Monkīmūn shima

Ogromne, tajemnicze terytoria położone za wielkim Murem Granicznym, położonym na obrzeżach Sogen, wlicza się do nich również niezbadany teren na północ od Morskich Klifów.. Obszary te są w znacznej przewadze otoczone morzami... i w sumie niewiele więcej da się o nich powiedzieć. Historia tych okolic jest związana z rewoltą, która kiedyś rozlała się po sąsiadujących prowincjach i nieomal wyeliminowała klan Uchiha. Jednak od czasu zesłania ludzi związanych z tym wydarzeniem za Mur, sytuacja się ustabilizowała... lecz do dziś nic nie wiadomo o tym, co się tam dzieje.

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 22 sie 2019, o 18:59

Problem na horyzoncie. Jak można się było spodziewać, cztery ślimaki nie były same... ale też nie chodziło o posiłki mające pomóc reszcie w walce. Chodziło albowiem o młode - jaja wiszące pod półką skalną, nad bijącym o brzeg morzem. Koniecznym było pozbycie się ich - walka z czterema starszymi mięczakami była trudna, a co dopiero z chmarą idącą co najmniej w dziesiątki, jeśli nie setki.
Keizo chrząknął. Sprawa nieco się komplikowała - któż mógł wiedzieć, czy poryty tunelami klif nie był wypełnionymi składającymi kolejne jaja ślimakami? Na pewno miał ich sporo przed sobą.
Oddał klonowi drugie wiadro i posłał go na górę, by pomógł swojemu kamiennemu kuzynowi. Z pomocą soli i dwóch par rąk powinni powstrzymać mięczaki jeszcze dłużej, a może nawet udałoby się im któregoś z nich załatwić. Teraz jednak Senju skupiał się na czym innym - a mianowicie na pladze ślimaków.

Jego pierwszą czynnością było odejście dobrych kilkanaście metrów dalej i złożenie pieczęci Węża. Z dolnej części skalnej półki powinny wyrosnąć niewielkie, acz wytrzymałe konary, odrywające kokony i posyłające je ku morzu i skałom. Jednocześnie w każdym wejściu do tunelu wyrośnie coś, co można nazwać sporą dawką opału - drewna uformowanego już w patyki idealne do ułożenia z nich ogniska. Część z nich - nieco więcej niż połowę - Keizo zabrał i zszedł jeszcze niżej, mocząc je w wodzie, jednocześnie pokrywając też swoje guandao zebraną tam solą. Po powrocie zaś, używając swojej hubki i krzesiwa, rozpali w każdym wejściu ognisko, które, przez to że paliwem będzie mokre drewno, powinno mocno smolić. Ostatnim krokiem było złożenie kolejnej pieczęci Węża i zamknięcie wejść drewnianymi, gładkimi płytami. Po wszystkim zaś Senju wyszedł na górę by sprawdzić jak wygląda sytuacja tam - w ostateczności będąc gotowym do zaatakowania ślimaków swoim nowym, solnym guandao.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 713
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Naoki » 23 sie 2019, o 16:21

Wyprawa B
61/??
Keizo



Czy to nie mogło być łatwe? Czy cztery przerośnięte ślimaki nie były wystarczającym problem dla Ciebie? Oczywiście, nie byli najłatwiejszymi przeciwnikami, którzy nie dość że mogli spokojnie Cię zabić swoimi ciosami, to jeszcze byli ponoć trujący. Dla roślin na pewno, ale czy dla ludzi także? Raczej nie chcesz tego sprawdzać.
Odkrycie kolejnego problemu jaki tutaj istniał, jaja, w końcu w odpowiednich warunkach każdy chciał się rozmnażać by przedłużyć swoje życie, to czemu właśnie nie ślimaki, których raczej będziesz miał już dosyć po tym wszystkim. Twój kamienny klon, tak jak go skierowałeś tak ruszył z dwoma wiadrami wody ku górze wspinając się jak przystało na prawdziwego shinobi, ty natomiast odrobinę się odsunąłeś, by złożyć pieczęć węża i pozbyć się ohydnego problemu na skałach przy użyciu swoich umiejętności. Była to zapewne skuteczniejsza metoda niż odrywanie tego ręcznie i zrzucanie samodzielnie, pozwoliło Ci to zaoszczędzić mnóstwo sił, które w tym wszystkim były najważniejsze.
Parę chwil i problem został zażegnany, przynajmniej powierzchniowo, cholera wie co jeszcze kryje się w tych tunelach, jednak na to także miałeś pomysł, tworząc tam drzewa, częściowo przesiąknięte wodą. Jak to przystało na opał, nie musiałeś włożyć zbyt dużo wysiłku, a efekt był taki jak podejrzewałeś, olbrzymie połacie dymu buchnęły wydostając się częściowo na zewnątrz nim zdążyłeś zamknąć tunele gładkimi drewnianymi płytami. Teraz prawie mogłeś już wracać na górę po pokryciu swojej broni warstwą solnego osadu. Lecz tutaj postanowił spaść do Ciebie jeden z twoich klonów, rozbijając się przy tym o skałę obok, niszcząc przy tym ją także.
Jednak po powrocie na górę czekał Cię ciekawy obraz, jeden ze ślimaków był poważnie ranny za sprawką kamiennego klona i dość mocno tryskał swoimi wnętrznościami, dokończając tym samym swój żywot. Słona woda zapewne odrobinę w tym pomogła. Drugi ze ślimaków, właśnie walczył z dość już poturbowanym klonem, który nie posiadał już jednej ręki i nogi, które zapewne zostały oderwane przez potwora. Dzięki temu ty mogłeś posiadać drobny element zaskoczenia, by wykończyć już zmęczonego przeciwnika i uznać swoje zwycięstwo, oraz dokonać symbolicznego zasadzenia drzewa, by po tym dokładniej rozwinąć las w okolicy i całą roślinność. Tylko czy uda Ci się pokonać ostatniego ślimaka stojącego Ci na drodze do sukcesu i paktu, o którym prawie nic nie wiesz.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 23 sie 2019, o 17:36

Jaja spadły, larwy - czy jakkolwiek można było nazwać małe ślimaki - zapewne już były martwe, tunele także były zabezpieczone. Na szczycie klifu sytuacja wyglądała także przyzwoicie. Co prawda jeden klon spadł, a drugi ledwo trzymał się w całości, został tam tylko pojedynczy ślimak aktualnie znęcający się już nad ostatnim bunshinem. Mimo wszystko jednak Senju wolał utrzymać bezpieczny dystans, dlatego po chwili dało się słyszeć chrzęst rozwijanego łańcucha, przymocowanego do tępego końca guandao. Zamach, rzut, kilka kolejnych brzęków - pokryte solą ostrze powinno wylądować w ślimaczym ciele, doprowadzając mięczaka do śmierci.
Jeśli cała ta sztuka chłopakowi się udała, mógł zająć się w końcu tym po co tu przyszedł. Podszedł do miejsca gdzie Rekishi pilnował sadzonki i zwrócił się do małpki:
- No, to chyba wszystkie. Jednak lepiej chwilę zaczekać, bo jakiś może jeszcze skądś wypełznąć - rzekł, po czym usiadł przy nim na skraju zdrowego, starego lasu i zaczął wypytywać małpkę o nieco więcej informacji na temat jego gatunku i całej tej sprawy z paktem i przywoływaniem. A więc o sprawy na przykład takie jak to, czy Enoch był w ogóle prawdziwą istotą czy tylko jakimś bożkiem tutejszych tubylców, jakie jeszcze małpy można było spotkać na wyspie i czy osoba, która podpisze pakt naprawdę może tak po prostu poprosić o pomysł tutejsze stworzenia. Co jak co, ale jednak bezinteresowność była rzadka - zarówno wśród normalnych ludzi, jak i shinobi.

Po upływie jakichś piętnastu-dwudziestu minut, jeśli wszystko było w najlepszym porządku, Senju wziął w swoje ręce doniczkę i zaniósł ją na brzeg klifu, gdzie kunai'em wykopał wystarczający dołek i umieścił w nim roślinkę. Potem wystarczyła pieczęć Węża i sprawienie, by nie tylko sadzonka, ale też reszta drzew przyzwanych wcześniej wystrzeliły w górę, po chwili sprawiając wrażenie jakby stały tu, tak jak reszta dżungli, od dziesiątek lat. Przy czym warto wspomnieć, że sadzonka otrzymana od Enkiego wyrosła na o wiele większą od reszty, górując nad bijącym o brzeg klifu morzem oraz pobliską puszczą.
Po tej mokutonowej sztuczce, Keizo znów zwrócił się do Rekishiego, pytając go o to co teraz i dokąd miał się udać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 713
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Naoki » 24 sie 2019, o 07:53

Wyprawa B
63/??
Keizo



Eksterminacje ślimaków było można uznać powoli za zakończoną, w końcu został tylko jeden, którego postanowiłeś zaatakować z dystansu przy użyciu swojej broni drzewcowej. Jeden dobry i celny rzut wbił się w ciało ślimaka z początku nie robiąc na nim zbytniego wrażenia, lecz po krótkiej chwili osad solny zaczął na niego działać, wywołując chyba dość potworny ból, sądząc po tym jak ślimak zaczął się rzucać na boki tarzając przy tym po ziemi razem z kamiennym klonem, a raczej jego pozostałościami. By po krótkiej chwili zlecieć z klifu prosto do wody, odczekując chwilę nie pojawił się już na powierzchni, zapewne zostanie już na dnie przygnieciony pozostałościami kamiennego bushina. To chyba było dla Ciebie najlepsze wyjście jakie mogłeś sobie wyobrazić, w końcu nie musiałeś się już z nim mierzyć. Jednak ty wolałeś sobie odczekać jeszcze paręnaście minut by sprawdzić czy jednak jakiś inny ślimak nie postanowi się pojawić. Przy okazji ucinając sobie rozmowę z młodą małpką na temat paktu.
W sumie to było dla Ciebie najważniejsze w tym momencie, w końcu nikt Ci wcześniej tego poprawnie nie wyjaśnił. Teraz jednak otrzymałeś fundamentalną wiedzę na temat jak to działa i przy okazji zdobyłeś wiedzę o pozostałych małpach. Wszystko w przystępnej formulę bez zbędnych dodatków postaci wyśmiewania niewiedzy, czy też ignorancji.
Wszystko to umiliło Ci odczekanie jakiś trzydziestu minut, a potem mogłeś spokojnie ukończyć swoje zadanie. Jeżeli coś było w tunelach pod ziemią, raczej już się uwędziło i nigdy z nich nie wypełźnie. Przynajmniej mogłeś mieć taką nadzieję, bo nawet ogniska pod ziemią powoli się wypalały, a świadczyła o tym coraz mniejsza ilość dymu wydobywająca się niektórymi tunelami na powierzchnię, a ty na miejscu zgliszczy wytworzyłeś nowy wspaniały las, dzięki któremu ślad po istnieniu ślimaków został wymazany całkowicie.
- To niesamowite! Wygląda jak reszta dżungli - powiedziała małpka, podchodząc do Ciebie i wskakując na twoje ramię.
- Chyba powinniśmy wrócić do świątyni. Enoch zapewne będzie chciał z Tobą pomówić i Ci podziękować. - dodała po chwili, uśmiechając się nawet w twoją stronę lekko szczerząc ostre ząbki. Po tym w sumie mogłeś już wyruszyć w stronę świątyni, a twój mały towarzysz pomagał Ci w nawigacji by trafić do niej bez większych problemów.
Pod którą znaleźliście się po parunastu minutach wędrówki po drzewach, przed samą świątynią jednak zostałeś sam, twój przewodnik postanowił zrezygnować z towarzystwa Tobie, byś mógł stanąć samemu przed obliczem króla, który jak się okazało po twoim przekroczeniu progu świątyni, siedział na tronie wyraźnie na Ciebie czekając, a na twój widok lekko się uśmiechnął. Lecz nic nie mówił, czekając zapewne na właściwe przywitanie i przedstawienie wyniku zadania Ci powierzonego. Dodatkowo na ołtarzu, na którym wcześniej ułożyłeś owoce, obecnie znajdował się zwój, zgadując był to raczej ten sam, który znalazłeś pod świątynia. Przynajmniej teraz nie był skrępowany łańcuchami.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 24 sie 2019, o 12:00

Z powrotem do świątyni, w której praktycznie zaczęła się przygoda Senju z małpami. A zaczęła się niezbyt miło - został przecież prawie przez nie zgnieciony. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Tym razem Keizo spokojnie, razem z Rekishim, dotarł do miejsca gdzie znajdował się zwój... a do tego w środku czekał na niego Król Małp.
Gdy niewielka małpka opuściła Ogara, ten poczuł się nieco przytłoczony. Do tej pory na wyspie zawsze mógł za kimś podążyć - albo za smugą dymu prowadzącą do wioski, albo za szamanem wskazującym drogę, przygłupim orangutanem, wskazówkami Enkiego czy przewodnictwem Rekishiego. Teraz w środku miał stanąć oko w oko z Enochem, władcą całego małpiego rodu - tylko co miał mu powiedzieć, "no serwus wasza małpiatkowa mość, naprawiłem las co nie, gdzie się podpisać"? Do tej pory miał raczej średnie doświadczenia z monarchami, nieważne czy ludzkimi czy zwierzęcymi...
Przypomniał sobie jednak wtedy, że przybył tu na rozkaz Lorda Protektora i miał zadanie do wykonania. Więc chcąc nie chcąc - musiał rozmówić się z Enochem na temat wybryków jego poddanych.

Ogar wmaszerował do środka. W środku zastał małpę większą od człowieka, w ozdobnych, choć wciąż praktycznych szatach, siedzącą na tronie i opierającą się o coś w rodzaju berła. Na ołtarzu, zamiast owocowej ofiary, był zwój, tym razem bez łańcuchów.
Ciekawe, czy to wszystko zjadł.
Keizo chrząknął i ukłonił się - akurat z zasadami dobrego wychowania był dobrze zaznajomiony, jak każdy ninja wychowany przez klan Senju. Zaklął jednak w duszy, gdyż przed wejściem do środka nie przygładził włosów ani nie strzepnął z munduru jakichś pyłków czy liści, przez co wyglądał teraz zapewne jakby dopiero co wyszedł... no cóż, z dżungli.
- Wasza mał... ekhm, królewska mość - zaczął chłopak, prostując się powoli - Ślimaki zostały pokonane, las także wygląda jak nowy - Ogar zrobił pauzę, po czym zdał sobie sprawę że palnął głupotę - To znaczy, przepraszam, wygląda jak stary, jakby rósł tam już jakiś czas... No, wygląda tak jak powinna wyglądać dżungla, eh - zakończył ciężkim westchnieniem. Na pewno wywarł mocne pierwsze wrażenie - jednak raczej niezbyt pozytywne.
Wyprostował się całkowicie i wzruszył ramionami.
- Przepraszam, ale rano się nie spodziewałem że po południu będę zdawał Królowi Małp raport z akcji odślimaczania lasu - powiedział, a jego ton stał się o wiele bardziej profesjonalny i suchy - Przyszedłem porozmawiać o nasilonych atakach małp na patrole Straży i, mam nadzieję, znaleźć jakieś satysfakcjonujące wszystkich rozwiązanie - zakończył, stając praktycznie na baczność. Ostatecznie, co za różnica czy rozmawiał z małpą czy Niedźwiedziem, miał do wykonania powierzone mu zadanie od którego zależało zdrowie i życie dziesiątek osób z niejednego zapewne shinsenu. Podpisanie paktu - jeśli nie było to tylko kolejnym żartem Enkiego - było jedynie bonusem, którego Ogar absolutnie się nie spodziewał wchodząc na pokład statku Kyuuketsu.
Ciekawe, czy jeszcze na mnie czeka.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 713
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Naoki » 24 sie 2019, o 16:01

Wyprawa B
65/??
Keizo



Rozmowa z kimś ważnym nigdy nie należała do najłatwiejszych. W końcu taka osoba bez problemu mogła kazać ściąć twoją głowę i pozbawić Cię w ten sposób życia. Teraz jednak przed twoją nędzną osobą nie stał człowiek, a małpa. Przez co wszystko ta chwila była o wiele dziwniejsza niż w przypadku gdybyś stał przed zwykłym człowiekiem. Po tobie było widać lekkie zakłopotanie, tak samo dało się je wyczuć w twoim głosie. Co małpi król podkreślił śmiechem.
- Nie masz za co przepraszać, rozumiem co masz mi do przekazania i chciałbym Ci za to podziękować. - odparł ze spokojem, podnosząc lekko swoją dłoń, zapewne w geście podziękowania Ci za pomoc w ochronie lasu i jego mieszkańców.
- Dawno nie widziałem żadnego człowieka, dlatego Cię wysłucham. - powiedział, zamieniając się w słuch, w sprawie w jakiej tutaj przybyłeś. Ataki innych dzikich małp, raczej nie należały do najlepszych i nie wpływały zbyt dobrze na opinie innych członków tego samego gatunku.
- Postaram Ci się pomóc tak jak potrafię. Wystarczy, że rozwiniesz zwój i podpiszesz pakt swoją krwią. - wypowiedział, przerywając na moment swoją wypowiedź, by wskazać Ci zwój na ołtarzu. W sumie nie musiałeś używać zbyt wielkiej ilości krwi, rozchodziło się tutaj bardziej o formalność, której nawet u małp nie może zabraknąć. W końcu nie mogą wyjść na gorsze w stosunku do innych.
- Chciałbym uniknąć wszystkich niepotrzebnych walk i rozlewu krwi. Dlatego jeżeli znowu w twym domu pojawią się małpy, przywołaj nas. Postaram się załagodzić sprawę i pozwolić Ci zrozumieć ataki małp. Jednak jeżeli nic to nie da, staniemy do walce po twojej stronie. - dodał, dokańczając swoją wypowiedź. Teraz chociaż miałeś pewność jaką formę pomocy mogłeś oczekiwać od nich. To było raczej dobre. Nie musiałeś w końcu zabierać żadnej miejscowej małpy ze sobą, ani zwoju. Wszystko mogło stać się sprawnie, bez żadnego balastu.
Ty po dokończeniu wszystkich formalności i podpisaniu paktu zostałeś pożegnany przez małpiego, króla który uściskał Ci dłoń i pozwolił odejść. Po czym zwinął zwój i zabrał go ze sobą. Ty natomiast mogłeś udać się w stronę statku czekającego na twój powrót. W jego stronę odprowadzały Cię inne małpy, które wcześniej próbowały Cię zabić poprzez zgniecenie, a teraz robiły za twoją obstawę. Jakbyś był prawie kimś ważnym, lecz takimi ochroniarzami nikt by nie wzgardził.


Koniec Wyprawy.
Zakończenie: Sukces (??)
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 24 sie 2019, o 16:39

Podpisanie własną krwią było nieco barbarzyńskie, jedno czego innego Keizo miał się spodziewać? Małpiego atramentu czy soku owocowego? Senju podszedł więc do zwoju i wycisnął nieco krwi z rany na lewej dłoni którą sam wcześniej sobie zadał, spryskując ofiarę składaną tutaj kilka godzin wcześniej. Zamoczył w cieknącej strużce posoki palec, po czym zapisał na nim swoje imię, posługując się swoją najlepszą kaligrafią - czyli niczym specjalnym, ale czytelnym, prostym i tylko nieco ozdobnym pismem.
Po dopełnieniu tej formalności... Keizo sam nie wiedział czego się spodziewać. Jakiegoś uderzenia gorąca, zawrotów głowy, pioruna z jasnego nieba? Nic się nie stało. Nie dało się jednak zaprzeczyć, że na wielkim zwoju który wcześniej Senju próbował otworzyć - a raczej próbowałby gdyby nie wielki orangutan - widniał teraz jego podpis, zaraz za kilkoma innymi, wyglądającymi jednak na złożone wiele lat temu. Być może tak dawno, że osoby tam zapisane już nie żyły - wyglądało więc na to, że to Keizo był teraz powiernikiem paktu. Nie wiedząc czemu, poczuł na barkach sporą odpowiedzialność. Był przecież teraz, w jakimś stopniu, ambasadorem Małpiego Króla w szerokim świecie.
Po wszelkich wyjaśnieniach i zapewnieniach o współpracy otrzymanych od Enocha, Senju pożegnał się z nim ściskając jego wielką dłoń - będzie mógł się teraz pochwalić przy strażniczym obiedzie że ściskał rękę samego króla - po czym wyszedł ze świątyni i ruszył w stronę wybrzeża, odprowadzany przez małpy które jeszcze rano ciskały w niego kamieniami i głazami. Ich oczy wyglądały już normalnie - czerwony kolor, określony przez zabłąkane tu patrole jako "sharingan" były więc zapewne tylko gatunkową cechą tutejszych małp, objawiającą się gdy były wściekłe lub zagrożone.
Okazało się - na szczęście - że Kyuuketsu jeszcze na niego czekał. Kapitan handlowego statku zgodził się zabrać go do Shinsenu numer jeden, gdzie Ogar złożył odpowiedni raport, a raczej dwa. Jeden z nich, podany do oficjalnej wiadomości i przedstawiony tutejszemu kapitanowi, tłumaczył sytuację na wyspie plagą ślimaków, która, niszcząc naturalne, małpie środowisko, zwiększyła ich agresję. Keizo zalecał jednak statkom Shinsengumi nie zapuszczać się w tamte strony, a na pewno nie eksplorować wyspy głębiej niż ostatnia wioska dzikich, gdyż zwierzęta tam mieszkające były niesamowicie terytorialne i sam jedynie cudem uniknął śmierci - a to już drugi raz w szeregach Straży. Ataki małp na kontynencie zaś - jednak były to jedynie przypuszczenia - także mogły być spowodowane poczuciem zagrożenia ich terytoriów lub okresem godowym. Jednak Keizo poprosił dowódcę Shinsenu by ten po niego posłał, jeśli ataki nie ustaną albo, co gorsza, nasilą się.
Drugi raport, zapieczętowany podwójną pieczęcią, jedną ze znakiem sekcji budowniczych, drugą z symbolem klanu Senju, został wysłany do Shi no geto z zastrzeżeniem, że jest on do wglądu jedynie samego Lorda Protektora. Tam przedstawił mu dokładnie co wydarzyło się na wyspie, włącznie z podpisaniem przez Keizo paktu i zapewnieniem o chęci pomocy Króla Małp. Ogar poprosił więc Niedźwiedzia by ten poparł jego prośbę o to, by to Senju był kierowany do zagrożonych przez małpy Shinsenów, upraszając dodatkowo by informacja o związku Keizo z paktem była trzymana w możliwie największej tajemnicy.

Po tych czynnościach Keizo mógł opuścić Shinsen Pierwszy. Na prośbę jednak kilku osób z sekcji administracyjnej zgodził się dostarczyć list do osady zamieszkałej przez ród Kami, w którym Shinsengumi prosiło o dostawę papieru. Wyruszył więc w drogę, zbaczając często z udeptanego traktu.
Pewnego dnia tejże podróży, Senju postanowił w końcu opanować w końcu umiejętność potrzebną do przyzywania małp. Kuchiyose no Jutsu było mu znane w teorii - czytał o nim w bibliotece podczas swego treningu w Hayashimurze, wtedy jednak zlekceważył jego przydatność, uznając wspomniane w zwoju "zwierzęta" jako jedynie wytresowane psy na przykład, a z korzystania z czworonogów Senju przecież nie słynęli. Teraz jednak wieczorami Keizo powtarzał wielokrotnie sekwencję pieczęci potrzebną do wykonania tej techniki, nie chcąc jej w sytuacji zagrożenia sknocić. Dlatego też zszedł z traktu - podróż z dala od ciekawskich oczu nie przyniosłaby mu rozgłosu gdyby, po opanowaniu jutsu, przywołał jakąś małpę.
Sekwencja pieczęci, dotknięcie ziemi. Pieczęcie, ziemia, pieczęcie, ziemia. Ogar trenował głównie na sucho, nie chcąc przez przypadkiem oderwać na przykład Enkiego od ważnych zajęć. Pieczęcie i ziemia, nie na odwrót, to by przecież nie miało sensu. W końcu jednak zdecydował się na wypróbowanie techniki - przecież na wyspie może zaczną się o niego martwić, jeśli przez kilka dni nie przyzwie nikogo z nich? Nakłuł więc swój palec kunai'em, zostawiając gryzienie na inny czas, wykonał powtarzaną setki razy sekwencję pieczęci i przyłożył dłoń do ziemi. Od jego palców rozeszła się dookoła siatka czarnych znaków, a po chwili obok niego buchnął obłok szarego dymu z którego po chwili wyskoczył Rekishi.
Małpka potowarzyszyła mu przez parę godzin podróży, po czym wróciła do siebie - Senju zaś mógł wrócić na trakt, spokojny o swoją umiejętność przyzywania małp.


z/t
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 713
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Obszary poza Murem

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości