Ukryta zatoka

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Midori » 11 paź 2016, o 19:14

Obrazek
-KOLEŚ MAM NA IMIE MIDOOOOORI!!!! JAK POMIDOR ALE USUWASZ "PO" I DODAJESZ "I".
Wydarł się zielonooki po czym wskoczył po pas w wodę by unieść ogromną zdobycz. Była ciężka, że ja pier pa pier ale nie chciał jej tam zostawić więc było tylko jedno wyjście <Wnieść ją oczywiście>. Schylając się złapał rybę od dna zatoki i uniósł trzystu kilowe bydle nad siebie by po chwili zacząć biec mozolnie po piaszczystym dnie. Zajęło mu to trochę ale kiedy już osiągnął poziom swoich kolan było znacznie łatwiej. Walnął tam i też rybę częścio ją pozostawiając w wodzie bo ranę ma wysoko a woda ledwo do kostek. Chwilę odsapnął wydając z siebie tylko
-Uhaa! O mamo! to było ciężkie.
Po czym poszedł w głąb zatoki powoli wyciągając miecz by pociąć parę średniej wielkości drzewek. Pewnie i zapytał by właściciela o pozwolenie ale widząc już rozpalony ogień stwierdził, że nie ma co zwlekać z obiadem. Wbił pale w ziemię a z jednym poszedł nad wodę by mocnym pchnięciem przebić rybę i na takim szaszłyku położyć ją na wcześniej ułożonym z reszty drewna rusztowaniu. Teraz tylko dorzucić drewna.
Midori
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Yujiro » 11 paź 2016, o 19:50

Odsunął zachowawczo głowę do tyłu bardziej od tego, by Pomidori go nie opluł. Przecież jego twarz nie mogła być skalana przez cząsteczki śliny jakiegoś tam rybaka, który przedstawia się jako pomidor, a to przecież Durian. Usiadł wygodnie, lecz uprzednio wykorzystał zebrane drewienka i zaczął rozpalać ognisko. Jak nie wypali (hehe, wypali), to najwyżej podpali Pomidoriemu tyłek. Zabawa górą! Jednak wszystko szło po jak najlepszej drodze, a jego towarzysz dodał jeszcze kilka drzewiastych drzewków, by ogień zapłonął niczym pedofil w kominku przy wieczornym posiedzeniu, gdy każdy wyciąga się przed ciepełkiem chcąc odpocząć po całogodzinnej harówce.
-Dobrze Pomidori, ale tutaj, w tej małej zatoce niech każdy wie, że może być kimś innym, kimś więcej niż tylko zwykłym warzywem. Tutaj każdy może być kimś nowym! Zobacz, jesteś rybakiem i drwalem jednocześnie, nigdy wcześniej nie pomyślałbyś że możesz to zrobić! - rozłożył ręce szeroko wskazując możliwości jakie ma Pomidurian gdy tylko wkroczył do owej zatoczki. Prawie jak w MLM, ale jeszcze większe!
-Kiedy jemy? - zapytał Takeshi dotykając palcem ryby i nie przejmując się zbytnio że jest gorąca jak diabli. Widział jednak, że do tego jeszcze daleko i może się pożegnać z żarciem przez następne piętnaście minut. Wieczność, nieskończoność, wszechświat. Minuty rozciągały się dosłownie jak ten ostatni, ryba oddalała się od niego, była tuż tuż, biegł do niej, a ona jak na złość nie chciała być jeszcze dobra. Wlepił gały w Pomidoriego i zmrużył je pospieszając go, by ryba była szybciej.
Yujiro
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Midori » 11 paź 2016, o 20:32

Widząc dziwne zachowania Takeshiego białowłosy zaczął kręcić palem tak by ryba usmażyła się dokładnie z każdej strony. Napadła go wtedy pewna rozkmina którą musiał się podzielić z zabandażowanym władcą zatoki.
-A nie powinniśmy najpierw wypatroszyć tej ryby czy coś?
Ogień jednak już dawno zarumienił ów złote łuski ryby jak i przyrządził mięso pod nią. Było chyba już gotowe. Zresztą łuski łatwo odejdą ze skórą ryby a do wnętrzności nie musieli się dobijać.... Chyba. Zresztą te już są nieźle zblendowane przez przebijający rybę pal. Oj tam oj tam. Z góry się weźmie i po sprawie. Wtedy nagle brzuch ryby się rozdzielił pod ciężarem płynów w środku i wylał się na duże ognisko gasząc je całkowicie. Gdyby nie pal mocno zaczepiony w buzi ryby wszystko totalnie by się jebło. Jednak nawet trochę dobrze wyszło. Sama się trochę wypatroszyła. Zostało samo mięso więc chyba spoko. Midori spojrzał na to co się stało chodz ciemno było bo przyzwyczajone oczy do ogniska teraz totalnie gubiły się w wieczornym klimacie. Biało włosy powiedział dość zmarnowanym głosem.
-Ehhh. Dawaj rozpalaj kolejne ognicho tam obok wodospadu. Ja wezmę tam rybę.
A więc chwycił szaszłyka i idąc w tamtą stronę ostrożnie badając teren by nie wyjebać na siebie całej zdobyczy wreszcie dotarł. Położył rybę bokiem tak by leżała rozdartym brzuchem do wody a do niego grzbietem i zaczął szukać jakiś gałęzi by móc usiąść przy jakimś palenisku i widzieć wszystko co się je.
Midori
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Yujiro » 12 paź 2016, o 17:24

-Wypatroszyć? Chcesz tyle dobrego mięska zmarnować? I co z tym, wywalić a potem do mojej zatoki zaczną się zbierać jakieś bestyje wredne, bo poczuły piach zroszony przez krew? Oooo co to to nie, nie ma mowy! Nic Ci się nie stanie jak wydłubiesz trochę gówna z rybki. Trzeba było o tym pomyśleć przed pieczeniem - wzruszył ramionami wskazując chłopakowi, że niestety w tej kwestii nie da rady postąpić inaczej niż dotychczas, dlatego też hmmm... trzeba było myśleć wcześniej nad konsekwencjami. Uniósł już nawet palec w górę, by wykazać się swoją mądrością i zaraz bebechy rybki spadły prosto w ogień.
-Pieczone ziemniaczki...? - popatrzył się jak ognisko dogasało z wyraźnym pssssst i zwiesił głowę - Wybacz Pomidori, nie będziesz nadwornym kucharzem. Musisz się podszkolić nim wybuduję tutaj moją wielką willę, gdzie będzie dobre jedzenie, mocny alkohol i zawsze chętne dziewczyny - wystawił jednak ku niemu dłoń która pokazywała właśnie piękną okejkę które miała poprawić mu humor, a także była odpowiedzią na propozycję. Zaraz też chłopak znowu zebrał odpowiednią ilość patyczków, by rozpalić ogień, dodał jeszcze trochę drwa które nadal dymiło się w poprzednim ognisku - żar nie mógł przecież zniknąć całkowicie i bezpowrotnie. Potem podmuchał trochę z jednej strony, trochę z drugiej i puff! Ogień buchał jakby żywy i był gotowy przyjąć kolejną zdobyć.
-Gotowe! Chyba powinienem tym zajmować się w życiu. Wyobraź to sobie - podpalacz i jego wierny rybak razem przez świat pozwalają ludziom poczuć ciepełko od środka - prosto ku ich trzewiom - zakreślił ręką gest wskazując na piękną nazwę. Te bilbordy, wszędzie ich zdjęcia z podpisaną ceną. Może to bilety na występ, gdzie podpalają kolejne miasto?
Yujiro
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Midori » 12 paź 2016, o 17:46

-Sorry ziom... Ale jak zjemy raczej ruszę dalej w świat. Moim celem jest zwiedzanie. Za długo siedziałem w jednym miejscu by teraz powiązać swój los z tą wyspą. Ale gdybyś ty chciał podążyć za mną... A nie czekaj. Widzę jak opowiadasz o tej zatoce. Z jaką pasją. Nie czuł bym się dobrze proponując Ci opuszczenie tego miejsca i życie z dnia na dzień pisząc swój los przygodami i walkami. Ty chyba znalazłeś już swój eden i jest on tu. Moim edenem jest szukanie tak pięknych miejsc jak te i jedzenie z zajebistymi przypadkowymi ludźmi. Hahaha
Roześmiał się ręką roztrzepując sobie włosy po czym wyciągnął katanę by wyciąć nawet spory kawałek ryby. Przyjrzał się mu pod ogień , powąchał i ugryzł. Uśmiech urodził się na jego ustach lecz po chwili wypluł kilka łusek wydając z siebie charakterystyczne twarde i cichę.
-KURWA.
Nauczony błędem z reszty kawałka oddzielił skórę która gładko zeszła po czym schował katanę i siadając przy ognisku wskazał palcem na rybę i powiedział.
- Już dobra. No chyba, że chcesz sobie podsmażyć jeszcze.
Siedząc przy ognisku i wsłuchując się w Takeshiego oraz szum wodospadu spojrzał na gwiazdy odbijające się w nadwyraz spokojnej tafli morza. Był bardzo zadowolony. Przegryzając kawałki mięsa jedna rzecz chodziła mu po głowie najbardziej.
" Pierwsze pięknę miejsce które spotkałem po wyjściu z wioski. Nie spodziewałem się, że aż tak ładnie wyglądać będzie zewnętrzny świat"
Midori
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Yujiro » 12 paź 2016, o 18:48

Chłopak trochę spoważniał, spojrzał się pod swoje nogi z zadumą. Wpatrywał się przez sekundę w grunt kręcąc na boki głową. Uniósł głowę do góry i spojrzał w końcu na Pomiduriego.
-Nieee, mylisz się i to dosyć mocno. Ta zatoka... TA ZATOKA, będzie moja, lecz najpierw trzeba zgromadzić fundusze. Pieniądze. To one są celem, to one są pytaniem i są odpowiedzią. Przecież nie wezmę kilku desek i zacznę tutaj sklejać jakieś pożal się matko osiedle w którym zamieszkają ludzie? Właśnie, to do tego potrzeba ludzi! Potrzeba ludzi i jeszcze ważniejszej rzeczy. Pieniędzy! Tak, to jest cel dla którego można się poświęcić. No może jest jeszcze coś, prócz jedzenia - to na trzecim miejscu - ale to tam szczegóły - odpowiedział Pomidoriunowi. Zaraz potem wgryzł się w rybę i nie zważał na to, że tamten coś wypluwa. Często jadł nawet surowe, a ta przypieczona skóra była znośnie zjadliwa. Lepsze to niż chodzić o pustym pysku przez resztę dnia i patrzeć jak inni wcinają gorące miski z parującym jedzeniem.
-Cooo ty, nie takie rzeczy się jadło. Na surowo gorzej, bo jeszcze Cię przeczyści, ale to nic. Najgorzej jak jeszcze żyje i chce Ci uciec! To jak walka o życie dosłownie i w przenośni! - odpowiedział wyrzucając kawałek łusek i chyba ogromną ość za siebie gdzieś w pizdu. Potem zobaczył woreczek, w którym były zebrane odchody rybki, popatrzył na niego i przekrzywił głowę. Zaraz potem wyrzucił go także w pizdu i znowu wżarł się w rybę jakby nie jadł od miesiąca.
Yujiro
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Midori » 12 paź 2016, o 19:05

Kiedy zielonooki dojadł swój kawałek Takeshi zaczął pałaszować rybę. Widok wygłodniałego władcy zatoki który topił się w złowionej zdobyczy był na tyle silny, że midori zwany też pomidorim uznał, że najadł się już co poniekąd było prawdą bo kawałek który sobie ukroił był nawet spory a z pewnością większy niż wszystko co jadł przez poprzednie trzy dni na morzu. Biało włosy więc wstał od ogniska kierując swe oczy w stronę jaskini z której wylewała się woda. Postanowił tam wejść bo wydało mu się to niezłym pomysłem już od czasu kiedy pierwszy raz ją ujrzał. Obejrzał się na pałaszującego i powiedział spokojnym tonem.
- Zaraz wrócię. Chcę coś zobaczyć.
Po czym ruszył w stronę gdzie ściana się zaczynała a woda kończyła i kładąc ręce na kamienie zaczął się wspinać. Lekko skręcając w lewo otarł się niemal o opadającą wodę co pewnie szybko zrzuciło by go na sam dół. Samuraj wspinał się i wspinał aż dotarł do groty z której ów woda się wydobywała. Zanim do niej wszedł obejrzał się na chwilę widząc jak Takeshi dalej pałaszuje kawał mięsa. Uśmiechnął się i wskoczył do groty. Woda nawet solidne brnęła więc ledwo utrzymał się łapiąc się dłońmi skał. Jaskinia wydawała się być głęboka. Chciał wejść w jej głąb jednak nie wiedział ile mu to zajmie więc odwrócił się i krzyknął do Takeshiego.
-Ide zobaczyć co w środku. Idziesz ze mną? Jak tak to weź pochodnię z ogniska.
Midori
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Yujiro » 12 paź 2016, o 21:05

Rybolud pałaszował sobie spokojnie, a raczej mało spokojnie, gdyż żarł jakby go głodzili przez dwa miesiące od czasu do czasu podające tylko jedzenie dzidami przez siatkę co wywarło efekt na jego kruchej już psychice. Nawet w sumie nie zauważył jak jego towarzysz udał się do groty skalnej, w której uprzednio sam żarłok się znajdował. Ten jednak brał rybę co i rusz pakując ją dosłownie jakby mieli za sekundę ją zabrać. Midori umiał łowić, więc w razie problemu złowi sobie kolejną! Tak, ta logika daleko go doprowadzi, czasem przecież warto było być egoistą zwłaszcza w takim momencie.
-No no, radzhisz sobhie - powiedział bardziej w eter niż do Pomidora mając usta pełne rybki. Gdy obżarł ponad połowę dopiero wtedy obejrzał się dookoła zauważając że jego rybaka nie ma! Wsiąkł? Spojrzał na ości, które go otaczały i załamał ręce.
-Nie! Durianie, nie chciałem Cię zjeść, dlatego twoje smrodliwe imię miało mnie odstrasza! - rzucił znowu w eter, bo przecież Midoriego nie było, ale... ten się do niego odezwał. Spojrzał na grotę, z której dobierał ów dźwięk, poprawił sobie ubranie, że niby nic się nie stało i teraz chciał zatrzeć ślady. Przecież wszystko jest w porządku, nic się nie stało, nie zjadłby człowieka! Chyba... Odwrócił się zaraz do samuraja i spojrzał na niego zakasując rękawy.
-Że niby co, ja nie dam rady wejść do groty! Cho no tu, ja Ci zaraz pokażę jak to się robi!
Yujiro
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Midori » 13 paź 2016, o 18:05

Z jaskini widok był zdumiewający. Osiemnastolatek zrozumiał dlaczego Takeshi tak lubi te zatokę. Z pewnością była jednym z cudów świata. Stojąc na śliskich kamieniach spojrzał na Ów właściciela z uśmiechem. Wiedział, że niedługo będzie musiał odejść i zawieść swojego żarłocznego kumpla bo nie zostanie jego prywatnym rybakiem jednak nie przeszkadzało mu to w czerpaniu z tej dziecinnie radosnej chwili jak największych pozytywnych doznań. Midori spojrzał na Takeshiego jak ten zabiera się za wejście. Jednak czy powinien? Lekko rwało go już gdzieś indziej. Miał zamair poprosić zabandażowanego by ten zaprowadził go do miasta by tam się rozstali, ale kto wie czy na zawsze? Myśl o okolicznym mieście jednak zrodziła się już dość mocno. Nie mógł wywalić jej od tak o bo przecież muszą być tam inni pozytywni ludzie a i przepyszne potrawy a kto wie może i potężni wojownicy??? wszystkie te perspektywy spowodowały, że miecznik zdecydował. Kiedy opalony wejdzie na górę ten poprosi go o pomoc w podróży do miasta. Nigdy nie nadążysz za lekko duchem. Za szybko pomysły niasą go przez życie. Za szybko płynie na swoich falach które przerywają niektórym zabawę zanim zaczną się dopiero rozkręcać. Trzask palących się patyków był melodią pierwszego dnia w wielkim świecie shinobi dla midoriego. Z pewnością zostanie mu to w pamięci.
Midori
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Yujiro » 13 paź 2016, o 20:52

Wsunął ręce do kieszeni i udał się za samurajem prosto do groty, która była nieopodal. Wiał z niej wiatr, co oznaczało że gdzieś na drugim jej końcu znajduje się wyjście w innym miejscu. Miał zamiar oczywiście to kiedyś sprawdzić, jednak obecnie tylko dreptał sobie spokojnie za Midorim. Nie zareagował na jego uśmiech, wchodzili coraz dalej, na szczęście pora dnia dobrze rozświetlała tutejszą przestrzeń więc widoczność była wręcz idealna. Z góry miejscami widoczne były gniazda nietoperzy, które ukryte pomiędzy formacjami skalnymi siedziały skulone czekając wieczora. O dziwo jednak nie była ona wyściełana guanem, co często zdarza się w takich miejscach. Było tutaj wręcz idealnie czysto, co było wręcz zastanawiające. Nikt przecież tu nie sprzątał, a fragmenty kurzu, czy też kamienie zdarzały się wszędzie. Tutaj zaś jakby zwierzęta odwalały całą robotę, a może to jednak nie one? Takeshi wyjął na chwilę jedną rękę, wskazał ku górze gdzie jeden z nocnych łowców przebudził się na chwilę i skierował oczy prosto w Duriana. Jego ślepia błyszczały w mroku, by zaraz zniknąć w jego odmętach.
-Każdy czeka na odpowiedni moment, by wyruszyć tuż przed siebie - powiedział całkiem poważniej, jego głos stał się jakby niższy, sprawiał wrażenie donośniejszego, lecz tak naprawdę prawie że szeptał. Zaraz potem wyszczerzył się do samuraja, a kawałek jego szalika niby to zsunął się odkrywając rzędy ostro zakończonych zębisk - No! To wycieczka się zakończyła Durianie, grota piękna, nieprawdaż? To teraz poproszę o dwa tysiące ryo za zwiedzanie - wyciągnął ku niemu rękę oczekując solidnej zapłaty, a jego białe siekacze błysnęły od słońca.
-No chyba że ta ryba hmmm no dobra, to jesteśmy kwita! Ty mi, ja Tobie wiesz, te sprawy. - zatoczył ręką łuk, a zaraz potem nietoperze zaczęły wirować w jaskini przysłaniając nieco światło. Gdy wróciły na swoje miejsce, bandaż chłopaka znowu był na swoim miejscu i był odwrócony tyłem - uważaj, bo policzę podwójnie za zwiedzanie!
Yujiro
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Midori » 14 paź 2016, o 18:25

-Ej ziom. Ja będę spadać. Do zobaczenia może. Nie zamierzam zostać tu zbyt długo jednak może jeszcze się zobaczymy albo kiedyś nasze losy ponownie się splączą. Miło było poznać. Bay bay!
Po pożegnaniu ruszył szybkim krokiem w stronę światła. Pomachał jeszcze ledwie lekko chodź w panującym mroku raczej widać tego nie było. Kierunek był prosty - przed siebie. Zielono oki miał nadzieję spotkać w taki sposób miasto ale czy to było mądre? Nie była to ogrmona wyspa ale trochę swojego terenu miała więc w najgorszym przypadku zajmie mu to kilka dni. Na szczęście Midori miał farta co udowodniło choćby dopłynięcie tutaj czy złowienie wielkiej ryby a i oczywiście poznanie samego Takeshiego. Gdzie poniosą go jego nogi w tej przygodzie? Jakie krainy jeszcze będzie mu dane zobaczyć? wszystko wyjdzie w praniu a na razie kierunek okoliczna karczma chociaż... Chłopak nie miał żadnych pieniędzy więc wyprawa ta może okazać się o wiele bardziej ciekawa bo ktoś musi go nauczyć, że jedzenia nikt nie rozdaje za darmo jak do tego przyzwyczaił się w swoim życiu.
[z/t]
Midori
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Yujiro » 15 paź 2016, o 19:42

Midori ruszył w swoją drogę, drogę której sam pewnie nie znał i tylko liczył na łut szczęścia, by gdzieś go w końcu doprowadziła. Takeshi machnął mu tylko na pożegnanie, w sumie poprzednia jego mowa była jak powiedzenie "bywaj", jak wyrzucenie go z jego nowo przywłaszczonej zatoczki, która prężnie nie miała zamiaru się rozwijać i nadal ciągle była taka sama. W sumie pasowało mu to, został jeszcze trochę w owej grocie, usiadł sobie w siadzie skrzyżnym i zamknął oczy unosząc pierś ku górze. Oddychał miarowo, spokojnie, wyciszał swój organizm, dostosowywał do miejsca w jakim się znajdował. Mrok, słońce biegło po nieboskłonie, na chwilę zasłoniły je chmury, a wewnątrz groty zrobiło się naprawdę ciemno. Chlup chlup chlup gdzieś obok spływała sobie woda z jednego ze stalaktytów. A może to stalagnat? Nie wiedział i gunvno go to interesowało naprawdę. Czasami myślał, że ludzie zbytnio przejmują się rzeczami, które są ulotne, uczą się wiele, jednak gdy przyjdzie co do czego ta nauka przestaje się przydawać i staje się ciężarem. Sam widział jak czasami jego głupie przyzwyczajenia przyprawiając go o kolejne kłopoty. Dlatego też traktował wiedzę jako coś niezwykle ulotnego, sam cały czas pracował nad swoim ciałem, przyzwyczajał do czegoś nowego, pracował ile tylko mógł by stać się lepszym. Poczuł na swoim ramieniu delikatne ukłucie, otworzył oczy i zerknął kątem oka jak coś przesiaduje na jego ramieniu. Jeden ze zgromadzonych nietoperzy w jaskini usiadł na jego ramieniu i skubnął jego ucho. Uszczypnął je, a zaraz potem puścił i zwrócił wzrok w drugą stronę udając że nie było tutaj jego interwencji. Takeshi tylko uśmiechnął się pod nosem i pogłaskał nietoperza między uszami. Uważał tylko by ich nie uszkodzić, bo przecież to one w dużej mierze zapewniały temu stworzeniu warunki do przeżycia. Były trochę jak jego dłonie - z tą tylko różnicą, że sam Takeshi używał ich najczęściej do wykonywania prac fizycznych, do poprawy swojego życia, by parł do przodu, przed siebie i nie zastanawiał się co dzieje się za nim. Zaś uszy nietoperka były statyczne, poruszały się tylko w minimalnym zakresie zmieniając swój kąt ułożenia. Tylko nasłuchiwały. A mawia się ponoć, że ściany mają uszy, więc możliwe że to one opowiadały wszystko tym nocnym stworzeniom. Może dlatego za dnia skrywały się w mroku groty, by usłyszeć pieśń skał, które połączone ze sobą rozmawiały o ludziach i ich najskrytszych sekretach. Chłopak odesłał go w mrok, do swoich przyjaciół, do swojej rodziny, on zaś złączył się z innymi śpiącymi. Takeshi wstał, otrzepał ubranie, wsadził ręce do kieszeni jednak... na chwilę jeszcze jedną wyjął, gdyż zaswędział go kark i musiał się po prostu podrapać. Często tak robił gdy musiał pomyśleć, zmusić szare komórki do wysiłku umysłowego. Potem zaś jego dłonie wróciły na swoje miejsce, jego lewa ręka obracała sztylet w kieszeni, który leżał w niej luźno, druga siedziała sobie spokojnie. Wyszedł na zewnątrz, słońce wychodziło właśnie zza chmur witając go w kolejnym, pięknym popołudniu. Uśmiechnął się pod nosem i nie tracił więcej czasu - ruszył w stronę miasta, lub jakiegoś okolicznego burdelu. No, może nie dosłownie, bo akurat nie był w nastroju (aż takim), ale tak można było nazwać każde większe miasto, którego władze dymały swoich obywateli na każdym kroku. To była uniwersalna prawda, z którą musiał się zgodzić każdy człowiek mieszkający na tym globie. Ludzie posiadający władzę zawsze dymali tych znajdujących się niżej. Dlatego też tak bardzo pragnął pieniędzy. Bo dawały one władzę. Opuścił swoją zatoczkę i ruszył tam, gdzie prowadziły go nogi, w nieznane.

z/t
Yujiro
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Shinjo » 12 wrz 2017, o 18:47

Podczas poszukiwania kolejnego już miejsca treningowego Shinjo trafił na jakąś dziwną, wąską ścieżkę prowadzącą gdzieś w stronę szumów morza. Wydawała się być wydeptana przez ludzi, ale również widać było po niej, że rzadko kiedy ktoś się nią porusza. Z jednej strony chłopak chciał rozpocząć kolejny już trening, ale z drugiej jego wewnętrzna ciekawość wręcz krzyczała "idź tam, będzie warto". Długo się nie zastanawiał i posłuchał swojego ciekawskiego "ja". Początkowo ścieżka wydawała się być prostą i łatwą trasą, z czasem jednak zaczęła się zwężać coraz bardziej aż nagle była tak wąska, że tylko jedna osoba mogła nią iść. Nie byłoby to problemem gdyby nie fakt, że ścieżka prowadziła pośrodku wysokiego klifu. Na szczęście dla chłopaka nie spotkał na swojej drodze nikogo komu musiałby ustępować drogi i nieniepokojony dotarł do zatoczki. Wyglądała tak jakby nigdy nie odczuła obecności człowieka, a do tego była tak odosobniona, że idealnie nadawała się do przeprowadzania treningów.

Shinjo rozpoczął swój trening kontroli chakry od prostej aktywności fizycznej. Chciał na początku rozgrzać swoje ciało i wyciszyć umysł. Wprowadzić się do takiego stanu miał zamiar za pomocą najzwyklejszego rozciągania się. Kilka skłonów, brzuszków, pompek, biegania w miejscu i gotowe, czuł, że jego mięśnie oraz ścięgna są przygotowane do dalszego wysiłku, zbliżał się czas na trenowanie swojej energii wewnętrznej. Chciał to osiągnąć poprzez używanie jak największej ilości technik. Miało to w nim wykształcić pewne mechanizmy, które pozwalałby mu na mądrzejsze korzystanie z zasobów swojej chakry i nie marnowanie jej w tak łatwy sposób jak miało to miejsce dotychczas. Złożył pieczęć tygrysa i nagle na tafli wody pojawiły się trzy wodne klony. Kiedyś mógł tylko pomarzyć o takiej ilości klonów, ale dzięki ciężkiej pracy był w stanie dojść do takiej liczby i chciał dzisiaj wyjść stąd ze świadomością, że będzie mógł wykonać ich więcej. Klony stały i patrzyły to na siebie, to na twórcę. Nagle padł rozkaz. [/b]-Wszyscy razem, mizurappa![/b] I czwórka tak samo wyglądających osób zaczęła wykonywać tą samą technikę. Cztery sznury wody kończyły swój bieg we wzburzonym morzu, mieszając słodką wodę z techniki ze słoną morską wodą.
Shinjo czuł jak uszczuplone zostały jego zasoby chakry i wiedział, że musi wpaść na coś co pozwoli mu lepiej korzystać z tej energii. Nagle poczuł olśnienie, a co jeśli za pomocą jednej szybkiej myśli kierowałby chakrę w miejsce w którym jest potrzebna? Miało się okazać czy to rozwiązane tylko brzmiało mądrze czy było mądre. Wciągnął powietrze, złożył pieczęci i wysłał skoncentrowaną chakrę do płuc. Starał się jej użyć mniej niż zazwyczaj licząc, że to wystarczy do wykonania mizurappy. Nagle praktycznie bez ostrzeżenia wypuścił strumień wody. Był on trochę słabszy niż zazwyczaj, ale chakry również użył mniej, dużo mniej. Wiedział, że musi dalej próbować kondensować swoją chakrę a następnie wysyłać w konkretne miejsce. Powtarzał używanie mizurappy do momentu w którym nie osiągneła ona swojej pełnej siły. Po kilku kolejnych próbach wiedział, że już jest gotowy.


Po wszystkim chłopak anulował swoje klony i ruszył, tym razem w konkretne miejsce, chciał odwiedzić sklep, a potem ruszyć zwiedzać świat.
z/t
Shinjo
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 2 paź 2017, o 11:57

Po dotarciu na Kantai, czym prędzej opuściłem swój środek transportu i postanowiłem oddalić się od zatłoczonego portu. Wiedziałem że straż lub łowcy nagród mogą kręcić się po takich miejscach i szukać łatwego zarobku, a ja z całą pewnością nie chciałem dać żadnemu z nich takiej możliwości swoim kosztem.
Znając dosyć dobrze te okolice, udałem się wzdłuż brzegu by po pewnym czasie natrafić na ukrytą zatoczkę, gdzie niegdyś razem z Saiką wyławialiśmy perły. Na to wspomnienie znowu poczułem ucisk w żołądku a brutalne sceny śmierci Saiki znowu powróciły.

Między drzewami nieopodal plaży znalazłem sobie niewielkie miejsce, gdzie mogłem położyć się i przemyśleć kilka spraw, odpocząć. Tasak razem z plecakiem leżały obok mnie na trawie a ja wpatrzony w przepiękną zatokę skąpaną w świetle powoli zachodzącego słońca zastanawiałem się co dalej robić z samym sobą.
Odpowiedzi nie musiałem szukać długo - trening! Tylko to mogło uczynić mnie tym kim miałem zostać czyli kimś przed kim drżą wszyscy.
Podniosłem się z ziemi i podszedłem do brzegu szurając nogami po piasku.
Moje techniki Suiton były moją dumą, jednak wiedziałem że jeszcze wiele przede mną w tej kwestii. Byłem pewien, że niemal każdą technikę można udoskonalić, nawet te z pozoru najprostsze. Własnie ta myśl skłoniła mnie do rozpoczęcia treningu nad podstawową wręcz techniką jaką była Mizurappa. Wykonywanie pieczęci do jej wystrzelenia było sporym utrudnieniem a często w walce sekundy decydowały o wygranej lub śmierci. Jako osoba, która polegała tylko na elemencie wody, musiałem opanować tą technikę do perfekcji by ominąć pieczęci i móc zaskoczyć rywali po prostu wystrzeleniem silnego strumienia wody prosto w niego.
Stojąc na brzegiem zatoki skupiałem w płucach chakrę próbując uwolnić ją w postaci wody. Niestety początki były łatwe do przewidzenia i zupełnie nie przynosiły efektów. Wydmuchiwałem przed siebie powietrze i czułem jak tracę niewielkie ilości chakry. Było to denerwujące bo chyba jak każdy chciałbym natychmiastowych efektów, a te nie chciały przyjść.
Stojąc tak w świetle zachodzącego słońca ciągle mieszałem w płucach chakrę jednak bezskutecznie.
Wiele godzin zajęło mi dojście do konkluzji, że potrzebuję zbierać do tego więcej chakry i mieszać ją nieco inaczej niż wtedy, gdy używam pieczęci. Powoli chakra zmieniała się w strumyczki wody, aż wreszcie zaczęła przypominać to czego oczekiwałem.
Dopiero nad ranem byłem w stanie strzelać strumieniem wody na niemal całą długość zatoki jednak cena jaką za to zapłaciłem była dość spora. Wyczerpany - ale zadowolony - opadłem na piasek i zasnąłem niemal natychmiast z zębami wystawionymi na zewnątrz w czymś co zwykli ludzie nazywali uśmiechem.


Nazwa
Suiton: Suidan no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
40 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Wymaga znajomości Mizurappa

Opis Technika jest swego rodzaju wzmocnieniem Suiton: Mizurappa. Poprzez przesłanie chakry Suitonu do płuc, użytkownik wytwarza ogromną ilość wody, która następnie zostaje wystrzelona pod ogromnym ciśnieniem w kierunku oponenta. Czym się więc różni od pierwowzoru? Tym, że pocisk jest znacznie mocniejszy i zadaje większe obrażenia. Niby niewiele, lecz w walce technika ta może się okazać bardzo silna... tym bardziej, że z jej pomocą wytwarzamy też więcej wody, której można użyć do innych technik.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 4 paź 2017, o 01:22

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #1


Zachodzące słońce, widok przepiękny, szczególnie w takim miejscu, gdzie uciekające promienie słoneczne odbijały się od tafli wody, pozwalając jej przenikać i tworzyć falujące odbicie, które pomimo deformacji nie odrzucało, wręcz przeciwnie. Piękna czerwień skąpana w żółci i pomarańczowym kolorze zmieniała się, tak samo jak zmiany w organizacji rządowej Morskich Klifów. Trenujący i raczej mało świadom Seiki raczej nie miał możliwości, żeby podziwiać zachód, tym bardziej, że był w trakcie nauki, stąd raczej nie trzeba się domyślać, że cała jego uwaga była skierowana w jednym kierunku, czyli tam, gdzie oczekiwał jakiegoś efektu.
Zdawać by się mogło, że mijały godziny, jeśli nawet nie dnie w tym zawieszeniu, które było przełomowe dla przeskoku z czasu wieczornego, na ten nocny. Jednakże ciemności, a raczej półcienie zawitały również i nad głową oraz wokół niebieskoskórego. Kto wie, czy to nie były tylko sekundy, jeśli nawet nie minuty, a żmudne złudzenie szybko uciekającego czasu było spowodowane nauką?
Nagły szmer dobiegający zza krzaków, a także ewidentne poruszenie z pewnością wyrwały chłopaka z zamyślenia, czy też dalszego treningu nad wodą. Co lepsze, po rozejrzeniu się, chłopak mógł zauważyć na mieliźnie jakiś sporych rozmiarów statek, którego zwinięte żagle oznaczały, że pewnie pozostała na nim mała część załogi. Pytanie tylko, czy prawdziwym wyzwaniem byłoby spotkanie kogoś na statku, czy też tych na lądzie, którzy ewidentnie przypłynęli małą łódką do brzegu, gdzieś na drugim końcu zatoki i oczywiście czy w ogóle warto sobie zawracać nimi głowę? Przecież to tylko jakieś zapalone pochodnie i siarczyście klnący mężczyźni, którzy przedzierali się przez niezamieszkałe tereny. Czyżby jakaś kolejna przygoda czekała na spragnionego wrażeń Seikiego?
Motoko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość