Góry

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Góry

Postprzez Chise » 19 cze 2018, o 18:42

Misja C
15/30


Młodzieńczy entuzjazm i energia czy zimna krew i zdrowy rozsądek? U Riki zdecydowanie panowało to pierwsze. Zatrzymała się widząc pułapkę, ale tylko na moment. Na tyle, by ostrzec swoich towarzyszy o niebezpieczeństwie pod nogami, by sami nie w nią nie wpadli, jednak nie zamierzała na nich czekać. Niesiona chwilą, minęła zagrożenie i ruszyła dalej biegiem.
Jednakże tym razem uważniej, znalazła prosty sposób by upewnić się, że nie wpadnie w kolejną pułapkę - ruszyła po prostu po widocznych śladach. Oczywistym było, że nie mogło być na tej ścieżce już nic niebezpiecznego, a jej noga spokojnie mieściła się w odcisku łapy.
- Rika, zaczekaj! - wołanie za nią nie ustawało. Mężczyźni na moment zatrzymali się przy wnykach, wymienili kilka gorączkowych zdań, po czym dziewczynka usłyszała za sobą już jedną parę nóg i jeden głos. Tetsu biegł za nią, podczas gdy sensei został w tyle. Jednak przede wszystkim rozglądała się za intruzem. Jego sylwetka nadal pojawiała się między drzewami, ale coraz rzadziej, szybkością musiał ją nieznacznie przewyższać, ponieważ nieco się oddalał. Nie mógł jednak uciec, skoro zostawiał tak wyraźne ślady zgubienie go byłoby niemożliwością. Kwestią czasu było w końcu dopadnięcie go. Teren się podwyższył, musiała biec bardziej pod górę, by następnie skręcić gdy obok pojawiła się jeszcze znaczniejsza stromizna. Jednak zdawało się, że w końcu do dopadła. Ścieżka się kończyła, mógł już tylko zawrócić z powrotem w dół góry.. Ale się na to nie zdecydował. Zamiast tego, podążając jego śladami, Rika odkryła wejście do jaskini. Wyglądała jak wyrwa w skale, gołe ściany obok były oblepione jakimiś porostami, ale ona sama była dość szeroka, by można było spokojnie wejść do środka. Ślady się w niej urywały - w środku nie było już wygodnego śniegu, a podłoże było twarde i kamieniste, nie wspominając o ciemności. Jednak ze środka coś słyszała - jakiś głęboki pomruk, gardłowy. Nie pachniało też jakoś szczególnie, a mówiąc szczerze, śmierdziało. Jednak na progu właśnie urywały się ślady, więc wydawało się jedyną opcją to, że tu wbiegł. Sama dziewczynka była już nieco zdyszana, ale nadal była w lepszej kondycji niż Tetsu, który zaczął zwalniać w połowie biegu i przez to został w tyle.
Chise
 

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 20 cze 2018, o 18:06

Po ostrzeżeniu skierowanym do Kihary i Tetsu pobiegła dalej. W tamtym momencie miała nad kompanami dosyć duży dystans przewagi, ją jednak bardziej interesowało to, co było z przodu. Straciła chwilę zatrzymując się przy wnykach, ale kierując się tropem śladów wciąż od czasu do czasu mignęła jej gdzieś między krzakami ciemna sylwetka oznaczająca cel.
Przecież nie mogę pozwolić mu uciec! – myślała, gdy po raz kolejny rozległy się okrzyki partnerów, by na nich poczekała. Tylko Rika i Rika, a jak się zatrzyma i na nich poczeka to co, kolejne godziny szukania po omacku? O nie, wystarczy tego. Mała jakby jeszcze odrobinkę przyspieszyła i tym razem kierowała się raczej chęcią zgubienia pozostałych. Właściwie to w pobliżu utrzymywał się jedynie Tetsu, gdyż podstarzały Kihara pozostawał w tyle i nie utrzymywał już poprzedniego tempa. Rice ewidentnie łatwiej było poruszać się po lesie. Wiele gałęzi, krzaków, czy niziutkich przejść promowały jej malutkie ciało. Gdyby tylko była tego świadoma, może by nieco odpuściła, ale tak nie było o tym mowy. Z jej ust co rusz wydobywały się gęste kłęby pary. Droga zrobiła się bardziej pod górę, co wyraźnie utrudniało poruszanie się. Wspinaczka po ośnieżonym terenie w taki mróz byłaby wysiłkiem nawet, gdyby byli tu rekreacyjnie. Miast tego trwał jednak pościg i było jeszcze gorzej. Do tego wcześniej migająca co jakiś czas sylwetka niemal przestała się pokazywać, a o słuszności kierunku, jaki wybrała świadczyły już tyko zostawione na śniegu ślady.
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że gdyby nie owe ślady, pewnie właśnie gubiłaby trop. A tak, znając kolejne kroki tajemniczej postaci, nawet pozostawanie w tyle nie martwiło zanadto. Rika czujnie zmieniła kierunek, gdy ślady wreszcie skręciły i teraz zrobiło się naprawdę stromo pod górę. Szybko okazało się, że nie musi to być takie złe, bowiem droga dobiegała końca i nie było innego sposobu na ucieczkę, niż powrót tą samą drogą. Teraz go mam! – pomyślała, wchodząc pomału na górę. Niestety radość okazała się przedwczesna a po poszukiwanym nie było śladu. Czyżby znalazł inny sposób? Wykluczone! A jeśli tak… to musi gdzieś tutaj być. Zdecydowała się iść jego śladami do samego końca i z miejsca została za to nagrodzona. Odkryła wejście do jaskini. Było średniej wielkości, więc ona zmieściłaby się bez problemu. W środku praktycznie nie było niczego widać. Jedynie skrawek podłogi tuż przed wejściem, który mówił Rice czego… nie widać. A nie widać było śladów. Mimo to była pewna, że coś jest w środku. Po chwili w przekonaniach utwierdził ja jakiś dźwięk. Nie potrafiła go rozpoznać, ale przyznać trzeba, że brzmiał nieciekawie. Tak samo zresztą jak nieciekawy był zapach, jaki wydobywał się z wnętrza jaskini. Jest za ciemno, nie mogę tam wejść.
Odeszła krok od jamy i poszperała w torebce. Stopniowo uspokajał się jej oddech. Szukała senbonów, od których jeszcze po treningu nie zostały odczepione dzwoneczki. Oczywiście fakt, iż nie będzie musiała ich na nowo wiązać to duży atut, niestety znalezienie ich zajmowało tyle czasu, że wszystko sprowadzało się do zera. Gdy je znalazła wzięła głęboki oddech i wróciła po śladach do jamy. Rzuciła 2 senbony na oślep przez wejście do jaskini. Dzwoneczki zaczęły wibrować w specyficzny dla siebie sposób. Rika odczekała moment. Chwilę później pod osłoną klonów, które puściła nieznacznie przodem, wtargnęła do środka. Miała zamiar znaleźć sobie jakąś skrytkę i zbadać z czym tak naprawdę ma do czynienia. Wiedziała jednak, że planowanie czegokolwiek było w tym momencie bardzo optymistyczne.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 692
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 21 cze 2018, o 11:07

Misja C
17/30


Rika nie wbiegła do jaskini bez zastanowienia, jak wcześniej. Ciemna jama ostudziłaby nawet najgorętszy entuzjazm i zmusił nad zastanowienia się co dalej, jak tam wejść i czy nawet się powinno to zrobić. Ten pomruk nie brzmiał zbyt ludzko, a tak mówiąc szczerze, przed pogłos brzmiał całkowicie nieludzko. Mimo tego, dziewczynka nie wycofała się, a jedynie przygotowała na niespodzianki. Wyciągnęła z torby zawiązane już dzwoneczki z sebonami, chcąc użyć niedawno użytej sztuczki, rzucając nimi w losowe miejsca w jaskini. Czysty dźwięk dzwoneczków odbijał się od ścian, łapiąc każdego kto go usłyszał w iluzję dziewczynki, która teraz wchodziła w ciemność.
Pomruk powtórzył się, głośniejszy i bardziej.. Zirytowany? Zaraz po nim nastąpiły odgłosy mlaskania i węszenia. Wyglądało to tak, jakby w jaskini był jakiś zwierz, a szła przecież po śladach niedźwiedzia.. Jednak przecież Rika widziała, że tamta sylwetka była ludzka, ale nawet gdyby się pomyliła, to na niedźwiedzia zdecydowanie za mała. Może więc po prostu ktoś próbował ją nastraszyć, by się wycofała i dała mu uciec? Nie było to niemożliwe, choć brzmiało dość skomplikowanie.
Po wejściu do środka musiała najpierw przyzwyczaić oczy do ciemności. Zajmowało to zawsze moment, ale było konieczne do dalszego poruszania się swobodnie. Klony szły przodem, w czasie gdy ona odzyskiwała zdolność widzenia. Po przejściu przez kilkumetrowy tunel, jaskinia rozszerzała się znacznie, tworząc sporą komorę.
Większość ginęła w cieniach, jednak słyszała, że ciężki, sapiący oddech dochodzi gdzieś z kąta, gdzie teren obniżał się, a potem tworzył wypukłość. Wypukłość, która powoli i miarowo się poruszała, w górę i w dół, w rytm słyszalnego oddechu. Zapach był powalający, niestety nie w pozytywnym sensie.
Z dwa metry obok "wypukłości" widziała dalsze zwężenie, z którego wylewało się blade światło. Rika widziała w nim czyjąś sylwetkę, jak przez moment zamigotała przy krawędzi, jednak nie uciekała. Była zdecydowanie ludzka, obrana w ciemnobrązowe ubrania dzięki którym łatwo zlewał się z drzewami kiedy był nieruchomo, twarz zasłaniał głęboki kaptur i szal na twarzy. Przez tą chwilę, dziewczynce wydawało się, że coś widzi w jego ręce, coś, co odbijało blask.. Nóż, kunai, shuriken? Ciężko był to określić. Nawet jeśli, to przeciwnik (tak chyba można go już nazwać) był nieco zdezorientowany kopiami Riki, poruszając głową i skacząc wzrokiem między jedną dziewczynką, a drugą i kolejnymi.
- Odejdź, a nic ci nie zrobię. Powiedz im, że znalazłaś tylko gawrę niedźwiedzia. Nie chce ranić dziecka - mimo iż był to szept, doskonale był słyszalny w tej ciszy. Rozległo się sapnięcie, zwierze poruszyło się nieznacznie i znów zamarło.
Chise
 

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 21 cze 2018, o 14:31

Zrobiło się ciemno. Jedyne co widziała po wejściu do jaskini to cienki pasek skał oświetlony przez wdzierający się do środka promień światła. Mimo ograniczonej widoczności nie bała się ataku. Odgłosy, jakie dobiegały jej uszu słychać było z oddali. Co więcej, sztuczka z dzwoneczkami się powiodła i szła teraz mając przed sobą całą brygadę małych Rik.
Zachowując czujność wdzierała się w ciemność, a jej oczy stopniowo radziły sobie z tym coraz lepiej. Ich przystosowanie mogło okazać się kluczowe, zarówno pod względem wiedzy jak i pewności siebie, dlatego nie spieszyła się już tak, jak wcześniej. Miała mętlik w głowie spowodowany tym, co do tej pory wiedziała.
Widziałam człowieka o śladach niedźwiedzia, a teraz słyszę odgłosy, które nie pasują do żadnego z nich.
Czy da się to jakoś wytłumaczyć? Owszem. Być może człowiek wcale nie był człowiekiem. A w jamie prócz misia żyją jeszcze inne istoty. I chyba sądząc po zapachu za często tu nie sprzątają. Fu! A może jest inaczej? Może misio to zmyłka, jakkolwiek można by imitować podobne ślady, a odgłosy zwierzyny to sprytna technika, jaką poznała jeszcze przed wyjazdem do Hyuo? Czy to możliwe, że pomimo licznych klonów dziewczynki, niedźwiedzich pomruków i sygnałów obecności innej zwierzyny wewnątrz znajdują się tylko dwie osoby?
Postanowiła niczego nie wykluczać. Nie chciało jej się jednak wierzyć, że w tak atrakcyjnym schronieniu przed przeraźliwym zimnem nie byłoby żywej duszy. Pochłonięta tym co tu i teraz wyrzuciła ze świadomości fakt, że gdzieś tam na dole sensei wraz z Tetsu wspinają się do niej i prędzej czy później znajdą ślady prowadzące do jaskini. Rozważania przerwało zakończenie względnie wąskiego korytarza, które dalej znacząco się poszerzało, tworząc duże pomieszczenie.
Całą paletę dźwięków zdominował odgłos naprzemiennych wdechów i wydechów. Zbyt potężnych, by wziąć je za ludzkie i zbyt prawdziwych, by w nie nie uwierzyć. Oczy chciały dostrzec to, co usłyszały uszy i po chwili rozwiały wszelkie wątpliwości. Niedźwiedź zdecydowanie nie był złudzeniem. Czy to możliwe, że jego śladami kierowała się do jaskini? Wydawało się to wykluczone, a czasu do namysłu nie było wiele. Niewiele dalej za ogromnym cielskiem niedźwiadka rozpoznawała jeszcze jedną figurę i tym razem bez wątpienia miała do czynienia z człowiekiem. To on – pomyślała i po chwili zamarła na widok ostrego narzędzia dzierżonego w jego dłoni.
Rika nigdy wcześniej nie stała przed podobnym niebezpieczeństwem. Czy ktoś w ogóle próbował jej kiedyś wyrządzić krzywdę? Nawet siniaki, jakich nabawiła się za dzieciaka (bo teraz jest już przecież duża) wynikały raczej z jej nieuwagi, niżeli czyjejś złośliwości. Choćby próbowała, nie przypomniałaby sobie nawet jednego kopniaka, jednego ciosu wymierzonego w jej kierunku.
Tymczasem zajęło im sekundę lub dwie, nim przeanalizowali swoje położenie. Problemem był niewątpliwie niedźwiedź, którego obudzenie mogło tylko spotęgować wynikające z konfliktu interesów zagrożenie. Rika bała się, ale nie był to strach paraliżujący. Być może całe jej przeszkolenie sprowadzało się do tej chwili? Początek albo koniec. Chrzest albo śmierć. Całe szczęście sama nie myślała o śmierci. Dlatego gdy człowiek będący „po drugiej stronie niedźwiedzia” przerwał milczenie, Rika ani myślała przystać na jego propozycję.
-Nie mogę tego zrobić. Jestem tu właśnie ze względu na rannych, którzy wpadają w twoje pułapki. Jednym z nich był nasz przyjaciel… - wypowiadając to słowo sama czuła, jak wielkim nadużyciem jest nazywanie przyjacielem kogoś, kogo widziało się raz w życiu. – dzisiaj prawie wpadłam ja. Gdzieś tam na dole jest pozostała dwójka. Niedługo tu będą. Nie chcemy zrobić ci krzywdy. Poczekajmy, aż do nas dołączą i porozmawiajmy. Wybór należy do ciebie. – kończąc zdanie omiotła wzrokiem swoje klony, dumna z dwuznaczności, jaką udało jej się wymyśleć. Błądząc tak wzrokiem po klonach próbowała dostrzec czegoś do podmiany Kawarimi, na wypadek gdyby wszystko ułożyło się nie po jej myśli.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 692
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 21 cze 2018, o 21:50

Misja C
19/30

Zawsze następował ten pierwszy moment w życiu shinobiego, kiedy stawał przed niebezpieczeństwem płynącym od człowieka. Czasem było ono mniejsze - bójka wśród rówieśników, złodziej, pijany człowiek, który zaczepia ludzi na ulicy. Niekiedy jednak chwytało od razu za gardło i stawiało przed wyborem, decyzjami, które nigdy nie były łatwe. Ustąpić dla własnego bezpieczeństwa czy zaprzeć się i dążyć do sprawiedliwości? Uciec czy podjąć wyzwanie?
Z pewnością nikt nie miałby Rice za złe tego, że ustąpiła w obliczu uzbrojonego mężczyzny, który jej grozi. Mimo tego, że była shinobim, to jej wiek usprawiedliwiał ją w ogromnym stopniu. Ba, jej opiekunowie pewnie pochwaliliby takie zachowanie - ustąpienie w obliczu nieznanego zagrożenia było z pewnością czynem rozsądnym. Jednak panienka okazywała od początku zadania więcej odwagi niż zimnej kalkulacji - i tak było w tym przypadku.
Mężczyzna powoli pokręcił głową w przeczącym geście, nieco zrezygnowany. Westchnął głęboko, opuszczając ramiona. Wydawał się naprawdę żałować i był przygnębiony, co było widać w przygarbionej sylwetce, jakby miał wiele na ramionach. Zapewne tak było, on sam jednak nie kwapił się do tego, by się tłumaczyć. Jego wzrok zatrzymał się na jednej z kopii Riki, by nie latać z jednego miejsca na drugi.
- Nie mogę przyjąć tej propozycji - powiedział miękko, ze spokojem, ale i z lekkim smutkiem. Bez zbytniego przejęcia, jakby chodziło o uliczną umowę, a nie o coś.. Praktycznie o wadze życia i śmierci. Przez krótki moment jego deklaracja po prostu zawisła w powietrzu, ciężka jak kamień, jakby nie do końca wiadomo było co z nią zrobić. Jakby sam utkwił w paradoksie, w którym nie chciał ranić Riki, ale musiał zatrzymać jej pościg, kiedy wiedział, że ona sama z siebie nie odpuści. W końcu jednak podjął decyzję, podnosząc głowę.
I rękę z kunaiem, do którego było coś przyklejone. Notka. Rzut był prosty, a całą salę rozświetlił nagły, ostry błysk, a uszy rozdarł przenikliwy, ostry pisk, któremu zaraz zawtórował mocny, głęboki ryk. Sytuacja Riki była nie do pozazdroszczenia. Była oślepiona, blisko znajdowało się olbrzymie zagrożenie, a ścigany zapewne już był już w dalszej drodze. Musiała znaleźć rozwiązanie tej sytuacji i to szybko.
Chise
 

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 22 cze 2018, o 18:58

Rika spotkała się z odmową i… trochę ją to zaskoczyło. Nie to, żeby uważała że nie miał on z nią szans. Nic z tych rzeczy. Najzwyczajniej jednak musiał wiedzieć o nadciągających posiłkach. Cóż mu po walce z nią, skoro zaraz będą kolejni? Bez sensu. Dlaczego więc nie zdecydował się z nią współpracować? Nie wierzy mi. A może ma na sumieniu więcej grzechów, niż powiedział mi sensei? Byli w jaskini, z której tak samo jak z góry, na którą wdrapywali się niewiele wcześniej, wyjście mogło być tylko jedno. A może się myliła?
Tak czy inaczej, opór jaki postawiła Rika nie spodobał się człowiekowi w kapturze. Nie był to jednak ten rodzaj rozczarowania, po którym wpadamy w furię i atakujemy zapamiętale obiekt naszej złości. Raczej rozczarowanie połączone ze smutkiem, że będzie musiał sprzątnąć dziecko.
Jednocześnie spokój, jaki wypływał z jego głosu był bardzo niepokojący. Dawał on do zrozumienia, że dla tego człowieka nie jest to nowa sytuacja. Może i nie chce tego robić, nie jest pozbawionym resztek skrupułów draniem, ale skoro już się go do tego przymusza… niech tak będzie. Rika z kolei była na przeciwnym biegunie. Była w pełni skoncentrowana, bojąc się tego, co może się stać. Czuła zdenerwowanie. Przez tę niekończącą się chwilę, kiedy po odmowie obcego zbiega zapanowała kompletna cisza, Rika myślała o tym, co za chwilę się wydarzy. Szkoda że tylko myślała, miast wziąć sprawy w swoje ręce.
Kiedy bowiem połapała się w tym co się dzieje, było już za późno. Z krótko zamachniętej ręki będącego za niedźwiedziem wroga wysunął się kunai i powędrował w powietrze. Czy mógł aż tak mylić się co do jej położenia? Niekoniecznie. Do broni przymocowana była świetlna notka, która swą mocą rozświetliła całe pomieszczenie, ignorując tym samym niepewną tarczę, jaką stanowiły klony małej dziewczynki.

Światło jest dziwne. Gdy go brakuje, przestajemy widzieć. Pręciki robią wówczas co w ich mocy, aby wykształcić choć odrobinę bogatego w niezbędne informacje obrazu. Gdy zaś mamy choć odrobinę jasności, nie tylko wyszczególniamy kształty, ale również nadajemy wszystkiemu barw. Jednak i ze światłem nie można przesadzić. Jasny promień, uderzający nasze oczy – zwłaszcza, gdy znajdujemy się w ciemnym pomieszczeniu – zostawia nas czasowo oślepionymi. I bez żadnego fizycznego kontaktu, a od samego światła Rika zrobiła niepewny krok do tyłu. W tym samym momencie wcześniej przyciemniony i nie w pełni wyraźny obraz pokrył się czernią z nadmiaru światła.
Nie widziała nic, za to bardzo wiele słyszała. Do jej uszu docierało prawdziwe domino miniaturowych katastrof, które zakończyło się tym, czego obawiała się już wcześniej. To niedźwiedź! – zdążyła pomyśleć, a jej ręce już składały pieczęci. Właściwie najchętniej odpowiedziałaby na światło światłem i wybór ten miałby sens, gdyby obawiać się samego niedźwiedzia. Nie miała jednak żadnych informacji nt. tego, co robi agresor. Cóż jej po oślepieniu, jeśli właśnie może lecieć w jej kierunku kolejny kunai, tym razem z notką wybuchową? Smok -> Królik -> Małpka ->Wąż i Rika padła na ziemię w obawie przed tym, co mogło lecieć w jej stronę. Przeturlała się metr czy dwa w kierunku przeciwnym do niedźwiedzia i przyłożyła dłonie do twarzy, przecierając oczy. Miała nadzieję, że technika skutecznie odwróci uwagę wszystkich na przynajmniej kilka chwil. Uciekaj, Rika! - dopingowała błagalnie klona.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 692
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 23 cze 2018, o 12:37

Misja C
21/30


Oślepiona czy bardziej zaskoczona - dziewczynka zrobiła krok w tył, a dłonie same zaczęły składać pieczęcie. Często pierwsze pomysły i instynktowne reakcje były najlepsze, szczególnie w przypadku doświadczonych shinobich, którzy korzystali ze swojej rutyny i praktyki by zdecydować jaki ruch będzie najbardziej korzystny, jednak i Rika wolała wykorzystać pierwszą myśl, bez głębszego namyślania się.
Klon dziewczynki pojawił się obok niej i rozpoczął ucieczkę. Dziewczynka nie słyszała jakiś ataków w jego stronę początkowo, jedynie dalsze, odstraszające ryczenie, ale zaraz dołączyły do niego ciężkie, mocne stąpnięcia. Niedźwiedź, wyraźnie rozszalały i rozzłoszczony, pomknął za obrazem, kierując się chwiejnym obrazem, w głąb korytarza. Jednak, mimo tego.. Rika słyszała coś jeszcze. Popiskiwanie, żałosne skomlenie, jak rannego zwierzęcia.
Wzrok wracał powoli. Panienka Matsubari zaczęła widzieć zarysy jamy ponownie. Przeciwnika nie było widać. Musiał wykorzystać okazję oślepienia Riki i szału zwierzęcia, by się wycofać, nie była jednak w stanie stwierdzić gdzie dokładnie. Mógł się przecież też po prostu ukrywać, licząc, że dziewczynka i jej przyjaciele odejdą i wtedy będzie miał czystą drogę. Mężczyzna wykazał się już przecież sprytem, mógł korzystać z różnych sztuczek by pokonać dziewczynkę.
To co widziała, również nie było zbyt pozytywne. Rozmazane początkowo kształty pokazały, że nie została sama w jaskini, chociaż niedźwiedź odbiegł, a przeciwnika nie była. Poruszało się coś małe, popisującego, chowającego się w kącie.. Młode niedźwiedzicy.
I kiedy wzrok zaczął jej wracać usłyszała wrzask, po czym przekleństwo z zewnątrz jaskini. Rozpoznała głos.
- Cholera! - to był chyba pierwszy raz, kiedy słyszała senseia przeklinającego. Potem usłyszała kolejny ryk zwierzęcia i.. stuk, jaki wydaje z siebie kusza. Wsparcie nadeszło.
Chise
 

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 cze 2018, o 16:50

Instynkt jej nie zawiódł, a pierwsza myśl okazała się najlepsza. No, w każdym razie okazała się dobra. Rika nie podnosiła się. Leżała nieco skulona, licząc że nikt o nią nie zahaczy. Nie wiedziała tego na pewno, ale być może niewielkie rozmiary uratowały ją przed zdemaskowaniem przez rozwścieczonego misia. Jeśli tak, uratowały ją przed czymś więcej, niż tylko porażką w chowanego. Czekała, aż unormuje jej się wzrok. W tym czasie klon ruszył do ucieczki, kupując małej możliwie wiele czasu na powrót do siebie. Nie było w tym momencie nic innego, jak ona i czekające na nią zagrożenie. Nasłuchiwała. Bała się poruszać, w obawie przed tym, że ktoś ją usłyszy. Zostanie w miejscu też wiązało się z pewnym dyskomfortem. Okropna była wizja tego, że coś nawaliło, klona nie ma, a nad nią stoi wróg bądź niedźwiedź i zwleka z zadaniem ciosu.
Zajęło kilka sekund, nim wreszcie usłyszała niedźwiedzia. Zdawał się być mocno rozzłoszczony i Rika uśmiechnęła się w duchu, gdy zorientowała się że jego kroki się oddalają. Była dumna, że jej sztuczka się powiodła. Nie codziennie używa tak zaawansowanej techniki, jak ta! Może więc tym lepiej, że nie widziała, iż klon odbiega nieco od oryginału, rozmazuje się? Mógło to być spowodowane rozkojarzeniem się, składaniem pieczęci po omacku tudzież brakiem w umiejętnościach, jakikolwiek jednak nie byłby powód, dobrze że tego nie widziała. Co najważniejsze, główny cel został wykonany i odpędziła od siebie niedźwiedzia na odpowiednią ilość czasu. Oczy zaczęły pomału wracać do siebie.
I wtedy właśnie dostrzegła źródło pisków, które wcześniej krążyły gdzieś w szumie i dopiero teraz przebiły się na pierwszy plan. Małe niedźwiedziątka. To przez nie matka była tak rozwścieczona. Początkowo Rika chciała podejść bliżej, ale w tej chwili nie miała odwagi. Nie wiedziała przecież, gdzie jest obecnie matka. Przez tę notkę trochę jej się mieszało.
I wtedy usłyszała głos senseia, wzburzonego bardziej, niż kiedykolwiek. Następujący po nim ryk zwierzęcia w dosadny wyjaśnił powód tego wzbudzenie. Urwał się jednak w połowie, zaraz po charakterystycznym odgłosie strzału z kuszy. Rika w tym wszystkim nie zastanawiała się, co to oznacza.
-Nic mi nie jest! – krzyknęła w kierunku, z którego sama przyszła. To było oczywiste, że musieli się o nią martwić.
Zaraz po tych słowach postawiła kilka kroków do przodu, idąc dalej w głąb jaskini. Czując wsparcie za plecami poczuła się nieco pewniej. Obeszła łukiem niedźwiedzie-dzieciaczki, rozglądając się dalej za poszukiwanym. Chowanego z matką niedźwiedziątek zaliczyła bez skuchy. Teraz ona szuka.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 692
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 24 cze 2018, o 17:28

Misja C
23/30


//W poprzednim poście z tym obrazem wyszedł z mojej strony jakiś bełkot, przepraszam. Nie chodziło, że technika nie wyszła, tylko, że misio także ma zaburzone widzenie przez notkę. Bardzo przepraszam, moja wina//


Martwić się? Zapewne umierali ze strachu. Dziewczynka weszła do jaskini z której chwilę później wylatuje wściekły niedźwiedź - co mogli sobie pomyśleć? Nie byli pod wpływem genjutsu, które sprawiało, że widzieli klona, więc mogli domyślać się wszystkiego co najgorsze. Na szczęście Rika postanowiła dać im znać i nieco odciążyć ich serca okrzykiem, co jednak nie było bardzo rozsądne, w końcu nie po to się ukrywała, by teraz zdradzać swoją pozycję, prawda?
- Rika! Nie ruszaj się! - wrzasnął pan Kihara, starając się przekrzyczeć porykiwanie rannego zwierzęcia. Oba głosy jednak nieco się oddalały, widocznie musiał odciągać je od wejścia. Kolejny strzał z kuszy powodował, że niedźwiedź zaczął żałośnie porykiwać. Musiał to być bolesny traf, bo ryki straciły na sile, a zyskały na niskich, wzbudzających współczucie tonach, które współbrzmiały z tymi wydawanymi przez małe.
Jednak teraz Rika przejęła rolę szukającego w tej grze. Nie mając wiszącego nad nią niebezpieczeństwa, postanowiła nie pozwolić uciec sprawcy tych wszystkich nieszczęść i powstrzymać nim znów gdzieś zniknie. Kto wie kiedy pojawiłaby się kolejna okazja by go złapać? By teraz do tego doprowadzić musieli go poszukiwać kilka godzin, co będzie jeśli postanowi się ukryć? Strach pomyśleć. Śledztwo mogłoby ciągnąć się latami.
Powoli obchodziła jaskinie, przeglądając się, ale nie miała za wielu miejsce gdzie mogł się ktoś schować i szybko wszystkie je obeszła. Pozostały dwie opcje - albo uciekł tą samą drogą co wbiegł i musiał natrafić na jej przyjaciół.. Albo z jaskini było drugie wyjście. Miejsce, gdzie wcześniej schował się przeciwnik nie było ślepym zaukiem, a ciągnęło się dalej, lekko pod górę i ostro skręcało. Na ścianach byłyślady pazurów niedzwiedzicy, najwyraźniej chciała go poszerzyć, bo teraz był takiej szerokości, że jesienią zapewne ciężko byłoby jej przejść. Było jeszcze ciemniej niż wcześniej, nie mogła określić ile ma długości.
- Jeszcze moment, Rika! Spokojnie! - sensei zapewne w tej sytuacji wolałby by się zatrzymała i zaczekała. Kto wie co zrobi ten mężczyzna? Tym razem nie celował w nią, a notka była oślepiająca. Pry kolejnym spotkaniu może nie mieć tyle szczęścia.
Chise
 

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 24 cze 2018, o 22:26

Kolejne jęki niedźwiedzia napawały bólem i ją. Chroniła tylko swoje dzieci, a wszystko co się tutaj wydarzyło było nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności i z pewnością można było tego uniknąć. Słyszała strzały. Łudziła się jeszcze, że może tylko ją usypiają, by później przywrócić jej małe.
Przez chwilę rozważyła pomysł o wycofaniu się. Sensei jest już blisko i za chwilę mogłaby być bezpieczna. Jego ton był bardziej, niż przekonujący, że właśnie tak powinna postąpić. Koniec końców jej zdrowie jest przecież ważniejsze niż gonitwa za zbiegiem, prawda?
Odrzuciła od siebie te myśli. Odrzuciła również niedźwiedzi dramat, który mógł nie zakończyć się dobrze. Zamknęła na sekundę oczy i odrzuciła go palcem w bok niczym otwartą kartę na smartfonie. Ot, prostasztuczka oczyszczająca umysł z natrętnych myśli. Skupiła się na poszukiwaniach. Uciec raczej nie mógł, bo zauważyłabym go. A nawet jeśli nie, to był jeszcze sensei i Tetsu. To wykluczone. Logiczne wydawało się więc, że wciąż musi gdzieś tu być. Obchodziła jaskinię w poszukiwaniu skrytek. Nie znalazła niczego, co nadawałoby się na kryjówkę. Tam gdzie nie wejdzie ona, z pewnością nie zmieściłby się i on. Oczywiście mógł się ukrywać w głębi jaskini, dokądkolwiek prowadzi. Mogło tak być i należało to sprawdzić. To jednak z jakiegoś powodu wydawało jej się znacznie większym ryzykiem, niż przeczesanie jamy. Jeśli chciałby jej coś zrobić, mógł to zrobić wcześniej albo teraz, z ukrycia. Skoro tego nie zrobił, czuła się nieco bezpieczniej w poszukiwaniach. Jeśli jednak jest tam, tam dalej, to istniało podejrzenie, że do kolejnego ich spotkania zdąży się rozmyślić. Spojrzała w głąb korytarza, do którego jej przeciwnik miał stosunkowo blisko, gdy ostatni raz go widziała. Tam mógł uciec niepostrzeżenie i nie narażając się na furię niedźwiedzia. To najrozsądniejszy trop, jaki udało jej się znaleźć.
Tym czasem sensei znów kierował się w jej stronę. Najwyraźniej zrobili już co trzeba z mamą-niedźwiedziem. Nie chciała wiedzieć, co „trzeba” zrobić w takich sytuacjach. Wiedziała zaś, że jej czas się kończy. Jeśli gdzieś tam na końcu korytarza było wyjście, wszystko było skończone. Jeśli jednak wciąż tam jest, musiała bardzo uważać. Zaskoczył ją wtedy, gdy mieli równe szanse, dlatego teraz o powodzenie byłoby jeszcze trudniej. Nawoływania Kihary wydawały się rozsądne, ale…
Rika skupiła się na swoim planie. Zrobiła kilka kroków długim korytarzem, by ujrzeć ściankę za zakrętem. Złożyła tygrysią pieczęć. Jeśli tylko korytarz nie był monstrualnie długi, ktokolwiek tam jest, będzie miał zaraz problem.
-Nie mogę czekać! On może być już daleko! – krzyknęła odwracając głowę. W rzeczywistości nie zamierzała posunąć się ani kroku dalej, a wiadomość bardziej kierowała do przeciwnika, niżeli Kihary. Liczyła, że będzie na nią czekał, nie wiedząc że czeka też na opadające z sufitu białe piórka. Jeśli się uda, będzie po wszystkim. Miała też pewien plan B. Gdyby wychynął się nagle zza zakrętu wygnany przez rozpoznane genjutsu, odegra się na nim swoją oślepiającą techniką. Właściwie jej łapki już się na to gotowały. Czy on wie, że nie potrzebuję do tego notki?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 692
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 27 cze 2018, o 14:56

Misja C
25/30

Rozwiązania były dwa. Albo kłusownik już dawno uciekł, korzystając z drugiego wyjścia z jaskini i właśnie pozostawały im ponowne, żmudne poszukiwania z niepewnym rezultatem.. Albo wciąż tam był, a wtedy Rika miała spore szanse go złapać. Korytarz nie ciągnął się w nieskończoność, zakręcał niedaleko, ale jego zwężanie się sugerowało, że się kończył, tak samo, jak echo, które rozchodziło się krótko i nagle urywało po tym, jak dziewczynka krzyknęła. Tak odbijał się dźwięk w dość niewielkich pomieszczeniach, potrafiła to rozpoznać.
Usłyszała w odpowiedzi coś, czego nie była w stanie zrozumieć, głosem senseia, a następnie zaczęła składać pieczęcie. Wiele osób byłoby zapewne zaskoczone, widząc tak zaawansowaną technikę w wykonaniu dziecka, Rika jednak była pewna swoich ruchów, a i rezultat był oczekiwany. Z nieba zaczęły spadać powoli białe piórka, wirując lekko w ciemnym pomieszczeniu, tworząc dość niezwykłą i dziwną atmosferę. Przez moment panowała cisza, aż dziewczynka mogła usłyszeć ciche sapanie usypiającego niedźwiedziątka, a następnie, gdzieś dalej, ciężki odgłos upadającego cielska. Niedźwiedzica również się złapała, więc pozostało pytanie, czy sensei również. Nie było to jednak problemem, w końcu Rika wiedziała, że ten zna sposób, w jaki może się z iluzji wydostać, zanim wpadnie w senne objęcia.
Nie miała zresztą czasu się zastanawiać, gdyż usłyszała jakieś zamieszanie z kierunku, który ją naprawdę ciekawił. Najpierw było to jak przekleństwo, a następnie jakiś niewielki rumor i na końcu korytarza, gdzieś za zawijasami, zauważyła światło. Nie było to wątpliwe, delikatne światełko, jakie miał w ręku przeciwnik wcześniej w grocie i zdecydowanie było to za zimne, by być ogniem.
Dosłownie widziała światło na końcu tunelu! A to znaczyło, że było tam wyjście.
Dalej słyszała jakieś krzyki i dziwne, ciężkie do zakwalifikowania odgłosy, jednakże.. Głosy były dwa. Z czego jeden był zdecydowanie bardziej znajomy niż ten słyszany tylko podczas króciutkiej rozmowy. Gdzieś już słyszała ten rozzłoszczony ton, z jakim ryknął ktoś znajomy.
Chise
 

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 28 cze 2018, o 10:52

Ostatnie słowa senseia nieco ją zaniepokoiły. Nie ze względu na ton, podniesiony głos czy cokolwiek innego, co zostało przetworzone gdzieś w podświadomości. Chodziło o zwyczajny fakt, że nie zrozumiała, co mówi. Łatwo odnieść się do tego, co znamy, choćbyśmy chcieli się temu sprzeciwić. Trudniej jest w sytuacji takiej jak zaistniała.
Pomimo to wykonała technikę, a pojawiające się skądkolwiek piórka wirowały swobodnie w powietrzu, tworząc uspokajającą aurę. Aura ta dała się we znaki małym misiom i ich matce, którzy właśnie w takiej kolejności zapadali w sen. Rikę zaskoczyły dobiegające do niej senne pomruki, ponieważ – prawdę mówiąc – nie planowała tego. Piórka miały polecieć tylko w kierunku obcego korytarza. Był to swoisty bonus, bowiem trzeba przyznać, że sen niedźwiedziej mamy na pewno zwiększył jej poczucie bezpieczeństwa.
Jej czujność spowodowana wyczekiwaniem na obcego mężczyznę, który wypłoszony piórkami mógł przecież przeprowadzić jakiś szaleńczy atak, przerwała się w momencie, gdy ze strony wąskiego korytarza usłyszała głosy. Cokolwiek sobie mówili, raczej nie byli do siebie przyjaźnie nastawieni. Właściwie głosy były tu jedynie wyróżniającym się dodatkiem na tle innych dźwięków.
Rika wciąż pamiętając, że ma gdzieś za plecami senseia, ruszyła z wolna korytarzem. Gdybym ja tam była, pewnie zostawiłabym jakąś pułapkę… - przeszło jej przez myśl. Dlatego kierując naprzód, wyszukiwała stalowych żyłek albo porozrzucanych na podłodze makibishi. Nie dawało to może pewności uniknięcia innych zasadzek, ale ona sama zachowałaby się w taki sposób.
Już po kilku krokach dostrzegła światło. Światło, które nie przypominało użytej wcześniej przez wroga techniki, ani blasku płomieni. To mogło oznaczać tylko jedno… Stąd jest wyjście! Okrzyki obydwu gości przybierały na sile, a ona w głosie jednego z nich dostrzegła coś znajomego. Od razu przyszedł jej na myśl Tetsu, który pewnie by ją już dogonił, gdyby biegł ścieżką senseia. Donośnie ryknięcie mogło oznaczać wszystko. Od okrzyku bólu, przez zwycięstwo, aż po… niezadowolenie z jej działania? Teraz jednak nie było już odwrotu. Wiedziała, że za całą akcję od początku do końca należy jej się niezły opieprz, dlatego lepiej niech się uda. Przyspieszyła kroku, próbując się zorientować, czy ich słowa płyną z jaskini, czy może są już na zewnątrz. Jeśli to pierwsze, piórka niebawem powinny ich uspokoić.
Co jednak, jeśli nie? Rika nie znała możliwości Tetsu (tak, cały czas sądziła, że to musiał być on), ale jakoś nie sądziła, by mógł on sobie poradzić z wrogiem. Była przygotowana na atak. Musiała jednak odmówić sobie satysfakcji odegrania się za poprzednie oślepienie, bo inaczej skrzywdziłaby ich obu. Dlatego wychynie się tylko zza rogu i zobaczy, co się dzieje. W razie potrzeby spróbuje unieruchomić przeciwnika. Świadoma mniejszej siły swojej techniki spróbuje ją trochę wzmocnić…


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 692
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 28 cze 2018, o 19:05

Misja C
27/30

Tym razem nie pobiegła do przodu jak oszalała, tylko posuwała się do przodu ostrożnie, szukając pułapek. Miałby możliwość ją ustawić w chwili, gdy ona przeszukiwała jaskinię, a więc ostrożność była jak najbardziej usprawiedliwiona.. I jak się okazało, potrzebna. Już po dwóch krokach od zakrętu poczuła na nodze delikatny nacisk na nogę, który po sprawdzeniu okazał się rozciągniętą żyłką, tuż za którą mogła już łatwo znaleźć rozrzucone kolce, które czyhały na osobę, która beztrosko przekroczy nad żyłką, zadowolony ze znalezienia pułapki. Po odsunięciu ich na bok mogła spokojnie przejść, zauważając światło i zmierzając w jego stronę.
W miarę jak się zbliżała, odgłosy powoli cichły, stawały się mniej intensywne.. Było kilka możliwych powodów, dla których tak się działo. Już wkrótce jednak wyszło na jaw, że przygotowywanie się do kolejnej techniki, jak i próba odegrania się na przeciwniku za oślepienie - ponieważ już leżał na podłodze, oddychając głęboko. Kaptur spadł mu z głowy, odsłaniając twarz w średnim wieku, dość przeciętną, z lekko krzywym nosem, który najwidoczniej został kiedyś złamany.. A i teraz oberwał po raz drugi, bo ciekła z niego wąska strużka krwi. Jasne włosy miał spięte w kitkę. Drugą osobą, która tam leżała, nie był jednak Tetsu.
Wysoka, dobrze zbudowana, by nie powiedzieć grubawa sylwetka i jowialna twarz należały do Yuido. Pochrapywał lekko i pociągał nosem, a na jego twarzy było widać lekkie zadowolenie. Posapywał co chwila.
Po króciutkiej chwili dotarł do dziewczynki sensei. Chwycił Rikę szybko w ramiona, ściskając gorąco i z troską. Pogłaskał po głowie, gorączkowo dopytując się, czy wszystko w porządku i czy nic jej na pewno nie było. Musiał być wręcz chory z zatroskania, kiedy ona tak beztrosko szarżowała przodem.
- Wszystko dobrze? Na pewno? Na Hachimana, masz więcej szczęścia niż rozsądku.. Wiesz, w jakim byłaś niebezpieczeństwie? - mężczyzna patrzył na nią, obserwując czujnie, rozglądając się po niej. Jednak Rika wyszła z tego bez szwanku, jednak z panem Kiharą była już inna bajka. Rękaw jego kurtki był rozerwany i sączyła się przez niego krew, a twarz miał pełną drobnych zadrapań. Zerknął ponad jej ramieniem na zastaną scenę i uniósł brwi pytająco w jej stronę.
Chise
 

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 28 cze 2018, o 22:38

Zwolnione tempo w poszukiwaniu pułapki okazało się strzałem w dziesiątkę. Nie trzeba było wiele czasu, aby Rika odnalazła pułapkę. Sporządzono ją nawet z tych samych przedmiotów, o których myślała! Czasem przytłaczał ją własny geniusz – powiedziałaby, gdyby tego typu rzeczy nie były źle odbierane. Zasadzka składała się ze stalowej liny i rozrzuconych tuż za nią makibishi. Całkiem sprytne, bowiem skrzywdzić się można było zarówno przewracając o linkę, jak i zauważywszy ją przeskakując ponad. Mała spodziewając się czegoś podobnego zorientowała się w porę i wyminęła przeszkodę.
Nadal towarzyszył jej niepokój związany z tym, co działo się poza jaskinią. Wiedziała już, że przeciwnik zdążył się ewakuować, bowiem kilka, może kilkanaście metrów dalej widziała otwór, z którego rozlewała się widoczna już wcześniej struga światła. Miała plan, ale nie chciała działać impulsywnie. Nim cokolwiek zrobi musi się zorientować w tym, co się dzieje. Drugiej pułapki, jak można się było spodziewać, nie było. Jeszcze tylko moment, chwileczka i będzie na zewnątrz, a tam…
Coś, czego zupełnie się nie spodziewała. Nie musi już ścigać, ani walczyć. To koniec. Mężczyzna, naprzeciw którego stanęła w jaskini nie miał na głowie kaptura i mogła się dokładnie przyjrzeć jego twarzy. Był ranny, ale nieznacznie. Co jednak ważniejsze, leżał teraz na ziemi. Pościg dobiegł końca. Kto wie, czy większym zaskoczeniem nie było jednak to, czyja to była sprawka. To Yuido!
-Yuido! Skąd się tu znalazłeś? – w jej głosie usłyszeć można było szczerą radość i lekką zadyszkę. A może nie było to zmęczenie, a słabnące stopniowo zdenerwowanie o zdrowie sojusznika? Trudno to było stwierdzić. Przyjrzała się uważniej leżącemu na ziemi mężczyźnie. Czy gdyby spróbował mnie skrzywdzić, udałoby mu się obronić? – krążyło jej w głowie to fundamentalne pytanie. Nie znała jego siły, może wcale nie był taki mocny. Fakty były jednak proste. Mógł zrobić więcej, by ją zranić. Po użyciu świetlnej notki mógł przecież rzucić się do ataku. O ileż trudniej byłoby przetrwać wspólny atak niedźwiedziej matki i jego jednocześnie... Nawet pułapka ze stalowej żyłki i makibishi daleka była od śmiertelnych. Oczywiście wracać można było do potencjału, jakim dysponował przeciwnik i czy było go stać na więcej, ale fakty pozostawały faktami. Nie zrobił wiele, by ją zranić.
Ale co tu robi Yuido i gdzie się podział Tetsu!?
Nim zdążyła dłużej się nad tym zastanowić była już w ramionach senseia, silnym niczym zabierające ostatni dech babcine przytulaski. Im mocniejsze, tym bardziej się kocha. Podobno. Rika to rozumiała. Wiedziała, że reakcja ta nie jest przypadkowa. Spodziewała się chyba więcej złości, ale w takiej chwili… No cóż. Może przyjdzie jeszcze na to czas. Oby nie…
-Tylko trochę przybrudziłam płaszczyk… - zaczęła, ale szybko zrozumiała, że nie tędy droga. – Nie mogłam przecież na was czekać, bo zgubilibyśmy trop! Sensei, dam ci za chwilkę bandaże, ale proszę spójrz. – przesunęła się nieznacznie w bok, aby mógł w całej okazałości zobaczyć to, czemu i tak już się przyglądał. –Ścigałam go od sam wiesz skąd i koniec nastał tutaj. Nie wiedzieć skąd zjawił się Yuido! Spodziewałeś się tego? – bardziej chciała słuchać, niżeli opowiadać o wszystkim w tych emocjach. Jeszcze raz spojrzała jednak w twarz wcześniej zakapturzonego i wiedziała, że musi powiedzieć coś jeszcze.
-Starliśmy się w jaskini. Mniej więcej tam, gdzie musiałeś minąć małego niedźwiedzia, sensei. Mógł mnie zaatakować, ale on nie chciał mnie… rozumiesz. Tylko powstrzymywał, by mnie zgubić. Nie wiem ile zrobił złego i jak świadomie, ale to chyba nie jest zły człowiek. – końcówkę powiedziała tak, by i on mógł to usłyszeć. Jeśli tylko zobaczyła, iż sensei łagodnieje i liczy się z tym, co właśnie powiedziała, Rika już po chwili odejdzie na stronę, szukając jakiegoś ładnego widoczku, by dać im czas na dogadanie się na osobności. Przy niej nie będzie to możliwe. Mężczyzna to taka konstrukcja – mogła co najwyżej westchnąć w duchu.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 692
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 1 lip 2018, o 16:32

Misja C
29/30

Sensei odetchnął nieco spokojniej, widząc na własne oczy oraz słysząc jej zapewnienia, że nic się jej nie stało. Ściągnął nieco brwi, nadając twarz poważniejszego i bardziej surowego wyrazu.
- Czeka nas poważna rozmowa - zapowiedział z determinacją, wyciągając w jej stronę palec. Wstał, kładąc jej dłoń na ramieniu jakby się bał, że znów gdzieś ucieknie albo wpakuje się w niebezpieczeństwo. Westchnął głęboko, drugą dłonią przecierając oczy, kiedy usłyszał pytanie Riki.
- Tak, spodziewałem się - przyznał spokojnie - Gdy znalazłaś tamtą pułapkę i pobiegłaś za tym człowiekiem, już wiedziałem, że biegnie prosto w ich stronę. Mieli ruszyć do nas po przeszukaniu miejsca ostatniego ataku, pamiętasz? Jak Tetsu zrozumiał, że biegniecie prosto do jaskini, chciał go złapać przy drugim wyjściu i musiał spotkać Yuido po drodze. Pewnie się wymienili w pościgu - zerknął na nią lekko z ukosa - Chętnie byśmy ci o tym powiedzieli, ale byłaś za daleko, a nie mogliśmy krzyczeć, że jest nas więcej. Mogło to doprowadzić go do desperackiego ataku. Jedynie o niedźwiedziu nie wiedzieliśmy.. - dokończył, drapiąc się po tyle głowy. Ponownie odetchnął, kiedy tłumaczyła mu swoje podejście, po czym ponownie opadł na kolana i spojrzał jej poważnie w oczy.
- Rika, musisz zrozumieć, w jak wielkim byłaś niebezpieczeństwie. Ten człowiek mógł cię zabić - powiedział z brutalną szczerością, zaciskając starcze palce na jej ramionach, podkreślając to zdanie - Ścigaliśmy kogoś potencjalnie bardzo niebezpiecznego. Nie wiedzieliśmy czemu zakłada te pułapki. Na świecie chodzą ludzie, którzy są chory, wiesz o tym. Spotkałaś kogoś takie. Tacy, których cieszy krzywda innych. Akurat on taki nie był, nie chciał cię skrzywdzić, ale nie możesz więcej tak lekkomyślnie ryzykować swoim życiem. Nawet gdyby uciekł, złapalibyśmy go. Wytropilibyśmy. Nie było powodu, byś tak ryzykowała - przemowa była surowa, a sensei poważny, chciałby Rika wyciągnęła z tego naukę. Przytulił ją jeszcze raz, najwidoczniej sam jeszcze mocno to przeżywając. W końcu się odsunął, odetchnął i uśmiechnął lekko.
- Jednak z wyprowadzeniem niedźwiedzia w pole poradziłaś sobie znakomicie. I jak widać, ta technika też wyszła ci świetnie - pochwalił, zerkając na śpiących, po czym postanowił dobudzać ich śpiącego sojusznika. Nie trzeba było dużo, by dość niechętnie, ale opuścił krainę snu. Ziewał głęboko, ale szybko doszedł do siebie, niebotycznie zdziwiony. Jednak jego reakcja była zgoła inna. Zakląskał, z szerokim uśmiechem.
- Od razu wiedziałam, że w tej dziewczynie jest wyspiarska krew! Jesteś pewna, że rodzice nie znaleźli cię gdzieś na łódce? - wydawał się ogromnie dumny z niej, zarabiając niezadowolone spojrzenie od pana Kihary.
Dalej poszło już szybko. Po szeptanych konsultacjach, przeszukano mężczyznę, po czym związano mu ręce i nogi, by nie mógł nic zrobić złego. Yuido zarzucił go sobie na ramiona.
- Nie dojdziemy do miasta w jeden dzień. Musimy wrócić do obozowiska i jutro z samego rana wrócimy - wyjaśnił jej sensei. Po drodze mieli zebrać resztę drużyny.
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość