Leśne gęstwiny

Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Unagi » 15 lis 2017, o 16:47

Krok za krokiem, szli wytrwale w nieznaną gęstwinę. Przemierzali las, który dla Unagi był czymś w rodzaju domu. Odnalazła tu spokój ducha, a to wystarczyło, aby przenieść się tu lata temu na stałe. Być może ciężko jest znać każde źdźbło trawy, każdy pomniejszy kamyczek, lecz w większej mierze kojarzyła tereny i znaczące punkty. Tych punktów zaś nie było widać od dłuższego czasu. Nie dotarli nigdzie, tak jakby snuli się po bezkresnym tunelu gęstwiny. Początkowo kobieta miała sobie to za nic, szła wytrwale przed siebie nucąc przy tym znaną sobie melodię. Nie miało to dla niej wielkiego znaczenia, w końcu przecież musieli gdzieś dojść.
Wszystko zmieniło się w momencie gdy niesforny brzuch niewiasty zagrzmiał niczym grom na niebie. Zgłodniała, a przecież każdy jak świat szeroki i rozległy wiedział, że głodna kobieta to zła kobieta. Kwestią więc czasu była zmiana chodu, z lekkiego pozbawionego sensu pląsania na ciężkie obrażone stąpanie. Z jej gardła przestała wydobywać się melodia, zastąpiona nieustannym pomrukiwaniem. W tych cichych basowych dźwiękach można było się doszukać znanych każdemu słów narzekania na niedole. Była głodna, a to oznaczało koniec zabawy.
Nie trzeba było być wybitnym uczonym, aby zrozumieć co miało miejsce. Skoro od wielu godzin przemierzają ten sam mało istotny odcinek i nie doszli choćby do wodogrzmotów, albo nawet w okolice jej niezwykłej posiadłości, to rozwiązanie nie należało do trudnych. Genjutsu. Sztuka iluzji mieszająca bystre umysły niczym patyk wsadzony w wolno toczący się górski strumyk. Teraz należało znaleźć przyczynę, a ta również nasunęła się niemal tak samo szybko jak myśl o pysznej dziczyźnie smażonej nad ogniskiem z sosny. Odwróciła się pośpiesznie falując przy tym mokrymi włosami. Wilgotny rękaw otarł ślinkę, która pociekła na myśl posiłku. Unagi doskoczyła do towarzysza tak prędko jak tylko zdołała w oczach prezentując jedynie znajomy obłęd. Jej dłoń złapała za twarz mężczyzny spłaszczając przy tym nos, druga zaś uniosła się na poziom piersi i złożyła pieczęć. Chakra szalonej kobiety wlała się do ciała Szygi rozpraszając wszystko to co mąciło jego górski wolny strumyk. Niezawodne Kai wykonane na drugiej osobie zawsze uwalniało z przeklętych iluzji. Stąd dobrze mieć towarzysza walcząc z tymi przeklętymi mącicielami. - Wskaż mi gdzie jest ta larwa przez którą zgłodniałam! - Wysyczała doniośle przez zęby i zmarszczyła gniewnie twarz. Jej dłoń puściła głowę mężczyzny i przywarła do lica właścicielki. Środkowy palec naciągnął dolną powiekę odsłaniając nieco więcej przekrwionego białka,a usta pokrył grymas złości połączony z uśmiechem. Efektem tego było coś bliżej nieokreślonego co wyglądało niezbyt atrakcyjnie. Kiszki znów odezwały się grając standardowego marsza. To ta cholerna wywłoka, która posiada imię. Unagi była tego niemalże pewna. Chciała zacisnąć swoje smukłe palce na szyi tej tchórzliwej mącicielki i pozbawić jej tchu, patrząc jak przez jej wybałuszone oczy wycieka życie. Oczywiście o ile to jej sprawka, no i o ile kunoichi miała racje i wykonanie Kai na swoim kompanie przyniesie zamierzony skutek. W końcu istniał cień szansy, że po prostu się zgubili, albo że to wszystko sen. Właśnie, czy Unagi w ogóle się dziś budziła? Nie przypominała sobie tego momentu. Hmm, może to faktycznie tylko sen. To by wyjaśniało czemu można przebić czwartą ścianę z taką łatwością i zobaczyć marionetkarzy bawiących się swoimi kukiełkami dumnie zwanymi postaciami. A czy Wy się dziś obudziliście? A może to wszystko jest sen. Może nawet śni Wam się to, że ktoś pisze o tyn, że śni się to co się Wam przydarza. A może to co pisze nie ma najmniejszego sensu i właśnie tracicie cenny czas życia, które tak nieubłaganie się kończy? Jeśli zaś tak jest, to wiedzcie, że uśmiech Unagi rozszerza się z każdą sekundą którą tracicie. To tak jakby Was zabijała, wielkich, potężnych marionetkarzy.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shiga » 15 lis 2017, o 23:19

*Naprawde smiechne, jesli to jest genjutsu, a moje smutne 85 konsekwencji bodajze nie pozwolilo mi z niego wyjsc ;v*

Bycie Jashinistą ma swoje niewątpliwe zalety. Oczywiście, NIEWĄTPLIWĄ ZALETĄ jest ta śmieszna regeneracja która pozwala sobie dać poderżnąć gardło i nie przejąć się tym bardziej, niż zwykły śmiertelnik przejąłby się drzazgą w palcu. Drugą zaletą o której wydaje się zapomniał świat/los/stworzyciel wolnolatających kartek było to, że głód był nam raczej mało straszny. Owszem, dopiero od przedostatniego stopnia wtajemniczenia w dar Fumetsu głód staje się całkiem niestraszny, ale już na poziomie który opanował Szyga wiek zostaje zatrzymany w miejscu, a głód jest czynnikiem który potrzebuje kilkukrotnie dłuższego okresu czasu by powalić akolitę - niż by potrzebował w normalnym przypadku normalnej osoby. Ergo, jeśli Unagi juz jest głodna i zmarznieta... To Szyga ni cholery jeszcze nie. Chyba, że Unagi też jest Jashinistą, a oni tak długo już łażą... hm...
W momencie gdy dziewczyna zrobiła na niego Kai, odwdzięczył się tym samym coby takim miłym pozostać i miłym się pokazać, w końcu to Pani Gospodarz która ładnie morduje włosami.
Stanowczo gorzej, jeśli dalej się nic nie zmieni, prawda, tak, to będzie niewątpliwie mniej optymistyczną opcją która jest całkowicie możliwa.
-Trzeba będzie gdzieś rozbić się na noc, jeśli nic nie znajdziemy. Poruszać się tajemniczym lasem po zmroku to prosić się o śmierć. Nawet gdy jest się czcicielem Jashina. - Dodał po wszystkim Szyga w niewiarygodnie trzeźwy jak na swoją osobę sposób. Ot spostrzeżenie godne normalnej osoby w ustach wariata powinno stanowić dziesięciokrotnie mocniejszą przestrogę i znak, że coś jest nie tak. Bo jeśli szaleńcy mówią z sensem - WIEDZ, ŻE COŚ SIĘ DZIEJE.
Obrazek
I don't give a fuck what you think about it,
I'd just as well kill you today.
I'm cursed with the pain of knowing
That I can't break the habit, I can't break the habit
A savior not a slave
To a world that I know will never get it, I know will never get it.
Narcissistic, Anti-Social
All these things say "Make me loco".
Masochistic, Suicidal,
All these things make me homocidal.
Avatar użytkownika

Shiga
 
Posty: 418
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Zapraszam do KP. Ogólnie postać której nie chcesz spotkać w ciemnym zaułku.
Na pierwszy rzut oka ćpun i psychopat, na drugi zresztą też.
A trzeciego nie zdążysz zrobić.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shijima » 16 lis 2017, o 12:13

Are you insane like me?
Obrazek
17/45

Zima nie była przyjazną porą roku, nawet w tych terenach, które zawsze obfitowały w zwierzynę i jakąś roślinność,
albo może: zwłaszcza w tych terenach. Las był ogromny, nie bez powodu większość ludzi, która do niego wkraczała,
już z niego nie wychodziła, chyba nikogo nie zdziwi, że Unagi stanowiła mniejszość tych osób, które tutaj wkroczyły i nie zginęły, a postanowiły zbratać się z leśną gęstwiną i nauczyć kryć przed dzikimi stworzeniami z okolicy. Ta pora roku sprawiała, że było tutaj spokojniej - minimalnie spokojniej. Pajęczaki i węże wolały kisić w swoich ciepłych norach, chociaż cisza lasu i tak była nienaturalna. Nic tylko ten deszcz, deszcz, deszcz i trzaskanie gałązek pod waszymi nogami. Kiedy przestałaś nucić, Unagi, cisza ta stała się jeszcze bardziej denerwująca. Jestem pewna, że znacie to uczucie rosnącej irytacji, kiedy mimo prób nie jesteście w stanie przerwać złej passy ciągnącej się za wami jak smród po gaciach. Jak ta droga na zupełnych bezdrożach się ciągnęła.
Powinnaś poznawać te tereny. Spędziłaś tutaj część swojego życia, może nie znałaś wszystkich kątów, ale rzadko błądziłaś tak, żeby nie mieć żadnego pojęcia, gdzie jesteś. Ziemia, niebo, niebo - ziemia, gdzie była północ, a gdzie południe? Z którego miejsca dokładnie przyszliście? Żaden z was się tym nie zainteresował - ani tym, w którym momencie zeszliście z dróżki, a w tym, w którym zeszliście z pola rzezi. Po zwierzętach nie było śladu. Pojedyncze ptaki trzepotały skrzydłami w koronach drzew, ich skrzekot, niepodobny do ptasich treli, jakie można było usłyszeć tu wiosną czy w bardziej gościnnych lasach. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ciężko było o jedzenie, przynajmniej wody było pod dostatkiem - wystarczyło tylko jakoś (do czegoś) złapać deszczówkę. Coś wam bardzo nie grało, wrażenie, że zostaliście oplątani szaleństwem zgoła innym, niż to, które tkwiło głęboko w was, jakby ktoś narzucił wam miraż świata, swoją własną wizję i zmusił do spoglądania tylko na nią, było za silne - na tyle silne, że Shiga sam starał się poradzić sobie z problemem i użyć Kai, ale, cóż, nijak ni zadziałało, albo zadziałało - tylko nie zauważyłeś różnicy. Zwątpienie przyszło naturalnie, kiedy po kolejnych krokach powróciło uczucie błądzenia.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Unagi - zatrzymałaś się i zablokowałaś dopływ chakry do mózgu towarzysza, chcąc oczyścić go z wizji. Na tobie też osiadło to wrażenie, że genjutsu spadło na wasze ramiona, zwłaszcza, że nic tu chyba nie było na swoim miejscu.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Użyliście Kai na sobie wzajem, wiedząc dobrze, że zawsze uwalniało z genjutsu.
Padał deszcz.
Denerwujący szum wwiercał się w wasze mózgi.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 30 lis 2017, o 20:38 przez Shijima, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 682
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shiga » 17 lis 2017, o 13:46

Obrazek

Shidze zaczynało siadać na system. Miał odpocząć od mordowania w imię Jashina, ale nawet krwawy Bóg zaspokojony ponad dwudziestką ludzi nie zdzierży takiego szwędania się bez celu. Las, drzewa, las, drzewa, las... drzewa.... Jashinieee...
Może to wina Unagi. Ona nazywała się Panią tego lasu, ona nazywała ten las swoim domostwem. Podobno czuła się jak u Siebie.
Czy to... Co to oznacza? Może... Może to ona tutaj wszystko mąci. Kai, nic. Kai nic. Czakra od niej. Nic.
Jej czakra? Przelała mu czakrę. Może to genjutsu. Może poprawiła iluzją. Może to on jest tu jej ofiarą.
Zmysły łowcy szalały, Szyga szalał. Nie wiedział jak może wydostać się z tej matni, czuł się osaczony. Na zewnątrz nie wydostawało się nic. Z lasu, z jego ciała, z jego duszy. Szeroki uśmiech do Unagi.
-Kochana, rozpalmy ogień i odpocznijmy. Nie możemy się zamęczyć. Musimy być w pełni sił. Odpocznijmy, Unagi...! - Szyga zatrzyma dziewczyne. Złapie ją za ręce. Ujmie je do swojej piersi, do swojego serca.
-Musimy odpocząć! Pomyśleć. Coś nas omija, to nie jest kai, a jednak cały czas tkwimy, kręcimy się w koło. Ten szum... wierci, wierci mi w głowie. Unagi, Unagi! Pomyśl, jesteś Panią tego lasu! Jesteś mieszkanką tego lasu! Musisz wiedzieć co się dzieje, myśl, myśl! A ja będe robił Kai. Kai. Kai. Może zadziała w koncu!
Szyga złoży pieczęć. Jedną. A potem trzy kolejne. A wtedy ognisty wir i eksplozja ognia strawi ciało Unagi. Oby ją powalić, poparzyć i ogłuszyć. Może wtedy znajdzie się wyjście z lasu...!


Nazwa
Katon: Kaen Senpū

Pieczęci
Małpa → Ptak → Pies → Baran

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z silnych technik Katonu. Polega ona na stworzeniu ognistej kuli, która kręci się przybierając kształt wiru. Następnie leci w kierunku celu, a potem rozszerza się i wybucha. Technika może spowodować ogromne obrażenia, ale również wadę. Jest nią standardowo mały zasięg kuli ognia, przez co przydaje się ona tylko na średnio - bliskim kontakcie z przeciwnikami.
Obrazek
I don't give a fuck what you think about it,
I'd just as well kill you today.
I'm cursed with the pain of knowing
That I can't break the habit, I can't break the habit
A savior not a slave
To a world that I know will never get it, I know will never get it.
Narcissistic, Anti-Social
All these things say "Make me loco".
Masochistic, Suicidal,
All these things make me homocidal.
Avatar użytkownika

Shiga
 
Posty: 418
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Zapraszam do KP. Ogólnie postać której nie chcesz spotkać w ciemnym zaułku.
Na pierwszy rzut oka ćpun i psychopat, na drugi zresztą też.
A trzeciego nie zdążysz zrobić.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shijima » 19 lis 2017, o 12:51

Are you insane like me?
Obrazek
19/45

Unagi sparaliżowało. Nie to, że nie mogła się poruszyć, skądże znowu, poruszała się, tańczyła gładko na igliwiu i liściach ścielących teren, w których robiły się już kałuże, rozzłoszczona i poirytowana, z szaleństwem czającym się w oczach - tym samym, które zaczaiło się w tobie. Już nie zwracałeś na to uwagi. Czułeś zagrożenie, dziki zwierz przyparty pod ścianę, jeszcze nie czułeś jej za swoimi plecami, ale wiedziałeś, że jest już blisko, że coraz bardziej się do niej zbliżasz, a kiedy już tam dojdziesz to będziesz miał tylko jedną drogę - do przodu. Już teraz twoje pole widzenia obejmowało tylko to, co na wprost - to, co jest przed tobą. Widziałeś tylko Unagi. Nie było drogi na prawo, na lewo, w tył.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Żaden drapieżnik nie cofnie się przed swoją ofiarą. Honor nie był niczym istotnym w tej grze. W niej liczyło się tylko szaleństwo. Złapałeś więc jej dłonie i chciałeś z nią zatańczyć, żeby jej pomóc - jej i sobie samemu, skoro ona ten las zna, to tylko ona może was stąd wyciągnąć, czy nie tak? Warto spróbować jeszcze raz, może coś po prostu poszło nie tak, może z tego dziwnego mirażu technika nie została poprawnie użyta, hej, zdarza się najlepszym! Bliskość waszych ciał,
dłoni blisko serca, żeby pojęła, jak twoje uderza, było tutaj kluczowe. Niech zaufa. Niech uwierzy.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Kiedy Shiga skończył składać swoją pieczęć wiedziałaś, że coś nie gra. Wyrwałaś dłonie w ostatniej chwili i otuliłaś się włosami. Ognista technika ze swoim impetem zepchnęła dziewczynę na drzewo, nie była wystarczająco szybka - uniknęła poparzeń, ale impet był na tyle silny, aby ją zamroczyć.
Koale ćwierkały, że lepiej byłoby dla własnego bezpieczeństwa jej nie zabijać, inaczej przez przypadek można by się było potknąć i nadziać na własnego kunaia.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 682
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shiga » 19 lis 2017, o 17:27

*Post na szybko*.

Shigiemu siadało w opór. Liczył, że w momencie w którym zaatakuje Unagi jej technika, na pewno wyrafinowane Genjutsu, przestanie działać. Na pewno jakieś turbo genjutsu. W jej oczach aż parowała czakra iluzji najwyższej rangi. Dlatego Shiga nie mógł się z niej wydostać, dlatego mimo Kaiowania działała dalej. Ten szum.. Wszystko ustąpi razem z Unagi, zdrajczynią która miała być cudowna, a okazała się zdrajcą Jashina! *Zdrajca metalu*. Pretty metal było pierdolnięcie spiralą ognia w laskę point-blank. Ale na nieszcęście zareagowała włosami, obroniła się, ale mimo tego pierdolnęła o drzewo, bez ognia. Shiga upewnił się, że kobieta jest zamroczona/nieprzytomna, szybko ściągnął swoją koszulę odsłaniając tors ze świszczącą dziurą i zawiązał koszulę rozerwaną na dwie połowy na ręcach i nogęcach Unagi tak by nie zwiała mu w razie czego. Zarzucił ją sobie na ramie jak worek ziemniaków - dość cięzki worek...
I postanowił udać się w kierunku gdzie uciekli ludzie. Jak odda im tą Genuserkę w nagrodę to na pewno bedzie chwila nieuwagi i będzie ich mógł zamordować. Unagi na razie była uważana za zdrajce... Mimo, że atak na nia nie rozwiął genjutsu i nic sie nie zmieniło. Mimo to Shigiemu i tak było jakoś lżej, na serduszku.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
I don't give a fuck what you think about it,
I'd just as well kill you today.
I'm cursed with the pain of knowing
That I can't break the habit, I can't break the habit
A savior not a slave
To a world that I know will never get it, I know will never get it.
Narcissistic, Anti-Social
All these things say "Make me loco".
Masochistic, Suicidal,
All these things make me homocidal.
Avatar użytkownika

Shiga
 
Posty: 418
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Zapraszam do KP. Ogólnie postać której nie chcesz spotkać w ciemnym zaułku.
Na pierwszy rzut oka ćpun i psychopat, na drugi zresztą też.
A trzeciego nie zdążysz zrobić.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Unagi » 20 lis 2017, o 03:07

Obrazek
Umysł człowieka, który ucieka w swoim życiu od marów sennych często poddany jest wielkim ciężarom.Ci którzy cierpią przebywając w krainie pozornie wytworzonej w odmętach wyobraźni zwykle rzadko pozwalają sobie na zamknięcie zmęczonych i wiecznie ociężałych powiek. Sen jeśli mogli sobie na taki pozwolić był krótki i płytki. Przekrwione, zapadnięte oczy niczym znamię wyryte na twarzy przedstawiało istotę pokręconego, uszkodzonego umysłu.
Kobieta o długich włosach nie mogła oprzeć się nagłemu uczuciu zmęczenia. Przytłaczające wręcz duszące zaprowadziły nieświadome istnienie przed bramy morfeusza. Sen. Luksus, którego nie dopuszczała się Unagi spowił jej ciało.
Pochłonął świadomość. Las zanikał, rozpływał się na wzór mgły spowijającej poranny świat flory. Majaczące resztki obrazu chybotały się w podstawach przynosząc jedynie czerń. Rytm uderzanego serca stawał się ledwo słyszalny. Kunoichi przeistaczała się, znów stawała się dziewczyną nieskalaną chakrą. Pełną słabości i lęków. Porwał ją sen.
Charakterystyczny dźwięk jaki wydawała woda, gdy wzruszyło się ją naprawdę ciężkim obiektem wdarła się do uszu kobiety. Nieprzytomne oczy otworzyły się mając w sobie nawiną nutkę chęci pospania nieco dłużej. Czerń głębin szybko pogwałciła niewinność. Instynktownie zamknięte usta trzymały w sobie resztę powietrza, które wypuszczone pod postacią bąbli wzruszyły znów nieprzeniknioną wodę. Krzyk nie wydarł się z gardła, był niemy. Złote przestraszone oczy pośpiesznie wyszukały ledwo zauważalnych kończyn. Nie mogła nimi poruszyć, coś je trzymało. Toń zabierała ją w głąb, jej niewidzialne szponiaste ręce ściskały nadgarstki i kostki. Wbijały swoje ostre palce w brzuch i uda ciągnąc z całych sił. Szarpała się, chciała zawalczyć o życie. Próbowała walczyć o gasnące w niej istnienie. Krótkie turkusowe włosy falowały bezwładnie w chaotycznym tańcu, kiedy wzburzona woda walczyła z łaknącym powietrza człowiekiem. Potem nastała cisza, ciało tonąc przestało się ruszać. Wątły i niewinny duch złamał się. Wszechogarniający strach odjął sił, przestała walczyć.
Impuls. Nagłe ciepło i lekki prześwit światła gdzieś w oddali. Czwarta ściana wyłamała się, a niemalże anielska dłoń czule tknęła krótko ostrzyżone włosy. Ciało drgnęło, oczy otworzyły szeroko, a usta rozwarły znów próbując wydobyć z siebie krzyk. Napięte mięśnie wzruszyły ściskające je łapska otchłani. Turkusowe włosy wręcz eksplodowały wydłużając się do pokaźnej falującej długości. Oczy nabiegły krwią, z ust zaczął wydzierać się dźwięk. Krzyk, przebijał toń, rozrywał ja. Boski lalkarz, przebił czwartą ścianę wyrywając Unagi z płytkiego snu. Jej włosy otoczyły ciało chroniąc przed nadciągającym zagrożeniem. Uderzenie. Głuchy trzask o drzewo przywrócił całkowicie umysł kunoichi do ciała, opuścił piekło jakim był sen. Oczy nabierały obrazu, zamroczenie mijało szybko. Naokoło kobiety rysował się piękny szary obraz. Deszcz, parszywy las, gdzie nie gdzie tlące się płomienie i on. Ten, który chciał posłać ją prosto do piekła.
Mężczyzna, który stał się jej gościem zaatakował. Przyczyn mogło być wiele, lecz tą prawdziwą i oczywista był strach.On się bał Unagi. Strawił jego umysł zdradliwy doradca, który krzyczy i wierzga. Bał się, dlatego postanowił zaatakować, użyć podstępu. Nie jak drapieżnik, lecz jak robak. To one kamuflowały się, to one udawały czymś czym nie są, aby pożreć swoją ofiarę. Jej gość więc był zdradliwym, tchórzliwym robakiem. A do tego trawił go strach przed nią. Piękny i słodki strach, który kobieta mogła niemalże dotknąć. Jego szaleństwo nie było czyste, był pozerem, niegodnym i niewartym życia. Jego słowa były niczym toczące i wijące się glizdy. Przecież rzekł, że daje fory, lecz zamiast tego próbował zabić osłabioną zapewne przez jakaś parszywą technikę Unagi. Doceniał kunszt mordu swoją plugawą czynnością, lecz musiało być to podyktowane strachem. Wszystko musiało być podyktowane czymś co było niemalże jak prezent dla kobiety owiniętej szczelnie w swoje turkusowe włosy. Niby wyższy męski byt okazał się przestraszoną wątłą duszyczką. Na twarzy kunoichi zagościł szeroki podły uśmiech, a w oczach pojawiła się pogarda. - Robak trawiony strachem próbujący podnieść swoje plugawe odnóże na boga?! Hahahahaha! - Zawyła, kiedy dłonie dawno już składały pieczęć węża a włosy wzbiły się w swoich licznych odnóżach. Prędkie i niezwykle niebezpieczne pędziły prosto na Szyge chcąc potraktować je tak samo jak potraktowały poprzednie ludzkie ścierwa. Przebijając w licznych miejscach i porzucając truchło gdzieś w nieznane, aby strawiły je wygłodniałe zwierzęta tajemniczego lasu.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shijima » 20 lis 2017, o 10:26

Are you insane like me?
Obrazek
22/45

Hoho, ale żeby tak się obnarzać w takim lesie, bez uprzedniego zaproszenia widowni..? Och, no tak, widownia była – wpatrywała się swoimi nic nie widzącymi oczyma w monitor i obserwowała rozwój wypadków. Czekała na to, co będzie się dalej działo. Ona, leżąca na ziemi, a w zasadzie pół siedząca, widziałeś wyraźnie, że jej świadomość nie odpłynęła całkowicie, nadal tutaj była, nadal się trzymała, tylko pół świadomie – dotykała już jedną nogą drugiego świata, tego świata snu, nie Śmierci. Do spotkania z Matką Chrzestną było jej daleko. Płomienie jednak nie pomogły. Powiadają, że kiedy masz liczyć – licz na siebie. Jeśli wspólnie nie udało wam się wyjść z tych dziwnych majaków to postanowiłeś spróbować opuścić je samemu, tylko że... przeliczyłeś się. Świat jaki był, taki był, dlaczego chciałeś go zmieniać na siłę, hm..? Dlaczego nie mogłeś go zaakceptować, tutaj i teraz, a wraz z nim samego siebie? Sprzeciwiasz się życiu, Shiga! To wszystko toczy się tak, jak powinno się toczyć, dlaczego wmawiasz sobie, że to iluzja? No już, jesteś dużym chłopcem, przecież sobie poradzisz...
Ściągasz koszulę i chcesz nią związać Unagi? Odzyskuje przytomność.
Świat rzeczywiście rozpływał się. Cokolwiek się tutaj działo było mdłe i płynne, obezwładniało cię nie tylko fizycznie – lepki posmak, podobny do syropu klonowego, na krańcu języka był pieczątką nienormalności w poszukiwanych normach. Twoją domeną szaleństwa. Czy rzeczywiście ten smak czułaś czy to był sen? Tak jak ciepłe uczucie ognia na swoim ciele, stworzonego przez teg zdrajcę, którego rozmazaną sylwetkę widziałaś w polu widzenia. Niestety świat był rozmyty. Zmysły zbierały się o wiele szybciej, niż Shiga założył – piękne uwieńczenie tej krótkiej, ale jakże intensywnej znajomości. Wiedziałaś, ż musisz się bronić, że zostałaś zdradzona. Śliczny taniec, do którego cię zaprosił, wcale nie był śliczy. Wcale nie był tańcem. Flirt ze śmiercią, nie powinnaś tym wzgardzić? To ty chciałaś wieść prym. On nie mógł tego robić za ciebie. Pieczęć węża była błyskawiczna. Jedna pieczęć, która otwierała drogę, by się uwolnić. Ciężko było mówić o czasie na reakcję – ty byłeś blisko, ona była blisko – wiedziałeś jednak, czego się spodziewać, kiedy tylko tą pieczęć złożyła. Jej włosy natychmiast się wydłużyły i pogały w twoją stronę, rozczapierzajc się na ostre kolce – ile ich było? Z dziesięć? Nie byłeś w stanie przed nimi uciec. Były dla ciebie o wiele za szybkie.

Ostatnio edytowano 20 lis 2017, o 16:05 przez Shijima, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 682
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shiga » 20 lis 2017, o 13:23

Ten śmieszny park który był podobno domem Unagi miał okazać się - i okazał się - miejscem ich zawziętego pojedynku. Dwie krwiożercze dusze żądne zabijania. Nie szanujący nikogo człowiek, który myśli, że jest od innych lepszy, poniża ich i wywyższa się.. A drugi to Shiga. Który opanował do perfekcji damage-control tak dobrze praktykowany, znany i wykorzystywany przy każdej okazji. Nie, nie bał się. Był zły, czuł złość. Shiga zawsze czuł złość na słabość i bezużyteczność, a te cechy idealnie mogły posłużyć do opisania osoby Unagi. Umiała machać włosami. I tylko tyle. Nic więcej. Żenada. Słabość. Tak jak on błąkała się po lesie, mimo, że ten podobno był jej domem. Ona sama była zagubiona, zgubione szalone dziecko które trzeba oczyścić w oczach Jashina nim zostanie złożona Panu. Taaak, teraz jest brudna, chora, jak kończyna z zakażeniem, trzeba ją zdezynfekować ogniem! Niczym chorą kończynę, zabrudzoną obrzydliwościami świata, można leczyć, tak. Zwykłe leczenie jest jednak procesem żmudnym, długotrwałym, nie, definitywnie to niewystarczy... Nie, powolne leczenie będzie wolniejsze w odnoszeniu efektów niż rozprzestrzenia się brud. Unagi była bardzo brudną dziewczynką. Szaloną w zły sposób. Mordowała pięknie, ale jej szaleństwo było nieczyste, bez sensu, nie miała powodu. Shiga miał cel. Shiga poszukiwał kogoś idealnego. Kogoś kto nie będzie zasługiwał na śmierć. Kogoś wyjątkowego. Takim kimś nie była Unagi. Shiga chciał oczyścić świat śmiercią ze wszystkich nieidealnych, złych, bezużytecznych jednostek. Poszukiwać tej jedynej osoby... Gdzieś musi być ktoś, kto będzie czegoś więcej wart niż zostania cegiełką w krwawym tronie najbrutalniejszego ze wszystkich bogów.
Ciekawe czy Unagi w kogoś wierzyła. Nie, to nie w jej stylu, ona uważała Siebie za istotę jakąś pokroju istoty boskiej... Żałosne. Oprócz pięknego mordowania była najdalej od boskości jak to jest tylko możliwe. Nie miała celu. Istoty bez celu, bez pryncypia przetrwania w jakimś celu... Są bez najmniejszej wartości. Totalne zero, elementy stosu Jashina.
Shiga nie uciekał, nie odskakiwał, przyjął kolce z włosów na Siebie, sterując nimi tak, by nie trafiły w żadne ważniejsze organy. Ot niech przebije go, to tylko dodatkowa przyjemność. Dziewczyna nie może jednocześnie atakować i bronić się.
Wtem więc gdy włosy przebiją Shigę, który starał się by nie trafiły w nic ważnego - co nie jest trudne, na jego poziomie łaski organy nie regenerują się gdy zostaną całkowicie zniszczone, ale krwotoki wewnętrzne z uszkodzonych organów zaleczają się w kilka chwil. A jakimiś żałosnymi włosami nie jest w stanie zniszczyć mu całkowicie żadnego z organów! Za słaba, zbyt nie skoncentrowana... Próbowała go pokonać jak tamtych chłopków! BŁĄD SZZZZ....ACHH... MATO!
Cztery pieczęcie, point-blank w ryj niebieskowłosej. NIECH ZOSTANIE ZABITA, OCZYSZCZONA W IMIE JASHINA, PANIE TY NA MNIE SPOJRZAŁEŚ, PIĘKNO MYCH CZYNÓW UJRZAAAŁEEEEEŚŚŚŚŚ!!! Shiga osiągał ekstazę bo mógł być zabijanym i zabijać. Oczywiście było jasne kto wyjdzie z tego starcia w lepszym stanie. Czy większe szanse ma ktoś, kogo zabić bardzo ciężko, czy jakaś bezużyteczna wariatka?! Ale... W oczach Shigi był błysk. Litość. Współczucie dla nieidealnej.
Czy Unagi będzie próbowała ratować swoje marne życie i odda pokłon Jashiniście, gdy zobaczy, że jej kolce nie osiągnęły żadnego zamierzonego efektu?!


Nazwa
Katon: Kaen Senpū

Pieczęci
Małpa → Ptak → Pies → Baran

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z silnych technik Katonu. Polega ona na stworzeniu ognistej kuli, która kręci się przybierając kształt wiru. Następnie leci w kierunku celu, a potem rozszerza się i wybucha. Technika może spowodować ogromne obrażenia, ale również wadę. Jest nią standardowo mały zasięg kuli ognia, przez co przydaje się ona tylko na średnio - bliskim kontakcie z przeciwnikami.


oraz

Ranga B - Kolejne stopnie wtajemniczenia przynoszą jeszcze więcej zmian w ciele wyznawcy, jak i sposobie postrzegania świata, odbierania bodźców. Największą zmianą na tym poziomie jest odczuwanie bólu - tak jak wcześniej wszelkie obrażenia niosły ze sobą ów przykre odczucie, tak teraz zastępuje je błogość. Im bardziej bolesne są rany, tym milsze odczucia przychodzą wraz z nimi. Dlatego też Jashiniści nie unikają bólu, a nawet często sami go sobie zadają. Minusem tego daru jest trudność w uwolnieniu się z genjutsu za pomocą zranienia siebie... Nie ma systemów idealnych, choć bóstwo próbuje to trochę wynagrodzić umacniając wyznawców w wierze. Co się zaś tyczy regeneracji, jej możliwości rosną jeszcze bardziej - złamania, krwotoki wewnętrzne, rozległe oparzenia - takie obrażenia leczą się w kilka chwil. Niemożliwa jest jednak regeneracja organów wewnętrznych ani utraconych kończyn. Zabić takiego wyznawcę można na kilka sposób, np. odciąć głowę, zniszczyć serce czy też zagłodzić, choć ostatnia metoda będzie bardzo długa.
Obrazek
I don't give a fuck what you think about it,
I'd just as well kill you today.
I'm cursed with the pain of knowing
That I can't break the habit, I can't break the habit
A savior not a slave
To a world that I know will never get it, I know will never get it.
Narcissistic, Anti-Social
All these things say "Make me loco".
Masochistic, Suicidal,
All these things make me homocidal.
Avatar użytkownika

Shiga
 
Posty: 418
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Zapraszam do KP. Ogólnie postać której nie chcesz spotkać w ciemnym zaułku.
Na pierwszy rzut oka ćpun i psychopat, na drugi zresztą też.
A trzeciego nie zdążysz zrobić.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Unagi » 20 lis 2017, o 17:21

Taniec, piękny mistyczny pląs w którym partnerem była sama śmierć. Obecność tego nadzwyczajnego bytu unosiła się w powietrzu. Gęstym od chakry i morderczych instynktów. Kostucha przybyła w całym swoim majestacie i nie była tylko obserwatorem. Dołączyła się do zabawy dwóch marnych istnień, które w całej swojej próżności myślały, że są kimś lepszym. Taniec, płynne, hipnotyzujące ruchy wywoływały wśród walczących jeszcze większą żądze upuszczenia życia. Nie było już odwrotu, śmierć przybyła i zabierze jednego z nich, a może nawet dwójkę? Niezbadane były ścieżki losu. Sojusznicy, którzy zwrócili się wobec siebie pochłonięci pogardą najwyraźniej zapomnieli też o czymś co trzymało ich w swoich tajemniczych obcięciach i gubiło ich drogę. Być może nie miało znaczenia kto przeżyje, a kto zwycięży. Bo zaraz po opadnięciu kurzu pojedynku z cienia wyjdzie prawdziwy oponent dobijającego tego, kto świętował w głowie wygraną. Nieodwracalne, karygodne głupstwo. Shiga rozpoczął je w swojej szaleńczej dedukcji, Unagi zaś pociągnęła i zamierzała również zakończyć. Dwójka szaleńców nie mających celu ani korzyści w zabijaniu się. Ba! Kobieta do momentu zdrady nawet cieszyła się ze swojego gościa, on zaś również wyraźnie to robił do momentu przestraszenia, czy też znudzenia. Śmierć odbierze co swoje w potyczce, która nie powinna zaistnieć.
Kolce z włosów popędziły wbijając się w ciało mężczyzny. Właścicielka widziała wiele przypadków w których ktoś konał. Mina przeciwnika tego nie wyrażała, była wręcz odwrotnością tego co spodziewała się zobaczyć. Na swojej drodze spotkała kilka osób z wysoką odpornością na ból, takich którzy przebijani na wylot nawet nie zająknęli się pozostawiając swoją męską dumę do końca. To zaś było czymś innym. Trzeba więc było postarać się nieco bardziej, aby stało się tym samym. Śmierć nie jest bezsilna. Każdy znajdzie swoją drogę do jej objęć, nie ważne jak odporny był, jak wytrzymałe posiadałby ciało. Koniec nadejść miał blisko, dla Unagi bądź dla Szygi. Sprawdźmy więc kto tym razem porwany zostanie przez piękny taniec Mory.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 20 lis 2017, o 22:59 przez Unagi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shijima » 20 lis 2017, o 19:15

Are you insane like me?
Obrazek
25/45

Pamiętacie, co wam mówiłam na początku, moje Dziatki?
Zasady tej gry są przed wami ukryte.
Kolce wypuszczone przez włosy Unagi wbiły się w ciało Shigi - kto by pomyślał, że miękkie włosy można zamienić w tak diabelnie niebezpieczną broń? Shiga nie miał wystarczająco czasu, żeby złożyć pieczęci do końca. Włosy były szybsze - o wiele ZA szybkie. Twoje zmysły za nimi nie nadążały, więc jak twoje ciało by mogło? Nawet Unagi nie była w stanie prześledzić ich toru, nie musiała, jej mózg kreował wyobrażenie świata, ona przelewała je na płótno, jak szalony malarz. Mogłaś ciąć, niszczyć, miażdżyć, jak tylko ci się podobało. Kawałek po kawałku włosy oplotły twoje ręce i nogi, Shiga, by potem jednym cięciem ściąć je na kawałki. Nie bolało. Nie bolało nawet troszkę, zamiast bólu czułeś przyjemność, która przychodziła z pieszczonego ciała. Tylko jak w tej przyjemności odnaleźć ukojenie, kiedy Śmierć zaglądała ci w oczy..?
Nie była twoim Bogiem.
Nie była nawet piękna.
Wisiała jednak nad tobą, jakby miała prawo, by decydować o Twoim świecie, by bawić się życiem tak, jak ty się nim bawić nie będziesz mógł już nigdy. Podobno człowiek przed śmiercią widzi wszystko to, co zostało przezeń dokonane. Widzisz to?
Mętną czerń, nic nie znaczącą, przecinaną krwią, którą trzeba było czymś wypełnić - czymś doskonałym, kimś,
kto powaliłby cię na kolana swoją wspaniałością. To nie mogła być Ona. Musiałeś dostać jeszcze jedną szansę, jeszcze jeden oddech od Jashina, musiałeś ją spalić. Ogień wcześniej całkiem nieźle podziałał na twoje włosy, więc gdyby tak..!
Nie, już nie. Nie będzie już żadnego dalej.
Chyba po raz pierwszy mogłeś odetchnąć świeżym powietrzem, wsłuchany w ciszę lasu.
Nie bój się. Po drugiej stronie czeka na Ciebie ta doskonałość, której nie odnalazłeś w świecie ludzi.
Kolce rozerwały wnętrzności Jashina. Miały rozerwać go na strzępy. Krew buchnęła na boki, lejąc się jednym ciurkiem z ciała chłopaka.
Wsłuchiwałaś się w jej opadanie na ziemię, zmieszaną z tapaniem kropli deszczu. W końcu On chciał cię zabić. Na pewno? Czy gdyby chciał, na pewno byś żyła? Jesteś jednak tu, na górze, ogarnięta ekstazą polowania, nasycona strachem i własną potęgą. Masz kontrolę.
Takie magiczne spowolnienie czasu. Zatrzymanie go.
Odcięte kończyny opadły na ziemię, ale nie pozwoliłaś sobie pójść o krok dalej. Pytanie: dlaczego?
Przynajmniej miałaś ładny kadłubek.

Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 682
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shiga » 20 lis 2017, o 23:28

*Soundtrack https://www.youtube.com/watch?v=7W35dyPTh6o *

Jedna pieczęć, druga, trzecia... Czwartej nie było. Włosy weszły w ciało gładko, rozciągając ręce i nogi na boki, uniemożliwiając dokończenie techniki i oczyszczenie Unagi ognieim. Cholera. W takich chwili właśnie chyba Jashin na chwile odwrócił swój wzrok. A był potrzebny. Czy jest jakiś Bóg czystego farta i prawdopodobieństwa? Bo chyba do niego Szy powinien zacząć się modlić i składać ofiary. O mały włos, tak niewiele zabrakło do sukcesu. Ale zabrakło i nastąpiła całkowita porażka. Zupełna kaplica. Odjęte mu zostały ręce i nogi niemalże jednocześnie. Wisząc na włosach Unagi widział swoją własną śmierć, a ból mieszał się z przyjemnością. Szyga od dawna nie odczuwał bólu, tutaj było go jednak tak dużo, że nie nadążał nawet jego móżdzek z konwertowaniem tych bodźców na przyjemne zastrzyki jakie do tej pory Jashin zapewniał. Shiga bardzo chciał złożyć pieczęć by dokonać oczyszczenia, ale nie miał już czym. Nie miał już ani rąk, ani nóg.
-Stóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóój! - Wrzasnął do swego oprawcy, próbując zdławić malujący się na ustach uśmiech.
-Definitywnie nie mogę umrzeć. Będę bardzo wkurwiającym duchem. Zresztą, ja nie chciałem cię zabić, tylko ogłuszyć. - Westchnął zawieszając głos. Nie lubił się tłumaczyć, nienawidził bycia na czyjejś łasce... jak teraz.
-Pomyślałem sobie, ze może to ty robisz to genjutsu przez które błądzimy. I założyłem, że jak cię ogłuszę to ono minię. Ale nie minęło. A ty się wkurwiłaś więc liczyłem, ze drugą kulą ognia się obronie. Paskudne włosy. - Zaczął się śmiać czując ból obciętych członków. Był bardzo rozbawionym Shiga-kadłubem całkowicie na łasce Unagi.
-Nie mogę umrzeć bo szukam ideału dla którego bedę gotów odwrócić sie nawet od Jashina. Szukam idealnie nieidealnego absolutu który będzie wart więcej niż Jashin. - Spojrzał na swoje obcięte kończyny. A potem sam upadł obok nich.
Taki bardzo wygadany kadłub z niego. To zapewne może zrobić jakieś wrażenie na dziewczynie, jego zawziętość i wola życia.
-Mówiłaś, żeś Pani tego lasu. A błądzimy. Myślałem, że wpadłem w pułapkę genjutsu. Miej dobre serce i daj mnie pomocne dłonie bo definitywnie nie chce być bezużytecznym kadłubem! - Krzyczał w jej kierunku leżąc twarzą do ziemi i nie mogąc zbytnio sie obrócić. Znów na chwilę ucichł.
-PROSZĘ? - To słowo przeszło mu przez gardło niczym worek żyletek by przeszedł komuś kogo ból boli, a nie podnieca.
Obrazek
I don't give a fuck what you think about it,
I'd just as well kill you today.
I'm cursed with the pain of knowing
That I can't break the habit, I can't break the habit
A savior not a slave
To a world that I know will never get it, I know will never get it.
Narcissistic, Anti-Social
All these things say "Make me loco".
Masochistic, Suicidal,
All these things make me homocidal.
Avatar użytkownika

Shiga
 
Posty: 418
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Zapraszam do KP. Ogólnie postać której nie chcesz spotkać w ciemnym zaułku.
Na pierwszy rzut oka ćpun i psychopat, na drugi zresztą też.
A trzeciego nie zdążysz zrobić.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Unagi » 21 lis 2017, o 03:51

Obrazek
Koniec. Wszystko kroczyło w jego kierunku, nieustannie bez możliwości przystanięcia, zatrzymania się.
Koniec przeznaczony był wszystkim i wszystko kiedyś upadnie na kolana, w posadach. Śmierć tańczyła, poddając sie ruchom jakie wyznaczyła Unagi. Znów wyszła z tańca, tak bliska śmierci, że niemal mogła musnąć ustami jej niedostrzegalne lico.
Włosy wbiły się w ciało, przebijając je z łatwością. Postać kobiety uniosła się, górowała nad tą częścią jej domu. Włosy wbite w ziemię nadały jej majestatu, zasłaniająca jedyne źródło światła łypała swymi przekrwionymi oczami na ofiarę. W tej perspektywie była niemalże czarna, niewidoczna, a całość otaczała blada poświata. Włosy zacieśniły się na członkach mężczyzny, stróżki krwi wypełniły bladą skórę. Szybki ruch, czyste cięcie niszczące tkankę i pozbywające się rak i nóg. Krew rozbryzgała się po okolicy tworząc na ziemi wzór. Przekrwione złote oczy zadawały się błyszczeć, choć nie powinny. Pani lasu, dumna nazwa. Pani lasu, pani życia. Być może nie była bogiem, być może nawet nie była człowiekiem, lecz w tym momencie, w tej właśnie chwili, gdy jest istotą odbierającą życie, istotą górującą, tą którą włada losem umierającej osoby. W tym momencie była wszystkim. Wszystkim dla kogoś kto konał za sprawą jej czynów. Dla tej wybranej osoby, była bogiem. To właśnie czyniło ze śmierci coś wyjątkowego. Nic nie smakowało tak jak zabójstwo człowieka.
Żył, choć nie powinien. Poruszył się, załkał, zacharczał i rozpoczął typowy dla istoty umierającej lament, błagania. Unagi z niezrozumieniem badała wzorkiem ciało. Jej źrenice telepały się, a brwi zmarszczyły. Tanieć śmierci, tak bliski, tak rzeczywisty. Czemu więc on nie umarł, czemu w jego ciele tliło się wątle życie. Uczepione ostatkiem sił, lecz dalej pozostawało nie gasło. Wiedziała, że ma władzę, wiedziała, że jest bogiem. Jego życie, tak przedziwne i niezrozumiałe. Jak mógł zatańczyć z samą śmiercią i nie zostać przez nią zabranym. To co mówił nie obchodziło jej, słowa były popiołem, nic nie wartym. Jednak w jej głowie zaiskrzyło coś w rodzaju kaprysu. Powinna zniszczyć jego ciało, rozerwać i sprawdzić czy życie dalej trzymałoby się poćwiartowanego ciała, lecz wiedziała, że to faktycznie będzie końcem. Być może nie tylko końcem życia, a końcem czegoś niezwykłego. Bogowie bywali przewrotni, kapryśni, ciekawscy. Błaganie o życie było czymś co nie wzruszało, lecz taka odporność na śmierć zasługiwała na drugą szansę.
Unoszące się ciało kobiety przybliżyło się do mężczyzny, zasłaniająca światło kunoichi miał teraz nad głową coś w rodzaju aureoli, poświaty, którą skradła niebu. Jej twarz wydawała się czarna, lecz dobrze było widać złote oczy. Zaintrygowane i podejrzliwe. Przyglądała się długo i w milczeniu, a jej wyraz twarz pozostawał tajemnicą. Odłożyła poćwiartowane po części ciało i sama opadła opodal. Włosy powoli wracały do swojego naturalnego stanu. Oświetlona drobna kobieca dłoń, przylgnęła do miejsca gdzie powinno być serce mężczyzny. Biło, pomimo kilku pokaźnych dziur przez które widać było błoto mieszane z gęstą nieustannie toczącą się krwią. Palce zadrżały, jakby kobieta walczyła ze sobą. Ręka Unagi sprawnie dobyła czarnego ostrza. Kunai zatoczył koło na palcu i wpadł prosto do dłoni. Jego czubek przylgnął do wyżłobienia między żebrami, tam gdzie najłatwiej było wbić się w serce.
Odwróciła głowę i spojrzała na płomień, który był pozostałością po ognistej technice Szygi. Jej twarz rozświetliła ciepła, przyjemna barwa. Całkowicie pochłonięta w myślach wykrzywiała twarz nieznacznie. Musiała rozmawiać sama ze sobą bo nieznacznie po chwili pokiwała głową i spojrzała na odciętą rękę. Wydawała się mieć życie, tak jakby wcale nie obumierała, jakby nie zaczęła swojego procesu gnicia. Odjęła kunai od skóry mężczyzny i wsunęła go prosto do ognia, czekając w pełnym napięcia milczeniu. Od żaru będącym na prostej broni miotanej biło przyjemne ciepło. Deszcz rozbijał się o nierażoną stal, która w odpowiedzi syczała gniewnie. Unagi musiała się śpieszyć, aby wykonać swój mały eksperyment. Przyłożyła odciętą rękę do toczącego krew kikuta. Gorąca broń przylgnęła do skóry i zasyczała jeszcze bardziej wzbijając w powietrze typowy dla palącego się człowieka smród. Proces łączenia odciętego członka z poszarpanym ciałem był żmudny, lecz widząc nie ulatujące życie z martwego ciała Szygi na twarzy kobiety pojawił się szeroki uśmiech. - Raduj się człecze, albowiem dziś pani lasu podaruje Ci życie - Kobiecy głos lekko drżał naładowany emocjami. Była podekscytowana, być może nawet podniecona. Nie często widuje się wybrańca, któremu udało się dotknąć śmierci w tańcu i powrócić. Zasługiwał na szanse życia, na dar którego jeszcze dotąd Unagi nigdy nie dała. Kunai znów poruszył się, smażąc i przytwierdzając drugą odciętą rękę do ciała. Uśmiech na twarzy kobiety powiększał się, lepiła z martwego w żywe, na wzór dobrych bogów. Dawała życie swojej pokracznej, martwej istocie. Złote, przekrwione oczy aż kipiały kod szaleństwa, od burzy myśli spaczonego umysłu. Jej ruchy stawały się szybsze, a płomień coraz mniejszy. Dzieło dokonało się nim resztki ognia dogasił nieustanny zimny deszcz. Zabrakło czasu na nogi, zabrakło na wypalenie dziur w ciele. Paskudna pokraczna istota, niekompletna, nieidealna. Tchnięto w nią życie i żyje, mimo iż śmierć odebrała duszę. Unagi podarowała nową. Wybraniec, złego boga. Boga, który swoje istnienie zawdzięcza śmierci, ostatnim chwilą konających.
Wstała, przykładając nogi do miejsca w którym powinny być. Spojrzała na swoje dzieło z dumą i obłędem. Twór złego boga. Istota stworzona ze śmierci i szaleństwa. Był jej. Pierwszym człowiekiem w którego tchnęła życie. Lecz tak jak każdy bóg pozostawia swoje liczne stworzone istnienia samym sobie, tak i Unagi zamierzała pozostawić swego pierworodnego. - Nadaje Ci imię Ozomashī. Krocz w ciemności i wystrzegaj się dobra. - Przemówiła żegnając swoje dziecię i ruszyła dalej klucząc po tajemniczym lesie. Pani lasu, zniknęła starając się odnaleźć we własnym domu. Ktoś mącił jej umysł, lecz ona była tu gospodarzem. Szukała więc tego co jej znane, bądź tego co chciało zagubić ją we własnym domostwie.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shijima » 21 lis 2017, o 13:24

Are you insane like me?
Obrazek
28/45

Kurtyna nie opadła.
Nie było życia, które przepływało przed oczami, zamiast tego były krople deszczu wpadające pod powieki, swędzące, drażniące i rosnąca przyjemność z odczuwanego bólu, z rozcinanych kończyn. Niefart. Rzeczywiście, jeśli istniał jakiś bóg szczęścia (może warto zacząć bić pokłony do Bishamon?) to Shiga powinien się z nim zapoznać. Blisko. Jak najbliżej. Modlić się o chociaż odrobinę szczęścia i przewartościować podejmowane decyzje... nie każda jednak mogła zakończyć się sukcesem. Wydawało ci się, że będziecie na równi, mimo wszystko włosy nie pędziły aż tak szybko przy tamtych człeczynach, ale... kiedy już wysunęły się spomiędzy krzewów rozprawiły się z nieznajomymi w mgnieniu oka. Gdzie był błąd? W tym, że chciałeś tak usilnie uwolnić się z iluzji? W braku zaufania? Jak niby ufać komuś, kogo poznało się parę godzin temu. Będziesz martwy. O zgrozo, jeśli posiadałeś jakąś wiedzę, jeśli kiedykolwiek miałeś doświadczyć objawienia, to właśnie ono nastąpiło. Genialna i niespodziewana wiedza spłynęła na twoje skronie muśnięciem stwierdzenia przecież zginę. Bezsilny. Ty i bezsilność, jesteś w stanie pojąć to swoim umysłem? Objąć, zatwierdzić? Las, w którym mieliście napotkać bestie, zrobił bestie z was.
Pierwsza zasada gry..?
Koniec.
Kurtyna, ta cholerna szmata zawieszona u góry sceny, nie chciała opaść. Czyjaś dłoń, niewidzialna, trzymała ją na tyle mocno, że nie byłaś w stanie stwierdzić, kim ta osoba była i dlaczego pozwalała twojej własnej bajce trwać – tej, którą uplotłaś niebieskimi włosami, które pod napływem twojej chakry stały się tak mocne i twarde.To nawet lepiej. Twoje pięć minut zostały wykorzystane przez ciebie w pełni, doceniłaś je, przygarnęłaś do serduszka – ach, jestem wręcz wzruszona..! Ułomność ciała nadrabiałaś swoimi włosami – brzmi doprawdy śmiesznie. Śmieszna prawda. Komu było do śmiechu temu było – mi było na pewno. A wam? Shiga – wesoły kadłubek – powinien zostać mianowany tym tytułem z ręki bożej. Na przykład z twojej. Nie płakał tak, jak się tego spodziewałaś, nie było dzikiego wrzasku, który ucieszyłby twoje uszy – to mogło być na swój sposób nudne. No dalej, Unagi, stać cię na coś więcej, niż tylko przecinaną skórę, przecinane mięśnie – to już było, zbyt wiele razy, nadal ten widok cię cieszy? Tutaj działo się coś innego. Krzyk Shigi nie był przepełniony przerażeniem, nie był wybity w górę przez agonię, która powinna go rozpierać – puściłaś go i shinobi opadł na ściółkę. Czujesz, Shiga, jej zapach? Pewnie masz teraz o wiele ciekawsze rzeczy do roboty, niż sycenie się naturą – tak na początku, jak i teraz. Zwłaszcza, że gdyby nie łaska Unagi i twój donośny głos, pewnie właśnie tarzałbyś się we własnych flakach – i nie byłbyś tak wygadany.
Tutaj powinien pojawić się moment, w którym wściekła wiewiórka kradnie jeden z palców Shigi.
Kopuła tworzona z drzew nie była tutaj taka cieniutka jak w części lasu, z której przybyliście – wysokie, iglaste potwory sprawiały, że nie wszystko było przesiąknięte wodą – takim sposobem ogień zajął kawałek podłoża, pożerając liście, igły i gałązki, mętny i mały, nie pożyje zbyt długo, wilgotność powietrza była zbyt duża, ale wystarczy, zdaje się, by... by co? Rozgrzać kunai? Tylko po co? Dwa do dwóch nie dawało tutaj cztery – dziwne pięć, naddatek, wszystko wskazywało na to, że Shiga nie odczuwał bólu. Więc co? Można mu z tego względu przyszyć rączki i nóżki zupełnie bezkarnie? Brzmi jak... ani trochę nie brzmi jak sens. Podobno szaleńcy nie chodzą jednak sensownymi drogami. Unagi przystawiła rozgrzany metal do skóry – ta topiła się w oczach, syczała, smród palonego ciała był mdlący i każdego normalnego doprowadziłby do wyplucia obiadu, śniadania i wszystkiego, co po drodze wypił i zjadł. Ręka była odrętwiała, sama z siebie nie mogła się trzymać, raczej oczywiste, ale regeneracja Jashinów robiła swoje. Ciało poznawało swoje. Och, Shiga... Mój kochany, najulubieńszy popaprańcu... czujesz, jak krew w twoich żyłach tętni? Jak szybko uderza serce, jak krew uderza do głowy i ciepłem rozprowadzana jest po wszystkich członkach? To podniecenie. Widzisz, Unagi, jak jego ciało się regeneruje? Masz w dłoniach moc, to na pewno twoje ręce! Zlepiają twoje dziecko, któremu nadajesz imię, które ma kroczyć ze świadomością porażki. Nie popełni dwa razy tego samego błędu. Ty go jednak też nie popełniaj.
Shiga. Masz problem z poruszaniem rękoma. Prawdopodobnie zanim odzyskasz nad nimi pełną sprawność to trochę czas minie. Ogień wokół wygasł, a ty powoli przestawałeś widzieć nawet kraniec własnego nosa. Robiło się coraz ciemnej, a w ciemnościach, jak powszechnie wiadomo, żyją różne potwory.
Unagi. Ruszyłaś przed siebie – tym razem o wiele uważniej. Zorientowałaś się, że stałaś się więźniem własnego podwórka – jak to? Robiło się ciemno. Powoli przestawałaś widzieć nawet kraniec własnego nosa.


-> Unagi zapraszam tutaj. Nie uznawaj jednak jeszcze, że doszłaś do wioski. Rozpoznajesz jednak tereny.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 682
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Shiga » 22 lis 2017, o 12:45

W takich chwilach Shiga zawsze się zastanawiał. Co musi czuć jego przeciwnik, oprawca, który próbuje mu zadać śmierć, ale ta ni cholery nie przychodzi. Czy to jest jakieś połączenie niezadowolenia, zasmucenia i braku spełnienia? Zazwyczaj, gdy urwie się komuś kończyny albo przebije włócznią korpus to ten ktoś umiera. No ale w przypadku Shigi to nie następuje. Przeciwnik jest pewny, że jeśli zadał ciosy to już wygrał i zabija... A tu nic bardziej mylnego, jego cel jest tylko bardziej rozbawiony.
To można sobie nawet scenke obyczajową wyobrazić.
*Drrrrrin drrrrrrin* - Gdzieś w mrocznym, ciemnym miejscu, takiej nicości i pustce dla ostatnio zmarłych... Telefon. Dzwoni.
-Halo, śmierć? Ohayo gozaimasu, jest Pani potrzebna. Mamy tutaj zmarłego... To znaczy, powinien być. Ale nie jest.
JAK TO NIE JEST, A POWINIEN BYĆ?
-No ogólnie ludzie giną od obrażeń które on oberwał, ale on tylko coraz lepiej się bawi...
JASHINIŚCI....
I takie ciężkie westchnięcie samej Shinigami-samy, dostojnej Pani która jest jedyną miłą spowiedniczką tych, którzy uciekają w jej objęcia, a potem dzięki modlitwie stają się częścią krwawego tronu Jashina, skazani na wieczne katusze w krwi. No cóż.
Unagi wyglądała na całkowicie zaskoczoną, zniesmaczoną i zafascynowaną. Rozerwała kogoś na fragmenty i bez większego skutku, ten ktoś nie przejął się zbytnio tylko marudzi jeszcze bardziej i próbuje pertraktować.
Zobaczył w jej oczach błysk nawet zboczonego podniecenia z własnej boskości chyba i tego, że ma do czynienia z ciężką do uśmiercenia przeklętą pokraką, której los zgotował żywot osoby niemalże nieśmiertelnej.
-Dzięki za ręce. - Szepnął widząc, jak dziewczę przygotowuje się do zrobienia mu bardzo szybkiej operacji rozgrzanym do czerwoności kunaiem. Warunki ciut polowe i normalny człowiek pewnie zesrałby się ze strachu, tymczasem...
Shiga starał się walczyć z przyjemnością jaką dawał okropny ból palonego ciała. Nie chciał bardziej uszczęśliwiać Unagi która swoją rakotwórczą techniką zrobiła z niego kadłubek. Paskuda. Nie dość, że go okaleczyła, to teraz dostrzegała w sobie istotę conajmniej boską. Shiga już wiedział, że będzie musiał opracować coś, co pomoże mu w przyszłośći kobietę zgnieść jak robaka. Bo uzurpuje sobie boskość, a Pan jest jeden. Ten Pan który sprawił, że nie udało się jej Szygi zabić. Ten który sprawił, że Shyga kadłub teraz miał się świetnie. Unagi w przypływie swoich chorych iluminacji przytopiła mu ręce do ciała. Szyga nie mruknął nawet słowa. Za dobrze się bawiła, zdecydowanie, by jeszcze jej poprawiać tą zabawe. Szyga zawalił i jedynie Najkrwawszy z Bogów pozwolił mu przetrwać, zostać przy swoim na wpół-śmiertelnym nie-życiu.
Dopiero jak Unagi sobie poszła w ch... w cholerę, to mógł zająć się sobą. Bo ona oczywiście miała dalej swoje wizje i misję. Szalona i wariatka, w negatywny sposób. Ale przydatna. On second thought, trzeba będzie ją albo zabić, albo mocno zakolegować. Bo ma potencjał, jeśli tylko odrzuci niepotrzebny patos samowywyższenia na boskie wyżyny...
Na szczęście oddała mu ręce. To jej duży plus. Byłoby dużo zabawniej, jakby przyszyła nogi, a olała ręce. Musiałby się łatać własnymi stopami. A to było prawdopodobnie w zasięgu jej możliwości, bo samo imie które mu nadała oznaczało odpychający, odrzucający. Jest taki bo co, bo ciężko go zabić? Bo nie chce umrzeć i mówi NIE samej śmierci? To chwalebne, nie odrzucające!
Złożył pieczęcie, użył ognia. Podpalił pobliski krzak. Przyłożył kunai, a potem wzorem Unagi - przyłączył nogi do ciała, stopił skórę... Zaciskając zęby i próbując nie skupiać się na odczywanej przyjemnej mieszanki bólu i ekstazy...
I już po chwili chodził na własnych kończynach, a raczej jak ten pingwin, troche jeszcze kulał, ale z każdą chwilą kończyny powracały do stanu pełnej używalności.
Tylko teraz co dalej? Gdzie iść, co robić, kogo nie spotkać? Shiga się rozgląda, szuka... celu? Szuka powodu? Szuka siebie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
I don't give a fuck what you think about it,
I'd just as well kill you today.
I'm cursed with the pain of knowing
That I can't break the habit, I can't break the habit
A savior not a slave
To a world that I know will never get it, I know will never get it.
Narcissistic, Anti-Social
All these things say "Make me loco".
Masochistic, Suicidal,
All these things make me homocidal.
Avatar użytkownika

Shiga
 
Posty: 418
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Zapraszam do KP. Ogólnie postać której nie chcesz spotkać w ciemnym zaułku.
Na pierwszy rzut oka ćpun i psychopat, na drugi zresztą też.
A trzeciego nie zdążysz zrobić.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tajemniczy Las

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość