Góry

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 1 lip 2018, o 22:16

Rika miała świadomość, że jej zachowanie nie należało do wzorowych. Bez wątpienia całą sytuację dało się rozwiązać w inny, bardziej bezpieczny sposób. Tylko czy byłoby to lepsze? Nie sposób oszacować w tej chwili zagrożenia, przed jakim stała. Można było jednak podejrzewać, że gdyby nie podjęte w większości pod wpływem impulsu decyzje teraz nie cieszyliby się z zakończenia wyprawy. Być może szukanie kłusownika musieliby rozpoczynać od nowa? No tak, tylko czy schwytanie wroga rzeczywiście było warte ryzyka dwunastoletniej duszyczki…
Ale się udało.
Nie podobało jej się zachowanie senseia. Nie było ono dla niej zaskoczeniem, a mimo to była niezadowolona. Na widok wystawionego w jej stronę palucha na jej twarzy wymalowała się obrażona minka. Przecież zrobiłam wszystko jak trzeba – pomyślała. Mogła wpaść we wnyki, mogła oberwać od kłusownika lub niedźwiedzia oraz wpaść w pułapkę z linki i makibishi. Udało się jej jednak ominąć wszystkie wspomniane zagrożenie i stała teraz przed Kiharą, będąc zasadniczo w lepszej kondycji.
Przez cały monolog senseia Rika nie odezwała się ani słowem. Nie bardzo miała kiedy się odezwać i właściwie nie wiedziała co mogłaby powiedzieć. To co usłyszała nie było szczególnie miłe i Rika chętnie by o tym zapomniała, ale tak się nie da. Słuchała więc, uciekając niekiedy wzrokiem na boki i na leżących mężczyzn. Ze smutkiem stwierdziła, że nie ma komu tego przerwać, a sama – choć nie zgadzała się ze wszystkim – nie miała nic na swoją obronę. Wśród tych wszystkich rzeczy o których mówił sensei, większość była zrozumiała, żeby nie powiedzieć oczywista. Wśród tych oczywistości było jednak coś o czym dopiero sobie przypomniała. Że mogła zginąć.
Dopiero po dłuższym czasie Kihara dostrzegł pewne pozytywy. Dwie techniki, które potrafił zrekonstruować były bardzo silne i ich właściwe wykonanie było niewątpliwie powodem do dumy. Może biegnąc za podobieczną Sensei przegapił wbite gdzieś senbony, do których przywiązane były dzwoneczki, ale to akurat coś, co potrafi od dawna. Mała uśmiechnęła się, nie będąc jeszcze pewna, czy jest się z czego cieszyć, a gdy utwierdziła się w tym fakcie pierwszy raz od dłuższego czasu zabrała głos:
-Sensei, to wszystko sztuczki, których mnie niedawno nauczyłeś!
I wtedy sensei podszedł do śpiącego Yuido i pomógł mu wydostać się z objęć Morfeusza. Ten, Początkowo zaspany i zaziewany, mógł mieć pewnie pretensje o nieostrożność małej i przypadkowe złapanie w iluzję i jego. To co zrobił było jednak zgoła inne. Jego nienaturalne wręcz zadowolenie, wyrażane doniosłym głosem, bratanie jej z drużyną i niewinny żart doskonale rozładowały napięcie w małej dziewczynce, dopiero co powstałe przez burę, jaką dostała od Kihary. Ten ostatni nie był zresztą zbyt zadowolony z reakcji swojego kolegi. Właściwie gdyby nie on, dziewczynki pewnie nawet by tutaj nie było. Siedziałaby z panią Asuką przy oknie w kuchni i rozmawiałyby, robiąc przerwy na przerzucie kolejnego kęsa czegoś dobrego. Ciekawe co teraz robi?
Rika rzuciła się na Yuido i będąc w uścisku przeprosiła go, mówiąc mu coś na ucho.
Mała miała już pewien obraz sytuacji dzięki temu, co powiedział jej sensei. Teraz dodatkowo okazało się, że nici z powrotu do domu. Spod jaskini odległość była stanowczo zbyt duża i czeka ich nocleg w obozowisku. Nie była to dla Riki idealna opcja, bo chciałaby już na powrót znaleźć się w mieszkaniu Kihary, ale postanowiła wykorzystać ten czas i spróbować załagodzić nerwowość senseia. W drodze powrotnej złapie go za rękę, uśmiechnie się, przeprosi. To nie powinno być trudne. Jest cała i zdrowa i o zagrożeniach można w zasadzie zapomnieć… prawda?
Osobną historią jest Yuido, któremu nie będzie przeszkadzać, póki ten trzymał będzie kłusownika. Jak mało komu należy mu się jednak uznanie, gdyż ilekroć zabiera głos, rośnie jej serce. Gdy tylko będą sami, musi mu koniecznie powiedzieć, jak bardzo go lubi.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 615
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Chise » 2 lip 2018, o 01:43

Misja C
31/30


Powrót zajął im zdecydowanie mniej czasu niż dotarcie do tego miejsca, nawet mimo dość ciężkiego pakunku. Po drodze spotkali resztę drużyny, w tym Tetsu, który wyglądał jak miał niedługo zejść, tak był zmęczony i zziajany. Dwie grupy się połączyły w jedną, nastroje po pojmaniu poszukiwanego znacznie się polepszyły. Kiedy dotarli do obozu, wszyscy byli już rozchmurzeni i w większości zadowoleni. Na miejscu jeszcze nieprzytomnego umieścili w kącie, gdzie się dobudzał. Nie zadawał pytań - zdawał się być pogodzony z losem, ale nie chciał odpowiadać na pytania. Pana Kihary to nie martwiło: i tak to nie im powinien się tłumaczyć, a śledczy z Hanamury mieli swoje sposoby, by ich ptaszek zaczął śpiewać.
Musieli tu zanocować, ale wyglądało to inaczej niż poprzednio. Cała grupa długo siedziała najpierw na zewnątrz, przy ognisku, jedząc prowiant i pijąc gorące napoje z dodatkiem rozgrzewającego alkoholu, który Rice był dozowany dość oszczędnie, choć nie był zakazany. W rezultacie pod koniec wieczora lekko kręciło się jej w głowie, a później wyjątkowo szybko padła spać, jeszcze przed ogniem, a nie w śpiworze. Jak to się jednak często wśród dzieci dzieje, rankiem, kiedy się obudziła, już była w posłaniu, opatulona. Magia działała, niezależnie od miejsca.
Był rzeczywiście wczesny ranek, nie widać było zza drzew słońca, jedynie jasność świadczący o rychłym świcie. W lesie nadal królował jednak półmrok. Wszyscy się jednak zbierali, chcąc dotrzeć do domu. Tym razem pojmanego nie trzeba było nieść, szedł sam, spętany, ale samodzielnie. Nie odzywał się, ale od czasu do czasu zerkał na Rikę, spojrzeniem którego nie potrafiła rozszyfrować. Dotarli do Fuyuhany popołudniem. Yuido chciał osobiście dostarczyć więźnia do straży, ale obiecał później wpaść do nich, najdalej jutro.
Z daleka już powitał ich widok kłębów dymu z komina, a z progu uderzył zapach gotowanych przed Asukę potraw. Dostali na obiad prawdziwą ucztę - zarówno gorącą zupę z owocami morza, jak i jeszcze parujące okonomiyaki, a na deser słodkie mochi i dango, podane z zieloną herbatą. Został jeszcze cały wieczór na opowiadanie gospodyni i samym sobie szczegółów opowieści, by paść spać. W swoim własnym, miękkim łóżku było to zupełnie co innego niż na podłodze w myśliwskiej, zimnej chacie.
Następnego dnia, zgodnie z obietnicą, wpadł Yuido. Sprawa była dla nich definitywnie zakończona - reszta należała do władz. Mężczyzna został jakiś czas, prowadząc wesołe rozmowy, w które wreszcie włączał się pan Kihara, dokuczając sobie nawzajem zabawnie. Po jego wyjściu życie powoli wracało do normy, jakie było przed wypadem. Wszystko.. Poza jednym szczegółem. Kilka dni później do drzwi pana Kihary zapukał posłaniec w czarno-złotych uniformie. Grzecznie zapytał czy dotarł do właściwego domu, po czym wręczył właścicielowi dwa zwoje i dwie sakiewki. Wiadomość była podziękowaniem za udzieloną pomoc w ujęciu przestępcy, zaś sakiewka materialnym wyrażeniem wdzięczności. Była do całkiem spora suma, a jak dla Riki nawet bardzo duża, ale docenienie przez władze było chyba nawet bardziej łechtające ego.
Teraz to był definitywnie koniec historii.


//Dziękuje bardzo za udział, było mi bardzo miło prowadzić. Ze swojej strony bardzo przepraszam za wszelkie niedociągnięcia oraz opóźnienia - i polecam się na przyszłość. Miłej dalszej gry!
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Góry

Postprzez Rika Kari Matsubari » 2 lip 2018, o 08:48

Droga powrotna była równie długa, niż ta w pierwszą stronę, ale nie bez kozery mawia się, że mija szybciej. Teraz również dotarli do celu, nie wiedzieć kiedy. A bynajmniej nie wiedziała tego Rika, będąca na obcym terenie i oszołomiona wydarzeniami, jakie rozgrywały się tego dnia. Nuda kilkugodzinnych poszukiwań odeszła w niepamięć i przywołać ich nie były w stanie nawet pokryte płaszczem nocy obrazy, które mijała za dnia.
Nim dotarli na miejsce złączyli się z drugą grupą poszukiwaczy, że nazwiemy ich roboczo grupą Tetsu. Sam Tetsu wydawał się być zresztą wykończony i jak widać pogoń za małym urwisem była ponad jego siły. Ciekawe, czy ma dzieci…
W samym obozie, gdy za nimi była już perspektywa wielogodzinnego marszu (przynajmniej tego dnia), ze wszystkich uszło napięcie. Po ułożeniu w bezpiecznym miejscu spętanego kłusownika, który milczał jak grób i raczej nie zamierzał zmienić zdania, wyszli na zewnątrz rozpalać ognisko. Zabawa trwała w najlepsze, bowiem wszystkim obecnym – a już samo ich towarzystwo było czymś wspaniałym – towarzyszyło poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Raczyli się ogrzewającym płynem z domieszką alkoholu i nawet Rice skapnęło małe co nieco! Oczywiście w mniejszych ilościach, ale jednak! Był to pierwszy raz, kiedy mała mogła napić się czegoś „dla dorosłych” i napawało ją to niemniejszym szczęściem, jak zakończona powodzeniem akcja poszukiwawcza. Teraz poczuła, że słowa Yuido nie są tylko wytworem ich wzajemnej sympatii do siebie, a ona sama w oczach całej grupy staje się wyspiarką. To dla niej szalenie ważne. Sam alkohol okazał się niedobry. Ot, intensywny, piekący smak, który psuł tylko aromat gorącego napoju, z jakim został zmieszany. Mimo to piła, bo nie wiadomo, kiedy okazja się powtórzy. Bardzo szybko poczuła się „jakoś inaczej” i chyba nikt nie zorientował się nawet, kiedy usnęła w okolicach ogniska.
Nad ranem obudziła się już w niewielkiej chacie, do której ktoś musiał ją zanieść. Była ładnie opatulona ciepłym pokryciem. Gdy odtworzyła sobie w głowie poprzedni wieczór i połączyła pewne fakty zrozumiała, że ktoś musiał ją przenieść. Ciekawa była kto to zrobił, ale nie zamierzała pytać.
Mimo wczorajszego świętowania ludzie byli na siłach i powrót do Fuyuhany przebiegł sprawnie. Byli we wiosce jeszcze przed południem, co oznaczało, że załapią się na obiad. Wszyscy rozeszli się w dobrych nastrojach. Yuido wziąć na siebie obowiązek dostarczenia kłusownika władzom. Obiecał, że niedługo ich odwiedzi.

z/t -> Mieszkanie Kihary
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 615
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Góry

Postprzez Etsuya » 8 lis 2018, o 13:42

Podróżowanie po Hyuo nigdy nie należało do rzeczy ani łatwych, ani przyjemnych. Ogromna ilość śniegu oraz niebywale trudne warunki atmosferyczne w tę porę roku sprawiały, że na próżno było tutaj szukać chociażby chwili na relaks. Ta przychodziła dopiero po rozłożeniu obozowiska i uprzednim ogarnięciu wszystkich rzeczy związanych z jego przygotowaniem. Etsuya po skończonej pracy odruchowo próbował zetrzeć pot z czoła, którego jednak ze względu na minusową temperaturę tam nie zastał. Przynajmniej się rozgrzałem - pomyślał, wrzucając plecak z ekwipunkiem do środka rozłożonego namiotu. Następnie wyprostował się, rozglądając się wokół, a swój wzrok zawiesił na wschodzącym księżycu. Noc była jeszcze młoda, a chłód nie tak upiorny jak to bywa w okolicach północy. Płaszcz jako tako chronił go przed zimnem jednakże większość roboty i tak w tej kwestii odwalały za niego geny oraz zahartowanie typowe dla mieszkańców prowincji Hyuo. Podróżowanie w ciągu zimy miało ten minus, że słońce zachodziło bardzo szybko, a co za tym idzie czasu na same przemieszczanie się było niewiele. Młodzieniec nie chciał jednak go marnować przesiadując w namiocie. Usiadł więc na sporej wielkości głazie po turecku, uprzednio zwalając z niego śnieg, na co potrzebował pomocy aż obu rąk. Następnie położył dłonie na kolanach, po czym wyciszył się, zamykając oczy i miarowo oddychając. Kontrola chakry była czymś niebywale istotnym dla skuteczności jego technik, więc codzienne jej ćwiczenia były nawykiem, który blondyn skrupulatnie pielęgnował. Czuł jak chakra przepływa przez jego ciało pomiędzy istotnymi punktami i kończynami. Mimo iż był nieco już zmęczony dniem, energia żywiołowo podróżowała w tę i we w tę sprawiając wrażenie jakby chciała się wydostać na zewnątrz. Etsuya siłą swojej woli przesuwał ją w różne części ciała, starając się robić to jak najprecyzyjniej i jak najszybciej. Powtarzał tę czynność dziesiątki, jeżeli nie setki razy, aż nie stwierdził że ma już dość a męczący trening wyczerpał go na dziś wystarczająco. Po wszystkim wrócił do namiotu aby się ogrzać, po czym przygotował do spania matę razem z okryciem. Zamierzał wstać wcześnie rano, aby odbyć trening po raz kolejny. Wszak była to czynność, którą wykonywał dwa razy dziennie.

KC - D
Ostatnio edytowano 24 sty 2019, o 04:22 przez Etsuya, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Góry

Postprzez Etsuya » 8 lis 2018, o 14:15

Gdy tylko nastał świt, a słonce powoli zaczynało pojawiać się na horyzoncie, odbijając swoje błyszczące promienie od powierzchni śniegu, Etsuya przebudził się momentalnie, jak to zwykło się dziać podczas nocowania na trakcie. Życie w niebezpieczeństwie sprawia, że człowiek staje się o wiele bardziej czujny, a jego sen nie jest już tak spokojny jak pomiędzy czterema ścianami ciepłego domu. Młodzieniec po wyjęciu z plecaka rondelka przygotował sobie strawę z resztek, które zostały mu po dniu wczorajszym i po ich konsumpcji popił wodą z manierki. Nie zostało mu już wiele wobec czego po treningu będzie musiał wybrać się na polowanie, a następnie znaleźć jakieś źródło. Teoretycznie mógłby roztopić trochę śniegu, ale taki płyn nie miał w sobie żadnych minerałów i równie szybko ciało chłopaka się go pozbędzie, co wchłonie. Po krótkim rozciąganiu stawów, chłopak wyczłapał się z namiotu i zatrzymał wzrok na horyzoncie, podziwiając widok znad poziomu morza. Na przestrzeni wielu kilometrów kwadratowych był tutaj sam niczym palec, a tego świadomość przybierała go nieco o dreszcze. Nie przeznaczając już więcej czasu na zadumę, chłopak odnalazł raz jeszcze kamień z ostatniego wieczoru, co wbrew pozorom nie było takie proste. W ciągu nocy wszystko wyglądało inaczej niż za dnia. Zadania nie ułatwiał mu fakt, iż głaz w przeciągu jakichś dziewięciu godzin znowu zasypany został cały śniegiem. Etsuya zrzucił z niego raz jeszcze warstwę białego puchu, po czym przybrał pozycję identyczną jak ostatnio, siadając po turecku i kładąc dłonie na kolana. Zamknął oczy, a następnie zajrzał wgłąb siebie oceniając jak bardzo zaspana jest jeszcze jego siła życiowa. Energicznie przemieścił z kończyn większą jej ilość do mózgu, a następnie momentalnie wypuścił, dając jej powoli powrócić na swoje miejsce. Czynność powtórzył kilkanaście razy, rozgrzewając tym swoje przewody chakry. Później przyszedł czas na trening właściwy, nieróżniący się zbytnio od tego, który wykonywał w dniu wczorajszym. Chakra była przemieszczana z jednej części ciała do drugiej, często wykonując dziwne, trudne manewry. Etsuya starał się być w tym przede wszystkim precyzyjny, po uprzednim ogarnięciu techniki danego manewru, dodając stopniowo szybkość. Gdy coś mu nie wychodziło jak należy, młodzieniec odrobinę zwalniał, dając sobie trochę więcej czasu na wyuczenie się schematu. Jak już udawało mu się dany stopień prędkości opanować do perfekcji, nieco zwiększał poziom trudności robiąc to jeszcze szybciej. Trening na dłuższą metę wydawał się monotonny, ale co najważniejsze dawał efekty, a ponadto z samego początku dnia pobudzał do działania i ogrzewał ciało, dodając chęci ku dalszej podróży. Nie wiedząc jak wiele czasu minęło, Etsuya wstał z kamienia i ocenił to po pozycji słońca na niebie. Dni tej pory roku były wyjątkowo krótkie, ale do zmroku było jeszcze bardzo długo. Chłopak powrócił więc do namiotu, a następnie powoli zaczął zbierać się do opuszczenia tego miejsca i wyruszenia znów w trasę.

KC - C
Ostatnio edytowano 24 sty 2019, o 04:22 przez Etsuya, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Góry

Postprzez Etsuya » 9 lis 2018, o 23:16

Przedzieranie się przez górskie tereny w trakcie zimy nigdy nie należało do rzeczy ani łatwych, ani przyjemnych. Sięgający do pasa śnieg, oraz chłód sprawiały, że ktoś bez wyszkolenia nie miałby szans przetrwać w takich warunkach. Kontrola chakry przydawała się jednak na tyle, że przemieszczanie się po śniegu nie było tak męczące jakby to miało się odbywać bez niej.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Po dłuższej podróży zrobiło się już na tyle ziemno, że nie było już sensu kontynuować drogi. Etsuya odnalazł grotę, gdzie mógł się zatrzymać i przeobozować. Jutro z rana koniecznie będzie musiał zapolować, gdyż powoli zaczął go męczyć głód oraz pragnienie.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Góry

Postprzez Etsuya » 9 lis 2018, o 23:32

Kiedy nastał już świt, blondyn momentalnie się przebudził jak to zwykle bywało w mroźne dni. Korzystając z naturalnego zastrzyku energii jaki mu oferowano, szybko się ogarnął i zwinął cały swój ekwipunek do plecaka. Musiał zapolować oraz zdobyć pożywienie i miał już pewien pomysł jak rozwiązać ten problem, natomiast przyspieszyć ten proces miał zamiar z pomocą pewnej techniki jednej ze swojej dziedzin.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Tak też minął kolejny dzień w podróży chłopaka. Jako iż w końcu udało mu się też przebyć przez góry, po kilkudziesięciu kolejnych minutach odnalazł zasypany śniegiem trakt główny i skierował się już prosto do osady portowej, gdzie miał zamiar wziąć jakieś zlecenie, dzięki któremu będzie go stać na opuszczenie rodzinnej wyspy.

[z.t]
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości