Tengokumine 天国峰

Głębokie odnogi są nazwą odpowiadającą górskim szczytom, których groty nieprzerwanie biegną w dół mieszając się z kolejnymi korytarzami tworząc w ten sposób sieć niezbadanych odnóg. Miejsce to często jest wykorzystywane przez wszelakiej maści ludzi jako kryjówki, gdyż niemal z całą pewnością stwierdzić można, że znalezienie osoby w takim miejscu jest niezwykle trudne. Z drugiej jednak strony, zapuszczając się w takie głębie nigdy nie wiadomo co można napotkać a i o zgubienie się nie jest wcale trudno.

Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 24 gru 2016, o 00:55

Obrazek
Tengokumine 天国峰


Tengokumine, znane również jako Niebiańskie Szczyty, znane są również jako najłatwiej dostępny dla normalnego, niewyszkolonego we wspinaczce człowieka sektor Głębokich Odnóg, do którego prowadzą nawet nieliczne drogi wykonane przez mieszkańców okolicznych wiosek (tych na terenach sąsiednich prowincji - samych Głębokich Odnóg póki co nikt nie zamieszkuje, a przynajmniej oficjalnie). Nie oznacza to jednak, że wędrówka po tych terenach to coś prostego niczym spacerek po parku, o nie. Cała okolica pocięta jest licznymi kanionami, niezwykle uformowanymi szczytami (stąd też nazwa) i wejściami do różnorakich jaskiń bądź rozpadlin, więc nawet przy swobodnej wędrówce zalecana jest szczególna ostrożność.
Najbardziej znanym elementem Niebiańskich Szczytów jest wysoka, zaśnieżona góra, nazywana niekiedy Fuyu-mon lub Bramą Zimy, wznosząca się nad całą okolicą i rzucająca cień na znaczącą część kanionów Tengokumine.


~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 77/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Wędrówka do Tengokumine faktycznie ciągnęła się tragicznie.
Pomimo wstępnych obliczeń ze strony Hayato, podróż do zaśnieżonych okolic Bram Zimy zajęła grupie wędrowców znacząco więcej czasu. W efekcie dotarli oni na miejsce praktycznie na początku zimy - cała okolica pokryta była cienką warstwą białego puchu, a temperatura otoczenia zaczynała być nieprzyjemna dla kogoś, kto nie był do niej przyzwyczajony. Chociaż, sądząc z opowieści Yamanaki, Głębokie Odnogi były terytoriami wulkanicznymi, częściowo wygasłymi, częściowo wciąż aktywnymi. Dlatego okolica ta i tak była znacząco cieplejsza niż to, czego można było doświadczyć na wyspach samurajów lub shinobi ze wschodu. Nie ujmując przy tym zimie na kontynencie, rzecz jasna.
-Ech... cholera. Zapowiada się na najchłodniejszą zimę, z jaką miałem do czynienia w okolicznych prefekturach. Na dodatek śnieg wcale niczego nie upraszcza... - mruknął niezadowolony Hayato, opatulając się mocniej wyciągniętym z bagażu szalem. - Im szybciej znajdziemy jakąś jaskinię na przeczekanie tej burzy, tym lepiej. Chyba, że wolicie od razu iść w kierunku Bramy... jeżeli to święto jeszcze się nie skończyło, to nie potrafię wyobrazić sobie lepszego miejsca niż tam.
Kilka dni przed przybyciem do Tengokumine, do Reiki przyszedł powrotny list od jej ojca. Treść mogła wprawiać w naprawdę nienajlepszy nastrój, no ale cóż... nie zawsze można otrzymywać tylko dobre informacje.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 25 gru 2016, o 23:34

Podróż do Głębokich Odnóg okazała się bardzo trudna, zaś głównym czynnikiem ich opóźnienia była zła pogoda. Niekiedy musieli kilka dni czekać w jakiejś karczmie, aż skończą się ulewne deszcze, gdyż nie warto było moknąć i ryzykować faktu, że któreś z nich mogłoby się rozchorować, co wyłączyłoby go całkowicie z dalszej wyprawy. Nadal mieli czas do zakończenia Festiwalu Śmierci, jednak problem polegał na tym, że im później tam dotrą, tym mniej ludzi ocaleje z tej bezsensownej rzezi. Na złą pogodę nie było jednak ratunku i musieli się liczyć z kapryśną jesienią, która niedługo ustąpi miejsca mroźnej zimie. Na samą tą myśl Reika wzdrygała się z zimna. Co prawda miała na sobie ciepłe rzeczy i pelerynę, ale to nadal będzie za mało dla zmarzlucha, gdy przyjdą śniegi i spadki temperatury. Póki przechodzili przez zamieszkane prowincje, mieli okazję nocować po gospodach, jednak przyjdzie czas, że cywilizację zostawią w tyle i przyjdzie im spać po lasach i jaskiniach, o ile dopisze im szczęście. Na to też nie było rady.

Czas mijał nieubłaganie, co było widać choćby po szczękach Yoichiego i Hayato, na których powoli pojawiał się coraz dłuższy zarost, więc Reika zaopatrzyła panów w brzytwy, gdy tylko mieli okazję przechodzić przez jakąś większą wioskę z targiem, tym samym dając do zrozumienia, że nie do twarzy im z długą brodą. Sama miała podobny problem, tylko nie ze szczęką, więc i sobie sprawiła niezawodne ostrze. Kupili też więcej prowiantu, żeby starczyło im na dalszą podróż, która wlokła się niemiłosiernie. Najgorsze były jednak dni, kiedy kunoichi dopadła słabość i świadomość, że zarówno Inuzuka, jak i Ninkeny, wyraźnie to wyczuwają. Pomimo odczuwanego bólu, Reika starała się jednak nie zostawać w tyle i dotrzymywała kroku reszcie drużyny. Co prawda wiedziała, że zawsze może w razie potrzeby skorzystać z grzbietu Akiry, jednak w tym wypadku wolała jakoś nie zbliżać się do psa, zwłaszcza samca, nie wiedząc jak zareaguje.

Tak minął miesiąc, potem drugi, aż w końcu trzeci i nastała zima, a oni wreszcie znaleźli się w Głębokich Odnogach i zmierzali prosto do Bram Zimy, czy jak to tam Hayato nazwał. Pogoda nadal była paskudna, ale tym razem deszcze zastąpiły śnieżyce, a mroźny wiatr siekł po twarzy nieubłaganie. Nie to jednak martwiło Reikę najbardziej. Nadal nie miała wieści z Shinrin i powoli zaczęła godzić się z faktem, że jej ptasiemu kurierowi przytrafiło się coś niedobrego. Na szczęście kilka dni później obawy kunoichi zostały rozwiane, gdy na jej ramieniu wylądował zziębnięty ptak drapieżny, przynosząc wieści. Trzy miesiące. Tyle potrzebował sokół, aby polecieć do Shinrin i odnaleźć ich tutaj, w Głębokich Odnogach. Masakra. Wyglądało na to, że jemu też nie było lekko, dlatego też Reika odebrała od niego list i poczęstowała kawałkiem surowego mięsa, pozwalając siedzieć na swoim ramieniu i odpoczywać. Sama zaś zajęła się czytaniem. Zmarszczyła brwi, czytając pierwszy akapit. Najwyraźniej sokół miał też problemy z dotarciem do Shinrin, skoro nawet ojciec zaczął się już o nią martwić. Przyswoiła natomiast jego rady odnośnie tego terenu i zabrała się za dalszą część, której tak wyczekiwała, a mianowicie tożsamość Antykreatora. To co wyczytała sprawiło, że mimowolnie zadrżała i spojrzała na Yoichiego, któr szedł obok niej.
- Ojciec twierdzi, że podany przeze mnie rysopis zgadza się z tym, co sam widział i że mógł to być Antykreator. - Poinformowała Inuzukę. - Potwierdza też tożsamość archeologa Bajiru, który pracuje dla Suzumury i miał za zadanie dowiedzieć się czegoś o obelisku. Teraz pytanie, co jest bardziej prawdopodobne. To, że jakiś archeolog wygląda jak Antykreator i jest równie silny, czy może to, że Han podszywa się pod archeologa, żeby nie wzbudzać podejrzeń?
Było to pytanie retoryczne, a przynajmniej dla Reiki. Ona od początku była przekonana, że to Han, jak tylko Hayato powiedział im o jego potędze, zwłaszcza że opis wyglądu się zgadzał, dlatego też stawiała na drugą opcję, czyli podszywanie się pod archeologa. Co z tym teraz zrobi Yoichi, to już nie miało znaczenia. Niech sobie myśli co chce, zaś ona będzie dalej trzymać się swojej wersji, dlatego też zabrała się za dalsze czytanie listu. Kolejny akapit sprawił, że dłonie, w których trzymała kartkę, zaczęły lekko drżeć, zaś po policzkach stoczyły się łzy. Tak, śmierć Isoshiego była dla Reiki osobistym ciosem prosto w serce zwłaszcza, że to ona dwa razy skazała go na tak ciężkie życie. Najpierw jako kaleka, a potem jako roślina. Nigdy sobie tego nie wybaczy, choć wyglądało na to, że on nie ma jej tego za złe i nie chowa urazy, rozgrzeszając przed śmiercią. To jednak nie zmniejszyło jej żalu i bólu. Była to ogromna strata dla Klanu Senju, zwłaszcza pod względem wiedzy i doświadczenia. No i ojciec stracił przyjaciela, co bolało jeszcze mocniej.
- Zmarł były Lider mojego Klanu... - Wyjaśniła swoje zachowanie. - Był dla mnie autorytetem...
Pozostało jeszcze dokończyć list i przeczytać post scriptum. Owszem, wiadomość była bardzo dobra, jednak w obecnej chwili nie była w stanie poprawić humoru przygnębionej Reice. Kunoichi odetchnęła tylko z ulgą i otarła łzy. Gdy wróci do Shinrin, złoży należyty hołd Isoshiemu. Nie będzie miała już okazji błagać go o wybaczenie, z czym będzie żyć do końca swoich dni, ale mimo wszystko miała nadzieję, że jej modlitwa do niego dotrze. Że usłyszy to, jak bardzo jej przykro.
- Natsume się odnalazł. - Zwróciła się ponownie do Inuzuki. - Ocalał ze zniszczonego statku, którym płynął.
No i to był koniec informacji, więc Reika złożyła list i schowała go do plecaka, po czym pogłaskała zmęczonego sokoła, usadowionego na jej ramieniu. Nie było sensu odpisywać na ten list i niepotrzebnie męczyć ptaka, dlatego też kunoichi ponownie skupiła się na otaczającym ich terenie, szczelniej opatulając się peleryną i szalem. Nienawidziła zimy, a jak na złość musieli teraz brnąć w śniegu i zimnie. Minęło kolejnych kilka dni i rozpętała się prawdziwa zamieć śnieżna, to wyjątkowo utrudniało nie tylko marsz, ale przede wszystkim zmysł powonienia Yoichiego i Ninkenów, więc kiedy Hayato wspomniał o tym, żeby odnaleźć jakąś zamieć i przeczekać burze, Reika skinęła głową, zgadzając się z tym pomysłem.
- Zajdźmy schronienie. - Odpowiedziała. - W tej burzy trudno jest coś wypatrzyć, a co dopiero wyczuć. Możemy się przez to zgubić, albo przeoczyć trop.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1958
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 26 gru 2016, o 20:36

Czas nieubłaganie płynął, a oni niekoniecznie poruszali się do przodu. Pogoda nie była dla nich łaskawa. Ulewy, burze, wichury i wszystko inne starało się opóźnić ich dotarcie na miejsce Festiwalu Śmierci. Niestety skutecznie. O ile Yoichiemu, Akirze i Ayu nie przeszkadzał marsz w takich warunkach, to niepodważalnym faktem było to, iż po takiej wędrówce nie byliby w najlepszym stanie. Nawet jeżeli obyłoby się bez choroby. Zmarznięci, wycieńczeni, przemoczeni - to nie byłby odpowiedni moment na walkę z wrogiem, który może okazać się znacznie silniejszy. A z pewnością liczniejszy. Jedynym lekkomyślnym członkiem ich drużyny był rudowłosy, który początkowo chciał brnąć dalej niezależnie od warunków pogodowych, ale Reika, Ayu, Akira i Yamanaka przemówili mu do rozsądku. Co początkowo przyjął niechętnie, ale z czasem zrozumiał, iż taki ruch byłby samobójstwem nie tylko dla niego. Przed zimnem i przemoknięciem chroniło Yoichiego jego specyficzne ubranie. Skórzana kurtka, grubsze spodnie i skórzane buty za kostkę, które bardziej przypominały obuwie do chodzenia po górach i do trudnych warunków, niż to dla ninja. Nie narzekał na swój strój, chociaż w Sabishi był nieco zbyt... szczelny. Aż tak uniwersalny nie był jak futro Ninkenów, które grzało kiedy trzeba i przepuszczało chłodne powietrze w wypadku upałów.
Brzytwa była czymś, o czym rudzielec zupełnie zapomniał. Oczywiście miał w razie czego kunai, chociaż nie było to najlepsze narzędzie do golenia zarostu - o czym już kiedyś się przekonał, gdy zapomniał z domu zabrać brzytwy do Shigashi. Wyglądał jakby miał bliskie spotkanie z bandą wściekłych kotów. Jak tak dalej to mógł sobie podciąć gardło. Całe szczęście tym razem za niego pomyślała Reika. Golenie się w podróży nie należało do najwygodniejszych, ale ostatecznie jego twarz była gładziutka i pozbawiona zbędnych kłaków, które dodawały wątpliwego uroku. Przynajmniej jemu. Znacznie uniwersalniejszym wyglądem była pozbawiona zarostu buźka, gdyż pasowała większości kobiet. Znacznej większości. A przecież o to chodziło, aby panie miały na czym zawiesić oko, prawda? No, przynajmniej Yoichiemu o to chodziło. Szczególnie jak przebywał nieustannie przy jednej takiej. Co do słabości niebieskowłosej... była to zupełnie naturalna sprawa. Kobieca sprawa. Całe szczęście jako mężczyzna nie musiał tego przeżywać i miał święty spokój. Jako Inuzuka był zupełnie przyzwyczajony do tego, że czuje kiedy płeć piękna ma czerwony alarm, więc nie zwracał nawet uwagi. Tak samo Akira - może i był psem, ale inteligentnym, więc jakiekolwiek zwierzęce instynkty miał pod kontrolą. Tak już zbudowane były kobiety i nic się nie dało z tym zrobić.
Nadeszła zima. Pierwszy śnieg był przyjęty z obojętnością przez rudowłosego, lecz po jakimś czasie zrozumiał, że to wyjątkowo niekorzystny scenariusz. Robiło się zimno, ślady były przykrywane śniegiem, a więc i zapach. Przynajmniej częściowo, bo przecież zwierzęta potrafiły wyczuwać nawet głęboko zakopane pod białym puchem źródła zapachów. A ich węch był nawet potężniejszy. Inna sprawa, że ciężko było cokolwiek zrobić podczas śnieżycy. Poruszanie się było utrudnione, wypatrywanie, wyczuwanie, nawet pieprzone oddychanie, gdy sypie Ci prosto w twarz. Pogoda taka, że nawet powietrze boli w twarz. Yoichi znacznie bardziej wolał zimę w Yusetsu, która była znacznie łagodniejsza.
Pojawił się nagle sokół Reiki. Akira wyczuł jego zapach nieco wcześniej co przekazał niebieskowłosej przez Inuzukę. Rudzielec był nieco zaskoczony tym, że ten po takim okresie czasu zdołał ich odnaleźć. Musiał krążyć po okolicy przez całe miesiące, aż wreszcie wypatrzył ich. Akurat na tych zwierzętach rudowłosy nie znał się zbytnio, więc nie wiedział jakim cudem ptaszysko przetrwało tyle czasu i jeszcze zdołało ich odnaleźć, a nie zawróciło. Lub wyczekiwało ich w jakimś znanym mu miejscu jak dom Hayate, Daia i Hideo. Minęło trochę czasu, ale Yoichi dalej był przekonany, że spotkany człowiek to nie Antykreator. List nawet to potwierdzał.
- Weźmy to na logikę. Mamy potwierdzenie, że spotkany człowiek istnieje, że rzeczywiście pracuje dla Rady Dwudziestu i Suzumury, że rzeczywiście jest archeologiem i rzeczywiście szukał obelisku. No i oczywistym jest, że byle kogo Suzumura nie zatrudni - znam jego ekipę, więc potęga jest wytłumaczalna, a Ty chcesz mi wmówić, że to Antykreator, bo oczy mu się zgadzają i włosy? To wyjątkowo niewiele jak na ogrom faktów, które są naprzeciwko Twojej teorii. - odparł nieco zmęczony już paranoją swojej kompanki. Nie każdy silny ninja to od razu Antykreator. - Nie mamy pojęcia jak silny jest Antykreator. Hayate też nie ma porównania. Jego ocena w tym przypadku jest nieobiektywna. Jedyne co potrafił ustalić, bez urazy, to fakt, że archeolog jest potężny. Wiesz kto też był potężny? Suzumura i jego ludzie. W minutę jeden z nich poskładał mnie do kupy, a nie mogłem się ruszać. Widziałem też Yuriko w akcji. Wybacz, ale nie uwierzę, że to Antykreator, bo jedynym Twoim dowodem jest podobny wygląd. - dodał nie przerywając marszu. Nie chciało mu się już rozmawiać na ten temat i miał nadzieję, że Reika skończy z tym bezsensem, bo brzmiało to naprawdę jak paranoja. Po chwili zrobiło mu się lekko głupio, że był nieco oschły dla niej, gdyż ta otrzymała złe wieści. Nie do końca rozumiał jak to jest mieć autorytet. Czy on jakiś miał kiedykolwiek? Jego ojciec nie zdążył nim zostać, gdyż zmarł niedługo po tym, jak uznał Yoichiego za swojego syna, a biologiczny był zupełnym przeciwieństwem autorytetu. Nie znał też nikogo, kto zaimponowałby mu w takim stopniu. Oprócz oczywiście własnej matki, którą podziwiał za siłę. I to nie tą fizyczną, a mentalną.
Nie odezwał się tym razem. Wolał milczeć. Jedynie podszedł bliżej i objął Reikę w trakcie marszu. Nie przerywał jej czytania. Przycisnął ją na chwile do siebie, pogłaskał po ramieniu i ucałował w skroń. Nie do końca wiedział jak zachować się w takim momencie. Instynkt mu podpowiadał, że smutną osobę należy rozweselić, ale z drugiej strony rozum wyjaśniał, że nie zawsze jest to odpowiednie zachowanie. Czasami musi poboleć. Mimo wszystko nie potrafił być zupełnie poważny, gdy dowiedział się, iż Natsume jest cały. To była z pewnością pozytywna wiadomość.
- A nie mówiłem? Nie mógł tak łatwo zginąć. W końcu pokonał mnie, a to coś znaczy. - odezwał się z uśmiechem Yoichi. Jakby umarł, to bym go znalazł, wskrzesił i sam zabił. Pokonałeś mnie, więc musisz być kurewsko potężny, bo inaczej stawiasz mnie w złym świetle. Ocalał ze zniszczonego statku. Nawet jak go zatopią z całą łajbą, to skurczybyk się wykaraska. Pierdolony... Rudzielec był mimo wszystko zdziwiony siłą Yukiego. Musiał się porządnie rozwinąć od ich walki na turnieju. Bardzo dobrze.
Inuzuka był lekko rozdarty co do decyzji czy szukać jaskini i przeczekać śnieżycę, czy iść dalej. Z jednej strony nierozsądnym byłoby wkroczyć na Festiwal Śmierci bez sił, a z drugiej jeżeli zbyt długo będą czekać, to nie będzie kogo ratować. I tak już stracili ogrom czasu. Każdy kolejny dzień, to mogą być kolejne ofiary, które mogli uratować. Jednak jak trafią tam i umrą, bo będą wycieńczeni, to Festiwal odbędzie się i za rok, i za dwa, i za trzy. W skrócie - nie zatrzymają tego. I w dodatku zginą przez głupotę. Niechętnie musiał przyznać, że lepiej będzie zaczekać, chociaż... zawsze mógł użyć asa w rękawie. Rozsądniej jednak będzie najpierw przeczekać trochę, a później z niego skorzystać, aby nadrobić nieco straconego czasu.
- Popieram. Lepiej nie ryzykować. Zresztą dostanie się na Festiwal po pokonaniu burzy śnieżnej, to jak samobójstwo. - przez Reikę rudzielec przestawał być taki pewny siebie. Przez Reikę, Ayu, Akirę i Yamanakę. Wcześniej sam Akira nie dawał rady przemówić mu do rozumu, a teraz była cała garść osób, które miały odmienne zdanie co do niezwyciężoności Yoichiego i jego tryumfem nad wszystkimi przeciwnościami. Ta gigantyczna pewność siebie była mocno przyciskana do tego stopnia, że teraz nawet nie próbował jej wyciągać na wierzch. Zresztą nie chodziło tylko o życie jego, Akiry i Ayu, ale także Reiki, Hayate i masy innych osób. Oraz o sprawiedliwość, którą mógł zostawić niedokonaną o ile umrze.
Zatem cała trójka zaczęła się rozglądać za jakimś schronieniem. Wzrok mieli całkiem dobry, chociaż widoczność niesamowicie ograniczona przez gruby śnieg, który sypał bezlitośnie. Nosem ciężko było wykryć cokolwiek, chociaż może akurat wyczują niedźwiedzia? Taki z pewnością śpi w jakiejś ciepłej jaskini i czeka na cieplejszą porę. Niedźwiedź to nie tylko wskazówka co do schronienia, ale także mięso, świeże mięso oraz tłuszcz, który z pewnością doda im sił w tych niekorzystnych warunkach. Takie nastały czasy, że trzeba było być bezlitosnym. Nosów wytężać nie musieli, bo ich zdolność wykrywania zapachów byłą niezależna od nich. Czy tego chcieli, czy nie - i tak czuli na niesamowite odległości i z wyjątkową czujnością, więc jedynie bardziej się skupili na wyczuciu czegoś przydatnego. I w ten sposób ostrożnie szli dalej, aby nie spaść, poślizgnąć się czy zrobić sobie inną krzywdę przez brak rozsądku.
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 28 gru 2016, o 01:48

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 80/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Słysząc, że wszyscy zgodzili się na poszukiwanie jakiegoś miejsca na przeczekanie nienajlepszych warunków, Hayato skinął lekko głową i złożył pieczęć, zaczynając proces skupienia. Raczej nie ułatwiało to w wykrywaniu topografii - bo tego chyba nikt tak naprawdę nie potrafił - ale być może próbował odnaleźć jakiekolwiek formy życia w okolicy, i za ich pomocą być w stanie znaleźć schronienie przed padającym śniegiem. W tym samym czasie Yoichi i ninkeny próbowali wywąchać cokolwiek, co tylko się dało, lecz wiejący wiatr i padające płatki zmrożonej wody zdecydowanie tego procesu nie ułatwiały.
W końcu, po kilkunastu sekundach tkwienia w miejscu bez najmniejszego ruchu, Yamanaka kiwnął głową i spojrzał na jedną ze skał, wskazując ją wszystkim obecnym.
-Tam coś jest. Wydaje mi się, że to jakieś prymitywne formy życia, w stylu nietoperzy czy coś. A skoro są tam one, to i pewnie tam znajdziemy miejsce na ukrycie się i rozpalenie ognia.
Z tymi słowami sięgnął do torby i zaczął w niej grzebać. Dało się usłyszeć szelest niezliczonych papierków, zwojów i innych tego typu.
-Dobrze, że zawsze ze sobą tacham drewno na opał.
Bez słowa ruszył do przodu, stawiając ostrożnie kroki, by się nie poślizgnąć. Następnie wskazał reszcie, by podążali po jego śladach, w miarę możliwości stąpając po tych samych punktach co on. Częściowo dla bezpieczeństwa, częściowo dla ukrycia ewentualnych śladów. W końcu byli teraz na terytoriach, w których mógł rezydować krwawy kult...
I faktycznie, po kilkunastu minutach udało im się dotrzeć do wejścia niewielkiej groty, ukrytej pod zwisającym ze skał mchem (teraz pokrytym warstwą śniegu, przez co wejście mogło się zlewać z głazami). Hayato uchylił swoistą firankę i zajrzał do środka, po czym wydał z siebie specyficzny, wysoki dźwięk, co spłoszyło siedzące w środku nietoperze. Poczekał, aż wszystkie, lub przynajmniej większość z nich, opuszczą grotę, po czym wszedł do środka i odpalając wyjętą ze zwoju pochodnię rozejrzał się po pomieszczeniu.
-Cóż... na jeden raz się nada. Miejsca sporo, zamknięta od drugiej strony, zaśnieżony mech zatrzyma ciepło i światło.
Wyciągnął dwa zwoje, z jednego wyciągając ładnego, sporego dorsza do obrobienia wraz z kilkoma narzędziami kuchennymi (jak deska i noże santoku), a z drugiego suche drewno na ognisko. On sam zaś sięgnął po garnek i ruszył w stronę wyjścia.
-Skoczę po wodę, roztopimy trochę śniegu i zrobimy herbatę. Zaraz wracam, przygotujcie resztę obozowiska i zróbcie jakieś sashimi, czy coś w tym stylu.
Z tymi słowami wyszedł na zewnątrz, zostawiając was z wszystkimi potrzebnymi na obóz komponentami.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 28 gru 2016, o 20:42

Słowa Yoichi dotknęły ją, ale jednocześnie sprawiły, że zaczęła mieć wątpliwości co do swoich przekonań. Inuzuka całkiem dobrze przedstawił sytuację i rzeczywiście, sam wygląd niczego nie wnosił do całej sprawy i był niewystarczającym dowodem na to, że mieli do czynienia z Antykreatorem, skoro tożsamość archeologa i jego zadanie zostało potwierdzone przez samego Suzumurę. Westchnęła więc ciężko i na chwilę ścisnęła dłoń swojego towarzysza.
- Chyba masz rację. Od ostatniej bitwy zaczynam wpadać w paranoję. - Przyznała przepraszająco. - To dlatego, że ten człowiek naprawdę mnie przeraził. Te jego upiorne oczy i uśmiech bez cienia wesołości, a do tego jego potęga. Jeśli zwykły archeolog jest takim mocarzem, to nie chcę nawet sobie wyobrażać, jak silni muszą być pozostali, łącznie z Suzumurą.
Pocieszenie ze strony Yoichiego przyjęła z wdzięcznością, kładąc mu na chwilę głowę na barku i gładząc po piersi. Podczas tej męczącej podróży, niewiele mieli czasu tylko dla siebie, jednak to w niczym nie przeszkodziło, żeby Inuzuka stał się dla Reiki kimś naprawdę ważnym. Trzy miesiące jego ciągłej obecności tuż obok niej sprawiły, że kunoichi zapałała do Yoichiego prawdziwym uczuciem i nie wyobrażała sobie, żeby teraz los miał ich rozdzielić. Nadal jednak nie wiedziała, czy Inuzuka jest w stanie odwzajemnić jej uczucia, dlatego na wszelki wypadek nie zdradzała się z tym, co czuje, aby nie robić sobie złudnych nadziei. Już teraz wiedziała, że jeśli jednak nic z tego nie wyjdzie, to wróci do domu ze złamanym sercem i nic na to nie da się poradzić. Nie chciała jednak być nachalna, ani w jakikolwiek sposób osaczać Rudowłosego. Z resztą mieli przed sobą misję i nie powinni zaprzątać sobie głowy innymi sprawami, bo nigdy nie wiadomo, czy wrócą żywi. Trzeba było skoncentrować się na zadaniu i dopilnować, żeby wszyscy wyszli z tego cało.
- No tak, to wiele znaczy. - Uśmiechnęła się lekko. - Cieszę się, że chociaż to się wyjaśniło i nic mu nie jest. Jedno zmartwienie mniej.
Yoichi również poparł odpoczynek w jakiejś jaskini, gdyż dalsza podróż w taką pogodę pozbawiłaby ich tylko resztek sił i gdyby w najbliższym czasie doszło do walki, nie stanęliby do niej w pełni gotowi. Tak więc Hayato złożył pieczęć i przez chwilę stał nieruchomo, jakby na coś czekając. Czyżby używał swoich umiejętności sensorycznych? Ale co takiego mógłby wyczuć? Po chwili wszystko stało się jasne, gdy tylko powiedział im co odkrył. Nietoperze. A jeśli gdzieś tutaj były nietoperze, to zapewne właśnie siedziały w jakiejś jaskini. Genialne.
- Świetna robota, Hayato. - Pochwaliła Yamanakę. - Bycie sensorem ma wiele zalet.
Tak więc ruszyli za swoim przewodnikiem, starając się zachować ostrożność i iść po jego śladach, żeby wytyczyć bezpieczną ścieżkę i sprawić, że ich ślady będą się na siebie nakładać, co może zmylić potencjalnych szpiegów co do ich liczby w drużynie. Reika szczelniej opatuliła się peleryną i trzymała dłonią kaptur, naciągnięty na głowę, żeby wichura nie zwiała jej go na plecy. Wkrótce dotarli do jaskini, przysłoniętej mchem i śniegiem, co skutecznie będzie ich chronić przed śnieżycą i przed wścibskimi oczami. Nawet jak rozpalą ognisko, to z zewnątrz nikt nic nie zobaczy. Kiedy Hayato pozbył się nietoperzy i wyciągnął ze zwoju pochodnię, kunoichi lekko się zdumiała. Jeszcze nie miała okazji oglądać osoby, która byłaby dobra w pieczętowaniu rzeczy w zwoju, a potem wyciąganiu ich z niego, gdy tylko są potrzebne, dlatego było to dla niej całkiem intrygujące. Uważnie się rozglądając, weszli do jaskini, która okazała się całkiem przytulnym miejscem na odpoczynek, tym lepszym, gdy Hayato wyciągnął z jednego zwoju sporą rybę i narzędzie kuchenne, a z drugiego sporo chrustu na ognisko. Na myśl o cieple ognia, jedzeniu i herbacie, Reika mimowolnie uśmiechnęła się lekko i ściągnęła z pleców plecak. Miała tam jeszcze kilka suchych kiełbasek, trochę owoców i pełno sucharów, więc będzie czym napełnić wszystkie żołądki.
- Bądź ostrożny, Hayato. - Zwróciła się do mężczyzny. - I zachowaj czujność.
Był sensorem i nie było opcji, żeby ktoś się do niego podkradł, ale na wszelki wypadek powinien na siebie uważać. Nie mieli nawet pewności, czy nie są śledzeni, bo przez tą okropną pogodę węch Yoichiego i Ninkenów trochę zawodził. Na szczęście śniegu było wszędzie pod dostatkiem, więc Yamanaka nie będzie musiał się nawet oddalać od jaskini. Kiedy wyszedł, Reika zabrała się za oprawianie i filetowanie dorsza, zostawiając Yoichiemu rozpalenie ogniska. Starała się nie myśleć o przykrych wieściach, dlatego też zerknęła na Inuzukę i uśmiechnęła się do niego delikatnie. Obecność jego i Ninkenów dodawała jej otuchy, co było zbawienne w obecnej chwili. Gdy nadarzyła się okazja, skradła nawet Yoichiemu całusa, korzystając z chwili, że Yamanaki nie było z nimi. Pozostało tylko ogarnąć sprawę posiłku i poczekać na powrót kompana. Oby tylko ta śnieżyca długo nie trwała, bo muszą jak najszybciej wznowić podróż.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1958
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 2 sty 2017, o 21:57

Odetchnięcie ulgi wyrwało się Yoichiemu, gdy Reika zrozumiała jego punkt widzenia na sprawę z archeologiem. To chyba pierwszy raz w jego życiu kiedy powoływał się na czystą logikę, a nie intuicję, emocje i instynkt. Przynajmniej niebieskowłosa nieco się uspokoi, że wcale nie spotkali Antykreatora - wroga wszelkich żywych istot, a jedynie potężnego pracownika Rady Dwudziestu, który był pokojowo nastawiony. Co zresztą pokazał swoim zachowaniem. Rudzielec wciąż był zdania, że Antykreator nie zostawiłby w spokoju kogoś, kto może zapamiętać jego zapach i kogoś, kto może zapamiętać jego chakrę. Wtedy ryzyko wykrycia było zwyczajnie zbyt wielkie.
- Widziałem Suzumurę w akcji i resztę. Sam Suzumura przyjął na siebie atak, który byłby zdolny zmieść budynek. Specjalnie oberwał nim i przeżył, a później skorzystał z tak potężnej techniki, że z przeciwnika zostały same nogi. Stężenie chakry było ogromne. - wspomniał, aby uzmysłowić jak potężny był lider Shiro Ryu. Skoro on władał taką siłą, to kim musi być Antykreator? Czy ktokolwiek ma szansę osiągnąć podobny poziom? Oczywiście pewność siebie Inuzuki sprawiała, iż jemu wydawało się to zupełnie możliwe o ile tylko poświęci odpowiednio dużo czasu i zapału w trening. Wizja takiej mocy była kusząca i przerażająca jednocześnie. Z taką siłą mógłby zmieniać losy całych rodów, a to znaczyłoby, że ma władzę nad życiami wielu. Nie do końca ufał sobie oraz swojej trzeźwej ocenie sytuacji. Wiedział, że często ponoszą go emocje. Taka potęga w jego rękach była czymś nieobliczalnym, a pozwolenie mu działać byłoby nieodpowiedzialnym zachowaniem. On sam to rozumiał. Zdawał sobie sprawę, że jeżeli nic w sobie nie zmieni, to lepiej, aby jednak nie miał takiego poziomu.
Hayato znalazł jaskinie. Doskonale. Węch niestety zawodził nieco, gdy wiatr wiał w zupełnie inną stronę, a śnieg wdzierał się w oczy, nos i usta kiedy tylko zostały rozchylone. Nawet Akira i Ayu mieli problem z wykryciem czegoś pomocnego. Na sensora takie zakłócenia nie działały. Wszystko miało swoje plusy i minusy. Skierowali się w kierunku tymczasowego schronienia. Pomysł z podążaniem jednym śladem był sprytny, ale nie do końca - Ninkeny miały lekki problem w sprawnym stawianiu kroków w taki sposób, jak ludzie, a Yoichi nie chciał w tym momencie tracić chakry na zamianę ich w ludzką formę.
- Ninkeny nie dadzą rady ukryć swoich śladów jak będą chodzić po naszych. Akira to ciężka i duża bestia. Niech idą przodem kierowane Twoimi wskazówkami. My przygnieciemy ich ślady własnymi. - był to najrozsądniejszy pomysł na jaki mógł wpaść Inuzuka. Żył z psami od małego, więc to nie tak, że odkrył coś niesamowitego - to normalna rzecz na jaką wpadłby każdy z tego rodu w takiej sytuacji. W ten sposób zatem podążali do jaskini. Rudzielec podczas drogi zastanawiał się jakim cudem w tak małym plecaku Hayato trzymał drewno na opał i coś jeszcze. Słyszał o sztuce Fuuinjutsu, ale w tym momencie zupełnie zapomniał, że istnieje taka możliwość. Nigdy też nie widział w akcji czegoś podobnego, więc zwyczajnie nie skojarzył.
Ich chwilowe schronienie wyglądało na idealne jakie mogli znaleźć w danych warunkach. Zamknięte z jednej strony, nie za duże, a wejście okryte mchem, który jest zaśnieżony. Podstawowa wiedza Yoichiego - śnieg dobrze blokuje ciepło, więc wewnątrz budowli ze śniegu może być ciepło. Uśmiechnął się lekko. Zaczynało być dobrze. Wreszcie los im sprzyjał. Nietoperze wyleciały, chociaż rudzielec przez chwilę zastanawiał się czy przypadkiem ich nie powalić jakąś techniką żywiołu wiatru. Nigdy nie jadł nietoperzy i wydawało mu się, że wiele do zaoferowania nie mają, ale w takiej sytuacji raczej nie powinni wybrzydzać. Ostatecznie zrezygnował - w razie czego może udać się na polowanie wraz z Akirą i Ayu. Hayato mógł im pomóc w początkowym namierzeniu jakiejś zwierzyny. Yamanaka skorzystał ze swoich zdolności i wyciągnął ze zwoju różne potrzebne przedmioty. W tym momencie Inuzuka doznał olśnienia. Stwierdził szybko w myślach, że to całkiem użyteczna umiejętność. Jakbym tak potrafił, to bym nie musiał ciągle nosić Zetsumei na plecach. Ale wtedy też nie mógłbym dobyć kosy tak szybko. Wszystko miało plusy i minusy - ponownie. Ich towarzysz ruszył po śnieg i wreszcie "para" została sama. No, prawie sama, bo byli w towarzystwie Ninkenów. Akira ruszył wgłąb groty, aby przyjrzeć się dokładniej czy nic się tam nie czai, a Ayu siadła przed samym wejściem, chociaż ukryta za mchem i regularnie pociągała mocniej nosem, by wiedzieć czy nikt nie zbliża się do nich lub do Hayato. Yoichi zaś zajął się układaniem drzewa i rozpaleniem go z pomocą pochodni, więc nie musiał sam krzesać ognia. Na skradzionego buziaka zareagował schwytaniem Reiki w swoje łapki i przytrzymaniem jej nieco, aby przedłużyć tę chwilę. Mieli ostatnio wyjątkowo mało czasu dla siebie, więc nic dziwnego, że rudowłosy był tak spragniony bliskości. W końcu jednak ją puścił. Mimo wszystko musieli zachować ostrożność. Niestety.
- Zupa z tej ryby byłaby chyba lepszym wyborem. Chociaż na gotowaniu to raczej się nie znam. - rzucił pomysłem, bo przecież gorąca zupa w takie zimno, to spełnienie marzeń, a chyba tak samo treściwa byłaby. Może nawet bardziej. Zupę zawsze się gotowało jak było mało jedzenia. Tak się wydawało rudzielcowi. W pewnym momencie przypomniał sobie coś. Chwilę grzebał w kieszeni, aż wyciągnął jakieś zawiniątko, które rozwinął. Wewnątrz były wysuszone odpowiednio zioła, które od razu wyglądały na takie, które powinno się zaparzyć.
- Dostałem te zioła od pewnej przemiłej staruszki. Pomogłem uprzątnąć jej stoisko z ziołami i podarowała mi je. Podobno mają dobrze wpływać. - odparł i powąchał je. - I ładny mają zapach. Najpierw myślałem, że może to coś trującego, ale pachnie jak normalne zioła do picia. - dodał po chwili i ponownie je powąchał. Było ich trochę, więc zawsze mogli zaparzyć tylko ociupinkę i spróbować. A może były smaczne? A może miały jakieś lecznicze i odpowiednie właściwości? Rudowłosy był optymistą, więc dla niego oczywistym było, iż z pewnością mają jakieś pozytywne działanie.
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 6 sty 2017, o 00:33

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 83/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Tak jak powiedział, tak też zrobił - Hayato opuścił jaskinię, trzymając w dłoni jeden z wyciągniętych ze zwoju garnków. W jaskini pozostali więc tylko Yoichi, Reika i ninkeny, zajmując się podstawowymi sprawami z rozbiciem obozu w tak nieprzyjaznych warunkach. Kunoichi zajęła się przygotowywaniem ryby, zdejmowaniem skóry, wyciąganiem kości i filetowaniem mięsa, Yoichi zaś zajął się rozpaleniem ognia. Gdy tylko to zrobił, poczuł coś, co z jednej strony mogło być miłą odmianą po zapachu wilgotnych głazów, jaki dominował na zewnątrz, ale z drugiej mogło mieć też nieprzyjemne skutki. Podpalone drewno miało bardzo intensywny, żywiczny zapach, w dużej mierze przytłaczający zmysły węchu zarówno u Inuzuki, jak i u jego ninkenów. Specjalista byłby w stanie po tym wykryć, że musiało być to drewno orzecha, dość rzadkie na terytoriach Karmazynowych Szczytów i okolic. Zazwyczaj drzewa te rosły raczej w okolicy Prastarego Lasu.
Drewno się paliło, wonny dym roznosił się po całym kompleksie, tak że nawet Reika była w stanie wyczuć ten przyjemny zapach, ryba była już obrobiona, a Hayato jak nie było, tak dalej się nie zjawił. Mężczyzna mówił, że niedługo wróci, ale było to już dobre piętnaście minut, a po nim dalej ani widu, ani słychu.
No dobra, trochę słychu, bo po chwili Yoichi był w stanie usłyszeć czyjeś kroki. Kilka sekund później mchowa osłonka odsunęła się.
A do środka wpadło kilka buteleczek z nieznanym płynem, rozbijając się przy kontakcie z ziemią.
Wszyscy obecni poczuli się natychmiast zaalarmowani, podnosząc się do pozycji bojowej, lecz na zewnątrz nikt się nie kwapił, by próbować wejść do środka. A Yoichi, nie czując zapachu przez podpalone drewno orzechowe, nie czuł też niczego dziwnego z wydobytej z fiolek cieczy.
Dopóki wszyscy nie poczuli szybko narastającej senności. Reika zrozumiała to jako pierwsza. Buteleczki zawierały jakiś lotny specyfik, który w kontakcie z powietrzem wytwarzał bezwonny gaz powodujący senność.
Tylko co teraz? Z jaskini było tylko jedno wyjście - za kurtyną z mchu, gdzie czaiła się nieokreślona ilość przeciwników, którzy zapewne byli gotowi na próbę ucieczki. Wyjście nie było bezpieczne, a pozostanie w środku mogło się skończyć utratą przytomności... co teraz?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 6 sty 2017, o 19:26

Gdy Yoichi wspomniał o zupie z ryby, Reika przyjrzała się filetom, po czym przepatrzyła zawartość swojego plecaka. Nie miała do tego odpowiednich przypraw, a jarzyny skończyły się już jakiś czas temu, więc nie bardzo było z czego zrobić tą zupę, a ryba i kiełbasa w wodzie jakoś słabo brzmiała.
- Możemy usmażyć filety nad ogniskiem, żeby zjeść ciepły posiłek. - Zaproponowała. - Mamy za mało składników na zupę, chyba że Hayato chowa coś jeszcze w tych swoich cudownych zwojach.
Po chwili Inuzuka wyciągnął zawiniątko, w którym przechowywał jakieś suszone zioła. Gdy wspomniał skąd je ma i w ogóle, Reika zmarszczyła brwi i nachyliła się, żeby powąchać. Rzeczywiście, miały bardzo ładny zapach, ale coś jej tu nie pasowało. Jako medyk, spotkała się w szpitalu z różnym zastosowaniem ziół, jednak jej wiedza na ten temat była mocno ograniczona, bo to nie była jej dziedzina. To co wiedziała sprawiło, że ostrożnie podeszła do tego tematu.
- A na co mają dobrze wpływać? - Zapytała, spoglądając na towarzysza. - Bo wiesz, każda mieszanka ma jakieś konkretne zastosowanie. Ja na przykład stosuję w domu zioła nasenne. Dzięki nim mogę spokojnie przespać całą noc bez koszmarów. To plus dla mnie, ale ma też swój minus. Na czas działania ziół nie ma ze mną kontaktu. Nie jesteś w stanie mnie wtedy wybudzić, co z kolei naraża mnie na niebezpieczeństwo, gdybym zastosowała to gdzieś w podróży. Są też mieszanki uspokajające, albo rozweselające, ale te z kolei przytępiają Twoje zmysły i sprawiają, że nie jesteś świadom prawdziwego zagrożenia, gdyby nadeszło. Jeśli więc nie wiesz, co daje ta mieszanka, to lepiej zachowaj ją na inny raz, gdy będziesz bezpieczny w domu, a nie pod nosem naszych wrogów. Nie wiadomo, jakie efekty by to dało. Na pewno pozytywne, skoro ma właściwości wspomagające, ale może mieć jakieś słabe punkty jak w przypadku tych, które Ci wymieniłam. Lepiej nie ryzykować.
Sama była ciekawa, co by się stało, gdyby spróbowali tych ziółek, jednak rozsądek i czujność aż krzyczały jej w głowie, że testowanie tego w takim momencie byłoby czystą głupotą. W każdej chwili mogli zostać wytropieni przez wroga, a do walki potrzebują pełnej sprawności, więc nie było opcji, żeby Reika pozwoliła Yoichi na taki eksperyment. Jeszcze się okaże, że to serio jakieś zioła rozweselające i Inuzuka będzie się cały czas szczerzył jak idiota, nie przejmując zagrożeniem.
Ciepło ogniska było tak przyjemne, że kunoichi aż westchnęła z uśmiechem, wdychając przyjemną woń żywicy. Nawet nie przyszło jej do głowy, że taki zapach mógłby przytępić zmysły Yoichiego i Ninkenów. Nabiła kilka filetów na nóż i zaczęła przypiekać nad ogniskiem, jednak po chwili zmarszczyła brwi i spojrzała w kierunku wejścia do groty. Zdążyła udzielić towarzyszowi porady na temat ziół, a Hayato nadal nie wrócił. Przecież śniegu było pełno naokoło, więc już dawno powinien wrócić z tym cholernym garnkiem. Czyżby go napadli? Nieeee...przecież sensora nie da się zaskoczyć. Prędzej wyczułby zagrożenie i wrócił do nich, żeby ostrzec o ataku.

- Coś jest nie tak... - Odezwała się cicho, odkładając rybę. - Hayato długo nie wraca...
Już miała zaproponować poszukanie go, gdy zasłona z mchu lekko się uchyliła i ktoś wrzucił do środka jakieś buteleczki z płynem, które z brzękiem rozbiły się o kamienną podłogę. Reika automatycznie poderwała się na nogi, gdyż odczytała to jako jawny atak i tutaj nie było żadnych wątpliwości. Wróg! Ale jakim cudem ich zaskoczył?! I gdzie jest Hayato?! Trzeba było działać szybko, bo czymkolwiek był ten płyn, miał za zadanie ich zabić albo obezwładnić. Mogła to być jakaś trucizna, tylko że nic nie dymiło. Nie ulegało wątpliwości, że wróg był na zewnątrz i czekał tylko, aż rzucą się do wyjścia, albo tu padną, dlatego też Reika postanowiła sama ich zaskoczyć, ale nagle poczuła obezwładniającą senność. Gaz nasenny! Cholera!
- Wywiej to na zewnątrz. - Rzuciła cicho do Yoichi, żeby tamci nie usłyszeli. - Szybko!
Jak dobrze, że już na początku wspólnej podróży podzielili się swoimi umiejętnościami, dzięki czemu jedno wiedziało, co potrafi drugie i mogli ze sobą współpracować, więc gdy Yoichi zajmie się oczyszczeniem powietrza za pomocą swoich umiejętności, Reika wstrzyma oddech i złoży pieczęć Barana, aby stworzyć jednego klona, któremu szybko przyklei na ochraniacz na czole notkę świetlną, wyjętą z kabury na udzie. Gdy tylko Yoichi puści powietrzną falę w kierunku wyjścia, która swoją siłą powinna wywiać gaz, oraz mech i śnieg na zewnątrz, niczym firanę, klon rzuci się szybko do wyjścia. Ma dwa zadania. Poinformować ich jaka jest sytuacja, czyli ilu jest przeciwników i oczywiście przenieść na sobie notkę świetlną.
- Oczy... - Powie Reika, wypuszczając powietrze i aktywując notkę oślepiającą na zewnątrz, wcześniej zaciskając powieki. Ponownie wstrzyma powietrze, żeby nie wdychać gazu.
Powie to cicho, ale Yoichi i Ninkeny na pewno ją usłyszą, zaś tamci nie będą wiedzieć o co chodzi. Towarzysze widzieli co Reika robi, widzieli notkę, więc gdy tylko usłyszą ''oczy'', od razu będą wiedzieć, że trzeba je zamknąć. Dzięki temu oślepiająca fala pójdzie na czających się przy wejściu przeciwników, których na pewno wcześniej lekko zaskoczy powietrzne uderzenie, a może przy odrobinie szczęścia kogoś zwieje, jeśli stał wcześniej przed wejściem do jaskini. Tak więc klon robi za zwiadowcę i ewentualny cel pierwszego ataku, ale gdy tylko wychodzi z jaskini, Reika aktywuje notkę świetlną. Oślepiony przeciwnik to zawsze łatwiejszy cel, więc jeśli im się uda to zaskoczenie, będą mogli wybiec z jaskini i rzucić się szybko do ataku.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1958
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 9 sty 2017, o 17:03

Gotowanie nie było mocną stroną Yoichiego. Nie było nawet słabą stroną - on nie potrafił gotować. Jego pobyt w Shigashi no Kibu, to codzienne stołowanie się w knajpach lub przydrożnych budkach. Było to wygodne, ale brakowało mu domowego jedzenia. Czasami jakaś, ekhem, niewiasta zrobiła mu śniadanie lub nawet obiad, ale zdarzało się to bardzo, bardzo rzadko. Plusem takiego trybu żywienia było to, że skosztował naprawdę sporą ilość potraw. Wyczulony węch pomagał w delektowaniu się najlepszymi daniami, po które wracał czasami kilka razy w tygodniu. Jeżeli jednak chodziło o podróże, a szczególnie tak długie jak aktualna, to rudzielec nie wybrzydzał. Nie liczył się w takim wypadku dla niego smak, bo najważniejsza była pożywność. I ciepło. Zupa z samej ryby może i nie smakowałaby najlepiej, ale mieliby i wywar, i gotowaną rybę. A w dodatku wszystko ciepłe. Nie brzmiało jakoś smakowicie, ale na samą myśl Yoichiemu zaburczało w brzuchu. Nie był gigantem, ale miał swój wzrost oraz wagę i lubił dobrze zjeść. W końcu nie można było mu odmówić energii, więc skądś ją musiał brać. W każdym razie - opiekane filety brzmiały kusząco. Z pewnością bardziej niż zimna przekąska. Minusem było to, że tłuszcz mógł się wytopić, a w takich warunkach był on najistotniejszy. Cóż, w razie czego pójdzie z Akirą i Ayu na polowanie. Nos w śnieg i zawsze wytropią byle zająca, a szczególnie jak mają zasięg ponad trzech kilometrów. Yoichi, Ayu i Akira - to prawie jak wataha, a te są skuteczne w polowaniach.
- Może chowa w nich jakiś porządny kawałek... wołowiny? Zjadłbym taki gorący ramen z podwójnym mięsem. W sumie to zjadłbym cokolwiek gorącego i mięsnego. - mówił delikatnie rozmarzony kiedy kończył układać drzewo. Rozpalona pochodnia podpaliła ognisko i natychmiast w nozdrza całego trio z wyostrzonym węchem uderzył intensywny zapach dymu. Już wcześniej czuł ten żywiczny zapach, lecz ogień wszystko spotęgował. Akira wrócił z przeglądu jaskini i wydawało się, że za ich plecami nie ma nic niepokojącego - czyli wejście było z jednej strony. Zmysł powonienia Ayu został mocno osłabiony przez dym, więc wróciła i ułożyła się obok ogniska, by zaczerpnąć trochę ciepła. I wtedy Yoichi przypomniał sobie o ziołach.
Pachniały naprawdę ładnie i kusiło go, by ich spróbować, ale wypowiedź Reiki zniechęciła go delikatnie. Nieco strasznie brzmiały te jej ziółka, po których praktycznie zapadała w śpiączkę. Nie brzmiało to jak nic zdrowego. Taki sen to prawie jak śmierć, więc rudzielec wolał sobie oszczędzić takich atrakcji, gdyby rzeczywiście te zioła pomagały w zasypianiu. A raczej usypiały nas lub lepiej - zwalały z nóg jak porządne uderzenie obuchem w tył głowy. Uspokajające też nie brzmiały jakoś zachęcająco, bo ze stresem lub nerwami to rudowłosy nie miał problemów. No, może z tym drugim miał, ale nie uznawał tego za coś, co powinien wyeliminować. Agresja dawała mu siłę, chociaż zaślepiała. Inaczej było z ziołami rozweselającymi. Yoichi i tak był wesołym człowiekiem, a gdyby tak jeszcze wspomóc jego radosny charakter? To mogłoby być coś naprawdę ciekawego. Z wypowiedzi niebieskowłosej wynikało jednak jasno, że więcej w tym ryzyka, niż korzyści. W aktualnej sytuacji szczytem braku rozsądku byłoby testowanie takich ziółek i nawet rudzielec to zrozumiał. Oczywiście z pomocą Reiki. Zawinął ziółka i schował znów do kieszeni. Będą na inną okazję.
- Rozumiem, pani doktor, zastosuję się do zaleceń. - odparł i lekko się uśmiechnął w jej stronę. - Masz sporą wiedzę na różne tematy. To fascynujące. Przyjemnie się słucha kogoś, kto wie o czym gada. - dodał po chwili, nie spoglądając nawet na Reikę i podrzucił kawałek drewna do ogniska, by ogień utrzymywał stały poziom. W ten sposób wykorzystywali maksimum ciepła z drewna, jakie posiadali. A o to chyba chodziło, bo na zewnątrz nie było najprzyjemniej - nawet jak się miało ciepłe ubrania.
Spojrzał na niebieskowłosą, gdy wspomniała o Hayato. Rzeczywiście nie było go dosyć długo jak na napełnienie niezbyt wielkiego garnka śniegiem. Przecież wystarczyło uchylić ten mech, przejechać garnkiem po górnej warstwie i gotowe. Inna sprawa, że zostawiliby ślady, ale przy takiej śnieżycy to i tak zostałyby zakryte w przeciągu kilkunastu minut. Rudzielec podniósł się od ogniska, a wraz z nim Ayu, której łeb leżał na jego udzie. Usłyszał kroki, więc spojrzał w kierunku wejścia do ich groty, lecz przez kilka chwil nikt nie wchodził. Nagle do środka wpadły jakieś fiolki, które zbiły się o twarde podłoże. Cokolwiek w nich było, to nie mogło być bezpieczne. Akira zerwał się na proste łapy i wraz z dwójką swoich towarzyszy wystąpił krok przed ognisko, by zasłonić Reikę. Nie wiedział dokładnie co zrobić, bo na zewnątrz mogło być wielu przeciwników, a buteleczki miały ich tylko wywabić z jaskini. Natychmiast aktywował technikę klanową - jego ciało zaczęło jakby parować lub nawet płonąć chakrą, lecz nie to było istotne - jutsu to sprawiało, że był silniejszy i szybszy, a co najważniejsze - wyostrzało jego zmysł węchu do maksimum. W ten sposób miał zamiar poznać ilość przeciwników na zewnątrz.
- Cholerny dym... - syknął pod nosem kiedy poczuł, że cokolwiek w szklanych pojemniczkach było, to jest to usypiające. Powieki zaczynały robić się ciężkie. Na zewnątrz może czekać śmierć, ale jak zaśniemy tutaj, to z pewnością czeka nas śmierć! Ciężko było nie zgodzić się z jego myślą. Nagłe polecenie niebieskowłosej sprawiło, że Yoichi przeszedł do działania. Ninkeny cofnęły się, by zrównać się z Reiką, a rudzielec klasnął w dłonie, jednocześnie korzystając z chakry. Zza jego pleców pojawił się potężny podmuch wiatru skierowany prosto w stronę wyjścia z jaskini. Rudowłosy zaraz po tym ruchu wyciągnął po dwa shurikeny z lewej i prawej torby, aby cisnąć nimi w stronę wyjścia. Podmuch miał przyśpieszyć broń, aby potencjalni napastnicy stojący zaraz przed zasłoną z mchu oberwali. Tę akcję zakończył wycofaniem się, oczywiście unikając wejścia w ognisko. Dostrzegł klona i notkę oślepiającą. Doskonale znał sztuczki z tą prostą inskrypcją, gdyż sam ją wykorzystywał niejednokrotnie. Wiedział co trzeba zrobić i wiedziały Ninkeny, więc gdy tylko Reika dała znak, to Yoichi zamknął oko i zasłonił je przedramieniem, a psy zamknęły oczy i schowały szybko pysk między łapy. Wiedział ile trwa błysk, więc chwilę później otworzył oczy i miał zamiar skorzystać z chwili oślepienia przeciwników. Dotknął łba Akiry, a ten natychmiast zmienił się w jego sobowtóra. Cała trójka zrobiła szybki skok w przód najdalej jak umiała, a następnie zmieniła się w trzy niezależnie wiertła, które pomknęły w stronę wyjścia z groty, by zaraz po tym skręcić w bok. Celem oczywiście byli przeciwnicy, a chowali się oni zapewne po bokach wejścia. Akira skręcił w prawo, a Ayu i Yoichi w lewo.
Atak ten był może i ryzykowny, ale wykorzystywał chwilę zaskoczenia notką błyskową. Dodatkowo przejście do ofensywy ze strony zaatakowanych było natychmiastowe. W razie czego oczywiście mogli kierować sobą, jako wiertłami, więc unik był naturalnym wyborem w razie zostania zaatakowanymi. Nawet po zatrzymaniu się gotowi byli, by odskakiwać i unikać, a w skrajnych przypadkach blokować. Rudzielec miał od tego kosę, Akira przedramiona i niemałą siłę, a Ayu zęby i pazury. Każdy miał własny sposób.

Spoiler: pokaż
Techniki:


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.



Nazwa
Fūton: Reppūshō

Pieczęci
Klaśnięcie

Zasięg Max.
15 metrów

Koszt
E: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Prosta technika, pozwalająca użytkownikowi na wytworzenie silnego podmuchu zza jego pleców. Użytkownik gromadzi chakrę wiatru w swoim ciele, po czym wykonuje klaśnięcie dłońmi. Efektem tego jest silny podmuch zza pleców shinobi, omijający jednak samego użytkownika. Uderzenie tą techniką jest w stanie obalić na ziemię nawet rosłego oponenta, a dodatkowo przyspiesza rzucone z naszej strony shurikeny. Niestety, inna broń rzucona przez nas po kontakcie z tą techniką zostaje wytrącona z lotu.



Nazwa
Jūjin Bunshin

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
Na psa

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 5% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: 0,5% od psa, płaci użytkownik

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Specyficzna technika, używana głównie w trakcie pojedynków. Po przesłaniu chakry dla swojego pupila, zwierzak natychmiastowo przyjmuje kształt swojego właściciela. Jest on wtedy właściwie nie do odróżnienia, ma takie same atrybuty fizyczne jak właściciel i może używać wszystkich znanych swojemu panu technik klanowych oraz taijutsu. Pies niestety nie potrafi mówić.



Nazwa
Gatsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
20 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Wymaga znajomości Tsūgi

Opis Szersza wersja Tsūgi. Shinobi tym razem jednak porusza się szybciej, a żeby tego było mało - jednocześnie ze swoim czworonogim towarzyszem. Dzięki temu mogą we dwóch zadać dosyć znaczące obrażenia przeciwnikowi, na którego natrafią, a ich siła spokojnie pozwala na zniszczenie kamiennej ściany. Pies może poruszać się niezależnie od właściciela, dzięki czemu mogą oni zaatakować z różnych stron, utrudniając unik.


STATYSTYKI I EQ YOICHIEGO:
Chakra: 100% - Shikyaku = 94% - Reppushou = 84% - Jujin Bunshin = 79%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50 + 25 (Shikyaku) = 75
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 98 | 108 + 25 (Shikyaku) = 133
PERCEPCJA 50 | 60 (Węch wzmocniony Shikyaku)
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Wielka, czarna kosa - Zetsumei (na plecach)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Lewa torba - 2x Kunai, 7x Shuriken, 1x Bomba Dymna, 1x Kunai z notką świetlną, 10 metrów bandaża, 3x Wybuchowa notka, 1x Kunai z wybuchową notką, 1x Bojowa Pigułka żywnościowa, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią. (Objętość: 17,5/40)
Prawa torba - 3x Kunai, 11x Shuriken, 2x Bomba Dymna, 1x Notka świetlna, 2x Kunai z wybuchową notką, 3x Wybuchowa notka, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią, 1x Bojowa pigułka żywnościowa. (Objętość: 24/40)
Prawa kieszeń - 1x kunai.

STATY AKIRA:

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

STATY AYU:

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 80
WYTRZYMAŁOŚĆ 80
SZYBKOŚĆ 80 | 88
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mobilność (+10% do Szybkości)
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 11 sty 2017, o 12:23

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 86/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Wstępny ruch agresji skierowany na Yoichiego i Reikę mógł ich trochę zaskoczyć, ale nie na tyle by nie przeszli do szybkiej kontrofensywy. Obydwoje byli w stanie wyczuć, że znajdujący się we fiolkach gaz może przez uśpienie mieć na nich zgubny skutek, więc musieli zareagować jak najszybciej. Reika jako pierwsza wyszła z propozycją, aby Yoichi wywiał z groty nasenne opary, co też wykonał prawie natychmiast. Złożył razem dłonie i skupił się, wysyłając zza siebie silny podmuch wiatru, unosząc zasłonę z mchu i wypychając zagrożenie na zewnątrz.
W tym samym czasie kunoichi przygarnięta przez Senju przygotowała jedną ze swoich technik, jaką był kamienny klon. Nałożyła na jego czoło notkę rozbłyskową, planując w ten sposób dać uwięzionym chwilę na przeprowadzenie ataku poprzez zdezorientowanie oddziału przeciwnika. Kamienny wytwór ruszył w kierunku wyjścia, lecz zanim zdołał dotrzeć do mchu, nagle został przeszyty kilkoma kolcami z głazów. Nie został zniszczony, ale ruch skutecznie powstrzymał go przed wyjściem.
-Próbujecie nas oszukać? - usłyszeliście głos gdzieś w pobliżu. Nie byliście jednak w stanie określić jego źródła. Był nigdzie i wszędzie jednocześnie. - Ciekawa próba oporu przed nieuniknionym. Ale...
Yoichi wyprowadził swój atak, zmierzając w kierunku mchu razem ze swoimi psami w formie Gatsuugi. Wystrzelił na zewnątrz, lecz co go mogło zaskoczyć, to... rozmiary oddziałów oponenta. Było ich co najmniej piętnastu, wszyscy zgromadzeni tylko po to, by spróbować pojmać grupę!
Zarówno w jaskini, jak i na zewnątrz, pojawiły się swobodnie opadające białe pióra. Niektórzy kultyści, najprawdopodobniej co bardziej wyszkoleni shinobi, złożyli szybko pieczęć barana, po czym zaczęli się przymierzać do następnych technik. Co było alarmujące, ani Yoichi, ani Reika, ani którykolwiek z ninkenów nie przestawali odczuwać senności.
Gdy tylko Yoichi wyskoczył z jaskini i zaatakował kultystów, z dziury wytworzonej tuż przy wejściu wyskoczył nagle kolejny mężczyzna, wrzucając do środka następną fiolkę i zamykając za sobą wejście za pomocą Dotonu. Zamykając dziewczynę w środku.
Yoichi i jego kompani wgryźli się w grupę oponentów, zabijając kilku z nich. Psy kontynuowały atak, lecz sam Yoichi nagle poczuł, że jego ciało się zatrzymało w miejscu. Wszystkie jego mięśnie jakby się zupełnie zacięły. Psy wyczuły to nagłe zawahanie, i spojrzały na niego z zaniepokojeniem. Starając się nie przerywać ataku, dzięki czemu powaliły jeszcze dwóch.
Yoichi zaś zobaczył sprawcę jego zatrzymania. Na niewielkim wzniesieniu stał mężczyzna z długimi blond włosami i pustymi błękitnymi oczami. Był bez wątpienia członkiem klanu Yamanaka. Odziany był w czarną tunikę z metalowym pierścieniem z żelaznymi kolcami, otaczającym jego głowę niczym swoista aureola.
-Moim rozkazem było, że macie zostać pojmani. Moje rozkazy są absolutne. Znaj swoje miejsce.
Za jego plecami stał zaś Hayato, trzymając pieczęć Barana. Jego twarz zdawała się nie mieć żadnego wyrazu, ale oczy mówiły "przepraszam". Chociaż, co to zmienia?
Wokół Yoichiego zaczęła się wytwarzać kamienna kopuła. Ninkeny próbowały ruszyć mu z pomocą, lecz ku ich zaskoczeniu - były po kolana zanurzone w gęstym błocie. Kolejna z technik Dotonu, wykorzystana przez kultystę który uprzednio uwięził Reikę.
-Teraz się poddacie. Jesteście silni, mogę wam to przyznać, i tylko dlatego przymknę oko na wasz wybryk sprzed minuty. Następna próba sprzeciwu moim rozkazom będzie skutkowała śmiercią. Najpierw zabiję psy. Przez ten czas ich właściciel udusi się wewnątrz więzienia, a dziewczynie zawali się na głowę grota.
-Poddajcie się - powiedział Hayato z powagą w głosie. - Tylko tak będziecie w stanie mieć szansę na ujście z życiem.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 11 sty 2017, o 21:26

Technika Yoichi skutecznie wywiała wszelkie niepożądane opary, ale mimo wszystko nie był to koniec, a dopiero początek. Pomysł Reiki z klonem okazał się totalnym niewypałem, bo o ile zamysł był dobry, to kamienna replika nie zdołała dotrzeć nawet do mchu, przeszyta dobrze jej znajomymi kolcami Dotonu. Albo chcą ich szybko zabić, albo mają w szeregach sensora, który wyczuł podstęp z replikacją. Cholera. Klon nie był już do użytku, więc Reika cofnęła tą technikę, żeby mógł się rozpaść na kawałki, zaś notka oślepiająca pewnie się gdzieś wywieje na zewnątrz, niewykorzystana. W tym czasie Yoichi i Ninkeny wypadli na zewnątrz, atakując przeciwnika, których chyba musiała być siła, ale nim Reika zdołała wybiec z jaskini, dostrzegła deszcz padających białych piór. W jaskini pióra? No bardzo ciekawe, ale nope. Od razu się zorientowała, że coś jest nie tak i może to być jedna z iluzji, więc szybko złożyła pieczęć barana na Kai, żeby rozproszyć Genjutsu. To jednak nie był koniec jej problemów, bo w tym czasie przez dziurę w ziemi tuż przy wyjściu, wyszedł jeden z przeciwników i podrzucił jej kolejną fiolkę, a następnie zamknął wejście za pomocą Dotonu. Idiota. Czy on serio myślał, że w ten sposób zatrzyma ją w środku? Od razu odpowiednio skumulowała chakrę w całym swoim ciele i wtopiła się w najbliższą ścianę, tym samym uciekając przed jaskinią i usypiającymi oparami. Teraz tylko pozostało wyjść gdzieś z drugiej strony, ale jeszcze nie teraz. Jeśli mają ze sobą sensora, to pewnie i tak wyczują, że się przemieszcza, więc element zaskoczenia może nie wypalić. Ale może uda się zająć taką pozycję, która da jej przewagę nad wrogiem. Tak, warto spróbować, dlatego też Reika nie skierowała się ani w prawo, ani w lewo, ani przed siebie, tylko prosto do góry. Pięła się w górę, aż jej głowa nie zaczęła się przebijać przez stok i śnieg ściany skalnej. Dzięki temu znajdzie się nad jaskinią, trochę wyżej na stoku góry i będzie mogła z tego punktu zorientować się w sytuacji. Jeśli przeciwnicy będą chcieli ją dopaść, to najpierw będą musieli wspiąć się na górę, gdzie przy zalegającym śniegu może się to okazać dość mozolne i upierdliwe. Zaatakowanie jej technikami z kolei może być ryzykowne, bo jeden nieprzemyślany ruch i na całe towarzystwo zejdzie lawina, a wtedy nikt nie przeżyje. Reika zaś będzie mogła swobodnie atakować, a przynajmniej taką miała nadzieję, jednak trudno to powiedzieć w ciemno (Natsume, w następnej turze proszę o mapkę :<). Gdy będzie widzieć przeciwników i nadciągające niebezpieczeństwo, będzie mogła odpowiednio zareagować, bo zgadywać jest ciężko, a dawanie miliona możliwości na zapas uciążliwe dla MG.
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1958
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 12 sty 2017, o 16:30

Ciężko było stwierdzić czy technika Fuutonu rzeczywiście poskutkowała. Gaz był bezbarwny i bezwonny, ale taki podmuch powinien go wywiać. Przynajmniej taką miał nadzieję Yoichi, gdyż niezbyt chciał umierać, a szczególnie podczas snu. Miał jeszcze wiele celów do osiągnięcia zatem nie zamierzał się ot tak poddać. Zamierzał walczyć i mimo niewypału z klonem oraz notką Reiki, to ruszył do ataku wraz z dwójką swoich kompanów. Pomknął jako wiertło na zewnątrz, by rozszarpać przeciwników na strzępy, ale nie spodziewał się, że oponentów może być aż tylu. Piętnaście głów do ścięcia. To był pierwszy raz kiedy rudzielec musiał się mierzyć z taką przewagą liczebną. Ostatni raz walczył z może ośmioma, lecz nie byli to shinobi. Teraz nie do końca był pewien czy napastnicy potrafią coś więcej niż przeciętny bandyta, czy nie. Niezmienny był fakt, że należało ich wyeliminować. Ich umiejętności zostawiały sporo do życzenia, gdyż kilku padło niemalże natychmiast. Nie mieli szans z trójką wirów zdolnych przedziurawić kamienną ścianę. Najgorsze było to, że uczucie senności nie zmniejszało się, a powoli narastało. Z każdą sekundą coraz mocniej. Rudowłosy nawet na początku nie zauważył piór, które spadają z nieba, gdyż uznał je za śnieg w całym tym ferworze walki. Bezsprzecznie była to jakaś iluzja, ale nie czuł jej efektu. Dla niego oczywistym było, że zasypia przez gaz z fiolki, a nie genjutsu. Nie do końca miał też czas, by rozproszyć technikę.
I wtem stało się coś niespodziewanego. Zatrzymał się. Jego ciało znieruchomiało tak, jakby ktoś zmienił mu mięśnie w głazy. Nie mógł się poruszyć, chociaż starał się z całych sił. Najpierw uznał, że to właśnie sprawka iluzji, ale dlaczego nie zadziałała na resztę? Czemu tylko on się zatrzymał? Obok niego była Ayu - w końcu razem skręcili w jednym kierunku, lecz doskonale wiedziała, że ważniejsze jest teraz zapewnienie bezpieczeństwa niż desperacka próba wyrwania Yoichiego z tego otępiałego stanu. Zapewne nawet nie wiedziała czemu jej towarzysz stanął w miejscu, chociaż doskonale znała jego charakter - musiała się domyślić, że nie było to jego własną wolą, a szczególnie po słowach jakie usłyszała.
Wzrok Inuzuki powoli powędrował w górę. Ujrzał sprawcę swojego zatrzymania - mężczyzna o blond włosach i pustych, błękitnych oczach. Według jego wiedzy to idealny opis członka Rodu Yamanaka. Zresztą znał już jednego. W tym momencie w Yoichim była jedynie złość, ale przerodziła się w czystą furię, gdy dostrzegł, że za plecami nieznajomego stoi Hayato. Słowa Yamanaki znaczyły w tym momencie dla rudzielca tyle co nic, podobnie jak przepraszające spojrzenie zdrajcy. Gdyby nie zablokowane ciało, to rudowłosy uzewnętrzniłby swoje emocje, lecz nie mógł. Wzbierały w nim, próbowały go rozsadzić. Jego szmaragdowe oko utkwione było w Hayato i sprytny Yamanaka, gdyby chciał, to mógłby wyczytać z niego prostą wiadomość "rozpruję Cię". Zapewne potrafił też wyczytać w umyśle Yoichiego, że nie są to puste groźby. Wewnątrz głowy Inuzuki dział się chaos. Niczym oszalały na punkcie krwi morderca powtarzał w myślach sposoby pozbawienia życia zdrajcy. Jeżeli niektóre umysły były nieprzyjemne do badania oraz jeżeli mordercze intencje potrafiły wstrząsnąć, to Hayato mógł w tym momencie zostać zszokowany, że w tym pozytywnym, radosnym człowieku jakim był rudowłosy szalały takie myśli, intencje i emocje. O ile oczywiście czytał mu w myślach.
Do samego końca spojrzenie Yoichiego było utkwione w Hayato - nawet, gdy już kopuła zamykała się. Aż w końcu została zupełnie zamknięta i rudzielec utknął w niej. Prawdopodobnie nadal nieruchomy (w sumie nie wiem). Akira doskonale rozumiał sytuację i znał możliwości wszystkich. W końcu wymienili się informacjami na swój temat jeszcze zanim spotkali Hayato i Daia. Wiedział, że utknięcie w grocie nie jest problemem dla Reiki i rozumiał, że jak dadzą się schwytać, to zostaną zawleczeni w samo serce tego kultu gdzie z pewnością przeciwników byłoby więcej niż piętnastu. Dodatkowo zostaną z pewnością rozdzieleni, więc ich szansę na przeżycie spadały do niemalże zera. Nawet jakby jedno z nich wydostało się, to musiałoby uwolnić niepostrzeżenie resztę w samym centrum wydarzeń, a to już było na poziomie abstrakcyjnym. Akira nie posiadał tak wielkiej pewności siebie, by poddać się i uznać, że poradzą sobie później. Zresztą znał Yoichiego - on w życiu by się nie poddał ot tak, a szczególnie teraz - gdy okazało się, że Hayato to zdrajca. Ich największe szanse na przeżycie były właśnie teraz i należało walczyć.
Akira założył, że Yoichi dalej jest nieruchomy w kopule z kamienia. Wiedział też, że jest znacznie silniejszy niż rudzielec, więc natychmiast zawiązał trzy pieczęcie, a później połowę barana, aby skorzystać z pewnej klanowej techniki, którą opracowali już trochę temu. Miała ona na celu zamienić miejscami Yoichiego z Akirą, a więc teraz to Inuzuka był po kolana w błocie, a Ninken w formie ludzkiej znajdował się wewnątrz kopuły. Gdy tylko zamienił się miejscami, to odwrócił się do tyłu i uderzył Tsuugą w kamienną ścianę. Miał znacznie, znacznie więcej siły niż rudzielec, więc liczył na to, że się przebije bez problemu. W końcu na treningach bez problemu kruszył głazy. Dlaczego Akira wybrał tył? Aby nie być odsłoniętym na ataki dwójki Yamanaka. Ayu wyleciała z groty razem z Yoichim w jedną stronę, więc powinna stać zaraz obok kopuły. Akira ponownie skorzystał z Tsuugi, aby żaden przeciwnik nie zablokował mu drogi do Ayu. Zwyczajnie w formie wiertła poleciał do niej i dotknął ją dłonią, a wtedy...
...wtedy powinno nastąpić coś niesamowitego. Powinno, bo nie wiadomo jak wyjdzie - w końcu to był tylko plan. Ogromny kłęb dymu spowiłby zapewne całe pole walki i Yamanaka byliby z pewnością zupełnie zdezorientowani wydarzeniem. Dwie chakry połączyły się w ogromny organizm, a jednak mimo fuzji pozostawały osobne. Co się wydarzyło? Ciężko było stwierdzić, bo zaraz po tym ogromne, gigantyczne wiertło skierowało się wprost na dwójkę Yamanaka i leciało z zastraszającą prędkością. Tylko pytanie - czy wszystko się udało? Jeżeli tak, to Yoichi powinien znów móc korzystać z własnego ciała, a wtedy zawiązałby szybką pieczęć do Kai i przygotowałby technikę Fuutonu do obrony - w końcu wciąż tkwiłby w błocie.


Spoiler: pokaż
Tylko żartowałem z tą uberprzekminioną akcją. Wcale nie jest taka super sprytna.

1. Shikyaku podtrzymane.
2. Przygotowany Fuuton to Ensho no Kaze
3. W razie bycia poza zasięgiem do Garougi - Sotoro skacze w przód, a jest spory, więc skok też ma spory i dopiero używa Garougi na Yamanaka. Ogólnie korzysta z zaskoczenia, bo raczej Yamanaka nie widzieli legendarnego Sotoro.
4. Kawase no Jutsu, czyli ta zamiana działa na zasadzie, że po zamianie Ninkena w człowieka może on korzystać z wszystkich klanowych, a to jest klanowa, więc w jego przypadku działa zamiana On-Inuzuka. Tak samo w sumie.

Techniki:


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.


WT
Nazwa
Kawase no Jutsu

Dziedzina
Klanowe

Ranga
D

Pieczęci
Tygrys → Wąż → Pies

Zasięg
30 metrów

Koszt
E: 10% | D: 8% | C: 5% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: 1%

Dodatkowe
Brak

Opis Technika będąca specjalną wersją Kawarimi no Jutsu. W tym przypadku nie zamieniamy się z byle jakim przedmiotem, a dokładnie z naszym Ninkenem oraz by tego dokonać nie należy otrzymać rany. Jak działa technika? Otóż wiążemy pieczęci i zamiana praktycznie jest przygotowana. Teraz wystarczy zawiązać połowę pieczęci barana w przeciągu dwóch tur od aktywacji Kawase no Jutsu, a użytkownik zostanie zamieniony miejscami ze swoim Ninkenem. Jeżeli nie zrobimy tego w przeciągu dwóch tur od użycia - technikę należy będzie ponownie wykonać, a zatem chakra zostanie znów pobrana.



Nazwa
Tsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
25 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z podstawowych jutsu ofensywnych klanu Inuzuka. Użytkownik po aktywacji tej techniki zaczyna kręcić się wokół własnej osi z dość znaczącą prędkością. Gdy podczas obracania natrafi on na cel (np. człowieka), zadaje mu dość duże obrażenia, działając nieco na zasadzie wiertła. Technika jest na tyle silna, by używający jej shinobi mógł bez problemu przeszyć sobą dość grubą gałąź.


WT
Obrazek
Nazwa
Kemono Konbi Henge: Sōtōrō

Dziedzina
Klanowa

Ranga
A

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 55% | D: 45% | C: 35% | B: 25% | A: 17% | S: 15% | S+: 5% + połowa z tego od drugiego Ninkena

Dodatkowe
Statystki Ninkena A + 50% statystyk Ninkena B. Wymaga znajomości Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō i dwóch Ninkenów na randze rozwoju A

Opis Skoro człowiek i Ninken potrafi połączyć się w dwugłowego wilka, to dlaczego dwójka kuzynów wilków nie mogłaby uczynić tego samego? I od tego właśnie jest ta technika. Jest to nic innego jak Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō, lecz bez udziału Inuzuki, a samych Ninkenów. Technika różni się jedynie składem. Dwugłowy wilk jest taki sam jak w przypadku wersji z Inuzuką. Wielki, biały, o dwóch głowach i potężnych pazurach wilk. Wymogiem jest, aby jeden z Ninkenów był w formie ludzkiej za pomocą techniki klanowej. Drugi może być w swojej naturalnej formie.



Nazwa
Garōga

Pieczęci
Brak

Zasięg
50 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Należy uprzednio użyć Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō

Opis Technika wymaga użycia Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō. Po zmianie w wielkiego dwugłowego wilka użytkownik i pies zaczynają się kręcić, tym samym wprowadzając w ruch wilka. Jest to podobna technika do Gatsugi. Bezpośrednie trafienie tą techniką najczęściej kończy się śmiercią. Jedynym minusem tej techniki jest to, że wilkiem ciężko się steruje, ponieważ nic się nie widzi, dlatego również niezbędne jest użycie techniki Dainamikkumakingu, w celu naznaczenia celu. Dzięki temu użytkownik może trafić w cel, za pomocą węchu.



Nazwa
Fūton: Enshō No Kaze

Pieczęci
Połowa pieczęci Barana

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu defensywno-ofensywne, najbardziej podstawowa technika Uwolnienia Wiatru. Shinobi składa połowę pieczęci Barana, a następnie wyzwala z swojego ciała silny podmuch wiatru, rozchodzący się na wszystkie jego strony. Uderzenie wiatru jest na tyle silne, że jest w stanie zdmuchnąć lżejszych oponentów, a tych którzy stracili równowagę - po prostu obalić. Dodatkowo w pełni chroni przed wszystkimi pociskami (strzały, bełty) i bronią miotaną.


STATYSTYKI SOTORO:

SIŁA 165
WYTRZYMAŁOŚĆ 140
SZYBKOŚĆ 124
PERCEPCJA 120
KONSEKWENCJA 90
+ Oczywiście rozmiary, waga i tak dalej.
I zasięg węchu 3500m

STATYSTYKI I EQ YOICHIEGO:
Chakra: 79% - Podtrzymanie Shikyaku = 77%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50 + 25 (Shikyaku) = 75
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 98 | 108 + 25 (Shikyaku) = 133
PERCEPCJA 50 | 60 (Węch wzmocniony Shikyaku)
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Wielka, czarna kosa - Zetsumei (na plecach)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Lewa torba - 2x Kunai, 7x Shuriken, 1x Bomba Dymna, 1x Kunai z notką świetlną, 10 metrów bandaża, 3x Wybuchowa notka, 1x Kunai z wybuchową notką, 1x Bojowa Pigułka żywnościowa, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią. (Objętość: 17,5/40)
Prawa torba - 3x Kunai, 11x Shuriken, 2x Bomba Dymna, 1x Notka świetlna, 2x Kunai z wybuchową notką, 3x Wybuchowa notka, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią, 1x Bojowa pigułka żywnościowa. (Objętość: 24/40)
Prawa kieszeń - 1x kunai.

STATY AKIRA:
CHAKRA AKIRA: 100% - Kawase no Jutsu = 90% - Sotoro = 35%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

STATY AYU:
CHAKRA AYU: 100% - Sotoro = 72%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 80
WYTRZYMAŁOŚĆ 80
SZYBKOŚĆ 80 | 88
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mobilność (+10% do Szybkości)
Yoichi
 

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Natsume » 15 sty 2017, o 02:31

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa 89/x
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek

Sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli. Dwójka shinobi razem z psami byli teraz na bardzo złej pozycji, zmuszeni w znacznej większości do defensywy. Bardzo panicznej defensywy. Reika, stosując jedną ze swoich technik Dotonu, postanowiła ukryć się w kamiennej ścianie. Nie pomyślała przy tym jednak, że gaz również może mieć na nią wpływ, przez co zaczęła się czuć ociężała (-15 percepcja). Cóż, przynajmniej tyle że się wydostała z groty... ale i to nie umknęło uwadze dwójki sensorów, stojących na pagórku.
-Dziewczyna myśli, że jest zabawna - warknął lider kultu, wciąż spoglądając na zamykającą się kopułę. Hayato również był w stanie to wyczuć, dlatego szybko odskoczył od swojego lidera i spoglądając na wychodzącą z głazu Reikę, skoczył w jej kierunku, składając kilka pieczęci.
-Katon: Jigoku Kouka no Jutsu!
Oczom Reiki ukazała się nagle spora kula ognia, wytworzona przez Hayato w powietrzu. Wielki pocisk zaczął zmierzać w jej kierunku, a ona sama była w stanie wyczuć bijący od pocisku żar...
Tymczasem, Akira postanowił spróbować wykonać jedną z ich technik klanowych i zamienić się miejscami ze swoim kompanem, zamykanym w kopule. Złożył odpowiednie pieczęci, lecz i to nie umknęło sensorycznym umiejętnościom lidera kultu, który skrzywił się nieprzyjemnie w momencie podmiany.
-Zabij to, co jest w kuli - powiedział z rozdrażnieniem w głosie do mężczyzny, który wcześniej zamknął Reikę w jaskini. - Nie potrzebuję kundli.
Akira, słysząc to, szarpnął się w kierunku boku kopuły, lecz w pewnym momencie poczuł, że coś jest nie tak. Za pomocą Tsugi zdołał się przebić przez kamienną ścianę, lecz w momencie przebijania się wokół niego pomknęło pięć solidnych kolców z kamienia. Jeden z nich mocno przebił bok zwierzaka, pozostałe zadały mu raczej poboczne obrażenia. Ale i tak krwawił, i to dość mocno. Dotonowiec spoglądał na rannego zwierzaka, który wylądował nieporadnie na błocie nieopodal Ayu (ok. 2 metry) - kolce był ustawione tak, by zatrzymać jego obroty - lecz on sam również wyglądał na bardzo wyczerpanego ilością wykonanych technik. Najgorsze było jednak to, że Yoichi wciąż był unieruchomiony za pomocą Shinranshina, utrzymywanego przez kultystę... jedyny plus był taki, że Ayu niewiele brakowało do wydostania się z błota.


Chapać. Pomarańczowe - Yoichi, czerwone - ninkeny, czarne - dotonowiec, fioletowe - kultysta, niebieskie - Hayato, beżowe - Reika.

Akira obok Ayu, Ayu jakieś 20 metrów od Yoichiego. Kultysta 15 metrów od Yoichiego, Hayato odskoczył 10 metrów i zbliżył się do Reiki, będącej 50 metrów od Yoichiego (czyt. 25 od Hayato).
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Reika » 15 sty 2017, o 14:26

Udało jej się wydostać z groty, a dzięki pomysłowi, żeby iść w górę, już wkrótce wynurzyła się na stoku wzniesienia. Czuła się ociężała, zapewne przez gaz usypiający, który gość jej jeszcze podrzucił do jaskini, zanim ją zamknął. Na szczęście nie powinna się tego dużo nawdychać i może uda jej się sobie z tym poradzić w medyczny sposób. Jaki? Kunoichi zaczęła głęboko oddychać świeżym, zimnym powietrzem, tym samym dotleniając płuca i płynącą krew w żyłach. To powinno stopniowo zniwelować efekty gazu, który zwyczajnie zostanie wyparty z organizmu, a przynajmniej taką miała nadzieję, bo trudno by było, gdyby w takiej niewielkiej ilości efekt nadal postępował przy dobrej wentylacji. To jednak był w tej chwili jej najmniejszy kłopot, bo wychodząc akurat w tym miejscu, natknęła się prosto na przeciwników. Widząc Hayato, razem z jakimś innym facetem, Reika nagle zrozumiała, dlatego tak długo zajęło mu napełnianie garnka śniegiem. Parszywy Zdrajca! Aż się w niej zagotowało na myśl, że jest zamieszany w ten cały obrzydliwy kult i w to, co się stało z Hideo, a teraz chciał ich wystawić przeciwnikom jak na talerzu. Zmarszczyła brwi i zacisnęła zęby, patrząc na Yamanakę z taką nienawiścią i chęcią mordu, że każdy normalny człowiek mógłby się cofnąć lekko przerażony. Wpadła w istną furię. No ale Hayato był shinobim, więc to zapewne nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia, gdyż już po chwili przypuścił na nią atak, oddzielając się tym samym od tamtego drugiego. Widząc, jak składa pieczęcie, których było całkiem sporo, Reika szybko sięgnęła do torby przy pasie i zacisnęła dłoń na czymś. Nim jednak zdołała wykonać kolejny ruch, zdrajca dokończył technikę, tworząc w górze ogromną kulę ognia, która zaczęła spadać w jej kierunku. Cholera! Przed tym nie osłoni jej ściana z Dotonu, bo leciała z góry! Kula była ogromna i czuć było bijący od niej żar. Pozostało jej już tylko jedno. Ruszyć prosto na przeciwników i mieć nadzieję, że sami sobie nie spuszczą tej kuli na łeb, bo w pobliżu był ten drugi gość, więc jego też by to wtedy dopadło. Samobójcami chyba nie byli, a nawet jeśli, to trudno. Przynajmniej pociągnie ich za sobą, chociaż może w ostatniej chwili uda jej się jakoś uratować. Musi działać błyskawicznie i tak też zamierzała zrobić. Technika, której teraz użyje, miała swoje konsekwencje, ale jeśli odpowiednio je wykorzysta, może to jej pomóc i przechylić szalę zwycięstwa. Dystans nawet był odpowiedni, więc nie musiała się bawić w żadne pieczęcie, bo było wręcz idealnie. Wyciągnęła coś z torby za plecami i w mgnieniu oka zniknęła Hayato z oczu, odpowiednio kumulując chakrę na Shunshin no Jutsu. Wiedziała, że technika nie jest dobra w bezpośredniej walce, bo po wylądowaniu trzeba mieć chwilę, żeby złapać równowagę, lecz w tym momencie to powinno wystarczyć. Pojawiła się na lewo (patrząc na mapkę), na wysokości między dwoma przeciwnikami. Shunshin jest na tyle szybki, że nawet Yamanaka nie powinni być w stanie ogarnąć sytuacji, więc gdy tylko Reika wyląduje tam gdzie chce, mają sekundę na zorientowanie się gdzie teraz przebywa i drugą na jakąś próbę zareagowania, choć na złożenie kilku pieczęci może już nie starczyć czasu takiemu Hayato, który w tym momencie może się trochę zestresować, widząc że tak się zbliżyła do lidera. Gdy tylko kunoichi złapie równowagę, pośle na Hayato Dotonowe koce, które w mgnieniu oka powinny wystrzelić z ziemi pod jego stopami i przebić Yamanakę na wylot, zaś po tym rzuci trójkunaiem (tak, za to wcześniej łapała i to wyciągnęła) prosto w lidera, żeby go zmusić do uniku i przerwać tym samym jakąkolwiek próbę ataku na nią. Jeśli będzie taka potrzeba, żeby zrobić unik przed jakimś atakiem, Reika momentalnie rzuci się w bok, lub odskoczy, lub zrobi cokolwiek innego, żeby tylko nie stać w miejscu jak kołek. Miała jednak nadzieję, że jej plan się powiedzie i Hayato zostanie wyeliminowany z tej walki, więc pozostanie jej tylko ten drugi. Nawet nie miała pojęcia, że to on trzyma Yoichiego, bo w tym momencie nie miała czasu patrzeć na otoczenie, całkowicie skupiając się na walce.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1958
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Tengokumine 天国峰

Postprzez Yoichi » 17 sty 2017, o 23:57

Akcja zaplanowana przez Akirę częściowo się powiodła. Częściowo, ale to i tak była sytuacja bardziej otwarta na możliwości, aniżeli wcześniej. Psisko zamieniło się miejscami z Yoichim, a później mimo kolców zdołało się przebić przez kamienną ścianę. Niestety ten manewr Ninken przypłacił sporą raną, która z całą pewnością ograniczyła jego możliwości. Wielokrotnie było to powtarzane, że akurat Akira jest wyjątkowo wytrzymały na obrażenia, lecz i on miał swoje granice, do których nie chciał się przyznawać. Miał swój charakter, dumną osobowość Urufu, która nie pozwalała mu leżeć. Z trudem powoli się podnosił, aby nie nadwyrężyć ciała i nie wzbudzać podejrzeń. Chciał jedynie skupić na sobie uwagę, że wraca do gry, chociaż nie zamierzał atakować. On ranny, ale chce walczyć, a jego czworonożna kompanka w błocie, zaś rudzielec pod kontrolą - niby wyeliminowani, prawda? Nieprawda. Widział, że Ayu już prawie wyrwała się z błota - była trochę słabsza niż on, lecz i tak silniejsza niż Yoichi i zapewne wielu innych shinobi, więc kwestia jej opuszczenia tej pułapki była niepodważalna. Potrzebowała jedynie trochę czasu, bo doskonale wiedziała co ma robić. Tym czasem było mozolne podnoszenie się Akiry, udając, że jest z nim gorzej, niż było rzeczywiście. Potrafił przecierpieć ból, chociaż wiedział, że na dłuższą metę nie pociągnie w ten sposób. Jednak jeden gwałtowny ruch mógł zrobić. I zamierzał.
Ayu w tym czasie powinna już wyjść z błota albo być przynajmniej na jego granicy. Niezależnie od tego Akira postanowił nagle rzucić się w jej stronę. Skoczyć zwyczajnie do niej, a ona do niego - o ile mogła. Chodziło jedynie o dotknięcie się, a to nie powinno być trudne, bo dzieliło ich mniej niż dwa metry. Wystarczyło zrobić krok i wystawić rękę. Jednak po co ten dotyk? Wszystko, aby skorzystać z legendarnej techniki, chociaż nieco zmodyfikowanej przez Yoichiego. W momencie dotyku pole bitwy powinno zostać pokryte gęstym dymem, a po chwili ziemia zadrżałaby. Pośród kłębów stałby istny potwór, który potrafił zaszczepić strach nawet w doświadczonych wojownikach. Jak często widuje się gigantyczne, białe, dwugłowe wilki, których paszcze najeżone są zębami większymi niż ludzka głowa? Z pewnością nie często - w końcu była to technika-legenda w Rodzie Inuzuka. Sōtōrō nie czekałby ani chwili odkąd się pojawił. Nie czekał, aż dym opadnie, gdyż jego węch był więcej niż wystarczający. Najpierw miał dwa cele i nic więcej, a mógł je załatwić jednocześnie. Zaraz po tym jak stanął na czterech łapach, to skoczył w przód i zawirował tworząc olbrzymie wiertło. Celem był naturalnie użytkownik dotonu, ale przede wszystkim kultysta, który stał za powstrzymaniem Yoichiego od ruchu. Stali idealnie w linii prostej, a nagła zamiana i wystrzelenie, to wymarzona akcja z zaskoczenia. Akira i Ayu liczyli na powodzenie swojego planu.
W tym momencie Yoichi jedyne co mógł robić, to stać i w myślach mordować Hayato na wiele bestialskich sposobów. Bardziej niż sama zdrada denerwowało go to, że nie mógł nic z tym zrobić. Stał nieruchomo, a jego emocje nie wpływały na pole bitwy. Gotowało się w nim i czekał tylko na wyrwanie się z tego zablokowanego stanu. Niech ma litość dla tych, którzy stanęli przeciw niemu, bo jego wewnętrzna furia mogła przypominać napady szału Jugo. Jaki był plan rudzielca, gdyby tylko odzyskał władzę nad własnym ciałem? Porzucił już pomysł z Kai. Był zbyt zdenerwowany, aby dbać o takie pierdoły. Chciał tylko zdjąć kosę i dopaść do pierwszego przeciwnika jakiego znajdzie obok siebie - jakikolwiek oponent, byleby był blisko. Zetsumei miała zwyczajnie rozorać ciało, a najlepiej przeciąć w pół. Gdzieś musiała ujść ta złość. Nie myślał o technikach, więc jego jedyną obroną były uniki i blokowanie/odbicie kosą. Nic więcej.

Spoiler: pokaż
Wyjaśnienia:
1. Shikyaku podtrzymane.
2. To Akira używa przemiany w Sotoro.
3. Yoichi rzuca się na pierwszego lepszego przeciwnika i korzysta z techniki na kosę - Gairaishū Kaiatari.

Techniki:


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.



WT

Nazwa
Kemono Konbi Henge: Sōtōrō

Dziedzina
Klanowa

Ranga
A

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 55% | D: 45% | C: 35% | B: 25% | A: 17% | S: 15% | S+: 5% + połowa z tego od drugiego Ninkena

Dodatkowe
Statystki Ninkena A + 50% statystyk Ninkena B. Wymaga znajomości Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō i dwóch Ninkenów na randze rozwoju A

Opis Skoro człowiek i Ninken potrafi połączyć się w dwugłowego wilka, to dlaczego dwójka kuzynów wilków nie mogłaby uczynić tego samego? I od tego właśnie jest ta technika. Jest to nic innego jak Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō, lecz bez udziału Inuzuki, a samych Ninkenów. Technika różni się jedynie składem. Dwugłowy wilk jest taki sam jak w przypadku wersji z Inuzuką. Wielki, biały, o dwóch głowach i potężnych pazurach wilk. Wymogiem jest, aby jeden z Ninkenów był w formie ludzkiej za pomocą techniki klanowej. Drugi może być w swojej naturalnej formie.



Nazwa
Garōga

Pieczęci
Brak

Zasięg
50 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Należy uprzednio użyć Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō

Opis Technika wymaga użycia Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō. Po zmianie w wielkiego dwugłowego wilka użytkownik i pies zaczynają się kręcić, tym samym wprowadzając w ruch wilka. Jest to podobna technika do Gatsugi. Bezpośrednie trafienie tą techniką najczęściej kończy się śmiercią. Jedynym minusem tej techniki jest to, że wilkiem ciężko się steruje, ponieważ nic się nie widzi, dlatego również niezbędne jest użycie techniki Dainamikkumakingu, w celu naznaczenia celu. Dzięki temu użytkownik może trafić w cel, za pomocą węchu.



Nazwa
Gairaishū Kaiatari

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni, na długość broni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Do wykonania potrzebna jest broń drzewcowa z ostrzem.

Opis Pomimo że niskopoziomowa, dosyć silna technika bojowa. Użytkownik bierze solidny zamach, a następnie wyprowadza szybkie, płaskie, horyzontalne uderzenie. Jeżeli uda się ominąć blok przeciwnika i wyprowadzić celny cios, może on nawet rozciąć przeciwnika na pół. Najprościej je wykonać za pomocą kosy, ale inną bronią ostrą (jak np. naginatą lub yari) również można ją wyprowadzić. Kij nie wchodzi w grę.


STATYSTYKI SOTORO:

SIŁA 165
WYTRZYMAŁOŚĆ 140
SZYBKOŚĆ 124
PERCEPCJA 120
KONSEKWENCJA 90
+ Oczywiście rozmiary, waga i tak dalej.
I zasięg węchu 3500m

STATYSTYKI I EQ YOICHIEGO:
Chakra: 77% - Podtrzymanie Shikyaku = 75%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50 + 25 (Shikyaku) = 75
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 98 | 108 + 25 (Shikyaku) = 133
PERCEPCJA 50 | 60 (Węch wzmocniony Shikyaku)
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Wielka, czarna kosa - Zetsumei (na plecach)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Lewa torba - 2x Kunai, 7x Shuriken, 1x Bomba Dymna, 1x Kunai z notką świetlną, 10 metrów bandaża, 3x Wybuchowa notka, 1x Kunai z wybuchową notką, 1x Bojowa Pigułka żywnościowa, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią. (Objętość: 17,5/40)
Prawa torba - 3x Kunai, 11x Shuriken, 2x Bomba Dymna, 1x Notka świetlna, 2x Kunai z wybuchową notką, 3x Wybuchowa notka, 1x Pigułka ze skrzepniętą krwią, 1x Bojowa pigułka żywnościowa. (Objętość: 24/40)
Prawa kieszeń - 1x kunai.

STATY AKIRA:
CHAKRA AKIRA: 100% - Kawase no Jutsu = 90% - Sotoro = 35%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

STATY AYU:
CHAKRA AYU: 100% - Sotoro = 72%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 80
WYTRZYMAŁOŚĆ 80
SZYBKOŚĆ 80 | 88
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mobilność (+10% do Szybkości)
Yoichi
 

Następna strona

Powrót do Głębokie Odnogi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron