Wieś Okita

Wyspa położona na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, a od niedawna również sprzymierzonego z nim Szczepu Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Wieś Okita

Postprzez Hisashi » 16 cze 2018, o 16:41

Novum Ordo pod ciężką ręką ówczesnego Shirei-kan'a Hoozukich jeszcze niedawno było realnym zagrożeniem dla rodu Yuki, ale też i dla całego Hyuo, które zresztą nie zwykło prowadzić wojen, na skutek spisu praw i zasad nazwanego Pax Glacia. Niepewność narastała, a Rada nie ruszyła nawet palcem, udając, że wszystko jest w porządku, dopóki nie było za późno. Nikogo nie dziwił więc fakt, że ludzie cały czas pamiętali o wojnie, oraz samej bitwie, których przecież nie widziano tu od wieków. To właśnie przyczyniło się do tego, że przemówienie Hisashiego zadziałało dokładnie tak, jak on sam tego oczekiwał. Strażnicy uwierzyli mu i wykonali jego zalecenia, odprowadzając ranną Harunami do medyka, zabierając ciała ofiar, oraz aresztując Seiki na podstawie jego zeznań. Zresztą, miało to też inne skutki, takie jak zyskanie szacunku u starszego z braci, który zaczął przepraszać Yukiego i się mu kłaniać, co było dla niego całkowicie zbędne, gdyż nie uznawał się on za bohatera. Młodzieniec spojrzał jeszcze raz na twarz kobiety, gdyż chciał zobaczyć jej reakcję na chłodną odpowiedź strażnika, zapewne była ona tym conajmniej zdziwiona. Następnie pomógł ją skuć, tak jak to obiecał i poszedł odpocząć w przydzielonym mu pokoju.Przez około dwie godziny leżał, myśląc o tym co zaszło i o tym co zajdzie w najbliższej przyszłości. Zamierzał ruszyć na kontynent, jego motywacją była ciekawość, gdyż chciał zbadać zamieszkujące tam ludy i ich kultury, a także służba Cesarstwu, gdyż liczył na to, że zdobędzie jakieś przydatne informacje, na temat bieżących wydarzeń. W końcu jednak zawołano go, ponieważ Harunami ocknęła się. Ubrał swój płaszcz i buty, wziął ze sobą torbę, którą przymocował do skórzanego pasa, a następnie wyszedł z pokoju. Przyszedł do szpitala, gdzie zastał lekarza, po przywitaniu oznajmił on młodzieńcu, że Harunami najpewniej doznała ciężkiego szoku, oraz postradała zmysły, gdy dotarło do niej, że jej rodzina została wymordowana. Biedulka, nie miała już po co żyć, a i jej stan fizyczny nie da jej zbyt wiele czasu. Nie powiedziano mu jednak, czy była przesłuchiwana przez strażników, zresztą się tym nie przejmował, gdyż piękna morderczyni i tak została już uwięziona. Powiedziano mu też, że pochowano już ciała ofiar, ojca i syna. Sam zresztą poszedł na cmentarz, by zobaczyć ich groby.- Oby wasze kolejne życia były lepsze niż dotychczas. - powiedział, stojąc nad świeżymi mogiłami. Ostatnim przystankiem było spotkanie ze starszym wioski, który wypłacił młodzieńcu nagrodę pieniężną, za schwytanie przestępczyni. Hisashi przyjął ją bez mrugnięcia okiem, a następnie podziękował i ruszył na szlak. Nareszcie był wolny. Szedł sam, pośród lasu, a przed nim był wielki świat.
z/t
Obrazek
WIZUALIZACJA UBIORU
Mowa #0066FF
Myśli
Avatar użytkownika

Hisashi
 
Posty: 69
Dołączył(a): 15 kwi 2018, o 00:34
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5338
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 22 lip 2018, o 10:36

Potwory
Misja D: 1/...
Takuna Kaba
Wprowadzenie

Sowa pohukiwała z cicha zaznaczając wszelkim innym stworzeniom, że teraz znajdują się na jej terenie. Była największym drapieżnikiem w tej okolicy i nikt nie mógł jej zagrozić. A jednak, usłyszawszy głośne chrupanie lodu, obróciła swą głowę, milknąc natychmiast i obserwując drogę, z której nadchodziły coraz głośniejsze dźwięki. W końcu dostrzegła cztery czarne plamy przemieszczające się w jej kierunku, wzdłuż zasypanej śniegiem drogi. Spłoszona sowa zerwała się do lotu.

- Daleko jeszcze? - pierwsza z plam uniosła obronnie ramię, gdy wielkie ptaszysko wzniosło się do lotu, lecz te kierowało się w zupełnie przeciwnym kierunku niż oni się znajdowali. Widząc, że nie grozi im żadne zagrożenie, młody, bo zaledwie dwudziestoparoletni mężczyzna obniżył ponownie swe ramię i przyjął tą samą lekko podkuloną pozycję. Nie cierpiał chłodu, nie cierpiał śniegu, było to dość zabawne, biorąc pod uwagę, że urodził się i całe życie spędził na Morskich Klifach.

- Około godziny. Było by szybciej, gdyby wóz nie wpadł w zaspę i nie złamał kół. - Odpowiedział mu drugi głos, dużo niższy i mniej energiczny, należący do drugiej z czarnych plam. Mężczyzna powiódł wzrokiem za oddalającą się sową, która była jego symbolem.

Trzeci cień milczał, wsłuchując się jedynie w chrupiący śnieg pod jego stopami i bacznie przyglądając się czwartej plamie, idącej tuż obok niego. Miał wątpliwości, czy dobrze zrobili biorąc ją ze sobą. To miała być szybka misja, wejść zebrać informacje, wydać osąd i pakować się w drogę powrotną. Jej zadaniem miało być służyć im za wsparcie duchowe. Lecz teraz, gdy ich wóz został zniszczony, patrzył jak ta niewielka osóbka brnie przez zaspy. Była tak leciutka, że śnieg pod jej butami zdawał się nawet nie załamywać. A jednak brnęła przed siebie nie załamując się ani na chwilę. Być może była silniejsza niż mu się na początku wydawało. W pewnym momencie, czwarty cień potknął się, a mężczyzna szybko ją pochwycił.

- Wszystko w porządku - zapytał zmartwiony.

Dwa dni wcześniej

By jednak wyjaśnić całą tą sytuację, musimy cofnąć się dwa dni wstecz, do dużo bardziej oddalonego miejsca. Była cicha, bezchmurna noc. W świątyni już dawno skończyły się modły, a większość mieszkańców już dawno zapadła w sen. Nie wszystkim było jednak dane przespać tą noc spokojnie. Ktoś zapukał, delikatnie, w drzwi Takuny Kaba, wybudzając dziewczynę ze snu.

- Siostra przełożona wzywa, oczekuje cię we wspólnej jadalni.- drzwi uchyliły się tylko na tyle by osoba stojąca za nimi mogła mówić swobodnie, lecz nie na tyle by mogła wejść do środka. Chwilę później drzwi ponownie się zatrzasnęły zostawiając budzącą się do życia młodą kobietę, samą sobie.

Gdy jakiś czas później zjawiła się na umówionym miejscu, jej oczom ukazała się jedna ze starszych sióstr, w towarzystwie trojga innych mężczyzn. Kobieta w kwiecie wieku nie miała na sobie swojej szaty, wyglądała bardziej jakby została zaskoczona, niespodziewaną wizytą, gdy jeszcze spała. Dostrzegając nowo przybyłą, kobieta wskazała miejsce obok siebie, z nikłym uśmiechem, choć jej oczy wyrażały, że nie zniosą sprzeciwu i ociągania się.

- Dobrze, że jesteś. - odczekała do momentu, gdy Kaba zajmie swe miejsce.

- Ci oto panowie to detektyw Yamada Taro - Wskazała na najmłodszego z całej trójki. Nie mógł być starszy od Kaby więcej jak trzy, cztery lata. Nawet bródka, o którą bez wątpienia dbał z odpowiednim namaszczeniem, bardziej przypominała pierwszy zarost uczniaka, niż gruby i gęsty zarost mężczyzny. Również gładka i nieskazitelna cera oraz modna fryzura, raczej niespotykana w tej części świata nie nadawały mu wyglądu profesjonalisty. Patrzył na dziewczynę z nieskrywaną ciekawością zupełnie, jak gdyby starał się ją ocenić. Gdy oczy obojga spotkały się, choćby na ułamek sekundy, natychmiast uśmiechnął by się, tym swoim pewnym uśmiechem i skinął głową.

-Detektyw Ito Kenichi - wskazała na drugiego z mężczyzn, dużo starszego niż pierwszy, lecz wciąż zbyt młody by nazwać go starcem. Skórę miał wygoloną do zera i w wyglądzie niezwykle gładką. W odróżnieniu jednak od Yamady Taro, podkreślało to ostre rysy twarzy mężczyzny, co w połączeniu z jego wielkimi brwiami, ułożonymi blisko siebie oczami i spiczastym nosem, nadawało mu wygląd polującego jastrzębia. Włosy, czarne jak noc, robiły wrażenie, jak gdyby były naelektryzowane. Ułożono je w szpiczasty kok, z ostrymi, nierównymi zarysowaniami. Również i on skinął głową na powitanie dziewczyny, lecz był to ruch powolny i wykalkulowany.

- Oraz detektyw Sasaki Osamu - wskazała ostatniego z mężczyzn. Wyglądał najstarzej z całej trójki, lecz mogło to być spowodowane tym, że jako jedyny nosił się dumnie ze swoją siwizną oraz tym, że posiadał gęsty siwy wąs, choć poniżej nie było żadnej brody. Jako jedyny posiadał również odrobinę nadwagi, nadającej mu wygląd przyjaznego wujaszka, choć oczy miał zmęczone co mogło przypominać bardziej zmęczonego służbą gliniarza. Również i on skinął głową.

- Panowie przybyli z dość... nietypową prośbą - Starsza siostra rozpoczęła swe tłumaczenia, lecz przerwano jej niemalże natychmiast. Osobą która wcieła się w jej wypowiedź był Sasaki Osamu.

- W miejscowości Okita schwytano porywacza i urządzono nad nim samosąd. Facet przeżył, lecz jest w śpiączce. Mamy sprawców pobicia, lecz miejscowi bronią ich za wszelką cenę, twierdząc, że porywacz jest potworem i należy go zgładzić - mówił to spokojnym głosem, zupełnie, jak gdyby opowiadał o wędkowaniu, a nie o mordowaniu ludzkich istnień.

- Mieszkają tam ludzie prości, wierzący w stare wierzenia i potwory, dlatego też chcemy sprowadzić do wioski kapłana, lub kapłankę, którzy posłużą za łącznik między nami a mieszkańcami - wyjaśnił o co chodziło w całej sprawie.

- [color=#FFBF40]Twoja siostra przełożona stwierdziła, że świetnie się nadasz do tego typu zadania[/color]- zakończył swą wypowiedź.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 161
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 22 lip 2018, o 20:20

Po ostatnim dniu miała na jakiś czas dosyć świątyni. Jedna z miko zachorowała, przez co ona sama musiała zająć się przygotowaniem ołtarza do rytuału. Słysząc pukanie o tak wczesnej godzinie, co wywnioskowała spoglądawszy przez niewielkie okienko wbudowane w ściany jej sypialni, wiedziała, że zaraz przełożone dadzą jej jeszcze więcej pracy do wykonania. – Yare, yare, nie dają chwili odpocząć. Oby ten tydzień się już skończył, to powrócę do swojego... – pokręciła głową przypominając sobie, że przecież poza pracą w świątyni ma jeszcze inny zawód, przez co na brak czasu nie może narzekać. Nie odpowiedziawszy kapłance, która z pewnością zauważyła jej wybudzenie, Kaba zaczęła powoli przywdziewać swoje białe haori i czerwone hakamy. Był to o wiele bardziej przewiewny strój niż kimona, które wczoraj przez większość dnia była zmuszona nosić. Mimo tego, że niezbyt podobały jej się dalsze świątynne obowiązki, lubiła brać w nich udział. Inaczej nie zyskałaby tak bardzo potrzebnej aprobaty bogów. Delikatnie spinając swój niechlujny kok pojedynczą spinką, nałożyła nieco białego pudru na twarz i przeszła spokojnym krokiem do jadalni, myśląc już jakie wymyślne śniadanie na dzisiaj ma przygotować.

Mężczyźni, których po chwili zobaczyła, nie przypominali żadnego mnicha czy też kapłana, którzy w ostatnich dniach zbyt często się w obrębie kapłanek przewijali. Kaba była dosyć skrępowana tym towarzystwem, bo czuła, że nie przyszli oni po zwykłą poradę jak dbać o drzewo wiśni. Przybierając nieco bardziej rozgarniętą pozę – złożone ręce ukryte pod rękawami haori, wyprostowana sylwetka, delikatnie uniesiona głowa – postanowiła posłuchać tego, co mają jej do powiedzenia.

Takuna Kaba – skwitowała w kierunku każdego z nich, kiedy skończyło się już ich przedstawianie, schylając się o 45 stopni w ich stronę. Jej twarz nie pokazywała wielkiego zachwytu, ani zaciekawienia, jednak sam fakt, że są oni detektywami, wzbudził w dziewczynie pewne podejrzenia. Cieszyła się jednak, że chociaż przez chwilę nie będzie musiała mówić o wspaniałej mocy Konohy. Zresztą chyba żaden z nich nie chciałby o tym słuchać. Przeleciwszy wzrokiem po każdym z nich, starała się już wyrobić jakieś zdanie na ich temat, mając nadzieję, że zmieni sie ono na lepsze, choć Ito Kenichi wydawał jej się najlepszy na tym stanowisku.

Jak rozumiem porywacz nie jest prawdziwym porywaczem? – sama nie była do końca pewna tego, co usłyszała, lecz jeżeli nie byłby złoczyńcą, to panowie pewnie nie zabieraliby się za to. – Stare wierzenia i potwory nie biorą się z niczego. Jest to wiedza przekazywana od pokoleń, aby wiedzieć jak żyć i się ich wystrzegać. Cieszę się, że nie ch...nie chcieli Panowie udawać kapłana – Delikatnie zakasłała próbując udać, że po prostu zapomniała tego, co dalej chce powiedzieć i szuka słowa, ale chyba nie wyszło jej to zbyt naturalnie. Wciąż musiała uważać na to co mówi ze względu na mamę. – że wybrano mnie, myślę, że mogę pomóc, chociaż nie wiem, czy jakaś bajeczka ich do tego przekona. Nie tylko ludzie prości wierzą w byty mające ponad nami władzę. Dobrze, chyba możemy iść? – Spojrzała na starszą kapłankę mając nadzieję na ujrzenie aprobaty.


Pogrubienie - słowa
Kursywa - myśli
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 75
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 24 lip 2018, o 19:47

Potwory
Misja D: 3/...
Takuna Kaba

Mężczyźni wymienili, między sobą, spojrzenia. Zupełnie, jak gdyby wiązała ich jakaś nienamacalna więź, która pozwalała im zrozumieć się bez słów. Sasaki Osamu skinął głową na swego partnera, a ten w odpowiedzi wstał ze swego miejsca. Był duży, górował nad dziewczęciem o całe dwie głowy. Lecz nie chodziło tylko o wzrost, ale również o samą budowę jego ciała. Był chudy i dobrze zbudowany, co tylko jeszcze bardziej podkreślało jego dziką naturę. Oj biada tym, którzy stanęli na drodze Ito Kenichiego.

- Nie znamy prawdy, lecz podejrzewamy, że zlinczowany człowiek jest winny.- Postawił tezę na początek. Jego głos pasował do jego postury, był dość wysoki, lecz jeszcze nie piskliwy, a w brzmieniu przywodził na myśl samurajów, wydających rozkazy.

- Wszak, jakiś powody musiały targnąć tymi ludźmi. Lecz teraz naszym zadaniem jest oddzielić ziarno od plew.- Wyjaśnił w dość poetycki sposób sytuację nim umilkł, pozwalając kontynuować dziewczynie na kontynuowanie swego wywodu o potworach i wierzeniach ludzi. Cała trójka wsłuchiwała się w jej słowa z wrodzonym profesjonalizmem, nie pozwalając sobie na żaden zbędny komentarz, czy też mimikę, która zdradziłaby co też teraz sobie myślą. Wszyscy oprócz, najmłodszego z zespołu, który przewrócił oczyma jak nabzdurzona primadonna. Nim jednak otworzył usta by coś powiedzieć, ktoś go ubiegł.

- Jeśli wierzysz, to nawet lepiej. - Sasaki Osamu, nie podniósł się ze swego miejsca. Ba, gdy mówił, patrzył się na swoją dłoń, która bawiła się osełką, leżącą na stole. Nie był to chyba jednak wyraz niewychowania lub braku szacunku, ponieważ gdy odezwał się ponownie, złapał osełkę mocniej, zatrzymując tym samym, jej ruch.

- Łatwiej będzie ci zjednać sobie ludzi, co tylko może nam pomóc. - Dokończył swą myśl, ponownie oddając pałeczkę pierwszeństwa swojemu koledze o niezwykle potężnych brwiach.

- My jednak musimy stąpać twardo po ziemi i odnaleźć wyjaśnienie, które mieści się w normalnym, ludzkim pojmowaniu. - Mężczyzna oparł się o stół, swoimi pośladkami, składając ręce na swojej klatce piersiowej. Jego wzrok nie spuszczał dziewczyny na krok. Jeśli którykolwiek zauważył, że dziewczyna ukryła przed nimi swoje myśli, to nie dali tego po sobie poznać. Starsza siostra, wydawał się być zadowoloną z reakcji dziewczyny. Choć to było nie do końca prawdziwym określeniem. Jej twarz wyrażała bowiem, coś na kształt mieszanki ulgi i radości. Czym spowodowane były te uczucia, kto wie?

- Chodźmy zatem, poczekamy na panienkę przed wejściem do świątyni, wynajęliśmy powóz, który pozwoli nam dotrzeć do wioski w niecałe dwa dni. - Wąsaty mężczyzna podniósł się z miejsca, kłaniają się wpierw starszej z kobiet, by następnie uczynić to samo względem tej młodszej. Za jego przykładem natychmiast poszła pozostała dwójka. Jakiś czas później, wszyscy ruszyli w swoje strony.

Teraźniejszość.

Zwykle, do wsi Okita można było dostać się w niecały dzień. Prawdą było, że znajdowała się ona prawie na końcu świata, co było dość ironicznym stwierdzeniem, jako że tak naprawdę leżała w środkowej części wyspy. Leżała ona jednak w terenach trudno dostępnych, między wieloma wzniesieniami, które w zimie wypełniały się śniegiem i lodem, a który utrzymywał się jeszcze przez długi czas, gdy zima zostawała zastąpiona przez wiosnę. Jeszcze gorszą informacją dla naszych podróżników była wiadomość, że nieuważny woźnica, podczas przebijania się przez kolejną zaspę, najechał na grudę lodu. Wozem natychmiast zarzuciło na prawy bok, a wystraszone konie dokończyły zniszczenia. Wóz zsunął się z drogi wprost w rów i tam miał już pozostać przez najbliższe tygodnie. Do wioski zostało jednak już zaledwie dwie godziny drogi, dlatego też nasi niestrudzeni poszukiwacze prawdy postanowili kontynuować swoją wędrówkę.

Szli już od dobrej godziny, brnąc w śniegu i walcząc z czasem, by dotrzeć na miejsce jeszcze przed zmrokiem. Zmęczenie doskwierało każdemu z nich, lecz najbardziej tej najmniejszej i najdrobniejszej z nich wszystkich. Śnieg, w wielu miejscach sięgał im do wysokości łydek, a dolna część ubrań była przemoczona u każdego, co tylko jeszcze mocniej doskwierało podróżnym. Każdy z trojga detektywów narzekał na swój sposób, lecz najgorszy w tej kwestii był młody Yamada Taro, który wraz ze swym starszym kolegą Sasakim Osamu, przecierał drogę dla dwojga towarzyszy, za nimi. Ito Kenichi szedł krok za dziewczyną, gotów w każdej chwili ją wspomóc. I taka możliwość nadarzyła się w końcu, gdy dziewczyna zachwiała się do przodu. Natychmiast dopadł do niej, przytrzymując ją za ramię.

- Wszystko w porządku, panienko Kabe?- zapytał, z niespotykaną dotąd u niego, troską w głosie. Pozostała dwójka zatrzymała się i spojrzała do tyłu, bo rozeznać się w sytuacji.

- Może powinniśmy odpocząć przez chwilę?- rzucił niby do wszystkich, lecz pytanie było bezsprzecznie zwrócone głównie do dziewczyny.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 161
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 26 lip 2018, o 15:09

Skoro zlinczowany człowiek jest winny, to po co w ogóle zaprzątać sobie tym głowę – przeleciało Takunie przez myśl, która jakoś samoistnie pominęła słowo podejrzewamy. Powoli przestawała im ufać, a konkretnie w ich dobre intencje. Jednak z drugiej strony, osoby dbające o sprawiedliwość nigdy nie były szczególnie miłe w stosunku do innych, jak się dziewczynie wydawało. Ze spokojem wsłuchiwała się w dalsze słowa mężczyzn, starając się nie myśleć o ich pogardzie względem bóstw. Większość z nich nie dba o to, aby podziękować im za opiekę, a jak coś złego się stanie, to nagle przypominają sobie o istnieniu świątyń. Chociaż nie lubiła tego typu ludzi, to i tak jako posłuszna kapłanka musiała im pomóc i poradzić jaką ofiarę złożyć lub jakie modły odprawić. – Obym tylko nie musiała się rozdzielić z Sasaki-sanem, bo chyba starsza kapłanka nie będzie zadowolona z mojego słownictwa. – Na zakończenie rozmowy ukłoniła się w ten sam sposób co wcześniej i widząc, że Ci już odeszli, zwróciła się w kierunku miko.

Myślę, że skoro już tutaj jestem, to przygotuję sobie nieco prowiantu na drogę. – Wiedziała, że podróż do najszybszych nie należy, a sama nie zamierzała polegać całkowicie na rzeczach zgromadzonych przez detektywów. Ruszyła w kierunku kuchni, skąd do niewielkiego pudełka wsadziła kilka kulek ryżowych, a także do mniejszej butelki przelała sobie czystą wodę. Zgromadziwszy potrzebne rzeczy, o ile wszystkie znajdowały się w kuchni i mogła je wziąć, powędrowała w stronę swojej sypialni, gdzie założywszy kaburę i torbę, przykryła je haori, aby przypadkiem żadna z postronnych kapłanek tego nie zauważyła. Broń nie była w murach tej świątyni zbyt mile widziana. Zamknąwszy za sobą drzwi, pokierowała się do wejścia, mając nadzieję, że szybko wróci z tej wyprawy.

Chyba wszystko mam gotowe. Moglibyśmy poprosić bogów o dogodną podróż, ale chyba w naszym a raczej waszym przypadku nie będzie to wskazane – powiedziała bez większego przejęcia i weszła na powóz, usadowiając się gdzieś z tyłu.

* * *

W zawiązanym przy pasie haori, brnęła przez zaspy śniegu, łapiąc się skrzyżowanymi rękami swoich ramion, starając się chociaż trochę ocieplić. Nie miała za bardzo pojęcia czy przy wypadku nie uszkodziła sobie nogi bądź ręki, ale nawet jeśli, to nie odczuwała tego w tej chwili, a przez to nie wydała jej się wiedza o tym szczególnie potrzebna. Miała jednak już serdecznie dosyć ponad godzinnej wędrówki, która przez ciszę i prawie niezmieniające się otoczenie dziewczynie dłużyła się niemiłosiernie, a każda sekunda trwała bardzo długo. Chociaż żyła w tej okolicy, to jednak mało który mieszkaniec Hyuo decydowałby się na taką podróż podczas wczesnej wiosny. – Chyba już więcej nie wyjdę na wyprawę w nieznane z trójką niezbyt dobrze przygotowanych facetów. To właściwie i tak nie ich wina, co za los. – Dziewczyna stale starała się o czymś myśleć, aby odsunąć swoje myśli na całkowicie inny tor, lecz przez chwilę w głowie Kaby nastała przerwa, a oczy delikatnie się zamknęły. Nie była w stanie pełni siebie kontrolować, przez co przy kolejnym kroku, poleciała wprost na śnieg. A przynajmniej tak się jej wydawało.

Ja... – Zamroczona dopiero co wracała do siebie. – Nie, wszystko dobrze. Musimy iść dalej, nie chcę tutaj zamarznąć, a odpoczynek chyba za wiele nie da. – Nie zwracała większej uwagi na to, że nie ona tutaj jest głównym dowodzącym, ale w obecnym stanie nie potrafiła po prostu poczekać na kogoś decyzję. – Ito-san, dziękuję – powiedziała tak naprawdę na wprost siebie, jedynie nieznacznie odwracając głowę w jego kierunku. Narzuciła wyżej na siebie swoje haori, aby chociaż częściowo zakryło to jej już zmarzniętą twarz, która z utęsknieniem wypatrywała wioski.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 75
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 29 lip 2018, o 19:02

Potwory
Misja D: 5/...
Takuna Kaba

Mężczyzna pozostał jeszcze przez chwilę w tym samym miejscu, z wymalowanym zaskoczeniem na twarzy. Chciał oponować i zaproponować dalszą pomoc, lecz zdał sobie sprawę, że było by to głupotą i zapewne dostał by kolejną odpowiedź odmową, ruszył zatem w dalszą wędrówkę, zmagając się z nieprzychylną pogodą, która nie oszczędzała nikogo. Pozostała dwójka, chyba niczego nie dostrzegła, ponieważ brnęli dalej w mrok, oddalając się coraz bardziej od pozostałej dwójki.

Kolejne minuty wlokły się nieubłaganie, a niestrudzeni podróżnicy pokonywali, kolejne zakręty i śnieżne zaspy, tego jak mogło by się zdawać, zimowego labiryntu bez końca. Ratunek przybył jednak niespodziewanie pod postacią pojedynczego światełka, które niczym latarnia pojawiło się na horyzoncie znikąd. Kołysząc się na boki, zaczęło się zbliżać w kierunku wędrowców. W pewnym momencie dołączyło do niego drugie światełko, trzecie, czwarte. Całe niebo przed nimi zdawało się płonąć. Im bliżej jednak były tym podróżni wyłapywali coraz więcej z cieni. Światełka okazały się być pochodniami, niesionymi przez liczną rzeszę cieni.

- Albo umarli wstali z grobów, albo wioskowi mają szósty zmysł i idą nam z pomocą. - Zażartował Yamada, lecz nikt nie zawtórował mu śmiechem. Być może gdyby nie było tak zimno, lecz w aktualnych warunkach żaden z jego przyjaciół nie był chętny do żartów. Sama Yamada również nie obruszał się z tego powodu, żart był naturalnym odruchem, gdy stres odpuścił w detektywie Yamada, zastąpiony nadzieją. Z każdym przebytym krokiem, cienie nabierały coraz bardziej ludzkich kształtów, aż w końcu z cieni wyłoniły się ludzkie twarze, oświetlone światłem pochodni. Było ich wielu, grubo ponad trzydziestu, mężczyźni i kobiety. Każdy spełniał jakąś rolę, większość niosła pochodnie, oświetlając drogę, mniejszość trzymała łopaty, którymi rozkopywali największe zaspy, pojedyncze osoby niosły na swoich barkach grube futra. Detektyw Sasaki uniósł dłonie do góry machając nimi, w kierunku nadchodzących osób. Ci odpowiedzieli mu na powitanie i już kilka minut później obie grupy spotkały się ze sobą.

- Dzięki bogom, myśleliśmy, że się pogubiliście - Mężczyzna w sile wieku, o niesamowicie bladej cerze i mocno zarysowanej muskulaturze, dotarł do grupy jako pierwszy, lecz chwilę później pojawiły się kolejne osoby.

- Nawet nie wiem, jak wam dziękować, lecz jak, skąd wiedzieliście? - Sasaki nie ukrywał swego zdziwienia, lecz w jego głosie było coś jeszcze, coś co tylko wytrawny słuchacz mógł wyłapać, nieufność. Jego rozmówca jednak nie wykrył tego i odpowiedział mu z uśmiechem na ustach.

- Wiedzieliśmy, że macie przybyć dzisiaj wieczorem, lecz zapadł już zmrok, więc zaczęliśmy się martwić- takiej odpowiedzi nie spodziewał się chyba żaden z detektywów, ponieważ wszyscy jak jeden mąż, wpatrywali się w rosłego mężczyznę. Pozostałe, kilka osób, które niosły na swych plecach futra, rozeszły się pomiędzy podróżnikami, otulając ich szczelnie od stóp po głowę.

- Chodźcie, na pewno wyziębliście, niedaleko czeka wóz, a w wiosce uczta.- Gestem ręki i ogromnym uśmiechem, zaprosił wszystkich do dalszej wędrówki. Tym jednak razem w ciepłych ubraniach i świetle pochodni.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 161
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 30 lip 2018, o 20:43

Góry Hyuo nie cieszyły się dobrą sławą. Przez wsie, jak i nawet świątynie, w której urzędowała Kaba, co kilka bądź kilkanaście dni przewijały się historie o tym, że ktoś wybrał się w ich stronę i nigdy nie powrócił. Odprawiało się modły, starano się szukać przy mniej groźnych pagórkach, a także wyczekiwano na wędrowców, którzy być może po tych dwóch tygodniach na zimnym terenie bez pożywienia i wody zdążą przetrwać, aby opowiedzieć swoją zaskakującą historię. Niestety, historii o powrotach było zdecydowanie mniej i każdego roku dało się je policzyć wyłącznie na palcach jednej dłoni. – Czy i mnie coś takiego spotka? Przynajmniej po czterech trupach będzie łatwiej nas rozpoznać. – Nawet w umyśle musiała rzucać sarkastyczne docinki. Była to pewna forma obrony przed tym co złe, a w obecnej sytuacji na pewno dobrze nie było.

Mówi się, żeby nie iść w stronę światła, lecz pojawiające się pochodnie, których liczba z każdą sekundą wzrastała, dawała nadzieję, że jednak nie będzie Kabie dane umrzeć pomiędzy śnieżnymi zaspami. Starała się zignorować powiedzenie Yamady, bo żartowanie nie było w obecnej sytuacji nikomu potrzebne. Może w innym miejscu i w innym czasie... chociaż pewnie i tak Kaby by to nie rozbawiło. Będąc bliżej grupy, poprawiła w ostatniej chwili włosy zaczesując je ręką za ucho i starając się otrzepać je ze śniegu. Miała w końcu przekonać tych ludzi do pomocy, więc nie mogła wyglądać jak poszkodowana. Chociaż czy to by nie sprawiło, że chętniej by się zgodzili na słowa detektywów? Dopiero teraz tak naprawdę dotarło do dziewczyny to, że tak naprawdę nie wie co ma im powiedzieć.

Kłamanie tak bardzo nie jest moją mocną stroną, lecz przecież nie muszę na nich chyba rzucać jakiejś klątwy czy innego czorta, a opowiedzenie historii, niekoniecznie związanej z tym miejscem, aż tak złe chyba nie jest... Ech, yare, yare. – Wewnętrznie zmieszana, w końcu dotarła na tyle blisko, aby móc sie przyjrzeć wybawcom. – Czyli nie tylko my zobaczyliśmy te znaki, aby dalej iść. Dobrze, że żaden Okuri nas nie spotkał – powiedziała pewnym głosem, starając się delikatnie uśmiechnąć, aby nie wyjść na jakąś jędze. Za futro podziękowała delikatnym skinieniem głowy i opatuliła głównie ramiona jak i głowę. Ruszyła za grupką, trzymając się jej środka, aby móc już teraz wypytać się o najważniejsze kwestie. – Kto Wam o nas powiedział, kto się jako pierwszy dowiedział, że przybywamy? Musi to być naprawdę mądra osoba. – Starała się zagadać jedną z najbliżej jej stojących kobiet, która wydawała się w miarę rozgarnięta. W głębi duszy jednak czuła się tak okropnie, tak... sztucznie. Nie chciała wyjść na przesadną fanatyczkę religijną, ale chyba tego od niej oczekiwano.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 75
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 2 sie 2018, o 09:51

Potwory
Misja D: 7/...
Takuna Kaba

Miejscowi zaśmiali się w reakcji na słowa kapłanki o jednym z wielu yokai, które miały to grasować w rejonach takie jak te. Był to jednak śmiech przyjazny, nie szyderczy. Było w nim dużo ciepła i zrozumienia.

- Panienka się nie boi, Okuri nie jest widywany w tych rejonach, częściej można natknąć się na Yama Ube, zwłaszcza w opuszczonej wiosce o tam- Jeden z podróżnych, znajdujący się najbliżej dziewczyny wskazał w kierunku gęstniejącego lasu, który niknął bardzo szybko w ciemności. Jedna z kobiet, idąca przy mężczyźnie, natychmiast wsadziła mu łokieć pod żebro.

- Bunta, nie strasz młodej panienki takimi banialukami- Skrzyczała go, choć sądząc po jej minie, to bardziej ona była przestraszona słowami mężczyzny niż martwiła się o innych. Ten, którego zwano Bunta, przewrócił oczami i uśmiechnął się zawadiacko. Detektywi również przyłączyli się do rozmów, nie były to jednak dysputy paranormalne, a raczej typowe pogaduszki z pogranicza, "a jak się państwu tutaj żyje". Wprawny słuchacz mógł jednak dostrzec coś więcej niż tylko pogaduszki. Pod fasadą próby nawiązania kontaktu, kryły się pytania, które krążyły wokół tematu, dla którego się tutaj znaleźli. Mówił głównie Sasaki, lecz pozostała dwójka również starała się, ile mogli.

- Dostaliśmy list, od nich - Bunta wskazał podbródkiem w kierunku detektywów.

- No, może nie dokładnie od nich, lecz od kogoś z kim pracują, a wiadomość otrzymał oczywiście starszy naszej wioski. Chciał wyjść wam naprzeciw, ale wiek mu już na to nie pozwala - Spojrzał na Kabe tymi swoimi niebieskimi oczyma, a na jego twarzy malowała się wręcz niepewność, czy może zadać pytanie, które kłębiło mu się od jakiegoś czasu w głowie.

- Jak to się stało, że ktoś taki jak ty, wędruje z kimś takim jak oni? - Przełamał się, w końcu, ponownie wskazując podbródkiem, tym jednak razem na detektywów. Jeśli słyszeli pytanie, to nie dali po sobie tego poznać.

Trochę później

Wioska nie była zbyt okazała, ot kilka drewnianych domków, porozstawianych w okolicy granicy z lasem. Niektóre z nich wyglądały, jak gdyby potrzebowały generalnego remontu inne, jak gdyby już niedługo miały zacząć potrzebować remontu. Gdy wóz wtoczył się do wioski, natychmiast został otoczony przez pozostałych mieszkańców.

- Witajcie - krzyczeli jacyś mężczyźni.

- Rozpalić ogień - zawtórowały im kolejne głosy. Było już późno, ale chyba nikt nie spał, a wszyscy zdawali się być podekscytowani, zupełnie jak na festynie. Pomiędzy całą tą zbieraniną przemieszczał się jeden starszy mężczyzna. Musiał być tutaj kimś ważnym, ponieważ każdy natychmiast schodził mu z drogi. Dziadziunio przedarł się przez tłumek, ukazując się nowo przybył w całej okazałości. Ogromne, szerokie i siwe brwi, duży, bulwiasty nos, zmrużone oczy i twarz naznaczona licznymi zmarszczkami. Tak przedstawiał się starzec stojący teraz przed grupką naszych podróżników.

- Witajcie, nie mogliśmy się was doczekać - rozłożył swe dłonie na boki, uśmiechając się jednocześnie.

- Na pewno jesteście głodni, przygotowaliśmy małe powitanie - wskazał na jeden z większych budynków, z komina którego sączył się szary dym. Ito Kenichi odchrząknął zwracając tym samym na siebie uwagę.

- Jeśli można, chcielibyśmy przejść od razu do rzeczy i zobaczyć pochwyconego, a także przesłuchać świadków..- po tłumie przeszedł pomruk zaniepokojenia. Starzec odchrząknął marszcząc brwi, do tego stopnia, że stworzyły jedną monobrew.

- Jeżeli moi koledzy wolą odpocząć oczywiście zrozumiem, lecz ja wolałbym zaznajomić się z czym mam do czynienia- kontynuował. Sasaki zawtórował mu, co tym bardziej zaniepokoiło mieszkańców. Jedynie Yamada stwierdził, że woli coś zjeść.

- Oczywiście... pomożemy na tyle na ile będziemy potrafić... - Starzec kiwnął potakująco głową by następnie spojrzeć na dziewczynę.

- A panienka? - zadał pytanie. Sasaki również spojrzał w kierunku kapłanki, ale po to by wzruszyć ramionami na znak, że decyzja należy do niej.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 161
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 7 sie 2018, o 18:43

Yama-uba... ciekawe czy spotkali kiedyś prawdziwą z nich. Heh, o ile w ogóle są prawdziwe – uśmiechnęła się sama do siebie. W końcu skoro inni się ochoczo śmieją, to i na może się nieco pouśmiechać. Ta wycieczka zapowiadała się być dobrym sprawdzianem wiary dla młodej kunoichi. Chciała zaprzestać bycia kapłanką i poświęcić się wojowaniu, ale w głębi duszy czuła, że mimo wszystko ma do tego pewne powołanie, a spędzenie kilku dni w wiosce pełnej fanatyków religijnych może ją tylko upewnić w przekonaniu, że opuszczanie murów świątynnych nie będzie dla niej najlepszym możliwym rozwiązaniem.

List... No tak, tak, chyba mróz spowodował, że nie potrafię już kompletnie myśleć racjonalnie. Jak dobrze, że mamy futra. – Okryła się jeszcze szczelniej, starając się ukryć swoje zażenowanie tą całą sytuacją. Wzięła ich za kogoś, kto poza składaniem modłów i przygotowywaniem ofiar dla bogów i innych duchów, nie zajmuje się niczym racjonalnym. – Jak w ogóle mogłam pomyśleć, że oni dostali jakiś wielki sygnał od yokai zamieszkających tę okolicę. Nie mogę ich traktować jak dzieci, nie tak nas uczono... – Zmartwiona tym, że już od pierwszego momentu jej zadanie nie przebiega tak idealnie, jak sobie zakładała, przez co ze schyloną głową pogrążoną w myślach, nie zwracała większej uwagi na hałasy i słowa wypowiadane przez innych wędrowców. Nie było to do końca kulturalne, ale obecnie nie chciała się wplątać w żaden większy problem i wolała siedzieć cicho, aż nie dotrą do wioski i Kaba nie zregeneruje sił na normalną rozmowę.

* * *
Osoby po dotarciu do wioski, czego dziewczyna jakimś dziwnym trafem nie potrafiła wcześniej zauważyć, okazały się bardzo życzliwe w stosunku do przybyłych osób, aż nazbyt. Jeżeli detektywi pragną od nich coś wyciągnąć, na co oni nieszczególnie chcą się zgodzić, to dlaczego tak chętnie ich tutaj goszczą, zamiast po prostu wyrzucić z osady? – To wszystko jest jeszcze bardziej pokręcone niż mi się wydawało. Nie wiem komu ufać, co myśleć, w co wierzyć, co jest prawdą... – Kaba, chcąc wszędzie wywęszyć spisek i stać się osobą mądrzejszą od nich, wiedzącą co się wydarzy w przyszłości, zauważyła że taki sposób życia jej nie odpowiada. Z jednej strony mieszkańcy wyglądali jak mili ludzie chcący pomóc, a z drugiej...

Z zamyślenia Kabę wyrwały dopiero słowa jednego z detektywów. No tak, po co się zastanawiać, skoro można od razu przejść do działania. Dziewczyna chciała jakoś pojdeść do mieszkańców, starać się z nich powoli wyciągać informacje i zaprzyjaźnić się z nimi, lecz przy takich partnerach spokojne działanie będzie awykonalne.

Ja... – Starając się ukryć za kimś stojącym blisko niej, podniosła delikatnie głowę, aby spojrzeć swojemu rózmówcy w oczy, lecz to tylko spowodowało, że dziewczyna miała jeszcze mniej siły na danie jakiejkolwiek odpowiedzi. Ma mętlik w głowie, a oni chcą ją do jakichś decyzji przekonywać, tak chyba nie powinno być... – Myślę, że... musimy... – Tak być nie może. Pokręciła deliktnie głową dla otrząśnięcia się i zbierając siłę, powiedziała wszystko na jednym wydechu. – Myślę, że ciepły napój połączony z odpoczynkiem i rozmową każdemu pomoże. Nie będziemy czuli zimna, ani negatywnych emocji wynikających z... tego co miało miejsce. Tak... Bardzo chciałabym się napić czegoś ciepłego, a pewnie macie tutaj wyśmienite napary. W górach rosną najlepsze rośliny! – Ostatnie zdanie zakończyła małym uśmiechem połączonym z przekrzywieniem głowy w stronę lewego ramienia. Zauważyła, że ich obecnośc nie jest mile widziana i sama nie chciała tego przeciągać, ale nie można od razu podejść do nich tak chłodno.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 75
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 9 sie 2018, o 14:31

Potwory
Misja D: 9/...
Takuna Kaba

Starzec uśmiechnął się ciepło w kierunku kapłanki i skinął lekko głową na jej słowa. Sasaki zdawał się nie zwrócić większej uwagi na słowa dziewczyny, Kenichi natomiast obrzucił ją krótkim spojrzeniem, z którego nie dało się wiele wyczytać. Najmłodszy z nich, Yamada przemieścił się niczym kto, by znaleźć się zaraz przy dziewczynie i obdarzyć ją swoim uśmiechem.

- Stworzymy świetną drużynę.- Zażartował w swoim stylu, szczerząc zęby jak ośmiolatek po powiedzeniu kawału ze słowem penis przed całą rodziną. Po ciepłej reakcji, miejscowych, Starzec skierował swój wzrok w kierunku jednego ze stojących na uboczu mężczyzn. Był to rosły chłop, o barach szerokich jak dwóch mężczyzn i klatce piersiowej wyciosanej chyba przez samych bogów. A jednak z twarzy olbrzyma biła jedynie dobroć, dobroć i lekkie przejawy głupoty. Bo nie było co się oszukiwać. Już na pierwszy rzut oka, wielkolud wyglądał na ułomnego. Ciężko było stwierdzić jak bardzo, lecz lekko tępawy wzrok, ciągle uśmiechnięta twarz i jedna obwisła brew nie pozostawiały większych złudzeń, a przynajmniej dla kogoś kto już spotkał się z takim przypadkiem.

- Dobrze zatem. Jiro zaprowadź proszę detektywów do tego potwora - Starzec, rozpoczął swoją zdanie łagodnym tonem, im jednak bardziej zbliżał się do słowa potwór, jego głos stawał się bardziej rozchybotany i agresywny.

- Następnie sprowadź świadków, zacznij od Fumiko, potem Kenzo, Tetsu, Hideki i na koniec Satomi - Wyliczał kolejne osoby, a wielkolud przy każdym wymienionym imieniu kiwał potakująco głową, z taką siłą, że pobliskie mu osoby rozpierzchły się w przestrachu by nie znaleźć się na torze lotu jego głowy.

- Jeśli panowie zechcą porozmawiać ze mną, poproście tego chłopca by przyprowadził Gentaro - Zwrócił się jeszcze do detektywów, którzy postanowili rozpocząć śledztwo, uderzając się również w pierś, by pokazać w ten sposób, że Gentaro to on.

- Panienkę i młodego panicza zapraszamy na ucztę - Po zebranych poniosła się wrzawa, ktoś ponownie krzyknął by rozpalić ogień, ktoś inny, żeby wytoczyć beczki. Niemalże cały tłum ruszył jak jeden organizm, porywając za sobą młodą kapłankę.

Zaprowadzono oboje w samo centrum wioski. Ustawiono tam wiele stołów, wszystkie stykały się ze sobą, tworząc okrąg, z jedną małą przerwą, dzięki której można było dostać się do środka. W środku znajdowało się oczyszczona ze śniegu ziemia, na której ułożono kilka stosów drewna oddzielonych od siebie kamiennymi okręgami. Wokół stołów wbito w ziemię płonące pochodnie, które oświetlały cały teren jak i powodowały, że ludzie i przedmioty zaczęli rzucać złowrogie, tańczące cienie.

- Siadajcie - co chwilę ktoś wskazywał jakieś miejsca, zapraszając nowo przybyłych do zajęcia odpowiednich miejsc. Inni przepychali się między sobą, znosząc na stoły przeróżne półmiski, w których znajdowały się jakieś owoce, lub warzywa. Kilka osób przytoczyło, kilka beczek. Ktoś zaczął podpalać stosy drewna, po ogniska, a jeszcze inne osoby przyniosły kociołki, w których gotowały się potrawy, lub woda na herbatę. Podsumowując, wyglądało to gościnnie, lecz nie było w tym tyle przepychu, jak potrafiło być na ucztach u naprawdę bogatych mieszkańców z kontynentu. Coraz więcej osób zaczęło zajmować swoje miejsca, w tym również i detektyw Yamada. Ktoś zaczął przygrywać na flecie, jakaś kobieta zaczęła śpiewać do rytmu. Wpierw cicho, z czasem coraz głośniej. Gentaro zajął miejsce niedaleko detektywa. Co też ten chciał skrzętnie wykorzystać.

- Dziękujemy, za tak ciepłe powitanie. Boję się jedynie czy nie jest to trochę zbyt duży wydatek z waszej strony. Nie chciałbym byście zużyli na nas cały zapas prowiantu i zaczęli przymierać głodem- Yamada zagadnął kobietę siedzącą obok niego, młodą brunetkę o gładkiej twarzy i wystraszonym wzroku. Ta wpierw spojrzała na niego pełna obaw i niepewności, a gdy dostrzegła jego uśmiechniętą twarz, spuściła wzrok zawstydzona. Wtedy też z pomocą przyszła jej druga kobieta, niewiele starsza, lecz w jej oczach był ten blask, przypominający ogień.

- Nie martwcie się - odpowiedziała z niespodziewanie, obejmując swoją koleżankę jedną ręką i siadając między nią, a detektywem.

- To wcale nie są aż tak duże ilości jedzenia... No dobra, jest tego trochę, lecz nie na tyle żebyśmy mieli przymierać głodem - uśmiechnęła się do niego, pewna siebie. Yamada wyglądał w tym momencie na lekko strapionego nagłym pojawieniem się dziewczyny, lecz mimo wszystko kontynuował rozmowę.

- Przepraszam też za moich kolegów... to są już starsi ludzie i są trochę...- zatrzymał się na moment by dobrać odpowiednie słowo.

- Twardogłowi - dokończył w końcu z uśmiechem na ustach, jak gdyby opowiedział świetny dowcip. Wesołkowata dziewczyna pokiwała potakująco ze zrozumieniem.

- <ciche, niezrozumiałe szepty> potwór... - Druga z kobiet poderwała nagle głowę i odezwała się niezrozumiale. Yamada aż wyprostował się na swoim miejscu. Szybko jednak odzyskał rezon.

- Przepraszam? - starał się ją ośmielić, lecz jej bardziej rozgadana koleżanka uciszyła ją nagle stanowczym syknięciem.

- Moja koleżanka chciała powiedzieć, że ten człowiek jest potworem. - Wtrąciła się w rozmowę. Cichsza z kobiet spuściła głowę w dół i zamilkła.

- W jakim sensie? - drążył temat detektyw, lecz jego rozmówczyni pokiwała jedynie przecząco głową.

- Nie powiem nic więcej - rzuciła tylko. Yamada westchnął ze zrezygnowaniem i pokiwał potakująco głową. Wrócił do swojego posiłku z zamyśloną miną. Jednak co w tym samym czasie robiła nasza bohaterka?
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 161
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 15 sie 2018, o 12:00

Odwzajemniła delikatny uśmiech w kierunku Yamady. Jakoś nawet nie zwróciła wielkiej uwagi na to co mówi, ale może faktycznie będzie z nich jakaś drużyna, choć jak dla Kaby to było tutaj za dużo różnych charakterów, które mogłyby jakkolwiek razem współgrać. Wsłuchiwała się w słowa starca czekając na jakikolwiek znak do działania dla siebie, lecz jedyne co przyszło jej zrobić, to wybrać się na ucztę. Nie do końca tak wyobrażała sobie przekonywanie osadników do oddania podejrzanego. – Tak dużo świadków, tak dużo problemów... Pewnie i tak bym nie była do końca przydatna, a tamci by tylko za bardzo krzyczeli na nich. Mam nadzieję, że nie wystraszą ich bardziej i coś im się uda uzyskać... – Zgadzając się na to, co ją czeka, delikatnie przytaknęła głową, jakby wybranie się na ucztę miało być jakimś jej zadaniem do wykonania. Ruszyła za tłumem, mając nadzieję, że podczas tego wydarzenia nie dojdzie do kolejnych niemiłych incydentów, bo niekoniecznie chciałaby spędzać tygodnie we wsi, o której mało kto wie z racji na jej odległość.

Usiadła przy tym samym stole co Yamada. Chociaż niezbyt lubiła jego zbyt swawolny charakter, to była to jedyna osoba, której w obecnej chwili może jakkolwiek zaufać. Chwyciła obiema dłońmi za kubek z ciepłym napojem i próbowała wypić kilka łyków, uważając, aby się czasem nie poparzy. Przysłuchując się rozmowie detektywa, zauważyła też, że pójście na ucztę, zamiast do sali przesłuchań, było tym czego od niej wymagano. Musiała się teraz skupić, aby wypaść wiarygodnie i przekonywująco.

Nie są tacy źli, jak mogłoby się wydawać. W głębi duszy to bardzo dbający o innych mężczyźni – Dodała do słów Yamady uśmiechając się w stronę kobiet. Nie wiedziała jak w przypadku innych ludzi, ale sama od nich nie poczuła zagrożenia, przez co nie sądziła, że przesłuchiwani również mogliby takowe odczuć. Słysząc w końcu głos starszej kobiety, zatrzymała kubek w połowie drogi do ust i szybko spojrzała w jej kierunku. – Mój cel? Starsza kobieta, mamrocząca, bojąca się... – Jej oczy skupiły się wyłącznie na niej. Zauważyła, że starowinka myśli obecnie wyłącznie o tym potworze, czego Kaba nie mogłaby powiedzieć o młodszej z nich. Może jakby udało się jej jakoś rozdzielić te panie.

Potwory nie tylko potafią być złe, może mi Pani uwierzyć. To zależy od podejścia do nich i tego, co sami czujemy. – Niektóre z legend wprost mówią, że nie należy okazywać strachu w obliczu zagrożenia. Jakby tylko to było takie łatwe... – Widzi Pani – Mówienie "jestem kapłanką" byłoby tutaj nie na miejscu i chyba za bardzo by wskazało na to, że Kaba próbuje tutaj kogoś wykorzystać. Zamiast tego, zdjęła futro, kładąc je obok siebie i położyła ręce z rozwiniętymi rękawami haori wokół kubka, prezentując swój tradycyjny strój, który z racji na niewielką odległość od świątyni, powinien być w jakimś stopniu rozpoznany przez kobiety, chociaż kto wie, czy ta staruszka w ogóle widzi... – Czasami wystarczy odpowiedni rytuał, stworzenie talizmanu ochronnego. Może nam to pomóc przezwyciężyć strach, jeżeli sami nie dajemy rady, a tym samym pomóc w spokojnym życiu. Jeżeli Pani się boi, mogę pokazać jak taki stworzyć, lecz jak wiadomo, talizmany są dla konkretnych osób, nie jak amulety, przez co musiałaby Pani mi pokazać ważną dla siebie rzecz i pójść ze mną, sama – Wypowiadając ostatnie słowa, wysunęła dłoń w kierunku kobiety. Miała nadzieję, że jej plan chociaż w małym stopniu się powiedzie.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 75
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 20 sie 2018, o 22:02

Potwory
Misja D: 11/...
Takuna Kaba

Yamada zrezygnował ze swej słownej potyczki z nieznajomą mieszkanką wioski, lecz tam, gdzie on skończył, tam podłapała temat młoda kapłanka. Swoimi początkowymi słowami niechybnie zwróciła na siebie uwagę, nie tylko obu kobiet, ale i kilku sąsiadujących im osób.

- Ten potwór jest zły. Nie chce ukazać nam swojej prawdziwej twarzy, ale prawie wszyscy ją widzieli, twarz, która nie należy do człowieka. - Głos kobiety, był głośniejszy, ale również i agresywniejszy. Miał w sobie ten oskarżycielski ton. Zupełnie, jak gdyby kobieta uważała, że jej rozmówczyni nie może mieć zielonego pojęcia o potworach.

- No już, spokojnie, niedługo sobie pojadą - Druga z kobiet starała się uspokoić tą pierwszą, lecz ta odepchnęła rękę swej koleżanki i wyprostowała się nagle, jak gdyby nabrała jakiejś bliżej nie określonej mocy. Yamada w pierwszym odruchu zrobił zdziwioną minę, lecz po chwili uśmiechnął się półgębkiem i opierając się o stół przyjął pozę obserwatora.

- Nie widziałaś go, twoi koledzy też nie, gdyby nie nasi mężczyźni ten potwór zabrał by nasze dzieci i nigdy więcej byśmy ich nie znaleźli. A teraz chcecie zabrać naszych mężczyzn. A co, jeśli jest ich więcej co, jeśli kolejna z tych bestii tylko czeka by porwać nasze dzieci?- kobieta zdawała się popadać w dziwną mieszankę agresji i paranoi, czym zaniepokoiła więcej osób, które zaczynały podnosić się ze swoich miejsc. Siedząca najbliżej jej kobieta nie zrobiła jednak nic, sparaliżowana strachem. Nim jednak ktoś inny zdążył zareagować, z ust Kaby padły kolejne słowa. Była w nich chyba jakaś magia, ponieważ nieregularny oddech kobiety urwał się nagle, a nieobecny wzrok nagle zdawał się wrócić do świata żywych.

- Czy... czy mogłabyś zrobić to dla mnie, czy można zrobić taki talizman dla całej wioski? - ożywiła się nagle. Skoczyła do przodu z niesamowitą werwą, skracając dystans między sobą a kapłanką. W jej oczach palił się ogień nadziei. Chwyciła dłoń Kaby i zaczęła ciągnąć ją w kierunku wioski.

- Dobrze, chodźmy. Mój dom jest niedaleko, tam znajdziemy wszystko co nam potrzebne - Mówiła pełna ekscytacji. Zupełnie, jak gdyby była w niej skryta jakaś druga, a może nawet i trzecia osoba. Wielu mieszkańców patrzyło na tą całą scenę z nieskrywanym przerażeniem, a jednak z jakiegoś powodu, nikt nie przerwał całej tej farsy. Być może bali się o siebie, a być może bali się o zdrowie kobiety i widzieli w młodej kapłance lek na stan kobiety, a być może po prostu sami w to wszystko wierzyli.

Dom kobiety znajdował się zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej. Był niewielki jak większość budynków w tej miejscowości. Lekko przechylony, lecz nie na tyle by trzeba było się martwić o życie jego mieszkańców, przynajmniej jeszcze nie. W środku znajdowała się jedna główna izba, na środku której zbudowano miejsce na ognisko. Strefę sypialnianą ustalono po północnej stronie budynku, jadalnie tuż przy ognisku, a pozostałą część budynku zajmowały typowe dla wiejskich domków przedmioty, takie jak stoły, krzesła, ręcznie malowane obrazy czy też liczne wazony z kwiatami. Było tu dość ubogo, choć schludnie i widać było, że mieszka w tym jednym domku więcej niż jedna osoba. Kobieta już po chwili przyniosła Kabie malutką figurkę, wystruganą w drewnie, przedstawiającą jakąś kobietę, stojąca w pozie z szeroko otwartymi ramionami.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 161
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 3 wrz 2018, o 14:04

Potwór był w ogóle człowiekiem, a może jednak czymś więcej, a wioskowa społeczność, mimo popełnionego samosądu, nie chce go wydać, aby nie wystraszyć innych wędrowców? – To musiałoby być naprawdę dziwne, jeżeli banda prostych ludzi byłaby w stanie utrzymać yokai czy innego ducha w ryzach. Z drugiej strony, skoro są tak bardzo wierzący... – Kaba sama już gubiła się w swoich myślach. Dalej nic konkretnego się nie dowiedziała, lecz jedyną rzeczą, jaka była na tę chwilę pewna, był fakt tego, iż dziewczyna już za dużo myśli i to tylko jej przeszkadza w pomocy mieszkańcom, bo tak naprawdę na tym powinno jej zależeć, a nie na wykonaniu swojego zadania i opuszczenia wioski pozostawiając ich bez żadnej opieki.

Zadumę nad losem mieszkańców przerwało dotarcie do mieszkania kobiety. Drogę spędziły w ciszy, jedynie trzymając się siebie, aby przypadkiem żadna nie zgubiła drugiej. Po wejściu do środka zrzuciła z siebie wierzchie odzienie i pozostawiając na chwilę kobietę samą, ruszyła w kierunku ogniska i rozstawionych wokół stolików, starając się znaleźć krzemień, umożliwiający rozpalenie ogniska, o ile nie było do tej pory rozpalony. W przeciwnym wypadku, skupiła się na znalezieniu kawałków drewna, dzięki którym ogień nie tylko będzie większy, ale i da więcej ciepła kobietom.

Całkiem ładny dom urządziła sobie Pani – uśmiechnęła się w kierunku staruszki kucając kilkanaście centymetrów od ogniska. – Każdy talizman potrzebuje energii, którą będzie mógł czerpać. Wierzy się, że najpotężniejsza jest moc natury, dlatego też tak ją czcimy i oddajemy jej ofiary – starała się, aby jej głos był spokojny, kojący, a także sprawił, aby jej rozmówczyni zaciekawiła się bardziej tym tematem. Kabę zawsze interesował powód tego, dlaczego bóstwa są tak ważne w ich życiu. – Każdy z bogów zajmuje się konkretną częścią natury. W zależności od tego, z jakiej czerpiemy energię, nasz talizman może być użyty do czegoś innego. My oddajemy cześć Konohanie, bogini gór, lecz tutaj Kojin byłby adekwatniejszy. Bóg ognia, bóg kuchni jak mówią. – Zachichotała delikatnie przy ostatnich słowach i wskazała kobiecie miejsce przy ognisku, aby postawiła blisko niego swoją figurkę.

Trzeba myśleć o tym, co się pragnie od danego talizmanu, przelać nań również swoją energię, aby wiedział kogo chronić i... przed czym chronić. Tylko przed czym? – Jej ton głosu w ostatnim zdaniu się nieco zmienił, na wciąż spokojny, lecz o wiele niższy, mniej radosny, bardziej stonowany. Nie chciała już być tylko miłą panią kapłanką, ale pokazać kobiecie, że jest blisko niej zagrożenie, które razem mogą pokonać. – Nie trzeba się go bać, lecz trzeba wypowiedzieć co nas nęka, co konkretnie się stało, że pragniemy wykonać talizman. Kim jest ten potwór.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 75
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Minoru » 11 wrz 2018, o 17:44

Potwory
Misja D: 13/...
Takuna Kaba

Kobieta z uśmiechem przyjęła komplement na temat wystroju domu.

- Staramy się jak możemy, niestety warunki są ciężkie w naszej wiosce i mieszkamy często po kilka rodzin w jednym budynku. - wskazała na miejsce, gdzie rozłożone stały łóżka. Wpatrywała się w każdy ruch młodej kapłanki, a każde słowo, padające z jej ust zdawało się pochłaniać ją całkowicie. Gdy wskazano jej miejsce przy ognisku, natychmiast tam się udała, niczym posłuszne zwierzątko. Ogień pykał sobie wesoło, co jakiś czas wyrzucając w powietrze dopalający się, zwęglony, kawałek kory. Figurka znalazła się na swoim miejscu, a kobieta przerzucała swym, niezwykle, skupionym wzrokiem to na kapłankę, to na figurkę, zupełnie, jak gdyby oczekiwała, że zaraz wydarzy się jakaś magia. Gdy nasza bohaterka wspomniała o przekazywaniu konkretnej energii na konkretne zagrożenie, kobieta poruszyła się niespokojnie w miejscu. Wyglądała w tym momencie na mocno zatroskaną, wręcz rozgoryczoną i zagubioną.

- Przepraszam... - wydukała w końcu. - A czy da się zrobić taki talizman, który będzie chronił przed osobami potrafiącymi zmieniać swój wygląd?- wbiła swe oczy w Kabe. Dziewczyna mogła dostrzec w nich jedno z najczystszych i najbardziej podstawowych uczuć jakimi dysponuje człowiek. Strach, czysty niczym niezmącony strach.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 161
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Wieś Okita

Postprzez Takuna Kaba » 12 wrz 2018, o 19:59

Osobami potrafiącymi zmieniać swój wygląd? Nie wiem wtedy czy to dalej jest osoba, och... – Ostatnie słowa niekoniecznie powinny paść z jej ust, przez co kończąc zdanie szybko się poruszyła, wypuszczając z siebie duże ilości powietrza, starając się rozkojarzyć kobietę od tego, co przed chwilą mówiła. Nie była sobie w stanie przypomnieć jaki bóg, ani nawet jaki demon byłby podobny do opisu, który podała jej rozmówczyni. – Już sama nie wiem czy ona będzie w stanie mi cokolwiek pomóc. Co jak jej wyobrażenia o potworze to tylko halucynacje? – Traumatyczne przeżycie związane z tym, że w ich maleńkiej wiosce znajduje się jakiś przestępca, a dodatkowo wiek rozmówczyni Kaby, mógłby wskazywać na to, że kobieta zaczyna sama sobie dopowiadać historie, które w ogóle nie miały miejsca.

Sama nie wiem czy jest to możliwe w taki sposób, w jaki chciałaby Pani mieć... – Zgięła kolana, a następnie usiadła na swoich stopach. Kucanie nie było zbyt wygodne w dłuższej perspektywie czasowej. – Proszę przynieść kawałek płótna, atrament i pędzel. Figurka to nie najlepszy wybór do noszenia przy sobie. – Jedyne co pozostało dziewczynie, to wypisać ofudę, którą mogłaby kobieta zabrać ze sobą w każde miejsce. W obecnym stanie Kaba nie oczekiwała, że jej rozmówczyni się sprzeciwi i ze spokojem czekała, aż dostanie potrzebne przedmioty. – O nie... o nie. To nie jest demon, ani żaden inny duch, ich forma materialna przecież... – Dopiero w trakcie przerwy od tworzenia amuletu dotarło do dziewczyny to, kim tak naprawdę jest złoczyńca , którego wspólnie szukają.

Czy... Tak... Do wypisania tego amuletu muszę wiedzieć jakie postaci przyjmuje ten... demon. – Wstyd jej było okłamywać staruszkę, która nie była tutaj niczemu winna, a Kaba zaczynała powoli za bardzo ją wykorzystywać. Schylila głowę w dół i nie patrząc się w jej oczy kontynuowała dalej. – Jest to ktoś obecny wśród nas? Czy ten potwór to ktoś znajomy?
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 75
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron