Leśne gęstwiny

Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 9 mar 2020, o 20:35

Silne emocje. Tak można było to opisać. Chęć oberwania kogoś ze skóry. Odpłacenia pięknym za nadobne za wyrządzone szkody. Nie moje lecz Kokuou, która przez ludzi musiała wiele wycierpieć. Udawało mi się utrzymać przy zdrowym rozsądku. Było to cholernie trudne i nie wiedziałem czy uda mi się więcej wytrzymać. Dlatego właśnie prosiłem Kyoushiego i Ruia aby się oddalili. Jednak ci nie chcieli mnie zostawić.
Airya musiała mieć jednak inną teorię albowiem za sprawą słów Kyoushiego zaczęła iść w moim kierunku ze swoją brzytwą. Chciała pozbawić mnie głowy. Przeczuwałem, że za sprawą siły jaką dawała mi Kokuou najpewniej ją zabiję. Nie chciałem tego. Dlatego chakrowa ręka który odrzuciła dziewczynę okazała się być mi zbawienna abym nie musiał odczuwać nieprzyjemnego posmaku w ustach a także mieć krwi na swoich rękach.
Pozostawała jeszcze dwójka towarzyszy. Kyoushi i Rui. Spojrzenie tego pierwszego zdawało się być ostrzejsze, wyczuwałem w nich chęć pacyfikacji. Błysk w oku zdawał się jednak wskazywać na troskę. Rui był spokojniejszy. Zaczął mówić o przyjaźni i wspólnej podróży. Gdybym to była bajka najpewniej teraz otworzyłbym szerzej oczy a cała złość przeminęłaby za sprawą siły przyjaźni. To była jednak rzeczywistość. Rzeczywistość nigdy nie była prosta ani dobra.
Dobra okazała się być jednak Kokuou. Pomimo rzucaniu kąśliwych uwag i wcześniejszej niechęci pomogła mi. Mimo, że byłem jej przeszkodą do wolności postanowiła wesprzeć mnie w tej chwili, było to trochę szokujące biorąc pod uwagę, że częściowo sama była tego przyczyną. Nie mniej jednak nie zostawiła mnie samego tak jak wiele osób zostawiało ją.
Silne emocje a także powłoka zaczynała ze mnie uchodzić. Wiązało się to z gwałtowną utratą sił. Zakołysałem się i padłem plecami na ziemię. Spoglądając w niebo rzuciłem kilka słów, które skierowane były tak naprawdę do mego wnętrza.
- Dziękuję. Będę o tym pamiętał.
Dlaczego przez tyle lat Kokuou nie mogła zaznać spokoju i wolności. Zawsze znajdzie się ktoś, kto pragnął jej siły. Sam zacząłem widzieć tym większą pazerność w człowieku. Wiedziałem jednak, że nie wszyscy są tacy. Znałem osoby, które tak jak ja spróbowałyby się porozumieć. Nie trzeba wszystkiego rozwiązywać siłą czyż nie?
Przechyliłem głowę i spojrzałem w stronę osoby, która dźwigała to samo brzemię co ja.
- Kyoushi... czy z twoją również tak było?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 9 mar 2020, o 23:01

    Nie można było ukryć tego, że akcja była niezwykle szybka i wartka. Ataki, bomby, przewrót wydarzeń był niezwykły. Nawet Kjoszi nie mógł przewidzieć tego co będzie się działo za sekundę. Czy w ogóle przeżyje kolejny atak. Cudem było, że Akarui walczył marionetką, której nigdy wcześniej nie widział. Nawet nie wiedział, że on to potrafi i tak to robi. Cóż, nawet sojusznicy potrafili zaskoczyć, a to bardzo dobry znak. Szacunek do Ruia rósł z każdą chwilą, a szczególnie to, że nie tylko potrafił leczyć, a to, że potrafił zaskoczyć jak nikt inny. Nie był tak przewidywalny jak białowłosy szaleniec, który z wywieszonym jęzorem pluł na lewo i prawo ogniem lub ciął jak leciało, czy się ruszało czy nie. Ariya jakoś sobie radziła, wyczyniając swoje cuda, jednak czerwonooki szermierz skupił się na swoim ataku, który miał być zabójczy w swojej prostocie. Wykorzystując szybkość skupił się na kontrze na szefie całego zgrupowania. Tuż po wyskoku i dźgnięciu białowłosego, ten odskoczył w bok, by po chwili cisnąć w przeciwnika wakizashi, które jak się okazało nie trafiło w przeciwnika, ale to nie był jej cel. Celem było wypuszczenie elektrycznej wiązki, która miała chociaż na chwilę zaskoczyć oponenta i potelepać go jak ta lala. To się udało, a wtedy było już łatwiej. Shiroyasha mając czystą pozycję do ataku swoją kataną, pokrył ją niezwykle skoncentrowaną wiązką elektryczną, którą zaatakował trafiając w ramię, a następnie przebił się aż do serca. Wtedy zdecydował się pociągnąć, a raczej mocno i agresywnie z grymasem na ustach pociągnąć w dół, by przeciąć przeciwnika na pół. Krew prysnęła na niego całego, pokrywając szmaragdem śnieżnobiałą grzywę i twarz bohatera z Sogen.
    Białowłosy jeszcze chwilę trzymał katanę w dłoni, pokrytą czerwienią pozostałą po kapitanie. Gdy zobaczył co się działo z Yamim, zdecydował się na niebezpieczny ruch. Po pierwsze mocnym wymachem skierował katanę ku górze, tak że aż poleciały z niej krople krwi, a później powolnym ruchem schował ją do pochwy by ruszyć w kierunku Yamiego, gdy ten łapą z chakry odrzucił na parę metrów kobietę. Wtem odezwał się do niego Akarui, a on musiał reagować.
    - Zostaw to mnie. - powiedziawszy, podchodził bardzo powoli jednak z dużą pewnością siebie. Podchodził tak aż do strefy komfortu Yamiego, na wyciągnięcie ręki. Gdy tylko powłoka zniknęła, położył ramię na jego ramieniu, by odpowiedzieć na jego pytanie:
    - Było znacznie gorzej. Zabiłem wielu ludzi, gdy tylko pierwszy raz zaznałem tej mocy. Sam bym popadł w szaleństwo. Dobra robota, jestem dumny, że potrafiłeś sobie z tym sam poradzić. - powiedział, wciąż trzymając jego ramię i uśmiechając się delikatnie. Jego zakrwawiona twarz i fryzura dodawały komedii temu wydarzeniu. - Rui, co z dziewczyną? - zapytał z ciekawością, w końcu dając spokój młodszemu koledze.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 10 mar 2020, o 10:04

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 104/x
Yami, Kyoushi, Akarui


Demoniczna, biała chakra wokół Yamiego zaczęła stopniowo zanikać, symbolizując że chwilowy kryzys został powstrzymany. Młodzieniec z Shigashi no Kibu, czując że wszystkie siły go opuściły, osunął się na kamienne płyty obok zejścia do Groty Luster, w taki sposób że miał widok na unoszące się ponad koronami drzew chmury. Niebo również się stopniowo rozjaśniło, pokazując kolejne połacie błękitu nad ich głowami. Było ciepło. Przyjemnie ciepło.
Akarui podszedł do nieprzytomnej Ariyi i sprawdził jej stan. Dziewczyna była nieprzytomna i poobijana, z kilkoma śladami oparzeń po uderzeniu Yamiego - ale nie licząc tego, nic złego się z nią nie działo. Doprowadzić do funkcjonalności, jakoś zająć się skaleczeniami, i będzie gotowa do drogi. Korzystając z jednej ze swoich technik medycznych, mężczyzna spokojnie wprowadził zielonkawą chakrę medyczną do ciała kobiety, przyspieszając regenerację jej ran - w taki sposób, że po kilkunastu sekundach się zasklepiły, a oparzenia zaczęły się wybielać i zanikać. Niewiele później sama zainteresowana się ocknęła i nieporadnie usiadła. Była dość mocno skołowana od uderzenia, ale nie było to nic groźnego.
-... czy... chcę wiedzieć co to było?
Ach, no tak. W słowniku jej ludu nie istniało słowo "Bijuu", którego użył Kyoushi. W końcu lud bez shinobi.
Ostatecznie jednak podniosła się i razem z medykiem podeszli do Yamiego i Kyoushiego, którzy zdążyli przez ten czas zamienić kilka zdań - zarówno ze swoimi demonami (w przypadku tego pierwszego), jak i między sobą. Skołowanie u tego pierwszego też zaczęło powoli ustępować, dzięki czemu przynajmniej będzie w stanie iść. W końcu nikt nie będzie chciał tutaj zostać dłużej niż to absolutnie konieczne.
-Cóż, wychodzi na to, że znalazłeś wewnątrz siebie coś więcej niż tylko swoje prawdziwe ja, Eichiro - powiedziała Ariya z lekkim uśmiechem. - Wydaje mi się, że nic nas tu już nie trzyma. Czas się zbierać. Jeśli chcecie - chodźcie ze mną, zmierzam w kierunku swojej rodzinnej wioski. Znam się na tropieniu, więc głód raczej wam nie zagrozi w podróży.
Z tymi słowami podniosła swój chepesz i przypięła go z powrotem do swojego paska, a następnie zarzuciła wokół siebie swój kremowy płaszcz. Zaczęła powoli iść w kierunku, z którego przybyli - planując zakończyć swoją pielgrzymkę. Co jakiś czas tylko zaglądała, czy reszta idzie za nią.
A cała trójka? Przez chwilę mogli odczuć, że są obserwowani.
Przez jakąś olbrzymią, owadopodobną istotę, ukrytą między koronami. Jednak ta zniknęła, zanim którykolwiek z nich mógł nawet spróbować wyłapać jej kształt.
... czyżby jednak Kha-mei dalej obserwował ten las?...


Koniec misji. Dzięki za udział!
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1598
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 10 mar 2020, o 11:28

Koniec nowym początkiem. Czas znaleźć nową przygodę.

Na szczęście, dziewczyna mocno nie oberwała. Technika wykorzystana do jej leczenia była wystarczająca aż nadto. Stąd też krótka odpowiedź na pytanie Kyoushi'ego, która również miała po trosze uspokoić Yami'ego, gdyby ten się martwił o jej stan: - Sytuacja opanowana, nic groźnego! Sama Airya już po chwili się ocknęła. Była dość zmieszana i nie do końca rozumiała, co tu miało swoje miejsce. Medyk chciał jej to trochę wyjaśnić: - Wiesz... To była jedna z rzeczy, których nie możesz zawrzeć w swoim pamiętniczku. Gdy ta obieca, że nic z tej sytuacji tam się nie znajdzie i zostanie między tą ekipą, mężczyzna będzie kontynuował: Jeśli dobrze liczę, to byłaś świadkiem próby dogadania się z z jednym z Dzieci, Ou... Po chwili pomógł jej się podnieść i razem zbliżyli się do chłopaków.

Akarui kucnął przy Yami'm i położył rękę na jego ramieniu. Przyglądał się jego viału, jednak nie widział żadnych obrażeń związanych z tym, co przed chwilą zaszło. Nie zaszkodziło jednak spytać: - Hej, nic Ci nie jest? Jeśli wszystko było w porządku, medyk musiał zając się schowaniem lalki. Linką chakry przybliżył do siebie wcześniej wystawiony zwój jak takż sprawił, że jego marionetka podeszła do nich. Wtedy dodał: - No tak, państwo się jeszcze nie znają. Przedstawiam Wam Sayuri. Zanim ją zdobyłem, zwała się Kabuto i była jednym z czterech jeźdźców Hana, Antykreatora. Używam jej tylko, gdy walka ma się zakończyć naprawdę szybko, bądź zostaje ostatnią deską ratunku.

Gdy Panowie przywitają się z dziewczyną, ta otrząśnie skrzydła z krwi wrogów, medyk je jeszcze dotrze szmatami z ciał pokonanych, by nie zaczęły rdzewieć czy się tępić. Następnie wykorzystując jej udźwig medyk zamierza wyrzucić ciała pokonanych z terenów świątyni gdzieś dalej w krzaki, by nie nagromadziło się tu żadnego zwierza, jednocześnie rozmawiając z chłoipakami: - Skoro tu już wszystko załatwione, pora chyba stąd iść. Wcześniej rozmawialiśmy z Kyoushi'm, że zależy nam na wyjściu z lasu. Airya może nam towarzyszyć w drodze do Tsurai, tam postanowimy co dalej. Chyba, że mamy inne pomysły? Gdy marionetka skończy transport trupów, wróci do swojego zwoju, a ten do torby Tozawy.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1537
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 10 mar 2020, o 12:59

    Na szczęście biała chakra wokół Echiego zaczęła znikać. To był bardzo dobry znak. Jego demon był chyba znacznie grzeczniejszy i spokojny w porównaniu z Nibim, który wolał szaleć. Był o wiele bardziej nieprzewidywalny, a mimo to, jakoś dał się udobruchać, jeśli chodzi o udostępnianie własnej energii. Gdy tylko chłopak się osunął i przysypiał, białowłosy spróbował pomóc mu wstać by ten już się do końca nie kompromitował, ile można leżeć. Nic nie robił, a tylko leży. Odleżyn chłopak dostanie, nie zwiastowało to niczego przyjemnego w końcu.
    Chwilę później usłyszał Ruia, który oświadczył, że z dziewczyną wszystko w porządku. Na tę informację wysunął dłoń w jego kierunku z widocznym kciukiem ku górze, który świadczył o tym, że przyjął tę informację do świadomości, samemu nie patrząc w ogóle w tę stronę, gdy schylał się po Yamiego. Gdy jużbyli w pionie, mogli w końcu rozwiązać tę sprawę i zabrać się za rzeczy ważniejsze niż jakiś tam demon. Jakieś chlanko było obowiązkowe. Po chwili pojawił się także Akarui, który jako medyk musiał zadać swoje pytania. Musiało z nim być dobrze, w końcu widział na oczy. Chyba.
    Informacje na wieść o Sayuri, czyli lalce Akaruia były dość wyjątkowe, w końcu nie poznał jego umiejętności wcześniej.
    - Więc każdy z nas ukrywał jakiś as w rękawie, co? - uśmiechnął się, ocierając czarnym rękawem swoją zakrwawioną twarz, której do tej pory nie ruszył. Nie komentował dalej, a informacje na temat tego kim była to samo złoto. Znów powtórzyło się imię Hana, Antykreatora, którego miał nieprzyjemność poznać.
    - Czyli postanowione, pustynia? - zastanowiwszy się, wiedział, że to tam najprędzej spotka Ichirou. A może i nie? Jednak ten kierunek wydawał się najbardziej logiczny w celu opuszczenia tego popieprzonego miejsca. Poczucie bycia obserwowanym znów doskwierało...

z/t
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 10 mar 2020, o 19:14

Mimo, że leżałem i wciąż wolałem pozostać na ziemi tak widziałem i słyszałem wszystko. Tak więc kiedy zbliżył się Kyoushi wyciągnąłem ku niemu rękę abym mógł się podnieść z ziemi tym samym opisując to tak właściwie działo się przy jego próbie dogadania z demonem. Wynikałoby by z tego, że demon, który znajduje się w chłopaku był bardziej zawistny od Kokuou bądź Kyoushi był bardziej jak ci rządni siły. Patrząc po tym jak chętnie wszystko pali... mniejsza.
Staliśmy więc we dwójkę kiedy zbliżył się Akarui i przyłożył mi rękę na ramieniu z widoczną troską.
- Spokojnie, nic mi nie jest.
Następnie zwróciłem się do dziewczyny, którą Akarui pozwolił poinformować o Dzieciach i dogadaniu się z nimi. Zaraz... czy on jej nie powiedział, że zapieczętowana jest we mnie Kokuou? Czy ta dziewczyna przypadkiem nie uznaje tego "Ojca" i "Dzieci" za jakiś bogów? Jeszcze mi potrzeba fanatyka, który będzie składał mi pokłony i rozpowiadał całemu światu. Niedoczekanie.
- Jeśli tym dzieckiem jest twoje odbicie to Airya przeżyła dokładnie to samo. - zwróciłem się bezpośrednio do dziewczyny - wybacz za to. Eksplozja wybiła mnie z medytacji w dość nieprzyjemnym dla mnie momencie, miałem wręcz wrażenie, że to odbicie na mnie oddziałuje dlatego nieświadomie użyłem tamtej techniki.
Głośno westchnąłem. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na kukłę Akaruia. Był pacynkarzem? Choć biorąc pod uwagę podziw Kyoushiego raczej nie byle jakim. Poza tym...
- Zaraz... Hana? Spotkałeś jeźdźca, żyjesz i zrobiłeś z niego broń? Brak mi słów...
Dosłownie.
Następnie padła kwestia podróży z dziewczyną, chyba przyda nam się przewodnik przez ten las. Wolałbym się w nim nie zgubić i wpaść w jakieś leże pająków czy innych olbrzymich mrówek.
- Chodźmy więc. Mam nadzieję, że natrafimy gdzieś po drodze na gorące źródła. Przydałby mi się długi odpoczynek. - a sam następnie podszedłem do Ruia i szepnąłem mu cicho - czasami byś ugryzł się w język :|

z/t


Dokąd: Atsui
Czas podróży: 30min
Środek transportu:Z buta
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Reika » 21 mar 2020, o 21:10

Na niespodziewany dźwięk zareagowali ponownym wskoczeniem na drzewo, aby jednocześnie mieć lepszą widoczność i w razie czego zaatakować z ukrycia. Gdy jednak ponownie byli bezpieczni w koronie drzew, dziwne tupanie ucichło. Momentalnie. Co jest do ciula jasnego?! Coś wyraźnie bawiło się w nimi ciuciubabkę, a to Reice cholernie się nie podobało. Stawiali na szali własne życie i zdecydowanie wolała widzieć przeciwnika, niż tak jak w tej chwili, kompletnie nie wiedzieć co robić i jak się zachować. Już straciła dwóch towarzyszy i najrozsądniej było czekać na posiłki, ale nie wiadomo było, kiedy te nadejdą. Coś wcześniej krzyczano, że idą, ale do tej pory ich nie było. Nie mogą iść w las, zostawiając niezabezpieczoną granicę. Cholera jasna!
- Coś jest zdecydowanie nie tak. - Powiedziała do pozostałych. - Czekamy na wsparcie. Gdy granica zostanie zabezpieczona, pójdziemy dalej, zobaczyć co spotkało naszych towarzyszy. Może uda się dowiedzieć czegoś istotnego. Na razie nie możemy opuścić tego stanowisko i zostawić wolną drogę dla bestii. Chyba, że macie lepszy pomysł, to chętnie wysłucham.
Nie chciała robić niczego wbrew innych, dlatego dobrze było wysłuchać ich własnego zdania. Wiedziała, że z jednej strony skazuje tamtych dwóch na śmierć, ale jeśli teraz odejdą stąd, to zostawią otwartą drogą dla niebezpieczeństwa, które znowu przeniknie do Shinrin, a wtedy będzie zdecydowanie więcej ofiar wśród ich ludu. Nie mogli na to pozwolić i czasami trzeba było coś poświęcić. Gdy dotrą dodatkowe oddziały i zabezpieczą ten teren, będą mogli spokojnie ruszyć dalej na zwiad i zbadać całą tą sytuację. Może przez ten czas ta mgła stanie się chociaż trochę mniej uciążliwa, chociaż jeśli to rzeczywiście bagniska były w pobliżu, to słabo. Będzie trzeba poruszać się dla bezpieczeństwa po drzewach.
Także jeśli koledzy po fachu nie będą mieli żadnych sprzeciwów, co do jej postanowień, to będą dalej siedzieć na dupie i obserwować uważnie, rozglądając się na wszystkie strony i przede wszystkim nasłuchując. Czasami uszy wyłapią coś szybciej, niż wzrok. Od czasu do czasu Reika zwracała głowę w stronę, z której dobiegał tupot, a potem nagle ucichł. Tak, to było zdecydowanie bardzo podejrzane i coraz bardziej ją niepokoiło. Zdecydowanie zaczęła się bać.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 22 mar 2020, o 13:30

Misja rangi A
- Reika, Korona'drzew'wirus -
17/60

Obrazek




Reika dowodziła całkiem sprawnie grupką, która jej pozostała. Niestety, nie miała możliwości by wszystko ogarnąć samej, musiała więc oprzeć się o swój team, który miał współpracować, a jednocześnie czekać na wsparcie, która miało być przecież lada chwila. Dziewczyna nie była zadowolona z tego co się działo. Nie spodziewała się takich problemów, które będą ją w tej chwili dotyczyły. Było niebezpiecznie. Było także tajemniczo. Ktoś grał z wami w kotka i myszkę. Nie mogłaś skupić swojej uwagi na jednej rzeczy, ponieważ w Tajemniczym Lesie nie było kolorowo. Działy się rzeczy, które głowom prowincji się nie śniły.
Walka na ślepo wcale Reiki nie kręciła, przez co musiała zacząć reagować. Przemówiłaś do towarzyszy. Zgodzili się oczywiście z Tobą, by przeczekać kolejną godzinę, dwie lub trzy na posiłki, które w końcu... Się zjawiły. Było to kolejnych 5ciu shinobi, którzy dotarli do was, nawołując w tej pieprzonej mgle. Nawołując spotkali się z odzewem twoich towarzyszy, by pojawić się na drzewach tuż obok.
- Dotarliśmy. Dlaczego jest was tylko trójka? Gdzie pozostali? Powinno was być... Szóstka? - zapytał szczerze, nie wiedząc dlaczego jest was tak mało. Nie wiedział gość jednak, że jeden z was jeszcze odprowadził kobietę do wioski, prawdopodobnie już nie wracając. No bo gdzie mógłby się podziać. - Jakie są dalsze rozkazy? Zwiad i stłamszenie tego w zarodku jest obowiązkowe, więc teraz... Reika-san proszę rozporządź dalsze działania, ilu na granicy i ilu idzie z tobą dalej. - miałaś zarządzać i doprowadzić tę misję do końca. Teraz byliście już w 8 osób, więc całkiem sporo. Mimo to, granica była całkiem spora, a z lasu wydobywały się nowe dźwięki. Znów jakieś wycie wilków, a także... Ludzki krzyk. Agresywny, mocny, przeraźliwy, jakby ktoś był rozszarpywany ze skóry, na żywca. To chyba było w kierunku tym, w którym w linii prostej byłby porwany wasz towarzysz, jednak dźwięk się rozchodził po lesie, stąd ciężko było określić odległość, która mogła was dzielić od tego wszystkiego.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Reika » 22 mar 2020, o 15:01

Jej towarzysze nie protestowali i nie wyrazili swojego własnego zdania, zgadzając się całkowicie z Reiką. Dzięki temu było jej nieco lżej, chociaż skazywanie dwóch towarzyszy na śmierć było bardzo trudną decyzją. Musieli jednak pozostać na stanowisku, dopóki nie przybędzie wsparcie. Czekali więc, nie wiadomo ile, ale w końcu się doczekali. Kunoichi odetchnęła na widok kolejnej piątki zapewne dobrze wyszkolonych shinobi, bo słabiaków na granicę na pewno by nie wysłali.
- Jeden odprowadził matkę z dzieckiem do najbliższej wioski i jeszcze nie wrócił. - Odpowiedziała na pytanie. - Zdołałam ich ocalić przed pożarciem, ale nie mogli tu zostać. Drugi został zaatakowany i jedyne co po nim zostało, to dziwna strzałka i ślad ciągnięcia ciała. Nie zdążyłam z pomocą. Trzeci nie zjawił się, gdy ponownie zwołałam zbiórkę, gdy tamtego zaatakowano, więc przypuszczam, że i jemu coś się stało...
To było tak w skrócie, żeby nakreślić sytuacje przybyłym. Medyk może wtedy pokazać owy pocisk, o którym wspomniała, aby pozostali mieli wgląd, czym ewentualnie mogą oberwać, a było to naprawdę niebezpieczne, zwłaszcza jeśli zostało czymś nasączone, a zapewne było. Taki pocisk nie byłby w stanie powalić rosłego mężczyzny, więc musiał mieć dodatkowe właściwości.
- Wezmę ze sobą dwójkę szybkich i sprawnych zwiadowców. - Zdecydowała. - Naszym celem będzie rozpoznanie i jak najszybszy odwrót. Mamy tylko pozyskać informacje, w nic się nie mieszamy. Reszta wraz z moim medykiem zostanie tutaj i będzie pilnować tego kawałka, ewentualnie posłuży się technikami, żeby nieco zagęść drzewa, lub stworzyć bariery, aby zło nie przenikało do Shinrin. Nie rozdzielajcie się. Działacie chociaż w parach, bo w pojedynkę jesteście łatwym celem.
Dała teraz chwilę na zdecydowanie, kto pójdzie z nią, a kto zostanie. Po czym spojrzała po wszystkich. Mokuton był potężny i mógł stworzyć całkiem solidne bariery, jak nie z samego drewna, to także za pomocą Dotonu. To z kolei da im możliwość odcięcia tej części Shinrin od Tajemniczego Lasu, bo jeśli stworzą zaporę nie do przebycia, zarażone zwierzęta nie przejdą. Rozmyślając tak o możliwościach Mokutonu, nagle wpadła na pewien pomysł i jednocześnie zaczęła się przeklinać, że nie przyszło jej to na myśl wcześniej. Zwróciła się więc do tych, co mieli pozostać na granicy.
- Czy któryś z was może stworzyć ziarenka tropiące? - Zapytała. - Dzięki temu łatwiej będzie zlokalizować naszą trójkę. Jeśli w ciągu półtora dnia, nie wrócimy, będzie trzeba nas poszukać...
A raczej ich ciał, ale tego głośno nie chciała mówić. Po jej minie, którą jednak szybko ukryła, można było mimo wszystko wywnioskować, co miała na myśli. Tak, rozważała tą ewentualność i jeśli przyjdzie jej zginąć, chciała żeby jej ciało powróciło do stolicy i spoczęło obok brata, więc jeśli dostanie ziarenka, przyczepi część do podeszwy butów, a część do ubrania. Zwróciła się jeszcze do dwójki, która miała iść z nią.
- Jeśli któryś z was też może stworzyć ziarenka, to niech rozda je tym, co zostają. - Zarządziła. - Łatwiej nam będzie potem odnaleźć drogę powrotną i nie zbłądzimy w Lesie.
W tym momencie do ich uszu doleciał mrożący krew w żyłach wrzask, aż Reika dostała gęsiej skórki. Doskonale zdawała sobie sprawę, co to mogło być i wcale jej się to nie podobało. Życzyła powodzenia tym z granicy i jako pierwsza rzuciła się w stronę, z której dolatywał wrzask, przeskakując z gałęzi na gałąź. Czas ruszać, więc poprowadziła swoich dwóch towarzyszy prosto w nieznane i cholernie niebezpieczne zakamarki Tajemniczego Lasu.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 22 mar 2020, o 15:38

Misja rangi A
- Reika, Korona'drzew'wirus -
19/60

Obrazek




Mężczyźni wysłuchali wszystkiego co miałaś do powiedzenia o sytuacji, która tutaj zaszła. Wiedzieli już praktycznie wszystko co było potrzebne do wyznaczenia dalszych działań. Informacje o braku powrotu jednego z nich świadczyła tylko jedno - był tam niezbędny i potrzebny, dlatego nie wrócił. Pozostali prawdopodobnie zmarli lub zostali zaatakowani. Niedobrze.
- Strzałka? Mogę? - zapytał mężczyzna, po czym otrzymał ją od twojego druha. Widać było jak sam ją wącha, a następnie smakuje śluz, który na niej był. - Znam ten środek. Trucizna. Możemy przypuszczać, że został zaatakowany przez człowieka. - oświadczył, po czym schował strzałkę do kabury na dowód tego czym była i jak została wykorzystana. Wiedziałaś dzięki niemu już więcej niż dotychczas. Więc ten las skrywał jeszcze więcej tajemnic niż można było przewidzieć. Wiedząc o pozostałych trupach lub celach, nie zamierzał tego dalej komentować, bo nie było czego. Chociaż... - Możemy się rozdzielić. Ruszyć w kierunku drugiego gościa, który zniknął - powiedział, proponując coś nowego.
Natomiast ty po chwili wydałaś jasne korekty, które dotyczyły planu. Wyznaczyłaś ludzi potrzebnych do wykonania zadania. Dwóch stanęło przed szeregiem i byli gotowi odbyć tę misję z tobą. Gość, z którym miałaś przyjemność rozmawiać wytworzył ów ziarenka i przekazał całej trójce, włącznie z tobą. Teraz byliście możliwi do odnalezienia w naprawdę szybki sposób. - Przyjęliśmy, tak zrobimy. - Mieli się także rozdzielić już po twoim odejściu. Co do ziarenek na powrót rzeczywiście, jeden z twoich towarzyszy to zrobił, przekazując je tym co mieli zostać. To wszystko przebiegło na tyle szybko, że nie potrzebowaliście więcej rozmowy i ustaleń, wszystko było w miarę jasne i klarowne. Działy się także rzeczy, których nikt nie chciałby doświadczyć.
Tu w końcu zaczęło się coś dziać. Coś czego może nie chciałabyś obserwować. Las był niebezpieczny sam w sobie, nieprzewidywalny i nierealny wręcz. Mając swoich, ruszyłaś pewna siebie jednak momentami przerażona, co mogło się wydarzyć. Ruszając śladem jednak z drzew poruszałaś się w kierunku dźwięku, a nie po śladach. Cóż, pisk ucichł, a las stawał się co raz gęstszy, co raz mniej było widać przez tę mgłę, która śmierdziała trupem. Twoi towarzysze trzymali się bardzo blisko ciebie, sami byli raczej przerażeni tego co może ich spotkać. Podczas podróży słyszeliście znów ten upierdliwy tupot, jednak czasu na reakcję tu nie było prawie wcale. Ten dźwięk był co raz bardziej wyraźny, a las zaczynał stawać się co raz bardziej nieprzewidywalny. Coś się zbliżało, a w tej mgle (15 metrów widoczności aktualnie) było bardzo słabo by cokolwiek ocenić, nawet będąc na drzewie. To tym bardziej utrudniało widok podłoża. No i wtedy stało się coś, czego Reika przewidzieć po prostu nie mogła. Z mgły wyłoniły się dwa sporej wielkości ptaki o rozpiętości skrzydeł koło 4 metrów. Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie to, że nadlatywały szponami w ich stronę, będąc koło 4 metrów od nich. Obydwa atakowały od przodu. Nie było wiele czasu na reakcję, wokoło pełno gałęzi, w dół, w górę. Ptaszyska genialnie manewrowały w tych warunkach, jakby was widziały lub wyczuwały w tej mgle. Stałaś jakoś 0,5m przed towarzyszami, który stoją bark w bark za tobą na sąsiedniej gałęzi. Dużo lian wokoło. Średnio z widocznością co jest pod gałęziami.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Reika » 22 mar 2020, o 17:36

Dowódca oddziału uważnie przyjrzał się strzałce, którą otrzymał i potwierdził tylko to, co Reika podejrzewała. Trucizna. No i tak, zapewne to robota człowieka, bo zwierzęta nie strzelają sobie ze strzałek. Niemniej, to nadal nie wnosiło za wiele nowego, bo nadal nie wiedzieli, co się tutaj dzieje i jak temu zaradzić. Trzeba było iść na ten cholerny zwiad i modlić się o przeżycie. Przekazała więc swoje instrukcje i pomysł na temat wymiany ziarenkami tropiącymi. Dzięki temu ci z granicy będą mogli ich odnaleźć, a oni będą wiedzieli, jak wrócić. Bez tego na pewno zgubiliby się w tej cholernej mgle, dlatego też były to niezbędne środki ostrożności. Gdy już wszyscy mieli ziarenka, pozostało już tylko się rozdzielić. Ci z granicy podzielili się na dwie grupy, aby jedna z nich mogła sprawdzić, się stało z ostatnim towarzyszem, zaś druga pozostała na stanowisku.
Reika tymczasem ruszyła do przodu, a z nią dwaj inni towarzysze. Nie zdecydowała się iść ziemią, bo raz, we mgle i tak nic by nie widzieli tam na dole, a dwa, byliby jeszcze łatwiejszym łupem dla agresywnej zwierzyny. Albo tego czegoś, co właśnie zaczęło podążać za nimi. Znowu to samo tupanie. Aż się włos jeżył na karku. W koronach drzew byli bezpieczniejsi i musieli tylko podążać przed siebie. Wrzask dochodził mniej więcej po linii prostej, zanim rozszedł się po całym lesie, więc kierunek znali. Poza tym, Reika nie spodziewała się, żeby tamten jeszcze żył. Zapewne spotkał go straszny koniec, sądząc po tym, co usłyszała. Tak czy inaczej, mieli misję do spełnienia, która pewnie wymagała jak najgłębszego wejścia w Tajemniczy Las. Przez mgłę widoczność była cholernie utrudniona, ale to zawsze lepiej na górze, niż na dole. Tam to już nic by nie widzieli.
I całe szczęście, że zostali na drzewach, bo tutaj chociaż widzieli na te piętnaście metrów i w porę dostrzegli dwa ogromne ptaszyska, które leciały ze szponami na nich.
- Spętajcie tego po lewej. - Rzuciła do towarzyszy z tyłu.
Wkoło pełno drzew i lian, więc bez problemu powinni za pomoc Mokutonu opleść ptaszysko, zanim te zdoła ich dosięgnąć. Albo użyć innej techniki, która była dla nich odpowiednia. Reika zaś skoncentrowała chakrę i skupiła się na tym drugim, po prawej. Leciał ze szponami prosto na nich, jednocześnie odsłaniając cały brzuch. Błąd. Kunoichi rzygnęła w kierunku ptaszyska silną błyskawicą, chcąc trafić tam, gdzie było serce. Nie było czasu na zabawę z tymi ptaszyskami, więc lepiej było je pozabijać, żeby więcej nie próbowały atakować. Cały czas będzie stała przed towarzyszami, jednocześnie ich osłaniając i jeśli tylko zobaczy, że sytuacja tego wymaga, każe im odskoczyć i cofnąć się, sama również wykonując taki manewr. Była czujna, jednocześnie mając na uwadze, że mogą zostać zaatakowani z innych stron. Mieli jednak osłonę gałęzi, więc to też było trudne.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 22 mar 2020, o 21:12

Misja rangi A
- Reika, Korona'drzew'wirus -
21/60

Obrazek




Rzeczywiście, twoja hipoteza została potwierdzona przez dowódcę tych oddziałów, który rzeczywiście miał najwięcej do powiedzenia. Teraz wystarczyło robić swoją robotę dalej. Byłaś gotowa zaryzykować i odkryć co jest źródłem tej istnej patologii, która przeradzała zwierzynę w najgorsze stwory jakie istniały na tej ziemi. To nie było takie proste ze względu na to, że... Że tak naprawę nie miałaś więcej informacji niż to, że chorowały jedynie zwierzęta, a przeszukiwanie tego pieprzonego Tajemniczego Lasu mogą być nieskończone. W końcu nie są to obszary eksplorowane na co dzień ze względu na niebezpieczeństwo, które tutaj czyhało za każdym zakrętem.
Rozpoczęliście górną wyprawę w celu plądrowania lasu i odnalezienia tego co było najniebezpieczniejsze i co powodowało epidemię. Miałaś to wszystko ogarnąć, a teraz? A teraz po prostu musiałaś rozwiązać tę zagadkę i... Przeżyć najbliższe starcia, które czekają cię na sto tysięcy procent. Nadlatywały wielkie ptaki, których oczy były... Czerwone, zakrwione. Z dziobów wydobywała się piana, typowa, taka sama jak u wilków, które pacyfikował podczas walki w wiosce Takaharu. Reika wydała rozkaz, ale nie był on konieczny, ponieważ sama mogła przez to się spóźnić. W końcu ptaszyska leciały w pełnej prędkości, każde słowo to setki sekund, które traciła, w dodatku wypuszczenie techniki zajmuje chwile by skoncentrować chakrę w ustach. Atak się powiódł, ale nie bez uszczerbku. Gdy te lijany porwały jednego z ptaków, trafiły także tego stłumionego błyskawicą, ale jego szpon dosięgnął ramienia Reiki - prawego. Krwawił obficie, a sam orzeł leżał na gałęzi dygocząc, i po chwili spadł na dół. Drugi został uduszony. Krwawiłaś z barku, gdzie rzeczywiście ten pieprzony orzeł trafił. Krwawienie było naprawdę obfite, a rana głęboka. Było to typowe wbicie pazurów w ramię. Bez leczenia nie będziesz miała żadnej możliwości do składania pieczęci, a prawa ręka będzie prawdopodobnie wyłączona z gry na całą misję.
Jeden z orłów opleciony w liany wisiał, drugi spadł na dół, nie bardzo widząc co tam jest. Na górze niewiele było śladów, które miały prowadzić dokądś, jednocześnie mogłaś zauważyć już wcześniej - mgła gęstniała. Więcej dziwnych dźwięków, no ale górą to ciężko było cokolwiek ocenić. Chyba, że będziesz liczyć na mgłę, która w pewnym momencie stanie się nieprzenikalna. Cóż, kto wie.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Reika » 23 mar 2020, o 00:28

Nie było czasu, żeby przyglądać się oczom ptaszysk, jednak ich agresja i atak na nich wyraźnie wskazywały na fakt, że były zarażone Szarą Falą. Musieli działać szybko. Dała tylko znać chłopakom z tyłu, którego powinni zaatakować, zaś ona uderzyła silną błyskawicą w drugiego. Oba ptaszyska zostały od razu unieszkodliwione, jednak niestety, jeden szturchnął drugiego przy upadku i szpony poleciały w ich kierunku. Nim jednak Reika zdołała ostrzec towarzyszy, żeby się cofnęli, było już za późno. Osłaniając ich, kunoichi poczuła, jak wielki pazur rozorał jej bark. Jęknęła z bólu i osunęła się na jedno kolano, trzymając za mocno krwawiące ramię. Dysząc z bólu, skupiła odpowiednio chakrę w drugiej dłoni i rozpoczęła szybki proces leczenia.
- Osłaniajcie mnie. - Rzuciła do towarzyszy. - Muszę się uleczyć.
Rana była poważna, ale nie na tyle, żeby sobie z nią nie poradziła, jako wykwalifikowany medyk. Potrzebowała tylko trochę czasu, dlatego też poprosiła kompanów o to, aby byli czujni i uważnie rozglądali się, czy niebezpieczeństwo nie nadchodzi z innej strony. W razie czego, żeby ją ostrzegli, bo Reika teraz w całości była skupiona na ciężkiej ranie, która szybko się zasklepiała. Jeszcze tylko trochę i nie będzie po niej śladu. Cholera, już dawno tak porządnie nie oberwała. Od czasu wyprawy z Yoichim, kiedy to przeciwnik wrzucił ją pod technikę psów. Wtedy to dopiero ją poszatkowało. Była silna, musiała to wytrzymać i jak najszybciej zakończyć leczenie. Jej technika była niezawodna w takich sytuacjach, bo leczyła szybciej i dokładniej, nie pozostawiając śladu. Jeszcze chwila i znowu będzie sprawna, choć ubranie na pewno będzie już do wywalenia, gdy tylko wróci do domu. O ile wróci...
Kiedy tylko uporała się z leczeniem i przez ten czas nic ich ponownie nie zaatakuje, Reika spojrzy dalej w kierunku, w którym podążali. Mgła nie była zachęcająca i chyba jeszcze trochę zgęstniała. Jak tak dalej pójdzie, to nic nie będzie widać. Nie mogła tak narażać swoich towarzyszy, dlatego też podjęła kolejną decyzję.
- Spróbujemy wejść jeszcze trochę w głąb. - Powiedziała. - Jeśli mgła zgęstnieje jeszcze bardziej i nie będzie nic widać, wycofamy się. Nie będę was narażać, a w takich warunkach i tak nic nie damy rady zdziałać. Zawrócimy i może spróbujemy od innej strony.
Póki co, postanowiła jeszcze spróbować pociągnąć ten zwiad dalej, jednocześnie uważnie się rozglądając. Zwracała też uwagę na drzewa, po których się przemieszczali, aby nic z ukrycia ich nie zaatakowało, gdy tylko wylądują na kolejnych gałęziach. Jeszcze trochę. Jeśli widoczność dalej będzie tak cholernie beznadziejna, albo co gorsze, stanie się jeszcze bardziej upierdliwa, wycofają się. Nie było sensu błądzić po omacku, gdy nic nie było widać. Tylko by się niepotrzebnie wystawiali na niebezpieczeństwo.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 23 mar 2020, o 12:24

Misja rangi A
- Reika, Korona'drzew'wirus -
23/60

Obrazek




Tak, zdecydowanie wtedy nie było czasu. Jednak łatwo można było to dostrzec tuż po tym jak jeden zawisnął, a drugi zleciał dygocząc tuż obok nóg bohaterki. Na ostrzeżenia tam czasu nie było, każde słowo trwałoby tyle ile ten atak, więc Reika nie miała na to czasu, musiała reagować, przez co zdecydowała się na drastyczniejszy krok. Skoczyła w kierunku ataku i własnym ciałem osłoniła towarzyszy boleśnie dając się zranić w bark. Drugą ręką chwyciła swój bark, osuwając się na kolano, przy okazji jęcząc z bólu, chwilowo ale jednak. Szczęście w nieszczęściu, że była wytrzymałą kobietą, a takie rany nie były dla niej problemem nie z tego świata. Przeżyła to i podczas procesu leczenia nawet nie mrugnęła. Była gotowa uratować swoją rękę, która przecież mogłaby stać się całkowicie nieprzydatna. Informując towarzyszy, dałaś im znać co mają robić, ci ustawili się tak, że jeden osłaniał plecy, a drugi skoczył przed ciebie, wpatrując się także w orła, który wisiał na lianach. Miał wbite coś w tułów, który odsłonił właśnie podczas wiszenia.
- To taka sama strzałka, którą widzieliśmy przy miejscu porwania towarzysza... - powiedział, wskazując na orła. Ciekawym było czy drugi także takową miał. Pamiętałaś jednak, że wilki z którymi mierzyłaś się poprzednio żadnych strzałek nie miały. Podejrzane. Wyraziłaś swoje zdanie co do mgły, która była tutaj gęstsza niż dotychczas. Nie chciałaś narażać ludzi, bo przecież nic to nie dawało gdy wchodziło się do paszczy lwa, nie mając żadnych argumentów. Ruszyłaś dalej, jeszcze trochę tuż po całkowitym wyleczeniu, ale tu zaczynała się gratka dla takich jak Ty. Mgła byłą niezwykle gęsta, ale coś było w niej nie tak. Czułaś teraz jak w waszym kierunku ona napiera, tak jakby była skądś produkowana - wypuszczana. Gdy skoczyłaś na bok, 20 metrów dalej, to ten strumień mgły wciąż był widocznie kierowany. Twoje słowa o okrążeniu z innej strony chyba zaczynały mieć sens, bo możliwe, że nie jest ona naturalna. Prawdopodobnie na pewno nie była, szczególnie, że im dalej na boki skąd napływała, mgła stawała się rzadsza.
Ciekawostką było to, że w tej lżejszej już mgle ujrzałaś dzięki swojej wysokiej percepcji czerwone oczyska. I to nie jedne. Były to dwie pary, niedaleko tuż obok siebie. Wyglądały na całkiem duże i stały na ziemi, którą już zaczynałaś widzieć. Chyba, że obróciłaś się w stronę napływającej mgły, tam było znacznie gorzej. Te oczy były oddalone o 25 metrów, na granicy widoczności, nie widziałaś także sylwetki. Były po prostu dość duże i dość ciekawe. Nie poruszały się, obserwując uważnie dokąd zmierzacie i co zamierzacie.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Reika » 23 mar 2020, o 17:01

Mając do wyboru to, czy oberwie jej towarzysz, czy ona sama Reika postanowiła osłonić użytkownika Mokutonu. Był istotny dla niej i nie mogła w żaden sposób pozwolić, żeby coś mu się stało, dlatego też osłoniła go własnym ciałem, przyjmując atak na siebie, bo nie było czasu na uniknięcie tego w żaden sposób. Ból był porażający, jednak nie z takich ran wychodziła, więc i z tą powinna sobie poradzić, dlatego też, gdy jej towarzysze stanęli na straży, ona zabrała się za szybkie leczenie barku, walcząc z falą bólu, promieniującego przez całe ramię. Słysząc słowa odnośnie strzałki, którą jeden z nich dostrzegł w ciele ptaszyska, Reika starała się sobie przypomnieć, czy wilki, z którymi walczyła, miały również coś takiego. To jednak nie było regułą, bo raz, nie przyglądała się uważnie, ale dwa, wilk podczas biegu mógł ją z siebie zrzucić. Niemniej było to naprawdę ciekawe odkrycie, które dało Reice trochę do myślenia.
- Może to ta trucizna jest powodem zakażenia? - Rzuciła do pozostałych. - Szara Fala nie wzięła się znikąd. Ktoś musiał maczać w tym palce i możliwe, że odkryliśmy, w jaki sposób zwierzęta zostały zarażone.
Bo przecież do zwierzęcia z Tajemniczego Lasu nie podchodziło się, chyba że szukało się śmierci. Takie wypuszczone strzałki z trucizną były idealne do przenoszenia zakażenia i wywoływania u stworzeń niepohamowanej agresji. No ale to była na razie tylko teoria, nie podparta niezbitymi dowodami, a jedynie podejrzeniami. Na to jeszcze przyjdzie czas. Tak czy inaczej, Reika miała możliwość uleczyć się w spokoju i jedynym dowodem na to, że coś było nie tak, to rozdarte ubranie i krew na nim. Mogli ruszyć w dalszą drogę, aby sprawdzić, czy mgła będzie jeszcze bardziej upierdliwa, czy może coś się w jakiś sposób zmieni, co da im możliwość podjęcia innych decyzji. Była i to bardzo, jednak w pewnym momencie tak bardzo zaczęła na nich napierać,że stało się to podejrzane i dawało sporo do myślenia. Jakby sztucznie wytwarzana. Reika więc bez słowa wskazała towarzyszom w bok i poprowadziła ich na około. To było dobre posunięcie, bo niedługo po tym mgła zaczęła rzednąć, a to był dobry znak. Więc była jeszcze nadzieja.
Poruszając się tak dalej i widząc coraz lepiej, Reika w pewnym momencie dostrzegła dwie pary czerwonych ślepi. Byli obserwowani, a to zdecydowanie źle wróżyło. Zatrzymała się i wskazała towarzyszom palcem, w którym kierunku mają patrzeć. Wyglądało na to, że te dziwne stwory siedziały na ziemi, więc na drzewach powinni być względnie bezpieczni. Teraz, kiedy wiedzieli trochę lepiej, warto więc byłoby przyjrzeć się temu, co na nich czyha, tym bardziej, że zbytniego wyboru nie mieli. Mgła za nimi była nie do wytrzymania, a im dalej od niej odchodzili, tym poprawiała się widoczność, a to zwiększało szansę powodzenia ich misji. Ruszyli więc ostrożnie w kierunku dziwnych ślepi, aby lepiej się przyjrzeć i oczywiście zachowując odpowiednią czujność. Jeśli nastąpi atak, będą ratować się odskokiem i unikiem. Czujność przede wszystkim, bo Tajemniczy Las był jednym z tych miejsc, gdzie wszystko co żyje, mogłoby Cię spokojnie zjeść.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tajemniczy Las

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość