Hebikyōkoku

Głębokie odnogi są nazwą odpowiadającą górskim szczytom, których groty nieprzerwanie biegną w dół mieszając się z kolejnymi korytarzami tworząc w ten sposób sieć niezbadanych odnóg. Miejsce to często jest wykorzystywane przez wszelakiej maści ludzi jako kryjówki, gdyż niemal z całą pewnością stwierdzić można, że znalezienie osoby w takim miejscu jest niezwykle trudne. Z drugiej jednak strony, zapuszczając się w takie głębie nigdy nie wiadomo co można napotkać a i o zgubienie się nie jest wcale trudno.

Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 22 lut 2017, o 22:27

Obrazek

Istnieje kilka wejść na tereny Głębokich Odnóg. Jednym z nich jest Hebikyōkoku, zwany również Kanionem Węzy. Być może dlatego że obszar ten jest wyjątkowo bogaty w ten rodzaj zwierząt, a może dlatego że ciągnie się i wije niczym wąż właśnie. Jest to przełecz pomiędzy wieloma masywnymi górskimi wzniesieniami, ukształtowanymi przez naturę na osobne szczyty. Obszary pomiędzy nimi to istny labirynt ścieżek i niezbadanych traktów, ciągnące się daleko wgłąb prowincji. Rzadko uczęszczana z wielu powodów - mało kto potrafi odnaleźć właściwą drogę pośród poplątanych szlaków, a nawet jeśli to ciężko z powrotem. Nieliczni którzy wrócili zarzekają się też, że wiele gatunków węży jest jadowitych. Oprócz tego wyjątkowo często pojawia się tam mgła, która jeszcze bardziej utrudnia manewrowanie po labiryncie dróg. Zaczyna się mniej więcej przy granicy z Shigashi no Kibu, a o tym co właściwie można znaleźć w tym kanionie nikt do końca nie wie. Pojawiło się o tym wiele lokalnych podań, ale sprawdzenie każdego z osobna to trud mocno daremny...


Zemsta
7/45+


Toko słysząc o nietypowym żywiole jakim był Ranton wykazał zainteresowanie przypominające z zewnątrz obsesję. Łaknął odpowiedzi i kiedy ją otrzymał, z wrażenia wypuścił powietrze z płuc. Kiedy ponownie napełnił je potrzebnym do życia gazem, werbalnie okazał swój zachwyt i podziw.
- Niesamowite. To daje naprawdę duże możliwości. Szybkie ataki dystansowe na pewno się przydadzą, szczególnie jeśli mają w sobie pioruny. O wiele łatwiej będzie złapać go żywego. Chyba że wybierasz egzekucję na miejscu, Nikusui-san. - odpowiedział nadal podekscytowany, jednak już znacznie mniej. Słychać było lekką niepewność związaną z możliwym planem. Kwestię tą Nikusui również będzie musiała rozpatrzyć jako osoba decyzyjna w tym duecie. Chłód i powaga białowłosej były całkowicie zrozumiałe i kontrastowały z nieco swawolnym i radosnym zachowaniem Toko. Co on, nie przejmuje się że właśnie idzie pomścić swojego współziomka? Kwestia ta nie miała znaczenia, dopóki Toko będzie dawał z siebie 100% podczas tej misji i ostatecznie wywiąże się ze swojego zadania. Na rozkazy Nikusui odnośnie rozpoczęcia operacji i wyruszenia w drogę, powiedział jedynie:
- Tajes, Nikusui-san!. Po słowach tych duet wyruszył trasą zaplanowaną przez Toko, trzymając się szlaku i nie zbaczając ani na moment.





Białowłosa dwuosobowa drużyna kroczyła szlakiem od dobrych kilku godzin. Nieśpiesznie, jednak bez zwalniania tempa w celu zbaczania z drogi. Priorytetem było odnalezienie osobnika który zabił Shigeru. I wszystko co mieli robić po drodze musiało być czynione mając na uwadze ten właśnie cel. Próby zaciągnięcia języka po drodze nie osiągnęły zamierzonego skutku. Ludzie wiedzieli to co było na listach gończych. Nic konkretnego. Bez jakichkolwiek dodatkowych informacji Nikusui i Toko dotarli na granicę dwóch prowincji - Głebokich Odnóg i Shigashi no Kibu. Jeszcze przed granicą można było wyczuć zmiany terenu na klimaty górskie. Dopiero po przekroczeniu granicy i krótkim marszu przed siebie uzmysłowili sobie, jak wielka jest różnica pomiędzy poprzednimi krajobrazami a tym, co mieli przed sobą. Liczne szczyty majaczyły na horyzoncie, który był dodatkowo zasłaniany przez szczyty mniejsze. Widoczność była mocno ograniczona przez wzgórza. Idealne miejsce na ukrycie się przed niechcianym wzrokiem i wpływami innych prowincji. Przed duetem, pomiędzy kolejnymi szczytami, dało się zobaczyć siedzącą na skale personę palącą fajkę wypełnioną jakimś zielskiem. Jeśli ci mieli jakiekolwiek plany na ominięcie tego regionu, to raczej będą mieli ciężko. Aktualnie szli prosto, ścieżką która była jedynym w miarę prostym fragmentem terenu, a wokoło nich wyrastały masywne formacje skał. Mężczyzna pykający fajkę na pierwszy rzut oka był znacznie starszy od Nikusui. Jego obfita broda w stanie totalnego chaosu miała już białe przebłyski w kilku miejscach. Na głowie nosił słomiany kapelusz, wielokrotnie łatany i cerowany, który był raczej niepotrzebny biorąc pod uwagę brak irytujących promieni słońca. Ubrany w brązową kurtę wyściełaną od środka jakimś futrem i spodnie w tym samym stylu. Większej ilości szczegółów nie dało się zobaczyć z dwudziestu metrów. Ale widać było ukryty w szczelinach skalnych drewniany wóz z zaprzęgniętymi dwoma dziwnymi zwierzętami... kozy. Najprawdziwsze kozy przyczepione do wozu. Niesłychane.
- Chyba wiem co to za jeden. Czasami przy wejściu do kanionu czatuje ten mężczyzna, który oferuje usługi woźnicy. W sumie niegłupie, praktycznie nie znamy tych terenów, chociaż kto tam go wie. Tutaj każdy może sobie przyjść z wozem. Co o tym sądzisz, Nikusui-san? - powiedział Toko, stojąc obok białowłosej w miejscu i obserwując tajemniczego mężczyznę. Niby nic specjalnego, ale faktycznie coś w tym może być. W tym miejscu można spotkać każdy tym człowieka. Tyko czy gdyby był jakimś kryminalistą, to siedziały tak blisko granicy z inną prowincją? Jest wiele argumentów i domysłów, i wszystko trzeba dokładnie przemyśleć.


Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 23 lut 2017, o 14:40

Nie zamierzała w jakikolwiek sposób krytykować zachowanie Toko, dopóki nie przeszkadzał białowłosej w wykonaniu jej postanowień. Pewnie kiedyś, zanim przekonała się do tego, że nie wszyscy mężczyźni to wywyższające się prosiaki, zganiałaby go i doprowadziła do porządku, nie chcąc przyprawić sobie bólu głowy od nadmiernych emocji chłopaka. Teraz liczyło się dla niej tylko to, by wykonać swoje zadanie. Z czasem, gdy zaczęła współpracować z innymi, doceniła łączenie swoich umiejętności i fakt tego, by sobie od razu do gardeł nie skakać. Nie była za tym, by w jakikolwiek sposób tłamsić chłopaka. Z prostego względu: nie chciała by się ograniczał. Potrzebowała tego, by dał z siebie wszystko, cokolwiek potrafi. Ciężko byłoby tu oczekiwać od niego tego, by był gotów poświęcić swoje życie, ale była przekonana, że branie takiej możliwości pod uwagę pozwala dać z siebie więcej, tak po prostu.
- Nie jestem zdania, że każdemu należy się druga szansa. W Shinrin zapewne zostanie skazany i uwięziony. Niezależnie od tego, co możecie mówić o swojej straży, zawsze istnieje możliwość ucieczki. Idę, żeby zabić. Śmierć za śmierć. - oznajmiła, by chłopak nie miał wątpliwości co do jej zamiarów. Nie chciała nikogo oszczędzać. Skoro nikt nie dał Shigeru takiej szansy, to dlaczego ona miałaby być łaskawsza? To co, że niektórzy zapewne uważaliby za większą męczarnie spędzenie całego życia w więzieniu, mało ją to interesowało. Może była w tym momencie egoistką, ale postępowała zgodnie ze swoimi zasadami. Oko za oko, ząb za ząb i nie zamierzała tego zmieniać nawet dla całej osady Senju, którą właśnie opuszczali, zmierzając ku Głębokim Odnogom. To była całkowicie dla niej nieznane miejsce. Miała, przypuszczając, wątpliwą przyjemność znaleźć się tutaj i to w takich okolicznościach. Teren nie wyglądał zbyt zachęcająco, sporo gór, tuneli i mgła utrudniająca widoczność. Poza tym, każda nazwa z czegoś się brała. Kanion Węży... mógł, chociaż nie koniecznie musiał, mówić sam za siebie.
Korzystali z okazji i próbowali jakoś uzupełnić dotychczasowe informacje, ale to było na nic. Nikt nic więcej nie wiedział, ludzie prezentowali wiedzę taką, jaka była na listach gończych, więc kierowali się dalej, nie zbaczając ze swojej trasy. Znaleźliwszy się już nieco dalej, nie trudno było uzmysłowić sobie różnice między tereny, na których jeszcze do niedawna przebywali. Jej rodzinne Antai też nie było na tyle wyboiste, jak te tereny. To sprawiało, że było tu dość tajemniczo i zdecydowanie naturalnym było tu pojawiające się uczucie niepewności. Jednak jej determinacja była wyjątkowo zbyt silna, by mogła się tym przejąć.
Żółto-zielone oczy białowłosej napotkały na jakiegoś mężczyznę. Długa broda, ozdobiona już siwymi pasmami, mogła śmiało świadczyć o tym, że jest bardziej doświadczony od dwójki tu przebywający. Siedzący na skale mężczyzna palił jakąś fajkę, jakby nie przejmując się tym, że ktokolwiek może się tu pojawić. Jakiś wędrowiec? A może kupiec? W dodatku dało się zauważyć drewniany wóz, ukryty gdzieś w szczelinach. Do zaprzęgu były wykorzystane... dwie kozy. Dokładnie tak. Jej białe brwi uniosły się mimowolnie wyżej, jakoś nie wierząc w to, że takie dwie kózki mogłyby być szybkim czy nawet dobrym środkiem transportu.
- Cóż, skoro oferuje takie usługi, a zależy nam na czasie, to trzeba spróbować. Teren jest nieobliczalny dla kogoś, kto go w ogóle nie zna, więc nic dziwnego, że ktoś, kto zna okolice, próbuje zarobić w taki sposób. To nawet niegłupie. - odpowiedziała, po czym kiwnęła lekko głową na chłopaka, by ruszył za nią. Oczywiście, mimo swoich przekonań, była ostrożna, by zareagować na ewentualnie niebezpieczeństwo w odpowiednim momencie. Nie śpieszyła się, chciała by starszy mężczyzna odnotował ich obecność i zatrzymała się gdzieś około trzech, może czterech metrów od nieznajomego.
- Witam. Czyżby oferował pan możliwość w miarę szybkiego dostania się na drugą stronę, prosto na tereny Głębokich Odnóg? - zapytała, lekko pochylając głowę w dół, w geście powitania. Jej wzrok jednak nie odrywał się od twarzy mężczyzny, jakby chciała wychwycić chociażby najmniejszą zmianę w jego mimice. I zapytała od razu, bo cóż miała się czaić? Niech tylko powie cenę, może nie będzie z nimi szedł, a jedynie powie, jak najlepiej dostać się tam, gdzie chcą? Serio, jakoś nie widział jej się powóz z kozami.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 24 lut 2017, o 22:07

Zemsta
9/45+



Nieznajomość terenu i nieprzyjemne warunki podróży majaczące w głębi kanionu skłoniły Nikusui do poważnego przemyślenia słów towarzysza broni. Ten nie silił się nawet na własną opinię, podając rzeczowe fakty z lekką domieszką uwagi odnośnie niepewności fachu mężczyzny. W miejscu znanym ze ściągania do siebie wszelkiej maści elementu niepasującego do społeczeństwa można było spodziewać się jakiegoś fałszu już na starcie. Woźnica może mieć inne oblicze niż to które widać. Morderca? Handlarz ludźmi? A może zwyczajny człek który zna te okolice i chce sobie dorobić wożąc przyjezdnych gdzie chcą? Mimo ogromnej ilości możliwości białowłosa postanowiła jednak podejść, na stosunkowo bezpieczną odległość, i rozpocząć rozmowę. I przy okazji miała lepszy widok na twarz mężczyzny. Był dość zadbany, na pewno bardziej niż można się tego było spodziewać. Schludnie przyczesane włosy na czole, z tyłu powiewający czarny kucyk. Prawe oko miał zamknięte, drugie jednak patrzyło się gdzieś w przestrzeń. Ręce duże i z widocznymi ranami. Ręka trzymająca fajkę nie miała małego palca. Widać że człowiek swoje przeżył i swoje wywalczył. Może na starość chciał sobie dorobić jako woźnica w takim podejrzanym miejscu chociażby dla spokoju? Kto to wie. Kiedy tylko Nikusui znalazła się w odległości mniej więcej dziesięciu metrów, ten skierował swoje zielone oko na Nikusui, wsłuchując się w jej słowa.
- Nie inaczej. Tylko że tutaj przed wejściem też są Dalekie Odnogi, w tym się panienka pomyliła. - głos jegomościa był wyjątkowo charczący, jak gdyby połknął za młodu miskę drzazg i teraz ponosił tego konsekwencje. Zdecydowanie nie należał do przyjemnych w słuchaniu. Ale nawet bez tego był twardy i donośny, szczególnie w wytykaniu ludziom błędów w wypowiedzianych zdaniach.
- Przepraszam, ale czemu akurat kozy? Konie nie byłyby lepsze? - Toko odważył się zadać dość ciekawe pytanie, które dręczyło także Nikusui. Mężczyzna zerknął na małego i na jego ustach zagościł lekki uśmiech. Mocno niepokojący warto dodać.
- Kozy to zwierzęta górskie. Lepiej sobie radzą na takim terenie. A wracając do interesów... 300 Ryo za łebka i zawiozę do wyjścia. Albo gdzie indziej, kanion ma dużo odnóg. A jak nie wiecie gdzie chcecie, to pomogę się dowiedzieć. Podzielenie się wiedzą na temat okolic to kolejne 500 Ryo. Taniej nie znajdziecie, gwarantuję. - powiedział szczerząc się w uśmiechu. Jego zęby mimo braku olśniewającej bieli były raczej w dobrym stanie. Poza czterema brakującymi zastąpionymi drewnianymi zamiennikami. Jego cennik był nieco dziwny, ale miał raczej monopol na informacje w tych stronach. Zamiast "taniej nie znajdzie" powinien powiedzieć "nie znajdziecie nic innego" i trochę w tym racji było. Toko zmarszczył brwi i zerknął na osobę decyzyjną, czyli Nikusui. Czy powinni się godzić na takie zdzierstwo?
Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 27 lut 2017, o 14:03

Tak po prawdzie to jakieś osobiste odczucia czy własne opinie nie były jej jakoś specjalnie potrzebne. Mimo, iż sprawa mocno jej dotyczyła, uważała że musi i tak podejść do niej zadaniowo. Nie jedynie dać ponieść się emocjom, ale by zapewnić rozwiązanie tej patowej sytuacji, zachować pełen profesjonalizm. Uważała, że to podnosi szanse na powodzenie misji, chociaż też jakimś wybitnym strategiem nie była i raczej poddawała się swoim odczuciom w trakcie walki. Nie kłóciło się to jednak z tym, że dalej traktowała to jako zadanie, które musi skończyć. Za wszelką cenę.
Kiedy znalazła się bliżej nieznajomego mężczyzny, mogła się lepiej przyjrzeć jego twarzy. Mimo pokaźnej brody nie wyglądał na zaniedbanego. Do tego parę ran i brak jednego palca mógł wskazywać na to, że swoje już przeszedł, chociaż kto go tam wie. Różne to przecież w życiu bywa. Nie czuła jednak potrzeby zagłębiania się w jego historię, bo do czegóż jej to miało być niby potrzebne? Potrzebny to był jej czas, który zdecydowanie wolała sobie oszczędzić na zbędne gadanie, stąd też zadała konkretne pytania. Celem jej i Toko byłu Głębokie Odnogi, nic więcej.
- Mogą być nawet i krótkie. Potrzebujemy się po prostu dostać w miarę sprawnie do Głębokich Odnóg, albo do miejsca, w które mógłby nas pan doprowadzić, a dalej dalibyśmy radę dotrzeć sami. - odparła dość sucho, ale nie dlatego, że poczuła się urażona czy cokolwiek, co mogłoby jakiemuś negatywnemu odczuciu być przypisane. Potrzebowała tylko jednego i naprawdę nie zależało jej na tym, jakie jeszcze Odnogi będą musieli pokonać. Miała dotrzeć na miejsce i tyle. No, oczywiście wraz z Toko, który właśnie zadał pytanie, które nurtowało również i ją. Odpowiedź była dość krótka i rzeczowa. Taka, że białowłosa była zdolna przyjąć ją do wiadomości, ale dalej uważała, że im się nie przydadzą. Mogły być dobre do ciągnięcia powozu, jeśli facet by coś przewoził.
Nie można było ukryć tego, że młoda Ryukata nie żałowałaby sobie w tym momencie wydania pieniędzy. Trochę ich miała, więc nie nieszczególnie odczułaby ich brak. A przynajmniej nie jakoś dotkliwie. I nie dziwiła się też, że facet chciał skorzystać z okazji i zarobić, to akurat było całkowicie normalne, więc nawet się nie skrzywiła. Najwidoczniej Toko, zgodnie z ich ustaleniami, postanowił pozostawić decyzję jej. A kobieta zdecydowanie wolała zaryzykować i spróbować.
- Jak wspomniałam, tak, byśmy znaleźli się jak najbliżej Głębokich Odnóg, inne mnie nie interesują. Płacę za doprowadzenie do konkretnego miejsca, resztę przemyślimy po drodze. - powiedziała zdecydowanie, bo jakoś nie miała przekonania co do tego, że aż tak bardzo potrzebna im będzie wiedza na temat okolic. Wolałaby konkretną wiedzę na temat osobnika, którego poszukują, a nie szczytów i okolicznych rzeczek. Chociaż, kto wie, może się okaże, że jednak mężczyzna coś wie i w drodze nieco się wyjaśni? - Moja propozycja jest taka, że płacę teraz połowę, 300 ryo, kolejne 300 ryo po dotarciu na miejsce. - dodała z wyraźnie wymalowanym w oczach i na twarzy zdecydowaniem. Nie wyglądała jednak na spiętą, jakby taka postawa była dla niej całkowicie naturalna.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 1 mar 2017, o 23:36

Zemsta
11/45+


Nikusui zgodziła się po części z propozycją woźnicy. Ceny wydawały się drakońskie, chociaż z drugiej strony poruszanie się samemu po nieznanym terenie było nieco ryzykowne. No i w mgle, gdzie widoczność była ograniczona jak tylko się dało. Jednak dziewczę postanowiło się nieco targować, nie chcąc płacić z góry takiej ogromnej kwoty. I dając jednoznaczne polecenie - jedź przed siebie. I właściwie na tym wytyczne się skończyły. Mężczyzna przez dłuższą chwilę stał nieruchomo, w tym czasie pykając kilka chmurek ze swojej fajki.
- Nie brzmi źle. Wskakujcie zatem. Może być trochę twardo, uprzedzam. - powiedział, wyciągając z ust fajkę i zagwizdał donośnie. Zareagowały na to dwie kozy, które do tej pory leniwie przeżuwały jakieś zielsko na ziemi. Na dźwięk wydany przez woźnicę te natychmiast się spięły, wyprostowały. Natychmiastowo były gotowe do drogi. Woźnica wskoczył na swoje miejsce, nieco ślamazarnie i niezdarnie, ale czego się spodziewać? Chwycił w dłonie lejce i poczekał aż dwójka zajmie swoje miejsca. Wtedy chwycił lejce, smagnął nimi swoje zwierzątka, a wóz powoli ruszył przed siebie. Prosto w kierunku dziwnej mgły. Pierwsze kilkanaście minut jazdy nie było odczuwalne. Oprócz lekkiego chłodu. Wokoło dało się słyszeć różne niepokojące dźwięki. Lekkie szumy, momentami nawet syczenie. Praktycznie przez cały czas zagłuszane były przez dźwięk płynącej wody po waszej prawej stronie i stukanie kopyt kóz. Te radziły sobie bardzo dobrze, lepiej niż można było przypuszczać. Przez cały ten czas mężczyzna siedział cicho, podobnie jak duet siedzący z tyłu. Faktycznie było mocno niewygodnie, ale Shinobi powinni być odporni na niewygody wliczone w koszt ich zawodu.
- Co was zwabiło w te strony? Ludzie zazwyczaj mają mocne powody by się tutaj kręcić. A wy na kochanków nie wyglądacie. Bez urazy młody, ale kundel po kąpieli w smole lepiej się prezentuje niż ty, heheh... - nieoczekiwane pytanie woźnicy rozwiało panującą do tej pory ciszę. Toko zrobił się cały czerwony na twarzy po dość nietypowej obeldze w wykonaniu starca. W jego głosie nie dominowała złośliwość, powiedział to normalnym tonem. Poza swoim śmiechem, który był taki sam jak jego głos. Mocno nieprzyjemny do słuchania.
Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 6 mar 2017, o 14:45

Czuła, że musi być zdecydowana i pewna swoich słów, a w tym przecież była całkiem niezła. Jeśli zaczęłaby się wahać, staruszek mógłby chcieć wyciągnąć od niej jeszcze więcej bądź też ogólnie zrobić ich w balona. Owszem, mogłaby zacząć się targować, ale byłaby to dla niej strata czasu. Wolała załatwić to na szybko. Mogło to oczywiście świadczyć o tym, że kasą się nie przejmuje i pewnie mężczyzna mógłby spróbować wyciągnąć od niej jeszcze więcej, ale nie przejmowała się tym w tym momencie. Interesował ją jeden cel i więcej ten brodaty starzec wiedzieć nie musiał, przynajmniej w jej mniemaniu. W tej chwili.
Spojrzała na kozi powóz, po czym wzięła płytki wdech i zgodnie z poleceniem woźnicy, zajęła zacne miejsce, które zostało jej tu przyznane. Wcześniej oczywiście wręczyła mu obiecane 300 ryo. Rzecz jasna nie zwracała uwagi na wszelkie niedogodności, chociaż tak po prawdzie wolałaby chyba jednak po prostu iść obok. Nie zamierzała jednak wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń, więc siedząc, patrzyła gdzieś w bok, jakby sprawiając wrażenie nieobecnej. Tymczasem starała się wyciszyć na tyle, by dostrzec jakąkolwiek niepokojącą zmianę w otoczeniu czy dobiegających do jej uszu odgłosach. Nie było to takie łatwe zadanie, gdy dookoła panowała dość gęsta mgła, a wszelakie dźwięki zagłuszane były kopytami kóz i jakimś syczeniem. Już teraz nie czuła się tu zbyt pewnie, chociaż tego nie pokazywała, a co dopiero byłoby, gdyby zjawiła się tu sama. Kompletnie nie znając tego, co się dookoła niej znajduje.
Mimo wszystko jeden kącik jej ust, ten niewidoczny dla Toko, uniósł się ku górze przy słowach woźnicy. Był ciekawy, to w sumie było normalne. Jakoś nieszczególnie dzieliła się szczegółami na temat ich przybycia tutaj, a panująca cisza zapewniona brakiem jakichkolwiek słów z ich strony, najwidoczniej nieco męczyła mężczyznę. Zerknęła jeszcze przez moment na czerwone Toko, który najwidoczniej nie wiedział jak odpowiedzieć na dość nietypową obelgę, a może po prostu starał się zdusić złość i zakłopotanie w sobie, żeby nie robić tu niepotrzebnych problemów.
- Mam potrzebę spotkać się... ze starym znajomym. Akurat przygnało go w tamte tereny, cóż zrobić. - odpowiedziała swobodnie, chociaż dało się wyczuć w jej tonie głosie jakąś nutę tajemniczości, może nawet niedokładnie skrytą agresję. Jej ciężko było to ocenić, bo przecież aż tak nie wsłuchiwała się w swoje słowa. Przy okazji mogła nieco zmienić temat, by zelżyć trochę jej towarzyszowi broni i nie brnąć w jego wizualne predyspozycje. - A pan? Niby dobry motyw na interes, ale zapewne spotyka pan tu różnych klientów. I różne niespodzianki. Okolica nie wygląda na zbyt sympatyczną. - dodała, jakby chcąc dowiedzieć się jakie rzeczy mogą ich tu spotkać. Może ten brak palca czy za zadrapania... możliwe, że to wszystko działo się w tych tajemniczych wzgórzach. Zdawać by się mogło, że brodacz powinien znać już całkiem nieźle te tereny, skoro nie boi się ich przemierzać za te 300 czy 600 ryo. Mimo wszystko białowłosa dalej była czujna, przy okazji oczekując jakiś informacji, samej aż tak wiele nie ujawniając. Cóż, nie można wyłożyć wszystkich kart od razu, nieprawdaż?


-300ryo, odpisze po kolejnej dopłacie. :)
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 9 mar 2017, o 23:17

Zemsta
13/45+


Mężczyzna powitał pieniądze z przyjemnością, wrzucając je do mieszka zawieszonego przy pasie. Bardzo szybko wóz ruszył z miejsca prosto do przodu. Zmiany kierunku były stosunkowo mało zauważalne, przez mgłę która zasłaniała wszelkie możliwe punkty zaczepienia. Sam woźnica jednak musiał jakoś prowadzić wóz i swoje kózki. Spytawszy o powody podróży duety, otrzymał on dość konkretną odpowiedź od Nikusui. Słysząc ją jedynie wzruszył ramionami.
- Ludzie tutaj mieszkający raczej nie chcą gości. A na pewno zdecydowana większość. Ciężko tutaj kogokolwiek znaleźć jeśli nie wie się gdzie. Błądzenie tutaj to najszybsza droga do innego świata. - starzec zrobił się śmiertelnie poważny. Jego głos z pewnością mu w tym pomagał. Brzmiało to niemalże jak groźba. Jasny przekaz "Jeśli nie wiesz gdzie szukać, to Śmierć znajdzie ciebie". Nikusui usłyszała jak Toko nerwowo zakasłał. Jego czerwona twarz wchodziła na delikatne odcienie fioletu. Dzielny Senju, nie ma co.
- Wielu ludzi korzysta z twoich usług? - zapytał białowłosy, w jego głosie pokazując lekki lęk przed całym środowiskiem wokoło i nabudowanej wokoło niego atmosfery. Z kabury wyciągnął kunai i zaczął się nim bawić, wirując nim na wystawionym palcu.
- Ostatnio niewielu, kurczaku. Jakieś dwa dziwolągi bez rąk na przykład, i z zaszytymi ustami. Mało rozmowni trochę. I mężczyzna w szatach, mnich jaki czy coś. Biadolił coś o poszukiwaniu spokoju ducha, że jest prześladowany za swoją wiarę, czy inne pierdy... Co mnie to obchodzi skoro płacą i nie chcą zajebać? - bezimienny prychnął jedynie z pogardą. Problemy i historia innych ludzi miał głęboko gdzieś? W takim razie czemu zapytał się właściwie o powód podróży waszej dwójki? Może dla samego faktu rozmawiania? Czasem trzeba do kogoś mordę otworzyć, chyba że preferuje się życie bez jakichkolwiek kontaktów z innymi strukturami ludzkimi. Wóz w tym czasie powoli jechał w wyznaczonym przez Nikusui kierunku. A właściwie to w kierunku nie do końca określonym, dziewczę nie dało precyzyjnych namiarów. Do centrum prowincji i tyle. Nie zapowiadało się na to, by w najbliższym czasie dotarli na miejsce. Trzeba było uzbroić się w cierpliwość.
- Nikusui-san, trzymaj. Lepiej żebyś ty to miała. Zerwałem z budynku w osadzie, kiedy czekałem przy bramie. - po słowach tych wręczył białowłosej zwitek papieru. Po rozwinięciu go oczom dziewczyny ukazał się łysy mężczyzna o podłużnych rysach twarzy i brwiach. Postać uśmiechała się, niczym wąż mający zamiar zjeść upolowaną zdobycz. Sam takiego przypominał, szczególnie jego szparkowate oczy. Szczególnie ciekawym był fakt, że na głowie tego delikwenta znajdowały się 3 czarne pasy. Podpis pod wizerunkiem głosił:

Spoiler: pokaż
Obrazek


Poszukiwany żywy lub martwy:
Za zabójstwo Senju Shigeru, syna lidera klanu Senju, wymordowania wioski na terenie Shinrin, zniszczenie świątyni i zabicie rezydujących w niej mnichów.

Imię i nazwisko: Brak Danych.
Przynależność: Brak Danych.
Znaki szczególne - Łysy, trzy tatuaże na głowie.
Znane umiejętności: zaawansowany Katon.
Ostatnio widziany (potwierdzone): Shinrin, przy granicy z Sakai.

Przewidywana wysoka nagroda za wszelkie informacje
Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 10 mar 2017, o 13:14

To jasne, że takie warunki nie były jej na rękę. Nie było się co oszukiwać, utrudniały widoczność, a to działało na ich minus. Nie miała zdolności sensorycznych, nie potrafiła lustrować przez mgłę, więc pozostawało jej oprzeć się przede wszystkim na zmyśle słuchu i intuicji. A to pierwsze też nie było wcale łatwe, kiedy do uszu co sekundę dobiegał stukot kozich kopyt. Pierwszy raz też zapuściła się na tak nieprzyjemne, niesprzyjające tereny. I to nie dlatego, że wcześniej się ich obawiała, a teraz sytuacja ją do tego zmusiła. Po prostu nie było takiej potrzeby.
- Ale jak nie będę szukać, to tym bardziej nie znajdę. - odrzekła na słowa mężczyzny. Taka była prawda, może nie było to łatwe zadanie... ba, oczywiście, że nie było proste! Jednakże nie była wyjątkiem w tym świecie. Wielu ninja miało podobne misje zwiadowcze, odszukać, pojmać, cokolwiek. Zadanie jak każde inne, mogło akurat trafić na kogoś innego. Przecież nie musiała tego robić tak po prawdzie. Jednak czuła, że jednocześnie chce i musi, nic by ją nie powstrzymało od podjęcia takiej decyzji.
- Wolę działać, niż biernie czekać. A śmierć i tak przyjdzie, prędzej czy później. - dodała na tyle obojętne, że można byłoby pomyśleć, że wszystko jej jedno czy w najbliższym czasie będzie chodzić po tym świecie czy nie. I tak w rzeczywistości było. Żyła ustalonym ściśle celem i nie miała pojęcia co się stanie, jeśli go osiągnie. Czy znajdzie jakikolwiek sens egzystencji i samą chęć do życia? Teraz pobudzała ją adrenalina, wściekłość, napędzała ją zemsta, ale nie wiedziała jaki ujrzy świat, kiedy ona się już wypełni. O ile jej się uda.

Białowłosa nie była spięta, acz widać było po niej takie dziwnie naturalne skupienie. Nie rozpraszała się, słowa wychodziły z jej gardła płynnie, a żółto-zielone oczy błądziły po najbliższym terenie, co rusz zatrzymując się na krótką chwilę przy Toko czy woźnicy. Jej towarzysz najwyraźniej wziął sobie słowa brodacza do głowy, bo aż przybrał nienaturalny, fioletowy odcień skóry. Najwidoczniej jednak chcąc odciągnąć od siebie niechciane myśli, postanowił nieco zmienić temat. Białowłosa zmarszczyła delikatnie brwi, bo to też mogła być jakaś wskazówka. Skoro ten skurwiel był gdzieś tu widziany, to mógł równie dobrze korzystać z usług woźnicy. Ludzie bez rąk, z zaszytymi ustami... nie dziwne, że nie byli rozmowni. Bardziej jednak przykuła jej uwagę wzmianka o prawdopodobnym mnichu. Co prawda dalej było to jak szukanie igły w stogu siana, ale kiedy dostała zwitek papieru od Toko i zerknęła na parszywą, krzywą mordę bezmózga, który postanowił utrudnić jej życie, zmrużyła oczy i wstrzymała na chwilę oddech. Nie chodziło po świecie wielu takich, jak on. Szczególnie z takimi charakterystycznymi tatuażami na głowie.
Łysy chuj. Przeszło przez myśl białowłosej, kiedy zerknęła w bok, biorąc kolejny wdech wśród spowitej mgłą przestrzeni. I znowu gdzieś w głowie zahuczało jej słowo "mnich". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby użył właśnie takiego tłumaczenia. To mogła być jakaś szansa dla nich, niewielka, ale jednak.
- Może pamiętasz, jak wyglądał? Cokolwiek, co rzuciło ci się w oczy. - zapytała, nie oczekując od razu jakiejś konkretnej odpowiedzi. Mógł się wymigać, a mężczyzna jasno dawał do zrozumienia, że dla niego najważniejsze jest to, żeby forsa się zgadzała. Nie może mieć tu jednak zbyt wielu klientów, więc możliwe, że natrafił na tego, którego poszukują i parę ryo odświeży mu pamięć. - Jak mówiłeś, każda informacja kosztuje, a myślę, że przyda ci się dodatkowe "wsparcie". - dodała, nie czekając na jego wymigiwanie się, a od razu stawiając sprawę jasno. Nie lubiła niepotrzebnie przeciągać, a wiedziała, że trochę pieniędzy może skusić woźnicę do rozmowy. I zdecydowanie na to liczyła, kiedy w międzyczasie chowała zwitek papieru do swojej kabury.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 11 mar 2017, o 15:06

Zemsta
15/45+


- Cóż, podejście dobre jak każde inne, panienko. Nie mi oceniać, ja tylko prowadzę ludzi wozem z dwoma kozami za pieniądze. Brak mi kompetencji do takich filozoficznych bzdur. - szczerość i brutalność wylewały się z ust woźnicy, uderzając w swoich klientów. Ciężko było mieć o tym jakiekolwiek zdanie, po prostu facet powiedział swoją opinię i tyle. Ale sądząc po tym że nazwał cały temat bzdurami, to pewnie ma na to całkowicie wywalone. Wóz nieco monotonnie jechał dalej, prosto do centrum prowincji. Kiedy białowłosa zaznajomiła się z wizerunkiem zabójcy Shigeru, który w sumie mógł być jej pokazany znacznie wcześniej, zagadała do woźnicy celem sprawdzenia jego wiedzy na temat poszukiwanego. Nikusui znalazła powiązanie pomiędzy sposobem noszenia się mnichów a łysiną umieszczonego na liście gończym.
- Hmmmm. Łysy na zero, szaty jak worek po kartoflach brudne. A z takich dziwnych rzeczy, to palił jakieś zielsko fajkowe, co głupawki mu dawało. Robił się taki radosny, bełkotał że się zrozumieć nie dało. Coś że pokutuje, że go prześladują, że jego bóstwo jest przy nim... A jak kaptur mu ze łba spadł, to na łysinie były jakieś dziwne czarne pasy. Nie wiem, nie przyglądałem się. Jeszcze dużo pił z manierki, jaka wóda czy kij wie co. Takiego wesolutkiego dowiozłem gdzie chciał i poszedł w cholerę się zataczając. Mnichów nie widziałem od dawna, ale sporo się zmienić od tamtego czasu musiało. - powiedział od niechcenia woźnica, wyciągając jedną rękę do tylu w kierunku Nikusui. Co to znaczyło nie trzeba było się długo domyślać. Wcześniej powiedział, że za wszelkie konsultacje będzie trzeba dopłacić. Z drugiej jednak strony co może zrobić jeśli opłata nie zostanie uiszczona? Bycie skurczysynem dla kogoś kto zapewnia ci bezpieczeństwo na środku nieznanego obszaru pełnego niebezpieczeństw jest opcją, ale trochę kiepską.
Ostatnio edytowano 13 mar 2017, o 18:28 przez Murai, łącznie edytowano 1 raz
Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 12 mar 2017, o 22:57

W sumie to i białowłosa też nie należało do wielce filozoficznym jednostek. Z zasady i swojej natury mówiła po prostu to, co uważała, bez względu na to, jak mogło to zostać odebrane. Co prawda jej wulgarny i pyskaty język nieco "przycichł", kiedy zaczęła być z Shigeru, ale nie oznaczało to, że znikł całkowicie. Oczywiście nie było tak, że nagle powróci do swojego starego trybu życia, bo to było niemożliwe. Zresztą, nie było czasu na rozprawianie nad takimi rzeczami, kiedy kobieta oczekiwała rzeczowych informacji na temat osoby, która ją właśnie niedawno zainteresowała. I, co jak co, ale chyba nie spodziewała się aż tak długiej odpowiedzi woźnicy. Jakieś biadolenie tego domniemanego mnicha ją nie obchodziło, bo mogło być jedynie głupią przykrywką. Gość chciał się ukryć, mógł wygadywać przeróżne rzeczy, by tylko nie wzbudzać wobec siebie niepotrzebnych podejrzeń. Byłoby dobrze, gdyby dalej trzymał się swojej przybranej roli, bo możliwe, że łatwiej byłoby im go znaleźć. W końcu niewielu spodziewała się w okolicy mnichów.
Młoda Ryukata poszperała w swojej torbie, poszukując kolejnych ryo na zapłatę dla mężczyzny. Na coś przecież musiała te pieniądze wydać, a akurat cel był "szczytny". Wcześniej jednak woźnica wspominał o dzieleniu się informacjami, wyznaczając swoją kwotę. Dlatego bez wahania wyciągnęła te 500 ryo, skupiając swoje spojrzenie na mężczyzny. Gdy zobaczyła wyciągniętą rękę, dała mu pieniądze, ale nie zabrała swojej dłoni, przy okazji przytrzymując rękę brodatego. Mógł, aczkolwiek nie musiał, wyczuć, że jej uścisk jest zdecydowany i nawet nieco jakby zaborczy.
- Tak jak powiedziałeś, 500 ryo. Jednak chce dostać się tam, gdzie go ostatni raz widziałeś. I wiedzieć wszystko, co mogłeś ominąć w tej cherlawej opowieści. - powiedziała stanowczo, aczkolwiek jej głos nie był wyniosły. Po prostu było widać i słychać, że kobieta wie, czego chce. I raczej nie lubi odmowy. W końcu sama zamierzała dotrzymać słowa. Woźnica mógłby docenić to, że płaci od ręki i nie próbuje się targować.
- Dawno to było? - zapytała jeszcze, chcąc sobie naznaczyć gdzieś w pamięci, czy ten skurwiel miał szansę odejść gdzieś daleko czy jednak rzeczywiście szukał tutaj schronienia. Spotkanie go pijanego, o ile wtedy nie udawał i naprawdę zamierzał zalewać smutki z powodu "prześladowania", co w pewnym sensie by się zgadzało, raczej nie byłoby dla niej żadną frajdą. Miała silną poczucie rozegrania walki, ale takiej, która byłaby dla niej wyznawanie. Gdzie poczułaby, że musi walczyć o wygraną, jak niegdyś ze swoim przyrodnim bratem. A mogła przypuszczać, że tak będzie. W końcu zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że Shigeru był od niej silniejszy, a jednak nie wyszedł z tego spotkania żywy.
Poluźniła uścisk, nie chcąc też sprawić wrażenia, że próbuje zastraszyć mężczyznę, bo nie o to chodziło. Póki można było po dobroci, to wolała tak zrobić. O dziwo, rzadko kiedy wcześniej przejawiała tak dyplomatyczne zachowania, a teraz chodziło o zupełnie coś innego, niż jej własne ego.


- 300 ryo - połowa przejazdu,
- 500 ryo - informacje.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 13 mar 2017, o 18:41

Zemsta
17/45+


Wyjaśnienia brodacza zawierały w sobie zarówno informacje przydatne i ważne, jak i całkowicie bezużyteczne. Co mogło obchodzić Nikusui fajkowe ziele po którym bełkotał czy to że odchodząc ledwo trzymał się na nogach? Potrzebne były rzetelne fakty, informacje ważne i bogate w szczegóły. Ale czego oczekiwać, jeśli zasięgło się języka jeszcze przed zapłatą? Jeśli woźnica faktycznie był taki cwany, to mógł specjalnie ukrywać potencjalnie istotne fakty pod płaszczem śmieci. Mieszek z pieniędzmi znalazł się w dłoni woźnicy, ale od zgarnięcia go dla siebie powstrzymał go stanowczy uścisk białowłosej. Toko przyglądał się sytuacji z wyraźnym zainteresowaniem, ale też skupieniem. Jak gdyby zaraz miało wydarzyć się jakieś niezwykle istotne wydarzenie, bądź woźnica miał bez ostrzeżenia przystąpić do ataku. Tak się jednak nie stało. Nikusui wyraźnie powiedziała swoje żądania, po czym zabrała rękę. Kiedy to nastąpiło, woźnica przeliczył pieniądze i dopiero po kilku chwilach zaczął opowiadać.
- Poszukać przyjaciela, powiadacie... no nic. Z tydzień temu pojawił się u mnie ten mnich. Na głowie jakieś paski miał, ale zakrywał kapturem. Powiedział że chce jechać w jakiekolwiek miejsce, bez znaczenia gdzie. Więc wybrałem jedną z głębszych odnóg i tam go zaprowadziłem. Chciałem zagadać, ale nie był zbyt rozmowny. Po pijaku gadał o tym że ucieka od dawna bo zabił jakiegoś ważniaka. Senju, dokładniej rzecz ujmując. I że przez to że nie mógł kontrolować morderczych zapędów swojego brata, ten nie żyje, a on ma przejebane gdzie się da. Reszta to były jakieś bełkoty bez składu i ładu. Zawiozłem go w tamto miejsce, ten wysiadł, poszedł gdzieś i tyle. Nic więcej nie wiem. - ta wypowiedź zdecydowanie była bardziej zwięzła i logiczna. Bogata w informacje. Całkowite przeciwieństwo poprzedniej, najwidoczniej pieniądze podziałały. Zdecydowanie warto było wydać te pieniądze. Chociaż czy informacje te były takie znowu przydatne?
- A jak chcecie dotrzeć gdzie go wysadziłem, to podróż sie trochę skróci. Ale jak sobie klientka życzy. I ten drugi. Mniej więcej za pół godziny będziemy na miejscu. - powiedział nieco znudzony, po czym szarpnął lejce i skierował w bok, przez co cały wóz zmienił swoją trasę i zboczył w kierunku innej odnogi niż planowano. Czyli miejsce w którym się ukrył nie było w centrum, do którego do tej pory kierował się woźnica. I faktycznie po pół godzinie wóz stanął w miejscu. Mgła była nieco lżejsza w tym punkcie, obydwoje mogli więc zobaczyć szczelinę pomiędzy skałami tak cienką, że wóz nie miałby szans się przecisnąć, ale dla ludzi była więcej niż wystarczająca. Po obydwu stronach wozu natomiast były mocno pionowe masywy skalne, po których zwykły człowiek raczej nie miałby szans się wspiąć.
- To tutaj. Znaczy tu go wysadziłem, nie wiem gdzie poszedł dalej. Dalej radzicie sobie sami, ja wracam.
- Ejej, chwila. Nie poczekasz na nas? Dopłacę. - Toko obudził się nagle jak strzelony z bicza, kiedy schodził z wozu i natychmiast skierował się w stronę woźnicy. Ten splunął gdzieś w bok, po czym głosem jeszcze bardziej nieprzyjemnym niż zazwyczaj.
- Ja wożę w jedną stronę. Co mnie obchodzą wasze prywatne sprawy z poszukiwaniem miłości i przyjaciół? Gówno, ot co. Mam swoje zasady gnoju, a jedna z nich brzmi "Przywoź, nie zabieraj". - po słowach tych strzelił z lejec, a kozice zaczęły skręcać i ostatecznie wóz zmienił swoją trasę o 180 stopni. Kilka sekund później już go nie było, zniknął we mgle. Słychać było jedynie stukot kopyt kóz i toczące się koła, a i te dźwięki znikły jakiś czas później. Dwójka pozostawiona została samym sobie.
Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 15 mar 2017, o 16:47

Widać, wystarczyła jej sama informacja o domniemanych paskach na głowie, by zainteresować się tym mnichem. Zawsze to był już jakiś punkt zaczepienia, a nie szukanie w ciemno. Owszem, może okaże się, że jednak to nie ten gościu, ale co straci, jeśli nie podejmie się tego tropu? No dobra, możliwości było mnóstwo, ale musiała ryzykować. Nie mogła wciąż krążyć po omacku. Jej obowiązkiem było sprawdzić każdy, nawet najmniejszy trop. A uważała, że ten może być naprawdę znaczący, aczkolwiek była jedynie człowiekiem i przecież mogła się mylić.
Stało się. Woźnica powiedział o zabiciu Senju. Czyż to nie wystarczający powód, by próbować odnaleźć tego skurwysyna? Chociaż, swoją drogą, zastanowiło ją, dlaczego ten staruch nikogo nie zawiadomił. Mógłby dostać za to dość sporą nagrodę, gdyby wskazał jakąkolwiek informacje. Może jednak ten cały "mnich" zapłacił mu tyle, że w dupie miał to kim był i co takiego zrobił. Ważne, żeby kasa się zgadzała. Nic więcej dla tego mężczyzny najwidoczniej się nie liczyło. Sama nigdy nie przywiązywała dużej uwagi do pieniędzy, chociaż wiadomo, lepiej je mieć, niż nie. Dziś kolejny raz się o tym przekonała, kiedy to za kilkaset ryo nie tylko miała dotrzeć do miejsca, gdzie ostatnio widziany był jej cel, a również te pieniądze pomogły utwierdzić ją w przekonaniu, że podąża dobrą drogą. Nawet, jeśli brutalną prawdą miałoby okazać się, że to wszystko to jedynie ściema, by wyłudzić więcej kasy i szybciej się ich pozbyć. Wszystko było możliwe, no nie?
Zawzięcie milczała, próbując uważnie obserwować na tyle, na tyle mogła otoczenie, by co nieco zapamiętać. Raczej nie spodziewała się, że woźnica będzie tu na nich grzecznie czekał i możliwe, że prosił się o kłopoty. Nie było się co tu dziwić i jej przypuszczenia okazały się słuszne. Cóż, może jeśli uda im się stąd wydostać, to powrócą już nieco bezpieczniejszą drogą, niż te tajemnicze wszystkie nieznajome odnogi.

Zsiadła z wozu i podała brodatemu mężczyźnie kolejne pieniądze, które zgodnie z umową miała mu przekazać. W takich sprawach nie łamała swojego słowa, bo nie szukała niepotrzebnych kłopotów, chociaż woźnica chyba by takowych nie sprawiał. Zabrał już prawie tysiąc ryo z jej niedużego dobytku i pozbyła się właśnie kolejnych trzystu. Cóż, takie było życie.
- Szerokości. - mruknęła jedynie, kiedy rzuciła mały meszek z pieniędzmi woźnicy, po czym bezceremonialnie odwróciła się od niego, by podążyć w stronę, która mogła ją zaprowadzić do mordercy Shigeru.
Jej żółto-zielone oczy uważnie próbowały wypatrzeć czegokolwiek, by móc podążyć dalej. Pierwsze, co rzuciło jej się w oczy, to oczywiście szczelina. Zbyt ciasna dla powodu, ale do takiego przejścia nie była zła. Białowłosa zmarszczyła jednak brwi, bo nie była co do tego pewna. Mało miejsca, widoczność też raczej mogła pozostawiać wiele do życzenia. Do wyboru mieli jeszcze pionowe skały, ale obawiała się, że mogliby przez to coś przegapić. Przygryzła dolną wargę i ułożyła dłoń na swoim biodrze.

- Zwracaj uwagę na wszystko, w razie potrzeby po prostu mnie zatrzymaj. Wiemy tyle samo, musimy reagować na wszystko. Facet był tu tydzień temu, może gdzieś się zbunkrował, a może to podpucha, kto go wie. Trzeba to jednak sprawdzić. Jakieś pytania? - zapytała jeszcze, zerkając chwilowo na Toko. Nie, rzeczywiście w takich sytuacjach nie wyglądała na zbyt gadatliwą, bo jednak wolała działać, niż gadać. I gdy upewniła się, że chłopak nie ma pytań, bo w sumie ciężko jej tera zbyło ustalić jakikolwiek plan działania, postanowiła ruszyć w tę szczelinę. Nie jednak normalnie, ale skupiając chakrę w stopach, wcześniej upewniając się, że ściany skał coś rzeczywiście dość masywne, by móc się od nich sprawnie odbijać. Oczywiście po skosie. Dzięki czemu mogli przemieszczać się szybciej, była mniejsza szansa na zauważenie ich, no i na "ziemi" mogły też się czaić na nich jakieś pułapki. Chociaż tak naprawdę to samo mogło na nich czekać, gdy odbijali się o ścianki. O ile to oczywiście było możliwe, bo jeśli nie, to cóż... pozostaje "droga na pieszo".


- 600ryo - cały przejazd,
- 500ryo - informacje.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 18 mar 2017, o 15:35

Zemsta
19/45+


Zeznania woźnicy okazały się bardzo pomocne w całkowitym potwierdzeniu tożsamości mnicha. Mimo dobrej przykrywki charakterystyczne pasy na głowie i słowa mężczyzny stanowiły niezbity dowód jego winy. Na pewno zachowywałby się bardziej rozumnie i dyskretnie, ale... no własnie. On zdaje się był pod wpływem alkoholu. Dość nieodpowiedzialnie z jego strony, tym bardziej że był poszukiwany przez ćwierć kontynentu, co ostatecznie mogło kosztować go nawet życie. A może myślał że jest na tych terenach całkowicie bezpieczny? Tego Nikusui raczej nie miała zamiaru sprawdzać, była w tym momencie skupiona jedynie na odnalezieniu go i wymierzeniu zasłużonej kary. Woźnica nie był juz więcej przydatny, dlatego też dziewczyna zapłaciła drugą część opłaty za przejazd, a ten mając głęboko w poważaniu jakiekolwiek czekanie, zwrócił. Być może trafi tam gdzie czekał wcześniej? Albo do swojego domu, gdziekolwiek miałyby być. Niku i Toko zostali zostawieni sami sobie. Białowłosa zapytała towarzysza o jakiekolwiek wątpliwości. Ten z kolei odpowiedział krótko i rzeczowo:
- Żadnych. Jestem gotów. - po odpowiedzi obydwoje przeszli przez szczelinę. Obydwoje musieli przejść bokiem, co sprawiło niewielkie problemy Nikusui, ale ostatecznie dwójka pokonała przeszkodę i znaleźli się w, o dziwo, znacznie ciemniejszym miejscu. Nie było tutaj mgły która zasłaniałaby widok, ale docierało tutaj znacznie mniej światła. Obydwoje popatrzyli na górę i zobaczyli drzewa. W tym miejscu spadek terenu był nieco mniejszy niż w kanionie, jednak nadal bardzo duży. To, że rosły tutaj drzewa, było bardzo nienaturalne. Przez całą długość wąskiego przesmyku pomiędzy dwoma masywami. Przekrzywione w taki sposób, że ich gałęzie splątały się na tyle gęsto, że zasłoniły światło padające z góry. Dodatkowo sama pora dnia była ważna, południe to nie było w związku z tym góry rzucały potężny cień. Oczy po jakimś czasie przywykły do niedoboru światła i zobaczyły jałową wręcz ziemię. Jedynie nieliczne mchy egzystowały na ścianach obok was. Miejsca było mniej więcej tyle ile w kanionie, ale teren położony był nieco wyżej. Zero śladów życia zwierzęcego, chociaż w szczelinach pomiędzy skałami słychać było cichutkie syki.
- Drzewa wyrosły w takiej formie? Dziwne. Może to robota jakiegoś Senju? - Toko wyraził swoje podejrzenia. Może i miały jakąś szansę na faktyczną realność i mogły być prawdziwe, ale za mała ilość dowodów pozostawiła to jedynie w sferze przypuszczeń. Duet szedł dalej, spotykając widoki znacznie mniej interesujące. Szkielety małych zwierzątek na ziemi, niewielkie fragmenty kostek. Co jakiś czas na drodze zawadziło zwalone drzewo z góry, rzucając nieco światła na zaciemnione otoczenie. Tworzyło to praktycznie słup światła padający z góry. Omijanie przeszkód nie było wymagające, wystarczyło przejść obok bądź przeskoczyć. W ciągu piętnastu minut marszu cały czas obydwie ściany powoli zwiększały odległość między sobą i tym samym dając więcej przestrzeni do poruszania się. Wtedy oczom dwójki ukazał się obraz całkowicie inny od pozostałych, wcześniej widzianych w tym miejscu. Pod jedną ze ścian leżało ciało. Mężczyzna w długim, czarnym płaszczu, mocno pociętym w wielu miejscach. Jedno miejsce było szczególne, bowiem tam znajdowała się okrągła rana. Wyglądało na to, że przebiło na wylot. Na ścianie za nim znajdowała się duża ilość cięć, pasujących do tych na ciele ofiary. Krew już dawno wsiąkła w ziemię, pozostawiając za sobą lepką masę. Spod ciała mężczyzny zaczęły wychodzić niewielkie robaczki. Toko powoli podszedł do tego miejsca, zachowując wyjątkową ostrożność, i chwycił jednego robaczka w dłoń.
- Kikaichū... Musiał być z klanu Aburame.
Murai
 

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Nikusui » 21 mar 2017, o 18:17

Pożegnanie z woźnicą było dość krótkie i szorstkie, rzecz jasna. Facet wykonał swoje zadanie i nie zamierzał tu na nich czekać. Jego wóz, jego robota, jego zasady. Może jak się stąd wydostaną to uda im się powrócić inną, mniej wyboistą ścieżką niż przez te wszystkie odnogi. O ile wyjdą z tego żywo, oczywiście. I co najlepsze, nawet jeśli bała pod uwagę śmierć, to się jej nie bała. Była w jakimś takim dziwnym momencie swojego życia, że nie obawiała się najgorszej możliwości. Nie chodziło też o to, że nie brała takiej opcji pod uwagę. Brała i to na poważnie. Była przeświadczenia, że to musiał być ktoś silny, skoro udało mu się zabić Shigeru. Nie był w końcu byle kim.
Ruszyli przez siebie, poruszając się w niezbyt komfortowy sposób, no ale jakoś to szło. Gdy droga zaczynała być już nieco lepsza, to znowuż było ciemniej. Jakby natura dając jedno, zabierała drugie. Odruchowo spojrzała w górę, doszukując się jakiś prześwitów i to, co zobaczyła, było zadziwiające. Na takim terenie, na takim wzniesieniu, rosły drzewa. I to po obu stronach, przez co ich gałęzie splątywały się i przeszkadzały światłu, by tu dotarły. Z jednej strony całkiem ciekawe i na pewno nietypowe zjawisko. Wydawało się być wręcz nienaturalne, ale jakoś się nad tym dłużej nie zastanawiała, bo przecież nie przyszli tu analizować jakichkolwiek zjawisk. Raczej.
Nieprzyjemnie. To słowo dalej przechodziło jej przez głowę, szczególnie kiedy oczy nieco przyzwyczaiły się do ciemności. Trochę mchu, który porósł na ściankach i jałowa ziemia. Poza tym nic, zero oznak życia. To wcale nie musiało tak dziwić, przecież to miejsce raczej nie zachęcało do odwiedzin. A dochodzące zza szczelin syki też do odwiedzin nie namawiały. Na to też trzeba było być uczulonym. W każdej chwili coś im tu mogło wyskoczyć. Gorzej, jeśli to coś będzie jadowite, a ani ona, ani Toko nie należeli do geniuszy medycznych. W ogóle z medycyną żadne z nich to chyba nic nie miało wspólnego, a na pewno nie białowłosa. Dlatego lepiej było być ostrożnym, niż dać się tak zaskoczyć. A przynajmniej chociaż próbować uważać.
- Może. - odparła krótko na wywód młodego Senju. Jednakże po co robić coś takiego? Po co utrudniać i tak niełatwą drogę? - Nie wiem tylko w jakim celu niby miałby to zrobić. Chyba, że kiedyś też coś tu się działo. Wszystko możliwe. - dodała, dalej idąc przed siebie, oczekując jakiegoś lepszego widoku, niż to co aktualnie mieli. A krajobraz aż tak bardzo z drogą się nie zmieniał. Od czasu do czasu było gdzieś więcej światło przez zawalone drzewo, gdzieś walały się szczątki zwierząt czy jakieś kości. Ogólnie i tak dalej brak oznak życia. Przynajmniej nie w niedalekiej przeszłości. Wszystko jednak zaczęło się zmieniać po parunastu minutach. Ściany jakby się rozszerzały, dając więcej przestrzeni. Nie to jednak przykuło ich uwagę. Oczom Nikusui i Toko ukazały się czyjeś zwłoki. Nie wyglądało to zbyt dobrze. Jego czarny płaszcz był pocięty w wielu miejscach, a w jednym miejscu znajdowała się dziura. Najwidoczniej coś przebiło go na wylot. Musiała to zanalizować. Krew zdążyła już wsiąknąć w ziemię, więc to nie mogła stać się przed chwilą. Poza tym, skądś się tu musiał wziąć, ale woźnica o nikim takim nie wspominał.
- Aburame, he? Niestety, sama zbytnio nie wiem o nich nic konkretnego. - mruknęła, przyglądając się przez chwilę Toko, który najwidoczniej miał większą wiedzę na ten temat. - To jego robaki, tak? Najwidoczniej opuszczają jego ciało. Nie masz pojęcia może, czy mogłoby to wskazywać jak długo leży tu martwy? - zapytała, mając cichą nadzieję, że może młody z Senju coś wie na ten temat. Nie wiedziała czy ciało Aburame to jakikolwiek trop czy znak, no ale co im zaszkodzi? To mogło ich informować o potencjalnym niebezpieczeństwie. Jednak Shigeru, z tego co wiedziała, zginął od katonowca, więc to aż tak by nie pasowało. No ale cóż. Poza tym, zawsze mogli zgłosić klanowi Aburame, że ciało jednego z nich się tutaj znajduje, bo jakoś nie zamierzała taszczyć truposza ze sobą.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 996
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Hebikyōkoku

Postprzez Murai » 22 mar 2017, o 16:00

Zemsta
21/45+


Znalezisko takie jak to nie mogło dziwić za bardzo. Skoro jest to teren niepodległy żadnej strukturze społecznej, to nie ma tutaj jakichkolwiek praw. Wszystko jest dozwolone, głównie dlatego jest to raj dla elementu przestępczego. Zabicie tego człowieka nie byłoby tutaj niczym specjalnym. Nie znaczy to jednak że nie było to zastanawiające. Czym został zabity? Z jakiego powodu? Jak dawno temu? Przez kogo? Dodatkowo był to Aburame, czyli ktoś kto potencjalnie umie walczyć. Toko wypuścił z dłoni robaczki, które spały na ziemię. Następnie wyciągnął kunai z kabury i rozciął ubranie trupa, ostrożnie i delikatnie. Popatrzył się na na rany, a kolor jego twarzy delikatnie się zmienił. Najwidoczniej nie był do końca przyzwyczajony do takich drastycznych widoków.
- Na pewno wskazuje, ale musiałbym wiedzieć jak wiele ich jest u żywego. A medyk ze mnie żaden. Sorki, Nikusui-san. - mężczyzna nie był w stanie pomóc w jakikolwiek sposób, podać konkretów. Nikusui nie dowiedziała się niczego wartościowego. Poziom wiedzy był dokładnie taki sam jak poprzednio. Jednak jeden wniosek nasuwał się sam. Jeśli był trup, to musiał być zabójca. Możliwe że całkiem blisko. Nad tą wolną przestrzenią drzewa nie rosły, dlatego światła było znacznie więcej niż wszędzie indziej. Wtedy obydwoje usłyszeliście dziwny dźwięk. Kopnięcie o coś, drewno. Drewno w tym miejscu. Jeszcze dziwniejszym było to, że dobiegał on zza waszych pleców. Z miejsca w którym żadnego drzewa nie było. Natychmiastowy obrót ujawnił bardzo nietypowy widok. W miejscu w którym do tej pory nie było niczego, teraz stał mężczyzna odziany w stare ubrania, z kaburą przypiętą do boku i z ogromnym, złożonym wachlarzem w dłoni. Jego splątane, kręcone i czarne włosy wyglądały na mocno zadbane. Spod nich widać było parę czarnych, czujnych oczu. Jak u jastrzębia. Pod jego stopami leżało kilka drewnianych desek złączonych razem. Z jednej strony faktycznie wyglądały jak ubita sztywno ziemia, idealnie dopasowana do krajobrazu. Bez tego odsłaniała dość sporawą dziurę w ziemi. Z tego co mogliście zobaczyć, na pewno ciągnęła się jeszcze dalej.
- Wypierdalać stąd. To mój teren! Paszoł won! Bo skończycie jak ten tutaj! - powiedział, a właściwie prawie wykrzyczał. Jego mocno podniesiony głos odbijał się echem po kanionie. Toko natychmiastowo przyłożył ręce do siebie, na co mężczyzna zareagował rozciągnięciem wachlarza i odchyleniu go w bok. Sytuacja napięta, a przecież nic jeszcze się nie stało.


Obrazek

Postacie:
Różowy - NIku
Biały - Toko
Przekreślony Błękitny - trup
Błekitny - mężczyzna z wachlarzem.

Teren:
Zielone - Drzewka
Czarne - ich pnie
Zgniłozielony - ogromne wzgórza. Sztywno ubita ziemia i skały. Przy kanionie wysokie na 2m, potem cyklicznie rosnące.

Odległości:
Toko-trup -> 50cm
Niku-Toko -> 2m
Niku-Wachlarzowy -> 10m
Murai
 

Następna strona

Powrót do Głębokie Odnogi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość