Shiroyama 城山

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Hikari » 14 wrz 2016, o 16:31

~ Ansatsu no ki ~
Misja rangi B 13/45
Natsume


Obrazek

Natsume mimo dziwnych reakcji samej dziewczyny nie pozwalał sobie na żadne rozluźnienie. Zauważyła przeciętą śnieżkę i uśmiechnęła się z tego powodu. Dodatkowo z samej rozmowy między zwierzęciem, a jego posiadaczem. To było interesujące dla osoby, która widziała takie mówiące tygrysy pierwszy raz na oczy. Nigdy nie zdawała sobie z tego sprawy, z istnienia wszystkiego. To przecież Gareki od razu się tylko domyślił, a ona... Po prostu nie była wścibska, chociaż w środku to ją korciło. Ta ciekawość w człowieku, gdzieś w środku zawsze jest prawda? Nie dawała jej po sobie poznać, jak przystało na członka Sakki. Chociaż w tym, ale jej luźniejsze zachowanie miało też swoje powody. Nie narzekała na przejażdżkę, wręcz przeciwnie najwidoczniej. Przytuliła Ciebie dość mocno tak iż mogłeś poczuć jej ciało na plecach.
- Spokojnie aż tak nam się nie śpieszy, chociaż jeszcze tego zaznać w życiu nie miałam okazji, więc jest to przyjemne. Widzisz zacząć akcję mamy dopiero po północy, do tego czasu mamy trzymać się od miejsca z dala w okolicy dwóch kilometrów, abyśmy nie napotkali się na możliwe patrole. Staramy się zmniejszyć zagrożenie jak tylko można wykorzystując przewagę. Mamy trochę wolnego czasu który możemy wykorzystać jak chcemy, co do tego nie dostałam poleceń, ale skoro mamy tak przyjmować na poważnie to wypadałoby dotrzeć blisko granicy i znaleźć jaskinię i wyspać się przed akcją. Mrok może i pogorszy nam wzrok, ale zdecydowanie utrudni wykrycie.
Potem przekazała także wskazówki, gdzie masz dotrzeć, a... Tego było trochę do pokonania.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1953
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Natsume » 14 wrz 2016, o 18:46

Natsume, po schwytaniu uciekającej Fuyuko i narzuceniu jej na grzbiet Hyohiro, zaczął kierować się... cóż, w sumie to przed siebie, bo jeszcze nie dosłyszał w które miejsce tak w ogóle mają się udać. Ale skoro dziewczyna twierdziła, że i tak długo się zasiedzieli i nie ma czasu do stracenia, to lepiej w takim razie ruszyć od razu, i w razie czego po prostu zmienić kierunek. Tak będzie zdecydowanie najszybciej i najsprawniej.
Gdy usłyszał, że dziewczyna nagle zmieniła swoje słowa i stwierdziła, że aż tak im się nie spieszy, młody Yuki spojrzał na nią z ukosa ze spojrzeniem pod tytułem "no chyba se jaja robisz", zatrzymując ruchem dłoni szarżującego tygrysa.
-To w końcu mamy się śpieszyć, czy nie? Zdecyduj się wreszcie - spytał głosem udającym irytację, po czym poklepał Hyohiro po szyi, uśmiechając się lekko. Skurkowaniec faktycznie potrafił niezwykle szybko biec. - Cóż, przed misją która może się skończyć walką na śmierć i życie, faktycznie będzie lepiej się upewnić, że odzyska się pełnię sił. Po drodze można zahaczyć i coś zjeść, ewentualnie zgarnąć potrzebne wyposażenie i udać się na miejsce, poszukać miejsca na przeczekanie. O jaskinię nie trudno, w końcu Hyuo to wyspa wulkaniczna...
Ponownie spojrzał na dziewczynę z poważnym wyrazem twarzy.
-Brzmisz tak, jakbyś nie chciała brać tego aż tak na poważnie. Czy nie ma założenia, że w obliczu zadania Sakki mają być zimnymi profesjonałami? Podchodzenie to misji w sposób zbywający może przecież doprowadzić do śmierci, czy to Twojej, czy Twojego kompana. Sam się tego nauczyłem... na własnej skórze, w sumie.
Nie oskarżał. Nie zarzucał. Zadał tylko pytanie i dodał swój komentarz, który był po prostu poparty jego doświadczeniami z przeszłości. Nigdy nie podchodził do zadania bez odpowiedniego przygotowania fizyczno-mentalnego, bo wiedział, że jakiekolwiek rozpraszanie się może się zakończyć tragicznie. Sam w końcu dokonał złego wyboru na okręcie, i przez to stracił Fukuro... Ostatecznie pokręcił głową, uśmiechając się lekko, po czym trącił Hyohiro, by ten wysłuchał wskazówek.
-No dobra, czyli zahaczymy o osadę po brakujące wyposażenie i żarcie, po czym jedziemy na miejsce docelowe... no dobra. Trzymajcie się, będzie trząść.
Z tymi słowami ponownie, za pomocą kilku susów przeszedł w cwał, zmierzając z wielką prędkością w miejsce wskazane przez Natsumego.

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Mei » 6 paź 2016, o 18:31

Wyszła ze statku całkiem zadowolona. Uśmiechnięta od ucha do ucha i przede wszystkim wyspana, powitała całkiem nowe otoczenie. Śnieżne wzgórza, padający z nieba puch oraz chrupanie pod butami. Jeszcze nigdy nie czuła się tak jak w tym momencie. Ogrom nowych bodźców uderzył w nią, niczym falą tsunami.
Po pierwsze temperatura. Jej ciało, które z góry zostało przystosowane do takich warunków, sprawiło, iż naprawdę poczuła się swobodnie. Nieco wyższe temperatury, pomimo, iż nie robiły wielkiego wrażenia, czasami ją irytowały. Wolała chłodniejsze miejsca, place, gdzie minusy witały ją z otwartymi ramionami. Tutaj tego miała na szczęście pod dostatkiem, co oznaczało, iż zagości na wyspach na dłużej. Może właśnie to tutaj wzrośnie siłę i zacznie z zupełnie nowym przypływem siły? Miała zamiar nad tym się zastanowić w najbliższym czasie.
Po drugie samo otoczenie i przyjazna atmosfera. Tylko Yuki na Hyuo czuje się jak w domu. Wśród wiejącego, zmagającego skórę wiatru oraz pokrywającej wszystko bieli. Padające płatki wydają się być zbawieniem i ukojeniem dla duszy, zaś podłoże zdaje się nie stawiać oporu. Tak jak piasek dla Sabaku jest niezłym buffem, tak i było z osobami posługującymi się lodem. A wieczna zima, panie, to był nektar robiący z klanowiczów prawdziwe maszyny do zabijania.
Po przejściu na stały ląd oraz pierwszej reakcji, postanowiła zmierzyć się z Shiroyamą, którą minęła uciekając przed wrogiem. Wygasły od dawien dawna wulkan wywoływał w niej uczucie niepokoju oraz obawy przed jego dawną potęgą. Zrobiła parę kroków i lekko się zachwiała, tak jakby nastąpiło trzęsienie ziemi. W rzeczywistości był to efekt wcześniejszego przemęczenia, co według jej spostrzeżenia nie było groźne. Zawsze mogła spróbować, a raczej nauczyć się najprostszego leczenia, ale póki co wolała się wystawić na świeże powietrze. W jej mniemaniu mogło jej bardziej pomóc, niż zużywająca czakrę technika.
Szła sobie dalej, przedzierając się przez prawie pusty teren. Na sobie miała kocie uszka, czarną pelerynę, proste kimono wyniesione z domu brata oraz śnieżne kozaki, będące dodatkiem do jej wcześniejszej kreacji. Włosy jak można było się spodziewać ciągle były w artystycznym nieładzie, ale przynajmniej do końca zdążyły wyschnąć, tak jak z resztą jej całe ciało.
W przewieszonej przez ramię torebce schowała dwie książki oraz parę ołówków,l by mieć czym pisać. Do tego parę chusteczek i sakiewka z pieniędzmi.
- I co ja tu sama będę robić? - zapytała siebie samej, rzucając to pytanie w przestrzeń. Może.. znajdzie się śmiałek, który na nie odpowie?
Mei
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Natsume » 6 paź 2016, o 20:05

Natsume nadjechał na grzbiecie Hyohiro, wciąż mając na sobie pancerz rodowego Sakki. Swoje normalne ubrania, jak się później okazało, miał przy sobie tygrys, będący swego rodzaju specjalistą w pieczętowaniu, więc było to dość duże udogodnienie. Kiedy nie będzie potrzebował zbroi, będzie mógł ją zostawić na spokojnie swojemu nowemu kompanowi. Ku zaskoczeniu młodzieńca, Hyohiro wcale się nie męczył, wędrując po świecie, i mógł teraz bez problemu mieszkać razem z Yukim. Po utracie Fukuro była to bardzo miła perspektywa.
W takim razie pozostaje tylko znaleźć drogę do swojego starego domu, w którym nie był od kilku lat i przypuszczalnie całą drogę już dawno zasypał śnieg... i będzie mógł przez jakiś czas się odprężyć od tego szalonego żywotu shinobi. Będzie mu to potrzebne. Nawet, jeśli innego sposobu życia nie znał, to od niego również czasem potrzebował odpoczynku. Nie wspominając już o potrzebie kuracji po ziołach z Hyogashimy.
Dotarłszy w pobliże gór, zauważył jednak jakąś specyficzną osobę odzianą w czarny strój. Odruchowo przymrużył oczy, by móc w padającym śniegu zauważyć z kim ma do czynienia, lecz na razie był za daleko. Zeskoczył więc z Hyohiro i wspiął się na jedno ze starych drzew, rosnących nieopodal. Stary, wielki iglak dość dobrze mógł zamaskować człowieka odzianego na czarno, a pancerz Sakki utrzymywał się dokładnie w takiej kolorystyce. Założył też kaptur, by częściowo ukryć swoją tożsamość, maskę jednak zostawił przyczepioną do paska. Tygrys zaś schował się w śniegu.
Dopiero po chwili rozpoznał, kim była dziewczyna. I sprawiło to, że jednocześnie zamarł... i uśmiechnął się.
-Yuki Mei - powiedział spokojnym tonem, starając się jednak nadać sobie niższy ton niż normalnie. - Niech wiatry Hyuo Cię prowadzą. A więc w końcu jesteś.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Mei » 6 paź 2016, o 22:32

Była mieszkanka Hyuo, wędrowała dalej, aż natrafiła na granicę polany. Wysokie, iglaste drzewa wyrosły jak spod ziemi, zapraszając do naturalnego labiryntu. Nie bojąc się nieznanego, ruszyła żwawym krokiem, choć nie można było przypisać tego do najszybszych temp. Bowiem Mei była osobą powolną i słabą. Liderzy klanu mogliby ją zaliczyć do słabszych jednostek, choć nie brakowało jej zapału do nadrobienia dość dużych zaległości. Również i to stało się powodem jej powrotu na wyspy. W tych warunkach mogła ćwiczyć od rana do wieczora, byleby to przyniosło jakiekolwiek efekty. Inaczej mogła tu zostać w celu informacyjnym, w końcu musiała się zameldować w siedzibie klanu.
I pomimo, że droga była jeszcze długa, to panienka już natrafiła na nieznaną jej osobę. Spojrzała na otaczające ją korony, podnosząc przy tym do góry głowę. Swoimi dwukolorowymi oczami, zaczęła im się przyglądać, nie wiedząc o co mogłoby się rozchodzić. Gdy usłyszała dalszy ciąg wiadomości, nieco zesztywniała. Czyli jednak spodziewano się jej wizyty, a przynajmniej tak to odebrała.
- Kim jesteś? - zapytała, idąc za dźwiękiem.
Tak oto dotarła niedaleko jegomościa. Brakowało zaledwie paru metrów, by stała centralnie pod nim.
- Przybyłam tu w dość ważnym celu, ale... mogę Ci poświęcić chwileczkę - uśmiechnęła się wesoło, a następnie schowała dłonie za siebie - Tylko, najpierw musisz się pokazać. Póki co, nie zawieram bliższych relacji z igłami.
W tym momencie na jej młodą buzię wkradł się rozbawiony wyraz, zupełnie tak jakby się dobrze bawiła. Może i nie znała się na żartach, ale czasami lubiła rozpogadzać poważne lub dziwne sytuacje. W tym momencie, nawet nie wiedząc, że rozmawia z własnym bratem, po prostu starała się być miłą i kulturalną osobą. Jako początkująca pacyfistka, nie mogła reagować agresywnie czy zapraszać do walki. Było to nie na miejscu, zwłaszcza, iż tajemniczy gostek nie wydawał się mieć złych zamiarów. Może i się z tym przeliczy, ale czasami trzeba było się trzymać własnych reguł, żeby potem lepiej zareagować na odpowiedź przyszłego nieprzyjaciela.
Ciekawe, co braciszek, by zrobił na moim miejscu...
Mei
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Natsume » 7 paź 2016, o 11:08

Natsume uśmiechnął się lekko, słysząc odpowiedź dziewczyny. Czyli wychodzi na to, że jeszcze go nie rozpoznała. Chociaż, w sumie czemu tu się można dziwić? Słyszała jego głos jak do tej pory tylko kilka razy, z czego początkowo kilka z nich było w nerwach i podczas pierwszych pęknięć na jego warstwie duchowej. Teraz może nie będzie tak nerwowy jak uprzednio, skoro już nie był tym samym, zamkniętym w sobie mrukiem... no dobra, może aż tak bardzo się nie zmienił, ale przynajmniej w końcu zaczął dostrzegać (i doceniać!) to, co czują inni. I był świadomy, że był początkowo wobec Mei dość szorstki. No, ale sposobności do naprawy sytuacji będzie wystarczająco.
Korzystając ze swojej niezwykłej szybkości, zeskoczył z gałęzi i śmignął za plecy dziewczyny, tak że tylko poczuła dmuchnięcie wiatru. Czarna szata zmieniła się praktycznie w smugę, mknącą od gałęzi do Mei. Zastraszająca prędkość poruszania się to był obecnie największy atut Natsumego. Obrócił głowę w jej kierunku, cały czas się uśmiechając.
-Jaki to ważny cel, że możesz mi poświęcić tylko "chwileczkę"...
Z tymi słowami ściągnął kaptur, poszerzając tajemniczy uśmiech na twarzy. Co prawda efekty uboczne po Hyogashimie jeszcze pozostały, i przez kilkanaście minut pewnie będzie mieć białe włosy, ale co tam. Raczej rozpozna z twarzy.
-... siostrzyczko?
Spojrzał na minę dziewczyny i w pierwszym momencie parsknął śmiechem, po czym objął ją na powitanie.
-Dobrze cię widzieć. Ostatni raz widzieliśmy się chyba z dwa lata temu!
W tym samym momencie zza śniegu wyszedł Hyohiro, biały tygrys wielkości solidnego wierzchowca, i podszedł nieprzesadnie pospiesznym krokiem do rozmawiającego rodzeństwa. Na jego pysku również zdawało się widzieć jakąś formę uśmiechu.
-He, spotkania rodzinne. Zawsze jest to fajny widok.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Mei » 7 paź 2016, o 14:08

Słysząc niski głos, doszła do wniosku, że rozmawia z mężczyzną, nieco starszym od niej samej. Miała zaledwie osiemnaście lat, co oznaczało, iż nieznajomy musiał balansować w granicy dwudziestu, może dwudziestu dwóch lat. Przynajmniej tyle potrafiła wychwycić z tak niską percepcją! Aby tego było mało, każdy bodziec docierał do niej z nieznacznym opóźnieniem, co stawiało ją w dość okrutnej sytuacji. Zwłaszcza, gdy oponent, którego ,,nie znała" przerastał ją pod względem szybkości.
A jeśli już mówimy o prędkości, to właśnie ona dezorientowała młodą Yuki. Pędząca łuna, otworzyła jej szeroko oczy oraz usta. Nogi zostały wprawione w ruch, robiąc parę kroków do przodu. Oczywiście, cały zabieg miał miejsce po wylądowaniu chłopaka, gdyż dopiero wtedy ocknęła się z transu. Obróciła się na pięcie, jeszcze nie odpowiadając na niedokończone pytanie. Wtedy, tak naprawdę pojęła ogrom sytuacji. Zauważyła uśmiech, te same oczy. Buzię, którą pamiętała z niemal każdym szczegółem. Jedynie włosy wydawały się inne. Biały kolor stanowczo nie był brązowym, który pamiętała z ostatniej wizyty. Mimo wszystko, znalazła go. Osobę, którą chciała zobaczyć od przeszło roku. Pomyśleć, że dopiero teraz jej się to udało.
Wielkie zaskoczenie przerodziło się w przeogromną radość. W oczach pojawiły się łzy, zaś otwarta buzia, zamieniła się w wesoły uśmiech. Nie mogła się doczekać, aż go przytuli, a to nastąpiło chwilę po dokończeniu pytania. ,,Siostrzyczko", to jedno słowo odbijało się w jej głowie, gdy ich ciała zaczęły się stykać. Nie chciała go puścić, więc objęła go z całych sił, dając tym samym mu znać jak bardzo się stęskniła.
- Cóż.. muszę udać się do siedziby klanu. Ale wiesz co? Chyba wydłużę tą chwileczkę o przynajmniej tydzień - powiedziała, nie mogąc powstrzymać płynących łez. Po jej głosie można było wnioskować, że była szczęśliwa. Zwłaszcza w jego objęciach.
- Chyba, coś koło tego wyjdzie. Chociaż szukam Cię od roku. Jestem kiepskim tropicielem - przyznała się ze śmiechem, wiedząc jak głupio musi to wyglądać - Jednakże, możemy to nadrobić! Co ty na to? - oderwała główkę od jego ramienia i nawet przytulając go, odchyliła się nieco do tyłu, by móc spojrzeć w jego oczy. Ciekawe, czy tak jak ona chciał spędzić z nią więcej czasu. Zwłaszcza, że ostatnim razem wykorzystali go tak w niewielkiej ilości, iż braki mięli okropne!
Wtedy ozwał się głos należący do jeszcze jednej osoby. Odwróciła się, by móc spojrzeć na kolejnego jegomościa i wtedy... zareagowała niemal natychmiastowo. Jedną ręką sięgnęła czarnej szaty brata, a potem się nią zasłoniła. Później z dość sporym zaskoczeniem, nieco się skuliła, jakby wierząc, że to ją obroni przed tygrysem.
- K-k-kto to?! - zapytała, będąc ciągle pod wpływem szoku. Pomyśleć, że skłonił on ją do zrobienia dość niezwykłej pozy (lewa ręka przy klatce piersiowej odpowiadała za trzymanie szaty). Ach, ta Mei..
Mei
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Natsume » 7 paź 2016, o 19:42

Czyli faktycznie początkowo go nie poznała. Chłopak czuł przemożną ochotę wybuchnięcia śmiechem, ale cóż... raczej nie byłoby to zbyt uprzejme. Tym bardziej, że rzeczywiście dość długo się nie widzieli, więc miała prawo nie do końca załapać różnice u młodzieńca. Spojrzał na swoje dość długie włosy - w sumie, to kiedy ostatnio się widzieli były względnie krótkie, a po dwóch latach średniego kontrolowania ich rozrostu były już do połowy pleców i musiał je wiązać - akurat w momencie, gdy biała barwa zaczęła zanikać, zastępowana przez barwę czarną, którą sam sobie nałożył. Też przez przypadek. Wyszczerzył zęby do dziewczyny, jedną ręką wciąż ją obejmując, a drugą drapiąc się po potylicy w pociesznym geście.
-No no, dość szybko się ten okres czasu rozrósł - parsknął śmiechem, przeczesując palcami jej włosy. Co prawda wciąż nie potrafił ogarnąć, po cholerę te uszy, ale nie skomentował. Dziwnie by to teraz wyszło, gdyby sakryfikant paktu z tygrysami przyznał się, że nie lubi kotów i preferuje psy. Oh well. - Trochę ci się podrosło od ostatniego spotkania.
Gdy usłyszał o długości poszukiwań, znów nie mógł powstrzymać chichotu.
-Nawet dobry tropiciel by mnie nie znalazł, zważając na to że do wczoraj nawet ród Yuki myślał, że nie żyję, bo zaginąłem na morzu, ale to akurat historia - podsumował, po czym pokiwał głową z uśmiechem. - Ano, można. Co prawda miałem szukać swojego domu, który gdzieś wcięło pod śniegiem, ale mogę to odroczyć, skoro jest ważny powód!
Zauważywszy wychodzącego zza zasp i gadającego Hyohiro, jak również przesadzoną reakcję ze strony swojej siostry, Natsu - ponownie już dziś - miał ochotę się roześmiać. W sumie faktycznie, zobaczenie wielkiego, białego tygrysa, mogącego na dodatek gadać, mogło u niewtajemniczonych wywołać dość solidne zaskoczenie. Ograniczył się jednak do uśmiechu, po czym pogłaskał Mei po głowie w pocieszającym geście. Poczekał, aż dziewczyna puści jego ubranie, po czym podszedł do Hyohiro i oparł się o jego grzbiet jak o stół. Ten tygrys akurat był bardzo wytrzymały i przeszli już na dość dużą spoufałość, więc mógł sobie na to pozwolić.
-Jestem bestią z Hyuo, drżyj... - zaczął Hyohiro, lecz przerwał mu cios pięścią w głowę ze strony Natsu. Z łzą w oku i śmieszną wersją gniewu na pysku spojrzał na młodzika i ryknął: - EJ, A TO ZA CO!?
Natsu wybuchnął śmiechem, po czym położył rękę na głowie Hyohiro. Ten złapał go zębami za nadgarstek, lecz był to raczej gest w stylu "wal się" niż faktyczna chęć zadania bólu.
-To jest Hyohiro, śnieżny tygrys z wyspy Hyogashima, zwierzę-shinobi o niezwykłych umiejętnościach i mój kompan, pozwalający mi jeździć na jego grzbiecie. Co prawda czasem robimy sobie na złość, ale to tak z przyjaźni.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Mei » 7 paź 2016, o 21:46

Nierozpoznanie swojego brata, było co najmniej żałosne, ale mogła się wybronić! Po pierwsze długo się nie widzieli, a po drugie jego aparycja się zmieniła na tyle, by wprawić ją w dezorientację. Do tego strój, którego nie znała, odgrywał w całokształcie mniejszą, ale równie ważną rolę. Po przywitaniu chciała się zapaść pod ziemię ze względu, na to, co odwaliła. Było jej głupio, ale przecież nie cofnie czasu... Przynajmniej później zadba oto, by taka sytuacja się nie powtórzyła. Jeszcze go zaskoczy, zobaczycie!
- Strasznie... - westchnęła, nieco smutno, by później podnieść jedną brew do góry. Wystarczyło jedno spojrzenie na jego włosy, by zauważyć, że coś jest nie tak. Najpierw białe, a teraz czarne? O co w tym chodziło? Bo chyba coś ją ominęło.
- Widzę, że zrobiłeś się... Bardzo kontrastowy - uśmiechnęła się przyjaźnie, jakby chcąc podkreślić, o co jej tak naprawdę chodziło. Lubiła czasami dzielić się spostrzeżeniami, zwłaszcza, gdy mogą być one później podkładem do żartu. Lubiła się śmiać, zwłaszcza, gdy w grę wchodziło zwykłe śmieszkowanie. Wyśmiewanie kogoś już nie wchodziło w zakres tego, co mogła uczynić. Zwyczajnie wynikało to z wysokiego poziomu kultury, który próbowała sobą reprezentować. Na co dzień, w dziwnych wypadkach - ciągle pozostawała tą samą damą.
- Może ze dwa centymetry? Ale i tak jestem bardzo wysoka! - zaśmiała się radośnie, zamykając pociesznie powieki. Przede wszystkim również była słodka. Może nie do bólu, ale obecna sytuacja sprzyjała jej w rozwijaniu takich zachowań.
Otworzenie oczek nadeszła dopiero w chwili, gdy na scenę wkroczył komentarz o ubiegłych wydarzeń. Klan myślał, że nie żyje? Zaginął na morzu? Zaczęło jej przechodzić przez głowę, tworząc przy tym różnorakie scenariusze. Chociaż najgorsze, co wymyśliła wstrząsnęło jej całym ciałem. Mogła go stracić podczas swoich poszukiwań i nigdy go nie odnaleźć. Chciała go uderzyć, za to, że naraził się na takie ryzyko, ale po pewnym czasie odpuściła, robiąc nadąsaną minę.
- Proszę, tylko na przyszłość bądź ostrożny. Nie chcę Cię stracić, głupku! - spojrzała na niego, nadymając swoje śnieżne policzki. Wyglądała, jakby się na niego złościła, choć pod powłoką, ciągle nie mogła uwierzyć z tego spotkania. Samo w sobie było niezwykłe i napawało ją nieograniczonym szczęściem. Gdzieś nawet w duchu liczyła, że potrwa przez całą wieczność.
- Nasz dom czy tylko Twój? Jakby nie patrzeć mieszkam u Ciebie - zrobiła przebiegłą minkę, pokazując to co wcześniej ukrywała. Dobry humor, lekkie rozbawienie, czyli to co jej towarzyszyło od początku. Nawet po dotarciu na wyspy, tylko, że teraz zostało to spotęgowane.
- Albo wiem! Pójdziemy na układ. Ja Ci pomogę szukać, a ty się przejdziesz ze mną do siedziby, ale to później - machnęła na to ręką, choć sam pomysł był dobry. Mogli zacząć współpracować, by czas umilał im raźniej oraz szybciej. Chociaż nie, to drugie warto przystopować.
W tym momencie, jedyne czego potrzebowała to pocieszenia lub porządnej obrony. Gdy jedno dostała, spięcie, które w niej nastąpiło całkowicie ją opuściło. Uwolniła z uścisku jego szatę, by ten mógł jej wyjaśnić całą sytuację. Co prawda, może jakiś skrawek dawnego szoku pozostanie, ale warto było spróbować, zrozumieć tą bestyjkę.
Podejście brata wywołało w niej drobną obawę, która zmusiła ją do zrobienia kroku na przód. Niekoniecznie było to rozsądne, ale jak się okazało - byli bezpieczni. Wysoki tygrys z tej perspektywy wydawał się być uroczy. Jego słowa ze strasznych, zrobiły się komiczne, zwłaszcza przy takich czynnościach jak uderzenie w głowę. Drobna uwaga, duże zaufanie i przede wszystkim zżycie się ze sobą. Póki co, tyle potrafiła między nimi dostrzec. Na koniec w geście zaskoczenia zakryła dłonią usta. A niech ich!
Mimo wszystko, nie zabrała głosu, ale zamiast tego wysłuchała krótkiej historyjki dotyczącej wysokiego zwierzątka. Dotarła może do połowy wypowiedzi i już czegoś nie zrozumiała. Chciała to oczywiście wyjaśnić, ale dopiero, gdy wysłuchała go do końca.
- Może to głupie pytanie, ale kim jest zwierzę - shinobi? Nigdy wcześniej nie słyszałam takiego terminu - zapytała spokojnym głosem, starając się zabrzmieć bardziej naturalnie. Wesołe uśmiechy mogły ciągle pozostać, ale niestety ciekawość zaczynała brać w górę. A to z kolei oznaczało jeszcze więcej pytań.
- Jak się poznaliście? - dodała na koniec, chcąc uraczyć swoje uszy kolejną opowiastką.
Mei
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Natsume » 8 paź 2016, o 00:41

Spoiler: pokaż


Kto by pomyślał, że Kenshi potrafi się śmiać i zachowywać, jak normalny człowiek. Jeszcze do niedawna, nawet podczas pierwszego spotkania z Mei, był on osobnikiem raczej stonowanym, nie pozwalającym sobie na więcej niż tylko lekki uśmiech. Pełna powaga. A teraz... cały czas prawie zanosił się śmiechem lub próbował żartować. Może jednak będą z niego ludzie.
Gdy Mei wspomniała o kontrastowości Natsumego, ten na chwilę odwrócił wzrok, przymrużając oczy. Było to coś w rodzaju jego "myślącej miny". Jakoś tak miał, że kiedy się nad czymś zastanawiał lub próbował połączyć wątki, to taki wyraz twarzy mu w tym pomagał. Zero psychologii, zero jakiegokolwiek sensu - ale tak faktycznie było. Przez chwilę zastanawiał się, o co może chodzić dziewczynie. Gdy po jej spojrzeniu pokojarzył, że może jej chodzić o jego włosy, tylko wybuchnął śmiechem. Jak sam się dowiedział, że będzie mieć taką dziwną właściwość, to pewnie on sam z teraz zareagowałby identycznie, widząc swoją minę. No, to w sumie było trochę specyficzne, że ot tak może zmienić barwę swoich włosów.
-A, to. Cóż, tak się kończy eksperymentowanie z dziwnymi ziołami, wegetującymi pod lodem - zachichotał. Hyohiro również parsknął śmiechem. - A do tego jestem jeszcze chłodniejszy niż poprzednio. Jak ci zaproponują - nigdy nie bierz ziół z niepewnych źródeł.
Reakcja Mei na jego wspomnienie o zaginięciu na morzu troszeczkę go zaskoczyła, lecz po chwili - po raz jeden z pierwszych - poczuł, że po jego ciele roznosi się swego rodzaju ciepło. Do niedawna nie byłby w stanie zrozumieć, skąd ten jej niepokój, skoro on sam nie widział powodu, by się przejmować. Od kiedy jednak halucynacje sprawiły, że pogodził się ze swoim wewnętrznym mrokiem, zaczął zauważać emocje innych... a nawet je rozumieć. I samo uczucie tego, że komuś zależało na jego istnieniu, sprawiała że czuł jednocześnie strach (bo przecież shinobi nie może obiecać, że będzie z nim wszystko w porządku), ale i... radość. Coś go jednak trzymało na świecie. Bo ktoś jednak na niego czekał.
-Sam też wolałbym uniknąć pójścia na dno, zaufaj mi - odparł, spoglądając w bok z westchnięciem, po czym jednak na jego twarzy ponownie pojawił się uśmiech. Pogłaskał siostrę po głowie, patrząc na nią z powagą. - Nie martw się o mnie. Zawsze upewniam się trzy razy, zanim coś zrobię. Będę ostrożny.
Na pytanie o mieszkanie, parsknął tylko śmiechem.
-Jasne, co moje to twoje, tylko prawda jest taka, że... nie wiem, czy chcesz mieszkać w starej, odbudowanej pagodzie gdzieś w głębi wyspy, na dodatek tylko ze szczątkowym wyposażeniem - wyszczerzył zęby. - Nigdy nie potrzebowałem więcej. Jakaś kuchnia, legowisko, pianino, dojo, tyle mi wystarczało. I pewnie, mi układ pasuje.
Gdy już podeszli do Hyohiro, Natsume usiadł obok i spojrzał na przywołańca wymownie. Ten pokiwał lekko głową, i techniką Fuuin no Jutsu wyciągnął z jednego z dwóch zwojów standardowy strój Natsumego - błękitną szatę i żebrowaną kamizelę. W końcu musiał się przebrać, jeśli chce wejść do osady. Zdjął pancerz, płaszcz i żebrowania na maskę, zostawiając rzecz jasna część dolną - tej zmieniać nie musiał. Odsłonił na chwilę swoją klatkę piersiową, praktycznie całą pokrytą siatką tysięcy blizn, po czym szybko założył swój strój codzienny. Wachlarz i dwie katany również umieścił na swoim miejscu. Zbroja zaś została zapieczętowana.
-Zwierzę - shinobi? Cóż, my je czasami nazywamy przywołańcami. Są to wybitnie inteligentne stworzenia, które opanowały kontrolę chakry i możliwość posługiwania się nią, jak również przystosowały sobie parę innych cech pozwalających im na funkcjonowanie. Między innymi mowę.
-Zwierzęta-shinobi mają w zwyczaju zawierać pakty z shinobi, by pomagać im w walce i uczyć ich nowych sztuk ninja, o których ludzie zapomnieli - dodał Hyohiro, przeciągając się. - A gdybyśmy chcieli wyjaśnić, jak się poznaliśmy, minęłoby kilka godzin. Może jak gdzieś usiądziemy, to wszystko opowiesz, co?
Natsu pokiwał głową.
-Brzmi jak plan. No dobra, Mei, to co najpierw? Osada i może jakaś herbaciarnia, czy grzebanie między zaspami i drzewami w poszukiwaniu domu?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Mei » 8 paź 2016, o 13:14

Pomyśleć, że brat potrafił się tak zmienić. Wcześniej, obserwując go był mniej rozbawiony, rzadziej pozwalał sobie, choćby na słaby uśmiech. Również jego podejście do niej było znacznie inne. Tuż po wyznaniu mu dość niezwykłej prawdy, bała się odrzucenia, które nastąpiło zaledwie później. Zostawił ją, przez co w efekcie musiała biec za nim. Wyjaśniła mu sytuację, nawet się z nim dogadała.
Natomiast teraz wydawali się być bardziej zżyci, niż kiedykolwiek. Mogli sobie pozwolić na rodzinne czułości, śmiechy, bardziej luźną atmosferę. Nawet czuła się przy nim, jak nigdy wcześniej. Towarzyszyło jej szczęście, radość kumulowana przez całkiem długi szmat czasu. Miała tylko nadzieję, że ta chwila nie minie. Jeśli byli tylko zapaloną zapałką, którą zaraz miał ktoś zdmuchnąć. To uwaga, ale to nie jest śmieszne! Zwłaszcza, iż tak się za nim stęskniła!
- Ziołami? - spojrzała na niego z zaskoczeniem. Co prawda, nie miała pojęcia o jaki typ chodziło, ale jeśli to była prawda. To w takim razie, jej brat je bierze. Niepokój wzrósł przynajmniej o dwa poziomy do góry.
- Chłodniejszy? Um... Zapamiętam to! - odpowiedziała pewnym siebie głosem, w następnej chwili, łapiąc go za rękę. Chcąc potwierdzić jego słowa, musiała porównać ich temperatury. Zimne dłonie się zetknęły, gdy nagle się od niego odsunęła. Z zainteresowaniem przyjrzała się swojej ręce, jakby nie mogąc uwierzyć, że Yuki potrafią być chłodniejsi od swoich. I to nie z kwestii zamieszkiwanych miejsc, ale ze względu na to, co nam zgotował własny organizm.
- Dziwne, ale to by oznaczało, że gorące miejsca są dla Ciebie jeszcze większą zmorą - wzdrygnęła się, słuchając własnych słów. Dla niej herbata była czymś niepokojącym, nietypowym, a tymczasem na terenach Sabishi było jeszcze gorzej. Tam samo otoczenie robiło z ludzi zupę, a co by było gdyby przyszedł tam władca lodu i śniegu? Tym gorzej dla nich, zwłaszcza, iż natura dawałby im wciry. Jeszcze z bardziej chłodnym wnętrzem... Musiała temu jakoś zaradzić! Wspomoże swój klan i to w znaczny sposób.
- Ufam Tobie i tylko Tobie. Nie mam nikogo, komu mogłabym powierzyć wszystkie tajemnice. Zwyczajnie nie ufam innym ludziom - powiedziała sucho, choć było to najszczerszą prawdą. Rozmawiając zarówno z Muraiem i Ichirou, nagadała im totalnych bzdur, nie mogąc przyznać się z jakiego klanu pochodzi oraz z kim jest związana. Świat zwyczajnie był jej obcy i przebiegły. A przyglądając się, temu co ją w dzieciństwie spotkało.. Tym nie chętniej podchodziła do bliższych relacji. Każdy mógł być ich szpiegiem.
- Oby, inaczej sama Cię dorwę! - zagroziła mu, przyglądając się jego oczom. Z lekkim nadąsaniem chciała podkreślić wagę tej sytuacji. Martwiła się o niego, ze względu na to, iż był jedyną osobą, którą obecnie kochała. Stracenie go było równoznaczne ze stratą części siebie. A do tego nie mogła dopuścić.
Głaskanie, nieco uspokajało jej duszę. Lekka powaga zniknęła z jej buzi, zostając zastąpiona delikatnym uśmiechem. Przechyliwszy delikatnie główkę, wysłuchała spraw dotyczących ich domu. Zasada, co moje to Twoje była sprawiedliwa, zwłaszcza iż sama chciała mu to zaoferować. Może wielu rzeczy nie posiadała, ale sam notatnik wypełniony informacjami, mógł kiedyś się okazać przydatny. Tak samo jak książka, która niechcący wpadła w jej łapki.
- W sumie... mi takie warunki pasują. I pamiętaj, również, co moje to Twoje. Może kiedyś Ci się to przyda - mrugnęła do niego, w oczekiwaniu na kolejny temat.
Zwierzęta-shinobi były dla niej czymś rzadkim, niespotykanym. Mimo wszystko, słuchając ich słów była coraz bardziej przekonana o potędze takiego wspomagacza. Pakt, powiernicy i pomoc, którą mogliby od tych przyjaciół uzyskać. Przełknęła ślinę, nie wiedząc, czy sama kiedyś będzie mogła być na równi z którymś z tych stworzeni.
- Huh, a jakie są wymagania na zostanie powiernikiem paktu? Chociaż, czy można się podpisać pod czyimś sojuszem? - zagadnęła zaciekawiona taką opcją. Gdyby dowiedziała się czegoś więcej, może kiedyś sama by takowy zdobyła.
Co do kolejnej opcji, to no cóż. Za dobrze nie wiedziała, co woli. Pójście na kolejną herbatę, odwiedzenie osady, czy może poszukiwania? Hmm, szybsze wydawało się przejście do wioseczki, a dopiero potem znalezienie, tego co ukryte. Wzięła nieco głębszy oddech i wypuściła go, nie mogąc zauważyć obłoków pary. Była tym faktem nieco sfrustrowana.
- Myślę, że pójście na herbatę będzie dobrym pomysłem, ale.. jeśli tym razem nie przyniosą mi lodu to sama ich wszystkich zamrożę - powiedziała z lekkim rozbawieniem, robiąc cztery kroki w ich kierunku - No to rodzinko, zbieramy się? [/color]
Mei
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Natsume » 8 paź 2016, o 21:39

Usłyszał zaskoczenie w głosie Mei, gdy ta powtórzyła jego słowa o ziołach. Faktycznie, jakby na to spojrzeć z innej strony, nie zabrzmiało to najlepiej. Teraz możnaby wnioskować, że się uzależnił od jakichś narkotyków, czy innego badziewa. I o ile faktycznie miało to trochę działanie narkotyczne, o tyle nigdy więcej nie zamierzał próbować tego dziwacznego specyfiku. Smakował... źle. Po prostu źle.
-Czekaj, czekaj, niedokładne wyjaśnienie - zaczął, kręcąc dłońmi w geście powstrzymania. - Poddano mnie działaniu jakiegoś eliksiru, stworzonego przez tygrysy by sprawdzić, czy jestem w stanie dostosować się do ich warunków życia. W efekcie moje włosy bieleją gdy używam chakry, moja skóra jest chłodniejsza, i czasem łatwo się męczę. Nic wielkiego, bez żadnych uzależnień ani innego tałatajstwa - dodał, śmiejąc się nerwowo i drapiąc po potylicy.
Pokiwał głową na słowa o "gorących miejscach".
-Ano - pokiwał głową. - Gdy byłem na turnieju na pustyni, przeżyłem tylko dlatego że prawie cały czas siedziałem w podziemnej tawernie, a wychodziłem tylko walczyć. Teraz bym chyba zdechł.
Natsu usiadł na grzbiecie Hyohiro, a ten znów pokręcił głową, tak jakby przygotowywał się do biegu. Natsu pogładził go po futrze koło ucha. Zwierzak wyszczerzył zęby w zadowoleniu, po czym spojrzał na powoli zbliżającą się dziewczynę.
-Wsiadaj, tylko trzymaj się dobrze. Tak będziemy szybciej na miejscu.
-Co do zaufania, to już pogadamy na spokojnie, gdy będziemy w herbaciarni - dodał wesoło Natsu. - Co do paktów, wszystko zależy od zwierzęcia... chyba. Wymagania od Hyojina były dość hardkorowe. Hyotai powinna to lepiej wyjaśnić, jest spokrewniona z nim bezpośrednio. No dobra, to będziem chyba jechać...
Poczekał, aż dziewczyna wsiądzie na grzbiet Hyohiro i w jakiś sposób się złapie. O ile Natsume był już dość dobrze przyzwyczajony do sposobu jazdy na grzbiecie tygrysa, o tyle jego siostra najprawdopodobniej miała taką możliwość po raz pierwszy w życiu. A jazda wierzchem na tygrysie wymagała trochę więcej wprawy, niż jazda konno. Przy czym jeśli zna się chociaż trochę na balansie, to powinno być wszystko w porządku. Na wyspach ze względu na klimat nie było wierzchowców, więc Kenshi również jeszcze do niedawna nie potrafił się utrzymać na Hyohiro. Ale wystarczyło kilka dni treningu, i dostosowanie zwierzęcia do jego możliwości fizycznych, i w sumie poszło jak z płatka. Zastanawiał się, czy na wszelki wypadek nie spróbować jakoś przywiązać dziewczyny do siebie lub tygrysa za pomocą żyłki, ale to mogło być trochę... zbyt inwazyjne.
-Ogólnie rzecz biorąc, stanem mojego domu możesz się zawieść. Dlatego może odwiedźmy tę smutną chwilę zobaczenia tego zadupia, i chodźmy do osady. Akurat mrożona herbata to miejscowy specjał - dodał, śmiejąc się.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Mei » 9 paź 2016, o 14:52

Sprawa brania ziół była ździebko niepokojąca. Również w oczach kunoichi wyglądało to nie za dobrze, ale.. Na szczęście przyszła chwila tłumaczeń, które dały jasny pogląd na sytuację. I chociaż nie wierzyła, że jej braciak jest ćpunem, to i tak wolała to wyjaśnić. Czuła się z tym o niebo lepiej.
- Czyli to Twoja sprawka - spojrzała karcąco na tygrysa, zrzucając całość na niego. Mimo, że w wypowiedzi wystąpiła liczba mnoga, to póki co wolała nim się zająć. I to osobiście.
- Uff, skoro nic więcej Ci przez to nie jest, to już jestem spokojniejsza.
I tak rzeczywiście było. Wzięła głębszy oddech, nieco wyciszyła swoje serducho. No i przede wszystkim ciśnienie, które w niej wręcz buzowało, zdawało się ją opuszczać.
- Chciałam oto w sumie zapytać. Rozmawiałam z osobą, z którą wygrałeś w finale i jakoś zaciekawił mnie ten problem. Wiesz, nie wyobrażam sobie, że pójdę w ciepłe miejsce i wyjdę z tego cało. Szkoda tylko, że dostałam zaproszenie - westchnęła z rezygnacją, na wspomnienie słów Ichirou. Obiecała, że tam się stawi, ale do tego czasu potrzebowała medykamentu, który ochroni ją przed wyższymi temperaturami.
Gdy zaproponowano jej przejażdżkę początkowo chciała odmówić. Nie potrafiła jeździć na zwierzętach, a tym bardziej nie takich dużych. Jednakże, po przemyśle uznała, iż skorzysta z oferty. Szybszym krokiem podeszła do przywołańca i zgrabnym ruchem zajęła miejsce na jego grzbiecie. Następnie przytuliła się jedną ręką do Natsu, a drugą złapała mocniej za miękkie futerko.
Teraz mogła jechać, oby tylko jej za bardzo nie rzucało...
- Ummm, rozumiem. Może kiedyś podejmę się wyzwania, które jakieś zwierzęta dla mnie przyszykują. Sęk w tym, że za nim się tego podejmę do upłynie pewnie z dziesięć lat, jak i nie więcej.
Kolejne westchnięcie, ale tym razem bardziej smutne od poprzedniego. Znając swój potencjał bojowy mogła tylko marzyć o takich bajerach. Chociaż, zamierzała się podszkolić w różnych dziedzinach, to i tak za nim osiągnie swój cel, minie trochę czasu.
- Skoro tego chcesz... To czemu by nie? - uśmiechnęła się delikatnie, starając się utrzymać jakikolwiek balans. O ile chłopakowi wychodziło to naturalnie, to jej niestety nie. Bardzo często się chwiała oraz traciła równowagę, co zmusiło ją do zmiany pozycji. Ciągle przytulała się do czarnowłosego, ale za to nogami przylgnęła do ciała zwierzaka.
- W razie co to mnie ratuj, bo za nim tam dotrzemy.. To mogę już dawno leżeć pod białym puchem - przyznała otwarcie, przytulając go nieco mocniej. Nareszcie czuła się bezpiecznie, chociaż groźba spadnięcia wydawała się być bardziej rzeczywista, niż kiedykolwiek wcześniej.
Mei
 

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Natsume » 11 paź 2016, o 00:25

Hyohiro, zauważając spojrzenie dziewczyny, podniósł brwi na tyle wysoko, na ile tylko potrafił swoimi ograniczonymi możliwościami jako przerośnięty kot. Ale słysząc do tego oskarżenie, tylko spojrzał na nią z otępieniem. Chyba nie bardzo ogarnął, skąd takie podejście, że to "ich wina". No hej, może to i oni stworzyli miksturę i wyhodowali te zioła, ale to sam chłopak zgodził się na to, by je przyjąć i poddać się testowi. A na ten wybór nie kładli żadnego ciśnienia, odmówi to nie. Co najwyżej nie byliby tak chętni na wypuszczenie go luzem z wyspy.
-Zaraz, moja sprawka!? - parsknął, pokazując na siebie łapą z wystawionym jednym z paliczków. - Miksturę zrobił Hyoso, a Natsume sam się zgodził na wzięcie udziału w rytuale! Zresztą, powiedziałbym nawet że ten rytuał mu pomógł z kilkoma... problemami przeszłości.
Natsume westchnął ciężko. Na taki temat nie będą rozmawiać gdzieś na zadupiu wyspy.
-Ta... problemy problemami, wolę do tego nie wracać. A co do pustyni... Rozmawiałaś z Muraiem? I... zaproszenie? Kto by zapraszał ludzi na pustkowia, gdzie każdy klan próbuje każdemu wbić nóż między żebra? - zapytał, parsknąwszy śmiechem. Był na pustyni raz, i był świadkiem wojny między Sabaku i Kaguya, wywołanej atakiem Douhito na trybuny areny. I dodatkowo później jeszcze z bandytami Ayatsuri. Nienajlepsze wspomnienia, jakby tak spojrzeć.
Natsume poczekał spokojnie, aż dziewczyna wsiądzie na grzbiet Hyohiro i usadowi się w miarę bezpiecznie. Poczuł, że objęła go, trzymając się dość kurczowo. Czyli wyglądało na to, że faktycznie nie miała do tej pory możliwości jazdy na grzbiecie jakiegokolwiek zwierzęcia, a co dopiero tygrysa, czyli w sumie wierzchowca bojowego. Sam chłopak też wcześniej miał z tym problemy, ale na szczęście o ile Hyohiro był stworem dość bezpośrednim i często szyderczym, to mógł się odznaczyć też dość dużą dozą cierpliwości. Nie wątpił, że Mei w końcu opanuje i tę umiejętność.
-No proszę, jesteś chyba nawet lżejsza niż tamta Sakki z wcześniej - powiedział wesoło tygrys, po czym zaparł się trochę mocniej w śniegu. - Czyli co, do osady?
-Ano, do osady - odparł Natsume. Tygrys zerwał się do szaleńczego pędu, zmierzając w kierunku wskazanym przez sakryfikanta paktu. W takim tempie niedługo będą na miejscu.

z/t x2
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Shiroyama 城山

Postprzez Kurusu » 4 cze 2017, o 10:58

Problemy powojenne Misja D 1/15
- Podaj znieczulenie! Małą dawkę! - krzyknął mężczyzna znajdujący się w małym budynku, położonym blisko osady rodu, a nawet bardzo blisko. Pomimo niskiej temperatury oraz wszechobecnego mrozu, a także śniegu, atmosfera była gorąca można powiedzieć. A czemuż to? Wieści roznoszą się z ogromną prędkością! W końcu niedawno rozegrała się bitwa o te tereny, a konkretniej o Fuyuhane - Osadę rodu Yuki. Obrońcy okazali się zwycięzcami, jednak miało to swoją cenę... Było wiele zabitych, a jeszcze więcej rannych... A jako iż szpital w mieście zwyczajnie nie mógł pomieścić tylu ludzi to zdecydowano się na przeniesienie części rannych, do pobliskich ośrodków pomocy medycznej.
Los chciał, aby wewnątrz znajdował się Koji, na szczęście nie jako ranny a członek personelu pomocniczego. Co on tam robi i czemu to robi wie tylko On, ważne jest to, że potrzebna jest każda para rąk do pomocy rannym! Obecnie wewnątrz panował względny spokój, jedna osoba się wydzierała aby podać znieczulenie w małej dawce, a tak to była cisza. Przejść się dało więc problemu w ruchu nie było, tak czy inaczej... Koji miał obecnie za zadanie przynieść te "nieszczęsne" znieczulenie, proste i niewymagające zadanie, prawda?
Kurusu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość