Trakt

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Trakt

Postprzez Mei » 8 sty 2017, o 11:08

Rozmowa ich byłych przeciwników, trochę ją zaniepokoiła. Z jednej strony, byli winni temu, co się stało. Z drugiej, zaś nie przewidzieli, iż kupcy będą mieli taką obstawę. Rodzeństwo Yuki miało sprawować pieczę tylko i wyłącznie nad jedną grupką, jednakże takie przypadki działy się o wiele częściej. Pomyśleć, że tamte korowody mogą nie mieć zabezpieczenia w postaci wyszkolonych shinobi. Gdy tak pomyślała o tej sprawie, troszkę się zagotowała. Nie żeby ją obchodził los innych ludzi, jednakże to nie było w porządku. Miała szczęście, iż zarówno braciszek jak i ród, każą jej pozostawać w wielu kwestiach neutralnym. Tym samym wszelkie inne konflikty, zarówno ją jak i ich nie dotyczyły, a że zawsze była po stronie Sentokiego. To nie mogła sobie pozwolić na zostanie buntowniczką.
- I tak byśmy was wytropili, więc się nie łudźcie - uśmiechnęła się, niby pogodnie, choć widać po niej było, iż skrywa dużo mroczniejsze oblicze. Jak to się mówi, każda moneta ma dwie strony, a w jej przypadku to obie są skrajnie różne. Choć chyba jeszcze nikt nie widział jak wyżyna innych, więc uznajmy, iż nasza kunoichi wydawać się mogła stabilna. Mniej u niej było z brutalności, niż u jej krewnego, to pewne.
- Dobrze... - odpowiedziała cichszym głosem, a następnie w podskokach udała się w stronę poszkodowanych. Biegła, co sił, by nie stracić zbędnych sekund. Jednocześnie, pozostała ostrożna na działania oponentów. W jej ręku pojawiły się dwa shurikeny, by w ostatniej chwili móc się nimi obronić. Również mogła użyć swojego popisowego numeru, dlatego w pogotowiu skupiła się na pograniczu zmieszania czakry z powietrzem. Wiecie, by lada moment z niego mogły powstać płatki lodu. Niezwykłe dla oka, ale i jednocześnie uciążliwe dla przeciwnika.
Gdy dotarła na miejsce i cały śnieg się stopił (lub jego część). Tak w efekcie użytego katonu, podeszła ostrożnie i zaczęła szukać ludzi. W momencie ich znalezienia ( w wypadku gdyby tego nie dokonała, zaczęłaby dalej szukać), pokonałaby wszelkie przeszkody. Czy to siłą, czy dostępną bronią (miała w zapasie kunaie), wszystko po to by kupców wyciągnąć na zewnątrz, uważając przy tym, by ich niejako nie uszkodzić.
- Czemu puściłeś ich wolno? Wiesz, że teraz mogą na innych czyhać? - odezwała się spokojnym głosem. Tak jakby już jej ta sprawa nie dotyczyła, lecz mimo to ciekawość wzięła w górę...
Spoiler: pokaż
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 14||| 24
WYTRZYMAŁOŚĆ 32
SZYBKOŚĆ 50|| 60
PERCEPCJA 60
PSYCHIKA15
KONSEKWENCJA15
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 9 sty 2017, o 21:22

Misja rangi C
25/45



Walka dobiegła końca. Bandyci nie mieli szans, nawet mimo elementu zaskoczenia i wcześniejszych przewag. Nie z tak potężnymi shinobi. Nic więc dziwnego, że skorzystali z łaski Natsume, który postanowił się ich oszczędzić. Czy decyzja Sentokiego była słuszna? Trudno powiedzieć. Z jednej strony śmierć przeciwników niczego by nie wniosła i przelewanie krwi było zbyteczne, ale z drugiej zaś mogli oni spróbować małej zemsty w przyszłości. Mimo wszystko przy takiej różnicy sił jedynie głupiec szukałby odwetu. Tak czy inaczej, napastnicy zostali wypuszczeni. Cała czwórka bez większego zastanowienia ruszyła w ucieczkę, bojąc się, że duet Yuki wkrótce zmieni zdanie. Przestali być zatem problemem.
Przeszli do natychmiastowej misji ratunkowej, bo przecież w tym wszystkim rozchodziło się właśnie o przybyszów z dalekich stron. Dlatego też na miejscu pojawiła się Hyoka, swoimi umiejętnościami idealnie nadająca się do wyzwolenia poszkodowanych spod sporych mas śniegów. Żywioł ognia pozwolił na całkiem szybkie stapianie zimowego puchu, ale że tego było sporo, to cały proces i tak trwał trochę czasu.
Wkrótce poszukiwania dały efekty. Pierwszym z odnalezionych był ciemno opalony nomad, który mimo grubych warstw ubrań przemarzł praktycznie na kość. Wyglądał tak, jakby zastygnął. Cały siwy, oblodzony, pozbawiony niemal wszystkich sił witalnych. Trudno było dostrzec jakichkolwiek oznak życia u jego osoby. Stan poszkodowanego był tragiczny i nie było pewne, czy dożyje dotarcia do osady rodu Yuki.
Niedługo później odnaleźli kogoś przysłanego stąd, co było łatwe do ocenienia po wyglądzie. Był w lepszej kondycji od poprzednika, ale i tak wymagał odpowiedniej opieki. Drżał z zimna i szczękał głośno zębami. Nie był w stanie na podjęcie dłuższej, konstruktywnej rozmowy.
Musieli jeszcze pozbywać się wierzchnich warstw śniegu przez kilka chwil, aż wreszcie odsłonili niewielkie wgłębienie w górze. Ot, miniaturowych rozmiarów jaskinia, głęboka co najwyżej na półtorej metra. To właśnie tam udało się skryć trójce kupców podczas lawiny. W związku z tym uniknęli zatonięcia w śniegu, ale tego było na tyle dużo, że nie mogli opuścić te małej jaskini o własnych siłach. W tak skrajnych warunkach nie pozostało im nic innego siedzieć jak najbliżej siebie w skulonych pozycjach i w taki właśnie sposób czekać.
- P-p-proszę pomóżcie... - wypowiedział z niemałym trudem jeden z trójki skulonych. Wyglądał marnie, tak samo jak i reszta. Ich stan nie był jednak aż tak bardzo tragiczny jak dwójki znalezionej wcześniej. Potrzebowali mimo wszystko również pomocy i ogrzania. Utrzymanie całej grupy z Samotnych Wydm było bardzo istotne.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 11 sty 2017, o 01:47

Natsume przymrużył lekko oczy, patrząc za uciekającymi mężczyznami wciąż z mieczem w dłoni. To prawda, wypuszczenie ich mogło być na dłuższą metę nie do końca dobrą decyzją... Ale, miał swoje powody. Ostatnimi czasy, przez dobre kilka lat zachowywał się aż za bardzo jak wyspiarz. Gdy natykał się na jakiś problem, nie próbował znaleźć spokojniejszego rozwiązania, tak jak miał w zwyczaju robić kiedyś. Teraz na każdą trudność reagował mieczem, pozbywając się kłopotu razem z jego sprawcą. A czy sam kiedyś nie mówił, że zabijanie i wyrzynanie każdego, kto się napatoczy nie będzie w stanie naprawić wysp z tego stanu, w którym znajdowały się teraz? Nie mówił, że kiedyś to zmieni?
Ano, mówił.
Westchnął ciężko, po czym zakręcił mieczem w dłoni i wsunął go powoli do pochwy.
-Mogą. Ale tego nie zrobią - powiedział spokojnie do Mei, uśmiechając się pod nosem. - Wiedzą, że Ród się o tym dowie, więc następna próba byłaby zupełnie niepotrzebna. Poza tym... mam nadzieję, że zrozumieją.
Odwrócił się i ruszył w kierunku zakopanego pod śniegiem wózka.
-Na wyspach ostatnimi czasy było przelewane zbyt dużo krwi. Również przeze mnie. Jeżeli mogę oszczędzić kogokolwiek i mieć przy tym nadzieję, że w ten sposób ich zmienię... to spróbuję. Nie wszystko powinno się załatwiać za pomocą ostrza.
Ciekawe tylko, czy to faktycznie wykonalne. Oby.
W tym czasie zdążył dotrzeć do transportu, gdzie już od chwili stała Hyoka, zajęta roztapianiem pokrywającego towary i ludzi śniegu. Tygrysica była znana również na Hyogashimie ze swojego ognistego temperamentu i częstokroć buntowniczego zachowania, ale nawet ona potrafiła słuchać poleceń. Zwłaszcza, gdy miała świadomość że od tego zależy czyjeś życie. Prawdopodobnie dlatego teraz zajęła się ratowaniem tych kupców, nie marnując przy tym ani sekundy. By być szczerym, sakryfikant paktu czuł nawet lekką dumę, że był w stanie z nią nawiązać współpracę chociaż takiego charakteru.
Uznając, że nawet płomienie Hyoki będą potrzebować trochę pomocy, podszedł do Mei i razem z nią zajęli się rozkopywaniem śniegu. Chwilę później współpraca dwójki shinobi i tygrysicy w końcu się opłaciła - udało im się odnaleźć pierwszych poszkodowanych. Jednym z nich był nomada z pustyni - widywał takich w tawernie gdy był na turnieju w Sabishi, a drugim był raczej mieszkaniec Hyuo, sądząc z kroju ubrania. I tak ich stan wyglądał naprawdę nieprzyjemnie... cholera, będzie trzeba coś z tym zrobić, i to pronto.
Niewiele później udało im się wydobyć również samych kupców z pustyni. Widać było, że byli w najlepszym stanie, głównie dzięki sprawnemu ruchowi surwiwalowemu z wykopaniem kryjówki, ale i tak zdawali się być krytycznie wyziębieni i osłabieni chłodem. Natsu skrzywił się lekko.
-Szlag. Mei, w chwili obecnej będziemy potrzebowali każdej znajomości medycznej, jaką tylko potrafimy wyciągnąć. Sprawdź stan tych dwóch, których znaleźliśmy pierwszych. Przeniosę ich na razie w jedno miejsce, by choć trochę się ogrzali, i otoczę obóz czymś w rodzaju igloo, żeby zgromadzić ciepło. Najpierw jednak będę potrzebować drewna...
Z tymi słowami ponownie sięgnął po miecz (tym razem niezniszczalny Hakuhyo będzie bardziej użyteczny) i zaczął wieloma sprawnymi cięciami wydobywać z wózka drewniane elementy, które następnie podrzucał Mei, by ta była w stanie ułożyć z nich spore ognisko, wokół którego zgromadziliby się kupcy i ich ochroniarze. Przeniesienie ich gdziekolwiek w takim stanie byłoby ciężkie i cholernie ryzykowne, najpierw trzeba będzie ich utrzymać przy życiu.
W takich momentach cieszył się, że dzięki życiu pustelnika za młodu sporo opanował z surwiwalu. Uratowało go to na Hyogashimie, to może i tutaj pomoże z uratowaniem innych?
Gdy uzbierali wystarczająco opału z wózka (ten i tak najprawdopodobniej do niczego już się nie nadawał) i Hyoka rozpaliła ognisko, sam złożył kilka pieczęci i aktywował swoją umiejętność klanową, za pomocą której otoczył grupę i okolice wózka przyzwoitych rozmiarów igloo z niewielkim otworem, przez który miał się wydobywać dym.
Cóż, to wszystko co był w stanie w obecnej chwili zrobić. Po ukończeniu procesu postarał się przysunąć nieprzytomnych w okolice ognia, i samemu usiadł obok, uprzednio otrzepując swój błękitny płaszcz ze śniegu.
-Liczę na ciebie, siostrzyczko - powiedział serdecznie, po czym zwrócił się w kierunku kupców, którzy powinni obecnie umieścić się w okolicach płomieni.
-Jak się trzymacie? Taka różnica klimatów musiała być dla was szokiem...

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 14 sty 2017, o 15:00

Miała złe przeczucia, nawet gdy ich opuścili. Spojrzała za siebie, dokładnie w miejsce, w którym wcześniej stali. Odchodzili, może uciekali... Machnęła na nich ręką, wszakże to nie oni mięli teraz grać pierwsze skrzypce. Ciągle trzymała się głównego zadania, a tym samym - ratowanie kupców z wydm. Teraz wydawałoby się to być priorytetem, gdyby nie utrudnienia. Gruby puch przykrył ich pojazd, lecz za szybko zaklasyfikowało to jako niebezpieczeństwo. Bowiem niedługo później dostali się do środka, a raczej jego pogranicza.
Jednakże, czy było warto? Widoki, które zaobserwowała nie wyglądały najlepiej. Liczne odmrożenia, ochłodzenie organizmu. Przełknęła ślinę i pomogła w wyjęciu poszkodowanych, a później również w ustawianiu drewna. Wiecie, iż dopiero później spostrzegła ,,jaskinię"? Siedzące tam osoby z początku nie przykuły jej uwagi, ale szybko to wyprostowała. Po ułożeniu stosika z drewna, nastąpiło podpalenie go i wytworzenie tym samym potrzebnego ciepła.
- Mogłam zabrać ze sobą koce, wybaczcie mi za to niedopatrzenie... Uważajcie na płomienie, przy takich ranach nie zbliżajcie się za blisko do niego. Nie chcecie doznać szoku termicznego - uśmiechnęła się do nich słabo, a następnie podeszła do nich. Najpierw zdjęła swój płaszcz i przykryła nim, tego co prawie im tu konał, a następnie ruchem ręki, kazała usiąść temu, co wywodził się z ich terenów.
- Jak możecie to przytulcie się do nich, a i zdejmijcie mu ostrożnie płaszcz. On też potrzebuje ogrzania - pokiwała parę razy głową, a następnie spojrzała na stan innych.
Jako, iż jej się on nie spodobał, postanowiła, iż zgodnie z poleceniem braciszka zajmie się dwójką. Tą, co słabo się trzymała. W porównaniu do innych, Ci wyglądali przy nich jak eksperci od zdrowia. Mimo to, do nich później zajrzy.
- Braciszku zrób, coś dla mnie, stwórz miskę, nalej do niej wody i ogrzej. Ma być letnia, nie gorąca, poszukaj mi też jakiegoś materiału i go nim zamocz. Daj mi znać jak skończysz... - powiedziała poważnie, nie wiadomo skąd, przejmując się tymi kupcami. Może... no wiecie., chodziło o misję? Albo zwykłe, medyczne powołanie.
Podchodząc do tego skostniałego, zrobiła to co już dawno powinna. Ostrożnie zdjęła mu gruby płaszcz, spodnie oraz wszelkie bluzki (zostawiając go tym samym w bieliźnie, uważając przy tym by jego nie zranić. W ten sposób, chciała sprawdzić jaki kolorek ma jego skóra, czy znajdują się obrzęki, czy gdzieniegdzie jakaś kończyna nie uległa martwicy. Jako, iż znajdował się w ciepłym pomieszczeniu, jego stan się powinien poprawić. Przynajmniej w niewielkim stopniu. Póki, co zaczekała na ciepłe, zamoczone w wodzie materiały... Były jej potrzebne do dalszej pracy. Chciała zacząć nimi dotykać jego odmrożonych miejsc, stopniowo go tym ogrzewając.

Iryōjutsu - D
SIŁA 14||| 24
WYTRZYMAŁOŚĆ 32
SZYBKOŚĆ 50|| 60
PERCEPCJA 60
PSYCHIKA15
KONSEKWENCJA15
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 15 sty 2017, o 12:46

Misja rangi C
28/45



Choć konflikt bojowy został rozwiązany, to przed dwójką bohaterów stało prawdopodobnie trudniejsze zadanie. Cel misji polegał przecież na doprowadzeniu przybyszów z odległych krain całych i zdrowych, a ich stan w obecnej chwili był co najmniej mierny, jeśli nie powiedzieć tragiczny. Nawet Natsume, który w przeciwieństwie do swej siostry nie był zaznajomiony z podstawami sztuk medycznych, mógł dostrzec typowe oznaki poważnych odmrożeń pierwszego, drugiego, czy nawet trzeciego stopnia. Byli bladzi jak śmierć, trzęśli się, na ich skórze pojawiał się obrzęk. Mei, poświęcając swoją uwagę głównie na najbardziej poszkodowanym, dostrzegła u niego purpurowe odbarwienia. Jego palce u rąk były tak odmrożone, że nie był w stanie nimi poruszać. Bardzo możliwe, że doszło do martwicy.
Stworzenie prowizorycznego obozowiska i rozpalenie ognia okazało się dobrym pomysłem. Ogrzanie się przy palenisku pozwoliło nieszczęśnikom ogrzać się, co było w ich przypadku absolutnie koniecznie do dalszego przetrwania. Z pewnością w takim stanie nie wytrwaliby wymagającej podróży.
- C-co z towarami, które mieli ze sobą? - wymamrotał w międzyczasie tutejszy, który był w najlepszym stanie i mimo ogólnego drżenia ciała i szczękania zębami zachowywał trzeźwość myśli.
- B-była t-tam t-torba m-medyczna... I n-nasze rzeczy... - dopowiedział jeden z nomadów. Przybory medyka mogły okazać się przydatne, by pomóc poszkodowanym. No i pozostawał też fakt tego, że przybysze z pustyń nie przypłynęli do wysp z pustymi rękoma. Odzyskanie ich własności było więc istotne w perspektywie ich dalszych umów z rodem Yuki.
Tylko gdzie tego szukać? Cóż, w pokładach śniegu z lawiny nie było niczego istotniejszego prócz wozu i jego resztek. Trzeba było jednak pamiętać, że przecież cała akcja była przeprowadzona przez bandytów, a ci zapewne planowali przejęcie cudzych dóbr. Jeśli któreś z dwójki rozejrzało się po okolicy (zapewne przy okazji zrobił to Natsume, zbierając materiał na opał), mógł dostrzec niewielkie ślady łap czworonożnego ssaka, prowadzące właśnie w kierunku wzniesienia. Tego, na którym wcześniej przestępcy czekali z zasadzką.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 18 sty 2017, o 00:51

Natsu westchnął lekko, przyglądając się obecnym mężczyznom i ich stanowi. Wiedział, że dla pochodzących z pustyni nomadów taka sytuacja była cholernie ciężka - w końcu większość z mieszkańców Samotnych Wydm nigdy w życiu nie widziała czegoś takiego jak śnieg, zwłaszcza w takich warunkach jak wyspiarskie. Jednak właśnie przez to, że on sam nigdy nie był na takiej pozycji, teraz nie bardzo wiedział jak może pomóc. Dlatego pod tym względem postanowił zaufać Mei. To ona tutaj się znała chociaż na podstawach medycyny.
On był raczej mieczem niż skalpelem. Mieczem raczej ciężko kogoś uleczyć.
Gdy skończył już z pomaganiem przy podróżnikach i na spokojnie miał chwilę żeby porozmawiać z wędrowcami, dowiedział się o torbie z medykamentami i kilkoma przedmiotami, należącymi do samych nomadów. W sumie, przypuszczał że to właśnie te przedmioty miały największą wartość dla samego Rodu, więc pomoc w odzyskaniu tego ekwipunku może się okazać na dłuższą metę bardzo ważne.
Natsu westchnął ciężko, po czym powoli się podniósł i rozciągnął.
-Zajmę się tym. Mei, poradzisz sobie z nimi? W razie czego jeszcze przez chwilę będzie z wami Hyoka, więc nie będzie przesadnych obaw, a dłużej mi to nie zajmie.
Po wyjściu i rozejrzeniu się, Natsume zwrócił uwagę na zmierzające w kierunku wzgórza ślady jakiegoś zwierzęcia. Wilk? Pies? Ciężko było to określić na pierwszy rzut oka, ale te dwa fakty ciężko było ocenić inaczej, niż "skurwiele wykradli zawartość wozu". Wypuścił ich, i teraz pewnie cieszą się z zysku, wyśmiewając dobroduszność Yukiego. Wypuścił powietrze z płuc i przymknął oczy.
Czegoś takiego raczej nie mógł wybaczyć.
Gdy otworzył oczy ponownie, były puste i matowe. Jak u człowieka martwego.
Shiranui.
-Mei, obserwuj okolicę - powiedział spokojnie z taką głośnością, by siostra go usłyszała. - Możliwe, że zobaczysz za chwilę technikę, o której mówiłem.
Z tymi słowami sięgnął po Hakuhyo i ruszył śladem zwierzęcia, korzystając przy tym z jednego ze swoich jutsu - pozwalało ono na poruszanie się po śniegu tak, jak gdyby było to najzwyklejsze, ubite podłoże. Cholernie użyteczne w tak nieprzyjaznych warunkach, a i w Sabishi zdało egzamin. Teraz pozostaje tylko wyśledzić złodziei i zająć się serdecznym patroszeniem.
Bo innego wyjścia już nie widział.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 22 sty 2017, o 02:01

Miała nie lada problem. Jako główny medyk brakowało jej przyrządów medycznych. Posiadała wiedzę, znała zasady, według których powinna postępować. Potrzebowała tylko, tego, czego w tej chwili nie posiadała. Mając na względzie, wszystkie za i przeciw, postanowiła, iż wszystkie czynności wykona sama. Musiała ich ratować na własną rękę, zwłaszcza, gdy zagubione przedmioty miały wagę równorzędną. W ten sposób, jej brat poszedł tropem śladów, na co oczywiście przystanęła, a ona? Cóż, za pomocą czakry stworzyła dużych, rozmiarów miskę, wystarczającej grubości, by się nie stopiła. Następnie spojrzała na tygrysa. Miała wobec niego dość prosty plan, który zakładał pozyskanie wody. Także, czemu by go nie wcielić w życie?
- Mogę Cię wykorzystać? Ja stworze bryłę lodu, a ty użyjesz na niej Katonu. Chcę w ten sposób zaopatrzyć się w wodę... - powiedziała łagodnie, z widoczną uprzejmością. Mei, jak to ona nie lubiła rządzić innym, z resztą to było widać, choćby po samym sposobie, w jakim zwracała się do tygrysa.
W chwili, gdy się zgodziła, ta od razu stworzyłaby w powietrzu sporą kostkę. Ta podpalona przed opadnięciem na dno, zmieniłaby swój stan skupienia i grzecznie zamieszkałaby w misce. Jako, że została wcześniej podgrzana z minusowej temperatury stała się letnia, co zostało sprawdzone przez kunoichi. Gdyby jednak była za ciepła, w jednej chwili zaczęłyby się pojawiać kostki lodu.
- Pamiętaj, że krew ciężko schodzi z ubrań. Uważaj na siebie - dodała na koniec do brata, dość postępnym jak na nią głosem. Nie widziała zbytnio sensu w ich zabijaniu, ale skoro taka była jego wola, to nie mogła nic na to poradzić. Zwyczajnie miała na głowie, jeszcze własne zmartwienia w postaci przyszłych pacjentów. Jeśli jednak o nich mowa, to posłała im słaby uśmiech, a następnie kunaiem zaczęła kroić materiał swojej peleryny. Płaszcz zostawiła dla siebie, zaś ją spokojnie mogła dzielić na mniejsze fragmenty. Tak powstały średniej wielkości skrawki ciemnego płótna. Je natomiast zamoczyła w wodzie, a następnie zaczęła przemywać obrzęk oraz części zajęte przez martwicę. Było jej przykro, że prawdopodobnie ten człowiek straci parę palców, ale takie przypadki, w tym otoczeniu nie raz się zdarzały. Wracając, to później, zmieniła materiał i zaczęła ponownie przemywać jego rany.

Gdy skończyła, sprawdziła stan ognia, a następnie spojrzała na reszte.
- Jeśli chcecie się ogrzać to zdejmijcie te płaszcze. Jeśli nie potraficie sami, to pomóżcie sobie nawzajem. To podstawa, by zbagatelizować skutki odmrożenia. Tobie również to radzę - końcowe słowa skierowała do mieszkańca wysp, by później sprawdzić jak się trzyma jej pacjent. Miała nadzieję, że trochę lepiej, lecz gdyby jednak nie, to za pomocą tygrysa w osobnym naczyniu stworzyłaby wodę zdatną do picia. Ją akurat utrzymała w nieco wyższej temperaturze, niż letnia. W końcu, ostatnią czynnością, po tym jaką wykonała było podanie jej do ust najbardziej poszkodowanego. Liczyła, że to zmieni jego los....
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 22 sty 2017, o 12:43

Misja rangi C
31/45



Mei pozostała w prowizorycznym obozie, zapewniając poszkodowanym pomoc na tyle, na ile mogła. Osobnikowi z największymi odmrożeniami groziła amputacja po powrocie do osady Yuki, ale najważniejsze, że trzymał się życia tak samo jak pozostali. Dzięki pomocy śnieżnej tygrysicy, zgromadzeni w jednym miejscu podróżnicy mogli nacieszyć się ciepłem, które w obecnym momencie było dla nich potrzebne jak nigdy. Co prawda nie dało się wyeliminować ich negatywnych stanów w natychmiastowym tempie, ale powoli się rozgrzewali, nie drżeli już tak bardzo z zimna i wracała im trzeźwość umysłu.
Natsume, korzystając z prostej, acz przydatnej techniki, wrócił na wzniesienie, na którym wcześniej grasowała grupa przestępców. Stawiając życie wędrowców z pustyń na pierwszym miejscu, porzucili wcześniejsze przebadanie wzgórza, na którym nieopodal miejsca poprzedniej potyczki znajdowało się skromne obozowisko. Za śnieżną zaspą, oprócz wygasłego paleniska znajdowały się rzeczy codziennego użytku, raczej nie warte większego uwagi. Ot, kilka prostych narzędzi, odrobinę prowiantu. Na to jednak Sentoki nie zwrócił uwagi w pierwszej kolejności, bowiem w pierwszej sekundzie na oczy ukazał się mu sprawca niewielkich śladów, które dostrzegł wcześniej. Był to nieduży, raczej młody lis, o naprawdę ładnym, białym futrze, na pozór zlewającym się ze śnieżnym tłem. Natsume zastał go w momencie wyjadania resztek jedzenia z przewróconego rondla. Po kilku sekundach lis wyjął łebek z żelaznego naczynia i zerknął na przybysza. Uczynił krok w tył. Ot, dla ostrożności.
- Wrócili, zabrali coś, a potem tam pobiegli - odrzekł w pewnym momencie, przełamując ciszę. Tak, lis przemówił ludzkim głosem. A zaraz po tym ruchem pyszczka wskazał kierunek, gdzie jeśliby się dobrze przyjrzeć, można było dostrzec oddalające się sylwetki kilku osób.
Sytuacja była na tyle abstrakcyjna, że mogła wprawić w niemałą konsternację. Może Natsume postradał zmysły? Tak czy inaczej, lis uważnie mu się przyglądał i trwał w bezruchu, ale wyglądał na lekko spiętego oraz gotowego do czmychnięcia w chwili wyczucia zagrożenia.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 22 sty 2017, o 15:26

Młodzieniec westchnął lekko, poprawiając miecze przy jego pasie tak, by móc po nie w każdej chwili sięgnąć. Nie przypuszczał, żeby przeciwnicy próbowali tak po prostu się na niego rzucić, ale bycie przygotowanym na najgorsze jeszcze nigdy go nie zawiodło. Lepiej iść na bezbitewne spotkanie przygotowanym do walki, niż iść na coś niewiadomego z pewnością, że nie trzeba będzie być gotowym do agresji.
Maszerował dziarsko za śladami zwierzęcia, uważnie obserwując by nie zgubić żadnego tropu. Dzięki temu zdołał dotrzeć do opuszczonego obozowiska rabusiów, gdzie znalazł tylko pozostałości ich niedawnej obecności. Warknął pod nosem, przyglądając się czy żaden z leżących tu przedmiotów nie mógł należeć do pustynnych wędrowców... lecz póki co nic na to nie wskazywało. Młodzieniec westchnął ciężko z lekką irytacją na twarzy i obrócił się, by ruszyć w dalsze poszukiwania.
I wtedy zauważył białęgo lisa. Śnieżny lis, tutaj? O tej porze roku zazwyczaj rzadko się je widywało w dziczy, jako że preferowały ukrywać się w okolicy miast i wyjadać resztki zostawione po ludziach. Co, jakby tak spojrzeć, ten tutaj też właśnie robił. Puste oczy chłopaka spoczęły na zwierzęciu, a jego brwi uniosły się lekko. Cóż, wychodziło na to że znalazł źródło tych zwierzęcych łap. Miał się już odwrócić, by zostawić zwierzę w spokoju (w końcu niczego mu nie zawiniło i nie przeszkadzało w wykonaniu zadania)...
...gdy wtedy przemówiło ludzkim głosem. Natsume odwrócił się powoli i spojrzał podejrzliwie na zwierzaka.
-Kitsune?... - powiedział pytająco, lecz było to skierowane raczej do niego samego. Duchy w kształcie lisów, potrafiące zmienić swój wygląd w dowolnej chwili i albo pomagające ludziom, albo wystrychujące ich na dudka. Istniało też prawdopodobieństwo, że jest to jakieś genjutsu, więc na wszelki wypadek złożył pieczęć, by aktywować technikę Kai. Gdy nawet po tym ani lis, ani sylwetki przez niego wskazane nie zniknęły, Kenshi ponownie zwraca się w kierunku zwierzęcia.
To, że było w stanie gadać, już go nawet nie dziwiło. W Ryuzaku spotkał się z gadającymi żabami, na Archipelagu z gadającymi tygrysami, to może i ten tutaj jest albo duchem lasu, albo zwierzęciem-shinobi. Cholera wie.
-Jesteś pewien, że to oni? Ukradli coś, co jest potrzebne mnie i mojemu ludowi - powiedział spokojnie, kiwając lekko głową w kierunku zwierzęcia.
Następnie lekko się skłonił przed lisem, uśmiechając się.
-Dziękuję. W takim razie ruszę za nimi.
Jak powiedział, tak i zrobił - wciąż mając utrzymane Yuki no Sanpo, ruszył za przeciwnikami, starając się podejść do nich w taki sposób, by zbliżyć się jak najbardziej bez zostania wykrytym. Zamierzał zaatakować natychmiastowo, wywołując panikę. Strach to najlepsze narzędzie na wyciąganie czegoś od złodziei.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 24 sty 2017, o 17:36

[justify]Robiła, co w jej mocy, by uratować te biedne duszyczki. Użyła zarówno wody, jak i ognia stworzonego przez tygrysa, by zmniejszyć skutki temperatury Hyuo. Niekoniecznie wszystko wyszło po jej myśli, lecz co mogła zrobić w obliczu tak poważnych odmrożeń? Póki co posiadała jedynie wiedzę, zaś umiejętności jej ograniczały się do pierwszej pomocy. Żaden z niej medyk, tak sobie myślała, lecz dokonania, którym sprostała, były przynajmniej zadowalające.
Może i było jej przykro, że nie naprawi jego tkanek, ale przynajmniej żyje, a to się chyba najbardziej liczyło. Przykryła więc rannego swoim płaszczem, zaś jego ubiór pozostawiła do wyschnięcia. Brat nadal nie wracał, więc usiadła w kącie i obserwowała zgromadzone tutaj osóbki. Przyglądała się to jednej, to drugiej osobie, skulona, nie mogąc nic więcej zrobić. Odzyskiwali kolory, już się nie trzęśli było dobrze, choć nie do końca. W końcu, zebrała się by do każdego, zrobionego przez siebie kubka nalać gorącej wody z przygotowanej wcześniej miski. Następnie rozdała każdemu po jednym i bez słów, pokazała im, by wypili.
Gdyby nie chcieli, zwyczajnie wlepiłaby oczka w tą osóbkę i pokiwała parę razy głową. Jeśli to było mało, to do pomocy wskazała palcem o jaki przedmiot jej chodziło. Prawdę mówiąc, młoda Yuki nie chciała z nimi rozmawiać. Była tutaj od opieki, natomiast nie bardzo od wesołych pogaduszek. Tą kwestię w pełni pozostawiła bratu.
Gdy czas się jednak dłużył, a jej pacjentom, nic by nie groziło, postanowiła wyjść na zewnątrz, by zobaczyć, czy okoliczny teren jest bezpieczny.
- Zostań z nimi, proszę - odezwała się do zwierzęcia, by chwilę potem sama wyjść na świeże powietrze. Lekko zmrużyła oczy przed okolicznym światłem, a następnie pobiegła na górkę. Potrzebowała punktu zaczepienia, czegoś, co pozwoli jej sięgnąć dalej. Rozglądała się na boki, a raczej starała, do momentu postawienia nogi na samym szczycie. Nie zwracała uwagi na brata, lisa z resztą też nie, patrolowała i przede wszystkim była zajęta.

szybkość - 60
percepcja - 60
Chakra: 55%
Nazwa
Hyōton no Jutsu: Reberu Shi

Przeskok między poziomami D i C jest niewielki - lód stworzony za pomocą Hyōtonu rangi C może zajmować większą powierzchnię, nieznacznie wzrasta również zasięg możliwego wykonywania technik. Dużym bonusem jest to, że tworzenie lodu jest płynniejsze i nie wymaga aż tyle skupienia co poprzednio.

Wytrzymałość
Bardzo Słaba

Szybkość
Przeciętna

Zasięg
[tdial=50,Brak Skupienia]10 metrów[/tdial]
[tdial=50,Pełne Skupienie]30 metrów[/tdial]

Wielkość Max.
[tdial=33,Szerokość]8 metrów[/tdial]
[tdial=33,Wysokość]8 metrów[/tdial]
[tdial=33,Długość]8 metrów[/tdial]

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry KC E - 20%, KC D - 15%, KC C - 8%, KC B - 5%, KC A - 3%, KC S - 2%, KC S+ - 1% (na turę)
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 25 sty 2017, o 16:27

Misja rangi C
34/45



Po bardzo nietypowym spotkaniu z inteligentnym stworzeniem, Natsume ruszył za czwórką mężczyzn, która najwyraźniej zdecydowała się zaryzykować i odzyskać wcześniej skradzione zdobycze. Sentoki z wielką lekkością stąpał po śnieżnym puchu, pokonując kolejne metry w naprawdę imponującym tempie. W ciągu kolejnych kilku chwil skrócił znacząco dystans bez zwracania na siebie uwagi, przemieszczając się między zaspami lub innymi naturalnymi zasłonami. Już praktycznie siedział im na plecach. Do czwórki bandytów, obładowanych różnymi torbami i tobołami, dzieliło bohatera jakieś dwadzieścia metrów. To był dobry moment na wdrożenie jakiegoś planu, gdyż zmniejszanie dystansu obarczone było już teraz ryzykiem wykrycia.
Mei w tym czasie zapewniła poszkodowanym gorącą wodę i pozostawiła ich w warunkach, w których mogli się ogrzać i wrócić do nieco lepszego stanu. Zaraz po tym ruszyła na wzniesienie, gdzie dotarła do prowizorycznego obozu przestępczej grupki. Tam zastała niewielkiego futrzaka, tego samego, z którym wcześniej spotkał się Natsume. Biały lis właśnie kończył posiłek, wydając resztki z rondla. Dziewczyna zastała go w momencie, gdy ten węszył za innymi interesującymi rzeczami o obozowisku. Nie zwróciła jednak na niego uwagi w pierwszym momencie, bowiem bardziej zajęta była rozejrzeniem się po okolicy i wypatrzeniem ewentualnych zagrożeń. Nie dostrzegła jednak niczego wyróżniającego się na tle śnieżnego krajobrazu. Może jedynie ledwie zauważalne plamki, którymi były postacie uciekinierów i ścigającego ich Sentokiego.
- Twój kompan pobiegł za uciekinierami - odrzekł w pewnym momencie lis, a jego głos, lekko stłumiony przez dmuchający wiatr, dotarł do uszu kunoichi. Ten nietopowy zwierz najwyraźniej zinterpretował zachowanie Mei jako poszukiwanie brata.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 26 sty 2017, o 22:47

Natsume skrzywił się lekko, widząc że przeciwnicy dalej jak gdyby nigdy nic oddalają się, niosąc ze sobą ukradziony od wędrowców łup. Wściekł się też na swoją własnoręcznie zaaplikowaną łatwowierność. Liczył, że fakt że ich zostawi w spokoju chociaż odrobinę przemówi im do rozumu i przebudzi na tyle przyzwoitości, że przynajmniej wyprą się zysku z napadu. Najwidoczniej się przeliczył. Chociaż dalej wierzył, że z czasem będzie się dało naprawić wyspy, niektóre jednostki i tak nie zasługiwały na litość. Dlatego, że po prostu miały zbyt zakuty łeb, by zrozumieć o co w tym chodzi.
Młodzieniec przemieszczał się między śnieżnymi wydmami, głazami i zmrożonymi drzewami, starając się utrzymywać poza polem widzenia oponentów. Niestety, powoli zbliżał się do tej granicy, w której każdy ruch będzie mógł oznaczać wykrycie. Jeżeli planował atak, to teraz. Planował pokazać Mei działanie jednej z najsilniejszych technik Yuki, ale z tym będzie musiał poczekać. Jak odbierze to, co ukradli, będzie mógł się pobawić.
Korzystając ze swoich luster, liczba trzy, Kenshi wniknął do jednego ze swoich wytworów i z zawrotną prędkością przeniósł się aż pod oponentów. Trzymał w dłoni jeden ze swoich karambitów, wyciągnięty z rękawa, i gdy tylko znalazł się obok jednego z agresorów, wbił mu go w oczodół, korzystając z elementu zaskoczenia. Zachowując ostrożność i obserwując oponentów swymi matowymi, pozbawionymi emocjami oczami, Natsume uśmiechnął się zimno, wysuwając powoli drugą ręką Shiroi Shi.
-Więc tak to jest? Ja wam daruję życie, a wy próbujecie okraść bezbronną karawanę, zostawiając jej właścicieli na śmierć i śmiejąc mi się w twarz?
Zacmokał kilkukrotnie, żartobliwie podkreślając fakt, że mają obecnie koncertowo przejebane.
-No no, nieładnie. Więc teraz oddacie wszystko, co ukradliście, albo kolejna główka za chwilę wyląduje na śniegu. I tym razem to nie jest pogróżka. To jest oznajmienie faktu.
Na wszelki wypadek zachował ostrożność, i przygotował się na uniki lub kontry. Cholera wie, co zaatakowani spróbują zrobić. Szczury przyparte do muru bywają najbardziej agresywne...

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 28 sty 2017, o 14:18

Wyjście na zewnątrz dobrze jej zrobiło. Z radością przyjęła chłód wyspy oraz śnieg, jaki jej zaoferowało. Jako, że była kapryśną klanowiczką, miała wysoką nietolerancję na wszelakie ciepło. Dłuższe przebywanie w takim pomieszczeniu doprowadziłoby ją do choroby albo nawet gorzej. Mogłoby jej zacząć kręcić się w głowie, co w chwili kryzysowej byłoby niepożądanym efektem. Wyobraźcie sobie chwilę, gdy medyk ma uratować czyjeś życie, a sam czuję się jak na haju. No coś tu było wyraźnie nie tak, dlatego Mei potrzebowała świeżego powietrza. Jako, że może to wykorzystać do wyższych celów, takich jak zapewnienie ochrony przed żyjącymi na wyspie stworzeniami lub innymi bandziorami, to postanowiła z tego skorzystać. W tym celu wybrała się na wzgórze, gdzie patrolując okolicę, wychwyciła trzy obiekty.
W pierwszej chwili pomyślała, że te punkty się do niej zbliżają, lecz gdy zauważyła wyraźne niknięcie ich, wtedy domyśliła się, iż to Sentoki z jego celami. Waleczny Natsume pobiegł za nimi w wyraźnym zamiłowaniu do mordu, szkoda tylko, że nie może popatrzeć. Może czegoś by się nauczyła lub mogłaby służyć radą medyczną? Pokręciła przecząco główką, a następnie przykucnęła i westchnęła głęboko. Wtedy również spostrzegła lisa, który poinformował ją o jej towarzyszu. W pierwszej chwili nie odpowiedziała. Odwróciła się w jego stronę i przechyliwszy czaszkę na bok, zlustrowała go od góry do dołu i w drugą stronę. Nie było to dla niej dziwne, bowiem zwierzęta brata ją do tego przyzwyczaiły, ale przez dłuższy czas myślała, czy to nie złudna iluzja.
- Dzięki, ale nie wyszłam tu dla nich. Chronię inne osoby, bo on sam potrafi sobie poradzić z problemem - odpowiedziała cichszym głosem, spoglądając w jego oczka. Miał naprawdę piękne, tak innymi słowy - A ty, co tu robisz? Nie powinieneś być z kimś? - zagadnęła go niepewnie, przygryzając opuszek kciuka. Nie dotarła do krwi, ale w zastanowieniu, tak łatwiej jej było myśleć - Jestem Mei, a ty? Wiesz, że wyglądasz jak iluzja, Kitsune? - uśmiechnęła się do niego pogodnie, a następnie wystawiła do niego rękę, chcąc go pogłaskać. Jego futerko wydawało się takie miękkie, ciekawe jakie jest w dotyku.
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 29 sty 2017, o 10:20

Misja rangi C
37/45



Natsume już w tradycyjnym wyścigu po wielokroć przebijał uciekinierów pod względem prędkości, więc wykonany manewr za pomocą jednej z najbardziej zaawansowanych technik klanu Yuki był jak strzał pioruna. Stworzenie lustra i eliminacja jednego z grupy była przeprowadzona tak błyskawicznie, że pozostali zatrzymali się jak wryci dopiero w następnej chwili, kiedy zdali sobie sprawę z ich aktualnej sytuacji. Dwóch z trójki ugięło lekko kolana i przyjęło bojowe pozycje. Trzeci z nich sięgnął odruchowo po shurikeny, ale po szybkim przeanalizowaniu sytuacji wypuścił je z dłoni.
- Kurwa, wiedziałem, że to głupi pomysł - skomentował ze zrezygnowaniem. Wszyscy zastygli w bezruchu, zachowując milczenie jeszcze przez moment po ostatniej wypowiedzi Sentokiego. Wreszcie jeden z nich przełamał ciszę, próbując jakoś usprawiedliwić ich działania.
- Nie wzięliście od razu tych rzeczy, to żeśmy myśleli, że ich nie chcecie - wyjaśnił zdenerwowany, zrzucając z ramienia dość sporawą torbę. Za jego wzorem to samo uczynili pozostali. Nikt z trójki nie chciał walczyć, bo każdy miał świadomość, że stojący przed nimi shinobi jest w stanie ich uśmiercić tak prędko, że ci nawet nie zdążą się zorientować. Byli skłonni wykonać wszelkie polecenia reprezentanta rodu Yuki.
Jeżeli zaś chodzi o sytuację na wzgórzu, Mei próbowała nawiązać kontakt z nietypowym stworzeniem, które wcale nie było efektem iluzji. Lis spoglądał na dziewczynę z pewną dozą ostrożności. Co prawda nie wyczuwał na ten moment od niej większego zagrożenia, bo w innym przypadku by do niej nawet nie przemawiał, ale nie było tu też mowy o większym zaufaniu.
- Szukałem jedzenia. W czasie zimy opiekował się mną pan Kouta, ale już go nie ma... - powiedział nieco przygaszony, opuszczając łebek.
- Jestem Hachiro. I n-nie, nie wiedziałem - odparł lekko zmieszany, nie wiedząc najwyraźniej, jak odebrać słowa dziewczyny. Czy to znaczyło dobrze, czy źle? Mimo wszystko pozostał w miejscu i pozwolił Mei przegładzić jego śnieżnobiałe, przyjemne w dotyku futerko. Widać było po nim jednak pewną niepewność. W końcu nie znał intencji młodej Yuki.

    Na szybko pisane, bo sporo na głowie, a nie chciałem przeciągać.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 29 sty 2017, o 20:54

Na stwierdzenie jednego z bandytów, Natsume tylko parsknął zimnym śmiechem, odwracając przy tym lekko głowę. Oczywiście, że to był głupi pomysł. Czego się spodziewali, niszcząc ważną z dyplomatycznego punktu widzenia karawanę, porzucając podróżników na śmierć i uciekając z łupem już po tym, gdy się poddali, a shinobi zajęli się najpierw wydobywaniem poszkodowanych? Bardzo durny ruch.
-Skoro się zajęliśmy czym innym, to chyba to oczywiste, że nie mieliśmy czasu wziąć czegokolwiek. Gdybyście chociaż raz użyli mózgu, to teraz nie mielibyście wkurwionego Sentokiego na plecach - powiedział z cynicznym uśmiechem, po czym uniósł miecz. - Wiecie, prawie mi was szkoda. Jakim idiotą trzeba być, żeby nie wykorzystać szansy odejścia wolno...
Przyjrzał się, jak mężczyźni odłożyli pakunki na śnieg, po czym kiwnął głową. Schował miecz.
-Dobra, dam wam jeszcze jedną szansę. Spierdalać, macie dziesięć sekund. Z chęcią zobaczę, czy jesteście w stanie uciec przed smokiem.
Na podkreślenie swoich słów zaczął składać sekwencję pieczęci do jednej ze swoich technik klanowych.
I nie, nie żartował.
Odczekał kilkanaście sekund, obserwując przeciwników, którzy w obecnej sytuacji powinni wiać w podskokach, po czym przesłał chakrę do przedramienia i uniósł ją nad głowę.
-Kokuryuu Bofusetsu. Smoku, pożryj moich przeciwników.
Uśmiechnął się. Chwilę czekał, by móc to użyć w praktyce.
-Ryuu ga waga teki wo kurau!
Z tymi słowami z jego przedramienia wystrzelił wielki, czarny smok z lodu, najpierw lecąc pionowo w górę. Chwilę później zapikował na najbliższego przeciwnika, zamierzając go rozszarpać kłami. Po chwili do następnego. I następnego. Tyle że przy tym ostatnim zamierzał tylko nastraszyć. Niech to, że jako jedyny przeżył, będzie przestrogą dla wszystkich innych, którzy próbują się bawić w coś takiego.
Po skończeniu symfonii chaosu, zebrał zdobyte pakunki i ruszył z powrotem do obozu.
Oczywiście, jeśli ktoś spróbuje go powstrzymać przed wykonaniem techniki, jest przygotowany na unik. Nie zamierzał dać się pociąć jakimś płotkom. To by była potwarz.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości