Mały zajazd serwujący sake i gastro

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shijima » 14 wrz 2017, o 12:47

Misja rangi C

My life ain't nothing but this carnival of rust
Obrazek
2/15


Wyzywająco? Tak, ten strój chyba śmiało można było określić mianem wyzywającego, lepiej bym tego nie ujęła - nawet jeśli zasłaniał najważniejsze części ciała, to przecież, z drugiej strony, odsłaniał równie sporo, kusząc bladą, nieskazitelną skórą, która w dotyku musiała być jedwabiem - w przeciwieństwie do tych lekko potarganych włosów, które straciły swój piękny blask już jakiś czas temu - tylko głębia koloru pozostała ta sama, nie pokonało jej słońce, nie wypłowiały w swojej barwie, to kurz i wiatr zrobiły swoje, sprawiając, że podróż odcisnęła na niej swoje piętno. Płaszcz, buty - wszystko nosiło na sobie znamiona kurzu, tego, którego nie dało się uniknąć i którego nie strzepnie się gestem dłoni. W końcu ciężko było o możliwość prania swoich rzeczy na każdym rogu... zwłaszcza, kiedy było się niewiastą i miało się opory przed obnażaniem swoich wdzięków. Może dlatego sprawiała wrażenie nieco zmęczonej..? Nie jestem pewna, czy to dobre słowo. Sprawiała wrażenie doświadczonej przez życiem. Jak to już bywało ze Śmiercią. Nie był to ten negatywny wydźwięk, jej oczy nie były matowe, nie przygniatał jej ciężar, którego nie potrafiłaby unieść - stała przecież wyprostowana, niemalże czujna jak motyl zasiadający na płatkach kwiatu, który nie obawia się, kiedy ktoś podchodzi do niego od tyłu, a jednak wzlatuje w powietrze, kiedy wyciąga się doń rękę - i nigdy nie dowiemy się, czy to dlatego, że odczuwał strach, czy może dlatego, że piękno nie było przeznaczone dla ludzkich rąk.
Niewiasta nawiązała z tobą jako jedynym kontakt wzrokowy. Nie było w przybytku zbyt wielu ludzi, wręcz śmiało można było powiedzieć, że był dość pusty. Właściciel i kelnerka zniknęli gdzieś, pewnie w kuchni, a może robili rzeczy, które... no które takie osoby robią. Kucharzyli sobie? Właścicielowi i kelnerowali? Coś w tym stylu.
Spojrzenie kontra spojrzenie.
Twoje jadowicie zielone tęczówki i jej fijołkowe oczęta bijące własnym blaskiem - feeria barw, och, jaka piękna..! Nie strzelały z tych oczu iskry, świat nie napinał swoich mięśni, gotując się na coś większego, ale jakaś nic porozumienia od razu skoczyła między wami. Spowodowała, że ty spoglądałeś na nią, nie potrafiąc oderwać oka, a ona odpowiadała spojrzeniem. Jak ta słodka Otchłań... I wyrwała was z wiary, że świat właśnie zamarł w zupełnym bezruchu, że ludzie przestali się przesuwać, oddychać, że drzewa już nie szumiały i nigdy więcej we włosach nie zatańczy wiatr. Poruszyła się do przodu - pierwszy krok zdawał się być wręcz chwiejnym, ale każde kolejne, dość szybkie, były już całkiem lekkie i sprężyste. Wśród tutejszych dźwięków jej krok wydawał się być aż nader wyraźnie słyszalny - nie dlatego, że chodziła głośno. Raczej dlatego, że skupiała na sobie wszystkie zmysły.
Chyba ostatnio miałeś szczęście do napotykania niesamowitych kobiet.
Czy może to kolejny sen, hmm..?
Kobieta wyciągnęła z kieszeni wewnętrznej płaszcza jakąś kartkę papieru, rozłożyła ją i położyła przed tobą na stole, odsuwając dłoń, żebyś mógł spojrzeć - nic wielkiego, przeciętny mężczyzna o prostych włosach opadających mu pojedynczymi kosmykami na czoło, z łagodnym uśmiechem i drygiem w oku.
- Szukam brata. - Obwieściła jakby nigdy nic. Jej głos był cichy, przypominał szmer strumienia w górskich ustroniach. Jednocześnie wcale nie był miły dla ucha. - Jesteś tutejszy?
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 690
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shinjo » 14 wrz 2017, o 15:26

Chciałem tylko spojrzeć na jej osobę, nie chciałem spoglądać w jej oczy, ale coś mnie tknęło i zrobiłem to, ona chyba wpadła na ten sam pomysł, nasz wzrok się spotkał. Może nawet chciałem opuścić głowę, ale nie potrafiłem, większa część mnie wolała dalej wpatrywać się wprost w dziewczynę. Czy była realna, czy może znowu ktoś albo coś się mną bawiło? Parsknąłem delikatnie i zamknąłem oczy, liczyłem w duchu na to, że zniknie, po kilku sekundach otworzyłem je, a ona dalej tam była i co gorsza ruszyła w moją stronę. Wyprostowałem się i czekałem na jej ruch. Usiadła i bez żadnego przywitania przeszła do sedna sprawy. CZY JESTEŚ PRAWDZIWA!? Krzyczało moje wnętrze, ale zewnętrze pozostawało spokojne.
Szukała brata, miała nawet rysunek, nawet bym jej pomógł, ale pierwszy raz widziałem tą osobę.
-Przykro mi, nie widziałem go i tak, jestem miejscowy, jak też zapewne widać jestem shinobi, a nazywam się Shinjo. Tym razem jednak podawałem ręki, nie wstawałem, nie uśmiechałem się, starałem się zachować kamienny wyraz twarzy.

4/x
Avatar użytkownika

Shinjo
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2017, o 15:32
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ciemne brązowe włosy, chuda sylwetka, średni wzrost, jasne, zielone oczy.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, ochraniacz na czoło z poziomą kreską.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4037
GG: 63586541
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shijima » 14 wrz 2017, o 18:36

Misja rangi C

My life ain't nothing but this carnival of rust
Obrazek
3/15


Niewiasta zaś nie uciekała od ciebie spojrzeniem. Wpatrywała się w ciebie uważnie, ciężko powiedzieć, czy brała cię po prostu aż nader poważnie, czy może tak bardzo zależało jej na sprawie, którą przedstawiła. Szukała brata. Cokolwiek chodziło jej po głowie było dla ciebie nieodgadnione - i chyba nawet nie bardzo chciałeś odgadywać... coś w niej sprawiało, że nie potrafiłeś się uśmiechnąć, rzucić żartem - powiedz, czy to przez Mariko? Od tej niewiasty nie promieniowało ciepło. Jej spojrzenie wcale nie było ciepłe, przyjemne, prześlizgiwało się po skórze jak wąż, który ociera się o skórę swoimi łuskami - nie czyni przecież żadnej krzywdy, a jednak coś przeszkadza. Nie miała tych czystych, szczerych oczu, oj nie - to były oczy osoby, która widziała więcej.
Czarnowłosa nie widziała żadnego problemu w swoim byciu bezpośrednią - odsunęła sobie krzesło i niczego nie zamawiając usiadła naprzeciwko ciebie, zostawiając czystą kartkę - nie była specjalnie pomięta, lekko wygięła się w wewnętrznej kieszeni jej płaszcza, ale tylko tyle - nadal była czysta, jakby dopiero co wyszła spod ołówka mistrza. Właśnie - mistrza, może trochę przesadziłam. Rysunek był dokładny, ale z całą pewnością nie było się czym zachwycać, jeśli miało się porównanie chociażby do tamtego obrazu.
- Czyli pracujesz za pieniądze? - Konkrety, konkrety... Właściwie intonacja, w jakiej wypowiedziała te słowa, były połowicznie stwierdzeniem, a połowicznie pytaniem - a nawet jeśli za pytanie by je wziąć, to chyba bardziej retoryczne. Takie powtórzenie twoich słów, tylko inaczej, jakby musiała je posmakować i chwilowo się nad nimi zastanowić. - Potrzebuję przewodnika.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 690
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shinjo » 16 wrz 2017, o 07:45

Atmosfera ciągle była poważna więc musiałem taki pozostać, profesjonalny, zimny. Kłóciło się to z moim wnętrzem, odpowiadając na kolejne jej pytanie naprawdę się starałem żeby nie zażartować, musiałem zacząć się skupiać na niej, nie na tym co odpowiadać. Postanowiłem rzucać to co mi ślina na język przyniesie. -Tak, pracuję za pieniądze, no chyba, że zamiast pieniędzy można otrzymać coś równie wartościowego. Nie chciałem doprecyzowywać ostatniej części zdania, każdy miał takie rzeczy które dla jednych były najcenniejsze, a dla innych były czymś niewartym funta kłaków. Nagle delikatnie się uśmiechnąłem, tak sam do siebie, może dla niej uśmiech był cenny i dlatego była taka poważna? Czy może jednak brak brata tak na nią działał?
Dziewczyna jednak nie dawała czasu na luźne przemyślenia, rzucała te swoje oszczędne w słowa zdania i czekała na moją reakcję, a co ja na to? -A ja potrzebuję celu. Chyba możemy sobie pomóc.
Bylem już prawie pewien, że coś się święci, nie wiedziałem jeszcze co to będzie, ale COŚ miało się stać.

6/30
Avatar użytkownika

Shinjo
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2017, o 15:32
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ciemne brązowe włosy, chuda sylwetka, średni wzrost, jasne, zielone oczy.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, ochraniacz na czoło z poziomą kreską.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4037
GG: 63586541
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shijima » 16 wrz 2017, o 17:17

Misja rangi C

My life ain't nothing but this carnival of rust
Obrazek
4/15


Na pewno musiałeś takim pozostawać? Przecież to, że ona była poważna, nie sprawiało, że musiałeś ją papugować. Chyba że to nie jej osoba, a wrażenie, że w przeciwieństwie do ciebie jest osobą doświadczoną? Nie oceniaj książki po okładce, słyszałam kiedyś takie powiedzenie - prawda w nim była taka, że nie tylko myliliśmy się w stronę, gdzie kogoś nie docenialiśmy i potem okazywał się być bardziej wartościową osobą, niż nam się wydawało, ale i w tą, gdzie zdecydowanie kogoś przecenialiśmy, a ona? Ją chyba dość łatwo było przecenić. Chyba ta kosa, czarna, stalowa, o finezyjnych zdobieniach i elegancko wygiętym ostrzu, zarysowanym zapewne przez wiele walk, robiła tu najwięcej. Byle shinobi nie nosił raczej zabawki, która nie mogła być zbyt tania - skoro tak, to na pewno potrafiła się nią posługiwać... prawda? Pozory..! Naprawdę je uwielbiam. Człowiek człowiekowi spoglądał w oczy i zastanawiał się, ile z tego, co pokazuje zewnętrza maska, było prawdą.
- Racja. Mało inteligentne pytanie. - Przyznała sucho, uświadamiając sobie chyba, jak musiała zabrzmieć - i najwyraźniej odebrała twoje słowa jako delikatny pojazd... który spłynął po niej zupełnie, bo od razu przytaknęła. Nie to, żeby tamto połowiczne pytanie, połowiczne stwierdzenie, nie było rzeczą retoryczną... - Nie zadajesz prywatnych pytań, nie mieszasz się w moje sprawy. Płacę 150 ryo z góry, 150 po osiągnięciu celu. - Celu? Właśnie, powiedziałeś, że go potrzebujesz. Tego celu, którego to słowa klucza niewiasta użyła. Sięgnęła do torby na biodrze, której nie dało się wypatrzyć, dopóki nie odsłoniła poły płaszcza i wyciągnęła z niej sakiewkę, kładąc ją obok rysunku na stole. Najwyraźniej suma już odliczona. - Brat miał przewodnika, nazywał się Sanshin. Zdaje się, że był członkiem jakiejś organizacji, w którą wciągnął mojego brata. - Zaczęła, nie dając nawet powiedzieć, czy akceptujesz taki układ, czy nie. Najwyraźniej uznała już twoje poprzednie słowa za zgodę. Oparła się o oparcie krzesła, stawiając obok swoją kosę i złożyła ręce na klatce piersiowej, nie spuszczając z ciebie intensywnie fijołkowych ocząt. - Wiem, że podróżował z rudowłosą dziewczyną imieniem Inu. Wołali na niego Czerwony. Wiem, że próbowali znaleźć jakiś artefakt. Tutaj. Na tej wyspie. Od ponad trzech lat słuch o nim zaginął. Podobno artefakt był w rękach najemników, którymi dowodził Yin Hoozuki.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 690
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shinjo » 17 wrz 2017, o 07:05

-Kontrakt motywacyjny, hmm? Powiedziałem cicho wręcz do siebie jednocześnie wbijając swój wzrok w stolik. Dobrze, że jej życie prywatne jakoś za bardzo mnie nie obchodziło bo ten zakaz byłby dla mnie co najmniej męczący, lubiłem sobie porozmawiać o takich rzeczach, najłatwiejsze pytania, najłatwiejsze odpowiedzi.
Chciałem się nad tym wszystkim zastanowić, ale widać rozmówczyni zrobiła to za mnie i kontynuowała instruowanie mnie przy okazji brutalnie wyrywając moją osobę z okowów przemyśleń, musiałem jej słuchać, jak już miałem coś zrobić to chciałem żeby było to wykonane najlepiej jak potrafię.
Sanshin, artefakt, organizacja, Hozuki, zapowiadała się bardzo delikatna akcja podczas której można sobie załatwić wpis w księdze Bingo. Hozuki, jak każda rodzina będą, w razie kłopotów z prawem, pomagali swoim, a nie obcym. Ryzyko było wpisane w zawód shinobi, miałem się o tym przekonać po raz kolejny, uśmiechnąłem się i oparłem dłoń o policzek.
-Dałaś mi kilka wskazówek, wszystko byłoby dobrze gdyby nie udział Hozuki, on, albo i oni, musimy założyć, że będzie ich więcej, wszystko skomplikują... Dłonią, która podtrzymywała moją twarz nagle przetarłem oko i w ramach zaakceptowania misji zadałem pytanie, które mogłaby uznać za prywatne, ale nie taka była moja intencja.
-Czy jesteś ninją? Jeśli tak to na notesie, który zaraz wyciągnę wypisz swoje umiejętności, jeśli nie to po prostu przeczytaj co tam napiszę. Wyciągnąłem więc ołówek wraz z notesem z torby i napisałem na jednej ze stron.
Żywioł wody, walka na średni dystans, preferuję atakować z ukrycia.

Chciałem żeby poznała tak ogólnie moje umiejętności, a jednocześnie liczyłem, że zdradzi swoje. Chciałem dopasować swój styl walki do jej stylu i stworzyć coś co pozwoli nam przeżyć spotkanie z Hozukim i jego ludźmi.

8/30
Avatar użytkownika

Shinjo
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2017, o 15:32
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ciemne brązowe włosy, chuda sylwetka, średni wzrost, jasne, zielone oczy.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, ochraniacz na czoło z poziomą kreską.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4037
GG: 63586541
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shijima » 18 wrz 2017, o 06:50

Misja rangi C

My life ain't nothing but this carnival of rust
Obrazek
5/15


Zdaje się, że twoje zainteresowanie, czy też brak tego zainteresowania, małą ją chyba obchodził. Wszystkie informacje, które podawała, były raczej czysto informacyjne, bez zamierzania wnikania w to, czy poczujesz się urażony, czy też nie - wystawiała ci kawę na ławę, ponoć takiej kobiety to ze świecą szukać! No... albo raczej fajnie by było szukać, gdyby nie ta dziwna, creepy otoczka, która większość przyprawiłaby o dreszcze. Wydawało się, że niewiasta nie oddycha, że nawet nie mruga, tylko wpatruje się w ciebie, uważnie obserwuje, przewrażliwiona chyba na najmniejsze twoje drgnięcie, na każdy gest, który mógłbyś uczynić. Nie czyniłeś. Zachowywałeś spokój, nie dając się zwariować, zresztą czemu się tu dawać zwariować - w końcu to nie tak, że ta knajpka wydawała się dziwnie cicha, że zapadające tu półcienie, bo okna były połowicznie zasłonięte kotarami, plątały się wokół nóg i pobudzały wyobraźnię - trochę złotego blasku dnia chroniło umysł przed wariowaniem i pozwoleniem sobie na szalony galop prosto w przód - drogą prowadzącą gdzieś do czerni, którą ta niewiasta chyba ukochała.
- Nie komplikują. - Łatwo jej było mówić, przecież nie była stąd... bo nie była? Nie wyglądała na tutejszą, ale ktoś, kto był tak ubrany, raczej za tutejszego uchodzić nie mógł. Ty tutaj urzędowałeś i tam, gdzie pojawiało się to nazwisko i naprzeciwko tego wychodziło wezwanie, by podjąć się mieszania w sprawy jakiejś organizacji z tym nazwiskiem związanym... ojć, jakby to powiedzieć - to rzeczywiście było trochę jak założenie sobie pętelki na szyjkę, oczywiście zakładając, że do jakichkolwiek niuansów walki dojdzie. W końcu, jak dziewczyna sama przyznała, ostatnie wieści o bracie miała sprzed trzech lat - ponad trzech - to wystarczająco długo, żeby wszyystko się zmieniło, ludzie poumierali i... oj, chyba lepiej nie wypowiadać słów "ludzie poumierali" przed siostrzyczką szukającą swojego braciszka.
Niewiasta zjechała oczyma na zeszyt, który podsunąłeś w jej kierunku, ale nie sięgnęła po niego - tak samo jak i nie sięgnęła po narzędzie do pisania, żeby wpisać swoje zdolności, chociaż pytanie o to, czy jest ninją, było równie kreatywne co jej pytanie do ciebie o to, czy pracujesz za pieniądze. Pomijając twoją filozoficzną odpowiedź, według której pracować można było za wiele rzeczy - tak, to prawda... lecz chociaż pieniądz szczęścia nie dawał, to zdecydowanie ułatwiał zdobywanie go.
- Biorę pod uwagę, że może być martwy. - Wypowiedziała słowa dość oczywiste, unosząc spowrotem na ciebie spojrzenie. - Co wiesz. - Należało teraz odbić piłeczkę, czas na pana spowiedź, panie Shinjo. Miejskie legendy, ploty, ploteczki... cokolwiek, co sprawi, że będzie można od czegoś zacząć. Albo chociaż ludzie, z którymi można by porozmawiać i zadać parę pytań.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 690
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shinjo » 18 wrz 2017, o 07:19

Skoro moje uwagi były całkowicie olewane, postanowiłem siedzieć cicho i odpowiadać tylko wtedy kiedy zajdzie taka potrzeba, powoli zaczynałem żałować, że podjąłem tą rozmowę. Lepsza byłaby zjawa, taka jak Mariko, niż ta oto ciężka w kontaktach międzyludzkich istota, nazwałbym ją człowiekiem, ale po ostatnich wydarzeniach nie wiem co jest ludzkie, a co nie.
-Nie komplikują? Ciekawe... Słowa, bez dźwięku, poruszyły moimi wargami. Tylko ktoś potrafiący czytać z ich ruchu byłby w stanie zrozumieć co do siebie powiedziałem.
Powróciłem do analizowania tego co zostało wypowiedziane wcześniej, musiałem znaleźć jakiś punkt zaczepienia, z którego będę w stanie wymyślić jakiś plan. Zaaranżować spotkanie z tym Hozukim? Pochodzić po ciemnych uliczkach? Popytać barmanów? Zgłosić chęć wstąpienia do tej grupy? Spytać lidera wioski? Założyć, że jej brat stał się liderem? Trzy lata? Jeśli go porwali dla artefaktu to chyba przez te ponad 1000 dni na pewno doszliby do porozumienia...Co jeśli jej krewny wstąpił w szeregi najemników Yina? Był to ciekawy trop, nieprawdopodobny, ale na pewno warty rozważenia, nie podzielę się nim jednak z moją rozmówczynią, nie teraz.
-Co wiem? Wiem jak mam na imię, wiem co zjadłem na śniadanie, wiem, że mają tutaj wodę za darmo. Takiej wiedzy ode mnie oczekujesz? Może jednak bardziej interesowałyby cię jakieś miejsca, nazwiska, hasła? Jeśli tak to doprecyzuj to. Nie lubię się w takich sytuacjach produkować bez potrzeby.
Nie chciało mi się odpowiadać na tak szerokie pytanie. Co wiem ja? Skąd mam pewność, że wiem cokolwiek? Czy ja istnieję? Czy ona istnieje? Czy to wszystko kolejny realistyczny sen? Pozostawało mi wątpić i czekać aż rozmówca doprecyzuje czego ode mnie chce.

10/30
Avatar użytkownika

Shinjo
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2017, o 15:32
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ciemne brązowe włosy, chuda sylwetka, średni wzrost, jasne, zielone oczy.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, ochraniacz na czoło z poziomą kreską.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4037
GG: 63586541
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shijima » 18 wrz 2017, o 08:20

Misja rangi C

My life ain't nothing but this carnival of rust
Obrazek
6/15


Ruch warg chyba przyciągnął zainteresowanie dziewczyny - lekki podmuch wiatru, pocałunek słońca na czole - zmiana była tak niezauważalna, że było ją łatwiej przegapić niż ruch warg, z których końcowo nie wydobył się żaden dźwięk. Nieznacznie poruszenie mięśni, jakby się wyprostowała, jakby się uniosła, chociaż wcale nie zmieniła swojego położenia. Zrozumiała, co mówisz, wyczytała to z twoich warg? Chyba nie, bo niczego nie odpowiedziała. Chyba. Czekała na jakiś ciąg dalszy, wpatrując się w twoje wargi, ale zaraz powróciła do kontaktu wzrokowego - byliście siebie warci, doprawdy. Dwie kamienne maski, przez które nie wyobrażam sobie przenikania. Cokolwiek kręciło się po waszych głowach było dla was zasłonięte. To zdecydowanie wpływało na jakość wspólnej pracy... chociaż kobieta nigdy nie powiedziała, że ta praca ma być wspólna. Powiedziała jedynie, że szuka przewodnika, co dawało względnie bardzo szeroką paletę rozwiązań i domysłów co do tego, jakiego rodzaju przewodnika potrzebowała. Sądząc po jej oschłym obyciu przypominającym papier ścierny - raczej nie był to towarzysz do rozmów. No i wnioskując po tym, że nie życzyła sobie żadnych prywatnych pytań.
- Nie interesuje mnie twoje życie prywatne. - Najwyraźniej nie była ani trochę zrażona twoją lakoniczną odpowiedzią, dość sarkastyczną tak swoją drogą - przynajmniej śmiało mogła uchodzić za takową w uszach innych, nawet jeśli sarkazm się bezpośrednio w tobie nie kręcił. Wyglądało na to, że ta robota będzie o wiele bardziej upierdliwa niż noszenie skrzyń w przystani - nie dlatego, że bardziej męcząca, raczej bardziej wykańczająca pod względem towarzystwa, jak sam już zresztą zdążyłeś słusznie zauważyć - ta dziewczyna zdecydowanie nie należała do typów ludzi, z którymi lubiłbyś spędzać czas. Niewiasta wstała i zgarnęła mieszek ze stołu. - Podejmujesz się czy nie? Jeśli ci pasuje działanie samemu nie mam nic przeciwko. - Słowa "ale jeśli zwiejesz z pieniędzmi - zabiję cię" nie musiały być wypowiedziane. Świeciły oczywistością nad twoją głową, bijąc prosto z twojej rozmówczyni zupełnym brakiem wzruszenia. Więc czy to była rzeczywistość czy znowu jakieś sztuczki twojej własnej podświadomości..? Bo skoro sztuczki to spotkanie z tą kosą nie może być aż takie złe...
Łatwo pogubić kroki, kiedy stawiamy je zbyt szybko. Twój umysł pędził do przodu i jednocześnie cofał w tył - to wszystko przez tą dziewczynę, tą czarnowłosą kunoichi, która chyba spoglądała na ciebie z góry. Nie było w niej czegokolwiek pozytywnego, czego mógłbyś się złapać, żeby wzbudzić do niej chociaż milimetr sympatii, nawet historia z bratem, którego poszukiwała, nie brzmiała jakoś... wzruszająco - głównie przez to, że dziewczyna sama chyba nie była tym przejęta, zupełnie, jakby fakt, że jej brat zaginął, nie robił na niej żadnego wrażenia, ale może to dlatego, że szukała go już trzy lata..?
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 690
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shinjo » 18 wrz 2017, o 08:34

-Podejmuję. Liczyłem, że to jedno słowo zakończy tą rozmowę i weźmiemy się już do pracy czy czegokolwiek innego, nie potrafiłem odnaleźć się w takiej atmosferze, chciałem się od niej oddalić. -Nie wyczułaby ironii nawet jakby ją w dupę kopnęła. Skwitowałem tą myśl delikatnym westchnięciem.
Spojrzałem na swoją szklankę, dalej pozostawała w niej woda, głupio byłoby zmarnować darmowy napój, wziąłem więc dwa większe łyki i opróżniłem szkło do końca. Ciekawe czy pójdzie za mną. Rzuciłem do siebie w myślach i zacząłem wstawać dając jej do zrozumienia, że też powinna to zrobić. Może byłbym bardziej przejęty i zaalarmowany, ale minęły trzy lata, pośpiech nie był potrzebny, jeśli przeżył to pewnie mu się powodzi, jeśli umarł to jest już pewnie samymi kosteczkami. Jedyne co mi zostało to przypomnieć sobie o wszystkich tych ludziach z którymi współpracowali rodzice, a w szczególności matka, która urodziła się w tych okolicach.
Podczas swojej krótkiej pracy miałem przyjemność rozmawiać z kilkoma kupcami z Nami-shin, ale nigdy nie rozmawiałem z nimi o innych zbrojnych grupach, o artefaktach, o przewodnikach, nie wiedziałem, że się to przyda.
Może ten Yin był tym dobrym, a jej brat tym złym? Zawsze znajdzie się myśl, która postawi na nogi, zmusi do większej ostrożności, a może nawet do przewartościowania swojego życia.
Nagle sobie uświadomiłem, że nie wiem najważniejszego, musiałem się odezwać, łamiąc swoje wcześniejsze założenie.
-Ostatnie znane miejsce pobytu?
Czekając na odpowiedź zacząłem zasuwać krzesło i powolutku kierować się w stronę wyjścia.

12/30
Avatar użytkownika

Shinjo
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2017, o 15:32
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ciemne brązowe włosy, chuda sylwetka, średni wzrost, jasne, zielone oczy.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, ochraniacz na czoło z poziomą kreską.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4037
GG: 63586541
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shijima » 19 wrz 2017, o 20:04

Shijima napisał(a):
Misja rangi C

My life ain't nothing but this carnival of rust
Obrazek
7/15


Kobieta już stała, więc nie było na co czekać - stała i trzymała mieszek w dłoniach, który miał być dla ciebie, który jeszcze chwilę temu leżał tuż przed tobą, czekając, aż zgarniesz go w swoje paluszki i parę groszy zarobisz. Więc jednak kobiecie się śpieszyło? Od samego początku stawiała na konkrety, nie słodkie pierdu-pierdu, odsuwając daleko od siebie prywatne chęci. Zadanie. Skupić się na zadaniu, podjąć się go - wykonać. Dokładnie tak, jak myślałeś - cokolwiek byś teraz nie wyczynił dziewczyna chyba pozostałaby tak samo apatyczna i niechętna do czegokolwiek, trochę jakby była pustą kukłą, która najzwyczajniej nie jest w stanie wykrzesać z siebie czegoś więcej, albo to ty miałeś kiepskie podejście? Nie starałeś się? Jesteś pewien, że cały problem leżał w niej? Nie uśmiechnęła się do ciebie ani razu, a ty próbowałeś się uśmiechnąć do kogoś, kto stracił brata?
- Główny port. - Znów to samo: krótko i na temat. Lepsze towarzystwo to już te od kupców, co? Tych pojedynczych ludzi, których poznałeś, których mogłeś wypytać: czy był tu kiedyś ten i ten..? Portret brata dziewczyny leżał tam,
gdzie leżał, niewiasta najwyraźniej uznała, że ci się ta rzecz (drobna) przyda, a sakiewka miała być tą zachętą, która przeważy na szali twojej decyzji. Chyba się udało. Nie wiem, czy to ostatecznie ciągoty do zagadek, myślenia, analizowania,
które pobudzało twoje wnętrze i umysł było silniejszym argumentem przemawiającym na tak, czy jednak były to pieniądze - niemała zresztą suma pieniędzy. Problemik kłaniał się tam, gdzie zaczynały się kłopoty z długością życia, żeby zdążyć się tymi pieniędzmi nacieszyć.
- Dziękuję. - Na wargach dziewczyny pojawił się uśmiech. Był słaby, był bardzo delikatny, ale zmieniał właściwie wszystko - niekoniecznie dla ciebie, bo nie wiem, czy był wystarczającym wynagrodzeniem za dotychczasowe niesprawiedliwości i brak komfortu, jaki cię spotkał, ale jednak się uśmiechnęła. Ulżyło ci? Czy ulżyło ci tak jak jej? Wyciągnęła w twoim kierunku sakiewkę, którą na chwilę opuściła - chyba wydawało się jej, że jednak zrezygnujesz. Ciężko było powiedzieć, żebyś wyglądał na wielce zaangażowanego czy zadowolonego. Zgodnie z umową - te pieniądze były twoje już na starcie, wiesz, że prezentom nie wypada odmawiać, prawda? Wydawała się gotowa do wyjścia - zresztą od początku wydawała się gotowa, by w każdym momencie stąd wyjść, zbyt ulotna, by mocno osiąść na ziemi - mimo całego swojego charakterku. Podniosła kosę i przymocowała ją do pleców. Nie ruszyła się jednak pierwsza, czekając na twój ruch.
Twój krok.
Cukierek czy psikus?


-> Wklej proszę w swoim poście link do postu, do którego decydujesz się udać.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 690
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Shinjo » 20 wrz 2017, o 11:39

-Główny port? Hah... Powiedziałem pod nosem, zdawałem sobie sprawę, że może to być trop martwy, ale jednocześnie liczyłem, że jakimś cudem zjawi się tam ktoś kto będzie w stanie nam pomóc, nakierować. Główny port. Trzy lata. To połączenie było gwarantem, że ktokolwiek pamiętałby człowieka z rysunku pewnie już o nim zapomniał. Jedyny trop to Sanshin- przewodnik, o niego należało pytać, wywołałoby to mniejsze poruszenie w organizacji, o ile ona jeszcze istnieje, niż pytanie o Yina Hozukiego. W końcu pytanie o lidera, obojętne czy obecnego, czy już byłego nie jest dobrze postrzegane.
-Zadecydowałem. Idziemy do portu. Miałem pewien pomysł, ale na razie nie chciałem go zdradzać swojemu zleceniodawcy, mniej będzie wiedziała więc będzie się zachowywać w swój naturalny sposób, chyba, że jej zwykłego stylu bycia jeszcze nie poznałem, wtedy będzie problem. Musiałem zaryzykować. Sięgnąłem po sakiewkę, rzuciłem okiem na rysunek, a potem schowałem go do kieszeni płaszcza. Skinąłem głową do swojej "towarzyszki" i powiedziałem wychodząc z tego przybytku.
-Na razie starajmy się podchodzić do sprawy na chłodno, bez zbędnej agresji. Teraz chodź za mną.

Nie miałem pojęcia czy robię dobrze idąc do portu, ale kierowały mną samolubne pobudki, chciałem spotkać Mariko. Obojętnie czy we śnie, czy na jawie, po prostu chciałem zobaczyć, porozmawiać, zjeść dobry obiad. Ahhhh... Westchnięcie wyrwało się z moich ust. Zawstydzony opuściłem wzrok i przyspieszyłem kroku. Chciałem jak najszybciej być na miejscu. Kiedy w końcu zaczęliśmy się tam zbliżać powiedziałem do dziewczyny. -Uważaj na siebie.
Teraz musiałem zacząć szukać przewodnika. Udałem się w miejsce gdzie mógłbym znaleźć kogokolwiek chętnego do bycia przewodnikiem, po znalezieniu takiej osoby bądź osób mówię do niej/nich(zależy czy musiałem chodzić od osoby do osoby).
-Szukam Sanshina. Ponoć jest najlepszym przewodnikiem i zapewnia naprawdę porządną ochronę. Słyszałem od swojego znajomego same superlatywy, ale nie wiem gdzie go znaleźć.

z/t viewtopic.php?f=77&t=2469&start=180

14/30
Avatar użytkownika

Shinjo
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2017, o 15:32
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ciemne brązowe włosy, chuda sylwetka, średni wzrost, jasne, zielone oczy.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, ochraniacz na czoło z poziomą kreską.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4037
GG: 63586541
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Sanshou » 13 lis 2017, o 23:20

Od pomocy rybakowi nad jeziorem minął tydzień. Nastała już zima. Nie wpłynęło to za bardzo na Sanshou, bo przez te wszystkie lata jego ciało zdążyło się przyzwyczaić do niskiej temperatury. Przez ten okres czasu w życiu młodego Hōzuki nic tak na prawdę się nie zmieniło.
Tego poranka Sanshou wybrał się na śniadanie do jednego ze swoich ulubionych miejsc, gdzie jadał. Bywał tu często więc znał się dobrze z barmanką, która tutaj pracowała. Usiadł przy blacie baru i rozejrzał się dookoła. Jak na razie był jedynym odwiedzającym. Nic dziwnego przecież było jeszcze dość wcześnie rano. Po chwili jego znajoma wyszła z zaplecza.
- Witam najpiękniejszą barmankę jaką znam. Czy owa barmanka ma może dzisiaj ochotę na przygotowanie jednego śniadania?
Rzucił w stronę swojej koleżanki i uśmiechną się szczerze z nadzieją, że otrzyma coś do zjedzenia.

Kobieta lekko się zaśmiała. - Cześć Sanshou. - uśmiechnęła się - Jasne, i nie jednego tylko dwóch, sama jeszcze nic nie jadłam. - odpowiedziała chłopakowi i odwróciła się na pięcie - Zaraz będę z naleśnikami.
Po kilkunastu minutach znajoma Sanshou wyszła z kuchni niosąc dwa talerze naleśników. Jeden postawiła przed chłopakiem, a drugi przed sobą.
- Itadakimasu! - powiedzieli prawie w tym samym momencie i zabrali się za posiłek.
Po skończonym posiłku, tak jak zwykle przeszli do rozmowy. Poruszali wiele różnych tematów. Lecz najbardziej rozgadali się na temat nowo powstałego Cesarstwa Morskich Klifów, którego byli obywatelami. W tym czasie do zajazdu zawitało paru innych gości, co niestety przerwało ich dialog. Kobieta musiała powrócić do pracy. Sanshou podziękował za posiłek i odwrócił się na krześle, aby popatrzeć za okno.
Kod: Zaznacz cały
- [color=#E3AF34]Mowa[/color]
Avatar użytkownika

Sanshou
 
Posty: 70
Dołączył(a): 7 wrz 2017, o 20:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Brązowe, średniej długości włosy; 187 centymetrów i 81 kilogramów; zęby jak u rekina, mały tatuaż róży na prawej piersi; zazwyczaj ubrany w białą koszulkę na ramiączkach i szare, materiałowe spodnie.
Widoczny ekwipunek: Dwie torby: jedna na prawym pośladku, druga na prawym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4090
GG: 0
Multikonta:

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Motoko » 14 lis 2017, o 03:59

Obrazek

A może jakiś dobry uczynek? #1

Po tygodniu od swojego ostatniego zadania, a raczej pomocy przy łowieniu ryb, Sanshou w istocie miał o czym porozmawiać ze swoją koleżanką, mowa oczywiście o przewrocie, jaki dokonał się na przestrzeni tak krótkiego czasu. Już od pewnego okresu było czuć zmiany, jednakże w momencie oficjalnego pisma przeczytanego i wystosowanego do każdej prowincji Morskich Klifów, bez żadnych przeszkód można było mówić o większej przemianie, która przejawiała się chociażby pośród kolorystyki straży miejskiej, jak i całego I Cesarstwa Morskich Klifów z Kogō w postaci Natsume Yuki. Momentalnie powstało tak wiele, różnorodnych plotek, że aż ciężko było sklasyfikować, czy to mąż zabił córkę, czy żona syna, który był wcześniej wykorzystywanym i bitym żebrakiem, który powrócił w sytuacji kryzysowej... Zwykli mieszczanie mieli w zwyczaju dopowiadać niestworzone historie, chcąc mieć jakiś wpływ na otaczający ich świat i w istocie tak też było, choć może niekoniecznie w sposób tak bezpośredni jakby niektórzy chcieli. Nie było to nic odkrywczego, a tym bardziej pocieszającego, bo przecież wraz z władzą dochodził również obowiązek utrzymywania na własnym karku wszystkich tych ciężarów, które spychał nie kto inny, jak właśnie społeczeństwo, to które oni sami tworzyli.
Grupa przybyłych, którą tworzyło zarówno kilku podróżników, jak i dwóch starych bywalców, zdawała się raczej nie sprawiać problemów. Każdy zajmował się własnym zamówieniem, pałaszując na swoich miejscach, a nawet częściowo i starając się uwieść koleżankę Sanshou. Przecież każdy mężczyzna lubił patrzeć, szczególnie kiedy na polikach pojawiały się rumieńce i te niewinne spojrzenia, kuszące bardziej niż czereśnie na przełomie wiosny i lata. Zapatrzony chłopak nie był w stanie zauważyć płomienistych reakcji koleżanki, której głos nie zdradzał niczego poza wymaganą uprzejmością. Eksplorując świat przez okno mógł zauważyć płatki śniegu, delikatnie powiewające na ledwie widocznym wietrze. Akuratnie punkt, na którym przytrzymał wzrok okazał się być ruszającym kawałkiem materiału. Przesuwając wzrok po sylwetce, a raczej koloru skóry , który dopiero po chwili zdał się być tym niepasującym elementem, Sashou mógł wywnioskować, że nie jest to osobnik z ich regionów.
Następnie jedynie co zarejestrował to dźwięk otwieranych drzwi i wejście niepasującego do zimowego obrazka, ciemnoskórego mężczyzny, który rozejrzał się po pomieszczeniu, po chwili zwyczajnie przysiadając się do jednego z jedzących dżentelmenów. Nie minęło dziesięć sekund, a oczy pałaszującego jegomościa zaświeciły się niemalże odblaskiem rażąc obserwatorów po oczach. W tym samym czasie zza lady Sashou mógł usłyszeć podniesiony głos jednego z klientów, który zdawał się wygrażać jego sympatycznej koleżance, denerwując się o to, że w swoim daniu znalazł włos. Jego agresywny ton raczej nie świadczył o pokojowych zamiarach, co też zresztą było widać po jego kaburze, z której wystawały ostrza kunaiów, czy problem nie mógł rozwiązać się sam? Dlaczego tamten mężczyzna tak energicznie zareagował na jakąś ofertę nieznajomego i co z tym wszystkim mógł zrobić Sashou, który tydzień temu na swoich rękach trzymał ciało zmarłej dziewczynki. Czy byłby w stanie zwyczajnie się odwrócić od swojej znajomej, mając przed oczami obraz pochowanej nieznajomej, którą w istocie znał krócej niż obsługującą dziewczynę?
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 459
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 0
Multikonta: -

Re: Mały zajazd serwujący sake i gastro

Postprzez Sanshou » 18 lis 2017, o 03:02

Sanshou skończył swój posiłek, a planów na dzisiejszy dzień, jak nie było tak nie ma. Chłopak miał teraz dość długą chwilę czasu, na tak zwane nicnierobienie. Jak na razie postanowił przeznaczyć ją na bezcelowe wgapianie się w okno. Może i bezcelowe, ale za to jakie przyjemne.
Młody Hōzuki zawiesił swój wzrok na znajdujących się za oknem, powoli opadających płatkach śniegu. Trzeba przyznać, że miały one swój urok. Jeden goniący za drugim, tylko po ty, aby na końcu zniknąć. I tak w nieskończoność, aż w końcu coś zaburzyło tę monotonię. Dokładniej był to ruszający się kawałek materiału. Kiedy Sanshou go spostrzegł, jakby wybudził się z transu w jakim się znalazł. Szybko jednak zauważył, że był to kawałek skóry jakiegoś mężczyzny, a nie kawałek materiału. "Nietutejszy..." - chłopak wywnioskował po tym, że nieznajomy znajdujący się za oknem był ciemnej karnacji - "...może jeden z Kaminarich." - kontynuował swoje rozmyślenia.
Po chwili Sanshou usłyszał dźwięk otwierających się drzwi od knajpy i ujrzał jak czarnoskóry mężczyzna wchodzi do środka. Nieznajomy zatrzymał się w drzwiach, rozejrzał się po pomieszczeniu, a następnie przysiadł się do jednego z obecnie jedzących klientów zajazdu. Minęło kilka sekund, a oczy spożywającego posiłek dżentelmena zaświeciły się niemalże odblaskiem rażąc obserwatorów po oczach. Hōzuki pewnie kontynuowałby obserwację tego stolika, gdyby nie krzyk jednego z niezadowolonych gości. Klient wygrażał się koleżance Sanshou z jakiegoś błahego powodu. Jego agresywny ton i kabura wypełniona kunaiami nie wskazywały na pokojowe zamiary. Nie wiedząc do czego awanturnik będzie w stanie się posunąć, nasz młodzieniec postanowił zareagować. Wstał ze swojego miejsca i skierował się w stronę głośnego gościa.
- Spokojniej. Nie jesteś tutaj sam. - powiedział stanowczo do niezadowolonego mężczyzny, łapiąc go dość energicznie za ramię w tym samym momencie.
Kod: Zaznacz cały
- [color=#E3AF34]Mowa[/color]
Avatar użytkownika

Sanshou
 
Posty: 70
Dołączył(a): 7 wrz 2017, o 20:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Brązowe, średniej długości włosy; 187 centymetrów i 81 kilogramów; zęby jak u rekina, mały tatuaż róży na prawej piersi; zazwyczaj ubrany w białą koszulkę na ramiączkach i szare, materiałowe spodnie.
Widoczny ekwipunek: Dwie torby: jedna na prawym pośladku, druga na prawym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4090
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nami-shin (Osada Rodu Hōzuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość