Shiroyama 城山

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 11:25

Przez długi czas panowała cicha i spokój a wiosce, lecz spodziewał się dnia gdy to wszystko się zmieni. Nie brał udziału w krwawej i brutalnej walce o Osadę rodu Yuki, gdyż był zbyt słaby i był skazany na przeczekanie całego konfliktu bez względu na jej wynik. Na szczęście udało się nam obronić, ale za cenę wielu dobrze wyszkolonych wojowników. Z powodu, że walki ustały wszystkie osoby, które były zdolne do pomocy zostały wezwane do jednego z wielu ośrodków pomocy medycznej. Gdy dotarł do środku budynku zobaczył obraz ludzi, którego nigdy nie zapomni. Chętny pomocy Koji dla ludzi, którzy walczyli za ród i teraz skończyli tutaj wziął się od razu do roboty. Nie musiał długo czekać na robotę, po krótkiej chwili dostał zadanie przynieść znieczulenie.
-Robi się!
Zaczął się rozglądać wokół siebie, gdzie owe znieczulenia mogę leżeć. Nigdzie ich nie widział, ale niedługo później zobaczył wózek z lekami i szybko zaczął szukać go. Gdy tylko znalazł, wziął jedną małą dawkę i podbiegł do medyka, który prosił.
-Już podaje znieczulenie!
Koji
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 12:00

Problemy powojenne Misja D 3/15
- Świetnie! - odpowiedział pośpiesznie medyk odbierając z dłoń młodzieńca znieczulenie i pośpiesznie aplikując je pacjentowi, a tym była jakaś czarnowłosa kobieta, na oko 18-letnia. Po kilku sekundach z jej twarzy znikł grymas bólu, najwidoczniej zadziałało. Widząc ten stan rzeczy, młody mężczyzna wyposażony w krótką brodę odetchnął z ulgą i skinął głową w podzięce.
- Dzięki Koji. - westchnął wstając i rozglądając się po rannych, na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. Jednak ponownie zerknął na młodzieńca. - Ja idę po dodatkowe leki, zaraz wrócę. - dodał jeszcze oddalając się w stronę drzwi z napisem "Zaplecze".
Shinobi został sam w tym pomieszczeniu, jednak nie była to dobra wiadomość, w końcu gdy ktoś nadzoruje twoją pracę jest o wiele łatwiej. Tak czy inaczej był na razie odpowiedzialny za tych bohaterów, którzy odważyli się postawić przeciwnikowi i obronić ojczyznę a za to należy się każda forma pomocy, tym osobom. Teraz jednak pozostawało pytanie... Co zrobić? Na półce przy ścianie stało kilka bukłaków z wodą także jakieś proste dania, za to tuż obok był słoik z ziołami o różnych zastosowaniach... Uśmierzające ból to jednak była większość, wśród tych roślin. Może ktoś potrzebuje czegoś? W razie potrzeby pomocy Koji wiedział, że w sali obok znajduje się inny, wykwalifikowany medyk, a raczej medyczka która pomoże, gdy będzie mogła.
Kurusu
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 12:13

Po krótkiej chwili po podaniu znieczulenia pacjent poczuł się lepiej, a przynajmniej chwilowo. Niestety jest to tylko sposób tymczasowy by uśmierzyć ból, lecz nie wyleczy go. Miał świadomość ze część ludzi tutaj znajdujących się pomimo dobrej opieki i pomocy leków nie przeżyją albo nie będą mogli już nigdy walczyć. Koji nie planował jednak dołować się tym faktem a pomóc im jak tylko może, by nie cierpieli oraz pomóc dojść do siebie tym, którzy są w stabilnym stanie. Gdy wykwalifikowany medyk poszedł jedynie skinął głową jako odpowiedz i rozejrzał się dokoła by rozeznać się w sytuacji. Pomimo, że nie był to szpital mieli tutaj dość dużo rzeczy pierwszej pomocy, jak i trochę tych które potrafiły ustabilizować stan tych bardziej rannych. Koji nie widział nikogo, kto potrzebował natychmiastowej pomocy, było kilku lekko rannych którzy mieli rany cięte, kłute czy też obrażenia po jutsu. Wziął baniak wody i zaczął podawać wodę każdemu po kolei.
-Proszę. Napij się trochę wody, poczujesz się lepiej
Niektórzy byli wstanie pić wodę o własnych siłach, niektórzy z powodów ran na torsu czy rąk potrzebowali pomocy w piciu, co nie było chwilami łatwym zadaniem, ale Koji był już dorosłym mężczyzną, więc zawsze coś wymyśli i da rade.
Koji
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 12:42

Problemy powojenne Misja D 5/15
Pomieszczenie wypełnił dźwięk łapczywego picia wody, część pacjentów z chęcią postanowili skorzystać z okazji i napić się trochę życiodajnego płynu, jednak byli i tacy, którzy pomimo chęci nie mogli... Najczęściej z powodu strat kończyn lun ich obrażeń, które uniemożliwiały korzystanie z nich. Takim było trzeba pomóc, a była to naprawdę ciężka robota. Jednak odpowiednia pomoc ze strony mężczyzny ułatwiła to i ostatecznie napili się. Ostatecznie wody trochę ubyło, jednak dalej było jej nawet sporo... To był dobry znak.
Kilka minut po napojeniu pacjentów, lekarz wrócił wraz z torbą wyładowaną po brzegi najróżniejszymi lekami. Trudno stwierdzić jakie to są, nie dość, że odległość tego nie ułatwiała to mimo wszystko nie wyglądały na jakieś pospolite. Prawdopodobnie specjalistyczne, choć trudno stwierdzić jakie jest konkretne zastosowanie poszczególnych typów leków tam.
- Nie było żadnych problemów, prawda? - zapytał rozglądając się i wypakowując powoli tabletki i nie-tabletki na półke. Westchnął cicho dopiero zdając sobie sprawę, że najprawdopodobniej "trochę" dużo napakował ich. - Eee... Mógłbyś mi pomóc z wypakowaniem tego? Chyba trochę za dużo tego wziąłem... A jak skończymy to przejdź do pokoju obok, Aki przyda się pomoc. - dodał. Z tego co się Koji orientował, Aki była także medyczką choć operowała chakrą przy leczeniu, czego inne osoby o wykształceniu medycznym tu nie robiły... Sam towarzyszący ci lekarz o imieniu Terusada, dał ci słowne pozwolenie na zaniesienie kilku leków tam. Może się jej przydadzą?
Kurusu
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 12:59

Gdy tylko napoił wszystkich pacjentów wodą odłożył ją na miejsce, a chwile później wrócił lekarz, którego wcześniej spotkał. Zauważył, że niesie ze sobą dość sporą ilość leków. Niestety nie miał żadnej wiedzy o nich, więc nie miał zielonego pojęcia co przyniósł, więc domyślał się, że są to specjalistyczne. Podszedł szybszym krokiem do niego by pomóc z tymi lekami.
-Nie, nie było żadnych problemów, wszystko było w jak najlepszym porządku
Przez krótką chwile obserwował jak pakuje leki do szafek i gdy tylko Terusada poprosił o pomoc chwycił za leki i zaczął pakować podobnie jak on.
-Jasne!
Rozpakowywał leki i wkładał dalej je tam gdzie mu powiedział lekarz, prawdopodobnie bez jego pomocy mógłby pomylić leki i położyć w niewłaściwe miejsce, co by na pewno utrudniło prace. Po niespełna kilku minutach wszystkie leki znajdowały się już na swoim miejscu. Spojrzał się na niego i odparł.
-To ja wtedy idę pomóc Aki jak prosiłeś.
Ruszył w stronę pokoju obok i gdy tylko wszedł do środku zobaczył kobiete, która chyba jako jedyna była z głównego oddziału medyków, gdyż posługiwała się iryojutsu.
-Jestem Koji i przysłano mnie tutaj by tobie pomóc
Koji
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 13:42

Problemy powojenne Misja D 7/15
- Och! Świetnie, dodatkowa para rąk jest zawsze przydatna. - odezwała się kobieta, w wieku... 24 lat? Coś koło tego. Blond włosy spięte w kucyk oraz biały... Kombinezon? To było coś co najbardziej rzucało się w oczy, poza czerwonym krzyżem na tym stroju. Tak czy inaczej, Koji mógł dostrzeć jak kończy właśnie leczenie jakiegoś Shinobi za pomocą Iryojutsu, odetchnęła przy tym wyraźnie zmęczona i wstała po kilku sekundach mierząc nowo-przybyłego wzrokiem.
- Więc Koji. Mógłbyś spytać wszystkich pacjentów o ich stan? Konkretniej o rany. Niestety robienie tego samemu trwa długo a nie wiem czy dam radę wszystkim pomóc za pomocą technik... Jakby były jakieś mniejsze rany, to dałbyś radę zabandażować? Ja bym się skupiła wtedy na tych poważniejszych. - powiedziała przedstawiając swój plan działania, był prosty ale trzeba przyznać, że minimalizuje wysiłek do niezbędnego minimum. - A! I bym zapomniała, ci którzy obok mają małą kartkę z czerwonym krzyżem są już spytani i opatrzeni. - dodała rozglądając się po niemałej sali, pomimo dużej liczby ludzi z mniejszymi lub większymi ranami dało się przejść między nimi.
- Jakbyś miał z czymś problem to mów śmiało. - rzuciła zaczynając "patrol", by popytać pacjentów o ich stan i rany. Wartym dodania jest to, że karteczki znajdują się przy około... Połowie rannych. Obok Kojiego leżała apteczka wypełniona bandażami i w razie czego znieczuleniem i środkami odkażającymi, więc wyglądało na to, że ma wyposażenie do tej roboty.
Kurusu
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 14:00

Kobieta była młoda, jak na medyka. Koji domyślał się, że w młodym wieku już uczono ją technik iryojutsu oraz podstaw medycyny. Nie przeszkadzał mu ten fakt, była w podobnym wieku, więc odetchnął z ulgą. Obawiał się, że będzie to starsza osoba i miałby problem dogadać się nią. Podobno tacy są bardziej wymagający i mniej wyrozumiali dla takich młodych shinobi. Wysłuchał z pełnym skupieniem tego co miała do powiedzenia.
-Robi się!
Po krótkiej chwili dodała jeszcze parę słów i spojrzał się na pacjentów dostrzegając właśnie takie kartki, Przez chwile jeszcze obserwował kto ma, a kto nie ma kartki by zacząć w najlepszym miejscu by jak najmniej biegać między nimi. Miejsca dużo nie było, ale wystarczająco by się poruszać. No i w końcu wzięli się do roboty, dostrzegł obok siebie dobrze wyposażoną apteczka i wziął ze sobą kartki by oznaczać tych co już sprawdzi.
-Powinienem dać radę, ale w razie czego będę pytał.
Wziął głęboki wdech i zaczął od prawej każdego po kolei pytać o jego stan.
-Prosiłbym o opisanie tego co pana boli i jak się pan czuje, Jestem tutaj by pomóc.
Pacjentów lezy dość sporo, więc spodziewa się że chwile to zajmie. Z jednej strony już połowa z nich była sprawdzona, to z drugiej strony nie wszyscy jasno mówili co im dolega i musiał chwilami spędzić kilka dobrych minut na jednym. Nie miał żadnego doświadczenia w diagnozowaniu tak więc musiał polegać na tym co im powiedzą. Na szczęście znał podstawy pierwszej pomocy, więc przy opatrywaniu raz oraz zmienianiu opatrunków nie miał większych problemów, chociaż niektórzy potrafili być bardzo trudni przy tym. Jeden twardo cicho leżał przy zmianie, a inny marudził. Gdy już połowa pacjentów była po jego stronie sprawdzona trafił na jednego, który nie wyglądał za dobrze. Sprawdził jego puls, ale był ledwo wyczuwalny.
-Aki możesz szybko podejść, jest w złym stanie. Ledwo wyczuwam jego puls i jest nieprzytomny.
Powiedział poważnym głosem głośniej niż zazwyczaj starając się nie denerować innych pacjentów.
Koji
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 14:16

Problemy powojenne Misja D 9/15
Faktycznie... Jeden z pacjentów wyglądał jakby już jedną nogą był na tamtym świecie. Blady, ledwo co oddychał, w sumie można równie dobrze stwierdzić, że nie oddychał a puls był niewiarygodnie słaby... Nie wyglądało to dobrze, a sam Koji nie miał umiejętności, by mu pomóc, dlatego jego reakcja była najlepszą z możliwych w obecnej chwili. Gdy tylko skończył mówić usłyszał odgłos nadbiegania i chwilę później medyczka znalazła się obok Niego, obserwując pacjenta. Próbowała to ukryć, jednak na jej twarzy pojawiło się poddenerwowanie tą sytuacją...
- Dobra... - zaczęła, jednak przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć, więc szybko zaczęła przeprowadzać podstawowe czynności związane z oceną oddychania dzięki czemu upewniła się, że naprawdę jest źle. Przyłożyła ręce do korpusu leżącego i zaczęła wykonywać bliżej niezidentyfikowaną technikę medyczną, trwała to kilka sekund po czym przeprowadzała uciski na klatkę piersiową, po czym ponownie w użycie szło Iryōjutsu. Z każdą chwilą zdenerwowanie na jej twarzy wzrastało.
- K-Kori... Idź szybko do doktora Terusady i zawołaj go! I niech przyniesie Hayakoran! - rzuciła do ciebie poddenerwowanym głosem. Ona sama pójść nie mogła, bo musiała monitorować stan pacjenta, więc pozostawał Kori. Co prawda nazwa "Hayakoran" nic mu nie mówiła, ale to prawdopodobnie nazwa jakiegoś leku.
Kurusu
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 14:36

Nie długo musiał czekać by przybiegła do niego w celu pomocy. Niestety nie wiedział na początku co się dzieje. Zdecydowanie była bardzo zdenerwowana, mógł się tego spodziewać po stanie tego pacjenta. Nie trzeba było być medykiem by stwierdzić, że jego stan nie był najlepszy. Pomimo dużej presji był bardzo spokojny i opanowany, czekał na dalsze polecenia. Widział jak starała się przy pomocy iryojutsu ustabilizować krytyczny stan, ale po jej reakcji mógł dostrzec, że nawet z tym jutsu nie jest wstanie sama sobie z tym poradzić. Krótko po tym stwierdzeniu dostał polecenie, które jedynie potwierdzało jego przypuszczenia. Bez słowa szybko ruszył do pokoju gdzie doktor Terusada się powinien znajdować. Niestety nie było go tam. Nawet jak na jego wieczny spokój ta sytuacja była na tyle poważa, że można było dostrzec na jego twarzy grymas podenerwowania. Wybiegł na zewnątrz i zaczął się rozglądać. Na szczęście poszedł tylko zapalić na zewnątrz.
-Pani Terusada mamy duży problem. Dostałem polecenie by pana zawołać i żeby pan wziął ze sobą Hayokoran jakoś tak.
Szybko wyrzucił i zgasił papierosa oraz wbiegł do środka, a Koji wraz z nim.
Koji
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 15:05

Problemy powojenne Misja D 11/15
- Cholera... Nie wygląda to dobrze... - mruknął Terusada grzebiąc w swojej małej torbie w poszukiwaniu... Trudno powiedzieć czego. Jednak obecnie sytuacja się ustabilizowała jako tako, było słabo ale stabilnie a to najważniejsze. Po chwili wyciągnął z jakąś tabletkę, a raczej zbite liście w tym kształcie, w kolorze czerwonym, pomimo, że była mała i dość daleko od nosa Koriego, to można było poczuć ostrą woń... Trudną do zinterpretowania ale na pewno ostrą...
- Pani Aki, proszę zaaplikować Hayakoran, a ja w tym czasie wyśle list do głównego szpitala. - powiedział zachowując stoicki spokój, oceniał przez chwilę jeszcze stan pacjenta, by następnie oddalić się w stronę głównego biura.
Kunoichi za to zaczęła przygotowywać lek nieco go krusząc, zapach tego czegoś także nie przypadał jej do gustu co można było zobaczyć po jej grymasie, ale musiała wytrzymać dla dobra tej osoby. Gdy tylko przygotowała Hayakoran, włożyła go do ust pacjenta i za pomocą wody i chakry zmusiła organizm do przełknięcia. Kilka sekund dłużej na twarzy nieprzytomnego zaczęły pojawiać się rumieńce, a klatka piersiowa szybciej opadała i unosiła się. Sytuacja wyglądała na opanowaną.
- Ten lek, który właśnie widziałeś to specjalna substancja przyśpieszająca krążenie krwi i ogrzewająca organizm przy okazji, choć ciężko dostępna niestety... - wytłumaczyła po raz kolejny używając technik medycznych, choć z widocznym już trudem dla niej. Najzwyczajniej zaczęło jej brakować sił, ale trzeba przyznać, że sprawiła się na medal. - Chyba... Się udało... Mogę zabrzmieć... Nieczule. Ale proszę, kontynuuj wypytywanie pacjentów. Ja będę monitorował stan tego, dobrze Kori? - zapytała z nadzieją.
Kurusu
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 15:58

Sytuacja była napięta, gdy tylko znów wrócili do pacjenta. Na twarzy Aki mógł dostrzec zdenerwowanie i duże skupienie. Koji obserwował działania medyków, nie za bardzo rozumiał co się działo. Zauważył, że podwali mu coś do nosa, nie wiedział co to jest, ale spodziewał się ze to jakieś lekarstwo. Nie za wiele mógł w tej sytuacji pomóc, więc jedynie obserwował całą sytuacje za pleców. Spojrzał się na kunoichi, która właśnie poszła przyrządzając jakiś specjalny lek, który nie był przyjemny dla nosa. Nie trudno było zobaczyć grymasy na twarzy, podczas przygotowywania tego, w głębi serca cieszył się, że to nie on musi to teraz robić. Jeśli tak doświadczony medyk reaguje na coś takiego, co to dopiero on. Aż ciarki mu przeszły przez ciało, a między czasie właśnie kończyła lekarstwo i szybko podbiegła by je podać. Kilka chwil i wszystko było gotowe. Spojrzał na na dzielną kunoichi, która na pewno wywarła na nim wrażenia.
-Sie rozumie! Jestem pod wrażeniem twojego opanowania i silnej woli. Mam nadzieje, że kiedyś będę również taki.
Po tych słowach Koji ruszył ze swoją apteczką do kolejnych pacjentów. Kilku shinobi, których sprawdzał pytali właśnie o kolegę, który chwile temu był jedną nogą na tamtym świecie. Z uśmiechem uspokajał ich, mówiąc że wszystko już w porządku. Po niespełna godzinie, tak mu się wydawało, że tyle czasu już minęło. Wszyscy pacjenci byli zbadani i oznaczeni. Odwrócił się do Aki.
-Już wszyscy sprawdzeni.
Koji
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 16:27

Problemy powojenne Misja D 13/15
Sytuacja była opanowana... Nic się już niespodziewanego i niechcianego nie działo! Inni pacjenci w porównaniu do tamtego nie byli zbyt uszkodzeni, ba! Zamiast mówić o sobie woleli najpierw zapytać się o swego kolegę... Opowiadali nawet, że właśnie On toczył bitwę od murów do ostatecznego zwycięstwa, nawet pomimo wielu ran... Podziw rósł wobec takich ludzi, poza tym dawało też jasny obraz sytuacji skąd taki zły stan pacjenta. Najprawdopodobniej niedobór krwi, ale rzut okiem na Aki, która podawała mu tabletkę z zakrzepniętą krwią uspokoił wszelkie myśli.
Minęła godzina, a konkretniej godzina i dziesięć minut i praktycznie każdy w pomieszczeniu był zabezpieczony. Sama medyczka czuwała obok tego z najgorszym stanem i podniosła wzrok na Kojiego. Już nie było widać zdenerwowania tamtą sytuacją, zamiast tego spokój choć wyglądała, jakby dalej próbowała się ogarnąć po tamtym zdarzeniu.
- Dziękuje Koji... Gdyby nie to mogło to by się inaczej zakończyć, nie wątpię, że kto inny mógłby pobiec po lek ale każda sekunda w takich sytuacjach się liczy. - powiedziała zadowolona z Siebie i z Niego. Po chwili podała współpracownikowi kubek pełny ciepłej herbaty, w końcu na razie można było sobie pozwolić na drobne przyjemności. Prawda?
- Z tego co wiem, wszyscy pacjenci są już opatrzeni i nie powinno być żadnych sytuacji jak ta. Ale na przyszłość ci powiem... Pracując w takich miejscach człowiek może nauczyć się wiele o medycynie i w przyszłości uratować komuś życie. Jak kiedyś będziesz miał czas to zapraszam, łatwiej w grupie niż samemu. Prawda? - rzuciła biorąc kolejny łyk i co jakiś czas rzucając okiem na leżącego, już przytomnego mężczyznę. - A właśnie! Powinieneś dostać wypłatę mimo wszystko. Robiłeś to co reszta personelu, więc możesz porozmawiać z Doktorem Terusadą! Na pewno się zgodzi. - wyglądało na to, że Aki jest niezwykle otwartą osobą w sytuacjach takich jak ta. Ciekawe. Tak czy inaczej wypłata nie byłaby zła, prawda?
Kurusu
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 17:06

Gdy już wszystkich zabezpieczył, był mentalnie trochę zmęczony. Dużo się dzisiaj działo, nawet jak na jego stalowe nerwy było to nie lada wyzwanie. Odetchnął kilka razy i spojrzał się w kierunki Aki. Poszedł usiąść koło pacjenta, który dość niedawno walczył o życie, a raczej to oni walczyli o jego życie. Wziął kubek ciepłej herbaty i po czym napił się jej trochę.
-Zawsze do dyspozycji i chętny do pomocy dla ludzi takich jak wy. Oni walczyli na froncie by takie osoby jak ja mogły przeżyć i później przejąć ich obowiązki, a wy teraz walczycie nie na froncie, ale właśnie tutaj o ich życie ze samą śmiercią.
Koji dobrze zdawał sobie sprawę z utraty kogoś bliskiego oraz tego jacy ludzie potrafią być. Nie dziwi go fakt czemu ludzie atakują i zabijają siebie nawzajem, lecz dziwi go z jakich powodów ludzie to robią. W większości są to głupie i bardzo małostkowe egoistyczne powody.
-Też mam nadzieje, że będę miał jeszcze okazje się spotkać z tobą i razem po opiekować się pacjentami. Chociaż wolałbym by było to w kompletnie innej sytuacji. Nie po wojnie.
Spojrzał jeszcze raz na sale gdzie wszyscy leżeli. Mógł dostrzec, że wiele shinobi jest podłamanych oraz część z nich na pewno straciło swój cel i zajmie im trochę czasu by znów go odnaleźć. Nic dziwnego po takim wydarzeniu. Liczy tylko głębi duchu, że nie powtórzy się już to.
-Faktycznie, to wtedy idę do Doktora zapytać się go o to.
Ruszył w stronę pokoju, gdzie znajdował się Terusada, by zapytać się o wynagrodzenie.
Koji
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 17:56

Problemy powojenne Misja D 15/15
Gabinet Doktora Terusada był schludny i prosty... Sterylnie białe ściany oraz meble w tym samym kolorze, budziły pewne niepokoje jeśli chodzi o zmysł estetyczny doktora. On sam siedział właśnie za biurkiem i popijając herbatę podpisał jakieś dokumenty, na chwilę uniósł wzrok, by zobaczyć kto wszedł a następnie wyprostował się.
- Koji. Witam! Co cię tutaj sprowadza? - zapytał, chwilę później rozpoczęła się krótka konwersacja na temat... Wynagrodzenia. Była to lekka i przyjemna rozmowa podczas której Doktor głównie kalkulował wartość pomocy mężczyzny, po chwili klasnął w dłonie i wyciągnął trochę pieniędzy ze szkatułki.
- 100 Ryo za twoją pomoc! Proszę! Wpadnij nam pomóc kiedyś! - rzucił wręczając mu w ręce mieszek ze wspomnianymi pieniędzmi, chwila upewnienia i faktycznie tam było 100 ryo. To się nazywa sposób na życie! Pożyteczny i dobrze płatny za razem!
Kurusu
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Koji » 4 cze 2017, o 18:24

Zadowolony z wykonanego zadania oraz zapłaty za to. Koji się nie spodziewał, że otrzyma za to zapłatę. Myślał, że to jego obowiązek by wykonać tą robotę i pomóc wszystkim, którzy ucierpieli w tej wojnie.Spojrzał się na Doktora i skinął głową.
-Dziękuje, jasne wpadnę jeszcze kiedyś tutaj. Do zobaczenia.
Po tych słowach wyszedł z pokoju potem jeszcze pożegnał się z Kunoichi z którą pracował po czym wyszedł. Zastanawiał się chwile pop wyjściu, gdzie się udać. Niestety był dość zmęczony, więc wstępnie postanowił wrócić do domu i odetchnąć po wykonanej pracy. W drodze do domu, przypomniało mu się, że musi jeszcze coś kupić do jedzenia i wskoczył do sklepu, a potem już ruszył dalej by położyć się do łózka.

z/t
Koji
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość