Stary dom Natsumego

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 27 lut 2017, o 22:28

Obrazek

Gdy Natsume był zaledwie wyrostkiem, razem z wujkiem Raienem odnaleźli oni stary budynek przypominający świątynię pośród licznych lasów Hyuo. Była ona w opłakanym stanie, a ludzie już dawno zapomnieli o jej istnieniu, więc obaj uznali że odbudowanie tego miejsca i dbanie o nie byłoby doskonałym pomysłem. W ten sposób dwaj mężczyźni odbudowali stary budyneczek, odnawiając jego dawny blask. Z czasem Natsume zaczął spędzać tu coraz więcej czasu, zwłaszcza gdy powrócił do osady po porwaniu przez piratów. W końcu zaś przeniósł tutaj wszystkie swoje rzeczy i zamieszkał tu na stałe.
Z zewnątrz jest to ładny, piętrowy, kompaktowy budyneczek, zbudowany z różnych rodzajów drewna i z nielicznymi, tradycyjnymi zdobieniami. Budowla jest z zewnątrz otoczona licznymi drzewami (w końcu znajdowała się w lesie), a obok znajdowało się niewielkie, naturalne jeziorko, które zwykle było pokryte lodem.
W środku zaś znajdowały się dwa pomieszczenia, będące głównym obszarem życia dla młodzieńca. Na parterze znajdowała się pojemna sala, udekorowana w sposób bardzo prosty, lecz przy tym subtelny - podłoga z tatami, z dużym paleniskiem pośrodku, przy którym można było się ogrzać lub coś ugotować. Po jednej stronie, w jednym rogu znajdował się obszar, w którym stały wszystkie stojaki na wyposażenie młodzieńca, w drugim - duży stolik z kilkoma poduszkami, na których można było wygodnie usiąść. Po drugiej stronie pomieszczenia zaś znajdował się oddzielony obszar z podłogą z kamienia, pełniący funkcję łazienki, a w ostatniej wolnej części stały... półki z książkami i instrumenty muzyczne, z dużym pianinem i zdobionym shamisenem na czele. Młodzieniec zawsze czuł pociąg do muzyki, i nigdy nie odpuściłby sobie kolekcjonowania i grania na instrumentach.
Na piętrze zaś (będącym antresolą wokół pomieszczenia, z środkiem otoczonym barierkami), do którego wchodziło się za pomocą drabinki, znajdowała się sypialnia młodzieńca - duży futon, zwykle dokładnie pościelony, do tego kilka szafek i półmanekinów, na których wisiały różne stroje noszone przez młodego shinobi.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 11 mar 2017, o 00:05

Spoiler: pokaż


Natsume powoli przebył długi dystans na grzbiecie swojego dobrego kompana, Hyohiro, pędząc po zboczach Shiroyamy. Młodzieniec pamiętał mniej więcej, gdzie znajduje się jego stary dom, ale i tak potrzebował jeszcze chwili na ogarnięcie tego wszystkiego przez zmiany terenu pod wpływem śniegu. Za każdym razem miewał problemy ze znalezieniem domu, dopiero nakierowując się na właściwy trop po odnalezieniu z dużego dystansu specyficznego - bo dość sporego - lasu na uboczu. W końcu udało mu się go wyłapać, i skierował tygrysa w tamtym kierunku.
Przedzieranie się przez śnieg i drzewa było dość uporczywe, lecz na dłuższą metę się opłaciło. Natsume w końcu ujrzał ciemny, ośnieżony dach swojego domu w odbudowanej świątyni, i przejrzał się w jeziorku obok werandy. Tak, to było to.
-Kuurde, to jest twój dom? - Hyohiro aż gwizdnął. - Może i maławy, ale wygląda nieźle.
Natsume kiwnął głową, zadowolony.
-Odbudowaliśmy go razem z moim wujem Raienem, gdy byłem jeszcze dzieciakiem. Z czasem tu zamieszkałem, i nie potrafię sobie wyobrazić lepszego miejsca do nazwania domem.
Powoli wkroczył do środka, zdjął buty w genkanie i wkroczył do jedynego, wielkiego pomieszczenia (no, nie licząc antresoli, które można zaliczyć jako oddzielny pokój), od razu sięgając po krzesiwo i rozpalając na palenisku pośrodku. Hyohiro wkroczył do środka i ułożył się niedaleko, starając się przyjąć trochę temperatury.
Gdy to już było gotowe, Natsume odłożył wyposażenie na specjalne stojaki, zdjął płaszcz, rzucił go na pianino, a samemu położył się na podłodze i wsunął poduszkę pod głowę. Od czasów pojmania spanie na podłodze zupełnie mu nie przeszkadzało - ba, tatami i coś miękkiego pod głową było bardzo wygodne... chociaż do faktycznego spania, oczywiście, preferował futon. Do małego odpoczynku jednak zupełnie wystarczy.
-Dom, co?
Yuki uśmiechnął się wesoło.
-Najlepszy.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 13 mar 2017, o 02:28

Natsume powoli podniósł się z tatami i przeciągnął potężnie. Nie spodziewał się, że będzie w stanie zasnąć na podłodze aż tak kamiennym snem, ale widać był cholernie zmęczony po tych wszystkich treningach, dniach spania w dziczy bez żadnego zabezpieczenia przed klimatem i zwierzętami, no i po informacjach wedle których już niedługo całe Hyuo mogło upaść. W takich warunkach nawet zwykłe tatami okazywało się niezwykle wygodnym sposobem na odzyskanie energii. W palenisku dalej było jeszcze trochę żaru, więc jedyną kwestią było podłożenie jakiegoś drewienka, by znowu się nagrzało wewnątrz.
Hyohiro chyba też zasnął, więc Natsu złapał tylko za Hakuhyo i ruszył w kierunku wyjścia. Skoro i tak miał spędzić jeszcze chwilę w tej okolicy, to może też trochę pomachać mieczem, zanim wróci do faktycznego odsypiania? Nie zakładając już płaszcza, mając na tułowiu tylko żebrowaną kamizelę, młodzieniec wyszedł na zaśnieżoną polankę tuż obok jego domu. Wysunął miecz z pochwy i odstawił osłonkę na werandzie, by nie musieć jej później szukać. Chciał przetestować nową umiejętność.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 14 mar 2017, o 00:12

Natsume zakończył trening i wrócił na werandę, ocierając dłonią czoło z odrobiny potu która się na nim skropliła. Powoli wsunął ostrze Hakuhyo do pochwy i potrząsnął głową, by choć odrobinę rozwiać zbuntowane włosy. Potarł dłonie, zastanawiając się co by teraz zrobić, żeby odrobinę odsapnąć...
Wkroczył do środka, przemył ciało wodą i wyciągnął z kredensu schłodzoną miskę z ryżem. Przygotował ją wcześniej, żeby nie musieć teraz się tym zajmować. Tygrys wciąż spał, więc młody shinobi ponownie wyszedł na zewnątrz, cały czas jedząc ziarna z odrobiną rybiego mięsa. Może nie był to posiłek królewski, ale w zupełności wystarczył.
Po posiłku wyszedł na jedno z drzew, by móc spojrzeć na morze. Lubił czasem tak się poprzyglądać.
Tym razem jednak zamarł.
Na horyzoncie od strony Kantai zmierzała flota okrętów.
-Kurwa mać - mruknął, wciąż walcząc z szokiem. - A więc zaczęło się.
Szybko zeskoczył z drzewa i wparował się do domu, łapiąc za strój Sakki i budząc po drodze Hyohiro. Tygrys, widząc pośpiech młodzieńca, bez marudzenia wstał i przygotował się do wyruszenia w kierunku osady. Natsume szybko włożył na siebie swój skórzany pancerz, narzucił osłonę głowy, misiurkę, kaptur, przyczepił maskę. Założył wachlarz, kabury, oba miecze, i nie marnując więcej czasu wskoczył na grzbiet Hyohiro, a tygrys natychmiast rzucił się z pełną prędkością na zewnątrz, zostawiając dom Yukiego z tyłu.
Najważniejsza wojna jego życia właśnie się rozpoczęła.

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 24 cze 2017, o 21:40

Od momentu wyjścia z biura Shirei-kana w Fuyuhanie minęła już dobra godzina. No, ale cóż - zaczynała się wiosna, i pogoda również powoli zaczynała się poprawiać. Było może -20 stopni, na niebie drastycznie ciemne chmury stopniowo ustąpiły miejsca swoim jaśniejszym towarzyszkom, a opadający śnieg, zamiast zasypywać cały świat i odcinać wszystkim na wyspie pole widzenia, obecnie padał sobie powoli i w sporych odstępach między płatkami - można by rzec, idealna wiosenna pogoda dla standardowego Yukiego. Czemu więc nie skorzystać z okazji i przejść się te kilka kilometrów na piechotę? Wioska obecnie doskonale sobie radziła z odbudowami, wszystko co trzeba miał ogarnięte... mógł więc sobie pozwolić na jakiś czas przebywania na łonie natury. Nawet jeśli w tak osobliwy sposób.
Przeszedł między dziesiątkami zamarzniętych drzew, drepcząc po leżącym na ziemi puchu (dobrze, że miał doświadczenie w poruszaniu się po takim podłożu), i w końcu w oddali zauważył solidne zadaszenie pagody, którą w przeszłości odrestaurowali razem z wujem Raienem. Ech, tyle wspomnień... Mimo wielu problemów, dobrze wspominał czasy gdy był pustelnikiem mieszkającym z dala od cywilizacji. Tym dziwniejsze, że teraz został mianowany nowym liderem Rodu. Tak młody, a jeszcze do niedawna praktycznie nikomu nieznany. Jak to czasem los zastawia dziwne pułapki.
Powoli zbliżył się do werandy i wkroczył do środka budynku. Było w nim dość ciemno i chłodno - w końcu dawno nie miał okazji napalić w palenisku. No, ale to najmniejszy problem. Drewno zawsze miał na podorędziu, więc wystarczyło kilka minut rozpalania, i na środku pomieszczenia buchnął przyjemny, ciepły płomień. Postawił na nim czajnik z zakupioną dawno temu w Ryuzaku herbatą, zdjął z siebie cały ekwipunek, usiadł nieopodal z ściągniętą z półki książką i rozluźnił się, czekając na przybycie Garekiego.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Hikari » 30 cze 2017, o 13:10

~ Mrzonka o cesarstwie ~
Misja rangi B 1/45+
Natsume





Oczekiwanie w ciszy zdawało się trwać całą wieczność, chociaż trwało to tylko niecałe półgodziny po prawdzie. W tym czasie słychać było tylko odgłosy trzaskającego palącego się drewna, bulgoczącej wody oraz inne hałasy z powodu podejmowanych czynności. Można było wszystko po raz setny zapewne przemyśleć. Wreszcie nadszedł oczekiwany moment i do drzwi chatki ktoś zapukał, a potem nie czekając otworzył je i wszedł do środka wpuszczając chłód z zewnątrz. Niby już wiosna, ale taki mamy klimat na Hyuo. Oczom młodego lidera Yukich ukazały się dwie dobrze mu znane osoby, Gareki w towarzystwie Fuyuko. Prawdopodobnie jest to ostatni raz kiedy ma miejsce taka sytuacja. Twój do niedawna przełożony jest zmuszony opuścić to miejsce.
- Niech wiatry Hyuo będą z Tobą Natsume. Chociaż raczej teraz powinienem powiedzieć Shirei-Kanie, tylko chyba mnie to nie zobowiązuje już.
Lekko tylko wzruszył ramionami wiele się nie pokazując większych oznak szacunku z powodu rangi niż zwykle. Traktował się raczej na równi z każdym tutaj w porównaniu do dziewczyny kłaniającej się podczas witania jak to robią też wszyscy mieszkańcy osady Fuyuhany. Goście po przywitaniu weszli do środka lekko się rozgaszczając na tyle ile tylko mogli.
- Jak się czujesz na nowej pozycji? Daje już Tobie w kość ona?
Korzystając z okazji swobodnej dość rozmowy Gareki oglądał sobie mieszkanie, a po odpowiedzi miał zamiar w miarę sprawnie przejść do konkretów. Był tutaj jakby nie patrzeć nielegalnie, sam siebie wygnał z tych wysp. Towarzyszyło temu ostre spojrzenie na twarz świeżo upieczonego Shirei-Kana.
- Cóż nie mam za wiele czasu jak zwykle, więc wybacz, że przejdę do setna sprawy. Przygotowałem Tobie wolność od starszyzny rodu, która by nas pociągnęła tylko na dno jak i od rady. Co masz zamiar teraz zrobić?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1953
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 23 lip 2017, o 18:52

Natsume westchnął ciężko, widząc zbliżających się Garekiego i Fuyuko. Istniało duże prawdopodobieństwo, że teraz widział ich już po raz ostatni, więc ciężko było mu się przystosować do tej myśli. Tak samo, jak trudno mu było się pogodzić z faktem, że teraz to od niego zależy sytuacja, w jakiej się znajdzie klan Yuki. Tak by być szczerym... im więcej całej tej papierkowej roboty widział, tym bardziej mu się tego wszystkiego odechciewało. Pamiętał, że miał aspiracje do zmiany sytuacji na wyspach, ale gdy teraz tak na to spojrzał... nie był pewien, czy cokolwiek on zamierzał zrobić, czy by to w jakimkolwiek stopniu wpłynęło na wojowniczość, będącą już naturą mieszkańców wysp. Chęć jednego człowieka nie jest w stanie wyplewić wszystkiego, co się nagromadziło w duszach tysięcy.
Gdy dwójka gości zbliżyła się do werandy, Natsume ruszył tylko ręką w zbywającym geście.
-Taki ze mnie Shirei-kan jak z koziej dupy trąba - powiedział, wzruszając ramionami. - Póki co nie byłem w stanie załatwić wiele więcej niż to, że skończyliśmy wojnę i zajęliśmy się odbudową Fuyuhany.
Podniósł się do pozycji stojącej i odłożył książkę, by podejść i odpowiednio przywitać gości. Zaprosił ich do środka, proponując przy tym herbatę.
-... co tu dużo mówić, tak. Odnoszę wrażenie, że niezbyt nadaję się do polityki. Jestem wojownikiem, nie przywódcą. Zabójcą, nie zarządcą.
Przygotował trzy kubki ciepłego naparu z liści importowanych z Ryuzaku no Taki, a następnie podał je gościom. Samemu również wziął jedno z naczyń i powoli upił gorącego naparu. Poczuł, że wrzątek parzy mu podniebienie, więc dość szybko zrezygnował z pomysłu wychylenia herbaty jednym haustem, i odłożył kubek na kotatsu.
-Póki co to z tą "wolnością" mam więcej problemów niż korzyści... - powiedział ze zmęczeniem, drapiąc się po potylicy. - Połowa Rodów mi grozi, druga - wysyła ostrzeżenia co do gróźb Rady. Ludzie wciąż nie mogą uwierzyć, niektórzy żądają w zamian Twojej głowy. A rozgardiasz rośnie... choć przypuszczam, że jest on znacznie mniejszy niż na Kantai.
Opuścił na chwilę głowę, by przemyśleć odpowiedź.
-Cóż... skontaktowanie się z nowymi liderkami nie byłoby głupim pomysłem. Może udałoby się nawet z nimi ugadać coś w rodzaju pokoju... może nawet sojuszu?...
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Hikari » 3 sie 2017, o 11:50

~ Mrzonka o cesarstwie ~
Misja rangi B 3/45+
Natsume





Każda osoba na świecie ma swoje zdanie, a w kwestii wypełniania obowiązków shirei-kana to szczególnie. Trzeba brać pod uwagę, że na każdą decyzję patrzą setki mieszkańców, a ma ona wpływ na wszystkich ludzi z prowincji. Gareki za to zbytnio nie okazywał żadnych emocji, słysząc słowa Natsumego podchodził niemalże niczym pusta lalka bez duszy. Wiele ostatnio przeszedł, a teraz czeka go ostatni obowiązek trzymający jeszcze na tej skutej lodem wyspie. Podał rękę na przywitanie jak to wypadało i ruszył do środka. Jego towarzyszka wolała się przytulić do Ciebie dość mocno co pozwalało odczuć jej pewne dwie krągłości. Teraz najlepiej było widać różnicę w wzroście, brakowało jej parę centymetrów do dorównania tobie. Chcąc nie chcąc po chwili puściła i również udała się do wnętrza drewnianej budowli.
- I tak się dobrze tobie powodzi, więcej w tym czasie nie dało się zrobić będąc nieprzygotowanym. Prawdę mówiąc bałem się, że odwołają moją decyzję, ale byli w zbyt wielkim szoku ludzie aby zrobić cokolwiek, a nie mieli komu zaufać więc jak ktoś z tłumu zaczął krzyczeć reszta już też się nakręciła.
Goście usiedli na podłodze do kotatsu widząc jak gospodarz zajmuje się herbatą. Nie powodowało to, że mieli zamiar zachowywać się cicho. Gareki dalej miał coś do powiedzenia.
- Obecnie wiosce potrzeba wojownika. Jest zbyt narażona na ataki po wojnie, a kto będzie lepszy niż mistrz piaskowej areny? Kenshi, ten który ostatecznie zamroził dwóch wrogich liderów. Nie to, że byli zatrzaśnięci w klatce, to jednak ułatwiło robotę. Raczej nie było nikogo innego kogo mieszkańcy Fuyuhany by zaaprobowali, byłeś neutralnym wyborem teoretycznie mało związanym ze mną. Byłeś w Sakki, ale w porównaniu do Fuyuko, która jest uznawana przez niektórych na równi ze mną za zdrajczynię to jest nic.
- Nie przesadzaj, to że poszła taka plotka po mieście to nie znaczy, że ludzie mnie tak widzą.
Odpowiedziało jej tylko wzruszenie ramionami i wzięcie łyka ciepłego naparu, co dało szanse wypowiedzieć się dalej Natsume. Tym razem już dużo bardziej konkretnie na temat sytuacji w osadzie. Nawet jeżeli Gareki wiedział większość lub wszystko od Fuyuko to nie dawał po sobie tego w żaden sposób poznać, przygryzł wargę przy wspomnieniu o nim, ale po chwili wrócił do swojej twarzy bez emocji.
- Wystaw nakaz zabicia mnie na Hyuo obecnie, a potem jak cokolwiek uda się Tobie dogadać w Kantai w co nie wątpię, bo potrzebują sojusznika przeciwko radzie postaw warunek, że i tak mam zostać natychmiast zlikwidowany. To od razu uspokoi ludzi i zyskasz ich przychylność, do tego odetniesz się ode mnie przynajmniej oficjalnie. Będę pisać listy jako Hajime Saito, a tutaj pojawię się tylko w razie zagrożenia Yukich. Sam sobie sprawiłem taki los, wyrocznia mnie ostrzegała, że wygrana będzie oznaczać moją przegraną.
Widocznie westchnął biorąc łyka herbaty, też po to aby nawilżyć usta. Po odłożeniu kubka na chwilę rozłożył ręce.
- Mam zamiar podążać za antykreatorem. Cóż polecam też skontaktować się z Satoshim. Mayumi może wystarczy znak, że to ja Ciebie wyznaczyłem na placu, ale Eri jest nieufna. Z nim walczyła ramię w ramię, do tego ma dobre podejście do dyplomacji i raczej też mu zależy na wyspach. Teraz raczej nie ma opcji powrotu do rady, więc może się dostosuje. Nie miałem czasu go uprzedzić jak ścigała mnie grupa Sakki po występie. Teraz też nie mogę tutaj długo zostać, nikt mnie nie może zobaczyć bo wtedy wszystko spalone.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1953
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 24 sie 2017, o 23:28

Natsume westchnął ciężko, zastanawiając się nad słowami Garekiego. Prawda, że jego wybór na lidera został tak przyjęty tylko dlatego, że ludzie zostali praktycznie postawieni przed faktem dokonanym. I ta myśl wcale nie poprawiała mu humoru. Wiedział też, że w obecnych czasach ludzie będą poszukiwać głównie jednostek silnych i odpornych na stres, a władający Rodem shinobi o odpowiednim statusie wojownika jest w stanie ich uspokoić, jako że dzięki temu mają na kim polegać i na kim oprzeć swoje poczucie bezpieczeństwa.
Ech, gdyby tylko wiedzieli, że to poczucie jest tylko iluzją...
Chociaż był Kenshim, to wcale nie był silny. Często emocje brały nad nim górę, zupełnie negował swoje osiągnięcia, praktycznie nienawidził sam siebie. A to nie jest dobra podstawa dla kogoś, kto ma władać innymi.
O fakcie, że na Pustynny Pogrom spóźnił się dlatego, że poszedł się upić na smutno po zwycięstwie, wolał pominąć. I tak nie zdążył za dużo wypić, a tylko go ominął początek.
Przeczekał kolejną wypowiedź Garekiego, w której podpowiadał co Natsu powinien zrobić jako lider. Milczał, popijając tylko stojący przed nim napar. Wszystkie te rady nie były zbytnio przyjemne dla samego Yukiego, jako że Garekiego zwyczajnie polubił i nie potrafił sobie wyobrazić podpisania na niego wyroku śmierci... ale cóż, z punktu widzenia polityki, to mogło być faktycznie najlepsze zagranie...
Właśnie dlatego był żałosnym politykiem. Wolał się zbliżać do opozycji z mieczem, a nie słowem.
-...Rozumiem. I faktycznie, pewnie rozmowa z Satoshim będzie priorytetem, w końcu mieszkamy na jednej wyspie. A z Mayumi, Eri i Ayako umówię się na rozmowę w tym mieście na Kantai, Hanamura bodaj. Wiesz, to co Zangetsu budował sobie jako "stolicę nowego świata" - stwierdził z parsknięciem. - Wiesz może, gdzie znajdę wszystkich aktualnych liderów?
Podrapał się po brodzie.
-Antykreator, mówisz...
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Hikari » 26 sie 2017, o 12:34

~ Mrzonka o cesarstwie ~
Misja rangi B 5/45+
Natsume





Natsume w tej rozmowie był wyjątkowo cichy, ale co też miał mówić skoro większość to było dobrych rad i poleceń? To wszystko było prawie jedną przemową z małymi przerwami, trochę chaotyczną momentami, ale Gareki chciał przekazać jak najwięcej możliwych informacji w danej chwili. Czasu mu nie zostało za wiele, z pewnością każda godzina tutaj dłużej coraz bardziej uderzała w jego serce. Każdy wiedział, że on kocha ród i ta zdrada była niewyobrażalna co się on dopuścił. Jego postawa wydaje się obecnie niewzruszona tak samo jego słowa, ale ile w tym prawdy? Bardzo możliwe, że to go zżera od środka i jedyna rzecz która go obecnie ciągnie dalej to misja podążania za antykreatorem.
- Chciałbym pomóc, ale po wygnaniu zniknąłem w górach, a żadnych wieści od liderek wcześniej nie zdołałem zdobyć. Poszedłem do groty gdzie Fuyuko i reszta miała walczyć z Bestią, ale może o tym to już nie ja opowiem co tam się działo.
Dziewczyna widocznie zadrżała na te słowa i lekko wbiła wzrok w stół, a dokładniej swój kubek z herbatą i ścisnęła mocniej swoje prawe ramię lewą ręką.
- Ta wyprawa była całkowitą porażką. Poszliśmy z piórem Kruka Tatsuo, Zjawą, zastępcą lidera Ranmaru, zespołem duchów Sakki, ochotnikami dość silnymi takimi jak Murai oraz mężczyzna biorący udział w wszystkich wojnach z wielkim mieczem, ludzie posługujący się piaskiem z Sabaku, użytkownik sharingana i parę innych i wszystko szło idealnie, a zostaliśmy rozgromieni przez jedną osobę...
Były przełożony dwójki lekko uderzył pięścią w stół, na co ona widocznie podskoczyła.
- Nie masz co nad tym rozmyślać, to nic nie pomoże. Musisz nam powiedzieć wszystko od początku. Jak to dokładnie wyglądało. Nawet jeśli są to bolesne wspomnienia.
Przełknęła głośniej ślinę, uspokoiła się trochę i zaczęła opowieść dalej wbita w swoje naczynie z naparem
- Początkowo wszystko szło bez problemu. Cała baza była niechroniona, weszliśmy do środka drzwi nad którymi było nietypowe ostrzeżenie. W górze zamknięty zdrajca, poprzez krew na zawsze wyklęty. Kto wejść się ośmieli ten sobą nie pozostanie, a jego sługą się stanie. Przemierzaliśmy długi korytarz aż dostaliśmy się do mostu zakończonego głową bestii. Wejście blokowała bariera, ale jak mężczyzna z wielkim mieczem uderzył w nią roztworzyła się więc szybko weszliśmy do środka. Tam były dwa korytarze gdzie się rozdzieliliśmy. Ruszyłam z oddziałem duchów i Rinem Ranmaru oczyszczać dojście do sali głównej, a reszta poszła oczyścić więzienie. Nasza ścieżka się rozgałęziła i rozdzieliłam się z nimi i dwoma małymi oddziałami mieliśmy bezszelestnie wyeliminować wszystko. Po skończeniu zadania wróciłam na początek i tam też spotkałam się z tymi co zeszli w dół. Ruszyliśmy tropem Rina, ale jak tam wszyscy zginęli, zarówno nasi jak i wrogowie...
Jak wcześniej była spokojna tak teraz te wspomnienia spowodowały iż jej oczy zaczęły robić się mokre. Jej głos od śmierci oddziału lekko się zaczął załamywać.
- Gdy doszliśmy do wspólnej sali napotkaliśmy rozmowę kobiety z mężczyzną siedzącym na lodowym tronie. Szukała Podboju z tego co dane nam było usłyszeć. Mimo najlepszego ukrycia jakoś nas wykryła... I wezwała NES'a. Wtedy nie mogliśmy się poruszać nagle wszyscy złapani w jego cień i wyprowadzał nas po kolei każdego przed jej oblicze... Obiecała mu karę i kazała mu po tym zniknąć i nie przejmując się nami załatwiła sprawę z domniemanym Bestią, którym był jego ojciec. On przejął tylko jego zdolności w dowolnym manipulowaniu ludźmi. Ona go zabiła, a NES dalej nas wszystkich trzymał w cieniu, dopiero po wszystkiego zakończeniu tak czy siak znikł zostawiając nas z tą kobietą samuraj i jej towarzyszem. Zabiliśmy jakoś jej ucznia, ale walka z nią była porażką. Odparła wszystko i obróciła każdy atak przeciwko nam, a potem dała wybór zostawienia jej i ucieczki jakbyśmy byli niewarci zabijania. Zjawa i Tatsuo zostali poważnie ranni w sekundę. Nie było szans z nią walczyć więc po prostu się wycofaliśmy...




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1953
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 28 sie 2017, o 23:32

Spoiler: pokaż


Słysząc odpowiedź Garekiego, Natsume westchnął cicho, drapiąc się po zarośniętej szczęce. Cóż, brak informacji o aktualnym położeniu któregokolwiek lidera z innych stronnictw będzie dość upierdliwy, zważając że będzie musiał z nimi porozmawiać. W końcu im szybciej rozwiąże całą tę kabałę z sytuacją na wyspach, tym lepiej. Zwłaszcza, że nawet nie mieli okazji zawrzeć oficjalnego sojuszu, więc w papierach cały czas Kantai i Hyuo były w stanie wojny, tylko z krótkotrwałym zawieszeniem broni. Trzeba będzie to odkręcić. Nie wspominając już o tym, że nie wiadomo co w stosunku do wysp będzie kontaktować Rada.
-To trochę niefortunne, ale w sumie nie mogę powiedzieć by mnie to dziwiło - stwierdził głosem bez większych emocji, nad którym trenował ostatnimi czasy. Liderzy muszą zawsze ukrywać swoje prawdziwe myśli i mówić w sposób neutralny, i dopiero musiał to opanować. - Więc w podziemiach również nie było wesoło, hm...
Następnie wysłuchał spokojnie całej historii opowiedzianej przez Fuyuko. Nieco go zaskoczył fakt, że coś tak prostego sprawiło że członkini Sakki praktycznie się rozkleiła, ale istniało prawdopodobieństwo że tu do głosu dochodziło jego powiązanie ze śmiercią. Trzynasta arkana prawie zawsze była blisko - zginęli wszyscy członkowie jego rodziny, on sam zabił setki, jeśli już nie tysiące ludzi, wliczając swojego najlepszego przyjaciela. Po czymś takim informacja o zgonach następnych ludzi nie była już myśleniem o nich jak o istotach. Byli liczbą w statystyce. Brutalne, ale prawdziwe. I dobre dla kogoś,
kto musiał zarządzać. W ten sposób łatwiej się obejrzeć w lustrze bez chęci wbicia sobie miecza w kałdun.

Natsume dalej miał emocje, rzecz jasna, ale po prostu się uodpornił na uczucie śmierci. Czasem widział w niej wręcz ukojenie i spokój, a nie przetrwanie.
-Wycofanie się było najodpowiedniejszym pomysłem - stwierdził bez większych emocji, opierając głowę na splecionych dłoniach. - Walka z pomocnikami Antykreatora bez przygotowania na to była bardzo złym pomysłem. Ba, sam fakt że Zjawa, mój "nauczyciel", został pokonany w mgnieniu oka, daje mi wyobrażenie co ta kobieta, jak tam się nie zwała, potrafi. Nawet przegrupowanie i ponowna próba byłaby tragiczna w skutkach, więc pozostaje tylko zbierać informacje, kim są ci pomocnicy. NES, ta kobieta, wszyscy związani z Antykreatorem. Liczę, że mogę na Ciebie z tym liczyć, prawda, Gareki-san? Fuyuko podąży za Tobą, czy zostaje na Hyuo?
Dziwnie było mówić do Garekiego bez tytułu "-sama".
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Hikari » 30 sie 2017, o 01:24

~ Mrzonka o cesarstwie ~
Misja rangi B 7/45+
Natsume





Sama rozmowa do tej pory toczyła się głównie wokół obsypania informacjami Natsume, który musiał dowiedzieć się też wielu faktów. Niestety jego pytania były zostawione bez jakiejkolwiek konkretnej odpowiedzi, bo rozmówcy nie byle na tyle zorientowani, aby w nich pomóc więc kontynuowali swoje obowiązki. Opowiedzenie dalej wszystkiego co się działo na wyspach, co się stało z jedną z osób odpowiedzialnych za wojnę jaką była tajemnicza Bestia, która zapewne po paru latach odejdzie w zapomnienie. O ile nie pojawi się nikt z podobną mocą. Po tym wszystkim przyszedł czas na pewne podsumowania przez obecnie zarządzającego wyspami, a ten poparł decyzje tamtych podjęte w przeszłości, a przynajmniej tą o wycofaniu się na co Fuyuko podniosła głowę. Widać było w jej oczach ból, ale z powodu tych słów jakby on zmalał. Resztę słów słuchała w skupieniu, ale na swoje imię przeszył ją widoczny dreszcz. Już otwierała usta, aby coś powiedzieć, ale przerwał jej mężczyzna siedzący obok niej.
- Nie mam zamiaru Ciebie okłamywać i mówić, że możesz na mnie liczyć. Wyruszam w samotną podróż z której nie ma powrotu, wiesz o tym dobrze, że jak podążę ich krokami zginę. Nie wiem czy mogę się równać z samą tajemniczą kobietą, a co dopiero jak sług antykreatora jest więcej.
Gareki specjalnie pozwolił, aby jego słowa rozniosły się po całej chałupie i zdążyły ucichnąć w między czterema ścianami. Dał chwilę do zastanowienia się pozostałym obecnym, aby kontynuować.
- Wyruszam samotnie, nikt nie może towarzyszyć takiemu zbrodniarzowi jak ja, odpokutować mogę tylko swoją krwią za słuszną sprawę, nawet jak nie będę w stanie wygrać to przynajmniej przeszkodzę im w ich planach. Kupię tyle czasu ile będę mógł, a potem w chwili śmierci będę się modlić, aby świat był gotowy na to co nadejdzie. Zabijając radę sam sobie przypieczętowałem ten los, a teraz nie pozostało mi nic innego jak wyruszyć tą ostatnią prostą. Opiekujcie się rodem dobrze, będę trzymać za was kciuki, wiem, że dacie sobie radę.
Wstał i powoli ruszył do wyjścia, dziewczyna za to siedziała powracając wzrokiem do stołu. Po jej poliku poleciała bezdźwięczna łza.
- Mieć takich niezawodnych podwładnych było przyjemnością, niech wiatry Hyuo będą z wami.
I o ile nie został zatrzymany Gareki wyszedł zamykając za sobą drzwi, wyruszył wypełnić swoje przeznaczenie. Słowa o ile jakieś padły nie powstrzymały go przed wyjściem z tego mieszkania, a Fuyuko zaczęła płakać teraz już nie powstrzymując się.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1953
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Natsume » 30 sie 2017, o 15:10

Natsume wysłuchał reszty odpowiedzi Garekiego i westchnął ciężko. Faktycznie, tak ciężka misja jak samotne podążanie za sługami Antykreatora prawdopodobnie była zadaniem samobójczym, i nie dziwił się że mężczyzna nie zamierzał ryzykować życiem innych ludzi. Ale z tym "odpokutowaniem" to trochę przesadził. Rada, która była na tyle głupia, by ślepo podążać za Pax Glacia, sama sprowadziła cały ten chaos na siebie. Ba, sam Natsume też jeszcze niedawno podążał bez dyskusji za tym chorym dokumentem, dopóki Gareki nie otworzył jego oczu. Kenshi przypuszczał, że były lider Sakki zwyczajnie zaczynał mieć tego wszystkiego dość.
Poza tym, jakoś nie chciało mu się wierzyć, że tak charyzmatyczna postać jak Gareki nie znajdzie kogoś, kto będzie gotów mimo wszystko podążyć za nim. Nie zdziwiłby się, gdyby za kilka-kilkanaście miesięcy otrzymał informacje o jakimś ugrupowaniu podążającym za Antykreatorem, a którego przywódcą byłby właśnie "zdradziecki" Yuki.
-Rozumiem - powiedział spokojnie, przybierając na twarz uśmiech o nieznacznie smutnym zabarwieniu. - Cóż, jeśli mój plan wypali, wyspy nie będą takie same, jak je zostawiłeś. Będą silniejsze. ZNACZNIE silniejsze.
Spojrzał za odchodzącym Garekim, i samemu wstał by go odprowadzić do drzwi. Obowiązek gospodarza. Gdy Gareki powiedział ostatnie pożegnanie i wyruszył na zewnątrz, by nigdy więcej nie spojrzeć już na Hyuo, Natsume ponownie westchnął. Było to odrobinę ponure, ale nie widział w tym nic smutnego. Bardziej chwalebnego.
-Niech wiatry Hyuo Cię prowadzą, Yuki Gareki. Wyklęty obrońco zagubionego klanu. To był zaszczyt służyć pod Tobą nawet przez te kilka lat - powiedział bardziej w pustkę niż do kogoś specyficznie. Następnie wrócił do środka, gdzie zastał płaczącą Fuyuko. Uśmiechnął się krzywo i położył jej rękę na ramieniu.
-Dlaczego płaczesz? To jest jego wybór, i jest to najszlachetniejszy wybór jakiego mógł dokonać. Nawet jeśli umrze, umrze jako bohater, któremu bardziej niż lament będzie potrzebna pamięć i radość żyjących.
Wyprostował się i narzucił na siebie swój czarny płaszcz Sakki.
-No już, nie ma potrzeby się smucić. Mamy sporo do zrobienia. Nie mówiąc o tym, że będę potrzebować Twojej pomocy.
Założył resztę wyposażenia, czekając aż Fuyuko wreszcie się uspokoi i spojrzy na niego.
-Yuki Fuyuko, jako Shirei-kan Rodu Yuki mianuję Cię przywódczynią Sakki z wyspy Hyuo. Będziesz moimi oczami tam gdzie mój wzrok nie sięgnie, moimi uszami w miejscach gdzie nie słyszę, ty i Twoi ludzie będziecie zajmować się tym, czego innym nie będę mógł powierzyć. Zrozumiałaś?
Poczekał na potwierdzenie, przypinając miecze do pasa.
-Twoim zadaniem będzie skontaktowanie się z Hoozuki Mayumi, Shabondama Ayako i liderem Hoshigaki, bo słyszałem że Eri odmówiła przyjęcia tytułu. Umów mnie na spotkanie z nimi w Hanamurze na Kantai, gdzie będę chciał omówić przyszłą sytuację wysp. Przybędę tylko z Tobą i dwoma innymi przybocznymi, i poproś by pozostali również to uczynili.
Sprawdził, czy całe wyposażenie jest na miejscu, a następnie narzucił na siebie swój błękitny płaszcz.
-Sam będę musiał porozmawiać z Satoshim, i razem z nim ruszymy na Kantai. Nie ma czasu do stracenia.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Stary dom Natsumego

Postprzez Hikari » 31 sie 2017, o 01:28

~ Mrzonka o cesarstwie ~
Misja rangi B 9/45+
Natsume





Gareki na słowa odnośnie wzrośnięcia siły tylko się uśmiechnął, ale już nic więcej nie dodawał do tego co tutaj powiedział. Po prostu się uśmiechnął, ale tak smutno jak prawdopodobnie jeszcze nikt na świecie. Dało się w tym wyczytać wszystko, ból, smutek, strach, a jego oczy były wypełnione w tym momencie pustką. Wyglądało jakby spełnił swój obowiązek tym spotkaniem i się całkowicie wypalił. Wydawało się, że słów rzuconych bardziej do siebie Natsumego nie usłyszał, a nawet jeśli to nie dał po sobie poznać. Zresztą z jego zmysłami nie był raczej w stanie tego nie usłyszeć, ale nie zatrzymał się. Teraz był czas zająć się Fuyuko, położona ręka na ramieniu sprawiła, że niemalże podskoczyła. Przez jej całe ciało przeszedł zauważalny dreszcz. Słuchała słów swojego towarzysza i delikatnie tylko pokręciła głową przecząc im.
- On umrze zapomniany jaki był na prawdę, zapisze się w historii jako zdrajca z czym się on w pełni zgadza w wnętrzu. W momencie jak zabił radę musiał także pozbawić życia swojego wujka, który był dla niego jak ojciec. Tym samym zabił też samego siebie, a teraz tylko poszukiwał śmierci innej niż samobójstwo. Wypełnił swój ostatni obowiązek przychodząc tutaj. Była tylko jedna rzecz, która mogła go utrzymywać przy walce o życie, a było to przyjęcie od ciebie misji, ale nawet ją porzucił. Zasługuje chociaż na tyle, aby ktoś zapłakał nad nim, nad jego przypieczętowanym losem. Widziałam w co się pakuje, widziałam z kim ma on walczyć, w takim stanie bez woli przeżycia nie ma szans przetrwania nawet paru minut jak już zaczną wymianę ciosów.
Wstała dalej z łzami w oczach, ale przestała już płakać. Pierwszy był obowiązek ponad wszelakie uczucia, mimo mokrych policzków jej twarz wyglądała jakby kompletnie nic się nie stało, a to był po prostu kolejny zwykły dzień. Jak każdy z Sakki potrafiła zamknąć w sobie uczucia ze względu na misję, a tak się jej wydawało, że to ma właśnie zrobić. Stanęła wyprostowana przed swoim liderem, który po chwili skończył zakładać całe swoje wyposażenie i słuchała o swoim awansie z coraz większym zdziwieniem na twarzy.
- To będzie zaszczyt, ale ostrzegam, że nie uważam się na to gotowa. Gareki był geniuszem, nikt nie był w stanie mu dorównać, już w wieku siedemnastu lat przerósł swoimi umiejętności nawet liderkę rodu i z tego też względu dostał to stanowisko, a z początku asystował mu poprzedni lider ucząc go i powoli odsuwając się w cień. Nie obiecuję, że będę godna go zastąpić, ale jeżeli taka twoja wola to zrobię wszystko dla rodu Yukich jak i dla ciebie. Nie oszukujmy się to będzie nowa droga, wyboista z początku.
Chyba można to było uznać za potwierdzenie, trudno będzie w tym wszystkim uniknąć porównywań do "bohatera", ale w kontekście tego co zrobił ludzie umniejszą wszystkie jego zasługi. Ta dwójka jednak wiedziała jak bardzo odpowiednim był człowiekiem na tym miejscu, czy na jakimkolwiek innym. Zaraz po tym przyszedł czas na jej pierwszy rozkaz jako dowódcy Sakki. Fuyuko szybko podniosła prawą rękę do swojej klatki piersiowej, a następnie się ukłoniła jednocześnie mówiąc.
- Stanie się jak powiadasz. Wyruszam natychmiast.
Wyprostowała się, obróciła na lewej pięcie i wyszła. Początkowo szła, a potem coraz bardziej przyśpieszyła aż podjęła wkrótce bieg. Nie miała zamiaru marnować czasu, a co z Natsume, który został sam? Może dzisiaj to nie był najlepszy czas na działanie, lepiej wszystko przemyśleć do rana, tylko czas nagli. Ta sprawa już i tak zbyt długo zwlekała.

Z/T ---> viewtopic.php?f=80&p=59312#p59312




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1953
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:


Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość