Lasy Kantai

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Lasy Kantai

Postprzez Mishima » 19 cze 2019, o 20:00

No cóż, można powiedzieć o zaistniałej sytuacji? Prócz tego, że praktycznie nie wydarzyło się nic więcej, aniżeli ryk niedźwiedzia z okolic domu. Ale wróćmy do początku. Ziemne kolce Reiki podziałały idealnie, choć gdy wyniosły ciężkiego zwierzaka w górę, momentalnie się rozpadły. Od początku, gdy tylko zobaczył pieczęcie, które niebieskowłosa wykonuje, obawiał się, że może właśnie tak się stać. Znał tą technikę, ba, miał ją we własnym arsenale i doskonale również znał jej słaby punkt. A nim zdecydowanie była siła i kruchość tworu. Koniec końców jednak, efekt przyniosły dość pozytywny. Pozbyli się jednego z niedźwiedzi, a wąż, który czekał pod ziemią, podobnie jak klon, który był kilka metrów od kopii Reiki, zostały całkowicie nie użyte. Czekały na swój moment, który jednak nie nadszedł. Potężny ryk schowanego zwierzęcia był jedynym co nastąpiło.

- W porządku, ale jeżeli zacznie bronić miejsca nie będzie taryfy ulgowej.

Stwierdził w odpowiedzi na słowa niebieskowłosej, która nie chciała mordować zwierzęcia na oczach dziecka. Prawidłowo, nie są przecież dzicy. Jak da radę załatwić to ze spokojem, on również będzie bardzo zadowolony. Z tego względu więc ruszyli, stojąc na glinianym ptaku, w dół. Okrężne ruchy tworu, by odpowiednio obniżyć lot, były wykonywane z uwagą i już po chwili byli wystarczająco nisko by mogła wykonać swój plan. W między czasie dwa klony, które stały na ziemi były czujne, gotowe ponowić plan z wcześniej, jeżeli tylko niedźwiedź postanowi ich zaatakować,a oni sami odleca na bezpieczną odległość w górę. Oplątanie wężem, oraz bezpośrednie ściągnięcie uwagi na klona z gliny, co spowoduje.. cóż nieodwracalne skutki. Miejmy więc nadzieje, że opcja numer jeden sprawdzi się w sam raz.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Yami » 21 cze 2019, o 10:21

Misja C
Reika, Mishima
40/45


Obrazek


Plan wykurzenia niedźwiedzia opracowany przez niebieskowłosą był zaskakująco prosty i łatwy w wykonaniu. Wymagał tak naprawdę chwili cierpliwości i wykorzystaniu małej, kompaktowej bombki chilli. Duszący dym powinien wypłoszyć niedźwiedzia, który z płaczem opuści legowisko. Przecież jak doskonale wiadomo zwierzęta boją się dymu jak ognia. Przecież to właśnie z tego drugiego on pochodzi a zwiastuje zagrożenie. Zwierzę powinno więc rozpocząć ucieczkę będąc kierowanym instynktem, który osadził się w jej genach. Lecz czy aby Keikaku (Przypis tłumacza: Keikaku oznacza plan), nie posiadał pewnej... jakby to ująć... skazy?
Niebieskowłosa oraz brunet znajdowali się w bezpiecznej odległości od ciemnej piwniczki, w której wciąż czaiło się zagrożenie. Reika wydobyła pomarańczową kuleczkę z torby przy pasie i czekając aż Mishima zbliży się na odległość precyzyjnego rzutu cisnęła pocisk w mrok. Pomarańczowe kłęby dymu spowiły cały mrok a te powoli zaczęły unosić się ku górze leniwie opuszczając mrok. Klon musiał odskoczyć aby samemu nie zażyć nieprzyjemnej porcji substancji. Tego szczęścia nie miała niedźwiedzica znajdująca się w środku. Z Mroku wydobył się potężny ryk oraz narastający dźwięk ciężkich łap. Razem z nim usłyszeliście również i piski. Niebieskowłosa miała rację. Powodem dla którego stworzenie nie opuściło leża była ochrona potomstwa i zapewnienie im bezpieczeństwa. Zdawało się że stworzenie już umknie na zewnątrz lecz wtedy...
Kolejny przeraźliwy ryk. Proszek z bombki chilli nie należał do przyjaznych substancji, w momencie gdy wdarł się do oczu wywołał ból, silne pieczenie oraz łzawienie. Stworzenie o silniejszych niż człowiek zmysłach dużo mocniej odczuło efekty piekącego proszku, który zaległ w nozdrzach i tchawicy.

Zwierzę zaczęło szaleć w piwnicy. Wyraźne stały się dla was trzaski regałów, uderzenia cielskiem o ściany oraz wściekły ryk i towarzyszące im piski. Brak możliwości określenia swojej pozycji i z tego powodu braku możliwości opuszczenia legowiska wprowadził stworzenie w furię. Dopiero gdy proszek zaczął się ulatniać a efekty słabnąć niedźwiedź wypadł z legowiska i wrzasną przeraźliwie. W momencie gdy spostrzegł pierwszą możliwą ofiarę jaką były klon Mishimy wypadł ze złością w ich stronę. Jednak schowany w ziemi wąż wyskoczył i oplótł szyję stworzenia nie dając mu zbyt dużo czasu na reakcję. Złość jednak była na tyle duża że wciąż parł w stronę dwójki jednak wtedy...
Ziemia zatrzęsła się kiedy w miejscu klona pozostała wyrwa w ziemi oraz rozerwany łeb niedźwiedzia.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Reika » 21 cze 2019, o 21:54

Reika spodziewała się, że po bombce z chili samica może wariować i rozwalić pół piwnicy, ale akurat piwnica była najmniejszym zmartwieniem tutaj i można było poświęcić kilka regałów na to, żeby wywabić niedźwiedzicę na zewnątrz. Pytanie tylko, czy zacznie uciekać, czy też w furii zaatakuje. Nie miała nic innego pod ręką, więc pomarańczowa kulka musiała wystarczyć. Gdy tylko Mishima odpowiednio nisko przeleciał nad domem, kunoichi wycelowała bombką prosto do środka piwnicy, gdzie rozpoczęło się piekło. Oj piekło, piekło i to solidnie, zwłaszcza w nos i oczy, a na reakcję długo nie musieli czekać. Reika momentalnie mocniej objęła Mishimę, gdy oprócz ryków samicy, usłyszała też piski. A więc miała rację. W środku były też młode, nie wiadomo jeszcze w jakiej liczbie, więc musieli ostrożnie obchodzić się z ich matką. Niestety, gdy niedźwiedzica wypadła z piwnicy, była tak wściekła, że od razu ruszyła do ataku, a jej celem stał się klon Mishimy. Tak jak Brunet zapowiedział, w takim wypadku nie było taryfy ulgowej i gdy nastąpiła eksplozja, Reika schowała twarz w plecy ukochanego, sycząc z bezsilnej złości.
- Cholera jasna. - Pomstowała pod nosem. - I co my teraz zrobimy z młodymi?
Przecież nie mogą tak po prostu wynieść małych do lasu i liczyć na to, że sobie poradzą, bo bez matki niechybnie zginą, zwłaszcza przed samą zimą. Do zabicia ich na pewno osobiście nie przyłoży ręki, ale zostawiając je na pastwę losu tylko wydłuży im się męki. Co teraz niby mieli zrobić? Przygarnąć i wychować w ogrodzie? Śmieszne, ale czy tak do końca? Jeśli były na tyle małe, to może i dałoby radę, w końcu nie raz widziała, jak dzikie zwierze robiło za domowego pupila, albo wytresowaną atrakcję. Może warto byłoby to rozważyć?
- Odstaw mnie na ziemię. - Poprosiła Reika. - Trzeba posprzątać, zanim wyciągnie się maluchy z piwnicy. Lepiej, żeby tego nie widziały. Odpuśćmy sobie skórowanie i spalmy cielska, zanim zleci się więcej drapieżników z lasu.
Gliniany ptak Mishimy mógł bez problemu przenieść w szponach martwe cielska miśków i ułożyć je gdzieś na uboczu, a potem wystarczy tylko krzesiwo, aby spalić truchło. Zapach krwi i mięsa może przyciągnąć inne drapieżniki, dlatego należało działać w miarę szybko i uprzątnąć to pobojowisko. Pierwotnie rozważali oskórować zwierzynę, jednak po tym wszystkim kunoichi zmieniła zdanie. Źle by jej się kojarzyło to wszystko. Naprawdę nie chciała, żeby samica zginęła, jednak nic na to nie można było poradzić.
Jeśli nic już więcej im nie wyskoczy, to klon Reiki stanie sobie obok wejścia do piwnicy na czatach, zaś sama Reika ruszy do studni, by przynieść niewielką miskę z zimną wodą, przekaże ją klonowi, by ten ostrożnie wsunął naczynie do piwnicy. Po takiej dawce gryzącego dymu, małym zapewne będzie chciało się pić. Obie Reiki cały czas jednak będą czuje i będą spoglądać w stronę lasu, a w razie niespodziewanego ataku, wbiją na dach domu. Po chwili Reika jednak zastąpi swojego klona przy drzwiach piwnicy i dyskretnie będzie chciała podpatrzeć, ile młodych jest w środku i jakiej są wielkości, zaś jej kopia, ruszy zbadać resztę domu, czy przypadkiem gdzieś jeszcze nie zalęgło się coś większego niż pająki i myszy.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Mishima » 24 cze 2019, o 19:42

Można było się spodziewać jaka będzie reakcja dorosłego, drapieżnego zwierzęcia. Jakby nie patrzeć niebieskowłosa razem z Mishimą weszli na ich teren, robiąc teoretycznie za intruzów. To tylko niedźwiedź wiec nie można było spodziewać się bardziej rozbudowanych instynktów. Samica musiała bronić czegoś dla niej ważnego, a wniosek nasuwał się sam. Zwłaszcza gdy do ich uszu, dotarły dźwięki piszczenia. Ewidentnie małe niedźwiedzie. Gdy jednak zorientował się co jest grane, samica wyleciała na zewnątrz atakując akurat tego klona, którego nie powinna. Jej prędkość, minimalnie zmniejszył gliniany wąż, który w czas obwinął się wokół szyi zwierzęcia, a klon bruneta nawet nie drgnął z miejsca. Był na tyle daleko od siedziby mieszkalnej, że wybuch takiego kalibru nie ma prawa sięgnąć zabudowy, a jednocześnie tak jak się spodziewał... z miśka nie pozostało prawie nic. Ot głowa i porozrywane od wybuchu ciało. Fakt, sztuka wybuchu była piękna.. i zabójcza.

- Dobra, dobra. Najpierw sprawdźmy co znajduje się na ziemi. Wyślij klony , żeby zbadał teren. Nie rozluźniaj się, na dole zawsze może być coś jeszcze.


Stwierdził mężczyzna, a po ustaleniu planu działania, obniżył lot wysadzając oryginał Reiki obok, a samemu ptakiem transportowym, korzystając z jego szponów przetransportować resztki niedźwiedzia z dala od tego miejsca. Gdy znajdzie odpowiednie miejsce, zostawi na nim jedynie małego pajączka, którego wysadzi w drodze powrotnej. Mały wybuch siły C1 powinien zadziałać jak raca i wystarczająco zainiciować iskre ognia, która pochłonie i spali ciało zwierzęcia. Wracając oczywiście, asekuruje Reike, gotowy do jej odebrania z powrotem w góry gdyby okazało się, że na ziemi czai się coś więcej aniżeli małe niedźwiadki.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Yami » 25 cze 2019, o 15:46

Misja C
Reika, Mishima
43/45


Obrazek


W Reice, po zadaniu tylu cierpień niewinnym stworzeniom, w końcu obudziły się instynkty macierzyńskie. Świadomość pozostawienia samych sobie małych niedźwiedzi z całą pewnością nie dawałoby jej spokoju przez długi czas. Postanowiła więc pomóc stworzeniom w jakikolwiek sposób. Jako medyk wiedziała jakie są efekty przeklętej bombki chilli dlatego tym prędzej zaczęła poszukiwać studni, z której mogłaby nabrać do wiadra wody. To akurat żadnego problemu nie stanowiło. Studnia znajdowała się na tyłach domu... czyli de facto tej samej co wy stronie. Klon podbiegł do niej szybko i sięgnął po stojące obok wiadro, które liną przywiązane było do bali drewna tuż nad studnią. Wrzucone do środka wiadro uderzyło w taflę. Po chwili dziewczyna mogła wyciągać 20l zimnej, czystej wody.
Ogromnym problemem stało się jednak znalezienie odpowiedniego naczynia. To nie był typowy domek na wsi. Nie było, żadnego kurnika, stodoły, nic gdzie klon mógłby znaleźć coś mniejszego co można byłoby podać młodym miśkom. Wolno stojąca budowla z piwnicą nie oferowała nic, no poza wyjątkiem zbudowanej studni na potrzeby domu. Jednak miski nie było widu ni słychu. Drzwi do domu zamknięte, okiennice opuszczone. Jedynym sposobem było wybicie szyby bądź przedostanie się właśnie przez piwniczkę. Ostatecznie klon wrócił z dużym wiadrem zimnej wody.
W tym czasie Reika zaglądając do piwniczki spostrzec, że w środku znajdowały się co najmniej dwa małe urodziwe, puszyste, brązowe, urocze, kawai misie, które wciąż płakały ze względu na proszek, który dostał się do ich nozdrzy i gardła. Skóra na całe szczęście ochroniona zostałą za sprawą mięciutkiego futerka. Reika poza dwójką uroczych stworzonek, mogła jedynie dostrzec doszczętnie zniszczone pułki, porozbijane słoiki z ogórkami i konfiturą, walające się miski i narzędzi, które były składowane w piwniczne.

Przeniesienie niedźwiedzicy było dużo prostsze ze względu na oderwaną głowę. Odjęte kilogramy dało się znacznie łatwiej przetransportować przy pomocy ptaka. Ciało przebitego niedźwiedzia stanowiło już znacznie więcej problemów. 600kg czystej masy to nie przelewki, dlatego odłożenie go w odpowiednie miejsce zajęło Mishimie znacznie więcej czasu niż się spodziewał. W końcu jednak ułożył na martwym, pokrytym krwią truchle pająka, który miał posłużyć za zapalnik i powrócił do ukochanej.
Zdawało się, że wszystko zmierzało ku końcowi. Pytanie tylko co teraz z pozbawionymi matki misiami - Yogim i Uszatkiem.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Reika » 27 cze 2019, o 11:12

Klon, nie mogąc znaleźć innego, mniejszego naczynia, przytachał ze sobą całe wiadro z wodą. Lepsze to, niż nic. Może w domu coś się znajdzie, żeby małym misiom było wygodniej pić, bo były co najmniej dwa, z tego co udało się Reice wypatrzyć, zaglądać do piwnicy. Gdy więc Mishima zajmował się uprzątnięciem pobojowiska, kunoichi puściła przodem swojego klona i zeszła za nim do piwnicy. Obie Reiki poruszały się wolno i ostrożnie, żeby jak najmniej straszyć małe, słodkie misie. Piwniczka była zdemolowana, jednak nadal można było znaleźć sporo ciekawych rzeczy, na przykład miskę, no i trochę konfitur, którymi można było nakarmić niedźwiadki. Może i trochę miodu by się znalazło, gdyby dobrze poszukać?
Reika da znak klonowi, żeby ostrożnie przedostał się w kierunku domostwa i sprawdził, czy w samej posiadłości wszystko w porządku, zaś ona sama przykucnęła, ostrożnie sięgnęła po walającą się tu miskę i zanurzyła ją w wiadrze, by na koniec powoli podsunąć ją przestraszonym misiom. Na pewno będzie im się chciało pić i będą chciałby zmyć z oczu piekące uczucie po bombce chilli. Przez cały czas będzie się jednak miała na baczności, bo mimo że małe, nadal były dzikie. Ehh, no i co oni zrobią z tymi maluchami? Może ich pracodawca zdecyduje się nimi zaopiekować? Gdy dorosną, będzie miał przynajmniej strażników posiadłości.
Tak więc klon będzie przeszukiwał sam dom, przedostając się od strony piwnicy, zaś Reika będzie zajmować się misiami. Gdy już przekonają się do wody, spróbuje podać im konfiturę, ewentualnie miodek, jak znajdzie. Na początek na własnych palcach, żeby mogły zlizywać, jednak jeśli spróbują gryźć, znajdzie inne naczynie i tam wyłoży im smakołyki. W międzyczasie powinien dołączyć do niej Mishima, który skończy z bałaganem na zewnątrz.
- Dla pewności zostałabym tu jeszcze z godzinę, lub dwie, żeby sprawdzić, czy nic więcej się tu nie przypałęta. - Zaproponowała. - Jeśli przez ten czas będzie spokój, poślę klona po gospodarza. Może on się nimi zaopiekuje. My tu zostaniemy i przypilnujemy domu i tych maluchów. Zagrabimy też podwórko, żeby pozbyć się śladów krwi i resztek naszych działań.
Rozsądnie będzie się upewnić, że to już koniec, a potem dopiero posłać po gospodarza. Gdy się pojawi, podejmie się decyzję, co dalej z misiami, chyba że Mishima zaproponuje jakieś rozwiązanie. Przez ten czas Reika na pewno będzie się starała zdobyć zaufanie maluchów, podsuwając im wodę i smakołyki.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Mishima » 28 cze 2019, o 20:20

Więcej problemów mieli po zakończonej misji, niż w trakcie jej trwania. Czyżby to ironia życia? Niedźwiedź zajął opuszczony budynek, mając ze sobą dwójkę małych. I tyle. Ot, cała historia. Jakby przyjrzeć się temu bliżej, misja śmiało mogła uchodzić za rangę najniższą z możliwych. Ale coz, przynajmniej łatwa kasa, a jednocześnie... tona sprzątania po ich kilku ruchach. Trzeba przyznać jedno, brunet już nigdy nie podważy kilogramów tak wielkiego miśka. Transport truchła zajęło znacznie więcej czasu niż mógł się spodziewać, ale koniec końców udało się. Pozostawił na futrze martwego już zwierzęcia zapalnik, w postaci stworka i w drodze powrotnej detonował go. To zaś powinno dać efekt całkowicie spalonych resztek samicy.
No właśnie.. a skoro o tym mowa, co z Reiką i małymi niedźwiedziami. To pytanie było dobre, ale na jego odpowiedź musiał chwilę poczekać. Droga powrotna z okolicznej górki zajęła mu już znacznie mniej czasu, niż dostarczenie tam ciała. Zleciał znacznie niżej, jednocześnie mogąc wszystko zobaczyć z odpowiedniego dystansu. Nie mieli pewności, że nic na nich więcej nie czeka, więc nadmierna uwaga była oznaką zapobiegawczą.
Słysząc słowa niebieskowłosy lekko tylko się skrzywił na te słowa. Nie widziało mu się specjalnie, spędzać w tym miejscu całych dwóch, długich godzin.

- Może jednego chcesz zabrać ze sobą? W Shinrin miałaś pupila, może tutaj przydałby Ci sie bardziej.. odpowiedni?

Powiedział dość spokojnie, ale z rzadkością u niego, równie dość poważnie. Nie stroił się po żadne żarty ani wygłupy, jakby najchętniej zniknął z tego miejsca czym prędzej.

- A jeżeli chcesz czekać, aż wszystko opadnie to w między czasie wypadałoby trochę ogarnąć okolice. Wybuch trochę napsuł przyrody.

Mówiąc to, zaraz po upewnieniu się, że okolica jest bezpieczna, zaskoczył z ptaka na ziemie, aczkolwiek dalej zostawiając ich transport i ewentualną drogę ucieczki w powietrzu. Zwyczajnie w świecie zaczął po mału, na tyle ile oczywiście mógł, czyścić okolice. Zakrywać niewielkie ślady innymi krzewami, tak by okolica wygląda na pozór dość.. "naturalnie".
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Yami » 29 cze 2019, o 15:09

Misja C
Reika, Mishima
46/45


Obrazek


Niebieskowłosa wysłała swojego klona do głównego budynku przez drzwi znajdujące się prawej części piwniczki. Drzwi bez zdobień wykonane z sośniny były o dziwo otwarte. Mężczyzna udając się w podróż musiał uznać, że zaryglowane drzwi do piwnicy wystarczą bądź zwyczajnie zapomniał ich zamknąć któż to jednak może aktualnie wiedzieć? Chyba on sam. Mieszkanie złożone z 3 części nie miało ślad uszkodzeń, co prawda kilka obrazów przedstawiających różne zakątki kontynentu znajdowało się na podłodze za sprawą szalejącego miśka. Na szczęście ostałą się kryształowa karafka wypełniona brunatnym trunkiem. Stałą na krawędzi kredensu. Gdyby niedźwiedź poszalał trochę bardziej pewnie i ona spotkałaby się ze swoim końcem. Nie licząc tych drobnych problemów domostwu nic nie grozi.
W tym samym czasie Reika mogła zająć się dwójką niesfornych puszystych maluchów. Te wciąż piszczały i płakały za sprawą proszku, który dostał się do oczu. Dziewczę podniosło z ziemi jedną z drewnianych misek o płaskim dnie i napełniła je wodą przyniesioną ze studni. Ustawiona miska stała nienaruszona przez dłuższy czas. Dopiero kiedy zaczęły odzyskiwać wzrok początkowo niepewnie potem już z pełną siłą podążyły do wody, który zaczęły łapczywie wypijać. Do tego stopnia, że jeden z miśków przewrócił się na naczynie rozlewając jego zawartość na podłodze. Wystarczyło jedynie uzupełnić miskę. Tak jak z wodą było łatwiej za sprawą silnego pragnienia tak już z podaniem posiłku były problemy. Reika jak to kobieta pełna zapachów, które odstraszały dziką przyrodę. Miś nie jest wszak psem, który jest ciekawy nowej woni.
Mishima w tym czasie zdetonował zapalnik. Usłyszał z oddali ciche puff. Okolica z lotu ptaka nie wykazywała większych zmian względem pierwszej waszej wizyty. Nie licząc tajemniczego ryku niedźwiedzia, który w pewnym momencie do was dotarł owego czasu nic więcej się nie zmieniło. Powrócił więc na ziemię do swej ukochanej, która zajmowała się dwoma miśkami. Wówczas padła decyzja o posłaniu klona po pracodawcę. Tak też się stało.
Próba "naprawy" otoczenia była problematyczna. Solidny, wyrwany kawał ziemi, wywołany eksplozją klona C2, nie stanowił do najprostszych w odbudowie ogródka. Tak jak za sprawą umiejętności niebieskowłosej jak i Mishimy doton nie stanowił większych problemów tak czarna plama, pozbawiona trawy kuła w oczy. Jednak czy młodzi mieli na to jakiś pomysł?
Mishima zakrywając ślady inną roślinnością dała trochę przeciwny efekt. Porozrywane krzewy i niepasujące gałązki w miejscach gdzie nie powinny dodały estetycznego chaosu ogródkowi.

Klon nie zjawiał się przez dłuższy czas co mogło zaniepokoić jej twórczynię. Nie otrzymała od niego żadnych informacji więc wciąż nie został zniszczony jednak odległości między wioską a domkiem nie były na tyle długie. Dopiero po 3 godzinie spomiędzy leśnej gęstwiny i ścieżyny pojawiły się dwa cienie. Klon Reiki oraz wasz pracodawca, na którym lico pojaśniało. W przeciwieństwie do klona który zdawał się być zbity. Ten zdał raport w którym doszło do nieprzyjemnej sytuacji tuż przy bramach miejskich. Niebieskowłosa została zatrzymana. Przyczyną było pojawienie się ptaka Mishimy, którego widać było z murów miejskich, oraz częściowo z samego miasta, co podniosło raban w Hanamurze. Dopiero za sprawą jednego strażnika, który poznał Reikę oraz umiejętności jej towarzysza udało się zakończyć nieprzyjemności na pouczeniu aby uważać z nietypowymi w tych stronach technikami.
Wracając jednak do pracodawcy ten zaczął pocierać ręce zadowolony.
- No to jak wam poszło? Jak łowy i mieszkanie?

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Reika » 3 lip 2019, o 19:35

Klon uważnie zbadał mieszkanie, czy wszystko jest w porządku, powiesił obrazy, które spadły i przesunął karafkę, żeby nie stała na krawędzi. Poza tym, wszystko było jak należy, więc wrócił do piwnicy i poinformował o wszystkim Reikę, która w tej chwili zajmowała się w piwnicy małymi niedźwiadkami, pojąc je wodą w misce. W pewnym momencie jeden z nich przewrócił się na naczynie, rozlewając jego zawartość, więc kunoichi dolała wody, żeby mogły napić się do syta. Jedzenia jednak nie chciały przyjąć, nieufne i płochliwe, więc Reika nie naciskała i biorąc ze sobą grabie, zostawiła miśki z klonem, sama wychodząc na zewnątrz, na spotkanie z Mishimą. Słysząc jego propozycję o przygarnięciu jednego miśka, spojrzała na niego ze zdumieniem.
- Jesteśmy shinobi. - Odpowiedziała mu. - Często nas nie ma w domu i nie miałby kto się nim zajmować, a zostawienie go samego w klatce na ogródku chyba nie jest dobrym pomysłem. Porozmawiamy z właścicielem posesji. Może on je przygarnie i dzięki temu zyska sobie w przyszłości strażników domu. Jeśli nie, zabierzemy je na przechowanie i pomyślimy, co dalej.
Gdy jej klon został wysłany po właściciela, oni zaczęli doprowadzać to miejsce do porządku po pobojowisku. Mishima próbował przykryć najgorsze ślady krzakami, jednak wyglądało to bardzo nieestetycznie, więc Reika postanowiła po prostu zagrabić ziemię i odświeżyć ją, żeby nie było widać spalenizny. Mieli teraz dostęp do narzędzi, więc mogli bardziej się postarać i doprowadzić posesję do ładu, zanim klon przyprowadzi właściciela. Mając zajęcie, Reika kompletnie straciła poczucie czasu, co pewną chwilę spoglądając w kierunku piwnicy. W końcu doczekali się powrotu zleceniodawcy, a słysząc wieści od klona, o upomnieniu odnośnie ptaka Mishimy, widzianego z murów, westchnęła i spojrzała na bruneta, jednocześnie odwołując klona, który puffnął.
- Wygląda na to, że będziesz musiał się bardziej ograniczać. - Stwierdziła. - Dobrze, że nas nie zestrzelili, bo byłoby naprawdę nieprzyjemnie.
Po chwili skupiła już uwagę na zleceniodawcy, który zapytał, jak im poszło. Westchnęła i wskazała w kierunku domu, zaczynając od sprawozdania. Ważne, że dom był cały, a ogródek zawsze można doprowadzić do porządku, co wstępnie już zrobili. Resztą już zajmie się właściciel.
- Dom jest nienaruszony. - Zaczęła od dobrych wieści. - Niestety, piwniczka jest zdewastowana, bo rodzina niedźwiedzi zrobiła sobie tam legowisko. Próbowaliśmy je wypłoszyć, jednak odpowiedziały agresją i musieliśmy zabić zarówno samca, jak i samicę. Niestety, w piwniczce zostały dwa malutkie niedźwiadki...
Spojrzała na zleceniodawcę ze smutkiem w oczach. Mógł bez problemu stwierdzić, że kunoichi nie chciała zabijać niewinnych maluchów i w żaden sposób jej do tego nie zmusi. Postanowiła też przedstawić mu rozwiązanie i korzyści, jakie mógł z tego odnieść.
- Może Pan chciałby się nimi zająć? - Zapytała. - Jeśli je Pan wychowa, będą nie tylko przyjaciółmi domu, ale też strażnikami posesji, której już nikt Panu nie ruszy. Jeśli się jednak Pan nie zdecyduje, to zabierzemy je i spróbujemy coś wykombinować. Zostawione same sobie zginą bez matki, a my nie zamierzamy zarzynać bezbronnych maluchów.
Tak więc zleceniodawca w tym momencie podejmie decyzję, od której będzie zależał los małych misiów. Jeśli je przygarnie, będzie miał się kim zajmować i komu poświęcać czas, a gdy miśki się przyzwyczają, staną się naprawdę sympatycznymi towarzyszami. No i tutaj miały lepsze warunki, blisko las i tak dalej.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Mishima » 4 lip 2019, o 19:33

Bądźmy szczerzy, Mishima był znacznie mniej uważny niż Reika, w tak błahych sprawach. Wzięcie pod opiekę jednego z Miśków był całkiem zabawny i interesujący, a wybieganie aż nadto w przyszłość, nie było jedną z cech bruneta. Wziąłby go, a jednocześnie stanąłby na głowie, żeby wyszło pozytywnie. Nigdy nie przyjmował do głowy porażki, więc czemu miałoby się to zmienić na przykładzie dwóch włochatych zwierzaków, przypominających wyciem Cheewbacce? No cóż, był specyficzny, jak każdy na swój sposób.
Ogarnięcie miejsca po wszystkim co nastąpiło, nie do końca również przyniosło pożądane efekty. Trochę inaczej to sobie wyobrażał i planował, aczkolwiek rzeczywistość z grubsza się różniła. Okolica domu wyglądała niczym małe pobojowisko, ale koniec końców lepsze to, niż zwłoki martwego niedźwiedzia i mnóstwo jego krwi. Zawsze można zrzucić to na okoliczne zwierzęta, które zajęły teren prawda? No.. rzecz jasna omijając temat sporego krateru, który powstał w wyniku eksplozji jego klona.
Tak więc Nasza dwójka, zabrała się za ponownie "zmienianie" otoczenia, tracąc na tym troche sporo czasu, a na pewno jego poczucie. Bo nie długo po tym, przybył do nich klon Reiki, w raz ze zleceniodawcą. Jego pierwsze słowa i wrażenia, nie zwiastowały niczego złego, wręcz przeciwnie. Upomnienie strażników jednak, już zwiastowało. Jego umiejętności były rzadkie, a duży gliniany ptak, najwyraźniej zwrócił uwagę. Choć to też było troche dziwne.

- Biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy kilkanaście kilometrów od centrum wioski i przybycie tutaj zajęło nam kupe czasu w locie, to powątpiewam w możliwość widoku tego ptaka, wielkości trzech, czterech ludzi przez mieszkańców. Trochę mi to śmierdzi bzdurą, ale co ja tam wiem.

Mówiąc to brunet wzruszył ramionami, rozkładając jednocześnie rece na znak bezradności, którą nie specjalnie się przejmował. Teraz interesowało go zakończenie tej przygody, odbiór należytej zapłaty i działania dalej by, mogli z niebieskowłosą kontynuować swój plan. Na pytanie zaś zleceniodawcy, brunet pozwolił odpowiedzieć kobiecie, samemu będąc lekko rozbawiony w duchy, jak umiejętnie potrafi ubrać w słowa tak beznadziejną sytuację jaka miała tu miejsce. Tylko uszkodzone drzwiczki do piwnicy? No, fakt. Prócz dużego krateru w ogrodzie.

- Zgodnie z umową, swoje zrobiliśmy. Nie uszkodzona została posesja, dzikie zwierzeta zostały... unieszkodliwione, więc chyba zostaję Nam się rozliczyć, prawda?

Dodał brunet trzy grosze, po wszystkich słowach Reiki. Nie zamierzał zaprzyjaźniać sie z mężczyzną, wystarczy mu nagroda, która została obiecana.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Yami » 5 lip 2019, o 18:36

Misja C
Reika, Mishima
49/45


Obrazek


Mężczyzna rozejrzał się po okolicy. Bez problemu dostrzegł dość spory, czarny kawałek terenu. Przeniósł swój wzrok na niebieskowłosą. Widocznie nie był bardzo zadowolony z omawianych uszkodzeń oraz widocznym przearanżowaniu ogródka. Westchnął ciężko lekko zrezygnowany.
- Spodziewałem się możliwych uszkodzeń. Szkoda piwniczki chociaż będę przez jakiś czas miał zajęcie dla siebie. Pozwólcie że zobaczę jak to dokładniej wygląda.
Mężczyzna nie odpowiedział na pytanie dziewczyny oraz żądania do zapłaty Mishimy. Widocznie chciał się zaznajomić z całą sytuacją. Na licu pojawił się grymas Cichy jęk dobiegł z piwniczce do której wkroczył mężczyzna. Widok zdewastowanej piwniczki był bardziej dotkliwy niż myślał. Drzwi do głównej części domu otwarły się od strony piwniczki. Oczekująca para nie mogła usłyszeć cichego westchnienia ulgi. Tak jak piwnica i ogród znalazły się w krytycznym stanie tak rzeczywiście zgodnie ze słowami niebieskowłosej. Ostatecznie po krótkiej chwili wyszedł głównymi drzwiami.
- Wygląda to... skrajnie. Tak jak ogródek i piwniczka będą wymagały pracy tak dom stoi nienaruszony, tyle dobrego. Co do dwójki niedźwiadków. Rozczulają ale niestety nie wezmę ich pod opiekę. To są stworzenia dzikie silniejsze od ludzi. Nie mam zielonego pojęcia czy kiedyś zwyczajnie za sprawą instynktu mnie nie zabiją bądź nawet w zabawie kiedy zwyczajnie nie będą w stanie kontrolować swojej siły. Jeśli ich nie weźmiecie... będę zmuszony coś z nimi zrobić.
Ostatnie słowa skierował w stronę Reiki, która spośród trójki najbardziej martwiła się o niedźwiadki.
- Mimo, że są pewne zniszczenia... zajęliście się chociaż truchłem. W takim przypadku nagroda się wam należy.
Mężczyzna sięgnął za pazuchę płaszcza i wyjął z niej mieszek. Zgodnie z obietnicą.

Misja zakończona powodzeniem.


EPILOG
- Tylko spójrzcie na te rany. Jakie bydle ma tyle siły by niemal zmielić ludzkie żebra.
Jeden z myśliwych Hanamury przyklęknął nad martwym mężczyzną. Widok rozerwanych trzewi oraz pogruchotane kości świadczyły, że bestia z jaką mierzył się osobnik nie należała do pospolitych.
- Ślady niczym niedźwiedzia. Nie zgadza się jednak rozmiar pazurów ani ta biała, ostra sierść. To już drugi przypadek. Będzie trzeba zapolować na zwierza. Jeśli pozwolimy mu grasować będzie więcej ofiar. Zwykła zwierzyna nie atakuje ot tak.
Jedna z bocznych ścieżek prowadząca do domu oddalonego od głównego traktu stała się znacznie żywsza niż zwyczajnie. Pięciu myśliwych Hanamury sprawdzało ślady jakie pozostawiła dzika zwierzyna. Nie licząc pozostawionej sierści oraz oznaczonym pazurami drzewom na ziemi znajdowało się ciało mężczyzny, dawnego żołdaka w służbie kraju.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Lasy Kantai

Postprzez Reika » 7 lip 2019, o 12:03

No cóż, mimo że starali się doprowadzić ogródek do jako takiego wyglądu, to i tak widać było wyraźnie, że było tu spore pobojowisko. Komu jednak był potrzebny ogródek na jesień? Zimą i tak nic nie wyrośnie pod śniegiem i dopiero na wiosnę facet może go sobie urządzać jak chce. Piwniczka to już inna sprawa, bo były tam zapasy w słoikach, no ale niczego innego nie można było się spodziewać, skoro miśki zrobiły sobie akurat tam legowisko. Na szczęście dom był cały i można było odetchnąć spokojniej. To chyba trochę podbudowało zleceniodawcę.
Niestety, nie zdecydował się przygarnąć małych niedźwiadków, obawiając się, że pomimo wychowania, kiedyś obudzi się w nich dziki instynkt i go zabiją, czym nie chciał ryzykować. Reika westchnęła ze smutkiem i dalej nie namawiała. Nie mogła go zmusić do czegoś takiego, więc pozostało im zabrać maluchy. Mishima chciał, żeby sobie jednego wzięła, to teraz będą mieć dwa.
- Rozumiem. - Odpowiedziała mężczyźnie. - W takim razie zabierzemy je ze sobą, ale będę potrzebowała płóciennego worka.
Nie miała pojęcia, dlaczego mężczyzna tak czepiał się zniszczeń, skoro doskonale wiedział, że mieli tu do czynienia z niedźwiedziami, no ale nic już na to nie powiedziała. Chciała po prostu wrócić do domu i mieć to za sobą, więc bez słowa przyjęła swoją część zapłaty. Czekało ją i Mishimę prawdziwe wyzwanie, czyli przekonanie małych miśków do siebie, zanim te ułożą się do zimowego snu. Dobrze, że mieli spory ogród, to za pomocą Dotonu mogą im zrobić całkiem przytulną jaskinię, gdy już podrosną i będą miały problem z poruszaniem się pod domu.
- Dziękujemy. - Podziękowała za zapłatę. - Proszę na siebie uważać.
Po tych słowach zeszła do piwnicy i za pomocą techniki Kanashibari no Jutsu, sparaliżowała chwilowo niedźwiadki, żeby nie rzucały się podczas transportu. Potem delikatnie ułożyła je w płóciennym worku i wróciła do Mishimy, niosąc maluchy w ramionach.
- Wróćmy pieszo. - Poprosiła. - Lepiej, żeby znowu ludzie na murach miasta nie spinali tyłków. Trzeba porozmawiać z Natsume o większej swobodzie dla Twoich umiejętności, bez których czasami nie możesz się przecież obejść.
Tak, cesarscy żołnierze powinni otrzymać specjalne szkolenie, na wypadek zobaczenie takiego ptaka transportowego, oraz ewentualnego wybuchu. W pierwszym przypadku nie powinni strzelać i w ogóle się tym nie przejmować, a w drugim zawiadomić garnizon i wysłać patrol. Tym bardziej, że Natsume chciał wcielić Mishimę do oddziału zwiadowczego, a jak najlepiej przeprowadzać zwiad, jak nie z powietrza, poza zasięgiem wzroku ewentualnych wrogów? Tak czy inaczej, Reika i Mishima wrócili do domu, by przygotować go o kilka dodatkowych wygód dla dwóch małych miśków, czyli legowisko i miski na wodę i jedzenie. Początek będzie najgorszy, ale jeśli uda im się je udomowić, będą wiernymi przyjaciółmi i towarzyszami. Trzeba jednak dać im imiona.


[zt z Mishimą]
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1893
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość