Szlak transportowy

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 28 sie 2018, o 22:10

Przesiedzenie tych kilku godzin do rana okazało się nadzwyczaj trudne. Nie tego spodziewał się Minoru. Ciągłe skupianie się na ogarnianiu terenu było nużące, a odgłosy życia nocnego, z początku tak fascynujące i rzadkie w życiu chłopaka, z czasem zaczęły się zlewać w miarowy powtarzający się i usypiający dźwięk. Robił co mógł by nie oddać się w ręce morfeusza. Rzucał kamieniami, dorzucał drwa do ognia, rysował patykami w śniegu, patrzył w gwiazdy, zwłaszcza na ten zbiór śmiesznych gwiazdeczek, które mógłby przysiąc wyglądały jak hipcio. Gdy jednak jego szósty zmysł wyłapał zbliżające się towarzystwo, sen stał się nagle odległym wspomnieniem. Zrzucił jedną ze swych dwóch katan z ramienia, chwytając pochwę, pewnie, w lewą dłoń i pognał w kierunku namiotów. Nie krzyczał, nie odzywał się w ogóle. Obawiał się, że nadmierne głosy tylko sprowokują napastników do pochopnych działań. Pierwszy namiot, do którego wpadł był namiotem Misae. Dlaczego jej? Nie wiedział, zrobił to odruchowo, być może z przyzwyczajenia, być może dlatego że jej najbardziej ufał. Przyklęknął pośpiesznie obok niej i zaczął nią potrząsać

- Wstawaj, już tu są, wyczuwam trzech - wyjaśnił jej sytuację, półgłosem. Nie czekał na jej reakcję, musiał obudzić innych, zwłaszcza Momoru. To do jego namiotu wpadł jako drugiego. Również i nim potrząsnął, również i jemu zdał zdawkową relację co się dzieje. Kolejni mieli być chłopcy w dowolnej kolejności, a jeśli starczyło czasu to kolejność następnych była przypadkowa. Koniec końców, gdy przeciwnik znajdzie się bliżej jak 50 metrów, starszy z braci Rakurai wyciągnie swoje ostrze i wbije je w śnieg. Następnie sięgnie po drugie i wyciągając je, poczeka na przybycie zagrożenia, chowając się między namiotami, poza zasięgiem ognia.


KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Chanbra
UMIEJĘTNOŚCI:

Wrodzona Sensor
Nabyta -

PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:

SIŁA 30
WYTRZYMAŁOŚĆ 59
SZYBKOŚĆ 30
PERCEPCJA 33
PSYCHIKA 60
KONSEKWENCJA 40

SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 152
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 105%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

NINJUTSU
GENJUTSU C
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
Chanbra (B)
---
---
IRYōJUTSU
FūINJUTSU
ELEMENTARNE
KATON
SUITON
FUUTON
DOTON
RAITON B
Minoru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 28 sie 2018, o 22:48

Sen. Nie potrzebowała go tak bardzo jak ciepła ogniska, ale również był on dla niej czymś cudownym.
Yamanaka mogła rozluźnić mięśnie i dać odpocząć swojej duszy. Mogła po prostu oddać się w słodkie objęcia relaksu i odpoczynku, który dał jej tak wiele ukojenia. Nie pamiętała za bardzo snu - wiedziała tylko, że było to coś strasznego bo obudziła się z bijacym mocno sercem i przyspieszonym oddechem. Trudno było się tak wyspać, lecz na szczęście Z drugim razem doznała więcej przyjemnych bodźców. Kojące obrazy działały cuda... Choc niestety nie trwało to długo,
a przynajmniej w jej odczuciu. Nagle do namiotu Misae spadł Minoru budząc ją ze snu. Nie chciała narzekać, że przerywa jej odpoczynek. To co powiedział było wystarczającym wyjaśnieniem

Dziewczyna widziała, że sprawę należy potraktować poważnie. Mogli być to przypadkowi ludzie, którzy tak jak oni byli w czasie swojej podróży... Albo ktoś kto odpowiadał za zniknięcie poprzedniej grupy medycznej. Nie można było z góry zakładać żadnej opcji o czym dobrze wiedziała Misae.
Przede wszystkim liczy się plan, skupienie i jasna ocena sytuacji. Białowłosa wiedziała, że trzeba się upewnić i zrobić to tak, żeby nie ściągnąć na siebie dodatkowego problemu.
Metoda, a przynajmniej jak zakładała dziewczyna była jedna
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 512
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 sie 2018, o 08:48

Misja Rangi - C - 49/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Czy aby na pewno? "

Dostrzegłeś coś na granicy swojego zasięgu sensorycznego, czy właśnie tego oczekiwałeś? Właśnie na to czekałeś? Tak naprawdę to pewnie gdyby nie ten niewielki impuls to zasnąłbyś tutaj. Starałeś się pozostawać czujnym wyłapując każdy nowy dźwięk z otoczenia jednak po czasie i to stało się nużące każdy z nich stawał się częścią usypiającego ciebie tła, twoje rzucanie kamieniami mogło cię rozproszyć, trudno nawet nie stwierdzić, że rzeczywiście potrzebowałeś snu skoro nawet gwiazdy przybierały dla ciebie wygląd hipopotama. Mniejsza o to jak spędziłeś ten nudny czas, najważniejsze to to, że nie przysnąłeś, chociaż może i tak było? Szybko przygotowałeś jedno ze swoich ostrzy które już czekało na nieco ostrej zabawy.

Namioty były całkiem blisko toteż bez problemu znalazłeś namiot Misae. Wejście do niego to kwestia kilku sekund. Obudzenie kobiety również nie mogło trwać długo, no bo przecież nie budziłbyś jej bez powodu, prawda? Dalej ruszyłeś do namiotu po drugiej stronie i zacząłeś budzić kolejnego członka ekspedycji, tym razem padło na Momoru który początkowo wyraźnie zaspany miał problem dojść do siebie. W tym samym czasie dziewczyna skupiła się na swoich zdolnościach sensorycznych starając się przekazać jak najwięcej nowych informacji do ciebie, swojego przyjaciela. Właśnie wtedy Misae przekazała ci wieści albowiem z przeciwnej strony również zbliżały się trzy sygnały... Zbliżały się znacznie szybciej od pierwszej trójki, czyli w zasięg waszych zdolności musieli wejść później...
Po chwili wszystko już jednak było w porządku. Sam Momoru szybko założył na głowę hełm i przygotował się do działania kładąc rękę na swoim ostrzu, przyłożył palec do swoich ust w geście uciszenia siebie oraz Minoru.
- Teraz nie panikuj tylko, zaskoczymy ich - Również całkiem cicho ruszył do kolejnych namiotów gdzie zaczął od obudzenia Hiromiego a po chwili i Matsuia. Każdy z nich obudził się szybciej lub wolniej jednak wciąż wystarczająco szybko. Chwilowe przygotowania, lepsze lub gorsze... Były owocne, przynajmniej na tyle jeśli chodzi o bycie kompletnie trzeźwym w takiej sytuacji. Wtedy jednak już wyczuwałeś przeciwników w okolicy pięćdziesięciu metrów od obozowiska, słyszałeś nawet wykonywane kroki jeśli odpowiednio się skupiłeś. Chłopcy również byli już gotowi, szybko jednak zarówno ty jak i Misae musieliście zdać sobie sprawę z tego, że obudzenie tylu osób chcąc nie chcąc spowodowało drobny rozgardiasz który został dostrzeżony przez nadchodzącą trójkę przez co oni wyraźnie przyśpieszyli. W tej chwili w waszą stronę zmierzały obydwie grupy, jedna od strony północnej, druga od strony południowej... Gdy pierwsza grupa była w odległości pięćdziesięciu metrów to...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Obrazek
    Osoby:
  • Oni
  • Hiromi
  • Matsui
  • Minoru
  • Misae
  • Momoru
  • Stażystki
  • Przeciwnicy

    Otoczenie:
  • Wozy
  • Zapora śnieżna
  • Namioty
  • Ognisko
  • Drzewa





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2678
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 29 sie 2018, o 17:14

Sytuacja stała się w jednej sekundzie napięta jak struna. W obozie zapanowało poruszenie, którego Minoru tak bardzo starał się uniknąć. Postanowił jednak zaadaptować się do aktualnej sytuacji i wykorzystać otaczający go teren. Jeszcze, gdyby tylko inni członkowie obozu pobiegali trochę na oślep odciągając w ten sposób uwagę atakujących. Ale nie, Minoru był szlachetnym mężczyzną i nie przystało mu używać swych towarzyszy jako przynęty.

Słysząc słowa Momoru prychnął pod nosem i spojrzał na niego urażony.

- Postaraj się nadążyć staruszku... - odgryzł mu się natychmiast, zajmując swoje miejsce za jednym z namiotów. Właściwie nie podobało mu się to, że był tu teraz z drugim najlepszym wojownikiem. Oznaczało to, że drugiej strony obozu musieli chronić sami chłopcy. Martwiło go również to, że druga grupa poruszała się szybciej, tylko czym mogło to być spowodowane, czyżby poruszali się konno? Nie było jednak czasu na rozmyślania, trzeba było działać i ratować tych biednych ludzi. Gdy tylko w zasięgu wzroku chłopaka pojawili się pierwsi bandyci, Minoru aż gwizdnął z cicha.

- Niezłe uzbrojenie... poczekaj chwilę, zaskoczę ich i możesz ruszać - zwrócił się do Momoru. Chciał wykorzystać sytuację do maksimum i obezwładnić tylu agresorów ilu się tylko da, nim zostaną zmuszeni do walki twarzą w twarz. Dlatego też odłożył na bok drugie ostrze, a jego dłonie zatańczyły w tańcu znanym tylko shinobi. Królik→ Szczur→ Koń→ Baran. Jego prawa dłoń rozbłysła niebieską poświatą, skrzących się wyładowań. Minoru nie tracił czasu i dotknął nią podłoża, w miejscu styku powstały pojedyncze wyładowania, które zdawały się niknąć w podłożu. Jego celem był napastnik włócznią. Chciał wyeliminować tego który mógł utrzymywać między nimi największy dystans jako pierwszego.


Chakra: 105% - 28% = 77%


Nazwa
Raiton: Denpō Sekka

Pieczęci
Królik→ Szczur→ Koń→ Baran

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu mogące zaskoczyć niejednego i jednocześnie doprowadzić do końca walki. Użytkownik składa odpowiednią sekwencje pieczęci, kumulując przy tym chakre w jednej z dłoni. Następnie po zakończeniu wykonywaniu znaków, ręka w której została zebrana niebieska energia musi dotknąć ziemi, a także mieć z nią styczność podczas, ponieważ kiedy tylko odłączymy dłoń od podłoża dostarczany Raiton do podłoża po prostu się rozejdzie. Po poprawnym wykonaniu pojawią się charakterystyczne wyładowania tuż przy dłoni użytkownika, następnie w przeciwnika zostaną skierowane cztery pioruny, który wyłonią się spod ziemi, zamykając jakby w szczelnej klatce ofiarę, cztery pioruny przypominają elektryczne filary. Wtem osoba pomiędzy doznaje porażenia przez wyładowania znajdujące się pomiędzy. Technika potrafi doprowadzić do paraliżu kończyn czy całego ciała, jak i również zabić jeśli trafi się na słabszego przeciwnika.
Minoru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 29 sie 2018, o 20:16

Sytuacja była... no co tu dużo mówić fatalna. Sześciu wrogów. Dziewczyna przekazała informacje przyjacielowi, lecz wiedziała, że sam doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Harmider w obozie sprawił, że przeciwnicy przyspieszyli. Skoro Minoru i Momoru zdawali się zająć przodem, to dziewczyna musiała przejąć część dowodzenia w swoje łapki i zabrać się walką w odwrocie. Nie było co robić sobie nadziei, że będzie mogła posiedzieć i przeczekać. Wrogowie mieli przewagę liczebną nawet kiedy ona gotową była do walki. Każdy prędzej czy później musiał mieć swój chrzest bojowy, a robienie za telefon teraz mogło niewiele dać... szczególnie, że ani Hiromi, ani Oni nie wyglądali na wielkic wojowników. Oczywiście dziewczyna miała nadzieję się mylić, ale nie mogła tak po prostu robić sobie nadziei
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 512
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 sie 2018, o 08:34

Misja Rangi - C - 51/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Starcie pod rozżarzonym ogniskiem! "

Momoru nie odpowiadał, bacznie obserwując zbliżającą się trójkę oponentów, wolał obserwować zbliżających się wrogów i wiedzieć na co się powinien przygotować. Zmrużył wyraźnie oczy chcąc się całkiem uważnie przyjrzeć przeciwnikom, zaraz po tym jak Minoru ich dostrzegł i gwizdnął ten tylko pokręcił głową nieco zmieszany, machnął lekko swoim mieczem ze dwa razy by nieco wyczuć go w dłoni, ścisnął ją na rękojeści obserwując dalsze poczynania Rakuraia, niekoniecznie wiedział czego powinien się po nim spodziewać, udowodnił już, że bywa nieprzewidywalny.
- Poczekaj... Co chcesz zrobić - No i Minoru poleciał do przodu od razu stając się celem trójki która wyraźnie przyśpieszyła starając się rozproszyć, właściwie takie polecenie wydał im mężczyzna z mieczem.
- Rozproszyć się, otoczyć ich! - Wykrzyknął i machnął ręką i w lewo i w prawo tak jakby wskazując swoim ludziom kierunki. Pieczęcie które zamierzał złożyć Minoru chwilę mu zajęły, trwało to tyle by przeciwnicy niemal nieskrępowanie się rozdzielili. Włócznik znajdował się po prawej stronie, Minoru zapewne dokonał korekty w swoim dotyku ziemi i już po chwili obrany za cel przeciwnik stał w raitonowej klatce która cały czas go raziła, po krótkiej chwili padł, czy był martwy czy nieprzytomny tego nikt z was nie wiedział. Jeden wyeliminowany, przynajmniej na tą chwilę. Pozostali jednak dalej ruszali do walki i już w tej chwili przeciwnik z dwiema kamami nie próżnował i doskoczył do Rakuraia wykonując w jego kierunku serię cięć swoimi kosami na przemian, raz jedną raz drugą.

Matsui bacznie obserwował poczynania zarówno po jednej jak i po drugiej stronie obozu wyraźnie zmartwiony tym co się dzieje, w pewnej chwili jego dłonie zaczęła otaczać zielona poświata.

Na domiar złego wojownik z dwuręcznym ostrzem obrał sobie za cel Momoru z lewej strony. Początkowo widziałeś kątem oka jak wymieniają między sobą ciosy i twój towarzysz radził sobie zadziwiająco dobrze mimo całkiem dużego miecza którym posługiwał się przeciwnik. Każdy cios przez niego zadawany wydawał się ciężki, niemal stworzony po to by przełamywać bloki podczas gdy Momoru większości z nich uskakiwał łapiąc na swój miecz tylko końcówki jego ostrza i zbijając je za każdym razem na bok.

Z drugiej strony obozu to Misae próbowała przejąć dowodzenie, czy owocnie? Trudno powiedzieć, wiele nie trzeba Hiromiemu oraz Oniemu by wydać im polecenia.
- Hai, Misae-san - Odparli cicho obydwaj skinając na siebie, obydwaj przygotowali swoje ostrza, Hiromi wyciągnął swój długi sztylet z rękojeścią od miecza, Oni natomiast wysunął z pochwy swój tasak który chyba bardziej nadawał się do rąbania drewna niż rzeczywistej walki, albo to tylko pozory. Dziewczyna w tym czasie zdecydowała się przygotować dla samej siebie otwór w namiocie przez który mogłaby oglądać całe starcie i wykorzystać swoje umiejętności klanowe najlepiej jak tylko się da.Obydwaj młodzi wojownicy byli nieco zaskoczeni jej poczynaniem, nie znali jej umiejętności. Widząc jednak jak ona zostaje z tyłu przełknęli ślinę bo zdawali sobie sprawę, że to właśnie oni będą musieli stawić czoła wrogom całkiem sami.

Oni oraz Hiromi wystąpili naprzeciw wrogom, szybko jednak miny im zrzedły gdy okazało się, że są oni przystosowani do walki na odległość. Pierwszy z oponentów zaczął całkiem dziko wyrzucać w ich kierunku shurikeny. Drugi miał w dłoni miecz a trzeci łańcuch o bliżej nieokreślonej długości. Z jakiegoś powodu unikali zbliżenia się do obozu i starali się przesunąć całą trójką bardziej w stronę wozu znajdującego się po lewej stronie. Ten z mieczem całkiem szybko zaczął dobierać się do koni starając się je odwiązać i odblokować wóz. Nie było mu wcale daleko do Momoru oraz jego oponenta. Misae obserwująca całą sytuacje nie mogła zastosować swojej techniki, odległość wciąż była zbyt duża. Młodzi wojownicy natomiast również trzymali się na odległość starając się nie oberwać żadną z rzucanych przez oponenta broni.[ten po prawo] Po serii zwyczajnych shurikenów wyciągnął jednak potężne działa, kunaie. Jeden z nich poleciał w kierunku chłopaków a kolejny w kierunku obozu wbijając się przed ogniskiem... Na jego rękojeści była zawieszona notka...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Obrazek
    Osoby:
  • Oni
  • Hiromi
  • Matsui
  • Minoru
  • Misae
  • Momoru
  • Stażystki
  • Przeciwnicy

    Otoczenie:
  • Wozy
  • Zapora śnieżna
  • Namioty
  • Ognisko
  • Drzewa





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2678
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 30 sie 2018, o 20:49

To co zrobił Minoru można było określić jedynie jako... tymczasowa zaćma mózgu. Chyba chłopakowi od tych emocji powietrza zabrakło, bo w normalnej sytuacji nigdy by nie wpadł na genialny pomysł opuszczenia swej bezpiecznej kryjówki, skąd mógł zalewać przeciwników technikami. Właściwie zorientował się w tym co zrobił dopiero gdy wykonał już swój, o dziwo, nadzwyczaj skuteczny atak. Euforia, która przeszyła jego ciało, uleciała jak powietrze z balonika i zapewne by się pacnął w głowę, otwartą dłonią, gdyby nie brak czasu, spowodowany jednym z przeciwników, który doskoczył do niego. Cóż poradzić, mleko się rozlało, trzeba było przejść do konfrontacji mniej przyjemnej. Sięgnął w kierunku swych pleców by dobyć swej katany i natrafił na pustkę. Wtedy też, Minoru, miał ochotę ponownie pacnąć się w głowę. Zostawił oba ostrza przy namiocie, po prostu taktyk pierwszej wody. Sytuacja była, delikatnie mówiąc, stresująca. Serce zaczęło bić mocniej, pompując adrenalinę do krwioobiegu i chyba tylko to pozwoliło Minoru na wykonanie jakiejś czynności nie dając się posiekać jak wieprzka. Odskoczył do tyłu, chcąc zwiększyć dystans między sobą a oponentem. W między czasie zbierał chakrę swego żywiołu w ustach. Gdy był gotowy zrobił coś, co było całkowicie zbędne, a miało odrobinę rozproszyć przeciwnika. Klasnął on w dłonie, tuż przed swoją klatką piersiową. Jego usta otworzyły się, a z nich wystrzelił biało-niebieskawy bicz. Wyładowanie elektryczne miało pomknąć w kierunku oponenta z pełną wściekłości prędkością, orząc po drodze zmarznięty śnieg. Nawet jeśli nie trafi, to zapewni chłopakowi cenne sekundy. Sekundy których nie zamierzał zmarnować, więc od razu rzucił się w kierunku miejsca, gdzie zostawił swą katanę. Tak naprawdę potrzebował tylko jednej z nich.

Momoru musiał mu niestety wybaczyć i radzić sobie sam. Choć nie wyglądało na to, żeby takiej pomocy potrzebował. Bardziej martwiła go sytuacja po drugiej stronie obozu. Nie miał czasu skupiać się na wykrywaniu chakry swej przyjaciółki, toteż nie miał bladego pojęcia co się tam dzieje. Wierzył jednak, że dziewczyna da sobie radę.


Chakra: 77% - 28% = 49%

Nazwa
Raiton: Gian

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo dobra technika, mająca w sobie prawie wszystko czego oczekuje użytkownik Raitonu. Jutsu to bowiem nie wymaga pieczęci, co za tym idzie jest szybkie w swym tworzeniu. Przelanie chakry w odpowiednie miejsce, skutkujące wystrzeleniem z ust pioruna. Sama wiązka nie jest już tak szybka jak wykonanie, lecz niejeden nie potrafiłby uniknąć tej techniki. Otrzymanie tego uderzenia na ciało skutkować może poparzeniami, paraliżem, u słabszych przeciwników nawet śmiercią. Wiązkę można w delikatny sposób kontrolować, lecz nie sprawi to by technika odwróciła swój tor o 90 stopni. Wszystko dlatego że jest trudna do kontroli, lecz nawet najmniejsze odchylenie może mieć jakieś znaczenie.
Minoru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 31 sie 2018, o 14:44

[justify]Sytuacja. Sytuacja była zła. Bardzo zła. Nic nie szło po myśli dziewczyny, a nawet więcej. Nic nie szło po jej myśli. Niestety przeciwnicy zdecydowali się na walkę na odległość i nic nie wskazywało aby mieli ochotę zmniejszyć dystans. Misae uzależniona była od limitów swoich technik. Mogła niby wyjść dalej, ale tym samym narażała się na atak wrogów. Wystarczało aby biedni chłopcy byli przyparci do muru. Nie było jej łatwo bo sama przejęła dowodzenie i posłała ich w te sidła. No ale nie mogła teraz się załamać. Musiała szybko działać aby uratować ich z opresji... i to nie tylko ich. W obozie było wiele osób, które wymagały ratunku i liczyły na nich. Miała nadzieję, że Minoru sobie radzi razem z Momoru... oj wielkie miała te nadzieje.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

[/justify]
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 512
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 31 sie 2018, o 21:32

Misja Rangi - C - 53/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Starcie pośród dymu "

Mówi się, że to co może pójść nie tak... Pójdzie nie tak, tak też było w tym wypadku, nic nie działo się w taki sposób w jaki powinno się zdarzyć. Zaczynając od Minoru, rzeczywiście, pozbycie się obydwu broni wcześniej skomplikowało sprawę w tej chwili, niewiele brakowało a kosy zrobiłyby z niego sieczkę albo zwyczajnie czegoś go pozbawiły. Rakurai odskoczył próbując dorwać się do swoich mieczy. Dystans rzeczywiście udałoby się zwiększyć gdyby nie to, że przeciwnik wcale się nie bał i dalej ruszał w kierunku chłopaka. Przeciwnik z którym walczył Rakurai skutecznie robił swoją robotę, był w stanie dziabnąć go kosami dwa razy. Raz podczas gdy wykonywał swoje odskoki w nogę, a drugi raz jak już wylądował. Oberwał całkiem mocno kosą w tors... Zwyczajnie ją w niego wbił. Mogło jednak być dużo gorzej gdyby nie szybka technika którą przygotował. Na jego szczęście klaśnięcie zgrało się idealnie z wybuchem notki za jego plecami która skutecznie rozproszyła przeciwnika. Raitonowa technika zakończyła ona żywot oponenta z kosami równie szybko jak się pojawiła. Co jak co ale można mówić tutaj o dużym szczęściu albo potężnych technikach które Minoru znał, jednak... Jakim kosztem? Dorwałeś się do swoich ostrzy ponownie, jednak już teraz czułeś swoje rany oj nie było najlepiej...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


W całym tym zamieszaniu Momoru odparł kolejny z ciosów zadawanych przez wojownika, robił się powoli zmęczony gdyż ledwie za nim nadążał. Żaden z nich do tej pory nie mógł uzyskać przewagi w starciu co sprawiło, że Momoru został zepchnięty niemalże na jeden z waszych wozów oraz koni. Spoglądał w twoją stronę i widok jak obrywasz tylko zagrzał go do boju. Wykonał unik przed ciosem zza głowy który wykonywał oponent. Odskoczył w drugą stronę szukając błędu w technice przeciwnika.
- Kurwa... Dlaczego on jest taki sprawny? Jest silny... Mój miecz długo tego nie wytrzyma - Zastanawiał się podczas gdy odbijał duży miecz od swojego. Po tym ruchu obydwaj krążyli starając się dostrzec dogodną sytuacje do ataku.

Matsui natomiast ruszył w kierunku południowej sceny walki gdzie sytuacja wydawała się być jeszcze gorsza niż na północy obozu. Nie był wojownikiem, był lekarzem, martwił się o los każdego kto uczestniczył w tym starciu ponieważ nie chciał stracić nikogo z tutaj obecnych. W końcu życie jest najcenniejsze...

W tej chwili sytuacja Minoru nie wyglądała dla ciebie najlepiej podczas gdy zaobserwowałaś jak odskakuje w tył i zostaje dziabnięty dwukrotnie kosą. Misae znalazła się w kobiecym namiocie bardzo szybko korzystają z notki która wytworzyła nieco zamieszania. Notka która wybuchła mogła posłużyć jej za całkiem niezłą zasłonę podczas zmiany miejsca na bardziej dogodny do wykorzystywania jej technik. Wszystkie panie siedziały w środku wyraźnie spanikowane sytuacją która miała tutaj miejsce, były niemalże sparaliżowane ze strachu zarówno wybuchem jak i odgłosami szczękającego zewsząd oręża. Wycięłaś dziurę w namiocie, kolejną warto nadmienić. Już teraz widziałaś, że dwójka przeciwników z południa zajęła się walką z dwójką młodziaków ciebie zostawiając w spokoju. Szybko zdałaś sobie sprawę, że nie sięgniesz swojego przeciwnika z tej odległości. Brakowało ci kilkudziesięciu metrów. Na całe szczęście bandyta był zajęty wskakiwaniem na wóz z zamiarem ruszenia go. Gdy tylko się zbliżyłaś na odpowiednią odległość wykonałaś swoją technikę przejmując swój cel, jego ciało było do twojej dyspozycji.

Bandyta którego przejęłaś siedział na powozie, w dłoniach trzymał lejce. Przy pasie miał przypięte ostrze, zwykły miecz. Był niemal gotowy do odjazdu. Przed nim odbywało się starcie Momoru i przeciwnika z dwuręczną bronią. Osoba którą przejęłaś... Nie mogłaś oszacować jego umiejętności ani siły bo tylko nim kierowałaś niczym zręczny marionetkarz.

Oni i Hiromi nie pozostawali bierni, również walczyli w swojej walce, nie mogli zostawić nikogo w potrzebie, prawda? Zwłaszcza, że w tej chwili zależało im na odwróceniu uwagi od Misae, w końcu musiała robić coś ważnego z tego właśnie powodu mieli nie zwracać na nią uwagi. Sytuacja nie wyglądała dobrze gdyż obok nich wybuchł drugi z rzuconych kunaiów. Widziałaś, że nieco oszołomieni ruszają na wrogów starając się unikać ciosów. Zresztą, były jeszcze trzy kobiety które też chcieli obronić, nie było przecież nikogo innego kto mógłby tego dokonać, nie mogli zawieść.
- No dalej Hiromi! Liczą na nas! - Wrzeszczał Oni do swojego przyjaciela podczas gdy chyba tylko dzięki szczęściu jego szerokie ostrze pozwoliło mu odbić kunaia. Doskoczył do swojego przeciwnika wykonując kilka machnięć podczas gdy drugi z przeciwników bez najmniejszego problemu spętał łańcuchem Hiromiego wystawiając go na niemal niemożliwy do spudłowania atak przez tego który rzucał kunai'ami. Oni nie chciał na to pozwolić.
- Trzymaj się Hiromi, uwolnij się jakoś, powstrzymam go! - Krzyknął wykonując kilka cięć, zaczynał od horyzontalnych a na wertykalnych kończąć, skutecznie utrudniał atak przeciwnikowi który rzucał kunaiami. Musiał skupić się przez niego na unikach.
- Próbuję! - Szamotał się straszliwie starając się użyć do wyzwolenia swojego przydługiego sztyletu. Hiromi próbował jak tylko mógł, nic jednak nie pomagało...


Spoiler: pokaż
Obrazek
    Osoby:
  • Oni
  • Hiromi
  • Matsui
  • Minoru
  • Misae
  • Momoru
  • Stażystki
  • Przeciwnicy

    Otoczenie:
  • Wozy
  • Zapora śnieżna
  • Namioty
  • Ognisko
  • Drzewa





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2678
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 1 wrz 2018, o 12:16

Ból i strach. Oto co rządziło teraz ciałem Minoru. Gdy odskakiwał czuł się pewny siebie. Był upity krążącą w żyłach adrenaliną i pokonaniem swego pierwszego w życiu, prawdziwego przeciwnika. Serce biło mu, jakby chciało wyskoczyć z klatki, oczy były otwarte szeroko, źrenice wielkie jak spodki, a oddech szybki, urywany. Całą sytuacja zmieniła się w mgnieniu oka, gdy pierwsza z kam trafiła go w nogę, raniąc go dotkliwie. Informacja niesiona przez adrenalinę zmieniła się momentalnie z “jest super” na “uciekaj, broń się!”. Wylądował wpierw zdrową nogą, chwilę później ranną. Jego ciało natychmiast przeszył ból. Zacisnął zęby, wraz z pięściami, chcąc zwalczyć ból swą silną wolą. I wtedy stało się to. Jego oczy ponownie się powiększyły, tym jednak razem w geście zdziwienia. Za nimi podążyły usta, które ułożyły się w kształt litery O. Spojrzał w dół wpatrując się w wbite w swe ciało ostrze kamy. Adrenalina w pierwszej sekundzie uśmierzyła ból, lecz z każda chwilą receptory zdawały się coraz lepiej odbierać bodźce z ciała. Serce przyspieszyło przerażone, a urywany oddech starał się nadążyć za nim. Ciało wysłało stanowczy sygnał, każący bronić się Minoru. Klasnął w dłonie, a coś za nim eksplodowało. Chakra zebrana w ustach uderzyła wprost w przeciwnika pod postacią pioruna, posyłając go na tamten świat na miejscu. Minoru upadł na kolana, wciąż przerażony, wciąż obolały. Był jak zwierzę przyparte do muru, gdyby ktoś się teraz do niego zbliżył, na pewno zaatakowałby bez chwili zawahania, nie ważne czy byłby to przeciwnik czy przyjaciel. Nie wiedział, ile tak trwał. Ułamki sekund, minuty? Był otępiały od bólu, a w głowie miał gonitwę myśli. Myślał o tym, że jest przerażony, że nie tego się spodziewał, że przecież walczył wielokrotnie ze swym ojcem i bratem, ale to nie było to samo. Spojrzenie jakie miał tamten facet, gdy trafił Minoru, on chciał go zabić, to jego spojrzenie, tego faceta... Głowa chłopaka uniosła się, cała zlana potem, a być może również i łzami. Patrzył na leżące bezwładnie zwłoki agresora. I wtedy uderzyła go kolejna, przerażająca, myśl. Zabił go, pierwszy raz w życiu odebrał komuś życie. Istota ludzka, oddychająca, stała przed nim, zła czy dobra, to nie miało znaczenia. Ten człowiek istniał, oddziaływał na innych, a teraz zniknął. Była to myśl tak przerażająca, tak okropna, tak niesamowita...

Z szoku wyrwały go otaczające go odgłosy walki i wrzaski. Rozejrzał się, zupełnie, jak gdyby dopiero pojawił się w tej okolicy, nie wiedząc jakim cudem się tu znalazł. Dostrzegł Momoru, który zdawał się potrzebować jego pomocy. Pozostałych nie dostrzegał, lecz słyszał dochodzące z tamtego rejonu hałasy. Nie wiedział, ile czasu był wyłączony z walki ani czy ktoś inny był ranny. Podniósł się na równe nogi, sycząc z bólu. Obie rany piekły potwornie i krwawiły niemiło. Chyba nigdy w życiu nie był w tak kiepskiej sytuacji. Miecze, pfh, nie dałby rady się nimi obronić nawet gdyby zaatakował go teraz ślepy starzec. Więc, był to koniec jego walki... no prawie, mógł zrobić jeszcze jedno. Tygrys -> Baran. Złożył dwie pieczęcie, starając się choć przez chwilę nie myśleć o bólu. Jeśli musiał, zbliżył się w kierunku swego celu, a był nim rzezimieszek walczący z Momoru. Skoro sam nie był zdolny do walki, to postara się choć wspomóc pozostałych. Gdy już poradzi sobie z tym problemem, ruszy w kierunku południowym, by wspomóc tamtą stronę.


Chakra: 49% - 18% = 31%

Nazwa
Kyakubu Satsu

Pieczęci
Tygrys -> Baran

Zasięg
25 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu pochodzące w Genjutsu z szuflady "krępującej przeciwnika". Złożenie dwóch pieczęci, a następnie wysłanie odpowiedniej ilości niebieskiej energii do oponenta skutkować będzie iluzją, która wciąga naszą ofiarę pod ziemię. Dokładniej to zapadają się jej nogi w piach! Coś na kształt ruchomych piasków, lecz nie jesteśmy w stanie z tego wyjść za pomocą zwykłej siły fizycznej i innych naturalnych sztuczek. Technika wydająca się ciężka do pokonania ale stopień zaawansowanie nie jest wymagający, więc niestety wyjście z niej jest równie proste jak złapanie.
Minoru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 1 wrz 2018, o 15:50

Udało się. Kombinowanie, niszczenie namiotów, przedzieranie się. To nie miało teraz znaczenia ponieważ kolorowookiej udało się pochwycić mężczyznę, który zapewne chciał uciec z wozem. Zapewne jeszcze chwila a wszystk by mu się powiodło. Najważniejsze było to, że jej klanowa technika trafiła i dziewczyna mogła ruszać wojownikiem niczym kukiełką. Kunoichi nie myślała wiele - adrenalina buzująca w jej krwi i szybkość akcji, które zmieniały się jak w kalejdoskopie kazały jej nie przerywać działań, tylko ruszyć dalej i dalej. Zbyt wiele osób mogłoby ucierpieć gdyby zawiodła, a tego nie chciała.
Gdzieś z tyłu głowy czuła jak Minoru i Momoru nieźle sobie radzą, choć topniejąca niczym śnieg chakra przyjaciela mogła być złym znakiem Misae wiedziała, że musi coś zrobić. Zostawiła dwóch chłopców na pastwę losu. Zaufali jej i nie mogła dopuścić by teraz stała im się krzywda. Yamanaka zamierzała sprowadzić schwytanego mężczyznę z powozu jak najbardziej sprawnym tempem i uważając by przypadkiem o nic nie zaczepić i utrzymując cały czas pieczęć chciała by zszedł z powozu i ruszył biegiem w stronę bijącej się czwórki. Sprawa była prosta. Natrzeć z wyciągniętym mieczem na rzucającgo kunaiami przeciwnika i wykonać w jego stronę zamach (oczywiście ciałem napastnika) i atakować tak długo, aż któryś z nich nie zostanie pokonany.
Kunoichi oczywiście cały czas podążać będzie by nie wyjść z zasięgu swojego jutsu, a także pilnować by przypadkiem nie puścić pieczęci co uwolniłoby mężczyznę. Jeśli nie daj bogowie przerwie pieczęć od razu powtórzy atak. Misae wiedziała, że musi zwracać uwagę by nie potknąć się o nierówności terenu czy namiot oraz by pilnować by wojownik z mieczem jeśli jest od niej szybszy nie biegł w pełni swoich, ale jej możliwości.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 512
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 2 wrz 2018, o 12:40

Misja Rangi - C - 56/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Starcie pośród dymu "

Nie tak wyobrażałeś sobie prawdziwe starcie, prawda? Nigdy nie jest tak jak nas uczą i tak jak sobie to wyobrażamy, prawda jest straszniejsza i bardziej bolesna, wszelkie doświadczenia zdają się tracić na znaczeniu a wtedy pozostaje... No właśnie, co wtedy pozostaje? Zostaje tylko to co się stało i dzieje dalej, nie ma znaczenia to co było kiedyś, prawdziwe doświadczenie rozpoczyna się tutaj. Mimo, że odrobinę doszedłeś do siebie to walka wciąż trwała, cały czas odgłosy starcia nie dawały o sobie zapomnieć. Zabiłeś go jednak... Czy był on jedynym? Drugi którego wykluczyłeś również już się nie ruszał, nie wyglądało na to jakby miał wstać. Twoje siły opadały jednak nie mogłeś się jeszcze poddać, widziałeś jak Momoru walczy z przeciwnikiem który dzierżył duże ostrze, swoisty tasak. Którego cios został w tej chwili zablokowany przez wojownika w skórzanej zbroi... Stało się jednak coś niespodziewanego ponieważ ręka oponenta nagle... Jakby urosła, zwiększyła swoje rozmiary. Siła z jaką napierał na ostrze twojego kompana była bardzo duża przez co w końcu doprowadziła do tego czego Momoru chciał uniknąć...

Spoiler: pokaż

Ostrze które dzierżył zostało przebite przez wielki miecz oponenta... - Cholera! - Zdążył wykrztusić z siebie nim miecz sięgnął jego ramienia wbijając się weń porządnie. W tej chwili Momoru był tak zaskoczony sytuacją jaka zaistniała, że nawet nie miał się jak bronić. Miecz spoczął w jego ramieniu podczas gdy sam oponent zaczynał się zapadać w śniegu. Kaszlnął kilkukrotnie starając się utrudnić swojemu oponentowi wyciągnięcie miecza ze swojego ramienia o który się przez chwilę siłowali. Skierował swoje spojrzenie na rannego, będącego niedaleko Minoru, uśmiechnął się nieznacznie w jego kierunku gdy wyciągał sztylet z za swoich pleców. Dźgnął nim swojego oponenta. Ostrze sztyletu jednak bardzo szybko osunęło się na śnieżną posadzkę nie zdając mu żadnych ran, ponieważ noga wojownika przybrała aparycję wody. - Nani? Więc to jest... - Powiedział Momoru nie potrafiąc ukryć swojego zaskoczenia. Nim jednak Hozuki zaczął się z tej pułapki wydostawać prychnął poirytowany i złożył palce drugiej dłoni w specyficzny sposób. Palec wskazujący był wycelowany w zaskoczonego Momoru gdzie też kciuk uniesiony był w górę. Szybko z jego palca wystrzeliła jakaś kulka przebijając ciało Momoru. Nie miał tego jak zablokować ani jak uniknąć. Ciemnowłosy bandyta wtedy westchnął znacząco i jego ciało zmieniło się w wodę. Następnie pojawił się za plecami Momoru i wyciągnął z niego swoje ostrze.
- A mogliście zostawić nam te zapasy i zwyczajnie zniknąć, jednak musieliście nas zaatakować nim sobie pogadaliśmy - Skierował wzrok w kierunku Rakuraia wskazując na niego swoim ostrzem, kierował się tym samym w jego stronę... Przyśpieszył jak tylko usłyszał, że jeden z jego ludzi zmienił stronę.

Spoiler: pokaż

Przejęty przez Misae wojownik zeskoczył z powozu ruszając w stronę chłopaczków, jego ruchy kierowane odpowiednio przez Misae pozwoliły uniknąć mu potknięcia. Niestety Shinranshin nie kontroluje jednego, mowy.
- Szefie! Szefie! Nie kontroluje swojego ciała, ta wiedźma coś mi zrobiła! - Wykrzyczał podczas gdy wykonywał ruchy wedle nie swojej woli a woli kobiety która podtrzymywała pieczęć, widział ją doskonale gdyż musiała pozostawać całkiem blisko niego. Ruszył zarazem na przeciwnika który rzucał Kunaiami oraz inną bronią rzucaną.

Matsui wyskoczył zza namiotów i starał się okrążyć nieco sytuacje która działa się na dole, oczekiwał, że zaraz stanie się coś złego przez co wiedział, że ktoś będzie potrzebował jego pomocy. I nie pomylił się ponieważ przeciwnik rzucający kunaie z powodzeniem uniknął ataków Oniego i udało mu się wyrzucić jeden kunai w kierunku spętanego chłopaka który zwyczajnie miał zbyt mało siły by oprzeć się i uwolnić z uścisku łańcuchowego wojownika. Oni przesunął się łapiąc kunaia na siebie oberwał nieznacznie w rękę przy ramieniu podczas gdy okazało się, że w cieniu jednego leciał drugi który zahaczył go o policzek i poleciał dalej ostatecznie lecąc w kierunku Hiromiego, do tego drugiego doczepiona była kolejna notka. Misae kierując swoją marionetką mogła zobaczyć co się dalej działo, mimo wszystko wojownik którego przejęła wykonywał ciosy, ostre wymachy mieczem w kierunku tego który wyrzucał kunaie skutecznie utrudniając mu dalsze działania. Nie była jedna w stanie w tak prosty sposób go zlikwidować. Był sprawny i unikał ciosów. Jeden krótki krzyk i Hiromi już leżał nieprzytomny pośród zniszczonego łańcucha...

Spoiler: pokaż

Oni stał przerażony nie mogąc oderwać wzroku od wroga który wyrzucił narzędzia zagłady. Jego oczy w tej chwili były wyraźnie pomniejszone. Szybko jednak wydawało się, że wróciły do normy przybierały jednak nowy czerwony kolor w koło których znajdowały się dwie kropki... Obrócił się powoli spoglądając w kierunku ciężko rannego Hiromiego. W tej samej chwili tępo ruszył w kierunku łańcuchowego wojownika zajmując go gradem ciosów, zadziwiająco każdy z nich był trafiony, dokładnie tak jakby przewidywał jego kolejne ruchy...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Obrazek
    Osoby:
  • Oni
  • Hiromi
  • Matsui
  • Minoru
  • Misae
  • Momoru
  • Stażystki
  • Przeciwnicy

    Otoczenie:
  • Wozy
  • Zapora śnieżna
  • Namioty
  • Ognisko
  • Drzewa





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2678
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 2 wrz 2018, o 18:58

Kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy? Minoru patrzył na to co działo się przed jego oczami jak oczarowany. Był przekonany, że Momoru wsparty jego genjutsu, zdobędzie przewagę nad swym przeciwnikiem i wtedy stało się niemożliwe. Ich przeciwnik zaczął się zmieniać, rósł, rozpadał się, skręcał, potem ponownie składał. Do tego był potwornie silny, wystarczająco by połamać broń Momoru i ranić go na tyle mocno by wyłączyć go z walki. Momoru mimo wszystko walczył, mimo wszystko zadał cios, tylko że to nic nie dało. Jego przeciwnik rozlał się dosłownie pod naciskiem ostrza i to nie wszystko. Jego ciało nie uciekło z genjutsu za pomocą kai, czy bólu, on poprostu wypłynął z pułapki. Czy to w ogóle było możliwe? Wszystko wskazywało, że tak, a to nie potrafiło zmieścić się w głowie chłopaka.

- Dziewczyno, jeśli mnie słyszysz... przydałaby mi się pomoc. - Był w kiepskiej sytuacji, a i to stwierdzenie było bardzo delikatne. Dlatego też starał się znaleźć ocalenie w swej przyjaciółce. Tylko że nie miał pewności, że odbierze wiadomość, ani też, że zdąży mu na ratunek. Nie miał wyboru, musiał bronić się jeszcze przez chwilę. Jego lewa dłoń zacisnęła się na rękojeści jednej z jego katan, prawa powędrowała do torby, w której trzymał swój ekwipunek. Wyciągnął z niej trzy kunaie z dzwoneczkami i przygotował się do zamachu. Odczekał chwilę, by przeciwnik zbliżył się do niego, ładując jeden z kunaii chakrą raitonu. Gdy szarżujący przeciwnik znalazł się w odległości około 5 metrów od niego, wyrzucił wszystkie kunaie w jego stronę, starając się by rozrzut był jak największy i nie mógł on zbić wszystkich pocisków machnięciem swego miecza. Niemalże natychmiast rzucił się do przodu, chwytając swoją katanę oburącz i starając się zwalczyć ból choćby na chwilę. Plan... o ile można było go takim nazwać, był prosty. Uskoczyć pod ostrzem szarżującego osiłka, ciąć go na wysokości brzucha, a gdy jego ciało zmieni się w wodę, naładować ostrze raitonem i modlić się by to wystarczyło.


Chakra: 31% - 12% (na kunaia) - 12%(na miecz) = 7%

Nazwa
Raiton: Dendō Hando

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za cios)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Podstawowa technika Raitonu, idealna dla shinobi którzy dodatkowo specjalizują się w Taijutsu. Użytkownik przesyła chakrę Raitonu do swoich pięści lub nóg, a następnie uwalnia ją. Efektem tego jest wzmocnienie za pomocą błyskawic kończyn użytkownika, dzięki czemu podczas walki wręcz zadaje się obrażenia nie tylko fizyczne, ale również elektryczne. Bardzo niebezpieczne przeciwko użytkownikom Suitonu. Za pomocą tej techniki można również naładować elektrycznie trzymane przez siebie przedmioty (o ile są przewodnikami).
Minoru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 3 wrz 2018, o 15:12

Nie do końca wszystko układało się to tak jak zamierzała. Nie upadła i nie przerwała pieczęci - ba! Naprawdę sprawnie szło jej kierowanie mężczyzną z mieczem. Krew zawrzała. Nigdy wcześniej nie stanęła do walki. Nigdy wcześniej nikt nie sprawdzał jej zdolności w tak okrutny sposób jak walka. Dopiero teraz mogła udowodnić sobie i reszcie, że rodzice dobrze ją wyszkolili. Niestety chłopak którego ciałem władała nie był w stanie przeprowadzić na tyle skutecznego ataku aby pokonać kolejnego wroga. Katanowy pan powiedział coś przez co kunoichi otworzyła na ułamek sekundy szerzej oczy.
Wiedźma. Nazwał ją wiedźmą. Przez ułamek sekundy mogła sobie przypomnieć reakcję Minoru kiedy wykorzystał tą technikę na nim. Nie miało to jednak znaczenia. Było o wiele, więcej ważnych spraw, aby przejmować się zdaniem kogoś takiego. Szczególnie wtedy kiedy miotający bronią ninja nie tylko zranił Oni'ego... ale również posłała wybuchającą notkę w Hiromi'ego. Zacisnęła powieki. Usłyszała huk. Aż serce jej stanęło kiedy pojęła co się stało. Eksplozja. Nie chciała patrzeć w tamtą stronę szczególnie kiedy odbierała aż tyle sygnałów. Momoru umierał. Oni zmienił coś w sobie, a jego oczy zapłonęło szkarłatem.
Nic. Nic jednak nie było tak istotne jak to co działo się z jej przyjacielem. Czuła jak gaśnie jego chakra Była niemal na skraju. To był priorytet. Reszta mogłaby zginąć, ale nie on. A połączenie jakie z nim miała posłało zdanie, które sprawiło, że Misae nie zachowywała się jak potulna, kochana medyczka. Jej niemal brat. Nie było czasu do zmarnowania. Szybkim rozkazem zamierza rozkazać mężczyznie, którego kontrolowała rozpłatać własne gardło ostrzem własnej katany. Musiała wyeliminować wroga aby mieć wolne ręce. Od razu puści jedną pieczęć by posłać kolejną - do ostatniego wroga, który został przy Minoru, za pomocą techniki telepatycznej
-Stój! Taki z ciebie tchórz by atakować z zaskoczenia? Chodź mi na przeciw, albo zaraz sama po ciebie pójdę - miała nadzieję, że ta wiadomość w jego głowie go zaskoczy, na tyle aby choć na chwilę się rozproszył. Zaraz potem zamierzała puścić się biegiem aby zbliżyć się do dwójki na północy. Plan był prosty. Pędzić ile sił w nogach by zbliżyć się na tyle by móc złapać przeciwnika. Nie przejmowała się sobą. Czy ktoś miałby ją zaatakować lub zranić. Czy miałaby zahaczyć o ognisko czy rozedrzeć nogi o zebrane drewno. Musiała dostać się natychmiast do przyjaciela i pojmać wroga w swoją rodzinną technikę by nie zbliżył się do Minoru. Reszta zależy od tego czy jej się uda.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 512
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 3 wrz 2018, o 22:38

Misja Rangi - C - 59/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Starcie pośród dymu "

Sytuacja rysująca się przed karawaną była kryzysowa... Matsui skierował się do Hiromiego i od razu zabrał się za wykonywanie swoich technik leczących, chłopak nie wyglądał najlepiej toteż wkładał sporo energii w utrzymanie go przy życiu.

- Hoshino! Maiko! Mokichi! - Wykrzyczał w stronę namiotów niemal całkowicie ignorując walkę jaka się odbywała kilka metrów dalej pomiędzy Onim oraz ostatnim z pozostałych wojowników. Chłopak oparł dłoń dokładnie na rękojeści swojego ostrza ściskając ją całkiem mocno, to była również chwila w której zdecydował się wyciągnąć kunaia którym został raniony. Nie był doskonałym wojownikiem jednak można było dostrzec determinację w jego oczach które nie tylko stały się niezwykłe lecz zarazem pozwoliły mu na wykonywanie ruchów których normalnie nie byłby w stanie wykonać. Najpierw ruszył w stronę rzucającego bronią przeciwnika niemal ignorując drugiego z walczących który po krótkiej chwili zdecydował sam sobie podciąć gardło. Sytuacja ta zaskoczyła bandytę który w tym czasie zdecydował się wyrzucić kunaie w stronę dawnego kompana.

- Nie, nie rób tego! - Wykrzyczał podczas gdy przykładał sobie do gardła swój własny miecz. I taki był jego los, nie trwało to długo, padł na ziemię i zaczął się dusić swoją własną krwią. To odwrócenie uwagi połączone z wcześniejszą walką dało Oniemu szansę której nie mógł zaprzepaścić. Złapał mocno Kunaia w dłoń i wyrzucił go na przeciwnika. To nie był jednak jedyny atak, jego tasak również poleciał w tamtą stronę. On jednak nie był rzucony pionowo a poziomo zwiększając szerokość ataku. Myślał, że ma szczęście, nie dostrzegł jednak, że atak skierowany był w miejsce gdzie go jeszcze nie było i nadział się na większe z ostrzy. Kilka sekund a Oni już był na miejscu by go wykończyć...

Zawołane w ten czas przez Matsuia kobiety przybiegły wyraźnie przerażone wszystkim co działo się w około. Było to rzeczywiście pole bitwy, cała trójka niemalże się trzęsła jednak po chwili wołania były na miejscu i wraz z Matsuiem starały się zrobić co mogły dla Hiromiego który nie był w najlepszym stanie, trudno nawet opisywać obrażenia po wybuchu notki obok.

Hozuki nie próżnował, nie zamierzał pozwolić żyć komuś tak słabemu jak Minoru. Rakurai był niczym innym jak tylko płotką która myśli, że może coś zrobić, nie bez powodu zabrał się od początku za pokonanie prawdziwego wojownika z tej grupy. Mężczyzna był szybszy od ciebie, mogłeś jednak nadążać za jego ruchami przy odpowiednim skupieniu, opracowałeś już plan w którym zamierzałeś wykonać, może i udałby się idealnie gdybyś był w pełni sił, miałeś mało chakry i dalej zmniejszałeś jej pokłady elektryzując broń za bronią, Rzeczywiście naładowałeś chakrą trzy kunaie i wyrzuciłeś je w kierunku nadbiegającego oponenta, to był dobry manewr by rzucić nimi dosyć szeroko. Po przelaniu na nie chakry poczułeś się dużo słabszy, zaczęło ci się mroczyć przed oczami, nie miałeś nawet siły się ruszyć a co gorsza twój przeciwnik odbił dwa z trzech kunaiów które leciały w jego stronę. Obydwa odbite ostrza przeleciały ci obok głowy w nieskoordynowanym tańcu odbitej broni...

Ostatnie ostrze które nie zostało odbite wbiło się w wolną rękę Hozukiego niemal od razu rażąc go twoim piorunem i zamieniając jego kończynę w wodę, nie mógł jej przez chwilę przywrócić do normalnego stanu przez co jego zamach mieczem w twoim kierunku został porządnie spowolniony, nie został jednak powstrzymany... Chciałeś się rzucić do przodu, skupiłeś całą pozostałą energię na tym by go przechytrzyć, nie mogłeś jednak wykrzesać tej energii. Gdybyś nie był ranny to może i udałoby ci się w obecnej chwili jednak udało ci się wychylić do przodu i wystawić swój naładowany chakrą miecz który spotkał się z opadającym ostrzem wroga. Ręka którą walczył była tą powiększoną przez co twój miecz został niemalże wyrwany z twojej ręki. Nie miałeś siły stawiać oporu, twoje ostrze odbiło się pod wpływem ciosu rysując krańcem po twoim nosie. Nie była to straszliwa rana, jednak w tej chwili najbardziej nieprawdopodobnie szczęśliwa ze wszystkich bo właśnie w tym momencie przeciwnik się zatrzymał w miejscu. To była Misae która złapała go w swoją technikę... Tasak Hozukiego znajdował się niemalże pół metra nad ciałem Minoru kiedy spadł swobodnie, może nawet i go uderzył. Jego właściciel natomiast stał złapany w technikę, trząsł się jakby chciał ją zwalczyć.
- Co!? Ta technika... To ta Suka... - Opierał się całkiem mocno obracając siłowo głowę w kierunku dziewczyny.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2678
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość