Osada na obrzeżach lasu, niedaleko muru.

Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.

Re: Osada na obrzeżach lasu, niedaleko muru.

Postprzez Unagi » 3 gru 2017, o 16:38

Włosy kotłując się i pędząc wpadły do budynku. Rozrosły się, tworząc liczne ostre odnogi, natrafiły na opór na cel. Przynęta powiodła się, krew polała. Śmierć przybyła, rozpoczęła swój taniec w którym zamierzała porwać ze sobą życie. Piękny akt, którego tak bardzo pożądał spaczony umysł Unagi. Szeroki szaleńczy uśmiech pojawił się na kobiecej twarzy, ciepłe krople krwi skapywały na ziemię mieszając się z wszechobecnym błotem. Pułapka udała się, lecz nie pułapka Unagi.
Smród spalonych włosów rozniósł się po okolicy, napełniał nozdrza i odrzucał. Ból jakie przeszywał ciało kobiety wypisywało się wyraźnie na grymasie nieznacznie przykrywanym przez szeroki uśmiech. Nie spodziewała się tego, w takim miejscu rzadko kiedy można było spotkać kogoś kto potrafił władać chakra. Nie mniej jej cel został spełniony, ciało i umysł rozbudziły się całkowicie. Taniec ze śmiercią niezastąpienie przyczyniał się do tego, choć tym razem to Unagi może nie wyjść z tego cało. Przeciwniczka zdawała się być silna w dodatku przechytrzyła długowłosą. Miała przewagę, lepszą pozycję i znacznie mocniejszy start. Z ciała Unagi wystawały dwa kuanie, z czego jeden niebezpiecznie zagłębił się w brzuch. Walka dopiero rozpoczęła się, lecz na dobrą sprawę dla szalonej kobiety również zakończyła. Śmiercionośne włosy nie dosięgnęły celu, zostały odepchnięte, pokonane. Okaleczone ciało mogło w każdej chwili okazać się krytycznie poranione, skąd przybył bardzo prosty wniosek. Tej walki kunoichi nie mogła wygrać, a jeśli by podjęła się wyzwania ryzykowałaby naprawdę wiele.
Chakra wręcz wrzała w swych kanalikach, gotowa i pragnąca walki. Unagi ponownie przekierowała energię do włosów posyłając w przeciwników dwadzieścia senbonów. Sama odskakiwała w tył zygzakiem co chwila ponownie zasypując ostrzałem z włosów, tak by wrogowie nie mogli łatwo zaatakować. Odwróciła się, złożyła pieczęć barana i przeniosła się w dal. Shunshin no jutsu miał zbliżyć ją do lasu, gdzie mogłaby zgubić tych, którym śmierć sprzyjała w tańcu. Las był jej opoką, las był domem. Wystarczyło tylko dostać się do niego i uciec do swej kryjówki. Zadanie brzmiało tak prosto, choć w praktyce, taniec ze śmiercią nigdy nie był prosty.
Przy lesie zaś, należało w trochę ułatwić sobie zgubienie przeciwnika, Unagi kolejne trzy pieczęcie aby stworzyć sześć klonów. Te wraz z użytkowniczką rozbiegły się w różne strony lasu. Resztki chakry, bolesne rany i silny przeciwnik, to wszystko stwarzało mieszankę, która stawiała posyłała kunoichi na kolana przed obliczę śmierci. Czyżby był to jej ostatni taniec?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Osada na obrzeżach lasu, niedaleko muru.

Postprzez Shijima » 3 gru 2017, o 22:43

Are you insane like me?
Obrazek
41/?

Kobieta nie była sama.
Zareagowałaś błyskawicznie i posłałaś ostre senbon, niemal na oślep, w kierunku nieznajomej. Igły jednak nie poleciały dalej.
Rozbiły się na kamiennej ścianie, która wyrosła tuż przed nią, przez co straciłaś Terumi z oczu. Ona jednak ciebie też. Nie widziałaś nigdzie jej towarzysza, być może był tam z nią, może cię gonił - nie dostrzegałaś go nigdzie, twoim celem było teraz błyskawiczne przemieszczenie się, ucieczka. Nie byłaś w stanie stawić im czoła. Chciałaś zobaczyć, jak ich wnętrzności wylewają się na ziemię, jak padają przed tobą na kolana, zdziwieni. Nie mogłaś ich jednak do tego zmusić. Za to oni najwyraźniej mogli zmusić do tego ciebie. Wyrwałaś do przodu, zostawiając za sobą ziemię usłaną senbonami, co z pewnością utrudni początek pogoni i teleportowałaś się do przodu, albo raczej - skoczyłaś po prostu, bo żadną teleportacją to nie było,
choć dla niewprawionego oka mogło to tak wyglądać. Wiedziałaś, z czym się je ta technika, że cię zmorzy, wyczerpanie przejmie kontrolę na krótką chwilę. Zachwiałaś się, lądując na kolanach przy drzewach. Twoja własna posoka wylewała się przez rany, to dopiero maleńkie kropelki, bo nie wyciągnęłaś z siebie broni - wiedziałaś, że jeśli to zrobisz, posoka chluśnie potokiem i za szybko się wykrwawisz. Czujesz ich ruch w sobie? Ruch żelaza, które zamrażało, obce ciało, które tkwiło w twoich komórkach i przeszkadzało, sprawiało, że oddech był ciężki i mięśnie odmawiały ci współpracy. Zwłaszcza, że równie mocno czułaś poparzenia na swoich policzkach i dłoniach. Polowanie przerodziło się w ucieczkę. Co za ironia.
Pozbierałaś się, podparłaś o konar drzewa. Strzała świsnęła w powietrzu i trafiła cię prosto w plecy, zataczając twoje ciało na pobliskie drzewo. Wsunęłaś się w przytulny mrok lasu, drżąca z ekscytacji, adrenaliny i bólu jednocześnie. To nie był twój wymarzony scenariusz, lecz hej, czy kiedykolwiek takie istniały? Następna strzała świsnęła w powietrzu - ta jednak już spudłowała, wbijając się w konar tuż przy twoim uchu. Biegnij. Zmusiłaś swoje ciało do współpracy i stworzyłaś klony, które miały się rozpierzchnąć w różne strony, aby ułatwić ucieczkę. Sprytnie. Sama zaś pobiegłaś w głąb lasu, chcąc jak najszybciej uciec do swojej kryjówki. Gonili cię? Jedyne, co słyszałaś, to tętnienie krwi w twoich własnych uszach. Szybkie i mocne uderzanie serca, które biło tak, jakby chciało wybić żebra. Ile byłaś w stanie tak przebiec, ranna do tego stopnia..? Niewiele. Sił ubywało bardzo szybko, świat bardzo szybko rozmazywał ci się przed oczami, z każdą chwilą słabłaś. Wiele tych chwil nie było trzeba, gdy nie byłaś w stanie już biec dalej.
- ... nas zabić.
- Hej, ty. - Usłyszałaś jej głos. Widziałaś ją przez rozjeżdżający się obraz. Ciągle musieli być blisko. Klony zawiodły? Tak jak zawiódł tamten twój klon? I pułapka z dzieckiem? Oczy Terumi nie były ciemne. Widziałaś wyraźnie, jak lśnią karmazynem, jak płoną na tle ciemnego, ponurego lasu. Jedyny pewny punkt wśród ciszy drzew, twój prym w tym tańcu. Zbliżyła się. Jednak nie podchodziła zbyt blisko. Nie musiała. Trzymała dłonie złożone w jakąś pieczęć, tylko w jaką..? - Jakieś słowa przed śmiercią?
Dziwne...
Jakie to wszystko było dziwne...

Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 682
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Osada na obrzeżach lasu, niedaleko muru.

Postprzez Unagi » 4 gru 2017, o 00:36

Nierówny, łapczywy oddech wydzierał się z płuc uciekającej dziewczyny. Ciężkie powieki opadły starając się przeciwstawić słabości jak tylko mogły. Okaleczone ciało zwalniało z każdym nierównym uderzeniem serca. Bieg zmienił się w szybki chód, ten zaś w błądzenie, potykanie się w własne nogi. Słaba dłoń oparła się o konar drzewa, chwila przerwy, ustabilizowania ciężkiego chaotycznego oddechu. Ruszyła dalej czując jak oczy przyćmiewa jej mrok, przestała już rozpoznawać czy kieruje się w stronę swojej kryjówki, pląsała byle jak najdalej od zagrożenia, od śmierci.
Nie wyszło nic, każdy skrawek jej planu został wyśmiany przez przewrotny los. Bolesne rany, obce obiekty w ciele sączące krew niegdysiejszej bogini, pani lasu, teraz wysysały z niej życie. Pozostawiała za sobą wyraźny ślad, plamy krwi prowadzące do leżącej na bogu Unagi. Nie wiedziała kiedy nogi odmówiły jej posłuszeństwa, nie poczuła nawet jak upadła prosto w błoto. Płytki oddech unosił delikatnie klatkę piersiową i opuszczał ja z wyraźnym trudem. Turkusowe włosy mieszały się z błotem zasłaniając częściowo blednącą, słabą twarz. Jej puste spojrzenie wlepiało się w dal tak jakby już nie potrafiło widzieć. Rozwarte delikatnie usta poruszyły się ledwo jakby chciały coś powiedzieć, nie zrobiły jednak tego, pozostały w ciszy. Taniec zakończył się, tym razem śmierć przyszła po tą, którą już dawno powinna zabrać. Umierał bowiem czarny charakter, cieszmy się i radujmy nadszedł dzień sprawiedliwości.
Zagłuszony dźwięk wyrwał z agonalnego transu leżącą kobietę. Wzrok wyostrzył się, dostrzegła buty, ktoś stał przed nią i mówił do niej. Dorwali ja, znaleźli, jakie to miało znaczenie? Teraz już nic nie miało znaczenia. Nie była boginią. Stracili ją z piedestału. Złote oczy powiodły w kierunku twarzy właściciela obuwia. Była nią nie kto inna jak Terumi. Do uszu doszły zrozumiałe słowa, przebijające się przez dzwoniącą ciszę. Na twarzy poległej kunoichi pojawił się blady i słaby uśmiech. Złote oczy zadrgały starając się odgonić przysłaniając je mrok. Poparzona ręka poruszyła się, pociągnęła po ziemi i uniosła. W chwiejnym ruchu palce zacisnęły się w pięść, która w oczach Unagi dosięgnęła celu, przysłaniając niemalże całą stojącą kobietę. Ręka nie wytrzymała długo, opadła z chlupnięciem na podłoże posyłając kilka kropel na blade policzki złej kunoichi. Powieki zamrugały z wyraźnym trudem, a suchy język poruszył. Usta zamknęły się, pokonana próbowała przełknąć ślinę, aby nawilżyć gardło. Tak okropnie chciało się jej pić. Umieranie wzmaga pragnienie.
Słabła czuła to. Po co więc rozmawiać, po co się męczyć. Nic już nie miało znaczenia, nic już nie miało sensu.
Przegrała i przestała być kimkolwiek. Ludzkie ciała były tak słabe i ograniczone. Gdyby tylko urodziła się w ciele Terumi,
to ona teraz stałaby nad pokonaną i pławiła w chwalę. To ona wyszłaby z tańca ze śmiercią zwycięsko i ona byłaby bogiem.
Unagi nie była już bogiem, nie była już nikim. Ostatnie słowa przed śmiercią, jak często takie słyszała jak wielce zabawne się jej zdawały. Były zawsze puste i pozbawione sensu, nic co powiesz nie pomoże Ci bowiem, gdy życie ujdzie z twego ciała. Unagi uśmiechnęła się szerzej i przymknęła zmęczone oczy. Nie miała nic do powiedzenia. Wyobraziła sobie, że nadal jest panią lasu. To wystarczyło jej. Wolała wybrać wyobrażenie nad słowa. Koniec spotyka każdych z nas i nigdy nie można być na niego przygotowanym.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Unagi
 
Posty: 93
Dołączył(a): 8 paź 2017, o 18:46
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4214&p=62420#p62420
GG: 60754875
Multikonta: Pokrzywka *3*

Re: Osada na obrzeżach lasu, niedaleko muru.

Postprzez Shijima » 4 gru 2017, o 09:04

Are you insane like me?
Obrazek
43/?

Chłód ogarniał całe twoje ciało. Tylko jak..? Przez cały czas było ci przecież tak zimno, tak dojmująco chłodno. Ta, która władała ogniem, sprowadziła jeszcze więcej chłodu na twoje ciało. Ogień, ogień - wszędzie ogień! Przeklęte płomienie, których ciepła teraz nie czułaś, chociaż skóra paliła. Odejść? To tak łatwo powiedzieć... Zabić? Zawsze ten Las szeptał ci do ucha swoje trujące bajki o tym, że tutaj przetrwają tylko najsilniejsi. Nie byłaś jedną z nich. Tyle lat treningów, tyle lat wspinania się na szczyt, który zwieńczył ciernisty wieniec laurowy na twoich skroniach - i wszystko to na nic? Miałaś odejść tu i teraz? Nie walczyłaś z tym. Z bólem, z ciężkością swojego ciała - ułożona na aksamicie stworzonym z liści obserwowałaś świat i jego stworzenie, własny upadek, gdy jeszcze dzień wcześniej wpatrywałaś się tak samo w Shige jak teraz Terumi wpatrywała się w ciebie - różnica między wami była spora. Ty darowałaś życie i stworzyłaś własne dziecko. Płonące oczy nie miały w sobie litości. Wykuwały w twojej bladej skórze, na której rysowały się fioletowe żyły, słowa "morderca!", oskarżały o popełniony czyn i nie próbowały dopatrzyć się żadnych usprawiedliwień. Chyba. Chyba, bo przecież jej oczy nie były oczami mordercy.
Dzisiaj miały się stać.
Usłyszałaś, jak odskakuje w tył, jak wykrzykuje "uważaj!" kiedy uniosłaś dłonie chcąc ostatkami sił złożyć je do pieczęci. Nawet kiedy byłaś w takim stanie odczuwali respekt. Tylko czemu zwlekali, czemu nie dokończyli dzieła od razu..? Bali się aż tak..? Nawet jeśliś strącona ze swego piedestału - nadal pozostawałaś boginią. Panią tych Lasów, w którym każde stworzenie było ci bratem, siostrą i wrogiem zarazem. Tu można było leżeć obok pięknego tygrysa, by na drugi dzień walczyć z nim na śmierć i życie. Ludzkie prawa nie miały tu zasięgu. Chyba dlatego tak pokochałaś te leśne gęstwiny, prawda? Nie wykrzesałaś z siebie jednak większej ilości chakry. Ręce, pozbawione sił, opady z powrotem na miękką glebę. Puszcza kołysała cię w swoich ramionach, przygarniała do swojego serca tak, jak nie mógł tego zrobić Morfeusz. Ta ostoja cię kochała tak, jak ty pokochałaś ją. Przyjmie twoje ciało na spoczynek wieczny i czułaś to wyraźnie - wreszcie ukoi twój ból. Wreszcie uspokoi twój umysł. Będzie twoją trumną. Tak jak był kolebką twoich narodzin. Nie szukałaś już sylwetek dwójki ludzi - albo tylko jednej? - to nie z nimi rozmawiał dzisiaj las, to nie dla nich szumiały drzewa i nie dla nich przesuwały się po niebie szare chmury. To wszystko dla Ciebie, Unagi. Każdy z tych dreszczy na twoim ciele, każde z uderzeń serca tej ziemi, które zgrywało się z twoim. Puls, który słabł w twoich uszach, ale i puls, który nigdy nie osłabnie w uszach lasu. Jeden oddech. Dwa uderzenia.
Cisza.
I w końcu możemy porozmawiać jak równa z równą.
Witaj, Unagi.
Dawno się nie widziałyśmy.
Jesteś już tak szalona, jak Ja?



Unagi - fabularna śmierć postaci.
Zapraszam do stworzenia nowej zgodnie z regulaminem pośmiertnych postaci ♥
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 682
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Poprzednia strona

Powrót do Tajemniczy Las

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość