Droga prowadząca do portu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 22 sty 2017, o 19:58

Dobrze idziemy? W ogóle to ty powinnaś prowadzić, to twoje okolice. - rzuciłem do Saiki, która niespecjalnie spieszyła się by wrócić do swojej osady. Ja z kolei nie mogłem doczekać się tego co tam zastanę, chociaż zdawałem sobie sprawę z tego, że mogą to być raczej rzeczy nieprzyjemne. Z moim wyglądem, w takim miejscu należało spodziewać się właściwie wszystkiego... co złe. Obecność Saiki napawała mnie jednak optymizmem, bo mimo wielu przekomarzań i wzajemnych docinków, stanowiliśmy dość zgrany zespół, a jedno nie pozwoliłoby skrzywdzić drugiego.
Może powiesz mi co powinienem wiedzieć zanim zajdziemy na miejsce? Mam nie patrzeć na innych Hozukich? Rzucą się na mnie jak na dzikusów przystało, czy może tylko ty jesteś taka wredna i niewychowana? - zacząłem klasycznie od ubliżenia koleżance, by rozbudzić jej chęć do rozmowy.

Mgła, która pokrywała całą okolicę mniej więcej do wysokości łydek, nadawała temu miejscu dość ponurego charakteru i właściwie pasowało mi to nawet do tego, co do tej pory słyszałem o rodzie Hozuki. Wiedziałem, że mój Szczep został przez nich w pewien sposób zniewolony i chociaż moja rodzina uniknęła nieprzyjemnych tego konsekwencji, czułem pewien rodzaj niechęci do "wodniaków" jak zwykli nazywać ich rodzice. Saika była wyjątkiem, który mógł okazać się jedynym i niepowtarzalnym, dlatego wolałem przygotować się na wszelkie nieprzyjemności. Buzia na kłódkę, ręce przy sobie i żadnych niepotrzebnych ruchów, żadnych zbędnych słów, które mogłyby sprowadzić na mnie kłopoty - taki był plan.
Kogo ja chcę oszukać... z taką mordą kłopoty sama do mnie przyjdą... - pomyślałem krocząc wydeptaną ścieżką niemal na równi z Saiką.
Jak już będziemy na miejscu, chciałbym coś zjeść. Trenowaliśmy dość ciężko, a same ryby słabo uzupełniają siły. Opędzlowałbym trochę ryżu i może wieprzowinki. Chyba, że u was wszystko jest z wody to od razu się zawrócę i poszukam pierwszej lepszej speluny gdzie podadzą mi coś normalnego. Lepiej od razu się przyznaj!
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 22 sty 2017, o 20:20

Dobrze idziemy. Już nie udawaj, że nie wiesz gdzie idziemy. Przecież byłeś już w osadzie w szpitalu! Głupek... westchnęła. Tak naprawdę nie wiedziała o co może mu chodzić. Po głowie krążyło jej co prawda parę myśli, ale przecież w osadzie żyli też ryboludzie. Inną sprawą było, że rożnie się z nimi obchodzono, ale to nie interesowało jej i jego pewnie też. Osada wyglądała jak zwykła osada. Co było w niej niezwykłego? Ludzie, a przede wszystkim Szczep. Oni się wyróżniali jak jasna cholera.
Czy ty myślisz, że wszyscy tam chodzą z kijami i biją pierwszego lepszego Hoshigaki? Proszę cię, jesteśmy bardziej poukładani. Ty pewnie tak robiłbyś, ale cóż... Tu się ukazuje moja wyższość jako kogoś bardziej taktownego i wychowanego. Zobacz, jestem nawet tak miła, że zadaję się z tobą, zwykłą rybką. Jak kiedyś będę liderem klanu to zobaczysz jak osada się rozwinie, nawet z takimi nierobami jak ty. A co do jedzenia to też chętnie coś przekąszę. Na taką szarugę najlepsze gorące ramen. założyła ręce za głowę i ziewnęła. Nie lubiła przesiadywać w osadzie. Wszędzie ludzie, gdzie się nie obejrzy. Zdecydowanie wolała przebywać sama albo w małym towarzystwie. Tłum działał na nią nie dość, że stresująco, to jeszcze denerwowała się takim zgromadzeniem. A w wiosce to już w ogóle... Dzieciory drą japy, staruszkowie się czepiają, dorośli robią wszystko inne...
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 23 sty 2017, o 00:22

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 1/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Dwójka młodych shinobi zmierzała spokojnym tempem w kierunku głównej osady rodu Hoozuki, rozmawiając między sobą na temat tego, jak może wyglądać ich wizyta. Tak w ogóle, jak obecnie może wyglądać wioska? Zmiany, które rozpoczęły się kilka lat wcześniej, teraz już zaszły praktycznie na wszystkich wyspach Kantai, spotykając się z mniejszym lub większym oporem. Nawet znana już ogólnie charyzma Hoozukiego Zangetsu nie zmieniała faktu, że sytuacja ekonomiczna praktycznie leżała i kwiczała. Nie mówiąc już o przedmiotowym traktowaniu szczepowców...
Tylko zwycięzca ma przywileje. Reszta ma służyć lub zginąć.
Główne założenia Novum Ordo.
I tę smutną rzeczywistość dało się zauważyć już po samym wejściu do miasta. Strażnicy stojący przy bramach najpierw spojrzeli na Seikiego z lekką niechęcią, lecz nie odzywali się, widząc że obok idzie Saika. Oho, czyli takie buty...
Nawet pomimo tego, że zakryte mgłą ulice miejscowości wyglądały poniekąd paskudnie, dało się zobaczyć na nich trochę życia. Nieliczni zwykli cywile przechadzali się między stojącymi przy budynkach straganami, pozostali siedzieli na bruku lub ławkach z różnego rodzaju używkami lub tabliczkami. Żebracy, pijaki, bezdomni. Ich liczba była aż zaskakująca. To jednak, co mogło najbardziej zaskakiwać, to była ilość żołnierzy, rekrutów i posłańców, biegających w różne strony, tak jakby przeprowadzali jakieś spore przygotowania.
Nieopodal wejścia do osady, Saika zauważyła niewielki budyneczek z szyldem mówiącym "Hanamura". Sądząc z lekkiego zapachu roznoszącego się wokół i kilkorga ludzi siedzących w środku, była to jakiegoś rodzaju jadłodajnia. Przed nią zaś siedział chudy - może nawet trochę zbyt chudy - mężczyzna z rodu Hoozuki, popijając rozcieńczone piwo z drewnianego kubka. Jego wodniste oczy spoczęły na moment na przybyszach, lecz dość szybko się odwróciły z widoczną rezygnacją.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 23 sty 2017, o 10:23

A faktycznie! Brud, smród i ubóstwo. Teraz pamiętam tamtą wizytę w szpitalu. - zażartowałem z Saiki, jednak jak się szybko okazało, żarty te wcale nie były dalekie od prawdy którą ujrzeliśmy po wejściu do osady.
Już w bramie poczułem się mało przyjemnie, kiedy to strażnicy obdarowali mnie mało uprzejmymi spojrzeniami.
Widziałaś? Już chcieli mnie zabić. Wy to chyba macie w genach, tą całą niechęć do każdego, kto jest od was silniejszy. - wtrąciłem żarcik do tego spostrzeżenia na temat strażników.
Dalej w głąb osady szedłem mniej więcej pół kroku za Saiką, żeby w razie czego to jej nietykalne ciało przyjęło na siebie atak jakiegoś świrniętego Hozukiego. W takim miejscu musiałem na siebie uważać, dlatego starałem się dość uważnie obserwować okolice i osoby, które mijaliśmy.
Nikt tutaj nie wyglądał przyjaźnie, nie mogłem dostrzec ani jednej radosnej miny, żadnego uśmiechu, żadnej oznaki dobrobytu.
Nie podoba mi się tu. - szepnąłem do Saiki, widząc ludzi zażywających jakieś dziwne rzeczy, pijących nieznane mi trunki i patrzących w naszą stronę oczyma, których nie widziałem nigdy wcześniej - pustymi i zmarnowanymi.

Tym co rzuciło mi się w oczy było wojsko i ludzie najwyraźniej dla niego pracujący. Mijający nas posłańcy z pewnością nie dostarczali listów miłosnych, nie w takim miejscu. To musiały być ciemne sprawki Hozukich, którzy może nawet naradzali się jak przejąć całe Kantai.
Znajdźmy jakieś miejsce z żarciem, może tam obejdzie się bez tej podłej atmosfery... - zaproponowałem dziewczynie, licząc na to że zna jakąś przyjemną knajpkę, w tej mało przyjemnej osadzie.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 23 sty 2017, o 12:54

Dlatego właśnie nie lubiła osady. Wszędzie gapie, a na dodatek brud i smród jak to ujął dobrze chłopak. Jeśli się przyjrzeć to pewnie nie jedna z tych kałuż była jakimś człowiekiem. Chociaż dziwne było to, że i klanowcy potrafili głodować. Posiadali minimalne umiejętności, żeby wykonywać proste zlecenia. Pieniędzy z nich nie było dużo, ale na jedzenie starczało. Nie rozumiała jak zamiast jedzenia można było upijać się w trupa. Obrzydzenie wypełniło ją całą po przejściu paru metrów wgłąb osady. Już na bramie zaczęły się nieprzyjemności. Nie dla niej oczywiście, ale dla biednego rekina. Niestety pochodził z klanu zdominowanego. Sam wiedział z czym to się wiązało. Dla niej zresztą to było normalne, że inni traktowali ich jakby byli istotami gorszego sortu. Jej bracia także często wyżywali się na ryboludziach. Nie lubiła takiego traktowania, gdyż uważała, że można panować nad ludźmi nie krzywdząc ich aż tak. Byli w końcu mieszkańcami tej okolicy, która i tak nie rozpieszczała. A na dodatek zachowania mieli równie odrażające. Jej rodzice zawsze zachowywali się sprawiedliwie i życzliwie względem Szczepu i tego samego uczyli dzieci, choć oczywiście nie zawsze to się sprawdzało.
Zobaczyła nieopodal jakiś szyld. Przypomniała sobie, że chyba raz tam nawet jadła. Nie pachniało stamtąd jakoś zniewalająco, ale na tyle kusząco, że była w stanie tam coś zjeść. Westchnęła.
Tam jest jakaś kanjpa. Nie są to ekskluzywne dania, ale da się najeść. powiedział. Nie chciała nawet gadać z nim o temacie wioski, bo całe to myślenie o obecnej sytuacji strasznie ją zdołowało. Co było nietypowe - wszędzie było pełno żołdaków. Musiało coś się szykować, ale pewnie młodzików jakich jak oni to nie obejmie. Mogliby się pójść zapytać w sumie do lidera czy nie potrzeba im jakiś dodatkowych par rąk do pracy.
Miała już plan. Bardzo prosty plan. Objąć władzę w wiosce jako lider - jako tak ważna osoba na pewno byłaby w stanie coś zrobić z obecnym stanem rzeczy. Musi być jakiś sposób, żeby działo się nam wszystkim tu lepiej.
Po wejściu do jadłodajni od razu kierują się do osoby przyjmującej zamówienia. Zamówiła ramen, jeśli był w ofercie, i poczekała na Seikiego z zamówieniem. Następnie chciała zająć jakiś jeden z wolnych stolików.
Myślisz, żebyśmy przeszli się w poszukiwaniu jakiejś roboty do budynku lidera? Przecież nie ma żadnych tablic ogłoszeniowych ze zleceniami dla młodych shinobi.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 23 sty 2017, o 22:45

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 4/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Wystarczyła krótka przechadzka po ulicach miejscowości, by dwójka młodych shinobi zobaczyła smutną i dość mroczną codzienność mieszkańców osady. Wielu ludzi wędrujących ścieżkami bez większego celu, pracownicy nie mający wystarczająco materiałów, by zajmować się swoim zawodem, handlarze mający tylko nieliczne dostępne towary. Bieda aż piszczy, nawet mimo tego że uzbrojenie maszerujących żołnierzy zdawało się utrzymywać wysoką jakość, a górne miasto, w którym przebywali wyżsi dygnitarze polityczni z liderem na czele, z daleka prezentowała się dość okazale. Cóż, nie żeby ktokolwiek kiedykolwiek ukrywał, że większość pieniędzy przekazano na badania wojskowości...
Duet wkroczył powoli do "Hanamury", omijając przy tym chudego Hoozukiego, który niespecjalnie zamierzał im przeszkadzać. Tylko zwrócił na nich swoje spojrzenie, gdy wkraczali do wnętrza knajpki.
Wnętrze nie wyglądało jakoś olśniewająco, ale czego można się było spodziewać po niewielkiej jadłodajni nieopodal portu. W środku znajdowało się kilka niewielkich stolików z taboretami, zaś główną część zajmowała podłużna lada, oddzielająca część kuchenną od sali z klientami. Gotowaniem zajmował się jakiś młody mężczyzna, na oko mający siedemnaście lat, zaś kilku bywalców obsługiwała będąca koło trzydziestki kobieta, dzierżąca lekkie oznaki przynależności do klanu Hoozuki.
Kobieta przyjęła zamówienie na ramen od Saiki (i dowolne inne jedzenie od Seikiego, napisz co zamówiłeś) i odwróciła się, by dostarczyć to kucharzowi. Ten natychmiast zajął się gotowaniem.
Na słowa Saiki, od stolika obok odwrócił się nieco zarośnięty mężczyzna koło czterdziestki, noszący coś w rodzaju munduru i dzierżący przyzwoitej jakości katanę przy pasie. Najwidoczniej był wojskowym, i nie byle jaką tam płotką.
-Jesteś shinobi naszego rodu, prawda? Pan Zangetsu raczej rzadko przypisuje zadania, ale może coś tam się znajdzie. Chociaż... może i my coś tam dla was znajdziemy. W końcu masz ze sobą rekinka, to i może się przydacie.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 23 sty 2017, o 23:24

Jedzenie przyszło zaskakująco szybko, jednakże nie zdążyła przygotować pałeczek, a ktoś nieproszony odezwał się. Był to jakiś nieznajomy starszy względem nich pan o gęstej brodzie. Zza stołu dojrzała zaczątki munduru, więc chyba był jednym z wojaków Zangetsu-samy. Jedzenie stygło, a ona patrzyła się na mężczyznę po wypowiedzeniu jego ostatniego słowa przez jakieś 3 sekundy zanim coś powiedziała. Cisza miała wyrazić jej niepewność co do osobnika, ale przecież tutaj nie będzie im groził jakiś nietutejszy.
Oczywiście, jestem członkiem klanu Hoozuki. Co miał Pan na myśli z rekinem? Nie mówię o wiadomym fakcie wyglądu mojego towarzysza. nie podobał jej się sposób w jaki zaznaczył osobę chłopaka. Był Szczepowcem, ale nie lubiła jak poniża się ludzi, szczególnie jej znajomych. Na czym miałoby polegać zadanie? zapytała dziewczyna wprost. Chciała wiedzieć na czym stoi, a co najgorsze - zaraz całkiem wystygnie jej danie! Miała dziwne przeczucie, że misja nie będzie wiązała się z czymś przyjemnym. Z drugiej strony, czy kiedykolwiek wiązała się?
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 24 sty 2017, o 11:20

Kiedy razem z Saiką podeszliśmy do baru, aby zamówić strawę, ciągle czułem na sobie nieprzychylne spojrzenia innych gości. Ciężko było to ignorować, jednak wiedziałem że tak to właśnie będzie wyglądało w osadzie rodu Hozuki.
To samo. - powiedziałem do osoby przyjmującej zamówienia, po czym spokojnie poszedłem za Saiką w stronę wolnego stolika.
Kiedy usiedliśmy, wziąłem do ręki stojącą przede mną szklankę i nalałem sobie wody z niewielkiego dzbanka. Wziąłem głęboki łyk kiedy Saika zaproponowała udanie się do lidera jej klanu. Zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć usłyszałem za sobą głos jakiegoś żołnierza, co oczywiście nieco mnie przestraszyło.
Wysłuchałem krótkiej wymiany zdań między Saiką a mężczyzną nie odzywając się by nie wzbudzać zbędnych emocji u pozostałych. Miałem jednak złe przeczucia odnośnie tej dziwnej propozycji. Zastanawiało mnie czy pierwszy lepszy żołnierz ma uprawnienia do tego, aby zlecać nieznajomym jakiekolwiek zadania. Fakt, mógł zlecić nam coś prywatnie, ale byłoby niedobrze, gdyby wplątał nas w jakieś poważne sprawy wioski, za które zostalibyśmy w pełni pociągnięci do odpowiedzialności, a on uniknąłby jej bo zwyczajnie wyparłby się wszystkiego.
Po przemyśleniu tych opcji, nie wytrzymałem i postanowiłem wyrazić swoje zaniepokojenie.
Szukamy uczciwej roboty, nie marzy się nam za nią odsiadka ani utrata głowy. - starałem się powiedzieć na tyle cicho, by usłyszał to jedynie mężczyzna oraz Saika siedząca obok mnie.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 24 sty 2017, o 13:28

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 7/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Na pytanie Saiki mężczyzna tylko lekko się uśmiechnął, ujawniając w wyszczerzu swoje szpiczaste zęby. Na moment tylko odwrócił spojrzenie, by móc się przyjrzeć kelnerce, niosącej dwie miski z wołowym ramen, po czym znów skupił swoje chłodne, szare oczy na dziewczynie.
-Właśnie o to chodzi z rekinkiem - powiedział spokojnie, na dwie sekundy zwracając oczy na Seikiego. - Ostatnimi czasy postawieni wyżej Hoozuki polubili trzymać przy sobie pomniejszych Hoshigakich i Shabondama jako coś między ochroniarzami, mięsem armatnim i symbolem statusu. Jeśli w tym przypadku jest inaczej, to przepraszam, nie chciałem urazić - powiedział, kiwając głową w stronę młodego Hoshigakiego. Korzystając z krótkiej chwili na oddech, wziął z talerza kawałek jakiejś morskiej ryby i zjadł ją, przeżuwając leniwie.
-Tak to już jest. Zwycięzca pisze historię, ci którzy zostali pokonani, są zobowiązani służyć. Twarde prawo, ale prawo. A w egzekucji takowego Novum Ordo się w tańcu nie pierdoli - dodał.
Sięgnął po kufel z jakimś napitkiem, pozwalając dwójce zjeść trochę ramen, póki było ciepłe, i dając im tym samym krótką chwilę na namysł. Gdy dokończył trunek, otarł usta i kontynuował.
-Spokojnie, to nie jest nic szemranego. Sprawy militarne, w końcu teraz szykujemy się do wymarszu. Mamy kilka listów, które trzeba dostarczyć naszym dostawcom, kwatermistrzom i grupom wspomagającym, które szwendają się gdzieś po osadzie i porcie. Gdybyście byli chętni je dostarczyć, zapłacilibyśmy wam jak za normalne zadanie. Co powiecie?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 24 sty 2017, o 17:23

Słowa mężczyzny całkowicie ją zaskoczyły. Hoozuki trzymali się ze Szczepowcami, żeby pokazać swój status i mieć żywą tarczę?! Zaczęła się gotować wewnątrz. Właściwie od kiedy tak obchodziła ją sprawa Hoshigaki? Zawsze uważała to za normalne, że inni znęcają się nad nimi, choć sama tego nie lubiła. Najwyraźniej przebywanie z Seikim sprawiło, że czuła się w obowiązku choć trochę stawić się w jego, jak i jego całego klanu, obronie. Co się dzieje, niedługo jeszcze będzie upalne lato w Kantai jak już takie cuda się dzieją.
Mężczyzna stawał się w jej oczach coraz bardziej normalny. Strach jakim zareagowała na początku powoli mijał, ale nadal pozostawała jedna rzecz, która nie dawała jej spokoju. Nigdy nie widziała aż tylu wojskowych w wiosce, co oznaczałoby, że szykuje się coś poważnego. W dodatku ta misja jeszcze wszystko potwierdzała. Mieli robić za kurierów listów. Cóż, nie było to raczej trudne zadanie, ale co mogli poradzić? Dobrze, że w ogóle ktoś im coś zaproponował.
Przepraszam Pana bardzo, ale mam jeszcze jedno pytanie. Czy coś się dzieje, że w okolicy tyle wojska się pojawiło? spojrzała na Seikiego i wymieniła spojrzenia porozumiewawcze czy chce tego typu misję. Oczywiście pomożemy jak możemy z misją. Czy moglibyśmy jeszcze poznać pana miano, no i oczywiście szczegóły, to znaczy gdzie dokładnie dostarczyć jakie listy. My mamy na imię Saika z klanu Hoozuki i Seiki ze szczepu Hoshigaki. powiedziała wskazując najpierw na siebie, a potem na chłopaka.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 25 sty 2017, o 10:33

Uwaga na temat dziwnego zwyczaju "wyżej postawionych" Hozuki sprawiła, że odruchowo zacisnąłem mocniej szczęki i naburmuszyłem się jeszcze bardziej niż zwykle, patrząc przy tym na mężczyznę. Dopiero po chwili zapach postawionego mi pod nosem ramenu przywrócił mi trzeźwość umysłu.
Pochłaniając kolejne łyżki pysznego ramen, wysłuchałem dokładniejszego opisu naszego zadania, które Saice najwyraźniej odpowiadało, chociaż nie wiązało się z nim żadne zdobywanie doświadczenia, żadna walka, żadne ryzyko. Nieco mnie to dziwiło, jednak kiedy ta spojrzała na mnie pytająco, wzruszyłem ramionami i dalej zajadałem się swoją porcją wołowego wywaru.
W tej rozmowie nie widziałem dla siebie miejsca, zwłaszcza po tym co powiedział mężczyzna na temat "mięsa armatniego". Wiedziałem, że rozmowa z kimkolwiek mogłaby wywołać u mnie wybuch niepotrzebnych emocji, które sprowadziłyby na nas raczej same kłopoty. O ile Saika zapewne uniknęłaby nieprzyjemności, ja mógłbym skończyć jako kolejne danie tej restauracji, a tego raczej chciałem uniknąć bo... nie wiedzieliby ile sobie policzyć za tak dobry filecik.
Wsłuchując się w rozmowę Saiki z żołnierzem, zastanawiałem się jakie interesujące informacje zawarte są w tych listach, które mielibyśmy dostarczyć. Obawiałem się, że mogą to być rozkazy wycięcia w pień moich pobratymców, a wtedy wypadałoby zapobiec takiemu obrotowi spraw. Póki co nadal siorbałem w spokoju swoją porcję, nasłuchując kolejnych słów mężczyzny.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 26 sty 2017, o 21:52

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 10/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Na pytanie ze strony Saiki, mężczyzna tylko uniósł brwi w zaskoczeniu, jako że akurat był zajęty piciem zawartości swojego kubka. Gdy skończył, kaszlnął tylko kilkukrotnie, tak jakby się zakrztusił, uderzając się kilka razy pięścią w pierś na wysokości mostka. W końcu odetchnął i spojrzał na dwójkę z zaciekawieniem.
-Co wy, pod kamieniem siedzieliście przez ostatnie kilka lat? Od kiedy Hoozuki spacyfikowali Hoshigakich i Shabondama, nawet nie próbowali się kryć ze swoimi zamiarami zjednoczenia wszystkich możliwych wysp. Czyli Yuki i ci tchórze z Ranmaru byli następni. A że napatoczyła nam się ciekawa okazja, to mamy zamiar ją wykorzystać...
Uśmiechnął się lekko, odstawiając kubek na blat biurka.
-Nie wiem, czy wiedzieliście, ale wszystkie klany wyspiarskie kilkaset lat temu mieszkały na kontynencie. Koło roku 160 zostaliśmy jednak zepchnięci na wyspy, niby z własnej woli. Tak naprawdę jednak zepchnięto nas tutaj siłą, dlatego że uznano nas za zbyt niebezpiecznych dla stabilizacji świata i za to, że zabieraliśmy miejsce innym, ambitniejszym Rodom. Yuki od razu się z tym pogodzili i odcięli od całego świata, z czasem szczepy również przestały się interesować. Tylko Hoozuki nie zapomnieli tej krzywdy, i przez wiele lat próbowali odzyskać to, co nam odebrano. Jednak zrozumieliśmy niedawno, że sami nie damy rady, i musimy ich uderzyć całą naszą siłą.
Przerwał na moment, by odetchnąć, po czym kontynuował.
-Niestety, ta chroniczna "pokojowość" Yukich sprawiła, że reszta też przestawała traktować naszą obecność na wyspach jak zsyłkę. Poprzedni lider wręcz otwarcie zalecał nam spokój i próbę rozwoju! Odrzucił to, co czyniło nas silnymi! Zginął w Sachu no Senjo, najpewniej zabity przez jakiegoś Yukiego, bo oni też tam byli, a przybycie pana Zangetsu stało się dla nas zbawienne! Dzięki wojskom, które teraz mamy, podporządkowaliśmy sobie szczepy dzięki naszej sile, i teraz tą samą zasady dominacji silniejszego zdobędziemy Hyuo. Mając wszystkie szczepy pod sobą, siły wyspiarzy nikt nie powstrzyma! Odzyskamy kontynent, i sprawimy że świat sobie przypomni o tym, co nam zrobili, i dlaczego popełnili błąd zadzierając z nami!
Dokończywszy, wyciągnął zza pazuchy dwa listy i podał je Saice.
-Mówiąc w skrócie. Jeden z naszych kwatermistrzów jest na rynku miejskim, handluje bronią i żywnością wojskową. Drugi, jeden z naszych kapitanów, pewnie będzie siedzieć w jakiejś spelunie w porcie. Przekażcie im list i powiedzcie, że szuka ich major Hoozuki Satetsu.
Z tymi słowami odwrócił się i oparł ponownie o stolik, podejmując rozmowę z jednym ze swoich kompanów. Dwójka zaś zauważyła, że wychudzony mężczyzna o wodnistych oczach, którego wcześniej zauważyli przed jadłodajnią, patrzył na nich i ruszył lekko ręką, tak jakby prosił ich żeby poszli za nim, i odszedł od "Hanamury", kierując się w stronę ławki przy położonej niedaleko kuźni.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 26 sty 2017, o 22:13

Miała jakie takie pojęcie o historii, ale aż tak nigdy nie mówiono jej szczegółów. A więc Kontynentalne Rody zepchnęli ich na te ziemie, na te puste, wyjałowione ziemie, bo bali się ich potęgi? Jak reszta Klanów i Szczepów mogła to zaakceptować?! Owszem, klany wyspiarskie potrzebowały wody i na niej opierały wszystkie swoje techniki, ale to nie znaczyło, że należy zepchnąć ich gdzieś daleko! Od słów mężczyzny zrobiło jej się w środku gorąco i zaczęła się irytować. Ich teraźniejszy lider nie dbał co prawda o gospodarkę, ale za najwyższą sprawę uważał honor Klanu. Zgromadził ogromną ilość wojska, a teraz kolejne zbrojenia szykowały się, gdyż Zangetsu-sama zamierzał przyłączyć do ich "rodziny" kolejny szczep.
Z drugiej strony nastawić przeciwko sobie połowę świata nie było chyba czymś najmądrzejszym. Na pewno dałoby się jakoś wypośrodkować cele, jednak najważniejsza była duma. Duma klanu pokrzywdzonego w dawnych czasach, który teraz, po tylu latach, domaga się zemsty i wynagrodzenia. Rekompensata na pewno okaże się krwawa, znając możliwości swoich jak i szczepów. Pytanie było jedno. Czy uległe szczepy rzeczywiście będą walczyć po stronie Hoozuki? Co prawda także ich ziemie zostały im odebrane, ale przywództwo klanu dominującego mogło nie wszystkim się podobać. Szczególnie po tym jak traktowani są Szczepowcy.
Zacisnęła usta i nieco skrzywiła twarz. Wzięła listy w rękę i zapamiętała jego dane. Seiki mógł wydawać się niepocieszony taką misją, ale teraz każdy gorsz się liczył. Każda uncja doświadczenia była jak na wagę złota. W zbliżającej się bitwie nie zamierzała pozostać bierna.
Co o tym myślisz? Wiem, że jako podległy Szczep chyba nie masz aż takiej motywacji do walki, ale ja na pewno stanę do walki. Wierzę, że ramię w ramię damy radę zwerbować jeszcze innych i ruszyć z atakiem na kontynent. Jej wzrok dziwnie powędrował na wejście, gdzie stał wychudzony żebrak, którego minęli przed wejściem. Patrząc na swoje jedzenie zrobiło jej się go szkoda. Patrz. On chyba chciałby też coś zjeść... Weźmiemy mu porcję? Pokazuje do mnie jakieś dziwne znaki... zagryzła wargę z prawej strony, patrząc wprost na rekiniego chłopca.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 27 sty 2017, o 08:44

Słuchanie całej tej opowieści wzbudzało we mnie mało sympatyczne emocje nie tylko względem naszego rozmówcy, ale przede wszystkim względem całego klanu Hozuki. Cała ta opowieść uświadomiła mi w pełni jak traktowane są Szczepy przez przywódcę klanu wodniaków - mięso armatnie, zapychacze armii którzy najpewniej mieliby zginąć pierwsi, aby to Hozuki mogli triumfalnie wkroczyć na odbite ziemie i tam panować w spokoju. Widziałem jednak w tym wszystkim szansę dla siebie i dla swojego Szczepu. Każdy uważał nas za miernych wojaków, dlatego mogłem udowodnić im jak bardzo się mylą i w czasie nadchodzących walk wzbudzić trwogę w sercach ludzi z kontynentu, ale również respekt w oczach innych Szczepów i rodu Hozuki. Pokonanie całych zastępów wroga i triumfalne zaprezentowanie się wobec własnych towarzyszy broni mogłoby uczynić mnie nową nadzieją Szczepu, kimś w kim pokładaliby nadzieję na swoją lepszą przyszłość.
Nie było raczej mowy o zdradzie Hozukich, nie było też mowy o biernym przyglądaniu się całej sytuacji. Jedynym rozwiązaniem dla mnie była walka do upadłego. Pokazanie swojej siły lub śmierć.
Rozniesiemy ich w pył. - odpowiedziałem dość szorstko do Saiki po czym spojrzałem na jeden z listów trzymanych przez dziewczynę.
Lepiej sypnijmy mu drobnych, może woli wypić normalne piwo zamiast tego, które sączył wcześniej. - dodałem, kiedy padła propozycja nakarmienia jakiegoś gościa. Następnie wstałem i razem z Saiką poszliśmy w stronę wychudzonego mężczyzny.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Natsume » 27 sty 2017, o 22:33

Oblicza Nowego Porządku
Misja C 13/45
Kantaiski Duet

Obrazek

Gdy dwójka shinobi wyszła z jadłodajni i zaczęła zmierzać w kierunku siedzącego na ławeczce mężczyzny, który obecnie pocierał dłonią swoje zarośnięte policzki, ich drogę przeciął pochód kilku żołnierzy, zmierzających w kierunku portu. Wyglądało na to, że zbrojenia Novum Ordo trzymały się całkiem sprawnie. Mężczyźni nie wyglądali na shinobi, ale nie trudno się dziwić - w końcu shinobi to tylko garstka ludzi, czasem licząca setkę-dwie. Miasta i wyspy zamieszkiwali w głównej mierze zwykli ludzie, i to oni byli główną siłą bojową wszystkich Rodów. Widać jednak było, że niektórzy z maszerujących ani trochę nie palili się do walki. W końcu kto chciał umierać na obczyźnie?
Gdy żołnierze przeszli, Saika i Seiki zbliżyli się do mężczyzny. Ten uśmiechnął się do nich smutno i ruszył ręką w geście salutu.
-Wybaczcie, że wam przerywam misję, ale usłyszałem waszą rozmowę z tym oficerem. Jest prostolinijny, ale też cholernie łatwowierny. Ale co muszę przyznać, Novum Ordo jest cholernie dobre w naginaniu faktów.
Pokręcił kilka razy głową, tak żeby strzelić karkiem, po czym ponownie przywołał uśmiech na twarz.
-Pozwólcie, że się przedstawię. Jestem Hoozuki Chousuke, jestem... a przynajmniej byłem... shinobi Rodu Hoozuki i przybocznym Hoozukiego Kaito, poprzedniego lidera. Do niedawna pełnoprawny klanowicz, a teraz... cóż - powiedział, pokazując gestem swoje ubranie i ogólny stan fizyczny. - Novum Ordo nie znosi opozycji. Cud, że nie gniję teraz w pierdlu, ale i tak "nowy porządek" patrzy na mnie jak na ścierwo.
Uśmiechnął się lekko, po czym spojrzał na dwójkę.
-Pozwolicie, że pójdę z wami? Zaprowadzę was na targowisko, a i postaram się sprostować to, co powiedział Satetsu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nami-shin (Osada Rodu Hōzuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość