Bagna za murem

Ogromne, tajemnicze terytoria położone za wielkim Murem Granicznym, położonym na obrzeżach Sogen, wlicza się do nich również niezbadany teren na północ od Morskich Klifów.. Obszary te są w znacznej przewadze otoczone morzami... i w sumie niewiele więcej da się o nich powiedzieć. Historia tych okolic jest związana z rewoltą, która kiedyś rozlała się po sąsiadujących prowincjach i nieomal wyeliminowała klan Uchiha. Jednak od czasu zesłania ludzi związanych z tym wydarzeniem za Mur, sytuacja się ustabilizowała... lecz do dziś nic nie wiadomo o tym, co się tam dzieje.

Re: Bagna za murem

Postprzez Kamiru » 4 kwi 2016, o 21:15

Eh... Sytuacja naprawdę nie mogła być choć odrobinę milsza? Serio? Serio? No ale jak się już wdepnie w gówno po szyję, to można tylko trzymać głowę w górze i liczyć na brak opadów. Jakże niepoetyckie porównanie, a zarazem jakże skuteczne i trafnie opisujące wszystko, co wydarzyło się do tej pory na tej misji. Jakieś potężne klony, żywe a jednocześnie martwe golemy tkwiące pośrodku ścieżek, wymordowani tubylcy i jakieś wzorki do pokolorowania w grupie dla zaawansowanych. Jedyna zaleta znalezienia się w domu... No cóż, znaleźliśmy jednego z naszych. A to całkiem niezły wynik przed zapadnięciem zmroku, bo teraz się już nigdzie nie ruszymy przez najbliższe godziny, huh. Wolałem nie zastanawiać się nad tym, co dokładnie działo się z tym biedakiem wcześniej, zamiast tego postarałem się go w miarę szybko zdjąć z tego, no, czegoś. O ile się da, rzecz jasna. A potem ułożyć go bezpiecznie na podłodze albo jakimś rodzaju legowisku, jeśli znajdzie się coś takiego.
A co do roztrzęsionej i zniszczonej panny z rodu Hyuuga... Niewiele przychodziło mi do głowy, co innego zajmowanie się Yuusuke, którym prawdę mówiąc nie zajmowałem się w kwestii uczuciowej, tylko zapewniałem mu dach nad głową, żarcie... I w sumie tyle. A ktoś znajdujący się w takim stanie psychicznym jest potencjalnym zagrożeniem, raczej dla egzystencji swojej niż innych osób znajdujących się w tym budynku. Meh. Kamiru łatający zmęczone dusze. Eh.
- Eto... Życie jest takie, zwłaszcza tutaj. Musisz wrażliwość zwalczyć, tu może zabić cię. Proszę. - no i tyle mogłem powiedzieć. Ot, zdolności oratorskie i empatia nigdy nie były moją mocną stroną.


Spoiler: pokaż
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    Siła 50 | 60
    Wytrzymałość 63
    Szybkość 141 | 161
    Percepcja 70 | 80
    Psychika 1
    Konsekwencja 50

Znowu plan
    1. Ogarnąć, czy da się tego typa uwolnić, ułożyć bezpiecznie itp. No i sprawdzić, czy jego ubiór (jego resztki) wyglądają na strój strażników / ludzi z muru ~
    2. Spróbować uspokoić Hyuugę
    3. Klony dalej wysunięte bardziej na rubieżach (lel, wcześniej coś mi się pomyliło ze słówkami) chaty (czuwają przy drzwiach / oknach)
    4. Modlitwa <3 I nieustanna czujność



chakra - 85%
Kamiru
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Hikari » 7 kwi 2016, o 12:43

~ Żniwa wojny ~
Misja rangi B 31/45
Kamiru


Obrazek

Noc nadeszła, a naszym bohaterom została tylko modlitwa. Wiele rzeczy zostało postawionych na jedną kartę, schowanie się w domku, zabunkrowanie go i zdjęcie z ściany niemal żywego trupa. Tak zrobiono to, ponieważ było to możliwe, po "odkuciu" go od ściany wpadł w ramiona Kamiru, a ten położył go na ziemi tak, aby nie zawadzał. Czy można mu było pomóc? Pewnie nie za wiele. Gdzie zbytnio inaczej nie było w stanie go położyć, ale czy Kamiru był gotowy na to co nadchodziło? W sensie pewnie do walki był przygotowany w każdym momencie, ale tutaj mówimy o innym rodzaju tego co nadchodzi. Ot miałem na myśli walkę z sennością, którą nasz bohater też będzie musiał zwalczyć, a przy tym mogą pojawić się pewne komplikacje. Może warto rozważyć jakieś warty z Hyuuga? Warto aby ktoś żywy był ciągle no... żywy. A właśnie jakie efekty dało pseudo pocieszanie Hyuugi? Raczej mierne, ponieważ no cóż... To raczej nikogo by nie pocieszyło, nawet trup by się bardziej zdołował.
- To nie takie łatwe patrząc na to co się dzieje dookoła. Jedno to wrażliwość, a drugie to całkowita znieczulica Kamiru.
Po tych słowach zaraz było czuć mały wstrząs podłoża, który mógł delikatnie osobnikami stojącymi zachwiać, czyli chłopakiem w masce, oraz jego klonami. Powtarzał się on, ale zmniejszał. Wygląda na to, że to coś co powoduje te wstrząsy było gdzieś niedaleko i się oddala wraz z czasem. Co to było? Kamiru mógł się tylko domyślać, czy to nie był przypadkiem jeden z golemów, a może coś jeszcze gorszego. Nie ważne, oddalało się. Reasumując musisz zdecydować, jakie dacie zmiany, a może samodzielnie pełnisz wartę całą noc? Zdecydowanie się to odbije na dniu z powrotem i to wiedziałeś dokładnie, ale czy warto ją zostawić w takim stanie. Tak swoją drogą czy mi się zdaje, czy to ciało leżące na ziemi lekko się poruszyło? Może to tylko od wstrząsów...


85% chakry



Tak dla przypomnienia jej wyglądu.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2190
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Bagna za murem

Postprzez Kamiru » 7 maja 2016, o 15:20

- Możemy przetrwać, albo pozostać ludźmi. Na shinobi nas wyszkolono. - Tylko to przychodziło mi w tej chwili do głowy. Zresztą, kim ja niby byłem? Psychologiem? Terapeutą? Nie szkolono mnie na doktora roztrzęsionych serc. Jeśli już to na chirurga ze skłonnością do używania większych ostrzy. I nie używania znieczulenia. Eh, nie ważne, jeśli dziewczyna nie zdoła się pozbierać to trudno, będę musiał działać sam. Czyli jak zwykle, huh.
- Odpocząć spróbuj, zbudzę cię potem. - Może sen przyniesie jej choć częściowe ukojenie? A po zmianie warty wróci rzeczywistość i znowu rozbije jej psychikę na kawałki. Żywot wiecznego samotnika... Oczywiście nie licząc tych wszystkich morderczych bestii które krążą gdzieś poza ścianami tego kruchego schronienia. Może jaskinia była lepszą opcją, tym bardziej, że z porwanych strażników niczego się nie dowiedziałem. Kolejne zmartwienie, martwy, albo prawie martwy członek muru. Niezależnie od decyzji Hyuugi, jeden z klonów nie spuszcza wzroku od ciała, w razie gdyby... No, coś się stało, typu spowiedź, żądza krwi albo nagłe samospalenie. Cios mieczem w serce powinien uspokoić ostatecznie, ne? Pozostałe repliki trwają na posterunkach przy drzwiach i oknach, a ja... Cóż, czekam mniej więcej po środku domku, starając się nie zasnąć. Dalej nie miałem pojęcia, co się tutaj działo, ale szczerze mówiąc, było mi już wszystko jedno. Wrócić do świata, znaleźć Yuusuke i zaplanować kolejne kroki. Ale najpierw trzeba przeżyć.
Kamiru
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Hikari » 13 maja 2016, o 16:09

~ Żniwa wojny ~
Misja rangi B 33/45
Kamiru


Obrazek

Kamiru początkowo miał szczęście co do nadchodzącej nocy, która przebiegała spokojnie. Dziewczyna mimo wszystko bardzo szybko została pochłonięta przez sen. Dosłownie jeszcze przed chwilą siedziała skulona, a zaraz potem spała w tej samej pozycji tylko opierając się o ścianę domku. Czyli nie pozostało naszemu nic poza jego pewnie równie niezwykle rozmownymi klonami jako towarzystwo. Podobno lepsze coś niż nic, ale w tym wypadku chyba jedno i drugie oznaczało to samo prawda? Przecież one się nie odezwą, ani nic. Nie poruszą bez rozkazu bezpośredniego wydanego przez ich pana i władcę, wygnanego w pewnym sensie, człowieka w masce czyli Kamiru. Ogólnie właśnie co do tej spokojnej nocy... Słychać było różne dziwne wycia, trochę bliżej, to trochę dalej, a także czasem coś przebiegło blisko chatki, ale nic specjalnego. Nie próbowało się jeszcze nic włamywać, co jest pozytywne biorąc pod uwagę trzy godziny minięte od przyjścia tutaj i zabunkrowania się, coraz mniej jej zostało tylko skąd bohater będzie wiedział, że ona już minęła? Wszystkie okna i drzwi zabezpieczone za pomocą swojej chakry... Ciężko jest zdecydowanie określić porę dnia jak i dokładną ilość czasu, aby to zrobić musiałby liczyć sekunda po sekundzie, minuta po minucie, godzina po godzinie... Po jakimś tym czasie wydarzyło się coś mniej spodziewanego. Domniemany trup zaczął się ruszać, powoli delikatnie, ale nie miał wiele sił, a przynajmniej tak wyglądał... Cicho wyszeptał:
- Gdzie?


95% chakry (10% regnęło)



Tak dla przypomnienia jej wyglądu.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2190
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 4 mar 2019, o 19:49

Głosy nie brzmiały tak, jakby jeden z nich należał do znanego strażnikowi Wilka. Być może po prostu non stop głos zabierała trójka Szczurów, którą ten ze sobą zabrał - maszerowanie jednak przed siebie samotnie, wgłąb nieznanego terenu, z pewnością nie należało do zbyt inteligentnych zachowań, a raczej tych z gatunku głupszych. Jednakże osoby w stanie, w jakim znajdował się Senju - a był on coraz bardziej roztrzęsiony i zaniepokojony - z pewnością nie słynęły z podejmowania rozsądnych decyzji.
Keizo jednak zatrzymał się i oparł plecami o drzewo, stojąc oczywiście na jednym z jego konarów. W końcu nie miał zbyt wielkiej ochoty na błotnisto-bagnistą kąpiel, a raczej tylko to go czekało na powierzchni ziemi.
Chłopak wziął kilka głębszych oddechów - uznał, że czas najwyższy spowolnić nieco i przestać gnać przed siebie na złamanie karku. Po pierwsze, przed ruszeniem w stronę głosów potrzebował odrobiny rekonesansu. Złożył więc odpowiednią sekwencję pieczęci i obok niego pojawiła się jego idealna kopia, stworzona jednakże z drewna. Jako że byli w lesie to wzajemna komunikacja nie sprawiała im najmniejszych problemów - bunshin ruszył więc przodem, cichaczem próbując sprawdzić co piszczy w trawie nieco dalej.

Ninja tymczasem, oczekując na informacje od drewnianego zwiadowcy, mógł poukładać sobie w głowie co działo się przez ostatnie... ile minęło czasu od znalezienia ciała Murino? Godzina? Dwie? Sam już nie wiedział jak długo błąkał się po murze i za nim w poszukiwaniu poszlak, pomocy i porady.
Czy podejrzanym mógł być Tochi? W końcu zachowywał się nieco dziwnie po otrzymaniu informacji, że Keizo prawdopodobnie tylko głupio sobie żartował. Może to była jednak tylko reakcja na szok - głupio byłoby w końcu podejrzewać osobę, która musiałaby zabić najbliższą sobie kobietę.

A może to jednak nie dzicy czy nukenini ale jakiś klon Keizo zachował resztki świadomości i ruszył na mordercze żniwa, chcąc zamordować na końcu oryginał i zająć jego miejsce? A może to inna małpa, nieco mniejsza, bardziej zręczna i sprytna chciała zemścić się na mordercach swojego pobratymca?
A może Keizo popadał w paranoję, czując nieustanny oddech beztwarzowego prześladowcy na swoim karku?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 mar 2019, o 20:54



Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliej.
Misja B 19/45


I wracamy do punktu wyjścia czyli jednej z pierwszych linii obrony Keizo - When in doubt: mokubunshin. To w sumie intrygujące, że ilekroć pojawia się jakieś wymagające lepszego rozpoznania otoczenie czy zagrożenie pojawiają się drewniaste klony. Ale nie można odmówić chłopakowi z wybitnego klanu jego wybitnej atutowej techniki. Taki klon bezczakrowiec powstał więc, gdy Senjuu złożył łapki do kupy ile razy trzeba, gotów do rekonesansów za pomocą swego klona, Kloneizo.

Keizo - stojąc na konarze tworzy Kloneizo, więc tutaj się pewnie drogi zaraz rozdzielą. Sam Keizo, po stworzeniu klona, cóż, stoi i myśli. Tylko czy tutaj jest czas na myślenie? Ze skradającym się zewsząd zagrożeniem, na ziemi śmierci... Z niezidentyfikowanym mordercą na murze... Czy naprawdę teraz jest czas by stać i rozmyślać? A może został tylko czas by działać, a i to prędko? No cóż, Keizo podjął decyzję, że to klon musi działać, a on może myśleć. I o ile jako zły los jestem szczerze powiedziawszy zachwycony twoimi pomysłami - naprawdę zyskujący samoświadomość klon będący pewnym, że jak zabije twórcę to będzie całkowicie autonomiczny jest dla mnie hitem który na pewno kiedyś wykorzystam - to są to pomysły wysoce absurdalne. Nic takiego nie mogło się stać, nie tu, nie teraz. Czemu Murino miałaby ci zaufać na tyle, czy Tobie czy klonowi, by dać się zabić po kryjomu? A Ishiki? W końcu zrobiliście razem tylko jedno zadanie, nic więcej..
Ale myśl dalej.

Kloneizo - Podróżując dalej, wkraczając w smieszne miejsca... Bo o ile Keizo jest w lesie i nie widzi muru bo przeszkadzają mu drzewa, tak klon jest głębiej w lesie i nie widzi ani Keizo ani muru... Po kilku metrach jednak pozostając w ukryciu widzi to co przed nim. Dwójke ubranych dziwacznie mężczyzn, o bardzo bladej skórze. Dzicy. Ale dalej, za nimi, słychać głosy inne. Ta dwojka jakby... śledziła źródło nieznanych głosów które ciężko rozszyfrować co mówią, jedynie, że coś mówią. Ale echo, dziwne dźwięki... wygłuszają. Czyli mamy Kloneizo, przed nim dzikich, a oni śledzący jeszcze dalej kogoś...
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 4 mar 2019, o 22:45

Gdy tylko klon zaczął zbliżać się do - jak się okazało - pary dzikich, Keizo zaczął podążać jego śladem, cały czas otrzymując nowe informacje. Przyśpieszył, dowiadując się że jego "zwierzyna" także śledziła kogoś innego - a choć nie było to nic pewnego, to prawdopodobieństwo że była to drużyna Orena znajdowało się na całkiem wysokim poziomie, przynajmniej według Senju. Najwyraźniej dzicy tak łatwo nie opuszczali tym, którzy zaszli im już za skórę.
Kiedy chłopak wyrównał się z klonem - jeśli nic oczywiście go nie zatrzymało - musiał znaleźć sposób na szybkie, ciche i skuteczne zatrzymanie dwójki dzikich. Miał do dyspozycji klona z kopią jego ekwipunku. Miał do dyspozycji swój skromny arsenał jutsu. Przyszedł czas na coś, do czego ninja teoretycznie byli stworzeni - skrytobójstwo.
Widząc przeciwników, Senju zmienił nieco swoje położenie - dla odpowiednich efektów musiał myśleć w trójwymiarze. Przelewając chakrę do stóp zszedł po pniu. Krzyżowy atak miał na pewno większe szanse powodzenia niż podwójny strzał na ślepo pochodzący z jednej płaszczyzny - od klona oraz oryginału. Keizo zastanawiał się, czy nie warto byłoby schować się w którejś z licznych, bagnistych kałuż, jednak nie był pewien czy dzicy po prostu nie uciekną, zamiast wdawać się w starcie z klonem-przynętą.
Keizo, upewniając się że najbliżej jak tylko może bez zbędnego ryzyka, złożył jedną pieczęć, w zębach trzymając stalowy kunai. Z otoczenia dwóch dzikich powinny wystrzelić oplatające ich nogi pnącza - zaś w ich szyjach powinny wylądować kunai'e, posłane przez klona i oryginał. Dzięki temu nie powinni wydać zbyt wielu, głośnych odgłosów - nie powinni też uciec, nie tylko unieruchomieni przez pnącza, ale też zaskoczeni przez nagły atak. To mogło się udać - choć wcale nie musiało.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 mar 2019, o 00:36



Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliej.
Misja B 21/45


Kloneizo odnalazł dzikich, Kloneizo musi sobie z nimi poradzić. Powiem szczerze, że strasznie mnie cieszy mówienie o nim kloneizo. Tak jakoś to pasuje. A jak połączyć to z Keizolowym nadużywaniem klonow... To serio to takie no jak przeznaczenie trochę. Ale no, Kloneizo zdał zadanie i wykonał swój cel zyciowy - be a good clone. Dobry Kloneizo odnalazł dzikich i prawdopodobnie Orena. I to w sumie było do przewidzenia, że druzyna zapuszczająca się głęboko w tereny dzikich w końcu ich napotka. To nie tak, że musieli do tego mieć jakąkolwiek motywację większą. Nukenini zabijali dobrych, kradli EQ, mieli materiał do swoich dziwnych praktyk. Dzicy są po prostu dzicy.. Zabijają bo w sumie tylko to się liczy po tej gorszej stronie muru. Umiejętność dobrego zabijania. A nic tak nie szlifuje umiejętności jak jej ciągłe nadużywanie i do skutku i do skutku - powielanie ćwiczeń. W ten sposób dzicy stają się coraz lepszymi zabójcami... a klony Keizo są coraz to skuteczniejsze i przydatniejsze. Bo chłopak je szlifuje.

Keizo wyrównał się z klonem, bo nic go nie zatrzymało. Chciał powstrzymać dwójkę dzikich wraz ze swoim klonem, lecz ten z powodu braku czakry mógl walczyc tylko wręcz. A to ani ciche, ani wygodne, ani sprawne, więc potrzebował interwencji oryginalnego przystojniaka z Shinrin. Pora więc na... ninjowanie mordowanie!
Keizo schodzi na dół i się zbliża ile może. W rękach ma kunai, składa piecżec. Cele są blisko Siebie...

Ale niestety taktyka unieruchomienia i zaatakowania naprawdę nie jest niczym nowym po tej stronie muru. W momencie gdy wyskoczyły spod nóg dzikich pnie mające ich pętac, jeden z nich jedną ręką złożył pół barana i z jego ciała wystrzeliła czakra fuutonu, odpychająca jakąkolwiek skutecznosć kunai i same kunaie wpizdu. Drugi z dzikich wykorzystuje tą chwile by złożyć kilka pieczęci. Jego wlosy nagle robią się mega długie i zasłaniają obu mężczyzn.
-Nieładnie! Kurwa zdejm to ze mnie. - Krzyknął jeden z głosów zza włosów. Jakby to głupio nie brzmiało. Nagle włosy się odsunęły z jednego z mężczyzn. Odsłoniły go. A włosowa kula się poruszyła.
-To ja cię uwolniłem chuju... - Mruknął mężczyzna, widząc, że korzenie oplątały jego ciało do połowy i został całkowicie skazany na łaskę Keizo i Kloneizo. Jego włosowy kolega, futonowymi ostrzami uwolnion od korzeni, próbuje uciekać. Jako wielka kula włosów. No parodia, panie.
-Tchórz! - krzyczy za nim kolega, teraz już bezradny.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 6 mar 2019, o 01:17

Wyglądało na to, że mężczyźni mieli spore problemy z dogadaniem się - czy to dobrze, czy źle, nie Keizo było oceniać. Jego zadaniem było jak najszybciej zlikwidować zagrożenie, które czaiło się za plecami Orena. Kunai'e niestety zostały odbite - to nie był jednak oczywiście koniec możliwości chłopaka.
Kloneizo oraz oryginał zdjęli z pleców swoje naginaty po czym, przelewając w odpowiedni sposób chakrę do stóp, zaczęli przeskakiwać od drzewa do drzewa, zbliżając się do swoich celów. Utrzymywali jednak odpowiednią od nich odległość - starali się wylądować mniej więcej przy podstawie drzewa po czym ruszyć w górę pnia, biegnąc w ich stronę zygzakiem. Innej możliwości nie było - jeżeli chcieliby doskoczyć bezpośrednio do dzikich, mogłoby się to skończyć kolejnym podmuchem futonu, który w bolesny sposób mógłby posłać ich w jakiś konar.
Po drodze uważali jednak oczywiście na ewentualne ataki ze strony spętanych przeciwników. Tradycyjnie już prowadził drewniany klon, który wytrzymać mógł o wiele więcej od oryginalnego Senju - jego zadaniem było przyjęcie na siebie możliwych niebezpieczeństw.
Gdy będą zaś w odpowiedniej odległości, celem zarówno Keizo jak i oryginału będzie po prostu przebicie dwójki gagatków naginatami.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 mar 2019, o 16:48



Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliej.
Misja B 23/45


Chyba dla Keizo dobrze, że nie umieli się dogadać. Tam gdzie górę wziął czysty egoizm tam pojawiało się okno - szansa na działanie przez Keizo. Bo gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, czy jakoś tak. Przynajmniej tak zawsze chyba się mówiło. Przecież jeden z nich, ten od fuutonu co uwolnił kolegę, przez to że go uwolnił, zajął się nim, a nie sobą - a tamten się wypiął... No, rezultat jest taki, że pan od fuutonu oplątany jest jak świąteczna wieprzowa szyneczka i nie ma za wielkiego pola do działania. To też zbliżenie się do niego i zrobienie mu dziob dziob naginatą by zaczął krwawić jak zarzynana świnka naprawdę nie było niczym zbytnio wymagającym. Co innego ten drugi.
Wiesz, że ten pancerz z włosów nie wymaga możłiwości ruchu?! To dopiero coś. Żadnych pieczęci. Mimo, że mężczyzna jeszcze ciut splątany to całkowicie niebezpieczny. No i zbliżenie się do niego zygzakiem, świstakiem czy czym tam sobie chcesz... zły pomysł. W momencie gdy Keizo i Kloneizo byli te dwa trzy metry od włosowej kuli - włosy się nagle nastroszyły. I jak nie zaczęły walić! Dziesiątki igieł poleciały w stronę napastników Shinsengumi. Nie muszę chyba mówić, co dalej, prawda?

Keizo - Śmierć postaci.



Taki żarcik. Jeszcze nie zginąłeś. Ale kloneizo nie zdążył zareagować w twojej obronie. Ostre jak szpila włosy o twardości stali wystrzelone były z rożnych części włosowego pancerza. Rezultat jest taki, że kloneizo przypomina poduszkę na szpilki w swojej zdrewniałości, gdzie kilkanaście szpil sterczy z jego głowy, gardła i górnej części klatki piersiowej. Kilka igieł, których nie wziął na Siebie przeszyło także twoje ciało. Jedna przebiła ucho na wylot, druga cięła głęboko policzek. Jedna przeszyła szyję blisko skóry, powodując krwawienie, ale nie jakieś groźne dla życia. Gorzej z rękami, bo jedna z igieł przeszyła na wylot twój bark, powodując obfite krwawienie - nadal nie zagrażające życiu, bo jednak igiełki są bardzo cieniutkie, bo to włosy, jakby nie patrzeć. Ale boli jak skurwysyn. Bark, ramie - dziury. Policzek, ucho, szyja - dziury. Jeden z włosowych senbonów wbił się w twoje żebro i utkwił w nim, stercząc teraz. A był niebezpiecznie blisko serca lub płuc. Zabawnie, nie?

Te senbony z włosów które przebiły twoje ciało na wylot, z jasnych jak włosy mężczyzny, stały się szkarłatne i wylądowały mniej więcej w korze drzewa z którego przed chwilą biegłeś.
Na szczęście przybywa kawaleria! Słyszysz, że druzyna Orena chyba się dowiedziała, że coś nie tak, bo zbliżają się powoli i ostrożnie w tym kierunku. Ale to nie jest prawdziwa kawaleria. Prawdziwa kawaleria to znany ci chłopak, Tochi, pojawiający się ze strony z której ty przybyłeś i używający swojego niskopoziomowego katonu do podpalenia włosów jegomościa.

Dziki płonie. Krzyczy. Łatwy cel dla Kloneizo, jeśli ten zechce go zabić. Drużyna się zbliża, Tochi się uśmiecha.
-Nie mam ci za złe tego żartu z Murino. Podobno wyruszyła z Orenem. Dowiedziałem się tego, gdy ty wyruszyłeś za nimi. Ale to ryzykowanie życia, w pojedynkę za mur... - Powiedział szybko i szczerze, uśmiechając się. - ... bohaterze.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 6 mar 2019, o 17:25

- To nie... - zaczął Keizo, jednak ostatecznie zrezygnował i westchnął jedynie, każąc klonowi dobić przeciwnika - o wiele lepiej znosił on rany kłute niż oryginał, któremu do tytułu posiadacza kamiennej skóry było jeszcze daleko.
Sam chłopak, póki miał chwilę spokoju, usiadł na konarze i wyjął z torby kilka nasionek, które położył na ułożonych nogach i złożył pojedynczą pieczęć, z ukosa zerkając na Tochiego. Całkiem miło ze strony chłopaka że nie miał mu za złe jego "żartu", jednak o jego prawdziwości będzie można przekonać się za chwilę - choć "przekonać" to za duże słowo, to jednak ewentualny brak Murino w drużynie Orena byłby pewnym znakiem wskazującym na to, że Senju nie dopadły jednak halucynacje.

Ziarenka zatrzęsły się, a po chwili wyrosły z nich pędy i szerokie liście, wciskające się pod strój Keizo i pędzące do miejsc, które wymagały opieki medycznej. Korzonki powoli wyciągnęły senbony, tamując od razu ewentualne krwawienie i wydzielając lecznicze substancje, które nie tylko pomagały w gojeniu się, ale także oczyszczały i odkażały zranienia - gdyby okazało się że włosy dzikiego nie były myte zbyt często. Duh.
Już obandażowany, Keizo wstał i oparł się o drzewo, patrząc na klona który powinien skończyć swoją robotę. Zerknął także w gęstwinę, skąd powinna przybyć drużyna Orena - wszystko zależało teraz od tego, czy Murino z nimi jest. Jeśli tak - musiał zgłosić się do lekarza. Jeśli nie - poszukiwania się jeszcze nie skończyły.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 mar 2019, o 19:25



Endgame
Misja B 25/45


Sprawy miały w zwyczaju toczyć się zadziwiająco szybko ostatnimi czasy. Keizo przy użyciu swojego klona dobił przeciwnika, który przypominający śmierdzącą i spaloną stertę kłaków z której wystawał człowiek - nie przedstawiał zbyt wielu umiejętności bojowych ponadto. No więc sobie zdechł, gdy naginata przebiła jego ciało. Szybki ruch, szybki cios i szybka śmierć. Sprawnie i bez trudu. I wystawienie swojego kolegi na dłuższą metę nie przyniosło niczego dobrego, a jedynie to, że pójdzie teraz do piekła. Albo dostanie wpierdol w zaświatach. Zależy czy wierzymy w istnienie czegokolwiek po śmierci czy nie. Wystawił swojego, a i tak smierć. I choć Keizo mógł sobie odpuścić to przecież trzeba zabić nuka. Nawet jeśli kosztem tego były rany własne, prawda?

Na szczęście wybitne umiejętności wybitnego klanu zakładały także możliwości które zaskoczyłyby i onieśmieliły początkującego medyka. Magiczne gałązki opatrzyły i odkaziły rany, skutecznie tamując krwawienie tu i tam, gdzie tylko były rany, ale też upewniły się, że żaden tężec i syf się nie dostanie. Nie dość, że odkażają i opatrują, to jeszcze chronią przed pogłębianiem się ran. Normalnie trzy w jednym te magiczne nasionka. Penetracja i leczenie.
Keizo obserwował z ukosa Tochiego który grzecznie rozpiął swój pancerz, odsłaniając klatkę piersiową. "Gorąco" mruknął.

Keizo wypatruje Orena. Zza krzaków wychodzi Oren i dwójka nieznanych Keizo z imienia szczurów. Broń w gotowości, tarcze jak zwykle osłaniają słabszych od Orena. Widzi Keizo i się nieco luzuje, pojawia się uśmiech... Jednak potem przesuwa wzrok na Tochiego.
A Keizo czuje niesamowity ból, jakby właśnie został przeszyty mieczem na wylot. Pojawia się potrzeba kaszlu. W ustach pojawia się krew. Oddychanie boli.
-Oren. Jeśli którekolwiek z was drgnie to już jest po chłopaku. - Powiedział z dużym spokojem Tochi, stojący kilkanaście metrów obok Keizo i stanowczo za daleko na reakcję od Orena. W dłoni ma nóż, którego połowa jest zanurzona we własnym ciele, w płucu.
-Co? - Jedynie tyle wykrztusił wilk. Patrzy na cierpiącego katusze Keizo.
-To co widzisz. Ale on nie musi zginąc. Nie jest mi potrzebny. Chce tylko twojej śmierci. Jeśli którekolwiek z was mnie zaatakuje, rany otrzyma chłopak. - Powiedział nadal bardzo spokojnie, do mierzących w jego stronę złozonymi w pieczęci dłoniami szczurów.

Jeśli klon Keizo, który w przeciwieństwie do Keizo postanowi objaśnić sprawę swojemu twórcy to ma do przekazania, że spod maski zasłaniającą blizny na twarzy Tochiego widać czarną skórę i białe wzory. I tyle. No i że ma nóż w boku, tam, gdzie boli Keizo.

http://sketchtoy.com/68890646

Czarne kreski to pole widzenia. Czarna kropa Tochi. Czerwona kropa Oren i szczury. Zielone kropy jasne to drzewa. A ciemne - Keizo i kloneizo.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 6 mar 2019, o 23:33

- Ach - syknął chłopak, padając na ziemię. Jego dłonie zanurzyły się nieco ponad nadgarstki - mętna, bagnista woda, pod którą znajdowała się do tego warstwa mułu, wydającego nieprzyjemne, ssące odgłosy przy każdym poruszeniu. Cała ta sytuacja przypominała to coś chłopakowi... coś, co już się wydarzyło, dawno temu, w prowincji odległej od terenów za Murem, o wiele bezpieczniej... i w miejscu też całkiem bagnistym.
Lodowe dziecko, Inuzuka i jej pies oraz dwóch gości, którzy także nie zwracali najmniejszej uwagi na rany. Ba, jeden z nich był tylko gadającą głową, drugi tymczasem nic sobie nie robił z drewnianych prętów przebijających go na wylot w przynajmniej kilku miejscach.
Senju zaczął cieszyć się z tego, że tamci osobnicy nie potrafili tego, co najwyraźniej potrafił Tochi, gdyż Keizo skończyłby z paroma dziurami w korpusie.
Cóż, na razie miał jedną.

Keizo odwrócił głowę w stronę Tochiego, cały czas sycząc z bólu. Jego twarz nieustannie zbliżała się do tafli wody razem z głową, niepodtrzymywaną w górze przez coraz bardziej osłabiony organizm. Całodzienne nerwy, pogoń za Orenem, krótkie starcie i szok, spowodowany tym że najgorsze podejrzenia Keizo się sprawdziły - młody Szczur jednak zdradził, w końcu ból spowodowany raną wyciągnąłby go z genjutsu. A może tak naprawdę cały jego pobyt w Shinsengumi był zdradzieckim planem, mającym na celu zabicie Orena? Ale cóż zrobił Wilk, że chłopak chciał go zabić tak bardzo, że zostawił za sobą szlak trupów?
Jednak na jakie poświęcenie gotowy był Keizo?

Pod wodą i warstwą mułu, Senju zbliżył dłonie do siebie. Musiał powstrzymać Tochiego - może nazywał się zupełnie inaczej? - przed wbiciem kunai'a jeszcze dalej. Mokuton dawał mu spore możliwości, jednak ciężko było zebrać chakrę mając dziurę w tułowiu i czując prawie stal broni na płucu. Spod zdradzieckich stóp miały wyrosnąć bloki drewna, by w pierwszej kolejności spróbować związać jego ręce i odsunąć je od tułowia, a następnie całkowicie pochwycić chłopaka.
Możliwe było, że Keizo nie zdąży obronić się całkowicie i Tochi zdąży wbić sztylet do końca. Da to jednak okno do ataku dla Orena i dwójki Szczurów, którzy powinni wtedy dać radę obezwładnić napastnika, nawet jeśli ostatecznie Senju zginie.

Czy Ogar gotowy był na takie poświęcenie?
Nie, oczywiście że nie. Ale innej możliwości nie widział.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 7 mar 2019, o 03:52



Endgame
Game-over.
Misja B 27/45


Wszystko podziało się zaskakująco szybko. To nawet ja, jako zły los, nie spodziewałem się tak koncertowego popierdolenia wszystkiego i wszystkich i tak koncertowego shit-managementu. Po pierwsze Keizo zamiast stac, jak zostało wydane mu polecenie, pada na ryj. I można powiedzieć, ze w momencie gdy Keizo padł na ryj wszystko poszło i głupi ryj rozbiło. Ale nie ubiegając faktów - Keizo pada na mordkę. Laduje w błocie. Jak stał na względnie dobrej powierzchni, tak nagle pada ryjem w glebę. Mokro, błoto. Ale także rusza łapami. A widząc, że jak lezy to robi coś wiecej niż leżenie - Tochi pociąga nożem wyzej i rozpieprza sobie płuco bardziej. Znów kaszel, krew, ból. Otwarta rana pod pancerzem, krwawiąca bardzo obficie. Przytomność zaczyna odlatywać. I to tak solidnie. Ale adrenalina robi swoje. Czy to była nor-adrenalina? Ogólnie potężna mieszanka hormonalna.

Jest ból, krew. CIerpienie. Wizja śmierci. Jest też potężna determinacja Keizo, chęć bycia wspaniałym i potężnym senjuu. Lepszym od jakiegos Oshiego. Lepszym od jakiś podrzędnych (i tak wybitnych bo wybitny klan) senjuu. Keizo chce być potężnym ogarem, a może nawet kiedyś wilkiem czy sową! I co, wszystko tak łatwo zniweczone?

Spod zdradzieckich stóp wyrastają nagle i wtem - bloki drewna. Bloki drewna strzelające wysoko i pętające dłonie, by je odsunąć. Belki całkowicie pochwyciły Tochiego, oplątując go ładnym i dość szczelnym kokonem tak gdzieś do połowy tułowia. Do sutków, idąc od nóg. Stanowiło to idealną okazję do działania dla Orena i szczurów. Tylko czy mieli prawo wiedzieć jak dokładnie działa rytuał Jashinistów? Niestety nie wiedzieli.

Pojawiły się pieczęci jednego z nich i potężny ognisty promień - karyudan - powędrował w Tochiego, paląc go jak kiełbasę spadającą z rusztu prosto w ognisko. Ogień trawi włosy, skórę na górnej połowie ciała. Ta skóra się topi bo Tochi nie był zbytnim twardzielem... A i no nie miał pancerza. Gdyby miał może to by się skończyło inaczej. Ale nie miał pancerza, bale go nie zdążyły do końca oplątać, bo Keizo stracił przytomność. I tak sterczał jak ta parówa do połowy oplątana...
Rezultat jest taki, że Jashinista od połowy w górę wygląda jak mięso przetrzymane chwilę lub dwie za długo na ruszcie. A potem wrzucone do ognia na węgle. Problemem jest to, że bele wyrastające z ziemi unieruchomiły Jashinistę wewnątrz kręgu, więc całe poparzenia, całe to zwęglenie przeniosło się jeden do jeden na Keizo. Niewyobrażalny ból przywracający wytrzymałość, a potem znów jej pozbawiający po chwili która dla senjuu wydaje się trwać coś koło dwóch wieczności.

Spętany Tochi zostaje wyrąbany od ziemi, uwolniony z bali. I w takiej spętanej wersji jest ciągnięty przez szczurów po ziemi, aż na mur, gdzie zostaje przechwycony przez innych i całkowicie spętany by się upewnić, że nie stanowi żadnego zagrożenia.
A Keizo? Keizo zostaje złapany w łapy przez Orena, wilka który wykorzystuje całą swoją fizyczną potęge do tego by jak najszybciej dostać się na mur i uratować chłopakowi życie.

ZT dla Keizo. Zostaje on odtransportowany przez słynącego z siły i szybkości wilka na mur, gdzie przejmują go dość dobrze wyszkoleni do radzenia sobie z najprzeróżniejszymi i najdziwaczniejszymi formami ran medycy. Tylko to go uchroniło przed śmiercią na ten moment, chociaż jego los pozostaje pod wielkim znakiem zapytania. Cóż dalej.

Murino ogłuszona ciosem w tył głowy i powieszona. Gdyby Keizo nie zwymiotował i nie pobiegł od razu po strażnika tylko wziął to na chłodny rozum, zrozumiałby, że to samobójstwo upozorowane. Prowokacja. Może nie powinien się rozstawać z ciałem które zniknęło?
Ishiki poderżnięte gardło, a mimo to się poruszał. Gdyby Keizo się dopytał dowiedziałby się może od medyków, że taka technika jak zombie istnieje w iryojutsu. Dowiedziałby się może też, że medycznymi możłiwościami chwalił się Tochi.
Gdyby nie odpuścił tak łatwo, gdy Tochi nie przejął się zbytnio wieściami o możliwej śmierci ukochanej i za nim podążył odkryłby, że idzie on właśnie zamordować Ishikiego. I byłby jeden trup mniej.
A tak są prawie trzy. Dwa pewne i jeden który wierzga!
No i doskonale byłoby gdybyś ogłuszył Tochiego belą w łeb na przykład albo go rozsmarował po drzewie, a nie unieruchamiał go wewnątrz kręgu...

Dziękuje za misje. Zakończona.

Co zabawne, Tochi miał nawet swoją kartę postaci. Ładną. Szkoda, ze nie było sensu na dobrą sprawę jej wrzucać bo się wszystko w jeden post rozwiązało.
Wrzucam do wglądu dla sprawdzającego.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


*Ale jakie ładne avki możesz teraz mieć!*
Spoiler: pokaż
Obrazek

Spoiler: pokaż
Obrazek

Spoiler: pokaż
Obrazek

Spoiler: pokaż
Obrazek


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 14 kwi 2019, o 20:37

- Jakiej piwnicy? - spytał Keizo, uśmiechając się lekko do Chise i dając jej znać, że od niego nikt nie dowie się o wybuchu gniewu dziewczyny. Wyglądało też na to, że tatuaże które pokryły wtedy dziewczynę, nie były do końca naturalne dla każdego Uchihy - ciężko było jednak powiedzieć, że była to sprawa Ogara, nie zamierzał więc o to pytać. Jeśli Chise kiedykolwiek zechce mu powiedzieć coś więcej na ten temat - tym lepiej.
- Mamy ciężki orzech do zgryzienia - powiedział, przysiadając na blance i wpatrując się w błyskający w oddali błysk pochodni, wzywającej kogoś do spotkania - Jaskółka czy ten nadzwyczaj chętny do zapoznania dziki? - myślał na głos chłopak, zerkając w dół Muru, na drewniane wzmocnienia. Ich niedoskonałości, powstałe przez ataki płonącymi strzałami, nie były stąd nawet widoczne... Senju obawiał się jednak pułapki. Wolał więc zostawić spotkanie z dzikim komuś nie tylko silniejszemu, ale o bardziej dyplomatycznym podejściu i lepiej obeznanym w sprawach Muru. Do pertraktacji nie było chyba gorszej drużyny niż jąkała Keizo, nadpobudliwa Chise i niedoświadczony (tak jakby Senju wiedział od niego więcej) Rashi.
- Jestem za dokończeniem poszukiwań Orena - powiedział w końcu, prostując się i patrząc na ciemną linię lasu.

***

Bagna za Murem nie przywodziły Keizo miłych wspomnień. Woleli ominąć stojącego w suchszych częściach lasu mężczyznę z pochodnią - w zasadzce mogło czyhać w końcu kilkanaście wręcz osób - i po drzewach poruszać się nad mokradłami w nieco mniej przytulnej części puszczy. Jeszcze przed wyruszeniem w drogę Keizo przywołał trzy mokuton bunshiny, które uformowały dookoła nich swoisty klin - jeden kilkanaście metrów przed nimi, drugi w takiej samej odległości po lewej, trzeci po prawej. Możliwość porozumiewania się z nimi dzięki wszechobecnym roślinom dawała im swoisty radar, mający dobrych pięćdziesiąt metrów zasięgu - a to całkiem sporo w środku gęstego lasu.
Gdy znaleźli się w końcu w miejscu wyglądającym na w miarę bezpieczne, przyszło im jedynie zadąć w róg sygnałowy. Trąbkę alarmową. Albo w drewnianą jaskółeczkę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Obszary poza Murem

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość