Rzeka przy Hanamurze

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Natsu » 24 wrz 2018, o 00:33


Obrazek

Około godzinę drogi od Hanamury znajduję się przepływająca obok niej rzeka. Nie każdy o niej wie, gdyż większość ukryta jest w leśnych gęstwinach, dlatego też jest swego rodzaju ostoja przyrody. Rośnie tu o wiele więcej interesujących roślin, a stada zwierząt są większe i liczniejsze. Wybrańcy, którzy odkryli tę część okolicy, bardzo często przychodzą tutaj na polowania, czy też oglądanie w spokoju żyjącej przyrody. W końcu nic nie koi tak nerwów jak wypoczynek na łonie natury, a każdy czasem musi sobie w spokoju wypocząć.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2258
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Rindou Arashi » 24 wrz 2018, o 00:46

39 / ...

Kobieta nie czekała na dalsze słowa chłopaka, tylko od razu zabrała się za maskowanie swojego ciała błotem. Nie miała swojego pomysłu jak teraz dostać się do Hanamury, więc musiała liczyć na swojego wybawcę, ten miał już plan, który zaczął realizować. Miał on szczęście, gdyż pogoda była po jego stronie, a może po prostu wiedział, jak korzystać z jej dobroci. W każdym razie, po krótkich ustaleniach opuścili oni tereny przyległe do Koralowego Zajazdu, szukając czegoś, co doprowadzi ich do miasta. Aby wdrożyć swój plan w życie, młodzieniec musiał delikatnie nadłożyć drogi, jednakże dzięki temu dotarł on do rzeki, która prawie doprowadziła by ich do miasta. W obecnej porze roku tafla wody nie była mocno wzburzona, więc mogli oni bezproblemowo pokonywać kolejne kilometry. Noc upłynęła w podróży, a potem dzień. Zdawało się, że pościg został zagubiony, jednakże czy aby na pewno?
Kiedy to słońce po raz kolejny już zachodziło, tworząc na niebie pomarańczowo-różowe kreski, dwójka naszych bohaterów ze zmęczeniem podróżowała dalej w stronę Hanamury. Ciągle byli ścigani, więc nie zatrzymywali się na długie postoje, jedynie tyle, by napić się wody, czy też na chwilę usiąść i zająć się dzieckiem. Do miasta pozostała z godzina, może trochę więcej, a uciekinierzy znajdowali się na środku jednego z szerszych odcinków rzeki. Do brzegu mieli około 10-15 metrów z każdej strony. Dalej to tylko gęste drzewa i krzewy, które odgradzały rzekę od cywilizacji. Deszczu od kilku godzin nie było, a woda ruszała się jedynie dzięki delikatnym muśnięciom wiatru. Cisza panująca w koło była bardzo kojąca, jednakże szybko została przerwana. W pewnej chwili z lasu po prawej stronie zaczęło dobiegać głośne ujadanie psa, po chwili odezwał się kolejny gdzieś trochę dalej. Było donośne i odbijało się od okolicznych drzew. Nie minęła minuta, kiedy to w okolicy tamtego miejsca, tuż przy brzegu, pojawiło się kilku łuczników, jednakże byli oni zbyt daleko od przyśpieszającej dwójki. Przeciwnicy nie umieli chodzić po wodzie, co dawało herosom znaczną przewagę, jednakże nawet i ta została szybko zniwelowana. Po kolejnych 20 metrach Ame dostrzegł, jak zza zakola, do którego właśnie zmierzali, wybiegł duży, wilkopodobny pies o srebrnej sierści, a tuż obok niego porusza się wysoki mężczyzna o płomiennie czerwonych włosach. Mieli do nich jakieś 50 metrów, jednakże odległość zmieniała się bardzo szybko.
Rindou Arashi
 

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Ame » 25 wrz 2018, o 12:03

Kobieta nie miała swojego pomysłu na dostanie się do Hanamury. Szkoda. Może ona miałaby jakiś lepszy. Niestety jedyny pomysł chłopaka opierał się wyłącznie na zapewnieniu sobie przewagi jaką dawało wodne środowisko. Musiał nadłożyć drogi, ale miał wrażenie, że rzeka być może pozwoli mu na wyrównanie przewagi liczebnej napastników. Ukrycie swoich śladów wizualnych i zapachowych było dodatkowym plusem obranej ścieżki. Pościg najwidoczniej się za bardzo nie spieszył, gdyż cała noc i następny dzień pozwoliły im na w miarę swobodną podróż. Nie zatrzymywali się za często i na zbyt długo. Do miasta została około godzina drogi. Wszystko się jednak zmieniło gdy Czerwony Isao zaatakował. Przynajmniej przestało padać.
Ame słysząc ujadanie psów wiedział już, że ciche przejście do miasta właśnie stało się dalekim marzeniem. Postanowił nie schodzić z rzeki. Była na tyle spokojna, że nie powinni mieć problemów z utrzymaniem się na niej. Byli na tę chwilę poza zasięgiem strzału. Para kontynuowała swój bieg do przodu. Wszystko poszłoby lepiej gdyby nie wilkopodobny pies oraz jego właściciel, którzy już czekali za zakrętem.
- Złap się mnie! - krzyknął Ame do kobiety. Zamierzał zdmuchnąć prześladowców za jednym zamachem. W końcu taki był jego plan. Od razu zaczął skomplikowaną sekwencje pieczęci. Jego głównym celem był Isao, ale chciał w miarę możliwości zdmuchnąć jak największą ilość napastników.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 469
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Rindou Arashi » 26 wrz 2018, o 00:47

41 / ...

Ujadanie psów nie ustępowało. Widać było, jak biegają przy brzegu, szukając jakiejkolwiek drogi do stojącego po środku zbiornika przeciwnika. Podobnie bandyci z bronią dystansową, którzy nie byli jakimiś specami w swoim fachu. Mieli kilkadziesiąt metrów do celu, więc większość pocisków lądowała gdzieś na dnie rzeki. Jedynie pojedyncze sztuki byłby w stanie mu zaszkodzić, jednakże nawet te nie były na tyle celne, aby trafić w sylwetkę młodzieńca. Ame więc ignorował ich obecność i to wręcz całkiem słusznie, w końcu miał naprzeciw siebie prawdziwego przeciwnika. Rudowłosy widząc składaną przez młodzieńca serię zatrzymał się, pozwalając swojemu psu na wejście na plecy. Wtedy też złożył pieczęć a powietrze w koło niego zapełniło się dymem. Po chwili, kiedy ten się rozwiał, na plecach rudowłosego stała jego podobizna a on sam nabrał trochę zwierzęcych kształtów. Twarz mu się wydłużyła, podobnie jak szpony i zęby. nie wyglądało to najlepiej, jednakże nasz heros nie mógł zbytnio manewrować. Ciągle szykował potężną technikę, swojego asa w rękawie....
Isao Rozgniótł w dłoni bombkę dymną, zakrywając teren w koło siebie szaro-czerwonym dymem. Ten jednakże nie ostał się w powietrzu zbyt długo, gdyż już chwilę potem zaczął delikatnie wirować aby jeszcze ułamek chwili później wypuścić z siebie dwa niebezpiecznie wirujące stożki. Te przemieszczały się w powietrzu, zmierzając w rekinka, który właśnie zakańczał swoją technikę. Wróg był blisko, więc nie miał za dużego wyboru. Isao i jego pies atakowali z dwóch stron, a smokiem mógł zatrzymać tylko jednego z nich, tylko, który z nich jest prawdziwy i w jaki sposób powstrzymać ten nadciągający bardzo szybko atak... Co takiego zrobi młodzieniec i jak uratuje kobietę i jej małe dziecko??

Nie mnie tylko Muskowi będziesz się tłumaczył kappa
Dawaj ten link do treningu, to nie okaże się, że prezentem od ojca była brutalna lewatywka kappa ^2
Rindou Arashi
 

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Ame » 27 wrz 2018, o 12:44

Ame na całe szczęście mógł zignorować łuczników. Żaden z nich nie był w stanie im zagrozić. Widać było, że ani oni ani tym bardziej ich psy nie potrafią używać czakry. Nie ma szansy, że któryś z nich podejdzie. Jedynie chybione strzały, które szybko ginęły w wodzie, przypominały chłopakowi o obecności tych gentlemanów. Prawdziwym problemem był lider tych miernot, który okazał się sprytniejszy niż cebula i zagrodził im drogę (czy tam rzekę) ucieczki z drugiej strony. Niebieskowłosy przewidział taki scenariusz i właśnie dlatego wybrał wodne środowisko. Chciał zakończyć całą sprawę za pomocą jednej, potężnej techniki.
W czasie gdy Rekin składał pieczęcie, jego rudowłosy kolega wraz z psem nie próżnowali. Pies wskoczył tropicielowi na plecy i spowił ich dym. Gdy porywający efekt wizualny się zakończył, Hozuki zobaczył dwóch identycznych napastników, z tym że posiadali cechy zwierząt. Ame się nie speszył, gdyż na tym etapie jego jutsu było prawie gotowe.
Zwierzaki po raz kolejny przykrył dym, tym razem za sprawą bomby. Chłopak miał nadzieje, że jest to tylko mierna próba ucieczki przed jego mocą, ale rzeczywistość okazała się dużo bardziej brutalna. Zza zasłony wyleciały dwa wirujące obiekty. Ni pies ni wydra, coś na kształt świdra. Napastnicy atakowali z dwóch przeciwnych stron. Rekin zamierzał zaatakować jednego z nich za pomocą wcześniej przygotowanej techniki. Zdecydował się na tego nacierającego od prawej.
- Uciekaj! - krzyknął do kobiety, zaś sam próbował odbić drugiego napastnika za pomocą techniki, którą poczęstował agresora z siekierą jeszcze w zajeździe.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 469
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Rindou Arashi » 28 wrz 2018, o 22:21

43 / ...

Całe otoczenie było niegroźnym dodatkiem, Ame zdawał sobie z tego sprawę, dlatego też ignorował szczekanie psów oraz lecące w jego kierunku strzały. Po jakimś czasie chyba łucznicy zdali sobie z tego sprawę, gdyż jedynie przesuwali się wzdłuż brzegu, wyczekując na jakąś okazję, która może nadejdzie. Jedynie psy cały czas ujadały, no ale cóż można się spodziewać po tych wytresowanych w jednym celu zwierzętach. Jednakże nie to było jego aktualnym zmartwieniem. W momencie w którym jego smok skończył się formować, leciały w jego kierunku dwa ogromne wiry. Oba wyglądały na groźne, zapewne potrafiły by przebić skałę jeżeli by chciały, tylko czy nasz heros chciał to sprawdzać? Zapewne nie, skoro zależało mu na zakończeniu zadania. Krzyknął do kobiety, aby się wycofała, na co ta zareagowała błyskawicznie. Obróciła się i zaczęła biec w stronę niezajętego przez łuczników brzegu, czyli w prawo. Po chwili zniknęła za jego barkiem, pozostawiając go w samotności na placu boju.
Nasz heros nie jest herosem bez powodu. Od razu wiedział co takiego zamierza zrobić. Skierował smoka na jednego z pędzących przeciwników, po czym przygotował technikę na drugiego. Zobaczył jak jego bestia rusza, po czym obrócił wzrok w stronę drugiego pocisku. Miała nadzieję, że jego pomysł wypali, wziął głęboki wdech i wypluł strumień wody w nadciągający świder, a chwilę później poczuł zderzenie z drugiej strony. To przeciwnik zaczął wwiercać się w jego bestię, ta niestety dla Isao była bardzo silna, przez co krok po kroku spowalniała świder, rozrzucając w powietrzu ogromne ilości kropel. Strumień, który wypluł Ame nie działał najlepiej, zatrzymał początkowy napór, jednakże szybko słabł, przez co robiło się groźnie, ale wtedy wydarzyło się coś niecodziennego. Świder zatrzymał się i wyskoczył z niego pies w swojej zwierzęcej formie, wbijając się w taflę wody i nurkując. Kiedy Shinobi spojrzał o co chodzi, dostrzegł jak czerwonowłosy Isao idzie bardzo szybko na dno, zapewne stracił przytomność po zderzeniu z ogromnym wodnym smokiem. To była okazja, tylko czy dobrze ją wykorzysta?
Rindou Arashi
 

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Ame » 30 wrz 2018, o 12:18

Wyglądało na to, że grupka łuczników powoli dawała sobie spokój i próbowali znaleźć lepszą pozycje. Jedyne co im wyszło to siedzenie w krzakach bez sensu, zupełnie jak harcerze. Może udałoby im się ukryć gdyby chociaż ich psy przestały szczekać, jednocześnie przypominając chłopakowi o ich obecności. W tym samym czasie miał inne problemy i nie mógł sobie pozwolić na rozkminianie bezużyteczności ludzi Isao.
Kobieta zgodnie z rozkazem chłopaka rzuciła się do ucieczki. Uciekła na szczęście w kierunku przeciwnym do łuczników, bo znając ludzi to mogła zrobić wręcz przeciwnie i chwała jej za taką inteligentna postawę.
W tym czasie świdry były już na tyle blisko, że Ame mógł zacząć wykonywać swój plan. Skierował smoka w przeciwnika atakującego od prawej i jednocześnie próbował zatrzymać drugą bryłę obrotową za pomocą słabszej techniki. Początkowo udawało mu się zatrzymać pędzącą na niego zagładę, ale po chwili już wiedział, że słabsze jutsu nie będzie w stanie zatrzymać go definitywnie. I mimo tej wiedzy, napór świdra naglę zniknął. Chłopak odwrócił się i od razu dotarło do niego, że to drugie wiertło przegrało walkę z o niebo potężniejszą techniką. Dostrzegł jak pies nurkuje w kierunku opadającego na dno Isao.
W jego głowie powstały dwa przeciwstawne plany. Mógł definitywnie zakończyć ich życie za pomocą jeszcze jedenej, potężnej techniki. Mógł też się wycofać w kierunku Hanamury. Ostatecznie był tylko najemnikiem. Przypadkową osobą, której stanęli na drodze. Nie miał żadnego motywu, nie licząc tego, że przez chwilę stanowili dla niego zagrożenie. Z uciekinierką nie łączyły go żadne więzi, nie uważał, że należy zrobić wszystko, aby ci okropni ludzie przestali ją ścigać. Miał tylko odprowadzić ją do Hanamury i tego chciał się trzymać.
Chłopak widząc nurkującego psa zdecydował się ruszyć za kobietą, mając nadzieje, że psiarz nie będzie zdolny do walki przez najbliższy czas, zaś ich krótka potyczka zabrała mu tyle energii, że nie będzie w stanie kontynuować pościgu w odpowiednim czasie, tak żeby zniwelować przewagę, którą właśnie uzyskali. Kierowali się wprost do miasta.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 469
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Rindou Arashi » 2 paź 2018, o 21:56

Teraz Tutaj
Rindou Arashi
 

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Hayami Akodo » 19 sty 2019, o 22:48

This man is dead
He is no more
He died a little each day
Like a light, Ryuzaku's night
Has stolen him away



Obrazek


Opuściwszy park Kaito, Hayami szedł w zamyśleniu przed siebie, nie widząc nawet, gdzie idzie - a gdyby go spytano, nie wiedziałby nawet, po co. Przed nim wyrósł nowy cel, nowa droga, nowa możliwość do zbadania w ramach musha shugyo; droga wojownika nigdy się nie kończyła. I była kręta oraz bardzo...osobliwa, a wszystko, co samuraj ujrzał, krocząc nią w kierunku śmierci, wszyscy ludzie, których na niej napotkał, stawało się częścią tej wiadomości, którą trzeba było zanieść światu. Zapisów w księdze życia, odczytywanej dopiero przez bogów i przez potomnych. Jakie zapisy odnajdą na jego temat? Jedne będą mówić o naiwnym, narwanym, pogodnym chłopcu, dziecku o dobrym sercu, inne o krwawym mordercy w Ryuzaku no Taki, jeszcze inne o gniewnym samuraju, który uniósł się dumą wtedy, gdy nie wymagała tego konieczność - chyba?, a wreszcie opowiedzą o rozhisteryzowanym smarkaczu, który postanowił zwariować i zejść na złą drogę z w sumie bardzo błahego powodu. Beznadziejnego, nic nie wartego, bo jak można twierdzić, że przypadkowe zabójstwo eskalowało w zło do tego stopnia...?
A jednak takie rzeczy się zdarzały. Zabijanie zaczynało wchodzić w krew, zaczynało się podobać, kusić, uwodzić niczym najpiękniejsza kurtyzana zamówiona za ostatnie drobne w ramach nie dbania o jutro. Stawało się elementem życia, a potem kończyło się...
Siadł na brzegu rzeki, pełnym topniejącego już śniegu, i w zamyśleniu zaczął czytać z uwagą zwój. Opowiadał on jedną z takich historii, o jakich matki chciałyby opowiadać dzieciom na dobranoc: o biednym, lecz szlachetnym młodzieńcu Yuki, poniewieranym przez piratów, pogardzanym, wyśmiewanym, który przez te wszystkie lata przeszedł drogę od skatowanego i bitego szczeniaka, pośmiewiska bandytów do szlachetnego władcy Morskich Klifów, członka Krwawego Pokolenia. Ten człowiek potrafił sobie wywalczyć miejsce w tym zimnym, bezosobowym świecie; pociągał za sznurki w tym kłębowisku splątanych marionetek, kierując je dokładnie tam, gdzie powinny pójść. Tworząc lodowy, twardy świat, w którym jednak kryło się dobro - bo w to, że Natsume był jednak dobry, Hayami wierzył bez wahania i zastrzeżeń. W jego nowym mistrzu (bardziej powiedziałby: mentorze? Zbyt wielkie słowo. Przewodniku? Być może lepsze...) kamuflowały się ludzkie uczucia, a pod chłodnym spokojem spoczywała łagodna empatia. I choć Hayamiemu daleko było jeszcze do ideału, to jednak naiwna wiara w marzenia - ta sama wiara, której nie zadeptały jeszcze koszmary - kazały młodemu Lwu z Yinzin pójść tą drogą. Zaufać Natsume, przewyższyć mistrza, zacząć walczyć z większym opanowaniem. Powstrzymać te żałosne instynkty, bo przecież...

Jeśli życie, Przyjacielu, jest tylko wiadomością...Dlaczego miałbyś się mścić na kimś, kto jest jej elementem?

A jednak honor Lwów, stare nawyki, przekonania mówiły Hayamiemu, że w tym jednym punkcie nie powinien odstępować od swoich przekonań. Że w tym jednym punkcie nie powinien ulegać poglądom shinobi - i zwyczajnie iść dalej po sprawiedliwość.
Jednak powstawało w tej sytuacji pytanie: czy Natsume nie miał racji? Komu tak naprawdę przyniosłaby korzyść ta zemsta: zmarłym, których nic już to nie obchodzi? Wujowi, który mógł się zmienić, poszukiwać przebaczenia?
Zacisnął pięści. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, do kurwy nędzy! Droga samuraja wymagała poświęceń, działania, trafnych decyzji. A także brania odpowiedzialności - tyle, że Hayami wciąż nie miał pewności, za co właściwie chce brać odpowiedzialność: za zabójstwo czy za słuszną zemstę?

Wstał. Zmarszczył brwi. Przez długi, długi czas - czy to była godzina, czy ledwie minuta? - stał i patrzył w niebo. A potem ciężko westchnął. Może Natsume jeszcze go w pełni nie przekonał do tego odrzucenia zemsty, jeśli o to chodziło, ale mniej więcej rozumiał ideologię, myśl jego stylu. Rozumiał, co chciał wyrazić jego mistrz; jednak jego pełną akceptację, zrozumienie, miał mu przynieść dopiero czas.

Cóż, poloneza czas zacząć.

Złożył kilka pieczęci. Raz, dwa...Tak, trzy. To będzie musiało wystarczyć. Przynajmniej powinno na dwa treningi, a co potem...? Cóż, nad tym Hayami nie chciał się zastanawiać. Co będzie jutro - o to nie pytał. Po prostu zamierzał iść dalej. Tak jak należy.
Gdy pojawił się jego klon, bez słowa dobył katany po Tensie. Teraz ten prezent będzie miał szansę być wreszcie użyteczny. Może to i lepiej, że nie poznałaś go bliżej...kobieto.
Wydał cicho, w głębi myśli, polecenie swojemu klonowi.
Pierwsza próba.
Ciekawe, czy dobrze zrozumiał zwój? Mówił on tyle, że miał to zrobić szybko. Zaczekał, aż klon się zbliży do niego, aż wszystko będzie jak należy - lwy musiały być cierpliwe - i w odpowiedniej chwili wykonał szerokie cięcie, najszersze, jakie tylko potrafił, i przy tym najszybsze. Klon rozpadł się, a w tym czasie Hayami obrócił szybko miecz i wsunął go do sayi, wzdychając. Wciąż za wolno...Cóż, najważniejsze, że w ogóle byłem w stanie to zrobić.

Opanowano:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Przejrzał jeszcze raz zwój. Co właściwie zostało tam zapisane? Teraz...tak, to ta technika. Trzeba byłoby sprawdzić, czy w ogóle będzie w stanie to zrobić. Jeśli Natsume powierzył mu te tajemnice, to dlaczego nie miałby ich wcielić w rzeczywistość? Przecież był tylko - i aż- samurajem. Itachi, nieodłącznie i wiernie mu towarzyszący, tarzał się w ziemi, kompletnie ignorując zachowania swojego pana; ważniejsza była przecież dobra zabawa. Przy Hayamim miał dość uwagi, jedzenia, czochrania za uchem i głaskania, miał wszystko, czego może potrzebować pies; z Seinarem też nie było mu chyba źle, ale...Młody Akodo jakoś tak polubił zwierzaka i ciężko było mu myśleć, że przecież będzie musiał w pewnym momencie zwrócić Itachiego prawowitemu właścicielowi. Chyba że...?
Gdy wreszcie uniósł głowę w górę, niebo zaczynało już różowieć. Spędził nad rzeką całą noc...? Zaskoczony, udał się do ryoukanu, nie pozostawiając po sobie nic - nic poza wydeptanymi śladami, pewnością i osobliwym wrażeniem dziwnego dziecka.
Takich zniknięć było więcej. Znikał i pojawiał się w tym miejsciu jeszcze przez cztery dni - a później, tak jak należało...Cóż.
Zabrał stamtąd wszystkie swoje rzeczy, zapłacił uczciwie za nocleg, jak trzeba - zależało mu, by wyspiarze go zapamiętali dobrze, z jakiegoś powodu chciał się wykazać - i znikł w porannych, chłodnych mgłach portu Hanamury.
Nadszedł czas, by wyruszyć gdzieś dalej.

__________________________________________________________________________________________________________
ZT do: portu w Hanamurze ze wszystkimi rzeczami
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Shins Douhito - I know these eyes/This man is dead


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1026
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Kaito » 23 mar 2019, o 23:57

Trening

Przechadzał się uliczkami Hanamury, mając poczucie, że zrobił dobry uczynek. Sama historia przedstawicielek Yamanaka sprawiła zaś, że miał ochotę odwiedzić swój rodzinny dom. Z Hanamury do wioski jego rodu nie było daleko, toteż zamiast stołować się po jakichś ryokanach zdecydował się zajrzeć na obiad do mamy, która ucieszyła się z jego wizyty. Nic dziwnego, skoro nawet będąc na wyspach, chłopak nie miał często czasu, by się z nią spotkać. Musiał za to przyznać, że jego rodzicielka robiła najlepszą rybkę w całym Kantai! A jak brzuszek pełny i zadowolony, to przyszedł czas na trening. W tym celu czarnowłosy shinobi udał się poza osadę, nad rzekę, bo przecież przy ładnych widoczkach ćwiczyło się o wiele lepiej.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Kaito » 24 mar 2019, o 00:27

Trening

Ahh, błogi odpoczynek. Nadal czuł lekki ból w mięśniach, ale z każdą minutą było coraz lepiej. Zastanawiał się nad krótką drzemką, ale chyba mimo wszystko nie był jeszcze aż tak zmęczony. Miał za to chwilę na to, by popodziwiać widoki i przemyć twarz wodą z rzeki. Nasłuchiwał także śpiewu ptaków, a miał nawet wrażenie, że w którymś momencie usłyszał wycie wilka. Być może szukał swojej watahy? Albo jemu coś się przesłyszało? Cóż, przynajmniej ze swoimi umiejętnościami bojowymi nie musiał się o taką zwierzynę martwić. Nawet gdyby zabłądziła i wylądowała gdzieś obok niego, potrafił się skutecznie bronić przed ostrymi pazurami i zębiskami.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


zt.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 462
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rzeka przy Hanamurze

Postprzez Khusara Hatakame » 19 lip 2019, o 16:41

Czarnowłosy szedł spokojnym krokiem zostawiając płytkie ślady w świeżym śniegu. Nie było mu zimno, gdyż miał on na sobie dość grubą i ciepłą hakame. Wędrował między gąszczem i kępami traw, utartą ledwie widoczną dróżką. Nie wiedział gdzie wiodła, ani co go czeka na jej końcu, ale właśnie takie spacery sprawiały, że czuł się wolny, czuł się swobodnie. Słońce coraz bardziej zmierzało ku horyzontowi, w tym czasie mężczyzna odnalazł ujście rzeki. Duże i obszerne koryto, przez które przepływała niespotykanie krystaliczna woda. Obok zaś znajdowała się nie wielką polanę przykrytą śnieżną kołdrą, gdzie nie gdzie wypełniona igliwiem I kamykami, a jeszcze gdzie indziej suchymi gałązkami.-Świetnie, nada się idealnie- pomyślał.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 309
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:


Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość