Hebikyōkoku

Głębokie odnogi są nazwą odpowiadającą górskim szczytom, których groty nieprzerwanie biegną w dół mieszając się z kolejnymi korytarzami tworząc w ten sposób sieć niezbadanych odnóg. Miejsce to często jest wykorzystywane przez wszelakiej maści ludzi jako kryjówki, gdyż niemal z całą pewnością stwierdzić można, że znalezienie osoby w takim miejscu jest niezwykle trudne. Z drugiej jednak strony, zapuszczając się w takie głębie nigdy nie wiadomo co można napotkać a i o zgubienie się nie jest wcale trudno.

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 22 mar 2017, o 23:16

To Toko przejął tu rolę tego, który zamierzał nieco bardziej przyjrzeć się truposzowi. Jej to nie przeszkadzało, bo sama chyba zbyt wiele by nie wywnioskowała z ciała zmarłego. Nic o tych robakach nie wiedziała, jej towarzysz również, więc nic im po przyglądaniu się im. Kiedy Toko rozciął materiał, sama próbowała się jeszcze przyjrzeć jakimś wyjątkowym śladom, cokolwiek, co tylko mogłoby wzbudzić jej zainteresowanie. Znaki specjalne, inne rany, cokolwiek, co mogłoby być dla nich dziwne, inne. Zawsze była szansa, że uda im się przekazać informacje o truposzu dalej. Tym, którzy byliby jego ciałem naprawdę mocno zainteresowani. W końcu był z klanu Aburame, posiadał w swoim ciele wiele tajemnic i mógłby być łakomym kąskiem. Zapewne Lider Aburame wolałaby odzyskać zwłoki. No ale... czas pokaże.
- Nic nam po nim w takim razie. O ile nie ma przy sobie czegoś, co mogłoby nam się przydać. - mruknęła, nie obwiniając oczywiście swojego towarzysza za brak wiedzy, jakiej teraz by pragnęła. Sama nie była w tym temacie lepsza, a nie nalezała do hipokrytów, więc przyjęła słowa Toko bez większego sprzeciwu czy nadmiernych, negatywnych emocji tudzież rozczarowania. A zaczynało się dziać. Coś dobiegło do ich uszu, jakiś dźwięk, jakby kopnięcie. Ale taki specyficzny... drewno? Momentalnie odwróciła głowę w stronę, skąd zdawało jej się, że ten dźwięk się wydobył. Tyle, że jeszcze przed chwilą niczego tam nie było, żadne drewna czy drzewa. Tymczasem ich oczom ukazał się mężczyzna, oddalony o jakieś dziesięć metrów od białowłosej. Jego ubrania pozostawiały wiele do życzenia, raczej nie były pierwszej świeżości, no ale jego kręcone włosy wyglądały już na zadbane. Ryukata zmrużyła oczy, widząc dość spory wachlarz, który nieznajomy dzierżył w dłoni. Nie zapowiadało się, by było to spotkanie na czarkę sake. Mężczyzna zdecydowanie nie był zadowolony z ich obecności tutaj, zwłaszcza, że praktycznie przyznał się do zabicia członka klanu Aburame. No i swoją drogą... nie był on tym, którego białowłosa poszukiwała.
- Jesteśmy tu tylko przejściowo. - zakomunikowała, nie spuszczając czujnego spojrzenia swoich żółto-zielonych oczu z nieznajomego. Widać było, że był gotowy do walki, szczególnie, gdy Toko automatycznie przyłożył do siebie dłonie. Co jak co, ale ta walka nie była jej potrzebna, ale ciekawiło ją to, co ten facet tu robi. Te nienaturalnie wyrośnięte drzewa, potem drewno, którego wcześniej nie było... to mogło nieco zamącić w głowie. Poza tym, stał nawet na deskach, pod nimi znajdowała się znowuż dziura, która mogła ciągnąć się dalej, a raczej nie zamierzała wylądować w jakiejkolwiek szczelinie. - Już opuszczamy ten teren, nie szukamy zwady. - dodała, cokolwiek to oznaczało. Nie wiedziała w końcu jak wielki obszar jest "terenem" tego podejrzanego gostka. Widziała, że Toko w razie co jest gotowy do działania, ale wolała nie reagować, gdy jeszcze nie doszło do takiej potrzeby. Dlatego spokojnym krokiem, przy okazji też namawiając do tego krótkim spojrzeniem Toko, kierowała się w stronę, w którą mieliby iść dalej. O ile to dalej nie byłby "zakazany teren". W razie co, była gotowa do reakcji i mimo wszystko, obserwowała nie tylko nieznajomego, ale również teren dookoła. Mogła się spodziewać wszystkiego. Jeśli będzie potrzeba i taka sposobność, może wystarczy unik, a jak nie, to trzeba będzie uderzyć bezpośrednio we wroga. Jeśli tylko coś im zagrozi, Toko zamierza wykonać technikę Mokuton: Kouskou, żeby unieruchomić przeciwnika jak najszybciej się da, a ona po prostu wykorzystałaby moment, żeby posłać w niego trzy, może cztery wiązki. I albo by go unieszkodliwili, albo daliby sobie trochę czasu, by się stąd wydostać i poszukać tego, który jest poszukiwany.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 24 mar 2017, o 16:10

Zemsta
23/45+


Jednak w tym kanionie ktoś mieszkał. Było to do przewidzenia już podczas oględzin trupa, ale zdecydowanie nie w takiej formie. Grota zablokowana za pomocą drewnianej atrapy otoczenia? Tylko jak właściwie zauważył on przybyszów? Możliwe że przez wizjer. Albo gdzieś po drodze zamontował jakieś ustrojstwo którego nie dostrzegła podróżująca dwójka. Bez względu na to trzeba było przyznać że dobrze się zabezpieczył. Ciekawe co jeszcze miał w zanadrzu. Widząc że podejrzana dwójka nie ma żadnego zamiaru zostać na jego terenie, ten schował nieco wachlarz i powiedział głośno:
- No ja kurwa myślę. Kolejni wchodzą, psia jego mać. Notek nawsadzam pod ziemię, zobaczycie! Cały teren kurwa, i żaden nie przejdzie. Szkoda że dwójka... - po słowach tych odprowadził odchodzących wzrokiem, po czym ponownie założył drewnianą osłonę na wejściu do groty. Tyle go było widać. Ostatnie słowa wypowiedział bardzo cicho, ledwie je usłyszeli. Niestety duet nie znalazł niczego wartościowego w ciele Aburame. Żadnych pieniędzy czy ekwipunku. Cokolwiek tam było, musiało zostać zabrane przez tego mężczyznę z wachlarzem. A co to było? Tego nie był w stanie przewidzieć nikt. Duet ruszył daje, zgodnie ze swoimi zamiarami nie krzywdząc mężczyzny w żadnym stopniu. I wzajemnie, chyba że uraził uczucia Toko bądź Niku. Konfrontacji udało się uniknąć, duet ruszył dalej. Nad ich głowami nie było już żadnych drzew. Więc ich występowanie było ograniczone do tamtego obszaru? Dość ciekawe. Dalsza droga przebiegała, o dziwo, dość spokojnie. Poza nielicznymi przeszkodami które już wcześniej spotkali pokroju zawalonych drzew czy kup kamieni. Ogromne zwały blokowały drogę. Gdzieniegdzie były na tyle wysokie, że koniecznym było używanie techniki Ninjutsu do chodzenia po ścianach, byleby tylko przejść dalej. Kilka minut po opuszczeniu terenu mężczyzny z wachlarzem, za jedną z większych skał, duet usłyszał ciche łkanie. Ostrożne obejście kamienia ukazało przedstawicielkę płci pięknej. Mimo jej niewielkiego wzrostu, około 160cm, na dziecko nie wyglądała. Ubrana w zwiewną sukienkę koloru czarnego, w wielu miejscach pobrudzoną i porwaną. Włosy w całkowitym nieładzie, jednak było widać że wcześniej ułożone były w jakiś skomplikowany wzorzec. Na nadgarstku miała niewielką bransoletkę z obiektami przypominającymi koraliki. Siedziała w ciszy, opierając plecy o kamień. Pomiędzy jej kolanami znajdowała się niewielka płócienna torba z niewiadomą zawartością. Pod nią znajdowała się kupka liści, gałązek i jakiś szmat w formie prostej maty. Nie odzywała się, ale cicho łkała, trzymając twarz w dłoniach. Czarne włosy opadały wokoło niej, tworząc nieprzeniknioną barierę.


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 26 mar 2017, o 20:44

Sama białowłosa nie wiedziała dokładnie co o tym myśleć. Wychodziło na to, że facet potrafił zabić za samo przebywanie na "jego terenie". Opcja, w której pozwoli im odejść bez żadnych niespodzianek, mogła jedynie zamknąć im drogę na taki sam powrót. W sumie, tak na dobrą sprawę, i tak młoda Ryukata nieszczególnie chciałaby wracać taką samą trasą, no ale nie wiedziała, co ich spotka później, czy będą inne drogi, nie wiedzieli nic. Kompletnie nic. Nie wiedzieli nawet czy rzeczywiście idą w dobrą stronę. Woźnica mógł wziąć kasę i wyrzucić ich w obojętnie jakim miejscu, twierdząc, że tu ostatnio widział poszukiwanego. Gdyby jednak tak się stało, to mógł mieć pewność, że jego dni są już przez białowłosą policzone.
Zapowiadało się na to, że nie będą musieli interweniować. Wyjaśniła szybko, że niczego stąd nie chcą i najwidoczniej to w jakimś stopniu mogło uspokoić gospodarza terenu. Wycofał wachlarz, nie dając im już do zrozumienia, że zaraz zaatakuje, ale wciąż sugerując, że w razie co może zmienić zdanie. Dlatego lepiej było się stamtąd usunąć, jednakże wciąż pozostając w czujności. Skoro ktoś zdecydował się tu mieszkać i rzucać na każdego, kto się zjawi, to raczej nie mógł być całkowicie zdrowy na umyśle. Poza tym, grożenie notkami to też nie było byle co. Warto byłoby jednak poinformować kogoś o kimś takim w tym miejscu, bo całkowity brak skrupułów w zabijaniu mógłby wielu zaszkodzić. Jak widać, obłąkańców na świecie nie brakowało, no cóż. Zwłaszcza, że facet posługiwał się elementem drewna, więc chyba Kazuo byłby zainteresowały takową informacją.
Szli dalej, nie wiedząc, co i kogo spotkają. Na szczęście dla nich nie było jakiś dodatkowych problemów, nie licząc czasami nieco utrudnionego przejścia, ale to akurat nie było jakimś wielkim wyczynem. Białowłosa ciągle zachowywała czujność, przygotowana na ewentualną, szybką reakcję, bo nic nie mogło być tu wykluczone. W dodatku, brak interakcji słownej między nią, a Toko, pozwalał na to, by szybciej docierały do nich inne dźwięki. Takie, jak na przykład, łkanie. Nikusui zatrzymała się, kiedy tylko jej oczom ukazała się sylwetka siedzącej, czarnowłosej dziewczyny, może młodej kobiety. Nie mogła być pewna, ale raczej małą dziewczynką już nie była. Włosy w nieładzie, do tego ta sukienka... zupełnie jakby urwała się z jakiegoś balu i wpadła w nieodpowiednie miejsce. W tym momencie przez parę sekund biła się z myślami, czy zaczepiać tę prawdopodobną kupkę nieszczęścia czy totalnie olać. Jednakże... co jeśli widziała gdzieś tego łysego skurwiela? Tymczasowo wraz z Toko błądzili niczym dzieci we mgle, szukając czegokolwiek. A jedyne, co znaleźli to truposz i możliwość wpierdolu. Ewentualnego, rzecz jasna.
- Zgubiłaś się? - głos białowłosej był dosadny, ale nie atakujący. Zapytała wprost, chociaż oczekiwała konkretów. Nie miała w zwyczaju użalania się nad drugą osobą, a tym momencie byłaby to jeszcze większa strata czasu. Jednak postanowiła zaryzykować, bo nieznajoma mogła być jakimkolwiek źródłem kolejnych informacji. Mogła też być podpuchą, czymkolwiek. Dosłownie wszystkim. Dlatego Ryukata rzuciła szybkie, acz konkretne spojrzenie Toko, które jednoznacznie mówiło o tym, żeby miał się na baczności w razie podejrzanej sytuacji. Ona sama też była czujna, więc zachowała bezpieczną odległość. I nie było tak, że skupiała wzrok na tej kupce nieszczęścia, siedzącej na stercie liści i innych gadżetów, ale wręcz musiała mieć oczy dookoła głowy, jakkolwiek to było możliwe. No i nie ukrywajmy, nieco ciekawiło ją, co też mogło znajdować się w tej torbie. Uciekała? Możliwe... ale czy nie lepiej byłoby jej zwiewać bez dodatkowego bagażu? A może po prostu ma tam jakąś wodę czy coś do jedzenia. Cóż, nie potrafiła patrzeć przez rzeczy, więc tymczasowo mogłaby sobie jedynie zgadywać.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 28 mar 2017, o 21:09

Zemsta
25/45+


Sytuacja która miała miejsce była dość nietypowa. Spotkanie elegancko ubranej dziewczyny w takim stanie emocjonalnym i fizycznym może i nie byłoby dziwne, gdyby nie nietypowa lokalizacja. Prowincja pełna elementu przestępczego i ludzkiego śmiecia nie była odpowiednia dla kogoś takiego. Z drugiej strony...
- Uważaj, Nikusui-san. To może być przynęta. - Toko szepnął do przywódczyni drużyny, wykazując tym samym podstawową inteligencję. To jest pierwsza rzecz która pojawiłaby się w głowie każdego. W tych stronach każdy może chcieć cię zabić, a ilość niezrównoważonych ludzi jest chyba wyższa od innych miejsc. Mogła być równie ofiarą, jak i łowczynią. Mimo wahania i wątpliwości Nikusui postanowiła spróbować, głównie dlatego że dziewczę mogło być źródłem jakiś cennych informacji dotyczących poszukiwanego. Ubrana w sukienkę słysząc głos białowłosej lekko drgnęła, po czym podniosła głowę, wydając przy tym dziwny metaliczny dźwięk. Niku i Toko zauważyli, że na jej szyi znajduje się metalowa obręcz, a dźwięk pochodził z grubego łańcucha do niej przyczepionego. Drugi koniec zaczepiony był o skałę, a dokładniej to wbity do niej za pomocą kilku potężnych metalowych bolców. Dodatkowo twarz dziewczyny była praktycznie w całkości pokryta śladami poparzeń, z szyją i częścią skromnego dekoltu włącznie. Z twarzy nawet nie dałoby się rozpoznać jej płci. Nie dałoby się rozpoznać żywego człowieka, bardziej takiego obdartego ze skóry. Patrzyła na duet z nieukrywanym strachem i niezrozumieniem. Spod mocno przymrużonych oczu obficie płynęły łzy.
-Z-zgubiłam? - dziewczę ledwo mówiło. Cichutko i słabo. Jak gdyby nie miała sił nawet na głośniejsze powiedzenie czegokolwiek. Widząc nieznajomych nieznacznie się odsunęła, ale łańcuch nie pozwalał na wykonywanie ruchów. Dziewczę jęknęło z bólu i odruchowo drgnęła ręką w kierunku obręczy.
- Kto do cholery ci to zrobił?! Co tutaj się dzieje?! - Toko z wściekłością w głosie zadał pytania, z niedowierzaniem patrząc na to co widział. Po bliższych oględzinach wyglądała na naprawdę wychudzoną i w fatalnym stanie. Dziewczyna słysząc gniew w głosie Toko skuliła się, po czym wydukała cichutko:
- "Siedź tutaj, psie. I pilnuj domu Pana". T-tak powiedział. I mnie zostawił. Przykuł. Dał trochę jedzenia i wody. T-tydzień temu. Zaatakowali nas. M-mnie i ojca. Wyszli ze skały. "T-to moja ziemia", mówił. Drugi się śmiał. Z jego ust wyleciał ogień... Ogień... Ogień... Ogień... Drugi, z wachlarzem. M-mojego tatę. N-na wylot. Mojego tatka... - dziewczyna zaczęła się trząść, z jej oczu ponownie poleciały łzy. Drgawki się wzmogły. jej głos załamał. Zamilkła, ponownie skuliła się i padła na posłanie na tyle na ile mogła. Jej oczy były puste. Jak czarne korale. Jej opowieść była cicha, licha, bez wielu elementów. Ale mimo tego... Obydwaj stali jak wryci, w szczególności Toko, który natychmiast odwrócił głowę w kierunku z którego przyszli. Ciężko oddychał, najwidoczniej starając się uspokoić. Wyraźnie mu to nie szło.


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 29 mar 2017, o 12:53

To prawda, spodziewać mogliby się wszystkiego. Jednakże takie obojętne przejście, jakby ta dziewczyna nie istniała, byłoby całkowicie niedorzeczne. W końcu mogła coś więcej, mogła im coś powiedzieć, mogła dać im kolejny trop, chociażby nieświadomie. Owszem, w grę wchodziło również to, że była przynętą, ale musieli zaryzykować. Bez tego mogliby błądzić, jeszcze nie wiadomo ile czasu. Teraz było niczym z medalem, który miał swoje dwie strony. Mogło być dobrze, ale mogło to też dla nich skończyć się tragicznie. Dlatego jedynie skinęła lekko głową na słowa Toshio, bo doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Stąd też zachowywała bezpieczną odległość, by móc zareagować, gdyby nastała sytuacja kryzysowa. A to mogło nastąpić w każdej chwili.
Białowłosa czekała na reakcję nieznajomej. Jej krótkie pytanie sprawiło, że dziewczyna drgnęła i podniosła głowę wyżej, ujawniając dosyć mało przyjemne widoki. Przykuta na łańcuchu do skały, niczym dzikie zwierze. Potraktowana nawet gorzej, niż groźne zwierzęta, bo te często żyją na wolności. Ona zaś była uwięziona. Jej ciało i twarz zdobyła liczne poparzenia, była praktycznie wrakiem człowieka. Cóż, zdążyła w swoim życiu widzieć wiele przeróżnych, obrzydliwych sytuacji, więc jej to nie odpychało. W tym momencie wertowała w myślach wiele różnych scenariuszy, według których to dziewczę tu przebywa. Mimo wszystko, dalej mogła być przynętą. Niezależnie od tego, jak się prezentowała. Owszem, taki widok powinien działać na emocje każdego normalnego człowieka. Z białowłosą było jednak trochę inaczej, szczególnie teraz. Jej myśli zajęte były chęcią zemsty, więc za wszelką cenę chciała to osiągnąć, nie pozwalając sobie na roztkliwianie się pobieżnymi sprawami. Poza tym, zawsze profesjonalnie podchodziła do swoich zadań. Całkowicie w okazywaniu współczucia i wszelakich innych, ckliwych emocji, zastępował ją Toko.
- Uspokój się. - stanowczy głos rozniósł się po najbliższym terenie. Młoda Ryukata nawet na niego nie spojrzała, a jedynie zacisnęła nieco mocniej palce na jego barku, jakby chcąc dać mu do zrozumienia, że krzykami i takim oburzeniem się nic tutaj nie zdziała. - I uważaj, bądź czujny. - dodała już znacznie ciszej, nie spuszczając wzroku z dziewczyny. To wszystko zdawało jej się być coraz dziwniejsze. To miejsce w ogóle było jakieś popieprzone, dlatego nie potrzebowała teraz żadnych krzyków, by móc wyłapać ewentualne pojawienie się kolejnej osoby bądź jakiegokolwiek innego zagrożenia.
Żółto-zielone oczy białowłosej nieco się rozszerzyły, kiedy słuchała krótkiej opowieści nieznajomej. Wachlarzowca niedawno spotkali, ale ten z katonem... czyżby to był przypadek?
- Twój ojciec był z klanu Aburame? - zapytała wprost, chcąc się dowiedzieć czy ciało, które niedawno spotkali, należało właśnie do niego. Pomijając to, że nie widziała sensu w więzieniu tej dziewczyny tutaj. Miała jakieś specjalne umiejętności? Niby jak miała pilnować tej ziemi, skoro przede wszystkim zapewne myślała o ucieczce? O ile to wszystko bylo prawdą. - Miałaś ich jakoś powiadamiać o obecności nieznajomych? - kolejne pytanie wypadło z ust białowłosej, bo teraz mogła spodziewać się tego, że ktoś może się tu zaraz pojawić. Jakoś nie wyobrażała sobie, że pilnowanie miało polegać na siedzeniu i ryczeniu, chociaż kto tam wie. Może do tej pory tu nikogo nie było i nie miała okazji tego zrobić bądź nie zrobić, za co mogłaby zostać kolejny raz ukarana.
- Musisz mi jeszcze powiedzieć, jak wyglądał ten skurwiel, który posługiwał się katonem. To bardzo ważne. Pomożesz nam, my pomożemy tobie. - jej głos chociaż cichy, to na pewno był słyszalny dla dziewczyny. Zrobiła nawet lekki krok w przód, dalej jednak zachowując bezpieczny dystans. Już wiedziała, że i tak będą musieli wrócić do miejsca, z którego niedawno odeszli, ale liczyło się dla niej też to, czy ten cały zasrany katonowiec, to ten sam łysy poparaniec, który zabił Shigeru. Oczywiście, jasno dała do zrozumienia, że to przysługa za przysługę, chociaż tak naprawdę jakoś wiele od nieznajomej nie wymagała. Wystarczyła jedna informacja, która mogła ich zatrzymać tu na trochę dłużej.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 30 mar 2017, o 21:56

Zemsta
27/45+


Czegokolwiek można się było spodziewać po tych terenach. Można było spotkać ludzi o względnej moralności, fakt, ale czegoś takiego duet raczej się nie spodziewał. Przykucie kobiety do skały niczym zwierzę, zniszczenie jej psychiki w znacznym stopniu i poważne oszpecenie. Toko najwidoczniej nie był zbyt dobry w kontrolowaniu swoich emocji, co zresztą było widać i słychać. Postawa nieprzystająca Shinobi, elitarnemu wojownikowi. Gdyby nie Nikusui, to ten mógłby podjąć jakieś mniej przemyślane działania. Na przykład wparować do domostwa tego mężczyzny i zrobić mu chaos, co skończyć się mogło dość tragicznie dla niego. Białowłosa uspokoiła chłopaka, każąc zachować czujność. Co jeśli ktoś zajdzie ich od tyłu? Taka opcja była możliwa. Toko odetchnął kilka razy, głęboko wpuszczając i wypuszczając powietrze.
- Sorki, Nikusui-san. Wedle rozkazu. - powiedział w końcu, faktycznie odzyskując nieco spokoju. Następnie odwrócił się, odszedł kawałek do przeciwległej ściany kanionu i zaczął wnikliwie obserwować drogę z której nie tak dawno przyszli. Nikusui w tym czasie postanowiła dopytać dziewczynę o kilka rzeczy. W tym o tożsamość jego ojca. Dziewczyna na dźwięk nazwy klanu drgnęła i przestała się trząść.
- T-tak. Tato był Aburame. - krótka i rzeczowa odpowiedź dawała jakieś pojęcie o tym co mogło się zdarzyć. Mimo że nie miało to większego znaczenia, bo zaraz po tym padło pytanie o dawanie znać odnośnie obecności obcych.
- Nie, nie mam jak. T-tylko siedzę tutaj. Zostawił mnie tak. I tyle. - dziewczę mówiło krótkimi zdaniami, co chwila biorąc przerwę na kolejny oddech. Jej głos nadal był bardzo słaby, ale wydawało się że Niku słyszy ją coraz lepiej. W końcu przyszła pora na najważniejsze pytanie. Osoba która strzeliła ogniem w jej twarz mogła być tą samą, której poszukiwał duet. Jednak trzeba było się upewnić.
- N-nie widziałam jego twarzy. Miał maskę, t-taką białą. I miał zbroję, jak niektóre klany. I ten... łysy był. Znaczy nosił k-kaptur na głowie, więc nie do końca widziałam. L-ledwo co widziałam... To było s-straszne. Pojawił się i nagle zniknął. A p-potem pojawił się gdzieś indziej. I strzelił ogniem... I trafił. - ponownie zaczęła się trząść, ukryła twarz miedzy dłonie. Nawet nie zwróciła uwagi na część wypowiedzi odnośnie pomocy. Po prostu powiedziała co miała, tak szybko jak tylko mogła. I tyle. Najwidoczniej jej psychika była na tyle niestabilna, że nawet nie do końca pojmowała co się do niej mówiło. Niczym dzikie zwierze. Tak, jak została potraktowana.


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 30 mar 2017, o 23:08

Miała nadzieję, że jej krótkie spostrzeżenia względem Toko dadzą mu do myślenia i jednak chłopak się uspokoi. Nie bardzo widziało jej się tutaj unoszenie emocjami, bo mogli zostać spostrzeżeni. Facet jasno dał im do zrozumienia, że nie chce ich widzieć. Dzięki temu zyskali trochę czasu, mimo utrudnienia, jakie właśnie napotkali. Los jakby na siłę chciał ich tu przytrzymać na dłużej. Poza tym, mimo, że facet ich puścił, to przecież powinien wiedzieć, w którą stronę ruszają i kogo mogą spotkać na swojej drodze. Więc albo to było po prostu nierozsądne z jego strony, albo po prostu wolał dać im chwilę poczucia bezpieczeństwa, by w odpowiednim momencie zaatakować i zakończyć sprawę w miarę szybko. Rzecz jasna znacznie wygodniejsza byłaby dla białowłosej opcja pierwsza, ale musiała spodziewać się wszystkiego.
Powoli i sukcesywnie dostawała odpowiedzi na swoje pytania. Pierwsze co prawda nie miało dla niej jakiegoś większego znaczenia, ale kolejne były już nieco ważniejsze. Nie miała jak ich informować, ok. Niby białowłosa przyjęła to do wiadomości, ale mimo wszystko dalej wolała być ostrożna. Owszem, nieznajoma wyglądała naprawdę na roztrzęsioną, załamaną i zrozpaczoną, ale dla młodej Ryukaty było to kolejne zadanie, a ona jego kolejnym etapem. Niestety, im dalej w las, tym uzyskiwała mniej satysfakcjonujące odpowiedzi. Liczyła na to, że dziewczyna zauważyła może te sugestywne tatuaże na głowie tego łysego, ale nic o tym nie wspomniała. Stąd też myśl, że to mógł nie być ten ktoś, kogo poszukiwali. Sprawdzić jednak mogli, bo dalej jakiś trop był. Poza tym... pasowałoby usunąć ze świata ten odłamek patologii, która się tu zagnieździła. Jej rodzicielka też lubiła sobie podróżować w różne miejsca i jakoś białowłosa nie wyobrażała sobie, żeby takie wymoczki śmiały ją w taki sposób ubezwłasnowolnić, ośmieszyć, cokolwiek. Mimo chodzenia własnymi ścieżkami, niczym kot, poczuła, że musi rozwiązać ten problem. A przynajmniej spróbować. Szczególnie, że interesy jej i tej dziewczyny mogą się ze sobą łączyć.
- Toko, podejdź. - mruknęła, zerkając w stronę chłopaka. Liczyła na pośpiech z jego strony. Najpierw oczywiście zamierzała uwolnić dziewczynę. To też było duże ryzyko, ale nie mogła jej tutaj tak zostawić. - Jak się uwolnisz, uciekaj stąd. Niewiele wiesz, nie przydasz się tutaj, a masz szansę to przeżyć. Nie patrz za siebie, nie zatrzymuj się i nie kręć. Może znajdziesz kogoś, kto doprowadzi cię do osady Aburame, albo ich powiadomi o twoim stanie. - Nikusui mówiła powoli, ale do rzeczy. Chciała, żeby dziewczyna ją zrozumiała. Do tego, cały czas oczywiście nieco ryzykując, zamierzała przyjrzeć się łańcuchowi i ten metalowej obroży. Liczyła na to, że bez zbędnych ekscesów, uda się nieznajomą uwolnić. Skoro miała założoną tę obręcz, to przecież jakoś musieli ją przez głowę przełożyć, jakkolwiek zamknąć. Powinien więc znajdować się jakiś zamek, a przynajmniej tak wydawało się Nikusui, z czym podzieliła się Toko. Jeżeli takowy znalazła, to pozostawało jej dać wolną rękę swojemu towarzyszowi, który tak uniesiony wcześniej emocjami, mógł się stać teraz bohaterem dla tej dziewczyny, wytwarzać drewniany, dopasowany kluczyk, mogący ją z tego uwolnić. Jeśli jednak nie... cóż, pasowałoby główkować dalej i najwyżej wyszukać jakiś słabo zespolony punkt z tym łańcuchu, by móc, chociaż spróbować go rozwalić. Bo później, to już pozostaje im udać się do samego gniazdka patologii, by zmierzyć się z tymi, co czują się bezkarni. Tak na dobrą sprawę, powinni chyba najpierw zająć się wachlarzowcem, bo jednak jej ranton miałby z nim więcej szans, niż z samym katonem, który według opowieści musiał być imponujący. Jednakże... pozory mogą mylić.


Spoiler: pokaż
Toko:

Nazwa
Mokuton: Mokusei Hiketsu no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Palce dłoni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Rozwinięcie podstawowej właściwości klanu Senju, jaką jest kontrola drewna. Po pewnym treningu można wytwarzać przedmioty mniejsze i bardziej precyzyjne, co w ostateczności pozwala nam zrobić klucz uniwersalny, którego możemy użyć by otworzyć większość dostępnych zamków. Te bardziej precyzyjne jednak będą odporne na nasze starania.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 31 mar 2017, o 20:54

Zemsta
29/45+


Dziewczyna powoli ujawniała kolejne szczegóły swojej historii, rozszerzając wiedzę Nikusui o dodatkowe informacje. Niektóre mniej, niektóre bardziej przydatne. Tożsamość martwego Aburame, potencjalne ostrzeganie przed obcymi... Na dobrą sprawę jedynie pytanie o wygląd sprawcy miało jakieś praktyczne znaczenie. Jeśli ten czubek z wachlarzem współpracował z łysolem, to sytuacja zmieniała się diametralnie. Nie dość, że duet znał konkretne położenie celu, to przy okazji likwidacji mordercy Shigeru pozbędą się elementu bez którego na świecie będzie znacznie lepiej. Same zalety, nieprawdaż? Toko, w bezpiecznej dla każdego odległości, miał trochę czasu na ochłonięcie, dlatego kiedy został wezwany, był już spokojny i opanowany. W miarę. Nikusui postanowiła dotrzymać swojej części umowy. Senju badał obręcz na szyi dziewczęcia, gdy ta z najwyższą uwagą słuchała białowłosej. Oferowała jej wolność, wyzwolenie się z tego żałosnego położenia. Toko wytworzył na palcu niewielki drewniany wytrych, którym zaczął ostrożnie gmerać w niewielkim zamku na obroży. Dziewczyna jęknęła z bólu i gwałtownie odsunęła. Wtedy metalowa obroża otworzyła się i dziewczę mogło cieszyć się wolnością. Przez kila chwil badała zszokowana swoja szyję, delikatnie dotykając opuszkami palców, patrząc na dyndający z ręki Toko łańcuch. Z początku oddychała powoli, ale z każdym kolejnym wdechem i wydechem robiła to coraz szybciej.
- Ja.. Ale nie wiem jak... Nie wiem gdzie... D-dziękuję bardzo! - powiedziała, lekko się kłaniając. Następnie spróbowała wstać. Było dość niestabilnie, jak gdyby zapomniała jak się chodzi. Przez chwilę nawet miała upaść, ale Toko złapał ją asekuracyjnie za ramiona, tym samym zapobiegając upadkowi. Zrobiła kilka pełnych niepewności kroków, przyzwyczajając się do nowej wolności. W oczach zaszkliły się łzy.
- Znowu mogę chodzić. M-mogę chodzić! Mogę uciec... Gdzie zechcę. B-będę waszą dłużniczką do końca życia. Uważajcie na siebie. - po słowach tych, pełnych łez szczęścia i wdzięczności, chwyciła worek który miała na posłaniu i powoli poszła w kierunku przeciwnym do tego, w którym siedzibę miał wariat z wachlarzem. W tym czasie duet skierował się dokładnie tam, na bezpośrednią konfrontację z oponentem, a właściwie oponentami. Kiedy byli już na miejscu, zauważyli dość dziwną rzecz. Mianowicie na całej szerokości szczeliny znajdowała sie porozwieszana duża ilość żelaznych żyłek. Były rozwieszone kilka metrów przed wejściem na wolą przestrzeń gdzie znajdowało się ciało. Było ich dość dużo, rozwieszone praktycznie w pionowej linii. Tworzyło to 10-metrową ścianę wypełnioną żyłkami, które rozwieszone były od siebie w odstępach stosunkowo niewielkich. Co to miało znaczyć?


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 3 kwi 2017, o 19:46

Cóż mogła więcej zrobić dla tej dziewczyny. Nie było opcji, żeby brać ją ze sobą. Pozwolenie czy kazanie jej tutaj zostać, to też według białowłosej było mocno kiepskim pomysłem. Jedynie, co według młodej Ryukaty było możliwe do zrobienia, to ucieczka stąd. Owszem, nie wiadomo było, co czeka to dziewczę dalej. Czy dotrze do miejsca, w którym będzie bezpieczna, czy jeszcze w ogóle ją spotkają, czy może wpadnie z deszczu pod rynnę. W każdym razie, sumienie białowłosej było czyste. Dała jej szansę, tu i tak nic by ją nie czekało.
Widać było, że tych parę dni tutaj sprawiło, że dziewczyna podupadła nie tylko psychicznie, ale również i fizycznie. Miała trudności w staniu i utrzymaniu równowagi. Tutaj oparciem okazał się Toko, podtrzymując dziewczę, tuż po jej uwolnieniu. Łzy mogły świadczyć o tym, jak wdzięczna jest za danie jej wolności, z której właśnie zamierzała skorzystać, dość pośpiesznie uciekając z tego miejsca. Oczywiście nie zapominając o swoim worku, który wciąż był przy niej. Swoją drogą... zupełnie wyleciało jej z głowy, żeby zapytać się, co też takiego tam ma, ale gdyby to było łupek przebywających tu dupków, to raczej nie miałaby tego dalej przy sobie. W każdym razie, odprowadziła dziewczynę wzrokiem, po czym wraz ze swoim towarzyszem ruszyła w miejsce, z którego dość niedawno przyszła. I tu zaczynały się schody. Momentalnie się zatrzymała, widząc porozwieszane żelazne żyłki. Obejmowały dość duży obszar i gdyby przybyli tu w pośpiechu, kto wie czy przypadkiem by o jakąś nie zahaczyli.
- Facet jednak nie żartował. - mruknęła cicho pod nosem, rozglądając się dookoła. Szukała jakiś doczepionych notek czy bombek, czegokolwiek, co mogłoby jasno wskazać na to, co mogłoby się stać, gdyby przypadkiem naruszyli tę konstrukcję. Poza tym, nawet jeśli, jakoś nie widziało jej się manewrowanie między żyłkami. Znalezienie się w środku jakiegokolwiek apogeum, jakim to mogło być, to była mniejsza szansa na ucieczkę. W każdym razie, jeżeli nic podejrzanego nie znajdowało się na widoku, mogło znajdować się chociażby w ziemi czy skale, a to znacząco utrudniało sprawę. Wtedy mogło znajdować się wszędzie. Aż się skrzywiła na samą myśl. Żeby coś chociaż próbować rozbroić, musieliby wiedzieć, gdzie się znajduje. Albo... może spróbować się pobawić i wybawić w to miejsce tych, których poszukiwali? Niestety, to nie było takie proste. Przede wszystkim dlatego, że żadne z nich nie posiadało żadnej techniki, która mogłaby ich osłonić przed ewentualnym atakiem. Jeśli to były notki, to pole rażenia nie powinno być aż tak ogromne, więc byłaby możliwość ich ewentualnie aktywowania z bezpiecznej odległości.
Zaletą tutaj mogły okazać się zasięgi technik, jakimi się posługują. Najpierw jednak musieli się upewnić, że znajdując się jakieś dziewięć metrów od ściany z żyłek. Taka odległość mogła nie tylko uchronić ich przed ewentualnym wybuchem, ale równie, gdyby to było coś innego, mogli spróbować ucieczki. Jakiej? Cóż... białowłosą interesowały jedynie udanie się wyżej, dzięki czemu, a przynajmniej tak myślała, znalazłaby się bliżej kryjówki tych ćwoków. Przecież jakoś sami też musieli się tam znaleźć. Poza tym, skupienie chakry w stopach powinno spokojnie pozwolić im na taki rozwój sytuacji. Nie było na co czekać, bo jeśli byłby wybuch, to zapewne wzbudzi zainteresowanie rzezimieszków i możliwe, naruszy konstrukcje skalistych ścian, co stwarzałoby dodatkowe niebezpieczeństwo. A zainteresowani wybuchem, mogliby przegapić atak z boku. O ile w ogóle by się pojawili, bo różne opcje były tu możliwe.
Kiedy znaleźli się na swoich pozycjach, Toko skoncentrował swoją chakrę, złożył pieczęć i wytworzył małe drewienko, które jakby miało wyrosnąć ze skały, a które miało za zadanie poruszyć żyłką tak, by wprawić ją w ruch. Cóż, w tym momencie raczej nie nazwano by ich skrytymi zabójcami, ale cóż... nie zawsze tak się udawało. Nie każdy używał tych samych technik, a białowłosa liczyła na element zaskoczenia. O ile te żyłki jakoś poważniej jej nie zaskoczą. A co dalej? Oby dostać się na górę.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 5 kwi 2017, o 15:13

Zemsta
31/45+


Żądni odpowiedzi i zemsty wrócili gdzie przyszli, zastając nieco zmienioną sytuację niż wcześniej. Linki rozciągnięte na całej szerokości drogi mogły oznaczać wszystko. Ale na pewno jedną rzecz - właściciel nie miał zamiaru zajmować się kolejnymi gośćmi na jego terenie. Już wcześniej się wygrażał, w tym że zanotkuje ziemię. Z jednej strony mogło być to dla picu, ale duet nie miał zamiaru ryzykować. Postanowili wykorzystać zbocza gór, żeby wejść na wysoko położone miejsce. Z daleka zasięgu czegokolwiek, co mogłoby być wywołane przez żyłki. Druga część planu należała z kolei do Toko, który miał naruszyć żyłki za pomocą drewnianego palu stworzonego dzięki swoim umiejętnościom. Żyłki nie stawiały większego oporu, ale z drugiej strony nie zerwały się. Po lekkim naciągnięciu ziemia pomiędzy żyłkami dosłownie eksplodowała. Toko i Nikusi, będący powyżej wybuchów, poczuli jak ziemia niebezpiecznie osuwa się spod ich nóg. Czasu było zdecydowanie niewiele, ale ich reakcja była na tyle szybka, że zdołali zmienić swoje położenie. Osuwająca się ziemia w połączeniu z wybuchami stworzyła duża chmurę dymu i kurzu, zasłaniając obraz zniszczeń jaki powstał na skutek tej zmyślnej pułapki. Zmyślnej, ale chyba zbyt oczywistej. A może właśnie miała taka być? Kilka chwil później drewniana osłona na jaskinie wyleciała z trzaskiem. Wybiegł z niej ten sam furiat, który kazał duetowi sie wynosić. Ten sam, który zakuł spotkaną wcześniej dziewczynę. Biegł szybko, w jednej ręce trzymając wachlarz, w drugiej natomiast kunaia. Spojrzał na chmurę kurzu która spowijała wyjście z jego obszaru. Możliwe że coś mówił, aczkolwiek nie było tego dokładnie słychać. Ziemia nadal szczątkowo sie osuwała i nieco zagłuszała. Mężczyzna stał w miejscu i patrzył się na tuman kurzu, z wachlarzem gotowym do użycia. Najwidoczniej faktycznie miała to być dywersja. Mężczyzna skupiał się na tym, co na dole, nie widząc usadowionych wysoko Toko i Nikusui.

Spoiler: pokaż
Obrazek

Postacie:
Różowy - NIku
Biały - Toko
Przekreślony Błękitny - trup
Błekitny - mężczyzna z wachlarzem.

Teren:
Zielone - Drzewka
Czarne - ich pnie
Zgniłozielony - ogromne wzgórza. Sztywno ubita ziemia i skały. Przy kanionie wysokie na 2m, potem cyklicznie rosnące.
Ciemna plama - nieprzenikniony dym i kurz, niedługo opadnie.

Odległości:
Niku-Wachlarzowy -> 18m


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 5 kwi 2017, o 21:57

Jednak! Była przekonana, że te żyłki to coś w rodzaju pułapki. Dość nieudolnej, no ale zawsze jakaś była. Może gdyby wcześniej facet się tak nie wygrażał, to mogłoby to umknąć ich uwadze. Zresztą, białowłosa jak i Toko, nie byli początkującymi ninja, którzy nie zwracali uwagę na to, co ich otacza. Poza tym, od wachlarzowego gościa biła straszna pewność siebie, jakby w ogóle porażki nie brał pod uwagę. A to mogło być gwoździem do jego trumny. Na to liczyła młoda Ryukata. I na to, że spotka tu jeszcze tego, który zabił jej ukochanego.
Nigdy nie była wybitnym strategiem, ale jeśli ktoś potrafił znacznie mniej niż ona, to chyba jasne, że na niej spoczywał obowiązek dyrygowania ich postępowaniami. Zwłaszcza, jeśli traktowała to zadanie bardzo osobiście, co mogło być jednocześnie plusem i minusem. Powód, dla którego się tu znalazła, mógł być na tyle mocną motywacją, że da radę zabić tego, po którego tu przyszła. Z drugiej strony, emocje mogły ją zaślepić i wpuścić w objęcia śmierci. Taka to była gra, którą podjęła, ale nie chciała się z niej wycofać. Albo dojdzie do mety, albo nie. Tak po prawdzie, to w sumie przeważnie i tak działała intuicyjnie, może czasami zbyt porywczo. Do tej pory nie wprowadziło jej to w jakieś wielkie kłopoty i miała nadzieję, że tak też będzie i teraz. Nie chodziło bowiem jedynie o pomszczenie Shigeru, ale również o życie jej i Toko. A to, wraz z rozwojem akcji, mogło stanąć pod znakiem zapytania. Zwłaszcza, że tak jak przypuszczała, naruszenie żyłek, niekoniecznie ich zniszczenie, spowodowało dość spory wybuch, przez który, tak jak wcześniej zaplanowali, przemieścili się wyżej, tak, by nie być w zasięgu rażenia. I udało im się. Przy okazji naruszona ziemia, jeśli tylko by się uspokoiła i znalazłby się jej jakiś porządny kawał, można byłoby użyć tego do podmiany w krytycznej sytuacji. Tak czy siak, mieli chwilę, by móc dalej zadziałać, dopóki ten wachlarzowy skurczybyk ich nie zauważył. A naprawdę nie zamierzała tracić czasu i chakry na niepotrzebną, zbyt długą walkę, skoro tak naprawdę nie był ich najważniejszym celem. Jednakże, skoro jeden szczur wyszedł z nory, to warto się nim zająć. Byle szybko.
- Osłaniaj mnie. - rzuciła do Toko tak, by ją usłyszał, ale by nie zwróciła na nich uwagi tamtego bydlaka. Sama białowłosa szybko założyła pieczęci, by wykonać, jedną ze swoim ulubionych, raitonowych technik. Odległość jej na to pozwalała, a przynajmniej tak jej się wydawało, byleby tylko zdążyć, zanim tamten ich zaatakuje. Jeśli się uda, to można byłoby się do niego zbliżyć i zadać parę pytań, albo po prostu dobić. W sumie w wersji pierwszej też czekała go śmierć. Jednakże, przecież nie musiał tego wiedzieć.
W przypadku, gdyby podczas próby łapania wachlarzowego wymoczka stało się coś niespodziewanego, na przykład ten zdążyłby zaatakować, bądź pojawiłby się ktoś inny, zadaniem Toko było osłanianie białowłosej. W przypadku ataku na białowłosą i niemożności przez nią podmienienia się (w końcu będzie w trakcie wykonywania innej techniki), Toko ma zamiar wykonać Doton no Jutsu, by samemu wpaść do dziury i wciągnąć również swoją towarzyszkę. Jednakże, gdyby pojawił się ktoś inny i w miarę szybko by to zauważył, to miał zamiar go zatrzymać. Drewniane więzy w końcu nie były takie sprzyjające do uwolnienia się.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 6 kwi 2017, o 20:26

Zemsta
33/45+


[i]Pułapka, mimo bycia dość żałosną, na pewno pozwalała na zaalarmowanie właściciela. Chociaż z drugiej strony to właśnie ten niesubtelny system ostrzegający pomógł Toko i Niku wyciągnąć go z jego domu. Będąc na górze mieli konkretną
przewagę. Mieli lepsze pole do manewru, byli lepiej rozeznani w sytuacji. Mimo że nie znali okolicznych terenów, dysponowali możliwością zdecydowania w jaki sposób przeciwnik zostanie złapany bądź zabity. Nikusui postanowiła rozpocząć jedną z technik Raiton, która przemieszczając się po ziemi miała za zadanie porazić niczego niespodziewającą się ofiarę. Przyłożenie ręki do ziemi miało stworzyć wokół przeciwnika kilka Raitonowych strumieni spod ziemi, które otoczywszy go miały porazić. Na korzyść Niku na pewno było to, że mężczyzna ten nie poruszał się i stał w miejscu. W kilka chwil otoczony był lśniącą elektrycznością, wyrywając z jego gardła krzyk bólu. Nie minęło nawet kilka sekund, a Toko krzyknął głośno i tym samym ostrzegł białowłosą o nadchodzącym zagrożeniu. Za nimi, kilka metrów zaledwie, pojawił się kolejny przeciwnik. Jak? Skąd? Ważną informacją z pewnością było to, że widoczny był jedynie w połowie, od pasa w górę. Dół jego tkwił w ziemi. Obok niego leżała drewniana kładka imitująca ziemię wraz z trawą, a właściwie to przykryta nimi. W oczy Nikusui natychmiast rzuciły się dwie rzeczy - brak włosów na głowie i charakterystyczne tatuaże na łysinie. Jego ręce złożone były w pieczęć, a usta wypełnione powietrzem. W kolejnej chwili wypuścił z ust potężny strumień ognia. Zaskoczona NIkusui nie miała wiele czasu na reakcję, a ogień był bardzo szybki i szeroki. Strumień spalał wszystko na swojej drodze. Toko użył prostej techniki i stworzył Dotonowy tunel praktycznie pod nogami swojej towarzyszki, jedynie lekko nakierowując ją na odpowiedni tor. Od kontaktu z pożogą dzieliły ich centymetry. Tunel był błęboki na około 4m i nie prowadził donikąd. Było w nim trochę ciasno, ale patrząc na górę i widząc strumień płomieni obydwoje mogli dojść do wniosku, że to zdecydowanie lepsza opcja. [ /i]


Spoiler: pokaż
Obrazek

Postacie:
Różowy - NIku
Biały - Toko
Przekreślony Błękitny - trup
Błekitny - mężczyzna z wachlarzem.
Czerwony - łysol

Teren:
Zielone - Drzewka
Czarne - ich pnie
Zgniłozielony - ogromne wzgórza. Sztywno ubita ziemia i skały. Przy kanionie wysokie na 2m, potem cyklicznie rosnące.
Ciemna plama - dym i kurz, widać przez niego prawie całkowicie, niedługo opadnie.

Odległości:
Niku-Wachlarzowy -> 18m
Niku-Toko -> Łysok - 5m


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 7 kwi 2017, o 14:32

Pierwsza część jej planu się powiodła. Szybka reakcja w tym wypadku zapewniła złapanie jednego z przeciwników w elektryczną klatkę, która przy okazji dodatkowo przy swoich wyładowaniach raniła uwięzionego. Liczyła na to, że facet nie jest na tyle wytrzymały, by go to praktycznie nie ruszyło. Zależało jej na tym, by go chociaż na trochę sparaliżować, dzięki czemu można byłoby się go szybko pozbyć. Ale, oczywiście, nie mogło być tak łatwo. Nie zdążyła ocenić czy złapany kutas jest jeszcze w stanie od razu stanąć do dalszej walki, pomijając jego chwilowe krzyki, bo pojawił się ktoś jeszcze. Mimowolnie przygryzła wargę zauważając łysego, wytatuowanego na głowie, mężczyznę. To ten skurwiel! Nim jednak mogłaby w jakikolwiek sposób zareagować, co było ciężkie podtrzymując aktualną raitonową pułapkę, ten posłał w ich stronę ognistą kulę, najwidoczniej chcąc albo przerwać atak, albo szybko próbować się ich pozbyć. W każdym razie, na pewno jedna część jego zamierzeń się udała, bo chroniąc ich przed kulą ognia, Toko wytworzył dziurę w skale, do której oboje wpadli. To spowodowało, że musiała oderwać dłonie od podłoża, przerywając przepływ raitonu, ale dalej była możliwość, że chociaz na trochę facet był wyłączony z walki. Szkoda byłoby, gdyby tak się nie stało. To jutsu jednak trochę chakry kosztowało, a jakoś teraz nie przypuszczała, by skończyło się to na kilku jutsu.
Białowłosa niemal czuła to bijące od ognistego jutsu ciepło. Niewiele brakowało, ale szybka reakcja Toko pozwoliła im na wyjście z tego bez szwanku. Co prawda nie było to najbardziej komfortowe posunięcie, szczególnie, że młoda Ryukata nie miała styczności z dotonem, więc nie potrafiła poruszać się pod ziemią czy robić cokolwiek innego, do czego mogłaby przysłużyć się obecna sytuacja, no ale cóż, trzeba było sobie jakoś radzić. A że wychodziło na to, że tymczasowo większym zagrożeniem był łysolek, który znajdował się bliżej, to jej towarzysz postanowił się nim zająć. Korzystając ze swoich umiejętności, zaczął poruszać się pod ziemie w kierunku, w którym jeszcze przed chwilą znajdował się ten, który ich zaatakował. Zamierzał zastosować lekki element zaskoczenia, który mógłby chociaż na chwilę odwrócić uwagę tamtego gostka, z czego powinna skorzystać białowłosa. Ta skinęła głową w geście zrozumienia i odruchowo położyła dłoń na swoim prawym biodrze, gdzie znajdował się jej bicz. Dalej już trzeba było działać odruchowo i intuicyjnie. Oczywiście liczyła na to, by wbić się dokładnie w moment, kiedy Toko złapie mężczyznę i wciągnie go pod ziemię na tyle, by ten chociaż w części został unieruchomiony. Wtedy białowłosa miała w planie wydostać się szybko z tej dziury, co też nie było takie hop siup, w końcu miała ona cztery metry głębokości, ale skumulowanie chakry w stopach powinno pozwolić jej na szybkie wydostanie się stąd. Poza tym, taka najwolniejsza chyba też nie było, chociaż wiadomo, wiele jej jeszcze do perfekcji brakowało.
Korzystając z tak niedalekiej odległości, zamierzała wykorzystać fakt, że nie musi do wykorzystania tego, czego chciała, tworzyć pieczęci, by wystrzelić w stronę łysola trzy wiązki rantonu na poziomie, na którym mógłby mu zaskoczyć, a jednocześnie białowłosa miała nad nim już kontrolę. I nawet niezależnie od tego czy rzeczywiście udałoby jej się go ranić, czy też ranić na tyle, że jednak nie dało się go unieszkodliwić, miała w zamiarze wykorzystanie swojego bicza. Nawet nieźle się nim posługiwała, w przesłanie do niego chakry rantonu sprawiało, że mógł stać się jeszcze bardziej zabójczy. Cóż zamierzała? Otóż wyskakując z tej ziemistej dziury, wystrzeliwując wiązki, chciała się dodatkowo zbliżyć do łysola, wolną, prawą dłonią uwalniając swój bicz i koncentrując na nim swoją chakrę, by obwiązać bicz wokół szyi mężczyzny, nie traktując go przy tym zbyt łagodnie. W końcu taki ranton na najwyższym poziomie, jaki opanowała, to nie było jakieś smyranie. Oczywiście, z racji tego, że bicz miał długość 3 metrów (nie licząc rękojeści), to musiała znaleźć się wystarczając blisko mężczyzny. Stąd też tu liczył się czas i to, czy Toko uda się wykonać swoje zadanie, albo to, czy facet przypadkiem nie zdołał się uwolnić lub wystarczająco oddalić.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 8 kwi 2017, o 10:14

Zemsta
35/45+


Mimo dostrzeżenia przeciwnika Nikusui nie mogła natychmiastowo wymierzyć sprawiedliwości z powodu ogromnej ilości ognia pędzącej prosto na nią. Stworzony na szybko tunel Toko umożliwił unik, jednak przez to Nikusui musiała przerwać technikę Raiton którą zaatakowała mężczyznę z wachlarzem. Logicznym było założenie, że przynajmniej na jakiś czas mają go z głowy. Problemem pozostawał jednak łysol, który stał się priorytetem do wyeliminowania, zarówno przez względy osobiste, jak i zawodowe. Cokolwiek ten mężczyzna tutaj robił, w takim miejscu i w towarzystwie takiego człowieka. Może byli podobni sobie względem uwielbienia do zadawania cierpienia? Nie miało to jednak żadnego wpływu na sytuację. Siedząc w tunelu objętym światłem z płomienia nad wejściem, Toko postanowił spróbować schwytać mężczyznę za nogi i wsunąć pod ziemię. Kiedy to by się udało, Nikusui wyskoczyć miała z dziury i stworzyć kilka wiązek elektryczności, prosto na przeciwnika. Najwidoczniej jednak przeciwnik znał podstawową zasadę podczas konfrontacji z większą ilością wrogów, a nawet z jednym. Nigdy nie stać w miejscu. Toko nie miał możliwości wykrycia oponenta samemu będąc pod ziemią, musiał więc liczyć na szczęście i na to, że przeciwnik był gdzie stał. Ręce Senju trafiły w pustą przestrzeń. Pozycja przeciwnika nadal była nieznana. Nikusui jednak nie czekała i wyskoczyła, chcąc kontynuować swój pierwotny plan. Wtedy jednak spotkała się kolejną nieprzyjemną niespodzianką. W jej kierunku leciał nie ogień, a dym. Prawdopodobnie wypuszczony chwilę po zakończeniu poprzedniej techniki. Chmura była praktycznie przy Nikusui, w związku z tym po wyskoczeniu została uderzona masą dymu. Był gęsty, nie dało się przez niego przeniknąć wzrokiem. Dywersja?

Spoiler: pokaż
Obrazek

Postacie:
Różowy - NIku
Biały - Toko
Przekreślony Błękitny - trup
Błekitny - mężczyzna z wachlarzem.
Czerwony - łysol (?)

Teren:
Zielone - Drzewka
Czarne - ich pnie
Zgniłozielony - ogromne wzgórza. Sztywno ubita ziemia i skały. Przy kanionie wysokie na 2m, potem cyklicznie rosnące.
Czerwone półprzeźroczyste - dym

Odległości:
Niku-Wachlarzowy -> 18m
Niku-Toko -> Łysok - ?


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 11 kwi 2017, o 18:31

Z sekundy na sekundę czuła, jakby miała coraz bardziej pod górkę. Kiedy tylko była gotowa do ataku, jej przeciwnik postanawiał pokrzyżować jej plany i dodatkowo jej to utrudnić. Oczywiście liczyła tu na łut szczęścia, że łysy pozostanie na swoim miejscu, ale chyba spróbować można było. Toko jednak nie zdołał złapać mężczyzny, a jej nie udało się zrealizować dalszej części planu. Powód był prosty. Nie dość, że nie widziała tego chuja, to jeszcze niemalże wylądowała w samym środku jakiegoś dymu. Odruchowo wstrzymała oddech, bo mogło to być dosłownie wszystko, a skoro już się wyłoniła, a z dziury i tak zbyt wiele by nie zrobiła, a wręcz sama by sobie zaszkodziła, w jednym momencie postanowiła się wycofać. Ryzykowne i to bardzo, ale to był impuls. Zamierzała udać się w tył, a więc w kierunku nieco zawalonej skały. Rzecz jasna ostrożnie, nie chciała z tego spaść, ale w tym momencie mogła liczyć jedynie na to, że usypana po wybuchu górka jest w miarę stabilna i nie zburzy się od razu po tym, gdy się na niej znajdzie. Byle z dala od tego dymu. Im była dalej, tym większą miała potem szanse na jakąkolwiek obronę. A niestety, nie miała niczego, co by mogła rozwiać ten dym, więc lekko mówiąc, musiała od niej uciec.
- Kurwa. - przeklęła pod nosem, nie potrafiąc dosadniej skomentować swojej sytuacji. Dopóki nie zauważy przeciwnika, nie będzie mogła nic zrobić. No chyba, że...
Licząc na to, że ma jeszcze chociaz te dwie sekundy po wyskoczeniu z tego dymu, zamierzała złożyć serię pieczęci, by wytworzyć burzową chmurę. Ta z kolei, mogłaby zaatakować łysola, kiedy ten by się tego nie spodziewał, bo na przykład, byłby zajęty napaścią na nią. W końcu mógłby przeoczyć taką burzową chmurkę, kiedy niedaleko pod nią znajdowało się tyle dymu. Zresztą, dla białowłosej wszystko w takich walkach było loterią i szczęściem w szybkim działaniu. Szczególnie, gdy zakładała, że przeciwnik jest silny, a w tym wypadku była przekonana, że tak jest. Gdyby jednak atak nastąpiłby zbyt szybko, to pozostawał jej jakikolwiek unik, o ile takowy będzie możliwy i nie będzie powodował kolejnego "wstąpienia" do dymu. Gdyby jednak nie, pozostało Kawarimi, o ile w pobliżu znajdowało się cokolwiek, z czym mogła się podmienić, właśnie jakiś większy odłamek skały. Teraz trzeba było wykorzystywać wszystko. I pamiętać o wszystkim i wszystkich. Został przecież wachlarzowy gostek, który, mimo wcześniejszego porażenia, mógł w każdej chwili wrócić do gry. A skoro nie udało się złapać łysola, Toko postanowił przemieścić się dzięki Doton no jutsu bliżej wachlarzowca, ale dalej pozostając w odległości jakieś 10 metrów, jeszcze przed samym kanionem. Widząc go, czyli tez ujawniając się, zamierzał unieruchomić go za pomocą mokutonu, a wtedy można byłoby go wyeliminować. Inne opcje już nie wchodziły w grę. Za duże zagrożenie w pozostawieniu ich przy życiu w takim miejscu. Będzie zabawniej jak się okaże, że facet jednak nie jest już taki bezbronny.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Głębokie Odnogi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość