Pełne morze

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Pełne morze

Postprzez Ame » 26 kwi 2019, o 13:18

Obrazek

Morze jakie jest, każdy wie. Jak nie byłeś nad morzem to Twój problem. Weź się ogarnij.
Masa h2o, przeważnie szare, niebieskie i zielone, to akurat jest niebieskie. Wszędzie fale, gdyż morze to taki zbiornik wodny z dużymi falami. Od czasu do czasu pojawia się zdesperowane ptactwo, przeważnie tylko przelatujące gdzieś, spiesząc się w swoich ptasich sprawach. Pod powierzchnią przejrzystej cieczy widać zasuwające rybki, czasami ławice, a czasami większe lecz samotne drapieżniki. Podobno są też foczki i jakieś morsy, ale ja nie widziałem. Na mapie tego morza jakiś kartograf umieścił statek i wielkiego węża morskiego, ale ich także nigdzie nie widać.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 468
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Pełne morze

Postprzez Kaito » 29 kwi 2019, o 15:59

Wszystko to brzmiało niezwykle pięknie, choć prawdę powiedziawszy Kaito nie był pewien czy nie porywa się czasem z motyką na słońce. Nie znając się kompletnie ani na żeglarstwie, ani na rybołówstwie, wypływał na pełne morze z jakimś starcem, a ich środek transportu niewątpliwie nie umywał się do okrętu Yamanaka, którego wrak chłopak widział przecież nie tak dawno temu. Patrząc na wiek swojego kompana, młody Hozuki szczerze wątpił, by dali sobie we dwóch radę w przypadku wyjątkowo pechowych warunków atmosferycznych. Z drugiej strony na plus działało na pewno doświadczenie rybaka, i kto wie, być może mimo niepełnej już sprawności, miał on w zanadrzu kilka swoich sztuczek. Tylko czy rzeczywiście zasługiwał na tak bezgraniczne zaufanie ze strony młodzieńca?
Docinki były niewinne, nawet zabawne, więc niespecjalnie mu przeszkadzały. Zresztą w porównaniu z jego obawami można by rzec przewrotnie, że były jedynie kroplą w morzu. Chłopak znosił je więc dzielnie, wiosłując ile sił miał w rękach. Nigdy wcześniej tego nie robił, ale intuicyjnie zdołał załapać o co chodzi. Nie spodziewał się jednak, że będzie to tak ciężka praca – czuł, że się do niej nie nadaje i w gruncie rzeczy cieszył się, że ta przygoda jest wyłącznie jednostkowym wypadkiem i że zdecydował się zostać shinobi, a nie poławiaczem ryb czy pereł. Czas upływał, a sędziwego wieku mędrzec zdecydował się umilić go swoją opowieścią, która w mniemaniu Kaito już od samego początku nie trzymała się kupy, choć nie dało się przy tym ukryć, że jako bajeczka dla dzieci brzmiała nawet interesująco.
- Błogosławiony przez błyskawice. – Powtórzył po mężczyźnie z niedowierzaniem. Ba, nawet się do końca nie krył z tym, że ta historia kompletnie go nie przekonuje. No ale niby wcześniej ten dziwak mówił coś, że jest to jakaś legenda, a jak to mówią, w każdej z nich znajduje się ziarenko prawdy. Dlatego też, mimo ewentualnych wątpliwości, postanowił wysłuchać słów dziadziny, starając się przy tym odcedzić prawdopodobne fakty od wierutnych bzdur, co nie było wcale łatwym przedsięwzięciem. I nie, wcale nie solidaryzował się z głównym bohaterem opowiastki. Tak po prawdzie nawet nie zauważył między sobą a sumem żadnego podobieństwa, choć pewnie powinien. Po prostu Kaito często zapominał o tym, że je znacznie więcej, niż sugerowałaby jego postura.
Im dalej w las, tym więcej drzew. Podobnie było z tą całą legendą. Z każdym kolejnym zdaniem stawała się ona coraz to głupsza, a młody Hozuki nie rozumiał jak ludzie mogą wierzyć w takie rzeczy. Ogromny sum, który terroryzuje rybaków i któregoś pięknego dnia postanowił wyciągnąć swe wielkie wąsy ku niebu? Poważnie? Najgorsze jednak było dopiero przed nim, ta wielce dramatyczna przerwa, po której Kaito najchętniej uderzyłby się w czoło, gdyby nie fakt, że musiał trzymać wiosła. Pozwolił sobie natomiast na ciche, ledwie słyszalne westchnięcie, bo powoli zaczynał żałować, że zdecydował się na tę wątpliwej przyjemności przejażdżkę (czy tam przepłynkę).
- Skoro sum zdechł, to czego właściwie szukamy? – Zdał sobie sprawę z tego, że jego pytanie nie jest właściwie dopiero wtedy, gdy wypowiedział je na głos. Nawet jeśli nie dowierzał słowom mężczyzny, to nie miał jednak przy tym zamiaru go w żaden sposób urazić. A co by nie powiedzieć, wczuł się w tę historię niewiarygodnie i Hozukiemu po swym własnym komentarzu zrobiło się go nieco przykro.
- To znaczy… czy nasze poszukiwania nie są w takim razie bezcelowe? – Dodał zaraz, co chyba brzmiało już nieco lepiej. Tak czy inaczej, zamiast czekać na odpowiedź, chłopak obserwował uważnie teren i nieźle się przeląkł, kiedy zobaczył, że jakaś wielka ryba wpływa ewidentnie na kurs kolizyjny z ich łodzią.
- Co robimy? Co robimy? – Sam nie zauważył, kiedy zaczął panikować, ale czy można było mu się dziwić? Pierwszy raz był w takiej sytuacji, więc nie wiedział, czy w ogóle powinien się tym wystającym grzbietem zamartwiać czy może jest to coś kompletnie normalnego, niestwarzającego dla nich żadnego realnego zagrożenia.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Pełne morze

Postprzez Ame » 14 maja 2019, o 20:54

Obrazek

Misja rangi C dla Kaito
13/30




Oj tam, oj tam, że się nie znał. Zawsze można się poznać, jak to mówi pijany menel do najładniejszej foczki w barze. Kaito mimo swej ogólnej głupoty od dawna nie zrobił nic dziwnego, więc wypłynięcie bez umiejętności z nieznanym i lekko nieogarniającym starcem wydawało się najwyżej przywracać równowagę mocy we wszechświecie. Z drugiej strony starzec, który lekko nie ogarnia wziął sobie pomocnika, który w realiach XXI wieku morze widział tylko na pocztówkach. Czy teraz można mówić o powrocie równowagi czy może jednak głupota poszła o krok dalej? To już chyba zależy od punktu siedzenia, a oni siedzieli w łódce, pod którą zamajaczył kształt wielkiej ryby. To chyba nie jest najlepsza perspektywa.
Gdy Kaito wysłuchiwał cudownej opowieści o elektrycznym sumie, błogosławionym przez błyskawice, pierwszym tego imienia itd. jakaś najpodlejsza z morskich bestii zaczęła czyhać na życia niczego jeszcze nie podejrzewających rybaków. W tym czasie starszy odpowiadał na pytania młodszego.
- No tak, błogosławiony. - potwierdził pewnym siebie głosem, zupełnie jakby powtórzył żeby upewnić się, że czarnowłosy dobrze usłyszał. Tak bez cienia kpiny, z zapałem, wiarą w oczach. Cokolwiek sobie młodszy nie pomyślał, mógł być pewny, że gdyby zwerbalizował swoje wątpliwości, zostałby wręcz pozwany za obrazę uczuć religijnych.
- W sumie nikt nie wie czy zdechł, po prostu przestał dawać koncerty. Trochę kaszlał, suchoty to oczywisty wniosek, nie może być nic innego. - cokolwiek miał przez to na myśli. Dalej zachowywał kamienną twarz. Ten sum musiał być faktycznie wybitny.
- A kto Ci powiedział, że na niego poluje? I tak nie dalibyśmy mu rady. Nikt nie dał do tej pory. - czyżby jednak rybsko było takim beztalenciem, że nikt nie dał rady wytrzymać jego koncertu? Tutaj niestety wracamy do punktu wejścia - pod łodzią zamajaczył cień... spanikowany Kaito wykrzykiwał swoje co robimy co robimy...
Starszy rybak co prawda też był zaskoczony, a potężna fala sprawiła, że przechylił się kilka razy na swoim stanowisku, jednak już chwilę później popatrzył na panikarza z dezaprobatą. Nie zdążył nic powiedzieć gdy z wody wystrzelił duży, kilku metrowy na długość osobnik z dużą płetwą grzbietową, przy zaangażowaniu odrobiny wyobraźni przypominała żagiel. Srebrnoniebieska łuska połyskiwała w słońcu. Istny morski pegaz! Leciała w ich kierunku z otwartą paszczą prezentując garnitur drobnych w porównaniu z cielskiem ryby zębów. Wyglądało na to, że przeleci nad pokładem albo zahaczy o burtę i ekipa rybacka zostanie z nim na pokładzie sam na sam. Rybak wpatrywał się w nią z rozwartą szczęką. Pytanie czy to po prostu taki piękny okaz czy jednak poważne niebezpieczeństwo. Wszystko rozstrzygnie się w ciągu kilku najbliższych sekund i wszystko wskazywało na to, że decyzyjnym będzie tutaj młody Hozuki. Światła! Kamera! Akcja!
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 468
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Pełne morze

Postprzez Kaito » 1 cze 2019, o 21:35

Wcale nie był taki głupi jak mogłoby się wydawać. Po prostu nieraz był zbyt narwany i robił coś szybko, zanim to dobrze przemyślał. Ale nie dało mu się odmówić bystrości umysłu i kiedy sytuacja tego wymagała, potrafił się jednak skoncentrować i opracować dobry, składny plan. Tylko czy można było w ogóle o takim mówić, jeśli nie znało się nijak na fachu? Może to nie tak, że widział morze jedynie na pocztówkach, w końcu mieszkał nawet na wyspach, ale zdecydowanie nigdy nie zapuszczał się samodzielnie na ryby, tylko najzwyczajniej w świecie kupował je na targach czy w ryokanach. Pływał jedynie wtedy, kiedy musiał przedostać się do innego regionu, a wędki chyba nigdy nie miał nawet w ręku. Teraz sam zaczął się zastanawiać co go właściwie skłoniło do tego, by pomóc starcowi, ale skoro już się na taką podróż zdecydował, to nie miał zamiaru się również wycofywać. Problem tkwił w tym, że historie opowiadane przez rybaka osiągały wręcz nieprzekraczalne granice absurdu, a przez to już w ogóle nie miał pojęcia, jaka będzie jego rola w całym tym przedsięwzięciu. Co gorsza, początkowo nie zauważył nawet tej ogromnej ryby, która znikąd zjawiła się przy łódce i najwyraźniej czyhała na życie dwóch naiwnych osobników, przez co zaczął już do reszty panikować.
- Ah tak, pewnie i suchoty. – Zawtórował swojemu towarzyszowi, mimo że nie wierzył w te bzdety. Musiałby mieć nierówno pod sufitem, żeby uznać tę opowieść za prawdziwą, ale jednocześnie nie chciał urazić uczuć mężczyzny. Widać było po jego pewności siebie i śmiałym tonie, że dla niego ta historia o sumie była niczym jakaś nowa religia, więc Kaito stwierdził, że wyprowadzanie go z błędu nie miałoby najmniejszego sensu i mogłoby się okazać szkodliwe dla nich obu. No właśnie, czy bardziej szkodliwe od tego wielkiego rybska, przez które mogli zaraz utonąć?
- To jaka jest w ogóle nasza misja?! – Zapytał już nieco bardziej podenerwowany, bo rybak zdawał się kompletnie nie przejmować ich trudnym położeniem. Ot, jakby spotkanie takiego okazu było dla niego chlebem powszednim. Być może mężczyzna wiedział co robić, ale młody Hozuki miał wrażenie, że to ostatnie chwile jego życia. Spojrzał na minę swojego towarzysza i niestety, wyglądało na to, że jednak i on nie ma pomysłu na to jak poradzić sobie ze zwierzem. Cholera, co by tu zrobić? Pech chciał, że byli na pełnym morzu, na którym większość dotonowych technik zdawała się na nic. Chociaż…
- Doton: Iwadeppō! – Wykrzyknął czarnowłosy ninja, mając nadzieję, że wypluty przez niego ze sporą siłą kamień zdoła chociaż przepchnąć nieco tę rybę, zmieniając tym samym kierunek, w którym spadała. Nie oszukujmy się, nie chciał, żeby to coś rozwaliło im łódkę, bo wtedy mogłoby być naprawdę kiepsko. W duchu modlił się więc, by jego wymyślony naprędce plan dał im chociaż chwilę czasu. Póki co grał na zwłokę, bo nie udało mu się jeszcze wpaść na nic lepszego i bardziej skutecznego.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Pełne morze

Postprzez Ame » 2 lip 2019, o 14:33

Obrazek

Misja rangi C dla Kaito
15/30




Wszystko wskazywało na to, że jednak bycie narwanym połączone z nieprzemyślanymi działaniami ukazują właśnie nic innego jak głupotę. W tej sytuacji Kaito nie miał zbyt dużo czasu na reakcje. W końcu nigdy nie łowił ryb, nie umiał ocenić czy zagrożenie jest poważne. Być może będzie w stanie uratować swój żywot i zgarnie całą chwałę, a może będzie znany jako facet, który strzelił do komara z bazooki. Nie wyprzedzajmy wydarzeń.
Kaito wreszcie naszła jakaś refleksja - dlaczego on w ogóle znalazł się na tej łajbie? Odpowiedź jest jednak banalna. Niezwykle empatyczny chłopak nie może przejść obok cudzego nieszczęścia obojętnie i to nawet nie po to żeby przystanąć i się pośmiać. Czyżby żałował, że ruszył z nieznajomym w morze? Czy jego historie były aż tak złe? Ludzie morza zawsze byli przesądni, wymyślali niestworzone opowieści dla uciechy szczurów lądowych. Młody Hozuki nawet nie był przewidziany w planach tej wyprawy. Jest zaledwie przypadkowym przechodniem, który z jakiegoś powodu przechadzał się w miejscu, z którego odbijała łódź. Pomagał wiosłować i słuchał opowieści. Tak na prawdę był przydatny. Głównie przez wiosłowanie.
- Suchoty, suchoty. - odpowiedział rybak. - Nie może być nic innego. - krótko podsumował po raz kolejny zdaje się. Kaito na szczęście nie kwestionował na głos prawdziwości legendy o elektrycznym sumie. Po prostu zaakceptował fakt, że ten został błogosławiony i umarł na suchoty. Na szczęście starzec nic nie wspomniał o tym, że wróci ponownie sądzić żywych i umarłych, bo wtedy to byłby już szczyt.
- Jaka misja?! Łowimy ryby. Jedna płynie! - młodzieniec chyba też zaczynał wyprowadzać go z równowagi. Mężczyzna nie wydawał się być pod wrażeniem, w zasadzie wyglądał jakby tylko na coś takiego czekał. Wziął harpun do ręki i mimo silnego kołysania stał pewnie obserwując nadlatującą rybę. W tym czasie jednak Kaito miał kompletnie inny zamysł na rozegranie tej sytuacji. Niczym w pełni profesjonalny shinobi wykrzyczał nazwę swojej techniki, żeby czasem nie poinformować przeciwnika o swoich zamiarach i nie dać mu czasu na reakcje. W końcu był skrytobójcą, władcą cienia, ninja!
Wypluty przez niego kawałek skały szybko zmienił się w pokaźnych rozmiarów pocisk, który uderzył prosto w rybę niczym w pewnej piosence Miley Cyrus dotyczącej burzenia ścian. Łuskowany zwierz okazał się być ścianą i już chwilę później lezał ogłuszony kilka metrów od łodzi. Kaito może być z siebie dumny. Ciekawe czy idąc za swoją idolką również poliże młotek? Rybak był widocznie zdziwiony. Nie spodziewał się po swoim towarzyszu takiej reakcji.
- Szybko, chwytaj wiosło! Musimy załadować tę żaglicę na pokład, taka piękna ryba! - krzyczał rozentuzjazmowany, jednak patrzył się na młodzieńca z nutką dezaprobaty. W końcu wykończył rybę tak ... nie po bożemu. Pozostała jedna kwestia. Dlaczego ryba wyskoczyła z morza? Jaki sens miał ten atak? Kaito mógł zaobserwować, że to co zostało uderzone przez niego ziemnym pociskiem nie było na tyle duże żeby unieść łódź i położyć cień na niebieskiej tafli wody. Morze jednak stało się wyjątkowo spokojne.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 468
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Pełne morze

Postprzez Kaito » 13 sie 2019, o 12:42

Żałował. Naprawdę żałował, że wszedł z rybakiem na tę łódź, nie mając zielonego pojęcia o rybołówstwie i żeglarstwie, a także o usposobieniu nieznajomego mężczyzny. Prawdą jednak było to, że zgubiła go jego własna empatia i współczucie. Zdał sobie sprawę z tego, że musi chyba popracować nad tym nazbyt uroczym charakterem, bo któregoś dnia jego dobroć serca może zaważyć o jego żywocie. Nie potrafił przejść obojętnie obok ludzkiej krzywdy, smutku czy cierpienia, co teoretycznie stawiało go w niezwykle jasnym świetle. Problem tkwił w tym, że pomagając, często sam pakował się w tarapaty. Bycie miłosiernym samarytaninem miało więc swoje minusy i nieraz być może powinien zapomnieć o innych, a zamiast tego posłuchać głosu rozsądku.
Nie kwestionował prawdziwości legendy marynarza, nie chcąc jeszcze bardziej pogarszać swojej sytuacji. Zastanawiał się jednak, czego w ogóle mężczyzna od niego oczekuje i kiedy jego koszmar dobiegnie końca. Jego odpowiedź, jakoby ich wspólną misją było łowienie ryb, również nie była dla niego satysfakcjonująca. Mimo wszystko czuł się w swoją rolę, chociaż zrezygnował z użycia harpuna – i tak niczego by tą bronią nie ustrzelił. Rzeczywiście wykrzyczał głośno nazwę techniki, choć nie powinno być to problem, o ile tylko ryba magicznym sposobem nie znała ludzkiej mowy. Jak się okazało, chyba nie znała, bo jego plan zakończył się sukcesem. Trafił, a morskie zwierzę nie miało żadnych szans z silnym, dotonowym pociskiem. O dziwo jednak, rybak mimo swych kolejnych poleceń, nie wydawał się zadowolony z przebiegu wydarzeń. Może czułby się lepiej, gdyby własnoręcznie upolował ten okaz? No trudno, nie zamierzał się teraz nad tym zastanawiać. Po prostu sięgnął po swoje wiosła i machał energicznie rękami, żeby jak najszybciej władować ofiarę na pokład. Miał nadzieję, że ten łup będzie wystarczający i że wreszcie będą mogli powrócić na brzeg. Coś go jednak nadal niepokoiło, a co gorsza nie miał zielonego pojęcia co.
- Coś musiało chyba spłoszyć tę rybę… – Zagadnął więc rybaka, licząc na to, że może on będzie mógł podzielić się większą wiedzą. Ta tutaj nie wyglądała wcale na taką, która zdolna byłaby wzburzyć morze i unieść ich łódź. Poza tym zachowała się nienaturalnie, dokładnie tak jakby uciekała przed czymś o wiele groźniejszym, o znacznie większych gabarytach. W oczekiwaniu na odpowiedź starca, Kaito zaczął się więc rozglądać dookoła, bo choć może nagle się uspokoiło, lepiej było mieć się na baczności.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Pełne morze

Postprzez Ame » 13 sie 2019, o 17:35

Obrazek

Misja rangi C dla Kaito
17/30




Nie było czego żałować. Przecież tu nie chodziło o usposobienie rybaka, tylko o jego przekonania z pogranicza muzyki, filozofii i religii. Pojęcie o jego fachu to już zupełnie inna sprawa. Biorąc pod uwagę jednak to, że dziadek z minuty na minutę stawał się dziwniejszy, to może warto zacząć kwestionować jego umiejętności? Cholera, to przecież on nic nie złowił od dłuższego czasu, ale Kaito nic to nie dało do myślenia. Kaito to dobry chłopak po prostu. Mało pił i jak palił to się nie zaciągał. Zawsze dzień dobry na klatce mówił i w niedziele do kościółka chodził. Właśnie dlatego teraz spędza czas na łodzi z pokręconym dziadkiem. Mógł mieć pretensje do siebie i do tej dziwnej tajemniczej siły znanej jako przeznaczenie, która rzuciła go na klif w podobnym czasie co rybaka. Przeznaczenie... albo coś jeszcze bardziej spaczonego.

Póki co łowienie ryb szło mu całkiem całkiem. Może jego metody nie były proporcjonalne do założonego celu, ale sporawa ryba oberwała kamulcem, a jej ogłuszone cielsko bujało się teraz na powierzchni i krzyczało "weeeźcie mnie do portu i sprzedajcie na fiiileeety". No przynajmniej wyglądało jakby tak krzyczało. Zupełnie tak jak Kaito wykrzyczał wcześniej nazwę swej techniki. Jakby użył harpuna to by nie musiał, no ale każdy dobiera takie narzędzia jakie uważa za stosowne. Na szczęścia rybka nie zrozumiała nazwy ataku i nie dała rady uniknąć obrażeń. W tym momencie, poganiany przez rybaka młodzieniec chwytał za wiosło i próbował zbliżyć się do ofiary, mimo że wyczuwał problemy. Spokój jaki zapanował na morzu nie był naturalny, tak samo jak zachowanie żaglicy przed walką z Hozukim.
- Tam spłoszyć od razu! Bogowie wynagradzają mi miesiące cierpień! - a wcześniej rybak nie zgrzeszył i nie przypisał im nieprawości.
Gdy już się zbliżali, a dziadkowi ciekła już ślinka na pieniądze i szacunek kolegów w porcie, stała się ciekawa rzecz. Wiosło rybaka w pobliżu natrafiło na jakiś obiekt. Łodzią znów zabujało, tak że gdyby ktoś na pokładzie był w pozycji stojącej to właśnie mógłby szukać w pamięci kombinacji do skrzynki Davy Jones'a. W tym czasie z wody wyskoczyło ogromne, łuskowate cielsko. Z pyska wyrastały sumiaste wąsy, a pod nimi ukazały się rzędy zębów przypominające sztylety. Gdyby opisywał to Lovecraft to opisałby to jako niedopisania. Rybko jednym chapnięciem zeżarło połowę łupu dzielnych rybaków. Pocieszenie jest tylko takie, że żaglica nie cierpiała, bo i tak była ogłuszona, więc można powiedzieć, że Kaito jest pro eko.
- Bogowie, Błogosławiony Sum! - wykrzyczał zdziwiony, przerażony i jednocześnie jakby zafascynowany dziadek.

Sum patrzył na was czarnymi jak węgiel, okrągłymi oczami. Oczywiście nic nie dało się w nich wyczytać. Ostatecznie to był morski zwierzak, który nie był "zaprogramowany" do takiej interakcji. Przeżuwał połowę i tak dość sporej ryby jak gdyby nigdy nic. Kaito mógł dostrzec w jego paszczy fragmenty łusek, ości i wnętrzności takich samych jakie zwisały z drugiej połówki, która dalej unosiła się na falach, ale jakby z mniejszym entuzjazmem. Prawdziwym fenomenem były jego wąsy, które raz po raz uderzały o wodę tworząc całkiem regularny rytm. Po chwili do tego wszystkiego doszły wyładowania elektryczne właśnie z tych wąsów. Charakterystyczny dźwięk elektryczności współgrał z pluskaniem wody. Czasami można było mieć wrażenie, że ryba, mimo że ogólnie głosu nie miała, tworzyła w ten sposób jakiś dziwny, hipnotyzujący rytm. Najwidoczniej sum był prekursorem muzyki elektronicznej. Jakkolwiek zadziwiającym odkryciem by on nie był, właśnie kończył przeżuwać, a jego melodia nabierała co raz szybszego tempa, tak jak wyładowania elektryczne krążące wokół jego wąsów. Rybak oniemiały gapił się jak ciele w malowane wrota.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 468
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:


Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość