Ukryta zatoka

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 4 paź 2017, o 21:25

Czas na Kantai nie upływał mi aż tak szybko jak w zatłoczonym i śmierdzącym Ryuuzaku. Tutaj wszystko toczyło się powoli i dostosowywało się do każdego z osobna. Słońce jakby czekało kiedy zechcę już zakończyć żmudną naukę kolejnej techniki i wtem kolejna niespodzianka moich kochanych, rodzinnych stron - zagubiony statek. Na sam ten widok uśmiechnąłem się szeroko bo pamiętałem jak skończyła się ostatnia taka sytuacja.
Jedynym co mnie zaniepokoiło były szmery w okolicznych krzakach, bo mogły one oznaczać nieproszonych gości o nieznanych mi umiejętnościach. Przez moment nasłuchiwałem czy ktoś faktycznie zbliża się w moją stronę, jednocześnie powoli kierując swe kroki w stronę tafli wody gdzie mogłem nawet w razie ataku czuć się pewniej.
Warunki jakie panowały wokół (zapadający powoli zmrok) nie był sprzyjający dla żadnej ze stron, jednak i tak zdawało mi się, że przewaga należy do mnie - w końcu mogłem zanurkować w wodzie i nie martwić się o tych którzy pozostaną na powierzchni.
Póki co byłem niemal pewny, że udanie się na statek w pierwszej kolejności będzie lepszy rozwiązaniem bo wokół niego wszędzie jest sprzyjająca mi woda. Powoli i jak najciszej stawiałem krok za krokiem w stronę łajby (idąc po wodzie) ciągle nasłuchując okolicznych odgłosów. Czekałem aż dno pode mną będzie na tyle głęboko, że będę mógł przestać uwalniać chakrę z nóg i po prostu zapaść się w dół by następnie szybko popłynąć do statku.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suimen Hoko no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Rozwinięcie Kinobori no Waza, rozszerzająca nasze możliwości kontroli chakry i poruszania się po powierzchniach wszelakich. Tym razem do naszego wachlarza podłoży możliwych do użytkowania dołącza tafla wody - użytkownik tego jutsu po prostu kumuluje chakrę w stopach, a następnie cały czas zmienia powłokę energii na podeszwie - pozwala to utrzymać się na falującej wodzie.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 5 paź 2017, o 00:42

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #3


Nigdzie nie jest tak dobrze jak w domu. Członek klanu rekinów chyba był tego stuprocentowo pewien, bo bez żadnych przeszkód przeszedł do działania, którym to była właśnie próba bezszelestnego podpłynięcia do statku. Czy robił dobrze, uciekając przed nieznajomymi, którzy w gruncie rzeczy mogli nawet na niego nie zwrócić uwagi, czy też zwyczajnie mieć pokojowy stosunek do wszystkiego? Przecież nie w kwestii kogokolwiek jest negować jego postawę, tym bardziej, że statki kojarzone są głównie z jakimiś niewdzięcznymi piratami i ogromnymi łupami, a to jest coś, co rybeczki lubią najbardziej, prawda?
Ukryty pod ciemnoniebieskim płaszczem wody, Seiki podpłynął pod statek, kompletnie nieświadom faktu bycia obserwowanym, a raczej zauważonym. Niestety, ale wilki morskie miały to do siebie, że różne dziwactwa, jak chociażby pływający człowiek-ryba, nie mogły ich zaskoczyć, pomimo tego, że widoczne było jedynie takie zwyczajne zmącenie wody. Efekt bardzo prozaiczny i sztampowy, bo przecież każde żyjątko mogło pozostawić po sobie taki ślad, ale nie bez przyczyny mieli oni tyle lat stażu na karku, żeby nie rozpoznawać poszczególnych symptomów, jak chociażby miejscowo ciemniejsze plamy pod wodą. Młody Hoshigaki ze względu na zanurzenie nie miał jak zorientować się, że jego przybliżenie się na statek zrobiło pewnego rodzaju sensację, choć bardzo wstrzemięźliwą w swojej wymowie, bo przecież doświadczeni załoganci nie robili wielkiego rumoru, ot po prostu funkcjonowali dalej, zdawać by się mogło, że praktycznie nic się nie zmieniło, pomimo odległości, którą zmniejszył Seiki, względem siebie i statku.
Wraz z podpłynięciem, skrzelasty mógł zauważyć, że drewniany statek nie był pierwszorzędnej budowy, a widać to było przede wszystkim po miejscowych, drewnianych częściach, które były zwyczajnie wysunięte. W dosyć dziwny sposób tworzyły ściankę wspinaczkową, pozwalając ewentualnemu interesantowi dostać się na pokład statku przez wdrapanie się za pomocą drewnianych 'szczelin'. Jednakże, to zadanie nawet nie miało prawa wydawać się łatwe, tym bardziej, że miejscami trzeba było się całkiem nieźle nagimnastykować, przytrzymać i co gorsza, zauważyć te poszczególne miejsca wyżłobień. Światło księżyca, który był, dokładnie po drugiej stronie statku, wcale nie pomagało, ponieważ przez nie Seiki nie miał bezpośredniej możliwości na dojrzenie poszczególnych elementów konstrukcji okrętu, zaś sama tafla wody niewiele dawała możliwości.



    Jeśli postać posiada percepcję na poziomie wyższym niż 81 oczek oraz siłę powyżej 65 oczek, bez problemu może się wspiąć na pokład. Natomiast, kiedy oba atrybuty nie zostaną spełnione, należy liczyć się z tym, że któraś z kończyn powinny się omsknąć, powodując miłe spotkanie z wodą, co za tym ciągnie, oficjalne powitanie wszystkich obecnych na okręcie.
Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 5 paź 2017, o 10:37

Przyjaciele czy wrogowie - nie miało to żadnego znaczenia. Dla mnie każdy był celem, każdy był ofiarą pełną pysznej krwi tak samo jak każda łajba w moim otoczeniu była po prostu zabawką, którą trzeba było zniszczyć jak przystało na dobrą zabawę!
Płynąc pod taflą wody, zerkałem przez nią by dostrzec jakiś ruch na pokładzie jednak nie było to zadanie łatwe. Wreszcie jednak kiedy dopłynąłem do celu, zauważyłem coś interesującego, czego nie widziałem nigdy wcześniej na żadnym statku. Dziwne wyżłobienia, coś w rodzaju drabinki dla bardziej utalentowanych ludzi którzy chcieliby wejść na pokład. I tutaj właśnie różniłem się od zwykłych bandziorów - po co miałbym wchodzić na pokład i narażać się na ataki? Uśmiechnąłem się kolejny raz i zanurkowałem znacznie głębiej pod taflę wody.
Tygrys → Wół → Smok → Zając → Pies → Ptak → Szczur → Klon → Smok → Baran - jedna za drugą wykonywałem pieczęci skryty przed wścibskimi spojrzeniami tych, którzy mogliby mnie dostrzec. Teraz jednak czułem się bezpiecznie i pewnie bo wiedziałem co nastąpi w ciągu najbliższych sekund.
Kilkumetrowy rekin z wody miał pojawić się tuż obok mnie i natychmiast ruszyć z pełną prędkością prosto w dno statku. Chciałem kolejny raz zaskoczyć piratów, rybaków czy kimkolwiek oni byli, nagłym atakiem przez który wszyscy musieliby uciekać prosto do wody. Prosto w moje... szczęki. Liczyłem na to, że chociaż część pozostałej załogi spanikuje i powoli zaczną uciekać. Wtedy miałbym idealną okazję ku temu, aby pojedynczo zabierać się za każdego z nich i pokazać, że wybrali bardzo złe miejsce na odpoczynek.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suikōdan no Jutsu

Pieczęci
Tygrys → Wół → Smok → Zając → Pies → Ptak → Szczur → Klon → Smok → Baran

Zasięg Max.
40 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Otwarta dziedzina Suiton

Opis Podstawowa wręcz technika, będąca bazą dla późniejszych ofensywnych jutsu tego szczepu. Po złożeniu dość długiej sekwencji pieczęci z wody w wybranym przez użytkownika miejscu wystrzeliwuje wodny pocisk w kształcie rekina. Rozmiarami odpowiada jego odpowiednikowi w królestwie zwierząt, podobnie jak ostrymi zębami. Rekin wystrzeliwuje z wybranego miejsca w wybrany cel. Taki nagły atak, nawet po z lekka przydługawej kombinacji pieczęci, może skończyć się źle jeśli w ruch pójdą rekinie zęby. A nawet jeśli przeciwnik zablokuje ugryzienie, masa rekina i jego impet wystrzału wystarczą na odrzucenie go kilka metrów w tył. Użytkownik ma też możliwość wejścia do takiego rekina i z dużą prędkością (1,5 * Szybkość Postaci) podróżować pomiędzy akwenami bądź też po polu bitwy, nie może wtedy jednak używać innych technik. Rekin mimo tylu zalet nie jest wytrzymały i wystarczy zaledwie jeden cios, by zmienił się w mokrą plamę.

SIŁA 60
WYTRZYMAŁOŚĆ 41
SZYBKOŚĆ 81
PERCEPCJA 20
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 6 paź 2017, o 13:39

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #5


Ewidentnie Hoshigaki szukał jakiegoś pola do popisu i uwypuklenia swoich bojowych umiejętności. Dziwnym trafem udało mu się właśnie z tą grupką nieznajomych, którzy częściowo, głównie w młodszym pokoleniu, zaczęli wyskakiwać przez burtę, lądując po drugiej stronie statku, tej, od której księżyc oświetlał wodę. Chyba nie trzeba wspominać, że wraz z przepłynięciem na drugą stronę Seiki ujawniłby się praktycznie od razu, ale czy właśnie nie w tym była cała zabawa?
Niestety płonne nadzieje na sytą pożywkę z ludzkiego mięska, ponieważ tylko dwóch śmiałków, a raczej wyrostków, wyskoczyło za burtę, myśląc, że uda im się dopłynąć do brzegu. Jak zachowywała się reszta załogi? Niestety, zanurzony Seiki nie był w stanie określić tego, czy ktokolwiek wyskoczył, choć mógł być pewien, że zasiał w ich sercach, czy też głowach strach, który z pewnością nie był wymysłem na odprawiające się tam dziwy. Jak to z przyrodą bywa...rekin i tak powinien dorwać płotki.
Co lepsza, Seiki mógł zauważyć strzały, które uderzając o taflę wody, przestawały być tak szybkie i dynamiczne w swoim locie, choć akuratnie w tym przypadku należałoby napisać - tonięciu. Na szczęście rybowatego, żaden z pocisków go nie trafił, a wszystko to, przez bardzo głęboki poziom wody, na którym się znajdował. Pomimo braku zagrożenia wydawało się, że to nie jest najlepszy pomysł, pozostawać w takim odkryciu na oficjalny ostrzał ze strony kompanii, która była na statku. Patrząc na strzały, Seiki mógł zauważyć, że jest to niewielka grupka. Mógłby nawet zacząć podejrzewać, że prawdopodobnie są to jacyś kamraci, pilnujący ocumowanego statku, co też wprawne oko piętnastolatka było w stanie wyłapać. Poza dźwiękiem, który się rozniósł po okolicy, oczywiście tylko tej wodnej, a także ogromnym naruszeniu tafli wody, przez zakołysanie statkiem i wyskoczeniem dwóch delikwentów za burtę, nie było żadnego innego odzewu, bo przecież strzały skierowane w jego stronę, to nic wielkiego.



    Tutaj jest mapka poglądowa, która będzie raczej aktualizowana wraz z dalszym rozwojem. ;)

    Spoiler: pokaż
    Legenda:
    - Czarne - dezerterzy
    - Niebieski - Seiki
    - Brązowe - statek
Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 7 paź 2017, o 09:53

Kiedy usłyszałem pierwszy plusk wody, wiedziałem już że pierwszy posiłek wskoczył na talerz. Chwilę po nim doszedł drugi i to była oznaka tego, że mój atak musiał wprowadzić nieco zamieszania na pokładzie. Niestety ciągle pozostawało jeszcze kilka osób niewzruszonych, które liczyły na to że upolują mnie niczym zwykłą rybę jakimiś łukami. Obserwując lekko wzburzoną taflę wody z bezpiecznej głębokości, czułem że dwójka która znajdowała się w wodzie może zostać wykorzystana jako przynęta. Może ci na górze chcą abym zaatakował tamtych dwóch i wystawił się na atak? Ale kto powiedział, że zaatakuję z bliska?
Ptak → Małpa → Baran - w myślach wypowiedziałem nazwy trzech pieczęci które równocześnie składałem. Następnie złączyłem dłonie i powoli rozwarłem je by ujawnić szybko rosnące tornado. Jego zadaniem było niczym atakujący wodny wąż ruszyć w stronę płynącej dwójki dezerterów i wciągnięcie ich do środka. Ja sam, bezpieczny i oddalony mogłem teraz już tylko czekać aż te dwie płotki zostaną do mnie przyciągnięte, a reszta załogi na pokładzie zacznie panikować widząc co stało się z ich towarzyszami.
Czas nie był moim sprzymierzeńcem, nie był też jednak wrogiem. Mogłem działać powoli i taki też miałem zamiar, aby każda kolejna minuta wprawiała moje przyszłe ofiary w coraz większe nerwy. Wiedziałem, że jeśli co chwilę będzie się działo coś na co nie będą mieli wpływu, wreszcie zwariują lub popełnią jakiś błąd.

Dwójka ludzi których chciałem wciągnąć swoim wodnym tornadem miała zostać zassana prosto do mnie (według opisu techniki) zaś ja sam patrząc na ich cierpienia czekałem aż stracą przytomność. Dopiero wtedy chciałem przerwać technikę i wbić kły w ich gardła tym samym zmieniając barwę okolicznej wody, by ci z góry wiedzieli co ich czeka lada moment.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Kujiku Tatsumaki

Dziedzina
Suiton

Ranga
C

Pieczęci
Ptak → Małpa → Baran

Zasięg
40 m

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3% (+1/2 na turę)

Dodatkowe
Zbiornik wodny

Opis Po złożeniu pieczęci, użytkownik kumuluje między otwartymi dłońmi chakrę, która zaczyna tworzyć z obecnej wokół wody tornado. Dość szybko przybiera ono rozmiary na tyle duże, aby sięgnąć oddalonych o wiele metrów przeciwników.
Użytkownik podczas trwania techniki musi cały czas znajdować się pod powierzchnią wody oraz utrzymywać "podstawę" tornada między dłońmi. Dalsza część wiru może swobodnie zmieniać swój tor lotu w obszarze działania o ile nie wykracza on poza zbiornik.
Każdy kto znajdzie się w polu działania techniki, zostaje wciągnięty do bardzo szybko wirującego tornada, a następnie zassany w stronę jego podstawy. Ogromne masy wody otaczające ofiarę utrudniają poruszanie się, a przybliżanie się do "podstawy" oznacza coraz większą prędkość obracania.
Jeśli ofiara zostanie zassana aż do samej podstawy techniki, będzie obracać się z zatrważającą prędkością w miejscu, stale trzymana przez ciśnienie wody. W ten sposób można doprowadzić do utopienia przeciwnika.

Rozmiary tornada:
u podstawy - 5 cm
40 m od użytkownika - 10 m

Link do tematu postaci KLIK!


Chakra: 129% - 15% (rekin z poprzedniego posta) - 10% (wodne tornado) = 104%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 7 paź 2017, o 19:38

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #7


Kto by pomyślał, że rybowaty potrafi być takim cwanym liskiem, choć w tym przypadku chyba należałoby napisać: bardzo obślizgłym przypadkiem rybki. Oczywiście, niezmuszony do wypłynięcia na powierzchnię Hoshigaki pozwolił sobie na odtworzenie techniki, która w zadziwiająco szybkim tempie zaczęła działać. Chyba nie było czemu się dziwić, że zaczęła ona przyciągać nie tylko dwójkę uciekających delikwentów, ale również i niebezpiecznie kołysać statkiem, który z każdą sekundą zdawał się skłaniać to na jedną, to na drugą burtę. Dodatkowo Seiki zmusił florę do ruchu, a wszystko to winą średnicy tornada, która oczywiście była ogromna, zważywszy na niezbyt głęboką głębinę wodną, na której znajdowała się dwójka delikwentów. Nic więc dziwnego, że technika Seikiego porwała średniej wielkości kamienie, z dosyć konkretną prędkością wirujące w stronę chłopaka. Na jego szczęście, czy też jego brak, dwójka delikwentów była pierwszymi którzy dotarli do pobliża jego dłoni, choć za nimi bezpośrednio płynęły trzy, pojemnościowo obejmujące ze 100 litrów kamienie. Nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się, co wydarzyło się dalej.
Dwójka delikwentów zemdlała wraz z dotarciem do źródła tornada, tak jak przewidywał nastolatek. Niestety obaj majtkowie oberwali z trzech kamieni, co spowodowało śmierć szybszą niż ktokolwiek przewidywał, ale czemu tu się dziwić, przecież uderzenie kręgosłupem o wirujący kamień raczej nie należy do jednej z delikatniejszych form zderzenia. Pomimo to, Seiki osiągnął swój cel, niemiłosiernie strasząc osoby, które znajdowały się na statku. Nikt jednak nie był na tyle głupim, żeby próbować skoczyć i uratować się, jak myślała ta dwójka. Ewidentnie rybowaty miał do czynienia z bardziej doświadczonymi kamratami, którzy również zaprzestali strzelać w jego stronę, być może w nagłym napływie bezradności, a może to był zwyczajny strach? Zdawać by się mogło, że była to determinacja, która zmuszała ich do ciągłej walki, właśnie dlatego Seiki mógł zauważyć trzy włócznie, wrzucone do wody, dosyć blisko jego osoby, jakby go namierzyli, pomimo głębiny, w której się znajdował.



Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 8 paź 2017, o 09:32

Tornado spisywało się wspaniale, dlatego z zadowoleniem patrzyłem jak dwójka dezerterów zostaje zassana wprost w moją stronę. Teraz czekałem już tylko kiedy skończą w moich szczękach i wtedy...
Skały?! - niespodziewany widok oderwanych od dna skał wyprowadził mnie nieco z równowagi i przywrócił trzeźwiejsze spojrzenie na sytuację. Teraz zamiast myśleć tylko o krwi swoich przeciwników, myślałem o tym by samemu nie zostać zranionym. Kiedy kamienie zabił moje ofiary, zrozumiałem jak silne musiało być to uderzenie i co mogłoby zrobić również ze mną.
W tej chwili mogłem zrobić tylko jedno - ratować się przed podobnym losem! Szybko oddaliłem od siebie dłonie kończąc tym samym swoją technikę wodnego tornada. Jednocześnie wykonałem nogami ruch który miał zmienić moje położenie (niczym do pływania żabką :3) zaś rękoma chciałem nieco sobie pomóc i odpłynąć tym samym chociaż odrobinę w bok. Ciągle obserwowałem krążące w wodzie skały, które miałem nadzieję opadną na dno i nie uszkodzą mnie w żadnym stopniu.
Przez kilka chwil byłem skupiony na tym co działo się pod wodą i teraz dopiero pojawiające się w wodzie włócznie przypomniały mi o tamtych gagatkach, którzy ciągle jeszcze czekali na pokładzie. Nie wiedziałem ilu ich jest, nie wiedziałem co potrafią ale wiedziałem jedno - muszę wykończyć ich jak najszybciej i jak najmniejszym wkładem sił.
Aby uniknąć zranienia, zacząłem płynąć z całych sił, jak najszybciej w okolicach statku jednocześnie składając pieczęci (Tygrys → Wół → Smok → Zając → Pies → Ptak → Szczur → Klon → Smok → Baran) by ponownie wytworzyć z wody rekina. Tym jednak razem plan opierał się na czymś innym. Chcąc dokonać jak największych zniszczeń, musiałem zaatakować w najczulszy punkt. Dno statku zdawało się być wytrzymałe, ale czy taki sam był górny pokład? O tym chciałem się przekonać.
Obiema dłońmi chwyciłem się płetwy grzbietowej swojego wielkiego rekina i kazałem mu oddalić się nieco od statku, a następnie zawrócić i z jak największą prędkością ruszyć na łajbę. Rekin miał płynąć dosyć głęboko po nieoświetlonej stronie wody by nie zostać wykrytym. Następnie miał szybko zwrócić się ku powierzchni i z impetem wyskoczyć na powierzchnię by ostatecznie z całą swoją potężną masą runąć na pokład statku i wszystkich znajdujących się tam ludzi pożerając przy okazji tak wielu ilu tylko zdoła. Co ze mną? Plan zakładał, że kiedy rekin znajdzie się w powietrzu ponad statkiem, ja sam puszczę jego płetwę i dodatkowo odbiję się chakrą od jego pleców. Po tym pozostawało już tylko złożyć jedną pieczęć (Wąż) i wypuścić z ust potężny strumień wody skierowany prosto w dół, na łajbę pełną nieszczęśników. Zalanie miało nastąpić krótką chwilę po tym jak na pokładzie wylądował a raczej rozbił się (zapewne z trzaskiem łamanych desek) mój rekin. W ten sposób chciałem ostatecznie zakończyć żywot zagubionego statku.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suikōdan no Jutsu

Pieczęci
Tygrys → Wół → Smok → Zając → Pies → Ptak → Szczur → Klon → Smok → Baran

Zasięg Max.
40 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Otwarta dziedzina Suiton

Opis Podstawowa wręcz technika, będąca bazą dla późniejszych ofensywnych jutsu tego szczepu. Po złożeniu dość długiej sekwencji pieczęci z wody w wybranym przez użytkownika miejscu wystrzeliwuje wodny pocisk w kształcie rekina. Rozmiarami odpowiada jego odpowiednikowi w królestwie zwierząt, podobnie jak ostrymi zębami. Rekin wystrzeliwuje z wybranego miejsca w wybrany cel. Taki nagły atak, nawet po z lekka przydługawej kombinacji pieczęci, może skończyć się źle jeśli w ruch pójdą rekinie zęby. A nawet jeśli przeciwnik zablokuje ugryzienie, masa rekina i jego impet wystrzału wystarczą na odrzucenie go kilka metrów w tył. Użytkownik ma też możliwość wejścia do takiego rekina i z dużą prędkością (1,5 * Szybkość Postaci) podróżować pomiędzy akwenami bądź też po polu bitwy, nie może wtedy jednak używać innych technik. Rekin mimo tylu zalet nie jest wytrzymały i wystarczy zaledwie jeden cios, by zmienił się w mokrą plamę.



Nazwa
Bakusui Shōha

Pieczęci
Wąż

Zasięg
Zależy od kosztu chakry

Koszt
Opisany poniżej

Dodatkowe
Suiton C

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Jutsu idealne w sytuacji potyczki w niesprzyjających warunkach bez wodnego zbiornika w pobliżu. Technika polega na wypluciu ogromnych ilości wody pod ciśnieniem, którą wypluwamy pod siebie bądź w wybraną stronę. Wydobywająca się z naszych ust woda szybko zalewa okolicę i w sprzyjających warunkach może stworzyć większe bądź mniejsze akweny, niezbędne wręcz do skutecznego wykorzystania pozostałych technik naszego szczepu. Podczas wypluwania wody ogromne ciśnienie wywołuje zjawisko odrzutu i w efekcie ciężko jest nam utrzymać równowagę, potrzebne jest więc odpowiednie skupienie. W przypadku wypluwania wody bezpośrednio pod siebie, ta może wynieść nas w górę i tym samym wystawić nas na ataki oponentów, w efekcie jednak woda generowana jest nieco szybciej. Warto dodać, że nie jest to proces błyskawiczny i od pierwszych wyplutych kropel do oczekiwanego efektu może minąć kilka chwil, które są momentami naszej słabości - tym bardziej, że musimy stać w miejscu na czas trwania techniki. Koszt chakry jest różny w zależności od tego, jak dużo wody chcemy wygenerować:
  • Wielkość podobna do basenu - E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%
  • Zalew - E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%
  • Jezioro - E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%
</span>


Chakra: 104% - 15% - 15% (wielkość zalewu) = 74%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 8 paź 2017, o 16:12

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #9


Woda miała swoją moc i chyba nikt nie mógł temu zaprzeczyć, w końcu zabawa z żywiołami przeważnie przywodziła na myśl przerażenie i trwogę, a nie dziecięcy uśmiech, choć w przypadku Seikiego można polemizować odnośnie takowego odczucia. Nastolatek na szczęście, czy też jego brak, zależnie od kogo strony patrząc, zorientował się na czas, że należałoby trochę rozważniej postępować z poszczególnymi technikami, choć co by nie było, przecież zależało mu na sianiu zniszczenia i pogromu! Być może właśnie dlatego krew, która momentalnie zaczęła się sączyć z ust, nosa, a także i uszu dwójki połamanych umarłych, była przestrogą nie tylko dla kamratów na statku, ale również i rybowatego?
Na swoje szczęście, płynąc obok statku i składając pieczęcie, nie oberwał od żadnej broni, choć trzeba przyznać, że było blisko. Pomimo to, cała akcja wymyślona przez Seikiego powiodła się, choć oczywiście nie bez pewnych...komplikacji. Wraz z wyskoczeniem z rekinem zza wody, ewidentnie na statku stało się coś nieoczekiwanego, ponieważ kamraci nie stali na środku statku, na który to wskoczył rekin. Oczywiście główny maszt pod wpływem nagłej siły uderzenia dosyć znacznie pękł, chybocąc się trochę w prawą stronę, dodatkowo zaraz nadeszła wodna fala, która to złamała główny maszt. Pomimo tego, Seiki mógł poczuć na swoim prawym boku przeszywający ból spowodowany włócznią, która to przecięła bok jego brzucha, wyrywając przy tym część jego skóry, aż do części skóry właściwej. Być może reakcja ciała zmuszonego do nagłego, fizycznego odskoku, nie pozwoliła technice wodnej kompletnie zatopić statku, który wraz z pojawieniem się rekina na pokładzie częściowo zaskrzypiał, pękając w kilku miejscach. Pomimo tego ciężaru stworzenia, a także i uderzenia wodnego, statek cały czas był na swoim miejscu, oczywiście z połamanymi już dwoma masztami i częściowo utrzymującą się na statku załogą, która naturalnie krztusiła się żywiołem, choć nie odpuszczała, trzymając za każdy możliwy, wystający obiekt. Niestety szóstka z nich nie miała tego szczęścia i poleciała, częściowo kompletnie bezwładnie, częściowo wręcz przeciwnie wprost w wodne objęcia.
Ewidentnie plan Seikiego nie wypalił w stu-procentach, jak ten przewidywał. Bardzo możliwe, że była to kwestia nietypowego statku, którego już struktura budowy od dołu zdawała się być nietuzinkowa! Wraz z tym chwilowym utrzymaniem się na górze, chłopak mógł zauważyć, że na pokładzie zostało jeszcze z czterech kamratów, a wszyscy z nich trzymali włócznie. Jeden z nich z pewnością musiał być tym, który przebił jego bok, co poskutkowało nagłym upadkiem Seikiego do wody. Zderzenie wody z rozerwaną częścią ciała nie mogło być zbyt przyjemne, choć stawiając na otwarty atak, zawsze warto przewidzieć ewentualne bolączki, czyż nie?




    Podgląd na sytuację.

    Spoiler: pokaż
    Legenda:
    - Czarny - majtkowie, którzy wypadli
    - Fioletowy - rekin
    - Pomarańczowy - miejsce pęknięcia statku
    - Błękitny - obszarowe spojrzenie na uderzenie wody w statek
    - Niebieski - Seiki
    - Brązowy - statek
Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 10 paź 2017, o 16:32

Nie sądziłem, że ktokolwiek z tej miernej załogi będzie w stanie trafić mnie w takiej chwili. Wprawdzie byłem wystawiony na atak i może sam się o to prosiłem, ale żeby wykonać taki rzut i trafić poruszający się cel - musiał tam być ktoś dobry albo przynajmniej godny uwagi. Shinobi czy zwykły marynarz, który w trakcie wielu wypraw wytrenował sobie oko na tyle, by móc czynić takie cuda z włócznią?
W każdym razie teraz spadłem do wody boleśnie obijając przecięty bok. Będąc pod wodą zakląłem siarczyście i zawyłem z bólu co uwolniło do wody masę bąbli powietrza. Znowu poczułem zawirowanie w głowie, obraz lekko zadrgał a ból stawał się jakby przyćmiony i nie przeszkadzał aż tak bardzo chociaż rana była nadal otwarta i świeża. Woda przed moimi oczyma zrobiła się czerwona od krwi i wszystko zaczynało wracać... ten stan kiedy chciałem tylko jednego - więcej krwi!
Nie chciałem opierać się temu co przejmowało nade mną kontrolę, lubiłem to i chciałem żeby narastało. Ta chęć mordu dawała mi siłę i chęć do dalszego życia, szukania większych wyzwań i przygód.
Poczułem jeszcze nieco bólu w boku, ale nie było teraz czasu by się tym przejmować. Trzeba było ruszać do dalszego działania, trzeba było ruszać na tych którzy znaleźli się poza statkiem!
Płynąć głęboko pod uszkodzonym statkiem, chciałem dotrzeć do niczego niespodziewających się topielców, którzy zapewne wypatrywali pomocy z góry, od swoich towarzyszy. Ja natomiast chciałem zaatakować ich od dołu wlatując między nich z pełną szybkością, tnąć swoimi dwoma kunaiami każdy możliwy fragment ich ciał. Miało to nie tylko spowolnić ich ucieczkę ale też dodać nieco strachu zarówno w ich sercach jak i w głowach tych, którzy pozostali na powierzchni. Korzystając z rozpędu, chciałem po wyminięciu i cięciu wrogów, ponownie wyskoczyć z wody (teraz wyposażony już w kunaie do obrony samego siebie) na jak największą wysokość ponad taflę, by tym razem potraktować statek kolejną, nawet silniejszą - bo bardziej skupioną - techniką wodną. Głęboki oddech miałem zamienić w potężny strumień wody, który chciałem wycelować prosto w pęknięcie biegnące po całej szerokości łajby. Najwyższa pora aby posłać tą kupę złomu na dno. Po tym pozostanie mi już tylko pozbycie się wszystkich marynarzy, poza jednym. Jednym który opowie o tym co się tu stało i o tym jakiż to potwór napadł na niczego niespodziewających się marynarzy.

Spoiler: pokaż
- wyrzutnia kunai x2 (na każdej ręce, w każdej po 1 kunai)



Nazwa
Suiton: Suidan no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
40 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Wymaga znajomości Mizurappa

Opis Technika jest swego rodzaju wzmocnieniem Suiton: Mizurappa. Poprzez przesłanie chakry Suitonu do płuc, użytkownik wytwarza ogromną ilość wody, która następnie zostaje wystrzelona pod ogromnym ciśnieniem w kierunku oponenta. Czym się więc różni od pierwowzoru? Tym, że pocisk jest znacznie mocniejszy i zadaje większe obrażenia. Niby niewiele, lecz w walce technika ta może się okazać bardzo silna... tym bardziej, że z jej pomocą wytwarzamy też więcej wody, której można użyć do innych technik.


Chakra: 74% - 20% = 54%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 19 paź 2017, o 02:20

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #11


Widocznie wytrzymały statek miał w sobie coś więcej niż tylko drewniane bele, być może był on wzmocniony jakimiś poszczególnymi technikami, których nawet sam Seiki nie był świadom istnienia? Jednakże kto by się przejmował takimi pierdołami, kiedy niebieski bohater w agonii zwijał się pod wodą. Akuratnie te kilkanaście sekund pozwoliło osobnikom na górze statku odetchnąć świeżym powietrzem w sensie dosłownym. Panowie głośno sapali, kaszląc i wymieniając spojrzenia, oczywiście już w pogotowiu szukając kolejnych broni, którymi mogliby zawalczyć już nie o statek, a własne życie. Byli świadomi zagrożenia jakie niósł za sobą wyszkolony shinobi, nawet jeśli nie mogli sprecyzować przed kim się bronili, bo jak inaczej nazwać tą sytuację, jak nie próbą własnej obrony? W trakcie próby ogarnięcia się przez mężczyzn na statku, Seiki siedział w wodzie, a raczej przechodził swoje wewnętrzne obudzenie bestii, która łaknęła krwi, powodując, że przez zastrzyk adrenaliny chłopak momentalnie zapominał o rwącym wszerz i wskroś bólu.
Zatapiając ostrza w ciałach marynarzy, Seiki bardzo szybko rozprawił się z pływającymi, którzy zdawali się na swoją obronę jedynie krzyczeć i robić nieskoordynowane ruchy, które tylko pogarszały ich sytuację. Oczywiście Hoshigaki nie mógł tego nie wykorzystać, dlatego nic dziwnego, że woda przybrała miejscami szkarłatny odcień, nie pozostając już tak spokojnym jak było na początku. Jednakże, kiedy grawitacja znów zaczęła go ściągać na ziemię, ten z błyskiem w oczach mógł przez chwilę zaobserwować, jak statek pęka na pół, stając się jedynie większymi częściami drewna, które nie tak łatwo chciało opaść na dno, pomimo wszystko udało się. Łajba, a raczej dwuczęściowa drewniana konstrukcja malała w oczach i Seiki, który zaczął podpływać do poszczególnych osób, które wyskoczyły jeszcze zanim woda z techniki chłopaka uderzyła w łódź, nie mógł zauważyć, że pogoda momentalnie zaczęła się zmieniać, a raczej jeszcze bardziej szarzeć. Nagle światło księżyca zasłoniły chmury, które pojawiły się wręcz znikąd, ale co też takiego mógł zauważyć polujący Seiki, który nie wyściubił nosa poza wodę? Młodzieniec nie sprawdzał ilu delikwentów jeszcze nie ściągnął do wody, a była to dwójka, widocznie bardziej zaprawiona w boju niż ofiary w zbiorniku wodnym, które Seiki mógł dorwać bez większych przeszkód. Konsumując, czy też będąc w pobliżu jednego z majtków, Seiki mógł poczuć nagłe smyrgnięcie po plecach, zwiastujące nic innego, jak tylko kolejną ranę, tym razem jednak nie tak głęboką, a wszystko to winą broni jaką dysponował jeden z marynarzy, który uporczywie trzymał się drewnianej części, z białymi knykciami trzymając się desek wygiętych pod dziwnymi kątami. Same płetwy Hoshigakiego sprawiały, że mężczyzna drżał, nic więc w tym dziwnego, że widząc go z góry starał się zrobić mu jak najwięcej krzywdy, zaś drugi majtek...Niebo momentalnie zaczęło szarzeć, wraz ze składanymi pieczęciami przez mężczyznę.




Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 21 paź 2017, o 22:29

Wszystko zmierzało w kierunku jaki odpowiadał mi najbardziej. Woda która otaczała mnie ze wszystkich stron zaczęła powoli przybierać kolor krwi i smakować nią a to sprawiało z kolei, że moja żądza zabijania rosła z każdą chwilą. Mimo to ciągle jeszcze zachowały się we mnie resztki świadomości, które co jakiś czas dawały sygnały ostrzegawcze w postaci bólu lub przemykających przez głowę myśli o tym że "przecież coś może pójść nie tak!".
Niestety smak krwi był dla mnie zbyt wielką pokusą, której szczerze mówiąc nie miałem zamiaru sobie odpuszczać. Widząc przerażonych topielców, ich bezradne próby ratowania swojego życia czułem w sobie siłę. Gdzieś głęboko w głowie wiedziałem, że jest to tylko nędzna próba dowartościowania się po dawnej stracie, chęć udowodnienia sobie że jednak jestem w stanie coś zdziałać w pojedynkę.
Teraz jednak walka trwała w najlepsze i każda chwila mogła być sądna dla jeden ze stron. Póki co miałem świadomość tego, że góruję jednak moja pewność siebie została poważnie zachwiana gdy kolejny raz zostałem trafiony ostrym przedmiotem. W tym momencie obraz wrócił do normalności, mózg zaczął pracować nieco trzeźwiej i dotarło do mnie że nadeszła pora by zacząć działać bardziej rozważnie. Zaniechałem kolejnych ataków by zanurzyć się nieco głębiej pod wodę i odsapnąć. Zaczynałem czuć zmęczenie ciągłą walką i bezustannym zużywaniem niemałych ilości chakry.
Cholerne płotki... - pomyślałem patrząc w stronę powierzchni wody, gdzie jak się okazało nie widziałem wcale tak wiele jakbym tego oczekiwał. Była noc dlatego nie podejrzewałem że ta nędzna grupka mogłaby mnie czymś zaskoczyć.
Jeszcze jeden! Po tym niech Kantai dowie się o tej rzezi! - to miała być ostatnia szarża, ostatni atak na i tak rozbitą już grupę która od teraz miała za zadanie rozprzestrzenić wieść o moim wyczynie.
Ból jaki teraz odczuwałem był ciężki do zniesienia ale nie miałem innego wyjścia jak przemóc się, zignorować ten fakt i po prostu atakować. Musiałem płynąc ku górze wprost na powierzchnię, by tam kolejny już raz wyskoczyć z pełną prędkością ponad taflę wody i wylądować na jednej z części zniszczonego statku. Już w locie chciałem wypatrzeć wszystkich pozostałych przy życiu delikwentów, by cisnąć w ich stronę trzymane w dłoniach kunai (rzucam w tych, którzy stoją na wraku, nie w tych w wodzie). Po pozbyciu się ostrzy, chciałem rozpocząć składanie pieczęci do ostatniego w tym dniu wodnego rekina. Nie wiedziałem jeszcze kto będzie jego ofiarą, kto pozostał na polu walki, wiedziałem jednak że muszę pozostawić świadków. Musiałem też załatwić to szybko by zająć się swoimi ranami, które zdawały mi się dosyć poważne przynajmniej wnioskując po uciążliwym bólu i niemałej ilości krwi jaka ciągnęła się za mną w wodzie.

w wodzie 97 prędkości

Chakra: 54% - 15% = 39%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 23 paź 2017, o 20:12

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #13


To prawda, chakra zdawała się uchodzić z młodego Seikiego, jak życie z jego ofiar, których rodziny mogły już tylko pamiętać ich twarze ze wspomnień, bo przecież większość z ich ciał została pochłonięta przez Hoshigakiego. Jedynie Ci w wodzie, którzy wierzyli, że jeszcze zdołają uciec, nie pokazywali strachu, a może to właśnie on ich napędzał? Woda z każdym uderzeniem ich kończyn w taflę przerywała błogą ciszę, która panowała zanim pojawił się Seiki. Oczywiście, wiadomo, że samo przełamanie się statku na pół było wystarczająco głośne, żeby na drugim końcu wyspy usłyszeli nawet głuchoniemi, a może to tylko takie złudzenie przez to echo? Akuratnie w tym momencie było to chyba najmniej interesujące, bo przecież powoli wycieńczający się rybowaty przedstawiciel wyskoczył po raz kolejny z wody, zatapiając swojego kunaia w torsie jednego z uciekinierów. Niestety źle wymierzony, drugi kunai nie zrobił krzywdy sokolemu oku, które tak celnie zadało piętnastolatkowi tyle ran. Młody chłopak chyba nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, kiedy w jego ciele pojawił się wystający drewniany promień, zakończony szarą lotką, która powiewała na wietrze, który niedawno się zerwał. W połowie składania pieczęci wręcz odebrało mu dech, a wszystko to winą nie samej strzały tylko wręcz paraliżującym bólem, rozchodzącym się po jego zmoczonym ciele. Można powiedzieć, że wojownik uwędził rybowatego przedstawiciela Hoshigakich, sprawiając, że oczy młodzieńca zamknęły się wręcz automatycznie, a jego ciało wylądowało z głuchym uderzeniem w zatapiający się powoli wrak statku. Seiki stracił przytomność.



Chłopak nie wiedział ile czasu był nieprzytomny, czy w ogóle żyje? Może to był zwyczajny sen? Każde pytanie nasuwało kolejne i tak w kółko, choć kompletnie nieświadomy i odcięty od świata nastolatek nie miał nawet możliwości myśleć, a wszystko to spowodowane całym tym naelektryzowaniem, z którego widocznie ktoś musiał go uratować, bo przecież nie mógł tak po prostu przeżyć! Powoli, kiedy zaczęły do niej wracać zmysły mógł wyczuć nie tylko swąd spalenizny nie tylko własnego ciała, ale również i potworny ból w boku, który był...obandażowany? Otwierając oczy, Seiki mógł zauważyć ciemności...po chwili przyzwyczajającego się wzroku zobaczył nietypowe pręty, które bezpośrednio wbijały się w dziury w kamieniu, a w samym środku kwadratu był on. Nie trzeba było żadnych złudzeń, żeby domyślić się, co się stało. Został wzięty w niewolę, pytanie tylko, czego ktokolwiek mógł od niego chcieć?
Wracające zmysły nagle zalały go jak fala, bo w oddali zaczął słyszeć jakieś głosy, które wcześniej zdawały się być jedynie nieokrzesanym hałasem, jakby w środku jego głowy. Ktoś porządnie oberwał! Pytanie tylko, dlaczego mógł mieć wrażenie, że ktoś go obserwuje?

Spoiler: pokaż

Nazwa
Yajirushi

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zależy od rodzaju łuku

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Wymagana jest otwarta dowolna dziedzina żywiołowa na randze C.

Opis Proste jutsu, polegające na wzmocnieniu pocisku z łuku chakrą żywiołu. Niby nic wielkiego, pocisk wciąż zachowuje się jak normalna strzała... lecz z modyfikacjami. I to widocznymi. Efekt jest różny w zależności od natury chakry:
    Raiton - strzała naładowana prądem, przy trafieniu powoduje silny paraliż kończyny.





Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 22 lis 2017, o 03:12

Przybywam!

Chakra: 39+6=45%
_________________

Kolejna utrata przytomności wcale nie była mniej denerwująca i nieprzyjemna niż poprzednia. Nagła zmiana scenerii nie wróżyła niczego dobrego, a przynajmniej uważałem tak do momentu kiedy rozpoznałem smród tego znienawidzonego skurwiela, który w mojej głowie jawił się jako garść brudnych szmat rzuconych w kąt, z doczepionymi ślepkami. Tym jednak razem nie czułem aż takiej złości bo oto oczy me dostrzegły najważniejszy szczegół otoczenia - wspólna klatka.
Momentalnie zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi i skąd kolejny raz na moim ciele świeże bandaże.
Myślą, że zabawię się tylko z tobą? Są w głębokim błędzie, haha! - pomyślałem, a paszcza jednocześnie zaczęła się rozszerzać w nieco przerażającym uśmiechu. Widząc że kupa szmat nie jest przez chwilę w stanie się do mnie zbliżyć, a za moimi plecami stoi jakiś baran którego będę chciał uśmiercić jak najszybciej po pozbyciu się dryblasa z klatki, postanowiłem szybko wziąć głęboki wdech, złożyć jak najszybciej trzy pieczęci (Smok → Tygrys → Zając) zbierając jednocześnie w ustach chakrę.
Żryj to! - w tej chwili silny i szybki strumień wody miał pomknąć w kierunku przeciwnika, aby nie tylko odrzucić go w tył by poczuł na plecach (może nawet głowie) silne uderzenie i kraty, ale również by umożliwić sobie wykonanie techniki wodnego rekina. Wiedziałem, że potrzebuję czasu na wykonanie pieczęci oraz wody z poprzedniej techniki by móc w ogóle o tym myśleć. Liczyłem jednak na to, że plan się sprawdzi i lada moment cała widownia będzie mogła ujrzeć trzeciego zawodnika tej walki - wielkiego żarłacza, który od razu będzie starał się pożreć mojego przeciwnika.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Mizurappa

Pieczęci
Smok → Tygrys → Zając

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Niezbyt skomplikowane jutsu, będące wodną wersją techniki Katon: Goukakyuu no Jutsu. Użytkownik wytwarza wewnątrz swojego ciała dużą ilość wody, a następnie wystrzeliwuje ją pod ogromnym ciśnieniem w kierunku przeciwnika. Technika sama w sobie jest dosyć łopatologiczna, za to skuteczna - może zadać dość dobre obrażenia, jeżeli przeciwnik nie jest daleko. Kolejnym plusem jest to, że wytwarzamy w ten sposób wodę, której możemy użyć do innych technik!


Chakra: 45% - 15% = 30%


Nazwa
Suikōdan no Jutsu

Pieczęci
Tygrys → Wół → Smok → Zając → Pies → Ptak → Szczur → Klon → Smok → Baran

Zasięg Max.
40 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Otwarta dziedzina Suiton

Opis Podstawowa wręcz technika, będąca bazą dla późniejszych ofensywnych jutsu tego szczepu. Po złożeniu dość długiej sekwencji pieczęci z wody w wybranym przez użytkownika miejscu wystrzeliwuje wodny pocisk w kształcie rekina. Rozmiarami odpowiada jego odpowiednikowi w królestwie zwierząt, podobnie jak ostrymi zębami. Rekin wystrzeliwuje z wybranego miejsca w wybrany cel. Taki nagły atak, nawet po z lekka przydługawej kombinacji pieczęci, może skończyć się źle jeśli w ruch pójdą rekinie zęby. A nawet jeśli przeciwnik zablokuje ugryzienie, masa rekina i jego impet wystrzału wystarczą na odrzucenie go kilka metrów w tył. Użytkownik ma też możliwość wejścia do takiego rekina i z dużą prędkością (1,5 * Szybkość Postaci) podróżować pomiędzy akwenami bądź też po polu bitwy, nie może wtedy jednak używać innych technik. Rekin mimo tylu zalet nie jest wytrzymały i wystarczy zaledwie jeden cios, by zmienił się w mokrą plamę.


30% - 15% = 15%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 24 lis 2017, o 00:38

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #23


Widocznie złotym środkiem na szał Seikiego były właśnie omdlenia, czy też drastyczne zaniki świadomości, oczywiście te, które odbierały mu jakąkolwiek możliwość na szaleńcze wybryki, którymi kierowała się jego osoba. Czy była to chęć poczucia władzy? Możliwości zaciągnięcia się smrodem strachu? Świadomego pchnięcia ludzi w ramiona upragnionej śmierci, którą każdy musi kiedyś przeżyć? Tylko dlaczego starał im się tak pomóc?
Pierwsza technika, która poleciała w stronę jego przeciwnika w istocie zrobiła co należało. Odepchnięty do tyłu zniknął za ogromem wody, którą posłał w jego stronę Seiki. Główną niespodzianką całego zdarzenia był nagły atak rekina, który wyskoczył prosto w...kraty! Brak przeciwnika był wręcz namacalny i o dziwo widzowie zdawali się nie być tym powodem wielce zaszokowani. Wręcz przeciwnie, jakby kibicowali i cieszyli się z takiego obrotu sprawy, a także dezorientacji Seikiego, który nie widział swojego tymczasowego wroga. Masa pytań trafiła nurtem do jego głowy, jednakże nim cokolwiek zdążył pomyśleć, poczuł na nodze pewien ciężar. Nie była to waga tony, jednakże kilku dekagramów, które zaczęły wspinać się do góry, nie zostawiając po sobie mokrych śladów. Pytanie tylko, co teraz? Dlaczego ktoś z klanu Hōzuki samemu nie wydostał się z tej niewoli i czy w ogóle należy do tego klanu?
Wiwaty przybrały na głośności.


Dla mnie:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Suika no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% S+: 1%(za skroplenie)

Dodatkowe
Technika Pasywna, od klanowych A możliwość zmiany w olej za potrójny koszt

Opis Podstawowa technika klanu Hōzuki. Polega ona na zamianie dowolnej części ciała (bądź też jego całego) użytkownika w wodę, przez co unika obrażeń wynikających z ataku przeciwnika. Technika aktywuje się samoczynnie i bez wiedzy właściciela, wykorzystanie elementu zaskoczenia do skutecznego ataku jest więc znacznie utrudnione. Technika chroni przed większością obrażeń i ich rodzajów, z niewielkimi wyjątkami. Po dostatecznym opanowaniu umiejętności swojego klanu, możliwym jest zmiana w olej, który ma praktycznie te same właściwości co woda, pozwala jednak tworzyć za jego pomocą nowe techniki i ich kombinacje.



Nazwa
Suihō no jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 za turę)

Dodatkowe
Zamiana w wodę techniką Suika no Jutsu

Opis Technika używana w formie kontrataku wobec oponentach opierających się na starciach bezpośrednich. Po wcześniejszej zamianie części ciała w wodę należy wejść w bezpośredni kontakt z oponentem. Wtedy to część wody zaczyna przemieszczać się po ciele oponenta, ostatecznie tworząc wodny bąbel wokoło jego głowy. Jeśli przeciwnik nie pozbędzie się go jakimś sposobem, to padnie na ziemię nieprzytomny z braku powietrza. Dużą rolę odgrywa tutaj wytrzymałość duszonego, który może próbować anulować technikę, przykładowo dążąc do przerwania fizycznego kontaktu. Wtedy to woda bezwładnie opada na ziemię i uwalnia głowę ofiary.
Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 26 lis 2017, o 19:50

Z nieskrywaną satysfakcją obserwowałem jak potężny, wodny rekin w ciągu chwili wyłania się z rozlanej po klatce wody. Był to widok, który znałem już doskonale i zawsze napawał mnie on identyczną radością. Wyczekiwałem momentu, kiedy wielkie zęby zwierzęcia zatopią się w ciele przeciwnika, a głowa wodnego tworu przybierze barwę krwistoczerwoną.
Haha! To by było... - w myślach już oblewałem sukces, kiedy nagle zdałem sobie sprawę z tego że w rzeczywistości przeciwnik po prostu zniknął z pola rażenia!
Co?! Jak?! Kiedy?! - szybko zacząłem analizować to co mogło się wydarzyć, jednak zanim zdążyłem dojść do jakichkolwiek wniosków, poczułem coś na swojej nodze i już wtedy wiedziałem, że musi to być nie kto inny jak mój przeciwnik.
Nie wiedziałem jakim cudem doszło do takiej sytuacji, bo przecież doskonale znałem możliwości klanu Hozuki. Właśnie dlatego zacząłem wątpić w to czy mam do czynienia z przedstawicielem właśnie tej rodziny.
Gdyby był Hozuki, już wodna armata przeleciałaby przez niego ale on... przecież widziałem jak uderzył w kraty! Co jest grane?! - w tym momencie byłem zupełnie zdezorientowany i zdenerwowany. Mimo tego nie mogłem pozwolić na to, by przeciwnik od tak robił co mu się żywnie podoba. Widząc jak swoją dziwną sztuczką próbuje opleść moje ciało, zacząłem szybko zastanawiać się co mógłbym w tej sytuacji zrobić. Niestety każdy pomysł był z góry skazany na porażkę, kiedy zrozumiałem że ostro przeholowałem z chakrą i teraz ledwo stojąc na nogach, musiałem liczyć każdy "wydatek" ze szczególną ostrożnością. Właściwie nie byłem nawet pewien tego czy zdołam zrobić cokolwiek, a przeciwnik wciąż piął się ku górze.
Oplecie mnie i będzie chciał udusić? Chyba nie wie z kim walczy... - stwierdziłem z delikatnym uśmiechem, jednak na tym pozytywne informacje o aktualnej sytuacji się kończyły. Wpatrywałem się w przeciwnika (o ile można było go teraz tak nazwać) w milczeniu, zadając sobie jedno pytanie - "uda się?".
W obecnej sytuacji nie miałem właściwie nic do stracenia. Prawdopodobnie z obecnym stanem chakry, otoczony samymi przeciwnikami i tak zginę.
Hmm... nie wiedziałem że tak będzie wyglądał koniec tej historii... mojej historii. Starałem się, wkładałem w to całe swoje serce i wszystkie siły ale najwyraźniej czasami to zbyt mało. - złość zniknęła niczym za dotknięciem magicznej różdżki, a zastąpiły ją nagłe, zaskakujące nawet mnie przemyślenia. Najwyraźniej oddech śmierci skłaniał ludzi do refleksji ale nie sądziłem nigdy, że będą one aż tak głębokie i przepełnione żalem.
[color=#0066FF]Saika, chyba zbyt długo udawało mi się oszukiwać śmierć. Czuję, że niedługo znów się spotkamy...
- w chwili gdy ta myśl rozbrzmiała w mojej głowie, zrozumiałem że to ostatnia szansa by ludzie chociaż na trochę zapamiętali Krwiożerczego, Niezrównoważonego Seikiego!
Zdychaaaaj! - wrzasnąłem z całych sił, jednocześnie składając krótką serię pieczęci (Ptak → Małpa → Baran). Teraz miałem już tylko jedno wyjście, które w najlepszym wypadku pociągnie tajemniczego wroga do grobu razem ze mną. Kiedy wokół dłoni zebrała się już chakra Suiton, miałem zamiar obydwie ręce dosłownie włożyć w rywala który był pod postacią wody i wykonać w jego wnętrzu swoją własną technikę - Kujiku Tatsumaki.
Czy to zadziała? Tego nie wiedziałem. Czy umrę? Tego nie wiedziałem, ale czułem że tak właśnie będzie. Czy przeciwnik odczuje skutki techniki? Miałem taką nadzieję...

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Kujiku Tatsumaki

Dziedzina
Suiton

Ranga
C

Pieczęci
Ptak → Małpa → Baran

Zasięg
40 m

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3% (+1/2 na turę)

Dodatkowe
Zbiornik wodny

Opis Po złożeniu pieczęci, użytkownik kumuluje między otwartymi dłońmi chakrę, która zaczyna tworzyć z obecnej wokół wody tornado. Dość szybko przybiera ono rozmiary na tyle duże, aby sięgnąć oddalonych o wiele metrów przeciwników.
Użytkownik podczas trwania techniki musi cały czas znajdować się pod powierzchnią wody oraz utrzymywać "podstawę" tornada między dłońmi. Dalsza część wiru może swobodnie zmieniać swój tor lotu w obszarze działania o ile nie wykracza on poza zbiornik.
Każdy kto znajdzie się w polu działania techniki, zostaje wciągnięty do bardzo szybko wirującego tornada, a następnie zassany w stronę jego podstawy. Ogromne masy wody otaczające ofiarę utrudniają poruszanie się, a przybliżanie się do "podstawy" oznacza coraz większą prędkość obracania.
Jeśli ofiara zostanie zassana aż do samej podstawy techniki, będzie obracać się z zatrważającą prędkością w miejscu, stale trzymana przez ciśnienie wody. W ten sposób można doprowadzić do utopienia przeciwnika.

Rozmiary tornada:
u podstawy - 5 cm
40 m od użytkownika - 10 m

Link do tematu postaci KLIK!


Chakra: 15% - 10% = 5%
Hoshigaki Seiki
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość