Tengokumine 天国峰

Głębokie odnogi są nazwą odpowiadającą górskim szczytom, których groty nieprzerwanie biegną w dół mieszając się z kolejnymi korytarzami tworząc w ten sposób sieć niezbadanych odnóg. Miejsce to często jest wykorzystywane przez wszelakiej maści ludzi jako kryjówki, gdyż niemal z całą pewnością stwierdzić można, że znalezienie osoby w takim miejscu jest niezwykle trudne. Z drugiej jednak strony, zapuszczając się w takie głębie nigdy nie wiadomo co można napotkać a i o zgubienie się nie jest wcale trudno.

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 19 lut 2017, o 13:01

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 122/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Spoiler: pokaż


Hanzo opuścił lekko głowę, zastanawiając się nad słowami Yoichiego i Reiki. Następnie odwrócił się w ich kierunku, uśmiechając się lekko. Wyglądał na spokojnego, może tylko odrobinę smutnego.
-To nie jest kwestia, czy dam radę go pokonać. Po prostu muszę. Plus jest taki, że nie będzie mógł mnie złapać za pomocą Shintenshina, bo o ile mógłby przejąć mój umysł, o tyle nie potrafiłby funkcjonować jako ślepiec, i on sam doskonale o tym wie. A przejęcie ciała by go zablokowało i wystawiło na wasze ataki, więc też nie może sobie na to pozwolić.
Następnie kiwnął lekko głową.
-Wąż to dobry pomysł. I tak go usłyszę, więc mnie nie trafi, a może wam pomóc w młócce. Z wilka może też skorzystam, ale w ostateczności. Gdybym zaczął tracić pole, wtedy zaatakuj.
Następnie ruszył w kierunku wejścia do groty. Westchnął tylko ciężko.
-... o ile po ujawnieniu prawdy sam nie będę twoim celem...
Szedł powoli, między siedzącymi kultystami. Każdy, kto go zobaczył, prawie natychmiast zrywał się na równe nogi, z wyraźnym zaskoczeniem na twarzy. Niektórzy odruchowo sięgali po dowolny oręż, jaki tylko mieli pod ręką, inni wręcz przeciwnie - padali na kolano, skłaniając przed nim głowę. Hanzo jednak zupełnie ich ignorował, idąc w kierunku areny. Siedzący na podwyższeniu Ren uśmiechnął się szeroko na jego widok i podniósł się z siedzenia, podpierając się na trzonku kosy.
-Saito - zaczął wesołym tonem, szczerząc zęby. - Myślałem, że przyjdziesz razem z naszymi braćmi, a nie z dwójką agresorów. Po piętnastu latach tak wygląda twoje przywitanie?
-Nie nazywam się Saito, jak już mówiłem wielokrotnie - powiedział z zaskakującym spokojem mnich, zdejmując z siebie resztę mnisiej tuniki, razem z kapturem. Odsłonił przy tym długie do ramion, szpakowate włosy, i dobrze wyrzeźbione ciało. Prawe ramię mnicha, od łopatki aż do połowy przedramienia, była pokryta tatuażem irezumi w kształcie smoka. - Nie z tym imieniem się urodziłem, i porzuciłem je piętnaście lat temu.
Na drodze Hanzo stanęło trzech mężczyzn odzianych w krótkie tuniki i luźne spodnie, noszone przez adeptów sztuk walki. Wszyscy wyglądali na doświadczonych wojowników, mających około dwadzieścia pięć lat.
-Mistrzu Saito - zaczął jeden z nich, stając w pozycji bojowej. - Żałuję, że musimy się spotkać w takiej sytuacji... zanim jednak zaczniemy...
-Akashi - powiedział mnich, wciąż gładkim głosem, lecz tym razem z ukrytą w nim groźbą. - Proszę cię, zejdź mi z drogi. Muszę odkupić swoje czyny.
Adept kultu zaczął ciężko oddychać, po czym w końcu wybuchł.
-Dlaczego, Mistrzu!? Byłeś jednym z pierwszych członków kultu, do cholery, w wieku dwudziestu lat byłeś Arcykapłanem! Uczyłeś nas jak walczyć, wszystko co teraz umiem zawdzięczam twojemu szkoleniu! Jesteś bardziej wtajemniczony w historię Wędrowców niż którykolwiek z nas, wiesz wszystko o kulcie i jego doktrynach! Dlaczego więc nas zdradziłeś i uciekłeś bez słowa? DLACZEGO!?
Głos kultysty rozniósł się po całej sali, wywołując wśród pozostałych ludzi w czarnych szatach jeszcze większe poruszenie. Widać nie wszyscy pamiętali niejakiego Arcykapłana Saito, o którym wspomniał mężczyzna. Albo po prostu próbowano go wymazać z pamięci...
Hanzo westchnął ciężko.
-Właśnie dlatego, że wiedziałem wszystko. Wiedziałem, o co tak naprawdę chodziło w kulcie. Dlaczego był stworzony festiwal, dlaczego była tu przelewana krew. I zacząłem być świadom, jak bardzo wszyscy odeszli od tego, jak to pierwotnie miało wyglądać.
Podniósł lekko głowę, tak jakby chciał spojrzeć na Rena. Oczywiście nie było to możliwe, ale gest był gestem.
-Na początku przelewana tu krew należała tylko do tych, którzy na śmierć zasłużyli. Bandytów, morderców, wyciąganych z więzień by ich posoka mogła spełnić jakiś cel zamiast iść na zmarnowanie. Dopiero później zaczęliście łapać niewinnych, tylko dlatego że zaczęliście lubić krzywdzenie innych, czyż nie?
Ren parsknął głośnym śmiechem.
-Nie, Saito. Po prostu ty nie chciałeś zrozumieć, że Shinku Ame, Kryształ i Wędrowcy zasługują na coś szlachetniejszego niż ten muł, który płynie w żyłach bandytów. Zawsze byłeś zbytnim idealistą, i to cię zgubiło. Nawet teraz, gdy chciałeś się poświęcić dla byle wsioków. - Po tych słowach stanął w pozycji bojowej, pokazując gestem by się przybliżył. - Twoja krew będzie idealna... poza tym, chcesz się odkupić, prawda? Więc chodź, Saito! Pokażę ci, jaka jest siła kultu!
Hanzo westchnął i ruszył do przodu. Trzej mężczyźni od razu przygotowali się do walki.
-Pokażesz? Jaja sobie robisz? Przecież jestem ślepy, matole.
Mnich zdjął z nadgarstka coś, co wyglądało jak bandana, i zawiązał ją sobie na oczach.
-Skoro jednak tego chcesz... ten jeden ostatni raz znów stanę się Saito. Na czas, gdy wyeliminuję tą abominację, którą stał się ten kult. To również jest sposób na odkupienie win za wszystko, czego się dopuściłem jako Arcykapłan, prawda?
Ren ryknął śmiechem.
-Skoro tak stawiasz sprawę... Zacznijmy Festiwal!
Trzech bojowników skoczyło na Hanzo, lecz ten nie miał najmniejszego problemu z wyeliminowaniem ich z drogi. Prawą ręką z rozcapierzonymi palcami uderzył jednego z nich w podbródek, wyrzucając go na dobre trzy metry w górę, drugiego uderzył otwartą dłonią w klatkę piersiową, posyłając go w stojący kilka metrów za nim słup i ogłuszając na miejscu. Ostatniego zaś, jego ucznia imieniem Akashi, uderzył zaciśniętą pięścią, wokół której dało się zauważyć zieloną chakrę, przypominającą chakrę medyczną.
Uderzenie prawie rozwaliło młodzieńca na kawałki. Dało się słyszeć dźwięk łamanych kości, z jego ust buchnęła krew, a on sam wbił się w stojącą dziesięć metrów dalej ścianę areny, tak że przez chwilę jeszcze w niej tkwił.
-To chyba moment, w którym się włączacie, dzieciaki - powiedział spokojnie Hanzo (a może Saito?), zwracając głowę tak, by być chociaż bokiem w kierunku Yoichiego i Reiki.
Yoichi, nie czekając, wskoczył na lewą stronę trybun, atakując za pomocą Tsugi kilku wciąż osłupiałych kultystów. Zabił jednego, po chwili dobijając jeszcze jednego za pomocą kosy - cięcie złożyło oponenta dosłownie na pół. Na innych przeciwników doskoczył Sotoro, zabijając co najmniej czterech jednym machnięciem łapy. Reszta kultystów jednak dość szybko się ogarnęła i zaczęła szykować się do walki. Niektórzy składali powoli sekwencje pieczęci (może i byli shinobi, ale na pewno nie byli oni zbyt zaawansowani), inni po prostu szarżowali z orężem - od sztyletów i shurikenów, na guan dao i fuuma shurikenach kończąc. Sotoro musiał kilka razy unikać lecących w jego głowy pocisków, które mogłyby mu zadać obrażenia, a Yoichi musiał raz się ratować za pomocą Ensho no Kaze. Wokół niego było czterech przeciwników, każdy może dwa metry od niego. Dwóch z guan dao, jeden z kataną i jeden składający pieczęci.
Reika zaś, korzystając z pomocy kamiennego węża, zaatakowała inną grupę, również dość mocno ją osłabiając. Kamienny ogon praktycznie ich zmiótł, zabijając dwóch i mocno obijając następnych trzech. Byli oni jednak wciąż w stanie wstać, i powoli otrząsnęli się z ataku z zaskoczenia, sięgając po broń. Niedaleko dziewczyny stało sześciu oponentów, z czego dwóch składało pieczęcie (zauważyła, że jedne z nich idealnie pasują do sekwencji Jibashi), jeden biegł z kosą, inny z shuang gou, a dwóch pozostałych rzucało shurikenami. Jeden był bardzo bliski trafienia niebieskowłosej, lecz uratował ją fartowny ruch głową ze strony węża. Wszyscy stali około 3-4 metry od dziewczyny.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 19 lut 2017, o 15:44

Kiedy Yoichi zatrzymał ją jeszcze przy sobie, Reika uśmiechnęła się lekko i oddała z uczuciem pocałunek. Oby tylko ta chwila nie była ich pożegnaniem. Odsuwając się od siebie, dostrzegła na twarzy Inuzuki ten jego specyficzny uśmieszek, którego już tak dawno nie widziała, a który wyraźnie powiedział, że jej Yoichi powrócił, choćby tylko na chwilę, i że całkowicie nie zatracił się w tym całym szaleństwie, które ich ogarnęło przez tą cholerną sprawę z kultem. Było to naprawdę pocieszające, tym bardziej, że właśnie odwzajemnił jej uczucia, co sprawiło, że kunoichi uśmiechnęła się promiennie, niemal ze wzruszeniem. W jednej chwili poczuła się tak lekka, że mogłaby unieść się w powietrze. Z bijącym mocno sercem i nadzieją na ocalenie, skinęła głową na kolejne słowa Inuzuki, zapewniające o ich przetrwaniu. Będzie dobrze. Musi być!
Pozostało już tylko stworzyć dotonowego węża i przesiąść się na niego, czekając na sygnał od mnicha, który miał wyjść jako pierwszy. Trzymany trójkunai w zębach, wsunęła w szparę między kamieniami przy szyi swojego wierzchowca, żeby w razie czego był pod ręką. Teraz tylko czekać, jak się rozwinie sytuacja. To co było słychać po tym, jak mnich wkroczył do sali sprawiło, że Reika zmarszczyła brwi i spojrzała w dół na Yoichiego. Okazało się, że ślepiec był kiedyś ich Arcykapłanem, ale porzucił kult, gdy wszystko zaczęło iść w złym kierunku. Nic dziwnego, że tak dobrze znał drogę z więzienia do tej sali. Nie chodziło tylko o samo posługiwanie się słuchem. Pocieszające jednak było to, że za jego czasów, kult spełniał zupełnie inne zadanie, eliminując tylko bandytów i innych wyjętych spod prawa łotrów, a jego jedyną winą był fakt, że już wtedy nie próbował powstrzymać tej karuzeli nienawiści, tylko zwyczajnie uciekł. Teraz jednak chciał naprawić swój błąd, co było godne pochwały i sprawiło, że Reika była gotowa darować mu życie, gdy to wszystko się skończy. Sam w końcu powiedział, że chciałby odkupić winy i dla odmiany zrobić coś dobrego za pomocą swoich rąk. Byłby świetnym medykiem i zapewne uratowałby życie nie jednej osobie. Miała nadzieję, że Yoichi również dostrzeże możliwość dania mu drugiej szansy.
Mnich dał sygnał, więc Yoichi i Ninkeny ruszyli do ataku na jedną stronę trybun, zaś ona wjechała na swoim kamiennym wierzchowcu na drugą stronę i zabrała się za eliminację najbliższej grupy przeciwników. Ogon dotonowego węża dosłownie zmiótł kilku z nich, zabijając dwóch, jednak pozostali trzej jakoś się podnieśli, wyciągając broń. Uważnie obserwowała tą grupę kultystów i dostrzegła w niej shinobich, składających pieczęcie. Jeden z nich składał właśnie bardzo znajomą sekwencję, na co Reika szybko wyszarpnęła z szyi węża swój trójkunai i rzuciła prosto w jego kierunku, celując w głowę. To mogło nie wystarczyć, żeby powstrzymać gościa od zakończenia sekwencji na jedną z silniejszych technik Raitonu, więc ogon węża szybko powędrował w kierunku jego i kolegi shinobi, żeby zmieść ich silnym ciosem tak jak tamtych poprzednich i uniemożliwić im dokończenie technik. W międzyczasie usłyszała świst shurikenów, więc głowa węża odwróciła się odpowiednio w tamtym kierunku, żeby przyjąć na siebie metalowe gwiazdki i tym samym osłonić dziewczynę. Gdyby jednak tamtemu udało się jakoś dokończyć sekwencję na Jibashi, zanim wąż go dorwie, to kamienny ogon zablokuje wiązkę, przyjmując ją na siebie. Reika nie musiała się w tym przypadku martwić o swojego wierzchowca, ponieważ Doton nie przewodził prądu, chyba że był techniką błotną. W tym jednak przypadku był twardą skałą, więc ogon mógł skutecznie dać facetowi po łapach, zanim ten nakieruje Raiton na Reikę. Jeśli chodzi o bobów z bronią, którzy biegli w jej kierunku i tym samym zmniejszali odległość do niej, to za wiele swoim żelastwem nie zdziałają, ale lepiej dmuchać na zimne, bo jeden z nich całkiem dobrze rzucał, dlatego też Reika wyciągnie z kabury na udzie notkę świetlną i rzuci ją w dół, pozwalając żeby sobie sfrunęła. Nie będzie jednak czekać, aż sfrunie na sam dół, bo nie było takiej potrzeby, tylko od razu zamknie oczy, jednocześnie chowając głowę za węża i aktywuje notkę za pomocą pieczęci, aby wyzwolić oślepiający błysk. Oślepieni przeciwnicy, to słabi przeciwnicy, więc gdy będą próbować się ogarnąć, wąż wystrzeli w nich swoje kamienne kolce, a tych, którzy nie zostaną trafieni, potraktuje swoim ogonem. Tak więc najpierw będzie próbowała pokrzyżować plany tym składającym pieczęcie, głównie temu od Raitona, za pomocą ogona węża, jednocześnie osłaniając się przed rzuconą bronią za pomocą jego głowy, po czym oślepi wszystkich będących w zasięgu jak leci za pomocą notki świetlnej, żeby potem móc ich skosić za pomocą wystrzelonych kolców i ogona węża. Cały czas Reika zachowuje czujność i steruje odpowiednio wężem, żeby jednocześnie siał zniszczenie naszpikowanym kolcami ogonem i obracał głowę na tyle, żeby chroniła ją przed pociskami.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 20 lut 2017, o 06:32

Początkowo Yoichi zupełnie nie rozumiał dlaczego Hanzo miałby stać się jego celem i o jaką prawdę mu chodzi, lecz kilka chwil później wszystko zdawało się rozjaśniać, chociaż informacji było zbyt wiele, aby je na raz przyswoić. Saito, Hanzo, Arcykapłan, były lider kultu, Wędrowcy, Kryształ i Shinku Ame. Rudowłosy nie nadążał za tym wszystkim. Nie wiedział czym był tak naprawdę Kryształ i czym było to całe Shinku Ame. Co do samego mnicha, to nie był to moment na rozstrzyganie z nim, czy warto aby żył, czy nie. Dopóki jest po ich stronie, dopóki próbuje naprawić błędy, dopóty jest wszystko w porządku. Przynajmniej do czasu pokoju, gdyż wtedy Inuzuka sam nie wiedział jak zareaguje kiedy zacznie myśleć o całej sprawie.
Jedni klękali, a inni sięgali za broń. Nie wiadomo, którzy popełniali większy błąd, gdyż Hanzo, a może Saito chwilę później pokazał na co go stać. Trzy ciosy i trzy eliminacje. Robiło wrażenie, chociaż sami jego oponenci na potężnych nie wyglądali - mimo wszystko czuć było, iż mnich do słabych nie należy i ma spore zdolności bojowe. Bardzo dobrze. W końcu musiał pokonać jeszcze Rena, lidera Wędrowców - jak to ich nazywano. Pokaz siły napawał optymizmem.
A wtedy nadeszła pora na Yoichiego, Akirę, Ayu i Reikę. Rudowłosy błyskawicznie wykończył dwójkę - jeden oberwał Tsuugą, a drugi został praktycznie przepołowiony za pomocą kosy. Sotoro bez problemu jednym machnięciem łapą zgarnął przynajmniej czwórkę. Jego ostre jak brzytwa szpony bezlitośnie siekały miękkie, ludzkie ciało. Kultyści wykorzystywali swoją przewagę liczebną, więc rzucili się kupą - rzucali i atakowali czym popadnie. Wielka bestia miała sporo miejsca do manewru i w dodatku była zwinna, szybka i silna, więc wystarczyły uniki, lecz Inuzuka musiał się ratować techniką Fuutonu, aby nie oberwać.
Był w sytuacji czterech na jednego, chociaż za plecami miał Sotoro. Jeden z przeciwników wiązał pieczęci, lecz był zaledwie dwa metry od Yoichiego, a to kilka centymetrów mniej niż długość kosy, nie licząc jeszcze długości ramienia. Wystarczył krok w przód połączony z piruetem, aby cięciem spróbować odrąbać ręce fanatykowi i może przy okazji zranić pozostałych, gdyż rudowłosy nie zatrzymał swojego obrotu, lecz skulił się ciągnąc kosę za sobą, by ranić innych. Jego czarny oręż był obusieczny, więc mógł przeciągać cięcie za sobą. Dlaczego się skulił? Po to, aby nad jego głową przeleciała łapa Sotoro, która swymi szponami posiekałaby całą czwórkę. Aby to ułatwić - już na sam koniec Yoichi machnął po samej ziemi, na wysokości kostki Zetsumei - może odrąbałby w ten sposób któremuś stopy. Cięcie dookoła połączone z piruetem nie było taką bezsensowną akcją, gdyż jego broń była długa, więc mógł trzymać otaczających go przeciwników na zasięg, by nie zdołali go zranić, a szczególnie gdy poruszał się szybko i na koniec skulił się do ziemi. Wszystkie te dziwne ruchy oczywiście wspierane były przez Shikyaku, które wzmacniało jego atrybuty fizyczne, a także węch, słuch i, co najważniejsze, pozwalało mu walczyć w nieprzewidywalnym, zwierzęcym stylu.
Oczywiście w razie jakiejś pomyłki miał ponowne użycie Ensho no Kaze, lecz liczył na powodzenie. Przez to, że był otoczony niezbyt mógł unikać, ale z całą pewnością mógł coś zablokować, chociaż i tak priorytetem było wyeliminowanie czwórki zgodnie z planem. Współpraca jego i Sotoro - tak jak na Inuzukę przystało.
W razie wyeliminowania swoich przeciwników Yoichi ruszyłby dalej. Jeżeli ktoś składałby pieczęcie i przygotowywałby się do użycia techniki, to rudzielec doskoczyłby na przynajmniej dwanaście metrów od niego i machnął kosą, posyłając niewidzialne ostrze z Fuutonu, aby opaliło przeciwnika przerywając sekwencję pieczęci i może nawet znacznie zraniło go, by spokojnie Inuzuka mógł go dobić, uprzednio dobiegając na czterech i przy wyprostowaniu pozycji, tnąc na wysokości szyi. Później kontynuowałby masakrę za pomocą Tsuugi i Zetsumei.
Sotoro zaś kontynuowałby swój pogrom szponami, zębami i całym swoim ogromnym ciałem, chociaż Akira z Ayu liczyli na dogodne ustawienie kultystów tak, by móc użyć Garougi i nie skrzywdzić ani swoich, ani cywilów. Wykorzystaliby tę technikę, o ile byłoby to możliwe, a jeżeli nie, to wsparliby Yoichiego w przerzedzaniu Wędrowców, jednocześnie ubezpieczając go - jedna głowa miała na niego oko w razie czego i pomogłaby mu albo odpychając go, albo eliminując zagrożenie, albo pożerając kogoś, kto chce strzelić w niego jutsu, albo jakąkolwiek inną akcją zapewniającą mu bezpieczeństwo. Oczywiście zważając również na własne - po to były uniki.

Spoiler: pokaż
Wyjaśnienia:
1. Shikyaku podtrzymane
2. Atak Yoichiego to krok w przód połączony z obrotowym cięciem, aby uciąć łapki temu, co wiąże pieczęcie. Później dalej się obraca, lecz jednocześnie kuca i ciągnie kosę za sobą, by przeciwnicy się nie zbliżyli i liczy na to, że ich trafi. Na koniec tnie po kostkach, by z pewnością się nie zbliżyli.
3. Zaraz po skuleniu się Yoichiego Sotoro ściągnąłby ich łapką nad głową Yoichiego.
4. Niewidzialne ostrze z Fuutonu to Fūton: Gōkūhō.
5. Ensho no Kaze przygotowane do użycia, ale nie jest główną obroną.


Techniki:


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.




Nazwa
Fūton: Gōkūhō

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
15

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%

Dodatkowe
Do wykonania potrzebna jest długa broń, np. miecz, kij, długi kunai

Opis Specyficzna technika, wymagająca użycia broni o długim ostrzu (najlepiej miecz, ale w ostateczności wielki kunai też się nada). Użytkownik przesyła do ostrza chakrę wiatru, a następnie wykonuje silny zamach mieczem. Chakra zostaje wtedy wyzwolona pod postacią ostrego podmuchu wiatru, który jest w stanie odrzucić przeciwnika do tyłu, lub zadać mu niewielkie, bardzo płytkie rany cięte. Technika przydatna dla szermierzy, jako że mogą oni dzięki temu obalić przeciwnika na odległość.




Nazwa
Tsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
25 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z podstawowych jutsu ofensywnych klanu Inuzuka. Użytkownik po aktywacji tej techniki zaczyna kręcić się wokół własnej osi z dość znaczącą prędkością. Gdy podczas obracania natrafi on na cel (np. człowieka), zadaje mu dość duże obrażenia, działając nieco na zasadzie wiertła. Technika jest na tyle silna, by używający jej shinobi mógł bez problemu przeszyć sobą dość grubą gałąź.




Nazwa
Fūton: Enshō No Kaze

Pieczęci
Połowa pieczęci Barana

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu defensywno-ofensywne, najbardziej podstawowa technika Uwolnienia Wiatru. Shinobi składa połowę pieczęci Barana, a następnie wyzwala z swojego ciała silny podmuch wiatru, rozchodzący się na wszystkie jego strony. Uderzenie wiatru jest na tyle silne, że jest w stanie zdmuchnąć lżejszych oponentów, a tych którzy stracili równowagę - po prostu obalić. Dodatkowo w pełni chroni przed wszystkimi pociskami (strzały, bełty) i bronią miotaną.


STATYSTYKI SOTORO:

SIŁA 165
WYTRZYMAŁOŚĆ 140
SZYBKOŚĆ 124
PERCEPCJA 120
KONSEKWENCJA 90
+ Oczywiście rozmiary, waga i tak dalej.
I zasięg węchu 3500m

STATYSTYKI I EQ YOICHIEGO:
Chakra: 84% - 6% (Ensho no Kaze) = 78% - 2% (Shikyaku) = 76%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50 + 25 (Shikyaku) = 75
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 98 | 108 + 25 (Shikyaku) = 133
PERCEPCJA 50 | 60 (Węch wzmocniony Shikyaku)
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Wielka, czarna kosa - Zetsumei (na plecach)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Lewa torba - 2x Kunai, 7x Shuriken, 1x Bomba Dymna, 1x Kunai z notką świetlną, 10 metrów bandaża, 3x Wybuchowa notka, 1x Kunai z wybuchową notką, 1x Bojowa Pigułka żywnościowa, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią. (Objętość: 17,5/40)
Prawa torba - 3x Kunai, 11x Shuriken, 2x Bomba Dymna, 1x Notka świetlna, 2x Kunai z wybuchową notką, 3x Wybuchowa notka, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią, 1x Bojowa pigułka żywnościowa. (Objętość: 24/40)
Prawa kieszeń - 1x kunai.

STATY AKIRA:
CHAKRA AKIRA: 25%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

STATY AYU:
CHAKRA AYU: 64%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 80
WYTRZYMAŁOŚĆ 80
SZYBKOŚĆ 80 | 88
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mobilność (+10% do Szybkości)
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 20 lut 2017, o 16:20

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 125/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Ren, zadowolony z przedstawienia które zrobili trzej uczniowie Saito, oparł się na kosie i podszedł do barierki, dzielącej go od ślepego mnicha, idącego powoli w jego kierunku. Przez chwilę najwidoczniej zastanawiał się, co zrobić z agresorem, lecz z każdą chwilą jego mina rzedła. W rzeczy samej, w obecnej chwili ślepota byłego arcykapłana działała znacząco na jego korzyść. Ze względu na brak wzroku, większość genjutsu związanych z tym zmysłem była zupełnie bezużyteczna, a korzystanie z technik klanowych Rodu Yamanaka była dla niego niezwykle ryzykowna, co zresztą sam Hanzo również wcześniej przewidział. Dlatego teraz jedyne, co pozostało Renowi, to walka na bliski dystans, a to było przecież forte mnicha.
-Dobrze więc, Saito - powiedział w końcu, uśmiechając się lekko. Złożył pieczęć barana i zacisnął zęby. Mnich nagle wzdrygnął się, tak jakby do jego uszu dotarła jakaś kakofonia dźwięków. - Nie będziesz w stanie walczyć z czymś, czego nie słyszysz!
Dwóch mężczyzn, których wcześniej Hanzo uderzył, podniosło się powoli, lekko ogłuszeni siłą jego ciosów. Dość szybko jednak się pozbierali i doskoczyli do niego, starając się wyprowadzić serię ciosów. Mnich zdołał względnie sprawnie zareagować - był szybki i częściowe ogłuszenie wiele mu nie przeszkodziło, jako że był w stanie czuć wibracje podłoża - ale i tak większość uderzeń zdołała go dosięgnąć, najpierw trochę go osłabiając, a ostatecznie - rzucając na ziemię. Hanzo jednak dość szybko się podniósł i stanął ponownie w pozycji bojowej, tym razem otaczając swoje dłonie zielonym obłokiem chakry medycznej.
Reika wyprowadziła swoje ataki dosyć precyzyjnie, od razu wykonując atak ogonem węża w kierunku dwóch shinobi. Jeden z nich nie zdążył dostatecznie szybko odskoczyć i skończył zmieciony, lecz użytkownik Raitonu zdołał się dostatecznie szybko ogarnąć i rzucił się do tyłu, by zejść z pola lotu ogona, a następnie sam wypalił technikę Jibashi. Kamienne stworzenie zasłoniło dziewczynę, lecz widać było że błyskawice dość sprawnie zaczęły rozkruszać głazy i osłabiać strukturę końcówki ciała stworzenia (według wykresu Doton < Raiton, uszanowanko~). Shinobi nie spodziewał się jednak notki wybuchowej ze strony Reiki, co skończyło się oślepieniem czwórki oponentów. Większość dobiły kolce z głazów, zaś oślepionego Raitonowca, trzymającego się obecnie za oczy, dobiło zgniecenie szczątkami ogona. Pozostało dwóch, jeden z dwoma shuang gou i jeden z shurikenowców. Shuang gou zasłonił się ciałem węża, dzięki czemu uniknął oślepienia i później był w stanie się ochronić przed atakami stworzenia. Shurikenowiec zaś zdążył zakryć oczy i odskoczyć. Posłał kolejne cztery pociski, z czego dwa zostały zablokowane łbem stwora, a dwa nie trafiły. Ale tylko odrobinę - niebieskowłosa doskonale słyszała złowrogi świst tuż nad swoją głową, a jeden z shurikenów zdołał nawet ściąć malutki kosmyk jej włosów, który akurat miał niefart wystawać spod głowy węża.
Yoichi zaś kontynuował rzeź. Korzystając z chwili i ze swoich umiejętności osobistych, szybko postawił krok przed siebie i wykonał silny młyniec kosą, ścinając dłonie stojącego przed nim shinobiego. Ten ryknął z bólu, lecz ten nie trwał zbyt długo - chwilę później rudowłosy uchylił się, a cios łapą Sotoro bez problemu ściął całą czwórkę na miejscu. Nagle warknął, jak gdyby z bólu. Korzystając z okazji, że wilk akurat atakował, jeden z kultystów rzucił mu w bok Fuuma Shurikenem, raniąc go. Może nie było to nic głębokiego ani bardzo groźnego, ale zdecydowanie mogło być upierdliwe. Ten sam mężczyzna planował rzucić następnym pociskiem, lecz w tym przeszkodził mu Yoichi - technika Fuutonu poraniła mu kończyny i zablokowała rzut. Kultysta jęknął, a dwugłowy wilk natychmiast doskoczył do oponenta, złapał go w pysk, przeżuł dwa razy i rzucił jak szmacianą lalką w ścianę, z takim impetem że aż coś chrupnęło. Młodzieniec ruszył dalej do ataku, zabijając jeszcze jednego, lecz ku jego zaskoczeniu, następne cięcie kosą zostało zablokowane przez jednego z kultystów trzymającego hakomiecze. Zakrzywione ostrza złapały i zablokowały Zetsumei, uniemożliwiając Inuzuce jakikolwiek manewr. Sotoro zaś zauważył, że miał wolną trasę zmierzającą niedaleko areny, dzięki czemu byłby w stanie ściąć większość kultystów za pomocą Garougi.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 21 lut 2017, o 20:18

Rzucenie trójkunaiem nie odniosło żadnego skutku, ponieważ użytkownik Raitonu sprawnie zrobił unik. Nie był to jednak koniec ze strony kunoichi, bo już mknął w kierunku składających pieczęcie ogon węża, który zmiótł tego drugiego, zaś Raitonowiec ponownie się wymigał, kończąc swoją sekwencję. Przynajmniej Reika nie miała okazji się przekonać, co tamten shinobi próbował jej zaserwować. Wystarczył jej fakt, że ten tutaj celuje w nią zaawansowaną techniką błyskawic, więc pozostało jej tylko zmusić węża, żeby uniósł swój ogon i osłonił ją przed atakiem tej techniki. Oczywiście liczyła się z faktem, że na tym poziomie błyskawice mogą być w stanie rozkruszyć skałę, ale najważniejsze było to, że kamień nie przewodził prądu, więc Jibashi jej nie sięgnie, rozpraszając się na pierwszej przeszkodzie w którą uderzy. Szybko więc zadziałała z notką oślepiającą, aby zdobyć przewagę nad liczniejszym wrogiem, co poskutkowało oślepieniem większości z nich. Kilku zabiły kolce, które od razu wystrzelił z siebie wąż, zaś Raitonowca przygniótł koniec ogona, który pod wpływem jego wcześniejszego ataku, rozpadł się na ciężkie głazy. Kiepska śmierć. Tak oto zostało dwóch. Jeden z jakąś parą dziwnie zakrzywionej broni, zaś drugim był ten upierdliwy shurikenowiec, który koniecznie próbował przemodelować jej fryzurę. Ona chętnie przemodelowałaby mu twarz, gdyby nie miała problemów z chodzeniem, dlatego musiała się zdać na swojego skalnego wierzchowca, który ponownie wystrzeli serię kolców w przeciwników, a zaraz po tym jeszcze jedną i jeszcze jedną. Jeśli któryś kolec trafi, to tym lepiej, ale ta potrójna salwa miała przede wszystkim powstrzymać chwilowy atak na kunoichi i zmusić wroga do robienia uników, żeby Reika za ten czas mogła szybko wyciągnąć kolejne dwa trójkunaie i odpowiednio wycelować. Przy trzeciej salwie kolców węża, gdy tylko przeciwnicy uskoczą w odpowiednią stronę i nadal nie zostaną trafieni, kunoichi od razu rzuci w nich swoją bronią, celując w głowy lub szyje, zależy jak będzie łatwiej trafić. Robiąc unik i jednocześnie skupiając się na lecących kolcach, aby nie oberwać żadnym z nich, kultyści mieli mniejszą szansę na uniknięcie śmiercionośnego pocisku w postaci trójkunaia i powinni zakończyć swój zakichany żywot. Jeśli nadal będą mieli takiego farta jak do tej pory, to wkurzona Reika załatwi ich w inny sposób. Oczywiście kunoichi cały czas ma na oku swoich przeciwników i jeśli tylko dostrzeże kolejny atak na jej osobę, wąż ponownie ustawi się tak, żeby ją chronić, czy to głową, czy zniszczonym końcem, który jeszcze wcześniej był ogonem. Nie pozwoli się trafić tym cholernym mordercom. Musi szybko to zakończyć i dołączyć do reszty. Skupiona na walce, nawet nie mogła zobaczyć, jak idzie pozostałym, żeby nie tracić koncentracji, ale skoro nikt nie woła, to chyba wszystko było dobrze.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 22 lut 2017, o 04:15

Współpraca z Ninkenami zadziałała po raz kolejny. Młyniec kosą skutecznie zablokował składanie kolejnych pieczęci przez kultystę z prostego powodu utraty rąk. Brak dłoni, brak pieczęci. Następnie zamach łapą Sotoro wyeliminował całą czwórkę zgodnie z założeniami planu. Niestety nie dało się przewidzieć, że w tym czasie i podczas tego chaosu walki może ktoś spróbować porwać się z Fuuma Shurikenem na dwugłową bestię. Wilk oberwał, chociaż przy jego rozmiarach taka rana nie była niczym szczególnym. Może porównywalna z płytkim rozcięciem, które groźne nie było, ale mogło przeszkadzać. Kolejny rzut został zatrzymany przez technikę Fuutonu wypuszczoną machnięciem Zetsumei, a chwilę później miotacza żelastwa spotkał przykry los przeżucia przez gigantycznego futrzaka, aby zakończyć żywot nieszczęśnika rzutem o ścianę. Rudowłosy rzucił się dalej i zdołał wyeliminować kosą jeszcze jednego przeciwnika, lecz następny nie należał do równie mizernych co poprzedni - zdołał zatrzymać cięcie swoimi zakrzywionymi ostrzami, które właśnie do chwytania broni przeciwnika służyły. To postawiło Yoichiego w sytuacji, w której nie mógł dalej walczyć Zetsumei bez szarpania się z przeciwnikiem. Sotoro zaś w tym momencie przygotowywał się do skorzystania z Garougi, gdyż miał okazję zdjąć wielu kultystów jednocześnie bez bezpośredniego lub pośredniego zagrożenia dla sojuszników.
Hakomiecze zablokowały kosę, lecz to nie przeszkadzało Inuzuce. W walce od zawsze cechowała go spontaniczność i nietypowość. Już sam fakt posługiwania się tak nieporęczną i niewdzięczna w treningu bronią świadczył o czymś. Jednak po opanowaniu tego oręża ciężko było znaleźć jego wady. Zasięg, cięcia normalne, obrotowe, wsteczne, uderzenia drzewcem, a nawet trafienia punktowe samym końcem ostrza. No i najważniejsze - nieprzewidywalność połączona z gamą ruchów, które można łączyć. W tym momencie został zmuszony do posłużenia się inną bronią, która była częścią niego - dzięki pewnej technice, którą sam opanował mógł wydłużyć swoje paznokcie o pięć centymetrów, a więc do rozmiaru pokaźnych szponów. Oczywiście wraz z rozmiarem szła i wytrzymałość oraz ostrość. Dostatecznie twarde, by konkurować ze stalą i dostatecznie ostre, by konkurować z brzytwą. Yoichi ułożył dłoń zupełnie prosto - jak do pchnięcia, bo właśnie to zamierzał zrobić. Skorzystał z zablokowania jego kosy jako dodatkowej siły - pociągnął prawą ręką Zetsumei do siebie z całej siły, jednocześnie ciągnąc też kultystę w swoją stronę. W tym samym momencie skierował pchnięcie swoimi pazurami od boku w kierunku wątroby przeciwnika, aby wbić się pod skórę i chwycić szponami narząd fanatyka, aby natychmiast spróbować go wyrwać.
A Sotoro przez ten czas rzucił się w przód, by nagle ruszyć jak wiertło z zawrotną prędkością przed siebie, zapewne rozrywając na kawałki każdego, kogo tylko trafił, a może nawet drasnął. Po tym ataku zatrzymałby się na chwilkę, aby dostrzec jak wygląda pole bitwy i w razie czego pomógłby Yoichiemu w dalszym przerzedzaniu szeregów wroga, o ile bestia nie zostałaby sama zaatakowana lub miałaby przy sobie jakichś kultystów. W takim wypadku skupiłaby się najpierw na wyeliminowaniu ich, a dopiero później znów dołączeniu do Inuzuki, by razem walczyć. Tak jak zawsze - bronią było całe ciało dwugłowego wilka, zaś obroną jego fizyczne aspekty błyszczące w unikach.
Gdyby przeciwnik Yoichiego coś kombinował i próbował samemu zranić rudowłosego, to ten zamiast przyciągać kosę do siebie odepchnąłby ją dalej, jednocześnie popychając również kultystę. Miał przewagę zasięgu, więc mógł to zrobić zaraz po wykonaniu ataku. Dodatkowo mógł przycisnąć zewnętrzne ostrze Zetsumei do ciała oponenta, aby w ten sposób go zranić, chociaż trochę. Po odepchnięciu przyciągnąłby natychmiast znów, mając nadzieję, że wytrąci z pozycji fanatyka i odsłoni go na atak. Po takim ruchu kontynuowałby swój plan ze szponami i wyrywaniem wątroby. W razie eliminacji - najpierw rozglądnąłby się czy ktoś go nie zachodzi od tyłu lub nie próbuje zaatakować z odległości, by nie dać się trafić. Nadal mógł skorzystać z techniki Fuutonu do obrony, gdyby okazało się, że jest za późno na unik lub blok. Po uporaniu się z zagrożeniem ruszyłby dalej zapewne na czterech w stronę przeciwnika, aby w połowie drogi wyskoczyć i skorzystać z Tsuugi, by go zmieść.

Spoiler: pokaż
Wyjaśnienia:
1. Shikyaku podtrzymane
2. Ensho no Kaze w razie czego, ale tylko po wyeliminowaniu gościa z hakomieczami.

Techniki:


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.


WT
Nazwa Jutsu: Dōbutsume
Pieczęcie: Brak
Dziedzina: Klanowe
Ranga Jutsu: D
Zasięg Jutsu: Na ciało - od 5 do 10 centymetrów
Koszt chakry: E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%
Opis: Prosta i przydatna technika, gdy pod ręką nie ma ostrej broni. Jutsu polega na utwardzeniu i wydłużeniu swoich paznokci do rozmiarów szponów przypominających kształtem te psie, lecz znacznie dłuższe. Minimalnie wydłużają się do dodatkowych pięciu centymetrów, lecz w dowolniej chwili mogą jeszcze wydłużyć się o kolejne pięć, lecz już nie skrócić. Aby je skrócić należy zaprzestać używania techniki, wtedy wracają do normalnej długości. Szpony są znacznie lepsze niż te podczas Shikyaku no Jutsu (klanowa), gdyż są ostre jak brzytwa i wytrzymałe niczym stal oraz dłuższe. Utrzymanie tej techniki zużywa tyle chakry, że nie jest to zupełnie odczuwalne.
Link do tematu postaci:>KLIK<



Nazwa
Garōga

Pieczęci
Brak

Zasięg
50 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Należy uprzednio użyć Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō

Opis Technika wymaga użycia Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō. Po zmianie w wielkiego dwugłowego wilka użytkownik i pies zaczynają się kręcić, tym samym wprowadzając w ruch wilka. Jest to podobna technika do Gatsugi. Bezpośrednie trafienie tą techniką najczęściej kończy się śmiercią. Jedynym minusem tej techniki jest to, że wilkiem ciężko się steruje, ponieważ nic się nie widzi, dlatego również niezbędne jest użycie techniki Dainamikkumakingu, w celu naznaczenia celu. Dzięki temu użytkownik może trafić w cel, za pomocą węchu.




Nazwa
Tsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
25 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z podstawowych jutsu ofensywnych klanu Inuzuka. Użytkownik po aktywacji tej techniki zaczyna kręcić się wokół własnej osi z dość znaczącą prędkością. Gdy podczas obracania natrafi on na cel (np. człowieka), zadaje mu dość duże obrażenia, działając nieco na zasadzie wiertła. Technika jest na tyle silna, by używający jej shinobi mógł bez problemu przeszyć sobą dość grubą gałąź.




Nazwa
Fūton: Enshō No Kaze

Pieczęci
Połowa pieczęci Barana

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu defensywno-ofensywne, najbardziej podstawowa technika Uwolnienia Wiatru. Shinobi składa połowę pieczęci Barana, a następnie wyzwala z swojego ciała silny podmuch wiatru, rozchodzący się na wszystkie jego strony. Uderzenie wiatru jest na tyle silne, że jest w stanie zdmuchnąć lżejszych oponentów, a tych którzy stracili równowagę - po prostu obalić. Dodatkowo w pełni chroni przed wszystkimi pociskami (strzały, bełty) i bronią miotaną.


STATYSTYKI SOTORO:

SIŁA 165
WYTRZYMAŁOŚĆ 140
SZYBKOŚĆ 124
PERCEPCJA 120
KONSEKWENCJA 90
+ Oczywiście rozmiary, waga i tak dalej.
I zasięg węchu 3500m

STATYSTYKI I EQ YOICHIEGO:
Chakra: 76% - 6% (Gakuho) = 70% - 6% (Dōbutsume) = 64% - 2% (Shikyaku) = 62%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50 + 25 (Shikyaku) = 75
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 98 | 108 + 25 (Shikyaku) = 133
PERCEPCJA 50 | 60 (Węch wzmocniony Shikyaku)
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Wielka, czarna kosa - Zetsumei (na plecach)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Lewa torba - 2x Kunai, 7x Shuriken, 1x Bomba Dymna, 1x Kunai z notką świetlną, 10 metrów bandaża, 3x Wybuchowa notka, 1x Kunai z wybuchową notką, 1x Bojowa Pigułka żywnościowa, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią. (Objętość: 17,5/40)
Prawa torba - 3x Kunai, 11x Shuriken, 2x Bomba Dymna, 1x Notka świetlna, 2x Kunai z wybuchową notką, 3x Wybuchowa notka, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią, 1x Bojowa pigułka żywnościowa. (Objętość: 24/40)
Prawa kieszeń - 1x kunai.

STATY AKIRA:
CHAKRA AKIRA: 25%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

STATY AYU:
CHAKRA AYU: 64%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 80
WYTRZYMAŁOŚĆ 80
SZYBKOŚĆ 80 | 88
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mobilność (+10% do Szybkości)
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 22 lut 2017, o 22:05

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 128/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Wyglądało na to, że Ren zaczął sobie uświadamiać, że pali mu się grunt pod nogami. Rozejrzał się i jedyne, co zauważył, to kultyści wyrzynani albo przez olbrzymiego, dwugłowego psa, albo przez dwójkę młodych shinobi, których widocznie wcześniej nie docenił, a do tego on sam był zagrożony atakiem ze strony jego byłego przywódcy. Skrzywił się, najwyraźniej wytrącony z równowagi, i puścił pieczęć, uwalniając tym samym Hanzo spod wpływu Utsusemi no Jutsu. Ten natychmiast to wyłapał, i zdołał zablokować następne uderzenie jednego z dwóch oponentów. Następnie zbił jego cios na bok, złapał go za głowę i wbił ją z impetem w kamienny filar, łamiąc wrogowi czaszkę i tym samym - zabijając na miejscu. Następnie w ułamek sekundy doskoczył do drugiego, wykręcił mu ramię i uderzył otwartą dłonią hakiem od dołu, zahaczając o podbródek wroga. Chrupnęło, a sam przeciwnik osunął się na podłogę.
Reika i Yoichi również poradzili sobie ze swoimi oponentami. Niebieskowłosa najpierw zabiła miecznika za pomocą salw kamiennych kolców, a później dobiła shurikenowca za pomocą trójkunaia. Yoichi zaś wykonał widowiskowe fatality - skorzystał z tego samego faktu, że przeciwnik zablokował własne ruchy, więc za pomocą jednej ze swoich technik wbił wrogowi rękę w bok i wyrwał mu wątrobę. Wszędzie wokół buchnęła krew, a mężczyzna nawet nie poczuł na tyle sił, by krzyknąć - po prostu się osunął na podłogę.
Wtedy swój atak wykonał Sotoro, i był on nadzwyczaj skuteczny - Garouga przeszła przez całą salę, rozszarpując każdego pozostałego kultystę. Teraz praktycznie pozostał sam Ren, lecz ten... złożył tylko kolejną dziwną pieczęć, którą głównie stosują Yamanaka. Nagle Sotoro przestał się kręcić, runął na ziemię, po czym... wstał i ruszył w kierunku Hanzo, przygotowując się do szarży. Widać było, że ciało wilka zostało przejęte przez lidera kultu.
-Niezła zabawka - stwierdził Ren, uśmiechając się diabolicznie. - Pozwolicie, że ją sobie pożyczę.
Sotoro zaszarżował na mnicha, lecz ten jakimś cudem zdołał odskoczyć przed trafieniem, a następujący później cios łapą skontrować gardą. Uderzenie jednak i tak było na tyle mocne, by rzucić Hanzo do tyłu, w kierunku ściany, i lekko go otumanić przez silny kontakt z powierzchnią płaską.
Obydwoje shinobi stało około 30 metrów od Rena, podtrzymującego kontrolę Sotoro. Był po drugiej stronie areny, na której wciąż leżeli cywile, a i gdzie obecnie również wylądowali Sotoro i Hanzo.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 23 lut 2017, o 05:20

Przez całą walkę Yoichi nie spoglądał na arenę gdzie walczył Hanzo, jednak słyszał co się działo. Mnich jednak nie dał znaku, że potrzebuje wsparcia Sotoro - tak jak się umówili, więc rudowłosy nie wtrącał się, gdyż miał swoje zmartwienia, chociaż znacznie mniejsze niż to ślepego Hyuugi. Przeciwnicy próbowali stawiać opór i starali się z wszystkich sił, aby wyeliminować całą czwórkę, lecz efekty ich starań były marne. Tak już działał świat, że zawsze znajdował się ktoś silniejszy. Szczególnie jak fanatykami byli zwyczajni bandyci lub początkujący ninja. Nietrudno być lepszym od nich, gdy za sobą ma się setki godzin treningów oraz dziesiątki starć na śmierć i życie.
Inuzuka sprawnie wykorzystał coś, co miało go zablokować na swoją korzyść. Dwa proste ruchy, a nieszczęśnik, któremu przyszło się mierzyć z rudzielcem opadł martwy na ziemię pozbawiony kluczowego organu ze swojego ciała. Yoichi zwyczajnie cisnął wątrobą o ziemię i rzucił okiem na otoczenie. Reika sobie radziła - pokonała swoich przeciwników bez większych problemów, a Sotoro właśnie wystrzelił Garougą, która zmiotła resztę kultystów. Jednak nagle wilk przestał się kręcić i niezdarnie upadł. Yoichi napiął się jak struna, nie mogąc pojąć co się mogło wydarzyć. Fuuma Shuriken był zatruty? Słowa Rena wszystko wytłumaczyły. Lider kultu przejął kontrolę nad umysłem, a nawet dwoma umysłami dwugłowej bestii. Rudowłosy spojrzał ze wściekłością na arenę. Nigdy, przenigdy nie powinno się stawiać Inuzuki naprzeciw własnym Ninkenom. Nie mógł zaatakować Sotoro, to nie było opcją. Wolałby już umrzeć niż świadomie zagrozić swoim psom. A jednak teraz musiał coś zrobić. Nigdy nie zakładał, że kiedykolwiek zostanie zmuszony do stawienia czoła w prawdziwej walce Akirze lub Ayu, a co dopiero Sotoro stworzonego z ich połączenia.
Znał doskonale wszelkie mocne i słabe strony białego wilka, więc wiedział na co sobie może pozwolić. Hanzo z pewnością zyskał na respekcie Yoichiego, gdy zdołał zablokować uderzenie łapą i nie zginąć. Ta siła niszczyła kamienne ściany jak domy z zapałek, a on nie został zmiażdżony, chociaż oczywiście odrzut i tak zrobił swoje.
- Zajmę się Sotoro, odwrócę jego uwagę, a Ty w tym czasie zlikwiduj Rena. - odezwał się Inuzuka do Reiki na tyle głośno, by usłyszała. Jednocześnie był pewien, że mnich również usłyszał te słowa i wykaże się odpowiednim sprytem, aby w razie możliwości wspomóc tę akcję.
Założył kosę na plecy i ruszył najszybciej jak potrafił w stronę Rena. Zwyczajnie szarżował wprost na niego, a jednocześnie zaczął wiązać pieczęci - dokładnie pięć, aby wykonać Kawarimi no Jutsu z jednym z trupów, które leżą niedaleko niego - niegdyś żywi kultyści, którym życie odebrał Hanzo. Po tym wyciągnąłby z kieszeni kunai. Oczywistym było, że lider Wędrowców zasłoni się Sotoro, więc oberwanie od tej bestii było do przewidzenia. Jeżeli jednak nie zasłoni się nim, to zostanie wyeliminowany. Obie opcje były Yoichiemu na rękę. Istniała szansa, że zdoła jednak wykonać swój plan z prostego faktu - był szybszy niż dwugłowy wilk, chociaż z pewnością mniej spostrzegawczy i znacznie słabszy. To nie grało tak wielkiej roli w tym momencie, bo najważniejsza było wyprzedzenie w ruchach Sotoro.
Spodziewał się, że Ren zaatakuje za pomocą wilka lub zwyczajnie postawi go przed sobą. W takim wypadku Inuzuka planował dosłownie przed samym pyskiem lub łapą Sotoro zrobić wślizg, aby przesunąć się pod nią. Dlaczego zakładał swój sukces? Otóż dlatego, że wiedział dosłownie wszystko o Akirze i Ayu oraz Sotoro. Znał ich szybkość, siłę, wielkość, jak wygląda gdy chcą zaatakować łapą, a jak gdy pyskiem. Mógł przewidzieć atak, zanim on jeszcze nastąpił, lecz tej wiedzy nie miał Ren ani o dwugłowej bestii, ani o Yoichim. W taki oto sposób chciał prześliznąć się tuż pod atakiem i jednocześnie cisnąć kunai w stronę lidera. Wiedział, że rzut może być niecelny w ten sposób, ale nie dbał o to - chciał spróbować.
Jeżeli udało się prześliznąć, to natychmiast wybiłby się z dłoni i ruszył pod nogami Sotoro z Tsuugą wprost na lidera Wędrowców, aby go rozszarpać. Był szybszy niż Sotoro i korzystał z zaskoczenia, więc powinno mu się udać. Wiedział, że ma szansę nadziać się na atak Reiki, lecz jeżeli tylko dorwie Rena albo on, albo ona, albo oboje, to nie będzie więcej zmartwień. Z dwoma medykami jakoś przeżyje, a czy ich trójka miała szanse z Sotoro bez mordowania go? Raczej nie. Musiał podjąć ryzyko.
Jeżeli jednak oberwał atakiem, to Kawarimi musiało zadziałać. Był więc w pobliżu Rena i raczej nagłe zniknięcie musiało zdziwić lidera. W takiej opcji skorzystałby z własnej kosy i specjalnego, własnego ataku - Enkei no Suji. Doskok, obrót i przyśpieszone, silne cięcie, które powinno bez problemu ściąć tego przeklętego Yamanakę.
Warto też było założyć scenariusz, w którym Ren woli zaatakować Reikę, aby wymusić na Yoichim odwrót. Inuzuka był przygotowany psychicznie na takie wydarzenie i korzystał dalej z faktu, że jest szybszy niż Sotoro, a lider nie wiedział, że rudzielec jeszcze może dodatkowo przyśpieszyć atak. W takim wypadku rudowłosy nie przerwałby swojej szarży z maksymalną prędkością, a nawet podczas niej zdjąłby z pleców kosę, aby w odległości sześciu metrów od Rena rzucić się w przód z obrotem i wykonać technikę Enkei no Suji.


Spoiler: pokaż
Wyjaśnienia:
1. Shikyaku podtrzymane
2. Reszta zgodnie z planem
3. Dobutsume dalej aktywne

Techniki:


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.




Nazwa
Kawarimi no Jutsu

Pieczęci
Tygrys › Świnia › Wół › Pies › Wąż

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 5% | D: 4% | C: 3% | B: 2% | A: 1% | S: 1% | S+: 1%

Dodatkowe
W pobliżu musi się znajdować przedmiot możliwy do podmienienia

Opis Kolejna pomocna technika, która niejednokrotnie może uratować życie. Otóż jest to technika podmiany która pozwala w momencie ataku podmienić nasze ciało z zawczasu przygotowaną podmianą z beczką, kłodą bądź innym przedmiotem który znajduje się luźno na powierzchni oraz rozmiarami jak i wagą nie przekracza 1 naszego ciała. Kolejnym ograniczeniem techniki jest świadomość nadchodzącego ciosu. Użytkownik może podmienić się tylko w momencie gdy widzi nadchodzący atak. Wtedy tuż przed zadaniem ciosu następuje podmiana i nasze ciało zajmuje przedmiot wcześniej przez nas wybrany do podmiany.



WT
Nazwa
Enkei no Suji

Dziedzina
Klanowe

Ranga
A

Pieczęci
Brak

Zasięg
7 metrów + Ciało + broń

Koszt
Brak

Dodatkowe
Wymagana znajomość techniki Tsūga.

Opis Technika ta korzysta z błyskawicznej rotacji jaką można osiągnąć dzięki Tsudze. Szybkość rotacji w tym przypadku nie jest wykorzystywana do wiercenia, a jako czysta, dodatkowa siła. Technika ta to najprostszy skok w stronę przeciwnika, obrót i wykorzystanie siły obrotu jako dodatkowej własnej siły, aby wzmocnić cios. Wszystko polega na nagłym uderzeniu ręką lub bronią. Cała szybkość obrotu zostaje zatrzymana, a to sprawia, że wzmacnia się nasz cios. Aby wykonać technikę trzeba stać przynajmniej dwa metry od przeciwnika, gdyż z bliska nie uda nam się wykonać nawet jednego obrotu. Zazwyczaj wykonuje się jeden obrót, lecz wszystko zależy od odległości do przeciwnika. Im dalej stoi, tym więcej obrotów. Niezależnie od ilości obrotów, siła pozostaje ta sama. Technikę można wykonać z bronią lub bez. Nie musi być to nawet broń, gdyż wystarczy jakiekolwiek przedłużenie ramienia. Zwykły kij może posłużyć nam w tym przypadku. W odróżnieniu od Tsugi, w tej technice nie da się skręcać i atakujemy jedynie po linii prostej. Nie można też jej wykorzystywać zbyt często jeżeli nasze ciało nie jest wyćwiczone, gdyż nagły, większy niż naturalny nacisk na mięśnie i ścięgna może je uszkodzić. Jeżeli nasza wytrzymałość jest poniżej 80, to możemy wykonać technikę raz na dwie tury. Jeżeli jednak nasza wytrzymałość jest równa 120 lub powyżej, to możemy co drugą turę. Jeżeli zaś nasza wytrzymałość jest równa lub powyżej 150, to wszelkie ograniczenia zostają zdjęte z korzystania. O ile nasz atak jest silniejszy? O 60 punktów siły. O ile szybszy? O 30 punktów szybkości. Dodatkowo technika jest sporym obciążeniem dla mięśni, więc po 3 użyciach możemy czuć ból mięśni, a po sześciu, mięśnie mogą zostać uszkodzone. Jednakże każde 50 punktów w wytrzymałości przesuwa tę granicę o jedno użycie więcej zanim poczujemy negatywne efekty.

Przykład wideo (2:25 - 2:31). Tak, w rękach trzyma niewidzialny miecz.

Link do tematu postaci >KLIK<



WT
Nazwa Jutsu: Dōbutsume
Pieczęcie: Brak
Dziedzina: Klanowe
Ranga Jutsu: D
Zasięg Jutsu: Na ciało - od 5 do 10 centymetrów
Koszt chakry: E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%
Opis: Prosta i przydatna technika, gdy pod ręką nie ma ostrej broni. Jutsu polega na utwardzeniu i wydłużeniu swoich paznokci do rozmiarów szponów przypominających kształtem te psie, lecz znacznie dłuższe. Minimalnie wydłużają się do dodatkowych pięciu centymetrów, lecz w dowolniej chwili mogą jeszcze wydłużyć się o kolejne pięć, lecz już nie skrócić. Aby je skrócić należy zaprzestać używania techniki, wtedy wracają do normalnej długości. Szpony są znacznie lepsze niż te podczas Shikyaku no Jutsu (klanowa), gdyż są ostre jak brzytwa i wytrzymałe niczym stal oraz dłuższe. Utrzymanie tej techniki zużywa tyle chakry, że nie jest to zupełnie odczuwalne.
Link do tematu postaci:>KLIK<



Nazwa
Tsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
25 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z podstawowych jutsu ofensywnych klanu Inuzuka. Użytkownik po aktywacji tej techniki zaczyna kręcić się wokół własnej osi z dość znaczącą prędkością. Gdy podczas obracania natrafi on na cel (np. człowieka), zadaje mu dość duże obrażenia, działając nieco na zasadzie wiertła. Technika jest na tyle silna, by używający jej shinobi mógł bez problemu przeszyć sobą dość grubą gałąź.


STATYSTYKI SOTORO:

SIŁA 165
WYTRZYMAŁOŚĆ 140
SZYBKOŚĆ 124
PERCEPCJA 120
KONSEKWENCJA 90
+ Oczywiście rozmiary, waga i tak dalej.
I zasięg węchu 3500m

STATYSTYKI I EQ YOICHIEGO:
Chakra: 62% - 2% (Shikyaku) = 60% - 3% (Kawarimi) = 57%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50 + 25 (Shikyaku) = 75
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 98 | 108 + 25 (Shikyaku) = 133
PERCEPCJA 50 | 60 (Węch wzmocniony Shikyaku)
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Wielka, czarna kosa - Zetsumei (na plecach)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Lewa torba - 2x Kunai, 7x Shuriken, 1x Bomba Dymna, 1x Kunai z notką świetlną, 10 metrów bandaża, 3x Wybuchowa notka, 1x Kunai z wybuchową notką, 1x Bojowa Pigułka żywnościowa, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią. (Objętość: 17,5/40)
Prawa torba - 3x Kunai, 11x Shuriken, 2x Bomba Dymna, 1x Notka świetlna, 2x Kunai z wybuchową notką, 3x Wybuchowa notka, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią, 1x Bojowa pigułka żywnościowa. (Objętość: 24/40)
Prawa kieszeń - 1x kunai.

STATY AKIRA:
CHAKRA AKIRA: 25%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

STATY AYU:
CHAKRA AYU: 64%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 80
WYTRZYMAŁOŚĆ 80
SZYBKOŚĆ 80 | 88
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mobilność (+10% do Szybkości)
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 23 lut 2017, o 21:08

Trzy salwy kolców i jednego przeciwnika miała mniej, zaś drugiego wyeliminowała precyzyjnym rzutem trójkunaia. To był koniec z jej strony. Zabiła wszystkich sześciu kultystów i teraz tylko pozostało sprawdzić, czy na pewno nie żyją, żeby jej znienacka nie zaskoczyli, gdy tylko się obróci. Schodzenie jednak na dół i dotykanie każdego z osobna nie wchodziło w grę z jej obecnym stanem, dlatego po każdym trupie przejechała jeszcze wężem, tym samym zgniatając ich ciała pod ciężarem kamiennego potwora. Teraz to już na pewno się nie podniosą i kunoichi mogła rozejrzeć się za pozostałymi. Yoichi także pozbył się swoich przeciwników, zaś Sotoro właśnie ruszył do akcji, zmieniając się w śmiercionośne wiertło, na widok którego Reika mimowolnie poczuła nieprzyjemny dreszcz. Dwugłowy wilk rozszarpał resztę przeciwników na strzępy i ostatecznie pozostał im już tylko Lider który chyba w tym momencie nie czuł się już tak pewny siebie. Nim zdołali się zorientować, w mgnieniu oka przejął kontrolę nad Sotoro i zmusił go do zaatakowania mnicha, na co Reika zacisnęła zęby w istnej furii. Za wykorzystanie Ninkenów przeciwko nim, postanowiła zrobić co w jej mocy, żeby ten przeklęty stary pryk cierpiał, umierając. Nagle usłyszała Yoichiego, który do niej zawołał, więc zwróciła na niego błękitne oczy i zmarszczyła brwi, by po chwili kiwnąć głową na zgodę. Problem polegał na tym, że byli od siebie oddaleni o kilkanaście metrów i skoro Yoichi w ten sposób przekazał jej plan, do tego zapewne chcąc, żeby mnich również to usłyszał, to Reika nie miała wątpliwości, że Ren również to usłyszy i będzie wiedział o co chodzi, tym samym przygotuje się na taką możliwość, lub postanowi jej zapobiec. Co by jednak nie zrobił, to i tak zginie, a jak? To zależy od tego, na kogo pośle przejętego Sotoro.
Jeśli pomimo tego, co usłyszał od Yoichiego, postanowi posłać dwugłowego wilka właśnie na niego, to Reika ruszy szybko do przodu na swoim wężu. Jej zadaniem będzie przybliżyć się tylko o dziesięć metrów. Wtedy też kamienny twór opadnie płasko i rozsypie się, a Reika rozpocznie atak. Oczywiście miała do dyspozycji kilka Raitonów, jednak istniała szansa, że ktoś może wejść jej w tor lotu błyskawicy, więc wolała nie ryzykować. Zamiast tego, wyciągnie rękę w stronę Rena i ciśnie mu stare, dobre i skutecznie kolce Dotonu, które wcześniej wyeliminowały Hayato.
Gdyby jednak Lider Kultu wziął sobie do serca plan Yoichiego i puścił Sotoro prosto na nią, aby uniemożliwić jej atak na niego, Reika zakończy podtrzymywanie węża i gdy tylko wilk będzie blisko, przemieści się po skosie na jakieś dwadzieścia metrów za pomocą Shunshin no Jutsu, ale tak, żeby wylądować z dala od Lidera, który nie będzie mógł jej dopaść i zaatakować. Dzięki temu Sotoro będzie musiał pokonać kolejny dystans, żeby ją dorwać, a za ten czas Yoichi zakończy zakichany żywot Yamanaki.
Pozostała jeszcze opcja trzecia, czyli gdyby Ren postanowił schować się bezpośrednio pod Sotoro i czekać na ich ataki, całkowicie osłaniając się dwugłowym wilkiem. Wtedy Reika nadal szybko podjedzie sobie na wężu, zmniejszając dystans o dziesięć metrów i również walnie mu kolce, chcąc go na nie nabić. Biały wilk był tak wielki, że kolce nie sięgną jego tułowia, a jeśli drasną łapy, to z pomocą Reiki i Mnicha, szybko da się je uleczyć.
We wszystkich trzech przypadkach, mógł się oczywiście włączyć mnich i wspomóc ich w dobiciu Rena. Oby tylko nie nadział się przy okazji na kosę Yoichiego, albo na jej kolce, bo kunoichi nie miała możliwości go ostrzec w tym momencie, żeby przy okazji nie zaalarmować samego przeciwnika. Będzie co ma być. Najwyżej potem któreś z nich będzie lizać rany. Zawsze była opcja z Kawarimi, aby uniknąć niepotrzebnego zranienia, będąc świadomym zagrożenia.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 24 lut 2017, o 00:06

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 131/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Hanzo powoli podniósł się z kolan, na które posłało go uderzenie plecami o ścianę, i wyprostował się niemrawo. Wciąż zdawał się być ogłuszony impetem uderzenia, a z jego wargi zaczęła cieknąć niewielka strużka krwi, lecz oprócz tego chyba nic mu nie było. W końcu udało mu się otrząsnąć ze wstępnego zaskoczenia i stanął w pozycji bojowej, przygotowując się na następne możliwe ruchy dwugłowego wilka. Zielona aura wokół jego dłoni wciąż się utrzymywała, pokazując że jest już ponownie gotowy na walkę.
-Prawie ci wyszło, kolego - powiedział spokojnie. - Nie spodziewałem się jednak, że będziesz na tyle stuknięty, by próbować zablokować samego siebie. Gratuluję.
Wilk ponownie zaatakował Hanzo, lecz ten, ku zaskoczeniu większości, doskoczył do zwierzęcia, złapał go za obie szyje i pchnął silnie. Mięśnie mnicha naprężyły się, on sam ryknął w ramach wysiłku, a efektem było... wywrócenie zwierzęcia na plecy. Sotoro również zdawał się być tym faktem osłupiały, lecz dość szybko został poderwany z powrotem na nogi przez stojącego nad nim Rena. Psy zachowały świadomość i cały czas powiadamiały Yoichiego, że nie kontrolują swojego ciała, ale dla ludzi spoza Inuzuka brzmiało to tylko jak groźny, bojowy skowyt. Hyuuga jednak starał się utrzymywać dystans, i oszczędzał swoje ruchy tylko na uniki i bloki. Widać było, że nie chciał zrobić wilkowi krzywdy. O ile możliwym było skrzywdzenie dwugłowego wilka, rzecz jasna.
W tym momencie swoje akcje rozpoczęli Yoichi i Reika. Widząc, że dwójka młodych agresorów planuje zacząć swoje ataki, lider kultu nagle wycofał wilka i zmusił go do zaatakowania nadchodzącego Inuzuki. Nawet pomimo tego, że rudowłosy doskonale znał rytm ruchów dwugłowego wilka, to nie wziął pod uwagę jednego - teraz, gdy wilk był kontrolowany, jego ruchy nie poruszały się w standardowy sposób. Nagłe uderzenie łapą zaskoczyło młodzieńca, lecz nie wybiło go z rytmu - silne uderzenie rąbnęło Inuzukę, zamieniając tylko jego położenie z jednym z ciał kultystów ubitych przez Hanzo. W tym momencie również zbliżyła się Reika, przygotowując swoją technikę ziemnych kolców.
Kultysta sięgnął po Shinku Ame, po czym wykonał nagły odskok. Doskonale wiedział, gdzie zamierza się znaleźć Yoichi, jak również był świadom nadchodzącego Ganchusou. W końcu to była chakra, a on był wrodzonym sensorem. Kolce przeszyły powietrze, i tylko dzięki wielkiej szybkości Inuzuka zdołał uniknąć zabójczego pchnięcia. Poczuł jednak bardzo silny ból, gdy jeden z ziemnych wytworów przeszył mu prawe ramię.
-Chyba o czymś zapomnieliście - stwierdził z jadem w głosie, szykując kosę na uderzenie. - Doskonale wiem, gdzie kto jest i gdzie co ma się znaleźć. Atakowanie obszarowe w miejsce, w którym ma się zjawić sojusznik, szampański plan - stwierdził, śmiejąc się nieprzyjaźnie.
Nagle jednak zamarł.
Obok Yoichiego pojawił się Hanzo, pomagając młodzieńcowi zsunąć ramię z kolca w jak najmniej bolesny sposób. Rana była duża i uniemożliwiała póki co korzystanie z prawego ramienia, ale nie było tragicznie. Yoichi zaś był w stanie wyczuć na własnej skórze zacisk palców mnicha. Trzeba było przyznać - gdyby chciał, mógłby mu złamać kość w ułamek sekundy.
-Zajmiemy się tym za chwilę. Pomogę ci z Renem. Wilka unieruchomiłem, ale nic mu nie będzie - stwierdził spokojnie, widać było jednak że użytkowanie chakry również zaczęło go już męczyć. Dyszał, a po jego skórze spływały strużki potu.
Reika, Yoichi i Ren ujrzeli zaś, że dwugłowy wilk leżał na ziemi niczym sparaliżowany. Nawet pomimo starań ze strony kultysty, zwierzę nie mogło podnieść się na nogi. Nie wyglądało jednak na to, by Hanzo w jakikolwiek sposób zranił zwierzę...
-Nie... nie czujemy nóg! A przecież tylko nas dotknął!
-Unieruchomię go, a ty zaatakuj od przodu. To nasza jedyna szansa. Nie pozwól mu złożyć pieczęci!
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 24 lut 2017, o 04:13

Trzeba było przyznać, że samo wytrzymanie trafienia łapą Sotoro było imponujące, a co dopiero, kiedy Hanzo ocknął się i sam rzucił do walki z wilkiem. Całe szczęście Ren nie mógł wymusić na dwugłowej bestii skorzystanie z Garougi, gdyż przed tym już mnich nie zdołałby się obronić. Dał radę osiągnąć za to coś innego co w innej sytuacji wprowadziłoby rudowłosego w osłupienie, lecz teraz nie miał na to czasu. Hyuuga gołymi rękami zatrzymał wilka i, co najważniejsze, zdołał go nawet obalić korzystając z siły własnych mięśni. Jakże potężny musiał być, żeby dokonać coś takiego. Chwila siłowania się wskazywała, że poziom między Hanzo, a Sotoro nie był zbyt różny. Teraz Inuzuka rozumiał dlaczego jedno uderzenie mnicha wystarczało, aby pokonać kultystę.
Kontrolowany przez Yamanakę dwugłowy stwór zachowywał się nieco inaczej niż Yoichi pamiętał. Może i znał jego możliwości, ale schemat ruchów był inny - nienaturalny oraz wymuszony przez lidera Wędrowców co sprawiło, że Inuzuka nie zdołał prześliznąć się pod atakiem tak jak zakładał. Oberwał z pełnym impetem i wtedy zadziałało Kawarimi. Zamienił się miejscami z trupem, aby móc rzucić się do kolejnego ataku. Nie miał pojęcia jakiej techniki użyje Reika, zaś ona nie miała pojęcia, że Yoichi wejdzie w zasięg. On jednak doskonale wiedział, że prawdopodobnie oberwie i to porządnie, ale jednocześnie zapewne zdoła wykończyć Rena. Podjął to ryzyko z banalnego powodu - nie pozwoli, żeby ktoś kontrolował jego Ninkeny i nasyłał je przeciw niemu. Niestety okazało się, że lider Wędrowców jakimś cudem przewidział cały atak i zdołał uniknąć trafienia. Rudowłosy nie miał tyle szczęścia. O ile na czas odsunął się od kolca, który mógł zakończyć jego życie, o tyle nie zdołał się zupełnie ochronić przed techniką. Oberwał w prawe ramię i syknął z bólu, zaciskając mocniej zęby.
Wypowiedź Yamanaki wskazywała na to, że nie czytał im w myślach. Gdyby tak było, to zrozumiałby, iż Reika nie była świadoma dokładnego planu Yoichiego, a on nie miał pojęcia jakiej techniki użyje niebieskowłosa. To wskazywało na to, że wiedza Rena polegała na czystym wyczuwaniu chakry jako sensor, co prezentował jeszcze ten zdrajca - Hayato. Sytuacja była nieciekawa - Inuzuka został chwilowo unieruchomiony, Sotoro był za plecami, a Hanzo raczej wykorzystał swoje siły, zaś Reice musiała się właśnie kończyć chakra. Nie wszystko poszło nie tak, jak powinno, gdyż nagle zjawił się mnich, pomagając Yoichiemu zsunąć się z ostrego, ziemnego tworu. Rzeczywiście był zmęczony, ale dokonał czegoś, co z pewnością odmieniło walkę - unieruchomił Sotoro prawdopodobnie w momencie, który kupił mu Yoichi i Reika, czyli wtedy, kiedy Ren puścił tą dziwaczną pieczęć, która musiała podtrzymywać kontrolę nad dwugłową bestią. Skąd ta wiedza? Kiedy unieruchomiono Inuzukę, to Yamanaka również trzymał pieczęć i dopóki ją trzymał, dopóty rudzielec nie mógł się poruszyć.
Złapał się za bark i spojrzał przez ramię tylko na chwilkę, aby upewnić się w stanie Ninkenów. Wciąż byli połączeni w Sotoro i nie mieli śladu ran oprócz tego rozcięcia od Fuuma Shurikena. Warknięcia tłumaczyły, że Hanzo pozbawił ich czucia w łapach. Doskonale się spisał. O ile tylko odzyskają kiedyś to czucie. Nie znał się na tym, chociaż wątpił, aby mnich tak okaleczył na całe życie Akirę i Ayu. Yoichi był o to spokojny.
- Oberwie podmuchem wiatru jak tylko spróbuję jakąś zawiązać. Dodatkowo zaszarżuję. Za chwilę rzucę kunaiem z notką błyskową. - wyszeptał wyjątkowo cicho, gdyż zdawał sobie sprawę, że Hyuuga i tak go usłyszy. A im mniej wie Ren, tym lepiej. Po tym powoli opuścił lewą dłoń. Prawa ręka dalej trzymała kosę, chociaż z pewnością była ograniczona bólem w barku. W tym momencie Inuzuka jedyne co mógł zrobić, to zagryźć zęby i wytrzymać. Musiał dać z siebie wszystko, więc nawet pogorszenie rany nie jest mu straszne o ile zabije Rena. Został już tylko on, a kult będzie martwy. Tylko on, a to szaleństwo zostanie zakończone.
Poczekał, aż mnich się przygotuje i da jakiś znak, że to pora na akcję. Wystarczył jego pierwszy krok, kiwnięcie głową, uśmiech, cokolwiek, a Yoichi błyskawicznie wyciągnie z lewej torby jeden kunai z notką błyskową, aby cisnąć nim prosto w głowę Rena. Natychmiast po tym ruchu chwyci za swoją opaskę na prawym oku i zaraz po oślepiającym błysku zedrze ją, zamykając przy tym lewe oko. Nie było tutaj wiele światła, więc złote oko nie miałoby problemu z dostosowaniem się do warunków. Prawe zamknął, aby wróciło do normy po oślepieniu i nie przeszkadzało. Otworzyłby je, gdy już widziałby normalnie. Dodatkowo miał swój węch wzmocniony Shikyaku, więc nawet i bez wizji mógł swobodnie walczyć. Co do Reiki - była w znacznej odległości, więc błysk nie powinien jej sięgnąć, a nawet jeżeli, to jedynie na chwilkę. W tym momencie i tak niewiele mogła zrobić, gdyż wszelkie chakrowe ataki nie podziałają na Rena. Następnym punktem planu było chwycenie kosy oburącz i szarża zgodnie z poleceniem Hanzo - miał zaatakować od przodu. Ruszyłby najszybciej jak się da na lidera, a gdyby ten tylko spróbował zawiązać pieczęć, a był poza jego zasięgiem - machnąłby kosą, aby wysłać podmuch wiatru, który miał obalić lidera Wędrowców. Gdyby chybił jakimś cudem, to pozostała własna technika Yoichiego Enkei no Suji lub Tsuuga. Jedno z dwóch zależnie od tego, które byłoby odpowiedniejsze w danej sytuacji. Jednak z odległości rzuciłby i tak kolejnym kunaiem, gdyby Fuuton nie zadziałał, a odległość między nim i Renem była zbyt duża. Musiał mu przerwać wiązanie pieczęci. Technika Enkei no Suji miała też służyć do wyeliminowania Rena o ile mnich go unieruchomi. Jeżeli jednak użycie Enkei no Suji nie było możliwe, to miał inny atak Zetsumei w razie czego. A co z obroną? Uniki tylko na tyle, aby go nie zwalniały, a resztę miał zamiar zablokować zwyczajnie kosą. Zbić lub przyjąć na drzewiec albo ostrze. Byle tylko nie przerwać planu Hanzo.

Spoiler: pokaż
Wyjaśnienia:
1. Shikyaku podtrzymane
2. Podmuch mający przerwać pieczęć to Fuuton: Gakuho
3. Dobutsume dalej aktywne
4. Nie wiem czy wcześniej użyłem Enkei no Suji tak naprawdę, więc korzystam jeszcze raz. Zresztą to technika nie-chakrowa, więc zasada z powtarzaniem jej raczej nie działa. Inaczej jako Inuzuka bez spamu Tsuugą byłbym useless.
5. Jeżeli nie mogę zaatakować Rena Enkei no Suji, to korzystam z Gairaishū Kaiatari.

Techniki:


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.



WT
Nazwa
Enkei no Suji

Dziedzina
Klanowe

Ranga
A

Pieczęci
Brak

Zasięg
7 metrów + Ciało + broń

Koszt
Brak

Dodatkowe
Wymagana znajomość techniki Tsūga.

Opis Technika ta korzysta z błyskawicznej rotacji jaką można osiągnąć dzięki Tsudze. Szybkość rotacji w tym przypadku nie jest wykorzystywana do wiercenia, a jako czysta, dodatkowa siła. Technika ta to najprostszy skok w stronę przeciwnika, obrót i wykorzystanie siły obrotu jako dodatkowej własnej siły, aby wzmocnić cios. Wszystko polega na nagłym uderzeniu ręką lub bronią. Cała szybkość obrotu zostaje zatrzymana, a to sprawia, że wzmacnia się nasz cios. Aby wykonać technikę trzeba stać przynajmniej dwa metry od przeciwnika, gdyż z bliska nie uda nam się wykonać nawet jednego obrotu. Zazwyczaj wykonuje się jeden obrót, lecz wszystko zależy od odległości do przeciwnika. Im dalej stoi, tym więcej obrotów. Niezależnie od ilości obrotów, siła pozostaje ta sama. Technikę można wykonać z bronią lub bez. Nie musi być to nawet broń, gdyż wystarczy jakiekolwiek przedłużenie ramienia. Zwykły kij może posłużyć nam w tym przypadku. W odróżnieniu od Tsugi, w tej technice nie da się skręcać i atakujemy jedynie po linii prostej. Nie można też jej wykorzystywać zbyt często jeżeli nasze ciało nie jest wyćwiczone, gdyż nagły, większy niż naturalny nacisk na mięśnie i ścięgna może je uszkodzić. Jeżeli nasza wytrzymałość jest poniżej 80, to możemy wykonać technikę raz na dwie tury. Jeżeli jednak nasza wytrzymałość jest równa 120 lub powyżej, to możemy co drugą turę. Jeżeli zaś nasza wytrzymałość jest równa lub powyżej 150, to wszelkie ograniczenia zostają zdjęte z korzystania. O ile nasz atak jest silniejszy? O 60 punktów siły. O ile szybszy? O 30 punktów szybkości. Dodatkowo technika jest sporym obciążeniem dla mięśni, więc po 3 użyciach możemy czuć ból mięśni, a po sześciu, mięśnie mogą zostać uszkodzone. Jednakże każde 50 punktów w wytrzymałości przesuwa tę granicę o jedno użycie więcej zanim poczujemy negatywne efekty.

Przykład wideo (2:25 - 2:31). Tak, w rękach trzyma niewidzialny miecz.

Link do tematu postaci >KLIK<



WT
Nazwa Jutsu: Dōbutsume
Pieczęcie: Brak
Dziedzina: Klanowe
Ranga Jutsu: D
Zasięg Jutsu: Na ciało - od 5 do 10 centymetrów
Koszt chakry: E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%
Opis: Prosta i przydatna technika, gdy pod ręką nie ma ostrej broni. Jutsu polega na utwardzeniu i wydłużeniu swoich paznokci do rozmiarów szponów przypominających kształtem te psie, lecz znacznie dłuższe. Minimalnie wydłużają się do dodatkowych pięciu centymetrów, lecz w dowolniej chwili mogą jeszcze wydłużyć się o kolejne pięć, lecz już nie skrócić. Aby je skrócić należy zaprzestać używania techniki, wtedy wracają do normalnej długości. Szpony są znacznie lepsze niż te podczas Shikyaku no Jutsu (klanowa), gdyż są ostre jak brzytwa i wytrzymałe niczym stal oraz dłuższe. Utrzymanie tej techniki zużywa tyle chakry, że nie jest to zupełnie odczuwalne.
Link do tematu postaci:>KLIK<



Nazwa
Tsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
25 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z podstawowych jutsu ofensywnych klanu Inuzuka. Użytkownik po aktywacji tej techniki zaczyna kręcić się wokół własnej osi z dość znaczącą prędkością. Gdy podczas obracania natrafi on na cel (np. człowieka), zadaje mu dość duże obrażenia, działając nieco na zasadzie wiertła. Technika jest na tyle silna, by używający jej shinobi mógł bez problemu przeszyć sobą dość grubą gałąź.




Nazwa
Gairaishū Kaiatari

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni, na długość broni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Do wykonania potrzebna jest broń drzewcowa z ostrzem.

Opis Pomimo że niskopoziomowa, dosyć silna technika bojowa. Użytkownik bierze solidny zamach, a następnie wyprowadza szybkie, płaskie, horyzontalne uderzenie. Jeżeli uda się ominąć blok przeciwnika i wyprowadzić celny cios, może on nawet rozciąć przeciwnika na pół. Najprościej je wykonać za pomocą kosy, ale inną bronią ostrą (jak np. naginatą lub yari) również można ją wyprowadzić. Kij nie wchodzi w grę.


STATYSTYKI SOTORO:

SIŁA 165
WYTRZYMAŁOŚĆ 140
SZYBKOŚĆ 124
PERCEPCJA 120
KONSEKWENCJA 90
+ Oczywiście rozmiary, waga i tak dalej.
I zasięg węchu 3500m

STATYSTYKI I EQ YOICHIEGO:
Chakra: 57% - 2% (Shikyaku) = 55%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50 + 25 (Shikyaku) = 75
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 98 | 108 + 25 (Shikyaku) = 133
PERCEPCJA 50 | 60 (Węch wzmocniony Shikyaku)
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Wielka, czarna kosa - Zetsumei (na plecach)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Lewa torba - 2x Kunai, 7x Shuriken, 1x Bomba Dymna, 1x Kunai z notką świetlną, 10 metrów bandaża, 3x Wybuchowa notka, 1x Kunai z wybuchową notką, 1x Bojowa Pigułka żywnościowa, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią. (Objętość: 17,5/40)
Prawa torba - 3x Kunai, 11x Shuriken, 2x Bomba Dymna, 1x Notka świetlna, 2x Kunai z wybuchową notką, 3x Wybuchowa notka, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią, 1x Bojowa pigułka żywnościowa. (Objętość: 24/40)
Prawa kieszeń - 1x kunai.

STATY AKIRA:
CHAKRA AKIRA: 25%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

STATY AYU:
CHAKRA AYU: 64%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 80
WYTRZYMAŁOŚĆ 80
SZYBKOŚĆ 80 | 88
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mobilność (+10% do Szybkości)
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 24 lut 2017, o 12:26

Ruszyli ze swoim planem, który miał na zawsze wyeliminować resztkę złego kultu w postaci Rena, jednak wszystko potoczyło się nie do końca tak, jak powinno. Może i fakt, że Sotoro chwilę zajmowało się mnichem, kupiło im trochę czasu na manewry, ale nie do końca, ponieważ Reika nie przewidziała, że Yoichi ostatecznie postanowi wrypać się na Rena, dążąc do zwarcia. Miała nadzieję, że zaatakuje go z dystansu. Yoichi natomiast wiedział, że Reika miała zamiar bezpośrednio zaatakować Lidera Kultu, ale nie miał pojęcia, jaką techniką. Rezultat był dość opłakany, ponieważ Yamanaka wyczuł zbliżające się kolce i tym samym odskoczył, zaś Inuzuka wrypał się bezpośrednio w nie, co poskutkowało przebiciem jego ramienia.
- Nie! - Krzyknęła zrozpaczona. - Cholera!
Nie mogła jednak nic więcej zrobić. Jeśli użyje jeszcze jednej techniki wyższej rangi, to skończy nieprzytomna z krytycznym ubytkiem chakry, a do tego nie mogła dopuścić. Resztą musieli zająć się Yoichi i Mnich, który właśnie doskoczył do Inuzuki i zaczął mu pomagać, co wywołało u kunoichi odrobinę ulgi. Nadal jednak miała wyrzuty sumienia, że zraniła ukochanego. Czuła się zmęczona i osłabiona obecnym poziomem swojej chakry, ale wystarczyło na to, żeby mogła jeszcze chodzić, a raczej kuśtykać, z powodu uszkodzonego wcześniej mięśnia uda. Podeszła więc do areny, gdzie oprócz uwięzionego i niespokojnego Sotoro, zapewne kryli się jeszcze jacyś cywile. Nie wiedziała, co się stało wilkowi, ponieważ była za daleko, żeby usłyszeć słowa Hanzo, skierowane do Yoichiego, dlatego postanowiła jakoś do niego dotrzeć, żeby sprawdzić co się dzieje i chociaż uspokoić. Musieli stąd wydostać cywilów. Ruszyła więc wokół areny, żeby znaleźć się jak najbliżej Ayu i Akiry. Nie miała czasu teraz szukać wejścia na arenę, które pewnie było gdzieś poniżej i do tego zamknięte jakąś kratą, czy czym tam.
- Ayu, Akira! - Zawołała, tym samym zwracając na siebie uwagę wilka. - Już dobrze, zaraz spróbuję wam pomóc. Najpierw jednak musimy wydostać stąd więźniów.
Jeśli Sotoro będzie leżeć blisko ściany areny, to Reika zeskoczy prosto na jego miękkie futro i spróbuje otworzyć bramę areny, choćby za pomocą kunaia, albo przyczepienia bombki wybuchowej do zamka i zdetonowania jej z bezpiecznej odległości. Jeśli jednak nie, to będzie musiała jakoś stąd przekonać niewinnych ludzi, żeby przygotowali się do ucieczki. Może sami dadzą radę jakoś otworzyć drzwi i się uwolnić, a jak nie, to rzuci im jakąś broń trupa kultysty, żeby mogli pokombinować z zamkiem, albo własną bombkę wybuchową, żeby przyczepili gdzie trzeba i się odsunęli.
- Nie obawiajcie się wilka. - Zawołała do tych biednych ludzi. - Chcemy wam pomóc. Spróbujcie sforsować zamek bramy i uwolnić się z areny. W więzieniu czeka reszta ludzi, uwolniona przez nas, dołączycie do nich i razem opuścimy to przeklęte miejsce.
Jeśli uda się jakoś wydostać więźniów z areny, Reika pokieruje ich w stronę więzienia i każe przekazać reszcie, żeby szykowali się do wymarszu. Niech idą w górę schodów i czekają przy zniszczonej bramie głównej. Jeśli ona i reszta jej towarzyszy nie zjawią się w ciągu maksymalnie godziny, będą musieli jakoś sami sobie poradzić. Czemu tak długo? Ponieważ jeśli uda im się pokonać Rena, Reika miała nadzieję, że znajdą dzięki Mnichowi spiżarnię, z której będą mogli wziąć zapasy dla tych wszystkich ludzi, a to może troszkę zająć. Tak czy inaczej, jakoś to będzie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 24 lut 2017, o 18:19

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 134/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Ren, początkowo wyglądający na kompletnie zaskoczonego faktem dołączenia przez Hanzo, nagle skrzywił się w grymasie gniewu. Rozumiał, że teraz był na absolutnie straconej pozycji i nie będzie w stanie zbyt wiele zdziałać. Nie zamierzał się jednak poddawać. Zakręcił młynek przeklętą kosą i stanął w postawie bojowej, mierząc w dwóch shinobi ostrym czubkiem włóczni. Ostrze kosy znajdowało się niedaleko jego piersi, lecz nie stanowiło dla niego zagrożenia.
-Rzeczywiście, nie jesteś już Saito, jakim cię znałem - stwierdził gorzko, przygotowując się na szturm ze strony Inuzuki i ślepca. - Zmiękłeś. Nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że zabijając kult, skazujesz okoliczne rody na śmierć!
Hanzo westchnął ciężko, po czym deaktywował otoczkę chakry wokół dłoni. Stanął w formie bojowej.
-Nie. Kult, w formie w jakiej jest teraz, nie ma racji bytu. Jeżeli mogę zapewnić bezpieczeństwo przed wyznawcami Wędrowców i ostrzec prowincje przed tym, czego się dopuściłem, za cenę ponownego skrwawienia sobie rąk i możliwej utraty wolności lub życia... To zrobię to bez wahania.
Warknął i lekko się schylił, widocznie przygotowując się do szarży. Yoichi również zareagował prawie natychmiast - rzucił przed siebie kunai z notką świetlną, zmuszając kapłana do odsunięcia się. Błysk i tak zdołał go oślepić, ale nie można było zapomnieć, że wciąż był sensorem. Teraz mógł być osłabiony, lecz wciąż był groźnym przeciwnikiem. Hanzo i Yoichi doskoczyli do oponenta, rozchodząc się na dwie strony. Wróg spróbował wykonać młyniec kosą, by uniemożliwić dwójce dorwanie go, lecz oślepienie dało mu się we znaki - mnich zwyczajnie przemknął pod świszczącą w powietrzu bronią, kopniakiem w nadgarstek wybił kapłanowi oręż z dłoni, a następnie złapał go od tyłu za głowę i uderzył lekko w plecy. Ren ryknął z bólu i wyprężył się, wystawiając się tym samym na cięcie Inuzuki.
Zetsumei cięła na odlew, rozrywając część ciała wrogiego kapłana i wywołując pryśnięcie krwi na podłogę.
Hanzo podniósł ciało za kark i plecy, podbiegł kilka kroków do przodu i rzucił półmartwym kapłanem na arenę. Wylądował idealnie na środku, na dużym szkarłatnym krysztale.
Mnich kiwnął lekko głową w kierunku rudowłosego i również zeskoczył na arenę. Na dole była już Reika, siedząca na półsparaliżowanym Sotoro. Więźniowie zdołali opuścić już arenę, gdy niebieskowłosa zdetonowała zamek do wrót blokujących drogę na ścieżkę, z której piątka sama przybyła.
Hanzo stanął nad Renem, kaszlącym krwią, i opuścił lekko głowę. Ren tylko skrzywił się wściekle, lecz nie rzucił już ani słowa więcej. Po prostu patrzył. W końcu po kilkudziesięciu sekundach skonał. Jego krew zaczęła wypełniać rowki w krysztale.
Przez chwilę panowało milczenie. W końcu Hanzo podszedł do wilka i dotknął go lekko dłonią. Zwierzak ponownie wstał na równe nogi. Mnich zaś podszedł w milczeniu do centrum areny, widocznie skonfliktowany.
-... cóż, obiecałem wam, że odpowiem na wszystkie pytania i opowiem, o co chodzi, prawda? - powiedział, po czym westchnął lekko. - Pytajcie więc. Nie mamy zbyt wiele czasu, ale macie prawo poznać chociaż część historii, zanim będziemy musieli uciekać.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 24 lut 2017, o 19:56

Reice bez problemu udało się zeskoczyć na grzbiet Sotoro, chociaż przy lądowaniu syknęła z bólu, czując swoją niemoc w uszkodzonej nodze. To było upierdliwe, ale musiała jakoś wytrzymać. Jeszcze trochę i będą mogli wrócić, zaś w szpitalu w Shigashi no Kibu na pewno jej pomogą. Poklepała uspokajająco dwugłowego wilka i zsunęła się z niego, aby dotrzeć do więźniów i przekazać mi co i jak. Następnie zahaczyła o zamek w bramie bombkę wybuchową i cofnęła się ze wszystkimi, detonując ją na odległość. Zamknięcie puściło i po chwili jeńcy byli już wolni, mogąc dołączyć do reszty, czekającej w więzieniu. Mieli też przekazać pozostałym, żeby się zbierali do wymarszu i czekali przy głównej bramie. Na pewno opowiedzą tamtym, jakie rozpierdol zrobiła niespodziewana drużyna, wyżynając w pień cały kult. Noo, jeszcze nie cały, bo Yoichi i Mnich właśnie walczyli z ostatnim, najbardziej opornym i upierdliwym, dzierżącym do tego Shinku Ame, czyli tą przeklętą kosę, o której wcześniej mówił im Hayato.
Uwalniając więźniów, Reice nie pozostało nic innego, jak wrócić do Sotoro. Widząc płytką ranę po broni na boku białego wilka, podeszła do tego miejsca i położyła na niej dłoń. Miała bardzo mało chakry, ale mogła się jeszcze posłużyć podstawową techniką Iryojutsu, żeby uleczyć taką lekką ranę, nie tracąc przy tym świadomości i kontaktu ze światem. Rana szybko została zasklepiona, ale sparaliżowane kończyny nadal stanowiły problem. Kunoichi jednak doszła do wniosku, że skoro Mnich im pomaga, to zapewne trwale nie skrzywdziłby Ninkenów.
- Spokojnie, Kochani. - Odezwała się, ponownie wdrapując się na grzbiet Sotoro wyraźnie zmęczona. - Zapewne Hanzo tylko was unieruchomił, żeby wróg dalej nie miał z was pożytku. Jak rozprawią się z Liderem, to wróci wam władzę w nogach. Jest po naszej stronie, więc łatwiej było was powstrzymać w ten sposób, niż zrobić większą krzywdę. Cierpliwości.
Nagle Reika wzdrygnęła się, gdy na środek areny z głuchym łupnięciem spadło ciało Rena, wylewając powoli z siebie krew na jakiś dziwny kryształ, który tam się znajdował. Czy to już koniec? Wyglądało na to, że tak. Wróg został pokonany, tylko gdzie Yoichi i Mnich? Odetchnęła z ulgą, gdy obaj po chwili zeskoczyli na arenę, chociaż zaraz po tym skrzywiła się na widok zranionego ramienia Inuzuki. Mogła skorzystać jeszcze ze swoich pokładów, żeby go uleczyć, ale może lepiej będzie poprosić Hanzo o pomoc w tej sytuacji? Mnich po chwili podszedł do Sotoro i dotknął go ręką, co poskutkowało tym, że wielkie bydle od razu się pod nią podniosło, więc musiała złapać się jego sierści i przycisnąć nogi do jego boków, żeby nie zlecieć ze sporej wysokości. A więc już po wszystkim. Nareszcie. W końcu będą mogli wrócić i zastanowić się, co dalej. Koniecznie będzie musiała napisać do ojca i powiadomić go o wszystkim. Słysząc słowa Mnicha, Reika spojrzała na niego z góry.
- Jeśli chodzi o mnie, to wystarczy mi to, co wcześniej usłyszałam. - Przyznała z powagą. - Mimo, że byłeś kiedyś jednym z nich, to pod Twoim przewodnictwem kult miał zupełnie inne zastosowanie. Jedyne co mogę Ci zarzucić to fakt, że zamiast wybić ich cicho od środka, wolałeś się wycofać, tym samym pozwalając na ich działania, przez co zginęło sporo niewinnych ludzi, a część została trwale okaleczona. Mimo wszystko postanowiłeś wrócić, a teraz pomogłeś nam rozprawić się z tymi fanatykami, więc jeśli obiecasz, że od tej pory będziesz wykorzystywać swoje umiejętności, żeby zrobić coś dobrego, to wszystko jest w porządku. Masz moją wdzięczność za to, że udzieliłeś nam swojego wsparcia i będę jeszcze bardziej wdzięczna, jeśli uleczysz Yoichiemu ramię. Jestem prawie na wyczerpaniu i nie wiem, czy dałabym radę to zrobić bez ryzyka dla siebie.
Nie nalegała, żeby wyjaśniał więcej, bo może jeszcze zmieni zdanie i będzie ich musiał pozabijać? Możliwe jednak, że Yoichi będzie miał jakieś pytania, więc pozostało tylko poczekać, aż wszystko się wyjaśni. W sumie to niepokoiła ją jedna sprawa, o której wspomniał Mnich, więc ostatecznie zadała jedno pytanie, marszcząc przy tym brwi?
- Będziemy musieli uciekać? - Zapytała, nie bardzo rozumiejąc. - Przecież wyrżnęliśmy cały kult. Co nam jeszcze może grozić, żebyśmy mieli uciekać. Trzeba znaleźć spiżarnię i zaopatrzyć ludzi w zapasy, zanim wyruszymy w tą cholerną zimę.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 25 lut 2017, o 05:29

Kooperacja Yoichiego z Hanzo poskutkowała śmiercią Rena. Najpierw obezwładniony przez mnicha, a później przecięty za pomocą Zetsumei, by ostatecznie został zrzucony na kryształ, który znajdował się poniżej - na arenie. Samo uderzenie Hyuugi w kręgosłup zapewne mogło już zabić lidera Wędrowców, gdyż już wcześniej zaprezentował siłę, jaka drzemała w jego ciele. Ostrze było jednak pewniejsze. Szerokie cięcie jakie oferowała kosa nawet jeżeli nie było zbyt głębokie, to sprawiało, że śmierć nadchodziła wielkimi krokami i nieubłaganie, o ile nie zatamuje się krwawienia. Teraz nawet nie było czasu na zrozumienie co się wydarzyło, gdyż Ren chwilę później zmarł, czego świadkiem również był i Inuzuka, zeskakując wraz z mnichem na arenę. Oczywiście wcześniej zabierając kosę, bo to niby jej obecność podtrzymywała kult.
Reika przez ten czas zdołała uwolnić resztę cywilów, którzy od razu opuścili niedoszłe miejsce ich kaźni. Widać było, że niebieskowłosa obwinia się za ranę Yoichiego, więc ten tylko uśmiechnął się, chociaż dosyć niemrawie. Był zmęczony, ramię bolało, a adrenalina powoli opadała, więc wracały naturalne emocje i wraz z nimi to uczucie przygnębienia oraz znużenia zapachem krwi, który był teraz wyjątkowo mocny. Woń ta dosłownie dławiła. Była nieznośna dla kogoś o tak czułym węchu jak Inuzuki, więc nie czuł się najlepiej, a z pewnością nie czuł się komfortowo. Nie po tych wszystkich wydarzeniach. Na duchu podtrzymywała go tylko myśl, że dokonali swego - zakończyli coś, czego zakończyć nie potrafili Yamanaka. Zatrzymali szaleństwo i więcej niewinni ludzie nie umrą ku uciesze Rena.
Sotoro podniósł się i zbliżył do Yoichiego, który również ruszył w jego stronę. Oba łby pochyliły się na tyle, aby spojrzeć na niego z bliska. Rudzielec obrócił w lewej ręce Zetsumei dwukrotnie, aby krew została zrzucona z ostrza, a później założył ją na plecy. W lewej ręce trzymał Shinku Ame. Zakrwawioną dłonią pogłaskał oba pyski Sotoro, a lewy szturchnął go lekko nosem, by po chwili warknąć.
- Nic mi nie jest, Ayu. Przynajmniej jeszcze się trzymam. Grunt, że jesteście cali. Bałem się, że Ren zmusi was do skrzywdzenia samych siebie. - odezwał się, a bestia znów wyprostowała. Reika była cała, więc tylko on w tym momencie należał do rannych. Bardzo dobrze. Był zadowolony z takiego wyniku. Jeżeli ktoś ma oberwać, to niech będzie to on. Da sobie radę. Bywało gorzej.
Również nie do końca rozumiał dlaczego mają uciekać i śpieszyć się, skoro Wędrowcy byli wyeliminowani, ale oprócz tego miał znacznie więcej pytań niż Reika. Słyszał wcześniejsze rozmowy na arenie i słyszał jedne z ostatnich słów Rena, więc musiał uzyskać odpowiedzi. Na słowa o wyleczeniu jego rany, uniósł jedynie dłoń, aby pokazać, że na razie jest wszystko w porządku.
- To nie jest priorytet. Można zająć się tym później. - odparł z drobnym uśmiechem, po czym westchnął dosyć ciężko. - Ja za to mam wiele pytań. Zadam je naraz. Twój były uczeń mówił o doktrynie Wędrowców, a Ty o celu przelewania krwi w tym miejscu. Po co to wszystko? Wątpię, aby dla samego oczyszczania świata z bandytów, którzy tutaj ginęli. To można było robić bez tak wielkiego zachodu. Czemu to służyło? Kolejna sprawa. - w tym momencie prawą ręką Yoichi wskazał na kryształ. - Czym on jest, że wspominał go Ren? I czym jest ta kosa? Hayato wspominał, że kult będzie istniał, dopóki znajduje się tutaj ta cholerna kosa. Co ona ma z tym wspólnego? - kiedy mówił o kosie, to wystawił ją przed siebie i przyglądnął się jej dokładniej. Wyglądała wyjątkowo solidnie, robiła wrażenie, ale Inuzuka nie czuł w niej nic niezwykłego. Ot ładna kosa ze sporą ilością ostrzy i drzewcem, który robił za włócznię. No i jakimś kryształem, który chyba pełnił jedynie funkcję dekoracyjną. - Ostatnie pytanie - dlaczego Ren twierdził, że zabicie kultu wiążę się ze skazaniem na śmierć okolicznych rodów? O powód ucieczki z tego miejsca zapytała już Reika. - wyrzucił z siebie ostatni temat, który go dręczył i oparł kosę o ziemię, dając sobie chwilę na odpoczynek. Jego kondycja nie była na najwyższym poziomie, toteż taka walka na pełnych możliwościach, trudy wędrówki, powoli doskwierający głód i znaczy poziom bólu odcisnęły na nim ślad. Był zwyczajnie zmęczony, a tutaj jeszcze Hanzo opowiadał o ucieczce. Całe szczęście mógł podróżować na grzbiecie dwugłowego wilka, ale trzeba było jeszcze zająć się więźniami zanim opuszczą to przeklęte miejsce. I, jak słusznie Reika stwierdziła, należało odnaleźć miejsce, w którym Wędrowcy trzymali zapasy, by nie umrzeć z głodu podczas powrotu. Musieli gdzieś trzymać prowiant, bo znajdowali się zbyt wielki kawał terenu od cywilizacji, aby uzupełniać żywność i wodę na bieżąco.


Spoiler: pokaż
1. Shikyaku wyłączone.
2. Dobutsume wyłączone - pazury wracają do normy.
3. Sotoro pozostaje Sotoro.

Staty raczej nie są potrzebne, więc nie wrzucam. W razie czego masz wyżej. Sotoro dalej jest ostrożny, ale Yoichi zbyt zmęczony i rozkojarzony, aby dalej skupiać się na zagrożeniach, więc w razie czego raczej ratowałby go wilk, niż on sam siebie.
Yoichi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Głębokie Odnogi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości