Leśne gęstwiny

Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 9 sty 2020, o 17:01

Dziewięć istnień, Dzieci Szóstego Ojca. Jak daleko leży piękna bajeczka od prawdziwej historii?

Opowiadania Airyi uderzyły medykowi do głowy. Ale czy jako jedynemu w ekipie? Yami i Kyoushi mogli udawać, że nie słuchają, że im to przelatuje koło ucha, ale gdy dojdzie co do czego, na pewno te "informacje" wypłyną na powierzchnię. Z czymś je skojarzą, do czegoś porównają i wyciągną pewne wnioski. Akarui odbierał je teraz jako świetną opowieść, legendę i tylko wyczekiwał momentu, gdy będzie mógł zabłysnąć w towarzystwie i nią się popisać.

Wokół nich rozpościerał się Tajemniczy Las. Medyk bał się go i tego nie ukrywał. Nigdy w pojedynkę nie przekroczyłby jego granic, tu działo się zbyt wiele nienaturalnych rzeczy. Jedna z nich właśnie rozpościerała się nad głowami wycieczki, ale jako pierwszy zdał sobie z tego sprawę Yami. Zaczepił Kyoushi'ego i sekundy później reszta również dojrzała ogromne pająki i ich pajęczyny. Medyk aż złapał się za klatkę piersiową, przez chwilę mu się zdawało, że serce samo z niej wyleci. Po krótkim szoku zauważył jak jeden z jego kolegów zaczął składać pieczęci. Szybko dodał dwa do dwóch, by jeszcze szybciej spróbować go powstrzymać.

Tozawa zapragnął chwycić Kyoushi'ego za rękę, by powstrzymać go przed składaniem kolejnych pieczęci, czy też samym wydmuchem ognia, jaki na pewno formował się w jego ciele, dość dynamicznie szepcząc: - Kyo, nie! Jeśli mu się to uda, będzie kontynuował: - W najlepszej opcji znów spalisz kawał lasu i damy znać wszystkim w obrębie paru kilometrów, że coś tu się dzieje. W najgorszym, ich bracia i siostry nas tu owiną w swoją pajęczynkę i zakonserwują na późniejszy obiadek. Zwrócił się do reszty, jeśli nadal mógł: - Jestem tu pierwszy raz, najchętniej bym niepostrzeżenie wlazł, załatwił sprawy i wyszedł tą samą drogą. Kyo, byłeś tu, serio warto zwracać na siebie uwagę? Był przestraszony i wszyscy to mogli zauważyć. Był tu pierwszy raz, wszystko było dla niego nowe i w tej chwili brał pod uwagę możliwość, że się myli. Że w Zakazanym Lesie trzeba wszystko załatwiać siłą, przemocą i ogniem. Woli jednak to usłyszeć wprost z ust osób, które tu już wcześniej były.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1515
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 10 sty 2020, o 20:21

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 28/x
Yami, Kyoushi, Akarui


Las zaczynał odsłaniać przed nimi swoje najmroczniejsze oblicze. Wielu ludzi mieszkających w pobliżu tego niezwykłego miejsca wielokrotnie opowiadało niezwykłe historie o tym, co przedstawiał sobą Tajemniczy Las - i wszystkie te historie tylko coraz bardziej powiększały przerażający obraz tego miejsca. Owszem, istniały tutaj ścieżki którymi dało się bezpiecznie wędrować - lecz przez to, że Ariya prowadziła ich ostępami, byli od nich aktualnie daleko. A jeśli wierzyć wszystkim pogłoskom ze strony miejscowych - w głębinach tej kniei istniały stworzenia, o których nie śniło się nawet największym filozofom.
I właśnie potwierdzili jeden z miejscowych mitów.
Naprawdę mieszkały tu olbrzymie pająki.
Reakcja trójki shinobi była jak najbardziej naturalna, nawet jeśli odmienna u wszystkich z nich. Pierwszym, który zauważył całą sytuację, był Yami - który zaczął nalegać, by jak najszybciej uciekać z tego lasu. Drugim był Kyoushi, który od razu postanowił przejść do ofensywy - i od razu zaczął składać pieczęcie do jednej ze swoich technik, kuli ognia. Ostatnim był zaś Akarui, który postarał się zachować spokój, lecz nawet po nim widać było przerażenie.
Strach. Agresja. Niepokój. Wszystko to jak najbardziej ludzki instynkt, prawda?
Zanim jednak Akarui zdołał powstrzymać Kyoushiego, ten zdołał miotnąć kulą ognia w kierunku pajęczyn. Pocisk przemknął przez gęste nici jak przez masło, zostawiając za sobą ślad latających wolno mlecznobiałych nitek, ciemnego obłoku dymu, i dźwięku piszczenia.
Piszczenia ze strony podpalonych pająków. Wgryzającego się w umysł i posyłający zimne dreszcze po karkach.
A najgorsze jest to, że do piszczenia dołączył też klekot.
W obłoku się zagotowało. Pająki zaczęły albo miotać się jak oszalałe, próbując naprawić uszkodzenie, uciekać od znienawidzonego przez nie ognia, albo poszukiwać tych którzy mogli być odpowiedzialni za ten nagły atak na ich siedzibę. Póki co jeszcze ich nie zauważyły. Ale to była tylko kwestia czasu.
Ariya wyciągnęła coś, co wyglądało jak mapa. Nie była to jednak mapa znanego świata - bardziej przypominała ona luźny zarys terenów Tajemniczego Lasu. Była bardzo niekompletna i pełna luk, ale część z terenów może dałoby się z tego wyczytać. I wyglądało na to, że tajemnicza świątynia o której wspomniała kobieta, znajdowała się na południowym zachodzie krainy.
Kobieta spojrzała w górę. Wytrzeszczyła oczy. I upadła na ziemię, patrząc na chaos z przerażeniem.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1583
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 11 sty 2020, o 13:20

Nad nami się kłębiło. Chciałem zwrócić uwagę innych ale w sumie jeszcze do mnie nie dotarło, że Kyoushi należy do tego typu ludzi, którzy rzuca się pierwszy i nie myśli o tym co się może stać. Słyszałem krótki krzyk Rui'a, który wskazywał na dezaprobatę składanych pieczęci. Niemal chwycił dłonie towarzysza lecz spóźnił się. Policzki Kjosza wydęły się a następnie wargi złożyły się w dzióbek. Płomień pomknął ku koronom drzew i milusińskim stworzonkom.
Krzyk, choć by być bardziej precyzyjnym był to przeraźliwy pisk. Nie wiem czy to był dobry pomysł. Idea Kyu była niczym plaśnięcie w mrowisko w celu zabicia dziesiątek mrówek, gdzie następnie tysiące wejdzie na jego rękę i bardzo dotkliwie pogryzie. W tym przypadku nie mamy mrówek a pająki i to takie, które jak ugryzą to urwą ci rękę.
Widząc co się dzieje miałem dwie opcje:
→ Iść za przykładem towarzysza by zniszczyć cegiełkę w pałacu, którego straż zaraz na mnie runie
→ Brać nogi za pas
Jestem człowiekiem, który doskonale zna swoje umiejętności toteż nie zastanawiałem się zbyt długo. Wyrwałem się do przodu. Widząc jednak, że nasza przewodniczka leży na ziemi z przerażeniem skoczyłem najpierw ku niej. Złapałem ją pod nogi i niczym księżniczkę podźwignąłem i rzuciłem się w kierunku w którym wydawać by się mogło pajęczyna nad nami powinna się rozrzedzać.
- Nie jesteś lekka. - wydyszałem.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1824
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 11 sty 2020, o 16:24

    Jak łatwo było zauważyć, białowłosy był zdecydowanie w gorącej wodzie kąpany. Nigdy nie należał do cierpliwych, więc nie zamierzał się przypatrywać tym pajęczakom, które mogły przecież zaatakować w każdej, najmniej oczekiwanej chwili. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Skupiwszy się na składaniu pieczęci, poczuł dłoń Ruia, który chciał go powstrzymać. Było niestety za późno, gdy Uchiha zebrał już chakrę w płucach i wypluł wielką kulę ognia, która zajęła pajęczyny i zabijała wszystkie pajęczaki, które stanęły na drodze kuli ognia. Był zawsze zdecydowany na walkę i chętny na nią, więc wydawało się to najlogiczniejszym wyjściem, które wybrał. To było bliźniaczo podobne do wielkich wilkołaków, z którymi miał nieprzyjemność walczyć, jeszcze wtedy, gdy nie był aż tak biegłym shinobi jak w tej chwili. Temperatura wzrosła, także przestało być głucho i cicho przez pisk palonych pająków. Coś pięknego. Nagły klekot trochę go obrzydził, to było niezwykle wstrętne dla uszu. Wciąż ich nie zauważyły, więc to była najlepsza chwila by stąd uciekać. Ariya zajęła się jakąś mapą, która była bardzo niepewna i pusta, no cóż, jednak trzeba było temu zaufać. Yami zajął się kobietą, zabierając ją na ręce, a Kyu w takim razie musiał ruszyć przed nim. Kierunek - południowy-zachód tejże krainy, która skrywała jakże wiele tajemnic. Chaos nad nimi był nieunikniony, jednak dał też teraz chwilę na to, by stąd zwiać, w końcu pająki jeszcze nie ogarnęły ich obecności.
    - Pierdolone owady. Na południowy-zachód, szybko. - rzekł jak najciszej, wydobywając katanę z pochwy i ruszając przed siebie, teraz skupiwszy się na terenie, co chwile także się oglądał za siebie, czy pajęczaki ich nie gonią, wtedy będzie musiał stanąć do walki. Yami był priorytetem, on sam mógł sie z nimi mierzyć. Miał w końcu Katon, którego bały się jak... Jak ognia!
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1272
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 12 sty 2020, o 20:30

Świst, gwizd, klekot.... Pająki!

Akarui w swoim życiu żałował wielu rzeczy. Oto jak do tego stadka dołączyła kolejna - nie zdążył powstrzymać Kyoushi'ego przed wystrzeleniem kolejnej destrukcyjnej techniki żywiołu ognia w kierunku grupy nienaturalnie wielkich pająków zamieszkujących ten las. W momencie, gdy dłoń medyka chwyciła ramie białowłosego było już po wszystkim. Zostało spojrzeć sobie głęboko w oczy. Jeśli uznamy, ze dany sposób patrzenia na druga osobę można opisać pełnym zdaniem razem z towarzyszącymi mu uczuciami, Tozawa mówiłby ze strachem i nutką paniki: - Misiek, coś Ty znowu zrobił najlepszego?, a Uchiha odpowiadał z rozbawieniem: - No co?

Nagle zmieniła się gama odgłosów lasu, jakie docierały do uszu podróżujących. Zamiast szumy wiatru i dalekiego świergotu czy tez krakania ptactwa teraz miedzy drzewami unosiły się nienaturalne gwizdy, świsty, klekot i stukanie. Pająki nie były zadowolone z ataku na ich siedzibę. Akarui spojrzał nad siebie, choć całe ciało mówiło mu, zęby wiał przed siebie i nigdy więcej nie zadarł nosa w gore. Część bestii zajęła się naprawami pajęczyny, część uciekała przed płomieniami, które pozostały na ich sieciach, a część zaczęła zbiegać na dół. Oj, raczej nie skończy się pogawędką.

Trzeba wiać, i to już! Medyk spojrzał na swoich towarzyszy, by po krotce ocenić ich stan. O ile chłopaki się trzymali i byli już cali spięci by uciekać, tak Airya chyba raczej nie przepadała za ośmionogimi potworami. Dziewczyna zemdlała, puszczając jakąś mapę, którą ledwo zdołała wyciągnąć i rozłożyć. Yami zajął się jej ciałem, przerzucając sobie na ramiona. Kyoushi po szybkim zerknięciu do jej pergaminu obrał kierunek i wyciągnął z pochwy swoja katanę. A medyk zajął się reszta, czyli złapaniem w jedna rękę mapy i szybkim jej przeglądnięciem, a w druga swojego kastetu, by moc się bronic jego ostrzem w razie potrzeby. Starał się też osłaniać Yami'ego i Airyę z przeciwnej strony niż Kyoushi, to oni odpowiadali teraz za obronę grupy. W razie potrzeby pomoże też młodszemu koledze z opieką nad dziewczyną. A gdy dojdzie do niego szept Kyoushi'ego, nie omieszka go poprawić: - To pierdolone pajęczaki. Osiem odnóży. Pierdolone owady maja sześc...
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1515
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 15 sty 2020, o 22:24

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 32/x
Yami, Kyoushi, Akarui


Teraz już nie było zbyt wiele czasu żeby myśleć o unikaniu zagrożeń lub próbach zatrzymania tego chaosu, który się rozkręcił. Teraz jedyna myśl, która powinna krążyć w umysłach wszystkich świadomych swego położenia ludzi, powinna brzmieć "którędy najszybciej uciekać". Poprzez sprowokowanie wielkiego gniazda dziwacznych pająków, jedyne co nasze dysfunkcyjne trio na siebie ściągnęło, to wściekłość tych tajemniczych i przerażających istot. Gdyby jeszcze dało się coś dowiedzieć na temat tego, jak te stwory mogły im zagrozić... ataki dystansowe? Szybkie tworzenie pajęczyn? Błyskawicznie zabijająca trucizna? Opcji było mnóstwo. I co jedna, to tylko gorsza.
Cóż, teraz już nie było czasu na badania.
Oczywiście, można było też próbować przekierować myśli na te bardziej "bojowe". Chociaż, w tej sytuacji to lepszym opisem byłoby "straceńcze". Kyoushi, gdy tylko wyrwał rękę z zacisku dłoni Akaruia, od razu sięgnął po wiszący u jego pasa Mugen, przygotowując się do ewentualnego siekania przeciwników. Yami, używając logiki którą można (bez urazy, rzecz jasna) nazwać "bohaterstwem wśród tchórzy", rzucił się od razu do ucieczki, uprzednio jednak łapiąc Ariyę na ręce. Kobieta nawet szczególnie nie zareagowała - młodzieniec mógł poczuć, że była zupełnie przerażona, całe jej ciało drżało z przerażenia. Czyżby miała jakieś traumatyczne wspomnienia związane z pająkami, lub innymi stworami ich pochodnymi? Póki co ciężko było powiedzieć - po prostu patrzyła w górę z otwartymi szeroko oczami, jak gdyby nie wierzyła w to, co widzi. Po drodze z kabury przy jej pasku wysunął się jej chepesz, lecz ten został złapany przez biegnącego obok Akaruia.
Tymczasem zaś pajęczaki zaczęły powoli ogarniać, co się tak w ogóle wydarzyło. Niektóre z nich, co większe - najwidoczniej obrońcy gniazda - rzuciły się do pościgu za trzema niezidentyfikowanymi celami, które aktualnie w mniej lub bardziej zorganizowanym pośpiechu dokonywały odwrotu spod ich domostwa. Trzy z pająków, większe, o nogach cienkich jak gałązki, zerwały się znacznie szybszym tempem i ruszyły między koronami drzew, powoli zbliżając się do uciekających - planowały najwidoczniej zeskoczyć im na głowy. Kolejne cztery, grube i włochate niczym tarantule, zsunęły się na ziemię i zaczęły gonić grupę. Poruszały się... wręcz zaskakująco szybko, jak na swoje rozmiary. Ostatni zaś pająk pozostał na granicy gniazda, lecz zamiast kontynuować, ustawił się tak, że skierował swój odwłok w kierunku uciekających.
Coś nadchodziło.


Pająki na górze są trochę za wami, posród gałęzi. W linii prostej około 15 metrów. Biegnące tarantule były w odległości 30 metrów od was. Strzelec ustawił się tak, że teraz był 40 metrów w linii prostej od was.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1583
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 16 sty 2020, o 12:19

    Tak też było. Białowłosy nie zamierzał dwa razy zastanawiać się co zrobił i dlaczego. Nie było tu zachowawczości, był tylko czysty instynkt, a także delikatne przerażenie, na które zareagował atakiem. Taki już był i nic nie mogło tego zmienić. Wolał dwa razy zamachnąć się kataną niż wypowiedzieć o jedno słowo za dużo. Nad wyraz bojowo nastawiony w tajemniczym lesie, w którym miał już przyjemność bywać dawała mu do myślenia, że za każdym razem jak się tutaj pojawia to za każdym razem robi to samo - niesie zniszczenie. Nie był zbyt wychowany, toteż miał to gdzieś i wiedział, że w grupie sobie poradzą. Nie mieli wyboru. Najpotężniejsza trójka herosów przeszła do działania szybciej niż chciała, tego nie dało się już wrócić. Ruszyli więc dalej, ku przygodzie.
    Białowłosy już ze swoją kataną w dłoni był gotowy do obrony koniecznej i ataku w zwarciu, w której był tutaj chyba jedynym specjalistą. Więc logicznym też było by ruszał się na tyle sprawnie by wspomóc parnerów, gdyby tylko niebezpieczeństwo zbliżyło się nazbyt blisko nich. Miał też przewagę w postaci elementu ognia, którym mógł sprawnie pokryć swoje ostrze - widać już było, że pająki nie cierpią Katonu, więc budował też przewagę psychologiczną nad tym arcydziwnymi stworami. Gdy oni uciekali i rozglądali się tylko co się wydarzyło, łatwo dostrzec można było jakieś trzy większe stwory, tarantulopodobne, które ruszyły się w pościg za niezwyciężonym trio lamusów bohaterów. Jak łatwo było zauważyc, trzy atakowały z góry, te o cieniutkich nogach, a cztery nadbiegały z dołu, nieco bardziej włochate, jednak bardzo szybkie. No i dodatkowo ten, jeden skurczybyk, który celował z dystansu, dość dużego swoim odwłokiem. Ciekawe jak w takiej gęszczy planuje ich trafić. To było dobre pytanie. Jednak nie było na nie czasu. Białwłosy widząc ten pościg nie zamierzał być bierny. Mając doświadczenie co do tego jak reagują na ogień już w biegu postanowił krzyknąć do Yamiego, któy posługiwał się elementem wiatru:
    - Yami, wspomóż mój ogień wiatrem, zróbmy to raz a porządnie! - rzucił przemieszczając się jeszcze kilka metrów, następnie wbijając w ziemię Mugen i składając pieczęci, by nagle się odwrócić z policzkami nadętymi jak do grania na trąbce i wypuszczeniu kolejnej dawki ognia. Jego plan zakładał, że Yami swoimi umiejętnościami wzmocni jego i tak już wzmocniony Katon, który rozprzestrzeni się na bardzo dużej powierzchni, atakując wszystkich przeciwników, a może i nawet uchroni przed atakiem dystansowym. Tuż po wspólnym ataku jednak, białowłosy stawia niemal natychmiast ścianę, która miała ich ochronić przed ów atakiem dystansowym, który miał nadciągnąć. Ostateczność zostaje taka, że musi uskoczyć w którąś ze stron by się uchronić, najlepiej tak, by pochwycić na powrót swoją katanę w dłoń, którą zamierza się bronić w zwarciu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1272
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 16 sty 2020, o 21:41

Tak to jest, jak się wsadzi kij w mrowisko.

Albo kulę ognia w siedlisko pająków. W Zakazanym Lesie. Kurwa mać, w Zakazanym Lesie! Akarui nie miał pojęcia, co ma w tej chwili czuć. Nie miał nawet na to czasu. Musieli wiać przed przeciwnikiem, jakiego żaden z nich w życiu nie spotkał. Choć, czy na pewno? Airya zemdlała na sam widok pająków, gdy te jeszcze były spokojne i w bezruchu. Widziała je już kiedyś i dlatego się bała? Czy może po prostu bała się nawet i tych mniejszych? Taka ułomność zwała się arachnofobią, jeśli medyk dobrze pamiętał. Tak, tak, umysł też cierpiał na swoje choroby. A Kyoushi? Był już w tym Lesie. Może wcześniej je widział, może już z nimi walczył? Może dlatego tak szybko i prawie bez zastanowienia zaatakował? Tozawa spyta ich później, teraz trzeba wiać!

Spojrzał za ramię by dostrzec, że pościg się już zaczął. Parę pająków między drzewami, parę innych w koronach drzew. A jeden właśnie zaczynał mierzyć do nich z własnego odwłoku! Tamtędy zwykle wychodzi pajęczyna, czym on zamierza strzelać?! Każdy z nich musiał to zauważyć, nie było więc potrzeby ostrzegać chłopaków. Szczególnie, że w głowie Kyoushi'ego pojawił się kolejny plan, który został natychmiast przekazany reszcie lamusów bohaterów. Akarui nie miał w nim swojego miejsca, więc postanowił przydać się w inny sposób. Schował broń dziewczyny za pasek mapę w kieszeń i chwycił za ramię Yami'ego, rzucając krótkie: - Daj ją. Chłopakowi do składania pieczęci na pewno przydadzą się wolne dłonie.

Kobieta wylądowała w ramionach Akarui'ego, choć w momencie przyjęcia jej w głowie mężczyzny nagle pojawiło się wyobrażenie wielkiego worka ziemniaków, który ledwo utrzymał. Yami był silniejszy od medyka, to było pewne. Ten nigdy nie przykładał się do ćwiczeń fizycznych. Jednakże chyba wystarczyło mu krzepy, by na ten moment utrzymać kobietę? Nie wypuścił jednak kastetu z dłoni. Nie zatnie dziewczyny, w końcu ostrze jest na zewnętrznej stronie ręki, prawda? Mając jednak w pamięci mierzącego do nich swoim dupskiem pająka, Tozawa postanowił umieścić na potencjalnej trajektorii między nimi jedno z większych drzew, jakich było przecież tu pełno. Wtedy też gdy chłopaki zajmowali się kreowaniem piekła, Akarui drugą ręką spoliczkował Airyę w nadziei, że ją tym szybko ocuci, mówiąc: - Na nogi kobieto, musimy wiać! Nie patrzył jednak na nią, musiał również przyglądać się otoczeniu, czy czasem inne pająki im nie zagrażają.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1515
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 17 sty 2020, o 01:16

Ucieczka. Miałem nadzieję, że uda się jakoś załatwić sprawę polubownie, znaczy pająki martwią się sobą a my martwimy się sobą. Szkoda tylko że kilka z nich rzuciło się na nas z chęcią mordu. Jak ja nie cierpię pająków. Znaczy od teraz zacząłem za nimi nie przepadać ale tak bardzo. Biorąc pod uwagę pościg raczej nie miałem wielkiego pola do manewru. Wystarczyło zrobić rozpierduchę i wtedy uciec ponownie. Lepiej, żeby przeciwnik martwił się swoimi sprawami a my swoimi. Dlatego mimo, że początkowo nie chciałem walki , tak dalej jej nie chcę. Mimo wszystko przystanąłem na prośbę Kyosha.
Problemem okazała się być kobieta co ją nosiłem na rękach, a która z przerażeniem wtulała się w moją klatkę piersiową. Byłem teraz jej bohaterem. Zaraz będę najgorszym oprawcom. Pierwsze co przyszło mi do głowy to rzucić ją w krzaki. Mógłbym ją odłożyć na ziemię lecz ile by to zabrało czasu. Czasu którego nie mieliśmy. Krzaki mogłyby złagodzić upadek i już miałem cisnąć ten worek kartofli w hasiok lecz wtedy pojawił się kolejny bohater. Akarui, złodziej, który podwędził mi pun z kartoflami z wcześniejszych rozmów. Gdybym tylko usłyszał jego wewnętrzny monolog oskarżyłbym go o kradzież. Świat nigdy nie był dla mnie miły.
Kobieta została ciśnięta w Ruia. Była dość ciężka dlatego musiałem użyć więcej siły. I użyłem jej chyba ciut za dużo. Taki pocisk mógłby spokojnie posłać medyka kilka metrów w tył na glebę. Nie mniej jednak teraz miałem wolne ręce. Sięgnąłem po zwój w kieszonce kamizelki i rozwinąłem, zaś z niego wydobył się Wielki Wachlarz. Od razu rozwarty. Kilka zamachów a ostre podmuchy wiatru wzmocniły ogień Kjosziego i pewnie do tego pocięły niektóre z pajęczaków. Moja najsilniejsza technika, i najbardziej wymęczająca.
- W nogi!
Wachlarz zamknąłem i przerzuciłem przez plecy. Na pieczętowanie nie było czasu. Zwój wziąłem do prawej ręki i zacząłem biec w kierunku Ruia z dalszym planem umknięcia z tej magicznej lokacji.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1824
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
Góra

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 18 sty 2020, o 23:56

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 36/x
Yami, Kyoushi, Akarui


A jednak czasem się coś udało osiągnąć, nawet przy problemach z komunikacją!
Grupa zerwała się natychmiast do ucieczki, gdy tylko zauważyli że pająki w końcu ogarnęły się na tyle, by zauważyć tych którzy mogli być odpowiedzialni za ten tajemniczy atak na ich siedzibę. Stworzenia, chociaż na pierwszy rzut oka wybitnie nieforemne, były jednak w niezwykłym wręcz stopniu przystosowane do życia w lesie, pomiędzy drzewami - dlatego też wiedziały, jak poruszać się po drzewach i pośród runa nie gorzej niż ludzie po prostej, uklepanej ścieżce. Trio uciekiniero-agresorów jednak również miała kilka swoich asów w rękawie - i takowe planowali teraz przedstawić.
Yami, który jeszcze przed chwilą niósł przerażoną wręcz do paraliżu Ariyę, postanowił wykazać się moralnością o równie silnym kręgosłupie jak u ośmiornicy - skupiony na własnym bezpieczeństwie i próbie pomocy Kyoushiemu, po prostu bezceremonialnie rzucił kobietą w kierunku Akaruia, który złapał ją w sposób równie skuteczny, co odpowiadający jego sile - nie mając takowej wystarczająco, po prostu przewrócił się razem z dziewczyną prosto na pokryte mchami i gałęziami runo. Chyba nie przewidzieli tego, że marionetkarz nie będzie w stanie przechwycić Ariyę, przekazaną w sposób dość... raptowny.
Kyoushi jako pierwszy wyszedł z inicjatywą, żeby odpowiedzieć na pościg atakiem - i tym razem nikt nie robił mu problemu, że przeszedł od razu do Uwolnienia Ognia. Białowłosy młodzieniec wziął głęboki wdech i wypuścił spory pocisk ognia w kierunku goniących ich przerośniętych tarantul; niewiele później dołączył do niego Yami, który wystrzelił z wachlarza w kierunku nagonki kilka silnych podmuchów wiatru w kształcie ostrza. W efekcie? Powstały wcale niemałe fale ognia, które stopniowo pochłonęły sporo roślin, zabiły wszystkie goniące ich tarantule, a także przysmaliły niektóre z okolicznych drzew. A przy tym dosłownie cudem ominęli leżących Akaruia i Ariyę.
Pająki z góry jednak nie zostały dosięgnięte ostrzami, i runęły na trio niczym ośmionogi deszcz. Znaczy - dość biedny, zważając na ilość, ale wciąż. Jeden ze stworów prawie wylądował na głowie Kyoushiego, lecz ten - po ustawieniu ziemnej bariery - bez najmniejszego problemu odskoczył, przy okazji wyrywając z ziemi swoją katanę. Akarui spoliczkował Ariyę, która oprzytomniała, lecz dalej wyglądała na kompletnie przerażoną. Zwłaszcza, że jeden z pająków wylądował tuż obok duetu (gdzie też teraz zbliżał się Yami). Kobieta poderwała się i dobyła sztyletu (chepesz wciąż był przy pasku Akaruia), rozglądając się z zaniepokojeniem.
A na domiar złego, coś głucho łupnęło w ścianę stworzoną przez Kyoushiego.
Po prostu fantastycznie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Poglądówka.
Żółty - Akarui + Ariya
Pomarańcz - Kyoushi
Ciemnoniebieski - Yami
Czarny - pająki.
Odległość między Kyoushim i pająkiem - 4 metry.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1583
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Kyoushi » 19 sty 2020, o 12:02

    Oczywistym było, że przecież to nie były żadne problemy z komunikacją! To wszystko był plan i było zamierzone, ponieważ nie mogli odpuścić swoich działań, zaczęli w końcu kooperować swoje ruchy. Pokrywając własne umiejętności i próbując rozszerzać wspólny wachlarz możliwości. Stawali się prawdziwymi Bijuudersami, pogromcami pająków i genialnym trio, niemal tak dobrym jak Backstreet Boys. Brakowało im tylko dobrej choreografii i wokalu, mimo to, poczuwali się jako gwiazdy małolatek. Cóż, ucieczka to pierwsza i najbardziej logiczny wybór w tym wypadku po takim ataku, który przeprowadził Kyu. Te nieprzewidywalne pająki były niezwykle ruchliwe i świetnie przystosowały się do poruszania w tymże lesie. To było niebezpieczne dla całości grupy, gdyż nigdy nie wiadomo jak pozostali są rozwinięci w kwestii fizycznej. Tutaj szermierz nie pozostawał z tyłu. Musiał być ogarnięty. W tym momencie czas był pokazać to na co czekał cały świat. Podwójny atak mistrzów świata!
    Pościg musiał się zakończyć, więc nie było wyjścia stanąć ze śmiercią twarzą w twarz. Białowłosy odważnym ruchem porzucił katanę, która pozostała niedaleko niego, a on sam uwolnił zebrane chakry w płucach podczas składania pieczęci by spalić ten pieprzony las wraz z jego lokatorami na popiół. Jego ściana ognia pofrunęła w kierunku tarantul, a po chwili dołączył do tego niezwykły, nowy Jinchuuriki - Yami, który posłał ze swojego wachlarza potężne tnące podmuchy wiatru. Efekt był zaskakująco dobry - fale ognia pokryły spory obszar pochłaniając po drodze rośliny, a także wszystkie tarantule, paląc także drzewa na ich drodze. Piękny to był atak, nie zapomnę go nigdy. Niestety, nie wszystko mogło pójść jak z płatka. Trzy pająki pojawiły się przed nimi, a jeden z nich zdecydowanie za blisko czerwonookiego, który po postawieniu ziemnej bariery, odskakując pochwycił jeszcze za rękojeść swej katany. Teraz był gotowy do tańca. Nie czekał nawet chwili, by w sekundę niemal pokryć swoje ostrze w płomieniach, a następnie tak zastosować atak, by posłać falę ognia, która miała nie tylko zaatakować pierwszego, najbliższego pająka, ale także tego po jego prawej stronie, który był bliżej ściany Dotonu. Nawet gdyby nie trafił, na pewno zmusi do uników te pająki, a dzięki temu, sam doskakuje niemal pierw do tego bliższego, wykonując co najmniej dwa ruchy tnące na wysokości szczęk i pyska pająka, zgrabnie przechodząc z ataku mieczem do obrony i kontrataku, by znów doskoczyć do kolejnego pająka i wykonać to samo, jednocześnie drugą ręką dobywając wakizashi, które miał przy udzie i rzucając w pająka, by zmusić go do obrony, a samemu zwieńczyć atak, tnąc go jak szynkę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1272
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 21 sty 2020, o 00:39

Udało się. Połączone dwie techniki zmiotły wszystko co się dało na swojej drodze. Przypomniało mi to sytuację, w której Toshiro podsycił tę samą technikę kiedy w Midori byliśmy atakowani przez ukrytego łucznika. Miałem nadzieję, że uda się go wtedy zatrzymać, że strumienie wiatru najwyżej go silnie poranią lecz dodatek w postaci ognia całkowicie zniszczył plan ewentualnego pojmania i przesłuchania napastnika. Ten jednak zniknął w kłębie dymu.
Tak jak wtedy miałem wątpliwości teraz te zniknęły niczym kamfora. Pająk to nie człowiek, a wizja bycia zjedzonym przez wielkiego pajęczaka nie należała do najprzyjemniejszych. Z drugiej jednak strony żałowałem spaleniu tutejszej roślinności. Cudo, które daje cień i zapewnia odpowiednie warunki do drzemki niszczała na moich oczach.
Chciałem wycofać się możliwie szybko lecz kolejne bestie zeskoczyły ku nam. Widziałem, że Kyoshi szybko dobywa broni. Sam wyprostowałem lewą rękę i przyłożyłem do niej prawą. Przelanie drobnych ilości chakry sprawiło pojawienie się na lewym ramieniu kuszy, która była do niego przytwierdzona pasami. Rui przytwierdzony przez ciało przerażonej kobiety miał większe problemy niż płomienny ogier, który wystartował w stronę pierwszej bestii. Ja mogłem wesprzeć tę dwójkę wypuszczając kilka pocisków w pajęczaka. Było ich łącznie sześć. Cztery powędrowały w głowę i szereg ślepi, a pozostałe dwa w tłusty gruby odwłok.
Miałem tylko nadzieję, że Rui szybko się ogarnie i zabierze dziewczynę a następnie zrobimy taktyczny odwrót.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1824
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Akarui » 21 sty 2020, o 23:00

Chłopaki potrafili podgrzać atmosferę!

Ognisty pocisk Kyoushi'ego w jednej chwili zmienił się w płomienne fale palące wszystko na swojej drodze dzięki paru ruchom wachlarza, jaki w mgnieniu oka znalazł się w dłoniach Yami'ego. Współpraca, kooperacja, wspieranie się. Uśmiech mimowolnie pojawił się na twarzy Akarui'ego, mimo przyciśnięcia przez ciało omdlałej dziewczyny. Rzut młodszego kolegi nie był zbyt delikatny. Medyk na własnej skórze przekonał się o różnicy w masie mięśniowej między sobą a kompanem, co mogło go trochę zawstydzić. Nie była to tak wielka złość na samego siebie jak w jaskiniach pod Iglicą, ale zawsze coś żenującego. Co poradzić, jak się nie lubi ćwiczeń fizycznych? Chyba trzeba będzie jednak wrócić do codziennych pompek.

Dziewczyna dostała z liścia, co ją nieco ocuciło. Stanęła na proste nogi i wyciągnęła sztylet. Medyk przypomniał sobie, że trzyma broń Airyi przy pasku. Sam jak najszybciej zerwał się na równe nogi, wyciągając jej broń zza pasa z zamiarem oddania właścicielce, poprawiając chwyt kastetu w drugiej dłoni. W samą porę, bo w przestrzeni między całą ekipą pojawiły się kolejne potwory i nagle coś łupnęło w ziemną ścianę postawioną przez Kyoushi'ego. Białowłosy już tańczył między pająkami stosując ogień i ostrze, Yami za to ostrzeliwał trzecią bestię ze swojej kuszy.

Medyk stanął w pozycji obronnej czekając na rozwój sytuacji. Nie chciał zbliżać się do walczących, by nie przeszkadzać. Obaj panowie radzili sobie całkiem dobrze i potrzebowali swojej przestrzeni, by być jak najbardziej morderczy. W takim wypadku sam ruszy do bitwy z pająkami tylko, gdy sam zostanie przez takowe zaatakowany, stosując uniki i ciosy kastetem, najlepiej odcinając kończyny. Starał się też mieć na oku i pod ręką Airyę. Nie chciał jej nagle chwytać. Było widać, że jest wystraszona tą sytuacją i mogłaby niechcący uderzyć na oślep. Nie mógł jej jednak pozwolić na żadne nieprzemyślane ruchy. Musiał też mieć się na baczności. To, co walnęło w ścianę, musiało mieć związek z tym pajęczakiem, który wcześniej celował do nich z odwłoku. Jeśli wystrzeli jeszcze raz omijając przeszkody, może się stać coś niedobrego. Dlatego też medyk starał się obserwować otoczenie i informować swoich znajomków o kolejnych zagrożeniach.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1515
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Natsume » 25 sty 2020, o 22:42

~ Pielgrzym ~
Wyprawa C 40/x
Yami, Kyoushi, Akarui


Akcja rozgorzała na dobre. Pierwszy pokaz siły, wykonany przez duet Jinchuuriki, zostawił na pająkach dość piorunujące (chociaż tutaj może bardziej by pasowało "gorące") wrażenie - nigdy wcześniej stwory nie widziały aż takiego natężenia ognistych technik w jednym miejscu. Dzięki podwojeniu mocy płomienia przez wietrzne ostrza od Yamiego, ogień był w stanie całkowicie spopielić obie tarantule - pozwoliło to jednak wysnuć (hehe) wnioski pozostałym pająkom, które najwidoczniej wyjawiały podstawowe oznaki inteligencji. Świadome tego jakim zagrożeniem mogą być Yami i Kyoushi, to oni pierwsi stali się celami ataku stawonogów.
A przynajmniej takie było ich zamierzenie. Przez ułożenie drzew skończyło się na tym, że dwa pajęczaki wylądowały niedaleko Kyoushiego, a trzeci - skończył koło Akaruia.
Akarui nie zdążył zareagować odpowiednio szybko - pająk stojący tuż obok duetu rzucił się na niego, ignorując wciąż stojącą w bezruchu z przerażenia Ariyę. Stwór zanurzył kły w przedramieniu medyka, a ten zauważył że oba zęby pajęczaka pokryte są jakiegoś rodzaju jadem... tylko ten nie miał szans jakkolwiek zaszkodzić medykowi, gdyż oba te "oręże" wpiły się w zabandażowane ramię człowieka pustyni - a to skrywało przecież pewną niespodziankę...
Ułamek sekundy później, w głowie i tułowiu pająka utknęły bełty, wystrzelone przez Yamiego. Pociski przebiły miękki pancerz na ciele stawonoga, wykłuwając oczy i rozdzierając odwłok. Jad z okolic głowy pająka prysnął na boki, stwór wysunął kły z ręki Akaruia, i upadł na ziemię z obrzydliwie przykurczonymi do tułowia nogami. Był martwy.
W tym momencie jednak Yami mógł zauważyć, że coś jest nie halo.
Coś śmignęło w powietrzu, a wokół ręki z kuszą młodzieńca owinął się dość gruby strumień pajęczej nici, wystrzelonej z okolicy kamiennej ściany. Wychodziło na to, że to głuche łupnięcie nie było wystrzeleniem przez grubego pająka pocisku - to on, śmigając między gałęziami na niciach, po prostu bezceremonialnie wbił się w ścianę, zbliżając się tym samym do oponentów. Przy okazji unieruchamiając jedną z kończyn jednego z głównych zagrożeń.
W tym samym czasie Kyoushi zastosował kolejną płomienną technikę, posyłając w stronę obu pozostałych pająków sporą falę ognia. Te, widząc co białowłosy miał w zanadrzu, były już teraz zaalarmowane, więc gdy tylko zaczął generować płomienie, od razu odskoczyły, przy okazji zbierając się w pobliże siebie. Shiroyasha wykonał więc wyskok, zbliżając się do obu przeciwników, i silnym zamachem uderzył w jednego z pajęczaków. Ten przesunął się trochę, by zmusić białowłosego do obrócenia się, lecz drugi cios dosięgnął tułowia ośmionogiego agresora. Znowu coś bryzgnęło, a pająk osunął się na ziemię, martwy.
Kyoushi jednak poczuł jakieś bolesne ukłucie. Któremu zaczęło towarzyszyć silne pieczenie. Korzystając z okazji, drugi pająk, zanim oberwał kolejnym cięciem od białowłosego, zdołał go uciąć w łydkę.


Akarui, dalej nie widzę twojego uhajda.
Mapka zostaje ta co wcześniej - trzy pająki i tak są martwe, ostatni jest przy dolnej (pod względem grafiki) ścianie muru.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1583
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Leśne gęstwiny

Postprzez Yami » 26 sty 2020, o 14:54

Dołączony do małej kuszy kołowrotek został wprawiony w ruch. Każdy obrót przesuwał niewielki bloczek drewna, który odciągał cięciwę, a kiedy dwa obroty zostały wykonane blokada została zwolniona bełt opuszczał niewielkie urządzenie i szybował w stronę oponenta. Tym właśnie sposobem pająk, który atakował Ruia stracił ostatecznie życie, wcześniej jednak dziabną go w nogę. Mam nadzieję, że rana jest tylko powierzchowna i wspomoże dziewczynę w dalszej ucieczce.
Chciałem już wycelować w pająki z którymi walczył Kyo jednak coś powstrzymało moją rękę. Zerknąłem w kierunku lewej ręki widząc, że została oblepiona białą, grubą, lepiącą się nicią. Nicią która ciągnęła się w przestrzeni. Moja ręką została uczepiona i blokowana przez kolejnego pająka. Najchętniej w tym momencie rzuciłbym w bestię jednym z moich wybuchowych broni jednak mógłbym mieć problem ze złożeniem pieczęci gdyby nagle szarpnął za moją rękę i przyciągnął do siebie. Wtedy nie miałbym możliwości wykonać detonacji. Sięgnąłem więc prawą ręką do torby i wyjąłem z niej kunai, który zaświecił się bielą. Bielą, która nie miała problemów aby przeciąć problematyczne krępy, a następnie cisnąć bronią w kierunku, z którego nadszedł atak a mianowicie pająka, z myślą o ukatrupieniu kolejnej bestii.
W tym czasie Kyoshi również został trafiony przez jednego z pajęczaków. Miałem nadzieję, że to nie jest poważna rana i będą mogli kontynuować ucieczkę poza ten obszar.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1824
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tajemniczy Las

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość