Ukryta zatoka

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez Ród Hōzuki oraz dwa zniewolone przez niego szczepy, Szczep Hoshigaki i Szczep Shabondama. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 30 lis 2017, o 21:14

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #25


Sytuacja nad wyraz niespodziewana i niepożądana, bo przecież zdawało się, że wzrok płatał figle, kompletnie nie dając wypocząć umysłowi, który pracował na wysokich obrotach, żeby tylko nie dać się pokonać. Tym razem stawka była wysoka, bo chodziło o życie Hoshigakiego, który pomimo wszystkich swoich eskapad i szaleńczych, kanibalistycznych ciągot, tym razem naprawdę wyczuwał zagrożenie. Bardzo możliwe, że to właśnie przez stres związany z zamknięciem, czy też innymi czynnikami, które mogły wpłynąć na jego percepcję, nie zauważył, że w istocie wcześniej wypuszczony strumień wodny tak naprawdę nie spotkał się z ciałem przeciwnika. Szerokość tegoż pola mogła dać wrażenie jakby tamten oberwał i poniosło go prosto na kraty, jednakże nikt tego nie mógł zobaczyć, bo tamten po prostu się wtopił w wodę i to w sensie dosłownym! Właśnie tego Seiki nie zdążył zarejestrować i kto wie, czy nie był to zgubny moment, który będzie pamiętał do końca życia, o ile takowe jeszcze będzie posiadał, przecież los zdawał się być tak przewrotny.
Wewnętrzne myśli bohatera zdawały się pieczętować jego dalszą wędrówkę, która przecież niekoniecznie musiała się kończyć, czyżby nie on ciachał swoimi ostrymi zębiskami każdego napotkanego człowieka, nie dając mu szans na jakiekolwiek przeżycie? Czy to właśnie nie za jego sprawą wiele matek, córek, sióstr, braci, ojców, dziadków, etc. straciło kogoś istotnego względem siebie? Może to właśnie był ten moment zapłaty?
W momencie włożenia rąk do mazi, którą tworzył przeciwnik Seikiego, tafla zafalowała, chcąc przy tym jak najszybciej uciec od jego dłoni, jednakże technika, którą ten zastosował momentalnie stworzyła wir, który zatrzymał również jego przeciwnika-maź. Utrzymując się w jego ręku i dziwacznie wirując w środku, nagle jakby odskoczył, materializując się w postać człekokształtną. Jego mina wcale nie był zadowolona, zaś sam Hoshigaki mógł zobaczyć nie tylko mroczki, ale również poczuć nieprzyjemny dreszcz, który raczej nie zwiastował nic dobrego, choć kto wie? Przecież los bywał tak przewrotny!
Szeroki grymas, który był podobizną uśmiechu pojawił się na twarzy drugiego wojownika, który nie czekając na jakikolwiek innych ruch ze strony swojego rywala, momentalnie złapał go obiema rękoma za gardło, starając się go udusić.
Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Hoshigaki Seiki » 13 gru 2017, o 00:42

Zdychaj cholerny wodniaku… Nie zasługujesz na swoją krew, jesteś zwykłym ścierwem… – powtarzałem w myślach, patrząc jak wir między dłońmi zaczyna miotać przeciwnikiem. Przez krótką chwilę chyba nawet miałem nadzieję, że to ma jakiś sens, że ta technika całkowicie zamroczy przeciwnika czy może nawet rozerwie jego ciało, może? Wtedy jednak zobaczyłem jak wodniak odskakuje od mojego ciała i przybiera ludzką postać, jak gdyby niewiele się stało.
Wpatrzony przez krótką chwilę w rywala, chciałem zebrać w sobie wystarczająco sił by chociaż skoczyć w jego stronę, zaatakować pięściami ale było to znacznie trudniejsze niż myślałem. Mięśnie dawały o sobie znać i chociaż nie miałem w klatce zbyt wiele ruchu, czułem jak płuca domagają się każdego, płytkiego oddechu.
Nie miałem sił krzyczeć, jednak w głowie przeklinałem tego niegodnego swej rodowej krwi parszywca, który stając się sługą pieniądza hańbił imię wszystkich swego rodu, w tym mojej dawnej przyjaciółki. Tego nie mogłem przebaczyć ale czy teraz mogłem cokolwiek zrobić? Wielkie łapska zdrajcy krwi zacisnęły się na moim gardle przez co dłońmi właściwie odruchowo starałem się chwycić za jego dłonie (palce) i rozewrzeć uścisk.
Wiedziałem, że jeśli mój uścisk będzie zbyt duży, jego ciało po prostu się rozpadnie ale problemem było to, że nie miałem chyba aż tyle siły by to zrobić. On był znacznie większy, do tego nie był nowicjuszem tak jak ja. Czyżby to była przegrana sprawa?
Spojrzałem mu w oczy i ujrzałem dziką rządzę zabijania.
Czy to właśnie tak samo ja wyglądałem dla innych? Dla tych których atakowałem, raniłem, okaleczałem, zabijałem? Czy te oczy śniły się komuś nocami? Hah, to niemożliwe bo przecież nikt nie uszedł jeszcze z życiem! Aż do ostatnich wydarzeń, ostatniej z porażek mojego krótkiego, zabawnie żałosnego żywota. Wyciągnięty z rodzinnej nory kuszony przygodą i siłą, skończyłem jako młody morderca wojenny, wyrzutek, niewolnik i ostatecznie… – patrząc w te straszliwe oczy zapragnąłem zniszczyć je, zamknąć i nie widzieć nigdy więcej. Tego wszystkiego było już zbyt wiele. Może zwykły człowiek byłby w stanie unieść te wszystkie bóle, porażki, rozczarowania i zawody ale pół człowiek taki jak Hoshigaki był chyba zbyt prymitywny by udźwignąć taki ciężar.
Zabawne, że czasami dopiero w sytuacjach najbardziej beznadziejnych, człowiek jest w stanie wpaść na coś co zawsze miał przed oczami. W tym wypadku lepiej byłoby napisać „pod nogami” ponieważ jedynym co potrafił niemal każdy shinobi, by oprzeć się wodzie była zwykła chakra. Ileż to razy pozwalała ona chadzać po tafli wody niczym po ścieżce, biegać, skakać i walczyć nawet nie myśląc o tym, że przecież pod nogami znajdowała się przerażająca dla niektórych otchłań niezbadanej wody.
By chodzić po wodzie nie trzeba było wiele wysiłku, to było dla mnie zbawienne w obecnej sytuacji, gdzie całkowita lekkomyślność doprowadziła mnie niemal do ruiny. Tym razem użycie chakry tylko na nogach nie było opcją by wyjść żywo z walki. Musiałem wymyślić coś więcej, a miejsce trafienia musiało być dobrze wybrane. Miałem miało opcji ruchu, niezwykle mało czasu i mało sił by działać.
Gdzie zaboli nawet najtwardszego? W kulki jego! – idąc tym tokiem rozumowania zasłyszanym niegdyś w rynsztoku, postanowiłem wprowadzić swoją desperacką próbę w życie.
Trzymając ciągle dłonie na palcach przeciwnika, zacząłem kontrolować w nich chakrę na identycznej zasadzie jak robiłem to zawsze w technice chodzenia po wodzie. Dzięki temu miałem nadzieję zniwelować moc Hozuki pod swoim uściskiem i tym samym rozewrzeć na chwilę jego dłonie by złapać głęboki oddech. Ten jeden oddech był mi niezwykle potrzebny, wiedziałem że bez niego nie zdołam wykonać nic więcej od ryby schwytanej przed wprawnego wędkarza.
Tym co chciałem zrobić po schwytaniu oddechu było puszczenie znowu jego dłoni, by mógł myśleć że dalej ma przewagę. Wolne teraz dłonie miały powędrować najkrótszą możliwą drogą w stronę jego twarzy, a ostatecznie oczu gdzie palce pokryte chakrą miały wcisnąć się w „kulki”.
Wyczekiwałem uczucia pod palcami, aby rozpoznać czy ta taktyka przynosi rezultat. Musiałem w odpowiedniej chwili przerwać (bo po co wciskać już wciśnięte oczy), by przejść do kolejnego etapu czyli kontrolowania chakry w stopie, by wykonać w odpowiedniejszej chwili uderzenie w drugie cenne „kulki”. Wstępnie zaplanowanym kopnięciem było „z buta wjeżdżam”, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że może być z tym problem przy obecnym przeciwniku.
Ciągle czułem zimny podmuch, możliwe że oddech śmierci na swoim karku. W oczach przeciwnika widziałem jej odbicie, które starałem się odgonić bo niegodnym byłoby zginąć z rąk kogoś takiego. Przez chwilę zdawało mi się, że dopiero niemal całkowite wyzbycie się chakry pozwoliło mi otworzyć oczy i zobaczyć jak cenne jest życie, każde z osobna. Oto przede mną stała jakaś karykatura, hańbiąca krew Saiki, wokół nas paradowali niegodziwi, rządni pieniądza, SŁABI ludzie których od śmierci dzieliły jedynie i aż te grube kraty.
Ja wiedziałem ile było warte życie Saiki, ile było warte życie kilku moich ofiar i paru napotkanych w życiu osób. Nikt nie był wart tyle samo i trzeba było czasami podjąć szybką, chłodną kalkulację kto powinien pozostać przy życiu. Tutaj nie musiałem nawet kalkulować by wiedzieć kto z naszej dwójki powinien umrzeć.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Suimen Hoko no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Rozwinięcie Kinobori no Waza, rozszerzająca nasze możliwości kontroli chakry i poruszania się po powierzchniach wszelakich. Tym razem do naszego wachlarza podłoży możliwych do użytkowania dołącza tafla wody - użytkownik tego jutsu po prostu kumuluje chakrę w stopach, a następnie cały czas zmienia powłokę energii na podeszwie - pozwala to utrzymać się na falującej wodzie.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Motoko » 14 gru 2017, o 03:12

Obrazek


Kto raz od pięści nie zginął, zginie od szczęki! #27


Otóż to, z minuty na minutę, każdy ruch zdawał się być coraz cięższy, jakby ciało wymagało o wiele więcej niż zazwyczaj, co było niespotykane. Skrajne wyczerpanie zdecydowanie nie wpływało korzystnie na Hoshigakiego, który pomimo wszystko, starał się wykaraskać z tej sytuacji i było naprawdę blisko! Jednakże mroczki pojawiające się przed jego oczami nie pozwalały zbytnio wyciągnąć asa z rękawa, którego nawet nie było, bo przecież skąd? Loża szyderców, której zwierzęce odgłosy odbijały się echem w jego głowie raczej nie powodowały dreszczy radości, raczej straszyły swoim nieukrytym celem, w którym to Seiki zwyczajnie umierał. Z minuty na minutę, jeśli nawet nie były to sekundy, chłopak wyczuwał duszności, wywołane nagłymi brakami powietrza, które nawet tak wodolubna kreatura jak on, potrzebowała.
Bardzo prawdopodobne, że ten przełomowy moment, czyli spojrzenie się w głębiny tej samej otchłani, która miała mu do przekazania tylko i wyłącznie jedną, bardzo dosadną wiadomość, kończącą jakiekolwiek swawole. Bez spowiedzi, bez głębszego zastanowienia, czy też większych trudności w słowach, dłonie nieznajomego wojownika zaczęły coraz mocniej naciskać na gardziel Hoshigakiego, przez co tamten nawet nie zdołał przenieść swoich dłoni gdzieś indziej, niż tylko chwycić tamtego w nadgarstkach. Ciężko było mu jakkolwiek zaoponować, czując swoją słabość, która niemalże zniewalała przy każdym kolejnym oddechu, ruchu powiek, a nawet uczuciu smagnięcia wiatru na twarz. Wycieńczony nie miał jakichkolwiek szans na przetrwanie tego miażdżącego uczucia spadania, które owładnęło nie tylko jego myśli, ale również i ciało, które bezwładnie zaczynało wiotczeć pod rękami nieznajomego wojownika. Uśmiech, który poszerzał się z każdą chwilą, coraz to bardziej wrzeszczący tłum i przede wszystkim opadające powieki Seikiego...W taki to właśnie sposób uległ Hoshigaki, nastolatek, którego życiorys przepełniony jest po dziś dzień: okrutnymi morderstwami, szaleńczymi pomysłami i przede wszystkim, heroicznymi czynami, które to prawdopodobnie doprowadziły do jego wiecznego odejścia.





//zt.
Motoko
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Tensa » 13 lut 2018, o 22:51

Ramen wypełniło jej brzuszek, poskramiając głód, który kłębił się tam od czasu pobytu w szpitalu... chociaż nie mogła powiedzieć jak długo tak było, wiedziała jedno. Za długo. Wytarcie ust, wyrzucenie chusteczki i... lody, czekoladowe, słodkie, rozpływające się w ustach lody. Smak pieszczący język i podniebienie. Wcześniej zastanawiała się jak dobre musiałby być połączenie lodów i czekolady, co prawda chciała po prostu oblać te pierwsze tym drugim, w końcu to nie mógł być zły pomysł, dwie dobre rzeczy powinny być jeszcze lepsze. Okazało się jednak, że jakiś geniusz postanowił połączyć te dwie rzeczy w o wiele bardziej spójny sposób, tworząc lody czekoladowe... ale jak? W sumie nie wiedziała, w końcu nigdy nie robiła lodów, szła płaciła i jadła... na pewno się je jakoś mroziło, ale to nie była po prostu zamrożona czekolada, a ciemna masa wzbudzająca pożądanie. Owy cud zniknął z jej talerza niemalże tak szybko jak to możliwe... były idealne, orgastyczne wręcz. Mina Tensy mówiła wszystko, efekt niecnych knowań Shina i kelnerki dał jej wiele szczęścia, wręcz zapomniała o jego spojrzeniu, które odprowadził ową kelnerkę... nie żeby nie zrobiła tego samego, tylko nieco dyskretniej. Shin po raz kolejny postanowił na chwilę ją opuścić, ale po ostatniej niespodziance nie zamierzała go zatrzymywać czy narzekać. Zwykłe lody o niezwykłym smaku wystarczyły by całkowicie ją udobruchać.
-Albo działa, albo doszłam do siebie. - powiedziała z rozanielonym uśmiechem, pozwalając chłopakowi pomóc sobie wstać. Razem opuścili przybytek, najedzeni i szczęśliwi. Może i drugi dzień festiwalu nie był tak oblegany jak pierwszy, ale w południowej porze dnia ulice wręcz pękały w szwach nie tylko od tubylców, ale i pozostałych przyjezdnych, którzy po za oglądaniem turnieju korzystali z dobrodziejstw kramów, nie raz spotykając od dawna nie widzianych znajomych i krewnych. Przeciskanie się między całą tą tłuszczą nie należało do przyjemnych, ale biegnie po dachach wciąż pełnych łuczników byłoby nie tyle głupotą co samobójstwem. Po jakimś czasie dotarli w końcu na skalistą plażę, pełną klifów. Przeszli jeszcze spory kawałek nim udało im się odnaleźć idealne miejsce, zatoczkę chronioną przez klify przed niechcianym wzrokiem obcych. Jej serce zabiło mocniej, kiedy chłopak objął ją i szeptał do ucha.
-Chyba chciałeś panować. - powiedziała już nieco mniej pewniej, a rumieniec pokrył jej twarz.
Tensa
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Shin » 14 lut 2018, o 09:59

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 294
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Tensa » 14 lut 2018, o 13:34

No i znów po dobranocce Obrazek
Zatoczka ukryta pośród klifów była wręcz idealnym miejscem. Skały chroniły parę przed wzrokiem obcych, a samo znalezienie tego miejsca, nie należało do łatwych. Idealne miejsce na ukrycie zwłok czy miłosne schadzki pary kochanków, przynajmniej dopóki ci nie zdecydowaliby się na opuszczenie Hanamury. W ukrytym miejscu, mogli w końcu dać upust skrywanym może i w nienajlepszy sposób żądzą. Przyjemny dreszcz przeszedł jej ciało, gdy zęby chłopaka pieściły jej ucho, a dłonie mięły materiał sukienki opinający się na jej piersiach. Nie spieszyli się, mieli czas, w tym miejscu przecież nikt nie mógł ich nakryć, nikt nie mógł im przerwać. Chłopak przerwał na chwilę pieszczoty zrzucając własną kurtkę. Zbliżyli się na nowo, schyliła się nieco, by chłopak nie musiał stać na palcach, gdy ich języki na nowo splotły się w tańcu. Dłonie Shina powędrowały na jej pośladki. Jej serce waliło jak dzwon, czuła to przyjemne ciepło, rodzący się na nowo płomień namiętności. Nie odpowiedziała na jego komplement, po prostu na nowo szczepiła ich usta, pozwalając ich językom na wspólną zabawę. Mogli być razem, spełnić swoje fantazje. Na jej twarzy malowało się zdziwienie, gdy dłonie Shina zagłębiały się coraz bardziej pomiędzy jej pośladki... ale skoro tego chciał... w końcu nie zrobił jej nic złego. Jego głęboki spojrzenie i głos sprawiły, że aż zadrżała.-Zawsze.- powiedziała drżącym od podniecenia głosem. Zawsze to długo... zawsze, nigdy, tak często nadużywane, ale przecież wierzyła... przecież tego chciała? Historia nie powinna się powtarzać, nie teraz kiedy byli razem, kiedy nie było niedopowiedzeń, a wszelkie tajemnice stały otworem. Ciała i serca złączone w jedno, nic nie mogło pójść nie tak. Shin wciąż trzymał się blisko, a jego dłonie przesuwały się po ciele drżącej z podniecenia białowłosej. Jedna z jego dłoni, znów powędrowała na jej pierś. Chwyciła jego drugą rękę i skierowała na drugą z piersi, by jej ręce zaczęły rozwiązywać jego spodnie. -Może ja się tym zajmę? - zapytała, a jej usta powędrowały na jego szyje całując ją i delikatnie ssąc.
Tensa
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Shin » 14 lut 2018, o 18:50

+18
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 294
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Tensa » 14 lut 2018, o 19:44

No i znów po dobranocce Obrazek
Serca bijące z mocą wykuwającego młota, przyspieszone, ulotne oddechy dwójki złączonej w miłosnym uścisku. Ciepło rozlewające się po całym ciele, buchające z każdą kolejną nie odmierzaną w żaden sposób sekundą. Magiczna chwila, trwająca tak długo jak długo postanawiali być razem, moment w którym czas nie ma żadnego znaczenia, liczyła się tylko bliskość ich ciał. Białowłosa uległa nie tylko uczuciu, ale i Shinowi, w końcu tego chciał, powiedział to już wtedy w łaźni, gdy przerwała im tamta grupa. Nie zmuszał jej, właściwie nawet nie nalegał, a ona mimo to robiła to czego chciał, w końcu w ten sposób mogła dać mu jeszcze większą przyjemność. Nie wiedziała co tak pociągało ludzi w rządzeniu, w łechtaniu ich ego służalczością innych. Tamten shinobi, Akashi, a teraz Shin, każdy z nich próbował tego samego... pierwszy skończył rozerwany przez eksplozję na strzępy, drugi tylko dzięki regeneracji przeżył ranę, którą sam sobie zadał... Nie chciała, żeby Shin kończył w podobny sposób, w końcu zgadzała się na to... właściwie to podobała jej się taka rola. Może i na co dzień starała się być silną Tensą, mogła walczyć i zabijać, ale w takich chwilach chciała, żeby ktoś mówił jej co ma robić, decydował za nią... pozwolił jej być tą słabszą. Ssała jego szyję, pozostawiając malinkę, niczym ślad, ze Shin jest jej... właściwie to tym był. Symbolem wzajemnego oddania, on był jej, a ona jego... Piersiami ocierała się o jego ciało, drażniąc się z własnymi sutkami... przynajmniej, aż nie padło pytanie... -Ja... tak... ale, ale... nigdy... - tłumaczyła się w zakłopotaniu, czerwona ze wstydu. Robiła to... właściwie nie licząc Shina, jedynie dwa razy, ale wciąż była dziewicą tylko... tylko jak miała to powiedzieć? Przyznać Kami'emu, że to nie on jest tym pierwszym? Chłopakowi najwyraźniej nie zrobiło to różnicy. Delikatnie popchnął ją na swoją kurtkę. Pojękiwała cicho, gdy jego język pieścił jej kobiecość, jedną dłonią przytrzymując jego głowę, a drugą bawiąc się własnymi piersiami...
Tensa
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Shin » 14 lut 2018, o 21:07

+18
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 294
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Tensa » 14 lut 2018, o 22:40

No i znów po dobranocce Obrazek
Przyznała się... co prawda dość nieskładnie, odpowiedziała tak jak kiedyś na podobne pytanie, czerwieniąc się i nie potrafiąc sklecić nawet jednego zdania. To było zbyt trudne, przecież robiła to kilka razu, ale wciąż pozostawała "czystą". To było zbyt skomplikowane, dla zaćmionego przyjemnością umysłu, sama nie wiedziała dlaczego tak było... mimo to cieszyła się. Może Shin okaże się jej pierwszym. Nie sądziła, że jeszcze z kimś po za Sagą połączy ją tak silne uczucie, że mimo ich rozstania znów będzie mogła kochać. Język Kamiego wił się pieszcząc jej kobiecość, białowłosa jęczała cicho zapadając się w coraz głębszą ekstazę, nie potrafiła opisać tego ciepła, przyjemności, wiła się trzęsąc w miłosnym uniesieniu. Fiołki zaszły mgłą, przeżywała swoje małe niebo, skryte pragnienie... to czego chciała, to do czego nie mogła się przyznać, to co odrzuciła, co miało być daleko! Teraz nie potrafiła się temu oprzeć, przyjemność rozbudziła w niej marzenie... tak dalekie, odległe i dawne wspomnienie... Nie była już z Shinem... tym którego wydawało jej się, że kocha, z tym którego chciała pokochać i żyć... czuła się jak wtedy, gdy była z Sagą, jakby to ona sprawiała jej przyjemność, tak jak tamtego dnia, kiedy dały się ponieść uczuciu. Ciche "Nee-chan" wyrwało się z jej ust, niesłyszalne, niknące pośród reszty dźwięków, jej marzenie... ta jedyna, ta którą zastąpić miał szatyn. Jej serce biło jeszcze mocniej, a dłoń zagłębiła się w jasne włosy chłopaka, trzymając go jakby chciała powiedzieć "nie przestawaj". Chciała uniesienia, tej przyjemności którą dały sobie z Sagą, przed tym wszystkim, kiedy nie było Ryujina, kiedy nie było sennych koszmarów... Jej wygięte w łuk ciało pragnęło wciąż więcej. Chwila przerwy, jedynie ciężki oddech białowłosej przerywał otaczającą ich ciszę. Kolejne pocałunki spadały na jej ciało, wytaczając ustom drogę do jej ust. Zobaczyła go, usłyszała jego głos... nie odpowiedziała nic... on nie był Sagą, to nie była płomiennowłosa, to skryte marzenie nigdy nie mogło zostać spełnione.
Oddała pocałunek. Znów odsunęła tamte myśli, to nie było dla niej, była z Shinem, to z nim chciała być, nawet jeśli jej serce szalało, nawet jeśli umysł się wyrywał... nawet jeśli nie był nią... nie wiedziała już nic... Kolejny głośniejszy już jęk wyrwał się z jej ust, gdy znalazł się w niej, kolejnymi ruchami penetrował jej kobiecość. Objęła go wbijając paznokcie w jego plecy.
Sama nie wiedziała czego chce... pozwoliła mu to robić, w końcu sprawi mu to przyjemność, jej jest przyjemnie... a serce... przecież go kocha... przecież tego chce... przyjemność tylko tyle. Było jej dobrze, jej ciało wiło się w miłosnej konwulsji, kochała go, ale Saga wciąż gdzieś tam była... wpiła się w jego usta, nie pozwalając swoim wypowiedzieć jej imienia...
Tensa
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Shin » 15 lut 2018, o 09:52

+18
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 294
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Tensa » 15 lut 2018, o 14:39

No i znów po dobranocce Obrazek
Ogień, który wciąż płonie, miłość prawdziwa choć zakłamana, miliony myśli, wątpliwości, zagłuszane przyjemnością, ekstazą odczuwaną z każdym kolejnym pchnięciem Shina. Fale przyjemności uderzały w jej ciało, kiedy wiła się,czując jego bliskość, ale sama nie wiedziała, czy to było właśnie tym czego chciała? Do tej chwili była w stanie odpowiedzieć, była pewna, a jednak ta chwila uniesienia wystarczyła, by przewrócić to wszystko do góry nogami. Jej myśli kołatały się w głowie, nie wnosząc nic, tłumiąc się wzajemnie z przyjemnością. Pocałowała go chociaż tym razem nie z miłości, jedynie dla jego przyjemności, nie dzieląc się tym co ją dręczyło. Wiła się, cicho pojękując, oddała się w pełni. Kolejny ruch i ciepło wypełniające ją od wewnątrz, nie trwało to długo. Shin wykonał jeszcze kilka ruchów i padł na jej piersi z błogim uśmiechem.-Nic się nie stało. - odpowiedziała cicho głaszcząc jego włosy...

Leżała oddychając ciężko, z wtulonym w siebie z Kamim, uśmiechała się, chociaż sama nie wiedziała co myśleć... dlaczego nawet w takim momencie pomyślała o niej? Nie potrafiła tego stłumić, mimo że była z Shinem, że to on sprawiał jej przyjemność. Przecież odeszła, więc dlaczego nie potrafiła jej porzucić? Dlaczego te cholerne myśli wracały? Nie potrafiła zrozumieć, nie potrafiła pokochać kogoś innego, mimo że tak bardzo chciała w końcu się uwolnić. Jej dłoń spokojnie gładziła włosy chłopaka, kiedy w umyśle szalała burza, niepewność... smutek. Brakowało jej czegoś, lubiła opiekuńczość Shina, nie chciała go ranić, nie chciała ranić nikogo... ale tylko to potrafiła. Wierzyła, że potrzebuje czasu, że może po pewnym czasie w końcu się oderwie, może i on nie minął, było go za mało, ale nie chciała tego przeżywać. Nowe życie, którego tak pragnęła... która miała przez zaledwie jeden dzień kruszyło się jak lustro pod ciosami młota.
-Shin, ja... - urwała, właściwie sama nie wiedziała co chce powiedzieć. "Wciąż kocham Sagę?", przecież to nie była prawda, nie mogła być, porzuciła ją... nie mogła jej kochać, przecież ją raniła... ale... chciała ją zobaczyć. Sama nie wiedząc czemu, może chciała sprawdzić czy wszystko w porządku. Pocałowała czubek głowy Shina... i syknęła z bólu. Lek podany przez medyka przestał działać, a ledwo co poskładane żebra, które przyjmowały na siebie wagę Kami'ego znów zaczynały boleć. Wciąż była w stanie panować nad sobą, normalnie mówić, może nawet się poruszać, ale ból przeszkadzał... lek wciąż działał, chociaż słabł z każdą kolejną chwilą. Delikatnie wysunęła się spod chłopaka.
-Shin, pewnie nie masz nic przeciwbólowego? - zapytała z nieudawaną nadzieją, chociaż znała odpowiedź. Sama nie wiedziała czemu pytała. Podniosła się i chwiejnym krokiem podeszła do sukienki, nie bez trudu założyła ją. -Pójdę do ryokanu, dasz radę coś znaleźć? - powiedziała przez zaciśnięte zęby. Ból wzmagał się z każdą chwilą. Wyciągnęła dłoń do Kami'ego, aby pomóc mu wstać, syknęła po raz kolejny, ale jakoś dawała radę. Co prawda wolałaby, żeby chłopak zaprowadził ją do pokoju, ale chciała zostać sama, przemyśleć to wszystko, odpocząć. Razem opuścili plażę, w mieście jednak rozdzielili się. Shin z misją znalezienia czegoś co uśmierzy ból, a Tensa z zadaniem odpoczęcia w ryokanie i poukładania sobie w głowie.

[z/t] x2
Tensa
 

Re: Ukryta zatoka

Postprzez Natsuki » wczoraj, o 21:50

Ja to mam szczęście! - ta krótka myśl przemknęła przez głowę Natsuki, gdy ta pokonywała ścieżkę przy klifach. Nazwanie jej niebezpieczną było pewnym niedomówieniem, jednak jak na razie nic się nie stało, a taka podróż ułatwiała wyzbycie się z głowy niepotrzebnych misji. Jak tak sobie teraz myślała, to nie spytała tamtego gościa na łące, jak ma na imię. Właściwie, to nie wymienili się imionami! Szczerze, wątpiła, aby spotkali się jeszcze kiedyś na kolejną rozmowę, ale może faktycznie jest zainteresowany ćwiczeniami w Dojo? To było by coś, wykazałaby się przed rodziną - w końcu potraktowała prośbę Pana Ojca poważnie!
Z zamyśleń wyrwał ją fakt, że niemalże się nie wywróciła. Właśnie wyszła z ścieżki i nie zauważyła zmiany wysokości, następnym razem te obniżenie terenu jej nie zaskoczy. Ale na razie ma przed sobą jakąś zatokę, dużo wody i miejsca na treningi... Strefa idealna! Pośpiesznie przygotowała sobie i miejsce i zaczęła...
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Po tym przysiadła, przy najbliższym kamieniu, by złapać oddech i odpocząć przez chwilę.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Kurusu - Rest in Pepperoni [*]
Avatar użytkownika

Natsuki
 
Posty: 17
Dołączył(a): 17 wrz 2018, o 21:27
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Na-chan jest niską blondynką o szmaragdowych oczach, które zazwyczaj twarz ułożoną ma w pewnym siebie uśmiechu - czym odsłania swój przydługi, lewy kieł i rekinie zęby. Na siebie zakłada zazwyczaj jeden ze swoich 3 zestawów ubrań [W KPku opisane].
Widoczny ekwipunek: Bokken przy pasie i nic więcej.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=98485#p98485
GG: 62501072
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość