Szlak transportowy

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 4 wrz 2018, o 19:22

Ostatkiem sił, niczym jakiś bohater z bajek, opowiadanych przez ojca, zdołał trafić i zranić swego przeciwnika. Minoru poczuł przeszywającą go radość, gdy wodny mężczyzna zaczął zmieniać swoją formę i wyć jak poparzony. Chwilę później zaniósł się jednak kaszlem. Był to kaszel zmęczonego życiem starca, człowieka na granicy świadomości, który lada chwila miał stracić kontakt ze światem. Jego pięść zacisnęła się jeszcze na chwilę na rękojeści ostrza, a w ostatnim zrywie świadomości Minoru zrobił krok do przodu, wyprowadzając śmieszną parodię cięcia. Następnym co poczuł był ogromny ciężar zwalający się na jego ostrze. Miał wrażenie, że coś wyrywa mu stawy z barku i do tego ten piekący ból w okolicach nosa... Chwila, czy on krwawił? Minoru padł na kolana ze zwieszoną głową. Ramiona zwisały mu bezwładnie, a trzymane w dłoni ostrze wypadło z niej, z łoskotem na ziemię. Był przytomny... a raczej jego ciało było, lecz świat wydawał mu się zupełnie obcy. Jeszcze nigdy w życiu nie czuł się tak lekki, a zarazem tak ciężki. Miał wrażenie, że jego myśli ulatują gdzieś do góry, a jednocześnie choćby drgnięcie dłonią stało się dla niego niemożliwym do osiągnięcia wyzwaniem. Czuł ból z otrzymanych ran, a jednak miał wrażenie, jak gdyby te rany nie należały do niego, a do kogoś innego stojącego tuż obok. Zastanawiał się czy to już koniec, czy tak wygląda właśnie umieranie? Podobno w takich momentach całe życie przelatywało człowiekowi przed oczyma, a jednak u niego nic takiego się nie wydarzyło. Miał wrażenie, że słyszy wokół siebie jeszcze jakieś hałasy, lecz wydawały się mu tak odległe. Mógłby podnieść głowę i rozejrzeć się, ale był tak bardzo zmęczony, a jego ciało tak okropnie ciężkie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 177
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 4 wrz 2018, o 20:04

Zabiła człowieka. Z zimną krwią zabiła człowieka w tak bardzo okrutny sposób. Tak po prostu kazała mu poderżnąć sobie gardło. Ale nie czuła w tamtej chwili nic poza strachem. Strachem o cudownego przyjaciela. Strachem o jego życie. Strachem o to, że nie zdąży i go nie uratuje. Sprawa była prosta, a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie miała czasu by się nad tym zastanawiać. Musiała działać. Sama nie wiedziała kiedy puściła się biegiem. Modliła się o to, tylko po to aby przypadkiem nie zabić się o własne nogi.
Widziała jak mężczyzna wykonuje zamach. Trysnęła krew z rany na twarzy Minoru. Oczy dziewczyny otworzyły się szerzej. Jedyne co zdążyła zrobić widząc jak wysoki mężczyzna wykonuje zamach nad ciałem Rakurai'a. Jedyne co zdążyła zrobić to złożyć topową dla rodzinnej techniki pieczęć zatrzymując ciało napastnika. Nie obeszły jej słowa wojownika. W żyłach kunoichi buzowała adrenalina i czysta nienawiść. On chciał zabić kogoś kto sprawiał, że jej życie było naprawdę pełniejsze.
-Jak mogłeś. Zrobić to Minoru... Trzeba było nie atakować karawany... ta misja miała ratować ludzkie życie, a wy chcieliście kraść... - jej głos nigdy nie był taki ostry. Misae nie rozumiała co oznacza woda zamiast jego ręki. Nie obchodziło jej to. W tym samym czasie kiedy mówiła zamierzała kazać mu sięgnąć po tasak i zrobić to samo co zrobił wojownik z kataną. Nie zamierzała go żałować. Widziała jak stara się jej opierać więc nie chciała marnować czasu. Wiedziała, że ten tym miał stracić życie.
-Twoi przyjaciele nie żyją, chcesz do nich dołączyć? - zapyta jeśli jakimś cudem będzie w stanie jej się opierać i przeżyje to co zamierzała z nim zrobić.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Misae
Miss Forum
 
Posty: 482
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 4 wrz 2018, o 22:46

Misja Rangi - C - 62/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Popiół... "

Sytuacja Minoru nie należała do tych które się zazdrości, nawet w opowieściach, nie można mu jednak odmówić siły woli i waleczności którymi się wykazał... Czy jednak będzie miał możliwość zrobić to ponownie? Wszystko było takie ciężkie... Dzień był męczący prawda? Ta walka, ta krew... To wszystko, ale mogło być gorzej, prawda? Mogłeś... Stoczyć gorszą walkę i co ci po tej całej wiedzy teraz... Teraz? Czym jest teraz dla kogoś kto już nawet nie kontaktuje... Twoja chakra była bardzo słaba, trudno wyczuwalna, trudno ukryć uśmiech na twojej twarzy który musiał się zarysować na chwilę przed tym jak padłeś twarzą w śnieg. Nie mogłeś się już utrzymać... To wszystko było zbyt wiele.

Kobieta wciąż trzymała twórcę całego tego wydarzenia na swojej łasce, to od niej zależał teraz los nie tylko jego ale i pozostałych, Minoru, Momoru... Hiromiego.
- Pokonany przez bandę łajz... Chyba straciłem czujność... Ta suka, tamta miernota i ten mięczak... Jak to się stało... - Mówił chwilę po tym co wypowiedziała w jego stronę Misae.
- Te pionki są nic nie warte skoro zdechły, tak samo jak ten frajer tutaj, Minoru? Śmieć jest już martwy, tak samo tamten drugi którego zaszlachtowałem - Wtedy schylił się sięgając po tasak, powoli z oporem przystawił go sobie do gardła i podciął je, na jego twarzy pojawił się nieznaczny uśmiech. Wtedy całe jego ciało zamieniło się w płynną ciecz, wodę która zaczęła się odsuwać od waszej dwójki, cofał się tak jakby chciał odpłynąć w głąb lasu.

Po drugiej stronie natomiast można było zobaczyć jak Matsui wraz z trójką kobiet klęczy nad Hiromim a z ich dłoni wydobywa się zielona poświata. Oni natomiast wciąż pogrążony walką znalazł się w pewnej chwili niedaleko was i zobaczył jak mężczyzna zamienia się w wodę, był zaskoczony jednak dużo bardziej przeraził go widok leżącego dalej Momoru w kałuży własnej krwi oraz wcale nie tak różny od pierwszego widok Minoru który najlepsze chwile dzisiejszego dnia miał już dawno za sobą.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.






Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 5 wrz 2018, o 11:49

Misae nie zważała na słowa wodnego przeciwnika. Był ją obrażać. Mógł nie doceniać jej zdolności -jego zdanie nie miało dla niej nawet najmniejszego znaczenia. Liczyło się to co zrobił jej przyjacielowi. Zacisnęła za to zęby kiedy wspomniał o Minoru. Jej spojrzenie nigdy jak wtedy nie było tak pewne i żądne śmierci. Ktoś kto ją znał i zobaczył ja teraz uznałby że białowłosa i kunoichi stojąca tutaj to ktoś zupełnie obcy. Czy faktycznie tak było? Yamanaka nie przejmowała się zupełnie tym faktem. Rządziły nią zbyt mocne emocje. Bez wyrzutów sumienia zmusiła mężczyznę by sięgnął po ostrze i rozpłatał sobie gardło. Zamiast umrzeć zmienił się w wodę. Chociaż tyle, że oddalał się od nich z chwili na chwilę coraz dalej.
-Wróć tu a słowo daje, że zginiesz - warknęła ostro. Jego szczęście, że miała teraz znacznie ważniejsze rzeczy na głowie. Zemsta byłaby zbyt daleko na głowie aby teraz marnować na nią czas. Ważne było to, że Minoru ranny czekał na pomoc. Dziewczyna niczym rażona piorunem podbiegła do niego padając przy nim na kolanach. Złożyła dwie pieczęcie, a jej dłonie spowiła zielona energia.
-Minoru-kun! Trzymaj się... Błagam nie rób mi tego... Pomyśl jak Sokiro będzie wściekły... Nie rób mi tego... - nawet nie wiedziała kiedy do oczy zaczęły jej się cisnąć łzy. Kryształowe krople spływały po jej policzkach.
Misae wiedziała, że musi być skupiona by choć zmniejszyć rany przyjaciela... Ale tak bardzo teraz się o niego bała. Tak bardzo nie chciała żeby ją zostawił. Przecież był dla niej jak brat. Przecież zawsze był przy niej... Jak teraz mógłby zniknąć?

-Matsui-san! Matsui-san! -krzyknęła panicznie. Jego doświadczenie musiało się teraz przydać. Walkę musiała zostawić Oniemu. Dopiero kiedy poczuje, że z jej przyjacielem jest lepiej będzie mogła mu pomóc. Ratunek dla Minoru był ważniejszy niż jej bezpieczeństwo. Nie mogła sobie pozwolić na to by go stracić. Choćby nie wiem co. Oni musiał dać z siebie wszystko... Musiał kupić jej trochę czasu, bo przecież kiedy Matsui wymieni kunoichi ta będzie mogła wrócić do walki.
Nie mogła pozwolić im tak po prostu odejść po tym co zrobili.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Misae
Miss Forum
 
Posty: 482
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 5 wrz 2018, o 19:46

Ktoś krzyczał, nie rozpoznawał jednak słów, ktoś mu odkrzyknął, potem zapadła krótka cisza. Czyżby walki się skończyły? Minoru zebrał się w sobie by skupić swoje zmysły i rozeznać w okolicy, lecz nie dał rady. To było daleko ponad jego siły. Wtedy poczuł, że ktoś zjawił się przy nim. Ktoś kto pachniał mieszanką potu i perfum. To śmieszne jak bardzo nie mógł zrozumieć co dzieje się wokół niego, a wychwytywał takie głupoty jak zapach perfum.

- Trzymaj się... - czyjś głos dotarł do niego. Otworzył usta, by odpowiedzieć, by zażartować w jakiś głupkowaty sposób i uspokoić spanikowany głos osoby siedzącej obok niego.

- Yyyyy... - wydarło się z jego ust, na nic więcej raczej nie miał teraz sił. No cóż, przynajmniej odgłosy walki ucichły. Wtedy poczuł... coś. Mrowienie, uczucie ciepła rozchodzące się z miejsc, w których został ranny, po całym ciele. Na początku zapiekło, co spowodowało mimowolne zaciśnięcie szczęk chłopaka. Później jednak zrobiło się milej, wręcz wydawało się Minoru, że ktoś go łaskocze.

- Hehe... łaskocze - zachichotał jak mała dziewczynka. A potem... potem zrobiło się bardzo przyjemnie, ból gdzieś zniknął, a chłopak poczuł ogarniającą go senność.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 177
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 19:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: 2 torby spoczywające na lędźwiach
Katana przewieszona przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?p=68391#p68391
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 wrz 2018, o 22:48

Misja Rangi - C - 65/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Popiół... "

Oni wpatrywał się przez chwilę w oddalającą się kałużę, nie mógł jednak na to patrzeć zbyt długo, zacisnął w pewnej chwili pięść udając się do tego co zostało z palącego się ogniska. Zacisnął dłoń na jednej z całkiem sporych palących się gałęzi.
- Zapłacisz za to... - Mówił cicho do siebie Oni podczas gdy wyciągał ją z pod palącego się ognia. Tańczące na końcu jego nowej włóczni ogniki stały się niezwykle niespokojne z chwilą w której gałąź straciła kontakt z pozostałymi znajdującymi się w palącym się dołku.
Czy mogłaś go uratować? Czy rzeczywiście mogłaś to zrobić? Był słaby, to prawda, dwie całkiem nieźle krwawiące rany, czy twoja technika wystarczy by się nimi odpowiednio zająć? Nie, nie wierzyłaś w to, potrzebowałaś pomocy. Wołałaś Matsuia który początkowo się nie pojawiał. Twoje krzyki w pewnej chwili pozwoliły ci tylko zyskać nadzieję, że się pojawi, on jednak teraz klęczał i zajmował się drugim z rannych młodzieńców którego los był znacznie gorszy niż ten Minoru.

Jest tak błogo, czyż nie? Czy nie chcesz iść dalej?

W pewnej chwili, przez łzy dostrzegłaś jak Matsui wstaje od drugiego z chłopców i mimowolnie, niemal bez mrugnięcia okiem rusza w waszym kierunku, z jakiegoś powodu pozostałe trzy dziewczyny przecierają tylko twarze i też zaczynają się do was zbliżać zostawiając Hiromiego samego na śniegu, zwyczajnie tak leżał. Nie ruszał się i nie było już przy nim nikogo. Było ich dwóch, Momoru również poznał czym jest śnieżny chłód...

- Misae! Uratujemy go, posłuchaj mnie... Spokojnie, tak jak w szpitalu, pamiętasz? - Przyjrzał się uważnie ranom Minoru oraz zaczął je pobieżnie oceniać. Po chwili wziął głęboki oddech rzucając dziewczynie wymowne spojrzenie, kątem oka przerzucił wzrok na Momoru którego już nieznacznie zaczął przykrywać śnieg który zaczął powoli spadać na ziemię. Tuż po chwili z jego dłoni zaczęła wydzielać się lecząca chakra dzięki której krwawienie chłopaka ustało. Przynajmniej na tą chwilę...

Chłopiec z płonącą włócznią w dłoni dogonił rozlanego na wodę Hozukiego. Stojąc tak nad nim zacisnął mocno zęby i ze sporym grymasem na twarzy wymierzył w jego kierunku jeden cios, wbił w niego drewno niczym kołek w wampira. Już po chwili było po wszystkim. Został tylko on, chłopak podpierający się na drewnianym kiju kilkadziesiąt metrów od was. Przewrócił przygaszony wzrok w stronę waszej dwójki. Podpierał się na prowizorycznej włóczni jak ktoś starszy, tak jakby stracił wszelkie siły.

Matsui robił co mógł i wraz z pomocą Yamanaki oraz stażystek udało im się doprowadzić Minoru do stanu stabilnego. Mimo to jego rany nie były aż tak poważne jak mogłoby się wydawać. Zbyt szybko jednak by mówić o nagłym ozdrowieniu i powrocie do sprawności od tak na już.
- Uh... Powinniśmy wracać do Hanamury - Powiedział z zawodem ale i troską w głosie, zerkając w stronę leżącego kawałek dalej Momoru a potem i Hiromiego. Jego twarz pełna była grymasu. Nie wskazywał nawet na ciała zabitych bandytów.

Wszystko to nie trwało długo, wystarczająco by Oni przebudził się ze swojego letargu w wyniku którego dopiero teraz się do was zbliżył. Przyglądał się Minoru oraz zapłakanej Misae kątem oka zwracając uwagę na Momoru dla którego i tak już było za późno. Zawiesił się chwilę patrząc w kierunku drugiej strony obozowiska, właściwie to swojego przyjaciela Hiromiego. W tej chwili z jego oczu zniknął już szkarłat i wróciły one do swojej normalnej ciemnej barwy. Chwycił się wtedy za ranę na swoim ramieniu, ból skutecznie mu o niej przypomniał. Szybko jednak podeszła do niego Hoshino i użyczyła mu swojej leczącej chakry która to pozwoliła zamknąć tę ranę. Chłopak jednak nie mówił nic, nie skarżył się. Wpatrywał się oszołomiony w śnieg.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 6 wrz 2018, o 10:31

Misae nawet nie miała psychicznie siły patrzeć co robi Oni. Zbyt wiele stało się w tej jednej chwili, aby mogła skupić się na nim. Liczyła, że sobie poradzi - w tym jednym momencie nie mogła sobie pozwolić aby liczyć na więcej. Od jej reakcji i zdolności zależało teraz życie przyjaciela. Nie mogła pozwolić aby coś rozproszyło jej uwagę. Szczególnie kiedy widziała jak przyjaciel nieco porusza się, kiedy ta wykonywała na nim swoje medyczne techniki.
-Tylko się nie kręć! - skarciła go, nie wiedząc na ile ją słyszy i na ile będzie w stanie ją zrozumieć. Wszystko wynikało teraz z jej bezsilności i zmęczenia... o emocjach jakie przeżywała nie wspominając. Musiała skupić się na leczeniu, szczególnie, że do przyjścia Matsui'a musiała sporo poczekać. Aż trudno nazwać jak wielki ciężar spadł z jej serca kiedy uklęknął obok niej.
-Tak jest - skinęł na jego słowa. Przetarła oczy, ale łzy same spływały po jej policzkach i nawet nie wiedziała co powinna zrobić. Z jednej strony wiedziała, że musi być spokojna i skupiona, ale z drugiej dobrze, że miała kogoś kto mógł ją kierować i jej pomóc. Bała się, że sama by sobie z tym nie poradziła.
Nawet nie wiedziała kiedy wszyscy zebrali się w jedną grupę. Trudno jej było powiedzieć kto jest bardziej przerażony tym wszystkim - ona, czy Oni, który stracił w tym samym wypadku najlepszego przyjaciela. Wszyscy zapłacili tego dnia wysoką cenę. Niektórzy - jak Momoru czy Hiromi; największą.
-Tak będzie najlepiej... zasługują na... godny poch... - słowo "pochówek" nie było w stanie przejść jej przez gardło... ale chyba nikt się nie mógł jej dziwić. Powrót do Hanamury chyba był najlepszym wyjściem na jaki mogli sobie w tym momencie zdecydować - Zawsze też możemy podzielić się na dwa zespoły... niebezpieczeństwa już nie ma, jeden powóz może wrócić do Hanamury, ale dezycje należą do ciebie, Matsui-san
Avatar użytkownika

Misae
Miss Forum
 
Posty: 482
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 6 wrz 2018, o 16:02

Misja Rangi - C - 67/68

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" To co pozostało "

Lekarz przymknął nieznacznie oczy przykładając do nich koniuszki swoich palców. Ta sytuacja wyraźnie przerosła ich wszystkich. Oczekiwali zagrożenia, to prawda, nie spodziewał się jednak, że zakończy się to w taki sposób.
- Misae-chan... Nie wiemy co czeka nas na dalszej drodze, nie sensu w tej sytuacji szukać objazdu, nie ma też kto usunąć zwału śnieżnego... Musimy spróbować innym razem - Uderzył dłonią w swoje kolano wyraźnie poirytowany.
- Cholera... Znowu, bardzo mi zależało jednakże... Każde życie jest cenne, nie mogę jeszcze bardziej zaryzykować. Wy też nie - Przewrócił wzrok na ustabilizowanego już Minoru, patrzył na niego chłodno, nie potrafił w tej chwili inaczej, on się ocalił a kilku innych zginęło. Nie winił go za to bo tak naprawdę to dzięki jego działaniom przeżyli.

Przez dalsze kilka minut trójka stażystek zajmowała się tymi którzy polegli pozostawiając Minoru na pastwę Misae, mogła zrobić z nim co tylko sobie wymarzyła. Matsui natomiast odszedł dalej porozmawiać z Onim. Stali spory kawałek dalej dlatego trudno ocenić o czym rozmawiali, można się domyślać, że chodzi o Hiromiego. Matsui zdawał się być opanowany i taki również na początki był Oni. Po kilkunastu chwilach i gestach nagle rozmowa przybrała kompletnie inny obrót. Oni wydawał się nie tylko zły ale i poirytowany rozmową którą prowadzi z medykiem. Jego ekspresyjne gesty nie pozostawiały wątpliwości. Rozmowa ostatecznie nie trwała długo bo po kilku minutach Oni odszedł szybkim i ciężkim krokiem na jeden z wozów na którym umieszczono do tego czasu obydwu poległych.

Mimo, że słońce dopiero wstawało Matsui zabrał się do zbierania obozowiska a raczej tego co z niego zostało. Po jakiejś godzinie udało mu się wszystko co jeszcze nie zostało zniszczone złożyć i zapakować na wóz. Oni natomiast zdecydował się nie pomagać. Przyglądał się tylko wszystkiemu z gniewną miną. Wszystko zostało w pewnym momencie przygotowane do odjazdu, zostało tylko ruszyć wozy co i Matsui zrobił w chwili gdy wszyscy znaleźli się na ich pace.
Oni wciąż gniewnie spoglądał w kierunku każdego kto siedział wraz z nim na wozie. Głównie na Misae i Minoru. Miał do nich wielki żal, że zrobili " tylko " tyle. Może to było aż tyle? Nie mniej jednak nie mógł się z tym pogodzić.
Minoru musiał teraz trochę odpocząć by i zaleczyć rany i zregenerować chakrę, jasnym było, że przystankiem powrotnym będzie znów szpital.

- Dlaczego... Dlaczego nie pomogłaś Hiromiemu ani Momoru, hę?! - Zapytał dziewczynę Oni unosząc głos, miał w tej chwili gdzieś wszystko i wszystkich, musiał gdzieś wyzbyć się swojego gniewu. Jego oczy znowu się zmieniły gdy zaczął wypowiadać te zdania, znów stały się szkarłatne z dwiema kropkami. Teraz dziewczyna mogła widzieć je dokładnie.
- Czym sobie na to zasłużyli, hę? Zrobiłaś sobie z nas tarczę! Jesteś zwyczajnym tchórzem... Nie wiem co Matsui-sama w tobie widzi. - Mówił spuszczając nieco z tonu w kierunku dziewczyny, w jego głosie prócz gniewu można było słyszeć zawód.
- On ci zaufał... W czym on jest bardziej specjalny od Hiromiego, że zadecydowałaś by zostawić mojego przyjaciela w takiej sytuacji, co?! - Wskazał wtedy palcem na leżącego obok na wozie Rakuraia.

Właściwie to ciężko było teraz nakłonić Oniego do zmiany zdania, widział i wiedział już swoje. Po dotarciu do szpitala, co ewentualnie miało miejsce nawet nie czekał na otrzymanie zapłaty od Matsuia, zwyczajnie zsiadł z wozu i z rękami w kieszeni powoli zaczął maszerować ulicami Hanamury. Lekarz widząc go zwrócił się w jego stronę.
- Oi... Oni-san, gdzie idziesz?! - Nie doczekał się jednak odpowiedzi ani reakcji ze strony chłopaka. Westchnął jedynie kręcąc głową na boki.
- Nic nie poszło po naszej myśli. Zabierzcie Minoru na oddział oraz nie zapomnijcie o Hiromim i Momoru... Ja porozmawiam z Misae. - Wydawał polecenia zarówno do trójki kobiety jak i do kilku innych Iryoninów którzy po chwili znaleźli się przed szpitalem, nikt nie spodziewał się tak szybkiego powrotu całej drużyny... A raczej drużyny z brakami.
- Mimo wszystko żyjemy, miejmy nadzieję, że rzeczywiście pokonaliśmy to najgorsze zagrożenie i następna ekspedycja się uda. Chciałbym w to wierzyć... Wygląda na to, że będziecie musieli tutaj chwilę zostać, jak wypiszemy Minoru to przekażę wam zapłatę. Będę musiał odliczyć koszty opieki z waszej części... Musisz wybaczyć Oniemu te zachowanie... - Skrzywił się wyraźnie mówiąc te słowa do Yamanaki. Dalej natomiast gestykulował i wydawał polecenia rozładunku kolejnym pracownikom szpitala którzy asystowali przy karawanie.




- Szpital -



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 6 wrz 2018, o 19:58

Stan Minoru był stabilny i tylko to się liczyło. Misae nie widziała jak chłopak dobija wroga... a może nie chciała widzieć, tak samo jak nie chciała widzieć wielu rzeczy. Niestety co gorsza wiedziała, że lada chwila będzie musiała się z tym zmierzyć. Rakurai leżał już w powozie, a dziewczyna pomogła Matusi'owi złożyć obozowisko.
-Rozumiem, Matsui-san - odparła pracując dalej. Faktycznie teraz w tym momencie próba kontynuowania misji mogłaby być żartem... jakby jeszcze do tej pory nie była porażką. Dziewięć osób, z czego dwie zginęły, a jedna była w stanie... godnym pożałowania. Yamanaka chciała robić wszystko aby tylko oddalić myśli od tego co miało miejsce przed chwilą. Praca była jedyną ucieczką i odpowiedzią na pustkę, która coraz bardziej ogarniała dziewczynę. Mrok coraz bardziej ogarniał jej serce. Wiedziała, że chwile panująca cisza jest dopiero zapowiedzią nadchodzącej burzy. Burzy, która nastała już po kilku chwilach. Kiedy do białowłosej doskoczył Oni, ona widziała szkarłat jego oczu, a on pustkę w jej spojrzeniu. Pustkę, która nigdy jak wtedy ogarniała całą jej duszę. Słuchała jego słowa i choć czuła, że mogłaby po prostu nic nie mówić, w coś bliżej nieokreślonego przejęło jej usta.
-Dlaczego ty też tego nie zrobiłeś - zapytała bez nawet najmniejszej emocji w głosie, zupełnie jakby rozmawiali o czymś zupełnie trywialnym, niby na tym mogłaby skończyć, ale jego kolejne słowa popchnęły kolejne - Poszłam ratować Minoru kiedy twój przyjaciel już nie żył. Jest dla mnie kimś, kim dla ciebie był Hiromi i nawet jeżeli miałbyś wbić mi kunai między żebra, zrobiłabym to jeszcze raz - mówiła beznamiętnie i nie obchodziła jej co zrobi. Na szczęście wyruszyli. Oczywistym celem ich drogi był szpital, gdzie po dłuższej drodze dotarli...


ZT
Avatar użytkownika

Misae
Miss Forum
 
Posty: 482
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Numa » 7 paź 2018, o 11:13

Numa dotarł spokojnie do portu jakimś cudem unikając przemoczenia, Niektórzy powiedzieli by że chmura poszła bokiem. Bezdomny jednak nic nie mówił, podrużował sobie spokojnie rozmyślając o pewnych wydarzeniach wówczas usłyszał nową dość przerażającą plotkę o tym co wydarzyło się w Ryuzaku. Że była tam jakaś plaga. czy inne cuda. Numa wówczas od razu zadecydował że musi coś sprawdzić. Dlatego ruszył i wykupił najbliższy rejs do Ryuzaku. Wyruszając w kierunku tego miasta kupieckiego. Miał swoje powody, trochę żył w Ryzuzaku, co gorsza z tego co pamiętał dziewczyna która była dla niego miła miała być w Ryzaku akurat tą porą. Sprawiało to że istniało ryzyko że coś jej się stało. Numa nie mógł tak po prostu zignorować tego co się stało chciał się upewnić czy z nią wszystko w porządku. Dlatego ruszył statkiem jako pasażer w kierunku Ryuzaku które już podobno było po tym kryzysie. Numa wydawał się być przejęty tą sprawą po raz kolejny ludzie których znał mieli dość sporą katastrofę u siebie.

<Hanamura -> Ryuzaku>
-100 ryo

Skąd:Stąd, Hanamura?
Dokąd:Szlak transportowy, Ryuzaku?
Czas podróży: Nie znam, napisali że 30 min.
Czas przybycia: Nie wiem. Pewnie skopałem.
Środek transportu: Statek, a nie zaraz łódkami po oceanie pływają...
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 414
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kitashi » 18 paź 2018, o 16:35

Gdy tylko Minoru dostał odpis ze szpitala cała grupa ruszyła do portu, mimo iż zarówno Minoru jak i Misae chcieli wynająć łódź, chłopak uznał iż nie ma sensu niepotrzebnie marnować pieniędzy, skoro stworzył technikę która zapewni im łatwą i szybką przeprawę do Kaigan. Po dotarciu do portu chłopak uparł się by zamiast do kierownika portu udać się na nabrzeże. Tam chłopak złożył cztery pieczęci, a na wodzie nieopodal zaczęła tworzyć się spora łódź na której mogłaby się na spokojnie zmieścić 4 osób, miała ona dość wysokie burty , wokół burty szło coś na kształt ławeczki, a na środku wszystko było wyrównane. Była to bardzo prosta łódź, nie miała żagla ani nic podobnego, ale chłopak miał inny pomysł jak zapewnić napęd łodzi. Lecz na razie chciał przygotować dla swoich przyjaciół odpowiednie miejsce by w trakcie podróży mogli spać. Gdy skończył jedną technikę zaczął wykonywać następną, na środku, gdzie cały pokład był równy zaczęło powstawać coś na kształt namiotu stworzonego z cienkiego kryształu. Chłopak zeskoczył na pokład łodzi, która lekko się zachybotała, by po chwili ponownie utrzymać swoją równowagę. Koseki w owym namiocie ułożył swoje bagaże po czym spojrzał na swoich przyjaciół.
-Na co czekacie? Spokojnie, ta łódź zabierze nas do Kaigan, zaraz przygotuję coś co ja napędzi, ale najpierw przygotujmy tu wszystko.
Powiedział z lekkim uśmiechem. Wejście do namiotu było dość niewielkie by wiatr nie wiał do środka, a sam "namiot" miał eliptyczny kształt, dzięki któremu wiatr będzie go owiewać, a nie zatrzymywać się na nim. Chłopak z bagażu wyjął kilka ciepłych kosy i wyżył nimi podłogę "namiotu" Gdy to było gotowe chłopak wyszedł na podkład i złożył kolejne pieczęci, po których przed chłopakiem pojawiło się jadeitowe z którego zaczęły wychodzić klony Kitashiego, pierwszy, drugi, trzeci. Chłopak starł kilka kropel potu z czoła, które wytworzyły mu się na skutek zużywania sporych ilości chary, chłopak już zaczynał czuć znaczne zmęczenie przez te wydatki chakry, ale przynajmniej podróż mieli zapewnioną bez wydawania ani jednego Ryo z kieszeni..
Na burcie łodzi dało się zauważyć niewielkie "oczka", chłopak wyjął z kabury żyłkę, którą przeplótł przez koczka i utworzył pętle, w które weszły klony, by następnie zacząć ciągnąć łódź niczym psy pociągowe. Dzięki wyporności wody łódź była dużo lżejsza niż w rzeczywistości, więc też dla klonów nie było dużym problemem by ruszyć z nią i zacząć oddalać się od brzegu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Skąd:Hanamura
Dokąd: Soso
Czas podróży:2h 30 minut minut
Czas przybycia:20:05
Środek transportu:Łódź z kryształu->Podróż piechotą
#6A5ACD - Głos
Avatar użytkownika

Kitashi
 
Posty: 181
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 18:31
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Dosyć wysoki młody mężczyzna o brązowo-czarnych włosach, czarnej brodzie i dosyć umięśnionym ciele, ubrany w dosyć klasyczne kimono , haori oraz hakame .
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń(na udzie), Torba (na biodrze)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4510&p=67724#p67724
GG: 49063314
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość