Szlak transportowy

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Szlak transportowy

Postprzez Defrevin » 21 lut 2015, o 23:41

Obrazek
Szlak transportowy


Główny szlak transportowy prowadzący do osady. Chętnie wykorzystywany przez handlarzy, wszelkich podróżników jak i zwykłych wieśniaków, którzy chcą sprzedać swoje towary w osadzie. Także mieszkańcy osady wykorzystują trakt do podróży między regionami. Trakt liczy sobie szerokość dwóch przejeżdżających obok siebie wozów, a dodatkowo stała obecność patroli, czyni szlak przejezdny i przede wszystkim bezpieczny.

Podróż między osadami: Możliwa tylko przy wykorzystaniu szlaków morskich
Podróż między dalszymi osadami: Podróż na kontynent możliwa jedynie przy wykorzystaniu szlaku morskiego.
Podróże morskie: Z prowincji Kantai możliwy jest transport szlakiem morskim do Hyuo (15 minut), Kami no Hikage (30 minut), Ryuzaku no Taki (30 minut) oraz Kaigan (30 minut). Podróże szlakiem morskim odbywamy w tym temacie, przy wykorzystaniu łodzi (należy uiścić opłatę w wysokości 100 Ryō). Dla mieszkańców Cesarstwa podróż morska pomiędzy Kantai a Hyuo jest darmowa.
Ważne: Przed każdą podróżą do innej prowincji zobowiązani jesteśmy napisać w tym temacie post fabularny. Powinien on liczyć, zgodnie z regulaminem, co najmniej 5 linijek tekstu. Pod postem powinien znaleźć się poniższy formularz:

Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8000]Dokąd:[/color]
[color=#BF8000]Czas podróży:[/color]
[color=#BF8000]Środek transportu:[/color]

>> Link do mapy regionów <<

Do środków transportu zaliczamy:
  • Wierzchowiec – 50 Ryō / o 1/2 krótszy czas podróży
  • Łódka - Łódka - 100 Ryō (krótszy czas podróży przy wykorzystaniu tego środka, uwzględniony został w punkcie Podróże morskie
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2114
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Haruyasu » 11 paź 2015, o 13:45

Skąd: Kantai
Dokąd: Hyuo
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 11.10.2015 godzina 15:00
Środek transportu: Brak



Szlakiem transportowym podróżowało wiele osób i postaci. Zazwyczaj byli to zwykli mieszkańcy, rzemieślnicy lub shinobi wyruszający na misje. Ci pierwsi zazwyczaj wypożyczali konie lub inne środki transportu, które mogłyby uprzyjemnić im podróż. Ci drudzy z kolei poruszali się o własnych siłach. W końcu byli maszynami do zabijania. Marionetkami państwa, chcącego zagarnąć inne kraje. Tak było i tak będzie zawsze. Tym razem jednak szlakiem przemieszczała się tajemnicza postać. Postać okryta płaszczem ciemności i morderczych zapędów. Postać tak bardzo odległa i nieosiągalna dla zwykłego zjadacza chleba. Postać, będąca w stanie powalić swoją aurą, dumna i spokojna niczym kamień niewzruszona. Stawiała wolno kroki, jeden za drugim. Brnęła w przód ku swojemu celowi. Kim była? Czego chciała?

Przyjdzie czas by i na te pytania udzielić odpowiedzi. Teraz jednak należało się skupić i obserwować. Smuga światła padła na twarz tajemniczej osoby i już teraz można było stwierdzić, że jest to mężczyzna. Haruyasu Hosuki koszmar przeszłości. Idąc dumnie nie zamierzał korzystać z żadnego środka transportu, pokonanie wody nie było dla niego żadnym problemem. Co więcej on sam jest z wody. Zamierzał się w niej zanurzyć a później najzwyczajniej zniknąć i rozpłynąć niczym zjawa.
Haruyasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 11 paź 2015, o 14:31

Misja rangi D
3/15+

Haryuasu zdecydowanie był nietypowym osobnikiem, chociaż czy aż tak nietypowym? Mimo iż biło od niego morderczymi zapędami, to czy nie było wiele takich osób w obecnym świecie? Za to na pewno wyróżniała się wśród nich swoim spokojem i dumą, możliwe, że kobieta doceniła to w swoich zamysłach. Jego podróż przebiegła w pełni pomyślnie, a ciało pojawiło się na drugim brzegu, którym była wyspa. Przed nim stał znak, akurat pogoda była w tym momencie bardzo ładna, a oświetlało Ciebie słońce i nic nie powodowało znaków do jej zmiany. Na Znaku było napisane "Droga Śniegu", a pod tym przyczepiona karteczka z znanym już Tobie charakterem pisma. To ta sama kobieta zostawiła, zapewne dla Ciebie jak się domyślałeś. Było na niej napisane:
Spoiler: pokaż
Na tej wyspie jest pewna legenda, która brzmi: "Gdy zmysły Ci świrują, gdy z śniegu widzisz coś, to kroczysz śniegu drogą. Niech Tobie będzie dane dojść do jej końca, nie zbaczać z niej, gdyż wtedy powrotu nie ma. Bestia stworzona z śniegu porywa zagubionych na ścieżce i zabiera do swojej świątyni, gdzie poddani próbom zostają, a gdy wracają siebie już nie przypominają. Czasem swoich bliskich zabierają i bez nich wracają, więc z drogi nie zbaczaj, o ile sobą zostać chcesz, a droga ponownie przebudzi się gdy kolejną bestię poczuje."
P.S. Jeżeli jesteś godny świątynia się ukarze Tobie.

Znajdujesz się w tym temacie! :)




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1754
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Iwaru » 3 lip 2016, o 20:07

"Najsilniejszy z rodu Hoshigaki, tak?" - uśmiechnęłam się w duchu na same wspomnienie tych słów. Z pewnością kiedyś będzie bardzo silny i pewnie nawet znacznie silniejszy niż ja kiedykolwiek będę mogła być. Ten Chan-chan miał niezwykłe zacięcie. Chociaż to trochę było śmieszne. Po pierwsze dlatego, że to właśnie mnie stawiał sobie za wzór, a ja przecież byłam nikim. Po drugie dlatego, że nawet się mi nie przedstawił. Nawet jeśli więc usłyszę o nim to nie skojarzę go z imienia. Dopiero jeśli na własne oczy zobaczę jego potęgę. Do mnie też mówił po nazwisku. Może po prostu taki miał zwyczaj? Prawdę powiedziawszy, zżyłam się z tą osobą. Chciałabym móc spędzić z nią więcej czasu, niemniej jednak na mnie była już pora. Ruszyłam bowiem biegiem w stronę portu, by tam wynająć łódź i udać się do swojego domu w Ryuzaku no Taki. Tam miałam jeszcze kilka zwojów z technikami i natychmiast chciałam ich się nauczyć. Teraz miałam już wystarczającą wiedzę teoretyczną, by to zrobić. Byłam niesamowicie zdeterminowana. Niemniej jednak, teraz liczyło się tylko wynajęcie łódki. Jednakże ja szukałam takiej, w której ktoś mnie podwiezie. Nie chciało mi się wiosłować. Zauważyłam statek.
- Ahoj! - krzyknęłam, korzystając ze starego marynarskiego powitania.
- Czego chcesz?! - zapytał kapitan tego okrętu. W sumie to był pewnie statek rybacki. Niewielki, ale mógł mnie przewieść do Ryuzaku. Kantai bowiem było prowincją złożoną z kilku wysp, a przynajmniej tak mi się wydawało, więc rybołówstwo było tutaj na porządku dziennym.
- Czy możecie mnie podwieźć do Ryuzaku no Taki?! - na początku popatrzeli na mnie sceptycznie, jednak później powiedziałam to magiczne słowo, które w tych czasach zdawało się być taką uniwersalną techniką, rozwiązującą większość problemów, zarówno jeśli chodzi o żywność, wodę, drewno na opał, ale także jeśli chodzi o zabójstwa czy kupowanie nieruchomości. Zaklęcie przywołujące brzdęk monet rozbrzmiewający w uszach. Zaklęcie, które powoduje, że oczy zmieniają się w dolary - Zapłacę!
Momentalnie się zgodzili wpuścić mnie na pokład. Jak się później okazało, zmierzali do Ryuzaku, więc mieli po drodze, a dodatkowe pieniądze to zawsze było coś. Nie jadłam ich zapasów. Nie brudziłam pokładu. Nie byłam ciężarem. Wytrzymałam głodna niemalże całą podróż. Przynajmniej mnie ręce i nogi nie bolały. Gdy tylko statek dobił do portu, zapłaciłam i opuściłam pokład. Minęły jakieś 3 godziny odkąd opuściłam Kantai. Od razu skierowałam się do swojego domu. Tam, w spiżarni, powinno być jakieś jedzenie. Tam też były te zwoje, których chciałam użyć do nauki i stania się silniejszą. To był mój cel.

Skąd: Kantai
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 15 minut
Czas przybycia: 21:22
Środek transportu: Łódka - 100 Ryo

z/t: tutaj
Iwaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 16 paź 2016, o 19:28

Chłopak dotarł w końcu do portu, gdzie nie wiedział za bardzo co ma począć z sobą. Nie szukał zajęcia, miał dosyć zleceń od ludzi którzy sami nie mogli poradzić sobie z własnymi problemami, którzy szukali robola do prac codziennych. Miotał się bardziej bez powodu i przyczyny swojego istnienia trzymając ręce w kieszeni i oddychając głęboko. Jego pierś unosiła się miarowo, był spokojny, jego mózg odpoczywał wychwytując tylko skrawki okrzyków - kupcy zawsze konkurowali kto zdoła zgromadzić jak największą ilość klientów przy swoim stoisku. Wtem usłyszał coś innego, jeden z nich oferował przejazd za pomoc na statku. W sumie... nic go tutaj nie trzymało, dlatego postanowił udać się w nieznane, gdzieś poza granice Kantai. Podszedł do nadzorcy i krótko z nim porozmawiał o służbie. Po wszystkim udał się na statek, wziął mopa i popłynął do... a cholera wie, do przodu! Byle by płynąć przed siebie!
Skąd: Kantai
Dokąd: Ryuzaki no Taki
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 20:58
Środek transportu: Piechota?
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshirō » 24 lis 2016, o 13:18

Chłopak opuścił sklep, w którym przed chwilą sprzedał diamenty i wziął głęboki wdech. Dopiero teraz do niego docierało, że niewiele brakowało, a zostałby niewolnikiem jakiegoś bogatego faceta. Myśl o niekończącej się pracy za kawałek chleba i szklankę wody nie napawała go optymizmem. Nie wspominając w ogóle, że kilkukrotnie otarł się o śmierć w czasie zakończonej już podróży. Teraz czekała go długa droga z powrotem. Znajdował się daleko od domu, a jedyne o czym teraz marzył, to położyć się we własnym łóżku i spać do oporu. Następnie zaś trening, by taka sytuacja więcej się już nie powtórzyła.
Toshiro przywołał w myślach mapę świata i obrał kurs na swoją ojczystą prowincję Atsui. Wsadził rękę do kieszeni, sprawdzając czy pieniądze wciąż w niej są. Czując charakterystyczną fakturę, uśmiechnął się lekko i przeczesał włosy. No to do domu.
Skąd: Kantai
Dokąd: Atsui
Czas podróży: 2h
Czas przybycia: 15:18
Środek transportu: Piechota
Toshirō
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 5 sie 2017, o 10:23

Skąd: Kantai
Trasa:Z Kantai do Ryuzaku łódką (30 min), dalej przez Sogen, Antai, Yusetsu aż do Shigashi wierzchowcem
Dokąd: Shigashi
Czas podróży: 30+4x15 = 1,5 godziny
Czas przybycia: 12:53
Środek transportu: Łódka + konik

W końcu! Takeshi ruszył na pełne morze, powracając do swojego sielskiego życia, jednak tym razem bez naklejki wyrzutka dokładnie na środku czoła. Zainteresowało go Yusetsu, o którym opowiadał Hikari, więc czemu by tam się nie wybrać? W sumie to nie miał nic przeciwko, obecnie nie miał nic innego, ciekawszego do zrobienia, dlatego też ruszył do portu, by wynająć miejsce na łodzi i ruszyć prosto do Ryuzaku. Stamtąd był już "prosta droga". Mógł wreszcie lepiej poznać szlaki ale lądowe, bo z tymi nie miał aż tyle do czynienia, co z morskimi. Gdy tylko dotarł na suchy ląd ruszył do stajni, by wynająć konia, uiścił zapłatę i ruszył w drogę! Trochę jednak się zawieruszył, gdyż gdzieś tam, po drodze ominął Yusetsu i trafił do innej wioski. Drugiej po Ryuzaku osady handlowej.
-To tutaj? - stanął gdzieś na drodze drapiąc się po nosie i zastanawiając się jak bardzo zbłądził
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sanshou » 12 wrz 2017, o 21:43

Początek
Sanshou stał oparty o barierkę i rozglądał się po okolicy. Czy kogoś szukał? Nie. Czy na kogoś czekał? Tym bardziej nie. Aby dowiedzieć się co robił musimy wrócić się do kilku chwil wcześniej.
Po czteroletnim treningu, pod okiem starca z rodu Yuki, nadszedł czas, aby Sanshou powrócił do swojej rodzinnej wioski.
Staruszek, a dokładniej jego sensei, odprowadził siedemnastolatka do portu, opłacił mu łódkę i pożegnał się z nim. Po piętnastu minutach rejsu był już na Kantai. Podziękował za przewóz i wyszedł na ląd. W pierwszym momencie nie wiedział co ze sobą zrobić. Oparł się o barierkę, i wpatrzony przed siebie zaczął rozmyślać.

"Minęły cztery lata odkąd wyjechałem. Na pierwszy rzut oka, to za dużo się tu nie zmieniło. Ach... a co mogło się zmienić w tym porcie. Większe zmiany pewnie zaobserwuje dopiero w wiosce." - jego pierwsze przemyślenia poświęcone były zmianom, jakie mogły zajść w osadzie i poza nią.
Po trzech minutach rozglądania się po okolicy w celu odnalezienia jakichś zmian w porcie, Sanshou powrócił do swoich przemyśleń. "Jak ten czas szybko minął. Przed rozpoczęciem treningu jedynym co mnie łączyło z zawodem shinobi, byli moi rodzice oraz moja najlepsza przyjaciółka - Mayumi. Chociaż teraz powinienem stwierdzić Mayumi-sama. A teraz techniki i inne rzeczy to dla mnie codzienność. A tak wracając do Mayumi - jak dobrze, że otrzymywałem informacje o tym co się działo w wiosce podczas mojej nieobecności. Dzięki temu, jestem świadom, że Mayumi została Shirei-kanem. Ehh... nic dziwnego. To ona, w odróżnieniu ode mnie, od najmłodszych lat była zainteresowana zawodem ninja. Mam nadzieję, że kiedyś ją spotkam i będziemy mogli porozmawiać, jak za dawnych czasów."
Po tych myślach Sanshou zmienił swoje położenie i usiadł na ławce, która stała obok niego.
Ostatnio edytowano 13 wrz 2017, o 20:09 przez Sanshou, łącznie edytowano 1 raz
Sanshou
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 13 wrz 2017, o 08:03

Misja rangi D

A cry is still a cry.
Obrazek
1/15


Mówili, że od pierwszego kroku zaczyna się wszystko. Robisz ten jeden, niby taki malutki krok, bo czym on był wobec świata, który wydawał się w swej płaskości nie mieć granic? - i stajesz się innym człowiekiem. Człowiekiem, który stał już po drugiej strony granicy, której nigdy dotąd przekroczyć nie mógł. Nie chodzi mi tylko o podróże, sądzę, że rozumiesz, sądzę, że wiesz, że pewne kroki stawia się o wiele ciężej swoim umysłem, niż fizycznie. To ostatnie było jedynie koronację, wisienką na torcie, po którą się sięgało i miało życzenie, żeby była odpowiednio mocno obsmarowana w bitej śmietanie, żeby jeszcze lepiej smakowała, kiedy w tajemnicy przed jubilatem ją zjemy, sprawiając, że nagle, chociaż na drobną chwilę, ten dzień stawał się naszymi urodzinami. Twoimi i Moimi, nikogo więcej. Więc jak, Przyjacielu, czujesz się teraz innym człowiekiem? Ty, wyrwany spod skrzydeł, które dawały chociaż pozory protekcji, Ty i bardzo szeroka, długa droga przed tobą, której ziemia była ubita, a wokół rozciągały się skąpane w słońcu lasy i pola? Ach nie, wybacz.
Wczoraj pisałam, że był bardzo ładny dzień. Dzisiaj Los szepnął mi na uszko to, co muszę szepnąć tobie. Zobacz - przesuwa się dłoń po błękicie Nieba.
Dłoń, która sprowadziła szare chmury na firmament.
Kobieta, za którą ciągnęły się szare chmury, nie była wcale piękna. Nie miała pięknych oczu (były zaczerwienione, o barwie burzowych chmur), ani idealnych rysów twarzy - jej skórę znaczyły niedoskonałości, które przykrywały kruczoczarne kosmyki co jakiś czas zwiewane na jej facjatę - jedyne otarcie łez, które doprowadziły już do napuchnięcia powiek, a które jednym strumieniem nie chciały zaschnąć na jej policzkach. Nie łkała. Nie ocierała nosa, z którego woda spływała na jej wargi (tą górną, rozciętą) tym nieprzyjemnym, specyficznym posmakiem. Kwintesencja smutku, przytłoczona nimfa wyrwana z samotnych gajów, która przyoblekła się w żałobną czerń, za którą powiewał jasny, przejrzysty, czarny materiał, podobny do welonu, którym powinna zakryć sobie twarz, by nikt nie widział jej łez. Nie każdy lubił je oglądać. Nie każdy lubił je pokazywać. Jej było wszystko obojętne. Widać to było po jej spojrzeniu, tym pustym, które trzymała wbite w drogę przed sobą, ale jej nawet nie dostrzegała - słaba sylwetka zachwiała się, kiedy kobieta się potknęła, ale złapała równowagę tak samo nienaturalnie, jak nienaturalnie szła.
Jak martwa za życia.
Zbliżała się w twoim kierunku.
Ciebie również nie dostrzegała.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sanshou » 14 wrz 2017, o 20:53

Misja rangi D

A cry is still a cry.
Obrazek
2/15


Sanshou siedział dalej na ławce i swoim myślami wędrował po różnorakich tematach - tych ważniejszych oraz tych mniej ważnych. Było spokojnie. Nikt mu nie przeszkadzał. Na horyzoncie nie było widać żywej duszy, aż w końcu ktoś nadszedł. Była to kobieta. Czy piękna? To już kwestia gustu. Lecz to nie jej wygląd przykuł uwagę siedemnastolatka. Tym czymś na co zwrócił uwagę, był jej stan. Kobieta ewidentnie była smutna. Smutna? To słowo nie wystarczająco opisywało jej stan. Można rzec, że była rozgoryczona i przybita. Płakała tak bardzo, że jej powieki stały się napuchnięte. Łzy spływały po jej policzkach wielkimi strumieniami. Sanshou postanowił zainteresować się tym co się stało i dlaczego kobieta jest smutna. Wstał z ławki, na której spoczywał i ruszył w jej stronę. Po kilkunastu krokach znajdował się przed nią. Nie czekając na jej reakcję, sam rozpoczął rozmowę: "Witam, nazywam się Sanshou. Siedząc na ławce zauważyłem, że jest Pani w bardzo złym stanie. Czy może mógłbym Pani w jakiś sposób pomóc?"


P.S. Przepraszam za opóźnienie, ale choroba mnie dorwała :( .
Sanshou
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 15 wrz 2017, o 11:33

Misja rangi D

A cry is still a cry.
Obrazek
3/15


Spokój był kluczem do odnalezienia równowagi. Powiedz mi - posiadasz ją? Tą niezbędną równowagę do trzymania się prosto na tym świecie, by nikt nie zdołał zmusić cię do ugięcia karku, byś mógł iść dumnie wyprostowany, niestrudzony codziennością, pomimo wszystkich doświadczeń nie odczuwać ich bólu. Mieć za plecami wóz z doświadczeniami, który nie będzie obciążeniem, który będzie jechał za tobą cicho i równomiernie do twojego kroku. Z tym, że ten wóz jak na razie był dość pusty. Początek twojej przygody miał zacząć się na tej konkretnej ławce, w tym konkretnym dniu - był jak wielkie otwarcie kurtyn na scenie spektaklu. Zamieniono jego skrzypiące deski na ziemię, sufit na poszarzałe od chmur niebo, a widownię?
Widownią byłam tylko Ja.
Zobaczyłeś na tej pustej drodze - jedyną sylwetkę, która jak na razie wyłoniła się na horyzoncie - wcześniej minęli cię kupcy, jakiś wóz, strażnicy, którzy regularnie patrolowali tą okolicę - byli tym tłem, które wypełnia przestrzeń, by nie stała się pusta w ten całkowicie niepokojący sposób, zamieniającym się w to, co ludzie lubili określać mianem ciszy przed burzą. I z nich wszystkich to ona była czarną plamą na tle szarugi. Na tle. Wstałeś i zastąpiłeś jej drogę, powoli, bez pośpiechu, jakby była sarną, do której zbliżać się trzeba powoli, by jej nie spłoszyć, aby drobne stworzenie nie złamało się pod naporem obcej obecności, zanim w ogóle wypowiedzieliśmy pierwsze witaj.
Kobieta zatrzymała się - krucha jak liść na wietrze, cud, że Zefir nadal ją oszczędzał i jeszcze nie porwał gdzieś dalej, na te łąki, na których nikt by już jej nie odnalazł - ale pasowałaby do nich bardzo dobrze w dzisiejszym dniu, nie uważasz? Zmara, której baliby się rolnicy, do której strzelaliby łowcy, ze zdumieniem odkrywając, że strzały przez nią przenikają - ten duch, który nawiedza niepokornych. Duch zeszłych lat. Wagon, który ciągnęła ona za swoimi plecami, chyba bardzo mocno ją obciążał. Uniosła z martwego punktu przed sobą, znajdującego się gdzieś w tej drodze, załzawione oczy na twoją osobę - zdawała się ledwo przytomna. Może wcale nie było jej tutaj, a parę stóp pod ziemią..?
- Dziecko... - Z bliska widać było pojedyncze zmarszczki na jej twarzy - nie mogła być zbyt młoda, ale też nie nazwałabym jej starą - to dopiero te pierwsze zalążki, które były jak pieczęć dojrzałości. Wyciągnęła powoli ręce w twoim kierunku, żeby ułożyć je na twoich policzkach - delikatnie i łagodnie, jakby dotykała bezcennej porcelany, która może pęknąć pod mocniejszym naciskiem. - Naprawdę możesz mi pomóc..?
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sanshou » 15 wrz 2017, o 23:43

Misja rangi D

A cry is still a cry.
Obrazek
4/15


Kiedy kobieta ujrzała Sanshou stanęła w miejscu. Trudno żeby go nie zauważyła, przecież zatrzymał się w odległości około trzydziestu centymetrów od niej. Dopiero teraz siedemnastolatek mógł zobaczyć zmarszczki znajdujące się na jej twarzy. Jednak nie było ich tak wiele, aby nasz bohater mógł stwierdzić, że nieznajoma jest osobą starą. Chociaż do najmłodszych także nie należała. Po prostu uznał, że jest gdzieś pośrodku. Chwila, ale nie o tym tutaj mowa. Wróćmy od tematu. Kobieta nazwała siedemnastolatka dzieckiem, po czym położyła swoje dłonie na jego policzkach. Pewnie wiele młodych osób oburzyłoby się w tym momencie. Lecz nie Sanshou. On w tym momencie uświadomił sobie, jak dawno już nikt tak o nim nie mówił. Wywołało to w nim napływ retrospekcji. Chwilę później stracił kontakt z rzeczywistością. Tępym wzrokiem wpatrzony nadal był w twarz kobiety. Dopiero po dłuższej chwili ocknął się z "transu" i wtedy usłyszał ponownie głos nieznajomej. Pytała się ona, czy naprawdę chłopak jest jej w stanie pomóc. Bez dłuższego zastanowienia odparł: "Oczywiście, tylko musi mi Pani powiedzieć o co chodzi." Dopiero po chwili dotarło do niego, że pomoc jaka będzie potrzebna kobiecie może okazać się zbyt dużym wyzwaniem, jak dla początkującego. Lecz teraz nie było odwrotu.
Słowo się rzekło.
Sanshou
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 16 wrz 2017, o 18:01

Misja rangi D

A cry is still a cry.
Obrazek
5/15


To nie puste obrazy tłoczone były w twojej głowie. Więc co? Dalej, zdradź mi. Przecież możesz..! Nie było nic wstydliwego w tym, że wspomnienia napływały do umysłu wartką falą - nie kiedy wiązały się one z tym jednym, jakże krótkim - i jakże ważnym - słowem. Proste słowo dziecko.
Kobieta widziała, jak się oddalasz, jak cieleśnie stoisz ciągle w miejscu, dlatego jej dłonie mogą cię dotykać, opierają się o twoje policzki, bo przed tym dotykiem nie uciekłeś, bo się jej nie bałeś - nie było się czego bać, przecież wcale nie bolało - i zaglądała w te oczy, które zachodziły mgłą - zwierciadła duszy, które mówiły więcej, niż powiedzieć mogły słowa. I co widziała w twoich oczach, chciałbyś wiedzieć..? Na pewno o wiele więcej, niż dostrzegała w ziemi przed sobą. Kiedy ty oddalałeś się od rzeczywistości, ona powoli do niej powracała - lekko ją muskała, ale to muśnięcie w zupełności wystarczało, żeby dostrzegać. Widziała teraz ciebie i tylko ciebie. To chyba wystarczająco wiele jak na dobry początek, prawda? Palce gładko przesunęły się po twojej skórze, zjechała po wyraźnie zarysowanych kościach policzkowych, przesunęła nimi po linii szczęki - nie było w tym niczego intymnego, przypominało bardziej badanie ślepca, który stara się wychwycić wszystkie szczegóły, żeby być w stanie wyobrazić sobie człowieka stojącym przed nim, z tym, że ona ślepcem się nie wydawała.
- Anioł... - Pomyślałbyś kiedyś, że ktoś może określić cię tym imieniem? Ciebie, osobę posiadającą ostre kły, które bardziej upodabniały cię do demona niż anioła. Dla niej byłeś aniołem. Złożyła swoje dłonie i splotła ze sobą palce, w jej oczach pojawił się mały cień nadziei, jakiegoś spokoju - w tych zapłakanych, czerwonych od łez oczach zawitała ulga. - Pójdziesz ze mną na spacer, Aniele? Jestem taka słaba... - Nie musiała tego mówić - w końcu człowieka naprawdę brał dziw, że jest w stanie utrzymać się na nogach. To było jak flirt z samą Śmiercią, nie boisz się nawet troszeczkę, Sanshou? W końcu pomoc tej kobiecie może przerosnąć twoje umiejętności. Ręce, które wyciągała do ciebie, teraz powoli opadały wzdłuż jej ciała - i jej wzrok znów mętniał, kiedy opuszczała spojrzenie z twojej twarzy.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sanshou » 17 wrz 2017, o 16:38

Misja rangi D

A cry is still a cry.
Obrazek
6/15


Jedno słowo potrafiło wprowadzić Sanshou w świat retrospekcji. Ale co było czynnikiem, który spowodował, że chłopak go opuścił? Czy był to powiew wiatru, czy może jakiś dźwięk? Nie. Tym czynnikiem była dłoń starszej kobiety. Dłoń, która przesunęła się po twarzy młodzieńca. Lecz czy był to ruch dłoni, który wskazywał na głębsze uczucie zaistniałe między kobietą, a Sanshou? Ewidentnie nie. Było to zwykłe przesunięcie dłoni, które dotykiem nie wyrażało żadnych emocji. Ale to nie było ważne. Ważne było to, że tym muśnięciem udało się starszej kobiecie przywrócić myśli Sanshou do rzeczywistości.
Siedemnastolatek ponownie zadał pytanie, na które od razu otrzymał odpowiedź. Pomoc, o którą nieznajoma prosiła miała zacząć się od zwykłego spaceru. Kiedy chłopak o tym usłyszał nie widział żadnych przeciwwskazań, aby tego nie zrobić. Staruszka, tak jak sama powiedziała była bardzo słaba i nawet zwykły spacer mógł być dla niej problemem. Sanshou po chwili zastanowienia zgodził się na spacer mówiąc: "Aniołem to ja jeszcze nie jestem, ale na spacer z chęcią pójdę. Tylko gdzie chce się Pani udać?"
Sanshou
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 18 wrz 2017, o 10:23

Misja rangi D

A cry is still a cry.
Obrazek
7/15


To nie tak, że dotyk kobiety był całkowicie pozbawiony uczuć. Nie był tym dotykiem, którym kochanka obdarowywała swoją miłość, przypominał ten rzeczywiście matczyny - ale przecież tak było od jej strony - strony tej zapłakanej kobiety, której chciałeś pomóc, a od twojej? Gdzieś uleciała przyjemność z bliskości drugiego człowieka - zachęta do obcowania zastąpiona była cienką skorupką, w której się skryłeś, woląc nie wychylać nosa, po co? W bezpiecznym otoczeniu bezpieczny był sen, kiedy zaś nogi powiodły do ciemnego lasu za poszukiwaniem wrażeń można było się zbyt łatwo zgubić i nie odnaleźć już drogi powrotnej do tego, co ukochaliśmy. Wiesz, powiedzieli mi kiedyś, że jeśli już coś bierzesz, to większości rzeczy nie da się wziąć po połowie. To tak samo jak z odsuwaniem się od czegokolwiek - nie odsuwa przecież krzesła w połowie od stołu, nie przetniesz go na pół - musisz przesunąć je całe, żeby móc wstać. Z emocjami było podobnie. Chciałeś odciągnąć od siebie te negatywne, które sprawiały, że ciężko się oddychało i traciło poczucie z rzeczywistością, a zupełnie przypadkowo zanikały również te dobre - więc powiedz, jak chciałbyś pomóc komuś, kto potrzebował dobroci, nie mając jej dla samego siebie? Na pewno gdzieś błąkała się w tych wspomnieniach, które teraz odrętwieniem odkładały się na skórze.
- Jest pewne jezioro, które ludzie uznali za bardzo, bardzo brudne... słyszałeś o nim? - Niewiasta wyciągnęła słabe dłonie w twoim kierunku, pozwalając sobie na mdły cień uśmiechu - ty na chwilę w swoich wspomnieniach uleciałeś, a ona chyba przypomniała sobie coś dobrego - tak jak w momencie, w którym zastąpiłeś jej drogę. - Ludzie mówili, że jest przeklęte. Czarne kamienie ścielą jego dno i kto wie, co po nim pływa... - Brzmiało bajecznie? W jej ustach, które snuły tą krótką przypowiastkę, albo raczej wstęp do przypowiastki - chyba tak. W tym spokojnym, snującym się wraz z wiatrem, głosie. - Jesteś taki młody... Zabawisz mnie jakąś historią? Znasz którąkolwiek z miejscowych legend?

->Zapraszam tutaj
Shijima
 

Następna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość