Góry

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Góry

Postprzez Shijima » 17 sie 2017, o 12:18

Przymknął na moment oczy, opuścił głowę i uniósł kąciki warg wyżej, czując przyjemne ciepło, które przegoniło paraliżujące, mroźne dreszcze kujące skórę.
Daijōbu...
Wszystko jest w porządku.

Nieznajomi przeminęli, ale nigdy nie ma dróg idealnych, które pozwoliłyby na uratowanie wszystkich, poza tym, nie oszukujmy się, Shijima wcale nie miał zamiaru ratować życia kogokolwiek z tamtej czwórki. Zaczynając od tego, że ci uzbrojeni pomocy nie potrzebowali, a kończąc na tym, że tamtych uratować by się nie udało przed tymi uzbrojonymi. To właśnie była jedna z tych decyzji, która była najbardziej wygodna. Bezczynność. Bezruch. Shijima nie miał pojęcia, co takiego miał w sobie Seinaru, że tak skutecznie potrafił kopnąć Królową Lodu w poślady i wygonić ją do swoich mroźnych, czterech kątów, nie wiedział nawet, czy ten człowiek jest świadom, jak potrafi wpływać na innych, ale podejrzewał, że cała jego magia tkwiła w tym, że był po prostu ludzki. Tak najzwyczajniej w świecie ludzki, przejęty swoimi problemami, koszmarami przeszłości, a jednocześnie żyjący tu i teraz w świadomości, że w biegnącej, obecnej chwili można zbyt wiele stracić, jeśli ciągle oglądało się za siebie. Mogło być to zwykłe złudzenie. Kwestia tego pierwszego wrażenia, jakie wszyscy robią, a które pęka, kiedy zdecydujemy się poznać tą niesamowitą w naszych oczach osobę. A może po prostu kwestia tego, że prawie zapomniał, jak to jest, kiedy ktoś inny spogląda na ciebie też jak na najnormalniejszego na świecie człowieka, bez syfu, który zrobiłeś za plecami.
- Podobno głupi ma zawsze szczęście. - Otworzył szkarłatne oczy i skierował się wolnym krokiem ku jaskini. Ach, naprawdę jakoś odrobinę lżej zrobiło się na duchu chociaż na drobną chwilę.
Ciii, teraz cichutko...
- W przejściu jest żyłka i puszki, uważaj. - Rozrysował jej rozmieszczenie palcem, chociaż kiedy się zbliżą raczej Seiaru tyle zauważy, prawda?
Może to wszystko mrzonki i miraż, co, Ranmaru? Może po prostu Seinaru przypominal ci młodszego brata, o którego nigdy odpowiednio się nie zatroszczyłeś i nie zadbałeś..?
Ta, tylko że to raczej ty czułeś się o wiele bezpieczniej przy nim i spoglądając wtedy, w lesie, na jego plecy...
Co za fascynujący mężczyzna.
Zamierzał poprowadzić Seinaru krok po kroczku, ostrożnie, uważając na każdy mały kamyczek pod nogami, żeby nie narobili żadnego niepotrzebnego hałasu - warto zbliżyć się chociaż odrobinkę, chociaż troszkę, chciał spróbować usłyszeć, o czym mówią, o co chodzi, kim są... Tak, gdyby mógł, przeszyłby ich spojrzeniem na wylot i odczytał wszystkie myśli. Nie miał jednak takiej możliwości. Może chociaż ta dwójka o czymś rozmawiała, co można by było usłyszeć, a może chociaż dokładniej usłyszą to echo ledwo słyszalne u wyjścia? Shijima nie zamierzał ryzykować zbyt bliskim podchodzeniem, chciał jednak dzięki swojemu kekkei genkai usłyszeć i zrozumieć jak najwięcej.

Spoiler: pokaż
Kontrola chakry: D
Podtrzymywanie klanowej: 89% - 3% = 86%


Obrazek
Nazwa
Tsūjitegan: Reberu Di

Pierwszy poziom rozwoju Tsūjitegana pozwala użytkownikowi na aktywowanie Doujutsu klanowego. Na czas jego działania oczy delikwenta tracą kolor i stają się szkarłatne, zyskując też swego rodzaju poświatę. Pozwala to na osiąganie wzrokiem dużych dystansów, a także wykrywanie energii życiowej innych. Nie jest to wybitny poziom, potrafimy odróżnić na dystans ciężkość otrzymanej rany, ale jeżeli ktoś jest w stanie śmierci klinicznej, nie odróżnimy go od martwego.

Zasięg
[tdial=50,W linii prostej]1 kilometr[/tdial]
[tdial=50,Wokół siebie]30 metrów[/tdial]

Koszt Chakry
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonusy
+20 Percepcji przy aktywowanym Tsūjiteganie
Shijima
 

Re: Góry

Postprzez Seinaru » 17 sie 2017, o 12:51

Uh, jaskinia rzeczywiście była zamieszkana, a przynajmniej w tym momencie zajmowana. Słowa Shi potwierdziły prowizoryczne ostrzegacze przy wejściu. Nie chciał wplątywać się w żadną walkę, nie widział w niej dla nich szansy na zakończenie zlecenia. Tym razem droga do sukcesu prowadziła chyba przez prosty zwiad, nasłuchiwanie i zebranie przydatnych informacji. Treść zwoju z misją nie dotyczyła przecież unieszkodliwienia całego kultu, lecz jedynie inwigilację, która pozwoli na skuteczne działanie. Oni byli zwiadowcami, mięsem, które każdy był w stanie poświęcić jak pionki na szachownicy. A może po prostu się bał? Oczywiście, bał się jak cholera, ale nie mógł dać tego po sobie poznać. Inaczej będzie żadnym wsparciem dla Shijimy. Knykcie zsiniały mu już z zimna i kurczowego trzymania kija do obrony przed niespodziewanym atakiem z lasu. Teraz musiał uważać, aby jego broń nie odbiła się głuchym stukotem w pustym tunelu. Nie chciał tam wchodzić. Jakby sam prosił się o to, co spotkało tamtą dziewczynę, o której opowiadał Shi. Jednak jeśli teraz się wycofają, wszystko to pójdzie na marne.
Dobrze, że to tamten prowadził. Samuraj widząc plecy towarzysza czuł się nieco lepiej, jednak wciąż wszystkie jego zmysły starały się chłonąć co tylko mogły z mroku. Jaki był ich cel? Chcieli jedynie podkraść się w tunelu na tyle blisko, aby móc upewnić się, że napotkana grupa to naprawdę poszukiwana sekta, co tutaj robią i kiedy odbędą się ich kolejne spotkania. Wydawało mu się, że jeśli pójdzie gładko, to zdąży na pewno na śniadanie, bo do ciepłego łóżka na pewno już nie. Samuraj unikał już rozmów, był cichy, skupiony i wyczulony na każdy znak i szept Shi, aby nie być dla niego przeszkodą w jego domenie. Tak się teraz czuł, holowany przez kogoś, kto akurat teraz już w ogóle go nie potrzebował. Ale to chyba na tym polega, co? Wzajemna pomoc, współpraca? Kei zawsze chciał czegoś takiego doświadczyć. Zaczynał rozumieć, czym może być zaufanie.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Góry

Postprzez Akashi » 18 sie 2017, o 08:28

Misja Grupowa rangi C
45/45

Bystry wzrok, czuły słuch, dobry węch, tylko tyle by zbadać dobrze jaskinie i wyjść z niej bez szwanku, tylko czy oby na pewno wam się uda? W końcu żadnych pułapek tu nie było jedynie garstka ludzi, dwóch przy wejściu uzbrojonych i 4 żywych w głównej komnacie jaskini, a i jeszcze jeden umierający, dziwne w sumie, dlaczego on był w takim stanie? Penetracja jaskini nie należała do najtrudniejszych, może w początku grobowe ciemności, ale czym niżej tym jaśniej na pewno mają tam sporo pochodni, które rozświetlają im drogę i rozgrzewają w tym miejscu. Nie oszukując się tutaj było zimno jak diabli, zwłaszcza przy ścianach, chociaż czemu się tu dziwić kraina lodu i śniegu właśnie takie ma atuty, a ściany jaskini nigdy nie będą grzały. Jeszcze jedna rzecz była ciekawa, czym dalej wchodziliście w jaskinie tym bardziej dało się wyczuć intensywny smród, smród zgniłego mięsa, rozkładającego się, na pewno nie było to niezbyt przyjemne dla węchu każdego, kto tutaj przybywał pierwszy raz, ale w takim razie tam powinno być pełno ciał, chyba, że oni coś z nimi robili. Gdzieś w połowie tunelu dało się usłyszeć głosy, jedno z tamtych ludzi, odprawiał chyba jakieś dziwne modły, a poza tym dobiegały dźwięki błagalne, proszące o pomoc, o to by przestali. Tylko, co przestali i kto to mówił? Dźwięki zbytnio odbijały się od ścian i nie dało wyłapać się ich sensu, były jak istna enigma, krzątanina słów zagubionych w sobie. Jednak jedno jest pewne, do najmilszych Ci ludzie nie należą i nie tworzą tutaj wianków z kwiatów, które potem dają małym dziewczynką. Tutaj dzieje się coś dziwnego. Znaleźliście się przed samym wejściem do komnaty, od pierwszych dwóch ludzi dzieli was tylko jeden zakręt, a dźwięki dochodzące z jaskini stały się jasne, tutaj odbywał się jakiś dziwaczny obrzęd, a umierający facet był ofiarą składaną przez tych pomyleńców. –Ciąć – dobiegł jeden z głosów z jaskini. –Nie! Nie! Proszę nie! Zostawcie mnie! – Tutaj chyba nie muszę precyzować, kto to był, bowiem było to raczej jasne i jeżeli niczego nie zrobicie, wkrótce obejmę tego biedaka moimi czarnymi skrzydłami i pożrę całą jego duszę, nie zabierajcie mi obiadu.


Spoiler: pokaż
Trochę informacji technicznych. Dwójka przed wami oddalona jest 8m i dzieli was jeden zakręt za, którym się zatrzymaliście. Obrzęd odbywa się w środku komnaty, odległość 14m. Koniec informacji, zapraszam do zabawy :)
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1201
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Góry

Postprzez Shijima » 18 sie 2017, o 09:07

Zimno.
Musieli poruszać się tym wolniej, im bliżej byli tamtej dwójki, których zdolności nie znali - równie dobrze mógłby tam być ktoś z Ranmaru i patrolować okolicę - na tym zakończyłoby się ich wielkie zadanie wybadania tego, co się tutaj dzieje.
Nie kończyło.
Wsłuchiwanie się w słowa, które wypowiadali mężczyźni, było męczące. Rozbijały się o ściany jaskini echem i nie sposób było rozdzielić kolejnych liter od siebie, dlatego musieli podejść bliżej, jeszcze bliżej, zaś odór zgniłego mięsa wcale do tego nie zachęcał. Nie wchodzi się do miejsca spoczynku zmarłych. Tutaj przebywali martwi za życia, sprowadzając tych, którym życie było jeszcze miłe, do parteru ze swymi marzeniami - dalsza droga? Zapomnij. Cała wędrówka kończyła się w ostatniej komnacie, do której się zbliżali, w której Shijima starał się wypatrzeć ślady po zwłokach, albo przynajmniej pozostałości po tym, co mogło być ludźmi w czasach dawno zapomnianych. Tylko co oni musieli z tymi ciałami robić, że te zamiast zamarzać rozkładały się w tym zimnie? Ach tak, tam było cieplej... to ciepło przesunęło się po bladej skórze bruneta, woń stęchlizny stała się niemal nie do wytrzymania, przewracała całą zawartość żołądka, która i tak już podchodziła do gardła po obrazku niszczonych młotem ciał.
Wszystkie te obrazy gorącym żelazem wyryły się w umyśle Ranmaru.
Dał znak Seinaru do zatrzymania się - nie byli stąd widoczni, ale za to oni... on widział wszystko. Widział i słyszał, zresztą Seinaru chyba już też był stanie rozróżnić poszczególne słowa wypowiadane przez mężczyzn.
Nie ważne, jak bardzo okrutne to nie było, wiedział, że nie może zamykać oczu.
Shijima nawet nie drgnął.
Pozostanie tylko osąd, czy ludzkie czy nieludzkie było, że nie zdecydował się na pomoc tamtemu mężczyźnie - tak jak i tamtemu, którego zostawili za swoimi plecami.
Cóż, życie shinobi pełne było ciężkich wyborów i wyrzeczeń.


Spoiler: pokaż
Kontrola chakry: D
Podtrzymywanie klanowej: 86% - 3% = 83%


Obrazek
Nazwa
Tsūjitegan: Reberu Di

Pierwszy poziom rozwoju Tsūjitegana pozwala użytkownikowi na aktywowanie Doujutsu klanowego. Na czas jego działania oczy delikwenta tracą kolor i stają się szkarłatne, zyskując też swego rodzaju poświatę. Pozwala to na osiąganie wzrokiem dużych dystansów, a także wykrywanie energii życiowej innych. Nie jest to wybitny poziom, potrafimy odróżnić na dystans ciężkość otrzymanej rany, ale jeżeli ktoś jest w stanie śmierci klinicznej, nie odróżnimy go od martwego.

Zasięg
[tdial=50,W linii prostej]1 kilometr[/tdial]
[tdial=50,Wokół siebie]30 metrów[/tdial]

Koszt Chakry
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonusy
+20 Percepcji przy aktywowanym Tsūjiteganie
Shijima
 

Re: Góry

Postprzez Seinaru » 18 sie 2017, o 10:02

Im niżej się zapuszczali, tym bardziej Seinaru chciał po prostu odwrócić się i wrócić na powierzchnię. Z każdym krokiem, z każdym kolejnym oddechem i uderzeniem gnijącego smrodu stwierdzał, że i on i Shi przeceniali swoje siły. Naprawdę chcą pchać się w coś takiego? To wyglądało jak wejście do piekła, nawet głębia rozjaśniała się coraz bardziej przez blask ognia. Kei uważał, aby jego kroki ich nie zdradziły. Korytarzami niosło się echo, dlatego nie tylko oni mogli zostać usłyszani, lecz sami również zdawali sobie sprawę, że zbliżają się do czegoś. Na początku był to tylko bełkot, jednak przez te niezrozumiałe formułki, do tego zmieszane ze stękaniem i pojękiwaniem rannego, Seinaru czuł się jeszcze bardziej niespokojnie. Jak oni teraz wyglądali? Mieli przeszkodzić w jakimś rytuale? A jak ich złapią? Pewnie też ich poświęcą, takim pomyleńcom raczej nigdy dość krwi i bólu innych. Cieszył się, że jego oczy nie były tak czerwone, jak te Shijimy. Jego wyobraźnia nie była na szczęście tak bogata, aby stworzyć obraz tego, co naprawdę działo się w komnacie przed nimi. Gdy zbliżyli się do ostatniego zakrętu, Shi przystanął. Kei zatrzymał się i wytężył słuch. Tutaj wszystko było już jasne. Ich podejrzenia sprawdziły się, a z samych słów można już było wywnioskować, że ich ofierze nie pozostało dużo życia.
Powinni ją ratować? Seinaru miał w głowie istny mętlik. Wiadomo, że nie mają szans w starciu z przewagą liczebną. Niemniej jednak, brak walki wiąże się ze śmiercią niewinnego człowieka, i to już za kilka sekund. Samuraj zacisnął pięść na kiju i czekał. Nie mogli teraz się wydać, zostaną zabici. Musieli znieść kolejną porażkę i poświęcić życie kolejnego człowieka, aby wypełnić zlecenie. Czym się stają? Wybory zawsze mają na celu chronienie własnej skóry... gdyby tylko byli silniejsi... stali i nasłuchiwali, zbierali te "informacje", przysłuchując się śmierci.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Góry

Postprzez Akashi » 18 sie 2017, o 11:17

Misja Grupowa rangi C
48/45

Wszystko tworzyło swój mały okrąg i horror, horror, w którym główną role zostawiono wam, zostaliście zmuszeni do przedstawienia, którego grać nie chcieliście, lecz ciągle brnęliście do jego finalnego rozdziału, tylko, czym był ten rozdział, śmiercią wszystkich w około was? Waszą śmiercią, a może zwycięstwem dobra nad złem, ale wy się nie rwiecie do pomocy, stoicie i nasłuchujecie i obserwujecie, nim ruszyć i pomóc potrzebującemu. Przecież on niczym nie zawinił i w przeciwieństwie do was jest całkowicie bezbronny, nie ma nic, co mogłoby go uratować przed końcem, ma tylko was, dwie skryte dusze za zakrętem, które mogą przerwać jego koszar. Tylko, czemu wy tkwicie w bezruchu? Bo jest ich więcej? Przecież tylko dwóch z nich jest uzbrojonych, a dalej macie zwykłych ludzi i jednego shinobiego. Czy to za wiele na tak wspaniałych wojowników, jakimi jesteście? Czy chcecie mi powiedzieć, że jesteście zwykłymi tchórzami, którzy boją się stanąć do otwartej walki? Czemu sprawiacie, że na mą głowę kapie krew, krew, która nie należy do was. Komnata była pusta, na środku niej znajdował się wielki kamień o kształcie prostokąta, właśnie na nim leżał mężczyzna, a dokoła niego stali Ci ludzie, na ziemie w niektóry miejscach walały się fragmenty ludzkich ciał, na pewno nie były najświeższe, ale też niezbyt stare część z nich mogłoby konkurować wiekowo z tą ręka z szafy. W całej jaskini znajdowało się 12pochodni, ustawione były równolegle w identycznych odstępach przy ścianach. – Zawiodłeś nas i zapłacisz za to, śmierć twej żony najwidoczniej była za małą karą, bo i tak nie sprowadziłeś nam tutaj powrotem dziecka śmierci. – Powiedział mężczyzna stojący przy nogach leżącego, powoli się pochylił i położył swe ręce na jego nogach, prawdopodobnie by je przytrzymać. Dwóch pozostałych złapało go za ręce dociskając je do kamienia. –Nie będę kłamać, twój ból sprawi mi wielką przyjemność. –Dodał po chwili, a ostatni z mężczyzn, który nie trzymał mężczyzny, wziął coś do ręki, niezbyt długiego, około 20cm, wyglądałem przypominało piłę, powoli zaczął krążyć dokoła mężczyzna szukając odpowiedniego miejsca do zaczęcia. Nawet ja nie wiem jak ich określić, istne potwory nie ludzie, potwory pozbawione boga i istnienia, za dnia ludzie, tacy jak każdy, a w nocy rosną im kły i pazury. Ofiara ich obrzędów próbowała się wyszarpać, krzyczała, błagała o litość i prosiła o pomoc, tylko, kogo prosiła o pomoc? Przecież nie ma tutaj nikogo, kto mógłby mu pomóc. Nikogo oprócz was. Ten z piłą w końcu się zatrzymał przy lewej ręce mężczyzny, powoli do niej podszedł, a jego towarzysz rozszerzył swój chwyt, jedną rękę trzymał nad nadgarstkiem, a drugą na przedramieniu. Piła zaczęła powoli zbliżać się do jego ręki, w końcu dotknęła skóry, nad samym łokciem, jedno posunięcie, a mężczyzna zaczął krzyczeć jeszcze głośniej niż wcześniej, tym razem to był zwyczajny krzyk z bólu, a nie wołanie o pomoc, a przy następnych ruchach było tylko gorzej, aż w końcu mężczyzna zemdlał z bólu. –Mam nadzieje, że będziesz smaczniejszy niż twoja żona. – Powiedział mężczyzna, który ciął jego rękę. Po czym zaczął się głośno śmiać, dalej wykonując swą prace z uśmiechem na ustach.


Mapka:
Spoiler: pokaż
Obrazek
A to legenda: Czerwone Kropki-Wy
Błękitna smuga-półmrok
Różowa smuga-zasięg widzenia tamtej dwójki
Ciemno niebieski-dwójka strażników pilnujących wejścia
Jasno zielony-pochodnie
Ciemno zielony-goście szykujący obrzęd
Różowy, a może fioletowy..-ofiara
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1201
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Góry

Postprzez Shijima » 18 sie 2017, o 12:11

Posiadacz czerwonych oczu nie należał do osób, które mówiąc dużo w życiu widziałem miały dokładnie to na myśli. Była to raczej parafraza dla trochę w życiu widziałem, było to jednak wystarczające "trochę", żeby zmienić mój świat. To, co dla jednego było maleńką drobiną piasku dla innych było pomnikiem wybudowanym ze spiżu, twardszym niźli skała - wiem, śmieszne, ale tacy właśnie ludzie byli i Shijima wcale nie był pod tym względem lepszy od bliźnich, nawet jeśli w jego głowie tkwiła świadomość tego, że tak naprawdę to gówno widział i gówno wie. Nie widział świata, nie zwiedził jego zakątków, nie poznał ludzi, nie widział wszystkich tragedii i przeżył za mało wojen - przy prawdziwych shinobich, co się zowią, był dzieckiem, które odgania się machnięciem ręki, żeby nie przeszkadzało, żeby nie plątało się pod nogami. Takim dzieckiem, którego matka nie złapie za rączkę i nie poprowadzi w odpowiednią stronę, podnosząc z kolan, kiedy upadnie i cerując dziurawe, poprzecierane spodnie. Na ten ból od upadku można się uodpornić - skoro zaś można się uodpornić na ból doznawany, to tym bardziej można na ten jedynie obserwowany.
Błogosławieni ci, którzy idą w imię Pana.
Ci, którzy niewiele w życiu widzieli.
Shijima widział zaciśnięcie pięści na kiju samuraja, ale jego uwaga była zbyt pochłonięta tym, co działo się w jaskini. Piła. Słowa, które cięły równie boleśnie, co ostrza. Żona? Ten mężczyzna musiał należeć do tej sekty i najwyraźniej ich zawiódł, nie spełnił ich oczekiwań - tamta dziewczyna... no tak, pewni chodzi o tamtą zielonooką niewiastę, jashinistkę. Zresztą czy to miało chwilowo jakiegokolwiek znaczenie? Czerwone oczy wodziły za piłą, Shijima zamarł w całkowitym bezruchu, zdawało się, że nawet nie oddycha - skoro on odczuwał takie napięcie, to co musiał czuć ten zmaltretowany człowiek? I czy rzeczywiście można go uznać za takiego niewinnego, skoro był z nimi powiązany..? Może go zmuszali, a on się im opierał? Ostrze piły wędrowały dalej, zgodnie z wolą tego, który ją dzierżył.
W końcu zaczęła się zbliżać do ręki tego mężczyzny, milimetr po milimetrze.
Małymi kroczkami do celu.
Są pewne zdarzenia i sytuacje, które wypychają nas poza strefę naszego komfortu, a kiedy już znajdujemy się poza tą strefą wpada na nas kolejny bodziec i bach..! Ciemność. Chyba opisują to tak: jakby duch opuścił moje ciało... jakoś tak to właśnie leciało.
Potwory na świecie istnieją.
Żyją tuż obok nas.
Shijima miał dość oglądania jak na jedną noc.
Dłonie młodego Ranmaru sformowały gładko wyuczoną pieczęć - odlepił się od ściany i wyyszedł jeszcze w tej zacienionej części korytarza na sam jego środek, by mieć gładki widok na przeciwników, posyłając cztery ogniste kule na dwóch uzbrojonych strażników przy wejściu.
Jakoś nie wydawało mu się, żeby jego towarzysz broni miał cokolwiek przeciwko.
Tylko gdzie to wielkie wejście ze: stójcie! W imieniu prawa przybyliśmy powstrzymać wasze złe występki! ..?

Spoiler: pokaż
Kontrola chakry: D
Podtrzymywanie klanowej: 83% - 3% = 80%

Żywioł: 80% - 12% = 68%


Obrazek
Nazwa
Tsūjitegan: Reberu Di

Pierwszy poziom rozwoju Tsūjitegana pozwala użytkownikowi na aktywowanie Doujutsu klanowego. Na czas jego działania oczy delikwenta tracą kolor i stają się szkarłatne, zyskując też swego rodzaju poświatę. Pozwala to na osiąganie wzrokiem dużych dystansów, a także wykrywanie energii życiowej innych. Nie jest to wybitny poziom, potrafimy odróżnić na dystans ciężkość otrzymanej rany, ale jeżeli ktoś jest w stanie śmierci klinicznej, nie odróżnimy go od martwego.

Zasięg
[tdial=50,W linii prostej]1 kilometr[/tdial]
[tdial=50,Wokół siebie]30 metrów[/tdial]

Koszt Chakry
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonusy
+20 Percepcji przy aktywowanym Tsūjiteganie



Nazwa
Katon: Hōsenka no Jutsu

Pieczęci
Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys

Zasięg Max.
35 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 4 kule)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Najprostsza technika Katonu. Polega ona na nabraniu powietrza i wypluciu pewnej ilości kul ognia o małej wielkości. Ogromną zaletą techniki jest to, że w pociskach można ukryć mniejsze bronie, np. shurikeny, co sprawia, że pomimo małej rangi Jutsu to może sprawić wiele kłopotów. Jednak nic nie trwa wiecznie i po wykonaniu jednej salwy kul ognia trzeba nabrać powietrza na następną. W jednej salwie mieści się 15 pocisków. Przerwa między salwami trwa mniej więcej tyle co długi oddech, a następnie można wykonać kolejną salwę, bez składania pieczęci.
Shijima
 

Re: Góry

Postprzez Seinaru » 18 sie 2017, o 12:31

Chyba nie za dużo teraz myśleli. Kei nie widział co tam się dzieje, jednak groźby, krzyki i smród, to wszystko na niego działało. Stali w mroku, czekając na śmierć człowieka, którego nie znali, lecz Seinaru i tak było go żal. Cóż był warty sukces tej misji, jeśli on teraz umrze? Kei nie chciał godzić się z myślą, że znowu będzie taszczył na barkach kolejną duszę. Znowu więc chodziło tylko o niego? Nie dbał o tamtego człowieka, lecz o swoje poczucie winy?
Piłowanie członków przelało tą czarę, która napełniała się od pierwszego słowa usłyszanego w tym tunelu. Jeśli teraz nie powstrzymają tych bestii, to może odniosą sukces jako shinobi, lecz poniosą porażkę jako ludzie. Tak jak wtedy, na tamtym drzewie. Bierność doprowadziła do śmierci, nie pająk. Samuraj nie zamierzał dłużej chować się w cieniu. Zaczął prostować swoją pozycję, jednak uprzedził go Shi. Dzięki temu Kei głęboko odetchnął. Poczuł, że tamten przeżywa właśnie takie same rozterki i również podjął wiążącą decyzję. Tylko jego mogło być tutaj szkoda. Shijima jednak również nie zamierzał ustępować. Jego towarzysz wyszedł na środek tunelu i zaczął składać pieczęci. Wyglądało na to, że właśnie rozpoczynała się misja ratunkowa. Seinaru przewiązał włosy bandaną z nadgarstka i poczekał na pierwsze płomienie. Gdy kule ognia ruszyły w kierunku pierwszych przeciwników, mógł doskonale ich zobaczyć.
- Mam nadzieję, że pechowy jesteś tylko z nazwy... - Rzucił do chłopaka, po czym ruszył w ślad za ognistym jutsu zaciskając w dłoni kij. Taki skoordynowany atak mógł naprawdę zadziałać. Przeciwnicy powinni być zaskoczeni pierwszymi kulami, a próba ich uniknięcia może skutecznie ich rozproszyć od pędzącego za nimi samuraja. Gdy tylko zbliży się on do pierwszego ze strażników, wówczas wyprowadza w jego tors Gairaishū Kaiatari, biorąc zamach taki szeroki, na jaki tylko pozwalała szerokość tunelu. Gdy cios trafi, wówczas na nogi drugiego z nich, w którego wymierzone były pozostałe dwie ogniste kulki, uderza przy pomocy Yosakugiri, aby natychmiast go powalić i ogłuszyć kijem już na ziemi. Jeśli plan się powiódł i szybkie uderzenia poskutkowały, wówczas mieli już przed sobą jedynie komnatę i ofiarę do uratowania.
- Stójcie! W imieniu prawa przybyliśmy powstrzymać wasze złe występki!

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Góry

Postprzez Akashi » 19 sie 2017, o 10:02

Misja Grupowa rangi C
51/45

Cóż, chociaż raz pokazaliście, że macie jaja i nie jesteście zwykłymi wymoczkami, które nic nie umieją, gratulacje moje kochane zabaweczki, dajcie mi krwawy deszcz, który pozwoli mi pożreć ich dusze, nie martwcie się, oni już nigdy nie wrócą, nawet w waszych największych koszmar, pogrzebie ich w odmętach ciemności, z, których nic nie ma prawa się wydostać. Walka, walka o przetrwanie, walka o życie obcej osoby, niewinnej osoby, której życie wisi na włosku, jak myślicie, co się stało, że życie przybrało taki bieg i właśnie tutaj miał dokonać żywota pośród kanibali i czy on sam nim był? Jeżeli tak to też ratujecie potwora, ale nie macie żadnej pewności. Shijima odważnie ruszyłeś na środek korytarza i wyplułeś ze swych ust ogniste pociski, które ruszy przed Ciebie. –Co kurwa?! Co to ma być?! Uwaga. –Krzyknął jeden ze strażników, widząc powstające ogniste pociski, w tym samym czasie zrobił szybki unik, cofając się do tyłu, obalając przy tym pochodnie stojąca po prawej stronie tunelu, a sam się skrył tam gdzie ona stała. Drugi nie miał na tyle szczęścia, a może nie był na tyle szybki, oberwał dwiema kulami, które dość szybko podpaliły jego ubranie i włosy, przez co wypuścił swoją broń i był wystawiony na dalsze ataki, wtedy też wkroczył sei, ten dobry w waszej drużynie, kochany żartowniś, bez problemu zmiotłeś oponenta silnym ciosem prosto w żebra, a trzask łamanych kości rozniósł się po całej jaskini, ciało nieszczęśnika uderzyło o ścianę, po czym osunęło się powoli na ziemię, cały czas telepiąc, zbyt długo już nie pożyje, ale sięgnąć drugiego z nich nie miałeś już szans, a on sam wolał się wycofać bardziej Do środka komnaty, niż czekać przy wejściu. Dwie pozostałe kule ognia leciały prosto, w dwójkę ludzi, stojących najbliżej wejścia, akurat był to ten z piłą i towarzysz trzymający rękę nieszczęśnika. To zdołało przerwać ich zabieg, ale nic im się nie stało. Ponieważ przed nimi wyrosła kamienna ściana blokująca kule. –Wy głupcy, nic nie potraficie zrobić dobrze. –Rzucił mężczyzna, który niedługo wcześniej trzymał nogi ich ofiary, a teraz był gotów do walki, powoli się schylił i dotknął ręką podłoża, wyjmując z niego kamienny kij, najwidoczniej on stworzył wcześniej tą ścianę, chroniąc swoich towarzyszy. –Kim jesteście i co to ma kurwa znaczyć?! Aż tak pragniecie śmierci, że przybiliście prosto do jej paszy?!- Wykrzyczał szykując się do walki, ale nie zmierzał dość szybko w waszym kierunku, tylko ze spokojem wyszedł przed swoją kamienną ścianę i czekał na wasz ruch, a reszta jego towarzyszy, tych, których tak dzielnie trzymali mężczyznę wycofali się za nią i się skryli, jeden ten strażnik miał na tyle odwagi by stanąć obok ziemnego shinobiego, w ręce trzymając włócznie. –Wy nędzne, tchórzliwe robale kontynuuje obrzęd, my się nimi zajmiemy. – Dodał po chwili, chcąc zmusić swych towarzyszy do dalszego cięcia ciała ofiary, ale oni niezbyt się do tego zabierali. Niezbyt podobało się to temu panu, który szybko złożył pieczęć i dołożył rękę do kamiennej ściany, a jedyne, co dało się wtedy usłyszeć to krzyk przerażenia, a po chwili plamę krwi powoli się powiększającej i wychodzącej poza ścianę. Shijima widziałeś, co się stało prawda? Ten szaleniec, wytworzył kamienny kolec, który przebił jednego z jego towarzyszy, a on na nim zawisł po drugiej stronie ściany, zostało ich tylko czterech, z czego tylko dwóch zamierza walczyć, a pozostali szukają piły, który gdzieś im upadła i zamierzają wrócić do swego obowiązku.


Trochę przydatnych informacji.
Spoiler: pokaż
1 przeciwnik, dokonuje żywotu w tunelu przy waszych nogach. 1 jest martwy wisi sobie na kamiennym kolcu, dwóch szykuje się do walki. Jeden zwykły człowiek z włócznią, drugi shinobi dotonu. Dwóch ludzi szuka piły za kamienną ścianą powstała w wyniku wykonania jutsu. Odległość dzieląca was, a walczącą dwójkę wynosi 10m, pozostali oddaleni są o 12m

A tutaj jutsu, którzy użył shinobi według kolejności:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Daichi Ganshō

Pieczęci
Wąż

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (od ściany)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo przydatna technika, polegająca na stworzeniu ściany lub kilku. Mogą one zablokować ruchy przeciwnika. Jutsu ma wiele użyć, wystarczy stworzyć dwie, aby wróg nie mógł zrobić uników na boki, albo cztery, aby go zamknąć i pozbawić przez chwilkę możliwości wyjścia. Technikę można stosować również w defensywie, aby osłonić samego siebie. Wystarczy jednak uderzenie o sile 65 lub technika rangi C do zniszczenia ścian.


Nazwa
Doton: Gansetsukon

Pieczęci
Brak

Zasięg
Przyłożenie ręki do ziemi

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na wytrzymałej laski, kija z ziemi. Jest on odporny na wiele ataków, z racji tego, że nie da się go złapać przy pomocy małej siły. Jednak mocniejsze ciosy są w stanie zniszczyć go. Co to za problem, skoro można go odnowić od razu, ze szczątek? Wystarczy ponownie wykorzystać chakrę i gotowe, włócznia powraca!


Nazwa
Doton: Doryūsō

Pieczęci
Ptak

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 2 kolce)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ofensywna technika Dotonu niskiej rangi. Polega ona na wytworzeniu włóczni/kolców z ziemi, które wbijają się w ciało przeciwnika. Choć techniki można stosować ofensywnie, można też czasem się nią bronić. Dużym plusem tego Jutsu jest to, że kolce mogą wyrastać ze ścian, ziemi, skał. W zasadzie ze wszystkiego, wystarczy, żeby miało to kontakt z ziemią. Wystarczy jednak uderzenie o sile 40 bądź Jutsu D i z naszych kolców zostanie tylko proch...
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1201
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Góry

Postprzez Shijima » 19 sie 2017, o 12:00

I gdzie ten mój komfort, ja się pytam, no gdzie? Nie może tu być, nie tuż przy mnie, nie obok - na wyciągnięcie ręki był tylko smród zgnilizny i głęboko zamrożone ściany jaskini, do których przyklejałyby się palce, gdyby tylko spróbować dotknąć ciemnego kamienia. Zagubiony już na początku wędrówki, w której spotkali trzy ciekawe osobistości (o trzy za dużo) i o które nikt nie pytał po co, za co i dlaczego. W końcu... po co pytać? Umysł ludzki skupiony był na tu i teraz, chęci przerwania niemocy, choć nie była to decyzja łatwa i nawet nie wiem, cz do końca była decyzją, przecież ruchy Shijimy, kiedy wstawał, były całkiem powolne, tak samo jak w momencie, kiedy składał pieczęć, zupełnie jakby nie bardzo pamiętał i musiał przy każdej pieczęci zastanowić się, czy to jest na pewno ta. Czy to ta kolejność. Czy tak to leciało.
Głupota.
Przekroczenie granic nie pchało do bohaterskich czynów - przekroczenie granic skutkowało wpadnięciem w minimalistyczne szaleństwo, tylko, heh, jak niby szaleństwo może być minimalistyczne..? Zaczynasz mieć w dupie wszystko, serio, jedyne czego chcesz, to żeby to wszystko się zakończyło, obojętnie w jaki sposób. Nagle znikało gdzieś poszanowanie życia swojego, innych, była tylko irytująca, brzęcząca w krańcach umysłu myśl mówiąca dość. Nawet mogłeś w tym stanie zupełnie przemilczeć komentarz o pechowości, serio, srać na to wszystko.
Po prostu pozwólcie mi zabić tych skurwysynów, którzy za dużo napsuli krwi.
Tak więc - komfort? Sam nie wiem, co działo się teraz w głowie bruneta. Chyba nic. Po prostu był i przynajmniej nieźle wyglądał, czując cisnący się na skronie... co? Obrzydzenie? Gniew? Tą ostateczność, do której ten brak komfortu doprowadził? Wszystko na raz i nic zarazem.
I znacie to uczucie, kiedy macie wrażenie, że znajomi sprzysięgli się, żeby was zabić? No wiecie, pijecie sobie kulturalnie wodę, a tu ktoś wyjeżdża takim tekstem, że woda w gardle wam staje i wychodzi niemalże nosem - na pewno znacie, a jeśli nie, to chyb mieliście przerąbanie smutne życie.
Shijima prawie się potknął i zadławił własną śliną, słysząc wypowiedź Seinaru.
YEES! TAK! Teraz tylko na moc posępnego czerepu przyzwać seksi wdzianka Czarodziejek z Księżyca i można walczyć ze złem.
Jesteśmy obrońcami biednych i uciśnionych, powiernikami dobra! A kim niby mieliby być? Gdyby nie obrazy wirujące pod kopulą czaszki Shijimy to dołączyłby się do tych światłych słów. Gdyby...
Gdyby świat cały obrósł w niebieskie migdały...
Wejście Seinaru było piękne - i to bardzo dosłownie - chociaż nie powinno być niczego pięknego w łamanych kościach i zdziwionej, zdławionej bólem mimice padającego człowieka.
Och, tak piękne...
Na kolana.
Bebechy Ranmaru ścisnęły się znów w kulkę, kiedy kolec przeszył jednego z kultystów, wstrząsając nim znów u posady i jeszcze mocniej wpychając w ciemność.
Jak można zabić własnego towarzysza..? Tylko czy to w sumie istotne?
Nie.
- To nie zakładnik. - Czy w ogóle tamtego kolesia można nazwać zakładnikiem? Chyba... tak? Nie? Nie wiem? No w każdym razie to nie ten, któremu rzucili się na ratunek.
Złożył dłonie w kolejną pieczęć, tak, było to ryzyko, ale dlaczego miałby nie próbować? Chyba za bardzo pragnął teraz zebrania całego syfu, które wpełzało nieproszone do jego wnętrza i wciśnięcia go w tego człowieka, który wyszedł im naprzeciw, poza tym...
Ufał Seinaru nie wiedząc nawet, że ten biernie obserwował śmierć jego brata.
Los to jednak wesoły śmieszek, nie sądzicie?
Dziewczyna o soczyście zielonych oczach wyszła z cienia korytarza, dzierżąc w dłoniach kosę - sunęła z gracją,
jakże gładko, ale w jej oczach widać było tylko jedno - odrzucenie. Podobno czlowiek wie, kiedy staje twarzą w twarz ze Śmiercią. Podobno wie, kiedy osoba, którą wywyższał do boskich wymiarów odrzuca go i spycha na samo dno, chociaż posłała tylko jedno spojrzenie. Dziecko Śmierci, które nigdy nie znajdzie się w jego dłoniach, którego mimo nadziei i pragnień nigdy nie dostanie, które... ach, które z woli swej Kościanej Matuli przyszła po jego głowę. Zbliżała się do niego krok za krokiem, centymetr za centymetrem, a wraz z nią stęchlizna w powietrzu coraz bardziej kuła w nozdrza,
wdzierała się do ust. Hej, spójrz tylko na własne dłoni.
Przecież one już są zepsute.
Niewiasta, chociaż ma takie drobne i szczupłe ręce, unosi swoją kosę, płomienie świecy drgają niespokojnie i Otchłań otwiera się u stóp.
Już czas.

Shijima chciał kupić chociaż parę sekund Seinaru, by ten zaatakował i na tych parę sekund wyłączyć tamtego mężczyznę od używania pieczęci - nawet jeśli będzie to tylko parę sekund to już coś, prawda?
Ryzykowne o tyle, że Shijima nie miał stu procentowej pewności, czy to zadziała.



Spoiler: pokaż
Kontrola chakry: D
Podtrzymywanie klanowej: 68% - 3% = 65%

Genjuts: 65% - 12% = 53%

Obrazek
Nazwa
Tsūjitegan: Reberu Di

Pierwszy poziom rozwoju Tsūjitegana pozwala użytkownikowi na aktywowanie Doujutsu klanowego. Na czas jego działania oczy delikwenta tracą kolor i stają się szkarłatne, zyskując też swego rodzaju poświatę. Pozwala to na osiąganie wzrokiem dużych dystansów, a także wykrywanie energii życiowej innych. Nie jest to wybitny poziom, potrafimy odróżnić na dystans ciężkość otrzymanej rany, ale jeżeli ktoś jest w stanie śmierci klinicznej, nie odróżnimy go od martwego.

Zasięg
[tdial=50,W linii prostej]1 kilometr[/tdial]
[tdial=50,Wokół siebie]30 metrów[/tdial]

Koszt Chakry
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonusy
+20 Percepcji przy aktywowanym Tsūjiteganie



Nazwa
Magen: Narakumi no Jutsu

Pieczęci
Wąż → Szczur

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z podstawowych technik genjutsu. Technika wpływa na zmysł wzroku celu, zmieniając widziane przez niego obrazy, co w ostateczności skutkuje pokazaniem mu jego własnych, najbardziej skrytych lęków. Wizja jest bardzo realistyczna i łatwo się pomylić, lecz technikę można bez problemu rozproszyć za pomocą Kai. Dodatkowo, przedstawiona wizja zależy od użytkownika, więc trzeba dobrze znać cel ataku - im lepiej znamy oponenta, tym skuteczniejsze jest jutsu, a jeśli go nie znamy, wtedy niestety technika po prostu nie zadziała.
Shijima
 

Re: Góry

Postprzez Seinaru » 19 sie 2017, o 21:35

Atak z zaskoczenia udał się, a następne chwile były ze sobą tak mocno połączone, że wydawało się, iż stanowią jeden, nierozerwalny łańcuch. Najpierw Shi rozpoczął atak kulami (kuleczkami) ognia, a gdy te trafiły wroga, Seinaru szybko obezwładnił go uderzeniem kija. To był jeden z tych przeciwników, których w ogóle się nie pamięta. Samuraj nie zwrócił nawet uwagi na to gdzie tamten poleciał, lecz zajął się kolejnymi oponentami przed nimi. Kolejne ogniste ataki nie dosięgły jednak celu. Ściana dotonu, która wyrosła przed nimi skutecznie rozdzieliła walczących, przynajmniej na chwilę. Następnie odezwał się chyba przywódca tutejszych pomyleńców, ale... zaraz, zaraz...
- Jakiej paszy? Paszy śmierci? Myślałem, że śmierć nie musi jeść... - Seinaru nic już nie rozumiał. Spojrzał skonfundowanym wzrokiem na Shijimę, lecz tamten raczej nie zwrócił na to uwagi. Dziwni Ci ludzie. Co było ważne, ich nowi przeciwnicy nie zamierzali przerwać tego dziwnego rytuału, cokolwiek miał im on przynieść. Aż tak bardzo zależało na tym ich przywódcy, że posunął się on nawet do morderstwa swojego towarzysza...
Kei poczuł w sobie dziwny rodzaj goryczy, gdy został świadkiem tej sceny. Teraz uświadomił sobie jak łatwo można zakończyć ludzkie życie. Kilkudziesięcioletnia historia przekreślona w sekundę. Opanował go gniew. Shi też zaczął już działać. Seinaru wyskoczył do przodu w kierunku przeciwnika władającego Dotonem. Ktoś musiał jako pierwszy paść ofiarą jego ataku. Ofensywa miała być zajadłą, zabójczą kombinacją. Samuraj musial zadbać o to, aby drugi wojownik nie był w stanie obronić swojego towarzysza przed nawałem ciosów. Jeśli z jakiegoś powodu ofensywa chłopaka zostanie zatrzymana, wówczas przechodzi on do obrony i unika wszelkich ziemnych kolców oraz bezpośrednich ataków.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Góry

Postprzez Akashi » 20 sie 2017, o 09:52

Misja Grupowa rangi C
54/45

Walka rozpoczęta w najlepsze, okupiona paroma krwawymi ofiarami, których los jest już znany i nic go nie zmieni choćby o najmniejszy element. Chcielibyście cofnąć czas? I zrobić wszystko inaczej, nie zostać częścią paszy…..Zaraz, co? Jakiej paszy? Kto tu to…zaraz?.paszczy, a tak paszczy, coś komuś w głowię się mieszało, albo nie umiał mówić poprawnie. Cholera wie, czasu i tak się nie cofnie, a przydałoby się i coś poukładać w głowie tego psychola. Lecz już na to za późno i to o paręnaście ładny lat. By naprawić jego głowę, trzeba by cofnąć się do czasów, gdy był pijącym pasterzem, który pomylił jedną z swoich kóz ze swoją żoną, obecnie byłą żoną i stertą kości, tamtych tam po lewo przy pochodni. Lecz skończmy tą jego nędzną historię i wróćmy do centrum akcji, jakie nam prezentujecie. Dwóch dzielnych wojowników w obronie dobra, dwóch złoczyńców, którzy bez mrugnięcia okiem zabijają swych towarzyszy i popuszczają w gacie….zaraz…kto to? Kto odpowiada za tą plamę na spodniach tego z włócznią? Lepiej się nad tym nie zastanawiać, bo znowu wyniknie jakaś dziwna historia o rycerzu pod koniem. Shijima dzielny, shinobi, który postanowił wykorzystać swą wiedze o młodej przepięknej dziewczynie, która dzierży kosę, tylko, czemu akurat kosę? Jeżeli można.. Zamówiłbym taką wizje…tylko w innym kontekście. Jakby, co odezwę się w niedługim czasie. Przywódca kultu naglę zaczął zachowywać się dziwnie..Rzucając jakieś dziwne słowa…niezrozumiałe dla was i jego towarzyszy. Ten, który stał obok niego z mokrą plamą na kroczu, zrobił jeden krok w bok, patrząc z niezrozumieniem na shinobiego, który chaotycznie zaczął wymachiwać kamiennym kijem na wszelkie strony, tak jakby odganiał muchy, w pewnym momencie nawet prawie zdzielił w łeb swego kolejnego partnera, który padł ze strachu na zimie. –Szefie! Co szef wyprawia? Co się dzieje? –Pytał ze zdziwieniem i przerażeniem, w końcu już sam nie wiedział, co robić, ale na swe nieszczęście zauważył w tym momencie seinaru, który wściekle zmierza w kierunku jego szefa. Próbował podnieść się z ziemi i Cię zatrzymać, ale oberwał jednak od szefa w tył głowy kamiennym kijaszkiem, po czym dwa razy od ciebie i padł jak na ten moment na zimie, by nie sprawić żadnych dodatkowych problemów, a może jednak coś planował? Gdy ty dzielny samuraju rzuciłeś się na swego przeciwnika, który dzierżył kamienny odpowiednik twojej broni, poza atakiem musiałeś się skupić na unikaniu jego chaotycznego machania kijem. Lecz ty pierwszy go dosięgłeś trafiają w rękę i w ten sposób wyrywając go z genjutsu twego partnera. –Co kurwa?! – Wykrzyczał budząc się ze snu i przystąpił do ataku, trafiając Cię raz w twe prawe ramie, ale na szczęście większość twoich ciosów go trafiło połamało mu ramię, przez co wypuścił swój kamienny twór i stanął się bezbronny. Z jedną ręką nie zrobi nic, ale pamiętasz jeszcze tego pana, który niedawno dostał od dwa razy kijaszkiem? Właśnie powoli podnosił się z ziemi za twoimi plecami podnosząc się ze swoją włócznią i zamierzał pchnąć nią prosto w twoje plecy. Tylko, co wy zamierzacie zrobić w tym momencie? Shijima widzisz to, co dzieje się za ścianą, widzisz, że odnaleźli już piłę i zamierzają dokończyć swego dzieła, lecz tym razem porządnie, przecinając piłą gardło nieszczęśnika. Jeden z nich już szykował jego szyje do cięcia, ale ten, który miał to zrobić był w sporym szoku, nie spodziewał się tego, co tutaj się dzieje i co chwilę opuszczą piłę, ale za chwile i tak może być za późno. Komu zamierzasz pomóc w tym momencie, swojemu partnerowi czy nieznajomemu?
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1201
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Góry

Postprzez Shijima » 20 sie 2017, o 10:41

Shijima tylko rozłożył bezradnie ręce i posłał równie pełne niezrozumienia spojrzenie swojemu towarzyszowi.
Cholera wie, o co chodzi z tą paszą.
Zostawmy tą zagadkę na później.
Błękitna energia niemal skakała po skórze Ranmaru, czuł ją, rozumiał i widział - błękitna moc, która opatulała przyjemnym ciepłem - i która jednocześnie wysysała siły z wnętrza, kiedy posyłało się ją w przestrzeń, kształtując w swoją wolę.
Fortel zadziałał.
Sprezentowana wizja zamknęła mężczyznę w swoich objęciach, odcinając go od rzeczywistości i odsłaniając na wszystkie ataki - Seinaru nie potrzebował żadnego zaproszenia, ruszył naprzód, gładko i pewnie, nie wkradało się w rytm jego kroków żadne fałszywe drgnięcie - gdyby Shijima miał chociaż chwilę czasu, gdyby mógł wsunąć się w ukochany letarg, usunięcie myśli z głowy, ten bezruch, znany i kochany, to poświęciłby parę chwil na podziwianie płynnych ruchów, na taniec zwykłego kija, który w dłoniach samuraja zamieniał się w śmiertelnie niebezpieczną broń - to zawsze było warte przystanięcia, obserwacji, coś co przypominało czysty taniec w dojo zmieniające się w walkę o śmierć i życie. Tak, jak zamknięcie w puszce, z której chce odejść się niepokonanym, nawet jeśli ideały stawały się niewyraźne, te moje, te własne - i tak przed tobą był świat, po bokach świat, a za tobą? Za nim już nic. Ludzie uciekali jeden po drugim, rozpłaszczani jak mrówki przez tych, którzy wymierzając samosąd chcieli zwać się bogami - obserwowaliśmy tylko ich plecy, pozostawiani w tyle, stając poza całym tym hałasem, nie wchodząc do puszki, która nie pozwalała oglądać się za siebie. Ta jaskinia zresztą była jak to więzienie, z którego zawrócić nie sposób - możesz tylko iść przed siebie i liczyć - zaś jeśli liczysz, to licz na samego siebie. Zapomnij o tych artystycznych wizjach, o melancholii odsuwającej ciężar świata - tutaj nie ma na nią czasu. Nie ma na nią sposobów.
Shijima nie zamierzał pozwolić, żeby mężczyzna, którego Seinaru minął, atakując tego, który był najbardziej niebezpieczny, dotarł do swojego celu - stał, widział, czuwał - ruszył gładkim krokiem do przodu, przecież nie stał jak ten kołek w miejscu, biegiem, kiedy tamten zaczął podnosić się z ziemi i bardzo mało honorowo rzucił w plecy szarżującego kunaiem, wiedząc doskonale, że przeciwnik nie zdaje sobie sprawy z jego obecności. Po prostu podążał drogą pewnego mądrego samuraja, którego kodem bushido było: zero honoru.
No i git.
Przynajmniej jak dotąd nie zdawali sobie sprawy, bo teraz już Shijima pojawił się w kręgu światła, ale nie zatrzymał się, żeby bardziej pomóc Seinaru - chciał minąć ścianę i wpaść na tamtych, którzy zamierzali kontynuować obrzęd - przecież to tylko kilka metrów, na pewno się uda..! Dłonie bruneta złożyły się w kolejną pieczęć, żeby oddzielić ostatnich dwóch żyjących od siebie, albo raczej - oddzielić jednego z nich od siebie i od miecza. Tego, który nie trzymał piły.
Oddech.
Shijima wpadł na mężczyznę z piłą, wyciągając wakizashi, by wtrącić mężczyźnie narzędzie z dłoni.
- Stójcie... - W imię sprawiedliwości nawołuję was do porządku. czy coś w ten deseń. - Poddajcie się. - Czerwone ślepia Ranmaru jarzyły się żywym ogniem przeżerającym na wskroś, kontrastując z bladą skórą i ciemnymi pasmami włosów opadającymi na jego ramiona i plecy. - Wasz kapłan i tak już wam nie pomoże. - Nie byli debilami, przecież słyszeli jego darcie się. To, że nie widzieli, co się dzieje za ścianą to inna sprawa, hehe. - Zostaliście sami. Poddajcie się, a nic wam się nie stanie.
Taki to już kochany chłopak był z Shijimy.


Spoiler: pokaż
Kontrola chakry: D
Podtrzymywanie klanowej: 53% - 3% = 50%

Genjutsu: 50% - 12% = 38%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 15
WYTRZYMAŁOŚĆ 15
SZYBKOŚĆ 26
PERCEPCJA 8 (+20 za kekkei genkai)
PSYCHIKA 14
KONSEKWENCJA 8

Obrazek
Nazwa
Tsūjitegan: Reberu Di

Pierwszy poziom rozwoju Tsūjitegana pozwala użytkownikowi na aktywowanie Doujutsu klanowego. Na czas jego działania oczy delikwenta tracą kolor i stają się szkarłatne, zyskując też swego rodzaju poświatę. Pozwala to na osiąganie wzrokiem dużych dystansów, a także wykrywanie energii życiowej innych. Nie jest to wybitny poziom, potrafimy odróżnić na dystans ciężkość otrzymanej rany, ale jeżeli ktoś jest w stanie śmierci klinicznej, nie odróżnimy go od martwego.

Zasięg
[tdial=50,W linii prostej]1 kilometr[/tdial]
[tdial=50,Wokół siebie]30 metrów[/tdial]

Koszt Chakry
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonusy
+20 Percepcji przy aktywowanym Tsūjiteganie



Nazwa
Kasumi Jusha no Jutsu

Pieczęci
Pies → Tygrys

Zasięg
Klony nie mogą oddalić się o więcej niż 15m od użytkownika

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (od dwóch klonów)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z prostszych technik genjutsu, która polega na wytworzeniu iluzji będących idealnym odzwierciedleniem naszego wyglądu. Ów iluzje wychodzą zza drzew oraz skał, a następnie przepuszczają atak na naszego przeciwnika. Dzięki idealnemu odwzorowaniu naszego wyglądu, przeciwnik nie ma pojęcia, za którą iluzją się chowamy przez co możemy zaskoczyć go prawdziwym atakiem.
Shijima
 

Re: Góry

Postprzez Seinaru » 20 sie 2017, o 17:46

Prosty, łopatologiczny plan się powiódł. Seinaru szybko dopadł do złapanego w genjutsu przeciwnika, lecz zamiast tylko w niego, wymierzył kilka silnych ciosów w obu przeciwników. Tym lepiej dla nich. Samuraj zaskoczony był skutecznością iluzji Shijimy, lecz działało to tylko na ich korzyść. Szybkie ciosy sprawiły, że ręka silniejszego przeciwnika została złamana, natomiast słabszy przeciwnik potrzebował chwili czasu, aby podnieść się z ziemi. Co teraz? Kei zauważył kątem oka, że to jeszcze nie koniec walki. Leżący facet planował kontratak, natomiast Shi zamierzał chyba sprawdzić co dzieje się za murem, bo jego reakcja ograniczyła się tylko do rzutu kunaiem w plecy atakującego. Kei uznał, że to dobra decyzja. Oprócz przeciwników musieli również zadbać o tego, który leżał wcześniej na ołtarzu ofiarnym. Przytomność jego towarzysza mogła ocalić mu życie. Niestety, przez to Seinaru musiał poradzić sobie samemu. Spróbujmy...
Kei zdecydował, że jego priorytetem teraz musi być uniknięcie włóczni przeciwnika. Nawet jeśli w stronę oponenta leciał kunai, to nie był on wystarczającą gwarancją. Samuraj szybko spróbował zbić włócznie na bok, aby pchnięcie minęło jego ciało, a następnie odsłoniętego przeciwnika uderzyć końcem kija prosto w krtań, jednak nie na tyle aby go zabić, lecz jedynie obezwładnić. Jeśli to się powiedzie, wówczas zamierzał skierować swoją uwagę na shinobiego ze złamaną ręką. Co powinien zrobić? Czy tamten zdąży przez ten czas dojść do siebie? Jeśli nie, Kei wymierza w jego stronę technikę wiatru, aby przyszpilić go do muru i wytrącić z równowagi. Następnie kończy walkę techniką skierowaną w korpus oponenta, aby złamać mu drugą rękę i definitywnie skończyć pojedynek. Jeśli jego plany zawiodą wówczas musi unikać ziemnych technik oraz ciosów kapłana, chociaż jego kontuzja powinna nieco wpłynąć na jego mobilność.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Góry

Postprzez Akashi » 20 sie 2017, o 20:23

Misja Grupowa rangi C
57/45

Walka trwa w najlepsze, wszystko dzieje się bardzo szybko, ale jakby czas płatał wam figle, wszystko wydawało się płynąć dużo wolniej niż normalnie, każde bicie serca jest jak minuta, która może zaważyć nad wybiciem kolejnej. Nie przerywajcie ich, niech ich rytm wyznacza wasze życie, przecież ich kruchość jest tak wielki jak lodowa róża, która najmniejszy dotyk jest w stanie obrócić w puch. Nie próbujcie jej dotknąć niech trwa z dala od waszych rąk. Wszystko pięknie się rozwijało w zastraszającym tempie zmierzało ku swemu końcowi, a finisz jest już prawie jasny, ale jak bardzo? I kto będzie w stanie zadać ostateczny cios? Przecież została jeszcze tamta dziwna dwójka, ten ślepiec i gigant z młotem. Hałas w jaskini był całkiem spory, on raczej spokojnie może go usłyszeć i tutaj przybyć by dodać swe trzy grosze tylko, po, której stronie by się opowiedzieli, waszej czy tego dziwnego kanibala? A może do żadnej i postanowią wykończyć was wszystkich by uciszyć bicie waszych serc. Shijima dzielny, shinobi, który postanowił ruszyć zatrzymać dwójkę ludzi za ścianą, którzy planowali dokończyć dzieło mordu, tej grupy. Szybko ruszyłeś do przodu posyłając kunai w mężczyznę z włócznią, prosto w jego plecy, lecz twój rzut nie należał do nazbyt precyzyjnych pozostawiał wiele do życzenia, na pewno zestrzelić jabłko z czyjej głowy wykraczało poza twe zdolności, ale jednak jakoś trafiłeś przeciwka, lecz w jego ramię, lekko je raniąc i utrudniając możliwości posługiwania się bronią, lecz to niewiele dało, mimo bólu, jaki przeszywał jego ciało postanowił ruszyć na seinaru, który był już na to gotowy i poczęstował mężczyznę, ciosem w krtań. Bandyta przeleciał obok ciebie, obrywając kijem w gardło i padając na ziemie, wypuszczając swoją broń i łapiąc się za gardło, najwidoczniej się dusił, co wyraźnie było słychać, ale powinien przeżyć. Następnym oponentem, z, którym było dane Ci się spotkać, był ów przywódca tej bandy niepoprawny shinohi ziemi, który nie zdawał sobie sprawy ze swej złej sytuacji i postanawiał dalej walczyć mimo posiadania sprawnej tylko jednej ręki, postanowił się po prostu rzucić na ciebie, udało mu się nawet cie zadrapać zdrową ręką, zrobił Ci dwie rysy na twarzy, ale zaraz odleciał razem z podmuchem wiatru, który porozcinał jego ubrania, a następnie rzucił na ścianę, dość niefortunnie, rozbijając jego czaszkę o kamień, może sama siła uderzenia była niewielka, ale wystarczająca by roztrzaskać mu czerp, a sam shinobi powoli zaczął osuwać się na Ziemie, zostawiając krwawy pas na kamieniu. Dalsze ataki w jego stronę były już zbędne, on już nic nie zrobi, nie będzie w stanie. Shijima wkrótce dotarłeś za ścianę, widok nie był lepszy niż wcześniej, tylko o wiele gorszy, ręką tego nieszczęśnika trzymała się na ostatnich kawałach mięśni, a kości była prawie cała przecięta. –Przestań pieprzyć i tak nie mamy nic do stracenia. –Odparł mężczyzna, który znajdował się najbliżej ściany i postanowił chwycić za broń, która wisiała przy pasie jego martwego kolegi, w tym momencie pojawiły się twoje iluzje, a on zaczął wymachiwać ostrzem we wszystkie strony, niestety twa reakcja była zbyt późna i zdążył zdobyć uzbrojenie. –Zajeb go! –Wykrzyczał ten z piłą również wymachując piłą próbując zbliżyć się do stołu, na którym leżał nieprzytomny, który dość szybko tracił krew.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1201
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość