Port

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 16 maja 2020, o 23:23

Widok fal uderzających o deski molo działał na nią relaksująco. Po całym dniu przywracania domu do stanu użyteczności, nieocenionym było posiedzieć i w spokoju podziwiać widoki. Od zawsze uważała Kantai za piękne miejsce i wiedziała, że nie mogłaby zamieszkać gdzie indziej. Uwielbiała ten przyjemny chłód, otaczającą ich mgłę i padający prawie bez przerwy śnieg. Cieplejszy klimat byłby dla niej nie do wytrzymania. Za bardzo kochała zimno.
Pomimo późnej pory, w porcie było pełno ludzi. Nadal słyszała głośne załogi szykujące się do odpłynięcia i przekrzykujących się rybaków. Gdyby nie przyzwyczajenie, pewnie już dawno rozbolałaby ją głowa. Czuła się jednak bardzo dobrze, nawet lepiej niż zwykle. Czas minął jej szybko i nim się spostrzegła, po kupionej przekąsce nie było już żadnego śladu. „Powinnam się już zbierać” – pomyślała, wstając z posadzki i otrzepując się z kurzu. Lepiej nie było wracać zbyt późno.
Wtedy usłyszała nowy dźwięk, tym razem głośniejszy niż poprzednie. Spojrzała zaciekawiona w kierunku źródła hałasu i ujrzała grupkę przechodniów stojących przy jakimś statku. Coś się musiało stać, że zrobiło się takie zamieszanie. W porcie nigdy nie było całkowicie cicho, ale teraz zrobił się tam straszny harmider.
Zawahała się przez chwilę. Chciała już wracać do siebie, ale chyba nic się nie stanie, jeśli podejdzie bliżej i się trochę rozejrzy. W Nami-shin rzadko kiedy coś się działo i taka okazja mogła się jeszcze długo nie powtórzyć.
-O co chodzi? – zapytała pierwszego przechodnia, który rzucił jej się w oczy. Nie mogła ukryć nutki zaciekawienia w jej pytaniu.
Ostatnio edytowano 27 maja 2020, o 16:29 przez Hōzuki Wakana, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Re: Port

Postprzez Tohaku » 17 maja 2020, o 12:12

Piraci z Morskich Klifów
D — Hōzuki Wakana
[3/15]





Jak często wplątujemy się w coś, czego potem żałujemy? Myślę, że dość często, szczególnie w tak brutalnym, pełnym niespodzianek świecie. Ciekawość to pierwszy stopień do Krainy Ciemności, jak to mówią, i tym razem to palące uczucie wygrało z tym, że Wakana chciała po prostu wrócić do domu. Czy słusznie, czy nie — miało się dopiero okazać.
Droga w stronę źródła zamieszanie nie trwała długo, bo i port o tej porze nie był tak zatłoczony jak zwykle. W miarę jak zbliżała się do feralnego statku, pobliskie stoiska zaczęły pustoszeć, a w ślad za nimi te, które już minęła. Wszyscy zdawali się być wręcz przyciągani do tego ponurego półksiężyca z kłębiącego się tłumu. Nie było tu słychać wesołych rozmówek czy sprzedawców zachwalających swoje towary. Cała tusza jak jeden mąż wpatrywała się w coś umieszczone na dziobie statku i spojrzawszy w tamtą stronę, dziewczyna otrzymała odpowiedź na swoje pytanie. Przechodzień, którego zagaiła, tak czy siak był zbyt przejęty, by w ogóle ją usłyszeć.
Na przodzie Kitamaebune stała dwójka mężczyzn, choć "stała" to zdecydowanie za mało powiedziane. Ten z przodu był postawny i brodaty, w eleganckim ubraniu kapitana, a mimo to na straconej pozycji. Dlaczego? Ano dlatego, że stojący za nim, zamaskowany osobnik chłodził szyję swojej ofiary zimnym ostrzem kunai, niewidzialnym zza drewnianej maski wzrokiem lustrując zebrany tłum. Wreszcie jego donośny głos rozległ się po porcie, uciszając ostatki dyskusji i szepty przerażonej hołoty. Co prawda nie wszyscy byli oblani tak przejmującym strachem, ale ci bardziej hardzi nie mogli tak naprawdę zrobić nic więcej niż wpatrywać się ze srogością w prowodyra tego zamieszania.
Gdzie jest właściciel tej łajby? — zawołał ów prosto, ale nie uzyskał odpowiedzi czy to od swoistego okupu, czy od otaczających statek ludzi. Nie wiedzieli czy nie chcieli powiedzieć? Nie wiadomo, za to wiadomo, że kapitan ani myślał puszczać pary z ust, jego spojrzenie było harde i zahartowane tak, jakby dopiero po wielu latach ciężkiego, morskiego żywota postanowił pójść na swoistą emeryturę i przewozić kupieckie dobra.
Co teraz, moja droga?
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 17 maja 2020, o 16:11

No tak, oczywiście przechodzień był bardzo zajęty i nie mógł odpowiedzieć na jej jedno pytanie. Odprowadziła go niechętnym wzrokiem. Miała nadzieję, że gdy ten będzie kiedyś czegoś potrzebować, ludzie zareagują tak samo. Nienawidziła takich osób, wystarczyło jej jedno zdanie albo chociaż „przepraszam, nie mam czasu”, a nie potraktowanie jej jak powietrze.
Podeszła by w końcu dowiedzieć się skąd wzięło się tam tyle ciekawskich. Jej uwadze nie umknął fakt, że im była bliżej źródła zamieszania tym stoiska stawały się bardziej opustoszałe. Nie słyszała już przekrzykujących się kupców, wszyscy zebrali się pod statkiem i jak jeden mąż wpatrywali się w jakiś punkt na nim.
Kiedy podążyła za nimi wzrokiem, w końcu zrozumiała o co chodzi. Na przodzie Kitamaebune stały dwie osoby, pierwsza wyglądała jej na kapitana załogi, a druga była zamaskowana i przykładała mężczyźnie kunai do szyi, krzycząc coś niezrozumiale o jakimś właścicielu łajby. Tłum milczał i wyglądało na to, że nikt nie kwapił się do pomocy. Jak zwykle wszyscy patrzyli i nikt nie reagował.
Zastanawiała się co powinna zrobić. Sytuacja nie wyglądała za ciekawie i nie była pewna czy będzie w stanie coś wskórać. Może lepiej było stać z tyłu i czekać na dalszy przebieg zdarzeń? Przygryzła wargę. To wiązało się z ryzykiem, przez ten czas stania wszystko mogło się jeszcze bardziej pogorszyć. Zdecydowała się przepchać przez tłum i stanąć na samym przodzie zbiorowiska.
- Hej, puść go natychmiast, bo będziesz miał do czynienia z kunoichi! – zawołała wojowniczo w stronę zamaskowanego gościa. Wprawdzie kunoichi była z niej mierna, ale kto wie? Może ten kunai był tylko na pokaz i nieznajomy da sobie spokój? Wątpiła, że pójdzie tak łatwo, ale z drugiej strony nie miała niczego do stracenia.
Ostatnio edytowano 27 maja 2020, o 16:29 przez Hōzuki Wakana, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Re: Port

Postprzez Tohaku » 18 maja 2020, o 15:05

Piraci z Morskich Klifów
D — Hōzuki Wakana
[5/15]





To nie tak, że przechodzień był zajęty. Wyszkolonym ninja trudno czasem było zrozumieć problemy przeciętnego zjadacza ryżu i właśnie jeden z takich problemów był powodem pozornego zignorowania dziewczyny przez nieznajomego. Zwyczajnie był on zbyt zaaferowany powstałą sytuacją i nie dosłyszał pytania, z napięciem i przerażeniem wpatrując się to w zakładnika, to w... no właśnie kogo? Pirata? Wrogiego shinobi? Porywacza? Dużo poszlak wskazywało na to drugie, a przede wszystkim dzierżony przez niego kunai i drewniana maska zasłaniająca twarz. Jak było naprawdę? To wiedział tylko sam zamaskowany.
Tymczasem młoda kunoichi postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom, ale nie dokładnie tak, jak by sobie tego życzył mężczyzna z nożem. Psychologia tłumu i przekonanie, że "na pewno ktoś inny się tym zajmie" działały w najlepsze, co najpewniej było głównym powodem dla którego Wakana tak wystrzeliła do przodu. Niestety, choć w jej głowie zabrzmiała najpewniej hardo i wojowniczo, to dziewczęcy głos zdecydowanie nie był czymś, co mogłoby przestraszyć kogoś takiego jak ów porywacz. Skryta twarz zwróciła się w stronę szesnastolatki i przez chwilę zapadła niemalże grobowa cisza, dopóki ognistowłosa nie uzyskała odpowiedzi. Odpowiedzi utrzymanej w tym samym, warczącym tonie.
Nie rozśmieszaj mnie dziewczynko. — Jak gdyby dając upust swojej złości lub by zaznaczyć dominację naciął bardzo płytkę skórę trzymanego kapitana. Czerwień gryzła się z bladą, zahartowaną skórę i ciemnym zarostem, ale wyraz determinacji nie opuszczał mężczyzny, gdy jego oprawca kontynuował: — Interesuje mnie tylko właściciel tego statku. Mam z nim do wyrównania pewne porachunki. To wasza ostatnia szansa. — Przy ostatnim zdanie raz jeszcze przebiegł wzrokiem po zgromadzonej tuszy. Sytuacja wydawała się opłakana, ale zaraz, zaraz, czyżby Wakana dostrzegła kątem oka jakiś cień po drugiej stronie molo? Zresztą nieważne czy dostrzegła, czy nie, bo na pewno usłyszała za sobą głos, jakby dochodzący spod wody.
Graj na czas. — Krótkie, precyzyjne polecenie, najpewniej korzystające z ogólnego zamieszania, ale jeśli dziewczyna się obróci to zauważy, że nikogo tam nie ma. Dziwaczna sprawa, ale czy na pewno?
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 19 maja 2020, o 13:17

No tak, domyśliła się, że jej dziewczęcy głos na niewiele się zda przeciwko nieznajomemu, ale czułaby się źle, gdyby nie zareagowała w żaden sposób. Zrobiło jej się jednak gorąco, gdy ten – najwyraźniej chcąc pokazać, że mówił całkiem serio – zbliżył kunai do szyi zakładnika, tworząc czerwoną smugę krwi na jego szyi. Wtedy pojawiły się w niej pierwsze wątpliwości czy aby na pewno powinna się do tego mieszać. Może powinna się wycofać i poczekać na dalszy przebieg zdarzeń? Przygryzła wargę. Chciała pomóc, ale póki co tylko pogorszyła kiepską już sytuację. Gdyby dystans pomiędzy nimi był mniejszy, miałaby więcej możliwości.
Wtedy zauważyła cień po drugiej stronie molo i usłyszała polecenie by grać na czas. Gdy odwróciła się jednak w kierunku, z którego dobiegał głos, nikogo tam nie było. O co tu mogło chodzić? Czy to możliwe, że to był jakiś shinobi? Była pewna, że się nie przesłyszała, musiała mieć do czynienia z jakąś osobą trzecią. Granie na czas… miała nadzieję, że właściciel głosu wiedział co robił i mogła mu zaufać. To była jej jedyna szansa.
- Poczekaj, nie musisz tego robić. Puść go, a ci pomogę – powiedziała, siląc się na spokój. Cały czas próbowała nawiązać kontakt wzrokowy z porywaczem. – Jakie porachunki? Na pewno można je rozwiązać w inny sposób – zrobiła kilka małych kroków do przodu. Rzuciła okiem na zakładnika. Nawet pomimo bólu z jego twarzy nie zniknęła determinacja. Była ciekawa o co w tym wszystkim mogło chodzić. – Ci ludzie nie mają o niczym pojęcia. Już dawno by ci powiedzieli gdyby mogli.
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Re: Port

Postprzez Tohaku » 20 maja 2020, o 16:54

Piraci z Morskich Klifów
D — Hōzuki Wakana
[7/15]





Tak to już bywa, że podejmowane impulsywnie decyzje z biegiem czasu wydają nam się niesłuszne, ale czy naprawdę możemy się za to winić? Wszak każdy z naszych czynów to wypadkowa tego, o czym myślimy w danej chwili i często nie ma czasu, by spojrzeć na problem z każdej możliwej perspektywy. Gdy młoda dziewczyna ujrzała tłum, który nie reagował zbyt żywiołowo na słowa porywacza, postanowiła wkroczyć do akcji. No ale znowu — spójrzże na ich twarzy. Zdecydowana większość zebranych ociekała strachem i zdziwieniem. Tak jest, bardzo szybko przyzwyczajamy się do pokoju, więc po kilku latach od trawiącej Morskie Klify wojny zdecydowana część społeczeństwa zdążyła zapomnieć jak to jest, gdy niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Ba, niektórzy z nich — jak mogła zauważyć kątem oka Wakana — zaczęli z wolna usuwać się w cień. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, nie? To nie ich problem, a kapitana feralnego statku, a przynajmniej tak uspokajali swoje sumienia.
Nazwijmy to tchórzostwem, ale przecież nie można winić cywili za takie, a nie inne zachowanie. Od załatwiania niebezpiecznych spraw są shinobi, właśnie tacy jak szesnastolatka, która wkroczyła do akcji. Niestety, ale harde treścią, miałkie formą słowa nie wywarły wrażenia na zamaskowanym, który swoją przewagę postanowił zaznaczyć delikatnym nacięciem na skórze zakładnika, którego jedyną reakcją było właściwie to, że na twarz wstąpiła jeszcze większa determinacja. Nie wiadomo tak naprawdę czy rzeczywiście tak bardzo szanował swojego pracodawcę, ale osobistego honoru na pewno nie można mu było odmówić. Tak czy siak po tym wszystko pokazie wszystko jakby przyspieszyło. Gdy porywacz raz jeszcze zwrócił swe spojrzenie na tłum, ognistowłosa usłyszała tajemnicze polecenie, by grać na czas, i to właśnie zrobiła, skupiając na sobie uwagę mężczyzny.
Już ten miał po raz kolejny popisać się swoją pogardą dla niej, już otwierał te skryte usta, gdy z tłumu nagle wyłonił się... kupiec? Bogato odziany mężczyzna, gruby, ale nierozlewający się. Jego tusza była ubita, dodatkowo skrzętnie przygładzona obcisłym ubraniem. Cokolwiek charyzmatyczne oczy wbiły się w drewnianą maskę, a ręce uniosły, coby pokazać dobre intencje.
Ja jestem tym, którego poszukujesz. Dogadajmy się — odezwał się bogacz głośno i wyraźnie, z wolna kierując się w stronę wejścia na okręt. Porywacz najwidoczniej nie miał zastrzeżeń, wodził jedynie wzrokiem za kupcem, wciąż nie puszczając zakładnika. Tłum tymczasem jakby zadrżał, spojrzenia latały wte i wewte, a po zebranych potoczyły się niemrawe szepty. Nikt nic nie mówił głośno, ale to nie to było tu najbardziej podejrzane. Gdy mężczyzna z uniesionymi rękami mijał Wakanę, ta mogła poczuć, że nie był on tak wypachniony jak większość wyżej postawionych ludzi. Miał zapach raczej... neutralny, może gdzieś tam wkradła się nutka potu zmieszana z wonią codziennej pracy. O co tu mogło chodzić?
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 21 maja 2020, o 21:28

Oczywiście zdawała sobie sprawę, że jej słowa nie odniosą żadnego skutku. Z niej samej była słaba negocjatorka i wiedziała, że czegokolwiek nie powie, mężczyzna i tak nie wypuści kapitana. Przecież nie była naiwna. Do osób zniżających się do brania zakładników przemawiały tylko pięści. Ewentualnie pieniądze, jeśli chciano załatwić sytuację w pokojowy sposób. Dlaczego więc dalej wygadywała te same bzdury, przez które robiła z siebie pośmiewisko? Dla kupienia czasu. Zaufała nieznajomemu głosowi, który polecił jej przeciągać tę rozmowę jak najdłużej. Nie miała pojęcia o co w tym wszystkim chodziło, ale robiła to co jej kazano z nadzieją, że ta osoba wiedziała co robi.
Wtedy pojawił się ktoś jeszcze. Spojrzała z zaskoczeniem na grubszego mężczyznę idącego w ich kierunku. Czy to on kazał jej grać na czas? Po jego ubraniach mogła stwierdzić, że powodziło mu się dobrze. Wyglądał jej na kupca, ale nie była pewna. Kiedy przechodził obok niej, poczuła… zaskakująco normalną woń. Wszyscy bogaci ludzie, których znała, mieli to do siebie, że posiadali swój charakterystyczny zapach, którego brakowało nieznajomemu. Może za szybko go oceniła?
- Niech pan uważa, on jest niebezpieczny – zwróciła się do nowego przybysza cichszym tonem. Jej uwadze nie umknął fakt, że ludzie zaczęli szeptać. Nie byli przyzwyczajeni do takich sytuacji i dziewczynie trudno było ich obwiniać za to, że byli ciekawi i przestraszeni jednocześnie. Czułaby się jednak pewniej gdyby trochę się odsunęli. Mogło stać się tak naprawdę wszystko, a w takich sytuacjach często cierpieli niewinni ludzie. Wiedziała jednak, że nie posłuchają szesnastolatki i nic nie powiedziała, skupiając całą swoją uwagę na zamaskowanym mężczyźnie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Re: Port

Postprzez Tohaku » 23 maja 2020, o 10:50

Piraci z Morskich Klifów
D — Hōzuki Wakana
[9/15]





Ogólnie osoby, które brały zakładników, były ciężkie do jakiegokolwiek przekupienia — nie docierały do nich słowa, ale i pieniądze czy pięści nie zawsze wystarczyły. W tym pierwszym przypadku zazwyczaj porywacze żądali niebotycznych sum, które były nieosiągalne dla przeciętnego zjadacza ryżu, a w tym drugim, cóż — jeden nieostrożny ruch mógł skończyć się śmiercią przypuszczalnie niewinnego człowieka. Mimo wszystko dobrze, że coś się działo, nawet pomimo tego, że trudno było zrozumieć sens tych wszystkich tajemniczych bodźców. Słowa jakby dochodzące z wody, niecodzienny zapach kupca, no i ten cień, który mignął po drugiej stronie statku. Rzecz jasna nie zapominajmy o roli Wakany w tym wszystkim, która cokolwiek skutecznie rozpraszała mężczyznę. Szepcząca, bezbarwna gawiedź na pewno nie odciągała uwagi zamaskowanego tak skutecznie jak jakaś pyskata gówniara, która wykrzykiwała harde banały w jego stronę. Problem w tym, że w jednym momencie wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej. Jak?
Ano tak, że bogacz ledwie zdążył poczynić parę kroków w stronę mostku, by wejść na statek, gdy błyskawicznym, niedostrzegalnym wręcz dla przeciętnego oka ruchem, porywacz cisnął kunai tak, że ten wbił się w deski kilkadziesiąt centymetrów przed kupcem. Przynajmniej pozbył się noża, który znajdował się przy szyi zakładnika, ale nie, już po chwili kolejne ostrze tam zabłysło i nie dało się zaprzeczyć, że antagonista wydawał się naprawdę szybki i przez to tak samo niebezpieczny.
Dobrze wiesz czego chcę, starcze — warknął, gniewnym wzrokiem wpatrując się w zatrzymanego poprzednim gestem mężczyznę. Jakby dając wyraz swojemu gniewowi poznaczył szyję zakładnika kolejnym płytkim nacięciem. Ten tylko skrzywił się nieznacznie, żeby nie rozjuszyć zamaskowanego jeszcze bardziej. Biorąc pod uwagę jego sędziwy wiek i widoczne gołym okiem doświadczeniem można stwierdzić, że pewnie nie raz znajdował się w podobnej sytuacji i wiedział, jak się zachować, nawet jeśli wydawała się bardzo opłakana.
A ty wiesz, że już tego nie posiadam. Odsprzedałem to możnowładcy z Kyuzo — odpowiedział bogacz, ale uwadze ognistowłosej nie uszła delikatna zdradliwa nutka w jego głosie. Czyżby niepewność? Sprawiał wrażenie, jakby nie do końca wiedział, o czym mówi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 24 maja 2020, o 16:07

Wzdrygnęła się gdy kunai wbił się w deski portu. To wszystko działo się zbyt szybko i nie chciała myśleć co by się stało gdyby mężczyzna zrobił jeszcze jeden krok do przodu. Porywacz był nieobliczalny i – ku jej niezadowoleniu – bardzo szybki. Czy w ogóle mogła zrobić w tej sytuacji coś więcej niż na niego krzyczeć i odciągać uwagę? Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie miała pojęcia co się tutaj działo i to właśnie ta niewiedza ją najbardziej frustrowała.
Zacisnęła pięści gdy wrogi Shinobi zrobił kolejne nacięcie na szyi zakładnika. Wiedziała, że to nie była zabawa i każde złe posunięcie mogło się skończyć czyjąś śmiercią. Przetrzymywany mężczyzna wydawał jej się silny, ale nikt nie przeżyje poderżniętego gardła. Była wkurzona, że zamaskowany krył się za cywilem zamiast rozwiązać swoje problemy w mniej tchórzowski sposób.
- Nie słyszałeś? Przecież powiedział, że go sprzedał! Ma ci do wyczarować? – fuknęła gniewnie w stronę bandyty. Wprawdzie wyczuła nutkę fałszu w tonie większego mężczyzny, ale nie zwróciła na to żadnej uwagi, mając nadzieję, że Shinobi zrobi to samo. Będzie problem jeśli ten dalej będzie iść w zaparte. Po czasie stwierdziła, że jej wybuch był przesadzony i mogła przysporzyć im tym więcej kłopotów, ale ona już taka była – nie potrafiła kontrolować emocji. Co się stało już się nie odstanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Re: Port

Postprzez Tohaku » 24 maja 2020, o 16:37

Piraci z Morskich Klifów
D — Hōzuki Wakana
[11/15]





Ciężko stwierdzić czy słowa Wakany były przesadzone, czy też nie. Zresztą ostatecznie okazało się to niezbyt istotne. Ledwo porywacz raz jeszcze przeniósł na nią swoje spojrzenie, gdy jego ciało bez ostrzeżenia wygięło się w piękny łuk i... runęło na ziemię. Z gardła zamaskowanego wyrwał się zduszony jęk, a po tłumie przebiegł szmer zaskoczenia. Duża część gawiedzi wpatrywała się ze zdziwieniem w pozbawionego życia rzezimieszka nie wiedząc co o tym myśleć, ale równie duża część odwracała głowy z mieszanką przerażenia i obrzydzenia, bo z głęboko przeciętych pleców obficie rozlewała się krew, brudząc pokład statku. Wszystko to zadziało się dosłownie w ułamku sekundy i dopiero po chwili do oczu ognistowłosej dotarła informacja, że za tajemniczym mężczyzną stała kolejna postać. Ów mężczyzna — płeć można było wnioskować po posturze — również miał na twarz nałożoną drewnianą maskę, czarną, bez żadnych ozdób poza kilkoma ostrymi zębami narysowanymi w miejscu ust. W rękach zaś trzymał katanę, którą niespiesznym ruchem przetarł i schował z powrotem do tsuby, po czym pochylił się nad swoją ofiarą i dwoma palcami na tętnicy zbadał, czy rzeczywiście udało mu się zadać śmiertelne cięcie.
W tym samym czasie kupiec w akompaniamencie cichego "puff" i obłoczka dymu zmienił się w smukłą kobietę z kaburą przy udzie oraz wakizashi przyczepionym do pasa. Spojrzała na szesnastolatkę z ciepłym uśmiechem dokładnie wtedy, gdy zakładnik przykucnął, by nabrać tchu. Nie ulegało wątpliwości, że był zaprawiony w bojach i innych niebezpiecznych sytuacjach, ale takie przeżycia w takim wieku nie mogły być przyjemne.
Dziękujemy za pomoc, dobrze się spisałaś. — Kunoichi pochwaliła Wakanę i gestem wskazała kapitana. — Pomóż mu i rozgoń ten tłum, a my zajmiemy się porywaczem. — To powiedziawszy jak gdyby nigdy nic wskoczyła, a raczej wtopiła się w wodę, umykając ciekawskim spojrzeniom. Jeżeli ognistowłosa spojrzy na statek to zobaczy też, że obu zamaskowanych zniknęło. Wdzięczność wdzięcznością, ale teraz przypadła jej najgorsza robota — posprzątanie tego bajzlu i uspokojenie zaniepokojonej tuszy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 25 maja 2020, o 14:00

Odpowiedzi na jej słowa dziewczyna się już nie doczekała, bo krótko po tym, zamaskowany mężczyzna został pokonany i bezwładnie runął na ziemię. Patrzyła z zaskoczeniem na coraz to bardziej powiększającą się kałużę krwi na pokładzie. To wszystko wydarzyło się błyskawicznie. W końcu dotarł do niej sens jej odwracania uwagi. Musiała przyznać, że to była przemyślana akcja i cieszyła się, że miała w tym jakiś swój udział. No, prawie. Nadal nie wiedziała o co w tym wszystkim chodziło i czy stanęła po właściwej stronie, ale czuła się już lepiej niż na początku, gdy sytuacja była opłakana. Gdyby była sama, miałaby duży problem. Mogłaby sobie nie poradzić z napastnikiem, który sprawiał wrażenie silnego. A fakt, że jeszcze miał zakładnika, komplikował wszystko jeszcze bardziej.
Najbardziej zaskakujący był dla niej moment w którym gruby mężczyzna zamienił się w smukłą kunoichi. To tłumaczyło dlaczego pachniał, a raczej pachniała, w sposób inny niż bogaci ludzie z którymi miała do czynienia i dlaczego Wakana wyczuła nutkę fałszu w jej głosie. Wyglądało na to, że wszystko było częścią jakiegoś większego planu, a ona przypadkowo znalazła się w dobrym miejscu o właściwym czasie.
- Hej, poczekaj! – zawołała w jej kierunku, ale było już za późno. Kobieta zniknęła zostawiając ją samą z kapitanem i gromadką ludzi, którą musiała uspokoić. Przyjrzała się im. To co się stało z porywaczem wstrząsnęło nimi jeszcze bardziej niż nią. Nic dziwnego, ona była przyzwyczajona do takich sytuacji, a oni byli zwykłymi cywilami, którzy być może po raz pierwszy widzieli śmierć człowieka. Nie winiła ich za to, że byli przestraszeni.
- No i na co się patrzycie? Przedstawienie się skończyło, możecie się rozejść – zwróciła się w ich kierunku. Może trochę za ostro, ale nie miało to dla niej żadnego znaczenia. Miała tylko nadzieję, że posłuchają, bo nie miała ochoty użerać się z tłumem.
- Wszystko w porządku? – podeszła do klęczącego mężczyzny z zaniepokojoną miną. To prawda, jako zakładnik sprawdził się właściwie wzorowo – nie panikował i utrzymywał spokój, nie drażniąc napastnika – ale był już starszym człowiekiem i takie wydarzenia mogły się na nim źle odbić. Gdyby tylko opanowała medyczną chakrę, na pewno zaoferowałaby pomoc, ale jedynym co mogła zrobić, było podanie mu ręki żeby wstał.
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Re: Port

Postprzez Tohaku » 26 maja 2020, o 16:03

Piraci z Morskich Klifów
D — Hōzuki Wakana
[13/15]





Czasem bywa tak, że pozornie widzimy pewną oczywistość. Decyzję, która daje nam fałszywe poczucie spełnionego obowiązku, tego, że postąpiliśmy dobrze. Dopiero wtedy zaniepokojenie wgryza się w umysł, podsuwając mu sprzeczne sygnały typu "czy aby na pewno?". No bo tak naprawdę Wakana nie mogła wiedzieć, która strona miała rację. Fakt, przetrzymywanie zakładników na pewno nie było czymś dobrym, ale zamaskowany poza tym nie zrobił nic złego, no, może oprócz nacięcia skóry kapitana, co pewnie i tak było tylko grą, coby zastraszyć wszechobecną tuszę. Tymczasem osoby, które go spacyfikowały, zachowały się bezwzględnie i stanowczo, pozbawiając go życia jednym szybkim cięciem, wymierzonym ukośnie przez plecy. Kto wie, czy roszczenia tamtego wobec bezimiennego kupca nie były uzasadnione? Może to właśnie on zawinił, odbierając porywaczowi coś bardzo cennego. Kto wie, czy tak szybki samosąd był słuszny i czy nie lepiej byłoby — korzystając ze swojej ewidentnej przewagi, która uwydatniła się błyskawiczną śmiercią — po prostu zneutralizować mężczyznę i zabrać do aresztu?
Tyle pytań, a na żadne nie było jednoznacznej odpowiedzi. Szesnastolatka, choć już nieco obeznana w sztuce shinobi i przyzwyczajona do co drastyczniejszych scen, wciąż musiała się wiele nauczyć o tym przedziwnym, brutalnym świecie. Tym, gdzie samosąd był nawet wskazany, a "adwokat" to najczęściej tylko nic nikomu niemówiące słowo. No ale nic, ognistowłosa opowiedziała się już po którejś ze stron, to wypadałoby chociaż doprowadzić to do końca.
Tłum, jak to tłum, nawet nie potrzebował zachęty. Po kilkunastu sekundach oszołomienia i podenerwowanych rozmów ciasne grupki tak jak przyszły, tak i zaczęły się rozchodzić. Paru ciekawskich gapiów zaglądało na pokład z jakichś wyżej położonych punktów, ale nic poza tym. Przynajmniej o tyle dobrze, że można było skupić się na pomocy kapitanowi, a nie na rozganianiu rozkapryszonej gawiedzi. Kapitanowi, który początkowo próbował wstać o własnych siłach, ale ostatecznie skusił się na wyciągniętą dłoń i podciągnął się nieco na pozornie kruchym, ale dość krzepkim ramieniu szesnastolatki.
Tak, tak — zapewnił, odpowiadając na pytanie i zakaszlał potężnie. — Pierdoleni bandyci — plunięcie — z wieloma miałem do czynienia, ale tylko ten skurwysyn odważył się jakkolwiek mnie zranić. Chyba pora się ustatkować w jakimś spokojniejszym zawodzie. — To mówiąc przyłożył grubą dłoń do szyi i spojrzał nań krytycznie, gdy zebrał kilka kropelek krwi.
Jestem wam winien przysługę, kimkolwiek jesteście, ale przede wszystkim muszę to jakoś opatrzyć. — To powiedziawszy zaczął chwiejnie schodzić ze statku, ale bezskutecznie — potknął się i niczym dziadziuś z krwi i kości upadł na kolana, klnąc siarczyście. Chyba jednak nie było wszystko w porządku i przydałaby mu się pomoc.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 27 maja 2020, o 16:28

Na szczęście publiczności nie trzeba było dłużej przekonywać i gdy sytuacja się uspokoiła, tłum zaczął się powoli rozchodzić. Tylko kilkoro ludzi próbowało zajrzeć na pokład, ale pozostali wrócili do swoich dawnych zajęć gdy tylko zorientowali się, że nic więcej się już nie stanie. Dzięki temu, że zrobiło się spokojniej, mogła w końcu skupić się na pomocy starszemu mężczyźnie, który nie wyglądał zbyt dobrze. Choć próbował zgrywać silnego, każdy zauważyłby jego wyraźne osłabienie.
- Nie ma o czym mówić, nic nie zrobiłam. To tamci się wszystkim zajęli – wzruszyła ramionami, chcąc podkreślić, że nie działała z tajemniczą grupą i jej obecność tam była zupełnie przypadkowa. Dotychczas myślała, że ci ludzie są jakoś powiązani z kapitanem statku i przybyli mu pomóc, ale z tego co usłyszała, on sam nie wiedział kim byli i czego chcieli. Może mieli jakieś osobiste porachunki z bandytą? Tego pewnie nie dowie się już nigdy.
- Och błagam, proszę nie być upartym i dać sobie pomóc – mruknęła, podchodząc bliżej i po raz kolejny oferując mężczyźnie dłoń. Trzeba było go zaprowadzić do jakieś kajuty i opatrzyć ranę. Zostawienie go samemu sobie nie mogło się dobrze skończyć.
– I tak podziwiam za zimną krew. Nie wiem czy byłabym równie spokojna w takiej sytuacji– powiedziała, chcąc go jakoś podnieść na duchu. Właściwie to nie kłamała. Nigdy nie bała się śmierci, ale nie dopuszczała do siebie myśli, że jej życie miałoby się tak nagle zakończyć.
– Kim był ten bandyta i czego chciał? Działał samemu czy ktoś z nim był? – spoważniała, bacznie ilustrując byłego zakładnika. Może w końcu dowie się o co w tym wszystkim chodziło i czy w ogóle dobrze zrobiła, mieszając się do nie swoich spraw.
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Re: Port

Postprzez Maname » 30 maja 2020, o 14:19

Piraci z Morskich Klifów
D — Hōzuki Wakana
[15/15]





Ów mężczyzna zachowywał zimną krew, leczy widać było, że też miał swoje granice. Sporo go to kosztowało i widać to było jak na dłoni. Prawdopodobnie nerwy puszczały go tak gwałtownie, że bez twojej pomocy nie zaszedłby daleko, czego świadectwo dał potykając się niemal o własne nogi. Mogłoby się wydawać, że twoja deklaracja braku powiązań z tamtą grupą zaskoczyłaby niedoszłą ofiarę. Nic bardziej mylnego, choć nie można ci ująć tego, że byłaś w tej sytuacji dobrym samarytaninem, który tylko chciał pomóc, możliwe, że zupełnie bez powodu - z czystej dobroci lub poczucia prawości. Całość twojego zachowania zdradziło, że nie miałaś zbyt wielkiego pojęcia kim byli ci którzy uratowali - możliwe, że jego życie. Samo pytanie zadane wcześniej posłużyło jak coś w rodzaju potwierdzenia... A może po prostu był tak zdenerwowany, że nie kojarzył faktów.

Skorzystał z twojej oferty, dał sobie pomóc. Trochę prowadziłaś go ty, trochę prowadził sam, lecz w końcu udało wam się dotrzeć tam gdzie opatrzono jego ranę. To było jednak jasne, że bardziej ucierpiała jego psychika niż ciało. I jedno i drugie dojdzie do siebie - z czasem. – Podziwiasz? Nie zrozum mnie źle dziewczyno, to była dobra mina do złej gry. Liczyłem, że on zwątpi pierwszy, jak zaczął mnie nacinać to ja byłem bliski zwątpienia. Na szczęście jakoś się to potoczyło — Nie był dumny, a odczytanie tego nie sprawiło ci najmniejszych problemów. Nie wyglądał jednak na osobę która dzieliłaby się swoimi sekretami, nawet po tym co zaszło. Twoje ostatnie pytanie zostało przyjęte w błogiej ciszy. Z początku nie odpowiadał, a jego twarz przybrała bardzo poważny wyraz – Mogę ci tylko powiedzieć, że oni nigdy nie są sami. Lepiej dla ciebie gdybyś nie próbowała się na ten temat zbyt wiele dowiedzieć. Sama obecność tamtej kobiety... To sprawa ponad nas — On dobrze wiedział, że już w tym siedzi po uszy i zapewne niedługo będzie się musiał ze wszystkiego tłumaczyć, ale czy mądrym byłoby wciąganie w to jednego z życzliwych gapiów? Nie specjalnie i zdawał sobie z tego doskonale sprawę. Zostało mu liczyć, że również masz tyle rozumu by się go posłuchać. Zatrzymać cię nie mógł, nie było to w jego mocy, mógł jedynie podziękować ci za twój wkład - to co zrobisz potem, to już inna historia.

Mężczyzna wcisnął ci w ręce kilka banknotów z Ryo, a potem gdy już trochę oswoił się z nowym opatrunkiem na szyi i kolejną filiżanką uspokajającej herbaty nadszedł chyba czas by każdy udał się w swoją stronę. Nikt nie bronił ci jednak dowiedzieć się o tej sprawie więcej, czy było to jednak mądre?


fin

Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 318
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 13:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.55 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy
- Biały luźny strój z niebieskimi paskami na krawędziach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Jun

Re: Port

Postprzez Hōzuki Wakana » 30 maja 2020, o 21:50

Po drodze do miejsca w którym mógłby się opatrzyć, mężczyzna potknął się kilka razy, ale z jej pomocą w końcu udało im się tam dotrzeć. Spojrzała na niego z czymś w rodzaju współczucia. Z pewnością nie trzymał się dobrze. Nie chodziło tu nawet o stan fizyczny, nacięcia nie były wcale takie groźne, a o duchowy. Ta cała sytuacja musiała być dla niego stresująca. W jednej chwili mógł po prostu stracić życie i jego zachowanie nie dziwiło jej ani trochę.
- W takim razie świetnie, że wszystko się dobrze skończyło, bo nie wyglądał jakby miał szybko zwątpić – zauważyła, lekko się przy tym krzywiąc. Tamten bandyta budził w niej obrzydzenie, nie wiedziała co trzeba było mieć w głowie żeby brać zakładników. Ona nigdy by się nie posunęła do takich czynów. Na szczęście problem został zażegnany i mężczyzna nie wyrządzi już nikomu krzywdy.
- Nie będę nalegać, lepiej trzymać się od tych ludzi z daleka– przyznała. Ciekawość ją zżerała, ale wiedziała, że już niczego od niego nie wyciągnie. Jawnie pokazywał, że to nie była jej sprawa i nie powinna się do tego mieszać. Może i miał rację. Westchnęła i przyjęła gotówkę.
- Będę się już zbierać. Życzę wszystkiego dobrego –zebrała się na życzliwy uśmiech w jego kierunku i powolnym krokiem opuściła statek. Ten wieczór był pełen wrażeń i najlepiej było po prostu wrócić do domu i ze wszystkim się przespać.

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Hōzuki Wakana
 
Posty: 76
Dołączył(a): 8 maja 2020, o 11:17
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu dziewczyna o długich, rudych włosach i brązowych oczach. Posiada charakterystyczne zęby przypominające uzębienie rekina. Ubrana w jasne, delikatne barwy, najczęściej w zwykłe spodnie, sznurowane buty i top z długim rękawem.
Widoczny ekwipunek: Kij Bō na plecach, torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8514&p=141860#p141860
GG/Discord: MayumiGumi#3760

Poprzednia strona

Powrót do Nami-shin (Osada Rodu Hōzuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość