Trakt

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Trakt

Postprzez Ichirou » 3 gru 2016, o 19:45

Obrazek
Tak jak w każdym regionie zamieszkanym przez ludzi, tak i tutaj powstały mniejsze lub większe ścieżki, szlaki, trakty handlowe. Konieczność istnienia wyznaczonych tras w tej prowincji jest jeszcze większa, ponieważ zapuszczanie się w bezdroża dla przeciętnego śmiertelnika może okazać się wyprawą jednostronną. Ze śmiertelnym efektem, rzecz jasna. Nic więc dziwnego, że na wiecznie pokrytej lodem i śnieżnym puchem wyspie praktycznie wszyscy podróżnicy poruszają się po wytyczonych szlakach, które są sprawdzone i względnie bezpieczne. Mimo wszystko wciąż wskazana jest wzmożona ostrożność, szczególnie w zimowych porach, które cechują się skrajnymi, bezlitosnymi warunkami.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2635
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 3 gru 2016, o 20:16

Misja rangi C
10/45



Spoiler: pokaż

Wyruszyli. Skoro już wszystko zostało wyjaśnione, nie było co zwlekać. Czas w tym przypadku mógł odgrywać ważną rolę, szczególnie jeżeli przypuszczenia zleceniodawców miały być prawdziwie, a przybysze z gorących pustyń utknęli gdzieś na pustkowiu, zamarzając do szpiku kości. W tej kwestii towarzystwo Hyohiro okazało się cennym atutem. Wykorzystując go jako wierzchowca, dwójka bohaterów mogła znacznie szybciej pokonywać długie dystanse, nie nadwyrężając przy tym zbyt wielu sił.
W ciągu paru chwil opuścili osadę. Przekroczywszy bramę, udali się jednym z głównych traktów, który prowadził do odpowiedniego portu. Śnieżyło obficie, przez co nawet dość często uczęszczany szlak wydawał się być pokryty grubą warstwą zimowego puchu. W żadnym wypadku nie przeszkadzało to tygrysowi, który bezproblemowo przemieszczał się po tym terenie. Był przecież do niego przystosowany jak nikt inny.
Towarzyszyły im typowo górskie, zimowe widoki, utrzymane głównie w bieli i odcieniach szarości. Pokonywali mniejsze i średnie pagórki. Znajdując się na wzniesieniach, widzieli piękną, ale surową panoramę Hyuo. Obraz ten mógł zabrać dech w piersi niejednej osobie, która miała minimalne poczucie estetyki. Dla tutejszych był on jednak zwykłym tłem, po prostu otoczeniem, szarą rutyną.
Minęli na swej drodze kilku kupców, łowców, czy innych podróżników. Większość z nich poruszała za pomocą sań ciągniętych przez typowe dla tych terenów zwierzęta zaprzęgowe. Niektórzy zaś wędrowali o własnych siłach, powoli i dość ociężale czyniąc kolejne kroki.
Nieprzyjemne podmuchy lodowatego wiatru mogły muskać ich twarze i przedzierać się nawet przez grube warstwy ubrań. Ich odzienia z wierzchu już po niedługim czasie były okryte cieniutką warstwą śniegu i lodu. Jako Yuki byli dobrze przystosowani do arktycznego klimatu, jednakże na szlaku, przy dłuższej podróży w środku bezlitosnej zimy, nawet oni mogli odczuć na sobie mroźny oddech Hyuo.
Jak do tej pory nie napotkali nic, co mogłoby przykuć ich uwagę. Nie pozostało więc nic innego jak kontynuować podróż. Czekało ich jeszcze sporo drogi.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2635
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 4 gru 2016, o 15:11

Natsu cały czas uważnie się przyglądał całemu otoczeniu, starając się wyłapać jak najwięcej. Podróż na grzbiecie tygrysa była zdecydowanie szybsza niż jakby mieli podróżować na piechotę, lecz miało to też swoje wady - z czego główną było nieprzystosowanie shinobiego do obserwacji otoczenia w ruchu z taką prędkością. Ba, on sam gdy atakował z pełną prędkością, musiał uprzednio sprawdzić, gdzie on właściwie będzie biec - podczas ruchu, takie oględziny były zwyczajnie niemożliwe. Niedługo będzie musiał nad tym popracować... Ech...
Przynajmniej tyle było w tym wszystkim dobrego, że sama okolica była przepiękna, nawet pomimo całej swojej surowości. Nawet pomimo tego, że był Yukim i znał to otoczenie na pamięć, urok skutych lodem drzew, wzorów z opadającego śniegu i kształtów tworzonych z zamrożonych zasp wciąż potrafił go zachwycić. Ot, kolejna forma sztuki którą potrafił docenić. Muzyka, zbrojenia i natura. Trzy rzeczy, które szanował ponad wszelką miarę, i z którymi mógłby mieć styczność prawie cały czas.
-Tak dawno nie byłem w zimie na Hyuo, że zapomniałem już jak pięknie potrafi tu być - powiedział z zamyślonym uśmiechem na twarzy. Słowa były skierowane głównie do Mei, lecz tygrys też mógł je usłyszeć.
-Ano, muszę przyznać że jest tu znacznie ładniej niż na Hyogashimie. I znacznie cieplej - skomentował Hyohiro, kontynuując bieg. Słowa przerywał krótkimi pauzami na oddech, lecz słowa były w pełni zrozumiałe.
Póki co Natsume jeszcze nie zauważył żadnej osoby, która by w jakiś niezwykły sposób wyróżniała się z tłumu i mogła być wspomnianym przez oficjeli kupcem z pustyni. Przypuszczał, że rozpozna ich po trochę ciemniejszym odcieniu skóry i znacznie grubszym odzieniu niż standardowe dla wyspiarzy, możliwe też że towary będą zapakowane w trochę inny sposób. Póki co jednak nie widział niczego, co mogłoby sygnalizować odnalezienie ich celu misji.
-Mei, widzisz może kogoś kto potencjalnie mógłby być spoza Hyuo? Może mi umknęli, czy coś...
Cóż, chcąc nie chcąc kontynuowali. Port nie powinien być daleko, kwestia kilkunastu minut podróży...
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 6 gru 2016, o 17:10

Hyuo. Nie była tu od wieków, może nawet więcej. Co sprawiło, iż teraz przyglądała się jej o wiele łapczywiej, niż przeciętny zjadacz chleba. Większość mieszkańców wysp, machnęłaby na to ręką, w końcu... Widzą to na co dzień. Dla niej to było coś, całkowicie innego. W teorii powinna się tutaj wychować, ale los sprawił, iż dopiero teraz starała się nawiązać bliższy kontakt z osadą. Z resztą, po to tutaj przybyła - by wyrazić chęć uczestniczenia w życiu tej wielkiej rodziny.
Spoglądała na pagórki, obserwowała wzniesienia i wysokie szczyty, sięgające nieba. Trochę się rozmarzyła, zwłaszcza, że padał śnieg. Co w nim było niezwykłego? Przypominał jej bowiem deszcz, który widywała czasami w Ryuzaku, a ten wiadomo jak na nią działał. Stawała się melancholijna, nieprzewidywalna, teraz.. Czuła jak stopniowo łagodnieje. Coś w jej sercu zaczynało się topić, ale co? Sama nie wiedziała. Po prostu dalej patrzyła na wzorku płatków śniegu, czy coraz grubsze warstwy tego puchu na ich drodze. Czy na pewno podołają?
Wzruszyła ramionami, po czym mocniej chwyciła swojego braciszka. Częściowo przytulona do niego, zaczęła rejestrować kolejny ewenement - ludzi. Lokalni kupcy, czy handlarze, sprawili, że ta stała się bardziej ostrożna. Rejestrowała każdy ich ruch, wygląd, czy przebranie. Do tego pobieżnie sprawdzała, to co wiozą. W większości były to dobra konsumpcyjne, ale nie wypadało też tego ominąć.
Patrzyła i patrzyła, do tego dołączyła mocny chwyt, by przypadkiem nie spaść z Hyohiro. Do tego głównie się ograniczyła. Wtedy, jednak nie spodziewała się rozmowy. Wsłuchała się w nią, ale nie przestała patrolować, z resztą co innego miała robić? Spać raczej jej nie wypadało, z resztą wtedy by ją czekał straszny los.
Po ,,drobnej" obsuwie czasowej, postanowiła odpowiedzieć na pytanie oraz oba stwierdzenia. Wszak wcześniej, niezbyt miała jak to zrobić. No dobra - miała, ale trochę się no.. Zamyśliła!
- Trzeba przyznać, że dom jest naprawdę piękny. W sumie.. To takich widoków nie da się zobaczyć w prowincji. Chyba.. zaczynam żałować, że nie wyruszyłam tutaj wcześniej. Tyle straciłam - powiedziała cichszym głosem, lecz tak by oboje ją zrozumieli. Nie chciała przecież rozmawiać z powietrzem - Odpowiadając na pytanie, to nie zarejestrowałam nikogo, kto by chociaż trochę ich przypominał. Gome ne... Postaram się bardziej.
I tak też zrobiła. Maksymalnie skupiła się na mijanych osobach, może wśród nich będą ich zguby?
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 10 gru 2016, o 18:12

Misja rangi C
13/45



Spoiler: pokaż

Otaczające ich widoki, choć z początku zabierające dech w piersiach, z czasem traciły na swej wyjątkowości. Monotonia zabijała piękno i wprawiała podróżników w znużenie. Droga była dość długi, więc prędzej czy później pojawił się po prostu element znudzenia, szczególnie jeśli nic specjalnego się nie działo. Zapuszczając się dalej w trakt, nie mijali przez spory kawałek trasy żadnych ludzi. Ba, nie ujrzeli również żadnych zwierząt, bo nawet jeśli takowe gdzieś w pobliżu się znajdowały, to były dobrze zamaskowane za sprawą białego futra, które zlewało się z rozległym, śnieżnym krajobrazem.
Było zimno, bardzo zimno. Zwyczajni śmiertelnicy już by dawno przemarzli na kość lub koniecznie potrzebowali ogrzania się przy palenisku. Ale nie Yuki. Oni jako jedyni byli przystosowani do tych surowych, bezlitosnych krain i potrafili dobrze funkcjonować w skrajnie niskich temperaturach. Mimo wszystko nie było im zbyt komfortowo i odczuwali wszechobecny chłód. Wierzchnia część odzienia stała się nieco sztywniejsza od lodu, na twarzach i innych, niezakrytych częściach ciała pojawiały się kryształki lodu. Ze względu na wysokie tempo podróży odczuwali nieprzyjemny, przeszywający wiatr.
Pokonywali kolejne kilometry w górzystym terenie. Ścieżka była nieco węższa, bardziej kręta i przede wszystkim niebezpieczniejsza niż dotychczas. Hyohiro jednak świetnie sobie radził, pewnie stawiając łapy na oblodzonym i ośnieżonym podłożu, nie narażając całej gromadki na poślizg lub utratę równowagi.
Mogło się wydawać, że po drodze niczego nie napotkają, że będą musieli dotrzeć do samego portu. Spokój podróży jednak został zakłócony w pewnym momencie. Bohaterowie dostrzegli w pewnym momencie, że trasa nie wyglądała tak, jak powinna. Pokryta była bowiem ogromną fałdą śniegu, rozciągającą się od wzgórza po ich prawej stronie, aż po zbocze. Przeszła tędy śnieżna lawina, przychodziło na myśl.
Ale to nie wszystko, ponieważ w tym białym pejzażu dało się wychwycić inne rzeczy, jeśli spojrzeć w stronę zbocza. Wystające znad warstwy puchu płozy sań, jakiś skrawek drewnianej skrzynki, gruby szal. Może z lawiną spotkali się ci, których szukali? Nie było wiele czasu na przypatrywanie się tym rzeczom i wychwytanie kolejnych detali, ponieważ rozglądając się po okolicy, bohaterowie ujrzeli jeszcze coś, co w tym momencie chyba było najistotniejsze. Spoglądając w kierunku przeciwnym do zbocza, czyli ku górze, można było dostrzec dwie persony stojące na wzniesieniu. Coś kombinowały, ponieważ jedna z nich właśnie rzuciła przed siebie niewielką kulkę, która sekundę później okazała się bombą wybuchową. Eksplozja może i nie była zbyt wielka, ale wywołała ruch mas śniegu blisko szczytu wzgórza, które zaczynały się osuwać w coraz większej ilość. Rzecz jasna prosto na reprezentantów rodu Yuki. Reakcja była konieczna, o ile nie chcieli popłynąć ze śnieżnym nurtem w stronę doliny. Mieli przynajmniej kilka sekund na podjęcie odpowiednich działań.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2635
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 11 gru 2016, o 12:38

Póki co, podróż przechodziła bez większych komplikacji. Śnieżne pejzaże, objawiające się na Hyuo podczas zimy, powoli zaczynały się stawać neutralne dla oczu - w końcu, nawet mimo całego piękna tej okolicy, to jednak większość z tych krajobrazów po prostu niewiele się różniła od pozostałych. Cóż, istniały też plusy. Im dłużej tu przebywali, tym mniej zwracali już uwagę na otoczenie i mogli się skupić na obserwacji drogi i wyszukiwaniu kupców.
Natsume musiał przyznać, że było dość chłodno. Co prawda on sam tego nie odczuwał - w końcu nie po to został poddany działaniu ziół Hyogashimy i przetrwał zabójcze mrozy na skutej lodem tygrysiej wyspie (nomen omen - znacznie większe niż ten tutaj), by teraz odczuwać dyskomfort na swoich rodzinnych terenach. Naciągnął swój błękitny płaszcz nieco mocniej na swoje barki i poprawił ekwipunek, by nie wgniatał mu się w plecy. Sprawdził też kątem oka, czy Mei siedzi bezpiecznie i nie traci balansu na jadącym dość szybko tygrysie.
-Trzymasz się jakoś tam z tyłu? Może następnym razem bezpieczniej, jak będziesz jechać z przodu? - zaproponował wesoło, po czym wrócił do obserwacji. Padające płatki śniegu mogły to trochę utrudniać, ale nie zrażał się. Tym bardziej, że Hyohiro również obserwował.
Po chwili zauważyli coś dziwnego. Pagórek ze śniegu, zdecydowanie nie położony naturalnie. Lawina z Shiroyamy doleciała aż do ścieżek? Było to dość ciekawe. Lawiny w zimie były dość częstym zjawiskiem, ale trakty transportowe zawsze były zabezpieczane tak, by żadna katastrofa nie była w stanie zablokować dróg. A tutaj, mimo wszystko, coś się miało na rzeczy. Zaciekawiony, zbliżył się do śnieżnego pagórka... i otworzył szeroko oczy, zaskoczony.
-Ktoś jest pod śniegiem...
W tym momencie oboje zauważyli, że na wzgórzu znajdowali się jacyś ludzie. I co się okazało, to oni byli odpowiedzialni za pojawienie się tych dziwacznych lawin. Natsume zacisnął zęby, podirytowany. Zrobili to celowo, dla żartu czy z intencją zabicia kogoś - nie miało znaczenia. Takie zagrania nie zasługiwały na litość. Nie na wyspach.
Po chwili jednak ochłonął. Nie ma sensu marnować emocji. Jeśli przeżyją, to sprawiedliwość ich dopadnie, czy to z jego strony, czy ze strony rodu. A jeśli nie przeżyją... to nie wypada się gniewać na martwych, nieprawdaż?
Dwójka przeciwników posłała w ich stronę kolejną lawinę. Natsu zareagował odruchowo i spojrzał w tył.
-Mei, przygotuj się do skoku. Hyohiro, znikaj. Wezwę cię, gdy skończymy.
-No. Co jak co, ale latać nie potrafię. Powodzenia.
Pufnęło, a tygrys zniknął w chmurze dymu w tym samym momencie, co dwójka Yukich wyskoczyła w powietrze. Natsume zdjął z pleców swój wachlarz i rozłożył go szeroko, ustawiając go tak, by zarówno Mei jak i on sam mogli na nim wylądować. Zamierzał wznieść się jak najwyżej, tak by być poza zasięgiem i agresorów, i lawiny.
-Mei, trzeba będzie zająć się odkopaniem tego wozu. Zostawić na razie przywołańca i pomożesz mi w walce, czy wolisz się sama zająć wyciąganiem poszkodowanych?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 15 gru 2016, o 21:23 przez Natsume, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 13 gru 2016, o 20:06

Można by rzec, że tam na tyłach ledwo się trzymała. Starała się zapierać, naciągać mięśnie byleby nie spaść. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, by przez przypadek nie nadwyrężyć sobie niczego. W końcu, nie chcemy żeby tej panienki ręce stały się bezużyteczne. Nie oto w tym chodziło. Jeszcze bardziej wtuliła się w brata, częściowo tracąc podgląda na ich sytuację. No cóż, na tyłach sobie średnio radziła, a co dopiero mając to połączyć z ciągłą obserwacją. No, nie dała rady, chociaż gdy odzyskała stabilizację, mogła wrócić do wcześniejszej czynności.
- Cóż, przydałoby się. Tutaj wiatr mnie smyra i lecę na wszystkie strony. Groźnie to wygląda... - powiedziała z lekką obawą, aczkolwiek z biegiem czasu, nabierała wprawy. Oczywiście, nie tak by się puścić i Tytanica poudawać, ale na tyle, by się nie trzymać tak kurczowo jak do tej pory. W każdym razie, nieco rozluźniła uścisk, a potem wiadomo, patrzyła co się działo dookoła. Mimo, że było nudno i sztamponowo, to nie odpuściła. Trwała przy otoczeniu, mimo, iż długi czas mijali miejsca, w których ich oczy nie sięgały żadnych osób. Tylko zaspy i zaspy. Biel zlewała się z kolejnymi fragmentami, tworząc łunę. W pewnym momencie, gdy jej wzrok się zamazywał, ta jedną ręką się poklepała po policzku, by nie popaść w rutynę i odzyskać ostrość. Wszakże był moment, gdy nic nie widziała.
Kolejny teren wydawał się być inny. Nawierzchnia została pokryta grubszym puchem, czy chciano ich zaskoczyć? Zanotowała sobie gdzieś to w myślach, aczkolwiek nie musiała tego wypowiadać na głos. Natsume wiedział, co się kroiło, szczególnie,
iż powiedział o tym na głos. W tej chwili jedynie potrafiła skinąć na to głową, nie chciała przegapić reszty fragmentów, zwłaszcza, że mogły się później przydać.

Kolejne rzeczy zostały dostrzeżone. Szalik, jakaś skrzynia. Czy ktoś tam był? Nie, nieważne. Tam ktoś jest! Tam wysoko nad nimi, niczym ptak, może orzeł wyrzucił zbędny balast. Zaraz, co? I wtedy przyszła komenda, która zaniepokoiło dziewczynę, ale tym samym zmobilizowała ją do przyszłego działania. Na komendę skoczyła do góry, by stanąć bezpiecznie na latającym ,,dywanie" Yukiego.
- Musisz mnie tego nauczyć - szepnęła w pierwszej chwili, a następnie zorientowała się nieco w terenie oraz szkodach. Będzie trzeba zlokalizować ich główny cel, ale póki co nie mogła ich wychwycić. Skołowało ją to, ale.. Musiała jakoś działać, zwłaszcza, gdy czuła się na siłach, by coś zrobić.
- Pomogę Ci walczyć. Jestem zobowiązana do pomocy Tobie, ze względu na to, iż mogę sobie nie poradzić z wyciągnięciem tych osób. Rozumiesz? - odpowiedziała niepewnie, nie wiedząc, co o niej sobie pomyśli. Przy nim wypadała jak drugie skrzypce, niby podpierają pierwotną melodię, ale nijak nie potrafią jej dorównać. Są bardziej tłem, by podkreślić moc tych pierwszych. W skrócie, żenada, ale... Przynajmniej coś zrobi, pokaże, że.. Może!
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 14 gru 2016, o 10:27

Misja rangi C
16/45



Mroźna do tej pory aura stała się gorętsza, rzecz jasna nie z powodu warunków atmosferycznych, a z racji sytuacji, która wymagała od bohaterów podjęci zdecydowanych działań. Dwójka Yuki zetknęła się najwyraźniej ze sprawcami poprzedniej lawiny, która pogrzebała nieszczęśników, kimkolwiek oni by nie byli. Akcje podjęte przez Natsume sprawiły, że ten wraz ze swoją siostrą nie podzielili losu tamtych. Zanim dosięgła ich śnieżna lawina, znajdowali się już na wachlarzu, unoszonym w powietrzu za pomocą kontrolowanych podmuchów żywiołu wiatru. Widzieli osuwające się pod nimi masy śniegu, które zalewały przepaść. Mogli się również lepiej przyjrzeć sprawcom, którzy wciąż znajdowali się na wzniesieniu. Była to dwójka mężczyzn, odzianych w bardzo grube, jasne futra, przez co sprawiali wrażenie bardzo krępych. Wydawali się podburzeni i zaskoczeni działaniom dwójki, która już dawno powinna być zagrzebana w śnieżnym puchu.
- Kurwa, shinobi! - krzyknął jeden, poddenerwowany, pospieszając stojącego obok kompana. Ten bowiem chciał dokonać tego, co przed momentem nie wyszło, ale tym razem za pomocą nieco bardziej bezpośrednich środków. Dzierżył w dłoniach nakręconą kuszę, z której sekundę później wystrzelił bełt w stronę reprezentantów Yuki. Dzięki dystansowi, Natsume zdołał zawczasu uniknąć pocisku. Musiał być jednak gotowy na kolejne. Drugi osobnik w tym czasie zaczął się wycofywać, nawołując kogoś. Prawdopodobnie kompanów.
Rodzeństwo obecnie wisiało w powietrzu mniej więcej na wysokości wzgórza, na którym znajdowali się napastnicy. Dzieliło do jakieś trzydzieści metrów.
Ostatnio edytowano 20 gru 2016, o 02:31 przez Ichirou, łącznie edytowano 3 razy
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2635
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 15 gru 2016, o 22:59

Cóż, przynajmniej tyle że manewr z wyskoczeniem na wachlarz udał się zaskakująco sprawnie. Hyohiro powrócił na Hyogashimę, a dwójka Yukich dość sprawnie uniknęła trafienia na twarz z takiej wielkiej lawiny. Odetchnął lekko, czując że sytuacja powoli się uspokaja. Dwóch oponentów chyba nie spodziewało się takiego rozwoju sytuacji, co dało się usłyszeć po okrzyku jednego z nich. Czyżby nie spodziewali się, że takie zagrania mogą ich ugryźć w tyłek bardziej, niż by tego chcieli? Młodzieniec pokręcił głową, lecz na jego twarz powoli wypłynął lekki uśmiech. Chyba nawet będzie mógł sobie w tej sytuacji pozwolić na trochę nonszalancji.
-Da się załatwić, o ile uzbieramy ci na wachlarz - powiedział spokojnie, przekierowując ciężar ciała tak, by wachlarz zleciał z trasy lotu pocisku wystrzelonego przez jednego z wrogów. - A co do wykopywania... cóż, i tak planowałem poprosić o pomoc, ale może w takim wypadku będę w stanie pokazać ci to i owo.
Zmrużył lekko oczy, przyglądając się oponentom. Wyglądało na to, że jeden z nich postanowił zostać, by spróbować powstrzymać rodzeństwo przed ukaraniem ich, a drugi ruszył w tył, wydzierając się jak idiota. Pewnie zamierzał ściągnąć jakieś posiłki, czy coś w tym stylu... dobrze by było im to uniemożliwić.
I chyba miał nawet pomysł jak.
Złożył unikalną pieczęć, wykorzystywaną wyłącznie przez klan Yuki, jednocześnie pozwalając wachlarzowi opaść na powierzchnię śniegu. Lawina już przeleciała, więc mógł sobie na to pozwolić bez ryzykowania czegokolwiek. W trakcie opadania stworzył pod sobą jedno z lodowych luster, dostępnych dla jego klanu. Drugie zaś wyrosło na drodze uciekającego oponenta.
-Zajmij uwagę strzelca - powiedział szybko, zapadając się we wnętrze zwierciadła. Potrzebował pomocy Mei, by upewniła się że kusznik nie wpakuje mu bełtu w ryj, gdy on sam obali jego kompana. W trakcie przeskoku, jeśli to było możliwe, próbował ciąć kusznika przez klatkę piersiową za pomocą Shiroi Sou. Po wyskoczeniu z lustra zaś spróbował przewrócić uciekającego i zagrozić mu mieczem tak, by się uciszył.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 17 gru 2016, o 21:11

Gdy skoczyła do góry, czas dla niej się zatrzymał. Widziała jak w zwolnionym tempie lawina się do nich zbliża, a następnie przesuwa pod nimi. Sama była w locie, mknąc ku wachlarzowi. Na jej szczęście, nie skończyło się to tragicznie. No wiecie tuż przed latającym przedmiotem mogła spaść w dół, prosto w tą przepaść, ale... To się nie stało. Na zgiętych nogach wylądowała w bezpiecznym miejscu, przyglądając się od razu terenowi. Kit z tym, że mogła zginąć! No, ale nie dramatyzujmy, wszakże trzeba się zająć kolejnymi czynnościami. Tylko od czego zacząć, prawdopodobnie od robocizny.
- Podaj mi cenę, a uzbieram ją szybciej, niż myślisz - kiwnęła parę razy na potwierdzenie głową, a następnie uśmiechnęła się na zachętę - Z chęcią popatrzę, w końcu to tylko przedsmak tego, co ja kiedyś będę robić. Prawda, braciszku? - zamknęła na chwilkę oczka. I tyle było z ich wcześniejszej konwersacji. Teraz, jednak musieli się skupić na tym, co ich czekało. Jeden przeciwnik z kuszą, drugi ucieka do swoich ziomalków. Tym samym ona dostała zadanie, by jednego z nich zatrzymać.
Skinęła tylko głową, po czym skoczyła na bezpieczny grunt (planowo skakała tak, by znaleźć się w połowie górki lub trochę wyżej). Wachlarzem nie potrafiła sterować, także jedyne, co mogła zrobić to zmniejszyć dystans. Lustro, póki co jej nie interesowało, wszakże jeszcze przyjdzie pora, by ogarnąć jego mechanikę oraz dowiedzieć się do czego konkretnie służy. Także, póki co wylądowała na gruncie, w międzyczasie rzucając w gościa kunaiem (czynność odbyła się jeszcze jak była na wachlarzu, od razu po tym skoczyła). Miała nadzieję, że wyląduje bezpiecznie, aczkolwiek liczyła się z tym, iż coś może ją zaatakować. Dlatego też była ostrożna.
W następnej chwili, rzuciła kolejne dwa shurikeny i przebiegła zygzakiem, a raczej różnymi zakrętami kolejne metry. Wtedy, gdy zobaczyła, że gościu uniknął lub ładował kuszę wystrzeliła drugim kunaiem. No i dopiero wtedy, odpaliła coś, co tak naprawdę niedawno się nauczyła. Płatki śniegu okrążyły dziewczynę, a następnie zaczęły się rozszerzać. Było ich coraz więcej i więcej, tym samym sięgając dalej i dalej, a ona skupiając się na poszerzaniu zasięgu szła szybkim tempem. Od czasu do czasu, robiąc niewielki unik w lewo lub prawo. Jej głównym celem było dosięgnięcie chłopaczka z kuszą. Chciała zająć mu chwilkę za nim brat nie wróci. W końcu Natsu powiedział, że tym jutsu może poprzecinać skórę. No to czas, ciąć mu twarzyczkę oraz ubranka, by wkrótce zimno pochłonęło go całego.
KC - 85%
KG -C
Szybkość - 60
Precyzja - 60
Obrazek
Nazwa
Yukinokesshō 雪の結晶

Dziedzina
Hyoton

Ranga
D-S

Pieczęci
Tygrys + gesty do kontroli (od rangi A telepatycznie)

Zasięg
Równy pasywnej zdolności.

Koszt Równy pasywnej zdolności.
Równy pasywnej zdolności x2 za czarny lód.

Opis Technika polegająca na złożeniu pieczęci i wytworzeniu płatków lodu (imitujących śnieżynki) które najłatwiej porównać kształtem do maleńkich pił tarczowych. I takie jest z grubsza ich zastosowanie, cięcie, a jeśli się uda, przecinanie wszystkiego z czym się spotkają. Początkowo są to lekkie i niegroźne rozcięcia (choć wiele małych ran też się może źle skończyć). Jednak chmara płatków może też posłużyć do defensywy, choćby przed bronią miotaną (jako bardzo "zbita" chmara), tak używanie jej do zatrzymywania technik jest jedynie stratą czasu i materiału. Jutsu tym nie da się tworzyć konkretnych kształtów, jedynie utrzymywać płatki w formie chmary o różnej gęstości.

Mechanika Poglądowa ilość płatków w "średnio zbitej" masie:
D - Suiton: Mizurappa
C - Suiton: Suijinheki
B - Suiton: Suidan no Jutsu
A - Suiton: Suijinheki
S - Suiton: Suishōha

Szybkość poruszania:
Ranga Hyotunou x 40 (D-1 etc.)

Wytrzymałość:
Katon do trzech rang niżej roztopi bez problemu. Czyli Katon D > Hyuoton A
Futon do dwóch rang wyżej "rozgoni" bez problemu. Czyli Futon C > Hyuoton A
Czarny lód podnosi te wymagania o jeden poziom wyżej.
Rozpisywanie kolejnych żywiołów/dziedzin mija się chyba z celem, bo oceni to MG/Sędzia (co nie znaczy, że każdy katon/futon zadziała tak, jak wyżej, zależnie od szczegółów użytej techniki).

Możliwości:
D-S - rozcięcia skóry i słabych materiałów
Użycie czarnego lodu (A-S) pozwala na przecinanie mięśni.
Można atakować wytrzymalsze struktury, ale efektem będzie masa drobnych nacięć (zależnie od czasu i ilości ostrzy).


Link do tematu postaci Kliknij mnie!
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 20 gru 2016, o 02:30

Misja rangi C
19/45



Walka rozwinęła się na dobre. Dwójka bohaterów nie zamierzała odpuścić swym niedoszłym oprawcom i dążyła do wymierzenia im kary przed przystąpieniem do jakichkolwiek akcji ratunkowych dla nieszczęśników, którzy znajdowali się zapewne gdzieś niżej pod śniegiem. Mimo, że to właśnie oni początkowo znajdowali się w pułapce, sytuacja wydawała się zmieniać z każdą kolejną chwilą na ich korzyść. Osobnicy czający się na wzgórzu stracili swój główny atut w postaci sprowokowanej lawiny śniegu. Teraz skazani byli na otwarte starcie, w którym prawdopodobnie nie mieli większych szans z wyszkolonymi shinobi, pochodzącymi z rodu naturalnych panów tej wyspy o mroźnym, surowym klimacie.
Po szybkim podziale obowiązków przez Natsume przeszli do działania. Sentoki za cel wybrał sobie tego, który właśnie się wycofywał, być może w celu ściągnięcia pomocy lub najzwyczajniej w świecie chcąc ratować własny tyłek. Miał jednak pecha, że trafił na shinobiego, który prezentował niesamowitą prędkość, niemożliwą do osiągnięcia dla przeciętnego śmiertelnika. Jego sprint nie trwał zbyt długo, ponieważ osobnik na swej drodze napotkał lustro. Tyle właściwie zdążył zaobserwować, bo pojawienie się Natsume było dla niego wręcz niemożliwe do spostrzeżenia. Wobec próby obalenia był całkowicie bezbronny, dlatego też w ciągu ułamka sekundy znalazł się na śniegu. Skierowany w jego kierunku miecz odjął mu pozostałe chęci do oporu. Był zlany zimnym potem i przede wszystkim zszokowany przebiegiem wydarzeń. Skuteczność i prędkość działań jego oponenta zupełnie odjęła mu mowę.
Tymczasem Mei zajęła się kusznikiem. Wpierw cisnęła w niego kunaia, choć to nie przyniosło zbyt wiele, bo rywal, mając czas na reakcję, po prostu zdążył się uchylić. Zaraz po tym, kiedy dziewczyna opadła na podłoże, nastąpiła wymiana pocisków między nimi. Kolejny bełt wystrzelony z kuszy znów przeciął powietrze, przelatując nieopodal kunoichi, która podczas swego biegu często zmieniała kierunki. Mężczyzna w odpowiedzi dostał dwa shurikeny, przed którymi zdołał obronić się tylko połowiczne, ponieważ jedna z gwiazdek ninja rozcięła mu ramię, co wywołało syk bólu i siarczyste przekleństwo wypowiedziane pod nosem. Osobnik, w przypływie złości, stracił należyty spokój i zbyt porywczo pociągnął za mechanizm kuszy, próbując naładować ją kolejnym bełtem. Zaowocowało to zacięciem się broni, co wykorzystała niebieskowłosa. W ruch poszły dość specyficzne płatki śniegu o tnących właściwościach. Zbita chmara malutkich, lodowych ostrzy otoczyła przeciwnika, zadając mu drobne rany, ale za to w sporej liczbie. Wystarczyła chwila, by z okrywających go futer pozostały jedynie strzępy, które zaczęły lekko nasiąkać krwią z powstałych, płytkich cięć.
- Poddaję się, tylko zabierz to diabelstwo! - ryknął zrezygnowany, najwyraźniej nie widząc dla siebie szans w dalszym starciu. Wypuścił w tym samym momencie kuszę z dłoni, licząc, że dziewczyna okaże litość i odpuści.
Wtedy zza śnieżnej zaspy znajdującej się nieopodal wyłoniła się dwójka mężczyzn. To zapewne właśnie ich nawoływał jegomość, obecnie leżący bezradnie przy Natsume. Odziani byli podobnie jak towarzysze, w grube, jasne futra. Jeden z nich w dłoni trzymał kilka shurikenów, a drugi, bardziej krępy, dzierżył dużych rozmiarów drewnianą, nabitą kolcami pałkę. Chyba z początku mieli zamiar przystąpić do ataku na ślepo, ale gdy tylko ujrzeli obraz obecnej sytuacji, ich gorące zapędy ostudziły się tak szybko, jak studzi się świeży trup na Hyuo. Natychmiast zwolnili, stanęli jak wryci.
- Co do cholery? - wycedził ten chudszy, nie ukrywając swojej dezorientacji. Wyglądało na to, że nie kwapili się na ten moment do zainicjowania walki. W końcu dwójka shinobi miała w garści ich kompanów. Stąd też to właśnie do nich należała inicjatywa i od ich decyzji miał zależeć dalszy bieg wydarzeń.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2635
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 23 gru 2016, o 23:35

Jakby tak na to spojrzeć, to był to chyba pierwszy raz, gdy Natsume wykorzystał w praktyce swoją znajomość zakazanej techniki Yuki, jaką były lodowe lustra. I co sprawiało, że młodzieniec odczuwał lekką dumę, wypaliło doskonale - wystarczyła odrobina chakry, ekspresowy przeskok między dwoma wytworami, i w ułamek sekundy jeden z agresorów leżał na lodowatym śniegu, z ostrzem miecza przyłożonym do szyi. Szybko, skutecznie. Dokładnie tak, jak to lubił. Żeby zaś na spokojnie móc sprawdzić, jak wygląda sytuacja z Mei i drugim oponentem, młodzieniec wcisnął oponenta w śnieg, opierając stopę na jego klatce piersiowej, przykładając mu przy tym ostrze Shiroi Sou do szyi. Jedno pociągnięcie, i z tętnicy nie byłoby czego zbierać.
-Drgnij choćby palcem, to poznasz mój miecz znacznie bliżej - powiedział znużonym tonem, lecz uśmiechając się przy tym lekko. Podobno niektórych uśmiechanie się podczas gróźb przerażało jeszcze bardziej, może w tym przypadku też to tak zadziała.
Podniósł głowę, by sprawdzić w jakiej sytuacji była Mei. Wyglądało na to, że bardzo szybko się uczyła - zdołała zastosować niedawno pokazaną technikę w praktyce, zmuszając wroga do poddania się. Młodzieniec pokiwał głową z aprobatą, a uśmiech na jego twarzy poszerzył się.
-Dobra robota, świetnie zastosowana Senbonzakura. Przetnij mu cięciwę kuszy, będzie jeden problem mniej.
Póki co zamierzał tylko ich rozbroić. Martwi za dużo nie powiedzą. No, chyba że będą stawiać opór, wtedy o śmierć będą mogli oskarżyć tylko swoją nadpobudliwość.
Kątem oka zauważył, że nieopodal zjawiła się jeszcze dwójka agresorów. Cóż, w sumie można było się domyślić że ta dwójka tutaj nie była samotna. Widać jednak było, że przybysze nie byli zbyt wyrywni do walki, widząc sytuację swoich kompanów. Dlatego Natsume postanowił troszeczkę ich postraszyć. I przy okazji spróbować pokazać Mei, że niektóre sytuacje można próbować rozwiązać bez niekoniecznej agresji. Co prawda zastraszanie nie było najlepszym sposobem na pacyfistyczne rozwiązania, ale hej - przynajmniej działały, i nie musiały się kończyć rozlewem krwi.
-Dobre pytanie, lecz powinniście je raczej zadać samym sobie - stwierdził, wciąż uśmiechając się niepokojąco. A przynajmniej na tyle niepokojąco, na ile potrafił. - Co wam chodziło po głowie, sabotując trasy handlowe i atakując przejeżdżających. W tym nas, shinobi Rodu Yuki. A możecie sobie wyobrazić, że Sentoki Yukich nie bardzo lubi być atakowanym. Dlatego radzę po dobroci - odłóżcie te zabawki, albo polecą na ziemię razem z waszymi dłońmi. Wasz wybór.
Czekał na odpowiedź, mając miecz w pogotowiu. Gdyby naszło ich na atakowanie, pociągnięciem ostrza zamierzał zabić obalonego i uniknąć, by następnie móc ruszyć w kierunku agresorów, zmieniając przy tym miecz z Shiroi Shi na Hakuhyo. Ranienie na zabijanie, raz. W razie poddania się zaś... i tak zachowywał się ostrożnie. Mając nawet przygotowaną technikę klanową, czy to do osłonienia siebie lub Mei, czy to do mrożenia. Na wszelki wielki.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trakt

Postprzez Mei » 30 gru 2016, o 01:38

Od początku zadawała sobie pytanie, czy podoła? Jeszcze nie tak dawno chodziła od ludzi do ludzi i nic poza tym zbytnio nie robiła. Zwyczajnie się delektowała życiem, nawet nie zdając sobie sprawy, iż na świecie pomału się zaczęło robić niebezpiecznie. Uśmiechnęła się nieco na te wszystkie, przyjazne wspomnienia, lecz gdzieś z tyłu czaiła się mara Antai. To je wspominała najgorzej, no prawie, wszakże za dziecka przechodziło o wiele gorsze piekło...
W każdym razie, teraz wypróbowała swoją mało kosztowną taktykę. Musiała zużyć parę broni, a później użyć niedawno poznanej techniki. To w sumie, okazało się bingiem, czy też mówiąc inaczej, strzałem w okrągłą dziesiątkę. Ciszyła się i to niezmiernie, lecz nagłe poddanie się przeciwnika było takie dziwne. Chciała zakrzyknąć: ,,Stań i walcz", ale sama robiła to tylko w konieczności. W tym wypadku, tylko podbiegła do niego, a gdy opuścił broń, wydano jej kolejne polecenie. Bała się, iż usłyszy rozkaz, by go zabić, lecz tylko miała przeciąć jakąś nieważną cięciwę.... Zrobiła to za pomocą swojej techniki, by koniec końców ją dezaktywować.
Nie potrzebowała się więcej wysilać, zwłaszcza, iż to co zrobił braciszek było niezwykłe. Do tego te lustra, nic dziwnego, że wygrał. Spodziewała się tego od początku, wszakże znała go trochę, a przynajmniej czuła, iż tak było. Mówiąc w skrócie, od momentu rozpoczęcia walk, była gotowa na moment, w którym to on ją ocali. Wszakże nie mogło być na opak, prawda?
- Bądź grzeczny, inaczej zamarzniesz tutaj na śmierć. Biedactwo... - odezwała się smutnawym głosem, by koniec końców obserwować go i jego dalsze poczynania. W tym czasie, nadeszła dwójka kolejnych śmiałków, lecz czy oni też będą chcieli podzielić los swoich kompanów? Zerknęła na nich z niepewnością, w razie potrzeby, zachowując czujność. Mimo słów Natsu mogli złamać niepisany pokój i ich zaatakować. Na tą jednak okazję, przygotowała nogi do skoku, który wykona do boku, jeśli tylko ją zaatakują.
- Radziłabym wam go posłuchać.... Krwiste odcienie bieli nie są niczym przyjemnym... - westchnęła na koniec, spoglądając to na nich, a to na pokonanego rywala. Czy dane im będzie nawiązać rozmowę i wyciągnąć z nich informację? Chciałaby to wiedzie..
Mei
 

Re: Trakt

Postprzez Ichirou » 31 gru 2016, o 10:28

Misja rangi C
22/45



Niespodziewana, wymuszona lawina, zalewająca całą drogę. Przewaga wysokości, przygotowane bronie. Wszystko to okazałoby się skuteczne na poruszających się trasą podróżnych, ale nie na wyszkolonych Yuki, a w tym potężnego Sentokiego. Cała zasadzka spełzła na niczym i to właśnie napastnicy znaleźli się w śmiertelnym zagrożeniu. Byli zdani na łaskę rodzeństwa. Jeden z nieszczęśników leżał praktycznie w bezruchu, nie chcąc się naciąć na miecz Natsume. Drugi zaś pozwolił dziewczynie się zrobić. Pozostała dwójka, który zjawiła się tuż przed momentem, stała nieco dalej i raczej nie miała ochoty na rwanie się naprzód. Nawet półgłówek mógłby ocenić szansę w obecnym starciu, a raczej ich brak.
- Kurwa, mogliśmy się szybciej uwinąć z towarem... - wycedził przez zęby jeden z tych stojących dalej.
- Uwinęlibyśmy się, gdyby tamci nie ściągnęli ich uwagi. Chwilę by im zajęło zorientowanie się, co jest grane - odpowiedział drugi, krępy osobnik, czujnie obserwując przebieg sytuacji.
- Dobra, wygraliście. Puśćcie nas wolno, zostawimy wam przejęty towar. Lepiej żebyście nie marnowali czasu nas nas. Ci pod lawiną mogli jeszcze na dobre nie zamarznąć. Pewnie zależy wam na nich, co? - dodał po chwili ten chudszy, puszczając odrzucając na śnieg trzymane dotąd shurikeny, prezentując tym samym znak dobrej woli i chęci zakończenia sporu bez zbędnego rozlewu krwi.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2635
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Trakt

Postprzez Natsume » 5 sty 2017, o 23:58

Natsume uśmiechnął się krzywo, patrząc na rozmawiających między sobą bandytami. Czyli wychodziło na to, że mężczyźni planowali po prostu zrobić pomniejszy napad na jakąś karawanę, być może niekoniecznie na akurat tę. Cóż, cholernie źle trafili. Przypuszczalnie nie spodziewali się, że swoimi czynami ściągną na siebie uwagę wyszkolonych shinobi z Rodu rządzącego okolicznymi terytoriami. Cholerny pech, że zaatakowali akurat tych kupców, których Yuki specjalnie do siebie sprowadzili - takie coś nie mogło się skończyć dla nich dobrze.
-Czyli próbowaliście wykorzystać nieuwagę Yukich dla własnej korzyści, co? - powiedział, a jego uśmiech nabrał naprawdę paskudnego wyrazu. - No no, nieładnie. Z każdym słowem wasza sytuacja się pogarsza.
Dla udowodnienia, że nie żartuje z tym "pogarszaniem się sytuacji", przyłożył lekko klingę Hakuhyo do szyi leżącego. Nie dlatego, że zamierzał go ciąć, nie trzeba było. Po prostu zamierzał przestraszyć oponentów tym, co potrafi ta klinga. A wystarczył krótki dotyk ostrza z czarnego lodu, by na skórze przeciwnika zaczęły się pojawiać ślady odmrożeń. Cięcie taką bronią mogłoby być naprawdę nieprzyjemne w skutkach, i chciał, by tego byli świadomi.
No, ale pierwsze co trzeba zrobić, to zacząć wyciągać tych kupców spod śniegu. Krótkim ruchem wbił ostrze miecza tuż obok głowy leżącego, tak by ten nawet nie myślał o ruszeniu się, i rozciął sobie kciuk na jednym ze swoich tygrysich kłów. Złożył pięć pieczęci, planując ponownie przywołać jednego z użyteczniejszych, nawet jeśli nieprzesadnie silnych przywołańców. Hyoka była jedynym tygrysem z Hyogashimy, który potrafił (potrafiła) kontrolować Uwolnienie Ognia. A dokładnie tego potrzebował, żeby szybko stopić śnieg i wyciągnąć poszkodowanych. Przyłożył dłoń do rękojeści miecza (nie był na tyle głupi by dotykać klingi), pufnęło, i obok pojawiła się spowita płomyczkami tygrysica.
-Zajmij się poszkodowanymi - powiedział spokojnie, po czym znów złapał za miecz i wyciągnął go ze śniegu. Na jego twarzy zniknęły jakiekolwiek oznaki emocji, a zmrużonymi oczami spojrzał zimno na agresorów.
-Mam dzień dobroci dla zwierząt, dlatego tym razem puszczę was wolno. Wypierdalać w podskokach, zanim się rozmyślę, a jeśli kiedykolwiek spotkam was ponownie... możecie być pewni, że nie będzie czego z was zbierać.
Z tymi słowami schował miecz do pochwy i kopnął leżącego w żebra, by przywrócić mu impuls do oddychania i ruchu. Na wszelki wielki miał przygotowaną technikę klanową, gdyby mimo wszystko próbowali zaatakować... chociaż, jeśli są inteligentni, nie będą odrzucać swojego życia za taką głupotę. Gdy przeciwnicy znikną mu z oczu (lub zostaną zmrożeni/wycięci, jeśli zaatakują), młodzieniec spogląda na Mei i idzie pomóc Hyoce w wydobywaniu kupców spod śniegu.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Następna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość