Mglisty las

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 19 kwi 2018, o 14:12

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
31/30



Umiejętności bojowe to nie wszystko. Może i Yori był przerażony i bezużyteczny w ferworze walki, ale na koniach znał się najwyraźniej wyjątkowo dobrze. Czy lepiej poradziłby sobie z zamontowaniem koła? Sam się do tego nie kwapił, więc wiedzy na ten temat chyba nie miał, ale kto wie, być może gdyby zobaczył jak wygląda sytuacja, zdołałby zdziałać więcej niż jego silniejsi koledzy. Teraz jednak było już za późno, skoro postawili na inne rozwiązanie. I chociaż Yori prawdopodobnie nie przeniósłby samodzielnie nawet jednej skrzyni, tak nie pozostawał bierny i pilnował, aby jego towarzysze nie przeciążyli koni. W końcu lepiej było zrobić o jeden transport więcej, niżeli wykończyć tę piękne zwierzęta, szczególnie skoro były one tak pomocne. Dzięki dobrej organizacji pracy, dostawa szła naprawdę sprawnie, a w dodatku po pierwszej partii towaru dołączył do nich sam kupiec, co jeszcze bardziej podkręciło tempo i ułatwiło im zadanie.
- I dobrze, dla takich zbójów nie ma litości. Liczą na łatwy, bezbronny cel, ani krzty w nich honoru. – Łysawy mężczyzna pochwalił Akashiego za jego bezkompromisowość. Widać było, że też należał do tego typu osób, które nie dają sobie skakać po pagonach i raczej nie wybaczają tego rodzaju zachowania. Na pierwszy rzut oka mógł wydawać się przerośniętym, głupawym osiłkiem, ale kiedy tylko porozmawiało się z nim chwilę dłużej, okazywało się, że pierwsze wrażenie potrafi być mylne.
- Przypominasz mi mnie samego z lat młodości. Też miałem kiedyś takie podejście, a jednak coś zmusiło mnie do spokojniejszego trybu życia. – Odpowiedział jeszcze z ledwie widocznym uśmiechem, po czym wyraźnie się nad czymś zamyślił. Chyba nie chciał zdradzać jednak, co sprawiło, że zrezygnował ze swojej wcześniejszej pracy. No nic, młody Jashinista i tak miał jeszcze swoje obowiązki, skoro został oddelegowany do przeliczenia całości dostawy, i gdyby nie wsparcie Kiby pewnie wyszliby na tym jak Zabłocki na mydle.
- Po to tu jestem. – Pozwolił sobie zażartować Kieł, który udał się do kupca, aby rozliczyć się z nim z dostawy zaraz po tym jak Akashi potwierdzi, że wszystko się zgadza. Nie musiał długo czekać na słowa swojego kamrata, toteż mężczyzna z wytatuowanym tygrysem po chwili zapłacił odpowiednią należność Kibie. Ten zadowolony z transakcji podszedł do ewidentnie zniecierpliwionego Akashiego. No tak, walka się skończyła, towar dowieziony… nie dziwił mu się, że chce odebrać zapłatę i pójść w swoją stronę. Dlatego też nie miał żadnego problemu z tym, że fioletowowłosy sam upomniał się o swoje.
- Dzięki, dawno mi się z nikim tak dobrze nie współpracowało. – Mruknął szczerze Kiba, który przekazał swojemu towarzyszowi sakwę, w której znajdowało się 500 Ryo. Tak po prawdzie żałował, że muszą się rozstać, bo zdawał sobie sprawę z tego, że Akashi tworzył niezastąpiony element ichniejszej karawany. Gdyby tylko chciał, mógłby zostać, ale on miał chyba inne plany.
- Młody, do Ryuzaku? Też tam płynę, więc jeśli chcesz, możesz się ze mną zabrać. Zostało jeszcze trochę miejsca na łodzi. – Łysy kupiec zaproponował wyznawcy przeklętego boga, wskazując, że jest jeszcze gdzie usiąść pomiędzy skrzyniami, które w międzyczasie, kiedy Akashi je liczył, załadowali z Kibą na pokład. – A i ja w sumie nie będę narzekał, jeśli będę mógł do kogoś otworzyć gębę podczas podróży. – Dodał jeszcze wesoło, nawołując fioletowowłosego gestem dłoni. Jego wybór, ale skoro i tak mieli zamiar udać się w tym samym kierunku, to chyba nie było sensu, by Akashi nadrabiał sobie drogi. W końcu gdyby zechciał działać na własną rękę, musiałby dotrzeć aż do wypożyczalni łodzi. Czego by nie postanowił młody wyznawca Jashina, chyba mógł być szczęśliwy. Był bogatszy o 500 Ryo, drewnianą fajkę i ziółka do palenia, stoczył naprawdę niezły pojedynek, a przy okazji pomógł swoim towarzyszom – czegóż chcieć więcej?

z/t dla Akashiego

Misja zakończona sukcesem.
+ 1 C
+ 50 PH
+ 500 Ryo
+ drewniana fajka i tajemnicza mieszanka ziół do palenia
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Asaka » 22 wrz 2018, o 10:46

Misja D
Khusara Hatakame
1/15


Mgła opadała ciężką, mlecznobiałą pierzyną na rosnące w tej okolicy drzewa i krzaki, a także na trakt wijący się jak wąż w tym rzadkim lesie. Pod jej naporem gałęzie drzew pochylały się ku ziemi, jakby faktycznie przygniecione przez ciężar mleka, który przysłaniał wzrok i nie pozwalał promieniom słonecznym przedostać się gdzieś bliżej. Żeby jeszcze to słońce w ogóle było widoczne… Ale nie było, bo ciemne chmury raz po raz zasłaniały jego tarczę.
W takich warunkach ten rzadki las równie dobrze mógłby nie istnieć – nie zrobiłoby to większej różnicy. Widoczność i tak była kiepska i bez drzew, które zasłaniały widok tak na prostej drodze, a tym bardziej na zakrętach. Trzeba było być ostrożnym gdzie w ogóle stawia się stopy. Przesadzam, to nie była widoczność na metr do przodu i dalej nic, ale to, co było na dwadzieścia metrów dalej było już praktycznie niewidoczne, choć kontury nadal rysowały się gdzieś na granicy widoczności a wyobraźni. Mgła jednak cienką warstwą przyklejała się do włosów, ubrań i ciała, pozostawiając je jakby lepiące, nieprzyjemnie przesiąknięte niewidzialnymi kropelkami wody; nie było przerażająco zimno, to nie była przecież zima, a ledwie początek jesieni, która praktycznie niczym nie różniła się od lata – może tylko krótszymi dniami – ale jednak wrażenie chłodu pozostawało. I pewnie nie było to jedynie wrażenie.
Mieszkańcy byli jednak przyzwyczajeni. Jak nie być, skoro tak wygląda praktycznie każdy dzień w roku – jedyną różnicą była zima, gdzie mgła osiadała na ramionach pozostawiając po sobie kryształki lodu, a śnieg skrzypiał pod butami. Wtedy to dopiero musiało być zimno. Ale oni? To były dni jak każde inne. A że widoczność kiepska? Trudno, taki mamy klimat. Nie było co płakać, a jak komu nie pasowało, to droga była wolna, wystarczyło nazbierać pieniędzy i przeprowadzić się do innego miejsca.
Khusara znalazł się na trakcie już o poranku, gdy słońce było jeszcze nisko na horyzoncie – jednak nie miał najmniejszych szans go zobaczyć. Co jakiś czas, niezbyt często, mijali go inni podróżni, to w jedną, to w drugą stronę; jedni szli pieszo, tak jak on, inni podróżowali konno. Jedni spieszyli się i pędzili gdzieś na złamanie karku pomimo mgły, inni zaś byli bardziej ostrożni. Mgła nie była jednak jedynym problemem – to był, bądź co bądź las, i choć był dzień, to trzeba było uważać też na inne rzeczy.
Koń zarżał nieopodal. Ten nie spieszył się nigdzie, szedł stępem, jednak mimo tego jeździec nieco go popędził, by mógł zrównać się z idącym pieszo mężczyzną. Jeździec był podstarzałym dziadkiem z siwiutkimi włosami zebranymi z tyłu głowy w małą kitkę, ubrany w cienki, jasny płaszcz, spod którego wystawały brązowe spodnie i buty. Pewnie trzymał lejce w dłoniach i wyglądał na pewnego siebie, jakby wielokrotnie przemierzał już tą trasę w swoim życiu.
– Dzień dobry, młodzieńcze! – dziadek zagrzmiał z grzbietu wierzchowca niskim, jednak przyjemnym dla ucha głosem. – Dokąd droga zmierza? – mężczyzna wyglądał na serdecznego i na kogoś kto zwyczajnie szuka towarzystwa do rozmowy w podróży, która może się dłużyć, jeśli widzi się tylko mgłę, mgłę i mgłę. I jeszcze więcej mgły.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Khusara Hatakame » 22 wrz 2018, o 12:41

Cóż czarnowłosy mężczyzną idąc tak krętą drogą prowadzącą przez las zastanawiał się nad przyszłością, ale nie taką oddaloną, lecz bliską, można było powiedzieć, że nie lubił on spędzać swego czasu na wyglądanie poza horyzonty, gdyż po prostu to nie miało sensu. Dla niego wystarczył konkretny cel, nad którym nie rozmyślał, po prostu do niego dążył. Warunki panujące nie dało się zauważyć, że były mało przyjazne dla samotnych wędrowców, obłok panujący wokół przyprawiał co najmniej o zły humor, szaro mleczna kurtyna sprawiała, że nie dało czuć się tutaj bezpiecznie. Jak można zaznać spokoju, skoro nie widzisz co jest wokół ciebie ? Khusara był opanowanym człowiekiem, dlatego ze spokojem idąc przed siebie jednocześnie dając upust myślom nasłuchiwał otoczenia, rozglądał się uważnie. Las wydawał się jedną wielką tajemnicą, wszystkie krzewy i rośliny przysłonięte przez mglistą otoczkę kryły różnorakie rzeczy. Sekrety, które nie jednemu przysporzyły gęsiej skórki. Sekrety, które za pewne nigdy nie zostaną odkryte...
Czarnowłosy idąc tą drogą tak na prawdę miał nadzieje na samotność, ostatnie żmudne próby chwili spokoju i skupienia skończyły się fiaskiem, dlatego też chciał by ta podróż odbyła się bez nieproszonych gości. Jak się później okazało to i nie było mu dane. Dźwięk kopytnego zwierza rozległ się po okolicy, a w mgle powoli zaczęła się pojawiać rozmyta postać podróżnika. No cóż, nie zawsze dostaje się tego czego chce. Nie był on też przecież jakimś antyspołecznym osobnikiem, więc nazbyt narzekać nie zamierzał, w końcu i tak jeszcze sporo drogi przed nimi więc będzie miał czas na samotne przemyślenia..prawda? Mężczyzna na koniu okazał się starcem, mimo swego wieku wyglądał on na człowieka o pewnej posturze, który zamierzał jeszcze trochę przeżyć. Staruszek zdawał się jako tako przyjacielsko nastawionego, więc skoro już przyjechał i nie wygląda na mordercę, to czemu chwile z nim nie porozmawiać ?
-Witaj-Odpowiedział, po czym słysząc kolejne pytanie na jego twarzy pojawił się uśmiech włóczęgi.
-Tam gdzie mnie niesie-Czarnowłosy zdecydowanie nie miał celu w tej podróży, lubił on wędrować i spędzać czas na treningu przy okazji dowiadując się czegoś o nowo odwiedzonych miejscach.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 249
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie i tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Asaka » 22 wrz 2018, o 13:25

Misja D
Khusara Hatakame
3/15


Mężczyzna pogonił konia by zrównał się z Khusarą tylko z tego powodu, że zmierzali w tym samym kierunku – a przynajmniej zmierzali w nim w tej chwili. Być może już na pierwszym rozwidleniu dróg któryś z nich skręci w tę drugą, zmierzając w tylko sobie znanym kierunku, a ich tymczasowe, krótkie, spotkanie będzie jednym z wielu, jakich doświadcza się na szlaku? A może jednak ich drogi splątane przez kapryśną Los, będą wiodły dzisiaj w to samo miejsce?
Rozglądanie się i ostrożność była słuszna. To był mimo wszystko las – cóż z tego, że droga prowadziła przez niego? Bardziej płochliwe zwierzęta z pewnością zbliżały się do niego dopiero nocą, ale przecież nie wszystkie były takie łatwe do odgonienia. Co i rusz coś szeleściło w przydrożnych krzakach, bądź pomiędzy liśćmi drzew. Czy to był wiatr, który postanowił zatańczyć niżej przy ziemi, skoro nie był w stanie rozgonić chmur ni mgły? Czy może jednak coś innego…? Zając wyskoczył jakieś cztery metry przed nimi z krzaków na twardą ziemię, która była drogą do celu – jakikolwiek by on nie był. Zatrzymał się na drobną chwilę, zastrzygł uszami i czmychnął na drugą stronę; koń zarżał niespokojnie, na co dziadek (rzeczywiście słusznej postury) poklepał go uspokajająco po szyi.
– To daleka droga przed tobą – siwowłosy zaśmiał się, jednak nie kpiąco, a serdecznie i sam też rozejrzał się na boki, chyba nieco zaniepokojony zachowaniem swojego wierzchowca. – Słyszę, żeś nie stąd – nie było to trudne. Sam mężczyzna miał mocny i twardy akcent, tak bardzo charakterystyczny dla wyspiarzy. – Skąd więc cię droga wiedzie?
Po prawej stronie traktu coś ponownie zaszeleściło w krzakach, niezależnie od wiatru, który chwilowo się uspokoił. Wierzchowiec ponownie wydał z siebie rżenie, chyba nawet bardziej niespokojne niż wcześniej, a dziadek, nie zatrzymując go, wlepił oczy w ich stronę, zupełnie jakby miał coś wypatrzeć w zaroślach i mgle.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Khusara Hatakame » 22 wrz 2018, o 14:07

Mimo mgły las wydawał się spokojny, prócz szelestów nie wyglądało na to, że coś miało nadejść zza krzaka, jednakże wiadomym jest, że najgroźniejsi łowcy nie wydają żadnych dźwięków działając z zaskoczenia, tyczy to się za równo zwierząt jak i ludzi. Khusara nie biorąc jak na razie pod uwagę tych wszechstronnych szelestów nie zamierzał również ich ignorować. Jak się później okazało nie byli sami, przez pewien czas towarzyszył im futrzane istotka, która wyskakując na drogę i widząc dwóch mężczyzn uciekła szerokimi kicami jak najdalej. Starzec słusznie zauważył, daleka droga przed czarnowłosym, nie wiadomo też co podczas niej napotka, oby nic bardziej niebezpiecznego niż tamten zając. Mężczyzna rozejrzał się po okolicy, po tym jak jego szkapa wykazała niepewność i zaniepokojenie. Khusarze też nie umknęło to zachowanie. Zwierzęta słyną z tego, że bardzo często wykrywają zagrożenie wcześniej niż ludzie. Jednak, czy w tym przypadku też tak było ? A może zachowanie wierzchowca spowodowane było po prostu uszatym skoczkiem przebiegającym przed chwilą, przecież powiadają, że konie wykazują strach do myszy, więc czemu nie do zajęcy ?
Staruszek nadal serdeczny i otwarty kontynuował rozmowę próbując dowiedzieć się czegoś więcej o swym chwilowym kompanie.
-To prawda, nie jestem stąd. Nie dawno przywędrowałem tu z pewnego kupieckiego miasta leżącego po drugiej stronie kontynentu-odpowiedział czarnowłosy. Nie chciał też mówić o sobie za dużo, przecież nie znał on swego rozmówcy, na tyle dobrze, by mu zaufać. Można powiedzieć, że Khusara jest dobrym i ufającym człowiekiem, lecz życie shinobi nauczyło go iż nie zawsze jest to dobre podejście.
Po chwili w krzewach nieopodal znów coś wydało spory hałas szeleszczących liści i gałęzi, był on donośniejszy. Mężczyzna zwrócił swe fiołkowe oczy w stronę źródła tych dźwięków. Następnie bacznie przyglądając się zaroślom zakrytym po części przez mgłę chwycił za rękojeść Tanto, a drugą wsadził do torby czekając.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 249
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie i tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Asaka » 22 wrz 2018, o 15:00

Misja D
Khusara Hatakame
5/15


Staruszek nie odpowiedział od razu, gdy dostał swoją odpowiedź. Przez chwilę wyglądał zupełnie tak, jakby przeszukiwał pamięć w poszukiwaniu odpowiedniej nazwy dla tego miasta kupieckiego leżącego po drugiej stronie kontynentu, bądź po prostu się zamyślił gubiąc wątek rozmowy. A może, jak to starsi ludzie, nie dosłyszał odpowiedzi i teraz starał się dopasować słowa Khusary do akcentu, który zapewne już gdzieś kiedyś słyszał. To raczej jednak nie było to ostatnie; mężczyzna wyglądał jakby siłę wieku miał już za sobą, ale przecież dokładnie słyszał niepokojące szelesty docierające zza krzaków – więc miał nie słyszeć słów kierowanych do niego?
No właśnie, te dźwięki. Na chwilę wszystko zamarło, wiatr nawet nie ważył się poruszać listkami drzew, które pochylały się ku drodze, którą zmierzali. Drodze na tyle szerokiej, by zmieścił się na niej wędrowiec idący pieszo i wierzchowiec obok niego, zmieściłby się nawet jeden wóz i zostałoby jeszcze miejsca, jednak dwa wozy koło siebie nie dałyby już rady się przecisnąć. Po zającu nie było już śladu, zresztą odgłosy dobiegały ze strony, z której sam wskoczył na drogę. Jak mówiłam – wszystko zamarło. Ale czy na długo?
Siwowłosy nie odezwał się od tamtego momentu, bacznie przypatrując się wysokim krzakom porastającym pobocze. Mimowolnie sam mocniej złapał za lejce jedną ręką, by drugą wsadzić pod płaszcz, najpewniej samemu kładąc ją na rękojeść jakiejś broni, której Hatakame nie widział.
To był moment, ułamek sekundy, w którym podziało się tak wiele rzeczy: kłosy wysokiej trawy zaszeleściły gwałtowniej niż wcześniej, koń zarżał dziko i stanął dęba, po czym wyrwał do przodu, przy okazji zrzucając z siodła swojego jeźdźca. Ten nie zareagował dostatecznie szybko, by mocniej kolanami złapać tułów konia i spadł z jego grzbietu na ziemię, jak bardzo ciężki worek ziemniaków. Nie było w tym gracji, jedynie krótki lot zakończony głośnym jęknięciem i sapnięciem starca, który nie był w stanie szybko pozbierać się z ziemi.
Natomiast przed nimi, w odległości trzech metrów spomiędzy krzaków, które przed chwilą szeleściły (choć szeleściły bliżej nich, a nie dalej) wychynęła głowa i część tułowia sprawcy tego całego zamieszania. To był ryś, najprawdziwszy ryś, który teraz kładł po sobie uszy zakończone pędzelkami i wyglądał tak, jakby nie wiedział, czy rzucić się w pogoń za koniem, którego nie było już widać, zającem, którego tropił, na dwójkę ludzi, którzy byli tak blisko, czy czmychnąć z powrotem w zarośla.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Khusara Hatakame » 22 wrz 2018, o 16:22

Mężczyzna zastanawiał się nad odpowiedzią, lub szukał w swej głowie miejsca, o którym powiedział mu Czarnowłosy, możliwe, że znał już jego nazwę, lecz nie potrafił sobie jej przypomnieć. W sumie to i lepiej, jeśli pamięć go zawiedzie i nie przypomni sobie nazwy miasta, wtedy to czarnowłosy wciąż będzie w pełni incognito. Koń denerwując się coraz poważniej przyglądał się w krzaki, skąd dochodziły coraz bardziej skracające odległość i rosnące na sile szelesty. W końcu wierzchowiec zaczął panikować i wierzgać, mimo swej wprawy starzec miał spore problemy z utrzymaniem go pod kontrolą, aż doszło do tego, że spadł on z konia prosto na ziemie, a po okolicy rozległ się głuchy odgłos uderzającego ciała o twardą powierzchnię. Khusara widząc to zastanawiał się czy nie pomóc starcu, jednak myśl ta szybko zniknęła, gdy z liści wyłonił się spory łeb dzikiego kota. Miał wrażenie rozkojarzonego, jakby goniąc za ofiarą nagle ujrzał nowe możliwości na zdobycie posiłek, albo po prostu zastanawiał się skąd wzięli się tu ludzie ? Czarnowłosy od razu ujrzał podobieństwo do kota wyrysowanego w książce wujka, czytał on o różnych dzikich zwierzach będąc za dziecka w Sogen. Z tego co mu wiadomo koty te nie przepadają za bezpośrednimi konfliktami, unikają człowieka, atakują tylko z ukrycia zważywszy, że ich gabaryty nie są zbyt duże. No może oprócz tego, ten akurat był dość spory, mimo wszystko nie powinien ich zaatakować. Na wszelki wypadek czarnowłosy wyjął z torby kunaia i rzucił nim przed kota. Brzęk ostrza o ziemie miał szansę wystraszyć przybysza z lasu. Khusara po za tym jakoś nie widział krzywdzenia go od tak, w końcu to jego teren, a my jesteśmy gośćmi którzy przez niego przechodzą. Oczywiście pokojowe nastawienie mężczyzny zmieni się drastycznie jeśli zwierz odważy się zaatakować. Czarnowłosy miał również nadzieję, że starzec pozbiera się jak najszybciej, jego pozycja nie była w tej sytuacji korzystna.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 249
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie i tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Asaka » 22 wrz 2018, o 18:54

Misja D
Khusara Hatakame
7/15


Khusara mógł być spokojny – starszy mężczyzna miał teraz inne zmartwienia na głowie niż dochodzenie skąd jego tymczasowy towarzysz pochodzi. Pytał z czystej ciekawości, by jakoś zagaić rozmowę i móc w którymś momencie powiedzieć to słynne „a za moich czasów to…” oczywiście z uwzględnieniem miejsca, z którego pochodził Hatakame, ewentualnie jakiegoś innego, okolicznego. Rozmowa pięknie by się wtedy toczyła, staruszek by gadał, czarnowłosy – słuchał. A później rozeszliby się każdy w swoją stronę i nie miałoby to żadnego większego znaczenia.
Teraz zresztą też nie miało.
Wielki kocur rzeczywiście wyglądał tak, jakby pomieszały mu się bajki. Nie dość, że był na swoim polowaniu w dzień, a nie w nocy (zamiast jak grzeczny kotek gdzieś się na ten dziń zawinąć i smacznie spać) – co jednak mogło mieć coś wspólnego z wszechobecną mgłą i kto wie? może drapieżniki tutaj przystosowały się do innego trybu życia – to jeszcze wyskoczył z krzaków na ludzi, których przecież musiał zwietrzyć z daleka. Czy nie? Może było tak, że cos go niedawno obudziło i dlatego zdecydował się iść śladami zająca, mniej ostrożnie niż zazwyczaj. Trudno zgadywać. Ryś jednak na razie tylko patrzył i syczał pod nosem jak jakiś dziki wąż, nawet zniżył łeb i cielsko na łapach, jakby gotując się do wycofania… lub do skoku. Nie spuszczał żółtych oczu z dwójki ludzi, którzy mieli teraz jego pełną uwagę, najwyraźniej poustawiał już sobie priorytety.
W końcu skoczył. W przód, na drogę, zamiast wycofać się w zarośla i tam przeczekać, aż ludzie znikną. To rzucony kunai tak na niego podziałał; miast wystraszyć – sprawił, że ryś zapragnął się bronić. Jego lot w stronę kota, następnie jego brzdęk o ziemię i okoliczny kamień wystający z ziemi sprawiły wręcz, że ten zaczął krążyć tam i z powrotem po drodze, od lewej do prawej, całkowicie zagradzając jakiekolwiek przejście. Nie wyglądało na to, jakby chciał atakować pierwszy.
Staruszek miał jednak problem. Starał się pozbierać z ziemi jak najprędzej, jednak wszystko wskazywało na to, że mężczyzna nie miał dzisiaj szczęścia. Podparł się oboma rękami ziemi, by łatwiej było wstać, jednak gdy tylko miał przenieść ciężar ciała na nogi – nie było to takie proste i mimowolnie aż krzyknął z bólu. Najwyraźniej gdy spadł z konia, robił to dość niefortunnie i coś sobie jednak zrobił.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Khusara Hatakame » 22 wrz 2018, o 21:02

Cóż obecna sytuacji było nie o tyle niebezpieczna co po prostu nie pewna, brzęk kunaia nie tylko nie przepędził dzikiego kota, ale również nieźle go rozjuszył. Po za tym zachowanie tego kota było straszne, jakby nienaturalne, ktoś nim kontrolował ? Tak przynajmniej mogło się wydawać. Zwierz nie dość, że się nie czmychnął to jeszcze zacząć wywijać jakieś dziwaczne manewry na drodze. Ciężko było odpowiednio dobrać do tego słowa, więc najlepiej było to określić nienormalnym krążeniem w te i we wte. Żółtooki drapieżnik o ostrych źrenicach spoglądał prosto w fioletowe skupione oczy czarnowłosego mężczyzny. Kot wydawał się nie być skorym do przepuszczenia tej dwójki. Teraz pytanie dlaczego ? Cóż, a co jeśli była to kocica , która broniła swoich młodych ? Odpowiedź jak na razie była nie znana, a z Rysiem trzeba było coś zrobić i to prędko.
Starzec nadal leżał na ziemi, widocznie zrobił coś sobie po upadku, może cierpiał na jakiś uraz, który teraz dając o sobie znać się uwydatnił ? Khusara przystąpił do działania, widząc, że kot nie atakuje ich od razu postanowił podejść powoli do staruszka i pomóc mu się podnieść, nadal obserwując wszystkie ruchy zwierzęcia, nie wiadomo było czy podczas tej czynności nie zaatakuje ich niespodziewanie. Kiedy czarnowłosemu udało się podnieść starszego mężczyzna przyszedł czas na rozwiązanie tego uciążliwego problemu. Wyjął on z pochwy kunai i przyłożył do Tanto, a następnie wycelował w kota. Wpierw jednak przed wykonaniem techniki, zapytał on doświadczonego przez życie staruszka
-Będziemy musieli go przepędzić moimi metodami, chyba, że masz lepszy pomysł-Khusara nadal zastanawiał się nad tym trochę, nie miał on pewności, czy przypadkiem nie zmarnuje on chakry, a zwierz mimo wszystko zaatakuje desperacko. Lecz warto był spróbować czegokolwiek.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 249
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie i tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Asaka » 22 wrz 2018, o 21:58

Misja D
Khusara Hatakame
9/15


Rzeczywiście, to wcale nie było tak, że ich życie było jakoś bardzo poważnie zagrożone. Prawdę mówiąc to ryś, pomimo rzucenia tego kunaia, wcale nie pchał się do walki. Owszem, wypłoszył on go z krzaków tak, że wyskoczył rozeźlony na drogę, jednak sam wcale nie wyglądał na takiego, który chce atakować. Jego zachowanie powinno jednak dać do myślenia – i najwyraźniej dało. I co, może jednak Hatakame dobrze kombinował i faktycznie była to samica, która goniła za zającem, by jej młode miały teraz co jeść? Pewnie większość dni przesypiała w jakiejś okolicznej jamie, a ludzie nawet nie zdawali sobie sprawy, że może mieć tutaj legowisko jakaś kocica rysia, a to tylko za sprawą wiecznej mgły. I pewnie było to dość blisko traktu, skoro zachowywała się tak defensywnie, jakby chciała ich przepłoszyć i jednocześnie zaznaczyć teren. Rzecz jasna zakładając, że to faktycznie kocica, ale było to najlogiczniejsze wytłumaczenie i wszystko na to wskazywało.
Khusara miał czas, by podejść do starca i pomóc mu się podnieść. W tym czasie ryś łypał tylko na nich i warczał pod nosem. Pomoc starcowi okazała się jednak nie taka prosta.
– Chyba… – wysapał pod nosem, podpierając się na ramieniu czarnowłosego. – Chyba złamałem nogę.
Nie wyglądało na to, by było to jakieś poważne złamanie, które ustawiłoby jego nogę pod jakimś dziwnym kątem, jednak najwyraźniej coś było na rzeczy, skoro staruszek krzywił się i przymykał oczy za każdym razem, gdy ciężar swojego ciała chciał przenieść na lewą stopę. Z pomocą czarnowłosego, który przewyższał go o pół głowy, udało mu się jednak wstać – nie leżał już więc w kurzu i pyle. Musiał się jednak czegoś podtrzymać, by nie stracić równowagi – więc teraz lekko trzymał dłoń na ramieniu Khusary.
– To pewnie samica, musi mieć gdzieś w pobliżu młode – staruszek pokręcił przecząco głową. Sam nie miał dobrego pomysłu co zrobić z kotem – kotem, który najpewniej się bał, a który nie uciekł, gdy w jego kierunku poleciał kunai. Zresztą dziadek nie był w stanie teraz niczego zrobić. Jedyne, co mógł, to samemu rzucić w stronę kocicy broń, którą miał przypiętą do pasa. Żałosne. Wyglądało na to, że to bardzo godziło w jego dumę – i pewnie właśnie tak było.
Niewielkie błyskawice pojawiły się pomiędzy dwoma broniami trzymanymi przez Khusarę. Na efekt nie trzeba było czekać długo. Utworzona kula piorunów przykuła wzrok tak staruszka jak i rysia, który zatrzymał się w miejscu i przyczaił, jakby gotując się do skoku. Wcześniej nie chciał atakować, bo był w mniejszości, jednak teraz? Kula wyleciała, kot skoczył. Jednak nie w stronę Khusary i starca, jak można się było spodziewać, tylko prosto w krzaki – te same, w których najpierw się pojawił. Błyskawice trafiły zwierzę, które zamiauczało krótko, zranione. Przez następne dwie sekundy słychać było głośne szeleszczenie, a później taki dźwięk, jakby cielsko łupnęło o drzewo, a następnie o ziemię.
I wszystko ucichło.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Khusara Hatakame » 22 wrz 2018, o 23:20

Odpowiedź starszego mężczyzny nieco zdziwiła Khusara, upadek z konia wyglądał na dość nagły, ale raczej się by mu nie wydawało, że przy takim uderzeni może złamać jakąś kończynę, i to jeszcze nogę. Cóż tutaj doszły kolejne komplikację, gdyż koń uciekł w siną dal, a człowiek o złamanej nodze leży teraz na środku drogi. No cóż nikt nie powiedział, że podróż ta będzie prosta. W końcu udało go się jakoś podnieść, lecz ograniczało też to ruchy Khusary w razie ataku dzikiego kota. Jak się później okazało ten miał nie nastąpić. Czarnowłosy wymierzył swą technikę w Rysia, mając nadzieje, że ten w najgorszym wypadku będzie obezwładniony na tyle długo, że zdążą przejść. Zwierz już widząc pędzącą w jego stronę kulę postanowił uciec w krzaki, jednak nie zdążył umknąć na tyle szybko by bezpiecznie oddalić się od piorunów, kiedy te go dosięgły w krzakach rozległ się huk ciała, i nastała cisza.
Mogło wydawać się interesującym to co wydarzyło się w zaroślach, jednak teraz nie miało to większego znaczenia. Możliwe było iż właśnie czarnowłosy pozbawił matki, jakąś gromadkę kociąt, lecz czy to było godne obarczania się winą ? Drapieżnik ten tak czy inaczej wszedł im w drogę, zagradzając przejście, nie chcieli mu zrobić żadnej krzywdy, ale nie czekaliby przecież aż sobie pójdzie, co raczej samo z siebie szybko by nie nastąpiło. Czarnowłosy nadal pomagając starcowi objął go jedną ręką i zaczął prowadzić przed siebie. Była nadal taka możliwość, że koń nie uciekł daleko, a gdyby udało im się go znaleźć wszystko potoczyłoby się już z górki. Z drugiej strony zaś, zwierz uciekł w krzaki i pewnie rypnął o drzewo, ale nie wiadomo było czy przypadkiem nie wstał w między czasie i nie szykuje się do nich przymierzając z kolejnym skokiem. Czarnowłosy mimo wątpliwości wierzył, że ryś ten przeżył i najwyżej uciekł, a oni spokojnie dotrą do konia, lub domu starca, jeśli ten mieszkałby nie daleko, w końcu Khusara nie wiele wie o tym mężczyźnie.
-Daleko masz do celu twojej podróży ? Taki powolny marsz trochę nam zajmie...-powiedział czarnowłosy pomagając utrzymać równowagę starcowi.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 249
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie i tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Asaka » 23 wrz 2018, o 10:33

Misja D
Khusara Hatakame
11/15


Starość nie radość, a młodość nie wieczność – tak przynajmniej brzmiało bardzo popularne ludowe powiedzenie. I coś w tym było. Z wiekiem kości nie były już takie twarde jak w czasach młodości, ciało nie było takie gibkie, a umysł w wielu przypadkach nie taki bystry. Widać było, że ze starca żaden shinomi gotowy poruszać się z nadzwyczajną prędkością nawet w swoim wieku. Upadek z konia niejednej osobie pokrzyżował plany w ten sposób, a to niefortunny upadek złamał rękę, a tu jeszcze coś innego. Dziadek miał prawdziwe szczęście, że nie wypadł mu jakiś dysk, albo, że nie złamał biodra. Stopa – bo wszystko wskazywało na to, że ucierpiała ta dość delikatna część ciała, która nawet w najwyższej formie była łatwa do skruszenia – to nie był jeszcze żaden koniec świata. Choć zdecydowanie utrudniało to wędrówkę.
Starzec z najwyższą uwagą i zainteresowaniem obserwował proces tworzenia się kuli błyskawic, która później wystrzeliła w kierunku rysia – i przepędziła go i to dość spektakularnie. Oboje usłyszeli łupnięcie, mężczyzna nawet zmarszczył na chwilę brwi, jakby sam zastanawiał się nad losem tego dzikiego kota, ale sam doskonale wiedział, że należy się stąd zabrać i to prędko. Może kocica po prostu została oszołomiona i teraz leży ogłupiała, a nic wielkiego jej się nie stało? Pytanie tylko, czy po takiej przygodzie nie wycofałaby się bardziej w krzaki, pokonana. To w końcu było zwierzę, nie człowiek, a one nie były pozbawione instynktu samozachowawczego.
Konia nigdzie nie było widać, ale istniała spora szansa, że wcale nie uciekł nigdzie daleko, a po prostu był poza zasięgiem ich wzroku. I słuchu. Starzec z wdzięcznością przyjął pomoc Khusary i pozwolił się prowadzić, co też nie trwało zbyt szybko, bo przy każdym kroku wyglądało na to, że ból rozbłyskał nową falą i mężczyzna zacisnął zęby, by nie wydawać z siebie żadnych uwłaczających mu dźwięków, sugerujących, że jest słabym człowiekiem. Nie był. Miał też swoją dumę, najpewniej w młodości i kwiecie wieku był poważanym wojownikiem, jakich wiele było na wyspach. Zaś teraz? Jeden niefortunny upadek i nie można było nawet z godnością iść.
– Tuż za lasem mieszka moja córka z rodziną. Wybierałem się do niej w odwiedziny. To jakaś godzina drogi konno… – tyle, że nie wyglądało na to, by las miał prędko się skończyć. – Dziękuję za pomoc – za to, że pomógł mu się podnieść, za to, że teraz pomagał mu iść. Kto wie? Może za to, że pomoże mu dostać się do jego celu, staruszek jakoś wynagrodzi tę bezinteresowną pomoc?
Przejście trzydziestu metrów trwało niebotycznie długo i przez tę odległość las wcale nie wydawał się krótszy, ani bliższy końca. Wszystko wskazywało na to, że przed nimi jeszcze długa droga, o tyle długa, że staruszek poruszał się naprawdę z trudem.
Gdzieś w oddali, przed nimi, dosłyszeć można było rżenie konia i ciche stukanie kopytami o ziemię.
– Hiraku! – starzec zawołał go po imieniu, zakładając, że to jego własny, tchórzliwy wierzchowiec, jednak ten nie podbiegł do nich w podskokach. Prawdę mówiąc z tego miejsca nawet go jeszcze nie widzieli – jedynie słyszeli. Albo gdzieś się zaklinował, albo nadal wyczuwał obecność kota, który tak go wystraszył, i dlatego się nie zbliżał. A może to nie był ten koń…?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Khusara Hatakame » 23 wrz 2018, o 11:52

Starość nie radość, to święta prawda, jednak czy młodość nie wieczność ? Czarnowłosy zdążył już dobrze zapoznać się z kultem Jashinia i jego wyznawcami, dlatego też wiedział, że zasada ta miewa wyjątki. Cóż staruszek nie przypominał shinobi, a ni tym bardziej Jashinistą, wyglądał na zwykłego człowieka próbującego godnie spędzić jego ostatnie chwile w tym pełnym brutalności świecie, lecz Hatakame nic o nim jeszcze za pewne nie wiedział, nie znał on jego historii więc nie zamierzał przedwcześnie oceniać. Uraz jego stopy wydawał się dość poważny, jakby spuchła, i za pewne cholernie bolała. Cóż stało się, teraz ważne było by dojść z starcem do miejsca, gdzie ktoś będzie w stanie mu pomóc.
-To spory kawał drogi, ale jakoś damy radę-powiedział czarnowłosy prowadząc kulejącego starca. Droga ciągnęła się niesamowicie, niby to tylko kilkaset metrów, ale w tempie żółwia mijała jak wielokilometrowa trasa. No trudno, konia nadal nie było w ich ograniczonym polu widzenia, trzeba było przeć przed siebie.
Nagle usłyszeli dźwięk kopyt i parsknięcia, czyżby im się udało ? ''O by to był ten koń, więcej niespodzianek dziś już nie jest mi potrzebne''-pomyślał z nadzieją czarnowłosy. W tym lesie wbrew pozorom nie wszystko jest takie jakie się wydaje, często można nie mile się zaskoczyć, i na przyszłość Khusara postanowił to zapamiętać, gdyż możliwe, że jeszcze będzie tędy przechodził. Był to mężczyzna, który często uczył się na błędach starając drugi raz ich nie popełniać. Nie zawsze mu to wychodziło, ale za to starał się. Starzec w tym samym czasie zawołał wierzchowca po imieniu, jednakże ten nie przybył na wołanie pana.
-Cóż idźmy dalej, i przekonajmy się czy to faktycznie twój Hiraku-i tak coraz bardziej zbliżali się do źródła hałasu, a cała prawda miała zostać lada chwila odkryta.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 249
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie i tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Asaka » 23 wrz 2018, o 13:17

Misja D
Khusara Hatakame
13/15


Starzec przytaknął tylko i mocniej zacisnął zęby, podwajając swoje wysiłki i przyspieszając nieco to ślimacze tempo. Gdyby brali teraz udział w wyścigu żółwi, to może mieliby nawet szansę zająć miejsce na podium – na szczęście nikt inny nie musiał obserwować tych zmagań. Jedynymi obserwatorami były uśpione we mgle drzewa i zwierzęta, które mieszały w lesie, a które nie miały nic lepszego do roboty, a obserwować dwójkę ludzi, starającą się przemieścić do przodu jak najprędzej. Żeby oddalić się od potencjalnego zagrożenia, jakim mógł nadal być ryś i by przekonać się co to za gagatek z tego konia, który tar rży w oddali.
W końcu jego sylwetka wyłoniła się z mgły, a on sam widząc dwójkę ludzi zmierzających w jego stronę, pochylił łeb i powoli ruszył na ich spotkanie. Był to samotny koń, z siodłem oraz uprzężą na głowie i wyglądał łudząco podobnie do konia, na którym siedział wcześniej starzec. Czyży to był ten sam koń?
– Hiraku! – białowłosy zawołał go raz jeszcze, teraz mając pewność, że to był jego towarzysz podróży.
Koń zastrzygł uszami i zbliżył się do nich. Najwyraźniej on sam wcześniej nie widział dobrze we mgle, bądź zagrożenie, które wyczuwał oddaliło się – nie było to chyba aż tak istotne. Ważne było to, że był tuż obok i że teraz staruszek nie musiał całej tej drogi pokonywać pieszo, co w jego obecnym stanie było zwyczajnie trudne i bolesne. Ponadto narażało go na późniejsze komplikacje. Chwilę trwało, nim starzec wgramolił się na grzbiet swojego wierzchowca – i nie obyło się bez pomocy Hatakame.
– Pójdź ze mną. Nie każdy na twoim miejscu pomógłby obcemu. Coś ci się za to należy, młodzieńcze – mężczyzna robił pauzy w wypowiedzi, pauzy na nabranie oddechu, którego zabrakło mu przez wysiłek, jakim było wdrapanie się w obecnym stanie na konia. Ten na szczęście był spokojny i nie wierzgał, ani nie próbował uciekać.
Staruszek poklepał konia po szyi i spojrzał wyczekująco na Khusarę, mając nadzieję, że ten zdecyduje się na tę krótką podróż. Jeśli nie będzie chętny – to zrozumie, tym niemniej w obu wypadkach nie zamierzał tego zostawić bez jakiegoś wynagrodzenia. Był na to zbyt dumny. Poza tym - dobro wraca.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Khusara Hatakame » 23 wrz 2018, o 15:33

Mglisty las nie bez powodu był taki tajemniczy, obserwatorzy z pewnością czaili się wszędzie, a to pod postacią zwierząt, a to pod postacią czegoś gorszego. A oni i ich ślamazarność idealnie nadawała się na cel dla łowcy, który nie koniecznie musiał być Rysiem. Koniec końców wyglądało na to, że już nic złego nie wyskoczy z krzaków ani nie pojawi się nagle zza kolejnego drzewa, ponieważ o to był umięśniony czworonożny wierzchowiec, którego rysy coraz bardziej uwydatniały się we mgle. Byli oni już na tyle blisko, iż mężczyzna od razu rozpoznając konia zawołał go jeszcze raz. Tym razem zareagował on na wezwanie i zbliżył się do tej dwójki spokojnym krokiem. Widocznie przestał panikować i czekał aż jego pan przybędzie po niego. Teraz trzeba było jakoś pomóc wejść na tego konia starcowi, nie wydawało się to proste, szczególnie biorąc pod uwagę jego poważny uraz. Mimo przeszkód czarnowłosemu udało się pomóc podciągnąć mężczyźnie na siodło. Gdy dobył on lejców widać było, że wdzięczny jest za całą okazaną mu pomóc. Khusara słysząc propozycję mógłby się na nią skusić, lecz wiedział, że czeka go daleka droga, a on nie chciał robić nie potrzebnych postoi. Dobrze się czuł z tym, że pomógł staruszkowi i doceniał ofertę, mimo tego postanowił pójść swoją samotną drogą.
-Niestety nie mogę, muszę wyruszać w swą stronę- Odparł twierdząco Khusara i odprowadził staruszka do momentu gdzie droga ich się rozchodziła w dwie strony. Nie odrzucałby też nagrody, mimo, mimo iż byłby to świetlany gest dobroci, to pieniądze były mu potrzebne, a odrzucenie podarku po takiej przysłudze, według Hatakame byłoby po prostu brakiem okazania szacunku. To był już raczej koniec przygody dwóch mężczyzn, może się jeszcze kiedyś spotkają, a może nie będzie już im to dane.

z/t
Ostatnio edytowano 24 wrz 2018, o 12:59 przez Khusara Hatakame, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 249
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie i tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość