaszki nie ćwierkają i nie doprowadzą nowiny do Pustynnych Amazonek. Dola czy niedola, teraz jeszcze przez jakiś czas musiała znosić towarzystwo mężczyzny. W każdym razie, lepsze to niż śmierć w masowej egzekucji pieszczotliwie nazwanej na Hyuo - amnestią. W każdym razie taki scenariusz zakładała Meguri.

Skąd: Hyuo
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 18:30
Środek transportu: fabularnie łódka z brzegu
Maji Meguri
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 4 cze 2017, o 13:52

Nic go tutaj nie trzymało. Odebrał swoją należność i już zastanawiał się nad swoim następnym posunięciem. Należność była jedynie małą częścią korzyści jakie wyniósł z przebywania tutaj. I na pewno najmniejszą. Fakt, pieniądze miały duże znaczenie, ale zawsze istniało kilkadziesiąt innych sposobów na ich zdobycie. Jednak możliwość zobaczenia na własne oczy podwładnego Hana, martwego człowieka który poruszał się i dysponował ogromną potęgą, niejako zmuszając przeciwników do opuszczenia broni. Murai przepuszczał przez swoją głowę ogromną ilość informacji które dotarły do niego tego dnia. Było tego bardzo dużo. Umiejętności i imiona poszczególnych członków oddziału, ich mocne i słabe strony, twarze, nastawienie, informacje odnośnie świata, nieznane mu wcześniej fakty o nich. Było tego bardzo wiele, odpowiednie posortowanie informacji pod względem ich wagi i możliwej użyteczności zajęło Muraiowi dobre kilka minut, które spędził na staniu w wiosce, opierając się plecami o ścianę jakiegoś budynku. Kiedy skończył i mniej więcej zapamiętał tak wiele informacji jak było to możliwe, zaczął zastanawiać się nad swoim kolejnym posunięciem. Miał wiele opcji, w gruncie rzeczy każda z nich była inwestycją w jego aktualną sytuację. Mógł przejść się do miejscowej biblioteki bądź innego ośrodka zawierającego wiedzę spisaną. Pierwotnie taki był właśnie jego plan, jednak potem zaczął zastanawiać się nad innymi możliwościami. W tym błyskawicznym powrocie na kontynent celem podzielenia się swoją wiedzą. Chyba nigdy wcześniej tego nie robił, ale biorąc pod uwagę sytuację… Lider z pewnością nie pogardziłby informacjami dotyczącymi Hana. Mimo że nie troszczył się o podobnych jemu, innych Kakuzu, ani nie miał ich na względzie podczas podejmowania decyzji, oni także skorzystają. Jeśli chciałby czegoś od samego Mitsuchiego, to nie mógłby tak po prostu przyjść i czegoś oczekiwać. Analizując na spokojnie planowane akcje, doszedł do wniosku że opcja z powrotem będzie najlepsza. Zaczął więc poszukiwania pierwszego statku który mógłby mu zaoferować powrót. A po wylądowaniu na brzeg pójdzie z buta. Nic go nie goni, ale mimo wszystko zacząć podejmować działania już teraz.

z/t

Skąd: Hyuo
Dokąd: Sakai
Czas podróży: 1:30
Czas przybycia: 16:22
Środek transportu: Łódka
ObrazekObrazekObrazek

Murai posiada zasoby chakry znacznie wykraczające poza zwykłych ludzi, dla sensorów jest więc doskonale widoczny i wyróżniający się
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1902
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Następna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości