Mglisty las

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 16 mar 2018, o 15:53

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
17/30



Sceneria rzeczywiście była idealna do opowiadania sobie makabrycznych i strasznych historii przy ognisku, może niekoniecznie przy rozćwiartowanym zajączku, co nie zmienia faktu, że grupa przemytników nie zdążyła nawet nic przekąsić, nim rozpętało się to piekło. Jedynym plusem całej sytuacji było to, że mgła zdawała się nieco opadać, widoczność minimalnie się poprawiła, chociaż nie można było mówić tutaj o jakichś fajerwerkach. W końcu nadal było ciemno i trudno było dostrzec detale, chociaż z zaobserwowaniem jakiegoś ruchu, konturu postaci, czy tak jak przed chwilą – chmary broni miotanej, nie powinno być większego problemu. Ponadto przestrzeń zamknięta przez korony drzew tworzyła tutaj dobrą akustykę, więc dość łatwo było domyślić się, z której strony nadciąga dany dźwięk. No, oczywiście o tyle, o ile nie miało się do czynienia z takim zamieszaniem jak teraz, w którym to Yori i Kiba przekrzykiwali się wzajemnie. Był to jednak już jakiś punkt zaczepienia. Może i Akashi miał więc tylko jedno oko, ale nadal radził sobie z nim chyba całkiem nieźle, a mógł przecież polegać także i na innych zmysłach.
- Akashi, gdzie Ty do cholery jesteś?! - Pomiędzy świstem wystrzelonych jak z procy shurikenów dało się słyszeć krzyk przywódcy grupy. Zważywszy jednak na okoliczności, trzeba było przyznać, że zleceniodawcy fioletowowłosego Doko robili zdecydowanie zbyt dużo hałasu.
Wyznawca Jashina nie miał wyjścia. Posłał jednego kunaia w kierunku, z którego wcześniej nadchodziły odgłosy, choć niestety ten upadł gdzieś w zaroślach, nie dosięgając celu, a następnie rzucił się na ratunek swoim towarzyszom. Na szczęście nie zdążył odejść aż tak daleko, co nie zmienia faktu, że kiedy wreszcie stanął przed nimi, na odbicie lecących w ich kierunku shurikenów nie miał już zbyt wiele czasu. Wyciągnął swój kij i robił, co mógł, by zminimalizować straty, choć o dziwo, zdawało się, że Kiba jest od niego nieco szybszy. Kieł odbił prawie wszystkie gwiazdki. Tylko trzy z nich uderzyły o drewnianą ścianę powozu. Akashi miał nieco więcej kłopotów, ale i tak należały mu się brawa za taki refleks. Wybronił się może przed połową shurikenów, ale aż dziesięć i tak mocno poraniło jego ciało – przede wszystkim ręce od barków aż po same łokcie i klatkę piersiową.
- Cholera… nic Ci nie jest?! – Wrzasnął Yori, który schowal się za plecami rekruta. W boju był bezużyteczny, ale teraz czuł się źle z tym, że młody Jashinista przyjął na siebie praktycznie cały skierowany w jego stronę atak. Dużo krwi… w gruncie rzeczy przemytnicy dziwili się, że Akashi nadal stoi na nogach, ale nie pisnęli już nawet słowem, jakby wierząc w to, że gdyby to zrobili, wszystko ległoby nagle w gruzach.

Można powiedzieć, że zagrożenie płynące z aktywowanej przez fioletowowłosego shinobiego zostało zażegnane, ale grupa nadal nie zdołała namierzyć swoich przeciwników, co ewidentnie nie napawało optymizmem. Prawdopodobnie napastnicy wcześniej widzieli ich obóz, więc mieli przewagę – mogli się mniej więcej domyśleć, gdzie znajdują się ich cele, jak i lepiej znali teren. Przemytnicy mogli liczyć wyłącznie na dobry refleks i być może na pewien łut szczęścia.
Szczęściem nazwać tego raczej nie można było, natomiast nie trzeba było długo czekać na działania wroga. Dzięki temu, że wszyscy na jakiś czas zamilkli Akashi mógł usłyszeć kroki dwóch postaci. Jedna z nich zbliżała się od strony Kiby, druga zaś mknęła w jego kierunku. Jako że nasz młody Doko niestety nie posiadał Byakugana ani innej umiejętności pozwalającej mu baczyć na cały teren dookoła, zauważył tylko kontur postaci zbliżającej się do niego. Zgubił zaś trop drugiego z jegomościów.
Postać atakująca Jashinistę jakby przykucnęła, a po chwili starała się prostym kopnięciem podciąć nogi fioletowowłosego. Akashi zauważył ten ruch, choć nie mógł zwlekać, bo słaba widoczność pozostawiała mu nadal niewiele czasu na reakcję.
Wtem do jego uszu dobiegł także głośny jęk, prawdopodobnie Kiby, ale wyznawca przeklętego boga nie miał możliwości potwierdzenia swoich przypuszczeń. Dopiero szczęk metalowych broni uświadomił mu, że Kieł najwidoczniej toczył już bój z drugim przeciwnikiem. Tylko czy Kiba miał wystarczające umiejętności, by poradzić sobie z jego naporem? Co gorsza Akashi usłyszał także szelest w pobliskich zaroślach – czyżby był to ten sam człowiek, którego wcześniej starał się trafić kunaiem? A może jednak tylko jakieś zwierzę? Jeżeli jednak to pierwsza opcja była prawdziwa, wyglądało na to, że mają do czynienia aż z trzema rabusiami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Yasuo » 4 kwi 2018, o 13:52

Kohei
Misja rangi D
11/15

Mężczyzna tylko wzruszył ramionami, widząc jak Kohei sprawdza siekierę. Wiedział doskonale, że była to dobra siekiera. Ostra i odpowiednio umocowana. Nie zagrażała życiu drwala. No chyba, że w rękach jakiegoś złoczyńcy. W końcu sam tą siekierę niedawno kupił. A na pewno nie kupiłby jakiegoś badziewia, nie?
- Bez obaw - powiedział w końcu - To dobra siekiera. A co do drzewa. Zetniesz jakieś 10 metrowe drzewo w lesie. Tylko uważaj, żeby Cię nie przygniotło, bo ścięte drzewa mają tendencję do spadania, wiesz? Potem porąbiesz je na około dwumetrowe pnie i każdy z takich pni mi zwyczajnie przyniesiesz. Innych wymogów nie mam. Sam rzeźbię meble, więc zależy mi na tym, by drewno było wystarczająco grube i duże. A trzeba Ci jeszcze wiedzieć, że im większe drzewo, tym pień ma grubszy. Więc nie przynoś mi 2 metrowych, cieniutkich sadzonek. Dobra? Jakbyś miał jakieś problemy, to mów. Może Ci pomogę.

To było na tyle, jeśli chodzi o instrukcje. Chłopak udał się z blondynem do mglistego lasu. Po drodze mógł przemyśleć całą sprawę i ewentualnie nawet się wycofać. W końcu zadanie takie było niesamowicie trudne. Najpierw ściąć drzewo. Potem je porąbać. A na koniec - przysłowiowa wisienka na torcie - zanieść je stolarzowi. Ciężka sprawa jak dla takiego chłopca jak Kohei. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Robota na cały dzień, a może nawet i dwa. Czy Kohei sobie poradzi? Czas pokaże. Las pokaże. Las, który właśnie stał przed nim otworem.


PS: Sorka, że tak długo :(.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Gan

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 709
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Mglisty las

Postprzez Akashi » 5 kwi 2018, o 08:22

Walka powoli rozpoczynała się na dobre, może wszystko nie szło gładko od początku, ale nigdy nie może być dobrze, prawda? Chociaż w tym przypadku można powiedzieć, że nawalił młodzieniec, w końcu to on aktywował nieświadomie pułapkę. Jednak patrząc na to z drugiej strony, mógł to zrobić każdy z nich, przecież tutaj nie było nic widać. Pierwsza fala ataku była łatwa do przewidzenia, ale nie aż w takiej liczebności, chmara broni miotanej poleciała w stronę powozu. Jednak ze zleceniodawców nie był zbyt zadowolony z tego, ciężko mu się dziwić, w końcu to on był na posterunku w tym momencie, a jednooki skakał gdzieś po krzakach. - Za twoimi plecami. - powiedział, stając naprzeciw drugiej fali pocisków, chcąc spróbować ją zablokować. Wszystko poszło całkiem dobrze, nie licząc ran, które otrzymał chłopak w liczbie dziesięciu shurikenów wbitych w jego ciało. Co trochę przeraziło Yoriego, w końcu krew się polała, a on mógł myśleć, że to z jego powodu. Jednak Akashi w tym momencie był szczęśliwy, a na jego twarzy malował się uśmiech podniecenia, który wyraźnie wskazywał na dobrą zabawę chłopaka. Gdyby Yori to zobaczył, zapewne wiedziałby że nie ma sięczym martwić, a jego towarzyszowi nic nie jest, a wręcz przeciwnie bawi się wyśmienicie w tym wszystkim. - Dwóch biegnie w naszą stronę. - powiedział, chcąc poinformować swoich towarzyszy, w końcu nie miał pewności czy oni też ich słyszeli czy tylko on. Jednak po chwili dało się już zauważyć kontury postaci, zbliżających się w ich kierunku. - Yori, byłbym wdzięczny gdybyś sięgnął po siekierę. -powiedział, szykując się na atak przeciwka, który najwyraźniej chciał wykończyć chłopaka, który miał w głowię już pewien plan, zwłaszcza że słyszał odgłosy walki Kiby, a samemu widział drugi cel, który najwidoczniej chciał go podciąć. Dużo czasu na reakcje tutaj nie było, chłopak postanowił wybić się lekko w powietrze by uniknąć podcięcia, a zaraz by móc przygotować się do silnego uderzenia, które miało być wymierzone w tors celu, by na chwilę zatrzymać go w miejscu i pozwolić chłopakowi złapać go za nogę w okolicach kostki i unieść ją lekko do góry, a drugą ręką wymierzyć silny cios w okolice jego kolana. Oczywiście wcześniej wypuszczając kij z rąk. Dalej sam plan był łatwy, w końcu chłopak pozbawił się broni, a trzymał przeciwka, więc czemu by go nie użyć jako broni? W końcu rozmiarem zbliżony do kija, a wyglądem przypominającym olbrzymią maczugę. Dalej poszło już łatwo, chłopak postanowił zrobić solidny zamach trzymając przeciwnika, a jego ciała użyć jako broni przeciw drugiemu celowi, który w tym momencie walczył z Kibą. - Unik. - powiedział, chcąc ostrzec swojego towarzysza, przed nadchodzącym uderzeniem po czym gdy już widział drugi cel, wyrzucił w jego kierunku swojego oponenta by doprowadzić do ich powalenia, a samemu postanowił wyrwać chociaż dwa shurikeny ze swojego ramienia i wyrzucić je w kierunku trzeciej osoby, którą słyszał w oddali, a samemu po tym wszystkim wrócił do zajmowania się dwójką celi, wcześniej zabierając siekierę od Yoriego, która miała posłużyć jako dobry element do rozpoczęciom negocjacji, a przede wszystkim do unieruchomienia dwójki ludzi poprzez odrąbanie im jednej ręki, bądź nogi, a jeżeli będą próbować ucieczki bądź walki. W tym pierwszym przypadku do przyładowania im nią w plecy, a drugim do rozpłatania ich brzuchów i wylania ich flaków na ziemię.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 9 kwi 2018, o 20:45

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
19/30



Akashi nie powinien się obwiniać z powodu aktywowanej pułapki. Tak jak bowiem przypuszczał, mógł ją aktywować każdy. W końcu widoczność nie była najlepsza, nawet jeśli mgła zdążyła już nieco opaść. Stalowa żyłka skryta gdzieś w zaroślach, do tego w nocy… trzeba by mieć sokoli wzrok, by rzeczywiście uniknąć tego rodzaju nieszczęścia. Nie można było się natomiast poddawać. Skoro powiedziało się A, należało także powiedzieć i B, i tego akurat młody Jashinista zdawał się trzymać. Wziął połowę shurikenów na siebie, podczas gdy pozostałe zdołał w jakiś sposób ogarnąć Kiba. Akashiemu także należał się szacunek za jego pracę. Co prawda oberwał, ale wyglądało na to, że w ogóle się tym nie przejmuje. Jego ciało powoli zaczęło się regenerować, więc w sumie… te shurikeny i tak nie mogły mu zrobić większej krzywdy, czyż nie?
Wyznawca przeklętego boga usłyszał nadchodzących wrogów i postanowił powiadomić o tym swoją świtę, a raczej świtę Kła, ale kto by się tym teraz przejmował. Nie był pewien czy jego towarzysze także zwietrzyli już niebezpieczeństwo, więc wolał być przezorny. Po chwili jednak kontury postaci były na tyle widoczne, że pewnie wszyscy mężczyźni byli już przygotowani na wrogi atak. Akashi rozkazał jednak jeszcze Yoriemu znaleźć siekierę, na co ten zareagował dość szybko, mknąc w kierunku powozu i koni.
Na razie jednooki chłopak musiał sobie jednak radzić bez toporka. Przeciwnicy bowiem przeszli do ofensywy i nie pozostawiali obozowiczom zbyt wiele czasu na reakcję. Nieznajomy, który próbował zaatakować Jashinistę był dość szybki, jednak w gruncie rzeczy sam się odkrył, dzięki czemu umożliwił oponentowi kontrakcję. Fioletowowłosy zdążył w ostatniej chwili wyskoczyć, unikając podcięcia, a następnie wymierzył swojemu wrogowi naprawdę silny cios w tors, który na chwilę uniemożliwił mu nawet wzięcie normalnego oddechu. To pozwoliło Akashiemu, po wypuszczeniu kija, wymierzenie kolejnego mocnego uderzenia w kolano. Oba były na pewno bolesne i tymczasowo nie pozwoliły przeciwnikowi na skuteczną obronę. Ponadto wyznawca Jashina sam postanowił użyć go jako broń. Na pewno był cięższy niż kij i znacznie trudniej przez to było nim wycelować w jego kolegę, ale to zdawało się w ogóle nie przerażać fioletowowłosego. Uprzedził tylko Kibę, by ten wykonał unik, po czym rzucił cielskiem faceta w jego towarzysza. Trzeba było przyznać, że miał przy tej akcji sporo szczęścia, że udało mu się ją wykonać tak precyzyjnie. Rzeczywiście trafił, co sprawiło, że powalił dwóch wrogów za jednym zamachem. W tym samym praktycznie czasie wyciągnął dwa shurikeny i rzucił je w kierunku, z którego nadchodził szelest, jednak w tym przypadku nie doczekał się żadnej reakcji.
Akashi na razie postanowił zająć się więc swoimi dwiema wcześniejszymi ofiarami. Podszedł do leżących mężczyzn, którzy wyglądali na nieprzytomnych. Ale czy na pewno? Kiedy Jashinista bez ceregieli zamachnął się siekierą otrzymaną od Yoriego i praktycznie odrąbał jednemu z nich nogę, drugi nagle zerwał się na równe nogi i uciekł w zarośla. Ten, który doczekał się amputacji także wybudził się na skutek bólu, a z jego ust wyrwał się przeraźliwy okrzyk.
- Nie… nie zabijaj mnie. – Mruknął tylko rozpaczliwie do Akashiego, mając nadzieję na odrobinę litości. Zdawało się, że jeden z przeciwników został już wyłączony z walki. No właśnie, tylko jeden. Po chwili bowiem fioletowowłosy mógł usłyszeć krzyk Yoriego.
- Dorwał mnie! Pomóżcie! – Te słowa raczej na napawały pozytywnym myśleniem, choć Jashinista mógł dzięki temu określić przybliżoną pozycję Yoriego i jego opracy – stali jakoś około metra, może dwóch na północ od miejsca, z którego wcześniej Akashi rzucał swoją ofiarą.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Akashi » 13 kwi 2018, o 12:15

Walka trwała już na dobre, dwójka przeciwników ruszyła do natarcia, a trzeci pozostawał z tyłu, najwyraźniej czekając na okazję do przeprowadzania decydującego ciosu, jednak czy to miało jakiś sens? wysyłać dwójkę swoich by odwrócili uwagę, a on w między czasie latał gdzieś w oddali za mgłą. W sumie plan mieli całkiem dobry, wykorzystanie shurikenów jako pierwszej formy ataku, oraz do odwrócenia uwagi, a następnie atak frontalny na dwie osoby, które głównie przyjęły na siebie pociski. Tylko czy na pewno był to dobry pomysł? Najwidoczniej przeciwnik jednookiego lekko go zlekceważył biorąc pod uwagę jego rany i chciał go tylko podciąć, jednak nie miało to większego skutku. Wszystko poszło zgodnie z planem młodzieńca, który wybił się w powietrze i zaatakował tors przeciwnika kijem, a następnie jego kolano swoją ręką, pożyczając gdzieś tam swój kij, a oponenta wykorzystując jako wielki pocisk do powalenia drugiego. Co odniosło skutek, który zaskoczył nawet chłopaka. - O, zadziało. - powiedział cicho, po czym przeszedł do dalszej części planu odbierając siekierę od Yoriego by szybko pozbawić nogi jednego z napastników, niestety drugi zdążył dojść do siebie i uciec. Jednak chociaż zostawił swojego kolegę, który w tym stanie nie byłby w stanie nigdzie uciec. Do tego błagał jeszcze o życie. Niestety nie on jedyny w tym momencie tego potrzebował, Yori także wpakował się w kłopoty, co niestety nie było na rękę chłopakowi, który powoli zalewał się swoją krwią. - Nie zabijaj? - powiedział cicho, przyglądając się lezącemu na ziemi przeciwnikowi, jednocześnie ocierając ostrze siekiery o swoje ciało by zebrać na nim jak najwięcej krwi, szykował się do małego eksperymentu, który mógłby wiele zmienić jeżeli rozchodzi się o walkę. Dalej było łatwiej, chłopak zaczął cicho odmawiać modlitwę do swojego Boga, w drugiej dłoni trzymając, wcześniej stworzony przez siebie znak jashina. - Panie przyjmij jego duszę i spraw by jego ciało przydało się jeszcze w bojach, - wypowiedział cicho, wbijając zakrwawione ostrze siekiery prosto w serce leżącego na ziemi, a następnie od razu ją wyszarpał, liczył że wszystko poszło zgodnie z planem i pan umarlak będzie gotowy do ruszenia przed siebie czołgając się w stronę głosu Yoriego, tak by zajść go od tyłu. - Zatem się czołgaj i spieprzaj do swoich towarzyszy, oraz pozdrów ich odpowiednio ode mnie. - wykrzyczał, odwracając się od ciała, chcąc zagrać nieco na czas. Liczył także, że przeciwnik będzie w stanie dojrzeć czołgające się ciało, w końcu przez tą mgle raczej nie byłby w stanie stwierdzić, że coś się z nim stało i czy przypadkiem zaraz go nie zaatakuje. - Możesz go puścić? - powiedział, chcąc zlokalizować gdzieś Yoriego i osobę, która go trzyma. - Jak chcesz możemy się wymienić, twój towarzysz potrzebuje pilnie pomocy medycznej, bez nogi zbyt długo nie pożyje. - dodał, ciągnąc swoją szopkę, dodatkowo wskazywał ręką na ciało, które powinno poruszać się w jego kierunku. - Zawsze możesz zabić mnie, w końcu samemu byłeś świadkiem, że oni gówno zrobli, a jeżeli teraz pozbędziesz się mnie, później będziecie mieli większe szansę. - wypowiedział, odrzucając siekierę i podnosząc ręce nad głowę i opierając je na karku. - Więc jak będzie? Moję życie i życie twojego towarzysza, że życie tego, którego trzymasz.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 14 kwi 2018, o 15:51

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
21/30



Walka rzeczywiście rozgorzała na dobre, a plan przeciwników może i wcale zły nie był, choć prawdopodobnie nie docenili oni drugiej strony. Myśleli, że szybko poradzą sobie z Akashim, a ten jednak przekreślił wszystkie ich zamiary i praktycznie wykorzystał ich własne ruchy przeciwko nim samym. W dodatku młody Jashinista odrąbał jednemu z wrogów nogę, zamieniając go w swoistego rodzaju zombie. Jego kolega usłyszał przerażający, przeszywający wrzask, więc mógł się domyślić, co się wydarzyło. Póki co przytrzymywał Yoriego jako zakładnika, ale zdawał sobie jednocześnie sprawę z tego, że ich początkowy plan kompletnie się posypał. Nie był też do końca pewien, co powinien zrobić dalej.
Akashi też nie miał pełnego oglądu na sytuację. Zajmując się odrąbywaniem kończyny i zamianą przeciwnika w posłuszną mu marionetkę, nie mógł obserwować całego terenu. Nie miał więc także pojęcia, gdzie znajdowali się aktualnie Kiba i Hashi. W ostatnim czasie nie było ich słychać, ale cóż… póki co pilniejsza chyba była sprawa Yoriego.
Wyznawca Jashina miał trudną decyzję do podjęcia, ale ostatecznie uciekł się do negocjacji. Czy do końca szczerych? To się pewnie jeszcze miało okazać. Między szczękiem broni zaproponował temu, który dorwał Yoriego, dość dziwny układ. Jego życie, a także życie towarzysza zamienionego w zombie za Yoriego. Oczywiście pominął kwestię zombie, ale raczył wspomnieć o odciętej kończynie i o tym, że partner przeciwnika potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej.
Dłuższa chwila milczenia… gość, który przytrzymał Yoriego nie do końca ufał temu rozwiązaniu, bo i po co ktoś miałby oddawać życie zamiast zaproponować prostą wymianę jeden człowiek za jednego człowieka? Wydawało mu się, że to zbyt wiele, a co za tym idzie, propozycja jawiła mu się jako podejrzana.
- Nie, Akashi… nie rób tego! – Krzyknął jednak nagle Yori, co chyba sprawiło, że stojący przy nim agresor zatracił wcześniejsze poczucie ostrożności. Może jeszcze pomóc kumplowi, a w dodatku pozbyć się najsilniejszego z całej karawany? Właściwie… czemu nie. Już i tak miał po dziurki w nosie tej akcji i w gruncie rzeczy odpuściłby sobie rabunek za możliwość odejścia z kumplem w spokoju. To wszystko nie tak miało przecież wyglądać. Spodziewali się bezbronnej albo niezbyt dobrze uzbrojonej karawany, a napad to miała być tylko czysta formalność. Gdyby wiedział, że trafią po drodze na tyle komplikacji, prawdopodobnie odpuściłby sobie wcześniej.
- Niech będzie. To uczciwy układ. Zobaczę Kuro całego i zdrowego, to wypuszczę twojego towarzysza. – Odpowiedział wreszcie wystarczająco głośno, by Akashi mógł go usłyszeć. Gra na zwłokę okazała się całkiem dobrym planem, ponieważ dosłownie parę sekund po tym jak nieznajomy zgodził się przystać na propozycję wyznawcy przeklętego boga, warknął głośno.
- W co… w co ty do cholery pogrywasz?! – Wykrzyczał przerażony, bo dopiero teraz zauważył, że jakaś dziwna postać złapała go za kostki. Z jednej strony przypominała Kuro, ale nie… to już nie był on. Wyglądał jak jakaś zjawa, ale… czy to w ogóle możliwe? I jakim cudem go wcześniej nie widział? Cóż, prawdopodobnie za bardzo skoncentrował się na układzie z Akashim. Chcąc nie chcąc musiał puścić Yoriego, który zaraz przybiegł do fioletowowłosego, dziękując ma za wyswobodzenie, choć tak naprawdę nadal nie rozumiał, co się tutaj dzieje. Jego oprawca jednak w jakiś sposób zdołał się wyrwać z uścisku zombie, z oddali trudno było dostrzec szczegóły, ale wyznawca Jashina widział kontur postaci, która rzuciła się do ucieczki w głąb lasu. Na horyzoncie nadal nie było za to widać innych postaci, więc mogło martwić to, gdzie zagubili się Kiba i Hashi.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Akashi » 15 kwi 2018, o 12:19

Wszystko szło powoli swoimi torami, tam gdzie chciał młodzieniec, rozmowa która za razem była szczera, oraz była przykrywką. Podwójna gra, zazwyczaj czyni cuda i pozwala w każdej sytuacji wyjść obronną ręką, tylko czy w tym momencie tak było? Na pewno tak było, zwłaszcza że słowa chłopaka dotarły nie tylko do napastnika, ale także do Yoriego, który najwyraźniej uwierzył w to wszystko, przez to także uwierzył ten drugi, który miał się nabrać. Czemu to było takie łatwe, nawet można powiedzieć zbyt łatwe, ale trwało wystarczająco dużo czasu by Pan zombie o imieniu Kuro dotarł do swojego byłego towarzysza, tylko on chyba nie tego oczekiwał. - Chciałeś go zobaczyć, to proszę. Widzisz, że jeszcze żyje. - odparł z uśmiechem, w końcu dał to co on chciał, a nawet więcej, sporo więcej. Dobrego dla niego, oraz Yoriego, który wykorzystał okazję i uciekł w stronę Akashiego. - Dziękuje za współpracę podczas wymiany, teraz byłoby miło, jakbyś także dołączył do nas. - dodał, wyrywając ze swojego ciała trzy shurikeny, które chciał posłać w stronę już uciekającego rozmówcy, przerażony i niepewny tego co tutaj się dzieje, jeżeli nie zginie to wątpliwe, że tutaj wróci. Nawet jeżeli jest ich więcej, wizja skończenia jako żywe trupy raczej im nie pomoże w motywacji do dalszej akcji. Jednak czy było sens go ścigać? Wystarczyło, że zombie go zadrapał, albo został raniony bronią miotą i jest już trupem. Nic więcej do tego nie trzeba było. - Jesteś cały? - zapytał się yoriego, przyglądając się mu, oraz samemu kierując się powoli w stronę zombie by sprawdzić czy przypadkiem nie zadrapał poważnie swojego przyjaciela. Po czym zostało znaleźć tylko krwawy ślad. - Widziałeś gdzieś pozostałych? Znikli coś. - zapytał się Yoriego wracając do niego, by ten także ponownie nie został porwany i przypadkiem by gdzieś nie zginął. - Ruszaj i rozejrzy się po okolicy, poszukaj ich. W przypadku zagrożenia atakuj. - powiedział do Kuro, przyglądając się ponownie Yoriemu. - Nie musisz się martwić, pomoże nam i będzie naszym towarzyszem przez najbliższy czas. - dodał, śmiejąc się cicho, oglądając swoje ciało w poszukiwaniu shurikenów. - Widzisz gdzieś tutaj jeszcze jakieś? Mógłbyś pomóc mi je wyciągnąć? Niby to przyjemne, ale jednak niezbyt praktycznie, przeszkadzają mi. - powiedział, oczekując pomocy od towarzysza, może nieco niestandardowej. - A poza tym, opowiadaj co tutaj do cholery się stało, jak on Cię złapał i czy wiesz coś o pozostałych. Oraz może wiesz ilu może ich tutaj być. Bo nie wiem czy zostawić od tak powóz i iść ich szukać, bo ciebie samego tutaj nie zostawię ani nie wyśle na poszukiwanie. A nasz nowy towarzysz pozbawiony jednej nogi, raczej nie byłby w stanie cię ochronić. Mogłem mu jej nie odcinać, byłby bardziej przydatny. - wypowiedział, rozmyślając nad dalszym planem, oraz słuchając Yoriego, jeżeli wiedział co stało się z pozostałymi i wiedział w jakim kierunku zniknęli, sprecyzował polecenie wydane Kuro, który raczej nie odczołgał zbyt daleko. Jednak także postanowił go usprawnić by mógł szybciej się poruszać, odcinać mu dolną partie ciała za pomocą siekiery na wysokości połowy klatki piersiowej. Tak by mógł biegać na rękach. Może nie będzie to zbyt nadawało się do walki, ale wystarczy by wystarczyć potencjalnych napastników i będzie mógł szybciej się przemieszczać. Gorzej jak dorwie go jakieś dzikie zwierze, ale chociaż powinien sobie poradzić z jakimś lisem.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 15 kwi 2018, o 17:20

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
23/30



Rozmowa rzeczywiście była dobrym pomysłem, i to niezależnie od tego, jaki zamiar początkowo przyświecał Akashiemu. Chłopak zyskał bowiem czas, można by rzec, że w jakimś sensie dokonał i wymiany, choć ta raczej nie wpisywała się w plan w takiej formie, w jakiej zrozumiał ją przeciwnik. Cóż, to był już wyłącznie jego problem. Dla wyznawcy Jashina istotne było to, że odzyskał Yoriego, całego i zdrowego. Teraz musiał się zająć tylko resztą tego bałaganu. Zastanawiał się czy gonitwa za uciekającym wrogiem ma sens i czy w ogóle musi faktycznie za nim biegać. W końcu może jego własnemu zombie udało się go zranić? Wówczas sytuacja wyglądałaby znacznie prościej i korzystniej dla fioletowowłosego. Należało także ustalić, gdzie znajdowali się Kiba i Hashi. W tym celu Akashi zdecydował się zagadać do jeszcze wystraszonego Yoriego, licząc na to, że on posiada jakieś ważne informacje w tym zakresie.
- Niestety nie… jedyne, co pamiętam, to jak mnie złapał tamten no! – Wykrzyczał, pokazując palcem na uciekający kontur postaci. Okazało się, że Yori nie był zbyt pomocny, skoro nie miał pojęcia, co stało się z jego kamratami. Być może jednak nie należało go winić, ewidentnie nie był doświadczony w boju, a to całe zamieszanie mogło go nie na żarty przerazić. Prawdopodobnie już żegnał się z życiem i był wdzięczny Akashiemu, że mógł jednak zrezygnować z takiego zamiaru.
Pojawił się za to inny plus – okazało się bowiem, że zombie, który wcześniej złapał przeciwnika za kostki, zdołał zadrapać jego skórę. Na jego opuszkach palców i pod paznokciami znajdowała się świeża krew jego towarzysza, którą najpewniej fioletowowłosy mógł wykorzystać, skoro tak usilnie poszukiwał śladów.
W międzyczasie wydarzyło się jeszcze coś ciekawszego! Nagle zza krzaków wyłoniły się dwie postaci, z których jedna prowadziła drugą. Kolejni przeciwnicy? Nie, chyba nie… nie nadchodził znikąd żaden atak, nie wyglądało też na to, by była to pułapka. Bo co to za pułapka, kiedy inni wychodzą praktycznie przed ciebie frontalnie?
- To my! – Dało się zresztą po chwili słyszeć głos Kiby, który potraktował Hashiego z kopa i wreszcie znalazł się przed Akashim i Yorim na tyle blisko, by ci mogli dokładnie dostrzec, co też takie się wydarzyło. Widok zaś był niezwykle zaskakujący. Kieł trzymał bowiem swojego kolegę związanego stalową żyłką i spoglądał wściekły, to na Yoriego, to na wyznawcę przeklętego boga.
- To ten idiota nas wkopał w to całe bagno. Widziałem jak współpracuje z jednym z tamtych. Potem przyznał mi się, że to nie pierwszy raz; że od około miesiąca wydaje im też inne karawany, dostając za to niebagatelne sumki. – Opowiedział dokładnie wszystko to, czego się dowiedział, a następnie splunął na Hashiego. Tak wściekły nie był od dawna, ufał mu przecież jak bratu, traktował jak rodzinę, opiekował się nim… a on postanowił zdradzić jego i Yoriego. Przeklęty typ.
- Co z nim robimy? Ja go nigdzie dalej nie zabieram. – Dodał po chwili, patrząc wyczekująco na Yoriego, ale i na fioletowowłosego. Stwierdził, że skoro już włączył go do grupy, nawet jeśli tylko na jedną akcję, to mogą ustalić wspólną wersję wydarzeń. Nie chciał zaś sam wystąpić w roli kata, choć po prawdzie, najchętniej przetrzepałby zdrajcy tyłek albo zostawił go gdzieś związanego w tym lesie, żeby coś go zeżarło. W końcu ten obszczymurek nie przetrwałby sam w tym lesie nawet jednej doby.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Akashi » 15 kwi 2018, o 18:40

Wszystko wróciło do porządku dziennego, jeden z przeciwników właśnie uciekał, drugi z nich został udomowiony i kaleki, uroczy z niego piesek, ale mało przydatny w takim stanie, jednak do niczego się przydał po małym sprawdzeniu zawartości jego paznokci, ślady skóry i odrobiony krwi, wystarczająco dużo by było przydatne, przez co chłopak jednak nie wysyłał nigdzie zombiaczka i zostawił go w spokoju, tak by sobie chwilę trwał w bezruchu. - Zostań tutaj. - powiedział, wracając do Yoriego, który niestety nie potrafił wiele mu powiedzieć, jednak przynajmniej nie panikował w tym momencie, a sam chłopak przystąpił do wyjmowania zbędnej amunicji ze swojego ciała, w końcu potrzebował być czysty podczas zbierania krwi z Kuro. Chociaż nie musiał martwić się o to wszystko, bowiem Kiba z Hashim już wrócili, jednak w dość dziwnym zestawieniu, ponieważ jeden z nich był związany i nie był to Kiba, który był najwidoczniej szczęśliwy, że mógł zobaczyć całego swojego towarzysza i ochroniarza, który nie posiadał raczej już broni miotanej w swoim ciele. - Dobrze was widzieć, myślałem czy iść was szukać. - odparł jednooki z uśmiechem na ustach, ale dalej nie był już taki szczęśliwy. - Zdrajca? Wystawiający karawany... Mam pomysł może pozwolimy Kuro go zjeść? - zapytał się spoglądając na Kibę, a następnie na Yoriego. To była pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy, zarazem bardzo brutalna jak i ironiczna, zostać zagryzionym przez własnego towarzysza. Niestety jeden z nich będzie mógł ujść z życiem z tego wszystkiego, tylko czy to miało jakieś znaczenie? Raczej był wystarczająco przerażony by tutaj już nie wrócić, zwłaszcza jak usłyszy krzyk, tym bardziej zmyje się stąd jak najszybciej, a Hashi zostanie tutaj sam, bez niczyjej pomocy i będzie mógł sobie umierać w spokoju i męczarniach, a nawet jak ktoś przyjdzie mu z pomocą narazi się na atak Kuro. Jeżeli wszyscy się na to zgodzili, chłopak razem z Kibą, przywiązał Hashiego do drzewa, a następnie zagonił ich do wozu. - Powinniśmy odjechać, chyba że chcecie oglądać jak on zostaje pożarty. - powiedział i poczekał jak wszystko było gotowe i samemu mógł zasiąść na wozie. - Kuro, zjedz go i zacznij od jego brzucha. Smacznego. - powiedział, śmiejąc się i podnosząc z ziemi jednej z shurikenów, który rzucił w stronę swojego sługi, raczej powinien być w stanie go podnieść i użyć go do rozcięcia skóry, a jak nie to trudno, zawsze może się wygryźć za pomocą zębów. W jego ciało, a każda forma obrony raczej będzie bezskuteczna. Samemu jednak zapakował się na powóz, tam gdzie powinien być już Kiba i Yoshi. - Ruszajmy nim to wszystko się zacznie, wątpię że yoshi wytrzyma ten widok. A już i tak przeżył wystarczający stres.- powiedział do Kiby, będąc gotowym do dalszej drogi. Teraz pozostało jedynie odjechać zostawiając dwójkę swoich wspólników by poznali się bliżej niż wcześniej, a przy okazji na śmierć
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 17 kwi 2018, o 14:18

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
25/30



Wyglądało na to, że póki co posłuszny Akashiemu zombie był bezużyteczny, i przykro to powiedzieć, ale podobnie było z Yorim, który nie miał zielonego pojęcia, co się stało. Rzeczywiście jednak w obecności silnego fioletowowłosego kamrata czuł się już znacznie lepiej i nie panikował, co należało uznać za plus tej i tak niezbyt komfortowej sytuacji. Mieli jednak trochę szczęścia w nieszczęściu, skoro Kiba i Hashi akurat wrócili do obozu, a to że znaleźli się w dość dziwnej konfiguracji, to już inna sprawa. Kieł szybko wytłumaczył, co się stało, ale nie chciał sam decydować, pozwalając także i swojej grupie wypowiedzieć się co do tego, co powinni zrobić ze zdrajcą. Wyznawca przeklętego boga szybko zaproponował swoje rozwiązanie, dość brutalne, ale Kibie zdawało się podobać, bo nawet uśmiechnął się pod nosem. Inaczej było z Yorim, który aż wzdrygnął się, słysząc te słowa. Zdecydowanie nie był entuzjastą tego pomysłu, ale trudno było mu się także sprzeciwiać dwóm towarzyszom, który w gruncie rzeczy uratowali mu tyłek.
- Może chociaż go rozwiążemy, żeby miał jakiejkolwiek szansę na obronę? – Zaproponował wreszcie tylko pewną małą modyfikację planu Akashiego. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego Hashi ich wystawił, stracił do niego ostatnie krzty szacunku, ale jednocześnie nie uważał, by było fair zostawienie go na stuprocentową śmierć.
- Nie ma opcji. Przegłosowane. – Mruknął jednak Kiba, który zupełnie nie zgadzał się z Yorim. Wraz z fioletowowłosym postanowił przywiązać Hashiego do drzewa. On uważał, że to nie było tak, że nie zostawiają mu żadnych szans. Jeśli miał w sobie wystarczająco wiele determinacji, mógł się uwolnić. To tylko od niego zależało, czy zostanie pożarty przez bezwolne zombie.
- Zgadzam się. Uprzątnijmy tylko ten burdel. – Dodał Kieł, kiedy wyznawca Jashina zaczął ich ponaglać. Kiedy jednak podeszli do obozu, okazało się, że rzeczywiście potrzebowali jeszcze trochę czasu, zanim ruszą dalej. Z powozu wytoczyło się bowiem kilka beczek i wypadło kilka drewnianych skrzyń. Ponadto trzeba było uspokoić konie, czym właściwie bez żadnych ustaleń zajął się sam Yori. Może i wcześniej był wystraszonym gagatkiem, ale nie dało się ukryć, że podejście do tych zwierząt miał niesamowite. Ugłaskał je na tyle, by najwyraźniej przekonać je, że niebezpieczeństwo już minęło. Aż dziw, że żadne z grzywiastych zwierząt nie zerwało się z uwięzi podczas tego zamieszania. Wszystkie nadal przywiązane były do drzew, choć póki co jeszcze dość nerwowo stukały kopytami o podłoże.
Kiba wskazał gestem dłoni do Akashiego, żeby pomógł mu z załadowaniem towaru z powrotem do powozu. Na szczęście nie było tego tak dużo, więc uporali się z tym wyjątkowo szybko. Wreszcie Yori zasiadł na miejscu woźnicy, a Kieł wsiadł na konia, poprawiając jeszcze swoje siodło.
- Możemy ruszać. – Zarekomendował reszcie, po czym wytoczyli się z polany. Podróż mijała im dość spokojnie, choć znacznie wolniej niż w ciągu dnia. Nadal było ciemno i nieco mgliście, chociaż promienie słoneczne zdawały się już delikatnie przebijać przez korony drzew. Dlatego też tempo stopniowo się zwiększało, a po jakimś czasie Kiba stwierdził, że pozostało im niewiele do celu. Wszystko pięknie, prawda? No, aż do chwili, w której nagle drewniane koło powozu potoczyło się w przód, a sam powóz utknął w ogromnej kałuży błota. Mogło się wydawać, że wyczerpali już limit pecha na tę podróż, ale jednak nie… taka drobnostka, a póki co zatrzymała ich pochód.
- Ogarniasz jak to zamontować z powrotem? – Zapytał wreszcie Akashiego Kiba, który zeskoczył ze swojego konia i złapał ich „uciekające” koło, pokazując je swojemu towarzyszowi. Przyglądał się też miejscu, w którym to powinno się znajdować, a także innym kołom, żeby pojąć jak to wszystko działa. Wcześniej takimi rzeczami zajmował się Hashi, ale tym razem… zdecydowanie nie mogli na niego liczyć.
Ostatnio edytowano 17 kwi 2018, o 22:09 przez Kaito, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Akashi » 17 kwi 2018, o 20:13

Wszystko było dobrze, uspakajało się i zmierzało ku końcowi. Dla niektórych dobrego, a dla innych mniej, zwłaszcza dla Hashiego, jeszcze niedoszłego śniadania Kuro, a może kolacji? Ciężko stwierdzić, wszystko przez tą noc. Jednak decyzja co do kary została przegłosowana. Mimo sprzeciwu Yoshiego, który najwidoczniej chciał dać jakieś szanse przeżycia swojego byłemu kumplowi. Jednak raczej nie miał o co się martwić, biorąc pod uwagę jeżeli tamten, który uciekł jest dość niedaleko zapewne przyjdzie mu z pomocą, raczej poradzi sobie z zombiakiem, który nie do końca jest sprawny, jednak może nie być to łatwe w końcu nie wiem jak z nim walczyć. Dalej było tylko ładowanie resztek towaru na wóz i uspokojenie koni, czym zajął się Yori. - Jesteś dobrą osobą. - powiedział, młodzieniec uśmiechając się do zleceniodawcy. W sumie ciężko mówić o przemytniku, że jest dobry. W końcu szkodzi gospodarce i interesom prowincji, ale jest dobry tak ogólnie, jako zwyczajny człowiek. Dalej było tylko łatwiej, wszystko zostało załadowane na wóz i wszyscy mogli ruszyć przed siebie, droga była spokojna i cicha, jednak w tym momencie raczej nie ma co się spodziewać zagrożenia ze strony bandytów, byłoby to zbyt głupie i ten czas można poświęcić na coś innego. Na rozmyślanie nad przyszłymi planami, które chłopak już jakiejś miał, a mianowicie powrót do swojej świątyni. Może to nie był jakiś duży cel, ale jeżeli gdzieś ma uzyskać jakieś informacje na temat spraw, które go interesują to tylko i wyłącznie w tamtym miejscu. - A właściwie gdzie z tym jedziemy? - zapytał się, nieco znużony tym spokojem, ale w końcu dostał to co chciał. Nawet jedną ofiarę, którą usiekał samemu. Tylko czy tak spokojnie nie mogło być już do samego końca? Oczywiście nie, bowiem wóz widocznie nie wytrzymał napięcia, a raczej jedno z kół, które postanowiło wyprzedzić powóz. - Czegoś takiego nie widziałem. Farta to nie mamy. - podsumował całe zajście zsiadając z wozu, o ile wcześniej go nie zrzuciło. - Zamontować to znowu? Daj mi chwilę.... - powiedział, lekko zamyślony, oraz nie wierząc, że da radę to zrobić. Jednak najpierw postanowił obejrzeć pozostałe koła i ich mocowanie by wiedzieć jak to zrobić by było dobrze, a następnie zobaczyć oś czy jest cała. Jednak biorąc pod uwagę, że może być pod błotem nie będzie to łatwe. - Może nieco rozładujemy wóz? Wątpię, że uniosę to razem z towarem, zwłaszcza w tym błocie. - powiedział, jeżeli zgodzili się z nim pomógł im zdjąć część towaru z wozu tak by odciążyć to miejsce, które ma unieść. Po czym spróbował, tak by Kiba mógł obejrzeć oś. - Dasz radę to założyć? - zapytał się, nieco stękając, wskazując że jego rola nie jest zbytnio przyjemna i oczekiwałby pomocy, jednak Yori raczej do tego się nie nada, więc musiało zostać jak jest. Dalej tylko zostałoby raczej zablokować jakoś to koło by się trzymało. - Możecie użyć mojego kija. - dodał, uśmiechając się, czując jak powoli zapada się w błocie. Zawsze to jakaś praca, po odrobinie przyjemności, musi być źle.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 17 kwi 2018, o 22:32

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
27/30



Nie dało się ukryć, że to co najgorsze było już poza nimi. Hashi nie wypadł na swoim biznesie najlepiej, ale cóż, zdrajca zasłużył sobie na takie traktowanie. Pozostała część grupy mogła się zaś cieszyć ze spektakularnego zwycięstwa, o ile rzeczywiście można było nadal czerpać radość po utracie przyjaciela, czy może nawet członka rodziny. Widać było, że z tym faktem szczególnie nie mógł pogodzić się Yori, który tylko uśmiechnął się ledwie widocznie na wspomnienie Akashiego o tym, że jest dobrym człowiekiem. Był, może właśnie za dobrym, skoro jako jedyny nie potrafił postawić na jedną kartę? No trudno, w życiu układało się różnie – można by rzec, że raz na wozie, raz pod wozem.
A propos powozu… przemytnicy faktycznie nie mieli farta. Tyle już przeszli, a teraz jakieś cholerne koło postanowiło odmówić im posłuszeństwa. Kiba już nawet nie starał się powstrzymywać i kopnął mocno powóz, kręcąc ze zrezygnowaniem głową. Tracili tylko cenny czas i zaczynał się obawiać czy czasem ich kupiec nie postanowi się rozmyślić.
- Właściwie musimy tylko zabrać towar do brzegu. To już za tamtymi drzewami. – Kieł wskazał fioletowowłosemu na kraniec lasu. Póki co korony drzew zasłaniały jeszcze widok, ale najwyraźniej Kiba wiedział o czym mówi. Do ich celu pozostało naprawdę niewiele i aż płakać się chciało, widząc że powód padł tuż przed samą metą. Czy w ogóle był sens go naprawiać? Niestety towar był naprawdę ciężki, dlatego o wiele lepiej byłoby go przewieźć na czterech kółkach, chociaż nie pozostało im wiele drogi i w ostateczności mogliby sobie poradzić i bez wozu. Pewnie musieliby zrobić kilka przemarszów, wykorzystując przy tym już nieco zmęczone konie, ale nie było to nic niemożliwego.
- Co Ty nie powiesz… – Westchnął Kiba, gdy jego kamrat wspomniał coś o farcie. – Dobra, spróbujmy. – Dodał jednak, kiedy wyznawca Jashina wpadł na pewien plan. Wyciągnęli z powozu parę skrzyń, żeby nieco go rozładować, a wtedy Akashi podniósł go nieco, aby dać Kibie większe pole do manewru. Mężczyzna, nie chcąc nadwyrężać mięśni kolegi, od razu zabrał się do roboty. Przykucnął dokładnie oglądając miejsce pozostałe po wypadłym kole, a następnie starał się przytwierdzić to drugie tam, gdzie powinno się znajdować. Dwoił się i troił, ale tak po prawdzie nie miał zielonego pojęcia, co robi. Ba, nie wiedział nawet czy sam Hashi poradziłby sobie z takim syfem.
- Zapomnij. – Mruknął więc tylko do Akashiego, żeby ten niepotrzebnie się nie męczył. – Musieliśmy chyba zgubić jeszcze jakąś inną część po drodze. – Oznajmił tylko, choć wcale nie był pewien, czy to kwestia brakującego elementu czy może jego kompletnej nieznajomości tematu. Tak czy inaczej nie sądził, by fioletowowłosy albo Yori mogli wymyślić coś lepszego. Jeszcze raz kopnął więc w powóz, po czym zwrócił się do wyznawcy przeklętego boga.
- Dotoczymy to jakoś? – Zapytał od niechcenia, ale nie widział też innego rozwiązania. Wiedział, że będzie to cholernie męczące, ale szkoda by było przecież poddać się, kiedy już praktycznie widzieli ostateczny cel swojej podróży. Nie czekając więc na Akashiego złapał za linę jednego z koni, za pomocą której ten ciągnął wcześniej powóz i zaczął obwiązywać skrzynie tak, aby też przesadnie nie przeciążyć zwierza. Następnie ostrożnie przewrócił jedną z wyciągniętych wcześniej beczek na bok i zaczął toczyć ją w kierunku krańca lasu.
- Yori, zostań przy powozie, żeby dopilnować reszty. Damy radę. – Polecił jeszcze swojemu koledze, jako że zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest on zbyt silny i że nadal przeżywa rozstanie z Hashim. Znacznie bardziej mógł się przydać jako ten, który przypilnuje towaru niż dotoczy go nad brzeg. Kiba liczył natomiast za to na fioletowowłosego. Widział w końcu wcześniej, że ten ma sporo siły. We dwóch, wraz z wykorzystaniem koni, mogli dość szybko przerzucić towar do docelowego miejsca spotkania. Kieł przyśpieszył jednak, bo miał nadzieję na to, że przy brzegu spotka kupca, któremu wyjaśni ich niewielkie opóźnienie.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Akashi » 18 kwi 2018, o 14:45

Wszystko dobiegło koca, a sama podroż trwała w spokoju. No do pewnego momentu, aż koło od wozu nie odpadło. Kto by się tego spodziewał, w końcu nigdzie nie można spokojnie dojechać. W sumie po tym co ten wóz przeżył, nawet nie dziwne, że jedno z kół mogło zostać przypadkiem uszkodzone. Chociaż w tym momencie to nie czas na rozmyślanie na ten temat. Odpadło to odpadło i trzeba coś na to zaradzić, jakoś to przymocować, a może wystarczy je tylko założyć i będzie po sprawie? Warto sprawdzić i właśnie do tego przystąpili, uprzednio zdejmują część rzeczy z wozu, by było łatwiej unieść jego pakę do góry. Sam ciężar wozu był nieco irytujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę błoto, które utrudniało ustanie na własnych nogach bez ślizgania się. Próby Kła, które służyły założeniu tego ustrojstwa trochę irytowały chłopaka, że mu nie wychodzi. W końcu to on musiał to wszystko trzymać na swoich ramionach, a nie oni. Na słowo zapomnij, chłopak prawie upuścił wóz na ziemie, jednak w ostatecznym rozrachunku tego nie zrobił, starał się go ostrożnie postawić na ziemi, tak by samemu nie wyjebać się ryjem w to błoto, o co było raczej łatwo. Wizja zgubionych dodatkowych części także nie napawała optymizmem, bo szukanie ich w tych warunkach raczej nie będzie łatwe, ani przyjemne. Dlatego Kiba podjął dość dobrą decyzje, toczenia towaru na miejsce. Przynajmniej twierdził, że nie jest tam daleko co napawało optymizmem. - W sumie można spróbować, może oni będą posiadać jakiś wózek, którym damy radę to przewieźć. - powiedział, po czym, zabrał się za podobną robotę co jak zleceniodawca, jednak niezbyt wykorzystując konia. Postanowił samemu załadować się skrzyniami na swoje plecy z pomocą Yoriego, tak by było ich jak najwięcej, a zarazem byłby w stanie normalnie iść. Jemu raczej nic się nie stanie od noszenia ciężarów, mimo lekkiego zmęczenia, a koniowi bardziej przyda się odpoczynek niż jemu. - W sumie jak przeniesiemy większość towaru, resztę będziemy mogli pchnąć na wozie. Wystarczy, że utrzymamy ten bok w górze, a konie raczej nam pomogą w ciągnięciu tego bajzlu. Zanieśmy to co zdjęliśmy, a resztę spróbujmy przewieźć. Jak nie da rady to będziemy dalej się rozdrabniać. - powiedział, zajmują się swoją robota, którą mu zlecili. Wiele więcej już nie musiał robić. Jak tylko wykonywać robotę muła, a w tym przypadku raczej nie ma co opisywać.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Kaito » 18 kwi 2018, o 21:39

Obrazek

Misja rangi C dla Akashiego
29/30



Może i mieli pecha, ale tak jak stwierdził Akashi, po tym wszystkim, co przeżyli w lesie, uszkodzone koło nie wydawało się niczym wyjątkowym. Inna sprawa, że przysporzyło im ono wielu kłopotów, bo towaru było sporo, a i nie należał on do najlżejszych. Co prawda fioletowowłosy wraz z Kibą starali się zamontować koło z powrotem, ale niestety bez większych rezultatów. Ba, umorusali się w błocie tylko po to, by wreszcie Kieł przyznał, że nie ma zielonego pojęcia jak naprawić tę upierdliwą usterkę. Może jednak popełnili błąd, zostawiając Hashiego w lesie? Może trzeba go było zabrać związanego jak zakładnika i jeszcze zastanowić się, co z nim zrobić? Wówczas może mieliby przy sobie kogoś, kto poradziłby sobie z problemem odpadniętego koła.
Teraz można było już jednak tylko żałować, bo przecież nikt nie zamierzał po zdradliwego kompana wracać. Kiba zaproponował zaś inne rozwiązanie, może i męczące, ale lepszego chyba w tym momencie nie mieli. Zaczęli więc toczyć, pchnąć i przenosić kolejne skrzynie, beczki i toboły z pomocą koni. Grzywiaste zwierzęta wyglądały już na mocno zmęczone, dlatego nie można było nadto polegać na ich kopytach. W tym przypadku pomocny okazał się Yori, który wskazywał za każdym razem Kibie ile towaru może przywiązać do lin. Pierwsza dostawa poszła całkiem nieźle, a Akashi wraz z Kłem zauważyli przy brzegu kupca, którego Kiba zaczął przepraszać za opóźnienie. O dziwo ten nie miał nawet żadnych przeciwwskazań, a jeszcze do tego zdecydował się pomóc przemytnikom w przeniesieniu towaru. Cóż, może chciał się popisać swoimi muskułami? Nie dało się bowiem ukryć, że był to postawny mężczyzna, niemalże łysy, z okrągłą twarzą, czarnymi jak węgliki oczami i sporawym tatuażem na prawym ramieniu przedstawiającym tygrysa. Po drodze Kiba opowiadał mu z czym i z kim mieli do czynienia podczas swojej podróży.
- To co, dobrze że Cię zabrali? – Facet wreszcie odwrócił się w kierunku wyznawcy Jashina, który mógł usłyszeć urywki rozmów. Wiedział więc, że został wyjątkowo doceniony przez swoich zleceniodawców. Ba, Kiba stwierdził nawet, że gdyby nie on, to w ogóle nie dotarliby do celu. Prawdopodobnie miał rację, choć i jemu nie można było ujmować żadnych zasług. Także miał doświadczenie w boju i pewnie do tej pory całkiem dobrze szła mu ochrona karawany na własną rękę.
- Pewnie myśleliście, że nie poczekam… spokojnie, kiedyś sam się zaciągałem do takiej ochrony karawan. Teraz jest chyba jeszcze gorzej niż kiedyś. – Zagaił jeszcze nieznajomy pomiędzy jedną dostawą a drugą. Nie tylko wyglądał na silnego, on naprawdę miał sporo pary w łapach, nawet jeśli był nieco starszy od reszty grupy. Dzięki dodatkowym rękom do pracy przeniesienie reszty skrzyń i beczułek stało się o wiele prostszym zadaniem, chociaż kiedy wreszcie mężczyźni przepchnęli także i wóz z pozostałym towarem nad brzeg, każdy z nich mógł odetchnąć z ulgą i obetrzeć kropelki potu zebrane na całym ciele.
- Dobra, jak Cię tak chwalą, to niech będzie, że Tobie zaufam. Przelicz, czy jest wszystko. – Kupiec zwrócił się wreszcie do Akashiego, choć problem tkwił w tym, że nikt mu nie mówił w gruncie rzeczy, co i w jakiej ilości przewożą. Dlatego też Kiba złapał go za poły kimona. – Dwanaście beczek z alkoholem, sześć tobołów z ziołami i piętnaście skrzyń ze kawałkami stali kantańskiej. – Mruknął mu na ucho, po czym wręczył mu do ręki także niewielkie drewniane pudełko. Wyznawca Jashina, jeśli je otworzył, mógł w nim ujrzeć obiecany wcześniej przez Kła prezent pod postacią specyficznych ziółek, które wcześniej palili i w Czarnym Dystrykcie, i na polanie w lesie, a także drewnianej fajki.
- Tylko nie spal za dużo na raz, cholernie dusi. – Dodał wyraźnie rozbawiony, a następnie nadal z szerokim uśmiechem na ustach opuścił swojego towarzysza i wdał się w rozmowę z łysawym, starszym mężczyzną.
Ostatnio edytowano 19 kwi 2018, o 14:12 przez Kaito, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 395
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Mglisty las

Postprzez Akashi » 19 kwi 2018, o 10:56

Niby nie dojechali do samego końca, ale byli na szczęście dość niedaleko docelowego miejsca. Przynajmniej tyle dobrego w tym wszystkim, że nie muszą maszerować z tym wszystkim przez połowę lasu. Pierwsza partia poszła całkiem sprawnie, może nie było to zbytnio wygodne i praktyczne na dłuższą metę, jednak Yori najlepiej wiedział co robić w tym momencie i jak to ogarnąć by konie nie wyzionęły ducha. Nieco zabawne, ktoś kto nie posiadał żadnych właściwości bojowych był w stanie zrobić tyle innych rzeczy. Może lepiej by to się skończyło gdyby on próbował założył koło, a nie Kiba? Chyba jest nieco bardziej ogarnięty, a przede wszystkim myślący, co nie można powiedzieć ani o kibie ani o jednookim, którzy raczej rozumieli ograniczą liczbę rozwiązań i wyjść z danych spraw. Chociaż teraz nie przydawał się na wiele, zwłaszcza w samym targaniu tego, to bez niego to by się nie udało, a same zwierzęta ległby trupem od przeładowania. Kolejne partie były już łatwiejsze, zwłaszcza że pomagała z nimi jeszcze jedna osoba, ten który miał to wszystko odebrać. Nadawał się raczej dobrze do tego, siły także mu nie brakowało. Nawet postanowił się zagadać do fioletowowłosego. - Dla nich dobrze, ale dla tych co zdechli wątpliwie, ale chociaż powiększyłem nieco swoją sakiewkę i zdobyłem ofiary. - odpowiedział, dość prosto. Nie miał co narzekać na rozwój wydarzeń. W końcu dostał wszystko co chciał, sam los mu chyba nieźle sprzyjał. Mimo że teraz musiał siłować sięz tymi skrzyniami przez pewien czas, chociaż przez chwilę nie musiał czuć się samotnie. - Ochrona karawan, ludzi i zabójstwa... wszystko da radę się zrobić, jeżeli ktoś dobrze zapłaci. A sama walka jest zabawna i przyjemna. To najlepsza zabawa jaką kiedykolwiek poznałem. - powiedział z uśmiechem na twarzy, będąc przepełniony radością. Jemu nic nie przeszkadzało, liczyła się tylko zabawa, a jeżeli walka jest dobrą zabawą i znajdą się tacy, którzy potrafią za to zapłacić, wszystko staje się o wiele lepsze. Przecież w życiu rozchodzi się o to by łączyć przyjemne z pożytecznym, a tak właśnie udawało się chłopakowi, który czerpał nawet potrójne korzyści z tego co robi. Wszystko było dobrze, do pewnego momentu liczenia, na myśl czego chłopak lekko się zlękł, jednak nie z powodu tego, że średnio sobie radził z liczeniem, tylko nie wiedział ile wszystkiego miało być na początku. Chociaż w tym przypadku Kiba szybko uratował mu dupę podając dokładne wytyczne co do ilości danych towarów. - Ratujesz nam dupę. - odparł szeptem, tak by tylko Kieł mógł to usłyszeć, co prawda to prawda. Brak wiedzy o poprawnej ilości towaru przez chłopaka mógł spowodować nie lada problemy, tylko czy liczenie będzie w tym momencie potrzebne? Przecież wszystko przenosili i każdy raczej wie ile czego niósł. Mimo, że to nie była najprzyjemniejsza część pracy. Chłopak odebrał mały datek od swojego szefa i schował go do torby, w tym przypadku raczej nie miał co liczyć na więcej. Pieniądze zapewne dostanie po tym jak wszystko policzy i właśnie tak zrobił, zabrał się za to co musiał, by później móc wszystko zameldować wedle stanu faktycznego. Po drodze przecież niczego nie zgubili. - Wszystko się zgadza. Dwanaście beczek z alkoholem, sześć tobołów z ziołem i 15 skrzyń. - powiedział, informując o stanie rzeczy odbiorce towaru. - Jeżeli się nie obrazicie, chciałbym odebrać już swoją wypłatę. Chce jak najszybciej wyruszyć do Ryuzaku odwiedzić mój stary dom i przy okazji odebrać moje zabawki. - dodał, podsumowując wszystko. W sumie i tak nie miał nic więcej tutaj do roboty, chyba że oni coś jeszcze wymyślą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości