Zamrożone Drzewo

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Ryūji » 21 sie 2017, o 19:09

Młody Sabaku wolał nie ryzykować, doskonale zdawał sobie sprawę, że na jego życie może czyhać wielu niebezpiecznych typów, a on nie zamierzał tak łatwo się podejść. Mimo wszystko domyślał się, że być może to coś zupełnie przypadkowego,gdyby to był zabójca to na pewno nie dał by się tak łatwo zdradzić. Ziarenka piasku delikatnie krążyły wokół ciała blondyna w gotowości aby przybrać ochronne kształty, a on sam uważnie nasłuchiwał i rozglądał się po okolicy. Wystarczyło kilka kroków, by źródło niepokojącego dźwięku zostało zidentyfikowane i szczerze mówiąc nie tego spodziewał się władca piasku. W śniegu za jedną z zasp leżała kobieta, która wyglądała jakby przeszła prawdziwe piekło, ślady na jej ciele oraz, jej odzienie, a raczej jego brak dobitnie wskazywały, iż musiała skądś uciec. Była zbiegiem wojennym, przestępcą, a może ktoś chciał jej wyrządzić krzywdę? Pytań mogło nasunąć się wiele ale odpowiedzi z kolei mogła dostarczyć tylko kobieta. Wiele osób mogłoby przejść obok tej sprawy obojętnie, i nawet blondynowi przeszła taka myśl w głowie. Była słaba skoro tak skończyła, nie zasługuje na pomoc... A może jednak była silna skoro dotarła, aż tutaj? Mimo wszystko chłopak zdecydował się pomóc może nie tyle co z dobroci, a z czystej ciekawości.
Problem był oczywisty, zimno. Jemu samemu było zimno z powodu panującej temperatury a co dopiero prawie nagiej kobiecie. Chłopak zanim jednak przystąpił do jakiegokolwiek działania jeszcze raz dokładnie się rozejrzał i przez chwilę nasłuchiwał czy aby na pewno ktoś nie podążał jej śladem. (jeśli było czysto) Ryuji podszedł do kobiety i uniósł ją delikatnie, jej ciało było lodowate niczym otaczający go śnieg. Młody władca piasku niestety nie posiadał niczego co mogłoby wskrzesić ogień, no może poza wybuchową notką ale za dużo rabanu i kombinowania. Sabaku otoczył siebie jak i znajdę piaskową kopułą, miała za zadanie ochraniać od wiatru oraz zapewnić minimalny komfort cieplny. Usadowił się już na warstwie piasku i przycisną kobietę do swojego ciał a nakrywają ją swoją skórzaną kurtką oraz pocierał jej skostniałe ciało. Cała sytuacja mogła wydawać się niezręczna ale to jedyny pomysł na jaki wpadł w tamtym momencie. Wiedział, że to może nie pomóc, dlatego jego wyjściem awaryjnym było pośpieszenie do miasta, które niestety najbliżej nie było... W spokoju starając się wytworzyć jak najwięcej ciepła czekał przez chwilę na rozwój sytuacji.
Ryūji
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Motoko » 21 sie 2017, o 21:29

Obrazek

Spójrz, tutaj, chłopcze! #5

Pogoda w istocie nie dopasowała się do młodego mężczyzny, który dzięki uprzedniej bezinteresowności pomocnego marynarza, był przygotowany. Niestety klimaty z zimnych części świata mają to do siebie, że osoby nieprzystosowane pomimo odpowiedniego ubrania, nie przystosowują się tak łatwo, jak te urodzone w danym regionie. Właśnie dlatego, szczypiące, zaczerwienione policzki chłopaka sprawiały niesamowity ból, dodatkowo wrażenie tworzących się sopelków lodu w nosie jasnowłosego, a także miotający wiatr, który zerwał się wraz z pojawieniem dziewczyny. Wszystko to zwiastowało nadejście śniegu, który niedługo miał spaść na nieświadomą niczego dwójkę.
Oprócz ewidentnego braku żywego ducha w pobliżu, młodzieniec wraz z rozejrzeniem się przed podejściem do dziewczyny mógł zauważyć ślady, które dziewczyna widocznie pozostawiła za sobą. Czynności, które wykonał młodzieniec w pewnym sensie były wytłumaczalne w dosyć prosty sposób, choć co by nie było, dziewczyna bardzo lekko odziana, jak na ten klimat, z pewnością nie była świadoma jego ostrożności, a tym bardziej obecności. Dopiero ciepło, którym władca piasku otoczył dziewczynę sprawiło, że mogła ona być w stanie rozpoznać kogoś obecność, niestety nie wymusiło to na niej żadnej reakcji. Jedyne co było zauważalne, a raczej wyczuwalne dla jasnowłosego jegomościa, to zatrzymujące krew w żyłach zimno, którym nieprzytomna nieznajoma mu się odwdzięczała. Wraz z nadejściem kolejnych minut chłopak mógł zauważyć, że nie zmienia się nic poza jego własną temperaturą ciepła, która momentalnie spadała, w pewnym sensie dodając trochę do temperatury ciała smukłej dziewczyny. Gdy tak siedzieli ciało przy ciału, jasnowłosy mógł zauważyć, że z początku delikatna postura dziewczyny, teraz zdawała się być jeszcze mniejsza, jakby trzymał porcelanową laleczkę w dłoni. Wraz z pozą, w której leżała w jego ramionach, które ochoczo pracowały nad wznowieniem jej ciepła, zauważył delikatne rysy twarzy, które okalały czarne, posklejane prawdopodobnie przez krew, średniej długości pasma, opadające na zewnątrz jego skórzanej kurtki. Gdyby nie ta sytuacja, z pewnością wiele mężczyzn uznałoby dziewczynę za powabną i kobiecą dziewczynę.
Motoko
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Ryūji » 23 sie 2017, o 23:45

Pogoda, klimat, całe to miejsce nie sprzyjało Ryujiemu ani razu wciągu całego jego pobytu na lodowych wyspach. Czego jednak mógł się spodziewać chłopak z gorącej pustyni pośród śniegów i lodów? Ale czyż nie właśnie o to mu chodziło? O pokonywanie swoich słabości i przeciwstawianie się wszelakim trudnościom? Cały pomysł opuszczenia swoich rodzinnych stron miał się właśnie na tym opierać a wszystko po to aby stać się silniejszym, dla siebie jak i klanu, więc raczej nie miał prawa narzekać nawet w najmniejszym stopniu, sam się na to pisał.
Zimno niemiłosiernie doskwierało, przeszywało wręcz całe ciało, piaskowa kopuła ochroniła co prawda przed wiatrem ale na tym się skończyło. Ciało dziewczyny było niczym wielki sopel lodu, zbliżenie poskutkowało obniżeniem temperatury blondyna, lecz na pewno dziewczyna odczuła jego ciepło. Stopy, nos oraz uszy powoli przestawały być odczuwalne, z każdą minutą robiło się coraz chłodniej. Ryuji w jednej chwili zatęsknił za pustynnymi piaskami i żarze lejącym się z nieba, w tym momencie był absolutnie pewny, że już nigdy w życiu nie będzie narzekał na słońce. Sytuacja robiła się nieciekawa, szczególnie dla dziewczyny w ramionach Ryujiego, chłopak po kilku chwilach już wiedział, że nic więcej nie wskóra i jeżeli naprawdę chce aby przeżyła, musi się ruszyć. Wykorzystując resztę piasku, oraz używając części piaskowej kopuły, młody władca piasku, wytworzył pod sobą i dziewczyną, która ciągle była w jego ramionach, piaskową platformę, na której wzbił się w powietrze ponad korony drzew. Cel był prosty, odnaleźć najbliższe zabudowania, ogień czy ludzi, jeżeli z tej wysokości nie uda mu się nic dostrzec to wzniesie się jeszcze wyżej. Kierował się w stronę głównej osady, nie znał tutejszych terenów, a to było miejsce z którego tu dotarł. Miał tylko nadzieję, że uda odnaleźć mu się coś szybciej, co pozwoli ogrzać i jednocześnie uratować tajemniczą kobietę.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sabaku Fuyū

Pieczęci
Brak

Zasięg
Opanowanego Reberu

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Wykonywane przy pomocy gurdy lub piasku z otoczenia.

Opis Dość prosta technika, przy pomocy której można ominąć kłopotliwe, bądź niebezpieczne przeszkody na naszej drodze. Polega ona na stworzeniu piaskowej wysepki dzięki zmieszaniu swojego piasku z chakrą. Wysokość graniczna takowej konstrukcji to około 50 metrów. Szybkość natomiast wynosi połowę wartości opanowanego poziomu reberu. Jesteśmy w stanie unieść ze sobą jeszcze dwie osoby, a dla większej ilości konieczne będzie stworzenie kolejnej chmurki.
Ryūji
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Motoko » 24 sie 2017, o 01:23

Obrazek

Spójrz, tutaj, chłopcze! #7

Wraz zamarzającymi, odstającymi częściami ciała, mózg młodzieńca nie brał udziału w tej zimowej zabawie, szukając jakiegoś dogodnego wyjścia z pozycji, w której się znajdowali. Co by nie było, wraz z wzięciem nieświadomej, o kruchej urodzie dziewczyny na ręce, był również odpowiedzialny za jej życie i dobrze prosperujący organizm. Nieczęsto widzi się tak uczynnych osiemnastolatków, którzy zamiast pomagać ludziom w potrzebie, zazwyczaj wolą kopać im dodatkowe groby i tak też mógł zrobić młody władca piasku w tej sytuacji. Co by nie było, nikt nie patrzył mu się na ręce, a zamknięte powieki urodziwej dziewczyny nie poruszyły się ani na milimetr od momentu, w którym ten mógłby to zauważyć. Jedynie lekko wznoszące się i opadające piersi, schowane pod lichą narzutą do spania, a także i skórzaną kurtką młodzieńca, były znakiem, że jeszcze żyje. Jakby nie spojrzeć, nadal była to bardzo dobra informacja!
Wzbili się ponad konary drzew, które ich otaczały i choć co jasnowłosy chłopak był w stanie zauważyć, to kompletna mgła i biel, która dodatkowo spadała na jego twarz z uporem maniaka, po raz setny wywołując niechciane dreszcze, bo przecież nie był przyzwyczajony do takiej zimowej pogody, czyż nie? Po pewnym czasie lotu w kierunku, który wcześniej określiłby jako prowadzący do Fuyuhany, mógł dostrzec lekko przebijający się obłok, jakby ciemniejszy niż ta cała otaczająca go biel, która również spowodowała, że ubrania przykleiły się do jego ciała, to samo było w przypadku zemdlonej dziewczyny, która i tak nie miała już co ukryć przed jasnowłosym chłopakiem. Jej całe ciało było niemalże widoczne, jak na dłoni, a wszystko to zasługą zwiewnej, nocnej koszuli, w którą była ubrana i znaleziona przy Zamrożonym Drzewie. Wydawać by się mogło, że miejsce cieplejsze i posiadające ogień, to najlepsze wyjście z sytuacji, dlaczego więc nie skierować się w jego stronę? Być może to właśnie dymy z ogniska?



    W zależności, jeśli postać skieruje chmurę do obłoku, kierujemy się tutaj, w przypadku kiedy nie, to proszę pisać dalej w tym temacie, w którym jesteśmy. ;)


//zt. x2
Motoko
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Burizādo » 26 gru 2017, o 23:38

Romantyczna historia o nieracjonalnej nienawiści dwójki przyjaciół. Ostrzeżenie dla shinobich, którzy nie powinni zachowywać się niczym zwykłe gówniarze, dzierżąc w swych ciałach ogromne pokłady śmierci. Kobieta, miłość, to przyjemna rzecz do której należy dążyć. Ale pojedynek na śmierć ze swym sprzymierzeńcem dlatego, że obydwoje pragniecie tego samego obiektu o własnej woli.. Kompletna niedojrzałość emocjonalna. Ale przynajmniej stworzyła piękny obiekt, atrakcję wręcz, dla ludności lokalnej i podróżników. Miejsce dla poetów i filozofów, artystów wszelakich, jak i zwykłych znudzonych młodzieńców. Takimże młodzieńcem był długowłosy Yuki, o bladym licu, stojący parę metrów od dębu. W swym tradycyjnym kimonie, z dłońmi schowanymi w szerokich rękawach, kontemplował nad emocjami które mogły targać walczącymi. Były dla niego obce, a skoro nie miał w tej chwili żadnego przydziału, mógł pobawić się w analizę i rozwój swego wnętrza.
Burizādo
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Tensa » 27 gru 2017, o 00:01

"When I'm walking a dark road
I am a man who walks alone."

1/15

Młody niebieskowłosy chłopak, samotne drzewo w krainie wiecznie skutej lodem, rozmyślania o przeszłości, za pewne tak wyglądały leniwe dni shinobich pochodzących z terenów podległych nowemu cesarzowi. Spokój i cisza panowały w tym miejscu, delikatny chłód niesiony wiatrem przeszywał ciało chłopaka. Tubylec jednak przywykł do takich warunków, te nie robiły na nim większego wrażenia. Kraj tak i ludność zahartowana, oziębła, jak ta kraina, jednak czy wszystkie serca zmrożone były na kość? Sądząc po wspomnieniach młodego wojaka wręcz przeciwnie i nawet w tych stronach miłość pchała ludzi do czynów szalonych. Jednak nie o miłości, a o tym co się dzieje. Młodzieniec usłyszeć mógł skrzypienie śniegu, niezbyt głośne, przybysz musiał być lekki, lub znacznie oddalony. Nie dziwota z resztą, że ktoś oprócz Buri'ego postanowił odwiedzić miejsce pamięci o dwóch kochankach. Może i mieszkańcy Hyou unikali go w niemym strachu przed cierpieniem które miejsce to sprowadzać miało na przybyłych, jednak turyści czy podróżni nie przejmowali się tym, między bajki wciskali oni rzekome magiczne, czy raczej przeklęte właściwości potężnego dębu. Czas upływał, a kroki stawały się coraz głośniejsze, by po około dwóch minutach cień pewnego człowieka spoczął na ciele nastolatka.
-Wybaczy pan, że przeszkadzam. - rzekł ciepły męski głos chcąc zwrócić na siebie uwagę przedstawiciela rodu Yukich. Mierzył on około 170 cm, był dość szczupły. Długie brązowe włosy opadały na niebieskie oczy darzące świat ciepłym spojrzeniem, tego samego koloru bródka zdobiła około trzydziestoletnie lico. Odziany był w nietypowego koloru mianowicie czerwony garnitur.
-Nie chciałbym być nachalny, lecz sytuacja mnie do tego zmusza, pragnąłbym zapytać pana o pewną młodą dziewczynę, mianowicie mą pierworodną. Zechciałby pan udzielić mi pomocy? - mówił z lekką nutą zmartwienia, jakby stało się coś złego, dała się także wyczuć ciche błaganie...
Obrazek
Tensa
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Burizādo » 27 gru 2017, o 00:13

Kroki niesione dźwiękiem deptano śniegu przykuły jego uwagę, rozpoczynając szybką analizę. Wykluczył możliwość zagrożenia, uważając, że nie ma szans na obecność shinobiego, który udawałby cywila w ten sposób. Nie odwracał się jednak, wsłuchując w śnieg i szukając odbicia na lodowej pokrywie drzewa. Gdy nakrył go cień, spiął się nieznacznie, gotowy na podjęcie działań. Ale doszedł go tylko głos, w dodatku głos pełen prośby. Od razu napełnił młodzieńca masą podejrzeń, bo nie rozumiał skąd u mężczyzny przekonanie, jakoby był odpowiednią osobą do rozpoczęcia rozmowy. Przekręcił głowę, by spojrzeć na jegomościa przez ramię.
-Mówcie dalej.
Beznamiętny ton, lakoniczna wypowiedź i spojrzenie skupione na rozmówcy.
Burizādo
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Tensa » 27 gru 2017, o 00:35

"When I'm walking a dark road
I am a man who walks alone."

3/15

Skrzypiący śnieg niósł za sobą więcej niż tylko wieść o nadchodzącym obcym, również wnioski które poczynić mógł dzięki nim samotny shinobi mogły okazać się ciekawe. Jednak czy nie zostały wyciągnięte pochopnie? No cóż, może tak, może nie, nie wiadomo czy dane mu będzie się o tym przekonać. Krótkim zdaniem, brzmiącym niczym rozkaz wydawany niższą rangą żołnierzowi nakazał mężczyźnie kontynuować opowieść.
-Moja córka Yukino Toshaka niedawno uciekła z domu. Wiem, że to siedemnastolatka, często mają głupie pomysły, ale... - przełknął nerwowo ślinę, jakby to co miał powiedzieć było czymś co mogło go zniszczy, mimo to dalej mówił rzeczowo.
-Od czasu kiedy w niefortunnym wypadku zginął jej brat zaczęła się zmieniać, bała się wszystkiego.. uroiła sobie, że to ja pozbawiłem go życia celowo. - z niebieskim oku pojawiła się łza, jakby rysa na szkle... zniszczone okno na duszę ukazujące żal który Toshaka tak bardzo starał się ukrywać.
-Bała się zamknąć oczy, brak snu, niechęć do jedzenia, to wpędzało ją w jeszcze większą paranoje. Co oczywiste sprowadziliśmy do niej medyka ten jednak powiedział, że pomóc może jedynie odizolowanie jej i terapia.- mężczyzna wbił wzrok w podłoże chcąc ukryć wstyd, nie chciał być brany za potwora, za kogoś dla kogo reputacja jest ważniejsza od córki.
-Nie zgodziłem się, jesteśmy szanowaną rodziną, od dziewięciu pokoleń jako jeden z niewielu rodów nie będąc shinobi utrzymujemy tytuł szlachecki... takie wydarzenie mogło by popsuć nasze interesy... Ale za pewne historia nie ma dla pana większego znaczenia, prawda? - pośród monologu dał Buri'emu chwilę na odpowiedź, samemu korzystając z niej by zaczerpnąć oddechu. Podniósł wzrok, tak by spojrzeć mu w oczy.
-Zanim doszło do tego wszystkiego Yukino uwielbiała przychodzić w to miejsce, może to ta klątwa o której wszyscy mówią sprawiła, że jej zmysły doznały pomieszania, sam nie wiem. To urocza dziewczyna, nie wysoka, zawsze uśmiechnięta, ma długie różowe włosy. Gdy ujrzałem pana w tym miejscu myślałem, że może widział ją pan, albo chociaż słyszał cokolwiek. Boję się, że coś sobie zrobi... że to wszystko się rozejdzie. Chciałem nawet wynająć shinobich do poszukiwań, ale zgłaszanie się do rodu z taką sprawą... to nie może wyjść. - w końcu nadszedł ten moment kiedy zamilkł, lecz jego oczy, twarz, nawet sama postawa pokazywała więcej niż słowa. Był w to zamieszany całym sobą i wierzył, że ten siedzący pod drzewem mruk za chwile powie mu co tak naprawdę dzieje się z jego córką...
Tensa
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Burizādo » 27 gru 2017, o 00:46

Osobnik był obywatelem Cesarstwa, strój potwierdzał jego wersję o szanowanej pozycji. Młodzieniec rozejrzał się, jakby szukając śladu obecności dziewczęcia.
-Coś więcej? Inne miejsca, ludzie którym ufała, do których się odzywała. Urojenia o których opowiadała.
Mówił rzeczowo, wciąż wpatrując się w okolicę, jakby był pewien śladów czy nawet samej obecności dziewczęcia. Miał wrażenie, że to nie będzie standardowe zadanie przypisane do kategorii D. Czyżby mogło dojść do C? Jeśli dziewczyna oszalała i stanie się niebezpieczna dla otoczenia.. Wypuścił gęsty obłok pary. Był w nastroju na lakoniczność i opanowanie, stąd był cicho, ignorując poprzednie pytanie. Teraz nawet nie patrzył na rozmówcę, odchodząc odeń parę kroków.
Burizādo
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Tensa » 27 gru 2017, o 01:05

"When I'm walking a dark road
I am a man who walks alone."

5/15

Mimo aparycji i zachowania sprawiającego wrażenie, że wysłuchiwanie tego wszystkiego jest co najmniej nie chciane przez shinobi'ego, ten postanowił obdarować mężczyznę atencją. Czy mogło to zwiastować, iż mruk stanie się małym bohaterem? Mężczyzną który ratować będzie miał cną białogłowę przed nią samą? Kimś kto na prośbę ojca ograniczy wolność jego córki? No cóż, jak ze wszystkim, nie wiadomo. Chociaż Yuki nie wyrażał emocji po jego rozmówcy widać było, że cieszy się z takiego zbiegu okoliczności.
-Yukino lubiła naturę, miejsca owiane aurą legend i mitów. Zdarzało jej się opowiadać o pewnym miejscu... - dłonią pogładził brodę, szukał czegoś, jakiejś nazwy zaginionej pośród odmętów pamięci.
-Gaj Ostara tak go nazywała, co prawda wątpiłem, że kiedykolwiek udało jej się tam dotrzeć. Droga ponoć jest niebezpieczna, myśliwi czy pospolici shinobi ponoć mają problemy z dotarciem do tego miejsca. Legendy mówią, że kiedy się tam dotrze wspomnienia powrócą do umysłu, zakochani od wieków je odwiedzają by wyznać sobie miłość, nie byłem tam od lat. Odkąd poznałem żonę. - drobny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
-Ta historia nie ma znaczenia, sam bym się tam udał, ale widzi pan nie jestem już tak młody, może do starca wiele mi brakuje, jednak nie jestem w wystarczającej formie, aby przebyć tą podróż. Jeśli udała się tam sama, pewnie wpadła już w kłopoty. - westchnął ciężko.
-Gdyby udało się ją panu tutaj sprowadzić obiecuję, że odpowiednio pana wynagrodzę. Prowadzimy rozległe interesy. Miał bym jednak jeszcze jedną prośbę, jak pan już wie, wiedza o tym nie powinna wyjść za daleko, obiecuję premię za cichą pracę. Czy zechce pan podjąć się tak prozaicznego zlecenia? - mówił fachowo, przestraszony ojciec znikł gdzieś przysłonięty przez maskę prawdziwego handlarza...

Tensa
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Burizādo » 27 gru 2017, o 01:20

-Aha.
Odpowiedział, rozeźlony całym monologiem. Kolejne niedorzeczne zakłamanie. Różnorakie scenariusze przedzierały się przez jego głowę, a sucha kalkulacja oceniała zadanie. Wzruszył ramionami, zapamiętując nazwisko jegomościa i imię dziewczyny. Jej rysopis, detale które mu powiedział. Wszystko się przyda, choć pewnie finalnie będzie musiał sprowadzić ją przemocą. Wyminął mężczyznę, lekko stawiając kroki, jak na ninję przystało. Nie lubił zostawiać za sobą wielu śladów, kiedy odchodził od dziwnych ludzi. Przydałby mu się koń, przebiegło mu przez głowę. Koń byłby dobrym środkiem transportu. No i nie moczyłby mu tak stroju..

[z/t]
Burizādo
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Burizādo » 27 gru 2017, o 16:09

-Ten
Powiedział, czując jak jego nogi zapadają się o wiele za głęboko w śnieg.
-Dzień
Dodał, poprawiając sobie dziewczynę, którą teraz niósł w poprzek swoich ramion, jak belkę.
-Jest
Kontynuował, skupiwszy krok na swym celu. Zamrożony dąb, psia mać. Więcej tu nie przyjdzie medytować, bo znowu mu dupę będą zawracać. Niby ciche miejsce, niby ludzie unikają, a trafił się jakiś cholernik. Wypuścił gęsty obłok pary, w duchu myśląc, że jak tylko zrzuci ten dosłowny i metaforyczny ciężar ze swoich barków, to ucieszy się zapłatą. Pewnikiem skoczy na ciepłe ramen, albo zje wołowinę teriyaki.. Tak, ogrzeje się w jakimś przyjemnym lokalu, albo nawet w swoim rodzinnym. Z dala od przypadkowych misji, czekając na zlecenie z ramienia klanu.
-Upierdliwy.
Dokończył swą wypowiedź, przyśpieszając porządnie na ostatniej prostej. Pozostało oddać towar i przyjąć zapłatę.
-Bez reklamacji, psia jego mać.
Burknął, będąc już blisko drzewa.
Burizādo
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Tensa » 27 gru 2017, o 16:23

"When I'm walking a dark road
I am a man who walks alone."

21/15

Niezbyt zadowolony, delikatnie mówiąc shinobi przemierzał pokryte śniegiem tereny Hyou. Narzekał pod nosem, nieliczni mijający ludzie rzucali zdziwione spojrzenia, jednak widząc minę nastolatka bali się ingerować. W końcu nie będę narażać życia by ratować kogoś obcego... na pewno nie za darmo. Tak więc bez większych komplikacji udało mu się dotrzeć pod drzewo gdzie to wszystko się zaczęło. Toshak tak jak obiecał czekał na niego na miejscu jednak nie sam. Obok niego stał niemalże dwumetrowy facet o szerokości barków porównywalnych do drzwi od stodoły. Tępy wyraz poznaczonej bliznami twarzy sugerował, że mógł być najemnikiem... albo kulą armatnią, no ewentualnie zwykłym weteranem czy zbirem. Duży stał luźno czekając na rozwój wypadków. Po chwili dwójka tak różnych od siebie mężczyzn podeszła do shinobiego.
-A więc udało się panu, niebywałe. - powiedział Toshak szukając czegoś w kieszeni, w tym czasie ochroniarz odebrał Yukino i przerzucił ją sobie przez ramie. Była dla niego jak zwykła szmaciana lalka.
-W takim wypadku nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować i zapłacić. - powiedział z uśmiechem na twarzy podając ci mieszek.
-Równo 250 ryo, powinno wystarczyć, jeśli się nie mylę, a teraz pan wybaczy muszę zająć się sprawami rodzinnymi. - wyjaśnił pokrótce odwrócił się na pięcie i gestem nakazał to samo dużemu. Oboje opuścili drzewo pozostawiając Buri'ego samemu sobie.


Koniec misji o/
Tensa
 

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Seinaru » 11 kwi 2018, o 09:46

Minęło już kilka dni od śmierci Shijimy, lecz Seinaru nie miał problemu ze znalezieniem sobie miejsca. Nie był przytłoczony żałobą, choć świadomość, ze już nigdy nie zobaczy swojego najbliższego przyjaciela nie popychała go ku szczęśliwości. Opłakał go już na miejscu, więc konieczne było ruszenie dalej, tym razem osamotnioną już ścieżką? Był jeszcze Hayami, jednak on... on miał wystarczająco dużo własnych problemów. Kei nie czuł się jeszcze na tyle blisko, aby bez pardonu mieszać się w jego życie. Dlatego zamiast chodzić z nim wszędzie ramię w ramię, rozstali się na jakiś czas, który Seinaru postanowił wykorzystać między innymi na trening. Znalazł się po jednym z zamarzniętych drzew, które jednak wyróżniało się na tle reszty go otaczających. Było to dobre miejsce na rozpoczęcie ćwiczeń.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1490
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Zamrożone Drzewo

Postprzez Seinaru » 11 kwi 2018, o 14:29

Pierwsza technika została w końcu opanowana. Zajęło mu to kilka dobrych godzin, aby nauczyć się podstaw i pewnie zajmie lata doprowadzenie jej do perfekcji, jednak czuł, że jest przynajmniej gotowy do zastosowania jej w walce. Co teraz? Ano odpoczynek. Mimo że wokoło nie było niczego, co mogłoby umilić chwilową regenerację, przystanął na chwilę i urządził sobie krótki spacer, aby nie przeciążyć mięśni i nie szarpać się, aby jak najmniejszym nakładem pracy osiągnąć szybkie rezultaty. Takie myślenie często okazywało się zgubne, dlatego Seinaru rozważnie podchodził do procesu treningowego, rozkładajac go sobie najczęściej na etapy, chociażby rozdzielając je krótką przerwą, taką jak ta.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1490
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron