Mały zajazd serwujący sake i gastro

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Motoko » 21 lis 2017, o 16:41

Obrazek

A może jakiś dobry uczynek? #3

Bez zbędnych ceregieli, młodzieniec pozwolił sobie wetknąć trochę własnych słów do wymiany między dojrzewającą kobietą, a antagonistą, choć czy ktokolwiek miał prawo tak nazywać nieznajomego?
Wraz z wtrąceniem Sanshou, rozmowy w pubie zamilkły, a przynajmniej jedna (i jedyna) z nich, prowadzona przez jegomościa o czarnej karnacji z jakimś żeglarzem. Bystre, błękitne oczy wyróżniały się na tle białek pośród brązu jego skóry, jednakże wyspiarz nie miał jak zauważyć, że jest obserwowany. Nawet nie towarzyszyło temu dziwne uczucie, a przynajmniej nie powinno ze względu, na bardzo subtelny sposób obserwacji prowadzony przez siedzącego nieznajomego. Skupiony na ruchach wygrażającego wcześniej klienta, mógł zorientować się, że tamtego dłoń zaczęła kierować się do uzbrojonej kabury. Niezbyt nachalnie, choć dosyć znacząco, jakby dawał znać wyspiarzowi, żeby lepiej zabrał swoją rękę.
- To samo mogę powiedzieć do Ciebie, zmiataj stąd, bo przerywasz w rozmowie. - warknął do niego dosyć znacząco, wyzywająco unosząc podbródek do góry, jeden prosty sierpowy. Oczy nie grzmiały żadnymi piorunami, nawet nie było w nich ognia, zwyczajne spojrzenie, jakby z pustki, bo przecież, czy pustka ma cokolwiek do zaryzykowania poza swoim życiem?
- Sanshou-kun... - tony błagalne, czy bardziej domyślne iskierki złości? Ciężko było jakkolwiek zareagować, czy też zinterpretować jej ton, a winą było nagłe poruszenie ze strony mężczyzny. Bez żadnych ostrzeżeń, złapał wyspiarza za wewnętrzną część bicepsa, którą tamten odsłonił, wciąż trzymając go za ramię. Przyciągnął do siebie i wyciągnął kunaia. Dopiero zimna stal przy gardzieli nastolatka spowodowała złośliwy uśmieszek na twarzy nieznajomego krzykacza, który raczej niewiele myślał wyciągając broń do równie nieznajomej sobie osoby. Tak łatwo pomyśleć, że ktoś ma braki w umiejętnościach, tylko czy to jest tego wszystkiego warte?
- No i co szczylu, dalej taki mądry? - odór z jego ust nie był czymś powalającym, choć trzeba przyznać, że zostawiał po sobie pewnego rodzaju niesmak.
Motoko
 

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Sanshou » 26 lis 2017, o 15:36

Trzeba przyznać, że Sanshou zareagował dość impulsywnie. Może nawet za bardzo, co mogło wywołać oburzenie nie tylko w upomnianym mężczyźnie, ale także w obecnie znajdujących się tam klientach. Na szczęście prawie nikt nie zwrócił na to uwagi. Nikt oprócz czarnoskórego przybysza oraz samego "zaatakowanego". O ile tego pierwszego Sanshou nawet nie widział, to tego drugiego nie dało się nie zauważyć. Zaczepiony mężczyzna zbulwersował się jeszcze mocniej niż wcześniej, a jego czyny i ton wypowiedzi wskazywały na to jednoznacznie. Jego ręka powędrowała do kabury wypełnionej kunaiami i wyciągnęła jednego z nich. W tym samym momencie przyciągnął chłopaka do siebie i przystawił wyciągniętą broń do jego szyi. W tym całym zamieszaniu Sanshou nawet nie zwrócił uwagi na słowa padające z ust jego koleżanki stojącej za barem.
- Nic, a nic się nie zmieniło. - młodzieniec odpowiedział awanturnikowi i uśmiechnął się szyderczo pokazując swoje rekinie zęby. Po czym szybko sięgnął do swojej torby na pośladku, wyciągnął z niej kunaia i skrzyżował go z kunaiem nieznajomego, tak aby nie mógł go przesunąć bardziej w stronę Sanshou.




P.S. Sorki memorki za to opóźnienie >.<
Sanshou
 

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Motoko » 28 lis 2017, o 04:05

Obrazek

A może jakiś dobry uczynek? #5

Dopiero w momencie realnego zagrożenia, którym była rozpoczynająca się kłótnia z wyciągniętą bronią cały zajazd jakby zatrzymał się w czasie. Obecni w napięciu patrzyli na rozwój sytuacji, a niektórzy nawet pokusili się o szeptane zakłady, które przez chwilę zdawały się być wypowiedziane nagłos. Sanshou mimo dosyć nieprzyjemnej pozycji ośmielił się pokazać, kim tak naprawdę jest, ujawniając swoje kły, które momentalnie dawały znać, że jest on shinobim, a co za tym się ciągnęło, należny jest mu odpowiedni szacunek. Widocznie mężczyzna, który ośmielił się z nim troszeczkę poszarpać wiedział z czym wiąże się jakakolwiek próba walki z osobą o wiele wyżej urodzoną, przecież to było Nami-shin, nikt inny nie mógł mieć takich zębów, chyba że ktoś pokusił się o dosyć niezdrowy zabieg dentystyczny. Jego nagłe olśnienie wiązało się z puszczeniem bicepsa chłopaka i próbą zabrania kunaia. Nie czuł się pokonany, można powiedzieć, że jego oczy wręcz iskrzyły niepohamowaną złością, która w tej sytuacji musiała odstąpić zdrowemu rozsądkowi. Spojrzał się w kierunku młodzieńca i odstąpił pół kroku do tyłu, zwiększając między nimi dystans, co za tym ciągnęło, oddalając swój nieprzyjemny oddech od twarzy Sanshou.
- Dobrze, więc ja będę mądrzejszy, o wielmożny Hōzuki. - ironia skapywała z jego ust wraz ze śliną, która mimowolnie wydostawała się podczas mówienia. Nie była to perfidna próba oplucia chłopaka, po prostu wada, która dopiero teraz się ujawniła. Czy aby na pewno? Wiedza odnośnie jego klanu była widocznie znana mężczyźnie i to właśnie ona uratowała zajazd od jakiejkolwiek bójki, która mogłaby nastąpić. Ewidentne przejęcie ze strony koleżanki chłopaka niemalże zainicjowało jej omdleniem, choć dzielnie trzymała się lady, z pobielałymi knykciami zaciskając kurczowo blatu i patrząc na swojego znajomego.
- Sanshou-kun... - powtórzyła jakby spodziewając się, że tamten nie odpuści, ale czy znała go tak dobrze, żeby wiedzieć o jego zamiarach? Niestety nie dane było to wiedzieć komukolwiek, bo do całej sytuacji wtrącił się nie kto inny, jak właśnie ciemnoskóry nieznajomy, który widocznie nie mógł już więcej patrzeć, czy to na pobladłą nastolatkę, czy też kłócących się panów, a może była to kwestia samego śmierdzącego oddechu mężczyzny, bo któż wie, czy nie oddziaływał on równie mocno na innych!
- Panowie wybaczą, ale dama zaraz zasłabnie przez takie kłótnie. Myślę, że nikt nie obrazi się jeśli skieruje się Pan w stronę wyjścia. - wtrącił się głębokim i niskim głosem, dając mężczyźnie znać, żeby odszedł gdzie pieprz rośnie, co tamten ze sporym ociągnięciem zrobił, nie zostawiając na nich suchej nitki, oczywiście wszystko pod pozorem mamrotania pod nosem. - Wybaczy Pan Panie Hōzuki, ale jestem wręcz skazany na pośpiech, a wydaje mi się, że jest Pan bardzo sumiennym wojownikiem, co bardzo pożądane przy mojej propozycji, czy byłby Pan skłonny wysłuchać? - gestem dłoni zaproponował mu miejsce do siedzenia przy jednym z pobliskich stolików, oczywiście wcześniej jeszcze zerkając w stronę dziewczyny, na której twarzy zaczęły się pojawiać różnorakie, życiodajne odcienie. Widocznie wszystko wracało do normy, tylko czy Sanshou miał w ogóle ochotę przerywać tę rutynę, która zdawała się być szargana co jakiś czas przez różnego rodzaju dziwne sytuacje? Nie lepiej było po prostu przeczekać ten czas i znaleźć jakieś inne zajęcie?


    No problema compadre.
Motoko
 

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Sanshou » 28 gru 2017, o 01:09

Dopiero kiedy młodszy z kłócących się wyciągną swoją broń ludzie znajdujący się w barze jakkolwiek na to zareagowali. Większość z nich w skupieniu przyglądała się parze dwóch mężczyzn i ich poczynaniom, za to niektórzy zaczynali już obstawiać kto wyjdzie z tego starcia zwycięsko. Serio ludzie? Równie dobrze z Sanshou i awanturnik mogli być znajomymi i robić to tylko i wyłącznie dla zabawy. Bardzo dziwnej i nietypowej zabawy...
Wracając jednak do tego co działo się na prawdę. Pewnie gdyby Sanshou nie postanowił pokazać swoich rekinich zębów nieznajomy tak łatwo by mu nie odpuścił i w najgorszym scenariuszu ktoś mógłby stracić głowę. Na szczęście do żadnej bójki nie doszło. Oczywiście oddalając się od Sanshou nieznany awanturnik musiał dodać coś od siebie, co było tak samo obfite w ironie,
jak obfita była ślina wypływająca z jego ust.

Młody Hōzuki nie zdążył jeszcze opuścić broni, kiedy doszedł do niego dźwięk wypowiedziany przez jego koleżankę, ledwo już stojącą za ladą. Zdążył jedynie spojrzeć w jej stronę, ponieważ do akcji wkroczył czarnoskóry podróżnik, który uspokoił sytuację i wyprosił "przeciwnika" Sanshou z lokalu. Następnie skierował się do młodzieńca.
- Przepraszam, nie chciałem żeby to tak wyszło. - Sanshou skierował swoją wypowiedź w stronę swojej znajomej, aby ją uspokoić i wyrazić skruchę. Po tym jak zobaczył, że na twarz barmanki wracają różnorakie, życiodajne odcienie zwrócił się do przyjezdnego - Jasne, wysłuchać nigdy nie zaszkodzi. - po czym zajął miejsce wskazane przez nieznajomego.



Spoiler: pokaż
No to tak, na początku chciałbym przeprosić za to lekkie, miesięczne i niezapowiedziane opóźnienie ;(
A po drugie, to nie wiem czy pamiętasz (bo było to co najmniej miesiąc temu), ale w zgłoszeniach po misję, w dodatkowych prosiłem, aby misja zaprowadziła mnie do Ryuzaku. I teraz takie pytanko czy mogłabyś poprowadzić tak misje, aby jednak skończyła się w Hanamurze. Od razu byłbym na miejscu na koronację kappa
To chyba na tyle z tych informacji. Jeszcze raz przepraszam i łaskawie proszę o wybaczenie ;)
Sanshou
 

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Motoko » 4 sty 2018, o 01:43

Obrazek

A może jakiś dobry uczynek? #7

Pobladła dziewczyna kiwnęła głową w kierunku kumpla, oczywiście zaraz zajmując się czyszczeniem misek, w których to przyszło jej podawać w zajeździe. Nie musiało nawet mijać zbyt dużo czasu, a spokój w małym pomieszczeniu został przywrócony. Widocznie nieznajomi mężczyźni, którzy jeszcze kilkanaście sekund temu byli w stanie wytypować sobie zwycięzców małej potyczki musieli obejść się z marzeniami o dodatkowym ciężarze swoich sakiewek. Życie w tawernie zaraz odżyło, ludzie zaczęli po boku komentować zajście, a w tym również i ciemnoskórego jegomościa, który z oczywistych powodów, przyciągał uwagę.
- Dziękuję. - szepnęła dziewczyna, wystarczająco głośno by dwóch rozpoczynających konwersację mężczyzn ją usłyszało. Chyba nikomu nie mogło umknąć to, że cała uwaga była skupiona na płonącej rumieńcami koleżance Sanshou, który zgodził się na rozmowę. Czy była to wina ich obecności, czy tej nagłej uwagi, któż to wie, jedynie pewnym był dodający jej uroku róż na polikach.
- Otóż potrzebuję rzetelnej i bardzo skrzętnie opanowanej osoby, która byłaby w stanie popłynąć z listem do Hanamury i przekazała odpowiedniej osobie wiadomość. Słyszałem, że zbiera się tam sporo statków, dlatego z tym raczej problemu nie będzie, natomiast co innego z odnalezieniem odbiorcy...Pytanie tylko, czy jesteś może zainteresowany ofertą? Odpłatne na miejscu, po przekazaniu nietkniętego listu. - zaproponował, niemalże od razu przechodząc do sedna. Zadanie wydawało się być proste, cóż więc potrzeba było więcej, jak tylko zakasać rękawy i wyruszyć tam, gdzie proponował mężczyzna? Tylko jaka była nagroda i naturalnie, czy opłacało się wyruszać tak daleko bez świadomości o jakiejkolwiek opiece, którą ktoś mógłby nad nim sprawować?



    Nie ma problemu, natomiast ode mnie lecą przeprosiny za tygodniowy brak odpowiedzi, postaram się teraz być w miarę rzetelna jeśli chodzi o odpisy, tak żeby wszystko zgrało się w czasie. ;)
Motoko
 

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Ginjiro » 26 lip 2018, o 21:46

Spoiler: pokaż

Obrazek
– Długo Ci zeszło, Jiro...
Młodzieniec mozolnie skierował wzrok w stronę zasłyszanego głosu, jego oczom ukazała się znajoma twarz. Krótkie i wyjątkowo jasne blond włosy, duże niebieskie oczy, twarz pokryta licznymi bliznami oraz charakterystyczne, szpiczaste zęby. Mężczyzna ten był imponujących rozmiarów, można wręcz powiedzieć, że sięgał dwóch metrów wzrostu. Odziany w szary uniform oraz niebieskawą kamizelkę, natomiast zza pleców wyłaniało się ostrze Guandao. Wyglądał na człowieka, który wiele przeżył. Zdecydowanie większość życia ma już za sobą, wskazywały na to liczne zmarszczki oraz zmarnowana skóra. Nie było żadnych wątpliwości, zwrócił się do niego wuj – Gongetsu Hōzuki. To niemal dwa lata odkąd ta dwójka ostatni raz się widziała. O ile chłopak miałby wskazać kogoś, kto był mu bliski w podobnym stopniu co starszy brat, bez wahania wybrałby właśnie Gongetsu. Ginjiro na widok wuja rozpogodził się drastycznie, momentalnie uściskał go i rozpoczął swój monolog.

– Długo MI zeszło?! Gdzie ty byłeś? Nawet się ze mną nie pożegnałeś! Zniknąłeś ot tak, nagle! Nie dość, że od Kengetsu dostajemy praktycznie zero listów, to jeszcze ty się w ogóle nie odzywałeś! – Młody Hōzuki wręcz poderwał swym wrzaskiem pozostałych gości zajazdu. Podstarzały mężczyzna wyraźnie zakłopotany pokręcił głową, spoglądając na zaalarmowanych klientów, dał im znać, aby spoczęli z powrotem na krzesłach. Polecił młodzieńcowi, aby chwilę poczekał, a sam udał się do barmanki w celu zamówienia gorącego posiłku i czegoś do picia. Z uwagi na brak menu spędził przy ladzie dobre kilka minut, dopiero po kilku próbach gospodyni zgodziła się przygotować domowe naleśniki. Gontetsu podziękował serdecznym uśmiechem i wyłożył na blacie Ryō z niewielkim napiwkiem. W oczekiwaniu na powrót wuja Ginjiro z wyraźną konsternacją obserwował przychodzących gości. Zwrócił uwagę na nietypowe wyposażenie, które wnoszą do zajazdu. W oko wpadła mu w szczególności jedna postać, grubo ubrana kobieta z zabandażowanym "czymś" na plecach. Nigdy w życiu nie spotkał się z takowym uzbrojeniem, kształtem zdecydowanie nie przypominało miecza. Było najzwyczajniej zbyt okrągłe, Jiro zerwał się z krzesła, planując zapytać nieznajomą o rodzaj uzbrojenia, jednak w tym samym momencie wrócił Gontetsu. Usadził młokosa siłą na krześle, a sam zajął miejsce obok niego. Mierząc go surowym wzrokiem, Ginjiro poczuł nieprzyjemny chłód. Ni stąd, ni zowąd osiłek wybuchł gromkim śmiechem, położył swoje ogromne łapsko na głowie młodzika i rozczochrał przemoknięte włosy.

– Młody! Nie wydzieraj się tak, nie jesteś u siebie w domu. Ludzie tu przychodzą napić się w spokoju, więc nie rób zbędnego hałasu, ay? – Gontetsu skrzywił kąciki ust, obdarowując Jiro szerokim uśmiechem, chwilę później wrócił do rozmowy. – Posłuchaj... Przepraszam, że nie dawałem żadnych znaków. Byłem na ważnej misji, nie mogę zdradzić szczegółów. Wiedz jednak, że od dzisiaj jestem na Kantai i możemy wrócić do treningów! Widzę, że dorosłeś, a i charakterek Ci się wyostrzył! – zarechotał wyraźnie zdumiony wzrostem młodzieńca. – Jak wypływałem, to byłeś małym szkrabem, a teraz popatrzcie! Prawdziwy mężczyzna! No, to pochwal się, ile misji już ukończyłeś? Twój ojciec wysoko poszybował, w Twoim wieku już do rangi A go dopuszczali. Z Tobą pewnie jest podobnie, opowiadaj!
Ginjiro momentalnie spuścił głowę, kilka sekund później przy stoliku pojawiła się barmanka. Postawiła przed młodzieńcem talerzyk z naleśnikami oraz ciepłą herbatę. Jiro w nadziei, że uniknie niekomfortowego pytania, zabrał się za spożywanie posiłku.
Minęło dobre kilka minut, chłopak spałaszował jedzenie w mgnieniu oka, pozostało mu jedynie powolne siorbanie rozgrzanego napoju. W międzyczasie weteran opowiadał jakie ciekawe miejsca zwiedził w przerwie od poleconego zadania, zachwalał kulturę ludzi w Karmazynowych Szczytach oraz wiele innych błahostek, których Jiro nawet nie słuchał. Siedział jedynie pogrążony we własnych myślach, zastanawiając się jak odpowiedzieć na pytanie wuja. Gdy w końcu przyszło do udzielenia wyjaśnień, opowiadał wszystko z wyraźnym trudem oraz niezdecydowaniem. Dyskusja między dwójką przedłużała się, aż do poranka. Mieli sobie wiele do opowiedzenia, a Jiro z każdą upływającą minutą odczuwał niemożliwą do opisania satysfakcje z powrotu osoby, której rzeczywiście na nim zależy. Ustalili, że o świcie wrócą do rodzinnego domu i zdecydują co dalej.
Avatar użytkownika

Ginjiro
 
Posty: 35
Dołączył(a): 23 lip 2018, o 21:11
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu młodzieniec | Białe włosy | Jasna cera | Zęby jak u rekina
Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai zawieszony na plecach | Metalowa manierka | Torba za plecami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6022#p92462
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Takuna Kaba » 30 lip 2018, o 19:25

Obrazek
Człowiek dziczy [ D ]
1 / x
Ginjiro Hoozuki



Coraz więcej światła wpadało do zajazdu, rozświetlając pomieszczenie i sprawiając, że biesiadnicy, którzy przez całą noc tutaj miło spędzali czas, wreszcie budzili się do życia. Niektórzy zamawiali kolejne sake połączone z ramenem, aby się całkowicie zregenerować, a jeszcze inni, nieco chwiejnym krokiem, udali się w kierunku drzwi, aby w własnym domowym zaciszu przeżyć niezbyt miłe konsekwencje minionej zabawy. W podobnym stanie, lecz nie spowodowanym odurzeniem alkoholowym, a raczej zwyczajnym zmęczeniem, znalazła się dwójka Hoozukich, którzy wyczerpani całonocną rozmową, mimo swojej woli postanowili przez krótką chwilę się odprężyć, zanim będą w stanie bezpiecznie dotrzeć do dzielnicy mieszkalnej. Jednakże nikt z obsługi nie zamierzał im przeszkadzać. Zabrali zbędne naczynia, przetarli blat stolika tam, gdzie mogli się dostać nie przeszkadzając mężczyznom i przygotowali świece na wieczór.

Chociaż w barze ludzi ubywało, to zdarzali się i tacy, co dopiero chcieli przeżyć ekstremalną zabawę. Delikatnie otworzywszy drzwi, wolnym krokiem do przybytku weszła kobieta z dość wyraźną nadwagą, której ciało przykrył czarny płaszcz, a dolna połowa twarzy ukryta była za ciemnym materiałem owiniętym wokół szyi. Poprawiła swój słomiany kapelusz i ruszyła w kierunku barku zamawiając przy nim dwa kubki z wodą z przyprawami korzennymi. Nie było to coś szczególnie kupowanego w tym barze, jednak klient nasz pan i trzeba było przygotować tak, jak sobie kobieta zażyczyła. Odebrawszy swoje zamówienie, udała się do stolika zajętego przez Ginjiro i jego wujka. Przysunęła nogą wolne krzesło stojące nieopodal i w ciszy czekała, aż w końcu jeden z nich się wybudzi.

W końcu się wybudziłeś, Ginjiro-kun – odrzekła swoim zachrypniętym i zadziwiająco, jak na kobietę, niskim głosem w kierunku chłopaka, gdy zauważyła, że ten wreszcie powoli otwiera oczy. Była to ta sama osoba, którą wczoraj Ginjiro chciał zapytać, lecz przez swojego wuja nie było mu to dane. Ruchem lewej ręki przesunęła bliżej niego kubek z napojem, który przed chwilą zamówiła. Chłopak mógł zauważyć, że również i na dłoniach ma ona założone rękawiczki, przez co niemalże całe jej ciało, za wyjątkiem zielonych oczu, jest skryte przed wzrokiem innych ludzi. – Musisz być bardzo zmęczonym tym miastowym życiem. Drzący się ludzie na targowiskach, banda pijaczyn próbujących ukraść innym pieniądze, szerząca się wokół korupcja i nielegalny handel. Obrzydliwe. – Każde jej słowo wypowiedziane było w poważnym tonie, kobieta nie przywykła do żartów, zresztą z tego, co mówiła, dało się wywnioskować jej niechęć do przebywania z ludźmi. – A jednak próbujesz się w tym odnaleźć, jak widzę. – Kątem oka spojrzała na jeszcze śpiącego wuja. Nie pasował jej taki energiczny i zbyt pewny siebie typ człowieka. Miała nadzieję, że póki co się nie obudzi.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 44
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Ginjiro » 31 lip 2018, o 21:28

Młodzieniec leniwie uniósł powieki, skutki jego wielogodzinnej rozmowy wyraźnie odbiły się echem w postaci podkrążonych oczu. Flegmatycznie przetarł ślepia, a po chwili skierował wzrok na nieznajomą kunoichi. Kobieta mogła zauważyć wyraźne zmieszanie na jego twarzy, spanikowany powędrował wzrokiem na wycieńczonego podróżą wuja. Do uszu chłopaka dobiegło jedynie potężne chrapanie, aż zjeżyło włosy na głowie Ginjiro. Przypominało bardziej co kilku sekundowy ryk niedźwiedzia niż odgłos potencjalnie śpiącego mężczyzny. Cała ta sytuacja wywołała nietypowy grymas na dziewczęcej buźce, z jednej strony wydawał się wyraźnie zbity z tropu, natomiast z drugiej rozbawiony widokiem drzemiącego wujaszka. Wróciwszy wzrokiem na nieznajomą, rozpętała się burza myśli w głowie początkującego shinobi.

Chłopaczyna jakby zupełnie zignorował słowa, które wypowiedziała w jego stronę kobieta. Jedynie wlepił oczyska w jej ubranie, zastanawiając się kim może być. Przez jego głowę przeleciały dosłownie dziesiątki pomysłów, czyżby to znajoma wuja, a może jego ukochana? Skąd zna moje imię? Podsłuchiwała naszą rozmowę? Może to matka ją nasłała? Dlaczego zakrywa twarz? Wszystkie te pytania uderzyły w niego niczym piorun, błyskawicznie i kompletnie dezorientując. Przez głowę nawet nie przeszła mu myśl, że mógł ją wcześniej widzieć. Dopiero się obudził, to jeszcze nie jest odpowiednia chwila na rozmowy z nieznajomymi. Nie wiedząc już od czego zacząć, chwycił za kubek z naparem i zadał wyjątkowo ciche oraz krótkie pytanie.
- Zn... znamy się?
Avatar użytkownika

Ginjiro
 
Posty: 35
Dołączył(a): 23 lip 2018, o 21:11
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu młodzieniec | Białe włosy | Jasna cera | Zęby jak u rekina
Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai zawieszony na plecach | Metalowa manierka | Torba za plecami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6022#p92462
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Takuna Kaba » 2 sie 2018, o 12:05

Obrazek
Człowiek dziczy [ D ]
3 / x
Ginjiro Hoozuki



Chłopak nie mógł zbyt szybko oczekiwać uzyskania odpowiedzi na swoje dopiero co zadane pytanie, które i tak do najwybietniejszych nie należało. Kobieta starała się porozmawiać o sensie życia, beznadziejności otaczającego ją świata, a jedyne co uzyskała, to proste znamy się. Mogła być w końcu na to przygotowana, bo poniekąd wiedziała na rozmowę z kim się pisze. Chrapiący na potęgę wuj i bardzo podobny do niego bratanek, który, przynajmniej w jej mniemaniu, nie jest ani trochę bardziej okrzesany. Skończywszy pić trunek, przez delikatnie odsuniętą na dół chustkę, ukazująca w tym momencie delikatnie spierzchnięte usta kobiety, odłożyła kubek na stół i gestem podnoszonej ręki chciała zwrócić uwagę kelnerowi, aby podszedł i zabrał od niej brudne naczynie.

Nie przepadam za tym. – Wydusiła z siebie po krótkiej przerwie, tak jakby to kogoś w ogóle interesowało. Widać było, że nie jest zbyt dobra w rozmowy, skoro podarowawszy chłopakowi kubek z tym samym napojem, poniekąd odradza mu jego wypicie. – Nie znamy się, przynajmniej Ty mnie nie znasz, Ginjiro-kun i myślę, że na razie tak to powinno zostać. Jeżeli shinobi posiada za dużo informacji, to staje się on cennym łupem dla wrogich nacji gotowych pochwycić i wyciągnąć z niego wszelką wiedzę. – Kobieta wyraźnie przesadzała z ukrywaniem swojej tożsamości. Czy była ona na tyle wysoko postawioną personą, że zdradzenie o sobie informacji przysporzyłoby chłopakowi problemów z osadami z kontynentu? – Przyszłam zająć się Twoim wychowaniem, tak, jak mnie poproszono. Możesz mnie nazywać swoim przewodnikiem do życia. Jeżeli mi nie ufasz, zostań tutaj ze swoim ... wujem. – Pierwszy raz, w ciągu tej rozmowy, kobieta zawahała się. Coś jej nie odpowiadało w mężczynie, który teraz niczym zwierz leżał na stole, a może było to coś kompletnie innego? – Możesz też wreszcie sam żyć jak prawdziwy shinobi, który zna swoją wartość i wie, co należy robić, aby zadbać o swoich bliskich. – Czy nie tego oczekiwał Ginjiro? Pierwszych wyzwań, pierwszych niebezpiecznych misji... Lecz czy pójście z taką kobietą nie będzie zbyt lekkomyślne?
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 44
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Ginjiro » 2 sie 2018, o 14:27

Zerkając kątem oka na wcześniej przyniesiony napar, uniósł nieznacznie brwi. Podejrzliwie odsunął kubeczek, po czym chwycił za swoją manierkę i upił większego łyka. Przyssał się do gwinta niczym niemowlak do butelki mleka, ostatecznie otarł kąciki ust rękawem płaszcza i spojrzał z niedostrzegalnym uśmieszkiem na śpiącego "niedźwiedzia". Oczywistym do zauważenia był fakt, że po wypiciu wody chłopak od razu, jakby nabrał sił i zaczął nieco chłodniej kalkulować, z kim przyszło mu rozmawiać. Rozciągając się na drewnianym siedzisku, wyraźnie dał znak, iż na jego odpowiedź kobieta będzie musiała cierpliwie poczekać. Nie należał do typu osób, którym wiecznie się śpieszy. Wyglądając w kierunku drzwi, spróbował ustalić, która to już godzina. Zauważywszy dopiero co dobijające się do wejścia promyki słońca, wzruszył obojętnie ramionami. Wsunął dłoń do kieszeni, aby następnie mozolnie wyciągnąć talie kart. Postawił je na stoliku przed sobą, tak aby nieznajoma nie miała możliwości, aby ich nie zauważyć.

- Zrobimy tak... - wskazał serdecznym paluchem na karty Nie znam Cię, nie wiem kto Cię przysłał. Powiedzmy, że mogłabyś mnie "poprowadzić". - zaakcentował wyraźnie, jakby kompletnie nieprzekonany co do intencji kobiety — Zagramy w pewną grę, jeśli wygram, to uczciwie odpowiesz na moje pytania, a później zastanowię się co dalej czynić. Jeśli przegram, nie będę wymagał od Ciebie niewygodnych odpowiedzi, pójdę z Tobą i nie będziesz musiała wysłuchiwać mojego narzekania, co ty na to? - skrzywił kąciki ust w szyderczym uśmieszku. - Nie zrozum mnie źle, pojawiasz się znikąd i deklarujesz jako mój przewodnik, cokolwiek to znaczy. Mógłbym od razu odrzucić Twoją propozycje, w końcu mój wuj wrócił na wyspy, nie muszę ryzykować... przygód z nieznajomą — dodał po chwili namysłu — Poza tym, chwila! Ja już Cię widziałem, byłaś tutaj wczorajszego wieczora, prawda? - westchnął głęboko po raz kolejny mierząc kobietę wzrokiem - Śledzisz mnie od samego wyjścia z domu, hę? - parsknął oschle, jakby przekonany, że "rozszyfrował" kobietę. Zamoczył usta w wodzie, jednocześnie upijając małego łyczka, a następnie skierował wzrok z powrotem na talie kart, oczekując odpowiedzi na rzucone wyzwanie.
Avatar użytkownika

Ginjiro
 
Posty: 35
Dołączył(a): 23 lip 2018, o 21:11
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu młodzieniec | Białe włosy | Jasna cera | Zęby jak u rekina
Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai zawieszony na plecach | Metalowa manierka | Torba za plecami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6022#p92462
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Takuna Kaba » 3 sie 2018, o 10:57

Obrazek
Człowiek dziczy [ D ]
5 / x
Ginjiro Hoozuki


Już po pierwszym zdaniu kobieta zauważyła, że łatwo z chłopakiem nie będzie. Co się zresztą dziwić, pewnie sama również nie zaufałaby obcej kobiecie, odzianej w czerń, która z samego rana postanawia zabrać chłopaka daleko od miasta. Kto by go wtedy uratował? O ile sam nie byłby w stanie, to pewnie skończyłby jako kolejna sterta kości porzucona pod jednym z drzew. Jeżeli Ginjiro skupiłby się na obserwacji kobiety, mógłby zauważyć delikatnie podniesione brwi i niezbyt zadowolony grymas twarzy. Nie podobał jej się sposób w jakim przebiega ta rozmowa. Kobieta była zdecydowanie o wiele starsza i doświadczona od chłopaka, który nawet nie stara się odzywać do niej w odpowiedni sposób.

Nie wydaje mi się, abyśmy byli tak bliskimi znajomymi – rzuciła w kierunku shinobiego. W jej głosie dało się usłyszeć nutkę irytacji, lecz nie chciała wyjaśniać przyczyny tego problemu. Liczyła na to, że albo chłopak sam będzie w stanie domyślić się powodu, dla którego ich rozmowa już teraz niezbyt się układa, albo będzie zmuszona później mu to w odpowiedni sposób wyperswadować. – Nie wiem czy jego wybór byłby rozsądnym pomysłem patrząc na jego obecny stan. Nigdy nie wydawał mi się osobą godną zaufania, na której można byłoby polegać – jej głos, chociaż nadal niezbyt przyjemny, powrócił do pierwotnego stanu. Nie chciała się więcej irytować nieokrzesaniem Ginjiro, bo przecież wiedziała na co się pisze. – Karty? Nie sądziłam, że aż tak nisko upadniesz. Po co właściwie w tym bierzesz udział, Ginjiro-kun? Dla adrenaliny, poczucia wygranej, a może pokazania, że jest się w czymś lepszym od innych? Wykorzystywanie swoich atutów jest ważną rzeczą, lecz... – Kobieta nie do końca była pewna tego, co właściwie chce powiedzieć. Czy gra w karty, gdzie na szali stawia pieniądze, nie jest podobna do misji, w której ryzykuje się własnym życiem? Chociaż po przegranej człowiek nie umiera, to jego życie może w nagły sposób obrócić się o 180 stopni. – Jest to zwykła strata czasu, a Ty jesteś zbyt pewny siebie. Rozkładaj. – Nie była pewna tego czy da radę pokonać chłopaka, ale miała nadzieję na utarcie mu nosa. W przeciwnym razie po prostu pozwoli mu wygrać, pokazując, że jest ponad to wszystko. Chociaż to będzie po prostu zwykła ucieczka od wiadomej już przegranej. – Nie muszę śledzić, Twoje drogi nie są zbyt skomplikowane, Ginjiro-kun.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 44
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Ginjiro » 5 sie 2018, o 21:39

Po krótkich przemyśleniach młodzik wreszcie zrozumiał, z jakim typem osoby rozmawia. Znudzony przeciągającą się dyskusją, bezczelnie wyciągnął nogi na stolik, jednocześnie sprawdzając kątem oka reakcje kobiety. Zdawał sobie sprawę, że jeśli rzeczywiście została przysłana przez kogoś z jego rodziny, to jest skazana na jego gierki i kilka niewinnych odzywek nie powinny mu zaszkodzić. Tylko co jeśli pojawiła się tutaj z polecenia kogoś innego niż jego najbliżsi? Najwyraźniej nie zawracał sobie tym głowy, w towarzystwie wujaszka mógł pozwolić sobie na zachowanie pewności siebie. O ile okaże się, że nieznajoma kunoichi jest przyjaźnie nastawiona, to i tak zrobi wszystko, co w jego mocy, aby wywinąć się od konsekwencji jego aroganckich zagrywek. Zresztą kto wie? Może kobieta tylko zgrywa twardą sztukę, a w rzeczywistości z przyjemnością wstąpiła do małego "występu charakterków", który zgotował Ginjiro? Wsłuchując się dokładnie w słowa kobiety, wyciągnął z kieszeni dwie kości do gry. Energicznym ruchem począł nimi podrzucać, próbując wychwycić granicę, której nie może przekroczyć. Na słuch o wątpliwościach, które przejawia zamaskowana względem wuja, wstrzymał zabawę z kośćmi. Wlepił swe purpurowe ślepia w twarz nieznajomej, definitywnie pokazując, że jest co najmniej oburzony, że ktoś taki jak ona podważa umiejętności niedźwiedzia. Mimo tego nie wtrącił się ani słowem w jej monolog, pozwolił sobie jedynie na ciche prychnięcie, aby następnie przewracając oczami, wyraźnie wyśmiać sugerowaną teorie. Gdy tylko kunoichi wspomniała o kartach, w jego oku niemalże błysnęła niewielka iskra. Jakby kompletnie zmienił swe podejście o sto osiemdziesiąt stopni, ściągnął buciory ze stolika i chwycił za talie, aby ją przetasować.

- Każdy potrzebuje jakiejś rozrywki, jednym radość sprawia gotowanie, innym pojedynki na śmierć i życie. Ja natomiast odnajduję pasję w tym pliczku papieru. Zważając na to, że można przy tym zarobić, czego chcieć więcej? - na jego twarzy wymalował się szeroki uśmiech, mozolnie rozdając karty, rozpoczął tłumaczenie zasad - W moich stronach nazywamy to grę w "dwadzieścia jeden". Celem jest wyciągnięcie takiej ilości kart, aby suma ich punktów wynosiła właśnie tytułową dwudziestkę jedynkę. Jest tylko jeden haczyk, jeśli suma przebije dwadzieścia jeden, automatycznie przegrywasz. Wygrywa osoba będąca najbliżej upragnionej liczby. Co do punktacji, czwórka karo liczy się jako czwórka, ósemka kier jako ósemka. Z kolei wszystkie figury są punktowane jako dziesiątka. As jako wyjątek w naszej grze będzie traktowany jako jeden. Zrobimy tak, na początek dobieramy po dwie karty. Sprawdzamy ile mają punktów, jeśli przykładowo dobiorę dwie dziesiątki, mam dwadzieścia punktów. Nie chcąc ryzykować, zostaje przy tej liczbie i nie dobieram więcej. Jeśli uda Ci się dobrać taką samą ilość, wychodzimy remisem i gramy jeszcze raz. Jeśli mnie przebijesz i trafisz dwadzieścia jeden, zgarniasz jedną wygraną. Gramy do dwóch zwycięstw. Gotowa? - skończywszy skrócone tłumaczenie, strzelił palcami, dając znak, że nie może się doczekać małego pojedynku.

I tak oto rozpoczęło się pierwsze rozdanie, które wygrał Ginjiro. Kolejne zakończyło się zwycięstwem zamaskowanej kunoichi, a z kolei ostateczne starcie wygrała... ponownie kobieta. Młody hazardzista w wyraźnym szoku poderwał się z krzesła. Zdanie sobie sprawy z porażki zajęło mu niecałą minutę, gdy ta wiadomość nareszcie dotarła do jego mózgu, zarechotał cicho, po czym rzekł.
- No i masz mnie... Niech będzie, pójdę z Tobą bez pytań.
Avatar użytkownika

Ginjiro
 
Posty: 35
Dołączył(a): 23 lip 2018, o 21:11
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu młodzieniec | Białe włosy | Jasna cera | Zęby jak u rekina
Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai zawieszony na plecach | Metalowa manierka | Torba za plecami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6022#p92462
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Takuna Kaba » 7 sie 2018, o 15:58

Obrazek
Człowiek dziczy [ D ]
7 / x
Ginjiro Hoozuki


Starała się nie zwracać większej uwagi na powiększający się brak kultury u chłopaka. Chwyciła od spodu krzesło i przesunęła się odrobinę w prawo, przybliżając się tym samym do śpiącego niedźwiedzia. Miała nadzieję, że on się nagle nie obudzi i nie zacznie do niej gadać w mniej lub bardziej niezrozumiały sposób. Kunoichi lubiła obserwować pijanych mężczyzn, bo było to dla niej w pewnym stopniu miłe spędzanie czasu, gdy będąc w lepszej pozycji od nich, może w spokoju oglądać jak Ci czasem nie potrafią sobie poradzić z nawet najłatwiejszymi zadaniami, lecz jeżeli miałaby z nimi rozmawiać, to prędzej wolałaby się upić niż wytrzymać to na trzeźwo. Pewna tego, że nogi shinobiego jej nie zagrażają, mogła w końcu skupić sie na rozgrywce, którą zaproponował jej Ginjiro.

Opowiadasz o tym, jakbyś naprawdę nic innego w życiu nie robił, za wyjątkiem grania w karty do upadłego. Przynajmniej jesteś w czymś dobrym i do końca się nie marnujesz. – Chociaż wciąż nie były to najmilsze słowa, jakie Hoozuki mógł usłyszeć, to wydawać się mogło, że ponure nastawienie, jakim emanowała dotąd kobieta, powoli zaczyna słabnąć. Być może nie miała ona już siły na straszenie i dołowanie chłopaka, nie będącego tymi słowami zbyt przejętym, a może w głębi duszy była to naprawdę miła kobieta, starająca się odgrywać przypisaną jej rolę. – Skoro takie jest życzenie, to chyba musimy zagrać. – Bez większej odrazy do tak pospolitego przedmiotu jak karty, chwyciła je w dłoń zaraz po rozdaniu i skupiła się jak tylko mogła, aby ograć swojego rywala. W czasie rozgrywki nie była już na tyle spokojna i opanowana i raz na jakiś czas, w przepływie radości bądź gniewu, potrafiła wydawać z siebie różne dźwięki w połączeniu z uśmiechami bądź grymasami, które Ginjiro mógł poznać poprzez ruchy maski na twarzy kobiety.

Szkoda. Warto zadawać pytania, o ile wie się, co z nich można wyciągnąć, Ginjiro-kun – o wiele weselszym, lecz wciąż niezbyt radosnym głosem, odpowiedziała do przeciwnika po męczacej rozgrywce. Jednym ruchem wytarła swoje czoło i również podniosła się z krzesła, poprawiając swój kapelusz. – Tylko go nie obudź. Widzimy się w kanionie – rzuciła już w znanym chłopakowi tonie i obracając się na pięcie, wyszła z lokalu. Jedyne co teraz trzeba zrobić, to odpowiednio się przygotować i wyruszyć we wskazane miejsce. W kanionie nigdy nie było szczególnie bezpiecznie.
Avatar użytkownika

Takuna Kaba
 
Posty: 44
Dołączył(a): 16 lip 2018, o 19:17
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń i torba przy prawej stronie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5973&p=91836#p91836
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Ginjiro » 9 sie 2018, o 21:00

Szczęście ma wielu przyjaciół, jak to uwielbiał mówić młodzieniec. Tym razem opowiedziało się po stronie nieznajomej kunoichi, może to być złe, czy też dobre? Nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie, "zaproszenie" do górskiego kanionu spowodowało, że nad jego głową zaświeciła się przysłowiowa lampka. Miejsce to nie należy do najbezpieczniejszych, pełne zwodniczych szlaków, żądnych pieniędzy zbirów oraz wygłodniałej zwierzyny. Chłopak doskonale zdawał sobie sprawę, że nadchodząca wyprawa będzie wyczerpująca. O ile przepadał za spokojnymi spacerami, ten w żadnym wypadku się na taki nie zapowiadał. Czyżby właśnie o to chodziło zamaskowanej kobiecie? Wykładając nogi z powrotem na stolik, zastanawiał się, czy to nie jest kolejny etap gry, którą prowadzi gruboskórna. Nie chcąc ujawniać swojego imienia, wprowadziła Ginjiro w tajemniczą atmosferę całej "przewodniczki ku życiu". Z drugiej strony, nie miał żadnego obowiązku, aby ruszyć w kierunku wyznaczonego miejsca. Złożył zaledwie obietnicę, którą mógłby bezczelnie zerwać. Tylko co jeśli rzeczywiście zielonooka jest zesłana z polecenia kogoś z rodziny? Co najgorsze, może ojciec kazał jej nim się zająć? W takim przypadku przeciwstawienie się jego woli skończy się tragicznie. Pozostał bez wyjścia, złapał za swój rynsztunek i ruszył w kierunku drzwi. Postanowił nie budzić wuja, znając jego, to słyszał całą rozmowę i tylko włączył się do małej gry, którą prowadziła dwójka ninja. Nie mając po co wrócić do domu, skierował swe stopy wprost do górskiego kanionu.
- Niech się zacznie przedstawienie...

z/t
Avatar użytkownika

Ginjiro
 
Posty: 35
Dołączył(a): 23 lip 2018, o 21:11
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu młodzieniec | Białe włosy | Jasna cera | Zęby jak u rekina
Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai zawieszony na plecach | Metalowa manierka | Torba za plecami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6022#p92462
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Nami-shin (Osada Rodu Hōzuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość