Droga prowadząca do portu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 16 lip 2016, o 09:21

Widząc jak dziewczyna zareagowała na moje nagłe postanowienie i deklarację, uśmiechnąłem się lekko, wiedząc że zapewne tylko tak gada, żeby nie zrobić z siebie słabszej i nie ośmieszyć swojego klanu.
Jeszcze się przekonamy, Saika. Morskie Klify i cała okolica będą mówiły tylko o Szczepie Hoozuki, ale nie martw się, będziesz mogła zostać moją asystentką. - zażartowałem odsłaniając jeszcze bardziej swoje wielkie, ostre zęby.
Po takich obietnicach, wypadałoby coś faktycznie zrobić w celu osiągnięcia tej wielkiej siły o której tyle nagadałem, jednak na chwilę obecną nie widziałem co mógłbym uczynić.
Co by tu... macie tu na wyspie coś ciekawego? Albo jakieś miejsce dobre do treningu? Nie można tak tracić czasu, kiedy inni gdzieś tam w świecie rosną w siłę.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 16 lip 2016, o 11:58

Oczywiście, że będą mówić o Hoozuki, bo to ja będę na ich czele! Co prawda dopiero raczkuję w brutalnym świecie, ale nie dam za wygraną tylko dlatego, że kiedyś przegraliście i teraz chcesz się odkupić! Oczywistym był błąd w nazwie szczepu chłopaka, jednak nie mogła go wykorzystać! Stało się jasne, że oboje mimo nieznajomości stali się dla siebie niezwykle bliscy jako rywale. Jeden dzień, a miała już takie przygody. Nie mogła doczekać się kolejnych dni.
Trening? Najpierw muszę zdobyć trochę doświadczenia, ale hmm... cóż jest lepsze jak nie praktyka! To może sprawdzimy się tutaj? Nie ma nikogo w pobliżu, więc nie zbłaźnisz się w razie przegranej. odpowiedziała szybko, czekając na jego odpowiedź. Uśmiechnęła się szeroko. Miała nadzieję skopać mu dupsko! Gdy chłopak zgadza się - przyjmuje obronną pozycję. Gdy nie zgadza się czeka na jego propozycję z tym co mogliby zrobić. Być może wspólna misja byłaby też okazją do rywalizacji?
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 16 lip 2016, o 18:04

Zeźliłem się lekko, kiedy dziewczyna wykorzystała przeciwko mnie mój własny błąd językowy. Naburmuszyłem się jeszcze bardziej niż zwykle i splotłem ręce na piersi.
Chcesz walczyć? Odmawiam, jest jeszcze za wcześnie żebym zdradzał ci swoje atuty. Poza tym pokonanie dziewczyny nie doda mi chwały. - dogryzłem lekko Saice, licząc na to że nieco ją to ruszy.
Dobrze byłoby nauczyć się czegoś nowego, ale niestety w moich stronach brakuje dobrego nauczyciela. Tutaj też raczej nikt by nie chciał nauczać ryboluda więc chyba niewiele zdziałam. Będę musiał udać się na inną wyspę i może tam dostanę jakieś ciekawe zlecenie albo znajdę senseia. - zacząłem rozmyślać, drapiąc się po brodzie.
A ty? Będziesz tu kisła? A może rodzice nie pozwolą swojej ukochanej, delikatnej córeczce oddalić się za bardzo od domku? - dodałem lekko złośliwie, chcąc zobaczyć złość na twarzy Saiki.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 17 lip 2016, o 09:24

Że coo?! Zbliżyła się do niego na kilka centymetrów. Ich twarze dzieliło nie więcej jak 20cm. Zła patrzyła się na niego ze złością. Tylko dlatego, że jestem dziewczyną, znaczy, że jestem słabsza?! Jeszcze zobaczysz, sardynko, co to znaczy być potężnym! Żebyś nie zdziwił się jak kiedyś wytrę tobą podłogę!!! wściekł ją niemiłosiernie. Chyba nawet bracia i rodzice tak nią nie wstrząsnęli. A ten tutaj, jakiś podrzędny ryboludź, śmie do niej tak mówić! Do niej, członkini potężnego klanu Hoozuki! Po chwili ciszy chłopak zmienił temat i zaczął mówić o czym innym. Saika postanowiła mu teraz odpuścić, ale zapamięta sobie tą obelgę. Jeszcze ona mu pokaże!
Nie martw się, pozwolą, pozwolą. Co jak co, ale na zlecenie zawsze jest pora. Tym razem pozwoliła, by ta złośliwość spłynęła po niej jak woda. Nie może dawać się ciągle wyprowadzać z równowagi przez jakieś głupie docinki chama i prostaka. Musiała być ponad to. Pokaże mu, że klan Hoozuki jest ponad takie bezmyślne akcje.
To gdzie chcesz iść? Do portu, do osady czy całkiem w inną stronę? powiedziała do niego spokojniej, choć w środku gotowało się w niej.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 17 lip 2016, o 10:19

Piraci z Kantai!
Obrazek
[1/22]


Dwójka ninja nie mogła jeszcze do końca zdecydować, jak mają wyglądać ich relacje. Czy w przyszłości będą przyjaciółmi, którzy z chęcią rywalizują - nawet w kategoriach typu papier-kamień-nożyce. A może znienawidzą się doszczętnie a każde kolejne spotkanie będzie obfitować w wyrwane łuski i przelaną wodę? Najbliższe wydarzenia mogą być ważnym czynnikiem, zdolnym poprowadzić ich ku jednej lub drugiej ścieżce.
Kiedy tak stali i rozmawiali, na horyzoncie pojawiła się jeszcze jedna postać. Zmierzała w stronę portu, powoli rosła i nabierała szczegółów. Oczywiście, duet nie zwracał na nią uwagi, zbyt skupiony na przekomarzaniu się. Mężczyzna wyglądał na jakieś pięćdziesiąt lat, o sylwetce przypominającej skałę wystawioną na fale i wiatr morza. Pewnie rybak, sądząc po ubogim stroju. Albo rolnik, tudzież włóczęga. Minął bohaterów tej opowieści jakby nigdy nic, ledwo rzucając na nich okiem. Dopiero po kilku kolejnych krokach zatrzymał się gwałtownie i odwrócił na pięcie. Podszedł do nich, zdejmując kapelusz z głowy. Czarne włosy w większości przeżerała siwizna, podobnie zresztą działo się z brodą.
- Przepraszam was bardzo, ale myślę, że moglibyśmy sobie nawzajem pomóc... - zawahał się na moment, jakby kolejne słowa skrywały w sobie tajemnicę. - Młodzieńcze, z chęcią skorzystam z twoich umiejętności. Za opłatą, rzecz jasna. To jak, zainteresowany? - Szkoda tylko, że nadal nie wiadomo, o co konkretnie mu chodzi. I dlaczego oferta była zaadresowana tylko do Rekina? Może z powodu wyglądu, huh.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 17 lip 2016, o 16:51

Reakcja Saiki była dokładnie taka jakiej sobie życzyłem. Złość na jej twarzy była niczym nagroda za dobrze wykonane zadanie dlatego uśmiechnąłem się mimowolnie słuchając jej pogróżek.
Przez kolejnych kilka dłuższych chwil nie mogliśmy zdecydować co robić dalej, gdzie się udać, czym zająć aż nagle jak za dotknięciem magicznej różdżki pojawił się nieopodal nas podstarzały mężczyzna, którego słowa dały mi tylko kolejny pretekst do tego, aby utrzeć nosa zarozumiałej pannie Hoozuki.
Spoiler: pokaż
Obrazek

Jeśli zadanie związane jest z wodą to nie mógł pan trafić lepiej. Widzę pod wodą, oddycham pod nią, znajdę wszystko co zaginęło, poruszam się w niej szybciej niż inni na lądzie. Nikt mnie w wodzie nie pokona. - powiedziałem, w międzyczasie rzucając Saice znaczące spojrzenie, aby tylko bardziej ją nakręcić i znowu ujrzeć ten wspaniały wyraz złości na jej słodkiej buźce.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 17 lip 2016, o 18:37

Bezczelnie im przerwano. Starszy pan podszedł do nich z ofertą pracy, ale tylko dla Seikiego. Czy dziś cały świat się na nią uwziął?! Jego puste słowa jeszcze bardziej nią zatrzęsły. Nie wytrzymała. Miała gdzieś to, że stoi przy nich misjodawca, który czeka na chłopaka.
Nie mógł lepiej trafić? Ha! Śmieszne! To ja JESTEM wodą! Więc jeśli chodzi o wodne sprawy, będę lepszą osobą do Pańskiego zlecenia. Zresztą... podeszła bliżej starszego mężczyzny, jakby mówiła mu w tajemnicy. Mówiła jednak na tyle głośno, że i ryboludź mógł bez problemu usłyszeć. Nie polecałabym Panu jego usług. Straszny z niego krętacz i odwala fuszerkę. To ja mogę wykonać dla pana robotę na najlepszym możliwym poziomie jakości. Mogę go dla pana przypilnować z pracą. Odpłatnie oczywiście. chciała go przekabacić, bądź chociaż zniechęcić do zatrudniania chłopaka. W ostateczności poszłaby i tak za nimi, gdyż nie wyobrażała sobie, żeby zostawiła to w taki sposób.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 17 lip 2016, o 19:29

Piraci z Kantai!
Obrazek
[4/22]


Sytuacja rozwijała się w naprawdę dynamiczny sposób. Seiki, natchniony skierowaniem prośby ku niemu przejął inicjatywę i zaczął zachwalać swoje zdolności. Szybka kontra ze strony Saiki z pewnością nie przypadła mu do gustu, ale rybak wyglądał na wniebowziętego. Nic tak dobrze nie wpływa na finanse i szanse najskuteczniejszego wykonania zlecenia jak zdrowa konkurencja. A tutaj była przemnożona przez klany, płeć, kolor i fakturę skóry oraz wiele.
- Widzę, że bogowie mi sprzyjają. Jeśli chcecie konkurować, to tym lepiej dla mnie. Nie odwalicie fuszerki i w ogóle. - zakaszlał, patrząc to na dziewczynę, to na rekina. Które z nich okaże się lepszym myśliwym? -Zadanie jest proste, niedaleko stąd, w jednej zatoczce, są małże. Jak wiadomo, nieliczne zawierają perły. A mi własnie zależy na tych małych cudeńkach. To jak, idziemy? - machnął dłonią w bliżej nieokreślonym kierunku. Choć fakt, morze było w tamtą stronę.
Czy obie strony podejmą rękawicę? Z pewnością. Tylko która z nich okaże się lepsza? Stworzenie zdolne oddychać pod wodą i poruszać się w niej... Jak ryba. Czy kunoichi która sama była tą życiodajną cieczą? To dopiero będzie ciekawe!
Sarutobi Kazumi
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 17 lip 2016, o 20:02

Zagrania Saiki były oczywiste, w końcu pochodziła z zarozumiałego klanu, który gardził innymi samemu nie będąc w niczym lepszym.
Kiwając głową słuchałem jej oszczerstw, licząc na zdrowy rozsądek zleceniodawcy. Jak się jednak okazało, dwójka osób do pomocy była dla niego nawet lepsza niż jedna, a w tym dopatrywałem się swojej szansy na sukces i wygranie z dziewczyną w równej walce.
Perły? Dostanie ich pan całe garście, ale tylko ode mnie. Ta tutaj pewnie nawet nie wie jak się z małżem obejść. - zażartowałem wskazując palcem na idącą obok dziewczynę.
W głowie ułożony już miałem doskonały plan na to, jak szybko i skutecznie wykonać zadanie. Hoozuki nie miała w tym żadnych szans, brakowało jej jednej, niezwykle ważnej cechy, dzięki której wygraną miałem niemal w kieszeni.
To jak? Kiedy już wygram, zostaniesz moją asystentką czy może uciekniesz z podkulonym ogonem? - spytałem dziewczyny, kłapiąc po tym swoimi wielkimi szczękami, pełnymi ostrych jak brzytwa zębów.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 17 lip 2016, o 21:13

Łowienie pereł? W porządku! Chociaż po wyłowieniu i sprzedaniu dostaliby dużo więcej pieniędzy, to tutaj nie chodziło o pieniądze, a rywalizację. Konkurs umiejętności był tym, czego oczekiwał ich pracodawca. Uśmiechnęła się pod nosem na złośliwości Seikiego. Nie zamierzała tym razem dać się wyprowadzić z równowagi.
Oczywiście, że podejmujemy się zadania. Idzie Pan z nami nad zatokę czy mamy przynieść łup gdzieś do wioski? odpowiedziała mu poważnym tonem, krzyżując ręce na piersiach. Na jej twarz znów wstąpił pełen arogancji wyraz twarzy. Musiała się skupić i nie dać się głupiemu.
Chciałbyś. Wiesz jak to mówią... Nie mów hop. Możesz się na tym nieźle przejechać, śmierdząca rybo. wyszczerzyła się sarkastycznie do niego, czekając na postanowienie mężczyzny. Seiki bardzo chciał ją wyprowadzić z równowagi, ale jeśli chodzi o misje była w nich bardzo dokładna i dawała z siebie 100%. Zobaczymy czy to wystarczy.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 17 lip 2016, o 21:55

Piszecie tutaj -> viewtopic.php?f=77&t=2546
Sarutobi Kazumi
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Shiroi » 15 sie 2016, o 00:06

Wychodząc z lasu, trafił w końcu na jakąś drogę. Jak mniemał, prowadziła ona do portu, czyli najlepszego miejsca, na jaki mógł tylko wpaść. Wiadomo przecież, że jest tam pełno ludzi i towarów wszelkiej maści, więc nie powinien mieć wiele problemów ze znalezieniem kupca łasego na zwierzęce produkty. Choć zdecydowanie łatwiej byłoby sprzedać futro byle podróżnikowi czy na stoisku po drodze, bo targanie tej skóry ze sobą stawało się dla Shiroiego nużące i mało komfortowe. Głowa dzika, którą zabrał dla - jak to się mówi - jaj także do wyjątków nie należała. Niby śmiesznie było patrzeć na ten zwierzęcy ryjek, który nie tak dawno zapewnił mu trochę rozrywki i syty posiłek, ale teraz coraz to bardziej myślał, by się jej pozbyć. Sprzedać albo wyrzucić, choć wolałby to pierwsze. Od niechcenia może dać ją w pakiecie z futrem, choć wtedy raczej postara się nieco potargować, by podbić trochę cenę.
- Futro na sprzedaż! - krzyknął raz, bardziej z ciekawości czy w ogóle znajdzie się jakiś chętny niż z chęci szybkiego zysku. Przewiesił towar przez całą rękę, by lepiej je zaprezentować i z wolna machał nią niczym flagą to na lewo to na prawo. Natomiast drugą kończynę ze swym trofeum podniósł wysoko, tak by każdy mógł je zobaczyć i głośno zawtórował po kilka razy: - Świeża głowa dzika na sprzedaż! Jeszcze mruga!
Shiroi
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Masaru » 16 sie 2016, o 13:31

Zabawa nad jeziorem 13/15
Obrazek
Shiroi szedł do portu z głowa dzika i skórą. Musiało to wyglądać komicznie, zwłaszcza jak zaczął nią machać i próbować obciętą głowę zwierzaka komuś wcisnąć. Na jego szczęście prawie od razu jakaś starsza pani wykrzyczała na pół ulicy Ja kupie chłopczyku, kupie i głowę i skórę dam ci za wszystko 60Ryo. A zaraz z drugiej strony zza pleców naszego shinobi jakiś elegancko ubrany pan powiedział spokojnym głosem Ja kupie obie te rzeczy, dam ci 100Ryo. Dla mnie ochłapy, ale dla takiego szmaciarza jak ty to majątek. Takich jak ty powinni palić na stosie za wzniecanie wojen, ale chyba do czegoś się przydałeś społeczeństwu skoro upolowałeś tego dzika. Albo ukradłeś co bardziej prawdopodobne, ale nie będę wnikał. Bohater miał 2 wyjścia, albo sprzedać miłej babci za mniejszą cenę, albo temu bogatemu dupkowi który go obrażał. Ewentualnie mógł sprzedać skórę i głowę a potem walnąć w twarz bogacza. Ale to mogłoby się wiązać z pewnymi utrudnieniami, w postaci strażników. Wszystko zależy od niego. Schować godność i zarobić więcej, albo z nie dać sobą pomiatać i sprzedać babci, a tamtemu natłuc. Albo jeszcze co innego.
Masaru
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Shiroi » 16 sie 2016, o 19:44

Komicznie czy nie jakoś i tak musiał sprzedać to futro, a jakkolwiek by przy tym nie wyglądał to liczy się tylko efekt końcowy. W tym wypadku sukces pojawił się błyskawicznie, więc śmieszne zachowanie Shiroiego spełniło swoje zadanie na medal. Co jednak najciekawsze chętnych było aż dwóch!
Może powinienem częściej wpadać na dziki i sprzedawać futra hurtowo? - pomyślał. Taki plan nie wyglądał źle. Po kilku polowaniach doszedłby pewnie do wprawy i cały biznes nabrałby rozpędu. Gorzej miałyby dziki. Zniknęłyby z wyspy w mgnieniu oka, a ich brak to brak dalszej pracy. Reasumując, z dobrej idei i projektu na życie pozostały jedynie marne marzenia o bogactwie. I tak zanudziłbym się na śmierć - podsumował w głowie i przeszedł w końcu do handlu. Podbicie ceny z 60Ryo do aż 100 przez eleganckiego jegomościa dosłownie zatrzęsła shinobim. Całe zdumienie wysoką kwotą szybko jednak znikło. Tyle Ryo to może i dla młodzika majątek - z tym mógłby się jeszcze zgodzić, ale nazwanie go szmaciarzem to już zdecydowanie inna bajka. Czegoś takiego płazem nie puści.
- Oto skóra i łeb dzika - powiedział do babci z najmilszym wyrazem twarzy, na jaki było go tylko stać. Po takim, a nie innym potraktowaniu przez byle bogacza raczej nie trudno było się domyślić, komu wszystko sprzeda, a komu najzwyczajniej podziękuje i odprawi z kwitkiem. - A skórę barana też Pani zbiera? - zapytał dodatkowo. - Bo właśnie stoi koło mnie jeden. - Kątem oka zerknął na jegomościa, by upewnić go, że to właśnie o nim mowa. Shiroi nie chciał skakać mu do gardła jako pierwszy, bo jeszcze by mu co zrobił, a jak wiadomo, to on miałby potem problemy. Natomiast jeśli to temu jaśnie paniczowi popuszczą nerwy i zacznie całą rozróbę, to jakby nie było nawet i w obronie shinobi mógłby go połamać albo dla przykładu skasować. Bo błagam, on się o to sam doprasza.
Ostatnio edytowano 17 sie 2016, o 17:01 przez Shiroi, łącznie edytowano 2 razy
Shiroi
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Masaru » 17 sie 2016, o 15:41

Zabawa nad jeziorem 15/15
Obrazek
Shiroi postanowił sprzedać swoje łupy za 60Ryo miłej babci. Jednak postanowił przy okazji sprowokować bogatego jegomościa, w całkiem inteligentny sposób. Kątem oka mógł zobaczyć 2 strażników którzy z zainteresowaniem i uśmiechami na twarzy obserwowali całe zdarzenie. Chyba nie lubili bogaczy bo sami pewnie zarabiali grosze. Nasz bohater sięgnął po zapłatę i mógł pewnie ku swojemu zadowoleniu ujrzeć że jegomość rzuciła się na niego z nożem. Biegł na niego, chcąc go dźgnąć. Tylko że był kawałek dalej i miał do przebiegnięcia jeszcze dobre kilak metrów. Starsza kobieta za nim zapłaciła, albo chociażby wzięła łupy, z krzykiem obróciła się i zaczęła uciekać. Trudno się jej dziwić, przecież w jej kierunku leciał wściekły facet z nożem. Co prawda nie do niej, ale w jej kierunku. Shinobi pewnie bez trudno sobie poradzi z przeciwnikiem w końcu tamten był tylko zwykłem człowiekiem. Oczywiście wypadałoby po jego unieszkodliwieniu poprosić o 100ryo, bo skoro babcia uciekła to nici z kasy.
Masaru
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nami-shin (Osada Rodu Hōzuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość