Trakt

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Trakt

Postprzez Mei » 1 lut 2017, o 16:47

Podejście młodej Yuki było jak zwykle przyjazne. Miała pewne momenty, w których zachowywała się inaczej lub zwyczajnie udawała, iż kogoś nie widzi. Teraz, jednak zachowywała się milutko, zupełnie tak jakby chciała, by kitsune to dojrzał. Jej nowy ,,kolega", bo tak go nazwała w myślach wydawał się taki speszony, zupełnie jakby oczekiwał po niej wybuchu agresji, czy pokazania swojej prawdziwej miny. Nic z tego! Kunoichi tak naprawdę nie miała prawdziwej strony - Była sobą. Zawsze, nawet gdy okoliczności ją zmuszały do zmiany zasad moralnych. Ta, jednak przez swoją zmienność i dziwność w całej postaci, potrafiła nie wychodząc z ciała, przybrać taki odcień, jaki się po niej spodziewano.
- Zostawił Cię, a może umarł? Jak to jest? - popatrzyła na niego z zainteresowaniem, by następnie zrobić krok w jego stronę. Co szykowała? - To boli, prawda? Wiesz, wspomnienia.. - wskazała palcem na główkę - .. związane z tym człowiekiem. Czy ty.. Czujesz swoje Cocoro? - wskazała palcem na jego klatkę piersiową, troszkę zachowując się jak dziecko.
Zwykle nie tak rozmawiała z ludźmi, ale teraz nie z nimi toczyła dyskusję. Jej rozmówcą był lis, w dodatku nie ufał jej. Musiała to prędko zmienić. Chciała się z nim bliżej poznać, nawet jeśli przez to wpadnie w jakąś pułapkę. Może i to nie rozsądne, lecz czy to było ważne? Spojrzała tam, gdzie jeszcze niedawno widziała jej brata. Czarna, prawdopodobnie lodowa postać pojawiła się na horyzoncie, co doprowadziło jej oczy do szerszego otwarcia.
- Waku waku - powiedziała z podekscytowaniem, gdy zobaczyła wielkiego stwora, co nurkuje w stronę ziemi.
- Hajimemashite - oderwała wzrok od mistycznego stwora, by ujrzeć ponownie słodkiego lisa - To kiepsko, ale teraz już wiesz. Hmm... - zamyśliła się na moment, gdy głaskała jego mięciutkie futerko - Czy ty się mnie boisz? - wyszeptała do niego, pochylając się delikatnie w jego stronę. Chyba przy tym wyglądała odrobinkę strasznie.
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 3 lut 2017, o 17:20

Misja rangi C
40/45



Bandyci odetchnęli z ulgą na wieść, że mogą wyjść z tego wszystkiego cało. Nie zamierzali stawiać jakiegokolwiek oporu. Pozostali łup na śniegu i przy pierwszej sposobności ruszyli ile sił w nogach, nie myśląc nawet o oglądaniu się za siebie. Jakże naiwne było ich myślenie. Natsume bowiem nie był tak łaskawy, jak z początku mogło się wydawać. Wydał na przestępców werdykt, krwawy rzecz jasna. Wykonał to jednak w bardzo spektakularny sposób, wykorzystując potężną technikę, przed którą uciekinierzy nie byli w stanie się uchronić. Masywny, majestatyczny lodowy twór po prostu zmiażdżył dwójkę nieszczęśników. Tylko jeden został oszczędzony, który na widok tego, co się stało z jego kompanami, najprawdopodobniej obsrał się ze strachu. Instynkt przetrwania był jednak silniejszy i zmuszał osobnika do dalszego biegu. Otrzymał lekcję bardziej niż wystarczającą.
- Uhm... nie wiem, chyba tak... Odszedł, zniknął, jego dom był pusty. Czekałem na niego pół zimy, ale nie wrócił - oznajmił biały lis, który wydawał się być nieco zmieszany zaistniałą sytuacją, jak i koniecznością przytaczania chyba niezbyt najprzyjemniejszej dla niego historii. Choć znał ludzką mowę, to kontakt z ludźmi chyba nie przychodził mu aż tak łatwo. Najwyraźniej do tej pory utrzymywał więź głównie ze wspomnianym panem. Na dalsze, dość dziwne słowa dziewczyny przekręcił pytająco łebek na bok. Raczej nie był w stanie do końca zrozumieć przekazu Mei, ale po chwili zastanowienia nieśmiało skinął łbem. Lis ożywił się nieco na późniejszy komentarz dziewczyny. Spojrzał w tym samym kierunku co ona, by dostrzec zarys pokaźnego, lodowego tworu, autorstwa Natsume rzecz jasna.
- N-nie, raczej nie - odpowiedział, pozwalając gładzić swoje futerko. Gdyby się bał, zapewne nie pozwoliłby na zbliżenie się choćby na kilka kroków. Inna kwestia, że wciąż zachowywał pewną ostrożność, a i przy tym był na dodatek nieco nieśmiały.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 5 lut 2017, o 02:14

Potężny, lodowy smok runął z powietrza niczym grom, zabijając każdego kto tylko się napatoczył pod jego kły. Najpierw rozszarpał jednego z oponentów niemal na kawałki, później dorwał drugiego i przerobił go na papkę. Ostatni zaś, zgodnie z przewidywaniem Natsu, na widok tego wszystkiego prawie padł na zawał. No, ale trudno go było za to winić - w końcu zaczynając napad, raczej nie spodziewał się jakichś większych zakłóceń przy robocie. A tu taka niespodzianka. Cóż, było się słuchać starego, mądrego porzekadła - nie narazisz się na śmierć, jeśli nie jesteś kryminalistą.
Poczekał, aż przeciwnik ucieknie dostatecznie daleko, co jakiś czas strasząc go kolejnym atakiem, po czym - gdy ten już się wycofał, cokolwiek w podskokach - dezaktywował technikę, pozwalając czarnemu smokowi zniknąć. Westchnął ciężko, czując powoli wpełzające w jego członki zmęczenie, po czym podszedł do pakunków porzuconych przez bandytów i podniósł je. Trzeba powoli wracać do obozu.
Przymknął na moment oczy. Gdy je ponownie otworzył, były zupełnie normalne, tak jak na co dzień. Shiranui zrobił swoją robotę.
-Znajdźcie ukojenie w objęciach Shinigami - powiedział spokojnie, kierując swoje kroki do prowizorycznego schronienia. Miał nadzieję, że Mei wystarczająco się zajęła kupcami, tym bardziej że niedługo miał minąć limit obecności Hyoki. Chociaż, w sumie raz rozpalone ognisko powinno się palić normalnie...
Gdyby po drodze zauważył Mei, marszczy tylko brwi w geście zaskoczenia - w końcu miała pomagać rannym - ale ostatecznie nie wnika w kontekst, i tylko komentuje:
-Wracajmy, Mei.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 8 lut 2017, o 22:07

Wydawało się spokojnie i cicho. Rozejrzała się raz jeszcze po otoczeniu, by skwitować jego monotonność. Pod stopami miała ten sam śnieg, a jej lisi towarzysz nie zmienił się ani trochę. Nie zamienił się w bestię, nie zniknął jak Genjutsu, zwyczajnie z nią tutaj stał, reagując na czynności, które wykonywała. Zatraciła się w nim zupełnie, także nie mogła popatrzyć na rzeź jaką zgotował jej brat. Z resztą, czy śmierć kupców była na tyle ważna, by odwrócić wzrok? Oczywiście, że nie. Kara, klan i pacyfizm. Te trzy zasady powstrzymały ją, również sporą rolę odegrało zwierzę.
- Przykro mi, ale.. Dzięki temu poznałeś mnie - powiedziała łagodnie i z dziwnym przekonaniem w głosie. W jej głowie narodził się nowy pomysł, który wymagał zgody od obu stron. Wystarczyło go tylko spytać, a jego życie mogłoby się wydawać inne.
- Nie? - klasnęła w dłonie, uradowana jego wypowiedzią. Następnie wstała, otrzepała strój od nieistniejących płatków śniegu i wyciągnęła w jego kierunku dłoń. Może i ją odrzuci, może nie zrozumie jej intencji. Musiała zaryzykować dla dobra tego malca. Był podobny do niej parę lat temu, więc czemu teraz nie miałaby mu pomóc. Pokazać, że świat może być lepszy, jeśli tylko tego mocno pragnie.
- Zostań moim towarzyszem. Nie będziesz się musiał samotnie tułać, również zapewnię Ci odpowiednie wyżywienie. Nie chcę byś cierpiał, a mnie tak łatwo nie stracisz. Obiecuję Ci to - popatrzyła w jego oczy, czekając na decyzję. Jednakże, za nim cokolwiek usłyszała, wtrącił się jej brat, który dwoma słowami przywołał ją do obowiązków. Był jednak pewien problem - robiła coś bardzo ważnego.
- Idź sam. Dołączę do Ciebie, gdy uzyskam odpowiedź. Bez niej się nie ruszam - rzekła stanowczo, stawiając tym razem na swoim. Chciała przy okazji pokazać Hachiro jak bardzo ceniła jego odpowiedź. Również nie miała zamiaru ot tak go odpuścić. Jeśli miał z nią podróżować, to potrzebowała cierpliwości, inaczej przez względny pośpiech by mogła pupilka stracić. Tego jednak wolała uniknąć...
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 9 lut 2017, o 21:56

Misja rangi C
43/45



Pozostawiwszy za sobą zniszczenie, śmierć i przeogromny strach, Natsume zebrał torby należące do przybyszów ze skąpanych w słońcu pustyń. Było ich kilka i w każdej z nich znajdowały się rzeczy innego charakteru. W jednej można było znaleźć przedmioty codziennego użytku, w tym prowiant na drogę. W innej zaś Sentoki mógł dopatrzyć się przyborów medycznych, które w aktualnej sytuacji mogły okazać się szczególnie przydatne. W innym zaś pakunku były schowane liczne zwoje, będące prawdopodobnie częścią dorobku marionetkarzy, którzy niewątpliwie wiedli prym w unowocześnianiu technologii, w szczególności tej użytecznej w bojach.
W tym czasie śnieżnobiały lis wysłuchiwał słów Mei i przypatrywał się jej, wciąż zachowując dozę ostrożności. Nie miał w zwyczaju spoufalać się na co co dzień z przedstawicielami rasy ludzkiej, co chyba było nawet widoczne. Mimo braku większej swobody i pewności, tak jak każdy zwierz posiadał swój instynkt. Słowa nie były najważniejsze, liczyła się cała postawa oraz intencje, które Hachiro mógł wyczuć. Ze strony dziewczyny nie wyczuł żadnej wrogości, czy powodów do podejrzeń, stąd też wciąż kontynuował z nią rozmowę, a nie dał susa już kilka chwil temu. Zadane pytanie, będące jednocześnie dość śmiałą ofertą wprawiło młodego lisa w chwilę z zadumy, z której wyrwał go dopiero głos przechodzącego obok Natsume. Odprowadził Sentokiego wzrokiem, zastygając na ten czas w bezruchu. Najwidoczniej czuł do niego spory respekt.
- D-dobrze - odrzekł niedługo później, czyniąc w tym momencie lekkie skinienie łebkiem. Nie był moze w stu procentach pewny, ale dość czyste intencje Mei i złożona obietnica dawały lisowi pewną nadzieję. Opieka i wyżywienie brzmiały zachęcająco, szczególnie w zimie, gdzie o przetrwanie było naprawdę trudno.
Podczas nieobecności dwójki shinobi, przybysze z Samotnych Wydm regenerowali siły w prowizorycznym obozowisku, chronionym przez tygrysicę. Potrzebowali jeszcze trochę czasu, by się dobrze ogrzać i wrócić do w stanu umożliwiającego kontynuowanie podróży. Zdobycz w postaci torby medyka w tym aspekcie mogła pomóc, a Mei miała wystarczające przeszkolenie, by zrobić z niej użytek. Jeżeli zaś chodzi o Hachiro, to ten postanowił przystanąć na propozycję dziewczyny i trzymał się jej, choć zachowywał lekki dystans i pozostałym osobom przyglądał się z ubocza.
Na szczęście nie spotkali się już z innymi zagrożeniami. Inżynierowie mogli więc wypocząć w spokoju na tyle, na ile to było konieczne. Potem należało wyruszać w drogę powrotną. Pogoda nie była najprzyjemniejsza. Wiatry Hyuo przeszywały ciała wszystkich podróżnych chłodem. Biorąc pod uwagę wcześniejsze zniszczenia wywołane lawiną, jak i wykorzystanie resztek sań na opał, wędrowcy byli zdani na własne siły bardziej niż przedtem. Z drugiej jednak strony, teraz mogli polegać na reprezentantach rodu Yuki, którzy jak nikt inny nadawali się do roli przewodników w tej surowej, skutej lodem krainie.

    Dodajcie [zt] w następnych postach (bo zakładam, że będziecie ruszali w podróż do wioski).
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 10 lut 2017, o 01:54

Słysząc odpowiedź siostry i widząc stojącego obok niej kitsunego, który wcześniej pomógł mu znaleźć oponentów, Natsume tylko wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem na twarzy. Wyglądało na to, że dziewczyna miała jakąś sprawę do małego lisiego duszka, więc zasługiwała na chwilę. Zresztą, odzyskał całe skradzione podróżnikom wyposażenie, ukarał bandytów w najdosadniejszy możliwy sposób i pomógł utrzymać wędrowców przy życiu. Teraz pozostało tylko poczekać, aż poczują się odrobinę lepiej, i będzie można wracać do osady. Misja była na granicy wykonania, więc teraz mogli sobie pozwolić na chwilę odpoczynku po dość intensywnym wydarzeniu.
Jak to mawiał wuj? "Pośpiech jest zaprzeczeniem prędkości, więc się nie spieszmy?"
-Skoro tak mówisz - powiedział spokojnie, odchodząc z torbami na ramieniu. - Tylko niedługo wróć, musimy jeszcze zaprowadzić tych nieszczęśników do miasta.
Po przybyciu na miejsce, Natsume odłożył plecaki z wyposażeniem należącym do inżynierów tuż obok nich samych, by mogli przeszukać czy nic nie zniknęło. Następnie odrąbał jeszcze trochę drewna od zdezolowanego wozu i podłożył do stworzonego przez Hyokę ogniska, skinięciem głowy dziękując tygrysicy za pomoc. Ta tylko wzruszyła ramionami (o ile można tak było ten gest nazwać) i zniknęła w kłębie dymu.
-Poczekajmy aż wróci Mei. Zajmie się resztą waszych obrażeń i będziemy mogli na spokojnie udać się do miasta. Nie potrzebujecie niczego więcej z wozu?
Gdy dziewczyna już wróciła i zajęła się obrażeniami, jakie odnieśli inżynierowie, młodzieniec wziął większość potrzebnych bagaży, pożyczając przy tym swój płaszcz jednemu z wędrowców - w końcu on sam nie bardzo go potrzebował - i razem z wszystkimi ruszył przed siebie, zmierzając do osady rodu Yuki. Znając życie, oficjele w osadzie mogli już zaczynać tracić cierpliwość...

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 12 lut 2017, o 23:15

Nagle świat obrócił się o 360 stopni. Szczerze mówiąc nie wiedziała, skąd taka a nie inna decyzja u jej brata. Sądziła na początku, że będzie zły za taką stanowczość. Ten jednak podarował jej uśmiech - jakby za nagrodę. W dowód wdzięczności wysłała mu całusa i zajęła się swoim kompanem. Szło jej dobrze, a jeszcze lepiej, gdy Lisek odpowiedział. Poczuła się, tak jakby zaczęła lewitować, wszakże właśnie zdobyła towarzysza, jedynego w swoim rodzaju. Niby duch, a jednak jej. Ojej! Była mówiąc jednym słowem - podekscytowana.
- Naprawdę? Rany.. To chodź, ruszamy, pewnie na nas czekają - mrugnęła w jego stronę i skocznym krokiem powędrowała w kierunku krawędzi. Gdy do niej dotarła, skoczyła w górę, później lądując na biegnącej w dół powierzchni. Trochę metrów, więc ,,przejechała", by dołączyć do kompanów.
Po szybkich oględzinach z dziarskim uśmiechem, zrobiła co mogła, aby mogli swobodnie wrócić do ich wioseczki. Pomogła przy ubiorze, porobiła okłady z wody, mieszanki ziół i bandaży. Tak oto mogli wracać, w końcu.. Swoje zadanie już wykonali, co akurat wywołało w niej mieszane uczucia. Sądziła, iż natrafi na jakiś problem, orzech nie do zgryzienia, ale prawdopodobnie jej brat okazał się za dobry. Odebrał jej całą sławę! Drań! Pewnie nawet jej za to nie podziękują.
Westchnęła.
- Hachiro, wracamy! Pokażę Ci wioskę Yukich! - rzuciła na koniec, za nim ruszyli w kierunku swojego domu. Można rzec, iż Mei później siedziała cicho. Bowiem wyznawała zasadę: ,,Głowa do góry i w troki". Szkoda, że nikt nie wspomniał o mowie, może wtedy by przemówiła?

[z/t]
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 14 lut 2017, o 14:29

Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Ryūji » 12 mar 2017, o 18:13

Mimo trwającego lata, całą wyspę spowijał śnieg a temperatura była grubo niżej zera. Ryuji z początku nie potrafił przyzwyczaić się do przenikliwego zimna, na szczęście uratował go jeden z marynarzy wręczając specjalne ubranie, które pomagało walczyć z temperaturą. Ryuji zmierzał traktem wprost do osady Yukich zgodnie z zaleceniami miejscowych rybaków, został poinformowany, że każde zapuszczenie się w nieznane rejony może skończyć się tragiczną śmiercią, lecz mimo wszystko postanowił zboczyć z drogi. Nie zamierzał przemierzać jakiś znacznych odległości od kilkadziesiąt metrów aby skryć się za kilkoma zaspami, po prostu potrzebował troszkę prywatność, gdyż przed wkroczeniem do osady, chciałby coś przetestować. Śnieg miał całkowicie inną strukturę niż piasek, łatwo było się w nim zapaść a pod wpływem ciepła natychmiast roztapiał się i zamieniał w wodę. Tym razem otoczenie nie grało na korzyść blondyna a wręcz przeciwnie, musiał bardzo uważać, szczególnie podczas walk, jeżeli przyjdzie mu się mierzyć z przeciwnikiem, będzie musiał włożyć w to dwa razy więcej wysiłku niż na pustyni, gdzie całe otoczenie było dla niego bronią.
Skrywając się za zaspami tak aby ludzie podróżujący traktem nie mogli go z łatwością dostrzec, Ryuji zamierzał przeprowadzić mały trening. Podczas podróży przypomniała mu się jedna z technik, którymi dysponował a mianowicie Suna Shigure, piaskowy deszcz był doskonałym narzędziem do odwrócenia uwagi przeciwnika oraz rozprowadzenia piasku po okolicznym terenie. Blondyn zastanawiał się jednak nad tym jak by można przerodzić to w technikę ofensywną, która mogła by siać zniszczenie na polu bitwy. Chłopak zaczął spokojnie, wyprowadził piasek z gurdy używając impulsu chakry. Ziarenka piasku znacznie się wyróżniały na białym tle co było kolejnym punktem na który musiał uważać wśród nowego otoczenia. Młody władca piasku uformował niezbyt wysoko nad ziemią piaskową chmurę z której zaczął powoli padać deszcz ziarenek piasku, podstawową technikę miał opanowaną niemal do perfekcji. Pomysłem na ulepszenie techniki było zwiększenie rozmiarów deszczu lecz aby to zrobić musiał najpierw dopasować wysokość chmurki do rozmiarów "ziarenek". Im większa wysokość tym i większe pociski tym większe szkody lecz więcej piasku poświęconego na technikę co w takich warunkach np jak te obecne to ważna sprawa. Ryuji wzniósł chmurkę wyżej, kiedy tylko pojedyncze ziarenka zaczęły padać blondyn zaczął łączyć je i formować w większe kulki wielkości pięści. Nowe pociski spadały, wtapiając się w śnieg. Na pierwszy rzut oka można było zauważyć, iż są zdecydowanie za małe, aby wyrządziły większe szkody, chmura musiała by dużo wyżej niż obecnie a to utrudniałoby jej kontrole, a może i nawet całkowicie uniemożliwiło. Jedynym wyjściem było zwiększenie rozmiarów, jednak nie było to takie proste, formowanie dużych kul było znacznie trudniejsze niż proste wypuszczanie pojedynczych ziaren piasku, które tworzyły deszczyk. Jedno było pewne, szybko mu to nie przyjdzie a jedyną drogą do sukcesu będzie powtarzanie czynności, aż do momentu gdy stanie się to dla niego zupełnie naturalne.

Nauka Suna Arare 8h
Ryūji
 

Re: Trakt

Postprzez Ryūji » 15 mar 2017, o 23:21

Zimno dawało w kość, spędzenie takiej ilości czasu na powietrzu w tych warunkach nie było najlepszym pomysłem, na szczęście Ryuji wpadł na pomóc aby zbudować sobie niewielki schronienie ze swojego cennego piasku, które skutecznie chroniło przed lodowatym wiatrem. Zamierzony trening został ukończony i chłopak mógł ruszyć traktem dalej w kierunku osady, aby znaleźć jakiś bar i napić się jakiegoś ciepłego napoju i ogrzać skostniałe stopy. Wychodząc za zasp skierował się w stronę drogi, którą ówcześnie, kecz gdy tylko do niej dotarł zauważył coś niepokojącego, była totalnie pusta "Czyżby taka godzina? Dziwne wcześniej była pełna życia... Coś tu nie gra.. Lepiej się pośpieszę" Nie tracąc ani chwili dłużej blondyn ruszył w kierunku osady wtulając się mocniej w swój podróżny płaszcz.

z/t
Ryūji
 

Re: Trakt

Postprzez Akashi » 23 kwi 2018, o 16:41

Obrazek
Misja C
1/30

Jak to bywa w takich przypadkach, młody wędrowiec kiedyś musi rozpocząć swoją podróż w trakcie której zdobędzie wiedzę i doświadczenie, które pozwoli mu przetrwać w tym okrutnym świecie, pełnym przestępców, morderców i dziwacznych wojowników posiadających w niektórych przypadkach wręcz boskie umiejętności. Jednak w tym przypadku nie zaczniemy od rzeczy wielkich, tylko przyziemnych, zwyczajnych. Pozwalających poznać rdzenną ludności tych ziem, która posiadła zdolności przystosowania się do tych surowych warunków, gdzie praktycznie cały czas trwa zima. Nasz bohater właśnie stał na środku traktu, który znajdował się między dwoma okolicznymi wsiami. Okolica była spokojna, obecna pora roku niosła na niej swe odbicie, które było odczuwane przez niższą temperaturę niż latem, w drzewach nic specjalnie się nie zmieniło, może przez to że większość z nich była iglasta, a nie liściasta. Jednak co ty biedaku zamierzasz ze sobą zrobić w tych okolicznościach? Masz jakiś cel? Sens tej wędrówki, w którą stronę poniosą Cię nogi. Wiele możliwości i wiele decyzji przed tobą, od których będą zależeć twoje przyszłe losy. Jak zdecydowałeś się iść w lewo, po paru minutach wędrówki natrafiłeś na dziwną kobietę, nic nie mówiła, stała bez ruchu i patrzyła się w przestrzeń. Niewiele można było wywnioskować z jej wyglądu, poza tym że jest już w dość zaawansowanym wieku, ubrana także była zwyczajnie, niezbyt ładnie, ale szczelnie i ciepło, sam raz na panującą tutaj pogodę. Może warto do niej zagadać? Nigdy nie wiadomo co może przynieść taka rozmowa z obcą osobą na trakcie, może będzie mieć dla Ciebie jakieś zlecenie?
Jednak istniała także druga możliwość drogi, pójście w prawo, ta droga była skierowana bardziej w góry, do tego w niektórych miejscach była oblodzona, przez co można było łatwo wywinąć orła, a sam krajobraz przybierał wygląd górki, a nie leśny. W sumie sam jesteś już w stanie zaobserwować, że decyzje mają wpływ na wszystko, nawet na to w jakich okolicach będzie Ci dane przebywać. Jednak ta droga nie była taka wesoła jak tamta, bowiem przy jednym ze zboczy, niezbyt wielkim, jakieś półtora metra. Znajdował się zniszczony wóz, niefortunny wypadek, oblodzona powierzchnia i wypadnięcie z trasy, tracąc cały towar i niszcząc koło. Jednak brakowało tutaj jednej bardzo ważne rzeczy, a raczej osoby. Właściciela, czyżby zostawił cały swój majątek i od tak sobie poszedł? Może warto nieco obejrzeć okolice wozu, może znajdziesz coś ciekawego co może Ci się przydać, a jak wiadomo. Okazja czyni złodzieja.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1177
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Hisashi » 23 kwi 2018, o 18:53

Wstał wczesnym rankiem, gdy ciemność spowijała ziemię, nie będąc jeszcze rozproszoną promieniami słońca. Przeciągnął się i odział, nie śpiesząc się przygotował prowiant, wiedząc, iż czeka go długa wędrówka. Poprzedniego dnia Hisashi odwiedził swego przyjaciela i nauczyciela, Yūsuke, by powiadomić go o swoich planach i wynikającej z nich dłuższej nieobecności. Jego plany bowiem zakładały podróż. Miała być to podróż w poszukiwaniu nowych doświadczeń, a także zleceń, na których mógł zarobić nieco grosza, oprócz tego miała ona na celu wyrwanie go z osady, w której spędził większość życia. Oczywistym jest, iż wiąże z nią wiele ciepłych chwil, niestety, wydarzenia sprzed kilku lat przyćmiewały wszelkie radosne wspomnienia, czyniąc - w oczach młodzieńca - Fuyuhanę miejscem obrzydliwie ponurym. Ściany jego domostwa przypominały mu jedynie o śmierci ludzi, którzy go wychowali, a ilekroć zamknął oczy idąc ulicą, widział walające się sterty trupów i szczerzących się oprawców jego brata. Musiał wyrwać się przeszłości.Po wyjściu z domu, Hisashi udał się w stronę jednej z bram, przechadzając się pustą uliczką żegnał się z miejscem, które mimo wszystko jako jedyne mógł nazwać domem. Za bramami osady czekał na niego wielki świat, pełen fascynujących ludzi, oraz miejsc, tych pięknych i niebezpiecznych. Nie wiedział jeszcze czego właściwie się spodziewać, lecz był gotów podjąć rzuconą mu rękawicę. Przeszedł przez bramę, mijając zaspanych strażników i skierował się na trakt. Znał okolice miasta, gdyż nieraz przechodził tutejszymi ścieżkami wraz z ojcem, jednak znajome widoki zanikały w miarę przemierzania kolejnych kilometrów. Wokół zaczęły pojawiać się coraz to liczniejsze drzewa, aż w końcu całkowicie zdominowały one krajobraz. W końcu Yuki stanął na rozdrożu dróg, przystanął na chwilę, poprawiając strój, po krótkim rozglądnięciu się postanowił udać się głębiej w las. Nie minęło dziesięć minut, jak Hisashi spostrzegł, stojącą niedaleko niego, starszą kobietę. Już na pierwszy rzut oka widać było, że była ona ciepło ubrana, co jednak zastanawiające, zdawała się stać tu już dobrą chwilę, jakby przypatrując się czemuś.- Co ciekawego tam wypatrzyłaś? - zagadnął młodzieniec, będąc oddalonym od niej jeszcze o kilka metrów i śledząc jej wzrok.
Hisashi
 

Re: Trakt

Postprzez Akashi » 23 kwi 2018, o 20:03

Obrazek
Misja C
3/30

Opuszczenia rodzimych stron nigdy nie należało do łatwych, zwłaszcza w takim wieku, jakim byłeś ty. Całe swoje dotychczasowe życie spędziłem w tym miejscu, mając jedynie wspomnienia z tego miejsca, które w pewnym etapie splamiła krew twoich bliskich. Brutalne i niepotrzebne, ale niestety się wydarzyło, a ty żyjesz dalej by ruszyć do przodu. Trochę tak klasycznie, bez większej głębi, początek jak u wielu osób, które skończyły jako nawóz dla roślin. Mam nadzieje, że twój koniec będzie lepszy, chociaż przynajmniej żywy. To byłoby już o wiele lepiej. Wioskę też opuściłeś bez specjalnych wiwatów ze strony znajomych czy strażników, którzy znali Cię całe życie, byli już nim znudzeni, popadli w rutynę codzienności. Czym dalej zapuszczałeś się w oddalone tereny, tym mniej znajome były te ziemie, a to przecież tylko parę kilometrów, nic niewielkiego, a co będzie jak już opuścisz wyspę?
Chociaż w tym momencie przed sobą masz las, właśnie taką drogę wybrałeś, a on stawał się coraz bardziej gęsty, o ile można tak nazwać las w takich warunkach jak te. Przynajmniej mogłeś rozkoszować się spokojem i ciszą. Może pobawisz się nieco w tropienie? Sporo tutaj różnych śladów, które nie należały do ludzi, a jedzenie Ci się na pewno przyda, zwłaszcza że nie wiadomo kiedy dotrzesz do kolejnego miasta. Przynajmniej teraz nie będzie wiało nudą, udało Ci się trafić na kobietę, która od tak sobie stała w tych warunkach i wpatrywała się w dal. Profilaktycznie zachowywałeś odległość paru metrów zadając pierwsze pytanie. Cóż cholera wie czego się tutaj spodziewać, zawsze może to być jakiś napad bądź coś w tym stylu.
-Zgubiłam...- odparła, odwracając swój pusty wzrok w twoją stronę, a jej spojrzenie mogło przeszyć niczym dwa miecze. Niezbyt przyjemne, zwłaszcza jak nie wiesz co ma kobieta na myśli i czy była zdrowa psychicznie.
- Zgubiłam...Dziecko. Kim jesteś?- wypowiedziała, tym razem nieco więcej niż wcześniej. Słowo dziecko, nadawało głębi jej stanu, który nie napawał optymizmem, zapewne bardzo się martwiła, a zgubić dziecko jesienią też nie jest dobrze. Tylko co ty zamierzasz z tym zrobić? Jej przecież może się wydawać, a ty wcześniej nie widziałeś żadnych ludzkich śladów. Czy to wszystko miało sens? Gdzie miałbyś go szukać, tutaj nie ma nic. Iść dalej, nie oglądać się za siebie. Zapomnieć o tym co było n drodze za Tobą, bądź spróbować przebić się przez ściany, które powstały przed Tobą i znaleźć rozwiązanie. Jednak jak pójdziesz dalej, przez pewien czas będziesz widział tylko ślady kobiety, jednak w pewnym miejscu spotkasz ich zagęszczenie, jedne szły równo z tymi kobiety, a drugie wybiegły z lasu i do niego powróciły. Na pewno nie napawało to optymizmem, biorąc pod uwagę że nie wiesz co się stało, a kobieta twierdziła, że zgubiła dziecko, a nie że zostało uprowadzone. To było coraz bardziej dziwne. Jednak to też możesz zignorować i iść dalej przed siebie poszukując swojego szczęścia.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1177
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Hisashi » 24 kwi 2018, o 14:04

- Zgubiłaś... - zaczął powtarzać po niej ściszonym głosem, - ...dziecko? Przystanął, wpatrzony w jej oczy, poczuł, jak przeszywa go jej pusty wzrok, co objawiło się ciarkami na plecach. Któż by się spodziewał, że jedno, dłuższe spojrzenie może tak wpłynąć na drugą osobę? A jednak, na niego wpłynęło, dogłębnie go poruszając, w końcu on najlepiej wiedział, jak to jest stracić członka rodziny, wystarczy chwila i zostajemy całkiem sami. Wspomnienia wróciły, zajmując jego świadomość przeszłością, a przecież od niej właśnie uciekał udając się w podróż, cóż za zbieg okoliczności, że to właśnie ją zastał za murami Fuyuhany, że dopadła go już w początkowym stadium jego wyprawy. Obecnie wspomnienia o przeszłości były jedyną rzeczą, które mogły tak na niego wpłynąć i które raniły go tak dogłębnie, jak nic innego. A to, co przydarzyło się spotkanej przez Yukiego kobiecie, było dla niego niczym przebudzenie się ze słodkiego snu w który uciekał, skutkujące powrotem do brutalnej rzeczywistości. Jednak w jej przypadku nie wszystko było stracone, gdyż istniała szansa znalezienia zguby, oby tylko znaleziona zguba nie była w gorszym stanie, niż sprzed jej zagubienia.- Teraz nie ma znaczenia kim jestem. - powiedział, po kilku minutach, gdy zdążył dojść już do siebie i opanować napływ silnych emocji, - Powiedz, jak ono wygląda. Zdecydował się jej pomóc, gdyż potrafił odczuć jej ból i niedowierzanie, choć zamierzał zrobić to raczej po to, aby samemu owego bólu więcej nie czuć. Po uzyskaniu krótkiego opisu wyglądu dziecka, zaczął rozglądać się, by następnie podążyć za jedynym widocznym tropem - śladami zostawionymi przez kobietę. Przy czym jej samej kazał iść za nim, wolał nie szukać jej później po lesie. Szedł wzdłuż pojedynczych śladów, aż w końcu natrafił na większą ich ilość. Oprócz śladów podążającej za nim kobiety, były tu też te należące do dziecka i jeszcze jedne, prowadzące wgłąb lasu.- Spójrz. - wskazał na ślady domniemanego porywacza - Mówiłaś, że zgubiłaś dziecko, nie wspomniałaś jednak o tym, że zostało uprowadzone. - stwierdził, - Nie zauważyłaś porywacza? Przeszłaś taki kawałek drogi sama, nie wiedząc, że dziecko zostało uprowadzone?
Hisashi
 

Re: Trakt

Postprzez Akashi » 24 kwi 2018, o 17:18

Obrazek
Misja C
5/30

Tak to bywa, że życie lubi rzucać kłody pod nogi w najmniej spodziewanym momencie. Tak jak teraz, niby początek przygody, przed chwilą opuściłeś linie startu, a tutaj życie dale Ci z liścia w twarz, starymi bolesnym wspomnieniami, a to wszystko przez dwa słowa nieznajomej kobiety spotkanej pośrodku niczego. Na prawdę los potrafi być brutalny, ale chyba przez świadomości tego jak trudno jest stracić kogoś bliskiego, postanowiłeś pomóc nieznajomej. Tylko nie widziałeś nic, a kobieta raczej nie wyglądała na taką która zdrowo kontaktuje w tym momencie, ciężko także stwierdzić jak długo tutaj stoi, jej skóra była blada i zimna mimo jej ubioru. Cóż stanie w miejscu w takich warunkach nie było łatwe. Jednak zechciałeś jej pomóc. Pierwsze kroki postanowiłeś skierować za śladami kobiety, przez pewien czas, ale w końcu trafiłeś na właściwy trop. Niewielkie ślady, które biegły równolegle z jej, do pewnego momentu, do miejsca w którym pojawiły się ślady z lasu i do niego wrócił, dalej były tylko jej. Wszystko było dziwne, zwłaszcza że kobieta twierdziła, że zgubiła dziecko, a nie że zostało porwane.
- Uprowadzone? Ja...ja... Nic nie rozumiem. Nie widziałam nikogo, nie rozumiem... - powiedziała, błądząc wzrokiem po okolicy i tych wszystkich śladach, dziwna sprawa i nieco kłopotliwa. Jednak wymagająca nieco analizy.
- Ja się potknęłam, zraniłam się w rękę, a on wtedy znikł. - dodała, nieco zaniepokojona, mając w mętlik w głowie. Może warto się nad tym zastanowić, chyba że chcesz bezmyślnie iść po śladach, wtedy nie mam dla Ciebie dobrych wieści, przez parę metrów biegły w jednym kierunku, wystarczająco daleko byś stracił z oczu trakt, po czym ich ilości się zwiększyła, Nie były to ślady jednej osoby, a aż czterech. każda z nich poszła w nieco innym kierunku. Jednak jak lepiej się nim przyjrzałeś, jedne z nich były nieco głębsze od pozostałych. Wszystko robiło się problematyczne, może warto wypytać się kobietę?
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1177
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości