Droga prowadząca do portu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 28 sty 2017, o 09:17

Ta osoba była... byłą prawą ręką poprzedniego lidera? Jak można było z tak wpływowej osoby stać się kimś... Kimś takim. Wysoko postawiony oficer wyglądał nawet przy nim jak celebryta. Patrząc na niego można było pomyśleć, że to bredzenie starego szaleńca. Wykrzywiła usta i zmarszczyła czoło. Niby bredzi jak potępiony, ale coś jej mówiło, że nie należy odwracać głowy. Że być może coś więcej dzieje się poza tym o czym wspomniał oficer. Jeszcze przed chwilą była pełna motywacji i chciała poddawać życie w sprawie Zangetsu, a teraz? Nadal tak chce, ale coś jej podpowiadało, żeby wysłuchać Chousuke-sana. Spojrzała na Seikiego. W tym wszystkimi czuła się strasznie zagubiona i potrzebowała oparcia ze strony jedynego jej prawdziwego towarzysza. Tym co powiedział wcześniej potwierdził jedynie, że jest tak samo zmotywowany jak ona, dlatego chciała sprawdzić czy i on ma takie przeczucie, że lepiej wysłuchać tego mężczyzny. Z tego co pamiętała, to oficer mówił coś o tym, że poprzedni lider chciał się pogodzić z życiem tutaj i zacząć się rozwijać zamiast żyć przeszłością. Jako, że chciał iść wraz z nimi w celu wykonania misji w sumie nie przeszkadzało jej to. Gorzej jak komuś innemu będzie to przeszkadzało, ale przecież chyba nic nie zrobią dwójce dzieciaków rozmawiającym z żebrakiem.
Niech będzie, wysłuchamy tego, co ma Pan do powiedzenia. Proszę jedynie nie zbliżać się do grupy wojaków, do któej będziemy dostarczać list. Poczekała też na chłopaka, żeby mógł wtrącić swoje 3 ryo, a następnie skierowali się w kierunku targowiska.

(ps. mam pytanie czy te listy są jakoś zapieczętowane czy to zwyczajne kartki włożone w kopertę czy jakież zwoje?)
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 29 sty 2017, o 20:10

W ciszy udałem się za Saiką w stronę niechlujnie wyglądającego mężczyzny. Dość spore było moje zdziwienie, kiedy przedstawił się on jako były przyboczny lidera klanu Hozuki. Nie miałem powodów by dawać wiarę jego słowom, ale nie miałem również powodów, by w nie nie wierzyć. Na tą chwilę mogłem jedynie cieszyć się z tego, że jako prawdopodobnie jedyny ze swojego szczepu miałem okazję zaczerpnąć tyle wiedzy prosto ze źródła jakim była osada rodu wodniaków.
Wszelkie niesnaski, dawne urazy między mieszkańcami mogły w przyszłości przyczynić się do odrodzenia potęgi mojego rodu, dlatego bacznie słuchałem słów mężczyzny, jednak starałem się trzymać dobre 2-3 kroki za nim oraz Saiką. W końcu widok "mięsa armatniego" nieopodal dziewczyny z Hozuki nie był tutaj niczym dziwnym nawet dla wojskowych, dlatego postanowiłem to wykorzystać przynajmniej przez jakiś czas.
Novum Ordo z pewnością było potężne i wykorzystanie tego dla wybicia się ponad przeciętność było właściwie zalecane, problemem było jedna to, jak tego dokonać. Walka w ich szeregach na pewno przyniosłaby mi korzyści, jednak musiałem wiedzieć, że może to być gigant na glinianych nogach, statek z dziurą w burcie, który trzeba będzie opuścić, zanim będzie za późno.
Nie odzywałem się, kiedy facet pytał nas o zgodę na odprowadzenie na targ, pozwoliłem działać Saice. Często to ja przejmowałem inicjatywę, jednak w jej osadzie, to ona powinna dominować, pokazać że jest u siebie.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 29 sty 2017, o 22:16

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 16/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Po otrzymaniu przyzwolenia od Saiki, mężczyzna podniósł się z ławki i wskazał kierunek, w którym powinni teraz zmierzać. Następnie ruszył spokojnie przodem, pozwalając dwójce ruszyć za nim. Podczas spokojnego marszu Chousuke rozpoczął swoją opowieść, raz na jakiś czas tylko rozglądając się ukradkiem na boki, by nikt kto jest wierny na śmierć i życie Novum Ordo nie usłyszał jego słów. Cóż, jeśli faktycznie miały być sprostowaniem tego, co mówiła propaganda, to w rzeczy samej ryzykowałby aresztowaniem, lub nawet natychmiastowym spacyfikowaniem.
-No dobra, to od czego by tu zacząć... - powiedział, drapiąc się po podbródku, po czym zaczął opowiadać. Wyciągnął z kieszeni niewielką, skręconą w jakiś zrolowany listek namiastkę cygara, odpalił ją od przydrożnej lampy i zaciągnął się dymem, starając się go wypuścić tak, by nie poleciał na Seikiego i Saikę.
-Zacznijmy może od początku. Rzeczywiście, gdy był rok 160, nadmorskie klany - w tym Hoozuki i Hoshigaki - zostały zepchnięte z kontynentu na wyspy. I choć może po części było to z obawy co do naszych sił, to głównym powodem był temperamencik dwóch wyżej wymienionych klanów. Cały czas głodni siły i wpływów, prowokowali walki i co jakiś czas trzeba było gasić bunty. Dlatego uznano, że trzeba je jakoś odgrodzić, żeby uniknąć niepotrzebnego rozlewu krwi. Dlatego trafiliśmy na wyspy, a razem z nami Ranmaru, Yuki i Shabondama, jako że też się napatoczyli i sami się na to zgłosili dla świętego spokoju. W końcu czy słyszeliście o jakiejkolwiek wojnie, w której by brali udział na przykład Yuki? Mi się nie obiło - powiedział, po czym zrobił sobie kolejną przerwę na dymek. Skręcił też w inną, główną ścieżkę, prowadzącą obok placu świątynnego w kierunku targowiska.
Zaczekał moment, pozwalając strażnikom przejść obok, po czym kontynuował.
-Poprzedni lider, Kaito-sama, chciał spróbować tego samego. Chciał, żeby wyspiarze przestali być uznawani za barbarzyńców, którzy mogą być bezpieczni tylko, gdy drugą osobę mają na odległość miecza. I niektórym, w tym Zangetsu, nie spodobało się to. Tylko czekali, aż zdarzy się okazja, by go obalić, i ta się w końcu zdarzyła. Turniej na pustyni. W tym gorącu Kaito-sama był osłabiony, tak jak każdy Hoozuki, i Zangetsu z tego skorzystał...
Zacisnął pięści na samo wspomnienie.
-Na moich oczach strącił Kaito-sama z dachu areny. To nie Yuki zabili poprzedniego Shirei-kana, tak jak mówi propaganda. To był Zangetsu we własnej osobie. Przez gorąco i zmęczenie pan Kaito nie miał szans się uratować. A później, ciesząc się ze zwycięstwa, obecny uzurpator wrócił na czele wojsk do Kantai i obalił wszystkie organy władzy. Teraz wszystko wydał na zbrojenia, albo na zachcianki swoje i swoich popleczników, całe pieniądze zabierając od ludzi. I teraz widzicie, jak wygląda sytuacja.
Ostatnie słowa podkreślił, pokazując ręką kilku obszarpanych mężczyzn siedzących pod jedną z wież, stanowiących przy okazji zbrojownię. Stojący obok strażnicy patrzyli na nich z rozbawieniem, rzucając przy tym dość obraźliwe komentarze.
-Oczywiście, Mayumi-san, córka Kaito-sama, zaczęła gromadzić własne siły ruchu oporu, by spróbować powstrzymać Novum Ordo. Ale przez ten czas tak zdążyli się wzmocnić, że główne oddziały Mayumi zostały rozbite, a resztki skupiły się na partyzantce. Przez ten czas NO podbili szczepy, przerobili ich na praktycznie niewolników, urżnęli głowę poprzedniemu liderowi Hoshigaki i zastąpili go swoim przydupasem, a Shabondamów zmusili do całkowitej kapitulacji. Teraz sobie ostrzą zęby na Ranmaru, którzy zdołali uciec na czas, i Yukich, którzy otwarcie odmawiają współpracy z Kantai. Ot, i cała filozofia.
Odkaszlnął.
-Pieprzony Zangetsu i ta jego fanatyczna miłość do potęgi. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten lis ma złoty język i potrafi każdego przekonać do swoich racji. Jakiekolwiek kłamstwo by nie powiedział, i tak brzmi ono wiarygodnie, a on sam zdaje się być najszlachetniejszym człowiekiem świata. Nie znoszę takich dwulicowców.
Przez ten czas dotarli na targowisko. Co mogło ich jednak zastanawiać, przy stoisku, o którym wspominał oficer z "Hanamury", oprócz zaskoczonego handlarza, stała grupa podpitych mężczyzn z różnego rodzaju improwizowanym orężem. Wyglądało na to, że próbowali go zastraszyć, lub po prostu okraść.
-Oho. Chyba trzeba będzie coś z tym zrobić. Wolicie po wyspiarsku, z buta, czy dyplomatycznie po kontynentalnemu?


Listy są w zwojach.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 31 sty 2017, o 11:44

Trzymając się wcześniejszych postanowień, trzymałem się nieco z tyłu, słuchając uważnie opowieści zaniedbanego mężczyzny. Wszystko co mówił zdawało się być bardzo spójne i przekonujące, jednak brałem poprawkę na to, że w niektórych aspektach mogły kierować nim emocje.
Historia o zepchnięciu wodnych klanów na wyspy była bardzo prawdopodobna, jednak nie podobały mi się wszystkie określenia jakich używał nasz przewodnik, zwłaszcza te o moim własnym Szczepie. Byłem wprawdzie jeszcze zbyt młody, aby mieć faktyczne rozeznanie w polityce jaką kierował aktualny lider Hoshigaki, ale obrażanie go i nazywanie przydupasem musiałem po prostu uznać za lekko godzące w moją godność rekiniego człowieka.

Kiedy wreszcie dotarliśmy do miejsca, gdzie dostarczyć należało pierwszy list, zastaliśmy dziwny widok kilku nieprzyjemnych osób, które ewidentnie chciały coś od celu naszej misji.
Na pytanie przewodnika o metodę naszego działania, uśmiechnąłem się stojąc z tyłu i zacząłem składać pieczęci.
Saika, to może ci się przydać. - powiedziałem do stojącej dwa kroki przede mną dziewczyny, kiedy z ziemi wokół zaczęła wyłaniać się płytka warstwa wody. Sam miałem zamiar poczekać na jej reakcję, aby w razie czego nie zostać posądzonym o to, że "byle Hoshigaki wszczyna burdy w osadzie Hozuki!". Wiedziałem, że dopiero kiedy Saika zacznie, ja jako jej przyboczny lub mięso armatnie mógłbym starać się ją wspomóc.

Obrazek
Nazwa
Mizu no jōshō

Dziedzina
Suiton

Ranga
C

Pieczęci
Wąż → Świnia → Baran → Tygrys

Zasięg
40m średnicy

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
-

Opis Technika pozwala przesłać chakrę do wód podziemnych (o ile na danym terenie takie występują), które po chwili zaczynają wyłaniać się ku powierzchni. Woda unosi się dokładnie ku górze, dlatego też po chwili cały obszar działania techniki zostaje pokryty kilkucentymetrową warstwą wody, które po prostu zalega na ziemi (niczym po podlaniu kwiatka zbyt dużą ilością wody), by po okresie 4 tur znowu wsiąknąć w podłoże.
Technika czysto wspomagająca, której celem jest ułatwienie sobie wykonywania niektórych technik Suiton, które wymagają obecności wody w pobliżu.

Link do tematu postaci KLIK!


viewtopic.php?f=44&t=2770

Chakra: 150% - 10% = 140%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 2 lut 2017, o 19:32

Były doradca strasznie namieszał jej. Skąd miała wiedzieć, że to właśnie on ma rację? Skąd miała wiedzieć, że to nie jego słowa są jakąś dziwną manipulacją? Każdy, jak zauważył, pisze historię. A historię kraju czy rodów piszą zwycięzcy, dlatego o takiej wersji raczej nikt nie opowiadał. Poza tym co on miałby z tego, że powiedziałby o tym wszystkim dwójce losowych młodych shinobi z osady? Tym bardziej, że jeden z nich to Szczepowiec, a nie używał złagodnień odnosząc się do niego. Według tego co mówił, obecny lider zdegradował i prawdopodobnie zabił poprzedniego lidera, co mogło być dowodem jego brutalności i bezwzględności działań, chcących dotrzeć do celu. Z tego wszystkiego najbardziej wkurzyła ją jedna rzecz, Yuki, będąc częścią wyspiarzy całkowicie odcinali się od tego, żeby przywrócić należne im miejsce na kontynencie. Tchórze? A może poddali się woli innych? "Pieprzony Zangetsu i ta jego fanatyczna miłość do potęgi" tak powiedział, a chcąc nie chcąc pomyślała o swojej osobie. Sama była przecież ambitna i aż ją świerzbiło do kolejnych treningów i bycia coraz silniejszą. Siła i potęga oznaczała bezwzględność i nieliczenie się z innymi? Zwątpiła w siebie i swoje racje.
Kiedy doszli w wyznaczone miejsce dostarczenia listu, stało się coś czego nie mogła się spodziewać. Na kramie, do którego zmierzali rodziłą się jakaś burda. Jacyś podpici palanci mieli czelność zaczepiać jednego z oficerów ich klanu? Nie zamierzała im puścić tego wolno, ale też nie chciała ich od razu atakować.
Okej, może się przydać. odwróciła się i powiedziała do Seikiego w odpowiedzi na jego technikę. Postanowiła, że walka będzie ostatecznością z pijakami. Przysunęła głowę raz do jednego i raz do drugiego barku, żeby strzeliły jej kręgi szyjne, a następnie podeszła do awanturników. Czy mogę wiedzieć co tu się dzieje? Proszę Panów o opuszczenie broni i o uspokojenie się, bo w przeciwnym razie zmuszona będę interweniować. Ostrzegam, jestem shinobi. mówiła pewnym głosem, gdyż pod nogami miała kałuże wytworzone przez chłopaka, dzięki którym będzie mogła niemalże natychmiastowo przemieszczać się z jednego miejsca w kolejne, a co za tym idzie - unikać ciosów, szczególnie od pijaków.


sorrki, że tak późno, ale sesja :<
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 5 lut 2017, o 02:24

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 19/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Po przybyciu na miejsce dość nieprzyjemnego zdarzenia, Saika i Seiki od razu rozpoczęli przygotowania do możliwej nadchodzącej walki, na wszelki wypadek przywołując wodę - główny element obu młodych shinobi. Chousuke, widocznie nie chcąc się pakować w nie swoje sprawy, tylko cofnął się kilka kroków i oparł o biegnący obok targowiska mur, tak jakby chciał obejrzeć rozwiązanie sytuacji.
Pewna swego, Saika zbliżyła się do stojących obok stoiska awanturników i zażądała uspokojenia sytuacji. Mężczyźni jednak wcale nie wyglądali na takich, których dałoby się ot tak, kilkoma słowami zbić z pantałyku. Zwłaszcza, że polecenia te próbowała im wydawać piętnastoletnia dziewczyna. Gdyby się ugięli, ugodziło by to w ich męską dumę, czyż nie?
-A co cię to obchodzi, hę? Handlarzyna wisi nam pieniądze i kilka klamotów, i to od kilku tygodni, no to teraz odzyskamy co nasze.
-Przecież już wam powiedziałem, że spłaciłem wasze pożalcie się bogowie usługi już kilka dni temu, osobiście do rąk własnych waszego szefa! - powiedział kupiec, opierając się na stoisku.
-No to najwidoczniej za mało - odparł inny awanturnik, zamierzając się deską by strącić kilka towarów na bruk.
Nie ma to jak nieobliczalni, podpici wymuszacze, co?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 5 lut 2017, o 16:48

Tragedia... Nie wiedziała naprawdę po co szukają zwady. Mogła się jedynie domyślać, ze to przez alkohol, ale mężczyźni mieli też to do siebie, że liczyła się dla nich dużo bardziej duma jak rozsądek. Nie rozumiała takiego systemu wartości i nawet nie chciała. Nie miałoby to sensu. Czując wodę pod butami czuła się bezpieczna, ale nie chciała dać tym bezmózgom jakiejkolwiek okazji do ataku na handlarza, który przecież spłacił dług, jak wspomniał. Nie mając wyjścia, składa niechętnie dwie pieczęci i zamierza oblać kleistą cieczą tułowia mężczyzn pijanych, żeby uniemożliwić im jakikolwiek atak, a żeby ich prymitywne bronie zostały razem z nimi sklejone. Wypuszcza maź krótkimi, szybkimi seriami, żeby nie chybić i nie trafić w sklepikarza. Chciała jak najbardziej zminimalizować szkody, szczególnie w wiosce. Nie chciała też przelewać krwi, bo to, że się awanturowali nie oznaczało, że byli źli, a zwyczajnie alkohol i sam fakt, że byli mężczyznami dodawał im parę punktów do dumy, której najwidoczniej nie zamierzali plamić, słuchając gówniary podającą się za shinobi.

100 - 10 = 90
Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Mizuame Nabara

Pieczęci
Baran → Tygrys

Zasięg Max.
15 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna specyficzna technika, za pomocą której można zdobyć przewagę na polu walki. Tym razem użytkownik wytwarza i wypuszcza w dowolnym kierunku strumień lepkiej mazi. Ktokolwiek zostanie dosięgnięty taką pułapką, zostaje unieruchomiony. Jedynym sposobem na uwolnienie się z takiej pułapki jest przesłanie do stóp sporej dawki chakry (około 200 punktów). Jeżeli ciecz przestała być wydzielana, można na nią wejść za pomocą Suimen Hoko no Waza.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 5 lut 2017, o 20:17

Sytuacja zdawała się być typowa jak na te czasy. Ciemne interesy, zawsze odbijały się na tych najmniej winnych, a ci którzy najbardziej na nich korzystali, wyciągali z tego jeszcze więcej kosztem słabszych. Można było to zignorować, gdyby nie fakt, że musieliśmy z Saiką wręczyć temu handlarzowi list, a przez tą pijacką bandę było to zadanie utrudnione.
Widząc upór z jakim pijaczki chcieli dorobić na handlarzu oraz to jak Saika powoli zbiera się do roboty, postanowiłem na własną rękę ochronić towary sklepikarza przed strąceniem i uszkodzeniem kawałkiem deski. Szybkim ruchem złożyłem pieczęć Tygrysa, aby z wody tuż przed napastnikiem wyłonił się mój wodny klon. Jego zadaniem było natychmiastowe pochwycenie ręki mężczyzny mniej więcej pod nadgarstkiem, aby zatrzymać atak. Klon wyłonił się z wody tak, aby nie zasłonić nadchodzącego ataku Saiki, który miałby trafić tylko w mężczyznę, który znajdował się między klonem a Saiką.
Mocne kłapnięcie wielkimi paszczami tuż przed twarzą pijaka miało dodatkowo nieco go przestraszyć i odwieść od niecnych planów jakie snuł z kolegami.
Ja sam trzymałem się ciągle na dystans od całej sprzeczki, aby nie narobić sobie więcej kłopotów niż było to konieczne. Sama akcja z klonem była nieco ryzykowna, jednak z racji tego że nie miałem nią wyrządzić nikomu krzywdy, sądziłem że raczej nie ściągnę na siebie zbędnej uwagi osób trzecich.



Nazwa
Suiton: Mizu Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
Dowolny, lecz klon nie może się oddalać od zbiornika dalej niż 15m

Koszt
E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe
Wymaga niewielkiego zbiornika wodnego; Szybkość równa twórcy; Siła -&gt; 1/10; Reszta jak użytkownik za wyjątkiem wytrzymałości.

Opis Technika żywiołowa polegająca na uformowaniu wody w idealną kopię użytkownika, która nie posiada własnej woli i wykonuje mentalne polecenia twórcy. Możliwości wykorzystania Bunshina jest bardzo dużo i są ograniczane przez wyobraźnię użytkownika, jak również dostęp do źródła wody. Bez wody niemożliwym jest stworzenie klona, który także nie może za bardzo oddalić się od akwenu. Problemy i wymagania rekompensują korzyści. Klon potrafi wykonywać wszelkie techniki Suiton i Tai/Buki (bez wykorzystywania chakry) znane oryginałowi. Klon nie posiada ekwipunku. Zniszczenie następuje po jakimkolwiek trafieniu klona. Chakra pozostała w klonie nie wraca do użytkownika po zniszczeniu.


Chakra: 150% - 9% = 141%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 7 lut 2017, o 02:59

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 22/45
Kantaiski Duet

Obrazek

No i się zaczęło. Jeden z pijaczków za pomocą trzymanej w dłoni deski zrzucił kilka towarów z drewnianego blatu stoiska, co spotkało się z jękiem przerażenia ze strony handlarza. Pozostali ryknęli śmiechem i również chcieli się zabrać za demolowanie straganu, lecz kilku z nich powstrzymała nagle dziwaczna ciecz, wystrzelona w ich kierunku przez Saikę. Maź zaczęła ich pokrywać równą warstwą, bardzo utrudniając mobilność i uniemożliwiając dalsze ruchy.
-Ej, ta chędożona gówniara faktycznie jest shinobi!
-To jebnij jej, i tyle!
Jeden z tych, których Saika nie zdążyła pokryć cieczą, zamierzył się w jej kierunku tulipanem z rozbitej ceramicznej butelki na wino, lecz w ostatniej chwili powstrzymał go wodny klon Seikiego, który kłapnął mu przed twarzą swoimi rekinimi zębami. Mężczyzna cofnął się, zaskoczony, i poślizgnął się na wodzie. Padł na ziemię...
I w tym momencie inny mężczyzna uderzył Saikę w tył głowy kijem od miotły.
Dziewczyna poczuła silny ból i poleciała na stoisko, padając na nie impetem ciała, lecz niczego nie uszkadzając. Kręciło się jej teraz w głowie i była zamroczona uderzeniem.
Pozostało czterech oponentów, wszyscy ok. metra od Saiki, z czego jeden na ziemi, ze stojącym nad nim klonem Seikiego. Sam Seiki stał pięć metrów od najbliższego oponenta.


Jeśli mogę coś podpowiedzieć. Gdy idziecie do walki, na wszelki wypadek warto opisać "co by było, gdyby nie wypaliło/była pułapka/ogólnie miała się stać buba". Czyli gdy macie walczyć, warto opisać że się planuje zrobić unik, albo użyć Suika no Jutsu. Tutaj tego nie było, i dlatego Saika oberwała. Nie jest to kara, po prostu forma nauczki ;)
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 8 lut 2017, o 23:04

Technika podziałała połowicznie, bo tylko część została zatrzymana. Stało się też coś, czego się nie spodziewała. Otrzymała uderzenie. Pierwszy raz jej zdolność klanowa nie aktywowała się samoczynnie. Być może w kiju od miotły przewodnikiem był Raiton. Tego nie wiedziała, ale takiej zniewagi więcej nie wytrzymała. Złożyła pieczęci do wodnego strumienia i wycelowała prosto z palanta, który zasadził jej pałką w głowę. Następnie chciała rzucić się na mężczyznę z rozbitą butelką, gdyż z takim orężem zdecydowanie stwarzał niebezpieczne warunki nie tylko dla nich, ale także dla cywilów. Po rzuceniu się natychmiast zamienia się w wodę i na chwilę zatrzymuje się na jego ustach i nosie, żeby stracił przytomność po odpływie tlenu.
JEŚLI nie uda się rzucenie na mężczyznę otwiera buzię i posyła w jego kierunku dwie igły wodne, prosto w jego barki, żeby odciąć mu tymczasowo władze nad rękoma i żeby frajer się uspokoił.

100 - 10 - 10 - 6 = 74
Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Mizurappa

Pieczęci
Smok → Tygrys → Zając

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Niezbyt skomplikowane jutsu, będące wodną wersją techniki Katon: Goukakyuu no Jutsu. Użytkownik wytwarza wewnątrz swojego ciała dużą ilość wody, a następnie wystrzeliwuje ją pod ogromnym ciśnieniem w kierunku przeciwnika. Technika sama w sobie jest dosyć łopatologiczna, za to skuteczna - może zadać dość dobre obrażenia, jeżeli przeciwnik nie jest daleko. Kolejnym plusem jest to, że wytwarzamy w ten sposób wodę, której możemy użyć do innych technik!


Nazwa
Suiton: Tenkyū

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo ciekawa technika, stosowana w przypadku gdy shinobi chce zaskoczyć oponenta atakiem znienacka. Poprzez przesłanie chakry Suitonu do ust, jest on w stanie wytworzyć ze swojej śliny kilka senbonów. Następnie wystrzeliwuje je z zadowalającą prędkością w kierunku wybranym przez siebie. Co prawda nie mają one zbyt dużej penetracji, lecz mają przewagę elementu zaskoczenia.


Nazwa
Suihō no jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (6% za turę)

Dodatkowe
Zamiana w wodę techniką Suika no Jutsu

Opis Technika używana w formie kontrataku wobec oponentach opierających się na starciach bezpośrednich. Po wcześniejszej zamianie części ciała w wodę należy wejść w bezpośredni kontakt z oponentem. Wtedy to część wody zaczyna przemieszczać się po ciele oponenta, ostatecznie tworząc wodny bąbel wokoło jego głowy. Jeśli przeciwnik nie pozbędzie się go jakimś sposobem, to padnie na ziemię nieprzytomny z braku powietrza. Dużą rolę odgrywa tutaj wytrzymałość duszonego, który może próbować anulować technikę, przykładowo dążąc do przerwania fizycznego kontaktu. Wtedy to woda bezwładnie opada na ziemię i uwalnia głowę ofiary.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 8 lut 2017, o 23:39

Pijaki jak to zwykle nie dawali sobie przemówić do rozsądku i nawet w starciu z teoretycznie silniejszymi od siebie starali się zachować jak prawdziwi wojownicy walczący do samego końca. Niestety w tej sytuacji nie mogłem już dłużej stać prawie bezczynnie, ponieważ Saika została dość niebezpiecznie trafiona w głowę.
Kiedy upadła na stoisko i już wiedziałem, że teraz zacznie na poważnie klepać pijaków, postanowiłem zapewnić odpowiednie wsparcie, w razie gdyby coś w jej planie wymyślonym na szybko poszło nie tak.
Kolejny raz złożyłem pieczęć Tygrysa, aby tym razem stworzyć z otaczającej nas wody 2 kolejne klony, które miały wyrosnąć za plecami dwóch przeciwników i chwycić ich od ryłu lewym ramieniem za gardło (duszenie), zaś prawą za jedną z rąk, wyginając ją tym samym do tyłu by sprawić nieco bólu.
Klon, który chwilę wcześniej przestraszył jednego przeciwnika, miał szybko rzucić się do niego i przygnieść jego ramiona swoimi nogami, klęcząc na nich tak, by znowu jego szczęki mogły złowieszczo kłapnąć przed twarzą nieszczęśnika. Ja sam w tym czasie wystrzeliłem w stronę ostatniego mężczyzny serię kilku (technika nie określa ile) senbonów, wycelowanych w jego nogi. Wszystko to, aby na koniec całej awantury mógł on zostać przesłuchany.
Obydwa klony, które chwytały przeciwników, w razie potrzeby używają swoich wielkich szczęk, aby najpierw przystawić je do ciała rywala w celu nastraszenia, a jeśli to nie poskutkuje, wbijają zęby coraz mocniej (czyli najpierw lekko) w ciało, aby ostatecznie uspokoić ich nerwy.

Spoiler: pokaż
Klon 1 (który powstał w poprzednim poście) - atakuje znowu gościa z butelką, po czym powinna na niego skoczyć Saika
Klon 2 (powstał teraz) - chwyta jednego z wolnych pijaków
Klon 3 (powstały teraz) - chwyta jednego z wolnych pijaków
oryginał - atak igłami na ostatniego wroga


Nazwa
Suiton: Mizu Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
Dowolny, lecz klon nie może się oddalać od zbiornika dalej niż 15m

Koszt
E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe
Wymaga niewielkiego zbiornika wodnego; Szybkość równa twórcy; Siła -&gt; 1/10; Reszta jak użytkownik za wyjątkiem wytrzymałości.

Opis Technika żywiołowa polegająca na uformowaniu wody w idealną kopię użytkownika, która nie posiada własnej woli i wykonuje mentalne polecenia twórcy. Możliwości wykorzystania Bunshina jest bardzo dużo i są ograniczane przez wyobraźnię użytkownika, jak również dostęp do źródła wody. Bez wody niemożliwym jest stworzenie klona, który także nie może za bardzo oddalić się od akwenu. Problemy i wymagania rekompensują korzyści. Klon potrafi wykonywać wszelkie techniki Suiton i Tai/Buki (bez wykorzystywania chakry) znane oryginałowi. Klon nie posiada ekwipunku. Zniszczenie następuje po jakimkolwiek trafieniu klona. Chakra pozostała w klonie nie wraca do użytkownika po zniszczeniu.



Nazwa
Suiton: Tenkyū

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo ciekawa technika, stosowana w przypadku gdy shinobi chce zaskoczyć oponenta atakiem znienacka. Poprzez przesłanie chakry Suitonu do ust, jest on w stanie wytworzyć ze swojej śliny kilka senbonów. Następnie wystrzeliwuje je z zadowalającą prędkością w kierunku wybranym przez siebie. Co prawda nie mają one zbyt dużej penetracji, lecz mają przewagę elementu zaskoczenia.


Chakra: 141% - 9% - 9% - 10% = 113%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 10 lut 2017, o 01:16

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 25/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Saika, zirytowana atakiem, od razu rzuciła się do kontry. Wyglądało na to, że jakiekolwiek chęci powstrzymania wymuszeń za pomocą zwykłego pertraktowania poszły się kochać, i pozostało tylko zaatakować oponentów, a najchętniej tego, który uderzył jako pierwszy. Jej wodna technika pofrunęła w kierunku oponenta z kijem, posyłając go kilka metrów do tyłu, na jeden z grubych drewnianych słupów, stanowiących podporę dachu niewielkiej tawerny. Mężczyzna widocznie stracił przytomność, w końcu impet takiego trafienia miał prawo być duży.
Wtedy dziewczyna zmieniła się w wodę i ruszyła w jednej ze swoich technik do leżącego pod klonem Seikiego oponenta. Pokryła jego głowę wodą, sprawiając że mężczyzna zaczął mieć od razu problemy z oddychaniem. I niewiele później zwiotczał. Dziewczyna wyczuła powód - był pijany, zachłysnął się wodą... cóż. Ten już nie wstanie. Nigdy.
Dwaj pozostali byli widocznie zaskoczeni, lecz wciąż spróbowali zaatakować. Jeden z nich, za pomocą uderzenia deską, zniszczył klona Seikiego, a drugi spróbował zaatakować Saikę za pomocą pogrzebacza, lecz - nadaremnie. Tym razem podstawowa technika zadziałała.
Jeden z oponentów, zdziwiony obecnością kogoś innego niż tylko dziewczyny, rozejrzał się i wyłapał wzrokiem stojącego niedaleko Seikiego. Wziął zamach i rzucił w jego stronę pogrzebaczem, mierząc prosto w głowę. Chłopak zdążył się odsunąć, lecz i tak poczuł silny cios stalowym prętem w bark. Cóż, przynajmniej tyle że sam oponent oberwał igłami z wody w udo, co skwitował stęknięciem bólu. Drugi zaś wziął kolejny zamach, by spróbować zablokować Saikę.
Za plecami Hoshigakiego, dało się usłyszeć dźwięki kilku ciosów, w tym jeden przypominający chrupnięcie kości, lecz póki co nie było za bardzo czasu się rozglądać. Można było się domyślić, że Chousuke pewnie też się wpałętał w jakiś pojedynek.


Seiki, klony nieaktywowane. Regulamin forum -> Rozrywka -> ostatni punkt, nie można użyć dwa razy tej samej techniki pod rząd. ;)
Jak walczycie, podeślijcie mi też statystyki. Tak żebym mniej więcej wiedział na czym stoję, a przelogowywanie się cały czas to tak nie tego.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 10 lut 2017, o 11:06

W wiosce Hozukich ciężko było komuś takiemu jak ja zmusić się do poważniejszej walki. Świadomość ewentualnych konsekwencji działała bardzo odpychająco, ale z drugiej strony pewność nietykalności Saiki przynajmniej w starciu z takimi pachołkami uspokajała mnie. Z lekkim uśmiechem patrzyłem jak jeden po drugim pijaczki padają na ziemię, aż wreszcie sam oberwałem.
A ciebie po prostu pożrę. - rzuciłem w stronę mężczyzny, który mnie zaatakował i w tym samym czasie usłyszałem za sobą jakieś dziwne odgłosy. Przez chwilę bałem się, że to nasz przewodnik wpadł w jakieś tarapaty, jednak szybko przypomniałem sobie, że on również pochodził z rodu Hozuki, więc odgłos łamanych kości nie mógł pochodzić z jego kończyn.
Zwyczajnym krokiem ruszyłem w stronę mężczyzny, którego trafiłem wcześniej igłami z wody. Wyszczerzyłem swoje wielkie zęby, aby jeszcze bardziej go nastraszyć i uświadomić, że groźba pożarcia mogła być prawdziwa. W rzeczywistości miałem zamiar tylko go nastraszyć, a w razie potrzeby wdać się w bezpośrednią walkę na pięści, a raczej bronić się przed jego atakami. Po drodze miałem też baczenie na jeszcze jednego wroga, który powinien pozostać na polu walki. Saika zdjęła już dwóch, jednak ten ostatni pozostawał póki co nieruszony.
Ból w barku był bardzo dokuczliwy, jednak dla zachowania pozorów starałem się z całych sił zachować grobową minę. Nie mogłem pokazać przeciwnikowi, że jego mierny atak mnie zabolał, to byłby dla niego sygnał, że nie jestem na tyle dobry, aby go pokonać. Na to nie mogłem sobie pozwolić w normalnych warunkach, a co dopiero w takim miejscu jak to.
Moim celem było dojść do przeciwnika i unikać jego ataków tak długo aż będę w stanie sięgnąć ku jego twarzy i chwycić ją, stosując tym samym Aian Kurōī, którym miałem przestraszyć go na tyle by darował sobie wszelkie inne formy atakowania i stawiania oporu.

Styl walki -Gōken
SIŁA 5
WYTRZYMAŁOŚĆ 15
SZYBKOŚĆ 25 | 35
PERCEPCJA 20 | 30
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 20


Nazwa
Aian Kurōī

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika TaiJutsu, polegająca na złapaniu konkretnego celu za głowę tak, aby ją ścisnąć. Jednak ten atak nie może sprawić większych obrażeń pokroju rozerwaniu czyjegoś łba, ponieważ wykonywany jest w celu lekkiego ściśnięcia i bardziej przestraszeniu przeciwnika, niż zabiciu go.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 11 lut 2017, o 09:35

Walka rozgorzała na dobre. Jeden z pijaków, akurat ten, który ją zaatakował, leżał już nieprzytomny powalony techniką. Jak na jej robili trochę za duże widowisko, ale nie mogła nic na to poradzić. Chciała po dobroci, to nie. Obawiała się jedynie tego, że okaże się, że ratując handlarza sprawią mu więcej kłopotów. Trudno. Teraz już nie mogli wycofać się z podjętych wcześniej decyzji. Trzeba brnąć.
Drugiego przeciwnika pokryła wodą, a ten chlejus zachłysnął się. Natychmiast zwiotczał. O nie. Nie takiego obrotu spraw potrzebowała. Nie tutaj, w swojej osadzie. Od razu anulowała technikę, stając obok upadłego mężczyzny. Poszło coś nie tak. Poszło tak jak zawsze, co oznaczało, że ten miałby umrzeć. Upadła na kolana, wykonując wszystkie podstawowe czynności, żeby w końcu móc przejść do masażu serca. Zachłyśnięcie wodą było świeże, więc dało się go jeszcze odratować, dlatego konsekwentnie uciskała 30 razy klatkę, a następnie robiła 2 wdechy. Zostawiła resztę przeciwników Seikiemu, który też nie wyrządzał im zbytniej krzywdy, a jedynie spowalniał czy powodował utrwtę przytomności u mężczyzn. Tak jej się wydawało z tego miejsca.
Choleraa, nie tak miało być. Nie potrzeba rozlewu krwi. Nie tutaj, nie w osadzie. nie była ekspertem w ratowaniu życia. Ba, mogła nawet powiedzieć, ze coraz lepiej odbierała życie, ale podstawowe zasady znała. Miała nadzieję, że to wystarczy dla tego mężczyzny. Byle oddychał. Byle widziała, że żyje.

chakra: 84
SIŁA 27 | 47
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 30
PERCEPCJA 20
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 4
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 12 lut 2017, o 19:15

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 28/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Tak szybko, jak się zaczęła, walka również równie sprawnie się zakończyła. Lecz dość nietypowym rezultatem. Podczas gdy kolejne uderzenie deską tylko rozbryznęło nieco więcej wody z ciała Saiki, nie robiąc jej większej krzywdy, jeden z agresorów wciąż planował zaatakować Seikiego. Ten wyszczerzył rekinie zęby i ruszył spokojnie w kierunku przeciwnika. I o ile ten wydawał się być trochę zaskoczony fizysem Hoshigakiego, to dość szybko odzyskał rezon.
-I co mnie, ryba biła będzie? Niedoczekanie, kurna!
Sam również odważnie wstał i zaczął iść w kierunku Rybki, kulejąc przy tym i klnąc, lecz nie zawahał się ani przez chwilę. Gdy Seiki sięgnął w jego kierunku ręką, ten odsunął się lekko, tak że dłoń tylko trzepnęła go po uchu, lecz sam nie zdążył zaatakować osobiście. Obok niego przeszedł Chousuke, uderzając go pięścią w podbródek. Tak mocno, że ten prawie zrobił salto. Seiki mógł zauważyć, że za jego plecami leżało jeszcze trzech oponentów, ubranych podobnie jak ci z którymi teraz walczyli. Pewnie pomocnicy.
Następnie Chousuke podszedł do drugiego agresora, którego Saika zignorowała zupełnie (co skończyło się jeszcze jednym uderzeniem, ponownie skontrowanym techniką klanową), złapał go za głowę i łupnął nią o swoje kolano, wyłączając przeciwnikowi światła.
-Był pijany, moja droga - powiedział spokojnie, bez emocji patrząc na leżącego i klęczącą nad nim Saikę. - Pijanemu wystarczy łyżka wody, by się zachłysnąć. Wątpię, by już się obudził.
Następnie zwrócił się do handlarza.
-Wybacz za nieprzyjemne zajścia przy straganie.
-A, jebał to pies - warknął handlarz, machając zbywająco ręką. - Ostatnimi czasy i tak dużo tu bójek, a i o trupa nietrudno. Jednak dzięki za pomoc, szkoda by mi było stracić to co mi jeszcze zostało po konfiskatach. W czymś mogę pomóc?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nami-shin (Osada Rodu Hōzuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość