Tengokumine 天国峰

Głębokie odnogi są nazwą odpowiadającą górskim szczytom, których groty nieprzerwanie biegną w dół mieszając się z kolejnymi korytarzami tworząc w ten sposób sieć niezbadanych odnóg. Miejsce to często jest wykorzystywane przez wszelakiej maści ludzi jako kryjówki, gdyż niemal z całą pewnością stwierdzić można, że znalezienie osoby w takim miejscu jest niezwykle trudne. Z drugiej jednak strony, zapuszczając się w takie głębie nigdy nie wiadomo co można napotkać a i o zgubienie się nie jest wcale trudno.

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 7 mar 2017, o 22:01

Cały problem Yoichiego nie polegał na tym, że żałował kultystów jako tych złych, a że żałował kultystów jako zwyczajnych ludzi, którzy zapewne poprzez manipulację dołączyli do reszty fanatyków. Żałował też tych wszystkich rzeczy, których musiał się dopuścić aby samemu przeżyć i uratować niewinnych. Gdyby miał znów wybór, to nawet z wiedzą w jakim będzie stanie znów zdecydowałby się na uratowanie cywilów. Tu nie chodziło o żałowanie kultystów, a o żałowanie swoich czynów, które wcale nie były piękne ani chwalebne, lecz były niezbędne, aby inni mogli żyć. Śmierć wciąż była śmiercią. Mordowanie nie miało usprawiedliwienia. Zawsze było jednakowym złem. Niestety nie każdy mógł żyć. Niektórzy musieli zginąć, aby reszta mogła przetrwać. I tak też było w tym przypadku.
Rudowłosy nie skupiał się na rozmowie Reiki z Akashim i Hanzo, lecz i tak przez spojrzenie niebieskowłosej wyłapał, że nic o zwoju nie wiadomo. Niestety nie mogli liczyć na szczęśliwy przypadek i załatwić dwie sprawy jednocześnie. No trudno, w każdym razie i tak dokonali czegoś większego. Teraz pozostawało jedynie wyruszyć w drogę powrotną. Inuzuka zauważył jak Akashi pakuje prowiant w zwoje, więc znów skorzystają z tej użytecznej sztuczki zamiast nosić przy sobie toboły pełne jedzenia. Przynajmniej nie będą musieli obciążać Sotoro, który również nie miał nieskończonych sił, chociaż mogło się tak wydawać.
Kiedy tylko wyszli na zewnątrz, to Yoichi zatrzymał się i uniósł głowę do góry. Nabrał pełne płuca powietrza przez nos, a później przeciągle wypuścił powietrze ustami. Na koniec splunął obok siebie, jakby chciał pozbyć się zapachu krwi. Wziął jeszcze kilka głębokich oddechów i dopiero mógł ruszyć dalej. Zimne, świeże powietrze, które wwiercało się w nos było wyjątkowo przyjemne. Nawet delikatnie uśmiechnął się, lecz chwilę później dotarł do niego odór krwi, którą zostawił za sobą, a także nosił na sobie. Na to nie było rady. Przynajmniej teraz. Dało się zaradzić przynajmniej zaschniętej krwi na Zetsumei. Czarna kosa została zdjęta z pleców, by później Inuzuka mógł nabrać pełną garść śniegu i nim wyczyścić ostrze. Na sam koniec jeszcze umył w białym puchu dłonie i starł z siebie tyle krwi, ile się dało. Dopiero teraz mógł ruszyć w dalszą drogę.
Milczał przez całą drogę, aż do jeziora, w którym mógł dokładniej oczyścić się z posoki. Dotarł nad brzeg i ułożył na śniegu obie kosy, aby zaraz na nich położyć kurtkę oraz koszulkę. Jakby woda była chociaż trochę ciepła, to zapewne wykąpałby się cały, ale przemycie musiało wystarczyć. Już wolał rozchorować się przez goły tors niż dalej czuć ten wstrętny zapach. Umył się na tyle, na ile mógł w tym momencie. Sama woda i to zimna w tym momencie oczywiście nie miała szans zmyć woni posoki, ale zawsze to coś. Przez ten czas niebieskowłosa pomogła mu z wyczyszczeniem ubrań. Spodnie sam wyczyścił i po tym ubrał na siebie wciąż wilgotne ubrania. Trudno, jakoś przeżyje. Na koniec jeszcze trochę zmył krew z białej sierści Sotoro i mogli dalej ruszać. Dwugłowy wilk wskazał jednym z łbów, aby Reika weszła mu na grzbiet. Przeciągłe warknięcie oznaczało tyle co "wskakuj". Noga z pewnością wciąż bolała, więc marsz musiał być wyjątkowo nieprzyjemną czynnością dla dziewczyny. Mniej istotną sprawą było tempo podróży. Nie mogli się ociągać, bo więźniowie mogli tego wszystkiego nie przetrwać, więc najlepiej było przyśpieszyć na ile będzie się dało.
- Jeżeli ktoś będzie zmęczony, nie będzie w stanie dalej iść, to niech da znać. Przez jakiś czas będzie podróżował na grzbiecie Sotoro. Nie możemy zbytnio się ociągać. Nocowanie w zimę w tym miejscu może być zdradliwe. - odezwał się do zebranych ludzi i mogli już iść dalej. Bestia szła na samym przedzie - prowadziła całą grupę, zaś Yoichi na samym końcu, aby ubezpieczać tyły. Nie wiadomo było co może jeszcze się wydarzyć. Cała ta wyprawa była jednym wielkim przypadkiem. Wszystko potoczyło się zupełnie inaczej niż zakładali. Na samym początku nikt nawet nie pomyślał, że mogą znaleźć się w centrum takich wydarzeń.
Kiedy rudzielec tak szedł na tyle, to zdjął z pleców Shinku Ame i przyglądnął się tej kosie dokładniej. Nie był ekspertem w dziedzinie kowalstwa, ale nawet jego niewprawne oko potrafiło określić, że z pewnością ta broń nie należy do czegoś tradycyjnego. Sam jej kształt i liczne ostrza wskazywały na pewną ekstrawagancję w temacie produkcji oręża. W dodatku Shinku Ame została ozdobiona czymś, co wyglądało na drogocenny klejnot. Samo ostrze kosy też wyglądało intrygująco, a dokładniejsze przyjrzenie się jemu zdradzało, iż musi być piekielnie ostre. Obrócił kosą w dłoniach przed sobą, robiąc młynek, a później wziął szeroki zamach, aby machnąć nią przed sobą dla wyczucia. Była wygodna. Wymiarami pokrywała się z jego Zetsumei, więc nie będzie potrzebował zbyt wiele czasu, żeby przyzwyczaić się do nowej "zabawki". Dodatkowo Shinku Ame posiadała ciekawy element, czyli ostrze włóczni na końcu drzewca. To sprawiało, że obrotowe cięcia mogły być zadawane z dwóch stron jednocześnie, a do tego wszystkiego dochodziła możliwość pchnięcia, a zatem ataku penetracyjnego, gdyby dewastacyjne ostrze kosy nie wystarczyło. Z pewnością taki drobny dodatek dodawał wiele nowych kombinacji i możliwości ataków, które Yoichi nie omieszka wykorzystać. Po krótkim zapoznaniu się z kosą Inuzuka znów założył ją plecy, aby była skrzyżowana z Zetsumei. Teraz będzie mógł i on, i Akira lub Ayu walczyć tym nietypowym orężem.
- Należałoby poinformować Daia o wszystkim. - odezwał się Yoichi, spoglądając w stronę Reiki, która znajdowała się u jego boku. - To może być dla niego poważny cios, ale powinien wiedzieć. - dodał po chwili. Świadomość, że Twój najlepszy przyjaciel był zdrajcą, który wciąż działał przeciwko Tobie, zatruwając umysł Hideo. To nie mogło być łatwe do przyjęcia. Zapewne będzie odrzucał tę informację. Ich grupa nie miała takiego przywileju. Stanęli sami przed faktem zdrady i nie dało się w to nie uwierzyć. Inna sprawa, że oni praktycznie nie znali Hayato w porównaniu do tego, jak znał go Dai. Yoichi mógł przekazać tę informację, gdyż i tak zamierzał trafić do Soso, aby porozmawiać z liderką Yamanaka. Wciąż miał przy sobie notes z zapisanymi kultystami. W dodatku warto poinformować, że problem z Festiwalem jest zażegnany, lecz za rok pojawi się inne zmartwienie. Wiedział, że wizyta u Shirei-kan rodu, który potrafi kontrolować umysł jest czymś ryzykownym, jednak mimo wszystko chciał to zrobić. Miał pomysł jak przeprowadzić rozmowę w taki sposób, aby nie być zagrożonym. Na razie nie informował o tym Reiki. Wolał powiedzieć jej dopiero jak będą na spokojnie w Kyuzo.


Z/T
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 7 mar 2017, o 23:15

Polecam wątek, fajny jest: viewtopic.php?f=64&t=2440&p=46762#p46762
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1323
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Poprzednia strona

Powrót do Głębokie Odnogi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość