Chata Starca

Wyspa położona na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, a od niedawna również sprzymierzonego z nim Szczepu Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 29 gru 2017, o 00:59

Stary Kazuo obserwował walkę z uwagą, dzięki swojej percepcji mógł on wyszczególnić każdy pojedynczy ruch obu walczących. Na jego twarzy jak zawsze panował spokój, w duchu jednak poczuł tę iskrę, którą czuli również ścierający się właśnie samurajowie, duszą był z nimi i przeżywał to, co i oni przeżywali, a trzeba przyznać, że było to dla nich iście ekscytujące. Zarówno zaprawiony w boju Araki, który wiele już widział, jak i zmuszany do walki o kilka kolejnych dni życia młodzieniec czuli to upragnione uczucie, które zakorzenione było w ich wnętrzach, a budziło się jedynie w czasie, w którym dzierżyli broń, a adrenalina zalewała ich żyły.Tatsuo ruszył w ślad za przeciwnikiem, mając zamiar w pierwszej kolejności uniemożliwić mu wyciągnięcie ostrza z sayi poprzez cios wymierzony w dłoń. Okazało się to jednak niemożliwe, gdyż starzec obrócił się, schodząc tym samym z linii ciosu, jednocześnie mając zamiar podciąć czarnowłosego, na co ten oczywiście nie mógł pozwolić. Gdy tylko zobaczy, iż nie da rady zaatakować w ustalone miejsce, oraz że starzec obraca się właśnie, schodząc jednocześnie do niższej pozycji, wyskoczy nad nim, obracając się o sto osiemdziesiąt stopni i lądując za starcem wyprowadzi pionowe cięcie, przygotowane podczas wyskoku i przejmujące jego impet, oczywiście zatrzymując Bokken tuż nad głową starca, w końcu to tylko sparing.
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Tensa » 4 sty 2018, o 15:51

15/15

Walka, a właściwie sparing rozpoczęła się na dobre. Tatsuo ruszył do przodu pros by jednym celnym ciosem w nadgarstek uniemożliwić przeciwnikowi dobycia broni. Przeciwnik jednak zszedł na bok unikając ciosu. Młodszy z wojowników widział przechodzącego do próby podcięcia wojownika, nie miał zamiaru na to pozwolić. Obrót był szybki, miał zakończyć się uderzeniem które obali naszego protagonistę, jednak ten widząc, że przeciwnik właśnie się obniżył i zamierza poziomym cięciem wyeliminować jego nogi z gry zareagował. W ostatnim momencie, może dzięki szczęściu, a może umiejętnością wybił się z ziemi unikając tym samym zagrożenia. Już podczas lądowania zaatakował, widać było, że nie zamierza trwonić uzyskanej właśnie chwilowej przewagi. Nie mógł jednak nie docenić przeciwnika, miał on o wiele większe doświadczenie i ogromną szybkość. Udało mu się odwrócić i wykonać cięcie, był o wiele szybszy niż do tej pory, czyżby oszczędzał Tatsuo? Nie miał on szans na zablokowanie ostrza, jednak starczyło go na wykonanie krótkiego ciosu. Boken Tatsuo zatrzymał się nad głową przeciwnika, z kolei ostrze tego drugiego zatrzymało się przy szyi.
-Koniec! - usłyszał głos przerywający starcie, potem ogłoszenie remisu... tak o to skończyła się ta przygoda.



----------------------
Koniec Misji [przejęta na prośbę gracza]
Tensa
 

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 6 sty 2018, o 19:06

Ruchy starca były niezwykle precyzyjne i dokładne, a także zostały one wykonane z imponującą szybkością, od razu było widać, że ma się do czynienia z prawdziwym mistrzem sztuk szermierczych. Młodzieniec w ostatniej chwili zdążył podskoczyć, tym samym unikając podcięcia, przeskoczył on nad Arakim, obracając się o sto osiemdziesiąt stopni wokół własnej osi i wyprowadzając wertykalne cięcie. To posunięcie mogło zagwarantować mu szybkie pokonanie przeciwnika, wolał zaryzykować, aniżeli wycofywać się w ostatnim momencie. W odpowiedzi stary samuraj wykonał dużo szybszy niż do tej pory atak, wymierzony w szyję, którego Tatsuo nie mógł uniknąć, ostrze zatrzymało się tuż przed nim. W tym momencie Kazuo, który dotąd aktywnie i z uwagą obserwował walkę, ogłosił remis. Młodzieniec opuścił bokken, idąc w ślad za Arakim, który zdążył już ukryć ostrze swej katany w sayi. Następnie ukłonił się lekko, na znak szacunku, gdyż wiedział, iż w prawdziwej walce zapewne nie miałby szans, na co Setsu odpowiedział skinięciem głowy.- Świetne rozpoczęcie treningu, kontynuujmy Tatsuo-kun.
Samurajowie rozpoczęli drugą część treningu, skupiającą się głównie na technikach, ich poprawnym wykonaniu i przekraczaniu swoich granic fizycznych, w końcu szatyn musi się z czymś pokazać na zawodach. Na początku rozpoczęli od przerobieniu każdej z technik z osobna, by sprawdzić, z czym młodzieniec mógł mieć problem. Przerobili wszystko, od podstawowych ataków podstylu Iaido, poprzez techniki stricte defensywne, jak Yōdō, Ikioi i podstawowe Mikazukigiri, aż do ataków o wyższej randze, jak chociażby Iaigiri. I to właśnie przy tej ostatniej technice Tatsuo miał najwięcej problemów i to ona wyszła mu najgorzej, a to dlatego, iż nie potrafił on wydobyć z niej pełni mocy. Mianowicie nie umiał on na tyle dobrze wykorzystać swego ciała, by jego siła znacząco wzrosła podczas owego uderzenia, wskutek czego nie pojawiała się charakterystyczna dla tak silnego ataku poświata.- Nie wykorzystujesz pełni potencjału, które ukryte są w ruchach twego ciała Tatsuo-kun. - stwierdził Araki, patrząc na starania młodzieńca, - Oto jak powinno się poprawnie wykonać tą technikę, przyglądaj się uważnie i zwróć uwagę na ciało, nie samo ostrze. - powiedział, po czym wykonał jedno wertykalne cięcie, tak dokładne i silne, że poświata pozostawała widoczna jeszcze przez kilka sekund. Nie ma się co dziwić, Setsu dorównywał umiejętnościami i atrybutami fizycznymi Kazuo, a może nawet był od niego silniejszy. Starzec raz jeszcze powtórzył całą sekwencję ruchów, składającą się na Iaigiri, tym razem jednak wolniej, skupiając się na samym jej schemacie. Po czym nakazał powtórzyć to Tatsuo, który przyglądał mu się uważnie, wychwytując wzrokiem wszystkie szczegóły. Zatem wykonał on sam schemat techniki i zrobił to dobrze, a przynajmniej tak mu się zdawało, gdyż czujne oko Arakiego wychwyciło kilka drobnych błędów, które wskazał. Przez prawie całą następną godzinę młodzieniec musiał wałkować ciągle te same ruchy, a z każdym wykonaniem staruszek miał coraz mniej uwag. W końcu nadszedł wyczekiwany przez szatyna moment, w którym miał on zaprezentować Iaigiri z wykorzystaniem pełni siły, wykonanie było perfekcyjne, a poświata pojawiła się, choć jedynie na ułamek sekundy, co i tak było dla niego swego rodzaju sukcesem.- Dobrze, bardzo dobrze Tatsuo-kun, a teraz idź i przynieś swoją prawdziwą katanę, będę czekał na zewnątrz. - powiedział Setsu, udając się w stronę pokoju dziennego, w którym zostawił swój płaszcz. Młody samuraj odłożył bokken na miejsce i udał się do swej sypialni, wziął ze sobą katanę, którą podarował mu Kazuo, odział się w swój futrzany płaszcz i wyszedł przed dom, gdzie czekał już na niego Araki. Razem udali się po usłanej śniegiem ziemi na drogą stronę stawu, wchodząc tym samym do lasu.- Musimy sprawdzić, jaką siłę potrafisz wykrzesać za pomocą Iaigiri w praktyce. Spójrz tam. - powiedział Setsu, gdy dotarli na miejsce i wskazał na powalone przez wiatr drzewko, - Spróbuj przeciąć je jednym ciosem. - nakazał starzec. Młody Shinken podszedł do drzewka, przygotował katanę i umysł, po czym uderzył, a ostrze Maboroshi gładko przeszło przez strukturę pnia niewielkiego drzewa, tym samym przecinając go na pół i pozostawiając po sobie widoczną poświatę, która tym razem była dużo bardziej wyraźna od poprzedniej. Tym samym jego trening dobiegł końca, a samurajowie wrócili do chaty.

Nazwa Techniki: Iaigiri
Ranga Techniki: A

Nastał wieczór. Po wyczerpującym treningu Tatsuo przebrał się i poszedł rozgrzać wodę do mycia. Po czym cała trójka samurajów zjadła wieczerzę, którą przygotował Kazuo, rozmawiając przy niej o codziennym życiu. Gdy wieczerza dobiegła końca Araki Setsu pożegnał się z przyjacielem i jego siostrzeńcem, a następnie udał się do swej wioski. Natomiast zmęczony młodzieniec położył się wcześniej spać.
Ostatnio edytowano 11 sty 2018, o 13:37 przez Tatsuo, łącznie edytowano 1 raz
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 10 sty 2018, o 20:09

Obrazek
"Kat" - Misja D - Tatsuo - 1/15


Porannamgła spowijała delikatnie pola sprawiając wrażenie jeszcze zimowej łuny nie chcącej odejść wraz z nadejściem wiosny. Piękne górzyste tereny skąpane w lekko ograniczającej widoczność mgiełce wyglądały teraz jeszcze bardziej dziko i groźnie. Wiatr zdawał się nie istnieć będąc na tyle słabym, aby unieść choćby nieśmiało wkradające się listowie na rozłożyste gałęzie starych drzew. Cisza z rzadka przerywał krótki śpiew błądzącego ptaka. Wracały, kolejny wyraźny znak nadejścia wiosny.
Niestety piękno spokojnej chwili nie mogło trwać wiecznie. Gwałtownie rozerwana i zdeptana rozprysła się w nicość wraz z krzykami kilku mężczyzn. Wprawne ucho potrafiło nawet oddzielić bardziej piskliwy, zdesperowany kobiecy ton. Szamotanina w której chaos różnorakich coraz to bardziej brutalnych i nagłych dźwięków dosłownie drażniły wrażliwe uszy nawykłe do błogiego spokoju. Kolejne krzyki zalały chatę starca przez wszelkie możliwe otwory, nieszczelne deskowania, kratownice w okiennicach. Rozległ się metaliczny trzask. Doskonale znany każdemu wprawionemu w boju, a nawet i początkującemu. Rozpoczęła się walka ostrą bronią białą toczącą ze swym "pysków" złowrogie iskry jak tylko zetknęły się ze sobą swoimi ostrzami. Oczy wyobraźni rysowały niemalże każdy możliwy powód hałasu, najwyraźniej walkę podjęła tylko dwójka, w momencie gdy reszta stała osłupiona pokrzykując coś raz po razem. W chacie rozegrała się istna gra cieni, osłonięte ciałami walczących źródła światła padały wyraźnym cieniem co jakiś czas pokazując dosłowne sceny walki.
Dwóch mężczyzn, z czego jeden odziany był w pełną zbroję godną samuraja - pomijając hełm - a drugi zaś mający na sobie zwykłe codzienne kimono, walczyli ze sobą za pomocą tradycyjnych katan. Przemyślane, wytrenowane ruchy robiły wrażenie. Mimo całego nagłego zdarzenia czuć w nich było pierwiastek harmonii, doskonałości. Doświadczenie przemawiało od dłoni trzymających rękojeść po stopy okładające się w idealne układy. Od samego oglądania walki można było wiele się nauczyć, lecz w tym momencie nie było na to wiele czasu. Walka nie była czystym sparingiem, a poważnym targnięciem się na ludzkie życie. - Nie rób tego głupcze. Żadna przydrożna dziewka nie jest warta utraty honoru. - Powiedział starszy mężczyzna w zbroi najpewniej będący mentorem tego w kimonie - sugerując się podobnymi fryzurami. Młodszy walczący parsknął pod nosem zasłaniając ramieniem młodą zapłakana dziewczynę. - Wybacz Sensei, ale najwyraźniej z wiekiem zapomniałeś to czym jest powinność Samuraja. - Mężczyzna w kimonie odpowiedział bardzo spokojnie i opanowanie po czym odparł nagły atak swojego nauczyciela. Otłuszczeni i wyglądający dość parszywie mężczyzny stojący za starszym z walczących wydarli się jakby w radości na atak. Łysiejący jegomość o wielu podbródkach potarł ręce noszące znamiona zamożności w postaci pierścieni i wlepił swoje śliskie spojrzenie w młodą przestraszoną dziewczynę.
Czasem poranki bywają ciężkie.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 213
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 11 sty 2018, o 14:15

Jakże upojny potrafi być sen, po dniu spędzonym na doskonaleniu swych umiejętności i szlifowaniu ducha, a jakież daje on ukojenie dla zmęczonego ciała i umysłu. To dzięki niemu nabieramy sił, by kolejnego dnia móc znów wstać i doświadczać tego świata, to właśnie wtedy, gdy nasze ciało leży nieruchomo pozostając tutaj, na tym świecie, wyglądając na tak bezbronne i niewinne, a umysł błąka się w mglistym labiryncie niezrozumiałych obrazów, nasza dusza jest najbliższa wolności. Lecz tak samo, jak my wypuszczamy naszego Reksia na zewnątrz wiedząc, że wróci on po pewnym czasie, tak i dusza jest wyzwalana tylko po to, by wrócić w końcu w okowy umysłu i ciała. I nie inaczej było tego pięknego poranka, młodzieniec wybudził się, jednak tym, co go zbudziło były krzyki.Nikt nie lubi nagłego wyrwania ze snu, nawet ranny ptaszek, tym bardziej że mieszkając z dala od ludzkich osad nawykł do samoistnego wybudzania się. Otwarcie oczu było szybkie, gorzej ze zorientowaniem się w tym, co takiego przerwało słodki sen. Młodzieniec przetarł oczy, usiadł na skraju łóżka i skoncentrował się na dźwiękach dobiegających zza ścian domostwa. A to, co udało mu się wychwycić zapowiadało ni mniej ni więcej jak kłopoty, szczególnie że usłyszał on szczęk broni. Pierwsze z myśli, które nagle zalały jego umysł, krążyły wokół tego, czy aby czasami właśnie nie śni. Przez pierwszą chwilę był oszołomiony tym, że w ogóle są tu jacyś ludzie, przecież prócz niego i Kazuo mało kto zapuszcza się aż tutaj, owszem, poprzedniego dnia odwiedził ich Araki, jednak on przyszedł odwiedzić starego przyjaciela, a ci tutaj nie mogli wiedzieć, że ktoś tu mieszka, czyżby zabłądzili? Nagle młodzieniec zerwał się z łóżka, włożył kimono i wziął katanę, po czym wleciał do sypialni swego wuja. Nie było go tam. Jego głowę zdominowała okropna myśl Czy aby przypadkiem to nie on walczy na zewnątrz?Tatsuo natychmiast wybiegł z domu, na szczęście [czyżby?] to nie Kazuo był jednym z walczących. To, co działo się przed domem przedstawiało się dla niego następująco, otóż dwóch samurajów walczyło ze sobą, z czego ten młodszy bronił pewnej dziewczyny. Drugi zaś odziany był w zbroję i ewidentnie chciał się przedrzeć przez broniącego kobietę mężczyznę, zapewne był on wynajęty przez bogatego spaślaka, bo cóż innego mogło zmusić go do walki ze swoim uczniem, który najwyraźniej sprzeciwiał się temu, co zamierzano zrobić dziewczynie. Czyżby szatyn miał do czynienia z nieodwzajemnioną miłością pana z brzuszkiem?- Ekhem, jeżeli panowie chcą się pozabijać, to czy nie lepiej wybrać miejsce w którym nikt nie mieszka? Pozwolę sobie panom podpowiedzieć, wystarczy że wybiorą panowie dowolny kierunek i zaczną iść w linii prostej, aż moje skromne domostwo zniknie panom z pola widzenia. - powiedział Tatsuo zamykając drzwi - Jednak skoro panowie już tutaj są, proszę powiedzieć mi dlaczego panowie ze sobą walczą? I czego chce pan - tutaj skinął głową na tłuściocha - od tej dziewczyny?
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 12 sty 2018, o 14:22

Obrazek
"Kat" - Misja D - Tatsuo - 3/15


Drzwi starego domostwa otworzyły się nagle pozwalając mieszkańcowi na ujrzenie w pełni sceny rozgrywającej się pośród cichej okolicy odludzia. Dwójka walczących przez jedno uderzenie serca posłała spojrzenie jeszcze nastoletniemu samurajowi, który dzierżył w dłoniach katanę. Jego słowa nie spotkały się z posłuchaniem, wyznaczyły ręcz idealny moment do ataku dla podstarzałego mistrza. Zaatakował nagle i sprawnie, a jego oponent z równą gracją odparł atak. Dwójka była diabelnie szybka i słysząc to w jaki sposób ostrza przecinały leniwie nieporuszający się wiatr, musieli być też niewiarygodnie silni.
Otyły mężczyzna, którego tusza nie była czymś naturalnym, a wyrobionym przez lata obżarstwa i pijaństwa, przez cały czas wlepiał swoje oślizgłe spojrzenie w ciało młodej dziewczyny. Żabol - bo właściwie taki pseudonim pasowałby do niego jak ulał - miał coś nieprzyjaznego w swojej minie, coś co szybko odkrył bystry umysł Tatsuo. Mężczyzna obrócił się posłusznie w stronę rozmówcy mierząc i ważąc go swoim wzrokiem. Dostrzegł katanę i w tym właśnie momencie wygiął swoje paskudne lico w jeszcze paskudniejszej minie. Rozpacz i smutek jaki wylewał się podobnie do ropy toczącej ranę wyglądał wręcz teatralnie. Dłonie z licznymi pierścieniami, które najpewniej nie były w stanie zejść z opuchniętych serdelków, klasnęły układając się tym samym w błagalnym znaku. - Dobry Panie! Jakież szczęście, że pościg zakończył się tu, gdzie i Pański miecz stanąć może po stronie honoru i prawości. Tenże łobuz, wszetecznik jeden, co miano Samuraja porzucił, aby stać się jednym z tych.. - Splunął z wymuszoną pogardą na ziemię, tak jak nakazywała mu to jego własna teatralna sztuka i kontynuował dalej. - Rōninów! Zdrajca honoru i prawa wykradł, porwał moją piękną oblubienicę z łoża małżeńskiego. Wydarł moją ukochaną i pomieszał jej w głowie jakimś urokiem czy inszymi czarami. - Słowa z łatwością przedzierały się przez systematyczne zrywy ataków, wypadów, parad i kontrataków. Sypiące się iskry co jakiś czas padały bladym światłem na jego twarz czyniąc na niej mozaikę lichych cieni jeszcze bardziej szepcząc Żabola. - Dobry Panie, przyłącz się do walki o dobro. Nie stój obojętnie! Jako nie za honor to chociaż za mieszek pełen złotych monet. - Skończył odlepiając od siebie spocone dłonie i patrząc badawczo na rezultaty jego rzewnej przemowy. Naturalnie nikt nie zamierzał jej dementować, orszak stojący za nim potwierdzał licznymi powtórzeniami - głównie wyzwisk w stronę broniącego dziewczyny Samuraja - zaś dwójka w których oskarżenia były skierowane mieli dość zaprzątnięte umysły, aby być wstanie podzielić swoją uwagę. Dwójka walczących znów przywarła do siebie wymieniając się zabójczymi spojrzeniami i siłując się. W końcu odepchnęli się i odskoczyli na bezpieczną odległość. Młody Samuraj spojrzał na Tatsuo. - Chłopcze nie wtrącaj się w to. - Wypowiedział słowa, które w najmniejszym stopniu nie miały być groźbą, lecz czymś w rodzaju dobrej rady. Faktycznie dwójka prowadziła na tyle zażarty pojedynek, że wskoczenie do niego mogłoby skończyć się źle. Honor honorem, lecz tu chodziło o życie dobrze rokującego samuraja zamieszkującego te odległe tereny wraz ze swoim starszym krewnym.

Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 213
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 12 sty 2018, o 19:32

Dwójka walczących ze sobą samurajów była tak zajęta starciem, że nawet nie odwrócili się, by spojrzeć na stojącego przy drzwiach młodzieńca, no cóż, można to zrozumieć, w końcu nie był to już tylko sparing, a walka mająca zadecydować o ich życiu, bądź śmierci. Atakowali więc i odpierali kolejne ataki, nie poświęcając zbytniej uwagi otoczeniu, które nie było bezpośrednio zaangażowane w przebieg potyczki. Trzeba było przyznać, że ich umiejętności były godne podziwu, na pewno byli oni wprawnymi szermierzami, choć zapewne nie dorównaliby siłą wczorajszemu gościowi, tak przynajmniej uważał szatyn.Mimo braku reakcji od strony walczących, do młodzieńca odwrócił się bogaty pan, mający problem z pohamowaniem swojego obżarstwa, no ale cóż innego prócz hucznych biesiad pozostawało ludziom, którzy nie musieli już martwić się o pieniądze, a przynajmniej nie o ich brak i którzy szukali szczęścia jedynie na zewnątrz, miast zwrócić się ku wnętrzu? Nie można nikogo obwiniać za obżarstwo, gdyż zazwyczaj w niczym to nie pomoże, a nawet może nam zaszkodzić, gdyż taka osoba chcąc się usprawiedliwić zacznie obwiniać wszystkich dookoła, w tym nas samych. Nasz Puszek okazał się mieć smykałkę do aktorstwa, gdyż jego przemówienie było wypowiedziane z iście teatralną gracją. Przedstawił on młodzieńcu zaistniałą sytuację, jednak nie trzeba było posiadać niezwykłych umiejętności dedukcyjnych, by zauważyć, iż jego wypowiedź była skonstruowana tak, by przeciągnąć Tatsuo na jego stronę stronę i z pewnością nie odzwierciedlała ona prawdy.- Rozumiem, dziękuję za pańskie wyjaśnienia. - powiedział Tatsuo, jego domysły zostały potwierdzone, aczkolwiek chciał wiedzieć, co powie mu o tym wszystkim dziewczyna, nie mógł opierać się jedynie na wypowiedzi Puszka - A co o tym wszystkim powie mi panienka? - odwrócił się w jej stronę, nie przejmując się samurajami tańczącymi pośród iskier. Najwyraźniej ich umiejętności były dość zrównane, gdyż w przeciwnym wypadku jeden z nich już ścierałby krew drugiego ze swego ostrza. Tatsuo trzymał sayię swej katany, której ostrze zawsze mógł uwolnić w razie jakby któryś z nich chciał zrobić coś innego niż kolejny atak wymierzony w swego przeciwnika.
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 12 sty 2018, o 23:17

Obrazek
"Kat" - Misja D - Tatsuo - 5/15


Miecz uderzył broń przeciwnika wybijając rytm podobny do tego jaki tworzy ludzkie serce. Walka rozgorzałą w pełni unosząc pył z ledwo utwardzonej drogi. Ciosy spadały teraz coraz częściej, tak jakby do tej pory potyczka była czymś w rodzaju testu, sprawdzeniu możliwości oponenta. Pojawiły się pierwsze nierówności, znacznie bardziej doświadczony mistrz wyprowadzał precyzyjniejsze i trudniejsze do obrony cięcia, w momencie gdy jego uczeń cechował się znacznie większą szybkością i siłą. Napierali na siebie bez ustanku rozgrzewając mięśnie do czerwoności, sprowadzając na granice możliwości i testując to jak długo ich żelazne organizmy wytrzymają taką wycieńczającą presję. Krople potu skapywały na suchą ziemię pozostawiając po sobie mokre malutkie plamki. Kwestią czasu było zaś zmienienie potu na szkarłat, tak cenny dla każdego istnienia. Młody Samuraj walczył zajadle, właściwie sprowadzając się do obrony, która szła mu z nieukrywanym trudem. Jego mistrz próbował zepchnąć go z toru, odsłonić dziewkę, którą jeśli wierzyć opasłemu oblubieńcowi - porwał. Ten zaś nie zamierzał ustępować, przez co wystawiał się na jeszcze większe ryzyko cięć. Szczęk metalu zagłuszał coraz szybsze bicie serca, podyktowane adrenaliną, która wręcz parowała z ciał walczących wojowników.
Po raz kolejny słowa mieszkańca chatki na odludziu zostały zignorowane. Choć być może nie umyślnie. Dziewczyna w całym przerażeniu i rozdygotaniu zasłaniała się i skakała z jednego miejsca na drugie, tak aby ciągle znajdować się za bezpiecznymi plecami Ronina. W odpowiedzi więc na swoje pytanie usłyszał jedynie odgłosy zaciekłego pojedynku. Żabol widząc brak pożądanej reakcji u Tatsuo parsknął pod nosem i strzelił palcami na dwóch osiłków z pałami, którzy dotychczas stali za nim niewzruszeni. Bliźniacy ostrzyżeni na łyso nie czekając już więcej ruszyli każdy z innej strony zataczając przy tył łuk w stronę walczącego Ronina i chowającej się za nim dziewczyny. Najwyraźniej zamożny oblubieniec nie zamierzał już czekać i mimo, że było to niezwykle niebezpieczne dla jego podwładnych, to znudziło go już oglądanie całego tego teatrzyku. Skoro Samuraje nie potrafią odebrać jego własności, która należy mu się prawnie, to będzie musiał sam przyłożyć do tego swoje tłuste ręce - no może nie osobiście. Jeden z osiłków przeszedł obok Tetsuo wlepiając swoje ponuro tępe spojrzenie w młodego wojownika walczącego wbrew prawu i honoru. Bliźniacy szykowali się do ataku, w trójkę z pewnością dopadną Ronina, a nawet jeśli nie zabiją to odbiorą mu to czego strzegł.

Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 213
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 13 sty 2018, o 14:41

Młodzieniec stał sobie spokojnie, czekając na odpowiedź, której najwyraźniej nie dane mu będzie usłyszeć, zapewne dlatego, iż dziewczyna skupiona była na trwającym w najlepsze pojedynku. Puściła ona mimo uszu pytanie Tatsuo, gdyż pośrednio uczestniczyła w tej jakże zaciętej wymianie ciosów, które teraz zaczęły być wyraźnie szybsze i silniejsze. Iskry sypiące się coraz gęściej z uderzających o siebie ostrzy oznaczały, iż walka przeszła własnie na wyższy poziom, uwypuklając tym samym różnice w umiejętnościach prezentowanych przez obu mężczyzn. Nie dość, że słowa młodego samuraja nie dotarły do dziewczyny, to jeszcze jego reakcja, a raczej brak reakcji, której spodziewał się nieznajomy bogacz sprawiły, iż tenże pan stracił cierpliwość i rozkazał stojącym dotąd za nim osiłkom zająć się Roninem. Bliźniacy nie wyglądali na sympatycznych, aczkolwiek nie byli oni raczej shinobi, ot dwójka łysych typów spod czarnej gwiazdy na usługach człowieka, któremu nie brakowało złota. Dwójka osiłków wzięła się do roboty, każdy z nich szedł po łuku, zachodząc tym samym broniącego dziewczyny samuraja od boku.Sytuacja zaczynała być coraz bardziej napięta, a szala zwycięstwa przechylała się na stronę pana z brzuszkiem. Młodzieniec nie chciał jakiegokolwiek rozlewu krwi, ale skoro wszystko do tego zmierzało, to postanowił nie pozostać biernym. Ruszył w stronę opasłego bogacza z maksymalną szybkością, jaką pozwalało mu osiągnąć jego własne ciało, zwykły człowiek nie był raczej w stanie nadążyć za nim wzrokiem, nie z tak niską percepcją. Jeżeli uda mu się do niego dostać, uderzy go w nerkę końcem tsuki, przyśpieszając dodatkowo, dzięki zastosowaniu charakterystycznego dla stylu Iaido Sayabiki. Siła tego uderzenia w założeniu miała być tak wymierzona, by Puszek co najmniej się skulił. Następnie młodzieniec przejdzie za niego i jednym płynnym cięciem w górną część łydek spaślaka przetnie jego mięśnie tuż nad kolanem, zmuszając go tym samym do upadku na kolana, następnie przystawi on ostrze swej katany tuż nad jego kark.- Czy będzie pan na tyle uprzejmy, by zatrzymać swych ludzi? - zapytał spokojnie młodzieniec, uśmiechając się miło do reszty, jak gdyby nic się nie stało, - Nalegam. - powiedział cicho poważnym tonem, dotykając końcówką ostrza jego karku. Nie spodziewał się gwałtowniejszych ruchów ze strony bogacza, w końcu będzie on oszołomiony bólem przerwanych mięśni, choć w razie gdyby inni zareagowali, młodzieniec był gotowy do obrony, a w skrajnym wypadku do zabicia ich pracodawcy.- Panowie, dajcie jej przemówić, chcę poznać jej wersję wydarzeń.
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 13 sty 2018, o 17:29

Obrazek
"Kat" - Misja D - Tatsuo - 7/15


Między dobrem a złem jawiła się niezwykle cienka granica. Tak naprawdę czasem to co wydawało się być rozwiązaniem prawym, wcale takie nie było sprowadzając przy tym na manowce tych, którzy chcieli nieść owe dobro. Prawo regulowało to wszystko, niekiedy bezlitosne i z wieloma wadami, lecz to dzięki niemu świat nie płonął w chaosie. Nie każda więc decyzja czy pośpieszy osąd mógł być słuszny, a chęć noszenia bezmyślnej pomocy mogła skończyć się naprawdę źle. Przykładem tego był Ronin, dla którego wyraźnie było już za późno, ale i młody Tatsuo. Jego nagły czyn jaki urodził się w jeszcze pełnej wigoru głowie nie należał do najlepiej przemyślanych. Jawny atak na obywatela nie mając ku temu tak naprawdę solidnych postaw mógł skończyć się naprawdę źle. Wykluczenie, odarcie z honoru, a nawet śmiercią.
Zbliżający się prędko młodzieniec nie spodziewał się zaznać ataku ze strony stojącego tyłem mistrza. Ten po prostu poczynił gwałtowny wypad w tył uderzając ramieniem w chłopaka i skutecznie posyłając go na ziemię. Gruby mężczyzna odskoczył z piskiem mając na twarzy wymalowane przerażenie, które zaraz wymieszało się z gniewem. Widać było, że chciał kląć już na Tatsuo, grożąc mu i domagając się i jego śmierci, ale skutecznie przerwał mu starszy Samuraj odrywający wzrok od walki, aby zmęczonym i kojącym spojrzeniem uraczyć leżącego chłopaka. - Nie bądź głupi synu. Wystarczy, że tego dnia utraciliśmy jednego z naszych braci. - Wtedy rozgorzała cała akcja, uczeń mistrza chciał skorzystać z okazji i uderzyć, lecz drogę zastąpiła mu dwójka osiłków. Dwa proste cięcia posłały góry bezmyślnego mięsa na kolana, a chwile później na ziemię tocząc szkarłat po drodze. Umarli prędko i gwałtownie, tak jakby nie stanowiło to żadnego problemu. Mistrz zaatakował wystawiając się tym samym na możliwość kilku ataków. Obrócił się, katana Ronina odnalazła lukę w zbroi rozcinając rękę tak, że ta zawisła bezwładnie. Mistrz jednak nie uczynił tego nieintencjonalnie. Jego potężny zamach uderzył prosto w bok ostrza przeciwnika łamiąc go na pół. Natarł ponownie wytrącają z równowagi swojego ucznia i wręcz tanecznym obrotem zamienił się z nim miejscami. Dotarł do dziewczyny, która nieustannie płakała. Widzący to Ronin upadł na kolana odrzucając uszkodzone ostrze na bok. - Zawiodłem się na Tobie chłopcze. Jak mogłeś zboczyć ze ścieżki prawa. - Wypowiedział pełen żalu Samuraj i sam upuścił ostrze łapiąc się za obficie krwawiącą ranę. Walka skończyła się na niekorzyść młodszego z walczących, ku uciesze grubego mężczyzny, który odruchowo oblizał swoje spocone usta.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 213
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 14 sty 2018, o 10:57

Posunięcie młodzieńca zostało niemal natychmiast przejrzane przez samuraja w zbroi, który z łatwością przeszkodził mu w jego poczynaniach ograniczając się jedynie do powalenia go, poprzez uderzenie ramieniem. Tatsuo upadł na ziemię oszołomiony, zaklął cicho, spodziewał się, iż uda mu się przemknąć aż do bogacza. Czyżby wybrał on niewłaściwy moment, w którym akurat ów samuraj miał krótką przerwę pomiędzy ostatnim, a kolejnym, dopiero planowanym doskokiem do Ronina? Mogło tak właśnie być, to właśnie te sekundy mogły zadecydować o niepowodzeniu ataku młodego szermierza. Cały plan mający na celu zatrzymanie walczących i wyjaśnienie sprawy szlag trafił. Jakby tego było mało, to prawdziwy rozlew krwi na jego ziemi dopiero się rozpoczął. Dwójka osiłków grubego pana dotarło do Ronina, lecz tak jak można było się tego spodziewać, nie posiadali oni żadnych szczególnych umiejętności, ani doświadczenia w walce. Nie byli oni zatem żadnym wyzwaniem dla doświadczonego samuraja, który niczym sama Śmierć z dziecinną łatwością wyrwał ich dusze z objęcia ciała, pozwalając im ulecieć ku otchłani, zostawiając na tym świecie jedynie zakrwawione ciała.- Zamilcz - odchrząknął Tatsuo w odpowiedzi na słowa starszego z samurajów, cóż mu po nich, skoro większą hańbą dla niego było to, że jego umiejętności nie wystarczyły i że dał się podejść jak dziecko, niż to że kogokolwiek zaatakował. Widział jak ostrze Ronina znajduje lukę w uzbrojeniu drugiego samuraja, dosięgając jego ręki, oraz jak niemal niewzruszony Mistrz łamie owe ostrze. W tej właśnie chwili, podczas gdy iskry tańczyły jeszcze na wietrze, a kolejne krople krwi wsiąkały w ziemię na której mieszkał, w jego ziemię, uświadomił sobie, że najbardziej na świecie nienawidzi uczucia bezradności. Towarzyszyło mu ono zarówno teraz, gdy podnosił się po upadku, jak i kilka lat temu, gdy zrobiono z niego pustą skorupę, bestię, zarzynającą wszystkich nieszczęśników wrzuconych na arenę, byle tylko przeżyć kolejny dzień. Stał jedynie, patrząc jak walka kończy się na zamianie miejsc obu walczących i opuszczeniu przez nich broni.- Jeżeli któryś z was ruszy się choćby o krok, dopóki nie dowiem się od dziewczyny co się stało, zabiję. - oznajmił Tatsuo obojętnym tonem głosu, zaciskając dłoń na rękojeści Maboroshi, miał już wszystko gdzieś, dodatkowo był oszołomiony nagłym przypływem wspomnień z dzieciństwa. Na jego terenie pojawiła się grupa osób, które zarzynają się jak gdyby nigdy nic, mówiąc mu coś o honorze, gdy ten chce jedynie wyjaśnień, - Mów proszę. - zwrócił się do dziewczyny.
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 14 sty 2018, o 16:47

Obrazek
"Kat" - Misja D - Tatsuo - 9/15

Honor w świecie Samurajów był postrzegany za coś cenniejszego niżeli życie. Jego utrata oznaczała więc hańbę, która bardzo często popychała do czynów gwałtownych. W młodym Tatsuo narodził się gniew besztający swoje własne zdolności. Został powalony bez trudu, niczym dziecko, którym defakto był. Mistrz miał bowiem trzy, kto wie może i nawet cztery razy więcej lat niż on sam. Przez całe życie trenował i doskonalił swoją sztukę, przez co nie trudno było mu górować nad adeptem sztuk honorowych wojowników. Co więc napędzało złość u chłopaka? Bezradność, a być może i strach przed tym co może z niej wynikać. Brutalna i straszna przeszłość wypłynęła na powierzchnie niemalże natychmiast starając się odebrać stery Tatsuo.
Ciężkie oddechy wzbijały się w powietrze, gdy rozgrzane do granic możliwości ciała mogły nieco rozluźnić się po stoczonej walce. Ronin klęczał z opuszczona głową przyjmując na siebie porażkę, którą poniósł. Mistrz trzymał kurczowo rękę wpatrując się z wyraźnym zmęczeniem w dziewczynę o którą był cały ten poranny raban. Gorąca głowa chłopaka postanowiła wylać z siebie gorycz i zagrozić wszystkim dookoła. Pragnął wiedzieć o co chodzi i miał do tego pełne prawo. Wciągnięty mimowolnie w wir wydarzeń nie wiedział nic i nie mógł uczynić nic. Do właśnie tego momentu. Skorzystał z pozornie dobrej pozycji, która mogła prędko zmienić się, gdyby chciał tego którykolwiek z walczących dotychczas samurajów. Nie poruszyli się jednak, nie wydali z siebie dźwięku czekając na upragnione słowa młodej szlochającej dziewczyny. Ta przetarła oczy i widząc w jakim znajduje się położeniu załkała jeszcze bardziej. Zajęło to chwile nim uspokoiła się, chwile którą wyznaczała plama krwi tworząca się pod stopami mistrza. Jego ręka krwawiła obficie i ciężko było stwierdzić, czy w tym momencie nie jest ona śmiertlena. - Wydali mnie. - Zaczęła łamiącym się głosem i wlepiła przekrwione od płaczu oczy w Tatsuo. - Rodzice, zaaranżowali małżeństwo. Wydali mnie za długi. - Zanosiła się co zdanie starając nieco opanować, choć w jej histerycznym stanie prawdopodobnie nie było to możliwe. - Ja nie chce. - Wydarła z siebie cicho ocierając twarz rękawem. Żabol poczerwieniał niemalże natychmiast. Wskazał swoim sękatym paluchem na dziewczynę i zaczął niemiłosiernie pocić, zapewne ze zdenerwowania. - Milcz żmijo! Danaś mi wedle prawa i w świetle prawa moja jesteś. Zaślubiny zostały poczynione i chcąc nie chcąc do mnie należeć będziesz, a z każdą chwilą, z każdym uderzeniem serca coraz gorsza kara Twoja będzie wszetecznico! - Zawył gardłowy głos, trzęsąc przy tym niemalże całym cielskiem. Ot więc cała historia wyjaśniona. Zaaranżowane małżeństwo niczym transakcja przekazała zamożnemu jegomościowi młodą dziewczynę w zamian za wymazanie długów. Stosunkowo częste przedsięwzięcie za które zginęły już dwie osoby i umrzeć musiała jeszcze co najmniej jedna.
Trzęsący się ze złości otyły mężczyzna znów wskazał palcem na Tatsuo i miał poczynić już oskarżenia - w świetle prawa całkiem słuszne - jakoby i on zdrajcą jest i jemu również należy się kara. Mistrz widząc to pośpieszył się nieco bardziej przerywając ruchem ręki, która natychmiastowo po geście przywarła do rany. - Dość! Chłopak nie znał prawdy, teraz gdy już ją zna z pewnością wobec prawa nie wystąpi. - Przemówił mistrz i podszedł do klęczącego ucznia wpatrując się z nieukrywanym żalem. Dla niego było już za późno, splamił swoje imię, a w dodatku odebrał życie tym po których stronie stało prawo. Stał więc się zwykłym złoczyńcą, a Ci gnili w lochach, które nim odbiorą życie odbierały człowieczeństwo tocząc organizm różnorakimi paskudnymi chorobami. - Nie chce widzieć Cię w kajdanach mój chłopcze. - Dłoń znów oderwała się od rany wyciągając za pasu krótkie ostrze służące do odbierania sobie życia w sposób honorowy. Ten ułożył przed uczniem i odszedł na kilka kroków. Spojrzał na Tatsuso szukając w jego oczach tego co miało zaraz nastąpić. W końcu i on stał się ważnym pionkiem całej tej bezmyślnej afery.


Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 213
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 16 sty 2018, o 20:00

Walka dobiegła końca i w końcu nadszedł czas, w którym młodzieniec miał mieć nareszcie okazję do poznania sprawy z perspektywy dziewczyny, która w obecnej sytuacji roztrzęsienia i przeżywania silnych emocji nie powinna kłamać, a co najwyżej może ona nieco nadinterpretować fakty. Było to dla niego ważne, gdyż to pod drzwiami właśnie jego domu doszło do starcia, którego wynikiem było zamordowanie dwóch osób i ranienie trzeciej. I choć młodzieniec domyślał się tego, że dziewczyna nie została porwana wbrew swej woli, chciał to usłyszeć i sprawdzić reakcję reszty. Dziewczyna ewidentnie nie doszła jeszcze do siebie i nadal płakała, nie robiło to na Tatsuo większego wrażenia, sam był zresztą w środku targany emocjami spowodowanymi nawracającym koszmarem sprzed lat, stał jedynie jakby nieobecny czekając na reakcję. Chwilę zajęło jej otrząśnięcie się z szoku i emocji spowodowanymi zaistniałą sytuacją, ale w końcu zaczęła mówić, choć przyszło jej to z trudem. Wyjaśniła całą sprawę, potwierdzając domysły samuraja i robiąc coś jeszcze, co było równie ważne, otóż swymi słowami zdenerwowała pana z brzuszkiem. Puszek nie wytrzymał porzucając swą teatralność na rzecz emocji, które wzięły górę, zaczął on grozić i lżyć swą wybrankę nazywając ją żmiją, a także potwierdził on jej słowa, dając młodzieńcu prawdziwy obraz sprawy, a przecież o to właśnie chodziło. Na tym jednak nasz pasibrzuch nie poprzestał, gdyż wskazał palcem Tatsuo chcąc zapewne zelżyć go i zacytować kilka paragrafów, jednak przeszkodził mu w tym starszy samuraj, którego krew skapywała z ranionej ręki, broniąc młodzieńca przed oskarżeniami. Shinken nie ocucił się jeszcze w pełni po swych wewnętrznych doznaniach, przez co przyjmował każde słowo niemal obojętnie. Teraz jednak, gdy ranny Mistrz zwrócił się do swego ucznia, który do tej pory jedynie klęczał w ciszy, dając mu możliwość odejścia z tego świata, umysł Tatsuo ucichł, a z chaosu wyłoniła się poprzedzająca go harmonia.- Nie jestem wybitnym znawcą prawa, właściwie to mało mnie ono obecnie interesuje. - rozpoczął swój wywód młodzieniec, po chwili poświęconej na zebraniu myśli - Jednak jeżeli już o tym mówimy, to wiedzcie, iż według mnie prawo do wolności i możliwości decydowania o sobie jest ważniejsze, niż jakiekolwiek inne, ludzkie prawo. Powiem więcej, prawo powinno bronić wolności, gdyż jest ona fundamentem bycia człowiekiem, tak samo jak prawo do życia i świadomego wyboru o swym losie. Oczywiście wolność też ma swoje granice, a są one tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Jeżeli jednak jakieś prawo ingeruje w wolność człowieka, za wyjątkiem, gdy tym człowiekiem jest przestępca, należy je odrzucić i tak właśnie czynię. - zrobił krótką przerwę w swej wypowiedzi, by zaczerpnąć tchu oraz dać reszcie czas na przyswojenie sobie tego, co właśnie powiedział, nie dając jednak szansy na przerwanie mu, - Będę bronił wolności tej pani, gdyż według mnie zasługuje ona na to, tak jak każdy inny człowiek. Jeżeli ktoś z Was - w tym momencie spojrzał na Puszka, - ...naruszy jej wolność, niech wie, iż ja nie omieszkam się naruszyć jego fundamentalnych praw. - zadeklarował Shinken, trzymając rękojeść katany i czekając na odpowiedź reszty. Niezależnie jednak od tego co powiedzą i o ile nikt go nie zaatakuje, podejdzie do rannego rozrywając rękaw swego białego kimona, które ubiera głównie podczas treningów i poda mu kawałek materiału, pomagając przy zabandażowaniu ręki. A następnie podejdzie również do klęczącego samuraja.- Nie postępuj impulsywnie i dobrze to przemyśl, zanim zdecydujesz sięgnąć po ostrze.
Tatsuo
 

Re: Chata Starca

Postprzez Atari Sanada » 17 sty 2018, o 21:02

Obrazek
"Kat" - Misja D - Tatsuo - 11/15


Świat jakim go znamy opiera się na filarach zasad, praw i nieprzekraczalnych granic. To wszystko wytycza tory, ścieżki życia nakreślając przy tym wyraźny podział między tym co złe a dobre. Starsi uznawani są za autorytety, mające duży bagaż doświadczeń uczą młodsze pokolenia przekazują dalej konstrukcje świata. Tą samą, którą młody Tatsuo postanowił wywrócić do góry nogami. Wykpił prawa wynajdując w nich słuszny paradoks, doszukując się wad nie mających z dobrem nic wspólnego. Wieloletnie doświadczenie ugięło się pod młodym nieukształtowanym jeszcze umysłem. Błysk w oku obficie krwawiącego i zmęczonego starszego mistrza pokazywał dosadnie, że nauczył się on czegoś. Nie ważne jak skonstruowany jest świat ile wkładano do głowy przetartych bezpiecznych szlaków, zawsze należało dążyć do prawdy i nie godzić się na zło. Tym bowiem była słuszna ścieżka prawa.
Otyły mężczyzna zakasłał z trudem słysząc całą przemowę. Jego zdobycz wisiała teraz na włosku, a sama myśl, że można było mu odebrać nową zabawkę wywoływała frustrującą złość. - Pięknie prawicie. Pomnijcie tylko jedno, może i dziewczyna nie należy do mnie, lecz jestem prostym kupcem. - Odruchowo na słowa skromności ukłonił się teatralnie choć z taką tuszą wyglądało to stosunkowo komicznie. - Dla mnie, umowa jest umową. Wymieniam jedno dobro za drugie. Dziewczę chce odejść? Odejdzie. Jednak wtedy ja odbiorę jej bliskim to co mi należne. Długi powrócą, a kilka istnień wyleci z domostwa, utraci wszystko co miało i jadło tak niezbędne do życia. Nadchodzi lato, piękne i ciepłe, dające nadzieje, lecz po lecie jesień, a po niej zima. - Zatoczył krąg dłonią starając się ukazać swoisty bieg pór roku. - Jeśli uda im się nie zapaść w ciężką chorobę, jeśli nie ograbią ich na ulicy czy nie zagryzą w lesie. To zimy, zimy nie przeżyją. - Dziewczyna znów zapłakała i sama upadła na kolana kryjąc twarz w swych dłoniach. Być może i została "sprzedana", lecz wyraźnie jej rodzina nie była dla niej obojętna. To czyniło paradoks nieco trudniejszym i cięższym do rozwiązania. - Poza ich nieuniknioną śmiercią. To kto zajmie się dziewczyną? Wielcy wyzwoliciele chyba nie zamierzali jej tak po prostu zostawić samej sobie? - Zaśmiał się rubasznie trzymając za brzuch, aby ten nie trząsł się aż tak bardzo. - Nie wróci do domu bo ją przepędzą. Skazana jest więc na Was. Tułaczkę po świecie z Samurajem, a Ci stosunkowo krótko żyją. - Przerwał, aby odsapnąć i podszedł do pobliskiego drzewa. jego szerokie plecy oparły się o pień co uwolniło kolana od nadmiernego ciężaru. - Stanie się więc Waszą kulą u nogi w miejscach, które młoda dziewczyna odwiedzać nie powinna, ale kto się nią zajmie? Ty? - Wskazał na klęczącego samuraja, który chwile temu gotowy był popełnić samobójstwo. Jego gorąca głowa i żywiołowość na pewno nie sprzyjały takiej opcji pewnie dlatego kupiec skierował rozmowę na takie tory. - Czy może Ty chłopczyku? - Przesunął palec w stronę młodego Tatsuo. Czy teraz umysł niedoświadczonego samuraja będzie potrafił odróżnić czym jest dobro a czym zło? Odnaleźć słyszą ścieżkę?

Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 213
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Chata Starca

Postprzez Tatsuo » 19 sty 2018, o 17:22

Wypowiedź młodzieńca najwyraźniej spotkała się z aprobatą swych adresatów, gdyż nawet sam kupiec, któremu w końcu tak bardzo zależało na dziewczynie, przyznał mu rację, a po twarzy starego samuraja można było zobaczyć, iż był on przekonany co do prawdziwości słów Tatsuo. Przekonanie tego drugiego było dla szatyna dosyć ważne, ponieważ bez tego nie mógłby mieć pewności, czy nie będzie musiał zaraz się z nim zmierzyć za pomocą miecza, co mogło się dla niego źle skończyć. Obecnie jednak wszystko wskazywało na to, że kupiec nie mógł już wpłynąć na rannego samuraja na tyle, by ten miał kogokolwiek do czegokolwiek zmusić siłą, nawet w zamian za umorzenie stu długów. Gruby pan najwyraźniej uznał, iż drogą prawną niczego nie wskóra, co było swoistą wygraną chłopaka, jednak bogacz nie zamierzał zrezygnować, w końcu nikt z nas nie lubi, gdy coś mu się odbiera. Puszek skierował rozmowę na inne tory, przedstawiał on bowiem konsekwencje odebrania mu dziewczyny, opisując zgubną wizję jej rodziny, której długi powrócą, a także zauważył słuszny problem, którym była kwestia zaopiekowania się samą dziewczyną. Wyśmiał on przy okazji Tatsuo i klęczącego samuraja, nazywając ich wielkimi wyzwolicielami i zarzucając im to, iż nie pomyśleli oni o kwestii zaopiekowania się dziewczyną. Tatsuo przyjął to z kamienną twarzą wyśmiewając go w myślach, nie był on żadnym wyzwolicielem, gdyż to nie on ją porwał, a jedynie bronił wartości w które wierzył. Rozbawiło go też ostatnie posunięcie grubaska, czyżby ten chciał go przestraszyć wizją wychowywania dziewczyny?- Na początku chcę wyjaśnić kilka spraw, otóż nie jestem odpowiedzialny za długi jej rodziny, ani nikogo z owej rodziny nie znam, więc to nie ja będę miał wyrzuty sumienia z powodu ich losu. Nie jestem też "wielkim wyzwolicielem", bronię jedynie jej wolności i daję możliwość podjęcia decyzji, która w rzeczywistości nie należy do mnie, lecz do niej, a którą to możliwość chciał jej pan odebrać. Aczkolwiek nawet w tej sytuacji widzę kilka możliwości, do rozwiązania problemów, które pan przedstawił. - powiedział młodzieniec, następnie podszedł do grubaska, - Jest pan człowiekiem interesu, liczy się więc dla pana głównie zysk, zwrot z inwestycji, który pozwoli panu pomnożyć swój majątek. Wie pan więc zapewne, iż martwi dłużnicy będą mniej przydatni od żywych. Lepiej więc będzie dla pana, jeżeli pozwoli pan na zwrócenie długu rozłożonego na raty tak, by dłużnicy mogli przeżyć, jednocześnie licząc sobie za to większe odsetki. Chyba, że koniecznie chce pan zniszczyć komuś życie. A mówiąc tak między nami, z pańskim statusem finansowym nie martwiłbym się o potencjalną partnerkę życiową. - powiedział Tatsuo z uśmiechem na twarzy, następnie podszedł on do samuraja klęczącego na ziemi, - Cóż bratku, to całe porwanie, to twoja sprawka. Więc teraz zamiast się zabijać będziesz musiał opiekować się tą młodą damą, o ile ona tego chce. tym razem Shinken podszedł do dziewczyny i pomógł jej wstać, szepcząc - To do ciebie należy wybór.
Tatsuo
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość