Wieś Okita

Wyspa położona na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, a od niedawna również sprzymierzonego z nim Szczepu Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 14 wrz 2018, o 18:39

Potwory
Misja D: 15/...
Takuna Kaba

Kobieta pokiwała ochoczo głową na słowa wyrażające zdziwienie, które padły z ust Kaby.

- Dokładnie tak. No może niecałe swoje ciało, lecz samą twarz. - uściśliła swoje myśli kobieta. Przejęcie z jakim wypowiadała swe słowa raczej nie pozostawiały wątpliwości co do tego, czy kłamała. Jaka by nie była prawda, kobieta siedząca przed kapłanką, wierzyła w swe słowa. Podziałały na nią dopiero kolejne słowa naszej bohaterki. Kobieta wyprostowała się mocniej, odchylając głowę odrobinę do tyłu. Otworzyła usta w wyrazie zdziwienia, a oczy wyrażały niedowierzanie.

- A, ale, ale jak, jak t...- zaczęła się jąkać, zupełnie jakby ktoś zdzielił ją właśnie w twarz. Nie dokończyła swej myśli, gdy weszła jej w słowo Kaba prosząc o kilka przedmiotów. W pierwszym odruchu, jej rozmówczyni, zamknęła usta. Spoglądała przez dłuższą chwilę w kierunku kapłanki, oskarżającym o kłamstwo wzrokiem. Przecież przed chwilą mówiła jej, że jej prośba nie może być spełniona, a teraz nagle prosi ją o kolejne przedmioty, do tego takie, które są niezwykle cenne i drogie w tych rejonach wyspy. W końcu jednak podniosła się z miejsca i podeszła do jednej z niewielu półek, skąd ściągnęła potrzebne przedmioty. Oddała je niechętnie w dłonie naszej bohaterki, lecz nie powiedziała ani słowa, choć jej oczy wciąż patrzyły z podejrzliwością na kapłankę. Podejrzliwość ta zniknęła dopiero gdy padło kolejne pytanie. Kobieta oprzytomniała momentalnie i podnosząc palec do ust zamyśliła się poważnie.

- Najczęściej widziano go pod postacią Ryu, to jest... był nasz sąsiad. - mówiła o nim w formie przeszłej, zupełnie, jak gdyby zginął, mimo to, że przecież leżał nieprzytomny kilka budynków dalej. Być może chodziło o coś innego? Kobieta zbliżyła się trochę do Kaby i ściszyła głos, zupełnie jakby miała zamiar wyjawić jej największy sekret tego świata.

- Widzi pani... kilka tygodni temu przez wioskę przechodził wędrowiec. Straszny jegomość, mówię pani. Odziany w czerń od stóp po głowę. Uśmiech miał równiutki jakby malowany, ale było w nim coś takiego, że powodowało ciarki u człowieka. Zatrzymał się na ledwie noc, w domu Ryu.- palcem wskazała na jedną ze ścian budynku, zapewne to za nią znajdowało się, wspomniane domostwo.

- Było tam oczywiście jeszcze kilka innych osób, lecz tylko Ryu rozmawiał z nim. Następnego ranka, ślad po wędrowcy zaginął. Zdawał się wyparować, co większość osób przyjęło ze spokojem.- opuściła głowę. Gdy przemówiła ponownie, jej głos zrobił się wyższy, lecz nabrał niespokojnego tonu.

- W pierwszej chwili nikt nie zauważył niczego dziwnego. Lecz po kilka dniach Ryu zaczął zachowywać się dziwnie. Stał się niespokojny, wybuchowy, opuszczał swoje codzienne zajęcia. Potem, zaczął wymykać się z domu po zmroku. Kilka osób twierdziło, że widziało go jak wychodził poza wioskę... - przerwała nagle, nabierając więcej powietrza, jej twarz stała się blada, a ręce zaczeły się trząść mocniej.

- Potem kilka osób twierdziło, że widziało jak Ryu zmienia swą twarz. Raz był sobą, innym razem smukłym młodzieńcem o piegowatej twarzy, jeszcze innym razem pomarszczonym starcem. Sama...- ponownie przerwała, a jej ciałem targnęły potężne dreszcze.

- Sama widziałam raz niewyraźną postać. Wracałam do domu, na spoczynek, było już ciemno. Spotkałam go między dwoma budynkami. Nie widziałam go wyraźnie, raczej tylko jego zarys, lecz przysięgam, że jego oczy świeciły na czerwono. Wystraszyłam się potwornie. Myślałam, że stracę przytomność. - Złączyła obie dłonie ze sobą, chcąc chyba powstrzymać choć odrobinę ich trzęsienie się.

- Wtedy wyszedł on. Ryu wyglądał tak jak zawsze, nawet uśmiechnął się do mnie w ten swój ciepły sposób. Wtedy zrobiło mi się głupio... wie pani, że starucha ze mnie i już mi się mąci w głowie. Teraz jednak myślę, że to było coś więcej i miałam wiele szczęścia, że skończyło się jak skończyło- zamilkła na kilka dłuższych chwil, wspominając tamtą noc.

- Kilka dni później, grupka mężczyzn spotkała Ryu, jak chciał opuścić wioskę z wielkim workiem na plecach. Gdy tylko ich zobaczył, natychmiast rzucił się do ucieczki. W środku znaleziono śpiące dziecko, biedną Kaori. Mężczyźni rzucili się w pogoń, znaleźli tego demona niedaleko spichlerza. Nie bronił się, kłamał w żywe oczy mówiąc, że to nie on... - zamilkła ponownie, tym razem chyba już na dobre, ponieważ grdyka poruszała się jej niespokojnie, zupełnie jakby miała zaraz się rozpłakać.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 172
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 18 wrz 2018, o 19:44

Na twarzy Kaby zaczął powoli malować się niepokój wraz z tym jak zauważyła, że staruszka zaczyna powoli jej nie ufać. Nic w tym dziwnego, skoro kapłanka, osoba będąca znawczynią bóstw i innych cudów, sama gubi się w tym co mówi i nie jest pewna tego, co w ogóle może wykonać, aby pomóc mieszkańce Okity. Mimo wszystko kobieta wciąż słuchała Kaby grającej obecnie na zwłokę. Nie chciała kończyć tworzenia amuletu, aby przypadkiem staruszka, uradowana tym, że już jest bezpieczna, nie uciekła jej na ostatniej prostej, tym samym niszcząc jakikolwiek wkład dziewczyny w całe to przedsięwzięcie. – Może to i lepiej, że nie jest zbyt skora do pomocy... przynajmniej nie będę siebie zadręczać. Yare, yare... Byłam uczona do pomagania, nie okłamywania, chociaż praktyki w świątyniach nie zawsze są takie nieskazitelne – przez głowę Kaby przeleciała myśl i wspomnienia o tym, jak funkcjonowały inne przybytki bogów, gdzie sprzedawanie lipnych medalionów o zerowej sile duchowej było na porządku dziennym. Nie widząc już innej możliwości, chwyciła za pędzel, nieco zużyty, ale przecież żaden demon nie patrzy na idealną kaligrafią. Chcąc nałożyć pierwsze warstwy atramentu, usłyszała głos kobiety.

Sąsiad? Musiała go Pani dobrze znać, a to chyba boli najbardziej w tym... – jej głos był cichy, pełen niepewności spowodowany całym tym kłamstwem, a raczej dokopywaniem się do niezbyt przyjemnej prawdy. Lecz nie zamierzała przeszkadzać i pozwoliła swojej rozmówczyni kontynuuować wywód, a każde słowo dokładnie zapamiętać, aby móc wypowiedzieć je detektywom. Nie zamierzała już nawet szczególnie zaprzątać sobie głowy analizą, bo ostatnie jej próby albo niezbyt wychodziły albo ich wynik pojawiał się w głowie dziewczyny dopiero po jakimś czasie, jednak nie chciała być tylko puszką do wydobywania i przetrzymywania informacji, a sama staruszka powinna dostać wyjaśnienia, tak jak i cała wioska. – Pod... postacią. – Powtórzyła pierwsze słowa kobiety, które najmocniej wyryły się Kabie w pamięci.

Uważa Pani, że... że to nie on? To byłoby straszne. To tak jakby zabrać komuś jego osobowość, całego jego. Co jak, jak to był prawdziwy Ryu? Och, och, nieważne – Zmartwiła się tym. O ile sądziła, że to mógł być shinobi, tak teraz sama już nie wiedziała czy to nie wredny demon przejął jego ciało, samemu wchodząc do wioski pod postacią wędrowca. Ostatnie słowa wymówiła już z dużą lekkością, wysilając się na jakikolwiek uśmiech, aby tylko nie sprawić staruszce większej przykrości. Jeszcze raz włożyła pióro do kałamarza, a następnie wypisała cztery proste znaki - obrony "守る" i zmiany charakteru "変換" – mając nadzieję, że to w jakikolwiek sposób obroni kobietę przed tym, co się tutaj dzieje. – Proszę położyć go nad ogniem, przynajmniej metr, aby się nie spalił. Musi teraz Pani przebywać sama, a ja... ja nie mogę zakłócać tego. – Odłożywszy przedmioty, szybkim ruchem wstała i ukłoniwszy się w połowie, wybiegła wręcz z mieszkania starając się odnaleźć swoich kompanów. Jeżeli nie odnajdzie żadnej wskazówki do znalezienie dwójki przesłuchującej świadków, uda się na ucztę, by tam skontaktować się z Yamadą.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 84
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 23 wrz 2018, o 19:37

Potwory
Misja D: 17/...
Takuna Kaba

- Nie wiem co myślę kochana... - skomentowała cały wywód Kaby, w jednym zdaniu. Na jej twarzy malowała się jednak zawziętość, zupełnie jakby nabrała nowych sił. Choć jeśli przypatrzeć się jej bliżej, można by dostrzec skrywaną pod tą maską zmęczenie. Jej wzrok wbity był, przez cały czas w tworzony przez kapłankę amulet, uczepiła się go, jak tonący brzytwy, prawdopodobnie wierząc, że może ją to ocalić. Gdy dziewczyna skończyła swe czary, kobieta natychmiast chwyciła za figurkę i przytuliła ją do swojej klatki piersiowej.

- Niezwłocznie tak zrobię...- Odpowiedziała na instrukcję, którą otrzymała i rzeczywiście nie zamierzała chyba tracić czasu, bo jej wzrok już przeszukiwał mieszkanie w celu odnalezienia odpowiedniego przedmiotu, który pomógłby jej w umieszczeniu figurki w odpowiednim miejscu. To dało dziewczynie sposobność do wymknięcia się, lecz gdy już miała nacisnąć na klamkę od drzwi, poczuła, że ktoś chwyta ją za rękę.

- Proszę uważać na siebie... Jeśli człowiek, który leży teraz w śpiączce nie jest porywaczem... to może być wszędzie - puściła dziewczynę, żegnając ją jeszcze najcieplejszym uśmiechem, na jaki było ją stać.

Noc była dzisiaj dość jasna, dzięki bezchmurnemu niebu i księżycowi w pełni, który przemierzał właśnie nieboskłon. A jednak pomimo ognia palącego się przy uczcie niewiele było tutaj świateł. Powodowało to, że cała wioska stawała się mroczniejsza, dużo bardziej tajemnicza, a pod wpływem całej tej otoczki i historii związanych z całą tą sprawą, można było odnieść wrażenie, że jest się obserwowanym. Odnalezienie pozostałych dwóch detektywów nie było aż tak wielkim wyzwaniem, wszak wioska nie była zbyt rozległa, ot kilkanaście budynków, z czego większość nie nadawała się do użytku. Ten, w którym ukryto napadniętego znajdował się na samym obrzeżu wioski, niemalże poza nią. Budynek musiał być opuszczonym od dawna. Składał się z dwóch sal, niemalże pustych, nie licząc kilku starych i mocno nadszarpniętych przez czas mebli. W pierwszej, Kaba, odnalazła Ito Kenichiego. Siedział on na krześle, ręce trzymając, złożone w piramidkę, przed sobą, na stole. Po drugiej stronie siedział inny mężczyzna, głowę miał zwieszoną w dół, opowiadał coś o tamtej nocy, o tym jak gonili potwora i dopadli go niedaleko stąd. Było jeszcze dwóch innych mężczyzn, siedzieli oni pod ścianą na jednej wspólnej ławie, chyba czekali na swoją kolej, a może byli już po wszystkim. W drugim pomieszczeniu znajdowało się jeszcze mniej. Pojedyncze łóżko, na którym leżał jakiś mężczyzna, niechybnie napadnięty Ryu, sądząc po tym, że spał i licznych zadrapaniach i siniakach na jego ciele. Badał go Sasaki Osamu, ubrany w przedziwne rękawice, wykonane chyba z zwierzęcych wnętrzności, lub też niemalowanej skóry jakiegoś zwierzęcia. Gdy tylko Kaba weszła głębiej do pomieszczenia, wzrok wszystkich tutaj zebranych skupił się na niej.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 172
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość