Gdzieś na morzu

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Gdzieś na morzu

Postprzez Inu » 14 lip 2015, o 15:38

Walka skończona, można świętować chociaż w środku nocy tuż po walce mało komu chciało się balować, nawet Inu, która lubiła sobie zaszaleć. Dostała odpowiedź na swoje pytanie, czwarty pirat faktycznie postanowił popływać. Wzruszyła ramionami, nie będzie płakać za żadnym z nich. Sanshi zaś zniknął pod pokładem, zapewne poszedł po prostu spać. Wszystko ucichło, pozostał jedynie miarowy szum morza i słony posmak na wargach z powodu sporej jej ilości wokoło.
Ruda warknęła, jej dłoń jednak nie jest w tak dobrym stanie o jakim myślała. Kurwa no, nie takimi rzeczami obrywałam, ale teraz akurat musiałam się połamać... Nagle obok znalazł się Renji, który zwrócił na nią uwagę. Złapał jej dłoń bez słowa w swoje ogromne łapska, Inu mimowolnie zacisnęła wargi oczekując bólu. Nic takiego nie nadeszło, zamiast tego odczuła przyjemne ciepło zielonej chakry, która zaczęła leczyć jej pokiereszowaną kończynę. - Co!? Nie spodziewała się, że kapitan statku mógł być również medykiem, w tych czasach rzadko można znaleźć kogoś o takich umiejętnościach, większość bowiem wolała szkolić się w brutalnej sile by po prostu przeżyć. Dłoń została wyleczona, Renji mrugnął do niej. Ruda skrzywiła się, lecz po chwili uśmiechnęła się niechętnie w podzięce. - Em...no dzięki...-
Wkrótce usłyszała donośny głos kapitana, który oznajmiał wszem i wobec, że płyną wprost na Kantai. Ruda wychyliła się za barierki by się rozglądnąć, lecz oczywiście przywitał ją mrok, niczego nie mogła ujrzeć. Zapewne minie jeszcze mnóstwo czasu zanim cokolwiek dostrzeże. Postanowiła więc pójść po prostu spać by zrelaksować się po nieprzyjemnym ataku piratów.
Inu
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Teien » 14 lip 2015, o 15:59

I tak to już musiało być, jedyny rodzaj przeciwnika zdolny pasywnie przeciwstawić się Yoshiemu jaki istnieje na tym świecie musiał się oczywiście trafić w przeciwnej "drużynie". Najwidoczniej poza swą epickością posiadał też kapkę pecha. Morda już nie cieszyła mu się jak podczas walki, bowiem skarcony niczym pewnie szczekające szczenie, został zadrapany przez podrzędnego kundla. Rana osiadła głębiej na jego dumie, a także bestia która krąży w jego łbie została jeszcze bardziej rozjuszona. Kto wie kiedy postanowi zaatakować i znów przejąć kontrolę nad Czerwonym Królem. W najmniej spodziewanym momencie, w walce, wtedy kiedy ktoś go przypadkowo potrąci z bara... Jednak niespecjalnie sie tym przejmował no bo przecież to on sam, co będzie to będzie. Siedział oparty o barierki, spoglądając pustym wzrokiem gdzieś przed siebie. Nie myślał nawet że ktoś da mu bandaże, a jednak takowe otrzymał. Nie podziękował, gdyż taka była jego natura.
Rozebrał się do pasa i owijał ranne miejsca białym materiałem. Delikatnie szczypało czy też piekło, robił to starannie niczym rasowy medyk którym oczywiście nie był. Podstawy chyba każdy zna, tak więc cóż więcej mógłby sam zrobić. Spożyć pigułkę, która wspomoże organizm i pomoże się regenerować. Kątem oka spoglądał na Rudowłosą, która jakże dumnie co on sam nie chciała pomocy. Kapitan statku mimo mięśni posiadał warstwę człowieczeństwa i okazał się być medykiem, a przynajmniej tak wyglądała ta poświata. By to potwierdzić Uchiha aktywował na chwilę Sharingana by doglądać procesu regeneracji dłoni. Wyglądało to interesująco i płynnie... Kiedy skończyli dezaktywował swoje KG. Niedługo później on sam był już opatrzony.
Czas mijał, a Yoshiemu nie było do śmiechu. Dumał nad nowymi technikami, które pozwoliły by mu złapać nawet osobę ślepą w własną sztukę. Nic nie przychodziło mu do łba... A czas mijał.
Teien
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 6 wrz 2016, o 19:37

Po szybkim przemyśleniu sprawy tajemniczego zlecenia, razem z Saiką skierowaliśmy się w stronę morza, gdzie najlepiej byłoby zacząć poszukiwania pirata.
Nie walczyłem jeszcze z kimś, kto zna naturę ognia. Wodą chyba powinniśmy mu trochę przeszkodzić, ale co jeśli nie zdążymy? Obiecaj, że jeśli mnie upiecze to nie zjesz mnie tylko zaniesiesz do rodziny.
Te przemyślenia zaczęły mnie faktycznie gnębić, przez co szedłem lekko zdemotywowany, ze wzrokiem wbitym w ziemię.
To pirat, więc pewnie nie będzie sam. Z piratami raz walczyłem ale byli chyba jacyś niedorozwinięci więc łatwo poszło. Skoro tego ktoś chce zabić, to musi być nieco silniejszy albo chociaż uciążliwy w walce. Przecież nikt by nam nie zawracał głowy o pierwszego lepszego gościa, prawda?
W pewnym momencie dość nerwowo zacząłem sprawdzać swój ekwipunek, szukając czegoś co mogłoby uratować moje biedne, rybie życie.
A może to olejemy?
Hoshigaki Seiki
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Saika » 8 wrz 2016, o 06:57

Damy radę. Skoro ludzie zwracają się z czymś takim do dwójki początkujących ninja, to nie może oznaczać, że to nie wiadomo jaka gruba szycha. Z drugiej strony to może być pułapka i ewentualne zaproszenie do zabicia nas. Nie lubię takich sytuacji, takich misji w ciemno. Wszystko jest podejrzane na kilometr, ale co nam zostaje? Spróbujmy. W razie czego będziemy przecież przy wodzie, więc zawsze będziemy mogli uciec. próbowała pocieszyć chłopaka w jakiś sposób, choć to, że on wahał się sprawiało, że i w niej narastało niepewne uczucie, które nie dawało jej spokoju. Z drugiej strony chciała sprawdzić się. Miała dużo energii, którą chciała dobrze spożytkować, ale nie przypłacając życiem! We wcześniejszej misji był z nimi bardziej doświadczony shinobi, co dawało pewnego rodzaju oparcie i może nawet poczucie bezpieczeństwa.
Doszedłszy nad wybrzeże rozejrzała się w poszukiwaniu jakiegoś statku. Gdzieżby indziej szukać pirata? Jakichkolwiek śladów bytowania takowego na brzegu także szukała.
I przysięgam, jak jeszcze raz wspomnisz o swoim martwym, rybim ciele, to chyba ja cię w tej chwili zabiję. Z takim nastawieniem chcesz być najsilniejszym duetem w Kantai? Ogarnij się!
Saika
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Narubi » 8 wrz 2016, o 19:31

A to łotr!

Ranga C - 10/45+
Saika i Seiki

Obrazek
Czas mijał. Oni szli w stronę morza, rozmawiając. Po jakimś czasie doszli, jednakże gdy spoglądnęli w morze niczego nie zobaczyli. Statki albo były już bardzo daleko, poza linią horyzontu albo stały zacumowane w portach i przy brzegu. Pirat zapewne był na tym statku, który był daleko, więc jedyną szansą dwóch młodych adeptów sztuki shinobi było wypłynięcie w pełne morze. Jednakże czy nawet posiadając umiejętności związane z manipulacją wodą byli w stanie to zrobić? Czy nie opadliby z sił? Jak Saika słusznie zauważyła, oboje byli dopiero początkujący, chociaż już nazywali się Najsilniejszym Duetem w Kantai. Rzeczywiście ciekawe było to dlaczego ktoś wysyłał ich na taką misję. Początkujących ninja do zabicia potężnego wroga. Być może ktoś już słyszał o ich Najsilniejszym Duecie i postanowił dać im szansę wykazania się? Może to nawet ich rodziny zaaranżowały całą tą sytuację? Może krewni Saiki chcieli posłać ją na śmierć za to, że zadawała się z Hoshigaki? Może krewni Seikiego chcieli posłać go na śmieć za to, że zadawał się z Houzuki? A gdyby tak się okazało, że jednak przeżyją tą walkę i zlikwidują cel ... to wszyscy będą szczęśliwi. W obu przypadkach Klany miały zysk, więc istnienie takiego układu miało sens. Przechadzając się czy spoglądając w morze i zastanawiając się co dalej począć, dwójka przyjaciół zauważyła w oddali pewnego mężczyznę. Z początku mogło im się wydawać, iż jest to ten groźny pirat, niemniej jednak w końcu zobaczyli rybaka. Miał jasnozieloną koszulę, na to ciemnozieloną kamizelkę, okulary i słomiany kapelusz. Na oko 1,6 metra wzrostu i 50 kilo, może trochę więcej wagi. W ręku trzymał najprostszą na świecie wędkę. Prawdopodobnie była też najtańsza. Kto to wiedział? To nie był ten poszukiwany pirat, niemniej jednak można było go wykorzystać jako źródło informacji. Może coś wiedział.
Narubi
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 9 wrz 2016, o 20:09

Jak coś to nie nazywamy siebie jeszcze najsilniejszym duetem, a jedynie pretendujemy do tego miana :P
____________
No co?! Ty nie musisz się martwić, że ktoś cię zrani, a ja jestem podwójnie zagrożony! Nie dość, że każdy może mnie zranić, to jeszcze niektórzy mogą chcieć mnie spróbować! Nie słyszałaś po ile stoi na czarnym rynku olej z wątroby rekina? Nawet dzieciom to dają, więc teraz nawet do przedszkola nie wejdę bo rzucą się na mnie te małe gówniaki! Ty nic nie rozumiesz! - wrzasnąłem na Saikę ze łzami w oczach, wyobrażając sobie siebie leżącego w kałuży krwi.

Po dotarciu na miejsce zastaliśmy jedynie morze rozciągające się po sam horyzont oraz statki, które majaczyły w oddali.
I weź tu traf na tego jednego skubańca. Może być przecież na każdym z tych statków, a równie dobrze może być w zupełnie innym miejscu. Musimy znaleźć kogoś, kto będzie znał jakieś dokładniejsze informacje na jego temat. - powiedziałem do Saiki, rozglądając się po wybrzeżu.
O, tak ktoś jest. Idź i użyj "jestem laską no jutsu", wtedy pewnie nam coś powie. Jak okaże się, że ten pirat jest na statku to trzeba będzie się do niego jakoś dostać. Moglibyśmy nawet spokojnie popłynąć i zrobić cichą dywersję.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Saika » 9 wrz 2016, o 20:52

Już nie przeżywaj jak małe dziecko. Dopiero się chwaliłeś co to nie ty, a teraz boisz się dzieci w przedszkolu? Najwyraźniej będzie dużo łatwiej cię pokonać jak z początku myślałam skoro przeraża cię grupa dzieciaków. powiedziała zirytowana już dziewczyna. takie użalanie się nad sobą działało jej na nerwy. Pierwsze 2 razy wspomniane - okej, rozumiała, ale ciągle to samo? Ile można było?! Kręciła głową przez cały wywód chłopaka, dając mu do zrozumienia swoje głębokie zainteresowanie tym co mówi.
Na miejscu nie było oczywiście nic. Gdzieś w oddali jakieś statki i na odległej plaży jakiś człowiek. Pierwsza myśl oczywiście padła na pirata, ale sam, bez załogi, raczej by tak nie stał. Kiedy przyjrzeli się, dostrzegli rybaka, dość chudego, który ze staą wędką próbował złapać kilka sztuk.
No tak, znów wszystko ja... Ech... westchnęła ostentacyjnie i wzruszyła ramionami, a następnie podeszła do rybaka. Bardzo przepraszam, czy mogę przeszkodzić? mówiła ciszej jak zazwyczaj, żeby przypadkiem nie spłoszyć mu ryb. Czy nie widział pan czy nie słyszał w okolicy o jakiejś grupie piratów? Oto jeden z nich pokazała mu następnie zdjęcie dołączone w butelce do zlecenia.
Saika
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Narubi » 10 wrz 2016, o 20:10

A to łotr!

Ranga C - 13/45+
Saika i Seiki

Obrazek
Dwójka młodych shinobi udała się w podróż celem zabicia bardzo groźnego pirata. W sumie nie wiedzieli dokładnie czy ten pirat jest kimś groźnym, ale z pewnością robił bardzo nieprzyjemne i haniebne rzeczy, które nigdy nie mogłyby się zdarzyć w normalnym, spokojnym, pełnym miłości i szczęścia świecie. Należało go więc usunąć. Posłać do piachu albo raczej w odmęty wód. Tam było jego miejsce. Jednak zanim to nastąpi Saika i Seiki muszą go odszukać, prawda? Rozmawiali sobie po drodze, a Seiki zdawał się jednak wątpić w swoje siły. Nawet się rozryczał. Jeśli teraz tak to wyglądało to jak to będzie wyglądać, gdy już staną, a staną na pewno, oko w oko z groźnym przeciwnikiem? Nawet jeśli nie uda im się go odnaleźć to on z pewnością odnajdzie ich. Nie pozwoli, by ktokolwiek mieszał się w jego sprawy i uciszy swoich wrogów zanim oni czegokolwiek się dowiedzą. W sumie wystarczyłoby samo rozpytywanie w okolicy i mógłby się pojawić. Saika jednak była wyjątkowo pewna siebie i próbowała rekiniego chłopaka w jakiś sposób zmotywować. To ona przepełniona swoją wewnętrzną motywacją i chęcią dominacji nad swoim kolegą, oczywiście jej klan już nad nim dominował, podeszła do pierwszej lepszej osoby. Była to jedyna osoba, którą wypatrzyła w okolicy. To pewnie przez tą mgłę, która zalegała na praktycznie całym Kantai. Staruszek z wędką uśmiechnął się, że kogoś zauważył i ten ktoś idzie w jego stronę. W ogóle się nie bał, bo niby czego? Kto chciałby atakować biednego człowieka? Nic nie miał. Nikomu nie podpadł. W nic się nie wtrącał. Wampiry chyba nie istniały. Nie był warty nawet wyciągnięcia kunaia i wbicia w jego gardło. Pomachał więc do zbliżającej się Saiki. Myślał, że ta biegnie się z nim przywitać, pogawędzić, zadać pytanie w stylu "Jak tam połów? Rybki biorą?" czy coś takiego. Był wesoły, a przynajmniej na takiego wyglądał. Gdy tylko zobaczył rysunek (notka: aparatów fotograficznych jeszcze nie było w tamtych czasach) spochmurniał, prawie tak jak chmury nad nimi. Widać było, że się ostro wnerwił, zestresował i posmutniał jednocześnie. Gdyby negatywna atmosfera mogła tak sama z siebie zabijać to zarówno Saika jak i Seiki byliby już martwi. Niemniej jednak nie mogła i to było ich szczęście. Drugie szczęście mieli też dlatego, że facet widocznie coś wiedział. Inaczej nie zareagowałby tak jak zareagował.
- Na chuj go szukasz? - rzucił tylko, w ogóle nie rozumiejąc jaka jest sytuacja. Dla niego kontakt z tym człowiekiem oznaczał jeno kłopoty. Nic więcej. I zapewne nawet kontakt w celu nawiązania walki i zlikwidowania go ... oznaczałby kłopoty. To było pewne. Tego pirata nie można było nie doceniać.



Spoiler: pokaż
http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=77&t=2620&start=15#p34940 :
Hoshigaki Seiki napisał(a):[...]
[...]Mamy szansę zostać najsilniejszym duetem elementu Wody na całym kontynencie i okolicznych wyspach. Powinniśmy pomyśleć nad wspólnymi technikami, które pozwoliłyby nam pokonać nawet silniejszych rywali. Co ty na to? - zaproponowałem, zaciskając przed sobą pięść i uśmiechając się delikatnie.
Tutaj jasno wyraziłeś chęć zostania najsilniejszym duetem i ktoś te słowa mógł potraktować jako przechwalanie się i chcieć Was sprawdzić :P. Wiem co mówię :D.
Narubi
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Saika » 10 wrz 2016, o 20:24

Dziadek, który z początku był pogodny, a raczej tak jej się wydawało, nagle stał się gburem. Mimika twarzy, język ciała... wszystko zdawało się aż promieniować negatywną energią po uprzejmym pytaniu ze strony dziewczyny. Nie znała swojej przyszłej, niedoszłej ofiary, dlatego nie mogła zrozumieć dlaczego staruszek zareagował w taki sposób. Na jego odpowiedź natychmiastowo zmarszczyła czoło i wykrzywiła twarz w grymasie.
Po co go szukam to nie Pana interes, ale skoro o niego pytam, to raczej nie robię tego dla zabawy. Jestem kunoichi z klanu Hoozuki. Kultury widzę nie nauczyli Pana za młodu, szkoda. powiedziała wyniośle i z wyraźną pretensją. Cisnęło jej się na usta wiele innych, niemiłych rzeczy, ale postanowiła sobie odpuścić. Wnioskując po zachowaniu, mniemam, że coś Pan wie na temat tej grupy piratów. Bardzo proszę o informacje, bo inaczej spłoszę wszystkie ryby i poszczuję rekinem. cóż, nie należała ona do najbardziej cierpliwych osób i najmilszych, o czym Seiki przekonywał się już nie raz. Miała wysokie mniemanie o sobie i być może w tego się to wszystko brało. A skoro jej kompan nie miał motywacji do wykonania zadania, to ona musiała nadrabiać za niego. Miała nadzieję, że jako tako to jej wychodzi i przez tą chwilę spokoju ryboludź trochę ochłonie.
Saika
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 11 wrz 2016, o 12:49

Saika nie miała za grosz wyczucia taktu i pokazywała to na każdym kroku. Nawet przyjazny i miły staruszek w mgnieniu oka zmienił się w zrzędliwą gnidę, gdy dziewczyna tylko zadała jedno pytanie. Była to jej super-umiejętność, dość ciekawa ale w moim przekonaniu zupełnie zbędna.
Hola! Hola! Po co te złości? - szybko zawołałem z odległości kilku metrów, widząc jak potoczyła się sytuacja.
Panie, szukamy go bo chcemy się go pozbyć, a widzę że to byłoby chyba panu na rękę. Dostaliśmy zlecenie, musimy je wykonać, a pan jest jedyną osobą która może coś wiedzieć na ten temat. - starałem się szybko załagodzić spór, gestami rąk jednocześnie uspokajając dwójkę stojącą przede mną.
A ty się uspokój, prędzej ryby ciebie spłoszą, a ja odgryzę rękę za takie gadki. - dodałem do Saiki po czym pacnąłem ją lekko w ramię.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Narubi » 11 wrz 2016, o 21:02

A to łotr!

Ranga C - 16/45+
Saika i Seiki

Obrazek
Rybak przybrał inne oblicze twarzy. Najpierw był zły, wściekły, smutny, a teraz nagle stał się zdziwiony. Zauważył nadbiegającego Seikiego i po zachowaniu tejże dwójki mógł wnioskować, że są blisko ze sobą. Kochankowie? Przyjaciele? Partnerzy? Nie wiedział tego, ale dziwiło go, że ktoś z Houzuki zadaje się z kimś z Hoshigaki. Od razu bowiem po samym wyglądzie poznał z jakiego klanu jest Seiki. Może to o niego chodziło, gdy ta mówiła, że poszczuje rekinem? On natomiast straszył ją, że odgryzie jej rękę. Dla faceta jednak było to po prostu nic nieznaczące przyjacielskie przekomarzanie się. Mało tego. Duet ten chciał się pozbyć tego niesamowicie groźnego pirata. Być może w końcu wielkie rody ninja, mieszkające na wyspach zauważyły problem. Być może ich dzieci także zostały porwane. Być może ktoś ich wynajął. Jedno było pewne. Zamierzali walczyć, a to mogło rozwiązać ten niesamowicie trudny problem.
- Przepraszam. Powinienem być milszy - powiedział rybak i podrapał się po głowie. Widać było, że wstydzi się swojego zachowania. Zareagował bardzo nerwowo, ale miał ku temu swoje powody - Jedyną osobą? Nie bądź śmieszny. Większość moich znajomych także padło ofiarą tego pirata ... prawdopodobnie inni ludzie też. Rozumiecie? Pójdźcie sobie wzdłuż brzegu i znajdźcie innego człowieka. Zapytajcie go o tego pirata to daję sobie rękę uciąć, że powie Wam to samo co ja. Chcecie wiedzieć co wiem? Pirat ten działa sam. Może to dziwne, ale tak jest. Jego okręt spowity jest we wiecznej mgle. Praktycznie nie do odnalezienia. Pojawia się na lądzie tylko wtedy, kiedy zwietrzy kolejne ofiary. Zazwyczaj dzieci. Podchodzi do nich i mówi, żeby z nim ładnie poszły, inaczej ich zabije. Czy zginęło jakieś dziecko? Nie wiem. Ale na pewno zginęli niektórzy dorośli, którzy próbowali bronić swoich pociech. Następnie zabiera ich na statek, gdzie więzi. Kontaktuje się z rodzinami i żąda okupu. Moja wnuczka została tak porwana już dwa razy i dwa razy moja rodzina musiała płacić okup, co puściło nas z torbami. Łotr ten rabuje także kupców i niekiedy, incydentalnie, ich zabija, gdy mu się stawiają. Strażników także. Działa sam. Nie ma innych piratów do pomocy.
Rybak zamilknął i poczekał na następne pytania, gdyby się miały pojawić. Jeśli nie to pożegnał się i po prostu sobie poszedł.
Narubi
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 13 wrz 2016, o 07:56

Porywacz? W sumie to może nawet lepiej się składa, bo jeśli go znajdziemy i rozprawimy się z nim to uwolnimy kilka osób. Zrobi się o nas głośno. - powiedziałem do Saiki, zacierając swoje łapki.
To że działa sam, też jest nam jak najbardziej na rękę i chyba już nawet wiem jak go odnajdziemy i jak się z nim rozprawimy. - dodałem po chwili, pokazując Saice uniesiony w górę kciuk.
Podziękowałem rybakowi za jego pomoc, i obiecałem że jeśli znajdziemy jakieś łupy na statku, to oddamy mu ich część w ramach zadośćuczynienia.

Po odejściu na bok, spojrzałem w stronę morza, gdzie majaczyło kilka statków.
Zostań przynętą, niech on sam ciebie znajdzie. Będziesz kręciła się po plaży aż przyjdzie i weźmie cię ze sobą. Krzywdy nie będzie w stanie ci zrobić, więc oboje nie mamy się czego obawiać. Ja skryję się w wodzie i poczekam na jego statek. Spróbuję zrobić w nim dziurę, aby zatonął gdzieś na głębszych wodach. Wtedy zdezorientowany będzie musiał się jakoś ratować, a walka na środku morza będzie dla nas idealna. Co ty na to?
Hoshigaki Seiki
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Saika » 16 wrz 2016, o 06:57

Rybak wyraźnie zmiękł, kiedy zobaczył jej towarzysza. Wewnątrz, co prawda, kłuło ją, że to na jego widok zmiękł, a nie na dźwięk jej słów, ale nie mogła nic na to poradzić. Ważne było, że odpowiedział na zadane pytanie. Jak się okazało pirat działał w pojedynkę i upodobał sobie porywanie dzieci, w tym dziecko rybaka. Skinęła głową na podziękowanie za informacje i ten odszedł. Wyraźnie rozdrapali ranę, której rozdrapywać się nie powinno, ale musieli jakoś trafić na trop mężczyzny.
Pomysł dobry. Wiemy też, że skoro porwał córkę rybaka, bywa w tych okolicach. Myślisz, że trzeba coś specjalnego robić, żeby przypłynął? Czy wybiera te dzieci w jakiś specjalny osób? Coś je łączy? Może Henge będzie lepszym pomysłem jak moje naturalne piękno?Zależnie od tego co mówi Seiki zamienia się bądź nie w małe dziecko i idzie dalej wgłąb plaży, żeby odejść od towarzystwa chłopaka.
Głupi! Głupi, głupi, głupi! Czemu to jej oddałeś?! krzyknęła na odchodne głosem małego dziecka, bądź patrząc na nią, nastolatki o bardzo dziecinnym zachowaniu, po czym wybiegła z tego miejsca. Miała nadzieję, że takie poniżenie swojej dumnej osoby przyniesie jakikolwiek efekt. Może pirat połknie haczyk?
Saika
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Narubi » 16 wrz 2016, o 12:27

Ruch Seikiego, bowiem to od niego zależy czy Saika użyje Henge czy nie. Może też zrobić własną akcję.

Pirat pojawi się, gdy Seiki się schowa, a Saika użyje Henge i zmieni w małe dziecko. Opcjonalnie, gdy oboje użyją Henge lub gdy Henge użyje Seiki, a Saika się schowa.
Narubi
 

Re: Gdzieś na morzu

Postprzez Hoshigaki Seiki » 17 wrz 2016, o 13:27

Przytaknąłem Saice na pomysł z Henge, żeby ta misja faktycznie działa się z udziałem naszej dwójki. Widząc jak dziewczyna świetnie dobrała sobie nowy wygląd, byłem niemal pewien że porywacz zjawi się prędzej czy później.
Aby dostosować się do sytuacji, postanowiłem skryć się w wodzie nieopodal brzegu i wyczekiwać pojawienia się delikwenta do odstrzału. Wiedziałem, że należy upewnić się czy to faktycznie nasz cel, dlatego chciałem dyskretnie wyłaniać się z wody kiedy ten wyjdzie na brzeg, aby przyjrzeć mu się i ocenić. Później miałem w planach uszkodzić nieco pokład jego statku (od samego dołu) robiąc w nim dziurę na tyle dużą, aby całość zaczęła tonąć kiedy wypłynie na głębsze wody.
Co jakiś czas starałem się nasłuchiwać i wypatrywać sytuacji na powierzchni, aby sprawdzić co dzieje się z Saiką. Musiałem przyznać, że była bardziej narażona na niebezpieczeństwo, ale tylko ona z naszej dwójki mogła to dobrze odegrać.
Hoshigaki Seiki
 

Następna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość