Bagna za murem

Ogromne, tajemnicze terytoria położone za wielkim Murem Granicznym, położonym na obrzeżach Sogen, wlicza się do nich również niezbadany teren na północ od Morskich Klifów.. Obszary te są w znacznej przewadze otoczone morzami... i w sumie niewiele więcej da się o nich powiedzieć. Historia tych okolic jest związana z rewoltą, która kiedyś rozlała się po sąsiadujących prowincjach i nieomal wyeliminowała klan Uchiha. Jednak od czasu zesłania ludzi związanych z tym wydarzeniem za Mur, sytuacja się ustabilizowała... lecz do dziś nic nie wiadomo o tym, co się tam dzieje.

Re: Bagna za murem

Postprzez Chise » 15 kwi 2019, o 20:19

Uśmiechnęła się z wdzięcznością do chłopaka. Tą deklaracją zasłużył sobie na podwójny dług wdzięczności - jeden, że zdecydował się milczeć, a drugi, że nie dopytywał się o nic więcej. Nie chciała rozpowiadać przy Rashim, który jak już wcześniej pokazał, miał skłonności do bycia gadułą i lepiej by wiedział jak najmniej. Gdyby on się dowiedział, zaraz pewnie wiedziałoby pół Muru, a tego zdecydowanie nie chciała.
Torou podszedł do nich dość prędko. Nie zdążyli nawet odpocząć, Chise westchnęła ciężko. Czuła się tak ciężka, jakby miała zaraz paść spać i nie wstawać przez jakiś tydzień, ale ich praca nie była skończona.
Zdziwiła się jednak słysząc, że jakiś dziki daje im znaki. Zwróciła się w stronę Ogara z niepokojem.
- To chyba nie jest normalne, prawda? - zapytała z wątpliwością w głosie. Ciężko jej było podejmować jej jakieś decyzje, nie miała jeszcze nigdy możliwości opuścić Muru i pójść w drugą stronę, w głąb niebezpiecznej części kontynentu.
- Żadna opcja nie brzmi przyjemnie - jęknęła na jego rozważania. Zapoznawać się z dzikimi czy latać za wilkiem dawnym rozbójnikiem? Wspaniałe możliwości przed nimi!
Kiedy więc Keizo podjął decyzję, dziewczyna kiwnęła głową zgadzając się z nim.
- Ty decydujesz - stwierdziła, leniwie zsuwając się i stając na równe nogi. Wyprostowała się i przeciągnęła.
Ruszyła za chłopakiem w kolejną podróż. Szybko z biegu musieli przejść na skakanie po gałęziach, bo podłoże zrobiło się wodniste i bagienne. Keizo po raz kolejny stworzył klony, ale tym razem nie miała okazji pukać ich w głowy. Czekała na znak Keizo i sama nasłuchiwała dźwięków nie pasujących do bagna.
Chise
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 kwi 2019, o 21:32


Misja B Chise & Keizo 49/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Bagna, las, równiny, brzegi morskie. Na dobrą sprawę żadna najmniejsza część terenów za murem nie była przychylna shinobim z tej bezpieczniejszej strony fortyfikacji. Jeśłi ktoś chciał za ten mur zejść to naprawdę musiał mieć doskonały sposób... Bo każde zejście mogło być już podróżą bez powrotu. A co jeśli ktoś był poza murem właśnie trzeci dzień? Mając ze sobą tylko tyle ile zdołał unieść, odcięty od wsparcia, odcięty od zaopatrzenia? Nie oszukujmy się bardziej niż to konieczne. Fakt coby Oren miał jeszcze żyć - i to jeszcze przypuszczalnie cały i zdrowy - był można powiedzieć bzdurą. Bo nie oszukujmy się... Keizo za murem był kilka razy. I kilka razy otarł się o śmierć. A co to były za podróże? Kilkugodzinne? A tutaj ktoś właśnie leciał trzecią dobę. Pozostaje wielkie ryzyko, że zadęcie w jaskółkę nic nie da, a odnalezienie zdegradowanego Tomuwaru ograniczy się do odnalezienia tylko czyich zwłok porozrzucanych dookoła jednego potężnego truchła z dwoma tarczami i w mundurze czarnych.

Trzeba się z tym liczyć.

Chwilowy odpoczynek na blance. Taki nie za długi, taki w sam raz. Przegrupowanie sił. Zostawienie chłopaka. Zdanie górze raportu przez Tarou, że ekipa wróciła i że wyruszają po Orena za mur. Kilka klepnięć. Łącznie półtorej godziny w plecy. A na horyzoncie słoneczko postanowiło przesuwać się z widnokręgu w dół za horyzont, czyli coby tak w ciągu godzin długich kilku nastała noc. Zejście po murze dla shinobi bez problemu, zwłaszcza, że dzicy byli stanowczo tą razą cokolwiek spokojni. Dojście do bagien nie było probleme, mimo obniżającego się oświetlenia.

Przynajmniej jedna z trójki która zamieniła się prędko w szóstkę nie była tym faktem przejęta i nie widziala problemu. Tak, patrzę na Ciebie Chise.
Co do jednak wyśrubowanych zmysłów ślepca względem zwyklaków jak ci z wybitnych klanów i koleś z ręką łakomczuszką... Nikt prócz Chise nie słyszy, że las ich obserwuje. Porusza się razem z nimi. Szóstka z klonami się porusza, to jest fakt. To niezaprzeczalny fakt... Ale las podróżuje z nimi. Coś... za nimi podąża, utrzymując dystans. Ciekawe, prawda?

Dotarli na polanę. A na polanie mgła. Śmieszna, taka niezbyt ograniczająca widoczność. Bardziej... jak statyczna, zawieszona w powietrzu para wodna? Tak. Takie śmieszne mikrokropelki... które się bardzo leciuteńsko skrzą, jakby były w nich maluśkie drobinki brokatu. Ogólnie fajna atmosferka. Ale jakoś bardziej zmęczeni się wydajecie niż byliście jeszcze chwilę temu. Ale, trzeba zadąć w jaskółkę.

Jej dźwięk przeszył spokój bagien. Uciszając na chwilę to co słyszała tylko Chise. Niczym grom z nieba, cisza przed burzą, jaskółka rozniosła się jaskółczym trelem. Parę chwil, kilka chwil później... Zza krzaków powolnym krokiem wyłania się człowiek. WIelki jak dąb i równie szeroki. Na jego głowie szmata, zasłaniająca oko, niczym przepaska. W miejscu oka krwawa plama. Drugim okiem bystro spogląda w kierunku grupy. Na rękach tarcze. Całe we krwi i flakach, a na jego zbroi Shinsengumi wiele rozcięć, dziur i krwi.

Jego i innych. Widząc grupę zatrzymał się w miejscu, nie postępując kroku. Hałas który słyszala Chise jakby także wyczekiwał rozwoju wydarzeń.
-Jaskółka. Skąd ją macie? - Spytał bez owijania w bawełnę. Cholernie zmęczonym głosem, spoglądając pozostałym okiem, ledwo unosząc usta i prawie nie poruszając zarośniętą twarzą, mocno umorusaną także w zasychającej krwi.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 18 kwi 2019, o 17:51

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Zmęczenie - coś naturalnego. Polanka, wyglądająca na miłą i spokojną, z pewnością zachęcała do chwili odpoczynku po dwóch dniach wypełnionych długimi podróżami i przeżyciami, którymi niektórzy nie mogą się pochwalić - jakby było się czym chwalić - na starość. Chłopak rozluźnił się nieco i ziewnął, po czym dmuchnął w jaskółkę.
Chwila...

W końcu na miejscu pojawił się Oren - wyglądający jakby rzeczywiście ostatnie dni spędził na walce. Niekończącej się, nieustannej walce.
- Z Toshimy - powiedział Keizo, odpowiadając na pytanie Wilka-dezertera - Wracamy na Mur - rzekł, przygotowując się na opór mężczyzny wobec takiego pomysłu. Przesunął jednego z klonów - tego idącego wcześniej przed nimi - do "tylnej straży", chcąc mieć nie tylko zapewnione plecy, ale też mogąc - przy ewentualnym odwrocie - być ustawionym od razu w poprzedniej pozycji trójkąta.
Coś tu...
Mgiełka miło pieściła twarz chłopaka, powieki stawały się coraz cięższe. Dlaczego nie miałby zgarnąć nieco liści i przespać się pod jakimś drzewem? Przecież to las jak każdy inny, co z tego że za murem?
No... no właśnie.
Chłopak syknął pod nosem i wycofał się między drzewa, upewniając się że wyjdzie z brokatowej mgły. Skinął na Chise i Rashiego by podeszli do niego - starał się, by wyglądało to tak jakby zbierali się już w drogę powrotną. Jeżeli Oren zdecyduje się iść z nimi - będą mogli po prostu ruszyć, jak najszybciej. Jeżeli nie - Senju wolał uniknąć walki, więc wolał w takim wypadku poświęcić niesfornego Shinsengumi - który stanowiłby z pewnością spore wyzwanie w bezpośrednim starciu - i postawić na to, że podda się objęciom snu i wtedy będą mogli po prostu przenieść go z powrotem na Mur.

Swoją drogą - łączka, kusząca mgiełką i bezpieczeństwem na nieznanych terenach wyglądała nieco jak pewne mięsożerne, południowe rośliny, o których Keizo co nieco wiedział. One także zapraszały swoje ofiary, na przykład pięknymi zapachami, po czym je pożerały. Tylko tego brakowało, żeby gdzieś w drzewach czyhał shinobi, który zaadaptował podobne rozwiązania - polecił więc dwóm bunshinom - jednemu po lewej i jednemu po prawej - by jak najszybciej zabrały Orena w bezpieczne miejsce i zajęły się jego ochroną jeśli ten padnie na ziemię pod wpływem mgły, zmęczenia i ran.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Chise » 18 kwi 2019, o 22:33

Wydawać by się mogło - las jak las, bagna jak bagna, a jednak.. Wrażenie, że są śledzeni było niepokojące. Miała wrażenie, że to nie człowiek, że to sam las się porusza albo coś z niego. Nie wiedziała nawet jak to określić ani czy jest to prawdziwe, więc milczała, nie chcąc wprowadzać zamieszania.
Droga była męcząca, ale w końcu dotarli na polanę. Chise już zaczynała myśleć o tym, że jak wróci na Mur to chyba prześpi pełną dobę zanim zacznie jakoś funkcjonować w społeczeństwie, a może nawet i więcej. W sumie to nawet wpadł jej do głowy świetny pomysł - może lepiej byłoby już tutaj zanocować? Bez sensu byłoby biegać po nocy, przecież reszta i tak nic nie widzi w tych warunkach, a ona.. Padała z nóg. Nie odpuszczało jej zmęczenie po tym co stało się w piwnicy.
Pociągnęła nosem, próbując zbadać czy ta mgła pachnie jakoś szczególnie, bo wydawała się jakaś taka nieruchoma. Ale może to po prostu wiatru nie było? Na bagnach mgła wieczorami to żadna niespodzianka, nie była więc tym specjalnie zdziwiona. Uchiha ziewnęła, przykrywając usta dłońmi i przetarła oczy.
Aż się skrzywiła na dźwięk jaskółki. W cholerę głośna była jak na coś tak małego, niosło się to i niosło. Dziewczyna przykucnęła i zaczęła nasłuchiwać, ale to, co słyszała wcześniej znikło. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, po czym zaczęła.
- Keizo.. - i usłyszała kroki. Podniosła się z jękiem do pozycji stojącej, zwracając się w stronę z której słyszała kroki. Po ich głośności i częstości mogła uznać, że mężczyzna jest wysoki i ciężki, inaczej nie robiłby takiego hałasu. Nie mogła być jednak pewna, że to on. W tej sprawie musiała polegać na Ogarze, jednak jego pytanie było bardzo wymowne. Nie mogli mieć przed sobą nikogo innego, jak Orena. Albo..
- Pozdrowienia od Hasuny, Tomuwaru. Martwiła się o ciebie - dodała z lekkim przekąsem. Żadne z nich nie było jakoś wylewne. Jeszcze raz ziewnęła i potrząsnęła głową. Słysząc oddającego się Keizo powoli poszła za nim.
- Ale mi się chce spać.. Nie lepiej będzie zanocować, Keizo? - zapytała go cicho, po czym przechyliła głowę w bok, nasłuchując - To co za nami szło chyba już sobie poszło - dodała. Oparła się ramieniem o drzewo, bo jakoś ciężko się jej zrobiło.


Czakra=112%-5%=107%
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Nanken no Mai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Ślepiec
  • Nabyta -
WSPOMAGACZE: CS;
Ciężarki - założone 21.07;
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50
    WYTRZYMAŁOŚĆ 120 + 10 (bonus z ciężarków)
    SZYBKOŚĆ 150
    PERCEPCJA 105 | 126 z bonusem
    PSYCHIKA1
    KONSEKWENCJA60
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 425 bez bonusów
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 112%
MNOŻNIKI: +20% percepcji, styl na S: +25 szybkość i percepcja
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Nanken no Mai - S
    • ---
    • ---
    NINJUTSU C
    ELEMENTARNE
    KATON B

JUTSU:
Ninjutsu D:
Utsusemi no Jutsu
Nanken no Mai B
Jagguru (WT)
Shikata no keikyoku (WT)
Katon C:
Katon: Gōkakyū no Jutsu
Kaengiri
Katon: Endan
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
Katon: Kaen Senpū
Katon B:
Katon: Hibashiri
Katon: Haisekishō
Katon Arashi Hinote WT Shigi
Katon: Hitsukejin WT Shigi



Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Przy pasie 7 wakizashi, maska, 2 kabury na udach i torba
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura 1:
  • 4 Kunai
  • Granat dymny

Kabura 2:
  • Nietoperzowy bumerang

Torba:
  • 20 kwadratowych shurikenów
  • 5 zakrzywionych shurikenów
  • 20 makibishi w kształcie zwierzęcych kłów
Ostatnio edytowano 19 kwi 2019, o 00:25 przez Chise, łącznie edytowano 1 raz
Chise
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 18 kwi 2019, o 23:58


Misja B Chise & Keizo 52/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Polanka polanką, ale nie zapominajmy oczywiście o smrodzie bagna. Wieczorem, jak powietrze stoi, to śmierdzi stęchłą wodą. Ale to w sumie nie jest ważne. To znaczy, może i było, ale już nie jest. Bo teraz jedyne co masakrowało nozdrza i Chise i Rashiego i Keizo, to przemożnie potężny metaliczny zapach krwi który dochodził od Orena. Wypełniał powietrze, jakby jakowyś demon wypełzł z tartaru i ich tutaj zaszczycał swoją krwawą magnificencją. Istny potwór, prawdziwa bestia. Cały we krwi, ranny, ale w swoim byciu rannym wlaśnie najgroźniejszy. Tak, ranna bestia nie walczy dla zabawy czy głodu. Tylko o przetrwanie. I daje z siebie dwieście procent tego, co zwykle. Dlatego Oren, mimo, że leciał właśnie trzeci dzień, przetrwał hordy przeciwników których resztki teraz zdobiły jego ciało i tarcze. Gdzie stracił oko niewiadomo, ale widać było po ułożeniu bandaża, że oka nie ma - ten bandaż był przyklejony do rany dużo głębiej niż pozwoliłaby gałka oczna.
-Nie mogę wrócić. Popełniłem w życiu tyle krzywdy, że odkupić ją mogę tylko i wyłącznie swoją smiercią. Ale nim to zrobie, chciałbym zabrać ze sobą jak najwięcej dzikich ile się da. Taki mój pożegnalny prezent przeprosinowy dla tamtej strony świata którą zawiodłem. - Wyjawił swój cel podróży za mur dość szybko. Na niewzruszoną do tej pory twarz wkradł się nawet lekki, niezobowiązujący uśmiech. Taka mina mordercy, który jest już zmęczony ciągłym uciekaniem i cieszy się, że wreszcie zostaje pojmany. I wreszcie wszystko się rozwiąże. Bez niedomówień, bez tajemnic, bez dalszego męczenia.
-Wiedziałem, że źle robie zostawiając ci list chłopaku. Ale zbyt wiele spraw zostawiłem nierozwiązanych. - Przeniósł wzrok na Chise, wpatrując się w nią swoim jedynym okiem w zmęczony sposób. - Co u mojego lotosika? Zdrowa jest? Co u jej ojca? Co... u Sena? - Spytał Oren, śmiejąc się. Gorzko. Bardzo gorzko. Tak śmiać się można tylko z własnej głupoty, z własnych błędów. Z żałem i nie rozbawieniem, a żałością nad samym sobą.
-Jeśli byliście w Toshimie i macie jaskółkę to na pewno Youmei pękł i się wygadał. Od prawie roku już nie mógł sobie z tym poradzić. Pisał w liście, że ktoś wypytywał o tę rodzinę, która spłonęłą. A tydzień po liście pojawił się nowy rekrut na murze. Tochi. Gdybym tylko powiązał jedno z drugim Ishiki i Murino by żyli. Mam ich krew na rękach. A także tych zabitych w napaści na Toshimę. I tej rodziny. - Wygadał się zupełnie, nie chcąc owijać w bawełnę. - Mam nadzieję tylko, że uśpiliście chłopaka. Keizo sam widziałeś po Tochim. Nic tak plugawego i obrzydliwego jak Jashiniści nie powinno chodzić po świecie. Jeśli komuś przebić serce, a to nie zdycha, to definitywnie jest demonem i powinno zostać odesłane do piekieł. - Pierwsze srogie i mocne słowa które od miesięcy padły z ust Orena. Pierwsze takie które kiedykolwiek usłyszał Keizo. Oren czujnie obserwował I Rashiego i Chise. Rudzielec oparł się na drzewie i osunął na kamienistą wysepkę, nie chcąc się wpieprzać między wódkę, a zakąskę. On sam pewnie najchętniej zabiłby Orena, ale wiedział też doskonale, że w tym starciu nie miał szans.
-Odkąd Hasuna mi darowała i przebaczyła, chciałem żyć tak, żeby być dla kogoś przykładem. Chciałem by świat był dzięki mnie lepszy. Ta rodzina trzymała pod swoim dachem jashinistów - słowo wypowiedziane z największą pogardą. - Powinno się pozbywać tego plugastwa jak i tych, którzy im pomagają. A kiedy tym się zająłem... Czas na mur. By walczyć za cały świat. Wiecznie szukam odkupienia i nie znajduję go. Nie spodziewam się, ze wy dzieciaki to zrozumiecie. Nic nie przeżyliście jeszcze. - Dodał po chwili, nieco patronizując i wywyższając się nad ogara i szczury.
A mgła? No cóż. Keizo się odsunął, a mgła razem z nim, a nawet kilka metrów przed niego w stronę muru. Jakby się rozlewała w odpowiedzi na ruch.
A Chise znów usłyszała ruch w lesie. Razem z ruchem mgły. I ze slowami ogara.

Świat za murem oczekiwał.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Chise » 19 kwi 2019, o 00:40

Właściwie powinna zaczekać, aż Keizo mu odpowie. Był starszy rangą, bardziej doświadczony na Murze, znał Orena.. Wszystko przemawiało za tym, by dać mu okazję załatwić tą sprawę.
Początkowo miała nadzieję, że mężczyzna żałuje swoich czynów, w tym tego, co zrobił Senowi. To dawało jakąś nadzieję na przyszłość, że jeśli powiedzą, że uratowali chłopaka, to jakoś się zreflektuje i da przekonać do powrotu, gdzie będzie mógł naprawdę odkupić swoje winy. Kiedy zapytał o Sena, poruszyła się niespokojnie.
Moment prawdy, pomyślała sobie, teraz zobaczymy kim naprawdę jesteś.
Wilkiem, który żałuje swojego życia czy kolejnym potworem, którego trzeba zabić.
Po krótkiej chwili gadania, szybko się okazało, że tym drugim. Nie trzeba było mieć magicznych oczu by zobaczyć, jak w Chise narastają emocje i to nie z gatunku tych pozytywnych. Kiedy mówił o tym jakby to Jashiniści nie są potworami i plagą, na myśl przyszły jej chwilę z Shigą, to jak ratował jej życie, uleczył twarz, jak tańczyli na weselu. A potem na myśl przyszła jej Toshima, potworny smród z celu, biednego Sena i Hasunę.
Jeśli tamta rodzina była czegoś winna, to ona miała nad sobą tą samą przewinę. W głowie miała tylko jedną rzecz.
- Masz rację, powinieneś tu zostać i zginąć - rzuciła ze wściekłością. Emocje sprawiły, że nawet zmęczenie jej przeszło. Podniosła się, przestała podpierać drzewo. Większa czujność przełożyła się na lepsze rezultaty. Przechyliła głowę w bok, nasłuchując.
- Keizo, ta mgła porusza się razem z kimś. Ktoś nas atakuje - ostrzegła, po czym machnęła ręką w bok na Orena - Zejdź mi z drogi. Spróbuje to wykurzyć ogniem - rzuciła z pewnością siebie i zaczęła składać pieczęcie. Zamierzała wykorzystać coś ekstra. Tygrys -> Wąż -> Tygrys -> Dzik -> Smok, a ogień zaczął pokrywać jej rękę. Nakierowała ją dokładnie tam, gdzie słyszała dźwięk, po czym wyprostowała palce.
Z jej rąk wyleciał prostu strumień ognia, niczym miotacz. Jeśli ktoś próbował uciekać, zamierzała zwiększyć zasięg kosztem czakry.
- Oh, i wątpię czy Hasuna ci wybaczyła. Nie to, co zrobiłeś Senowi. Po tym znienawidziła nawet własnego ojca, a co dopiero ciebie - dodała mimochodem.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Arashi Hinote

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
B

Pieczęci
Tygrys -> Wąż -> Tygrys -> Dzik -> Smok

Zasięg
20 metrów mały strumień/40 metrów duży strumień.

Koszt D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (koszt na turę, za większy strumień 2x koszt)

Dodatkowe Wymagana znajomość: Katon: Gōkakyū no Jutsu, Kontrola Czakry poziomu D.

Opis Technika skromna na początku, której potęga polega tak naprawdę na poświęceniu użytkownika, jego pewności co do losów walki oraz rozeznania w sytuacji na polu bitwy. Użytkownik koncentruje czakrę w swojej ręce, ognista powłoka pokrywa ją od łokcia do opuszków palców, a potem wystarczy wyprostowanie dłoni i uwolniony zostaje ogień. Katon uwalniany jest w postaci strumienia lub słupa ognia idącego tak, jak użytkownik wskazuje dłonią. Początkowy zasięg to dwadzieścia metrów od dłoni do celu - powyżej którego ogień się rozpływa w powietrzu, gdzie słup-strumień ma metr średnicy i mniej więcej kształt spłaszczonego walca. Za przesłanie dodatkowej czakry do ręki, użytkownik jest w stanie zwiększyć zasięg ognia. Ogień jest standardowej siły, co katony tej samej rangi, nie jest bardziej gorętszy (jak w przypadku innej techniki tej rangi, Karyudan), jego główną cechą jest to, że jest to ciągły napływ ognia przypominający miotacz ognia.
Początkowy zasięg strumienia to 20 metrów, a za podwójny koszt zasięg zwiększa się do 40 metrów.


Link do tematu postaci
KLIK!




Czakra
107-5-15-87%
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Nanken no Mai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Ślepiec
  • Nabyta -
WSPOMAGACZE: CS;
Ciężarki - założone 21.07;
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50
    WYTRZYMAŁOŚĆ 120 + 10 (bonus z ciężarków)
    SZYBKOŚĆ 150
    PERCEPCJA 105 | 126 z bonusem
    PSYCHIKA1
    KONSEKWENCJA60
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 425 bez bonusów
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 112%
MNOŻNIKI: +20% percepcji, styl na S: +25 szybkość i percepcja
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Nanken no Mai - S
    • ---
    • ---
    NINJUTSU C
    ELEMENTARNE
    KATON B

JUTSU:
Ninjutsu D:
Utsusemi no Jutsu
Nanken no Mai B
Jagguru (WT)
Shikata no keikyoku (WT)
Katon C:
Katon: Gōkakyū no Jutsu
Kaengiri
Katon: Endan
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
Katon: Kaen Senpū
Katon B:
Katon: Hibashiri
Katon: Haisekishō
Katon Arashi Hinote WT Shigi
Katon: Hitsukejin WT Shigi



Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Przy pasie 7 wakizashi, maska, 2 kabury na udach i torba
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura 1:
  • 4 Kunai
  • Granat dymny

Kabura 2:
  • Nietoperzowy bumerang

Torba:
  • 20 kwadratowych shurikenów
  • 5 zakrzywionych shurikenów
  • 20 makibishi w kształcie zwierzęcych kłów
Chise
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 19 kwi 2019, o 01:47

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Słowa Orena, choć wstrząsające, były raczej spodziewane. W końcu już sołtys przejawiał takie nastawienie do tych całych Jashinistów - a skoro Tomuwaru mieszkał z nim przez dobrych kilka lat, to z pewnością wiele osób zdążyłoby przesiąknąć takim nastawieniem do pewnej grupy. Nie znaczy to jednak że były Wilk był niewinny.
Senju chrząknął i ściągnął z pleców guandao. Wystawił je przed siebie, przyjmując obronną pozycję.
- Pomogłem Jashiniście, dezerterze - powiedział, zaciskając mocniej dłonie na broni. Obawiał się Wilka - nie na darmo w końcu został awansowany tak wysoko. Nie na darmo też praktycznie własnoręcznie obronił dom sołtysa Toshimy przed napadem - Nazwij mnie plugastwem, wróć na Mur, podpal mnie we śnie - klony także przyjęły odpowiednią postawę, zbliżając się powoli, krok za krokiem, do Senju.
- Podpal całe Shi no geto, bo tam jest Sen, pod opieką Straży - ciągnął Senju bezbarwnym tonem, ignorując warknięcie Chise na temat tego, że Oren powinien zostać i zginąć w puszczy za Murem. Może i powinien. Może nie - Jeśli palenie i torturowanie dzieci uważasz za słuszne, to nie Tochiego trzeba było posłać do piekła - powiedział.

Wtem Uchiha, po krótkim ostrzeżeniu, wystrzeliła ogniem w bliżej nieokreślony punkt w leśnej puszczy - zapewne dzięki jakimś swoim talentom wyśledziła, że właśnie tam znajduje się jakaś osoba - być może ta odpowiedzialna za mgłę. Keizo skinął na Rashiego, by ten wsparł dziewczynę - postanowił wziąć rozmowę z "bohaterskim" uciekinierem na siebie. Do tego oddelegował do ewentualnej walki z nieznajomym jeszcze jednego Szczura, by skończyła się ona jak najszybciej. Ubytek chakry był już odczuwalny - powiązanie z mgłą było dość oczywiste.
Stojąc otoczony kordonem bunshinów, Senju kontynuował:
- Przestań być idiotą. Śmierć tutaj nic nie zmieni - rzucił chłopak, przyłapując się na tym że prawie warczy na mężczyznę, jak Chise. Dziewczyna widocznie miała na niego zły wpływ. Żeby tylko nie zaczęły mi wyrastać te plamy - Świat będzie tylko lepszy, jeśli będzie na nim jednego uprzedzonego Shinsengumi mniej. I nie musisz ginąć by tak się stało - dodał jeszcze, lekko zginając kolana. Przygotowany był na to, że Oren go zaatakuje - i szczerze wątpił, że byłby w stanie jakkolwiek zareagować. Wiele więcej niż defensywa mu jednak nie zostało.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 19 kwi 2019, o 03:18


Misja B Chise & Keizo 55/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Oren postanowił zignorować warczenie Chise. Co go obchodzi, że jakaś szczurzyca która zapewne nie dorównywała mu do pięt pod żadnym względem teraz sobie popyskuje? Tyle jej dobrego, że on się sam zdegradował, bo gdyby byli na murze i okazałaby taki brak szacunku to pewnie by musiała ze sprzątania szaletów uczynić swoje nowe ulubione hobby, bo na tym skupiałaby się wielka część jej zajęć. Ale teraz, po degradacji, to w sumie nic jej nie mógł zrobić prócz bezpośrednich czynów fizycznych... No i radosnej olewki. I to właśnie przyjął za taktykę. Zignorowanie jej zgodnie z mottem że psy szczekają, a wóz jedzie dalej.
Kiedy jednak Chise ostrzegła ich co do mgły, nawet Oren się rozejrzał, czując także narastające zmęczenie, ale on z kolei to zmęczenie zrzucał całkowicie na karb tego, że był wykrwawiony, bez oka, ranny i te sprawy.. A nie na jakąś brokatową mgiełkę w powietrzu. Nie wziął tego pod uwagę, ale teraz kiedy Chise zwróciłą jego uwagę - zrozumiał, że ktoś rzeczywiście bardzo sprytnie może wykorzystywać samą faunę i florę świata zza muru jako broń. I że ta broń jest właśnie na nich wykorzystywana, próbując pozbawić ich czzakry, sił i przytomności.

Poruszył się, zasłaniając odruchowo tarczą, kiedy z dłoni Chise wylecial strumień ognia. Ot, taki instynkt, niemalże wytrenowany. Te wystrzelenie ognia w las wywołało... w sumie spore poruszenie. Dla wszystkich dość słyszalne, dla Chise niesamowicie słyszalne poruszenie w postaci dwóch punktów, ośrodków hałasu, rozbiegających się na prawo i lewo od jej ognia... Po czym znów cisza. Chise idealnie wycelowała w stronę z której nadchodził atak mgłą, ale przeciwnicy musieli być kawałek dalej bo zdążyli zareagować. I potem cisza. Nawet dla Chise. Tylko wyraźnie słychać sapanie Rashiego, rozmowę Orena i Keizo, ich prężenie muskułów klonami i tarczami.

Tymczasem Keizo postanowił iść z Orenem na całego. Najpierw go nazwał dezerterem, ale mężczyzna pozostał niewzruszony. W końcu to była prawdziwa prawda. Kiedy jednak dowiedział się, że w Shi no geto jest Sen, cały zdrowy i bezpieczny... Zacisnął dłoń na tarczy biorąc zamach. Gotów zaatakować Keizo. Niestety jednak - lub dla co po niektórych stety - atak nie nadszedł. Bo Keizo dalej gadał. I gdzieś przy "śmierc nic tutaj nie zmieni"....

Całą polanę wypełniła piękna chmura fioletowej mgły wdzierającej się do płuc. Przez nozdrza, usta, penetrująca... i wypełniając ich dziwnie slodkim, męczącym zapachem. Trucizna, bez wątpienia, szczypiąca lekko w organy. Zakładając, że weźmiecie oddech. Z drugiej strony mgła wypełnia potężny obszar, a rzucenie się poza jej zasięg, między drzewa, w bagno, w wodę, w przeciwników... Samobójcza śmierć czy może lepiej opóźniona?
-Mamy ich! - Warknął ktoś z lewej strony. Z prawej strony także ktoś się zerwał... I z tyłu ze dwie osoby... Czyżby cztery na... no właśnie, ile pomocy stanowić będzie Oren i przysypiający Rashi?

Przeciwnicy zbliżyli się na tyle, by stanowić zagrożenie, ale nie ma z nimi jeszcze kontaktu wzrokowego. Stety lub niestety. Ale są. Chise słyszy ich ruchy, Keizo i Rashi jeszcze nie.
Z pozytywów jedzącej czakrę mgły już nie ma.

A tutaj mapka. http://sketchtoy.com/68925993
Żółta plama Rashi, czerwona Oren, zielone Keizo i klony, niebieska Chise, fioletowa - przeciwnicy. O ich ruchu wie TYLKO Chise.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Chise » 19 kwi 2019, o 15:40

Ha, nie musiał się nią przejmować. Tak jak w klanie była nieznaczącym doko, tak tutaj była tylko szczurem, którego nawet nie znał, jej niechęć musiała być mu obojętna. Nie żeby ją to obchodziło, bo jak dla niej to nawet powinien zostać w tym lesie, dać się zabić i oddać światu przysługę pozbywając się śmiecia, którym był.
Jednak na razie, to byli atakowani, co przeszkodziło im w.. rozmowie. Miotacz ognia z jej dłoni rozproszył napastników, ale nie trafiła żadnego, za to usłyszała ich ruch. Była ich co najmniej dwójka, poruszali się w przeciwległych kierunkach. Las znów umilkł, a strumień ognia zgasł, by mogła dokładnie wysłuchać tego co się dzieje. Jednak nawet to nie pomogło. Ignorowała dwójkę skaczących do siebie kogutów..
I wtedy wszyscy usłyszeli krzyk. Chise obróciła się w jego kierunku, składając pieczęcie do swojego podstawowego repertuaru - pięknej kuli ognia. Nabrała powietrza w płuca.. I poczuła jakiś gryzący dym zamiast niego. Natychmiast go wypuściła w kierunku przeciwnika, odkasłując jego nadmiar.
Cóż, gówno się wylało, pomyślała sobie, cokolwiek to było już tego złapała. Teraz już wszystko jedno. Błyskawicznie sięgnęła do łydek i pociągnęła za wstążkę, uwalniając się z ciężarków.
- Keizo, jeden po po prawej, dwójka za tobą! Ja biorę tego z lewej! - zawołała do młodzieńca, po czym biegiem wystartowała prosto w trującą chmurę, wyciągając po drodze ostrza w swojej pokazowej technice. Szkoda, że nikt tego nie mógł zobaczyć, ale co poradzić? Nie zawsze walczy się z widownią jak na turnieju.
Zamierzała dopaść gnojka produkującego truciznę jako pierwszego, by pozostali nie nawdychali się za wiele dymu oraz by rozwiała się zasłona zasłaniająca widok innych. Miała największe szanse to zrobić z nich wszystkich, bo jako jedyna nie potrzebowała do tego wzroku. Gdy tylko zbliżyła się wystarczająco, to postanowiła użyć znajomej sztuczki - zaskoczyć przeciwnika najpierw rzutem mieczem, by potem dopaść go pozostałymi.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Endan

Pieczęci
Wąż → Baran → Małpa → Świnia → Koń → Tygrys

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo przydatna technika Katonu. Polega ona na złożeniu pieczęci, a następnie wystrzeleniu ogromnej kuli ognia, która mknie na przeciwnika. Jutsu jest bardzo proste w nauce i wykonaniu, a jego efekty są zadowalające, nawet jak na tą rangę. Ciekawostką jest to, że Endan osiąga bardzo duże rozmiary, co nie zmniejsza jego prędkości, a nawet wizualnie zwiększa jej prędkość. W rzeczywistości i tak wszystko zależy od Kontroli Chakry używającego.


Nazwa
Shikata no keikyoku

Dziedzina
Nanaken no Mai

Ranga
B

Pieczęci
-

Zasięg
25 - 45 m

Koszt
-

Dodatkowe
-

Opis Technika stanowiąca dobry wstęp do rozpoczęcia pojedynku. Zaczyna się od wyrzucenia sześciu mieczy po kolei w powietrze, trzy z nich wysoko w górę, pozostałe trzy słabiej, tak aby szybciej wbiły się w ziemię. Mając pierwszy z mieczy w ustach, użytkownik techniki rzuca się do przodu z dużą prędkością, by w uporządkowanej sekwencji ruchów przechwytywać ostrza na przemian z ziemi i powietrza, zbliżając się do wroga w szybkim tempie, poruszając w chaotycznym dla niego ruchu. Kolejność umieszczania mieczy w kolejnych miejscach jest dowolna, poza dwoma ostatnimi. Ostatnie są zawsze miecze umieszczony w zgięciu kolana i między biodrem a udem, te są łapanie równocześnie z góry i wyjęte z ziemi niemal jednym ruchem, dzięki temu nogi przez cały czas zbliżania się są wolne i nie ograniczone.

Link do tematu postaci
KLIK!


Czakra
87%-15%=72%

Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Nanken no Mai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Ślepiec
  • Nabyta -
WSPOMAGACZE: CS;
Ciężarki - założone 21.07;
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50
    WYTRZYMAŁOŚĆ 120 + 10 (bonus z ciężarków)
    SZYBKOŚĆ 150
    PERCEPCJA 105 | 126 z bonusem
    PSYCHIKA1
    KONSEKWENCJA60
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 425 bez bonusów
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 112%
MNOŻNIKI: +20% percepcji, styl na S: +25 szybkość i percepcja
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Nanken no Mai - S
    • ---
    • ---
    NINJUTSU C
    ELEMENTARNE
    KATON B

JUTSU:
Ninjutsu D:
Utsusemi no Jutsu
Nanken no Mai B
Jagguru (WT)
Shikata no keikyoku (WT)
Katon C:
Katon: Gōkakyū no Jutsu
Kaengiri
Katon: Endan
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
Katon: Kaen Senpū
Katon B:
Katon: Hibashiri
Katon: Haisekishō
Katon Arashi Hinote WT Shigi
Katon: Hitsukejin WT Shigi



Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Przy pasie 7 wakizashi, maska, 2 kabury na udach i torba
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura 1:
  • 4 Kunai
  • Granat dymny

Kabura 2:
  • Nietoperzowy bumerang

Torba:
  • 20 kwadratowych shurikenów
  • 5 zakrzywionych shurikenów
  • 20 makibishi w kształcie zwierzęcych kłów
Chise
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 19 kwi 2019, o 21:59

A więc Oren był gotów podnieść rękę nawet na innego Shinsengumi - tylko dlatego, że ten pomógł osobie, pochodzącej z rodziny - Jashiniści byli w ogóle rodem? - której ten nienawidził. Możliwe starcie przerwała jednak chmura dymu, pędząca w ich stronę.
Gdy Chise podawała mu informacje o tym, gdzie znajdowali się jeszcze inni przeciwnicy - słuch dziewczyny był widocznie naprawdę niesamowity - Senju założył broń na plecy i zakrył twarz kawałkiem materiału, który był na wyposażeniu każdego munduru Shinsengumi. Być może nie dawał on ochrony takiej jak prawdziwe maski chroniące przed gazem, i tak oferował dodatkowe pół oddechu.

Po prawej stronie był Rashi - zasypiający i najbardziej bezbronny z czwórki Shinsengumi. Oren musiał zadbać sam o siebie, Senju postanowił więc zająć się tymi na "południu". Posłał trójkę klonów by ruszyli na odsiecz Rashiemu - trucizna była im niestraszna. Ogar musiał jednak zadbać o siebie, więc bez zbędnego zastanawiania się... wskoczył po prostu pod ziemię.
Tam, chroniony przed gazem warstwą gruntu, mógł głębiej odetchnąć stęchłym, podziemnym powietrzem. Zmiękczając ziemię ruszył więc we wskazaną wcześniej przez Uchihę stronę, nasłuchując drżeń gruntu wskazujących na to, że znajdowali się tam napastnicy. Gdy tylko coś poczuje - postara się wciągnąć jednego z nich pod ziemię, zaskakując go pociągnięciem za kostkę.

Napełniony nowym oddechem, Keizo nie będzie przejmował się ściąganiem z pleców guandao od razu - zabrałoby mu to cenne sekundy. Złoży najpierw pieczęć Ptaka i odgrodzi się od przeciwnika dwoma ziemnymi prętami, które przy łucie szczęścia mogą go nawet nieco drasnąć - i dopiero wtedy Senju ściągnie broń z pleców i ruszy na przeciwnika, rozpoczynając szerokim zamachem z prawej strony.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 kwi 2019, o 12:29


Misja B Chise & Keizo 58/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Można więc zaryzykować ze stwierdzeniem, że - nie wiedzieć czemu - nic porozumienia między Chise, a Orenem nie powstała. I choć dla mnie jest to równie niewytłumaczalne i szokujące co tam się mogło podziać, że się nie polubili, taka jednak była prawda. Ani Oren nie widział powodu się przejmować jakąs doko-szczurzycą, ani ona nie widziała powodu by odczuwać jakiekolwiek przejęcie losem Orena. Jedno z nich to potwornie groźny przeciwnik który gardzi innymi, a drugie to Oren. Taki żarcik kosekinaucik, prosimy nie regulować odbiorników to tylko chwilowe zakłócenia w czakrze. Nasze robaczki postanowiły się jednak rozdzielić, to też ich losy możemy rozdzielić i opisać co to im się wydarzyło w zyciu stosunkowo oddzielnie. Bo nie oszukując się, los spotkał ich niemalże ten sam - kawałek materiału którym osłonił usta Keizo nie zmienił zbyt wiele, dym był... No cóż. Dość mocno penetrujący. I może wziął do płuc trochę mniej powietrza niż Chise, tak dalej będzie musiał żyć z efektami gazu. No, może pomęczy się pare godzin dłużej heheh.

Oren, mimo ciężkiego przemęczenia i sporego upływu krwi postanowił nie stać bezczynnie. Zajął się więc wrogiem na prawo.

Wrogiem na lewo, zajęła się Chise, jednak trafił swój na swego można powiedzieć, ale bynajmniej nie w przypadku umiejętności fizycznych. Chise po smacznym sztachnięciu się dymem postanowiła zdjąć ciężarki i ruszyć do medyka, który swoim dymem już był w niej. Pieczętując też po cześci jej los, gdyby teraz stracić przytomność to pewnie się już nie obudzą. W związku z tym dużym plusem jest zniknięcie mgly jedzącej radośnie czakrę, rozgonionej jeszcze na chwilkę ogniem. Chise dopadła do medyka, mając go w zasięgu rąk - siwe włosy, trochę zmarszczek na czole, sporo blizn, ubrany w łatany pancerz skórkowy. Ot, takie nie wiadomo co, nic imponującego, nawet gdyby Chise go widziała to raczej by szału i wrażenia na niej nie zrobił Kiedy Chise do niego dopadła tylko uniósł ręce, przyjmując ciosy mieczami na korpus. Kiedy dwa miecze przeszyły jego płuca jęknął tylko, plując krwią, ale wykorzystując, że broń weszła w jego mięcho i kości - dotknął jednej z rąk Chise... I ta nagle straciła w niej kompletnie czucie, nie mogąc zacisnąć dłoni na mieczu. A mężczyzna, gdy Chise dosłownie opadły ręce (no, jedna, ale zawsze)? Odskoczył w tył i wyciągnął miecz z Siebie, a jego rany na jej oczach (hehe) zaleczyły się jeszcze szybciej niż by to się stało w przypadku Shigi! Mężczyzna widać, że zmęczony, bo takie numery męczą... Ale składa kolejne pieczęci i szykuje się do ataku! Jeden z mieczy które Chise miała w dłoniach spłynął krwią, ale po odskoku w jej dłoni pozostał. Drugi jedynie gdzieś poleciał na glebę, metr od wroga. Co z mieczem rzuconym? No ten trafił bo przeciwnik nie był brytanem prędkości utrzymywalnej dłużej niż w sekundowych przebłyskach. Pozbawiając go ucha. Ale to zdawało się nie zrobić wrażenia na nim żadnego. Czyżby nieczułość na bol? A może narkotyki czy inne specyfiki? Miecz poleciał dalej, z uchem.

Keizo jak zawsze w obronie bliźnich i potrzebujących postanowił zająć się osobnikami zbliżającymi się do rashiego. Nie widział ich, zostało mu więc zaufać na słowo Chise. I po tym jak wziął dymny wdech, wszedł pod ziemie - i dopiero teraz, czując drgania wywołane ruchem przeciwników, wiedział na sto procent gdzie się skierować. Zbliżył się do wrogów, omijając śpiącego Rashiego, po czym wyciągnął łapę... I w szybkiej akcji jeden z przeciwników zniknął pod ziemią, a została na zewnątrz tylko głową. Keizo jednak nie przerywał ataku. Najpierw odgrodził się od oponenta, a potem przypuścił atak. Ze względu jednak na żałosną widoczność nie było mowy o zbyt wielkiej możliwości taktycznego rozplanowania precyzyjnego ataku... CIos Guandao nie przyniósł żadnego efektu. Uderzył w coś metalowego, a potem broń została unieruchomiona. Chwilowe przejaśnienie w panującej dookoła kurzawie i rozchodzacym się coraz dalej trującym dymie pokazało, że oponent z którym bawi się Keizo ma na rękach dwie łańcuchowe rękawice. I jedną z nich właśnie zakleszczoną dookoła broni Senju... Ale to taka sytuacja patowa, bo żaden nie jest dość silny, żeby pokonać drugiego. Przeciwnik jest zupełnie zamaskowany.

Kurz, rozchodzący się trujący opar działający jak zasłona dymna, ciemno się już praktycznie zrobiło i z każdą chwilą jest coraz ciemniej... I tylko gdzieś w tle przebłyski wyładowań elektrycznych, mniej więcej z prawej gdzie pognał Oren.


A tutaj mapka.http://sketchtoy.com/68927206
Żółta plama Rashi, czerwona Oren, zielone Keizo i klony, niebieska Chise, fioletowa - przeciwnicy. Pomazana fioletowa kropa to przeciwnik pod ziemią. Kontur - to rozchodząca się mgła. Coraz mniej odbiera widoczność, coraz mniej gryzie w płuca.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 20 kwi 2019, o 17:23 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 20 kwi 2019, o 16:15

Wyszło... nad wyraz dobrze. Pierwszy mężczyzna zapadł się pod ziemię - i to w tym pozytywnym znaczeniu, gdyż to Senju go tam ściągnął. Drugi zaś posługiwał się łańcuchowymi rękawicami - pierwszą z nich zablokował cięcie Ogara, doprowadzając do krótkiej przerwy. Żaden z nich nie był w stanie przeważyć nad tym drugim.
Keizo puścił więc broń i skoczył do tyłu, składając pieczęć. Puszczenie guandao powinno nieco zachwiać równowagą przeciwnika, co Senju postanowił wykorzystać, przelewając chakrę do ziemi i oplatając nogi stojącego napastnika oraz głowę tego w ziemi twardymi korzeniami. Ten wciąż stojący miał zostać jedynie unieruchomiony... no i oczywiście miał też dostać w szyję kunai'em, ciśniętym potem przez Keizo. Konary atakujące tego drugiego miały zaś za zadanie zadać jak największe obrażenia - wejść do nosa, oczu, ust i nosa i ewentualnie pokonać przeciwnika od środka.

Klony tymczasem, po upewnieniu się że Rashiemu nic nie jest, podzieliły się na dwie grupy. Pierwsza - w liczebności jeden - miała ruszyć do bliższego napastnika, czyli tego walczącego z Orenem, i w zależności od tego co tam zastanie pomóc w starciu Wilkowi. Pozostała dwójka zaś powinna wynieść Szczura poza terytorium zagrożone i usadowić się na konarze jakiegoś drzewa - nikt nie chciał przecież by śpiący Rashi dostał jakąś zagubioną techniką czy shurikenem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Chise » 21 kwi 2019, o 16:35

Chise opadła ręka.
Oh, gdyby to była metafora! Ale niestety, ręka opadła całkiem dosłownie, bezwładnie opadła do jej boku, co sprawiło, że Chise trochę zbaraniała i pozwoliła przeciwnikowi odskoczyć. Rany zasklepiały mu się jak Jashiniście - czyżby Tochi nauczał Dzikich swojej wiary? Ciężko było jej w to uwierzyć, ale nie znała innego wytłumaczenia na takie zjawisko. Na szczęście znała doskonale metody unieszkodliwiania kultystów, wiadomości z pierwszej ręki, bo Shiga dość dokładnie ją poinstruował co i jak. Najlepiej było odciąć mu głowę, co jednak mogło się okazać nie takie proste w przypadku bezwładnej ręki, ale Uchiha jak zawsze miała plan.
Wypuściła skąpany we krwi miecz i skoczyła do przodu, robiąc pół salto, by wylądować na jednej ręce i znów skoczyć na niego nogami. Zamierzała wykorzystać impet by go przewrócić i wylądować na nogach tuż obok niego. Zapewne nie miała dość sił, by obciąć mu łeb jednym ciosem, dlatego postanowiła zrobić.. Dźwignie, albo raczej coś w tym rodzaju. Jedną nogą przytrzymała miecz przy jego szyi, a drugą kopnęła z całej siły, by przebić się przez mięśnie i kręgosłup. Po wszystkim jeszcze sprawdziła, czy głowa nie okazuje jakiś oznak życia, bo jeśli tak, to zamierzała zabrać ją ze sobą, tak na wszelki wypadek.
Potem musieli zająć się pozostałymi Dzikimi. Nasłuchiwała przez chwilę i postanowiła pomóc Keizo - Wilk niech sobie sam radzi, w końcu akurat jego życie obchodziło ją najmniej. Pomoc mu była na ostatnim z priorytetów, gdzieś koło popołudniowej drzemki na którą to zapewne miała większą ochotę. Zebrała więc miecze (tyle, ile mogła, resztę pochowała za pas) i pobiegła w stronę chłopaka, a ręka powiewała za nią jak chorągiewka.
Fruuuuu.



Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Nanken no Mai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Ślepiec
  • Nabyta -
WSPOMAGACZE: CS;
Ciężarki - założone 21.07;
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50
    WYTRZYMAŁOŚĆ 120 + 10 (bonus z ciężarków)
    SZYBKOŚĆ 150
    PERCEPCJA 105 | 126 z bonusem
    PSYCHIKA1
    KONSEKWENCJA60
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 425 bez bonusów
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 112%
MNOŻNIKI: +20% percepcji, styl na S: +25 szybkość i percepcja
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Nanken no Mai - S
    • ---
    • ---
    NINJUTSU C
    ELEMENTARNE
    KATON B

JUTSU:
Ninjutsu D:
Utsusemi no Jutsu
Nanken no Mai B
Jagguru (WT)
Shikata no keikyoku (WT)
Katon C:
Katon: Gōkakyū no Jutsu
Kaengiri
Katon: Endan
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
Katon: Kaen Senpū
Katon B:
Katon: Hibashiri
Katon: Haisekishō
Katon Arashi Hinote WT Shigi
Katon: Hitsukejin WT Shigi



Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Przy pasie 7 wakizashi, maska, 2 kabury na udach i torba
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura 1:
  • 4 Kunai
  • Granat dymny

Kabura 2:
  • Nietoperzowy bumerang

Torba:
  • 20 kwadratowych shurikenów
  • 5 zakrzywionych shurikenów
  • 20 makibishi w kształcie zwierzęcych kłów
Chise
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 kwi 2019, o 00:12


Misja B Chise & Keizo 61/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Chise opadła ręka, wszystkim w okolicy zaraz opadną głowy, z karku. Tak, Chise to drugi przypadek osobnika tutaj który im bardziej obrywa tym bardziej niebezpieczny jest. Może pora odpalić magiczne znaczki? Koniec końców zdązyła się już przespać, mogła wypoczać... Tylko czy chciała pokazywać swoje magiczne stemple Orenowi i Rashiemu po raz drugi? Zawsze jeszcze była możliwosć, że i jednego i drugiego się po prostu pozbędą! Albo chociaż Orena, bo Rashi poszedł lulu. Naturalnie słaba kontrola czakry szczura w połączeniu z mglą jedzącą czakre i teraz mgłą jedzącą powolutku wnętrzności bardzo źle w praktyce działała na naszego małego douhito. Bo sobie lulał, jeśli mamy być wszyscy ze sobą szczerzy.
Chise widząc nadzwyczajną regenerację oponenta - hehe, widząc - a raczej słysząc i zdając sobie sprawę, że nie ma ran które zadała - mogła założyć jedno - okultyści. Jeśli jednak miałaby możliwość zobaczyć oponenta na własne oczy widziałaby, że rana zaleczała się OD RAZU jak powstawała, zupełnie w praktyce inaczej niż do tej pory zaobserwowała u Shigi. Z drugiej strony bycie kultystą lub nie bycie nim nie zmieniło w sumie nic w planie Chise - czy jest wyznawcą Jashina czy nie obcięcie mu głowy będzie tak czy siak bardzo skuteczne.
Wypuściła jeden z mieczy, skoczyła... I na swoje niszczęscie wróg nie był dość szybki. Zdołał pokryć swoje dłonie czakrą i jedynie podnieść je do góry w momencie kiedy miecz znalazł się przy jego gardle. I gdy Chise kopnęła miecz dekapitując medyka, ostatek czakry z jego dłoni naciął jej łydkę, ale niezbyt poważnie... Po czym czakra zniknęła tak jak wszelkie życie w oponencie. W głowie także.
Chise po pokonaniu swojego wroga udała się do Keizo który...

Rzadko się zdarza, że coś tak wychodzi, co, Keizo? Przeciwnik wzięty z zaskoczenia zapadł się pod ziemie i w sumie niewiele mógł zrobić. Wszystkie techniki które znał wymagały pieczęci, a on miał bardzo wątle możłiwości i umiejętności wygrzebywania się z łajna w którym się znalazł. Keizo rozstał się ze swoim orężem bez problemu, bo wiedział, że żaden nie ma przewagi.. A to wytrąciło wroga odrobinę z równowagi, bo nagle stał się posiadaczem guandało. Keizo jednak nie wpadł na pomysł się odsunąć, dlaczego - nie wie żodyn. Rezultat jest taki, że w momencie kiedy korzenie oplotły nogi pana z rękawicami łańcuchowymi, wziął on zamach - odrzucając oreż Keizo - i w tym momencie co Keizo wziął zamach do rzutu kunaiem, mężczyzna zasłonił się rękawicą numer jeden w której utknął kunai i wziął zamach drugą - ostry łańcuch wystrzelił z broni, tnąc Keizo po brzuchu, dość boleśnie i dość nieładnie, uszkadzając pancerz nad pasem - dziura jest dość płytka, rana w brzuchu głębsza tylko na środku na kilka centrymetrów. Tymczasem korzenie pana od głowy w ziemi roztrzaskały mu czaszkę...

Czego świadkiem była Chise. Słyszała jak korzenie rozrywają czachę głowy w ziemi, słyszała też szczęk łańcuchów którymi na oślep wymachuje unieruchomiony przeciwnik, próbując dosięgnąc Keizo i na pewno trzymając go na dystansie dalszym niż możliwość skutecznego rzutu bronią czy ataku guandało. A pomiędzy nimi.... BAM, JEBITNA WIĄZKA PIORUNÓW ZZA DRZEW! WIELKI JEBITNY PIORUN! Tak, słyszeliście dobrze, taki grubiutki piorun co to na strzał pozbawia życia! I odgłosy walki gdzieś dalej, za drzewami. Tadah.

Obecności Chise nie zauważył łańcuchowiec. Ale macha na oślep, próbując trafić Keizo, który sobie ładnie krwawi i stoi poza zasięgiem łańcuchów. Ale latające wiązki destrukcyjnego raitonu to dobry powód do nie stania w miejscu tylko jakiegoś najlepiej żwawego oddalenia się z obawy o własne zycie..!

Co do życia - dwa klony odtransportowały Rashiego nieprzytomnego w bezpieczne miejsce. A jeden doszedł na miejsce starcia Orena z przeciwnikiem. Co zdażył przekazać korzeniami swojemu twórcy? No tylko tyle i aż tyle, że Oren walczy 1 na 1. Z silnym przeciwnikiem, który ma na sobie łeb i skórę wilka, a oprócz tego prawie żadnych elementów pancerza. Na oczach klona tarcza Orena uderza w skórę i odbija się z łoskotem, jak od metalu...
A potem pieczeci, błysk i klon znika. Puff.

A tutaj mapka. http://sketchtoy.com/68928670
Żółta plama Rashi, czerwona Oren, zielone Keizo i klony, niebieska Chise, fioletowa - przeciwnicy. Fioletowa bazgraja to rozbabrany przeciwnik, a raczej jego głowa. A dwie kropki mniejsza i większa to zdekapitowany wróg.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 25 kwi 2019, o 11:18

Keizo stęknął głośno gdy łańcuch z połączonych, zużytych już zapewne, shurikenów przeciął mu brzuch. Rana była powierzchowna i niezbyt głęboka - raczej niezagrażająca życiu - jednak tak czy siak, ból pozostawał. Do tego dookoła zaczęły latać pioruny siarczyste ogniste, znak tego, że walka Orena nabierała rumieńców. Senju jednak wolałby żeby jednak już się zakończyła i mogli spokojnie wrócić na mur, gdyż nawet jeśli jego senność była spowodowana dziwną mgłą, to zmęczenie pozostało.
Dwa klony opuściły Rashiego - był w względnie bezpiecznym miejscu, a sam potrzebował ich pomocy gdzie indziej. Jeden z nich powinien podejść do oryginału i zająć się tam spętanym mężczyzną - był z drewna, więc parę ran po shurikenach nie powinno sprawiać mu większych kłopotów. Do tego mógł używać nie tylko swojego skopiowanego guandao ale też tego metalowego, leżącego obok spętanego mężczyzny i tego, co pozostało po jego towarzyszu.

Keizo tymczasem wskoczył pod ziemię - znów - i zaczął kopać w stronę walki Wilka z wilkiem. Tutaj do gry wchodził jego drugi klon - miał trzymać się w bezpiecznej odległości i służyć mu za oczy, dając informacje gdzie znajduje się przeciwnik. Bo choć chłopak wyczuwał drgania ziemi tam, gdzie odbywała się walka, to ciężko było mu odróżnić przecież które drgania to Oren, a które napastnik. Dlatego też bunshin miał powiedzieć mu co i jak - kto jest z lewej, kto z prawej - tak, by Senju mógł wciągnąć pod ziemię odpowiednią osobę, dając Orenowi i Chise szansę na zadanie ostatecznego ciosu. Nawet jeśli mężczyzna pod wilczą skórą miał pancerz, to żaden hełm nie obroni przed ogłuszeniem gdy dostanie się tarczą w głowę od takiego wielkoluda jak Tomuwaru.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Obszary poza Murem

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość