Leśne gęstwiny

Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 13 lut 2020, o 14:07

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 72/x
Yami, Kyoushi, Akarui


Ariya powróciła na powierzchnię, opowiadając o tym jak niezwykłym miejscem była podziemna grota luster. Wyglądało na to, że czegokolwiek tam doświadczyła - bardzo mocno wpłynęło to na jej stan mentalny, podnosząc na duchu, jako że teraz poruszała się znacznie... spokojniej. Nawet ze swego rodzaju dumą. Ostatecznie jednak usiadła gdzieś niedaleko wejścia do podziemi i wyciągnęła się, jak gdyby chcąc złapać trochę odpoczynku. Przez cały ten czas uśmiech nawet na moment nie zszedł z jej twarzy.
-Nie obawiaj się, Eichiro. Po prostu zejdź, usiądź pośród wody, i poczekaj. Otoczenie samo zacznie działać jak należy. Trans może na początku być... zaskakujący, może nawet trochę niepokojący. Ale gdy przezwyciężysz samego siebie, zobaczysz wszystko o sobie samym.
Razem z Akaruiem i Kyoushim spojrzała na Yamiego, który ostrożnie i unikając drabiny wgramolił się do wnętrza Sali Luster, podczas gdy sami mogli w końcu siąść chociaż na moment. Chwilowo nic ich nie goniło. Kobieta usiadła po turecku i spojrzała na Akaruia, który zadał jej pytanie co do jej doświadczeń w podziemiach.
-To było... niezwykłe. Najpierw - pustka. A później... gdy odrobina światła wpadła przez otwór w suficie, zauważyłam swoje odbicia w ścianach. Setki. I część z nich... zaczęła się ruszać. Rozmawiały ze mną. Wyrzucały mi to, co miałam zamknięte w sobie, a do czego nie śmiałabym się przyznać. Pokazały mi mój mrok, i wymusiły stanąć naprzeciw niemu o własnych siłach. Teraz już rozumiem, o co chodziło starszyźnie.
Kyoushi zaś na swoje pytanie... nie dostał żadnej odpowiedzi. Najwidoczniej Matatabi nie zamierzała komentować jego docinka. Byle tylko później tego nie pożałował w najbardziej krytycznym momencie.
W tym czasie, Yami powoli dotarł do dna pomieszczenia, zsuwając się po kamiennej ścianie. Tak jak Ariya wspomniała, na dnie komnaty rzeczywiście znajdowało się trochę wody - mniej więcej tak do wysokości połowy łydek. To co jednak najbardziej się rzucało w oczy, to sama struktura ścian - głazy były wypolerowane w takim stopniu, że odnosił wrażenie że znajdował się w komnacie wypełnionej lustrami. Stąd zapewne nazwa. Razem z nim rozglądały się po pomieszczeniu setki jego kopii, powstałych poprzez odbijanie się obrazu z jednego zwierciadła do drugiego.
Co jednak ciekawe, niektóre z nich zdawały się nie poruszać się identycznie jak reszta.
A raczej - stały w miejscu, i patrzyły na niego z pełnym pobłażania rozbawieniem. I paskudnymi uśmiechami, wykrzywiającymi ich identyczne jak dwudziestolatka oblicze.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1598
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 13 lut 2020, o 15:00

    Skromne przepychanki w takim miejscu nie były zbyt mile widziane, ale co ich to interesowało. Ponaciąganie się z Yamim skutkowało tym, że chłopak jakoś nie protestował z zejściem w dół. Był nawet przekonany, że trzeba to zrobić i to dla jego dobra. To było słuszne podejście, które białowłosy popierał w stu procentach. Sam to niegdyś przeżył, więc wiedział, że Eichiro robi słusznie. Spoglądanie na Ariyę znudziło szermierza, który poprawiał w ów momencie swój kaptur, który był przy jego płaszczu, robiąc tak zwany 'dzióbek'. Spoglądał jeszcze przy okazji jak Yami schodził w dół, a wtedy miał czas by odpowiedzieć mu na jego pytanie, które było bardzo wścibskie. Z uśmiechem na twarzy powiedział:
    - Więc się domyśliłeś? Najwyższa pora. Nie daj się stłamsić. - powiedział przy okazji poprawiając swoją śnieżnobiałą grzywę dłońmi, przejeżdżając od wysokości czoła w tył. Gest jakże znany i lubiany przez czerwonookiego shinobi. Najciekawszym było, że wiele więcej nie powiedział. Oparł jedną z dłoni o rękojeść katany, która wystawała zza pasa i przyjął pozycję kwiatu lotosu niedaleko, tuż obok Akaruia oraz Aryii, która opowiadała co widziała na dole. Cóż, przeżył zdecydowanie coś podobnego, jednak on mierzył się z samym sobą jeden jedyny raz, gdy miał nadzieję przejąć kontrolę nad wewnętrzną bestią. Przejąć część jej mocy dla siebie, by poznać też wewnętrznego ja. Odbicie wyszło wtedy z wodospadu, przez co rozumiał tę sytuację lepiej niż ktokolwiek inny. Przykro mu było jednak, że sam Nibi nie chciał z nim gadać. Dobrze się dogadywali, ale kotek jednak wciąż miał swoje humorki i nie wyglądał na zbyt towarzyskiego, więc Shiroyasha nie zamierzał drążyć tematu. Po prostu odpuścił i zajął się czekaniem, przymykając oczy i kładąc dłonie na kolana. Skupiał się na otoczeniu wokół niego, chyba że Akarui będzie chciał o czymś pogadać - jednak nie o Bijuu i nie w towarzystwie tej kobiety.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 14 lut 2020, o 00:32

Było ciemno. Gdyby nie prosta technika Ninjutsu pewnikiem nie zdecydowałbym się zejść niżej, nawet po zapewnieniu kobiety, które swoją drogą nie były przydatne. Co to znaczy, że trans będzie nieprzyjemny? Z tą myślą zjechałem na sam dół. Przestałem wysyłać chakrę do koniuszków palców i stóp. Tafla wody, która znajdowała się wszędzie została zmącona moim przybyciem. Wody nie było dużo ale sięgała mi do łydek. Miałem w tej wodzie siedzieć i medytować? Niedoczekanie. Jakoś nie widziałem aby kobieta była od pasa w dół mokra. Albo mnie oszukuje albo ta woda jest magiczna.
Z wyciągniętą dłonią wszedłem głębiej do groty i stanąłem w samym środku. Wypolerowane głazy odbijały światło a także moje oblicze. Dziwne, głaz raczej nie powinien tak odbijać obrazu. Czy to jakiś minerał? Zbliżyłem się do jednej ze ścian i przyłożyłem do niej swoją dłoń. Gładka. Odwróciłem dłoń i kostką palca pukną kilkukrotnie w głaz. Chyba zwykły kamień...
Odsunąłem się od swojego oblicza. Wyciągnąłem rękę i spojrzałem po kolejnych lustrach, kolejnych odbiciach. Każda zdawała się mieć coraz to inne oblicze. Wyrażało obrzydzenie. Czy to jest efekt nakładania się obrazu luster?
Efektem tym jednak nie było to, że niektóre z odbić zdawały się poruszyć? Skupiłem wzrok na poruszającym się obiekcie, który przestawał lecz kątem oka wyłapałem, że ruszają się inne. Skupienie wzroku na kolejnych znowu ponawiało to wrażenie. Czy to jest jakaś iluzja? To jest bardzo dziwne miejsce.
Poczułem ciarki po plecach. Pewnikiem efekt zimnej, stojącej wody. I te nakładające się twarze. Przypominały mi minę członków rodziny, która widziała mnie odpoczywającego. W większości oczywiście. Jeśli miałem dowiedzieć się o sobie, że jestem leniwą kluchą to raczej wiem to i bez tego...
Westchnąłem. O co tu do cholery chodzi?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 15 lut 2020, o 03:07

Nie daj się stłamsić.

To dobra rada. Nie tylko w temacie poznawania samego siebie, pojedynku z wewnętrznym "ja" i pokonaniu własnych słabości. Dobra rada na całe życie. Nie daj poskromić swojej natury, bądź wierny sobie, bądź taki, by nikt nie zrobił sobie z Ciebie swojego podnóżka.

Teraz wszystko w rękach młodzieńca. Musi stanąć naprzeciw siebie, wyrzucić z siebie to co złe, szare, ponure i przy okazji nie oszaleć. Airya wydawała się "oczyszczona", w najlepszym znaczeniu tego słowa. Pozostawało mieć nadzieję, że Yami wróci w podobnym stanie, z samymi dobrymi wieściami. Był to więc dobry moment, by zaplanować kolejny etap podróży. Podróż? Przydałaby się mapa! A skoro dziewczyna jest w tak dobrym humorze, może się podzieli swoją? - Airya, dobrze rozumiem, że to ostatni punkt Twojej podróży? Jeśli tak, to może ta mapa nie będzie Ci już potrzebna? Albo przynajmniej dasz jeszcze raz rzucić okiem, by ją przerysować, razem z paroma wskazówkami od Ciebie? Pierwsza opcja nie sprawia żadnych problemów. Jeśli jednak dziewczyna da jedynie ją przerysować, trzeba będzie pokombinować. Medyk nerwowo przeszuka całą swoją torbę, by odkryć, że nie ma nawet kawałka ołówka! Pierwszym kontaktem będzie Kyoushi i pytanie, czy on by nie miał pożyczyć. Jeśli nie, znajdzie się inny sposób. Akarui powinien znaleźć kawałek patyka, który nadpalany płomieniami białowłosego kumpla da wystarczająco dużo węgla, by narysować choćby czytelne fragmenty mapy na bandażach.

Siedząc i czekając na powrót Yami'ego medyk próbował wymyślić, co dalej zrobić, gdzie się skierować. Było parę możliwości, jednak Tozawa miał problem z określeniem kierunku. Jego obecna przygoda nie nadawała się do raportowania w Ningyō-shi, nie była oficjalna. Można by nawet rzec, że była sekretna. O jej wyniku powinien wiedzieć chyba tylko Ichirou. Ale gdzie go szukać? Na Pustyni? A może jednak udać się do Soso albo Teiz, które były na mapie nomadki? Cóż, może Kyoushi pomoże w decyzji. Korzystając z sytuacji, gdzie panowie siedzieli blisko siebie a dziewczyna leżała parę metrów dalej rozkoszując się swoim "nowym ja", medyk spytał białowłosego: - Zastanawiałeś się, co zrobisz, gdy stąd pójdziemy? Masz zaplanowany kolejny krok? Sam nie wiem... Czy szukać Kyoushi'ego, czy może udać się w inne miejsce z mapy. Czy może coś zupełnie innego? W głowie Akarui'ego była jeszcze jedna opcja, choć dalekosiężna. Po co wspominać o organizacji Saisei, która działa tak cicho, że nie ma o niej chociażby jednej plotki na świecie?
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1537
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 18 lut 2020, o 14:38

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 76/x
Yami, Kyoushi, Akarui


W końcu nadeszła chwila odpoczynku - a przynajmniej dla części naszej trójki. Akarui i Kyoushi wespół zadecydowali o tym, że to Yami będzie musiał udać się do podziemi i sprawdzić, co takiego odkryje wewnątrz swojego "ja". Kiedy zaś młodzik z Shigashi no Kibu odłączył się od ich zgromadzenia, by udać się do komnaty luster, pozostali mogli sobie usiąść gdzieś nieopodal i zebrać siły do dalszej wędrówki. W końcu teraz trzeba będzie jakoś opuścić to zapomniane przez bogów miejsce, i dostać się z powrotem do cywilizacji. Dlatego też Ariya korzystała z okazji, żeby złapać odrobinę oddechu, zwłaszcza że to był już ostatni fragment jej pielgrzymki - i teraz pozostała jej tylko trasa powrotna do rodzinnej wioski.
Spojrzała na Akaruia, który odezwał się do niej z pytaniem co do jej mapy. Uniosła lekko brwi, zaskoczona nagłym pytaniem ze strony medyka, lecz ostatecznie tylko pokręciła głową z lekkim uśmiechem.
-Tak, to jest ostatni punkt. Ale obawiam się, że nie oddam Ci tej mapy. Jest to artefakt, przekazywany od kapłanki do kapłanki z mojego ludu, i ma ona posłużyć również moim następczyniom. A jeśli chcesz ją przerysować - proszę bardzo. Nie dam Ci jednak żadnych wskazówek - od tego jest pielgrzymka, żeby poznać sekrety świata i samego siebie na własną rękę.
Następnie zaś sięgnęła po coś, co wyglądało jak koraliki modlitewne, i zaczęła odmawiać jakąś mantrę. Ciężko było nawet powiedzieć, jaką dokładnie - odmawiała ją po cichu, przekładając tylko co jakiś czas palce z jednego paciorka na drugi. W tym czasie zaś Akarui zagadał do Kyoushiego.
W tym samym czasie, Yami mógł poznać na własnej skórze to, jak działała tajemnicza Sala Luster w podziemiach świątyni. Po zejściu do groty, jedyne co widział, to ciemne pomieszczenie wypełnione po części wodą. Kamienne ściany zostały wypolerowane do tak głębokiego połysku, że faktycznie działały jak tytułowe lustra - dość szybko jednak młodzieniec mógł zauważyć, że coś tu jest nie halo. Chociaż większość jego odbić w różnych kątach pokoju idealnie kopiowały jego ruch, tak zaczął zauważać że niektóre z nich jak gdyby zachowywały się inaczej - patrzyły na niego, z pobłażaniem lub kpiną, z twarzami wykrzywionymi w dziwacznych grymasach.
Wtedy, od góry pomieszczenia, wpadła odrobina światła, oświetlając lepiej ciemną grotę. I Yami mógł zauważyć, że jedno z odbić całkowicie się odwróciło, stając naprzeciwko niego, i podeszło bliżej do powierzchni lustra.
-A więc tym razem nie dali Ci wyjścia, co? Znowu musieli cię kopnąć w rzyć?
Coś, co chyba miało być odbiciem Yamiego, pokręciło lekko głową.
-Dlaczego nie chcą zrozumieć, że mamy tego dość? Że chcemy tylko spokoju? Odrzucają nas, dlatego że jesteśmy inni?
Odbicie, z karykaturalnie zniekształconą twarzą, wzruszyło lekko ramionami, uśmiechając się niepokojąco.
-Dlaczego nie mieliby być ukarani za swoją impertynencję? Czemu by im nie pokazać, że nasze zdanie jest ponad nimi? Uciszyć raz na zawsze, by w końcu móc spędzać czas w spokoju?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1598
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 18 lut 2020, o 15:19

    Ależ mógłby się teraz rozbestwić. Rozłożyć. Zasnąć i uspokoić. Już prawie zapomniał o tym, że był jeszcze chwilę temu w połowie wręcz sparaliżowany, gdy jego noga odmówiła posłuszeństwa, posiadając niebywały dług wdzięczności u Akaruia, który świetnie poradził sobie z wprowadzoną w organizm czerwonookiego trucizną. Teraz był bezpieczny, wciąż odpoczywając i skupiając się w głównej mierze na tym co działo się z Yamim. Przysłuchiwał się także słowom, zdaniom i dialogowi kompana wraz z kapłanką, która nie była zbyt chętna dzielić się swoim artefaktem w postaci mapy. Gdyby go wcześniej nie oddał nie musiałby prosić. Jednak, gdy ta pozwoliła ją przerysować, prawdopodobnie lekarz grupy Bijuudersów skrzętnie z tego skorzysta. Nie chciał się z drugiej strony wtrącać, więc pozostawił tę sytuację wolną i do rozwiązania przez medyka grupy trojga.
    Mając na uwadze to, że mieli przejść do konwersacji, chwycił się przy okazji za nogę, która jeszcze niedawno była pokiereszowana. Cóż, dalsze losy bohaterów póki Yami nie wyjdzie z dziupli do końca nie były znane. Nie było więcej informacji o czym co teraz byłoby wiadome.
    - Szczerze to tak, myślałem by w końcu powrócić do Sogen i złożyć stosowny raport. Nie wiem co Masako naopowiadała po wydarzeniach pod Iglicą i chciałbym doprowadzić to do końca. Jednak póki co to Yami jest priorytetem. Teraz jednak nie do końca wiem czy to dobry czas na powrót do Sogen. Jestem równie zagubiony co i Ty. - powiedział luźno, rozkładając niemal ręce, nie wiedząc co robić. Miał jakiś cel, jednak nie był on tak dalekosiężny jak do tej pory. W końcu musiał zaufać Masako, że raport złożyła i wszystko jest jasne, jednak Shirei-kan mogła być znacznie bardziej dociekliwa. W końcu to on był raczej przy tym co działo się pod iglicą i to co widział. Jego raport byłby na pewno o wiele bardziej szczegółowy i dokładny. Cóż, póki co musiał tu trwać.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 18 lut 2020, o 20:29

W końcu nie musi być oryginał, jeśli kopia będzie dobra.

Choć "dobra" to raczej zbyt duże słowo. Może poprawna? Ważne, że sam Akarui widział oryginał na własne oczy i miał jeszcze sporo czasu, by się mu dokładnie przyjrzeć. To nie była pierwsza mapa kontynentu, jaką widział w swoim życiu. Zawsze interesował się podróżami i chętnie w nich uczestniczył, choć uwielbiał również domatorstwo, ogródek swojej mamy, przyjmowanie zwykłych pacjentów z katarkiem, chrypką czy zwichnięciami w Shigashi no Kibu... Posiadanie choć skrawku takiej mapy, na której każdy punkt mógł stanowić oddzielną przygodę było bardziej niż satysfakcjonujące dla mężczyzny.

Wziął się do roboty jak tylko Airya pożyczyła mu swój zwój. Niestety, nie miał ołówka ni kartki, trzeba więc kombinować. Sięgnął ponownie do swojego zestawu medycznego. W każdym musi być materiałowa chusta trójkątna, której zwykle używa się do tymczasowego unieruchomienia zwichnięć bądź złamań kończyn górnych. Jej bawełniany materiał będzie lepszym nośnikiem węgla niż bandaż o dość rzadkim splocie. Kyoushi użyczył swojego ołówka, dzięki któremu Akarui mógł szkicować najważniejsze elementy mapy. W końcu nie ważna jest cała mapa, którą lalkarz znajdzie prawie wszędzie. Ważne było te dziewięć punktów, których na żadnym innym zwoju pewnie nie znajdzie. Medyk rysował te miejsca w powiększeniu, obok siebie, zaznaczając jedynie najbliższe miejsca, jakie mógł rozpoznać na innych mapach. Na przykład dane zawijasy granic między terytoriami bądź miejsca znane z naturalnych formacji, góry, jeziora, rzeki, czy też powstałe ręką człowieka, jak miasta, mosty i tym podobne... To nie ma być czytelne dla każdego, a jedynie dla Akarui'ego.

Kyoushi zdawał się nie mieć konkretnych planów po wydostaniu się z Tajemniczego Lasu. Wspominał o podróży do Sogen, by złożyć raport swojemu Shirei-kan. Pomysł dość bliźniaczy do podróży Tozawy na pustynię. Podkreślił jednak to, z czym sam medyk zgadzał się w zupełności: najważniejszy jest Yami, jego bezpieczeństwo, szkolenie i rozwój. - W jednym się zgadzamy, Yami. Czyli co, szukamy Ichirou? W tym planie był sens. Lider Klepsydry zdawał się najpewniejszym i najsilniejszym punktem, który powinien widnieć w każdym planie przeciwko Hanowi.



(W poprzednim poście miałem szukać Ichirou a nie Kyoushi'ego :P)


//Acquired: skrócona wersja mapy miejsc "Dzieci Szóstego Ojca"//
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1537
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 19 lut 2020, o 00:35

Obserwowałem ten dziwny spektakl szydzących odbić. Początkowo było to trochę nieprzyjemne lecz po chwili człowiek może się do tego przyzwyczaić. Zwłaszcza jeśli nie stanowiły zagrożenia. Dziewczyna mówiła, że to wszystko będzie niepokojące. Było, lecz zdążyłem się już z tym oswobodzić. Czy to znaczy, że to koniec? Mam iść na górę? Westchnąłem. Strata czasu.
Wtedy właśnie coś się zmieniło. Grota, która do tej pory była oświetlona jedynie przy pomocy niewielkiej kulki z ręki zaczerpnęła kolejną porcję światła, tak jakby z góry. Dziura? Światło widać byłoby od samego początku. Technika? Coś jak trzymana Hikaridama? Ale jak? przecież nie ma tutaj nikogo poza mną. Jakie są jeszcze opcje... Fuinjutsu? W sumie można zakupić świetlne notki. Skoro to jest możliwe... może i da się stworzyć technikę oświetlającą pomieszczenie kiedy ktoś się w nim zjawi. Interesująca koncepcja.
Kontemplując nad nowym pomysłem, który mógłby przynieść masę pieniędzy zapewne niewielkim kosztem własnym, nie spostrzegłem, oczywiście nie od razu, że jedno z odbić się odwróciło i stanęło naprzeciw mnie. Wróć, wcześniejsze rzeczy nie były aż tak dziwne jak to. Bo jakie normalne odbicie zaczęłoby mówić do swego naturalnego odbicia. Przełknąłem ślinę, zaś szczęka z całą pewnością nieznacznie opadła. Słuchając i wytrzeszczając wzrok w wrednego mnie całkowicie zapomniałem o światełku z góry.
Co to do cholery jest? Coś co mówi moim głosem? Ale jak? To trochę więcej niż sztuczka z światełkiem. Słodkie słowa złego Yamiego, tak go pozwolę sobie nazwać, trafiały w kilka ważnych dla mnie aspektów, najważniejszym jednak była... wolność. Zawsze zmuszany do pracy, odrzucany, gdyby zniknęli wszyscy miałbym spokój. Miałbym? Pewnikiem miałbym go mniej niż do tej pory. W głowie zaczęły kotłować się różne durne myśli. Kto zrobi zakupy jak nikogo nie będzie? Kto posprząta? Kto zrobi ubranie? Kto zbierze drwa do kominka na noc. Jak tak się zastanowić życie w względnym spokoju jest większą katorgą niż kilka wypraw. Westchnąłem.
- Wyjście zawsze mam. Przecież kiedy wszyscy spali mogłem spokojnie umknąć. Dlaczego więc zostałem? Uznałem, że będzie mi się to opłacać odrobinę bardziej niż ta chwila spokoju. Uciszanie ludzi... nie leży w moim stylu. Pozostawiłoby to nieprzyjemny posmak w ustach a ten spokoju by mi nie dawał. Poza tym - zrobiłem krótką pauzę szukając odpowiednich słów - mając brata doskonale wiem, że niektóre słowa krytyki pochodzą z troski.
Tak... Nawet w starym pierdzielu wyczuwałem jego lęk o mnie kiedy miałem iść do Midori. Starego pierdziela, który zawsze katował treningami i nauką. Dlaczego? Bo pewnie się martwił. Ale mógł dać czasem coś odpocząć i pospać.
- Droga środka? Tak to się mówi, czyż nie?
Uniosłem kąciki ust nieco wyżej.
- No nie licząc tego, że to całe uciszanie i darcie się na innych byłoby cholernie męczące, gdzie tu spokój?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 21 lut 2020, o 00:55

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 80/x
Yami, Kyoushi, Akarui


Kiedy Akarui poprosił o pożyczenie mapy, Ariya uniosła z zaskoczeniem brew. Najwidoczniej nie spodziewała się, że ktoś mógłby się zainteresować trasą pielgrzymki którą przebywają wszyscy przedstawiciele jej fachu. Ostatecznie jednak wzruszyła tylko ramionami i przekazała ją mężczyźnie z pustyni, który od razu zabrał się za kopiowanie elementów trasy, którą przebyła podczas swoich wędrówek leżąca obok kobieta. Trzeba było przyznać, że był to kawał drogi, i mogła zobaczyć prawie wszystkie najbardziej charakterystyczne punkty. A może, kto wie - również i ślady przeszłości?
Ostatecznie jednak, cały czas obserwowała proces przerysowywania mapy przez Akaruia. Kiedy zaś ten skończył przepisywać całą podstawową ścieżkę, wyciągnęła rękę, by odzyskać skrawek pergaminu - ponoć tak ważny dla jej ludu. Następnie zaś usiadła po turecku, wyciągając z torby coś co wyglądało jak mała figurka przedstawiająca człowieka z włócznią. Wyciągnęła też na moment rękę, kierując ją w kierunku z którego przyszli, by ostatecznie zająć się struganiem.
W tym czasie zaś Yami zebrał się w sobie, by spojrzeć dokładniej na dziwaczne odbicie w lustrze. Wizja zdecydowanie wyglądała identycznie jak on, co do najmniejszego szczegółu. Co jednak było ciekawe, jedyną różnicą był fakt że białka jego oczu były głęboko czarne, zaś tęczówki - jaskrawoczerwone. Młodzieniec aktualnie przechadzał się po drugiej stronie zwierciadła, cały czas wpatrując się w stojący przed nim oryginał, który wstępnie zbierał myśli na odpowiedź. Kiedy zaś w końcu odpowiedział, odbicie tylko się lekko skrzywiło, jak gdyby wyraźnie niezadowolone responsem swojego pierwowzoru. Westchnął w identyczny sposób jak Yami wcześniej, i podszedł tak blisko, jak tylko się dało.
-Och, proszę cię. Nieprzyjemny posmak? W końcu odczulibyśmy, czym byłaby prawdziwa swoboda. - odwrócił się na moment, rozkładając ręce w geście "kto wie". - Kiedy ludzie nie rozumieją kogoś innego, oceniają. Atakują. Zmuszają. Gdybyśmy to my wywierali nacisk, przejęli kontrolę - to inni musieliby słuchać nas! Moglibyśmy sprawić, żeby to inni nam służyli.
Znów spojrzał prosto na Yamiego.
-Pomyśl o tym. Teraz, gdy uzyskałeś potęgę o jakiej inni mogą marzyć, wystarczy wykorzystać ją by zmusić innych do poddania się. Wtedy ich "troska" byłaby prawdziwa. Nie staraliby się nas temperować, byśmy spełniali ich oczekiwania - temperowaliby się sami, by to oni spełniali NASZE oczekiwania. Czy to nie byłoby znacznie prostsze?
Następnie uśmiechnął się krzywo.
-No ta. Ale po co się drzeć? Zastraszenie raz a dobrze działa wystarczająco. Poderżnięcie gardła również.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1598
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 21 lut 2020, o 11:30

    Oczekiwanie na dalszą sytuację nawet go nie dziwiło. Nawet nie próbował narzekać. Po prostu siedział skupiony na sobie i towarzyszach, jednocześnie wciąż pozostając ledwo przytomnym z zamkniętymi oczami. Nawet starał się odpowiadać Ruiowi nie otwierając oczu. W końcu nie potrzebował ich w takiej chwili jak odpowiedź. Do pożyczenia ołówka jednak musiał je otworzyć, by zerknąć do swojej torby, gdzie one w końcu są. Miał ich kilka, rzadko stosując je jednak do ich pierwotnego zastosowania. To kolejna broń białowłosego, którą uskuteczniał podczas swoich walk. Tymczasem, tuż po, wciąż się relaksował, gdy w końcu otworzył jedno oko by spojrzeć co tam się odrysowuje. To Akarui kończył przerysowywać mapę, gdy Ariya po jej odbiorze zaczęła strugać jakieś figurki czy coś. W sumie nic się na tym nie znał, to nie przeszkadzał w jej robocie.
    Mając chwilę mógł odpowiedzieć Akaruiowi, który przyznał mu rację z opieką Yamiego, który niedługo stanie się samodzielnym Jinchuuriki - zupełnie tak jak sam Shiroyasha, o którym już się domyślili.
    - Tak, dokładnie tak. Tylko czy wiesz gdzie go szukać? Wspominał coś chyba o pustyni, jednak... Nigdy tam nie byłem. Myślę, że odnalezienie go ze względu na jego sławę może być łatwiejsze niż się wydaje. - powiedział, zdając sobie sprawę kim był i jak się prezentował sam lider Klepsydry. W końcu to on dążył za chwałą i sławą, która tak naprawdę bardzo przeszkadzała samemu czerwonookiemu szermierzowi, który decydował się na życie na uboczu. Niechcący bycia rozpoznawanym, brał udział w wydarzeniach, podczas których nie raz wychodził jako jedyny z życiem, więc nie było nawet mowy o tym, by ktokolwiek mógł o nim wspominać.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 21 lut 2020, o 17:29

Czy jednak na pewno trzeba się nim opiekować?

Sytuacja, w jakiej się znajdowali, była bardzo delikatna. Nie mogli zbyt dużo mówić ze względu na przebywającą obok nich Airyę. Dziewczyna mimo przyjaznego usposobienia do podróżnych nie należała do kręgu zaufanych. Nie powinna wiedzieć o Yami'm i tym, co było wewnątrz niego. Jej wierzenia mogłyby sporo poplątać. Sam chłopak za to spierał się teraz ze swoimi wewnętrznymi problemami. Medyk przez chwilę zastanawiał się, czy tez powinien spojrzeć w te lustra? To chyba w głównej mierze zależy od powodzenia medytacji tego, który właśnie tam przebywa.

Chłopak niedługo powinien stamtąd wyjść. Czy będzie tak samo szczęśliwy i rozpromieniony jak Airya? Jeśli tak, to pewnie wszystko mu się powiodło. Wtedy na spokojnie we trójkę będą mogli ustalić kolejne kroki. Yami wykazał się w walce i choć miał na pewne sprawy inne poglądy od Akarui'ego, był pełnoprawnym członkiem grupy, decyzja należy tak samo do Niego, jak i do Tozawy i Kyoushi'ego.

Kyoushi popierał zdanie lalkarza, ale żaden z nich nie wiedział dokładnie, gdzie należy się udać. Białowłosy miał rację mówiąc, że sława piaskowego księcia i jego organizacji powinna go wyprzedzać, znalezienie mężczyzny nie powinno być zbyt trudne, jednak skądś należy zacząć: - Cóż, proponuję udać się na razie do najbliższego większego miasta. Jak patrzę na te fragmenty mapy... Tu przerwał, rozglądając się po płótnie i przypominając sobie, gdzie są właśnie na kontynencie. Gdy się zastanowił, kontynuował: - ... to najbliżej mamy Tsurai i mieściny portowe, albo Shinrin. Pierwsza opcja ma plusy i minusy. Airya może nam towarzyszyć swoją wiedzą, umiejętnościami i towarzystwem, na pewno pomoże w przeprawie przez Tajemniczy Las. Na pustyniach szybciej też dowiemy się czegoś o Ichirou. Ale to kolejne dni podróży przez Tajemniczy Las. Do tego miałem niedawno misję związaną z zachodnimi granicami tego boru. Tam coś jest... Jakaś może grupa ludzi. Cała siatka. Porywają dzieci z portowych mieścin Tsurai. Niebezpieczne typki i nikt nie chce się na razie tą sprawą zająć. Na ziemie klanu Senju będzie bezpieczniej, choć zbliżymy się znów do wojny między Nara a Aburame. Nie było nas trochę czasu, nie wiemy jak wojna się rozwinęła, czy Shinrin jest bezpieczne. I tam są mniejsze szanse, że dowiemy się czegoś na temat Klepsydry.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1537
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 22 lut 2020, o 18:07

Odbicie zaczęło przechadzać się między zwierciadłami obserwując każdy mój ruch. Spuściłem wzrok. Nie uciekałem przed dziwacznym tworem czerni i czerwieni. To było bardzo niepokojące tak jak to, że odbicie, moje odbicie chodzi i rozmawia ze mną moim głosem. Było to jednak tylko odbicie. Wracając do odwracania wzorku. Zwróciłem go na podłoże, wypełnione wodą. Westchnąłem. Najchętniej bym na ten moment usiadł lecz mokry tyłek nie był mi najlepszą zachętą. Wróciłem więc wzrokiem w kierunku swojego "ja" a także innych kopi, które nas, czy raczej mnie otaczały. W końcu tutaj w jaskini byłem tylko ja, żywy ja.
- Wątpię czy odczułbym swobodę. Poza tym, skoro mówisz "my", to powinieneś wiedzieć jakie jest moje zdanie w tej sprawie. - Oparłem rękę na biodrze, drugą wciąż podtrzymując kuleczkę światła. Nigdy nie wiadomo co i kiedy może się rzucić. - Tak jak wtedy na weselu mogłem zostawić małą zołzę w rozprzestrzeniającym się ogniu albo wtedy kiedy jej matka, chciała mnie ukatrupić postanowiłem strzelić w nogę, nie w pierś. Miałem możliwość zrobić tak jak "Ty" byś tego chciał, a jednak tego nie zrobiłem.
Westchnąłem głęboko. Rozmowa z tym czymś powoli męczyła.
- Nawet gdyby to się udało. Nawet gdyby wszyscy mi usługiwali. To jak w wielu historiach w końcu ktoś wbiłby mi nóż w plecy. W końcu sługa używa miękkich słów, a ostrzy noże w mroku. Nie wiem czy myślenie o tym, że z każdą sekundą ktoś może z zaskoczenia mnie zaatakować jest prostsze.
Wracając jednak do kwestii swobody...
- Poza tym... zabawne jest to, że mówisz mi o swobodzie, podsuwając swoją jej wizję. Moją swobodą jest więc pójście swoją, nie "Twoją" drogą.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 26 lut 2020, o 18:45

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 84/x
Yami, Kyoushi, Akarui


Chwilowa sielanka pozwalała Akaruiowi i Kyoushiemu omówić dalsze plany działania. Ariya zaś... odpoczywała. W aktualnych warunkach i tak nie było nic więcej do roboty - dziewczyna odbębniła swoje, Yami aktualnie znajdował się pod ziemią, duetowi więc jedyne co pozostało to poczekać na powrót ich kompana. I albo kontynuować medytacje po kolei, albo po prostu opuścić tę świątynię, z dużym prawdopodobieństwem że nigdy więcej się tutaj nie zbliżą. Proste wybory, jedyne co zostało, to zadecydować.
Ariya odpoczywała, notując coś w dość zużytym zwoju - najwidoczniej prowadziła jakiś rodzaj pamiętnika. W sumie nie dziwne - w końcu od kilku lat wędrowała, odkrywając jak najwięcej świata. Gdzieś musiała całą tę wiedzę przetrzymać. Notowała małym kawałkiem węgla, co jakiś czas tylko rzucając spojrzeniem gdzieś w bok, by lepiej się przyjrzeć elementom otoczenia. Zapewne wpis miał dotyczyć dziwacznej świątyni pośród gęstwin Tajemniczego Lasu, i chciała to opisać jak najbardziej szczegółowo.
W pewnym momencie jednak poderwała się do pozycji przyklękniętej, przykładając dłoń do ziemi.
-Ktoś się zbliża - powiedziała, przymykając oczy. - Mają jeszcze jakieś sto metrów do tego miejsca. Idą większą gęstwiną, więc mamy czas na wycofanie się. Ale musimy się pospieszyć.
W tym czasie Yami odpowiedział swoje argumenty naprzeciw swojego lustrzanego odbicia. Miraż spoglądał na Yamiego, z miną przedstawiającą coś pomiędzy rozczarowaniem a rozbawieniem. Widać było, że argumentacja przedstawiana przez młodzieńca z Shigashi była zupełnym przeciwieństwem tego, co kopia uważała. No, któż by pomyślał, że dokładna odwrotność będzie przeciwieństwem, co? Klon pokręcił głową gdy Yami wspomniał o tym że miał szansę rozwiązać sprawę na sposób pasujący do logiki odbicia, lecz skorzystał z innej opcji. Miał chyba ochotę coś wtrącić, lecz przez dobrą chwilę po prostu słuchał.
Skrzywił się jednak z gniewem, gdy wspomniał o swobodzie pójścia swoją drogą.
-Swoboda? Mnie mówisz o swobodzie?
W tym momencie miraż się wykrzywił, w sposób wręcz nienaturalny. Z jego ciała buchnął biały obłok, przypominający nieco parę - znaną Yamiemu spod pewnej góry. Po chwili zaś głowa antyYamiego zmieniła się powoli w kształt przywodzący na myśl pysk Pięcioogoniastego.
-Dlaczego TY masz mieć swobodę, podczas gdy WY odebraliście ją MNIE!?
Świat luster zaczął się wykrzywiać. I stopniowo przyjmować inny kształt. Miejsca, gdzie Yami mógł zobaczyć się twarzą w twarz z Demonem wewnątrz jego.


Przepraszam że tak długo to trwało - moje zdrowie dość konkretnie się posypało.
Yami, opisz swój świat demona.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1598
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 26 lut 2020, o 22:42

Drgnąłem. Nie usłyszałem już swojego głosu w ustach odbicia. To uległo zmianie. Stało się nienaturalne, wręcz nieludzkie. Zrobiłem krok do tyłu, kiedy wizja zaczęła się łamać, rozmywać, przybierać inne kształty. Twarz pobielała i wydłużyła się. Z głowy poczęły wyrastać rogi koloru bieli, a wszystko w otoczeniu gęstej, białej pary. Przekształcająca się wizja sprawiała, że ciało zaczynało drżeć. Nie był to efekt chłodu, czy powiewu wiatru. To był strach. Strach wspomnienia z tego co działo się w Iglicy, z tego jak Bestia o mało co nie pozbawiła wszystkich życia.
Grota dookoła również zaczęła się zmieniać. Obejrzałem się za siebie. Ciemne ściany jaskini zaczynały ustępować zieleni i światłu. Woda wsiąkała w zieleń, na której wkrótce mogłem postawić stopy. Drabina i drobinki wpadającego do groty światła przybierały na intensywności do tego stopnia, że musiałem zasłonić się ręką. Kiedy podniosłem powieki miałem przed sobą malowniczy krajobraz.
Stałem na pokrytym gęstą trawą wzgórzu. Przede mną rozpościerała się łąka. W oddali znajdowało się krystalicznie czyste jezioro przy którym rosły liściaste drzewa. Poznałem je dość szybko. Dokładnie takie rosły w ogrodzie w rodzinnym domu w Shigashi. Drzewa Sakury. Nie była jednak przybrana w charakterystyczny kwiat. Lekki powiew wiatru i słońce wysoko nad tym wszystkim. Otwarta przestrzeń. Nie było tu nikogo. Mógłbym położyć się i odpocząć, tak jak zawsze tego pragnę. Chwila przerwy, błogosławionej drzemki.
Jednak szybko wróciłem do siebie. To była tylko część obrazu. Ponownie wróciłem wzrokiem w kierunku mojego poprzedniego odbicia. Nie stało w grocie. Ścianę jaskini zastąpiła jednak inna blokada. Splątane gałęzie gęsto porośniętych drzew tworzyły mur, swego rodzaju klatkę. Korona drzew nie pozwalała promieniom słonecznym oświetlić wnętrza nieprzyjemnego, ciemnego boru. Była jedna tylko rzecz, którą mogłem dostrzec przez mrok i grube gałęzie. Głowę Bestii i jej wściekłe, żądne mordu ślepia.
Stawiłem czoła spojrzeniu. Choć nie będę ukrywał całe ciało dygotało. Kilka kropelek potu pojawiało się na skórze. Mimo, że uwięziona między gałęziami wciąż odczuwałem przytłaczającą aurę. "WY odebraliście ją MNIE!" Słowa bestii ponownie zadzwoniły mi w uszach. Razem z nim wspomnienie wzroku bestii, kiedy poddała się losowi. Wtedy... przeprosiłem. Zacisnąłem pięści. Jednak widok znikającego człowieka pod wpływem przytłaczającej siły sprawił, że nie wiedziałem czy czuć sympatię do stworzenia, które chciało swobody tak jak ja czy raczej odrazę przed tym jak zabiła człowieka.
- Nie było mnie tam od początku. Nie wiem co dokładnie się działo. Jedyne co wiem to z jaką łatwością zabiłeś jednego ze zwiadowców. Skąd ja albo inni mieli wiedzieć czy nie będziesz przemierzał ziemi i niszczył miast, wsi? Dlaczego dopiero na samym końcu, kiedy nic nie dało się zmienić, wypowiedziałeś pierwsze słowa?
Opuściłem głowę i przy pomocy obu dłoni zacząłem mierzwić swoje włosy z irytacją.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 27 lut 2020, o 09:46

    Odpoczynek trwał w najlepsze. Jeśli teraz nie zregenerował w pełni swoich zapasów chakry po festiwalu ognia, który zaprezentował to nie wie kiedy mógłby to zrobić. Wyglądało na to, że najwyższa była pora na uzupełnienie informacji, które posiadali wraz z Tozawą i dokończenie dialogu, który rozpoczęli. Niestety, Ariya nieco blokowała ich porozumienie, w końcu nie można było ufać komuś kogo zna się od parunastu minut. Była równie podejrzana co cała ich trójka, która bujała się po Tajemniczym Lesie powodując spore uszczerbki w tym jakże malowniczym miejscu. Taka natura wyzwolonych shinobi, którzy pochłonięci byli przez swoje bestie.
    - Coś z tego wywnioskowałeś? - zapytał z ciekawością, otwierając jedno oko i doglądając tego co Tozawa widział na mapie. Pomysł o udaniu się do miasta był najlepszym z możliwych w ów chwili. Niepokój wzbudziło w nim to, że dalej musieli podróżować przez Tajemniczy Las co nie zwiastowało niczego dobrego ani przyjemnego. Nie było to po prostu ruszenie traktem, a ciągłe skupienie i obserwacja by nie zjadły ich kwiaty czy jakieś przerośnięte owady. Usłyszawszy o podróży przez tereny Senju trochę zmrużył oczy. - Zdajesz sobie sprawę, że jako Uchiha nie jestem najmilej widziany na ziemiach Senju? - uśmiechnął się niemal szyderczo, pamiętając jak nabroił tam dwukrotnie podczas misji już w stanie pokoju. Cóż, niegrzeczny chłopiec nie został odpowiednio dopilnowany. - Myślę, że jednak zaryzykowałbym i ruszył w kierunku pustyni... - zakończył wątek, gdy coś zaczęło dziać się w ich otoczeniu. Ariya zerwała się na równe nogi i przyłożyła dłoń do ziemi, obwieszczając wszem i wobec o czyjejś obecności. Białowłosy nie pozostał dłużny, wyskakując wręcz na równe nogi i rozglądając się dokoła. Sto metrów to jak rzut beretem, niedobrze.
    - Nie zostawię go tutaj samopas choćbym miał walczyć sam. - powiedział zdecydowany, chwytając ręką rękojeść katany, przygotowując się do ewentualnej walki, chowając się w miejscu najmniej widocznym dla kogokolwiek zewnątrz.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tajemniczy Las

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość