Kiri no Tōdai 霧の灯台

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Saburō Hokusai » 29 sty 2018, o 13:09

Chłopakowi udało się uniknąć ataku z nogi. Nie wiadomo jakby się to skończyło gdyby jego przeciwnicy byliby lepsi, ale na pewno nie za fajnie. W każdym razie udał się wyprowadzić cios w tył głowy z kija dzięki czemu kolejny padł na ziemię. Został ostatni na którego młody wyznawca miał właśnie szarżować, ale gdy został już sam chyba zwątpił i zaczął uciekać. Chłopak spojrzał na niego i już nie gonił go. Stwierdził, że nie ma zamiaru specjalnie za nim gonić i zostawił nastolatka. Spojrzał na trójkę osób, które leżały na ziemi i zwijały się z bólu. Ciekawiło go, który z nich najbardziej cierpi i zastanawiał się pomiędzy tym co dostał piorunami a tym co dostał w splot słoneczny, jednak chyba bardziej tego, który dostał z błyskawic i miał złamane żebra. Po dłuższej chwili zastanawiania się spojrzał na ofiarę tej grupy, który patrzył jakby nie dowierzał na Jashiniste i podziękował mu wycofując swój krok w tył. Czyżby się go bał? Spod kaptura można było zauważyć lekki uśmiech wymieszany z przyjemnością, którą w tym momencie odczuwał.
- Nie dziękuj mi. Nie zrobiłem tego dla Ciebie. Zrobiłem to dla niego.
W tym momencie pokazał chłopakowi język, na którym był symbol wyznawców Jashiniste. Po tym założył kij na plecy i spojrzał jeszcze raz na chłopaka.
- Powiesz mi chodziarz czemu się Ciebie uczepili?
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 252
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Seinaru » 30 sty 2018, o 08:30

Misja D
15/15


Młoda ofiara rzeczywiście była zaskoczona i zmieszana tym, co stało się właśnie przed jej oczyma. Do tego kaptur, znak na języku, zwijający się z bólu koledzy ze szkoły. Byli źli, oczywiście, ale czy Saburo nie był jeszcze gorszy? Zapewne takie myśli plątały się teraz w głowie chłopaka, który nie do końca wiedział czy uciekać jak ostatni jego oprawca, zaprzyjaźnić się ze swoim wybawcą, czy może po prostu paść na ziemię i jeszcze przez chwilę udawać martwego, dopóki dookoła nie zrobi się naprawdę spokojnie. Chłopiec nie do końca wiedział co miało oznaczać to pokazanie języka ani jaki znak na nim widnieje, jednak nie dopytywał, było to chyba dla niego zbyt dziwne.
- Po prostu jestem za słaby żeby się bronić. - No tak, to powód do "uczepienia się" dobry jak każdy inny.
- Ja, ja chyba już pójdę... dzię... - Zawahał się jednak gdy przypomniał sobie, że Hokusai kazał nie dziękować. Bał się rozdrażnić jashinisty. Zebrał się szybko w sobie i również uciekł, zostawiając swojego wybawcę stojącego nad trzema obolałymi chłopcami.

Misja zakończona
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1309
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj, Ukog

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Saburō Hokusai » 30 sty 2018, o 09:11

Opinia chłopaka na temat tej sytuacji nie za bardzo jednak go obchodziła. Zrobił co miał zrobić i nie dlatego, że chciał mu pomóc tylko był to pretekst aby wszcząć bójkę. Aby zadać ból i cierpienie dla Jashina. W końcu to dla niego i dzięki niemu dalej żył. Wystraszony nastolatek powiedział, że to dlatego go gnoją, że jest słaby. W tym momencie młodemu wyznawcy przypomniała się własna przeszłość. Przecież miał dosłownie tą samą sytuację. To właśnie dlatego tyle zawdzięcza swojemu Bogu. Ofiara wypowiedziała jeszcze parę słów i sama uciekła z miejsca zdarzenia. Czyli jednak się bał. W ten sposób odpłacają się ludzie swoim wybawcą. Jak na tym świecie być dobrym? Odpowiedź na to pytanie pozostawił bez odpowiedzi. Sam musiał się szybko zwijać, żeby nie zostać przyłapanym przez straż, dlatego podszedł tylko do chłopaka, który wczesniej chciał mu zapłacić i wyjął pieniądze z jego ubrań po czym rozpłynął się szybko bez śladu.

Z/t
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 252
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Ame » 24 paź 2018, o 19:47

Ame opuścił plaże, na której trenowali wraz z bratem. Szwendając się po Hanamurze nie mógł go nigdzie znaleźć, mówił że odpocznie, odwiedzi sklepy, nauczy się kilku nowych sztuczek, ale widocznie minęli się gdzieś po drodze. Miał nadzieje, że ich dziwny zmysł, który pozwolił im na odnajdywanie się wszędzie i zawsze nie zaczął powoli zanikać, zwłaszcza że wkrótce może się im przydać. Byłoby by głupio gdyby na obcej ziemi, pod tym niebem, gdzie toczyło się ich życie, tak nagle nie mogli się zlokalizować. Okropne, tak żyć bez dziwnych udogodnień!
Rekin wiedziony ciekawością opuścił Hanamurę. Niby logiczniej byłoby udać się do portu, bo przecież mieli wypłynąć, gdyż stety albo niestety wojna nie odbywała się na wyspach. Chciał popatrzeć na słynną latarnie, którą widział tyle razy gdy pływał po morzach. Co dziwne, jako mieszkaniec Kantai nigdy nie zdecydował się jej odwiedzić. Od ludzi słyszał kiedyś, że w słoneczne dni można już stąd zobaczyć brzegi Ryuzaku no Taki. Miejsca, do którego zabrali większość ludzi z Kami no Hikage. Los tych, którzy dotarli na wyspy był mu znany. Cesarstwo otoczyło ich opieką, korzystając z napływu dodatkowej siły roboczej. Wszyscy zadowoleni. W mieście kupieckim jeszcze lepiej radzą sobie z lokowaniem zasobów, a z tego wynika, że musi się im tam całkiem nieźle powodzić. Ot przestali słyszeć fale uderzające o klify i to wszystko, nie licząc traum związanych z wojna, co zmieniło się w ich życiu.
Ame nie był w stanie dostrzec stałego lądu. Po chwili zastanowienia się nad tym, doszedł do wniosku, że większe szanse miałby gdyby wszedł na latarnie, ale na to był zbyt leniwy. Po prostu mu się nie chciało. I tak w niedalekiej przyszłości zobaczy tamte ziemi, a jak będzie miał pecha to i zostanie na dłużej.
Nieobecność wesołego młodszego prowadziła go do nieprzyjemnych przemyśleń, dlatego zdecydował się po prostu usiąść na jednym z kamieni i oddać się medytacji.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 340
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Kaito » 24 paź 2018, o 22:41

Tak intensywnie nie trenował już dawno, ale stwierdził, że musi trochę wyluzować, odpuścić, bo w innym wypadku na tę całą wojnę wybierze się w kompletnie nieużytecznym stanie. Ostatnie spokojne chwile w Hanamurze spędził więc na rozrywce, bo nawet zakupy zdążył zrobić już wcześniej. Mógłby tak jeszcze odwlekać wspólną podróż z bratem, ale chyba nie miało to najmniejszego sensu, więc ostatecznie postanowił poszukać niebieskowłosego. Ich zdolność wpadania na siebie chyba jednak faktycznie zanikła, bo Kaito przeszedł całą wioskę wzdłuż i wszerz, a nigdzie nie widział tej charakterystycznej czupryny Ame. W końcu udało mu się dowiedzieć od któregoś z mieszkańców, że ten wyruszył do Kantai. Cóż, dobrze, że starszy Hozuki wyróżniał się trochę wyglądem, to chociaż ludzie go zapamiętywali. Pomoc nieznajomego okazała się w tym wypadku nieoceniona.
Siedemnastoletni Kantańczyk spakował swoje manatki i także podążył w kierunku swojej ojczyzny. Daleko nie było, w końcu można było powiedzieć, że Hanamura była swego rodzaju dzielnicą Kantai. No ale na tym problemy się nie skończyły. Znalazł się w centralnej części drugiej z osad i tutaj też musiał skoncentrować się na znalezieniu brata, a pech chciał, że tym razem Ame nikomu nie rzucił się w oczy. Dziwne, bo to właśnie w głównej wiosce kantańskiego regionu powinni kojarzyć go najlepiej. Kaito westchnął ciężko, włócząc się od jednej uliczki do drugiej, kiedy nagle wpadł na pewien pomysł. Czy aby nie było prawdopodobne to, że niebieskowłosy zagubił się gdzieś w okolicach portu? Kiedy byli w tych okolicach, lubili wspólnie oglądać odpływające okręty… Co prawda nie wiadomo było czy Ame zdecydował się na taki sposób spędzania wolnego czasu i teraz, ale był to obecnie najlepszy i chyba jedyny trop, na jaki udało się wpaść jego młodszemu braciszkowi.
Zawędrował do portu, ale jego towarzysz doli i niedoli przepadł jak kamień w wodę. Chłopak usiadł na jakimś murku i zaczął zastanawiać się co dalej, gdy w jego głowie ponownie zapaliła się czerwona lampka. Przecież znał jego chakrę, więc mógł skorzystać ze swoich wrodzonych zdolności. Złożył pieczęć, koncentrując się na znalezieniu skupiska energii charakterystycznego dla niebieskowłosego i masz ci los! Jednak był nad wodą, ale nie w porcie, tylko w okolicach latarni morskiej. Co zabawne, niewiele dalej niźli sięgał zasięg jego sensoryzmu bez złożonej pieczęci. No nic, dobrze, że przyszedł mu do głowy taki plan, bo szukałby wiatru w polu. Kompletnie zapomniał o istnieniu tej latarni, ale teraz nie zamierzał już tracić czasu i truchtem skierował się w jej stronę.
- Ame! – Krzyknął na powitanie z lekką zadyszką, bo tuż przed samą latarnią znacząco podkręcił swoje tempo. Nie to, żeby się jakoś strasznie zanim stęsknił… na wojnę też niespecjalnie mu się śpieszyło. Z drugiej strony jednak, jeśli już miał uczestniczyć w czymś tak nieprzyjemnym i niebezpiecznym, to chciał mieć to jak najszybciej za sobą.
- To co, kiedy chcesz opuścić nasze piękne strony? – Zapytał spokojnym tonem, w którym nawet nie było słychać jakiejś otwartej niechęci. Mimo wszystko Kaito nie patrzył na brata, a zamiast tego obserwował przepiękne widoki, z którymi na jakiś czas będzie musiał się pożegnać. Wiedział, był w stu procentach pewien, że niedługo tu wrócą, a jednak nie lubił opuszczać swojej małej ojczyzny. Przywiązywał się do miejsc, do ludzi, więc każde takie rozstanie było dla niego wyjątkowo bolesne.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Hayami Akodo » 24 paź 2018, o 23:25

MISJA RANGI C DLA AME I KAITO HOOZUKICH (GRUPOWA)
1/45
"A happy life consists in tranquility of mind"
MISJA WOJENNA



Obrazek


Czasem najprościej jest po prostu być.
Prawda?
Przynajmniej jedno z Was dobrze wie, czym jest pokój i cisza, jak łatwo jest utracić codzienną radość, zwyczajne chwile w towarzystwie bliskich. Jak łatwo zatracić się w samotności, w niepokoju, szaleństwie - groźnym jak wir, wchłaniającym desperacko umysł potrzebujący oparcia. Przecież człowiek powinien być jak skała, tak wychowuje się tutaj, w Kantai, na Hyuo, w osadzie Shabondama. Dumne rody wyspiarzy nigdy nie zdzierżyłyby bezmyślnej, płaksiwej słabości; dlatego też uczą dzieci, jak żyć, przetrwać, walczyć, a potem umierać - z tym samym bezsensownym honorem, którego brzegi podmywa beznamiętna, chłodna fala czasu. Podbój świata może poczekać, zwłaszcza że prędzej czy później morze (wasze morze, którego będziecie wiernie strzec) samo pożre swoje ofiary - jak głodny rekin szczerzący kły w ciszy.
Taka jest wojna: cicha, okrutna, potrafiąca przede wszystkim czekać. Tego nie potrafi wielu shinobi, samurajów, cywili - i wszyscy oni, bez różnicy stanu czy wieku, giną w kotłującej się, niespokojnej toni gniewu bogów.
Gorzkie oczekiwanie na wojnę w mdłym świetle latarni jest...nużące. Jeśli coś ma się stać, lepiej, by się stało teraz niż później - prawda? Bezpieczniej jest zmierzyć się z tym, co już znamy, niż czekać w jesiennym zimnie na nadchodzącą tajemnicę.
Tajemnicę, która przybiera nagle oblicze rozpaczliwego, ginącego gdzieś w chłodnym popołudniu jesieni 385 roku krzyku.
Krzyku wyrywającego się z gardła - chyba? - kobiety. Gdzieś niedaleko...
...a przynajmniej tak się mogłoby wydawać.
Po chwili krzyk milknie, a gdzieś - też raczej niedaleko - słychać hałas podobny do zderzenia statku ze skałami.
Cóż, najwidoczniej ktoś nie zmierzył swoich sił na zamiary.
Ani zamiarów według sił.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 817
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Ame » 25 paź 2018, o 18:48

Ame po prostu dalej medytował w takiej samej pozycji w jakiej zaczął. Jego świadomość prawie się wyłączyła i nie z bardzo docierały do niego jakiekolwiek normalne dla otoczenia bodźce. Nie było szansy, że chłopak zrozumie kiedykolwiek dlaczego Kaito przerwał treningi. Zupełnie tak jakby w ogóle kiedyś był w użytecznym stanie. Poza tym Ame nie mógł wpaść jak kamień w wodę, przecież on sam był wodą. Specjalistą od Dotonu był właśnie czarnowłosy. Jak się później okazało był również specjalistą w zakresie zdolności sensorycznych. To by wiele wyjaśniało. Zawsze potrafili się odnaleźć, ale przecież tym razem to starszy szukał. Zmysł nigdy nie istniał, zaś sam młodszy znajdował go za pomocą szatańskich umiejętności tak bardzo niecharakterystycznych dla klanu Hozuki.
Chłopak mimo stanu prawie wegetatywnego rozpoznał odgłos, który wcześniej nie występował. Szybkie kroki oraz lekka zadyszka, ale przedewszystkim okrzyk "Ame!". Zostały dwie opcje - albo to Kaito, albo urzędnik cesarstwa, który za pomocą henge chce podejść niebieskowłosego i wrobić go w jakąś służbę dla cesarstwa za grosze. Jako, że młodzieniec był realistą, z góry odrzucił opcje nieprawdopodobną. Już godził się z koniecznością pracy społecznej, gdy jego jak się okazało brat zapytał o date wyjazdu. Kamień spadł mu z serca.
- Jak najszybciej się da. Nie mamy tu już nic do roboty. - powiedział jeszcze lekko przymulonym tonem. W przeciwieństwie do Kaito, jego trzeba na prawdę przywiązać gdzieś fizycznie żeby usiedział w tej puszcze sardynek. A sam z siebie się nie przywiązywał.
Ze snu wybił go do końca niespodziewany krzyk. Dokładnie krzyk kobiety. Niebieskowłosy też nie za bardzo rozumiał dlaczego przez jego głowę przeszła informacja o tym, że jest rok 385 i jesień. A może dopiero teraz to sobie uświadomił? Chwilę potem miał wrażenie, że gdzieś pośród pobliskich skał rozwalił się statek. Tak po prostu.
- O cholera! Słyszałeś?! Sprawdźmy co się stało! - krzyknął Ame. Miał nadzieje, że jeżeli to faktycznie jest statek to wypadną z ładowni jakieś ciekawe skarby, które ustawią go do końca życia. Czekał na reakcje Kaito, jednak był gotowy rzucić się tam bez niego.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 340
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Kaito » 25 paź 2018, o 19:30

Kaito zdecydowanie można było nazwać ewenementem. W przeciwieństwie do większości wychowanków kantańskiego regionu wcale nie czuł się zobowiązany do uczestniczenia w każdym, najmniejszym boju, a i umierać przedwcześnie jakoś nie zamierzał. Nie gonił tak bardzo za tym bezsensownym honorem, choć oczywiście w walce potrafił sobie poradzić całkiem nieźle, a w przypadku zagrożenia swej własnej ojczyzny gotów byłby do największych poświęceń. Na co dzień jednak pozostawał tym samym lekkoduchem, co za małolata. Chłopakiem, który wolał ratować zranione koty i bezbronnych cywili, zajadać się dango i po prostu korzystać z życia. Oczywiście to też nie tak, że nie był pracowity, trenował ciężko, bo zdawał sobie sprawę z tego, że świat nie jest tak piękny i bezpieczny, jakby chciał sobie go wymarzyć. Ale też właśnie z tego względu ludzie, a w szczególności ninja, powinni sobie jego zdaniem od czasu do czasu pozwalać na małe przyjemności. Można by rzecz, że dla zdrowia psychicznego.
Nie tylko jego poglądy czy podejście do życia sprawiały, że był jednostką wyjątkową. No bo nie oszukujmy się, czy ktokolwiek widział Hozukiego, który posługiwałby się żywiołem ziemi i potrafił wyczuć chakrę innych osób? Ba, Doton był w ogóle rzadko spotykaną naturą chakry w tym rejonie, a co dopiero wśród przedstawicieli najznamienitszych rodów, których największym atutem było właśnie posługiwanie się Suitonem. Nic dziwnego, że początkowo Kaito traktowany był nawet w swojej rodzinie jak jakaś czarna owca. Wiele czasu zajęło mu udowodnienie swojej wartości innym, ale teraz rozumiał, że jego oryginalne umiejętności, jak i indywidualizm, nie są wcale wadą. Przeciwnie, od zawsze były jego największą zaletą. Najwcześniej zrozumiał to chyba Ame, nawet jeżeli na co dzień mu dogryzał.
Właśnie… czy to niedziwne, że ten gość o niebieskiej czuprynie nie zdążył jeszcze wystosować żadnego werbalnego ataku? Jego odpowiedź była aż nazbyt spokojna i normalna, co mogło wydawać się podejrzane. Młodszy Hozuki zwrócił jednak uwagę na ten jego przymulony ton. Prawdopodobnie chłopak drzemał i nie doszedł jeszcze do siebie. Cóż, Kaito nie zamierzał kusić losu i mu podpowiadać, więc skinął tylko głową na znak, że i on jest gotowy do wymarszu. Ahoj, wojno! Albo jak kto woli: ahoj, przygodo!
A propos przygody, jak się okazało, nie opuścili jeszcze nawet Kantai, a ta sama ich odnalazła. Do uszu czarnowłosego młodzieńca dobiegł kobiecy krzyk, na co ten instynktownie obrócił głowę. Z oddali nie widział jednak, co się wydarzyło. Dopiero po chwili usłyszał kolejny niecodzienny odgłos… Jakby gdzieś w okolicy o skały rozbił się jakiś okręt?
- Yhm? – Jego reakcja na słowa Ame z pewnością nie była elokwentna. Chłopak po prostu próbował przetrawić całą sytuację. Wyglądało jednak na to, że nie miał żadnych omamów słuchowych i jego brat słyszał dokładnie to samo.
- Tak. Chodźmy, być może trzeba będzie pomóc rannym. – Odpowiedział już normalnym tonem, wysuwając się naprzód pochodu. Jemu przyświecały pewnie zupełnie inne pobudki niż Ame, ale póki co nie miało to chyba większego znaczenia. Kaito chciał po prostu jak najszybciej znaleźć się na miejscu. Jakieś dziwne uczucie w żołądku podpowiadało mu jednak, że wydarzyło się coś naprawdę złego. Nie miał pojęcia dlaczego, wiadomo, odgłosy rozbijającego się statku nie przywoływały raczej żadnych przyjemnych. Ale on… miał wrażenie, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej, że staną się świadkami jakiegoś wielkiego koszmaru. Kałuże krwi, powykręcane we wszystkie strony ciała. Czyżby jego mózg spłatał mu figla i najzwyczajniej w świecie przypomniał o obrazach z Kami no Hikage?
Mimo że też było mu śpieszno, po drodze zatrzymał się na chwilę i złożył pieczęć, koncentrując się na prawdopodobnym miejscu zdarzenia. Dzięki swym sensorycznym zdolnościom chciał chociaż wiedzieć jak wiele osób znajduje się w okolicy, a być może uda mu się także wyczuć jakieś zanikające źródła chakry, które oznaczałyby, że ktoś znalazł się w ciężkim stanie? Choć oczywiście wolałby, aby tak drastyczne informacje do niego nie dotarły.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Kiri no Tōdai 霧の灯台

Postprzez Hayami Akodo » 25 paź 2018, o 23:59

MISJA RANGI C DLA AME I KAITO HOOZUKICH (GRUPOWA)
3/45
"A happy life consists in tranquility of mind"
MISJA WOJENNA



Obrazek


Krzyk kobiety dochodzi jakby z niedaleka. W pobliżu Kiri no Toudai, niedaleko całkiem, jest plaża. Może tam rozbił się ten statek? Może tam należałoby poszukać ocalałych? Bo na pewno jacyś są, ktoś jeszcze przetrwał, skoro słyszycie wołanie - żałosne, rozpaczliwe wołanie, przepełnione obawą i lękiem. Kobieta krzyczy błagalnie "pomocy", "ratunku", słychać też płacze dzieci.
Zresztą jest cicho, zimno i chłodno, nikt nie nadchodzi, nikt nie ratuje; tak po prostu. Po co się wysilać? Przecież takich katastrof od początku świata było wiele - i w żadnej nie da się zrobić więcej, niż jest to możliwe. Shinobi nie są zbawcami; mają wprawdzie od bogów liczne dary, możliwości, błogosławieństwa, ale...Niewielu jest takich, którzy potrafią wezwać zmarłych. A jeśli nawet potrafią, to niewiele mogą z nimi zrobić - z fantomami istot, kiedyś chodzących po ziemi, kiedyś żyjących jak inni.
Ile ludzkich marzeń pożarła woda? Ile planów, nadziei, chęci zginęło gdzieś w odmętach ognia czy ziemi? Ile wspomnień porwał ze sobą niszczycielski wiatr, burząc dawne, bezpieczne domy? Jak wiele ciał pochłonęła lawa czy inny żywioł? Shinobi to zabijanie, a nie wskrzeszanie; oni mają niszczyć, a nie tworzyć. To przecież naturalne, prawda? Wpisane zresztą w kolej rzeczy.
I prostsze - zdecydowanie - niż kreacja.

Where are we flying? And how was answer for Creation?

Wyczucie Kaito wskazuje, że plaża znajduje się gdzieś niedaleko...jakieś 150 metrów stąd, choć chwilami chakry się urywają, jakby zanikają; są jakieś dziwne, nigdy wcześniej nie wyczuwałeś czegoś tak słabego, chwiejnego, bezradnego. Czegoś tak...
Niepewnego.
Jak ten świat? - może.

__________________________________________________________________________________________________________
Moi drodzy - wyczucie Rybki Juniora prowadzi Was tutaj: klik Opiszcie samo przybycie i poszukiwanie rannych/zabitych, ale na razie proszę tylko szukać. Just explore, not find <jaszczureł>
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 817
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości