Ukryta zatoka

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez Ród Hōzuki oraz dwa zniewolone przez niego szczepy, Szczep Hoshigaki i Szczep Shabondama. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 30 lis 2017, o 21:14

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #25


Sytuacja nad wyraz niespodziewana i niepożądana, bo przecież zdawało się, że wzrok płatał figle, kompletnie nie dając wypocząć umysłowi, który pracował na wysokich obrotach, żeby tylko nie dać się pokonać. Tym razem stawka była wysoka, bo chodziło o życie Hoshigakiego, który pomimo wszystkich swoich eskapad i szaleńczych, kanibalistycznych ciągot, tym razem naprawdę wyczuwał zagrożenie. Bardzo możliwe, że to właśnie przez stres związany z zamknięciem, czy też innymi czynnikami, które mogły wpłynąć na jego percepcję, nie zauważył, że w istocie wcześniej wypuszczony strumień wodny tak naprawdę nie spotkał się z ciałem przeciwnika. Szerokość tegoż pola mogła dać wrażenie jakby tamten oberwał i poniosło go prosto na kraty, jednakże nikt tego nie mógł zobaczyć, bo tamten po prostu się wtopił w wodę i to w sensie dosłownym! Właśnie tego Seiki nie zdążył zarejestrować i kto wie, czy nie był to zgubny moment, który będzie pamiętał do końca życia, o ile takowe jeszcze będzie posiadał, przecież los zdawał się być tak przewrotny.
Wewnętrzne myśli bohatera zdawały się pieczętować jego dalszą wędrówkę, która przecież niekoniecznie musiała się kończyć, czyżby nie on ciachał swoimi ostrymi zębiskami każdego napotkanego człowieka, nie dając mu szans na jakiekolwiek przeżycie? Czy to właśnie nie za jego sprawą wiele matek, córek, sióstr, braci, ojców, dziadków, etc. straciło kogoś istotnego względem siebie? Może to właśnie był ten moment zapłaty?
W momencie włożenia rąk do mazi, którą tworzył przeciwnik Seikiego, tafla zafalowała, chcąc przy tym jak najszybciej uciec od jego dłoni, jednakże technika, którą ten zastosował momentalnie stworzyła wir, który zatrzymał również jego przeciwnika-maź. Utrzymując się w jego ręku i dziwacznie wirując w środku, nagle jakby odskoczył, materializując się w postać człekokształtną. Jego mina wcale nie był zadowolona, zaś sam Hoshigaki mógł zobaczyć nie tylko mroczki, ale również poczuć nieprzyjemny dreszcz, który raczej nie zwiastował nic dobrego, choć kto wie? Przecież los bywał tak przewrotny!
Szeroki grymas, który był podobizną uśmiechu pojawił się na twarzy drugiego wojownika, który nie czekając na jakikolwiek innych ruch ze strony swojego rywala, momentalnie złapał go obiema rękoma za gardło, starając się go udusić.
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 463
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 13 gru 2017, o 00:42

Zdychaj cholerny wodniaku… Nie zasługujesz na swoją krew, jesteś zwykłym ścierwem… – powtarzałem w myślach, patrząc jak wir między dłońmi zaczyna miotać przeciwnikiem. Przez krótką chwilę chyba nawet miałem nadzieję, że to ma jakiś sens, że ta technika całkowicie zamroczy przeciwnika czy może nawet rozerwie jego ciało, może? Wtedy jednak zobaczyłem jak wodniak odskakuje od mojego ciała i przybiera ludzką postać, jak gdyby niewiele się stało.
Wpatrzony przez krótką chwilę w rywala, chciałem zebrać w sobie wystarczająco sił by chociaż skoczyć w jego stronę, zaatakować pięściami ale było to znacznie trudniejsze niż myślałem. Mięśnie dawały o sobie znać i chociaż nie miałem w klatce zbyt wiele ruchu, czułem jak płuca domagają się każdego, płytkiego oddechu.
Nie miałem sił krzyczeć, jednak w głowie przeklinałem tego niegodnego swej rodowej krwi parszywca, który stając się sługą pieniądza hańbił imię wszystkich swego rodu, w tym mojej dawnej przyjaciółki. Tego nie mogłem przebaczyć ale czy teraz mogłem cokolwiek zrobić? Wielkie łapska zdrajcy krwi zacisnęły się na moim gardle przez co dłońmi właściwie odruchowo starałem się chwycić za jego dłonie (palce) i rozewrzeć uścisk.
Wiedziałem, że jeśli mój uścisk będzie zbyt duży, jego ciało po prostu się rozpadnie ale problemem było to, że nie miałem chyba aż tyle siły by to zrobić. On był znacznie większy, do tego nie był nowicjuszem tak jak ja. Czyżby to była przegrana sprawa?
Spojrzałem mu w oczy i ujrzałem dziką rządzę zabijania.
Czy to właśnie tak samo ja wyglądałem dla innych? Dla tych których atakowałem, raniłem, okaleczałem, zabijałem? Czy te oczy śniły się komuś nocami? Hah, to niemożliwe bo przecież nikt nie uszedł jeszcze z życiem! Aż do ostatnich wydarzeń, ostatniej z porażek mojego krótkiego, zabawnie żałosnego żywota. Wyciągnięty z rodzinnej nory kuszony przygodą i siłą, skończyłem jako młody morderca wojenny, wyrzutek, niewolnik i ostatecznie… – patrząc w te straszliwe oczy zapragnąłem zniszczyć je, zamknąć i nie widzieć nigdy więcej. Tego wszystkiego było już zbyt wiele. Może zwykły człowiek byłby w stanie unieść te wszystkie bóle, porażki, rozczarowania i zawody ale pół człowiek taki jak Hoshigaki był chyba zbyt prymitywny by udźwignąć taki ciężar.
Zabawne, że czasami dopiero w sytuacjach najbardziej beznadziejnych, człowiek jest w stanie wpaść na coś co zawsze miał przed oczami. W tym wypadku lepiej byłoby napisać „pod nogami” ponieważ jedynym co potrafił niemal każdy shinobi, by oprzeć się wodzie była zwykła chakra. Ileż to razy pozwalała ona chadzać po tafli wody niczym po ścieżce, biegać, skakać i walczyć nawet nie myśląc o tym, że przecież pod nogami znajdowała się przerażająca dla niektórych otchłań niezbadanej wody.
By chodzić po wodzie nie trzeba było wiele wysiłku, to było dla mnie zbawienne w obecnej sytuacji, gdzie całkowita lekkomyślność doprowadziła mnie niemal do ruiny. Tym razem użycie chakry tylko na nogach nie było opcją by wyjść żywo z walki. Musiałem wymyślić coś więcej, a miejsce trafienia musiało być dobrze wybrane. Miałem miało opcji ruchu, niezwykle mało czasu i mało sił by działać.
Gdzie zaboli nawet najtwardszego? W kulki jego! – idąc tym tokiem rozumowania zasłyszanym niegdyś w rynsztoku, postanowiłem wprowadzić swoją desperacką próbę w życie.
Trzymając ciągle dłonie na palcach przeciwnika, zacząłem kontrolować w nich chakrę na identycznej zasadzie jak robiłem to zawsze w technice chodzenia po wodzie. Dzięki temu miałem nadzieję zniwelować moc Hozuki pod swoim uściskiem i tym samym rozewrzeć na chwilę jego dłonie by złapać głęboki oddech. Ten jeden oddech był mi niezwykle potrzebny, wiedziałem że bez niego nie zdołam wykonać nic więcej od ryby schwytanej przed wprawnego wędkarza.
Tym co chciałem zrobić po schwytaniu oddechu było puszczenie znowu jego dłoni, by mógł myśleć że dalej ma przewagę. Wolne teraz dłonie miały powędrować najkrótszą możliwą drogą w stronę jego twarzy, a ostatecznie oczu gdzie palce pokryte chakrą miały wcisnąć się w „kulki”.
Wyczekiwałem uczucia pod palcami, aby rozpoznać czy ta taktyka przynosi rezultat. Musiałem w odpowiedniej chwili przerwać (bo po co wciskać już wciśnięte oczy), by przejść do kolejnego etapu czyli kontrolowania chakry w stopie, by wykonać w odpowiedniejszej chwili uderzenie w drugie cenne „kulki”. Wstępnie zaplanowanym kopnięciem było „z buta wjeżdżam”, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że może być z tym problem przy obecnym przeciwniku.
Ciągle czułem zimny podmuch, możliwe że oddech śmierci na swoim karku. W oczach przeciwnika widziałem jej odbicie, które starałem się odgonić bo niegodnym byłoby zginąć z rąk kogoś takiego. Przez chwilę zdawało mi się, że dopiero niemal całkowite wyzbycie się chakry pozwoliło mi otworzyć oczy i zobaczyć jak cenne jest życie, każde z osobna. Oto przede mną stała jakaś karykatura, hańbiąca krew Saiki, wokół nas paradowali niegodziwi, rządni pieniądza, SŁABI ludzie których od śmierci dzieliły jedynie i aż te grube kraty.
Ja wiedziałem ile było warte życie Saiki, ile było warte życie kilku moich ofiar i paru napotkanych w życiu osób. Nikt nie był wart tyle samo i trzeba było czasami podjąć szybką, chłodną kalkulację kto powinien pozostać przy życiu. Tutaj nie musiałem nawet kalkulować by wiedzieć kto z naszej dwójki powinien umrzeć.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suimen Hoko no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Rozwinięcie Kinobori no Waza, rozszerzająca nasze możliwości kontroli chakry i poruszania się po powierzchniach wszelakich. Tym razem do naszego wachlarza podłoży możliwych do użytkowania dołącza tafla wody - użytkownik tego jutsu po prostu kumuluje chakrę w stopach, a następnie cały czas zmienia powłokę energii na podeszwie - pozwala to utrzymać się na falującej wodzie.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 14 gru 2017, o 03:12

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #27


Otóż to, z minuty na minutę, każdy ruch zdawał się być coraz cięższy, jakby ciało wymagało o wiele więcej niż zazwyczaj, co było niespotykane. Skrajne wyczerpanie zdecydowanie nie wpływało korzystnie na Hoshigakiego, który pomimo wszystko, starał się wykaraskać z tej sytuacji i było naprawdę blisko! Jednakże mroczki pojawiające się przed jego oczami nie pozwalały zbytnio wyciągnąć asa z rękawa, którego nawet nie było, bo przecież skąd? Loża szyderców, której zwierzęce odgłosy odbijały się echem w jego głowie raczej nie powodowały dreszczy radości, raczej straszyły swoim nieukrytym celem, w którym to Seiki zwyczajnie umierał. Z minuty na minutę, jeśli nawet nie były to sekundy, chłopak wyczuwał duszności, wywołane nagłymi brakami powietrza, które nawet tak wodolubna kreatura jak on, potrzebowała.
Bardzo prawdopodobne, że ten przełomowy moment, czyli spojrzenie się w głębiny tej samej otchłani, która miała mu do przekazania tylko i wyłącznie jedną, bardzo dosadną wiadomość, kończącą jakiekolwiek swawole. Bez spowiedzi, bez głębszego zastanowienia, czy też większych trudności w słowach, dłonie nieznajomego wojownika zaczęły coraz mocniej naciskać na gardziel Hoshigakiego, przez co tamten nawet nie zdołał przenieść swoich dłoni gdzieś indziej, niż tylko chwycić tamtego w nadgarstkach. Ciężko było mu jakkolwiek zaoponować, czując swoją słabość, która niemalże zniewalała przy każdym kolejnym oddechu, ruchu powiek, a nawet uczuciu smagnięcia wiatru na twarz. Wycieńczony nie miał jakichkolwiek szans na przetrwanie tego miażdżącego uczucia spadania, które owładnęło nie tylko jego myśli, ale również i ciało, które bezwładnie zaczynało wiotczeć pod rękami nieznajomego wojownika. Uśmiech, który poszerzał się z każdą chwilą, coraz to bardziej wrzeszczący tłum i przede wszystkim opadające powieki Seikiego...W taki to właśnie sposób uległ Hoshigaki, nastolatek, którego życiorys przepełniony jest po dziś dzień: okrutnymi morderstwami, szaleńczymi pomysłami i przede wszystkim, heroicznymi czynami, które to prawdopodobnie doprowadziły do jego wiecznego odejścia.





//zt.
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 463
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 0
Multikonta: -

Poprzednia strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość