Droga prowadząca do portu

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Haruyasu » 15 sie 2015, o 10:32

To co usłyszał wręcz zaciekawiło Haruyasu. Na jego twarzy pojawił się pewien grymas zadowolenia. Sprawa, w którą się wplątał stała się czymś w czym chciał wziąć udział. Wolnym ruchem wyjął za szaty list po czym wręczył go zrozpaczonemu mężczyźnie mówiąc:

-To dla Ciebie i pamiętaj to Twój szczęśliwy dzień bo mogło skończyć się inaczej...

Uśmiechnął się po czym obrócił na pięcie i ruszył do dziewczyny. Miał dla niej kilka pytań, co więcej zaciekawiło go to czym się zajmuje. Haruyasu postanowił brnąć dalej iść za ciosem i ruszyć ścieżką, która doprowadzi go do końca. Sądził, że będzie mógł tam poznać wiele ciekawych rzeczy o tym świecie. O świecie, który był dla niego troszkę obcy.

Mgła spowijała jego ciało, stała się jego płaszczem. Odzieniem demona, któremu czerwone ślepia błyszczały w poświacie mlecznego płaszcza. Zwiastun śmierci nadchodzi...
Haruyasu
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Inoue » 15 sie 2015, o 15:43

Misja rangi D
16/15+


Ta misja to był doskonały początek twojego nowego życia, już na samym wstępie mogłeś się delektować grymasem bólu i strachu na twarzy jakiegoś mieszczucha, ta zabawa najwyraźniej ci się podobała. Dałeś list, ten wyciągnął drżącą rękę i wziął go w swoją wielgachną dłoń, która pomimo rozmiarów była w tym momencie mocno bezsilna. Zagroziłeś palantowi na odchodne choć nie wiedziałeś dokładnie o co chodziło, to było nieważne, liczyła się dobra zabawa przy dręczenie ludzi. Wróciłeś niespiesznie do miejsca, w którym spotkałeś tą dziwną dziewczynę, mając do niej jeszcze kilka pytań. Nie widziałeś jej w oddali, kiedy tylko dotarłeś, zobaczyłeś woreczek z pieniędzmi, przy tym była doczepiona karteczka. "Hyuo". Tam będę przez najbliższy czas. Jest tam świątynia, tam jest więcej "bestii" tego świata. Mam cię na oku. Liścik trochę dziwny, nie wyjawiał żadnych konkretów jednakże miałeś jakieś wskazówki i była to ciekawa sprawa. Reszta zależy od ciebie.

Misja skończona
Inoue
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Haruyasu » 16 sie 2015, o 10:04

Pierwsze zlecenie zostało wykonane. Pierwszy krok zrobiony ku ludzkości. Im więcej wiedział tym bliżej był swoich celów. Tym bliżej był marzeniom i przeznaczeniu dla, którego przyszedł na świat. Ród pradawnych Hozukich nie istniał w tym świecie, tego był pewien. Był również pewien, że jest ostatnim żyjącym. Jednak czy aby na pewno? W końcu jak to możliwe, żeby tak silni wojownicy znikli z tego świata. Było to stwierdzenia, dla którego żył. Chciał sprawdzić czy rzeczywiście na tym świecie żyją ludzie zdolni pokonać pradawny klan, z którego się wywodził. Ród o którym zapomniano dawno temu. Ród słynący bycia koszmarem tego świata.

Mężczyzna podniósł woreczek z pieniędzmi, podrzucił go delikatnie by monety zadzwoniły charakterystycznie. Po czym schował go za swoim płaszczem. Była to niewielka kwota ale czego mógł się spodziewać po tak prostym zleceniu. Bardziej cenna była dla niego karteczka z informacjami. W końcu to je cenił ponad życie. Spojrzał na nią i uważnie przeczytał. Kiedy skończył wymamrotał pod nosem:


-Hyuo...

Oderwał spojrzenie od kartki, po czym spojrzał w dal. Spojrzał w głębię mglistego płaszczu, który spowijał całą okolice. Został wyznaczony nowy cel. Miejsce w które zmierzał to idealne miejsce dla takiego demona jak ona. Hyuo "świątynia bestii".
Haruyasu
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hikari » 10 paź 2015, o 12:25

Misja rangi D
1/15+

Haryuasu wymyślił swój cel podróży, który przeczytał z karteczki, czyli wręcz został mu narzucony. To co powiedziała kobieta i mu przekazywała bardzo go intrygowało. Jego celem była "Świątynia" w której przebywało więcej bestii takich jak on, ale czy on był bestią? Czy demon oznacza to samo co bestia? Przez dziwną kobietę został uznany za bestię, choć nic teoretycznie nie zrobił. Dookoła było słychać pustkę, a mgła, która wcześniej otaczała go jakby zbliżała się do niego. Ten budynek, w którym mieszkał mężczyzna i który wcześniej był dosyć wyraźny w tym momencie jakby nie istniał. Woreczek, który trzymał w ręce jakby był nierzeczywisty. Przez moment przestał widzieć wyraźnie, jakby ktoś lub coś z nim grało w berka. Czy to co widział i zrobił przypadkiem nie było fikcją jego umysłu? Coś w nim co poszukiwało celu w tym całym życiu? Może chciało mu coś podpowiedzieć? Po chwili wszystkie zmysły powróciły do pełni rzeczywistości, a wraz z ich powrotem zostały rozwiane wszelkie wątpliwości. Dom znowu był ledwie widoczny, a mieszek ciążył mu w ręce, wzrok już więcej nie szwankował. Jak to podobno opowiadają na licznych wsiach? Ciągnie swój do swego? Tak samo Haruyasu, którego ciągnie do miejsca napisanego na karteczce. Przed nim zdecydowanie jest dłuższa droga, najpierw musiał pomyśleć jak pokonać wodę, która dzieli go od regionu do którego ma zamiar się udać. Wszystko zależy od jego samego. Czuł jak jest obserwowany. Przez kogo? Tego on sam nie wie.


Następnego posta możesz już napisać o tutaj, bo jakoś do Hyuo musisz się dostać :)




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2422
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 12 lip 2016, o 12:35

Wracała do domu razem z kuzynem, rozmawiając i nadal przeżywając pierwszą misję. Co chwila wracali a to do momentu, w którym nosili paczki czy to do ratowania chłopca. Jej ubrania dawno wyschły, a włosy strasznie się skołtuniły. Oddałaby królestwo za szczotę! Ale zamiast tego przeczesała je dłonią. Z portu niedaleko było do osady Hoozuki, dlatego też w połowie drogi kiedy Saika zobaczyła jakąś sadzawkę odechciało jej się iść do domu.
Ja... Ja pójdę się jeszcze przejść, ale widzimy się w osadzie, Umi. Następnym razem nie przegram w noszeniu paczek! puściła mu oczko i uśmiechnęła się zalotnie po czym odbiegła kawałek i pomachała mu na pożegnanie. Do zobaczenia! Poczekała aż ten odejdzie trochę i dopiero wtedy przestała mu machać. Kto by pomyślał, że dziś poznany kuzyn zostanie tak ciepło przyjęty? Sama była zaskoczona jak komfortowo czuła się w jego obecności. Być może było to spowodowane przynależnością do tego samego klanu?
Kiedy odwróciła się, podeszła do małego zbiornika wodnego. Dopiero wtedy zauważyła ledwo widoczną huśtawkę, na której przysiadła. Lekko odpychała się od ziemi tak, że zginając i prostując nogi zataczała cały kąt huśtania.

Obrazek
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 12 lip 2016, o 20:47

Jako jeden z kolejnych celów swojej podróży, a raczej jednej z wycieczek "krajoznawczych", wybrałem dość sporą wyspę o której w sumie niewiele wiedziałem, poza tym że jest zamieszkana i to przez klan raczej źle do nas ryboludzi nastawiony. Mimo to dreszczyk emocji z każdego kolejnego wydarzenia ostatnich tygodni rósł we mnie, pchając do coraz bardziej szalonych (jak dla takiego dzieciaka) czynów.
Wyposażony jak zawsze ruszyłem w stronę brzegu, który widziałem od pewnego czasu płynąć w tamtym kierunku. Dla bezpieczeństwa wyminąłem port, by opuścić wodę w bardziej odludnym miejscu i ruszyć w głąb wyspy. Kiedy trafiłem na dość obszerną polanę i drogę która ją przecinała, chciałem jak najszybciej dostać się do bardziej przystępnego jak dla mnie miejsca czyli lasu, zagajnik lub chociaż jakiegoś oczka wodnego, w którym mógłbym na chwilę przystanąć i przemyśleć dalsze posunięcia. Lekko pochylony przemierzałem polanę, aż wyczułem w okolicy obecność wody. Ktoś, kogo woda jest drugim naturalnym środowiskiem, wyczuje nawet niewielki powiew świeżej wody tak jak zwykł człowiek poczuje różnicę w powietrzu, gdy zmieni znacznie swoje otoczenie. Ja zachęcony tym odkryciem, przyspieszyłem kroku by po pewnym czasie dostrzec niewielką sadzawkę. Natychmiast zdecydowałem, że podejdę bliżej i może nawet wejdę do środka dla ostudzenia emocji i chociaż lekkiego ukrycia się. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy będąc już dwiema nogami w wodzie, ujrzałem huśtającą się po drugiej stronie dziewczynę. Spojrzałem na nią z lekkim przerażeniem, wiedziałem że musiała też mnie dostrzec gdyż całkowicie nie kryłem się ze swoim zamiarem wejścia do wody i niestety nie zauważyłem jej w porę by móc się jakoś zakraść.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 13 lip 2016, o 07:00

Bujała się, cieszyła spokojem kiedy to jakiś nieznany jej... no właśnie chłopak? Nie... Już z daleka widziała, że jego skóra ma nienormalny odcień. Dopiero po chwili skojarzyła, że to członek szczepu im podległego. Ciekawe czy mieszkał w osadzie, gdyż wcześniej go nie widziała. Wyglądał jakby chodził przygarbiony, a duże zęby niczym u rekina, wystawały z buzi. Saika zeskoczyła z huśtawki i wyciągnęła rękę z wystawionym palcem wskazującym.
Ty! Co to za skradanie?! krzyknęła do niego jako dumna Hoozuki nie mogła sobie odpuścić lekkiego śmieszkowania z ryboludzia. Ona, tak jak oni, czuła się jak ryba w wodzie, ale oni na dodatek dostali niebanalny wygląd, za którego brak Saika była dozgonnie wdzięczna. Huśtawka została sama sobie, a ona powoli zbliżała się w stronę nieznajomego. Chciała się mu dokładnie przyjrzeć, gdyż wcześniejsi przedstawiciele jego klanu bali się jakiejkolwiek większej interakcji, nie mówiąc o rozmowie.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 14 lip 2016, o 09:03

Niestety dziewczyna była bardziej spostrzegawcza niż mogło się wydawać, dlatego szybko namierzyła mnie swoimi niewinnymi oczętami.
Przez krótką chwilę stałem bez słowa, jednak wiedziałem że muszę wreszcie coś z siebie wydusić.
Żadne skradanie... spacer zwykły. - burknąłem w jej stronę, licząc na to że da mi spokój i będę mógł w spokoju kontynuować swoją małą przygodę na tej wyspie.
Dobrze wiedziałem, że ta konkretnie wyspa jest zamieszkana przez klan Hoozuki, który był od długiego już czasu oprawcą naszych (rybo)ludzi, dlatego też przyjście tutaj wiązało się z jeszcze większymi emocjami. Nie byłem jednak pewien co taka zwykła dziewczyna jak ta z huśtawki robi w tym miejscu. Nie wyglądała ani na silną, ani na groźną więc pewnie była zwykłym człowiekiem, który tak jak ja wyszedł zaczerpnąć świeżego powietrza.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 14 lip 2016, o 20:00

Obrazek

Gbur i prostak! To były pierwsze myśli dziewczyny kiedy go zobaczyła. Zmieniła postawę na bardziej oschłą jak do tej pory. Założyła ręce na piersiach i spojrzała na niego, lekko unosząc głowę do góry. Oczy były chłodne niczym morze zimą. Chłopak nie prezentował się wcale, a jego postawa ją całkowicie odepchnęła. Mimo to nadal coś jej podpowiadało, żeby go poznać. Był bowiem członkiem podległego im szczepu.
Co zagubiony Hoshigaki robi w takim miejscu? Nie jesteś stąd. powiedziała do niego ciągle go mierząc wzrokiem. Niewielu było jego rodaków w wiosce. Przyczyna była oczywista - Hoozuki bardzo lubili stroić sobie z nich żarty i nie tylko. Wykrzywiła usta w krzywym uśmiechu pokazując ostro zakończone zęby, dając mu tym samym informacje o ty, że nie była zwykłym cywilem nad jeziorkiem. Poczuła wewnętrzną ochotę na zmierzenie się z nim, lecz wyglądał na bardziej doświadczonego w walce. Ona dopiero rozpoczynała swoją przygodę. Silniejsza jednak od jej ochoty była wiarygodna szansa przegranej, toteż nie wyzywała go na żaden pojedynek.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 14 lip 2016, o 21:25

Na moje nieszczęście dziewczyna z huśtawki była bardzo natrętna i jak się szybko okazało, powodem tego była najprawdopodobniej jej przynależność do zarozumiałego klanu Hoozuki, który gnębił Szczep Hoshigaki przy każdej niemal okazji, a tak przynajmniej mawiano w rodzinnych stronach.
Nie jestem stąd, ale nie jestem zagubiony. Postanowiłem zapoznać się z okolicą, w której mieszkam od zawsze, nie było mnie jeszcze na tej wyspie. - odpowiedziałem swoim typowym, lekko naburmuszonym głosem, również splatając ręce na klatce piersiowej tuż przed sobą.
Ładne ząbki, też ostrzycie je na kościach zagubionych żeglarzy? - spytałem poważnym głosem, zastanawiając się czy dziewczyna załapie ten żarcik odnoszący się do różnych plotek na temat ryboludzi z mojego Szczepu.
Ciągle stałem w miejscu, po drugiej stronie bajorka. Nie wiedziałem czy mogę podejść lub czy dziewczyna zechce to zrobić. Nie wiedziałem nawet czy to dobry pomysł zważając na relacje między naszymi rodzinami, jednak wiedziałem, że nie pozwolę się traktować tak jakby sobie tego życzyła, o ile faktycznie jest tak zarozumiała jak o nich mawiają.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 15 lip 2016, o 08:58

Arara... Nie daje sobie wejść na głowę... Nie są jednak tacy jak powiadali. uśmiechnęła się w duchu. Bardzo szczerze chciała wątpić w te pogłoski, gdyż zwyczajnie byłoby to zbyt nudne. Chłopak jak się okazało nie był stąd, ale też nie zgubił się. Zwyczajnie poznawał otaczające go tereny. Ikra(kappa) jaką wykazywał się chłopak zdecydowanie przypadła jej do gustu. Hoshigaki z jakimi się spotkała w wiosce byli aż za bardzo podlegli. Ponadto znała ich z opowieści braci jako osoby w roli kozłów ofiarnych.
No a nie widać? Same się nie naostrzyły. Rybki z rana jak śmietana jak to mawiają w naszych stronach. powiedziała tonem pełnym ironii. Czuła, że i tan starał się ją wybadać, więc postanowiła zagrać w jego gierki. Chłopak przybrał pozę podobną do niej, co z boku musiało wyglądać całkiem zabawnie. Dwaj nastolatkowie, którzy stoją niemalże w identyczny sposób i mierzą się wzrokiem. Całe szczęście droga była dalej, a wokół nie kręcił się nikt inny.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 15 lip 2016, o 10:35

Zachowanie dziewczyny z każdą chwilą utwierdzało mnie w przekonaniu, że klan Hoozuki faktycznie był taki jakim go wielu przedstawiało. Trochę zarozumiali, pewni siebie i z dziwnym poczuciem humoru.
Przez chwilę po "żarcie" dziewczyny, stałem bez słowa próbując nie palnąć niczego niemiłego w odpowiedzi.
A ty? Czemu siedzisz tutaj sama? Nie macie w swojej wielkiej i wspaniałej wiosce nic ciekawego do roboty? - dopiero na koniec zrozumiałem, że to co powiedziałem również nie było zbyt przyjemne, ale tak już musiało być, może po tym dziewczyna poczuje się podobnie do mnie, kiedy to żartowała sobie ze mnie.
Skoro tak jest, to chyba niepotrzebnie się tu fatygowałem. - westchnąłem drapiąc się po głowie w lekkim zamyśleniu, które było oczywiście udawane.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 15 lip 2016, o 12:21

Chłopak nie zareagował tak energicznie jak zażartował wcześniej. Nieadekwatny żart, brak humoru czy może jednak słaby żart? Cóż nigdy nie była osobą o ciętych ripostach czy dobrych kawałach, więc nawet jej to nie zdziwiło.
No właśnie nie ma nic do roboty. O to chodzi. westchnęła dość ostentacyjnie, rozkładając ręce. Jeśli szukałes tutaj jakiś przygód, to raczej cię rozczaruję. W osadzie pełno jest ludzi, którzy tylko czekają na niewinnego Hoshigaki do nabijania się. powiedziała mu bez ogródek. Taka była zresztą prawda, gdyż nie dość, że był obcy to jeszcze młody, co przyciągało upośledzonych mięśniaków w celu naśmiewania się. A twoja osada? Chyba też w niej wieje nudą skoro przywiało cię aż tutaj. Tą drogą dojdziesz do portu. wskazała mu drogę, z której dopiero co i ona wracała razem z kuzynem po odbytej pierwszej misji. Ochotę miała na kolejną misję, lecz była ciekawa czy jeszcze coś dziś znajdzie.
Saika
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 15 lip 2016, o 15:06

Nie tylko w wiosce jest ich pełno. - odpowiedziałem dość sucho, patrząc na dziewczynę. Zanim ta zdążyłaby chociaż odpowiedzieć, zdecydowałem się kontynuować.
Moja osada, tak jak mówisz tam też nic ciekawego. Ostatnio miałem dwie niebezpieczne przygody, porównałbym je nawet do misji i przez to nie mogę teraz myśleć o niczym innym jak o tym, by dalej szukać wyzwania. W nosie mam to co o nas mówicie, udowodnię wam, że to właśnie Hoshigaki Seiki zostanie najpotężniejszym shinobi elementu wody. Wtedy wreszcie zakończę te głupie i przepełnione nienawiścią spory między wszystkimi klanami.
Po tych słowach wyciągnąłem zaciśniętą pięść w stronę dziewczyny i lekko się uśmiechnąłem.
Jesteś świadkiem moich nowych narodzin, a kiedyś będziesz świadkiem mojego triumfu. - przy tych słowach zaczęło mnie przenikać jeszcze większe niż dotychczas podniecenie na samą myśl o tym ile wspaniałych przygód jeszcze przede mną.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Droga prowadząca do portu

Postprzez Saika » 16 lip 2016, o 07:25

Tak jak myślała. Był bardziej doświadczony w boju jak ona. To oznaczało, że dobrze zrobiła nie wyzywając go na pojedynek. odetchnęła w duchu, po czym kontynuowała go słuchać. To co się stało po chwili... nie spodziewała się tego. Chłopak wyznał jej swoje cele, choć wcale o nie nie prosiła, ale poczuła, że nie może stać mu się dłużna.
Ach tak? To ja ci udowodnię, że ja, Hoozuki Saika, zostanie najpotężniejszym członkiem klanu Hoozuki i stanie na czele swojego klanu! I nie myśl sobie, że tylko ty chcesz zostać potężnym shinobi wody! Bycie najsilniejszym Hoozuki oznacza najsilniejszego na Morskich Klifach! uderzyła swoją pięścią w jego pięść na znak uznania jego marzeń i wyzwania go! Czyli tak będzie wyglądał jej rywal? Miała nadzieję, że szybko go przewyższy, gdyż rekini wygląd zdecydowanie dziewczynę przerażał, gdy pomyślałaby sobie co może robić w wodzie.
Saika
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nami-shin (Osada Rodu Hōzuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron